IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Tajemnice, tajemnice...

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Luton, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 34
  Liczba postów : 41
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13014-javier-chavez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13015-javierek#349393
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13016-sowka-javiera#349395
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13017-javier-chavez




Gracz






PisanieTemat: Tajemnice, tajemnice...   Nie Lip 31 2016, 11:07


Retrospekcje

Osoby: Aaron Duarte & Cándida Feliciana Miramon & Javier Chavez
Miejsce rozgrywki: błonia hogwardzkie
Rok rozgrywki: wiosna 2015
Okoliczności: Javier spotyka się z Aaronem, który obecnie nie najlepiej dogaduje się z Candidą. Z tego powodu wymsknie mu się pewien sekret



Był wyjątkowo piękny dzień. Javier, kończący obecnie pierwszy studencki rok nauki, zamierzał wykorzystać go jak najlepiej. Był zmęczony uczeniem się na egzaminy i chciał nieco odetchnąć. Szczególnie, że nauka nie wychodziła mu zbyt dobrze - ślęczał nad książkami i miał wrażenie, że nadal niczego nie potrafi. Wysłał zatem sowę do Aarona, czy nie ma ochoty urwać się na błonia, by zapalić papierosa, po czym udał się w wyznaczone miejsce. Miał dziś na sobie jasnoniebieską koszulę i narzucił na nią jedynie cienką kurtkę - dni robiły się coraz cieplejsze. Wyjął z kieszeni opakowanie świeżo zakupionych lordków i odpalił jednego. Był zestresowany nie tylko zbliżającymi się nieubłaganie testami, ale także sytuacją rodzinną. W zasadzie teraz, kiedy jego matka umarła, nie miał już rodziny. Nie odczuwał tego szczególnie, bo nigdy nie był zbyt mocno z nią związany, ale przytłaczał go sam fakt, jak to wszystko się potoczyło. No i okazało się nawet, że mateczka go kochała. Wciąż rozpamiętywał w głowie jej słowa, nie mógł o tym zapomnieć... Pamiętał, jak przestała sobie radzić. Gdy odwiedzał dom, jeśli może go tak w ogóle nazwać, nie odzywała się do niego nawet słowem. Patrzyła tylko oskarżycielskim wzrokiem, jakby alkoholizm, w który popadła, był winą Javiera... Jakby to przez niego w domu walały się sterty śmieci i pustych butelek po wódce, a jeden rachunek gonił kolejny. A przecież on się tak starał! Tylko dzięki niemu nie wywalili jej nigdy z mieszkania, bo jakoś udało mu się nadrobić wydatki. Cudem zresztą było, że jeszcze nic się tam nie zalęgło. A teraz koniec problemów. Z jednej strony czuł się wolny, z drugiej jakoś... przybity.
Westchnął ciężko nad swoim losem. Spojrzał na papierosa, jak na najlepszego przyjaciela i zaciągnął się jeszcze raz. Twierdził, że go to uspokaja, choć gdzieś w środku doskonale wiedział, że to bzdura. Jednak to papierosy były przy nim na dobre i złe, i choć miał świadomość, że to zły nawyk, to nie potrafił z niego zrezygnować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : La Coruña, Hiszpania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 509
  Liczba postów : 154
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13113-aaron-duarte
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13128-wszyscy-ktorymi-sie-otaczam#351361
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13127-aaron-duarte#351354
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13126-kuferek-aarona#351349




Gracz






PisanieTemat: Re: Tajemnice, tajemnice...   Nie Lip 31 2016, 18:48

Wystrzelił ze szkoły. Choć z reguły nie okazywał zbyt wielu emocji, szczególnie tych, o których nie chciał później rozmawiać, tym razem miało być inaczej. Twarz, cała umorusana czymś wątpliwym, aż kipiała ze złości. Przecierał ją co jakiś czas rękawami swojej szaty, którą narzucił na białą, nieco za dużą na niego koszulkę, dzięki czemu czuł się w niej bardzo swobodnie. No może nie w tej sytuacji.
Cholera, cały się uwaliłem tym gównem - rzucił na przywitanie, kiedy dołączył do kolegi. Puchona znał niemal od początku jego pobytu w Hogwarcie. Nie ma co ukrywać, na początku musiał zmierzyć się z wieloma problemami, z których jednym z poważniejszych było poruszanie się po zamku. Te wszystkie latające schody, liczne korytarze i zmieniające kierunki przejścia przyprawiały go o ból głowy. Na szczęście, całkiem przypadkiem, wpadł niegdyś do biblioteki, gdy chciał dostać się do sali, w której zwykle odbywały się zajęcia z zaklęć i uroków. Wtedy to, zapewne w akcie desperacji (jako że Aaron z reguły wychodzi z założenia, że zawsze da sobie radę - prędzej czy później) poprosił o wskazówkę właśnie Chaveza. Ten postanowił mu pomóc. Później wpadli na siebie jeszcze kilka razy, kiedy popalali papierosy na błoniach. Często właśnie z jego pomocą zaopatrywał się we własne fajki, jako że nie osiągnął jeszcze wtedy siedemnastu lat.
- Ta kretynka, Candy! - Nie przebierał w słowach. - Tak ciężko było jej powiedzieć, żeby nie dotykać bąbli Mimbulus mimbletonii? Byś zobaczył jej minę...! - zrzędził, po raz kolejny chowając twarz w materiale rękawa, próbując zmyć z siebie resztki błotopodobnej substancji. - Masz jakieś zaklęcie czyszczące coś takiego? Mydło nie pomogło...
Opadł na trawę, podkładając sobie dłoń pod głowę i westchnął ciężko. Drugą wydobył paczkę Hogsów z kieszeni, prawie pustą. Ostatnio coraz ciężej było mu zdobywać kolejne dostawy papierosów. Jego zapotrzebowanie rosło wraz ze zbliżającymi się owutemami. Nic dziwnego, że Hiszpan był zdenerwowany. Tym bardziej wówczas, gdy nie szło mu podczas zajęć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Luton, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 34
  Liczba postów : 41
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13014-javier-chavez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13015-javierek#349393
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13016-sowka-javiera#349395
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13017-javier-chavez




Gracz






PisanieTemat: Re: Tajemnice, tajemnice...   Pon Sie 01 2016, 21:16

Kiedy puchon zobaczył Aarona, najpierw ze zdziwioną i nieco głupawą miną spojrzał na niego, a zaraz potem wybuchnął śmiechem. Nie żeby cieszył się z cudzego nieszczęścia, bo to zupełnie nie w jego stylu, jednak widok wściekłego krukona, umorusanego jakąś mazią, był co najmniej niecodzienny i całkiem zabawny. Z pewnością warty zapamiętania, by móc wypominać go już do końca jego pobytu w Hogwarcie.
- Stary, co ty żeś zrobił? Maseczkę wygładzającą nałożyłeś? - zaśmiewał się Javier, żałując, że nie może uwiecznić tej chwili. - Szkoda, że nie mam czym zrobić ci zdjęcia. Wiesz, jaką furorę zrobiłoby na wizzbooku? - zaczął naśladować swoimi dłońmi aparat i udawać, że pstryka fotki. Oj, z pewnością Duarte miałby setki lajków i dziesiątki nowych fanek!
Chavez odkąd pamiętał miał bardzo dużo koleżanek i zdecydowanie więcej czasu spędzał wśród żeńskiej części zamku. Co prawda dobrze dogadywał się z innymi mężczyznami, ale to dziewczyny mówiły częściej o swoich problemach - a on, jako dobra dusza, chciał każdej wysłuchać i pomóc. Dlatego kiedy Aaron pojawił się w Hogwarcie i okazał całkiem spoko towarzyszem, od razu się z nim zakumplował. Dobrze było mieć kogoś, kto ma podobny, męski punkt widzenia i nie zamartwia się takimi błahostkami, jak niesforne włosy.
- O dziewczynach nie mówi się brzydko, zresztą nie wiesz, że złość piękności szkodzi? A wtedy żadne maseczki ci już nie pomogą - wyszczerzył się wesoło, by jeszcze bardziej zdenerwować krukona. Bawił się przy tym przednio, ale zaraz położył rękę na sercu i z całkowitą powagą dodał: - Wybacz mi te nieśmieszne żarty... ale naprawdę wyglądasz przekomicznie. A ta Candy to niezła cwaniara, na złość ci zrobiła, czy jak? Może to tylko przypadek.
W międzyczasie zaczął szukać w kieszeni różdżki, by za pomocą zaklęcia pomóc Aaronowi pozbyć się substancji. Dość długo mu to zajmowało (pewnie chciał jeszcze nacieszyć się widokiem), jednak w końcu udało mu się wydobyć zbawcze drewienko.
- Eee, zawsze używam tego przy sprzątaniu... Mam nadzieję, że na twarz też dobrze zadziała - powiedział niepewnie, po czym wyszeptał: - Chłoszczyść - i czekał na efekty. Nie był pewien tego zaklęcia i nie chciał widzieć, czy mu się udało, czy może zepsuł krukonowi twarz jeszcze bardziej, więc odpalił kolejnego papierosa, tym razem mugolskiego, a paczkę Lordków rzucił Aaronowi.
- Łap stary, wiem, że tobie bardziej się przydadzą. Ja rzucam! - wygłosił dumnie, chyba już trzeci raz w tym miesiącu, po czym usiadł obok towarzysza jego tytoniowych (i nie tylko) przygód. - No to mów, co tam jeszcze u ciebie, oprócz tego, że Candida cię załatwiła?
Wyszczerzył się wesolutko i zaczął obracać w palcach paczkę mugolskich papierosów, która mu została.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : La Coruña, Hiszpania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 509
  Liczba postów : 154
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13113-aaron-duarte
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13128-wszyscy-ktorymi-sie-otaczam#351361
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13127-aaron-duarte#351354
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13126-kuferek-aarona#351349




Gracz






PisanieTemat: Re: Tajemnice, tajemnice...   Sro Sie 03 2016, 18:15

- Zamknij się! - warknął, widząc, że Javier dobrze się bawi. On tu przeżywał katusze! Coś obleśnego pokryło mu twarz, a on nie mógł sobie z tym poradzić. Jeszcze ten niewidzialny aparat... Puchon doskonale wiedział, jak wyprowadzić go z równowagi. Nerwy uszły z niego dopiero wtedy, gdy Chavez sięgnął wreszcie po swoją różdżkę i przy użycia jakiegoś zaklęcia wziął się za naprawianie jego błędu z zielarstwa. Na tę okazję Aaron podniósł się na łokciach, żeby Javier miał lepsze pole manewru.
- I jak? Jak wyglądam? Zdjąłeś to ze mnie? - Wykręcał głowę we wszystkie strony i sprawdzał dłońmi, czy nic nie zostało. Czuł się lepiej, ale nie wiedział, czy chłopak nadal nie robił sobie z niego żartów.
- No sam wiesz, jak mi idzie z nauką. Po angielsku czyta mi się strasznie ciężko i często coś przeoczę. Miramon doskonale o tym wie. Specjalnie podpuściła mnie, żebym nacisnął tę głupią roślinę.
Odpalił papierosa, wydobywając go z paczki przyjaciela. Ten rozumiał go bez słów. Faktycznie ciężko było u niego z kasą, a tym bardziej dostępnością towaru, który mu smakował. Duarte zakaszlał. Nie był przyzwyczajony do tak mocnego tytoniu.
- Liczyłem, że zapalisz ze mną... Ale nie będę cię namawiał. Rozumiem, że w takim razie mogę sobie zatrzymać całą paczkę? No wiesz, żeby cię nie kusiło... - zaciągnął się, tym razem ze znacznie lepszym skutkiem. - Co u mnie? Nie licząc tego gówna to wszystko w porządku. No może poza tymi przeklętymi owutemami, które są coraz bliżej... A u ciebie? Wszystko gra? - zapytał beztrosko. Zupełnie nie zdawał sobie sprawy z problemów, jakie ciążyły na Javierze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Luton, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 34
  Liczba postów : 41
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13014-javier-chavez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13015-javierek#349393
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13016-sowka-javiera#349395
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13017-javier-chavez




Gracz






PisanieTemat: Re: Tajemnice, tajemnice...   Nie Sie 07 2016, 14:07

Jakimś cudem Javierowi udało się wygrać walkę z błotnistą mazią, która choć zdecydowanie upiększała krukona, to niestety najwyraźniej jemu nie przypadła do gustu. Cóż, teraz buźka Aarona była całkiem czysta, więc nie miał na co narzekać. Całe szczęście, bo jeszcze zupełnie przypadkiem przechodziłaby tędy sprawczyni tego jakże zacnego czynu i co wtedy? Biedaczek znów miałby siarę, hehe.
- No, sam nie wiem jakim cudem, bo tego zaklęcia używałem zwykle na rzeczach, ale udało się - odparł, ciesząc się w gruncie rzeczy, że pomógł. Jednak słysząc, że Duarte dał się tak łatwo podpuścić, pokręcił tylko głową z niedowierzaniem.
- Jesteś moim mistrzem. Albo prędzej ona, a ty masz nauczkę na przyszłość, żeby bardziej przykładać się do nauki - skomentował, bo przecież owutemy tuż, tuż, a jak Aaron będzie się uczył, skoro tak opornie idzie mu czytanie po angielsku? Chyba trzeba go w tym wesprzeć, co też oczywiście Javier chętnie uczyni. Mimo, że sam nie miał wybitnych ocen, egzaminy kończące siódmą klasę jakoś zdał, więc jego wiedza i sposoby na naukę mogą się przydać. I chyba tylko od trucia płuc nie uratuje kumpla, bo wtedy już nie miałby kompana do tej jakże relaksującej czynności.
- Tak, weź ją sobie, mnie już papierosy nie będą potrzebne - oświadczył, pamiętając, że musi teraz skupić się na zupełnie innych rzeczach. Musiał zdobyć jakieś pieniądze, żeby odnowić mieszkanie po matce, a potem zastanowić się, czy wprowadzić się do niego, czy raczej sprzedać. Poważne dylematy obciążały jego głowę, ale nie lubił zanudzać nimi innych. Nie umiał o tym mówić, nie chciał. Czuł się w tej kwestii niezrozumiany, zawsze miał zbyt dorosłe problemy jak na swój wiek.
- Ej, patrz kto idzie! - zawołał uradowany, widząc w oddali ciemnowłosą postać, przypominającą Candidę, i wskazując na nią. - Czy to nasza cwaniara?
Spojrzał porozumiewawczo na kumpla, chcąc upewnić się czy dobrze widzi, z daleka bowiem jeszcze nie do końca potrafił ją rozpoznać. Jeśli tak, to zapowiada się urocze spotkanko - tak przynajmniej zdawało się puchonowi, który wciąż śmieszkował z Hiszpana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : La Coruña, Hiszpania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 509
  Liczba postów : 154
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13113-aaron-duarte
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13128-wszyscy-ktorymi-sie-otaczam#351361
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13127-aaron-duarte#351354
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13126-kuferek-aarona#351349




Gracz






PisanieTemat: Re: Tajemnice, tajemnice...   Czw Sie 11 2016, 19:59

Przetarł jeszcze raz dłonią po twarzy, by zorientować się w sytuacji. Wszystko wskazywało na to, że Javier poradził sobie z zadaniem fantastycznie. Aaron był w szoku, że zapomniał o tak podstawowym zaklęciu. Choć nie, może faktycznie nie był. Zdarzało mu się to całkiem często. 
- Przecież wiesz, że to nie jest takie proste! Staram się, ale jakoś nie wychodzi zbyt dobrze. Ale ch** z tym, najważniejsze, że przechodzę coraz wyżej, no nie? - położył się na powrót na trawie, zaciągając się kolejny raz. - Zresztą... nie każdy może być takim geniuszem, jak ty. Albo ta Miramon od siedmiu boleści. Niektórzy muszą być dobrzy... - zastanowił się, robiąc przerwę na kolejnego bucha - w czym innym! - dokończył, nie mogąc znaleźć czegoś, w czym nie miał sobie równych. Nie to, żeby się zasmucił... Bardziej się przejął tym, że dostał paczkę papierosów. Wiedział, że musi ją szybko opróżnić, bo kumpel raczej nie wytrwa zbyt długo w swym postanowieniu. Dlatego on nawet nie próbował rzucić. Widząc, z jakim mizernym skutkiem przychodzi to Javierowi, sobie nie dawał żadnych szans.
- Siadaj na dupie, to może nas nie zauważy - warknął, nie podnosząc się z mokrej trawy. Nie miał najmniejszej ochoty znowu się z nią użerać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1721
  Liczba postów : 908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12573-candida-feliciana-miramon#339796
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12577-cukierek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12578-lluvia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12581-candida-feliciana-miramon




Gracz






PisanieTemat: Re: Tajemnice, tajemnice...   Pią Wrz 02 2016, 04:43

Przepraszam, na śmierć zapomniałam o tym retro! Embarassed

Owutemy. Nie żeby bardzo się nimi stresowała, jednak słyszała, że są one przepustką na studia. To tak jak z wyborem przedmiotów po SUM-ach. Nie każda ocena dopuszczała do kontynuacji nauki, dlatego teraz dziewczyna chciała się postarać. Nie unikała żadnych zajęć, pilnie odrabiała prace domowe i zdawała świetnie mniejsze sprawdziany. Jedynie z eliksirami miała problemy, ale może profesor nie będzie zbyt wymagająca i wymuszone PO wystarczy? O ile oczywiście będzie miała dobry dzień i eliksir w kociołku się nie zwarzy, a to niezbyt prawdopodobne. Wielu ludzi uważa, że w czasie okresu kobietom nic nie wychodzi. Gdyby brać tę opinię pod uwagę, można by dojść do wniosku, że Candida okres ma prawie codziennie. A już na pewno na każdych eliksirach.
Szkolne mury aż drżały od panującego w nich gwaru. Ludzie płakali, żalili się sobie i wyrywali sobie włosy nad zadaniami domowymi. Pokój wspólny wypełniały rozmowy na temat możliwych zagadnień na egzaminie. Uczniowie ćwiczyli zaklęcia i wyzywali się na małe pojedynki gdzie tylko się dało. Gdzie by nie spojrzeć, dostrzegało się przerażenie, smutek lub determinację. A wszystko podsycał jedynie stres. Candida po ostatnich tego dnia zajęciach i przekąszeniu czegoś w Wielkiej sali – zawsze głodniała po tych wszystkich lekcjach – zdecydowała się uniknąć dalszego przebywania w tym przesyconym negatywnymi emocjami otoczeniu. Zamiast iść do wieży czy biblioteki, zdecydowała się udać na błonia. Albo gdziekolwiek, gdzie nie będzie ludzi. Na myśl przychodził jej jedynie obszar wokół Bijącej wierzby, ale to nie był najlepszy pomysł. Krukonka nie wiedziała, jak unieruchomić to agresywne drzewo, a ryzykowanie zdrowiem przed egzaminami nie było najlepszym pomysłem. Po drodze spotkała koleżankę z roku, która również miała dość napiętej atmosfery, a do tego wiedziała, gdzie mogą porozmawiać na błahe tematy i się zrelaksować, bez opuszczania terenu szkoły. Poprowadziła ją w kierunku kilku nieruchomych drzew. Z zamku było widać jedynie ich korony. Trawa, krótka jak wszędzie, zachęcała do rozłożenia się na niej i leniwemu wpatrywaniu w niebo.
Candida zgodziła się bez słowa, tylko uśmiechnęła szeroko i przytaknęła. Przerzuciła torbę przez głowę i mogła biec za znajomą w wyznaczone miejsce. Dopiero gdy się tam znalazły, a dziewczyna wskazała miejsce obok dwójki palących chłopaków, Candy zainteresowała się czymś więcej poza pragnieniem znalezienia spokoju. Przygryzła wargę, gdy poznała Aarona. No tak, nie dość, że wciąż miał do niej żal za to, co się stało kilka lat temu, to jeszcze dzisiaj podpadła mu na zielarstwie.
Chodźmy tam dalej – powiedziała, wyciągając rękę i wskazując konkretny kawałek trawy. – Palą, będziemy śmierdziały, a do tego się podusimy – zauważyła rozsądnie. Znajoma jednak uparła się, że chce złapać jeszcze trochę słońca, dlatego Candy musiała iść na kompromis. Nie zatrzymały się tuż obok chłopaków, ale na tyle blisko, że Krukonka czuła ich spojrzenia na sobie. Wzdrygnęła się, ale zaczęła opowiadać znajomej kilka ciekawych historii z Hogwartu. Nic osobistego. Trzeba było jakoś zacząć rozmowę. Hiszpanka wiedziała, że dziewczyna później sama zacznie nawijać o sobie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Tajemnice, tajemnice...

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Mroczne tajemnice - gra Fabiana
» Departament Tajemnic
» Shorai odkrywająca tajemnice świata!
» "Tajemnice Numerologii" Clare McSpree [do edycji]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
retrospekcje
-