IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Dom Randle i Grigori

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 274
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 891
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Dom Randle i Grigori   Sob Wrz 10 2016, 01:40


Dom Clarissy i Asika



Salom


Salon jest jednym z najjaśniejszych pomieszczeń w tym domu. Wszystko jest utrzymane w bieli.  



Kuchnia


Kuchnia jest połączona z salonem przez co przestrzeń wydaje się jeszcze większa.  



Łazienka


Tutaj umieść opis lokacji. Zwykle kilka zdań, czy wyjaśnień.



Sypialnia na poddaszu


Tutaj umieść opis lokacji. Zwykle kilka zdań, czy wyjaśnień.



Pokój dla dziecka


Tutaj umieść opis lokacji. Zwykle kilka zdań, czy wyjaśnień.



Sypialnia Clary


Tutaj umieść opis lokacji. Zwykle kilka zdań, czy wyjaśnień.



Ogród


Tutaj umieść opis lokacji. Zwykle kilka zdań, czy wyjaśnień.




Ostatnio zmieniony przez Clarissa R. Grigori dnia Nie Sie 27 2017, 17:03, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Manchester
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 302
  Liczba postów : 225
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12768-evan-randle
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12854-moj-maly-zakatek-spokoju
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12855-poczta-z-opoznieniem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12856-moje-wlasnosci-i-talenta




Gracz






PisanieTemat: Re: Dom Randle i Grigori   Sob Wrz 17 2016, 09:50

Przybył tu. Tylko co Klarcia mu chciała pokazać? Przed jego oczami malował się całkiem spory dom i to wszystko. W kartce którą mu zostawiła był tylko adres i godzina. No i co? No i jest tu. Jej jeszcze nie było. Evan ostatnio nie wiedział co ma myśleć o tym wszystkim. Jego ukochana robiła trochę rzeczy za jego plecami o których dowiadywał się dopiero po fakcie. On chciał z nią pójść do tego Ginekologa. To ważny etap ciąży! Też chciał w nim uczestniczyć, a jego rudowłosa piękność mu to odebrała. Potem to spotkanie z tym... jak mu było? Aa! Alexem. Też go zdenerwowało. Evan był strasznie zaborczy o Clarisse i jeśli wyczuwał podświadomie że ktoś przekracza jego granice komfortu robił się marudny. Co prawda, nie mówił nic o tym Rysi bo jej ufał i nie chciał jej ograniczać. Pamiętał jaka relacja ich łączyła przed tą Amortencją. Byli przyjaciółmi, coś do siebie czuli ale nie specjalnie się to ujawniało. Teraz to co innego. Ufał całkowicie jej że nie zrobi żadnej głupoty. Ale ten Alex działał mu na nerwy. Po chwili obserwowania domu, zapukał do drzwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 274
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 891
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: Dom Randle i Grigori   Sob Wrz 17 2016, 18:49

Już dawno nie czuła się tak wspaniale. Miała własne mieszkanie i mogła je dzielić z osobą którą bardzo kochała. Z którą chciała spędzić resztę życia. Nie mogła się już doczekać kiedy pokaże to cudo Evanowi. Od kilku dni nie mogła przez to spać. Co rusz zmieniała ustawienia kwiatów w wazonie w salonie, przestawiała koszyczki z owocami w kuchni i bawiła się świeczkami w sypialni. Chciała aby wszystko było wyjątkowe. Aby poczuł się jak we własnym domu. Zaparzywszy sobie zielonej herbatki usiadła w jednym z puchatych foteli w salonie. Z błogim uśmiechem na ustach spojrzała na zajęcia w ramkach nad kominkiem. Jedne z nich przedstawiało zakochaną parę w ogrodzie pełnym dzikich kwiatów. Kobieta o płomiennych włosach śmiała się do obiektywu chcąc utrzymać kapelusz. Wiatr koniecznie chciał go porwać. Mężczyzna natomiast obejmował ją w pasie spoglądając na jej profil z czułością. Doskonale pamiętała dzień w którym zostało ono wykonane. I pomyśleć, że tak bardzo bała się wizyty u niego w domu... Stare dzieje.
Pukanie do drzwi wyrwało ją ze wspomnień. Z mocno bijącym sercem otworzyła drzwi. Widząc w nich puchona uśmiechnęła się radośnie rzucając się mu na szyję i dając buziaka w policzek.
- Wiedziałam, że trafisz. Choć pokaże Ci wszystko. - podekscytowana nie miała pojęcia od czego zacząć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Manchester
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 302
  Liczba postów : 225
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12768-evan-randle
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12854-moj-maly-zakatek-spokoju
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12855-poczta-z-opoznieniem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12856-moje-wlasnosci-i-talenta




Gracz






PisanieTemat: Re: Dom Randle i Grigori   Nie Wrz 18 2016, 14:52

Gdy tylko ją ujrzał cała jego złość przeszła. No jak tu sie gniewać na tak słodką osóbkę? Złość wyparowała tak szybko jak powstała i zamiast odpowiedzieć cokolwiek gdy dziewczyna rzuciła mu się na szyje odwrócił głowę, sprawiając że dziewczyna nie trafiła w jego policzek a w usta. Szybkim ruchem z niewinnego buziaczka przeistoczył wszystko w namiętny pocałunek! A to ci zbój!
-Jak miałbym nie trafić do Ciebie?- Rzucił pewny siebie puchon. Tak, do niej trafiłby nawet bez adresu. W końcu serce wyczuwa drogę prawda? Ich były już dawno połączone więc prędzej czy później znalazł by ją tu. Nadal nie wiedział co oznaczał ten pokaźny dom, ale jakoś go to nie przejmowało. Cieszył się obecnością jego kruszynek.
-Zacznijmy od wyjaśnienia co to za posiadłość Skarbie- Wszedł za nią do środka i od razu ściągnął buty. Nie chciał zabrudzić tego pięknego, białego wnętrza. Zapierało dech w piersiach. Projektant wnętrz naprawdę się postarał. Ręce same składały się do oklasków. Założył że to dom Clarissy, po tym jak zauważył kątem oka zdjęcie z ich wakacji u rodziców. To były super wakacje, miał nadzieje że teraz wszystkie takie okresy spędzą razem. Kochał ją prawdziwie.
-Strasznie tu ładnie- Powiedział obejmując dziewczynę od tyłu i delikatnie krążąc palcem po jej brzuszku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 274
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 891
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: Dom Randle i Grigori   Nie Wrz 18 2016, 22:03

Co to za posiadłość? Odpowiedź była bardzo prosta. Ich. Sądziła, że od początku będzie wiedział. Tym bardziej, że już wspomniała o tym na weselu, gdzie byli razem. Już nie mogła się doczekać kiedy to powie raz jeszcze. Radość promieniała z niej coraz bardziej. W chwili, gdy dotarli do salonu, dziewczyna odwróciła się w stronę mężczyzny i z wielkim uśmiechem spojrzała w jego oczy.
- To nasz posiadłość kochanie. - przy ostatnim słowie podskoczyła uradowana niczym mała dziewczynka na widok lizaka. Już dawno nie czuła takiego spokoju ducha jak w tym momencie. Będzie mogła wychowywać dziecko z dala od swojej rodziny z osobą której ufała bezgranicznie. Tym bardziej, że nikt jeszcze nie wiedział o tym miejscu. Jak to się mówi... Bezpieczeństwo ponad wszystko! A mała istotka rosnąca w jej brzuszku była priorytetem. Niech tylko ktoś spróbuje zrobić jej krzywdę to zobaczy jak niebezpieczną osobą potrafi być Clarissa Rowena Grigori. Dla bezpieczeństwa i dobra swojej rodziny potrafiła zrobić dosłownie wszystko. - Wiem, choć ta biel... Mogłoby być tutaj więcej kolorów. - wtuliła się w swojego ukochanego uśmiechając błogo. Uwielbiła gdy miział jej brzuszek. Czuła wtedy, że nie jest sama, a i dziecko będzie miało odpowiedniego tatę. Nie mogła jednak stać tak w nieskończoność. Wypadałoby ugościć chłopaka, dlatego delikatnie odsunęła się od niego szepcząc do ucha, że zaraz wróci. I tak też się stało. Jednak nie wróciła z pustymi rękoma. Niosła tacę z zaparzoną herbatą jak i ciastkami które zostawił jej brat. Kochała go za jego pamięć do takich drobiazgów. Postawiła to wszystko na stole po czym usiadła obok chłopaka nie mogąc powstrzymać swojego szczęścia. - Mówiłam Ci, że mój brat kupił dla nas dom. To jest nasz azyl od całego zgiełku za jego murami. - ułożyła głowę na jego ramieniu spoglądając na zdjęcie przed jej oczami. - Tutaj nikt nie zrobi... - nam krzywdy dokończyła już w myślach obejmując dłońmi brzuszek. Pokręciła delikatnie głową chcąc pozbyć się takich myśli. Nie powinna o tym myśleć. - Mam prezent dla ciebie. - dość szybko podniosła się z kanapy sięgając po coś pod nią. Mała paczuszka w której to była bransoletka z wyprawy do Kolumbii. Miała nadzieję, że mu się ona spodoba. Ona miała identyczną na swoim nadgarstku. - Mam nadzieję, że Ci się spodoba. - niepewnie wyciągnęła rękę z pakunkiem w jego stronę. Czerwone policzki jedynie zdradzały jej zdenerwowanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Manchester
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 302
  Liczba postów : 225
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12768-evan-randle
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12854-moj-maly-zakatek-spokoju
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12855-poczta-z-opoznieniem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12856-moje-wlasnosci-i-talenta




Gracz






PisanieTemat: Re: Dom Randle i Grigori   Pon Wrz 19 2016, 16:36

No dobra, rozmawiali o wspólnym mieszkaniu ale chłopak kompletnie nie spodziewał się że dziewczyna postawi go przed faktem dokonanym. Zastanawiał się ile mógł kosztować tak ogromny dom i ile będzie musiał pracować aby spłacić swoją część najukochańszej. Szkoda że mugolskie pieniądze nie działają. Tak to miałby to z głowy. Przynajmniej ma okazje aby zbudować swe imperium od zera!
-Aha, nie spodziewałem się tego- Rzucił szczerze ździwiony takim obrotem spraw Evan. Oczywiście że się cieszył ale został postawiony przed faktem dokonanym. Co prawda, chwilowy strach go ogarnął po usłyszeniu tych słów, jednak reakcja ukochanej szybko rozwiała jego wątpliwości. Będzie mieszkał z Clarissą! Ze swoją ukochaną! Musi jak najszybciej znaleźć prace i rozglądnąć się za czymś co pozwoli mu zalegalizować ten związek. To że jego rodzice uwielbiają Clarisse nie znaczy że nie wściekli by się gdyby ot tak dowiedzieli się że zamieszkali razem. Oj, już czuł te szpile wbijane przez mamę jak pojadą tam znów na wakacje. To strasznie przerażające, ale są razem i to im pozwoli wszystko przetrwać.
-Biel jest super kochanie. Choć dodał bym trochę zieleni. Ponoć uspokaja- Stwierdził dając jej małego buziaka w policzek. Osobiście uważał że salon został przygotowany z klasą i dobrym smakiem. Wszystko ładnie ze sobą współgrało. Aż chciało się w nim przebywać. Kochał miziać jej brzuszek, ich kruszynka też musiała czuć trochę miłości, a nie tylko delikatny ścisk gdy się przytulali. Gdy tak czekał na swą damę wyjrzał za okno. Ogród też przepiękny! Jak wszystko tu! Brakowało tylko jednego, jakiegoś małego hamaka na którym mogli by razem, beztrosko spędzać letnie wieczory. Aż chciało się wyjść i pobiegać na bosaka po trawie. Gdy Rysia wróciła z tacą od razu się przestraszył.
-Kochanie, trzeba było mnie zawołać. Przecież nie wolno ci nic nosić- Tak, można było powiedzieć że Evan przesadzał trochę z troską o dziewczynę. No ale co mógł zrobić? Tak bardzo ją kochał! Była światłem jego życia. A jak by jej się coś stało?! Co wtedy! Pokręcił tylko głową delikatnie niezadowolony po czym z uśmiechem skradł jej buziaka
-Co prawda, wolał bym sam kupić nam dom ale wspólne mieszkanie z tobą bardzo mnie cieszy.- Powiedział biorąc łyk herbaty –Nikt wam nie zrobi nic. Będę Cię zawsze bronił- Dodał obejmując ją ramieniem.
-Kiedy w końcu go poznam słoneczko? Musze mu odpowiednio podziękować za tą możliwość- Uśmiechnął się do niej ciepło, naprawdę chciał w końcu poznać tego legendarnego brata. Nic o nim nie wiedział poza tym że istnieje. Ogólnie nie wiedział nic o jej rodzinie. Może pozna go osobiście nawet?
-Prezent? Dla mnie?- Spytał zdziwiony gdy Rysia wspomniała o pakunku. Znajdowała się w nim mała, charakterystyczna bransoletka. Charakterystyczna bo Rysia miała taką samą! Oczy mu się zaświeciły gdy zobaczył że dziewczyna ma coś dla niego. Szybkim ruchem porwał zawartość pudełka i ubrał na rękę
-Już nigdy jej nie zdejmę.- Wyszeptał jej do uszka po czym zaczął namiętnie całować jej szyjkę w podzięce za podarunek
-Jutro wybierzemy się na jakieś zakupy, nie mogę tak bez rewanżu żyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 274
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 891
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: Dom Randle i Grigori   Sro Wrz 21 2016, 22:29

Jednak, czy potrzebny był im spokój? Mieli go aż nad to. Prędzej obstawałabym za czerwienią. Dynamika i namiętność w jednym. To zdecydowanie oddawało charakter ich związkowi. Choć nie do końca ten kolor był szczęśliwy. W Chinach symbolizuje, - szczęście i miłość. W czerwonej sukni panny młode biorą ślub, wierzą w szczęście i powodzenie związku. W Afryce to kolor żałoby. W Anglii głównie jest to kolor miłości, w dowód głębokiego i gorącego uczucia kupujemy czerwone róże, a symbolem walentynek są czerwone serca. To kolor kojarzony z pasją, domeną czerwieni jest życie, piękno i witalność. Z drugiej jednak strony jest to kolor aktywny, - czerwone samochody mają charakter sportowy, często jest to kolor wiązany z agresją. Barwa czerwona użyta w odpowiednim kontekście może kojarzyć się z powstaniem, rewolucją, śmiercią, walką. Chyba byłby to wystarczająco dynamiczny kolor. Jednak nie było to potrzebne do dyskusji. Skoro on chciał zielony to będzie go miał. Chciała zrobić wszystko dla ukochanego, choćby miał nawet najgłupszy pomysł z możliwych.
- Myślę, że moglibyśmy go dodać. - uśmiechnęła się do niego i już miała coś powiedzieć, gdy przyszedł jej do głowy zupełnie inny pomysł. A może tak... Z czarującym uśmiechem popatrzyła na Evana. - Ale w sypialni możemy dodać czerwonego. - uśmiechając się w dalszym ciągu przygryzła wargę. Miała nadzieję, że chłopak nie będzie wiedział co tak naprawdę chodziło jej po głowie pod pretekstem dodania czerwieni do ich sypialni. Ich... Jak to słowo potrafiło wywołać dreszcz ekscytacji na skórze Clari. Już wyobrażała sobie co mogli by za jej drzwiami wyprawiać... Lekki rumieniec ozdobił policzki dziewczyny, a oczy lekko zaszkliły z ekscytacji.
- Oj nie przesadzaj. To tylko taca i kilka naczyń. Nie jestem z porcelany, a ciąża to nie choroba słońce. - dała mu buziaka w policzek, mając nadzieję, że trochę się uspokoi. Wiedziała, że chce być dla niej pomocny i dbać. Nie raz została tym uczuciem obdarzona przez niego, jednak mogła niektóre rzeczy wykonywać sama. Słysząc jego pytanie zamyśliła się na moment. Alexander był nie uchwytny. Nie raz przekładał spotkania z Clari tylko po to aby dziadkowie nie mogli jej namierzyć. Był przezorny aż do bólu. Pewnie, gdyby tylko trafił do Hogwortu, zostałby jak Evan Puchonem. Obydwoje byli nadopiekuńczy. I tak bardzo podobni, a zarazem różni. - Nie jestem pewna czy stanie się to w najbliższym czasie. Widzisz... Alexander ma dość surową matkę. Nie przepada ona za mną. Wręcz mnie nienawidzi i to tak otwarcie. To ze względu na nią widujemy się tak rzadko. - posmutniała na chwilę przypominając sobie jedną z wielu kłótni mającą miejsce w dworze Grigorich. Matka Alexa wydzierająca się na niego wniebogłosy i każąca przeć, choć nie chciał i uciekał wzrokiem na boki, na to jak dziadek wymierzał raz za razem policzek po policzku Clarissie. Wspomnienie tak odległe, a zarazem wyryte na stałe w jej pamięci. - Postaram się nawiązać z nim kontakt, jednak nie będzie to takie proste. Mimo wszystko jest szczęśliwy, że mam Ciebie. - groźby na temat opuszczenia Clarisy przez Evana postanowiła pominąć. Nie wypadało młodej damie i przyszłej mamie wypowiadać takich słów. - I zapomnij o tym aby zwracać jakiekolwiek pieniądze za to mieszkanie. Nawet nie ma takiej możliwości. Koniec i kropka. - patrząc na niego wzrokiem nie znoszącym sprzeciwu wypowiedziała ostatnie słowa. Był to prezent dla niech. Za prezenty się nie dawało pieniędzy.
- Oczywiście, że dla Ciebie głuptasie. - jednak nim zdążyła doda coś jeszcze chłopak porwał ją w ramiona. Namiętne pocałunki na szyi jak i szept skierowany do jej ucha wyrwały z jej gardła cichy jęk. Już dawno nie czuła takiego ciepła w sobie.
- Nie chcę nic w zamian. Chociaż... - zawahała się na chwilę. - Chcę ciebie. - wyszeptała po czym zakryła zarumienioną twarz włosami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Manchester
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 302
  Liczba postów : 225
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12768-evan-randle
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12854-moj-maly-zakatek-spokoju
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12855-poczta-z-opoznieniem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12856-moje-wlasnosci-i-talenta




Gracz






PisanieTemat: Re: Dom Randle i Grigori   Nie Wrz 25 2016, 15:48

Przecież Evan nie mógł powiedzieć swej damie że ma zamiar to robić z nią wielokrotnie w każdym pomieszczeniu tej wspaniałej posesji. Już sobie wyobrażał te wspólne śniadania podczas których bez najmniejszego skrępowania będzie ją kochał w kuchni, czy spokojne i wspólne wieczory w wannie lub pod prysznicem. Ale teraz musiał być spokojny, a zieleń to właśnie symbolizuje. Nie chciał zdradzić swych kosmatych myśli Rysi. Bał się że go osądzi i wkurzy się że nie myślał o jej zdrowiu i pragnieniach tylko o miłości fizycznej. Gdy Clarissa wspomniała o czerwieni odetchnął z ulgą! Małe zwycięstwo zostało osiągnięte. Nie zauważyła tego jak chłopak pożądliwie na nią patrzył.
-Czerwień powiadasz skarbie?- Z czym się Evanowi kojarzyła czerwień? Z pożądaniem, gwałtowną naturą i żywiołowością. No dobrze, najważniejszym skojarzeniem była czysta, niczym nie skrępowana miłość do Clarissy. Kochał ją każdą cząsteczką swojego ciała. Niby ją znał, niby znał swoje uczucie na wylot jednak za każdym razem gdy łapał ją za dłoń jakby zakochiwał się w niej na nowo. Coś wspaniałego! Dlaczego z pożądaniem? Bo Evan był niesamowicie nakręcony. Gdyby nie tak malutka, kochana kruszynka już dawno zaciągnął by ją w jakiś cichy zakątek i pokazałby jej jak bardzo mu się podoba. Tak, w jego oczach Clarissa była kobietą idealną. Piękną, inteligentną i zabawną. Bratnią duszą i osobą dla której skoczył by w ogień.
-W sypialni musimy stworzyć coś romantycznego. Taki nasz przytulny mały kącik- Uśmiechnął się do niej ciepło. Faktycznie, określenie tego pomieszczenia jako ich sypialnia nadawało temu miejscu całkowicie innego uroku. Takiej mistycznej intymności. Intymności delikatnej, a zarazem gwałtownej w swej naturze. Z dumą przyjął buziaka w policzek od zarumienionej panny Grigori. To zawsze potrafiło go udobruchać, choć przez jego głowę przeszedł niecny plan żeby poudawać zdenerwowanie. Możliwe że udało by się wyłuskać kilka buziaków więcej?
-Oj, no wiem kochanie, ale wiesz że się martwię.- Uśmiechnął się do niej ciepło. Wysłuchawszy całego wywodu na temat jej brata przystąpił do ataku! Tej sytuacji potrzeba było trochę rozluźnienia. Wiedział że to ważne dla dziewczyny, ale widząc jak dziewczyna posmutniała nie mógł się powstrzymać. Jego rządze dodatkowo spotęgował prezent otrzymany przed paroma sekundami. Teraz będą mieć takie same bransoletki! Słodko!
-Ja też chce Ciebie!- wyszeptał jej do ucha przerywając na chwile buziaki. Spojrzał jej głęboko w oczy i powtórzył to co już tyle razy od niego słyszała-Kocham Cię Clarisso Roweno. Jesteś od dawna moim życiem. Od zawsze masz mnie całego. Wystarczyło mnie kopnąć w tyłek i bylibyśmy parą od dawna.- Po czym zamknął jej usta buziakiem. Chwyciwszy jej dłonie w ręce ucałował je.
-Chodź- Powiedział podnosząc ją z salonowej sofy. Przytulił raz jeszcze, dał buzi w czółko i wziął za rękę w poszukiwania ich wspólnej sypialni. Chciał żeby ta chwila była dla nich wyjątkowa! Chciał żeby zapisała się w jej pamięci jako ten pierwszy raz. Miał być tylko on i ona. Miała zakodować sobie w głowie że od zawsze byli razem. To będzie jego celem już na zawsze. Sprawi że zapomni o wszelkich złych chwilach, wyrzeczeniach czy zawodach. Będzie jego i tylko jego wyłącznie. Wspólne mieszkanie to dobry krok w tym kierunku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 274
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 891
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: Dom Randle i Grigori   Sro Wrz 28 2016, 22:28

Poudawać zdenerwowanego? Chyba sobie żartował w tym momencie. Kobieta w ciąży potrafiła być najniebezpieczniejszą istotą na ziemi. I nawet Avada się przy niej chowała. Nie chciał tego testować na swojej skórze. Może i Clarissa była słodka, niewinna, zabawna i rozczulająca w swej naturze, jednak zanim do tego doszła posiadła również inne oblicze. Była wredna, złośliwa, wyrachowana w swych czynach... Można powiedzieć, i określenie to oddałoby je poprzednią naturę w wyraźnym świetle, jako stereotypowa ślizgonka stojąca ponad innymi. Tak moi drodzy. Panna Grigori była taka. I nawet przez pierwsze kilka lat szkoły można było zauważyć te cechy u niej, choć po woli zanikające. Miała nadzieję, że Evan nie pamięta tych czasów. Strasznie wstyd było jej za to, jaka potrafiła być. Jednak wychowanie wpływa na to kim się stajemy, do póki nie zaczynamy podejmować własnych decyzji. Jak i pojmować świat w zupełnie innych barwach. Z pewnością gdyby nie Axel nie potrafiłaby się zmienić. To on podtrzymywał w niej resztki tej roześmianej dziewczynki. On dawał jej nadzieję na lepszy dzień. Później jego rolę przejął Alexander, jednak on również pełnił nad nią pieczę. Niby młodszy, a potrafił być bardziej rozgarnięty niż dziewczyna. Jednak... Chwila. Za bardzo odchodzimy od tematu. Nie było mowy czasem o... No właśnie, o czym? Nie potrafiła za nic sobie przypomnieć. I jedno zdanie zwaliło ją jeszcze bardziej z nóg. A mając na myśli "zwaliło", chodziło mi, że jeszcze bardziej wbiło w kanapę, a serce zaczęło walić jak oszalałe wprawiając jej krew we wrzenie. On też jej chciał? Zazwyczaj to ona inicjowała jakiś kontakt fizyczny i próbowała sprawić aby... Aby ich pierwszy raz był już za nimi. Czasami bała się, że może uznać ją za zbyt narzucającą się. A przecież nie chodziło jej tylko o to. Chciała jedynie pokazać jak bardzo go kocha. Czy to dziwne? Może trochę. I pewnie już dawno kopnęłaby Evana w tyłek, jak sam to nazwał, gdyby nie mały problem. A mówiąc o małym problemie mam na myśli jej pierwszą miłość Jonathana, jak i drugą miłość Belphegora. Gdyby nie oni z pewnością już dawno byłaby z Evanem i być może byłoby to jego dziecko... Kto wie. Chciała zaprzeczyć jego słowom, lecz nie zdążyła. I prawdę powiedziawszy spodobało się jej to. Jego usta, stanowcze w tym co chciał osiągnąć. Aż małe westchnienie wyrwało się z pomiędzy kolejnych pieszczot. Nie trwała jednak ta chwila długo. Ucałowawszy jej dłonie zabrał... No właśnie. Gdzie? Z początku była zdezorientowana. Przecież sam nie znał tego domu. Więc gdzie mógł ją prowadzić ? I nagle żarówka zapaliła się w jej głowie. Czy on...? NIe. A jeśli jednak tak...? Przełykając ślinę z podekscytowania, a zarazem zdenerwowania spojrzała na niego. Był pewny w tym co robił. Gdzie szedł i zapewne co chciał zrobić. Charakterystyczne motylki zaczęły fruwać po jej brzuchu wywołując przyjemne mrowienie na całym ciele.
Po przekroczeniu progu sypialni nie miała pojęcia co zrobić. Puścić jego dłoń, czy raczej nie? A jeśli puści to co zrobi potem? A jak nie puści? Były to bezsensowne pytania na które tak naprawdę nie potrzebowała odpowiedzi. Wystarczyło poddać się uczuciom. Co więcej było niby innego potrzebne. Niepewna swoich czynów, jednak przezwyciężająca tą niepewność na każdym kroku, usiadła na brzegu łóżka.
- Nie dałeś mi powiedzieć. - zaśmiała się nerwowo pamiętając jak zamknął jej usta pocałunkiem kilka chwil temu - Też Cię Kocham Evanie Randle. Wiem, że zajęło mi to więcej czasu. Wiem, że byłam ślepa na wszystko co wiązało się z Tobą. Wiem... - spojrzała na niego zaróżowioną twarzyczką i oczyma błyszczącymi z miłości do niego. - Teraz jednak cały jesteś mój, a ja twoja. Nigdy to się nie zmieni. Merlinie, jak ja mocno Cię kocham. - nie potrafiąc dłużej usiedzieć w miejscu podeszła do swojego ukochanego złączając ich usta w pocałunku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Manchester
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 302
  Liczba postów : 225
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12768-evan-randle
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12854-moj-maly-zakatek-spokoju
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12855-poczta-z-opoznieniem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12856-moje-wlasnosci-i-talenta




Gracz






PisanieTemat: Re: Dom Randle i Grigori   Pon Paź 24 2016, 21:42

Clarissa to jego ukochana lwica salonowa. Nic dziwnego że bez problemu igrał ze śmiercią udając obrażenie. Jak każdy kochający facet musiał mieć w zanadrzu jakiś tajny i tajemniczo fajny sposób na ułaskawienie swojej drapieżnej połóweczki. Tu się uśmiechnie, tu pocałuje, tam połaskocze i sprawa jakoś zawsze rozejdzie się po kościach. Nigdy go nie obchodziło to jaka była wcześniej. To co było kiedyś w pewnym sensie doprowadziło ich do tego uczucia. Bez tamtej Clarissy nie było by tej Klarci prawda? A to że kiedyś była taka a nie inna to coś zmienia? Nie dawała sobie w kasze dmuchać i prawidłowo! Teraz ma prawo wyluzować i nie męczyć się aż tak. Evan poprzysiągł sobie że będzie jej tarczą przed światem. Jeśli trzeba będzie walczył z samym diabłem dla niej. Nie ma nic straszniejszego niż facet chcący bronić swej rodziny! Z tym kontaktem fizycznym to nie byłbym taki pewny, Evan faktycznie był ciapą ale nie aż tak ogromną jak się mogło by wydawać. Przecież to on wpadł na chory pomysł z eliksirem. Nie mogła tak po prostu założyć że tylko ona prowadzi w tym związku. Nie wspominając już o pomyśle z wakacjami! To że Evan poskramiał swoje instynkty i nie chciał się rzucić na Clarisse jak zwierzę było spowodowane tylko i wyłącznie tym że obawiał się o jej zdrowie. Gdyby nie to już dawno oddali by się cielesnym uciechom zapominając o całym świecie. Skąd znał drogę do sypialni? Instynkt. Męski instynkt na skraju przejęcia władzy. Prowadziło go to niczym czerwona nić przeznaczenia. Wszystko znikło gdy zobaczył ją tak uroczo zakłopotaną na skraju łóżka. To piękne gdy można cieszyć oczy takimi widokami. Dama jego życia, przyszła mama a czeka z taką niewinnością na to co możliwe że nadejdzie.
-Zbędne tu słowa kochanie. Jesteś dla mnie wszystkim- Powiedział odrywając się od jej słodkich ust. Zrobił to z niesamowitym trudem i wysiłkiem aby delikatnie położyć ją na łóżku. Jej rozrzucone po łóżku loki zaparły mu na chwilę dech w piersiach. Spojrzał jeszcze raz w jej oczy zanim znów zatopił się w jej ustach. Nie ma potrzeby śpieszyć się z niczym, są w swoim własnym azylu gdzie nikt na pewno nie przerwie tej niezwykłej parze miłosnych uniesień. Położył dłoń na jej sercu po czym delikatnie zaczął schodzić pocałunkami w kierunku jej przepięknej szyi. Zawsze chciał się dobrać do tego miejsca. Studiował uważnie każdą reakcje kobiety swego życia próbując odkryć odpowiedni rytm i siłę dla tej niewinnej pieszczoty. Jej oddechy, ruchy i bicie serca było dla niego nieprzerwanym strumieniem informacji niosących mu wiedzę o tym co zrobić aby sprawić Clarissie przyjemność. Może miał trochę dziwne podejście do tego wszystkiego, ale chciał się uczyć jej powoli. Jej czułe punkty stały się jego obsesją. Chciał poznać każdy z nich aby nagrodzić ją za ten pakiet zaufania jakim obdarzyła go zapraszając do igraszek. To nie był tak szalony taniec jak ten przerwany. Tutaj była chwila na delikatność i romantyzm. Dlatego też czekał na zaproszenie do dalszego tańca. W oczekiwaniu na ruch kobiety swego życia co rusz podgryzał jej delikatne uszko. Podobno to jedna z najdelikatniejszych stref erogennych na ciele kobiety. Kto by się spodziewał prawda? Nieśpieszne i pełne uczucia pocałunki zalewały skórę kobiety. Evan w duchu błagał Clarisse aby pokazała mu co dalej robić. To był jego pierwszy raz!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 274
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 891
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: Dom Randle i Grigori   Sro Paź 26 2016, 20:50

„Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, ale współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. Miłość nigdy nie ustaje(...)".

Słowa te najlepiej opisywały uczucie jakim darzyła się ta dwójka. Clarissa pierwszy raz czuła tak ogromny żar, namiętność, poczucie bezpieczeństwa. Kiedyś, gdzieś wyczytała coś o Grekach. Podobno stworzyli sześć rodzajów miłości. I co ciekawe do nich pasowały wszystkie, jednak jedna wyróżniała się najbardziej. Miłość przyjacielska. Uczucie, które rozwija się powoli, łagodnie, bez wielkich fajerwerków. Dwoje ludzi poznaje się, przebywa ze sobą, bo chodzą na te same zajęcia na studiach i wymieniają swoje notatki. A może razem pracują i widując się każdego dnia zaprzyjaźniają się coraz bardziej. Coraz więcej czasu spędzają razem, mają ciągle nowe, wspólne tematy, zainteresowania. Dwoje ludzi zaczyna dzielić się tajemnicami, marzeniami. I z tej przyjaźni powstaje głębsze uczucie. Rodzi się powoli fascynacja erotyczna. Kiedy już stają się „oficjalną parą" to z przekonaniem, że znaleźli drugą połówkę do końca życia. Tak dobrane pary, nawet jeśli ich związek upada, chcą się nadal przyjaźnić - co zresztą jest trudne do zaakceptowania dla ich kolejnych partnerów. Czy można było to do nich przyporządkować? Oczywiście, że tak.
Delikatnie objęła go swoimi ramionami aby poczuć jego obecność jeszcze bardziej. Z każdym kolejnym pocałunkiem zatracała się coraz bardziej, aby po kilku chwilach przygryźć jego dolną wargę i wrócić znów do pocałunku. Nie miała zamiaru w nim dominować. Chciała oddać się mu cała, a dominacja miała wychodzić od niego. Jej serce z każdą jego pieszczotą biło coraz szybciej. Nie mogła zrozumieć czemu odczuwa wszystko tak intensywnie. Jej skóra płonęła w miejscach gdzie Evan jej dotykał. Wręcz zostawiał szlak z ognia. Drogę, którą będzie pamiętała za każdym razem. Ciche westchnienie wyrwało się z jej ust, gdy doszedł do jej najczulszego punktu. Sama nie chciała się śpieszyć. Chciała zapamiętać każdy skrawek jego ciała. Stworzyć w głowie mapę, aby później móc odnaleźć czułe punkty bez trudu. Jednak nie potrafiła się skupić na tym. Jego poczynania przyśpieszały jej puls, a oddech stawał się urywany. Jeszcze chwila i zacznie krzyczeć. Delikatnie odsunęła chłopaka od siebie spoglądając w jego oczy. Doskonale wiedziała co widział w jej. Namiętność, miłość i żar. Przechodząc dłońmi na skraj jego koszulki podciągnęła ją do góry ściągając. Mogła teraz bez przeszkód wpatrywać się w jego idealne ciało. Gdyż dla niej takie właśnie było. Idealne. Oderwawszy wreszcie wzrok od jego ciała ułożyła dłoń na jego policzku. Niby nic nie znaczący gest, a mimo to wyrażający więcej niż słowa. Po chwili ich usta znów się złączyły w delikatnym pocałunku. Nie śpieszyła się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Manchester
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 302
  Liczba postów : 225
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12768-evan-randle
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12854-moj-maly-zakatek-spokoju
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12855-poczta-z-opoznieniem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12856-moje-wlasnosci-i-talenta




Gracz






PisanieTemat: Re: Dom Randle i Grigori   Pon Lis 14 2016, 23:06

Evan nie znał się na słowach opisujących miłość. Za to pierwszorzędnie potrafił opisać jakie uczucia towarzyszyły jego miłości do Clarissy. Z jego strony było to uczucie spokojne, wbrew jego naturze. Mimo że chciał jej tylko i wyłącznie dla siebie potrafił zrozumieć że kobieta też potrzebuje własnej przestrzeni. Choć przychodziło mu to z trudem to kochał jej niezależność. Bardzo szybko przestała być dla niego zwykłą przyjaciółką i choć to uczucie dojrzewało z czasem, Evan wiedział że nie należy go lekceważyć. Każdego kolejnego dnia cieszył się jej szczęściem, cierpiał jej bólem i starał się być jej opoką gdy świat walił się jej na głowę. Zdawał sobie sprawę z tego że nie był wpuszczany jeszcze w każdy zakamarek jej serca jednak wiedział że z czasem sama go tam wciągnie. Skoro potrafił tyle czekać na najmniejszego buziaka dlaczego miałby teraz naciskać na coś? Przy niej tak naprawdę nie był tym samolubnym sobą który nie pozwala dotknąć nic co uważa za swoje. Wyciągała z niego wszystko co najlepsze chowając złe cechy gdzieś głęboko. Potulny niczym baranek. Może dlatego ta cała namiętność przychodziła mu tak ciężko? Strach przed sprawieniem bólu, nieprzyjemności czy nie sprostaniem oczekiwaniom jego ukochanej był ogromnym piętnem ciążącym nad nim. Ciężar odpowiedzialności w połączeniu z całkowitym brakiem jakiegokolwiek doświadczenia w tej kwestii był wręcz przerażający. Wiecznie bił się z myślami co powinien zrobić teraz. Jakoś nie potrafił się zrelaksować i oddać tej chwili. Coś ciągle wyrywało go z tego pięknego rytuału miłości. Każdy pocałunek był magią samą w sobie i choć niesamowicie słodkie usta kobiety już dawno zawładnęły jego ciałem umysł nie odpływał. Dopiero gdy zdjęła z niego koszulkę zrozumiał że nie ma odwrotu. Dopiero teraz, po raz pierwszy w życiu poczuł się pożądany. Chwilę zachodził w głowę czy Clarissa czuje takie przyjemne uczucie na całym ciele gdy widzi jak na nią patrzy. Gdy się otrząsnął jego dama już oczekiwała większej ilości pocałunków. Coś cudownego gdy kobieta odwzajemnia twoje uczucie. Czując się nieswojo będąc półnagim przerwał na chwilę. Spojrzał niepewnie na Clarissę i podciągnął ją za dłonie do pozycji siedzącej. Niepewnymi ruchami pomógł jej pozbyć się sukienki a jego oczom ukazała się zielona, koronkowa bielizna. Na chwilę poczerwieniał z powodu cudownego widoku jakie zastały jego oczy i zabrał się do odpinania stanika. Z racji braku doświadczenia mocował się z nim niesamowicie ale na szczęście po chwili udało mu się go pozbyć. Jej piersi wkońcu znów zaszczyciły go swoim widokiem. Położył ją znów delikatnie na łóżku i położył się obok niej żeby już tak nad nią nie wisieć, nie czekał jednak długo na rozwój sytuacji bo jego instynkt wziął górę. Znów skradł buziaka swej damie a następnie ustami odszukał jej piersi. Znów przez chwilę nie wiedział co robić, błądząc po nich jak oszalały. Nie mógł się nacieszyć cudnym ciałem jego damy. Po chwili jednak przeszedł do sutków. Delikatnie zasysając kręcił na jednym z nich rozmaite wzory językiem. Drugi zaś spotkał się z delikatnym uściskiem jego kościstych palców. Czuł się pożądany a to nie zwiastowało dobrze dla tego co się dzieje tam na dole. Miał cholerny kompleks czy dziewczyna nie stwierdzi że jest za mały czy coś. Romantyzm i strach rządziły dziś nim.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 274
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 891
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: Dom Randle i Grigori   Sro Lis 16 2016, 17:15

Jego poczynania choć niepewne, dawały jej dużą dozę podniecenia. Wiedziała jak się czuje. Ona sama nie była pewna swoich ruchów za pierwszym razem. Czy się to zmieniło? Nie. Był to jej drugi raz. Nawet nie miała pojęcia czy wszystko robi dobrze, jednak instynkt to instynkt. Nie potrzebowała jakiegoś tam doświadczenia. Liczyło się jedynie uczucie między nimi. Dlatego, gdy Evan ściągnął z niej sukienkę jej policzki spłonęły rumieńcem, serce przyśpieszyło swój rytm, a oddech stał się gorętszy. Z lekkim uśmiechem i płomieniem w oczach spoglądała na niego. Widziała jego niepewność, delikatne ruchy i oczekiwanie na przyzwolenie z jej strony. Już dawno je otrzymał. Czy nie wiedział o tym? Czując jego rozgrzane usta na swoich piersiach odchyliła głowę do tyłu. Był oto niesamowite uczucie. Pewnie hormony wynikające z jej ciąży je potęgowały, ale nie przeszkadza jej to. Odczuwała wszystko intensywniej dzięki nim. Jednak nie chciała tak leżeć. Chciała sama zacząć działać. Delikatnie odsunęła go od siebie po czym wpiła namiętnie w jego usta. Palcami kreśliła wzory na jego torsie co jakiś czas drażniąc skórę paznokciami. Ręce lekko jej drżały przez co ruchy mogły wydawać się niepewne. Nie trwało to jednak długo. Odsunęła się od niego, aby po chwili znaleźć się nad nim. Jej planem jednak nie było pozostanie w tej pozycji. O nie! Chciała aby i on usiadł. Właśnie dlatego ujęła delikatnie jego nadgarstki i podciągnęła ku górze. Wiedziała, że zrozumie co chciała mu tym przekazać. Gdy tylko znalazł się na równi z nią, oplotła go ciasno nogami nie dając możliwości zmiany pozycji. Byli na przeciwko siebie i jedyne co Clari robi to patrzyła w jego oczy. Podobno tylko one nie zmieniały się w człowieku i wyrażały wszystkie jego uczucia. Jeśli była to prawda to w jej oczach chłopak mógł jedynie dostrzec miłość. Bezgraniczną, wielką miłość do niego. Nie spiesząc się znów złączyła ich usta przez chwilę bawiąc się jego językiem. Po chwili jednak zahaczyła o jego ucho drażniąc je gorącym oddechem. - Możesz zrobić ze mną wszystko co chcesz.- wiedziała, że krzywdy jej nie zrobi. A pragnęła go w tej chwili tak bardzo, że to aż bolało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 274
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 891
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: Dom Randle i Grigori   Pon Maj 08 2017, 22:49

Trzymając go za rękę była najszczęśliwszą kobietą na ziemi. Każda cząstka jej ciała krzyczała Więcej, więcej, więcej jednak ona wiedziała, że byłoby to złe dlatego starała się za wszelką cenę uciszyć ten głosik i nawet się jej to udawało. Ciekawe tylko czy pościel w pokoju gościnnym jest czysta... Dawno tam nie wchodziła i mogła być trochę zaku... O czym ona myślała! O jakiejś pościeli? Przecież w tej chwili trzymał ją za rękę chłopak do którego czuła znacznie więcej niż powinna, a ona myśli o pościeli.
- Chto so mnoy? - nawet nie zorientowała się, że użyła swojego ojczystego języka. Ale może to i lepiej w tej sytuacji.
Widząc na horyzoncie mały, biały domek porośnięty bluszczem uśmiechnęła się i ścisnęła mocniej rękę chłopaka. Delikatnie przyśpieszyła kroku i ciągnąc go delikatnie za sobą dotarli do celu. Cicho weszła do środka wpuszczając Jonathana.
- Brawka, już jestem. - zaraz po wypowiedzeniu imienia, skrzat pojawił się koło Clari patrząc nieprzychylnie na chłopaka. - Asik śpi? - tak, najważniejsze było dziecko. Później mogła ją zganić, a najlepiej wytłumaczyć aby nie patrzyła w ten sposób na każdego mężczyznę którego przyprowadzała. A zaczęło się to wszystko od Evana. Brawka bardzo go lubiła, jednak gdy ten zostawił Clari z dzieckiem ta diametralnie zmieniła swoje nastawienie do każdego z mężczyzn. Gdy tylko skrzatka kiwnęła twierdząco na jej pytanie dziewczyna się uśmiechnęła i dłonią wskazała na chłopaka. - To Jonathan, mój przyjaciel. Zostanie u nas trochę więc proszę Cię abyś nie traktowała go jak innych. Dobrze? - kolejne kiwnięcie głową i skrzata już nie było.
- Przepraszam za nią. Po odejściu Evana nie znosi każdego mężczyzny który tylko przekroczy próg tego domu, lub zbliży do mnie. - naturalnym wydawało się jej wytłumaczenie zachowania skrzata. Zaraz po tym poprowadziła chłopaka do salonu, gdzie na stole czekała już ciepła herbata wraz z kanapkami, a w kominku trzaskał ogień. - Siadaj. Pij i jedz. Pewnie jesteś głodny. - sama zajęła miejsce na kanapie upijając łyk ciepłej herbaty. Kutki chłopaka jednak nie ściągnęła do tej pory. Nie chciała rozstawać się z jego zapachem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 122
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 61
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13090-jonathan-sebastian-valentine-garroway?nid=3#350699
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13093-jonathan-garroway?nid=4#350709
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13095-sowa-jonathana
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13094-jon-garroway




Gracz






PisanieTemat: Re: Dom Randle i Grigori   Pon Maj 08 2017, 23:53

Jon zatopił się głęboko w swoim myślach, dlatego nie widział, co dokładnie dzieje się z Clarissą. Uśmiechnął się lekko, gdy powiedziała, że teraz się od niej nie odpędzi i czuł się szczęśliwy, jednak wciąż mu czegoś brakowało. Miał to, co prawda, na wyciągnięcie ręki, ale nie chciał po to sięgać i przez to czuł tę uporczywą pustkę w sercu. Czy było to normalne? Nie miał pojęcia. Chciał cieszyć się tą chwilą, ale mocny ścisk w żołądku skutecznie go przed tym powstrzymywał. Och, na gacie Merlina! Czemu nie mógł po prostu zapomnieć o tym wszystkim choć na chwilę? Zmusił się, by wyrzucić te myśli z głowy i drgnął, słysząc jak Clari coś mówi. Zmarszczył brwi i potem pokręcił sam do siebie głową - no tak, teraz żałował, że nigdy nie brał lekcji rosyjskiego. Chociaż nie był też pewien, czy akurat to zdanie chciał zrozumieć. Może tak było lepiej, że właśnie ta jedna rzecz pozwalała Rosjance mieć swoje potrzebne tajemnice? Nie miał zamiaru się dopytywać, bo wiedział, że gdyby to było coś, co Clarissa chciałaby żeby wiedział, najzwyczajniej w świecie by mu powiedziała. Zaśmiał się, czując jak dziewczyna delikatnie ciągnie go za sobą i od razu przyspieszył kroku, by nie musiała czekać. Nie był chyba jeszcze ani razu w jej domu, dlatego gdy został wpuszczony do środka, czym prędzej zaczął się rozglądać, chcąc poznać jak najwięcej. Dopadła go jednak pewna myśl, która sprawiła, że zrobiło mu się odrobinę dziwnie - czy to był dom, w którym Clarissa mieszkała z Evanem? Przełknął z trudem ślinę i niemalże podskoczył, widząc jak koło dziewczyny pojawia się skrzat. Czy może skrzatka? Przyjrzał się uważnie i po chwili stwierdził, że jednak skrzatka. Patrzyła się na niego nieco spode łba, więc uznał, że albo mu się coś w nim jej nie spodobało, albo po prostu nie lubiła obcych. Mocno stawiał na to drugie, ale grzecznie zaczekał aż zostanie przedstawiony Brawce (co nawiasem mówiąc, było uroczym imieniem) i uśmiechnał się do niej, choć nie sądził, by to dało jakiś mocniejszy efekt.
- Nic nie szkodzi. Widać, że się o Ciebie troszczy. - powiedział jedynie, posyłając dziewczynie mocny uśmieszek i poszedł za nią do salonu, posłusznie siadając na kanapie. - Dziękuję.
Mimo tego, nie wziął do ust ani herbaty, ani kanapek, wciąż będąc zbyt poddenerwowanym, by cokolwiek przełknąć. Jednak zaraz wyjaśniło się, skąd ten ścisk w żołądku, bo poczuł na plecach dreszcze, zaś jego dłonie delikatnie zaczęły się trząść. Zacisnął mocno powieki, zwijając ręce w pięści i wbijając paznokcie w skórę - nie mógł teraz dać się kolejnej wizji, szczególnie jeśli miała być ona powiązana z dziewczyną.
- Wybacz. Masz cudowny dom. Jak Ci idzie w szkole? - zapytał szybko, chcąc odwrócić od siebie uwagę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 274
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 891
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: Dom Randle i Grigori   Wto Maj 09 2017, 00:19

Widziała, że coś jest nie tak. Widziała jak wbijał paznokcie w swoją skórę. Nie wiedziała jednak czemu. Nidy nie widziała w jaki sposób objawiają się u niego wizje. Widziała to tylko raz, kilka chwil temu. Nie chcąc aby zrobił sobie krzywdę usiadła bliżej niego ściskając jego dłoń i kładąc na własnym udzie.
- Możesz wbijać paznokcie, nie mam nic przeciw. Nie jesteś w tym sam. - może i nie były to słowa godne prawdziwego pocieszenia ale innych nie znalazła. A co lepiej łączy ludzi jak nie ból... Jedynie jego można było przeżywać w samotności, z dala od wścibskiego ludzkiego wzroku. Jednak, gdy ktoś już to widział to przejście przez niego zdawało się łatwiejsze. Dawało pewnego rodzaju ulgę. Skąd ona to wiedziała? W Rosji przeżyła bardzo wiele bólu. Jej dziadkowie się już o to postarali. Jednak nigdy nie była z nim tak do końca sama. Często schodziła do piwnic, lochów jak mawiał na nie jej dziadek, i rozmawiała z wilkołakami. Nie rozumiała swojej rodziny. Nie rozumiała ich postępowania i traktowania innych. Blizny na jej plecach? To nic w porównaniu z tym przez co przechodziła psychicznie. Dlatego wiedziała, że Jonathan nie powinien być z tym sam.
- Dziękuję. Sama go urządzałam. - rozejrzała się po pomieszczeniu co jakiś czas gładząc kciukiem wierzch dłoni chłopaka. Tylko w ten sposób mogła dać mu znać, że jest tutaj i nigdzie się nie wybiera. - Z początku było ciężko. Po porodzie nie mogłam się odnaleźć w niej. Wszyscy patrzyli na mnie jakbym była naznaczona klątwą, która jedynie czeka aby przenieść się na kogoś innego. - pokręciła głową prychając pod nosem - Lotka ma własne życie z Rose. Norberta widuję jedynie w klubie, o ile mamy tą samą zmianę, Mój brat wyjechał znowu. Jednak mimo tego wszystkiego jest dobrze. Daję radę. - ścisnęła mocniej jego dłoń po czym zabrała rękę pod pretekstem wzięcia kubka z herbatą. Prawda jednak była taka, że nie mogła znieść tego dystansu między nimi. A nie chciała psuć znów swojej przyjaźni. - A ty? Nie masz zamiaru wrócić do szkoły? - nie ostawiając kubka na miejsce wpatrywała się w niego co jakiś czas wodząc spojrzeniem w stronę ognia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 122
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 61
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13090-jonathan-sebastian-valentine-garroway?nid=3#350699
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13093-jonathan-garroway?nid=4#350709
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13095-sowa-jonathana
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13094-jon-garroway




Gracz






PisanieTemat: Re: Dom Randle i Grigori   Wto Maj 09 2017, 00:52

Natychmiastowo otrząsnął się z resztek wizji, gdy poczuł dotyk Clarissy na swojej dłoni i jej udo pod swoimi opuszkami palców. Od razu rozluźnił uścisk, pozwalając, by jego ręka łagodnie spoczęła na jej nodze i posłał jej delikatny uśmiech, nie mając zamiaru zmieniać tej pozycji.
- Dziękuję - szepnął, chyląc delikatnie głowę w jej kierunku. - Ale już przeszło. Chyba śnisz, jeżeli myślisz, że zrobiłbym Ci krzywdę.
Naprawdę pocieszało go to, że był tutaj z kimś, a nie sam. Pamiętał swoją pierwszą wizję, którą dostał jak wracał jakimś ciemnym zaułkiem. To znaczy, pamiętał, że upadał na ziemię i to jak znowu otworzył oczy. Nie miał pojęcia, czego dotyczyła wizja, ale doskonale pamiętał ból, oszołomienie i strach oraz drgawki, które męczyły go jeszcze przez kilka dni. Mimowolnie wzdrygnął się na to wspomnienia i ledwo powstrzymał się, by się nie skrzywić. Wtedy nie miał nikogo i od tamtej pory starał się być zawsze gdzieś, gdzie są ludzie (albo przynajmniej w zaciszu swojego mieszkania), by móc w razie czego poprosić o pomoc. Przy swojej pierwszej wizji krzyczał, ale nikt się nie pojawił i do dziś ściskało mu się serce jak o tym pomyślał. Prędko skupił się na tym, co mówiła dziewczyna i odprężył się trochę, nadal trzymając dłoń na jej udzie. Zmarszczył brwi, słuchając jej odpowiedzi na jego pytanie i ogarnęła go złość na tych ludzi. To mniej więcej dlatego postanowił opuścić szkołę tak szybko jak tylko mógł. Przecież to nie była wina Clarissy, że zaszła w ciążę - no bo sama sobie dziecka chyba nie zrobiła prawda? To znaczy, jasne, mogli bardziej uważać, ale trudno, stało się. Zamiast traktować ją jak trędowatą, mogli po prostu udzielić jej wsparcia. Jak okrutnym trzeba było być, żeby zrobić coś takiego? Jon ze smutkiem zdał sobie jednak sprawę, że przecież już tacy ludzie byli. Nagle Clarissa zaczęła wymieniać imiona, które kojarzył, ale tak nie do końca. Lotta, Rose, Norbert i jej brat… Pamiętał ich, to prawda, ale jakoś nie myślał o nich zbyt często.
- No, teraz masz mnie. A jako, że jestem twoim osobistym chłopcem na posyłki, czuj się upoważniona do wykorzystywania mnie według swojego widzimisię. - powiedział z uśmiechem, próbując ją trochę rozweselić, ale jej kolejne pytanie sprawiło, że zdębiał. - Och. Ja… Nie myślałem o tym. Szczerze? Nie wydaje mi się, Skończyłem z Hogwartem wolę zająć się swoimi obrazami i pracą w pubie. To znaczy, lubiłem tę szkołę, ale… Zostanie super wykwalifikowanym czarodziejem to chyba jednak nie moja bajka. Do szczęścia wystarczy mi ta magia, którą do tej pory zdobyłem i niekoniecznie chodzi mi o zaklęcia.
Cholera. Naprawdę to powiedział na głos? Zaklął w myślach, zły na siebie i zerknął na dziewczynę, przypatrując jej się uważnie.
- Naprawdę się cieszę, że mam ciebie, wiesz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 274
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 891
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: Dom Randle i Grigori   Pią Maj 26 2017, 23:24

Tutaj nie chodziło o robienie krzywdy. Bardziej o... Jakby to powiedzieć... Rozłożenie bólu na dwoje? Chyba to stwierdzenie byłoby lepsze. Sama nigdy nie pozwoliłaby zrobić sobie krzywdy. NIe teraz, gdy miała na wychowaniu Asika. Jednak nie mogła zostawić go z tym samego. Zbyt bardzo go ko... Kochała? To na pewno, ale nie w sposób romantyczny... Co ona bredziła. Przecież właśnie w taki go kochała. Chciała być z nim w każdej minucie, sekundzie, godzinie. Dlatego nie chciała aby został sam z tym bólem. Nie w momencie gdy miał ją. Pokręciła lekko głową, wprawiając przy tym w ruch swoje długie, rude włosy. Nawet delikatny uśmiech zagościł na jej ustach.
Chwilę przypatrywała się jego profilowi. Wyglądał tak spokojnie, chodź przed chwilą miał wizję. W tym momencie żałowała, że nie potrafi wejść do czyjegoś umysłu i zobaczyć tego, co ta osoba widziała przed chwilą. Może wtedy byłoby jej łatwiej zrozumieć jego strach o nią i dziecko. Z drugiej strony wolała jednak nie wiedzieć. Wiedza ta mogłaby ją zniszczyć. A dostatecznie dobrze zrobili to już jej dziadkowie.
- Nie jesteś moim osobistym chłopcem na posyłki. Jesteś moim przyjaciele. - ujęła jego dłoń i splotła ich palce razem. Niby nic nie znaczący gest. Niby takie małe jestem tutaj, nie mam zamiaru Cię zostawić ale dla niej znaczył on o wiele więcej. - Ja też nie mam zamiaru zostać jakoś super wykwalifikowana, ale gdy pojawił się Amodeus... Sama nie wiem. Chcę dla niego czegoś więcej niż mamy pracującej w klubie i dorabiającej na sprzedaży mało wartościowych obrazów. - puściła jego dłoń i zamiast niej wzięła kubek z herbatą. Musiała mieć coś w dłoni aby nie dotknąć jego twarzy. A wierzcie mi, pragnęła tego bardzo. Słysząc jego słowa poderwała głowę. Czy wiedziała? Miała taką nadzieję w głębi serca.
- A ja cieszę się, że mam Ciebie. - uśmiechnęła się starając się nie uronić łzy. - Nie opuszczaj mnie nigdy więcej. A jeżeli będziesz chciał to zrobić, jak już mówiłam wcześniej, zabierz mnie ze sobą, dobrze?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Manchester
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 302
  Liczba postów : 225
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12768-evan-randle
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12854-moj-maly-zakatek-spokoju
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12855-poczta-z-opoznieniem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12856-moje-wlasnosci-i-talenta




Gracz






PisanieTemat: Re: Dom Randle i Grigori   Pon Maj 29 2017, 23:56

Wychudzony, smutny i szary człowiek znalazł się pod drzwiami rezydencji. Nie spodziewał się że pojawienie się w miejscu które jeszcze kilka miesięcy temu nazywał domem sprawi mu tyle bólu. Życie pisze różne scenariusze, jak widać na załączonym obrazku. Jeszcze kilka miesięcy temu wszedł by z impetem, szukając oczami kobiety dla niego wyjątkowej. Dziś stał tak przed drzwiami i zastanawia się czy zapukać. Wiedział że nie pozna już tej dziewczyny którą tak bezceremonialnie opuścił. Czy czuł wyrzuty sumienia? Nie, miał powód aby wyjechać. Chujowo zachował się nie informując gdzie i dlaczego jedzie. Jednak było tylko jedno miejsce gdzie mógł się udać w takim pośpiechu, zostawiając wszystko za sobą i nie patrząc na otoczenie. Manchester dzięki temu wyjazdowi dołączył do jego stref gdzie nie chciał już nigdy wracać, zupełnie jak ten dom. Odzyskać różdżkę, sowę, rzeczy i znikać. Plan prosty, jednak w swej naiwności niesamowicie niedopracowany. Zupełnie jak on, nadal naiwny choć może bardziej impulsywny i agresywny. Dziś jednak nie szukał problemów, chciał załatwić to jak najszybciej i nie rozdrapywać ran. Ciekawiło go co z tego wyjdzie, bez wątpienia oddał jej kiedyś serce. Skoczył by za nią w ogień. Zabiłby dla niej! Dziś? Nie miał serca, nie widział ognia a wyrzuty sumienia jeśli zabiłby kogoś rozpatrywane były by tylko i wyłącznie teoretycznie. To nie był tamten Evan. Kuponów już nie chciał odcinać od swoich problemów, jedyne co mógł teraz to głowy. Dziwna metafora? Skąd pewność że byłą to metafora? No dobrze, zostańmy przy metaforze żeby nie tworzyć obrazu potwora. Nim nie był, chyba...
Głośno westchnął dalej wpatrując się w drzwi, przemyślawszy cały plan od początku do końca zdobył się na odwagę i zadzwonił dzwonkiem
-Miejmy to już za soba-westchnął
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wrocław, Polska
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 493
  Liczba postów : 300
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14988-clary-fajfer#399015
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14998-znajomosci-fajfer#399175
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14997-poczta-fajfer#399173
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14996-clary-fajfer#399172




Gracz






PisanieTemat: Re: Dom Randle i Grigori   Nie Sie 27 2017, 16:41

Tydzień po przeprowadzce. Clary nadal odczuwała skutki uboczne wnoszenia jej wszystkich gratów. Sama się zastanawiała po co jej to wszystko, jednak i tak większość rzeczy postanowiła zostawić w domu. Inaczej musiałaby jakąś ekipę zorganizować do wnoszenia tego wszystkiego. Pomysł z przeprowadzką wyszedł tak nagle, urodziny, kolejna kłótnia i wyprowadzka. Dziewczyna miała wiele szczęścia, że jej najlepsza przyjaciółka zgodziła się ją przygarnąć. Clary powoli wstała z łóżka i postanowiła się przebrać aby cały dzień nie chodzić w pidżamie. Postawiła na coś prostego i luźnego w końcu nie planowała nigdzie dzisiaj wychodzić. Zeszła na dół żeby zobaczyć zrobić sobie coś do jedzenia. Dziewczyna przyzwyczaiła się, że w wakacje nie jada śniadań w ogóle mało co jada, jednak dzisiejszego dnia strasznie burczało jej w brzuchu. Gdyby nie to pewnie zaszyłaby się w swoim pokoju czytała jakąś książkę i świat zapomniałby dzisiaj o jej istnieniu. Jednak w domu było za cicho. Clary przyzwyczaiła się już do porannych krzyków szkraba i krzątaniny Clarissy. Jednak dzisiaj było tak cicho jakby nie było nikogo w domu. - Clarissa jesteś? - krzyknęła dosyć głośno ale nie aż tak żeby obudzić dziecko. Clary czuję się jak ciocia dla malucha i rozpieszcza go jak tylko może. Dlatego też nie chciałaby obudzić go jak może sobie pospać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 274
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 891
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: Dom Randle i Grigori   Pon Sie 28 2017, 15:52

NIe spała za wiele tej nocy. Asmodeus za wszelką cenę nie chciał zasnąć i domagał się uwagi non stop. Nie przeszkadzało to dziewczynie. Uwielbiała swojego synka i oddałaby za niego życie, jednak od niedawna mieszkała z nimi jej przyjaciółka i zachowanie Asa mogło jej przeszkadzać. Dopiero koło godziny szóstej udało się jej uśpić malucha. O szóstej! Jeszcze nigdy maluch tak długo nie spał. Z jednej strony czuła ulgę i radość iż śpi, lecz z drugiej obawiała się, że czeka ją kolejna nieprzespana noc, a przecież szła do pracy na popołudnie. Macierzyństwo nie było łatwe. Szczególnie gdy wychowywało się dziecko samemu. Dobrze, że miała do pomocy swoją kochaną skrzatkę Brawkę. Bez niej byłoby jej jeszcze ciężej.
Wykąpana i przebrana w świeże ubrania schodziła na dół, gdy z kuchni dobiegł ją czyjś głos. A więc Clary już nie spała. Ciekawe czy to przez Asa obudziła się tak wcześnie czy może... Sama nie wiedziała. Chciała sprawić aby pobyt w jej domu był jak najlepiej wspominany przez dziewczynę jednak z dzieckiem było to wręcz niemożliwe. Dobrze, że istniały zaklęcia wyciszające. Może i nie dawały za dobrych efektów ale zawsze to coś.
- Jestem, jestem. - wyszła z za rogu wchodząc do kuchni. Kawa! To jedyne o czym teraz myślała. Kolejna dawka eliksiru pobudzającego mogłaby jej zaszkodzić dlatego nawet nie brała go pod uwagę. - Mam nadzieję, że As Cię dziś nie obudził. Całą noc się męczyliśmy aby zasnął. - gdy tylko napój był gotowy upiła kilka łyków wdychając cudowny zapach. Zawsze uwielbiała zapach kawy. Nawet amortencja, którą to miała okazję wąchać nosiła jej zapach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wrocław, Polska
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 493
  Liczba postów : 300
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14988-clary-fajfer#399015
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14998-znajomosci-fajfer#399175
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14997-poczta-fajfer#399173
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14996-clary-fajfer#399172




Gracz






PisanieTemat: Re: Dom Randle i Grigori   Pon Sie 28 2017, 16:51

Clary chodziła po kuchni jak opętana przygotowując sobie śniadanie. Chciała zrobić coś mega smakowitego dla siebie i dla przyjaciółki. Chociaż w taki sposób może się jej odwdzięczyć za to, że pozwoliła jej u siebie mieszkać. Gdyby nie ona, to pewnie musiałaby mieszkać pod mostem bo nie miała funduszy na żadne lokum. Z matką nie chciała zostać, nie zniosłaby dłużej tych ciągłych kłótni. Przynajmniej teraz ich relacje jako tako się poprawiły, potrafią normalnie wymieniać listy z miłymi słowami a gdy córka odwiedza matkę to czuć inną atmosferę. Clary nawet nie usłyszała kiedy do kuchni weszła Clarissa. - o, cześć śpioszku- uśmiechnęła się do przyjaciółki. Zaśmiała się gdy zobaczyła, że pierwsze co dziewczyna zrobiła to ruszyła zrobić sobie kawę. - Nie, spałam jak zabita. Nic by mnie chyba nie obudziło. Proszę śniadanko dla Ciebie - dziewczyna postawiła na stole kuchennym Czarodziejskie bliny. Miała na nie ochotę już od pewnego czasu jednak dopiero dzisiaj mogła je na spokojnie przyrządzić. Bliny przypomniało jej Polske, tam często to jadali ale wyglądało i smakowało o wiele lepiej. To fakt nie jadła nigdy nic lepszego niż kuchnia babci Jadwigi, była po prostu mistrzynią gotowania. Potrafiła zrobić wszystko i wszystko smakowało wyśmienicie. Babcia... ehh, dziewczyna nadal zastanawiała się co się dzieje z jej drugą rodziną. Może teraz gdy nie mieszka z mamą uda jej się odszukać rodzinę. - Bąbelku, chciałabyś obejrzeć ze mną zdjęcia rodzinne? Nigdy jakoś nie było okazji - zapytała Clary delektując się śniadaniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 274
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 891
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: Dom Randle i Grigori   Pon Sie 28 2017, 17:37

Samo słowo "śpioszek" wywołało uśmiech na ustach rudej. Z chęcią chciała by pospać sobie w miękkiej pościeli, na wygodnym materacu mając pod głową puch, jednak nie mogła, a myśl o śnie wydawała się... snem. Uśmiechnęła się do dziewczyny rozbawiona. Dobrze, że chociaż ona się wyspała i najwidoczniej dopisywał jej humorek. To nawet lepiej. Potrzebowała aby ktoś w jej towarzystwie tryskał dobrym humorem. Dzięki temu sama mogła poczuć się lepiej.
Gest jej przyjaciółki był miły. Już nie pamiętała kiedy wstała i od tak zrobiła sobie śniadanie. Przeważnie na pierwszy plan wysuwały się potrzeby jej dziecka. Ona mogła nie jeść. Nawet gdy Brawka zrobiła dla niej śniadanie, czy jakikolwiek inny posiłek dziewczyna nie mogła zmusić się do zjedzenia go. W dalszym ciągu myślała o Jonathanie i tym czemu nie odezwał się do niej od miesięcy. Czy nie mieli razem wyjechać? Czy nie miał jej poinformować o swoich wyjazdach? Najwidoczniej nie nadawała się do związków.
- Nawet nie wiesz jak mnie ratujesz. - Spojrzała na talerz pełen... blinów? Już dawno nie widziała aby ktoś w świecie czarodziejów jadał mugolskie potrawy. A tą przyrządzała jej często mama, gdy jeszcze mieszkali w Rosji. Pamiętała jak Alex podkradał jej placki i karmił nimi ich kota.
- Póki Asmodeusz śpi nie mam nic lepszego do roboty. - uśmiechnęła się do dziewczyny zjadając kolejnego placka. - Tylko wygodniej będzie nam na kanapie w salonie niż tutaj. - wyciągnęła różdżkę z tyłu swoich spodni i rzucając proste zaklęcie przeniosła wszystkie rzeczy do salonu, gdzie po chwili znalazły się dziewczyny. - Nadal nie odzywasz się z mamą? - trochę sytuacja ta martwiła Clarissę. I nie dlatego, że mieszkała z Clary. Bardziej bała się o ich relacje. Wiedziała jak to jest stracić rodzinę i nie chciała aby dziewczynę spotkało to samo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wrocław, Polska
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 493
  Liczba postów : 300
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14988-clary-fajfer#399015
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14998-znajomosci-fajfer#399175
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14997-poczta-fajfer#399173
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14996-clary-fajfer#399172




Gracz






PisanieTemat: Re: Dom Randle i Grigori   Pon Sie 28 2017, 18:00

To, że Clary od samego rana miała dobry humor było ostatnio rzadko spotykane. Zazwyczaj kładła się późno spać, późno wstawała oczywiście zaspana na jakieś wyjście danego dnia. Zapominała zjeść wybiegała z domu, w tym okresie tylko alkohol poprawiał jej humor. Tyle na raz zwaliło jej się na głowę, że nie wiedziała nawet o czym ma myśleć. Cieszyła się jedynie z tego, że są wakacje i będzie mogła w końcu odpocząć. I właśnie to w wakacjach uwielbiała najbardziej, miała możliwość raz na jakiś czas rozpieścić siebie i bliskie osoby. Pamiętała jak w chwilach normalności razem z mamą wybierały się na wspólne wycieczki bądź robiły coś szalonego razem w domu lub poza nim. Jednak takie sytuacje były rzadkością, a mogłoby być ich więcej.
- Nie ma za co cukiereczku, wcinaj wcinaj ile wlezie należy Ci się. Ja i tak za dużo nie wepchnę w siebie – Clary uśmiechnęła się. Dziewczyna nigdy nie uważała, że jest gruba. Wręcz przeciwnie, zawsze dbała o to, żeby mieć smukłą i wysportowaną sylwetkę. Niechęć do jedzenia przychodziła jej raz na jakiś czas, po prostu nie mogła przełknąć nic i nawet nie była głodna. Dzisiaj wiedziała, że zje jednak nie spodziewała się kolosalnych ilości. – To usiądź a ja skoczę do pokoju po albumy – dziewczyna szybko poleciała po dwa albumy, jeden od strony ojca drugi od strony matki.
- Dam Ci możliwość wyboru, mama czy tata? Bo ja wiadomo kogo wybiorę – Clary rozłożyła się z albumami na kanapie. Nie trudno się domyśleć, że dziewczyna wybrałaby album z rodziną ojca, za często go wspomina. Dlatego też dała przyjaciółce wybór, może powrót do zdjęć z dzieciństwa mamy to dobry wybór.
– Z mamą? Odkąd się wprowadziłam do Ciebie jest coraz lepiej. Piszemy dosyć często i dwa dni temu byłam u niej jak siedziałaś w pracy. Dogadujemy się ale jeszcze długa droga przed nami.- uśmiechnęła się czekając na wybór przyjaciółki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 274
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 891
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: Dom Randle i Grigori   Pon Sie 28 2017, 19:57

Wakacje... Clarissa już zapomniała co to słowo znaczy. Nie wyjeżdżała nigdzie. A przecież w tym roku była wycieczka do Grecji. Nigdy w niej nie była. Ciekawe jak bawiła się reszta? Może powinna napisać do Czarka i się go o to zapytać... NIe, raczej nie pojechałby na coś takiego. Miał sporo pracy ze swoim radiem więc zadowalanie własnych uciech odpadało.
Grigori rozsiadła się wygodnie w salonie spoglądając na kominek. To właśnie na nim trzymała zdjęcia swojego synka. Pomiędzy nimi można było dostrzec pustą ramkę. Pozostałość po Evanie. Ciekawe co robił teraz. Parę miesięcy temu pisał, że przyjdzie po rzeczy ale nigdy się nie pojawił. Może faktycznie powinna je wyrzucić i zapomnieć na dobre o tym chłopaku. Jednak... nie potrafiła tego zrobić. Pamiętała ich każdą randkę, to jak ją odrzuciła, jak przepraszał starając się wszystko naprawić i jak obiecywał, że nie zostawi jej i dziecka. Zbłąkana łza popłynęła po jej policzku jednak dziewczyna szybko ją starła wierzchem dłoni. Nie chciała aby jej przyjaciółka to zauważyła. Gdy tylko usłyszała jej kroki od razu zajęła się jedzeniem.
- Znając Ciebie już wybrałaś który mi pokażesz najpierw więc ja mogę jedynie strzelać. Tata? - coś jej jednak mówiło, że nie będzie to ten album. Ale trudno, w zgadywaniu nigdy nie była dobra.
- Rozłąka jednak swoje robi. Teraz powinno być już tylko lepiej. - wiedziała jednak, że nie zawsze to działa. Rodzina od strony jej ojca nienawidziła jej. Jedynie kochana ciocia - siostra jej taty uwielbiała ją i nauczyła czegoś, co pomogło przetrwać te wszystkie lata w Moskwie. Gdyby tylko dziadkowie dowiedzieli się o tym, że ma dziecko... Wolała nawet nie myśleć do czego byliby zdolni.
- Właśnie! - dziewczyna dostała nagłego przebłysku przez co o mało nie wypuściła kubka z kawą ze swoich rąk - Jak tam sprawy się mają z Kieranem? Nadal przyjaciele czy w końcu zdecydowaliście się na więcej? - Clari dobrze wiedziała, że ciągnie jej przyjaciółkę do tego chłopaka. Wielokrotnie namawiała ją na to aby byli razem, jednak ona nigdy nie chciała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Dom Randle i Grigori

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Mieszkanie 04- Grigori Orlov

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
Ulica Tojadowa
 :: 
domy jednorodzinne
-