IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Ealing

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Anglia
Galeony : 84
  Liczba postów : 136
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13370-rebeca-clarity
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13371-wiec
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13372-fafik
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13373-rebeca-clarity




Gracz






PisanieTemat: Ealing   Sob 17 Wrz - 13:44


Dzielnica Ealing


Znana przede wszystkim z największej ilości włamań rocznie. Lepiej nie zapuszczać się tu samemu, a tym bardziej w nocy. Co jakiś czas w zaułkach odbywają się też tutaj walki uliczne.
Dzielnica jest mugolska.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Anglia
Galeony : 84
  Liczba postów : 136
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13370-rebeca-clarity
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13371-wiec
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13372-fafik
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13373-rebeca-clarity




Gracz






PisanieTemat: Re: Ealing   Sob 17 Wrz - 13:50

Dziewczyna otarła krew płynącą po jej policzku. Kapała z rozciętego łuku brwiowego i to było jedyne obrażenie, jakie zostało jej dzisiaj zadane. Wiedziała, że jest dobra jednak postawili przed nią marnego przeciwnika. Cieszył ją ten fakt. Wiedziała, że jeśli zaś trafi do szpitala to Jake ją zastrzeli. Już i tak dwa razy musiał ją łatać - wystarczy. Zresztą mógłby jeszcze wpaść na głupi pomysł powiadomienia policji, a to jak nic skończyło by się kuratorem na karku.
Ludzie, który obserwowali walkę zaczęli się już rozchodzić. Nie było ich wiele, część z nich już dawno przestała się tym interesować. Poza tym Eagling o tak późnej porze jest rajem dla złodziei. Dla bezpieczeństwa lepiej było się tu nie pokazywać. Ona jednak dostała sms'em wiadomość, że ktoś chce się z nią zmierzyć. Najzabawniejsze było to, że był to chudziutki, drobniutki facet. Chyba się z kimś założył, albo chciał coś udowodnić. Jednak nic nie wyszło po jego myśli. Walka trwała co najwyżej 5 minut.
Kto jej pogratulował. Ona nawet się nie odezwała. Gdy natomiast chciał ja dotknąć, czmychnęła od razu w bok. Spojrzała na natrętnego typa wzrokiem mordu, by dać mu do zrozumienia, że jej się nie dotyka. W całym tym chwilowym zamieszaniu nie zauważyła, że odskakując nadepnęła komuś na stopę. Dobrze, że była lekka. Pewnie @Lucas Kray nawet tego nie poczuł. Choć mało by ją to obeszło, bo nawet go nie znała. Nie miała pojęcia, że pisze z nim listy. Kojarzyła tylko skądś jego twarz. Pewnie z innych walk.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Motherwell, Scotland
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 19
  Liczba postów : 739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1625-lucas-kray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12079-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12239-wilk-lucas#326758
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12068-lucas-kray




Gracz






PisanieTemat: Re: Ealing   Sob 17 Wrz - 22:31

Obserwował z oddali walkę, był na tyle wysoki że mógł stać w ostatnim rzędzie gapiów i widział wszystko doskonale. Przy momencie kiedy ktoś rozciął jej łuk brwiowy uśmiechnął się do siebie i miał już zamiar powiedzieć coś w stylu "A jednak nie taka mistrzyni jak to ją opisują". Jednak walka dalej przebiegała dziewczynie tak pomyślnie, ze dobrze że zachował te słowa dla siebie w głowie. Skrzyżował ręce i obserwował każdy jej ruch, przeciwnik widocznie miał już dość ale nie rezygnował. Dostawał manto, dobrze że ktoś to przerwał bo szło to w złą stronę. Mruknął cicho i stał tak dobrą chwilę czekając aż większość sobie pójdzie, aż ogarną przegranego oraz by sama Rebeca była skora do rozmowy.
Przeszedł między ostatkami ludzi i stanął tym razem w pierwszym rzędzie, już miał coś do niej rzec jednak znalazł się jakiś śmiałek który wystąpił na przeciw dziewczynie. To ten gość z nią przed chwilą pisał? Prawdopodobne.. zaraz, to nie ten co chwalił się w barze że mógłby obić twarz tej "Mistrzyni?".. no zobaczmy co ma w rękawie. Dalej w tej samej postawie obserwował krótki i amatorski wyczyn mężczyzny, no jego to było trzeba ściągać z tamtego miejsca przy czyjejś pomocy, dostał niezłe lanie innymi słowy. Podrapał się po podbródku i wpatrywał się tak w obitego gościa, że nawet nie miał jak zareagować kiedy wpadła na niego ów fighterka. Zmarszczył czoło i odchrząknął tylko mówiąc. - Może jakieś przepraszam, Panno Clarity? - Czy nie było to zbyt.. oficjalne? No cóż, zobaczymy jak wyjdzie w praniu. Im mniej wie o Lucasie tym lepiej, mruknął tylko i dodał. - No tak, gdzie są moje maniery kiedy oczekuje ich od innych. Ja Cię znam, ty mnie niekoniecznie - Mówią mi wilk, ze względu na mój porywczy charakter czy też zwierzęce zachowanie.. nie, nie jestem jakimś wilkołakiem którego musisz się obawiać. Po prostu lubię poobserwować jak ktoś dostaje po pysku, taka prawda. - Uśmiechnął żartobliwie kiwając głową na jednego z gapiów który chciał najwidoczniej pogratulować walki, po prostu go spławił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Anglia
Galeony : 84
  Liczba postów : 136
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13370-rebeca-clarity
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13371-wiec
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13372-fafik
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13373-rebeca-clarity




Gracz






PisanieTemat: Re: Ealing   Pon 19 Wrz - 14:07

Generalnie miała zamiar usunąć się stąd jak najprędzej. Spoglądała na niego przez krótką chwilę, a z jej ust nie wydobyło się nic do momentu, gdy to on się odezwał. Obejrzała go od góry do dołu ewidentnie oceniając z kim ma do czynienia. To na wypadek, gdyby ten cały facet również zamierzał się stawiać. Mnóstwo osób próbowało, a potem najczęściej mieli uraz z powodu przegrania z dziewczyną. Aż czasem Rebeca miała wrażenie, że to tylko poza, a tak na prawdę faceci to lubią. W innym wypadku w końcu pewnie by nie przyłazili by cały czas na ustawki i nie prowokowali by jej, prawda? A mówią, że to kobiety są nie do ogarnięcia.
-Przepraszam - Odpowiedziała krótko, aczkolwiek grzecznie. Nie będzie się przed nim kajać, bo nic takiego mu nie zrobiła, ale nie była jakimś wyjątkowym chamem. Skoro już jej zwrócił uwagę, to wypadało przeprosić. Zaciekawiła ją natomiast dlaczego odezwał się do niej tak oficjalnie. Jak to jakiejś wielkiej damy, co obecnie kompletnie nie pasowało do sytuacji. No i skąd ona to kojarzyła... W tej chwili nie mogła sobie przypomnieć.
-Strasznie dużo gadasz panie Wilku - Skomentowała jego wypowiedź. Ona nie było rodzajem gaduły, wręcz przeciwnie. Jednak lubiła słuchać ludzi, dlatego jej ton przy tej odpowiedzi był żartobliwy. Nawet się uśmiechnęła delikatnie -Czyli jesteś fanem walk, czy fanem moich walk? - Dopytała opierając dłonie na biodrach i spoglądając w bok. Coraz mniej było tu osób. Za niedługo zostaną sami. Pewnie byłoby to groźne, samej po nocy z obcym facetem. Dla Rebecki jednak nie istniało nic, co przerażało by jej w tej sytuacji. Chyba, że ten zamieni się nagle w wielką sowę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Motherwell, Scotland
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 19
  Liczba postów : 739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1625-lucas-kray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12079-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12239-wilk-lucas#326758
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12068-lucas-kray




Gracz






PisanieTemat: Re: Ealing   Pon 19 Wrz - 20:50

- Ciekawe uczucie słyszeć to od osoby z tak wielkimi umiejętnościami. - Uśmiechnął się szeroko, chyba nie zdała sobie sprawy z kim nadal rozmawia. Może to i lepiej, może sobie na znacznie więcej pozwolić i ma szerokie pole do popisu jeżeli o to chodzi. Podrapał się po karku przyglądając się jej z bliska, podczas walki wygląda na znacznie starszą.. teraz natomiast dałby jej.. z siedemnaście lat? Może nie powinien się tym przejmować, skoro ma talent niech go dobrze wykorzysta.
Odkaszlnął zamyślając się, dopiero z transu wybudziły go jej słowa. Od razu znalazł sobie na to wymówkę. - Wolę wyjaśnić ludziom wszystko by później nie doszło do pewnych nieporozumień, przecież nie chciałbym byś mnie źle zrozumiała.. raczej staram się być miły dla kobiet.. fanem zarówno tego i tego, twój charakter i zawziętość idą dobrze w parze wraz z doświadczeniem jakie pokazujesz na ulicy. Powiedz mi.. może inaczej, nie zechciałabyś przenieść się w inne miejsce i pogadać? Na swój sposób jakoś mnie w tym momencie zainteresowałaś i chciałbym Cię nieco poznać. Stanie w tym miejscu o tej godzinie to dosyć głupi pomysł. - Zaśmiał się cicho i podał jej dłoń jak dżentelmen by przeszli do jakiegoś baru, miejsca gdzie by mogli sobie usiąść. Oczywiście jeżeli Rebeca zaakceptowała jego propozycję, narzucać się nie zamierza. Poprawił swój płaszcz i owinął szalikiem szyję rozglądając się na boki czy aby przypadkiem nie było jakiegoś ostatniego gapia który ma w planach ich śledzić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Anglia
Galeony : 84
  Liczba postów : 136
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13370-rebeca-clarity
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13371-wiec
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13372-fafik
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13373-rebeca-clarity




Gracz






PisanieTemat: Re: Ealing   Pon 19 Wrz - 21:07

Nie rozumiała co w tym ciekawego. Natomiast komplement miło połechtał ją po serduchu. Zabawnie. Chyba faktycznie miała fana, co było co najmniej chore. Kto normalny interesuje się takimi rzeczami? Nie lepiej pójść na jakiś koncert albo do kina? Ten facet nie wyglądał ani na takiego, którego na to nie stać (no cóż, taki był jej świat), ani na jakiegoś menela czy zbira. Ot normalny, może trochę niepokojący typ. Poza tym dała by głowę, że poza walkami gdzieś go już kiedyś widziała. Niestety, nie mogła sobie za cholerę przypomnieć gdzie. W zbyt wielu miejscach bywa. Może jakiś bar? No już ostatecznie korytarz w Hogwarcie, kiedy z niego uciekała by nie iść na lekcje.
Była młodziutka, ale trenowała od małego. Życie ją do tego zmusiło. Nigdy nie czuła się jakaś szczególnie pokrzywdzona z tego powodu. Przynajmniej od jakiegoś czasu mogła się obronić przed każdym. Przynajmniej tak jej się wydawało.
Boże! Powiedziała mu, że dużo gada... A ten co?! Zamiast się speszyć, gada jeszcze więcej. Od razu się zaśmiała z tego powodu. Dość uroczo jak na kogoś, kto wiecznie się z kimś leje na pięści. Jednak co poradzić? Była w końcu drobną dziewczyną. Niski wzrost. Duże oczy. Zdecydowanie mało kto by ją podejrzewał o takie wolne spędzanie czasu.
-Jak katarynka... - To powiedziała bardziej do siebie, niż do niego. Szeptem. Zastanawiała się co ona ma mu odpowiedzieć na taki wielki monolog. Ostatecznie postanowiła wychwycić z niego to, co najważniejsze.
-Niech stracę, prowadź Wilku - Zaakceptowała propozycję, jednak nie podała mu dłoni. Ona na prawdę nie tolerowała męskiego dotyku. Nawet nie każdej kobiecie pozwalała się dotknąć. Potrzebowała wiele czasu, by komuś zaufać na tyle, by nie być ciągle gotową do obrony. A dotyk? Najczęściej odbierała jako atak. W każdym razie ruszyła za nim będąc ciekawa, gdzie znajomość z jej najwyraźniej wielkim fanem dziś zaprowadzi.

z/t x2 Very Happy Gdzie idziemy? Very Happy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28620
  Liczba postów : 31697
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Ealing   Czw 12 Sty - 14:19

No proszę, proszę. @Hope Crowe. To niebezpieczne zapuszczać się w środku nocy do tej dzielnicy. Co tu robisz? Zabłądziłaś? Tak czy siak to nie będzie da ciebie szczęśliwy wieczór. Trzech nie do końca trzeźwych mugoli postanowiło Cię trochę pozaczepiać. Na początku grzecznie, ale z każdą twoją próbą wymknięcia się stają się coraz bardziej nachalni. W końcu jeden z nich śmiał Cię dotknąć... Chyba ma w rodzinie jakiegoś czarodzieja, bo podstępem odebrał Ci różdżkę ewidentnie wiedząc, do czego ona służy. Jesteś bezbronna. Możesz spróbować teleportacji, ale jeden z nich wciąż trzyma Cię za ramię. Co teraz? Spokojnie! Do domu wraca właśnie @Nicholas Holder i dziwnym zbiegiem okoliczności pojawił się akurat na przeciwnej ulicy! On na pewno Cię uratuje!

@Hope Crowe zaczynasz!
W swoim poście możesz uwzględnić dialogi oraz ruchy mugoli. Ich działania zaznacz kodem
Kod:
[u][/u]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Australia, Sydney
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1083
  Liczba postów : 333
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11763-hope-h-crowe#315635
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11768-miej-nadzieje-na#315740
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11770-nienawidz-mnie-a-zarazem-kochaj#315743
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11769-hope-h-crowe#315742




Gracz






PisanieTemat: Re: Ealing   Czw 12 Sty - 19:07

Bylo juz dosc pózno, Hope wracala wlasnie ulica Londynu do domu kiedy spotkala na swojej drodze grupke mugoli. Nienawidzila mugoli a Ci bezczelnie do niej mówili. -Czesc malenka, co tutaj robisz o tak póznej porze? Zgubilas sie? My ci pomozemy. -mówili bez zastanowienia. Zblizali sie do niej na niebezpieczna odleglosc. Hope siegnela po rózdzke, ale jeden z nich wyrwal jej ja pospiesznie. Tak wlasnie biedna dziewczyna stala przyparta do muru, bez mozliwosci obrony. Przylgnela plecami do sciany, wtedy jeden z oprychów zlapal ja za ramie. Podskoczyla jak oparzona, fala wscieklosci zalala ja jak od stóp do wlosów na glowie.
-Jak smiesz mnie dotykac ty perfidny..ty!-wrzasnela i odepchnela go od siebie z impetem. Wlasnie dotknal ja mugol! Ja! Pelnokrwista czarodziejke, w dodatku bezczescili jej rózdzke swoimi lapskami! Mugol byl wsciekly tym iz Hope go odepchnela, zlapal ja mocno za nadgarstki i pchnal na sciane tak, ze uderzyla glowa. Poczula jak cos lepkiego plynie miedzy jej wlosami. Wrzasnela próbujac uwolnic sie z jego lapsk. Reszta jego kolegów stala smiejac sie. Teraz ja..teraz ja sie zabawie. -odezwal sie kolejny. Zlapal ja za wlosy a noge wcisnal miedzy jej uda tak by Hope stanela w rozkroku. Zatkal jej usta dlonia a druga reka zlapal ja za noge. Próbowala sie szarpac, jakos wyswobodzic z jego lapsk, ale nie potrafila. Byl silniejszy od niej a bez rózdzki Hope byla bezbronna. Lepka maz splynela na jej kark, co sprawilo ze zadrzala. Czyz by to byla krew? Dlaczego to spotyka akurat ja? Czy nie mógl by jej ktos pomóc? Ktokolwiek? Nawet mugol, podziekowala by mu ona, która nigdy nie dziekuje czy tez przeprasza. "Niech ktos mi pomoze!!" -krzyczala w myslach, próbujac uwolnic sie z obrzydliwych lapsk, które zaciskaly sie na jej drobnym ciele coraz mocniej. Poczula silne uderzenie w policzek, osunela sie na kolana zaslaniajac twarz dlonmi.
-Zostawcie mnie. Niech ktos mi pomoze! -krzyknela drzacym glosem. Czy ktos w ogóle ja uslyszal?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 27
Skąd : Australia/Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : -67
  Liczba postów : 142
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13948-nicholas-holder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13950-nicholas-holder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13951-hu-hu
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13952-nicholas-holder




Gracz






PisanieTemat: Re: Ealing   Pią 13 Sty - 8:53

Miał dzisiaj mnóstwo czasu. Pierwszy raz w życiu nie bardzo miał jak go zagospodarować, dlatego postanowił wybrać na zakupy. Cukiernia "Różyczka" znajdowała się w jednej z dzielnic Londynu i była najlepsza w mieście. Miała niesamowite pączki z różą robione na sposób mugolski. Choć sam był całkiem niezłym cukiernikiem, to jednak te biły na głowę wszelkie jego wypieki. Postanowił kupić dla siebie kilka sztuk, a jedną wysłać sową swojej małej Olivce. Jeśli jego była żona nie będzie strzelać fochów, to przynajmniej w ten sposób będzie mógł pokazać córce jak bardzo ją kocha. I jak bardzo nie może się doczekać ich kolejnego spotkania.
Szkoda,że tak rzadko tu bywał. Dlaczego? Nie była to bezpieczna okolica. Im późniejsza godzina tym większy pokój odczuwało się przechodząc nawet w oświetlonej części chodnika. Podobno to miejsce cieszy się opinią najbardziej niebezpiecznego w całym Londynie. Morderstwa, napady. Jemu nigdy się nie przytrafiło nic złego, ale nie raz widział grupę nietrzeźwych facetów wybijających szyby w samochodach. Czasem też natknął się na mugolską walkę uliczną.
Cukiernia niestety była zamknięta. Mógł się spodziewać, że właścicielka w końcu zmieni godzinę otwarcia sklepu. Pewnie nie raz miała problem z powodu wychodzenia z pracy o tak późnej porze. No nic, musi wrócić do domu. Po przeciwnej strony ulicy zobaczył jakąś parkę, która wolno kroczyła chodnikiem. On? Pijany. Ona? Zapłakana. Szkoda dziewczyny, ale nie może wtrącać się w nie swoje sprawy. Nie może się też teleportować, więc pozostaje mu przejście pewnego odcinka piechotą. Tam, gdzie nikt go nie zauważy.
Zostawcie mnie. Niech ktos mi pomoze!
W trakcie swojego nieoczekiwanego spaceru usłyszał nagle krzyki. Spojrzał w stronę, z której dochodził dźwięk. Przeciwległa ulica. Kobieta. Młoda, przynajmniej taki ma głos. Ewidentnie przerażona i bezbronna. Nie byłby sobą, gdyby tak po prostu zignorował tę sprawę. Wszedł więc prosto w paszczę lwa.
Wychodząc zza zaułku od razu zlustrował całą tą scenę.
Dziewczyna siedzi na ziemi, zasłania twarz dłońmi. Czuję krew. Zrobili jej krzywdę, lub ona im przez co jeszcze bardziej się rozjuszyli. Oprawców jest trzech. Dwóch mugoli, jeden czarodziej - ma różdżkę. Nie, stop. On źle ją trzyma. Trzech mugoli, ale zabrali różdżkę tej dziewczyny. Nie mogę użyć magii.
Ta chłodna kalkulacja trwała zaledwie kilka sekund, a chłopak wiedział wystarczająco wiele, żeby zadziałać.
- Dobry wieczór - Przywitał się bardzo grzecznie - Stanowczo nalegam, abyście zostawili tę Panią i oddalili się do domów - Mówił nadal kulturalnie. Nie chciał ich jeszcze bardziej sprowokować, póki siedziała tak blisko nich. Mogłoby się jeszcze bardziej oberwać. Tymczasem chciał zwrócić całą uwagę na siebie. Przy tym był niezwykle spokojny i opanowany. Ręce miał luźno opuszczone wzdłuż ciała. Tak, by móc zareagować na wszelką ewentualność. Jego się nie da zaskoczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Australia, Sydney
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1083
  Liczba postów : 333
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11763-hope-h-crowe#315635
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11768-miej-nadzieje-na#315740
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11770-nienawidz-mnie-a-zarazem-kochaj#315743
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11769-hope-h-crowe#315742




Gracz






PisanieTemat: Re: Ealing   Pią 13 Sty - 11:15

(Cos ty jadla na sniadanie, ze tyle napisalas?!)

Siedziala na ziemi kulac sie i oslaniajac rekoma twarz. Moze popelnila blad, moze nie powinna ich jeszcze bardziej prowokowac ale nie mogla im pozwolic na to co chcieli z nia zrobic. Lzy naplynely do jej oczy gdy ten mugol znow sie do niej zblizyl. Powoli zacisnal dlon na jej krtani i juz mial ja podniesc gdy rozlegl sie nieznajomy glos. Hope przytulila sciane za soba jeszcze bardziej. To byl jej wybawiciel? Przeciez on ich grzecznie prosil by przestali. No tego to jeszcze nie grali. Na prawde jej rycerzem w lsniacej zbroi mial byc ten mily koles. Trojka mugoli nie miala najwyrazniej zamiaru odejsc. Najbrutalniejszy z nich zlapal ja za wlosy i pociagnal w glab alejki. "Rozprawcie sie z nim szybko "-powiedzial po czym pchnal ja na sciane. Jeknela z bolu, po czym osunela sie na kolana. Spojrzala na nowo przybylego blagalnym spojrzeniem. Jesli jej wybawca dobrze walczyl lub byl czarodziejem mial szanse wygrac. Jednak jesli byl randomowym przechodniem..no cos Hope zginie marnie. Chociaz nalezalo jej sie. A moze i nie? Dopiero miala zaczac chodzic do psychologa a tu juz kolejna sprawa, ktora bedzie musiala z nim omawiac. O czym w ogole ona myslala w takiej chwili? Z zamyslenia wyrwal ja uscisk napastnika. Spojrzala na niego z przerazeniem probujac zlapac oddech. Nic dziwnego, ze powoli tracila przytomnoc. Mial mocny uscisk, ktory spowodowal iz nie mogla oddychac. Probowala wyrwac sie z jego lapsk, ale jej proby szly na marne a uscisk stawal sie mocniejszy. Iskierki w jej oczach powoli zaczynaly blednac (umierac), nie czula strachu..czula spokoj. No i tak jak przypuszczala w koncu tracac sile osunela sie na podloge tracac przytomnosc. Jej oprawca dolaczyl do swoich koleszkow gotowy do walki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 27
Skąd : Australia/Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : -67
  Liczba postów : 142
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13948-nicholas-holder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13950-nicholas-holder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13951-hu-hu
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13952-nicholas-holder




Gracz






PisanieTemat: Re: Ealing   Pią 13 Sty - 12:18

/To było przypadkiem Ing face Nie przyzwyczajajmy się/

Rozprawcie sie z nim szybko
Czyli nie obędzie się bez rękoczynów. Chłopak nie bił się zbyt często, bo wolał załatwiać sprawy spokojnie. Jak pacyfista. Nie zawsze się jednak dało, a wtedy potrafił się obronić. Dlatego gdy jeden z mężczyzn podszedł do niego był przygotowany. Wcześniej zauważył, że po pierwsze - jest pijany. To sprawiało, że jego postawa była mniej stabilna. Poza tym prawie cały ciężar ciała opierał na prawej nodze, pewnie lewą uszkodził w jakiś sposób i źle mu się zagoiła. Wiedział więc, gdzie dokładnie go podciąć, by mugol upadł na ziemię. Gdy tak się stało kopnął go w potylicę powodując utratę przytomności. Mógł mu zrobić dużą krzywdę. Nie dbał o to. W tym samym czasie jego ręka dobyła różdżki i gdy drugi mężczyzna również planował do niego doskoczyć dostał zaklęciem "Obscuro", które zawiązała mu na oczach czarną opaskę.
Został największy problem. Ten trzeci ją trzymał. To poniekąd było tak, jak gdyby miał zakładnika. Walka z takim napastnikiem może być zabójcza dla jego ofiary. Przekalkulował szybko ryzyko zaatakowania go w sposób mugolski. Potem ryzyko, że ktoś z zewnątrz zobaczy jak używa magii poważniejszej magii niż zaklęcie wyczarowujące opaskę. Było dość duże. Na szczęście (a może niestety) brutal puścił ją, gdy zemdlała. Wtedy też na pewno zorientował się, że właśnie drugi z jego kompanów szarpie się z opaską na oczach, a pierwszy leży na ziemi.
Nie czekał na to, co zrobi główny oprawca Hope. Zadziałał.
- Oppugno - Kilka szczurów siedziało niedaleko już od dłuższego czasu. Dzięki swojej spostrzegawczości zauważył je już znacznie wcześniej. Jedno zaklęcie wystarczyło, by futrzaki rzuciły się na mężczyznę gryząc go po nogach do krwi swoimi małymi ząbkami. Miał się rozproszyć na tyle, by Nick mógł dobiec do ślizgonki. Wtedy wystarczyła chwila. Chwila, by się z nią teleportować. No trudno. Najwyżej dostanie list z ministerstwa, że użył magii przy mugolach.

z/t x2
/Zapraszam -> http://czarodzieje.my-rpg.com/t13949-mieszkanie-nr-29#369273
Wybacz wszechmocność Nicka Very Happy ale pijani mugole nie mogli mieć z nim szans/
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 394
Dodatkowo : animagia (wiewiórka)
  Liczba postów : 310
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11900-li-na
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11911-li#319859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11912-poczta-li#319860
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12044-li-na




Gracz






PisanieTemat: Re: Ealing   Nie 5 Mar - 23:47

Postanowiłam dzisiaj odwiedzić rodziców. Weekend dlatego sobie na to pozwoliła. Nie chciałam ich też tak bardzo zaniedbywać w końcu byli moimi rodzicami, tak? Z siostrą oczywiście się pokłóciła, ale przecież nie odwiedziłam jej tylko rodziców. Oni zresztą też specyficznie na nią patrzyli. Szczerze powiedziawszy miałam ochotę rzucić obliviate, ażeby zwyczajnie o mnie zapomnieli. Po co im taka córka? Nie pytali się dosłownie o nic. Co się tak naprawdę dzieje w moim życiu. No nic. Skoro dotarłam do domu chciałam chociaż zjeść z nimi ciepły obiad i udać się z powrotem do szkoły. Co prawda jej rodzice nie mieszkali na tej ulicy, ale musiała przejść właśnie przez nią, ażeby dostać się do Londynu. Nie potrafiła się teleportować więc musiała wybrać drogę pieszo. Mogłam się co prawda zamienić w wiewiórkę i prędzej by mi to poszło, ale po co? Miałam ochotę na zwyczajny spacer i już. Nieco oburzona całą tą rodzinną sielanką wyszłam z domu rodziców. Dotarłam właśnie do ulicy Ealing. Dobrze wiedziałam, że ta ulica jest dość niebezpieczna, ale cholera przecież jestem czarownicą, tak? Było ciemno, nie była to noc, ale późny wieczór. Dostałam list od Alexa i odpisałam jeszcze jak byłam w domu rodziców. Dobrze wiedziałam gdzie będę za jakiś czas. W kieszeni płaszcza oczywiście miałam różdżkę w razie potrzeby. Jednakże nie obawiałam się niczego, ani nikogo? Może się myliła i powinna?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : z twoich koszmarów..
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 382
  Liczba postów : 145
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12494-alexis-blackwood#336783
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12497-it-s-so-nice-to-meet-you-let-s-never-meet-again#336847
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12498-daredevil#336858
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12501-alexis-blackwood#336887




Gracz






PisanieTemat: Re: Ealing   Pon 6 Mar - 0:20

/ To po wszystkim!

Ubranko

Alexis to właściwie nie ma pojęcia, czy jego rodzice wciąż żyją.. a nawet jeśli, i tak miałby ich gdzieś. Nie przejmował się kompletnie ich losem.. może źle to brzmi, ale taka prawda. Niestety w jego przypadku było tak, że zarówno ojciec jak i matka go nie kochali, tak samo jak jego brata bliźniaka. Także nie miałby po co ich odwiedzać.. chyba, że Chestera, lecz tego to nie widział od wieków, ani też nie znał miejsca jego pobytu. Widocznie miał inne sprawy na głowie, niemniej nie martwił się o niego, gdyż doskonale wiedział, iż sobie poradzi. Tak czy siak w kwestii rodziny nie ma o czym tutaj mówić i tyle.
A on...? Znowu się nudził i właściwie większość dnia spędził w pokoju muzycznym, w którym sobie zaczął ot tak coś randomowego śpiewać - jakoś tak go natchnęło. Lecz wciąż trzymały go wyrzuty sumienia, toteż ostatecznie postanowił napisać do Li i się jakoś zrekompensować za swoje beznadziejne spóźnienie. Dobrze, że zaczynało być coraz cieplej, choć niby w nocy jest chłodniej, ale jemu to jakoś nie przeszkadzało, by wyjść w krótkim rękawku. Postanowił pojawić się bezpośrednio na miejscu, bo jak ostatnio Blackwood miał ochotę na zwykłą przechadzkę, to wiadomo jak się to skończyło.. dlatego tym razem wybrał szybszy sposób, skoro potrafił się teleportować. Może tylko samemu, ale to zawsze wiele ułatwiało w życiu! Tak jak w tej chwili. Aczkolwiek najpierw wbił jeszcze do Miodowego Królestwa, gdzie kupił dwie czekoladowe żaby i paczkę cukierków Toffi, co poprosił o zapakowanie jako prezent, i po tej czynności od razu przeniósł się na ulicę Ealing. Nie był pewien, w którym konkretnie miejscu będzie Li, ale to najwyżej jej poszuka. Nie sądził, aby tu miały być jakieś psychofanki czy upierdliwi dziennikarze, zatem nie powinno mu to zająć długo. Kiedy ją wreszcie namierzył, natychmiast do niej podszedł. Mógłby podejść do niej z tyłu i zakryć oczy, ale jednak okolica nie prezentowała się najbezpieczniej, to mogłaby się przestraszyć, uznając go za nie wiadomo kogo, w związku z czym odpuścił i pojawił się tuż przed nią.
- Cześć Li. Nareszcie jest tak jak powinno być, nie? Proszę, to dla ciebie. - zażartował sobie, ale był w niezłym humorze. Podał jej zapakowane słodycze i pocałował na powitanie w policzek, tak jak zawsze, jednocześnie posyłając ciepły uśmiech.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 394
Dodatkowo : animagia (wiewiórka)
  Liczba postów : 310
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11900-li-na
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11911-li#319859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11912-poczta-li#319860
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12044-li-na




Gracz






PisanieTemat: Re: Ealing   Pon 6 Mar - 0:36

Szłam przed siebie, okolica była w miarę bezpieczna dzisiejszego dnia. Z tego co się orientowała to chyba tutaj mieszkają sami mugole, tak? Chyba, że się myliła? Mugola spotkać to jeszcze jeszcze bo sobie z nim poradzi skoro ma różdżkę, ale jeżeliby to był czarodziej? Wtedy to rzeczywiście mógłby być mały problem. Jednakże byłam zbyt bardzo pochłonięta myślami o rodzinie i o tym co się w moim życiu dzieje, że to przechodziło na całkowicie inny tor, ten mniej ważny. Ze spuszczoną głową do ziemi szłam krok za kroczkiem, nawet się nie spostrzegłam, że ktoś się przede mną pojawił. Ktoś kogo bardzo dobrze znałam, a i oczekiwałam. Napisałam mu list, bo chciał się spotkać, więc chyba dzisiaj nie wypadałoby mu się spóźnić, nie?
Jeżeli chodzi o to wcześniejsze spotkanie. Nie miałam do niego żalu. Zawsze coś może pójść nie po naszej myśli i zwyczajnie odmówić spotkania. Ale przyszedł, co prawda w najmniej odpowiednim momencie, ale jednak. Miałam mieszane uczucia, tych dwóch panów naprawdę zawróciło mi na tyle w głowie, że sama nie wiedziałam jak się nazywam. Kiedyś pewnie i bym się cieszyła z takich obrotów spraw, ale teraz? Teraz miałam ogromny dylemat, nie chciałam skrzywdzić żadnego z nich, a i do jednego jak i drugiego coś mnie ciągnęło. Jakaś magiczna, nadzwyczajna siła.
- Witaj Alex. - przywitałam się z chłopakiem. Pewnie był zdziwiony co ona tutaj robi, nie? Jednakże dobrze wiedział, gdzie jej rodzice mieszkają w jakiej dzielnicy więc pewnie domyślił się skąd mogłam wracać. Bo niby co innego mogłabym tutaj robić? Przecież nie miałam w zwyczaju straszyć małych mugolaków swoim czarodziejskim patykiem, albo zarabiać na ulicy pokazując magiczne sztuczki. Przyjęłam prezent od Alexa, ale na szczęście nie widziałam co jest w środku. Słodycze? Nie przepadałam, ale dla Alexa pewnie zrobi wyjątek i sama je zjem, chyba, że Ursus ją wyprzedzi. Apropo zwierzaka, ten grzecznie siedział w torbie uczennicy. Zamknęłam ją, ażeby przy żadnym mugolu nie wyleciał i nie wystraszył przechodniów, dla zwykłych mugoli to nadzwyczajne zwierzę i z pewnością by byli nim bardzo zainteresowani, a nie miałam zamiaru robić przez niego jakikolwiek szum, dlatego można było co jakiś czas usłyszeć dziwne odgłosy z jej torby. - Dziękuję. - powiedziałam odbierając prezent. Byłam ciekawa o czym chciał ze mną rozmawiać, ja sama już gubiłam się w swoich zeznaniach i w swoich myślach. Raz Alex, raz Jake i tak cały czas od kilku dni, oszaleć można.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : z twoich koszmarów..
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 382
  Liczba postów : 145
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12494-alexis-blackwood#336783
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12497-it-s-so-nice-to-meet-you-let-s-never-meet-again#336847
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12498-daredevil#336858
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12501-alexis-blackwood#336887




Gracz






PisanieTemat: Re: Ealing   Wto 7 Mar - 4:52

Alexis to w sumie niespecjalnie przykuwał uwagę do tego, czy jakaś dzielnica jest mugolska, czy też nie. Mugolami owszem niezwykle gardził, niemniej przebywanie w ich świecie ani trochę mu nie wadziło, czasem wręcz fascynowało. Ale to już inna kwestia. I tak jego awersja do ludzi niemagicznych się nieco zmniejszyła odkąd stworzył wraz z Iridionem kapelę Fallen Angels, bo jednak na ich koncerty i tacy przychodzą. A w związku z tym musiał jakoś oswoić się z ich obecnością i przynajmniej postarać być mniej chamskim wobec nich. Nie chciał sobie narobić jakichś nieprzyjemności, ani tym bardziej wywołać przez coś skandali, gdyż kompletnie mu to do szczęścia niepotrzebne. Aczkolwiek i tak mimo wszystko jest do nich bardzo zdystansowany i stara się ograniczać z nimi kontakt do minimum. Miał tak od dawna i to się raczej nie zmieni.
Alex nie bał się chadzać w nocy po takich mniej bezpiecznych okolicach - to nie ten typ i definitywnie nie jest tchórzem, a kimś, kto ma w sobie sporo odwagi i niewiele rzeczy mu strasznych. Ot, wie jak używać różdżki, i w razie niebezpieczeństwa potrafi odpowiednio zareagować. Jak dotąd jakoś nigdy nie czuł się zagrożony, przez co może być wręcz nieco zbyt pewny siebie, ale niby czego miałby się cykać? Dlatego pewnym krokiem przemierzał ową ulicę w poszukiwaniu Li, której na szczęście długo szukać nie musiał. Oj tak, w jego życiu też wszystko powolutku zaczynało się niewątpliwie komplikować.. ale taka jest kolej rzeczy, nie może być cały czas sielankowo i spokojnie, gdyż tak się zwyczajnie nie da! Wiadomo, że tym razem się by nie spóźnił, bo o to należycie zadbał. Przecież spaliłby się ze wstydu, gdyby znowu się to stało.. ale człowiek uczy się na własnych błędach i teraz doskonale wiedział, czego nie robić, aby do tego nie doszło. Niby do tej pory był pewny swych uczuć, że kocha tylko Iridiona.. ale właśnie niedawno powstało kilka wątpliwości. Skąd się właściwie wzięły..? Z niewyjaśnionych przyczyn sam się łapał na tym, iż stopniowo coś poczęło go ciągnąć do tej dziewczyny, toteż bardziej niż zwykle przyłożył się przy wyborze prezentu dla niej.. okej, może trochę mu się zapomniało, że ona nie przepada za słodyczami, ale tak to jest będąc niesamowicie roztrzepanym jak Alexis i mając o wiele za dużo na głowie! Niemniej się naprawdę postarał, co się powinno docenić! Chyba dawno się tak dziwnie nie czuł.. ale chwilowo świetnie się z tym krył.
- Jak mniemam wracasz od rodziny, nie? I widzę, że coś musiało pójść nie tak, sądząc po twojej minie.. Ale tak, potrafią dać w kość, dobrze o tym wiem. - zauważył, gdy tak uważniej przyjrzał się jej twarzy, z której od razu wyczytał lekkie oburzenie, a także zniesmaczenie. On już tak miał, że był cholernie spostrzegawczy i nic nie mogło mu umknąć. I nie dziwiła go jej obecność tutaj, bo od razu domyślił się, że była w odwiedzinach, ponieważ bez powodu nie zapuszczałaby się aż tutaj, do tego sama. A skomentował to tak, ze względu na swój nieprzychylny stosunek głównie do swej matki i ojca - dla niego ogółem rodzice to zło konieczne i każdych za takie uważał. - Cała przyjemność po mojej stronie. - posłał jej uroczy i sympatyczny uśmiech, gdy ta mu podziękowała za sprawioną jej niespodziankę. - Dobra.. to tak poza tym co u ciebie słychać? Teraz możemy spokojnie o wszystkim pogadać i nikt nam w tym nie przeszkodzi. - dodał po krótkiej chwili z ogromnym zaciekawieniem, na koniec zarzucając żartobliwym akcentem. Niesamowicie chciał dowiedzieć się jak się ona miewa i.. tak po prostu spędzić z nią znacznie więcej czasu, skoro wreszcie mają do tego sposobność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 394
Dodatkowo : animagia (wiewiórka)
  Liczba postów : 310
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11900-li-na
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11911-li#319859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11912-poczta-li#319860
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12044-li-na




Gracz






PisanieTemat: Re: Ealing   Wto 7 Mar - 11:16

Miał dystans do mugoli? A przecież pochodziłam z rodziny mugoli, sama byłam w szoku gdy dostałam list ze szkoły w Chinach. Teraz szczerze powiedziawszy też mam o nich inne zdanie. Zawsze czułam się inna w towarzystwie mugoli, nawet wtedy kiedy jeszcze nie wiedziałam, że jestem czarownicą. Niekiedy dziwne aspekty nie pozwalały jej żyć w spokoju. Mało to razy zrobiłam coś magicznego na oczach mugoli? Wiele razy. Ze złości czy też z wielkiego zadowolenia. Patrzyli się wtedy na mnie jak na wariatkę a i sama postrzegałam siebie jako wariatkę. Do czasu gdy poznałam mężczyznę, który mnie nieco przeszkolił w tej kwestii, sam był naocznym świadkiem kiedy to zauważył magiczne zdolności u mnie. Wiedział, że nie jest normalna, że jest niezwykła. Powiedział mi o Hogwarcie, choć tak naprawdę wcale nie powinien, to jest przecież nielegalne, ale ufał mnie a ja jemu. I miał rację, w jedenaste urodziny dostałam list ze szkoły w której i tak długo nie zamieszkałam, bo zaraz przeprowadziliśmy się do Londynu. I szczerze powiedziawszy to było najlepsze posunięcie mojej rodziny. Poprzednia szkoła nie była jakąś kompletną żenadą, bo ją faktycznie polubiłam, ale też nie przywykłam do niej gdy po pierwszym roku nauki musiałam się przenieść. Więc dobrze się stało jak się stało i miałam przede wszystkim swojego wujka przy sobie, który jej wiele w życiu pomógł i przede wszystkim nauczył animagii.
Oczywiście, że byłam zadowolona z prezentu Alexa, ale czy dał go na miejscu i w odpowiednim czasie? Pomyślałam sobie, że chce jedynie ją przekupić, ażebym nie była na niego zła, a przecież nie miałam takiego zamiaru. Spóźnił się i koniec. Koniec tematu. Nie miałam zamiaru się teraz nad nim przez to znęcać. Co prawda wpadł do pubu w najmniej odpowiednim momencie, ale cóż. Życie. Na pewno z Jake jeszcze zdąży na ten temat porozmawiać, bo od tej pory się z nim jeszcze nie widziałam. Zapowiadał się romantyczny spacer i w ogóle, a wyszło jedynie wypicie piwa kremowego i na tym się skończyło. Czy żałowałam? Być może. Ale lepiej że tak się stało. Sama nie wiedziałam co ja tak naprawdę wyczyniam. Byłam przeciwnikiem chodzenia na boki, czy też bawienia się ludźmi, a teraz? Teraz właśnie tak się zachowuje, ale przecież to nie jest moja wina, że chciałabym mieć dwóch na raz. Było to naprawdę bardzo dla mnie ciężkie, ale liczyłam, że ta sytuacja jakoś sama się rozwinie. Który szybciej zacznie działać będzie mój, a jak na razie oby dwoje nie wysilają się za bardzo. No może Jake przynajmniej złapał mnie za dłoń, ale wszystko przed nimi.
- Wiesz rodzice jeszcze okej, ale siostra zachowuje się jak rozwydrzony bachor. No przecież sama sobie nie zażyczyłam być czarownicą. Nie wiem czy ona mi tego zazdrości, czy ktoś po prostu jej złe rzeczy na mnie naopowiadał. Jest przecież już dorosłą dziewczyną i powinna nieco inaczej na to patrzeć. Czasami mam ochotę rzucić na nich obliviate i zająć się własnym życiem, bo na razie mam już ich serdecznie dość. - powiedziałam do niego i spuściłam po raz kolejny głowę. Naprawdę bardzo źle się z tym czułam. Chciałam ich odwiedzić, porozmawiać, opowiedzieć jak mi idzie na studiach, ale oni nawet się nie zapytali, a jak rzuciłam taki temat, szybko, łatwo i przyjemnie zmienili go na inny. Czułam się jak piąte koło u wozu i od jakichś lat tak właśnie się czuję. Kompletnie do nich nie pasuję.
Spojrzałam na niego z lekkim uśmiechem na twarzy. - No z tego co pamiętam to nie nam przeszkodzono... - mruknęłam do niego i parsknęłam śmiechem. - U mnie nic nowego. Co mam Ci opowiadać jak uczę się w szkole... ? Dobrze jest, ale mogłoby być lepiej. Nie jestem zawziętą uczennicą Ravenclaw, żeby mieć najlepsze stopnie w szkole, a jedynie zwykłą puchonką. - mruknęłam do niego. Dobrze wiedziałam w jakim domu był Alex, ale nie miałam najmniejszego zamiaru obrażać krukonów, bo bardzo ich lubiłam i szanowałam tę chęć i wolę walki jeżeli chodzi o naukę, sama bym tak chciała. Jednakże miałam nie tylko naukę na głowie, poza tym byłam już na studiach i tak bardzo nie zależało mi na znakomitych ocenach, ważne, że miałam je dobre i nie musiałam się bać, że coś pokrzyżuję mi plany, których zresztą nie miałam.
Przypomniałam sobie sytuację w pubie dlatego chciałam to jakoś sprecyzować, ażeby Alex nie czuł, że miałam go gdzieś. - Alex jeżeli chodzi o Jake'a. Jest dobrym kumplem, można powiedzieć, że nawet przyjacielem. Rozmawiamy, spędzamy razem czas. To tyle. - mruknęłam do niego, jakbym chciała się wytłumaczyć ze swoich czynów, jak na razie chyba dobrze mi szło. Poza tym do niczego jeszcze między mną, a puchonem nie doszło więc w gruncie rzeczy bardzo dobrze z tego wybrnęłam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : z twoich koszmarów..
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 382
  Liczba postów : 145
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12494-alexis-blackwood#336783
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12497-it-s-so-nice-to-meet-you-let-s-never-meet-again#336847
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12498-daredevil#336858
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12501-alexis-blackwood#336887




Gracz






PisanieTemat: Re: Ealing   Wto 18 Kwi - 12:22

Alexis też właściwie nie jest czystej krwi czarodziejem, a półkrwi. Ale mu to nigdy jak dotąd nie wadziło i nie czuł się wcale gorszy od innych! A ona mogła i pochodzić z rodziny mugoli, jednak mimo wszystko jest czarownicą, nie? Zresztą zawsze znajdą się jakieś wyjątki, do których będzie się miało nieco lepsze podejście. Idealnym tego przykładem jest właśnie Li, którą od samego początku polubił. Wobec niej nie potrafiłby mieć jakichkolwiek uprzedzeń. Jemu też zapewne zdarzyło się czarować na oczach mugoli, ale to tak bardziej w dawnych czasach, kiedy to jeszcze miał problemy z psychiką i ogółem był totalnym dupkiem, który nienawidził wszystkich i wszystkiego dookoła. Natomiast do nieprzychylnych spojrzeń i obelg kierowanych w jego stronę był już od dawna przyzwyczajony. Miał wyjebane co o nim myślą inni.. Wielu okrzykiwało go dziwakiem, do tego świrem; nierzadko omijali go również szerokim łukiem, gdyż ich od siebie odstraszał. Po ukończeniu Hogwartu i wydostaniu się z wariatkowa to był w zasadzie najgorszy okres, gdzie niemalże stoczył się na samo dno. Pewna osoba mu na to nie pozwoliła; tylko dzięki niej tego uniknął, nieco się uspokoił i stał można powiedzieć kimś lepszym. Owszem, oduczyć się doszczętnie niektórych nawyków tak całkowicie nie da, niemniej i tak usposobienie Blackwooda niewątpliwie uległo sporej poprawie. Aczkolwiek niestety, jeśli przestanie robić sobie specjalne wywary, choroba może powrócić. Póki co nic na to nie zapowiadało, lecz jeśli stanie się coś, co go zniszczy.. może się to bardzo kiepsko w skutkach skończyć. Szczególnie, że ma on o wiele delikatniejszy umysł od innych czarodziejów, więc już w ogóle. Jednak mniejsza z tym. Nie ma sensu zakładać najgorszego, czyż nie? Lepiej skupić się na pozytywach i trzymać się przede wszystkim myśli, że wszystko będzie się dobrze układało i szło ku lepszemu.
Alexis wręczył dziewczynie ów podarunek na pewno nie dlatego, by ją przekupywać. Tym drobnym gestem chciał się w jakimś stopniu jej zrekompensować za tamto spóźnienie i tę niezbyt przychylną sytuację, w której się wówczas znaleźli. Niezależnie od tego, czy się na niego za to ogółem gniewa, czy też nie - czuł się z tym bądź co bądź na tyle głupio, by zadośćuczynić i ją ładnie przeprosić, by mu to tak beznadziejnie nie ciążyło na sercu. Co zaś tyczy się uczuć.. on także się w nich mocno gubił i sam nie miał pojęcia, co i jak. Niby kochał Iridiona, ale mężczyzna coraz rzadziej z nim przebywał.. częściej go nie było, niż był. Sprawiało to, iż oboje się jakby stopniowo od siebie oddalali, a przecież powinno być zupełnie na odwrót.. Niestety zaczynał być przez ten fakt cholernie samotny. Nic więc dziwnego, że coraz silniej pragnął bliskości drugiej osoby, w efekcie czego powstały w nim emocje, które by się nie pojawiły, gdyby Coma poświęcał mu znacznie więcej czasu i uwagi. Li zaczynała być dla niego ważniejsza, co małymi kroczkami coraz dosadniej do niego dochodziło i jeśli to w końcu ogarnie.. odważy się wreszcie na jakieś konkretne działania.
- Moim zdaniem powinnaś tak zrobić. Zobaczysz, ulży ci jeśli się ich pozbędziesz. Wiem co mówię. Najlepiej zająć się sobą i ja jestem tego idealnym przykładem. Nie żałuję dokonanych wyborów. - wzruszył nieznacznie ramionami, waląc prosto z mostu i jak on na to patrzy. Nie brzmiało to zbyt optymistycznie, wręcz okrutnie, ale cóż poradzić, że on miał taki stosunek, głównie do ojca i matki.. Od zarania dziejów wiedział, że rodzina to zło, które należy zniszczyć. Może poza Chesterem, ale to inna para kaloszy. Nic nie zmieni jego zdania na ten temat, stąd też wyraził taką, a nie inną opinię. A to, czy Li się go posłucha, od niej samej zależy. Za nią nie podejmie ostatecznej decyzji, mógł jej jedynie coś poradzić. A skoro mieli ją gdzieś.. to po kij się starać o ich względy i niepotrzebnie męczyć? Dla niego rozwiązanie było proste i on definitywnie nie wahałby się, by rzucić zaklęcie zapomnienia. Problem w tym, że kiedy ostatni raz widział swych rodziców był małym chłopcem, niepotrafiącym nijak czarować, zatem nie miał takiej możliwości.. Chwilowo nie miał ochoty zakrzątać sobie nimi głowy i kompletnie nie obchodził go ich los, ale gdyby kiedykolwiek ich spotkał.. cóż, najchętniej pozbawiłby ich życia. - Znaczy.. miałem na myśli, że pogadamy tylko we dwoje. - poprawił swą wcześniejszą wypowiedź, gdyż widocznie jego słowa nie zostały odebrane tak, jak powinny. - Serio nic? Musi być coś.. Oj tam, przesadzasz. Wiesz jak to ze mną było.. nigdy nie należałem do najambitniejszych uczniów. Oceny to same liczby, nic nieznaczące.. - zauważył, bo taka była prawda. Alexisowi w zasadzie wisiały oceny.. do szczęścia mu nie były potrzebne, a i tak osiągnął spory sukces jako muzyk, do tego całkiem nieźle radzi sobie z eliksirami, które w Hogwarcie były jego ulubionym przedmiotem i w tym przypadku zawsze zdawał śpiewająco. Tyle w zupełności mu wystarczało. - Dla mnie liczy się to, byś była szczęśliwa. Nie robiłbym ci wyrzutów, gdybyś z nim chodziła, czy coś. Scen zazdrości też bym nie odwalał. - jak dla niego nie musiała się mu z niczego tłumaczyć, bo to jej życie, jej wybory.. Jednakże dzięki jej słowom coś sobie uzmysłowił. Wychwytał jakąś aluzję, jakby coś chciała mu przez to zasugerować.. Nie ma co, to prawdopodobnie idealny moment, by przyznać się jej do uczuć, które do niej żywi, nawet jeśli miałby się wygłupić.. na tę chwilę nie myślał o basiście. Jakoś miał na niego wywalone. Jeśli Coma go straci.. to będzie tylko i wyłącznie z jego własnej winy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 394
Dodatkowo : animagia (wiewiórka)
  Liczba postów : 310
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11900-li-na
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11911-li#319859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11912-poczta-li#319860
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12044-li-na




Gracz






PisanieTemat: Re: Ealing   Sro 19 Kwi - 0:13

No to ich na pewno łączyło. Ja również nie przejmowałam się kompletnie opiniami innych, dlatego też wyjechali z Chin, ażeby zostawić całą rodzinę. Miałam wrażenie, że właśnie teraz mają o to do mnie pretensje. Wcześniej można powiedzieć było im to na rękę zważywszy na to, że czuli się wyjątkowi iż dostałam list z czarodziejskiej szkoły, ale miałam wrażenie jakby z czasem im się to zwyczajnie znudziło i nie widzieli w tym nic nadzwyczajnego. A przecież powinni mi być wdzięczni, że jakoś ich wtargnęłam w ten świat magii, mogli sobie pooglądać na ulicy pokątnej różnego rodzaju magiczne sprzęty, wtedy byli bardziej zachwyceni niżeli ja sama. A teraz? Teraz zachowywali się jakby byli pępkami świata, a przecież wcale nimi nie są. Sama nie wiedziałam czy aby na pewno pochodzę z tej rodziny, całkowicie do nich nie pasowałam. Zawsze byłam z nimi bardzo zżyta i nie wyobrażałam sobie życia bez nich, ale teraz? Teraz wszystko się zmieniło, miałam ochotę zostawić ich na zawsze samych, ale wtedy musiałabym coś zrobić, ażeby zapomnieli o mnie. Doskonale znałam zaklęcie, ale do cholery to była przecież moja rodzina i nie mogłam sobie tak po prostu ich zostawić samych. Martwiłam się o nich w końcu matkę i ojca ma się jednych, tak? Miałam wrażenie jakby beze mnie sobie nie poradzili, a przecież mieszkają w ulicy mugolskiej gdzie magia nie miała prawa bytu więc czego się obawiałam? Wiele im jednak zawdzięczałam i musiałam to również brać pod uwagę. Ale teraz uważają mnie za dziwaka, który nie powinien się w ich rodzinie urodzić. Ale co ja do tego miałam? Przecież sama sobie tego nie wybrałam. Co innego gdyby moja siostra również dostała list, ale niestety tak się nie stało. Na pewno wtedy wraz z nią miałybyśmy o wiele lepsze stosunki. Byłam tego pewna.
Czy ja byłam samotna jak Alex? Pewnie tak. Zawsze miałam wsparcie rodziny, rodziców. Przyjaciele również zostawili mnie samą nie wiedząc dlaczego przecież nic takiego złego nie zrobiła, żeby mieli powód się ode mnie odwracać, a może zrobiłam i sama o tym nie wiem? Być może to przez to iż mnie ostatnio trudno było spotkać, non stop byłam w postaci wiewiórki co z pewnością utrudniało moim przyjaciołom w spotkaniu mnie gdziekolwiek. Musiałam tego zaprzestać, przynajmniej na jakiś okres, ale czy to się tak da? Ja już się do tego przyzwyczaiłam, że jeżeli mi jest źle przemieniam się i spędzam tak wolne chwile. Wtedy wszystkie troski odchodzą na bok, a ja mogę w reszcie odpocząć, to na prawdę doskonałe uczucie. Czy będę w stanie je odłożyć na bok? Nie byłabym tego taka pewna. Spojrzałam na mężczyznę kiedy przyznał mi rację co do mojego pomysłu. - Wiesz, nie jestem do końca tego pewna. Tak sobie po prostu powiedziałam. Nie wiem czy jestem w stanie odebrać im wspomnienia o mnie. Mam jeszcze na to czas, nie muszę tego robić od razu. - powiedziałam. A może to ja zwyczajnie przesadzam? Może zbyt bardzo mi ich brakuje i nie widzę tego, że traktują mnie w miarę normalnie, a ja tylko przesadzam? Byłam w końcu ich córką więc z pewnością mnie kochali, zawsze mi to ukazywali, a przecież miałam już swoje lata i nie będą mnie nosić na rękach jak małą dziewczynkę, bo już z tego zwyczajnie wyrosłam.
No właśnie, Alex miał można powiedzieć sprawę nieco ułatwioną, bo jednak nie wychowywali go i dalej nie wychowują. A dla mnie są cały czas mimo iż ja tego nie odczuwam, ale jednak są. Nie wyrzucają mnie z domu. Nie rozmawiają ze mną, ale może dlatego, że nie mają o czym. Nie ma mnie wiecznie w domu, nie wiem co się u nich tak naprawdę dzieje, a o szkole nie mieli się jak wypowiadać, bo nie przeżyli tego i nie wiedzą nawet jak Hogwart wygląda. Wiele im opowiadałam, ale to jednak nie to samo jak bycie tam. - Ja również tak uważam. Co prawda są ważne, bo jednak później się one liczą, ale w dorosłym życiu na nic się zdają. Nie uczę się piekielnie dobrze, ale też nie jestem jakąś bardzo złą uczennicą. - powiedziałam do niego i wzruszyłam ramionami. Może wcześniej uczyłam się naprawdę dobrze, ale od czasu studiów mam to bardziej w poważaniu i staram się ogarniać swoje dotychczasowe życie. Co prawda uczę się i spędzam minimalną ilość czasu nad śledzeniem książek, ale nie tak jak wcześniej.
Uśmiechnęłam się lekko na słowa mężczyzny. Liczyło się dla niego moje szczęście? To dlaczego nie dołoży do tego szczęścia ostatniej cegiełki, którą był on sam? Nie chciałam na niego naciskać, ba! Nie miałabym odwagi. Byłam bardziej bujną osóbką niż on sam uważał mimo iż dobrze mnie znał. Znał mnie jednak zupełnie inną, bo w kwestii przyjaźni byłam bardziej otwartą osobą, niżeli w czymś bardziej trwalszym. A że do tej pory byli jedynie przyjaciółmi to nie mógł mnie takiej znać, a teraz? Ja czekałam na jego ruch, bo sama nie wiedziałam czego on tak naprawdę ode mnie oczekuje. Spotyka się ze mną, ale nie daje mi żadnych znaków, ażeby chodziło mu o coś więcej? Kokietuje mnie, sprawia mi przyjemność swoimi słowami, ale również tak samo zachowują się względem siebie przyjaciele.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : z twoich koszmarów..
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 382
  Liczba postów : 145
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12494-alexis-blackwood#336783
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12497-it-s-so-nice-to-meet-you-let-s-never-meet-again#336847
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12498-daredevil#336858
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12501-alexis-blackwood#336887




Gracz






PisanieTemat: Re: Ealing   Sob 3 Cze - 14:48

Takie podejście naprawdę wiele ułatwia i Alexis dobrze o tym wie. Zresztą lepiej mieć wyjebane, niż skupiać się na negatywnych komentarzach ze strony głównie hejterów, które są w istocie gówno warte. Poza tym tacy ludzie chcą zwrócić na siebie uwagę swoim idiotycznym zachowaniem i o to im jedynie chodzi, by wytrącić daną osobę z równowagi. Dlatego bez sensu dawać im tę satysfakcję i najkorzystniej jest tych matołów olać, gdyż to ich z pewnością mocno dotknie, a także sfrustruje. A jak przegną już pałę, to trzeba im pokazać, gdzie ich miejsce i czasem użyć siły, bo inaczej się nie da. Grunt, że nie dochodzi do takich sytuacji za często, wręcz niezwykle rzadko.
Jego rodzice to mieli pretensje nawet o to, że wraz z bratem w ogóle przyszli na świat; pewnie najchętniej to by się ich pozbyli i wysłanie ich do sierocińca było tego idealnym potwierdzeniem... Nie zaskoczyłoby go, gdyby wyszło na jaw, iż kompletnie nie interesowali się ich dalszym życiem, ani do jakiej szkoły trafili... Jednak ani trochę go to nie obchodziło; szczerze mu to zwisało i powiewało. Cieszył się, że chociaż Chester się od niego nie odwrócił i obaj zawsze trzymali razem. Szkoda tylko, że ich drogi się rozeszły i nie wiadomo, gdzie ten drugi Blackwood obecnie przebywa. Wprawdzie wymieniają się od czasu do czasu listami, stąd też wie, że wszystko u niego w porządku i się o niego przesadnie nie martwi. Niemniej jak dotąd nie podał mu informacji gdzie się znajduje, jakby specjalnie się ukrywał. W każdym razie Alexis wolał w to nie wnikać i pomimo wszystko wierzył w to, że kiedyś znów będzie jak za starych dobrych czasów i jego brat wreszcie do niego wróci. Ojciec i matka ich obu mocno skrzywdzili, czego raczej nie wybaczą im do końca życia. Gdyby im na swoich dzieciach zależało, stosunek chłopaków nie byłby aż tak negatywny wobec nich. W związku z czym oni w przeciwieństwie do Li niczego im nie zawdzięczali i w tym przypadku nie zawahaliby się, aby przykładowo wymazać im pamięć o tym, że mieli dwóch synów. Zatem nie posiadali takich problemów, ani zmartwień jak ona odnośnie tych pacanów. W mniemaniu Alexisa dziewczyna spokojnie mogła zostawić swoich bliskich samych, bo po co tak po prawdzie miała zakrzątać sobie nimi głowę? Dla niego jakakolwiek forma troski wobec rodziny (poza rzecz jasna jego bliźniakiem, który jest jedynym wyjątkiem) była absurdalna i niezrozumiała. Nie ma mu się co dziwić...
To nie tak, że Alexis czuł się taki całkowicie odtrącony od innych... Ot, chodziło tu bardziej o sferę uczuć wyższych, bowiem na brak wsparcia przyjaciół nie narzekał. Nie miał może ich zbyt dużo, ale przynajmniej wiernych, prawdziwych i oddanych! Oprócz tego są również fani, których on i jego zespół mają przecież w pęczki. Co za tym idzie towarzystwa mu nie brakowało. Po prostu potrzebował takiej większej bliskości, pocałunków, czułego przytulenia... Tego właśnie odczuwał niedobór.
- To twoja decyzja. Ja ci zarzuciłem radą. Co z nią uczynisz... Od ciebie zależy. Oczywiście, nikt ci nie każe robić tego natychmiast. - rzucił ni to obojętnie, ni to entuzjastycznie, kręcąc nieznacznie głową. Nie zamierzał na nią naciskać. Skoro się wahała, nic na siłę; nie może jej niczego narzucić, ani wydać jakiegoś rozkazu. Powiedział jej to, co o tym myśli, zaś resztę pozostawił w jej rękach. Z przyjemnością sam by się osobiście tym zajął, ale nie wykona czegokolwiek wbrew jej woli, zwłaszcza jeśli nie będzie sobie tego życzyła. - Słusznie. Wiesz, mi się akurat na nic nie przydały. Nie potrzebowałem ocen do tego, by stać się sławnym wokalistą. - stwierdził zgodnie z prawdą, wyginając kącik ust w delikatnym uśmiechu. W międzyczasie jakoś tak naszło go na fajka, toteż wyciągnął paczkę z kieszeni, wziął jednego papierosa, podpalił magią, a następnie zaciągnął mocno dymem nikotynowym. Li powinna być oswojona z tym małym uzależnieniem Blackwooda, więc nie powinna mieć mu za złe, że postanowił sobie zajarać. - Czyli tak w sam raz, nie? Jak wspominałem, to nie jest jakieś cholernie istotne. - zauważył, skwitowawszy poprzednią wypowiedź po krótkim zastanowieniu. Alexis nigdy nie przykładał się jakoś specjalnie do nauki, ponieważ nie był to dla niego najważniejszy aspekt. Chyba że coś go rajcowało, tak jak eliksiry. Wówczas chętniej przychodził na zajęcia i nabierał wiedzy na interesujące go tematy. Właściwie wcale nie zdziwiła go końcowa ocena z tego konkretnego przedmiotu, który zdał śpiewająco! Tak jak tego w zasadzie oczekiwał.
Ano, miło by było zobaczyć szczęśliwą przyjaciółkę, a zarazem usłyszeć, że ma kogoś i czuje się przy tej osobie świetnie. Teoretycznie powinien odważyć się na jakiś ruch w jej kierunku, lecz sam już nie był pewien, czy tak wypada i czy tym samym nie spieprzy tej przyjaźni, a to była ostatnia rzecz, jakiej pragnął. Ponadto coś wewnętrznie mu podpowiadało, aby się tego nie podejmował... Bynajmniej nie tu i nie teraz, mimo że okoliczności sprzyjały. Był strasznie zagubiony w swoich uczuciach i nie chciałby jej obiecywać czegoś, a potem się z tego nie wywiązać, co dał jej jasno do zrozumienia, mając nadzieję, że nijak się nie rozczaruje. Obiecał jej, że jak tylko uporządkuje chaos emocji, jaki w nim panuje, sprecyzuje jej dokładniej co i jak. Póki co wolał, żeby było między nimi tak jak zawsze. Pogadali trochę, a później Alex odprowadził ciemnowłosą do jej domu, czy gdziekolwiek tam sobie życzyła, bo o takiej porze nigdy nic nie wiadomo i sam wrócił do siebie.

[z.t]

Pozwoliłam sobie zakończyć, bo ogółem nazbierało mi się w cholerę gier i już nie wyrabiam, co zresztą dobrze widać :c. Może jeszcze kiedyś zagramy!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Ealing

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
-