IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Jaskinia za lasem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 916
  Liczba postów : 756
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12435-mikkel-carlsson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12436-gwardia-mikkela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12439-uggla-mikkela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12438-mikkel-axel-carlsson




Moderator






PisanieTemat: Jaskinia za lasem   Pią 15 Lip - 14:25

First topic message reminder :


JASKINIA


Przemierzając zielone zarośla w lesie, na skraju miasteczka, docierasz do skalistej ściany. Idąc wzdłuż niej, odnajdujesz małe wejście do jaskini. Wchodzisz do środka. Wnętrze wygląda bardzo zjawiskowo. Grota oświetlona jest niebieskim światłem, jakby wychodzącym z jej ścian. W jaskini żywo płynie mały strumyk, który zdaje się nie mieć żadnego ujścia na zewnątrz. Żeby przejść do głównej, kamiennej sali musisz się trochę pomoczyć. Krąży legenda, że właśnie w tej jaskini słynny zielarz Marjoribanks odkrył działanie skrzeloziela, choć mówi się, że było ono już znane sto lat wcześniej.

______________________


Mikkel Carlsson

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1187
Dodatkowo : prefekt fabularny, naj hoes w hogu
  Liczba postów : 1263
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Jaskinia za lasem   Sro 1 Lut - 23:33

To już był drugi raz, kiedy Cassie ot tak chwycił ją za rękę i teleportował bez jakiegokolwiek pytania czy uprzedzenia. Blaithin powinna na niego więcej krzyczeć, skoro zaczyna czuć się taki bezkarny. Oczywiście, zdawała sobie sprawę, że wystarczyłoby słowo. Właśnie teraz mogłaby już wkraść się przez ogród do domu i cicho przejść do swojego pokoju. Może uniknęłaby zamordowania przez kuzyna. Ale Fire uważała, że przebywanie w tak niezwykłym miejscu z równie niezwykłą osobą było zdecydowanie ciekawsze. Nie odpowiedziała już na komentarz Tease'a, bo nic sobie nie wmawiała. A jakby  zaczęła zaprzeczać to znowu zacząłby mówić o tym, że z niczym się nie chce zgodzić... co było prawdą, ale wolała myśleć, że jest inaczej.
- Owszem, tak uważam. - dodała pewnym siebie tonem. Tylko, że Fire najczęściej dużo mówiła i groziła, ale rzadko kiedy dochodziło do czegoś więcej. Chyba, że ktoś naprawdę nadepnął Gryfonce na odcisk, wtedy robiło się niebezpiecznie. Zresztą w przypadku Caspra było raczej podobnie. Mogła to zaobserwować podczas akcji na Nokturnie. On nie obawiał się zabrać do działania. Tej cechy brakowało Fire. Targały nią wątpliwości, ale aktualnie wolała myśleć o czymś innym. Przyjemny wpływ alkoholu zawsze uspokajał nerwy Szkotki i pozwalał naprawdę cieszyć się życiem.
Wzruszyła ramionami, wzdychając cicho. Swoje uczucia potrafiła jasno wyrażać jedynie poprzez muzykę, a nie słowa. Zresztą, zamierzała jedynie powiedzieć, że mają ciekawy odcień... I bez tej błękitnej poświaty były bardzo interesujące. Czasami nadal wolała uniknąć spojrzenia Tease'a, bo widziała, jak odczytuje z niej więcej i więcej.
- Nieważne. - odparła, mrugając szybko, jakby odcinając się od dziwnego przyciągania, jakie wytwarzał Tease. - Sama planuję sobie zrobić jakiś tatuaż, ale nie za bardzo orientuję się w dobrych tatuażystach.
To właściwie było bardzo małym problemem. Chodziło o to, że dana osoba musiałaby być bardzo blisko Fire i mieć bezpośredni kontakt ze skórą dziewczyny. Obawiała się, że w ostatniej chwili po prostu ucieknie z fotela. No i nie wiedziała, co konkretnie chciałaby mieć... Tatuaż ognia wydawał się mało oryginalny. Przez chwilę miała zamyśloną minę.
- A ten kolczyk nie przeszkadza ci w na przykład... całowaniu? - rzuciła, nie wiedząc czemu zadała akurat takie pytanie. Po prostu patrzyła na Caspra z nikłym śladem uśmiechu na ustach.

______________________



There's a bad moon on a rising

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Nottingham, Anglia
Galeony : 707
  Liczba postów : 341
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13550-casper-angel-tease#360782
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13560-potrzebujesz-czegos-zapraszam#361160
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13562-anielska-poczta#361164
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13561-casper-angel-tease#361163




Gracz






PisanieTemat: Re: Jaskinia za lasem   Czw 2 Lut - 0:09

Nie siedzieli jakoś bardzo blisko siebie, ale Casper bez problemu dostrzegał takie drobiazgi, jak kosmyk rudych włosów wypadających z idealnej fryzury Fire. Wyglądała trochę jak laleczka, w dodatku dalej miała na twarzy tę swoją karnawałową maskę. Nie miała typowej urody - ale z tymi płomiennymi włosami, błękitnymi oczami, delikatną cerą i zgrabną sylwetką, z całą pewnością zaliczała się do prawdziwych piękności. I Tease musiał to niestety przyznać (przed samym sobą, oczywiście. Nie zamierzał nagle robić jakiejś akcji charytatywnej typu "Jak dowartościować Gryfonkę"), a przychodziło mu to o wiele łatwiej gdy nie patrzył na nią już przez pryzmat właściciela klubu i nielegalnej pracownicy.
Zabawne, że tak szybko udało mu się zapomnieć o tym epizodzie.
- Próbujesz mnie urazić? Bo jeden właśnie siedzi obok ciebie - zauważył, kompletnie nie biorąc pod uwagi aspektu związanego z niechęcią Blaithin do zawierania kontaktu cielesnego. Wciąż o tym zapominał. Cóż, on unikał słońca i nie sypiał... Chyba nie powinien krytykować cudzych dziwactw. Robienie tatuaży jednak kompletnie mu się nie kojarzyło z czymś, co mogłoby przeszkadzać nawet najmniej dotykalskiej osobie. Choć skoncentrował się na Oasis i handlowaniu różnymi substancjami, raz na jakiś czas z wielką chęcią robił tatuaże. Najczęściej padało na "najbliższych" znajomych lub bardziej zaufanych klientów. To było hobby - był w tym niezły (może nawet bardzo?), zebrał doświadczenie między innymi na własnej skórze. Gdyby Fire wyraziła chęć, jej również bez problemu zrobiłby tatuaż.
- A może jeszcze sama nie wiesz czego chcesz? - Dodał, widząc jej zamyślenie. Nie dziwił się - takie sprawy dobrze było przemyśleć. Gdy tak patrzył na Gryfonkę, przez głowę przemknęło mu parę propozycji, postanowił je jednak zachować jak na razie dla siebie.
Jego brwi podjechały do góry, gdy usłyszał pytanie dziewczyny. No, takiej bezpośredności się po niej nie spodziewał. Chyba wypiła trochę za dużo Ognistej...
Ale on na imprezie nie zjawił się w pełni trzeźwy, a na tarasie też w gruncie rzeczy sobie nie szczędził.
- Uwierzysz mi na słowo? Myślę, że lepiej samemu się przekonać. - Wypalił, zanim zdążył w ogóle pomyśleć. A potem jakoś tak sam się przybliżył, zupełnie odruchowo.
Kiedy wcześniej siedzieli na tarasie i udawali przed Shawnem zakochanych, przemknęło mu przez myśl jakie uczucie towarzyszyłoby mu, gdyby tak po prostu pocałował Blaithin. Była ładna i chociaż jakoś tam próbował to zdusić, to nawet całkiem ją lubił. Najwyraźniej musiał ją lubić, skoro spędzał z nią tyle czasu bez wyraźnej przyczyny. Casper to osoba, która szczególnie wstrzemięźliwa nie jest. W dodatku jego relacje z wieloma osobami były zwyczajnie bez zobowiązań, tak więc... Czemu ten pocałunek nie miałby zaliczyć się do tej kategorii? Na Merlina, on jedynie odpowiadał na pytanie panny Dear!
Jednak gdy jego usta już zetknęły się z ustami Blassie, na chwilę o tym zapomniał. Bo to było po prostu przyjemne. Nie był to długi pocałunek - nie chciał dostać w twarz, nie chciał żeby za bardzo mu się spodobało. W końcu do niczego nie miało dojść, oprócz tego... Eksperymentu.
Odsunął się, przygryzając swoją dolną wargę i zerkając w oczy Blaithin.
- Nie, mi to kompletnie nie przeszkadza. - Uznał takim tonem, jakby przed chwilą wcale nie wydarzyło się nic nadzwyczajnego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1187
Dodatkowo : prefekt fabularny, naj hoes w hogu
  Liczba postów : 1263
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Jaskinia za lasem   Pią 3 Lut - 21:46

Myśli Blaithin w tamtej chwili tworzyły dość pomieszaną plątaninę, którą z trudem składała w pełne, w miarę logiczne zdania. Najchętniej w ogóle wyłączyłaby rozum, ale nie mogła ryzykować. Po alkoholu język zazwyczaj bardzo się rozplątywał, a Szkotka zdawała sobie sprawę z tego, ile Cassie już wie i, że to zdecydowanie za dużo. A mimo wszystko uporczywie ignorowała myśl, że tak dziwaczną i skomplikowaną relację powinna już dawno zakończyć. Uciąć jednym listem, jednym słowem. Nie dopuszczała do siebie myśli, że w towarzystwie Caspra może czuć się po prostu tak dobrze.
- Cały czas próbuję kogoś urazić. - odparła, wzruszając obojętnie ramionami i opierając na chwilę brodę o swoje kolana. Po części była to prawda, bo Fire uwielbiała doprowadzać kogoś do szewskiej pasji. Za to odwrotnych sytuacji nie znosiła. Myśl, że to właśnie Tease zrobiłby dziewczynie ten tatuaż, nie wydawała się taka zła. Wiele razy już się ze sobą zetknęli, a ani razu nie dostał w twarz. To musiało coś znaczyć i wolałaby już ciemnowłosego niż zupełnie obcego mężczyznę. W końcu Caspra już odrobinkę znała. Wiedziała przynajmniej, co jest dla niego najważniejsze. - Ponownie zaczynam poważnie wątpić w to, że jest coś czego nie potrafisz. - dodała z przekąsem, bo Cassie miał zdolności do niemal wszystkiego, według Blaithin. Ale pamiętała, jak kiedyś już o tym rozmawiali. Do wszystkiego dochodzi się systematycznymi treningami, prawda?
Wpiła tylko wzrok w swoje kolana, kiedy zasugerował, że może nie wiedzieć czego chce. Co prawda, miał odrobinę racji. Fire nie była jeszcze świadoma tego, że wszystko czego pragnie to poczucie bezpieczeństwa, jakiego nigdy nie zaznała i miłości, której też nie zaznała. Wolała uważać, że ma wszystko czego potrzebuje. Tylko, że ktoś tak spostrzegawczy jak Tease szybko domyślał się, że Blaithin często zwyczajnie udaje. Gryfonka milczała.
Zmarszczyła brwi, nie orientując się zupełnie w tym, co znaczą słowa Caspra. Spoglądała na niego nierozumiejącym zbyt wiele wzrokiem, gdy się zbliżył. Znów ogarnął ją ten charakterystyczny zapach, połączenie papierosów z jakimiś ziołami, herbatą... Drażnił nozdrza dziewczyny, sprawiając że chciała wchłonąć go mocniej, więcej, zupełnie jak nowe uzależnienie. Blaithin nie poruszyła się jednak, zastygając w całkowitym bezruchu. W końcu dotarło do niej, dlaczego Cassie jest tak blisko i właśnie pochyla się w jej stronę... Zamknęła oczy, pozwalając mu musnąć swoje usta. Zareagowała na to o wiele spokojniej niż w momencie, kiedy dotknął jej policzek nosem na tarasie. Rzeczywiście, kolczyk nie przeszkadzał, a jego obecność w wargach Tease'a ciekawiła Fire. Fakt, że nawet gdy siedzieli musiała unieść podbródek, żeby Casprowi było wygodniej, nawet nie był taki zły.
Nie oddała jednak pocałunku, nadal tkwiąc w całkowitej bierności. Kiedy Cassie go zakończył, ogarnęło ją zupełnie nowe, dziwne uczucie. Jakiejś pustki, jakby ciemnowłosy zawsze był przy Blaithin, a dopiero teraz po raz pierwszy się odsunął.
- Jesteś cholernie bezczelny, Tease. - stwierdziła, zastanawiając się jakim cudem jest taka opanowana. Przynajmniej doskonale panowała nad emocjami, tak żeby Cassie nie mógł ich odczytać. Ten raz mógł się poczuć trochę zagubiony. Podobało jej się czy nie, była zła czy może chciała więcej, zamierzała uciec czy zostać dłużej? Fire niczego nie ułatwiała, spuszczając nawet z tonu. - Teraz muszę się znowu napić. - sięgnęła po butelkę Ognistej, żeby pociągnąć solidny łyk.
- Dlaczego w ogóle to zrobiłeś?

______________________



There's a bad moon on a rising

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Nottingham, Anglia
Galeony : 707
  Liczba postów : 341
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13550-casper-angel-tease#360782
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13560-potrzebujesz-czegos-zapraszam#361160
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13562-anielska-poczta#361164
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13561-casper-angel-tease#361163




Gracz






PisanieTemat: Re: Jaskinia za lasem   Pią 3 Lut - 22:13

Przekonał się już parę razy na własnej skórze, jak perfekcyjnie Blaithin potrafiła wyprowadzać ludzi z równowagi. Lubił sobie wmawiać, że nieczęsto wybuchał prawdziwą furią, że jakoś dawał radę pozostać niewzruszonym, utrzymać emocje na wodzy. Niestety, było kilka rzeczy, nad którymi kompletnie nie panował. Chociażby jego fobie... Które Fire już znała. Jedne z jego największych tajemnic. Jeśli Casper czegoś się wstydził, to było to.
- Och, znowu to? - Przewrócił oczami. Coś w tej wypowiedzi go denerwowało i nie wiedział do końca co. W pewnym sensie działało to przecież jak komplement... Ale dla Tease'a brzmiało to jak zniżenie jego pracy do nikłego poziomu. Tak, jakby Blaithin sugerowała, że się przechwala, albo coś w tym stylu. Mężczyzna po prostu był ambitny i jak się na coś uparł... No cholera jasna, niektórych rzeczy uczył się bardziej i miał lepsze wyniki. Koniec.
- Nie mogę chociażby przyswoić języka francuskiego. Drinki i inne napoje wychodzą mi bez problemu, ale kompletnie nie nadaję się na kucharza, nie umiem zrobić żadnej zjadliwej potrawy trudniejszej od kanapki. W dodatku, nie wiem czy zauważyłaś, nie potrafię wyjść normalnie na światło słoneczne. - Wyrzucił z siebie, po czym zamilkł na dłuższą chwilę. No, takiej szczerości się po sobie nie spodziewał. Powiedział pierwsze "drobiazgi", jakie wpadły mu do głowy... Jednak składały się one w całą osobowość, którą posiadał. - No i wiesz, nie gram na skrzypcach. - Dodał jeszcze, przypominając sobie o hobby dziewczyny.
Nie był zawiedziony, gdy nie odwzajemniła pocałunku. Nie oczekiwał tego, choć pewnie gdzieś w głębi ducha na to liczył - w końcu byłoby o wiele przyjemniej, prawda?
Ale nie spodziewał się takiego spokoju, takiego opanowania, takiej dziwnej i niespotykanej reakcji.
- Jestem. - Przytaknął po prostu, bo usilnie próbował znaleźć jakiś punkt zaczepienia. Coś, co pozwoliłoby odczytać myśli Gryfonki. To nie tak, że jakoś zależało mu na tym, aby pocałunek jej się podobał. Zwyczajnie nie lubił bierności. Chciał konkretów, chciał wiedzieć co się dzieje w tej rudej łepetynie.
- Sam jestem ciekawską istotą, gdy ktoś zadaje mi pytanie staram się na nie odpowiedzieć tak porządnie, jak tylko mogę. - Odpowiedział spokojnie, chociaż w środku zaczynał się gotować. Dobrze, że potrafił nad sobą panować. Jego odpowiedź nie była jednak w stu procentach prawdziwa, ale czy to było teraz takie istotne?
- Więc? Przeszkadza, czy nie? - Zagaił w końcu, tracąc przy tym odrobinę swojej przykrywki. Cóż, dalej był opanowany. Po prostu... Po prostu dopytywał.
Wyjął z kieszeni zegarek i zaczął obracać go w palcach, ale ani na chwilę nie oderwał spojrzenia od Blaithin.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1187
Dodatkowo : prefekt fabularny, naj hoes w hogu
  Liczba postów : 1263
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Jaskinia za lasem   Nie 5 Lut - 7:59

Fire lubiła trafiać w słabe punkty ludzi, a im więcej o kimś wiedziała tym było to łatwiejsze. Wiedziała, jak mogłaby łatwo urazić Caspra, ale mimo to nie chciała tego. Może dlatego, że jeszcze nie zdenerwował dziewczyny do tego stopnia. Wściekła się trochę tylko wtedy, gdy teleportował ją do jego mieszkania z Nokturnu, ale wtedy nawet Tease podniósł głos.
Blaithin uważała Caspra za zdecydowanie zbyt wielkiego szczęściarza, któremu los chyba nigdy nie podrzucał kłód pod nogi. Tylko, że dopiero później dowiedziała się paru rzeczy, dopiero później zrozumiała napis "PAST" na jego knykciach i to, jak wielką trudność sprawia mu to, co dla innego człowieka jest proste jak bułka z masłem. A mimo to dalej zazdrościła mu tego, do czego zdołał dojść. Więc bezsensownie drążyła temat, nie mogąc dać Tease'owi spokoju. Zmrużyła oczy, słuchając słów mężczyzny, a w głowie zostało jej to krótkie wtrącenie. Nie wiem czy zauważyłaś. Miała ochotę rzucić ironicznie, że nie miała okazji. W końcu tylko wisiałeś mi na szyi półprzytomny ze zmęczenia i niemal oszalały, kiedy wyprowadzałam cię z Oasis, ty palancie. Zacisnęła usta, powstrzymując się po raz pierwszy od dawna. Zamiast tego skupiła się na tych wszystkich drobnych faktach, jakie jej zdradził.
- Francuski jest łatwy, podobnie jak robienie naleśników. Robiłam takie mojemu bratu... kiedyś. Z dżemem. - powiedziała, zaskoczona tym jak nagle odkopała jedno ze starych wspomnień. Robiła je wtedy Lionelowi w dzień jego ósmych urodzin. Trochę je spaliła, bo jak zawsze za mocno bawiła się ogniem, ale chłopiec twierdził, że nigdy nie jadł w życiu nic lepszego. Uśmiechnęła się sama do siebie, przypominając sobie tę scenę w pamięci. Po zapadnięciu ciszy przypomniała sobie, że obok jest Cassie i pewnie dopiero co dowiedział się, że ma brata.
- Chodziło mi o to, że... wydajesz się po prostu taki... idealny. - wyrzuciła w końcu. Musiała brzmieć dziwnie, kiedy osobę taką jak Casper Angel Tease nazywała ideałem. Tu nawet nie chodziło o to, że miał dobrą pracę, szybko się uczył, panienki do niego lgnęły i posiadał mnóstwo świetnych kontaktów na Nokturnie. Ale sama nie umiała głębiej się nad tym zastanowić.
- Jasne. - odparła, w ogóle nieprzekonana tą odpowiedzią. Cassie kierował swoimi słowami tak, żeby zadowoliły rozmówcę i pozwoliły wydobyć więcej. Sama nie wiedziała, kiedy kłamał, a kiedy nie. Stawiała na intuicję. - To aluzja do tego, że ja odpowiadam tak, że właściwie nie udzielam odpowiedzi? - spytała, bo wcześniej ciągle mówiła wymijająco. Dopiero po ich pocałunku Blaithin pomyślała o tym, że może lepiej było jednak mocniej posmakować jego ust, tylko co by to ze sobą przyniosło? Mimowolnie przygryzła wargę, starając się na następne pytanie odpowiedzieć jak najprościej. Odnotowała też w myślach to, że jednak trochę zależało mu na poznaniu jej zdania. Zerknęła na jego zegarek, przez ułamek sekundy myśląc o tym, skąd w ogóle go ma. Zaraz potem utrzymała jednak spojrzenie Tease'a, uśmiechając się zaczepnie.
- Nie przeszkadza ani trochę. Ale jakbym miała taki drugi to one chyba mogłyby się jakoś o siebie zaczepić, no nie? Trochę ryzykowne.

Autorka o drugiej w nocy nie panowała nad Fajer i aluzjami przez nią rzucanymi, przepraszam.

______________________



There's a bad moon on a rising

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Nottingham, Anglia
Galeony : 707
  Liczba postów : 341
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13550-casper-angel-tease#360782
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13560-potrzebujesz-czegos-zapraszam#361160
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13562-anielska-poczta#361164
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13561-casper-angel-tease#361163




Gracz






PisanieTemat: Re: Jaskinia za lasem   Czw 9 Lut - 23:54

W krótkim czasie Blaithin poznała Caspra lepiej, niż inni ludzie przez całe lata. Mężczyzna nie wiedział czemu, ale coś ich tajemniczo pchało ku sobie i wpadali na siebie co drugi krok. Chyba już w pewnym sensie zaakceptował taką kolej rzeczy - Gryfonka widziała go w takich sytuacjach, że nawet nie miał się czego wstydzić. Na ogół starał się nie dostawać przy innych ataków paniki, nie lunatykować (a już w szczególności nie rozbierać się podczas lunatykowania), nie ryzykować swoich kontaktów dla innych, a lękiem związanym ze słońcem wcale się nie chwalił. Jednak rudowłosa uparcie dowiadywała się o nim coraz to nowszych informacji. Aż się dziwił, że to spotkanie przebiega tak spokojnie...
Pocieszał go trochę fakt, że on również dostrzegł u Fire to, czego starała się nie pokazywać. Cała przygoda na Nokturnie, drobiazgi dotyczące jej rodziny. Strach przed wodą, a teraz chyba przed wysokością. Widział jej niechęć do nawiązywania kontaktu cielesnego i udało mu się nawet dojść do wniosku, że dziewczyna całkiem nieźle sobie z tym radzi i daje się jakoś to obejść.
- Francuski to jeden wielki napad kaszlu. - Przewrócił oczami z lekkim rozbawieniem i wyjął z kieszeni piersiówkę, w której miał Łzy Morgany Le Fay. Wziął łyka słodkiego trunku i podsunął go swojej towarzyszce. Nie wspominał nawet, że jest tam trochę eliksiru czuwania. Dear mogła spodziewać się, że jego prywatne zapasy są doprawione...
- No już, bo się zarumienię - prychnął, zaskoczony odpowiedzią. Może chodziło jej o to "niedoskonałości są doskonałe"? Mógł pochwalić się silną wolą, ambicjami i cholernym uporem, ale ideałem by siebie w życiu nie nazwał. Zapewne w grę wchodziła kwestia gustu, ale Cas i tak nie sądził, że kiedykolwiek usłyszy coś takiego. Nic dziwnego, że jego odpowiedź była sztywna, nieco opryskliwa i po prostu niezręczna.
No proszę, w trakcie tego ich "spokojnego" spotkania Fire chyba obrała za cel wybicie go z równowagi.
- Ach, załapałaś. Ulżyło mi.
Doczekał się w końcu odpowiedzi, chociaż nie chodziło mu o tak proste podsumowanie. Po twarzy dziewczyny nie był w stanie wywnioskować, co siedziało jej w głowie. Nie oddała pocałunku, bo ją zaskoczył? Bo po prostu nie chciała? Fakt, że się nie odsunęła nieco go irytował - wtedy miałby jasność. Wiedziałby, że ją spłoszył, albo że nie życzy sobie takich akcji. Teraz był w kropce.
Ale nie zależało mu, oczywiście, na dokładniejszym zgłębieniu tego zagadnienia. Znaczy ciekawość go zżerała, ale to nie tak, że chciał, żeby ona chciała, powtórzyć pocałunek.
I w ogóle.
- Nie byłem nigdy w takiej sytuacji - przyznał, bo pogubił się we własnych myślach i musiał coś powiedzieć, żeby Blaithin się nie zorientowała. - Raczej nigdy nie przeszkadzał mi mój kolczyk w wardze, ani czyjś. Chyba kwestia gustu, bo takie zaczepienie się jest mało prawdopodobne... - Podsumował. - Niektórym bardzo podoba się piercing. - I nie chodziło mu tutaj o "jaki ładny kolczyk", tylko upodobania dotyczące drugiej osoby. Zbierał komplementy za sam swój styl i wiedział, że najczęściej furorę budzi kolczyk w języku. Wiedział też, że innym zupełnie to nie pasowało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1187
Dodatkowo : prefekt fabularny, naj hoes w hogu
  Liczba postów : 1263
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Jaskinia za lasem   Sob 29 Kwi - 17:29

Sama często przyłapywała się na tym, że niebezpiecznie mocno się odkrywa, a nawet pozwala sobie na zachowania, jakich nigdy nie przejawiała. Tyle, że już się tym nie niepokoiła. Może po prostu zaczynała ufać Casprowi - albo mu ufała, tylko jeszcze się nie zorientowała - albo przestało jej tak zależeć na trzymaniu wszystkich na dystans. Wiedziała tylko, że nie chce go odtrącać. Do świadomości nie przyjmowała możliwości, że to on zechce się odsunąć.
- Je crois que les Français semble assez agréable.* - odparła, a kiedy mówiła w tym języku automatycznie głos jej łagodniał. Tracił to ciężko wyuczone, chłodne i opryskliwe brzmienie, sprawiające, że często wydawała się niezadowolona. I zdecydowanie nie brzmiał jak kaszel. Jedna z niewielu rzeczy, których naukę wmusili w nią rodzice, a których nie odrzuciła. Blaithin celowo nie przetłumaczyła swoich słów, bo chciała, żeby pozostały one drobną zagadką. Chociaż na tyle tajemniczości mogła sobie pozwolić przy Casprze.
- Już chyba za późno. - wtrąciła, a szeroki uśmiech zatuszowała podniesieniem piersiówki do ust. Od razu wyczuła smak eliksiru, jaki zawierał. Nic dziwnego, że Cassie pił eliksiry pobudzające, chociaż wcale tego nie pochwalała. Tak jakby ona faszerowała się ciągle Marmodem - wywarem, który pozwalał odciąć się całkowicie od strachu na jakiś czas. Wzięła kolejny łyk Łez Morgany, oblizując przy tym wargi i wpatrując się w sklepienie jaskini, ozdobione migocącymi światłami rzeki. Blaithin trochę szumiało w głowie od poprzedniej Ognistej, więc powinna raczej przystopować, ale jakoś tak nie obawiała się, że narobi głupot.
Zresztą, dziewczynę bawiło to, jak łatwo mogła trochę podrażnić Tease'a. Chciała się na nim odrobinkę odegrać za to, jak często pozwalał sobie ją samą wprawiać w zakłopotanie. Dzięki temu mogła nie myśleć o pocałunku i omijać wzrokiem jego kolczyk. Chociaż i tak przez alkohol coraz szybciej się rozpraszała.
- Prawda. Sama o takim myślałam, chociaż niekoniecznie w wardze. Podobnie jak o tatuażach. - przesunęła lekko wzrokiem po wytatuowanej ręce Caspra, aż dotarła do jego złotych oczu i uśmiechnęła się, pokazując białe, wampirze kiełki. To niesamowite, że wpadli jednocześnie na taki sam pomysł dotyczący ubioru. - Każdy ma jakieś niezwykłe znaczenie? Czy może niektóre zrobiłeś i sam nie wiesz dlaczego?
Ściągnęła w końcu maskę karnawałową, poprawiając przy tym włosy. Czasami miała wielką ochotę zadać mu tak dużo pytań, że zapewne sam pogubiłby się w odpowiedziach. Lubiła wiedzieć, lubiła słuchać i obserwować, chociaż niekiedy inni reagowali na to drażliwie. Chociażby sama Blaithin nie przepadała za jakimiś zwierzeniami i często wysługiwała się kłamstwami.
- Daj mi jednak jeszcze. - mruknęła, chcąc wypić jeszcze Morgany. Słodki smak pozwalał lepiej poradzić sobie z goryczą, jaka gnębiła Szkotkę. Największy plus upicia się.


* Ja uważam, że francuski brzmi bardzo ładnie.

______________________



There's a bad moon on a rising

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Nottingham, Anglia
Galeony : 707
  Liczba postów : 341
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13550-casper-angel-tease#360782
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13560-potrzebujesz-czegos-zapraszam#361160
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13562-anielska-poczta#361164
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13561-casper-angel-tease#361163




Gracz






PisanieTemat: Re: Jaskinia za lasem   Sob 29 Kwi - 18:49

Casper nie był najlepszy w zmienianiu swojego zdania. Naturalnie, gdy dostawał solidne argumenty, gotów był porzucić obecne stanowisko i przyjąć do świadomości swój błąd. W większości przypadków jednak bywał trochę zbyt zamknięty na uwagi innych. Odrobina zarozumiałości, ot co...
Tak czy inaczej, w kwestii francuskiego opinię miał nieźle wyrobioną. Nie uznawał tego języka wcale za język miłości, zdecydowanie bardziej podobał mu się, dajmy na to, hiszpański. Ale o gustach chyba nie powinno się zbyt zażarcie dyskutować...
- конечно* - przytaknął jedynie, uśmiechając się niewinnie. Fire nie kwapiła się wcale z wyjaśnianiem swojej sentencji, a Cas pomimo najszczerszych chęci nic z tego języka nie rozumiał. Nie zamierzał jednak dociekać, domyślając się, że rudowłosa wcale go w jakiś przebiegły sposób nie obraża. Bo po co? Kpienie sobie z innych miało większy urok, gdy bardziej im to doskwierało...
Jaskinia była doprawdy piękna, toteż Tease miał na czym zawiesić oko - nie chciał tak bezceremonialnie gapić się na swoją towarzyszkę. Już i tak "wampirzyca" mogła domyślić się, jak drażni go pozostawiona niemalże bez słowa kwestia pocałunku. Usilnie przejeżdżał wzrokiem po tafli wody, ścianach, świetle delikatnie odbijającym się od powierzchni...
- A o jakim myślałaś? - Uniósł z zaciekawieniem brew, zerkając na Blaithin. Nie był pewien, czy pasuje mu do niej kolczyk, ale kwestia tatuażu to co innego. Tak właściwie, to dziwił się, że rudowłosa jeszcze żadnego nie ma!
Podwinął nieco rękaw, przyglądając się swoim tatuażom. Tuszem pokrytą miał właściwie całą lewą rękę, poprzestając dopiero na knykciach z napisem PAST. Mężczyzna przechylił lekko głowę, muskając kciukiem jeden z celtyckich symboli.
- Niektóre są zrobione bardzo spontanicznie, ale inne mają dla mnie duże znaczenie. Nie powiedziałbym jednak, że któreś zrobiłem i "nie wiem dlaczego". Po prostu uznałem, że jestem w stanie poświęcić kawałek ciała na zwykły kaprys. I chyba żadnego tatuażu nie żałuję - przyznał otwarcie. W końcu nie zrobił sobie nigdzie po pijaku serduszka przebitego strzałą, ani jednorożca w nieprzyzwoitym miejscu. Wszystko miało swój ład i porządek. - Masz jakieś konkretniejsze plany?
Nie dał Szkotce Łez, dopóki sam nie upił porządnego łyka. Zaczynał odczuwać już zmęczenie, ale eliksir robił swoje i skutecznie odpychał go od jakiegokolwiek stanu znużenia.

*oczywiście.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1187
Dodatkowo : prefekt fabularny, naj hoes w hogu
  Liczba postów : 1263
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Jaskinia za lasem   Sob 29 Kwi - 19:48

Fire także potrafiła być bardzo uparta, przez co nieraz potrafiła kogoś nieźle zdenerwować swoją nieugiętością. Gdyby tylko zdobyła się czasem na ustąpienie komuś albo przyjęcie do siebie, że może się mylić, z pewnością oszczędziłaby sobie wielu kłótni. I dobrze myślała, sądząc, że Cassie ma podobnie. Rosyjski również znała na bardzo dobrym poziomie, aczkolwiek nie przepadała za tym językiem, bo za bardzo kojarzył jej się z Durmstrangiem. A z tą zimną szkołą wiązała więcej przykrych wspomnień.
- Ależ z nas poligloci. - parsknęła, wyciągając za siebie ręce i opierając się na nich. Dzięki temu mogła spojrzeć na sklepienie tuż nad nimi, kiedy zadarła wysoko podbródek. Widziała drobne żłobienia w skale, a także szczelinę, przez którą wdzierało się światło księżyca. W ogóle Szkotka nie podejrzewałaby siebie o siedzenie w jakiejś jaskini daleko od Doliny i kontemplowanie jej piękna. Raczej nie robiła takich rzeczy i podejrzewała, że Cassie też nie.
- Może brew... A tatuaż to nie wiem. A gdzie by mi pasował? - spytała, przekrzywiając nieco głowę w bok. Eliksir czuwania dodał jej sporo energii, chociaż i tak nie narzekała na niedobór. Wyprostowała się, żeby przyjrzeć dokładniej tatuażom Caspra. Musiała przyznać, że takie ozdabianie ciała bardzo jej się podobało. Miała ochotę dotknąć niektórych symboli, ale nie wyciągnęłaby dłoni, gdyby była w pełni trzeźwa. Cóż... Nieśmiałym gestem wyciągnęła drobną dłoń i musnęła palcami spiralne kręgi, przeplatane gęsto z zawiłymi liniami.
- Słyszałam kiedyś, że przeszłość jest jak tatuaż, bo bardzo ciężko jest się jej pozbyć. - szepnęła cicho, marszcząc brwi. Zatrzymała palce na literce P, jakby się nad czymś głęboko zastanawiała. Gdyby chciał zapomnieć o swojej przeszłości, nie robiłby sobie takiego tatuażu... Więc chciał pamiętać? Blaithin ie wiedziała, czy myśli jeszcze logicznie.
Westchnęła i objęła swoje kolana ramionami, wyglądając na jeszcze drobniejszą niż była w rzeczywistości.
- Nie. Wolę niczego nie planować, bo życie i tak robi na przekór. - stwierdziła, wzruszając ramionami z obojętnością. Swój wzrok wbiła w ścianę naprzeciwko nich i przygryzła wargę, zastanawiając się czy o czymś powiedzieć czy nie.
- Kiedy mówiłam o twoich oczach miałam na myśli, że są dość wyjątkowe. Patrzyłam kiedyś w oczy hipnotyzera i czułam się podobnie... To znaczy dziwnie. - machnęła dłonią, pomagając sobie gestykulacją w wyrażeniu tego, co czuje. - I z oczami ćwierćwila było podobnie. Jakiś specjalny urok czy tylko osobisty? - uśmiechnęła się, patrząc na Caspra zaczepnie. Może po prostu Tease był jakimś cholernym hipnotyzerem, a ona nie miała o tym pojęcia?
To by wszystko ułatwiło.

______________________



There's a bad moon on a rising

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Nottingham, Anglia
Galeony : 707
  Liczba postów : 341
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13550-casper-angel-tease#360782
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13560-potrzebujesz-czegos-zapraszam#361160
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13562-anielska-poczta#361164
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13561-casper-angel-tease#361163




Gracz






PisanieTemat: Re: Jaskinia za lasem   Sob 29 Kwi - 20:07

- Nic, tylko nas podziwiać - przytaknął, również z rozbawieniem w głosie. Lubił języki. Sprawiało mu przyjemność uczenie się ich, tak jakby dzięki temu mógł poznać trochę świata. Miał również wrażenie, że ukryta jest w nich mentalność poszczególnych narodów. Inna sprawa, że teraz miał o wiele mniej czasu - większość nauki ogarniał chodząc do Hogwartu. Czasem zastanawiał się, czy pójście na studia nie ułatwiłoby mu sprawy... Ale z całą pewnością nie otworzyłby własnego klubu i nie prowadziłby tak dobrze prosperującego biznesu w wieku 23 lat. Starał się wmówić sobie, że nie żałuje nawet odrobinkę.
Spojrzał nieco krytycznie na dziewczynę, szukając punktu zaczepienia. Nie uważał siebie za jakiegoś niesamowitego specjalistę, ale swoje wiedział. W końcu trochę się piercingiem i tatuażami interesował...
- Brew byłaby w porządku - przytaknął ostrożnie - błagam, tylko nie nos. - Dodał jeszcze, aby odwieść dziewczynę od przykładowego pomysłu, który jego zdaniem był zwyczajnie tragiczny. Zaraz jednak zaczął zastanawiać się nad tatuażem, co zdawało mu się bliższe o tyle, że zdarzyło mu się samemu zrobić komuś taki rysunek na ciele. - Ciężko stwierdzić. Pasuje mi do ciebie tatuaż na żebrach, albo na wewnętrznej stronie nadgarstka. - Uznał w końcu, bezkarnie jeżdżąc wzrokiem po całym ciele rudowłosej.
Kącik jest ust drgnął ku górze, gdy dziewczyna zaczęła muskać opuszkami palców jego skórę. Gdy zjechała do jego palców, łagodnie przechwycił jej dłoń i obrócił ją, aby móc postukać palcem wskazującym w zgięcie jej nadgarstka, od strony zewnętrznej.
- Tu. - Dodał jeszcze, w tamtym temacie. I wcale nie chodziło o to, że chciał przedłużyć kontakt cielesny... Po prostu chciał sprecyzować.
- Dobre porównanie - podsumował, wzruszając lekko ramionami. Widział po dziewczynie, że niemalże powstrzymuje się od zadania jakiegoś pytania. - Co ci chodzi po głowie? - Zapytał w końcu, bardzo bezpośrednio jak na samego siebie. Widział jednak, że Dearówna gapi się na jego tatuaże i głęboko nad czymś zastanawia, a jeśli mógł jej z tym pomóc... To czemu nie?
- Plany się przydają. Dają motywację, żeby trochę walczyć z tym przekornym losem i ugrać sobie chociaż część celu.
Zaśmiał się krótko, gdy dziewczyna porównała go do hipnotyzera i ćwierćwila. Czy doprawdy w ten sposób o nim myślała? Miał w sobie coś, co mieli ci, którzy potrafili oczarować innych? Tego nawet nie dało się przerobić tak, aby nie brzmiało na komplement.
- Osobisty. Nigdy nie znalazłem chwili na naukę hipnozy, chociaż to umiejętność, którą z chęcią bym posiadł. - Przyznał. Z całą pewnością przydałoby się to nie tylko w życiu osobistym, ale również w biznesach. Kto nie chciałby być hipnotyzerem?
Zaraz tknęła go kolejna myśl, przez którą spojrzał na Fire z zamyśleniem i pewnego rodzaju szokiem, którego nie udało mu się ukryć.
- Chociaż, kto wie? Nie znam mojej rodziny. Może ktoś z moich przodków był wilą? - Palnął, bo choć nie bardzo w to wierzył, nie mógł jednoznacznie wykluczyć takiej możliwości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Jaskinia za lasem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Śnieżna Kraina za lasem
» Polana w środku lasu
» Lodowa jaskinia
» Legion Aion
» Jaskinia Urszuli

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
Dolina Godryka
 :: 
Okoliczne tereny
-