IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Animagia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Brighton, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 665
Dodatkowo : animag (nietoperz)
  Liczba postów : 389
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13244-liam-simon-dear#353836
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13246-liam-s-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13247-poczta-liama#353858
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13248-liam-s-dear




Gracz






PisanieTemat: Animagia   Sro Sie 03 2016, 11:09

2.07.2002r.
Liam był pewien swojej decyzji. Inaczej przecież w życiu nie poprosiłby rodziców o pomoc.
Teraz jednak czuł, że wszystko jest tak, jak być powinno. Tyle czytał na ten temat... Nie mógł już uciec. Nie po tym, jak po raz kolejny sprzeciwił się woli rodziców.
- Wciąż możesz jeszcze zrezygnować. – poinformował go spokojnym głosem wysoki mężczyzna ubrany w szatę czarodzieja. Stali w ogrodzie rezydencji Dear’ów i jak narazie wpatrywali się w siebie, zupełnie zakłopotani. Nie znali się osobiście.
Dwunastolatek pokręcił gwałtownie głową. Skoro ściągnął tutaj swojego wuja, to nie miał prawa zmieniać zdania. Paul Dear nie był mile widziany ani przez Jacoba, ani przez Victorię, ale jednak list bratanka skłonił go do przybycia. Oczywiście, wiedział, że dom będzie pusty – inaczej nie ryzykowałby przybycia wbrew woli swoich krewnych.
- Animagia jest niesamowicie trudną sztuką do opanowania. Nie wystarczy spędzić nad tym jednych wakacji, czy przesiedzieć kilku nocy nad książkami. – wyjaśnił czarodziej, wpatrując się uważnie w swojego rozmówcę. Liam był jeszcze dzieckiem; małym, zagubionym, niechcianym w rodzinie. Paul doskonale wiedział, jak chłopiec musi się czuć – on również nie miał lekko, dorastając w cieniu Jacoba.
On miał możliwość ucieczki, którą teraz pragnął zaoferować bratankowi.
- Wiem o tym, wuju. – odparł pewnie Liam, starając się wyglądać jak najodważniej. Animagia zafascynowała go tak, jak wszystko inne, co zaliczało się do dziedziny transmutacji. Już jako malec wiele słyszał o bracie swojego ojca, który potrafił zmieniać się w królika tak, że nikt nie mógł go poznać. Zapragnął nauczyć się czegoś takiego za wszelką cenę.
Państwo Dear oczywiście uznali zdolność taką za kompletnie bezużyteczną, dobrą dla cyrkowców. Możliwe, że to właśnie ten komunikat skłonił chłopca do podjęcia decyzji o nauce animagii.
Liam musiał więc zachować w tajemnicy taką umiejętność – pragnął poznać swoje wewnętrzne zwierzę i mieć sposób, aby odciąć się od rodziny. Zawsze śniło mu się, że da radę zniknąć w trudnych momentach, uciec gdzieś daleko i nie musieć słuchać pełnych pretensji wypowiedzi matki.
- Cóż, nie zaszkodzi spróbować... – bąknął nieco niepewnie Paul Dear. Był zarejestrowanym animagiem, ale nie znał się na nauczaniu. Był w tym równie obeznany, co sam Liam, ale...
Bardzo chciał pomóc temu chłopcu.
***
10.08.2006r.
Nienawidził siebie za ten pomysł.
To była największa próba jego cierpliwości. Może i był uparty – niby jeszcze się nie poddał, ale... Właściwie, wszystko było zasługą Paula. Zgadzał się kontynuować naukę, mimo że nastolatek zachowywał się chwilami okropnie.
- Nic się nie dzieje!- wrzasnął wściekle, kopiąc pobliski kamyk by rozładować chociaż część frustracji. Wuj stał spokojnie, obserwując go i czekając, aż się uspokoi, a jego postawa... Cóż, denerwowała Liama jeszcze bardziej.
- Mówiłem ci, że...
- To nie ma sensu, tracimy tylko czas. Nie chcę już się z tym męczyć, jestem na to chyba za głupi – ciskał się dalej, chodząc w kółko i wyłamując wściekle palce. Miał ochotę coś uderzyć, rozwalić... Był już zmęczony. Animagia była jego marzeniem, ale była dla niego czymś przyjemnym, niemal zabawą. Teraz jednak nie odczuwał nawet w najmniejszym stopniu zadowolenia, czy satysfakcji.
- Nie poddasz się teraz, Liam. Idzie ci naprawdę nieźle, myślę... – przerwał, bo szesnastolatek uderzył pięścią w pobliskie drzewo. Posłał Paulowi nienawistne spojrzenie, oddychając szybko.
- Co, mam spróbować jeszcze raz? I jeszcze? I jeszcze? Bo nie wiem, czy nie zauważyłeś, ale to nie działa! – zacisnął powieki, próbując się uspokoić. Gdzieś tam w głębi serca wiedział, że jego wuj niczym nie zawinił. Wiedział też, że ta zdolność przyjdzie z czasem, ale on...
Spojrzał na swojego mentora i dostrzegł w jego oczach pewnego rodzaju rozbawienie.
- Zaraz znowu będziesz mnie prosił, żebyśmy spróbowali jeszcze raz.
Liamowi zrobiło się zwyczajnie głupio. Robił cyrki, a przecież wuj szedł mu kompletnie na rękę. Nie czerpał z tego żadnych korzyści.
- Próbujemy ostatni raz. – oświadczył, już spokojnie. Emocje miały mu tylko przeszkadzać w przemianie. Ten proces musiał być w pełni kontrolowany.
Skoncentrował się, odrzucił niepotrzebne myśli i stał tak, z przymkniętymi oczami, czekając na... Coś. Przeszedł go jedynie dreszcz, ale pogoda była wietrzna. Nic szczególnego się nie wydarzyło.
Zanim jeszcze otworzył oczy, dobiegło go zaskoczone westchnienie Paula.
Stał na trawie dokładnie tak, jak kilkanaście sekund temu, ale teraz jego wzrost był… hm, znikomy. Czuł się inaczej – jakiś taki lekki, pewniejszy siebie, bardziej rozluźniony. Z początku nie wiedział co zrobić. Paul, wyglądający teraz jak gigant, chyba coś do niego mówił, ale Liam był zbyt zaabsorbowany tym, że wszystko odbierał inaczej.
Widział inaczej. Wszystko było szarawe, jakby kolory zostały wyprane. Było to w pewny sposób fascynujące i piękne, ale u chłopaka wywołało to dreszcz przerażenia.
Już nie był człowiekiem, jego świadomość została zamknięta w maleńkim, porośniętym dziwną sierścią ciele. Chciał machnąć lekko ręką – zrobił to nieporadnie, bo teraz ciągnęła się od niej czarna błona.
- Liam? Słyszysz mnie? – wuj chłopaka przykucnął obok, obserwując niezdarnego nietoperza, jakby wbitego w ziemię z przejęcia. Zwierzak rozglądał się powolutku, wcale nie panikował. Zachowywał się, jakby ktoś rzucił w niego zaklęcie spowalniające. Nawet nie próbował zadawać pytań. W jego głowie kłębiło się od myśli. Czarna błona? Dziwaczna sierść? Malutki wzrost? Jest nietoperzem? Czemu akurat nietoperzem?
Mało to waleczne zwierzę, przyznał w duchu. Spodziewał się czegoś… większego. Jasne, nietoperze latają, to duży plus…
- Pokieruję cię, dobrze? Spróbujesz wrócić do swojej naturalnej formy. Nie denerwuj się, skoncentruj. Nikt nie mówił, że będzie łatwo. – Paul uśmiechnął się lekko. I tak byli już na dobrej drodze… Powoli zaczynał mieć dość pełnych frustracji krzyków chłopaka, a potem jego przeprosin i próśb o kontynuację nauki. Zdecydowanie jego upór bardzo pomógł w osiągnięciu celu.
Teraz jednak Liam już słuchał wuja. Nie chciał zostać w tym maleńkim ciałku na zawsze! Przestał bawić się swoją dziwaczną ręką-skrzydłem, po czym podniósł głowę tak, aby patrzeć mężczyźnie w oczy. Postanowił przysunąć się nieco bliżej (przecież jakieśtam nogi miał!).
Paul wybuchnął śmiechem, gdy mały nietoperz upadł przed nim na twarz z cichym, zwierzęcym piskiem.
***
13.07.2007r.
Leciał.
Tak, po tych latach nauki, przygotowywania się i odkrywania samego siebie, w końcu mu się udało. Cały wysiłek opłacił się już teraz – ten jeden lot zmieniał wszystko w życiu czarodzieja. Słyszał za sobą wołanie wuja, przypominającego mu podstawowe zasady i wskazówki, ale nie zwracał na nie wielkiej uwagi. Wcale nie chciał myśleć o tym, że ma uważać, czy jak ma zmienić się z powrotem w człowieka. Miał już dość patrzenia na nietoperze po ostatnim roku kontrolowania ich zachowań, to wcześniej nie potrafił nawet latać. Znudziło mu się bycie podrzucanym przez Paula – wcale nie pomagało mu to w nauce. Może i zmieniać się mógł, ale latanie… Latanie musiał wyćwiczyć i jego pierwszy prawdziwy lot rozgrywał się dopiero teraz. Wcale nie było tak ciężko – gdy już zaczął, jego ciało naturalnie dostosowało się i samo wykonywało za niego całą robotę.
Leciał, machał skrzydłami i po prostu unosił się w powietrzu. Wiatr smagał go lekko, ale nie stawiał oporu. Natura zaakceptowała go już na samym początku, a to było takie nowe, takie zaskakujące... Widział gdzieś wyżej jakiegoś ptaka, ale nie ryzykował podlatywaniem bliżej. Nie zauważył, by zwierzę zwróciło na niego szczególną uwagę, a on wcale nie potrzebował wysokich lotów, by poprawić swój humor. Taki sukces zdecydowanie mu pomagał. Czuł się odprężony, bo przecież spędził całe lata, podnosząc swój poziom frustracji i wcale nie osiągając niczego.
Liam nigdy nie czuł się tak szczęśliwy i wolny, jakby wszystkie problemy odeszły w dal. Nie chciał wcale wracać do ludzkiej formy – był taki rozluźniony pod postacią nietoperza. Wciąż nie wiedział w pełni, czemu to właśnie takie zwierzę mu przypadło. Może jakaś skrytość, może chowana w głębi duszy nieśmiałość? Może trafił na latające stworzenie, bo potrzebował prawdziwej wolności, połączonej z oderwaniem się od rzeczywistości? Nie chciał się nad tym zastanawiać, bo rozmyślanie nad każdym szczegółem tej przygody było jak zmienianie jej w coś nudnego, coś, co może wcale go nie cieszyć… A on chciał się cieszyć. Tak bardzo pragnął zostać animagiem, tak bardzo denerwował go wcześniejszy brak efektów…
Teraz nic się nie liczyło. Nie, kiedy mógł poznać świat zupełnie na nowo, pod postacią, której wcale nie znał. Już nie był spadkobiercą rodu Dear, był niezależną istotą, mogącą podejmować w pełni świadome decyzje.
Hm, niezależną istotą, mogącą podejmować w pełni świadome decyzje, takie jak zaczepienie skrzydłem o gałąź pobliskiego drzewa i wylądowanie na trawie.
- Nie mówiłem ci, że masz uważać? – spytał z rozbawieniem Paul, pochylając się nad zszokowanym, ale wciąż bardzo szczęśliwym bratankiem.


Ostatnio zmieniony przez Liam S. Dear dnia Sro Sie 03 2016, 14:31, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Los Angeles, USA
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 669
Dodatkowo : Animag(Płomykówka)
  Liczba postów : 295
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9992-olivia-liv-moore
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9994-better-you-die-than-i-babe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9996-goraca-poczta-liv
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9995-olivia-liv-moore




Gracz






PisanieTemat: Re: Animagia   Sro Sie 03 2016, 12:56

Cytat :
Państwo Dear oczywiście uznali zdolność taką za kompletnie bezużyteczną, a wręcz hańbiącą dobre imię rodu.
Trochę to naciągane, no ale niech będzie, to tylko moja opinia Razz

Cały fragment z 25.07.2006r. jest niestety do wyrzucenia - animag albo przemienia się w zwierzę całkowicie, albo wcale. Nie może mu się zmienić tylko noga, ręka, głowa czy uszy. Animagia jest właśnie dlatego ciężką dziedziną, bo przez wiele lat można nie zauważyć żadnych, nawet najdrobniejszych efektów, przez co ludzie często się zniechęcają - nie każdy ma przy okazji predyspozycje.

Co do ostatniego fragmentu - naprawdę Liam już od pierwszej przemiany potrafił latać? Nie posiadając żadnego naturalnego instynktu związanego z lataniem, które mają małe ptaki czy właśnie nietoperze? Moja postać zamienia się w sowę płomykówkę i to była pierwsza rzecz, o której pomyślałam "W jaki sposób człowiek zamieniony nagle w ptaka wiedziałby, co ma robić, skoro jego umysł od kilkunastu lat nastawiony jest na chodzenie na dwóch kończynach"? Jak pojął, co ma robić, może znalazł kogoś, kto mu pomógł, może obserwował prawdziwe nietoperze przez pewien czas i analizował ich ruch?

W całym podaniu niewiele jest o trudnościach związanych z opanowaniem animagii - jedynie środkowy fragment, który niestety nie może pozostać w takiej formie jak obecnie. Może rozpisz coś o psychice Liama - bardzo tego chciał, więc jak się czuł po treningach, które całkowicie nic nie dawały przez tyle lat? Może spotkały go jakieś problemy po pierwszych zmianach? Jak reagowały na niego inne zwierzęta, ostatecznie nietoperz nie jest na szczycie łańcucha pokarmowego?

Więcej ułatwiać nie będę, mam nadzieję, że wymyślisz coś kreatywnego, nie opierając się jedynie na moich sugestiach Smile
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Brighton, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 665
Dodatkowo : animag (nietoperz)
  Liczba postów : 389
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13244-liam-simon-dear#353836
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13246-liam-s-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13247-poczta-liama#353858
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13248-liam-s-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Animagia   Sro Sie 03 2016, 14:31

Zedytowane Smile
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Francja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1332
  Liczba postów : 407
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11845-carma-c-charisme
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11852-carma-cie-oceni
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11851-maly-kruczek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11853-carma-c-charisme




Gracz






PisanieTemat: Re: Animagia   Sro Sie 03 2016, 15:57

Akceptuję Smile
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Windsor, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2060
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1541
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9119-voice-lloyd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9122-uslysz-cichy-glos#255607
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9121-glos-w-twojej-glowie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9120-voice-follett-cheney-lloyd




Administrator






PisanieTemat: Re: Animagia   Sro Sie 03 2016, 16:32

akceptuję, otrzymujesz genetykę Like a Star @ heaven

______________________

S U N
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Animagia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» [UM] Animagia
» Jolene Dunbar - animagia

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
dodatki
 :: 
spis genetyk
-