IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Księgarnia "Pod molem"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Hamilton, Kanada
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 2720
Dodatkowo : szukający, kapitan
  Liczba postów : 778
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6697-deven-quayle#189490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6699-relacje-indianskie-i-te-zupelnie-nie#189531
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6700-pocztowki-z-innej-epoki#189533
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7227-deven-quayle




Gracz






PisanieTemat: Księgarnia "Pod molem"   Nie Sie 28 2016, 12:02


Księgarnia "Pod molem"


Jeśli szukasz literackich nowości, ukochanych klasyków albo magicznego przewodnika po Rumunii, trafiłeś we właściwe miejsce. Prawdziwe mole książkowe spędzają tu całe dnie, a biorąc pod uwagę cudowną atmosferę tego miejsca, trudno im się dziwić.

Dowolny podręcznik – 20g
Dowolny używany podręcznik – 15g
Dowolna powieść – 17g
Dowolna książka zielarska – 20g
Dowolna książka z dziedziny magicznych zwierząt – 20g
Dowolna książka z dziedziny eliksirów – 22g
Dowolna książka z dziedziny zaklęć i uroków – 22g
Dowolna książka z dziedziny historii magii – 23g
Dowolna książka z dziedziny starożytnych run i numerologii – 23g
Dowolna książka z dziedziny astronomii – 24g
Dowolna książka z dziedziny wróżbiarstwa – 24g
Dowolna książka z dziedziny sportów magicznych – 25g
Dowolna książka biograficzna – 24g
Dowolna książka kucharska – 22g
Dowolny poradnik z zaklęciami gospodarczymi – 23g
Dowolny poradnik z zakresu gier magicznych – 23g

W księgarni "Pod molem" nie są dostępne żadne pozycje dotyczące czarnej magii.

Rozliczeń dokonuj tutaj.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 26
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 317
  Liczba postów : 83
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13864-remus-pringsheim
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13879-awanturnik-bez-rozdzki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13880-pad#367019
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13875-remus-pringsheim




Gracz






PisanieTemat: Re: Księgarnia "Pod molem"   Sro Sty 04 2017, 02:04

Dzisiaj znowu ją widziałem. Cholera... Że też musiała się wprowadzić akurat do domu naprzeciwko! Miała tego świadomość, a mimo tego paradowała pod oknami cały dzień i... Serce kilka razy zacisnęło mi się mocnej w gwałtownym napadzie arytmii. Zacisnąłem też zęby i skarciłem się w duchu za to, że okazuję taką słabość do jej osoby. Ostatecznie to przecież ona nie chciała tego ciągnąć. Prawda? Czy może to byłem ja? W zasadzie to... A diabli nadali! Dlaczego ja ciągle o niej myślę?! No ale jak tu nie myśleć, jeśli ona ciągle pojawia się w zasięgu wzroku! Zwłaszcza ostatnio. Jakby doskonale wiedziała, jak bardzo mnie to drażni. Może drażni, to złe słowo. Lubię na nią patrzeć, ale drażni mnie to, że nie mogę nic więcej. A już najbardziej mnie drażni to, że mnie to drażni. Świat jest taki skomplikowany... ehhh...
Przychodzę więc do księgarni, uznałem bowiem, że dobrze będzie nieco uzupełnić swoją skromną, prywatną kolekcję. Swoją drogą nie chcesz wiedzieć, co znalazłem ostatnio wciśnięte między dwie opasłe księgi? Była to dość intymna część kobiecej garderoby. Masz ochotę zgadywać do kogo należała? Nie, nie jesteś w błędzie. Do niej.
Rozglądam się po wszystkich tytułach. Dzisiaj wyjątkowo dużo tutaj ludzi. Piękny zapach starych ksiąg unosi się w powietrzu, wypełniając je mistyczną aurą tajemniczości, nasuwająca myśli o fotelu przy kominku, ciepłej herbacie i niesamowitych historiach, przygodach godnych wspomnienia. Wiele już takich przeżyłem i jeszcze wiele przeżyję, ale fajnie byłoby mieć kiedyś wnuki, żeby móc im to jeszcze opowiedzieć.
Trafiam na jeden z tomów, który już wcześniej przykuł moją uwagę. Delikatnie ujmuję w dłonie książkę. Jeśli ktoś mnie nie zna, to pewnie z boku muszę wyglądać dla niego komicznie. Ubrany jestem bowiem w czarną, skórzaną ramoneskę, czarny podkoszulek, obwieszony skórzanymi bransoletkami, wciśnięty w poprzecierane, czarne jeansy włożone do środka rozsznurowanych, oczywiście adekwatnie do stroju - czarnych - botków. Spod tych wszystkich warstw widać wyraźnie rysujące się mięśnie, a dłuższe włosy opadają mi z boków twarzy. Kilkudniowy zarost zdobi dumnie moją męską twarz, a ta malutka w stosunku do moich dłoni książeczka zdaje się totalnie nie pasować do mojej osoby.
Oczywiście to może pomyśleć tylko ktoś, kto mnie nie zna. Ty mnie znasz. Wiesz, że to co widzisz, to czasami tylko pozory. Odkładam w końcu tom na miejsce i powracam do poszukiwań. Stali bywalcy już przywykli do mojej obecności, ale jakiś dzieciak i tak podbiega do mnie i trąca w tyłek. Wyciąga w moją stronę kawałek pergaminu i pióro. Chce autograf. To urocze. Uśmiecham się i już mam mu odmówić, tłumacząc się tym, że nie daję autografów, nie udzielam wywiadów i w ogóle najlepiej to zostawcie mnie wszyscy w spokoju, bo robię to, co lubię i tylko to umiem, więc nie miałem alternatywy tak jak ten dzieciak, który może zostać w tym świecie kimkolwiek. Na szczęście w tej chwili wyręcza mnie jego matka, odciągając go za rękę i przepraszając mnie uprzejmie. - Nie ma za co, wszystko w porządku. - Przyszli tu tylko po podręczniki. No i super. Mogę wrócić do swoich zajęć. W sumie MÓGŁBYM, pojawia się jednak na horyzoncie jedno malutkie, tycie, filigranowe, a dokładniej mierzące sto osiemdziesiąt centymetrów wzrostu, "ale"...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 28
Skąd : Balbriggan, Irlandia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 581
  Liczba postów : 60
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13759-lottie-fittleworth#365098
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13761-lotna-lottie#365115
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13762-najgrozniejsza-sowa#365117
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13760-lottie-fittleworth#365111




Gracz






PisanieTemat: Re: Księgarnia "Pod molem"   Sob Sty 07 2017, 19:00

Jedna ulica, rzut kamieniem, dokładnie trzydzieści dziewięć kroków, które w dobrych czasach policzyłam, dzieliły mnie od domu mojego byłego chłopaka. Kiedy jeszcze słowo "były" wydawało się śmiesznie abstrakcyjne, odległość tą uznawałam za czarodziejskie przeznaczenie, zaś kiedy ten sam wyraz stał się stanowczo realny - sąsiedztwo ukazało się jako przekleństwo.
I nie, wcale nie tylko dlatego, że gdy przechodziłam między salonem, a kuchnią, odruchowo musiałam poprawić włosy, bo wścibskie spojrzenia mojego byłego chłopaka, mogły na mnie paść (a jeśli już padały, to przecież nie mogłam wyglądać fatalnie!), ani też nie wyłącznie ponieważ mógł irytująco dokładnie widzieć, kto mnie odwiedza. Otóż przeszkadzało mi też to, że w tym samym salonie, sama łapałam się na tym, że zatrzymywałam się przed tymi oknami, niby to, nadzwyczajnie długo układając marszczące się zasłony, by wyjrzeć w rozjaśnione okna. Raz, za takie gapiostwo zapłaciłam nawet wizytą u pobliskiego uzdrowiciela, gdy podziwiając nienaganną sylwetkę mojego sąsiada, nie zauważyłam chochlika siedzącego przy oknie, a który to postanowił sprowadzić mnie na ziemie, boleśnie gryząc w palec.
Magicznie modyfikowane potrawy z najdziwniejszych zakątków świata, zatrzasnęłam z łoskotem, przytrzaskując sobie palec opisem lewitujących filetów z lelka wróżebnika, kiedy dostrzegłam, że stoisz przede mną, czytając jedną z książek. Muszę przyznać, chwilę zupełnie się zawahałam, czy nie lepiej byłoby wycofać się tyłem i udawać, że wcale Cię nie widziałam. Przypomniałam sobie jednak, że dziś widziałam, jak podglądałeś mnie przez okno, a to bardzo zły nawyk, którego uznałam, że pora Cię oduczyć!
- Aha! Mam nadzieję, że przyszedłeś tu poszukać książki z zaklęcie, które sprawi, że moje szyby staną się zupełnie nieprzezroczyste - macham w twoim kierunku palcem, który wciąż mnie boli od przytrzaśnięcia, złowrogo się w Ciebie wpatrując i bardzo starannie ignorując, że ładnie Ci w tych ciemnych kolorach. Ja mam na sobie czerwony płaszcz, który jako, że jest otwarty, odkrywa mój poświąteczny sweter w hipogryfy ustylizowane na renifery, bijąc swymi barwnymi odcieniami, oraz kontrastujący ze zwykłymi jeansami. Na ramieniu przewieszoną zaś mam pomarańczową, hinduską torbę, do której wepchnęłam swoją wielką czapkę i najgrubsze rękawiczki, jakie tylko znalazłam w domu.
- Mam nadzieję, że tylko wypatrywałeś, czy twoja sowa znów nie kradnie moich rzeczy - dodaję mrużąc lekko oczy i próbując wybadać, czemu nie dajesz mi spokoju, tylko bezczelnie zaglądasz w moje okna. A że skąd ja o tym wiedziałam? Zupełnie przypadkiem przecież spojrzałam w te twoje, bo pewnie tylko chciałam akurat sprawdzić, czy u Ciebie bardziej śnieg nie sypie, albo czy kwiatki mu na parapecie już Ci zakwitły - wiadomo, same niewinne sprawy!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 26
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 317
  Liczba postów : 83
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13864-remus-pringsheim
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13879-awanturnik-bez-rozdzki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13880-pad#367019
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13875-remus-pringsheim




Gracz






PisanieTemat: Re: Księgarnia "Pod molem"   Sob Sty 07 2017, 23:37

Naprawdę to policzyłaś?! Wiem, że jesteś nieco szalona i za to cię zawsze kochałem, ale to jest przerażające! Przynajmniej takie by mi się wydało, gdybym o tym wiedział. Tylko czy ja jestem lepszy? Ciągle nie wyprałem swojej starej koszuli, w której lubiłaś chodzić po mieszkaniu, bo lubię twój zapach, a mam wrażenie, że wciąż go na niej wyczuwam.
Rzucasz mi w twarz wywód z pretensjami - zupełnie niesłusznymi. Przecież ja tylko sprawdzałem, gdzie moja sowa spogląda (swoją drogą to sowa od ciebie!), więc to co mi zarzucasz wydaje mi się śmieszne! No a że sprawdzałem trochę dłużej, niż powinienem... Nooooo... Bo miałem wrażenie, że coś się u ciebie dzieje niedobrego i wolałem się upewnić, że wszystko jest w porządku. W sensie - widziałem, że sprzątasz mieszkanie, ale wydało mi się to podejrzane, bo ty rzadko sprzątasz mieszkanie, a robiłaś to tak skrupulatnie i na dodatek blisko okien w swoim salonie.
- Co?! - Oburzam się marszcząc brwi. - Insynuujesz mi coś? Że ja Ciebie niby podglądam? - Odkładam książkę - kilka karcących spojrzeń kieruje się w naszą stronę. Ludzie oczekują tutaj spokoju, a my na pewno nie zachowujemy się cicho ani dyskretnie. Chcę Ci przypomnieć, że nie umiem czarować. Moje serce przekłuwa sztylet. Nie wiem, czy zrobiłaś to świadomie, ale osiągnęłaś efekt. Zaciskam zęby. Jesteś okrutna Lottie... To był cios poniżej pasa. Mam nadzieję, że zrobiłaś to nieświadomie, bo jeśli nie, to... Nie zrobiłbym ci takiego świństwa. Po prostu. Nie mam ochoty dodawać już nic więcej po tym, co usłyszałem. Stoję tylko zbulwersowany i patrzę ci w oczy. Czuję jak mięknę i mięknie też moje postanowienie, żeby się już nie odzywać. Mogę się z tobą nawet kłócić - gdzieś w środku wolę taki kontakt, niż żaden! - MOJA sowa?! Przecież dostałem ją od Ciebie. Sprawia wrażenie jakby była nadal przywiązana do swojej "właścicielki" bardziej, niż do mnie. - Ptak jak na komendę pojawia się w oknie. - WIDZISZ?! - Zaczyna stukać dziobem w szybę. Ktoś otwiera w tej chwili drzwi i nagle sowa wpada do środka księgarni. - ALE TU NIE WOLNO ZE ZWIERZĘTAMI! ZARAZ NAM WSZYSTKO OBESRA! SIIOOO!! - Słyszę rozżalone lamenty ekspedientki. Ptaszysko w końcu siada na moim ramieniu i wali soczystą kupę na skórzaną kurtkę. Poważnie? - Weź ją sobie, jeśli chcesz! - Łapię oburzonego ptaka za nogi i wyciągam w twoją stronę. W powietrzu fruwają pióra, a sowa huka z oburzeniem próbując dziobnąć mnie w rękę i wyzwolić się z chwytu.
Wyglądasz ekstra Lottie. Masz tak niepowtarzalny styl... Widzę sweterek w hipogryfy i aż mi nogi miękną, ale nie wypuszczam z ręki ptaszyska. Skoro chcesz wojny, to proszę bardzo!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 28
Skąd : Balbriggan, Irlandia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 581
  Liczba postów : 60
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13759-lottie-fittleworth#365098
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13761-lotna-lottie#365115
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13762-najgrozniejsza-sowa#365117
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13760-lottie-fittleworth#365111




Gracz






PisanieTemat: Re: Księgarnia "Pod molem"   Nie Sty 08 2017, 12:44

Ja nie widziałam nic szalonego, by jednego wieczora wracając od ciebie, z nogi na nogę przeskakując, liczyć przy tym kroki, niczym mała dziewczynka. Dzięki temu dziś znałam ich niezbędną ilość do pokonania, by znaleźć się w twym progu. Wtedy wydawało mi się to o te trzydzieści kroków za dużo, dziś stanowczo za mało.
Zupełnie nie postrzegam sprawy z szukaniem zaklęcia tak nietaktownie jak ty. Bo przecież nie chciałam to tobie kazać rzucać tego zaklęcia barwiącego szyby, w końcu to moje okna - więc to ja nimi powinnam się zająć. To też niemalże niewinnie, chciałam zasugerować, że powinieneś szukać tej książki dla mnie, nie dla siebie. Ale może powinnam bardziej uważać, jeśli mówienie o zaklęciach w taki niejasny sposób Cię drażni? Z drugiej strony, w tej chwili na pewno miałabym ochotę rozdrażnić Cię jeszcze bardziej, więc ta rada powinna pozostać na przyszłość. Jeśli jeszcze kiedykolwiek znów zmuszeni będziemy stanąć oko w oko!
- Ja wcale niczego nie muszę insynuować, doskonale to wiem, jak i zapewne wszyscy sąsiedzi mieszkający po mojej stronie i widzący, że cały czas zaglądasz w moje okna! - Upieram się niezłomnie, zaciskając przy tym drobne pięści, jakby gest ten miał mi pomóc wyładować złość. Ręka mnie już boli od zaciskania jej na twardej oprawce starej książki kucharskiej to też, gwałtownie odkładam ją na pobliski regał, w którym część książek nerwowo się porusza.
Tropikalna sowa nagle dobija się do szyb księgarni, a już sekundy później ląduje na ramieniu Remusa, by wątpliwie je ozdobić. Bolą mnie usta, gdy je zagryzam, by nie zaśmiać się na głos, twardo postanawiając, że nie będę Cię tak szybko ratować zaklęciem czyszczącym, jak powinnam. Stanowimy w tej chwili wyjątkowo kiepską klientelę, która niczym przekupy na targu, awanturuje się, wprowadzając przy tym zaskakująco duży chaos, jak na zaledwie dwie osoby.
- Doskonale wiesz, że wcale nie lubię tych ptaków, ani one mnie! - Protestuję uginając się przed sową, którą wystawiasz w ręce w moim kierunku. Ptaszysko wygląda w tej chwili równie złowrogo, co te moje na co dzień. Huczy i próbuje zagryźć wszystkich wokół. Wcale nie sądziłam, by sowa rzeczywiście chciała do mnie uciec, raczej to Remus próbował tak pozbyć się niechcianego prezentu, co by zrobić mi na złość!
- Teraz to twoja sowa, więc może powinieneś spróbować ją wychować! A nie zwalać to na mnie. Jak z resztą wszystko, że niby to moja wina! - Nagle sobie przypominam, że zawsze obwiniałeś mnie złymi taktykami w Quidditchu i innymi ważnymi sprawami, które przychodzą mi do głowy, w tym idealnym na to, miejscu.
Sytuacja jest na tyle skomplikowana, iż sprzedawczyni wyjątkowo rozzłoszczona zamieszaniem między książkami, już podchodzi w naszym kierunku z miną taką, iż grymas ten wydawał się mieć większą siłę niż sama avada. A akcie bezradności, biorę w ręce w końcu tą twoją nieszczęsną sowę, niczym zwykłą kurę, licząc, że w moich rękach się uspokoi.
- Wcale się jej nie dziwie. Też bym uciekała od podglądacza - dodaję szybko wycofując się przed nadciągającą w naszym kierunku, sprzedawczynią. I ty, pewnie też powinieneś zaraz za mną umknąć za sąsiedni regał, który bliżej już był w kierunku wyjścia, jeśli nie chciałeś umrzeć od przeszywającego spojrzenia wściekłej baby zza lady. Taka chciałam być strasznie hop do przodu, że w ogóle nie pomyślałam o tym, że to sówsko mnie też średnio lubi. Więc tylko wciągam gwałtownie ze świstem powietrze, gdy nagle na obolałym już wyjątkowo, palcu, czuję jej twardy dziób.
Dopiero parę ładnych minut po tym zajściu, pewnie gdzieś w tyle głowy, odezwie się głosik, że tak naprawdę, to nawet te kłótnie z tobą dziwnie mi się podobają.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 26
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 317
  Liczba postów : 83
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13864-remus-pringsheim
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13879-awanturnik-bez-rozdzki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13880-pad#367019
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13875-remus-pringsheim




Gracz






PisanieTemat: Re: Księgarnia "Pod molem"   Nie Sty 08 2017, 21:23

Pewnie swego czasu też nie wziąłbym tego za wariactwo! Chociaż teraz, gdybym o tym usłyszał, byłbym pewnie w szoku, że pamiętasz takie rzeczy, chociaż ja sam pamiętam wiele podobnie "mało istotnych" szczegółów, które swego czasu były sprawą życia i śmierci. Na przykład to czy słodzisz herbatę lub jakie są proporcje twojego ulubionego drinka? Nie wspomnę o temperaturze wody w wannie, czy o tym, że pościel zawsze musiała być ułożona guzikami do góry, co początkowo mnie strasznie drażniło.
No ale przyznam szczerze, że chociaż po naszym rozstaniu w mojej głowie tkwiła pewna awersja do twojej osoby, to w głębi duszy wolałbym spać pod odwróconą pościelą, żeby tylko móc znów pocałować cię w ramię na dobranoc i zasnąć obok.
Argumentu nie miałem, bo po mojej stronie nie mieszkał aktualnie nikt, kto mógłby potwierdzić, że ty spoglądasz w moje okna równie często i że ja nie robię ci o to afery!
Oczywiście, że wiem, że nie lubisz sów, ale robię to specjalnie, bo mam dość tego ptaszyska! Za bardzo mi o tobie przypomina i chyba przez to nie traktuję jej dość dobrze. Biedna sówka musi czuć, że nie darzę jej taką miłością, jak niegdyś i w akcie desperacji próbuje zwracać na siebie uwagę w każdy możliwy sposób. Alice mnie za to zabije! - Czy ja kiedykolwiek zwaliłem na Ciebie winę za COKOLWIEK?! - Dziwię się, unosząc brwi. Szybki rachunek sumienia... cholera - jest bardzo nieczyste, ale nie wypada teraz przyznać się do porażki, więc brnę w zaparte. - Po prostu próbowałem Ci pomóc! To były przyjacielskie rady... To że jesteś zbyt wrażliwa, żeby przyjąć do wiadomości, że robisz coś źle i nie jesteś w czymś doskonała, to już nie jest mój problem. - Rozkładam ręce i dyszę ze złości. Słucham twoich kolejnych słów i znów wybucham. - Słucham?! Przecież mówię Ci, że to ONA Ciebie podgląda, nie ja! - Wskazuję na kolorową sowę, która zwisa Ci z ręki. Teraz pohukuje groźnie, a pióra sterczą jej na wszystkie strony. - Masz jakąś MANIĘ prześladowczą albo... coś! - Sugeruję gestem, że masz kręćka, ale daję się wyciągnąć za regał, byle dalej od szarżującej w naszą stronę baby.
Widzę jak ptak gryzie cię w palec i momentalnie zauważam na nim kropelki krwi, tak samo jak skrzywienie na twojej twarzy. Szybko odganiam ptaszysko, które odlatuje siejąc zamęt w innych częściach sklepu - chyba robi to specjalnie, żebyśmy mieli chwilę spokoju, kiedy reszta obsługi będzie próbowała ją spacyfikować. Co do klientów - uciekają wołając coś o domu wariatów. W powietrzu wirują powyrywane karty ksiąg i śmigają zaklęcia obezwładniające. Odruchowo sięgam po twoją rękę i całuję ranę. Szybko reflektuję się co zrobiłem - zupełnie bezwiednie. Masz babo placek! Jak ja mogłem się dać tak podejść. - No i widzisz? Masz za swoje. - Mówię pod nosem, choć ciężko zrozumieć, czy to było bardziej do siebie, czy do ciebie. - Czego Ty właściwie ode mnie jeszcze chcesz Lottie? - Zaczynam żałować, że to powiedziałem jeszcze zanim kończę to zdanie. Boję się, że powiesz, że nie chcesz niczego lub żebym się odwalił i że w twoim głosie wyczuję szczerość. Bo w gruncie rzeczy wiesz... i tak zawsze będziesz mi bliska.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Księgarnia "Pod molem"   

Powrót do góry Go down
 

Księgarnia "Pod molem"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Księgarnia Esy i Floresy
» Księgarnia Esy i Floresy
» Roześmiany chochlik - księgarnia
» Księga zaklęć
» Książę Endymion...

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
Dolina Godryka
 :: 
Centrum miasteczka
-