IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Gabinet Liama Simona Deara

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Brighton, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 665
Dodatkowo : animag (nietoperz)
  Liczba postów : 389
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13244-liam-simon-dear#353836
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13246-liam-s-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13247-poczta-liama#353858
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13248-liam-s-dear




Gracz






PisanieTemat: Gabinet Liama Simona Deara   Pią Wrz 30 2016, 22:13

First topic message reminder :


Gabinet profesora Deara


Pomieszczenie po drobnym remoncie o wiele bardziej pasuje do właściciela. Pełne ciepła, z ogniem wiecznie trzaskającym w kominku. Przeważa tutaj kolor niebieski, reprezentujący Ravenclaw. Choć w centralnej części pokoju stoi duże drewniane biurko, profesor spędza przy nim zaskakująco mało czasu - o wiele częściej siedzi na miękkiej kanapie, którą zwykle pokrywa sterta poduszek i puchatych kocy. Klimatu dopełniają półki uginające się od nadmiaru książek, których tematyka skacze od Transmutacji aż po Quidditch. Z sufitu zwisają małe, papierowe nietoperze, które z pozoru wyglądają na zwykłe, nieco kiczowate dekoracje. W rzeczywistości, co jakiś czas poruszają skrzydełkami i jakby ożywają, aby przenieść się w inny kąt pokoju.


Ostatnio zmieniony przez Liam S. Dear dnia Sro Cze 21 2017, 14:59, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1444
  Liczba postów : 847
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Gabinet Liama Simona Deara   Sro Cze 21 2017, 21:13

Wydawało się, że wszystko mają już wyjaśnione. Ruth wytłumaczyła swoje ostatnio podejmowane decyzje, miała całkiem rozsądną argumentację i powoli, ale to bardzo powoli sama siebie zaczynała przekonywać do Wizengamotu. Mimo wszystko wciąż ją okropnie bolało, że dała wygrać matce, ale nie chciała o tym myśleć - póki jest z Dorienem, wszystko było w porządku.
Trochę się zdziwiła aż tak gwałtowną reakcją profesora na wymienione w wypowiedzi miasto. To była miejscowość jak każda inna, nie było w niej niczego niezwykłego, może z pominięciem nadmorskiej lokalizacji i wietrznych, wyjątkowo rześkich poranków, ale generalnie nie różniła się niczym od innych Grazów czy innego Monachium. A Liam zareagował co najmniej tak, jakby "prawnik z Brighton" brzmiało dokładnie jak "golibroda z Fleet Street". Dlaczego? Ruth zrobiła zdziwioną minę.
-Tak, Brighton. Leży nad kanałem La Manche, jest przepiękne, polecam odwiedzić - uśmiechnęła się zupełnie nieświadoma, że Liam tam mieszkał. A skąd niby miała wiedzieć? Ktoś jej kiedyś powiedział, że Dearowie są z tego miasta? Wiedziała, że Dorien ma tam dom i nigdy głębiej nie wnikała.
Na dobrą sprawę chciała już się zbierać, kiedy to ktoś zapukał do drzwi i chwilę potem do pokoju wparował Calum.
Odwróciła się w jego stronę i gniewnie zmarszczyła czoło. To, że się wściekła, to było mało powiedziane i młody Dear już po spojrzeniu mógł wyczytać, że jeśli się nie ewakuuje w dwie sekundy, to Liam tu niewiele pomoże.
-Obserwator miałby co pisać, prawda? Najpierw Calum, potem Dorien a w ramach czerwcowej poprawy humoru Liam... Już widzę ten nagłówek: "A po ilu Dearach ty się uśmiechniesz?" - syknęła przez zęby, totalnie nie przypominając teraz tej sympatycznej Ruth sprzed chwili.
-Calum, powtórzę to kolejny i ostatni raz. Przestań wtykać nos w mój związek ze swoim bratem, bo nic cię to nie powinno interesować. Zresztą, na litość, dlaczego nie możesz się po prostu cieszyć, że jestem szczęśliwa? - zapytała, bezradnie rozkładając ręce. Tylko Liama szkoda...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Brighton, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 665
Dodatkowo : animag (nietoperz)
  Liczba postów : 389
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13244-liam-simon-dear#353836
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13246-liam-s-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13247-poczta-liama#353858
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13248-liam-s-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Gabinet Liama Simona Deara   Sro Cze 21 2017, 21:34

W gruncie rzeczy, to miasto nie było wcale takie niewinne. Rezydencja Dearów stała tam już na tyle długo, że przylgnęła do nich nazwa Brighton. Oczywiście, dom posiadali również w Dolinie Godryka i po opanowaniu plagi akromantul Liam miał okazję tam zamieszkać. Dalej go trochę bolało, że robił to częściowo na polecenie rodziców - ale przecież nie chciał tak w pełni i ostentacyjnie wyprzeć się swojego nazwiska! Poza tym dzięki temu mógł poratować większym dachem nad głową swoich kuzynów, albo rodzeństwo.
- Tak, wiem, ja tam... - Przerwał, bo do pomieszczenia bez większej krępacji wparował Calum. Liama nawet to nie zdziwiło, bo jego młodsi krewni mieli zwyczaj w ignorowaniu jakiejkolwiek kultury i zachowywaniu się jak władcy świata. Fire, Calum - Vivien na razie sprawiała wrażenie o tyle dobrze wychowanej, że nie wskakiwała bratu na głowę. Profesor musiał przyznać, że trochę się już do tego przyzwyczaił i chyba przestało mu to przeszkadzać. Mógł na siłę próbować wcisnąć im do głowy, że nie jest tylko ich krewnym, ale też nauczycielem - ale czy miało to jakiś sens? Nie chciał się dystansować, także postanowił formalności zostawić na lekcje czy spotkania w większym gronie. Jego gabinet powinien być bezpieczną oazą.
- Calum, masz jakąś sprawę? - Zdążył zapytać, zanim wszystko potoczyło się tragicznie szybko. Młody Krukon oficjalnie wplątał w to wszystko większą część ich rodziny, a wypowiedź Ruth... Cóż, Liam cieszył, się, że siedzi. Gdyby stał, nogi mogłyby się pod nim załamać.
Pewnie powinien powiedzieć coś w stylu "panno Wittenberg, grzeczniej!". Zamiast tego jednak przetarł dłonią twarz i westchnął.
- Spotykasz się z Dorienem? - Zabrzmiało to jak bardzo nieprofesjonalne jęknięcie pełne niedowierzania. Ależ szkoda dziewczyny! Dla kogoś takiego jak Dorien nie powinna porzucać marzeń i iść w zawód, który jej nie interesuje. Liam był na tyle rozsądny, aby nie mówić tego otwarcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 99
  Liczba postów : 546
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Gabinet Liama Simona Deara   Sro Cze 21 2017, 21:50

Wszystko potoczyło się tak szybko, że nawet nie miałem okazji odpowiednio zareagować. Ruth odebrała mój komentarz jeszcze gorzej niż kiedykolwiek bym się spodziewał, bo posłała mi tak mordercze spojrzenie, że gdyby nie fakt, że już byłem w toalecie, to spływałoby mi po nogawce. Byłem strasznie skołowany, bowiem usłyszałem naraz tyle informacji... I jeszcze Liam zareagował, jakby właśnie załamał mu się cały światopogląd (co prawdopodobnie nastąpiło).
- Czekaj, co? Jaki obserwator, o czym Ty mówisz? - zapytałem na początek, mocno zdezorientowany, bo szczerze powiedziawszy nie wiedziałem, o czym ona w ogóle mówiła. Byłem zupełnie nieświadomy, że w Hogwarcie istnieje coś takiego jak obserwator i że udziela się na tym całym wizbooku, ponieważ sam wizbooka nie założyłem i nigdy tam nie zaglądałem. Że niby ktoś miałby pisać o mnie, Ruth, Dorienie i Liamie? Co? - Jak ze mną, co Ty ze mną? - dodałem trochę głupawo, ale naprawdę straciłem wątek. Spojrzałem na Liama, który miał podobną minę do mojej, a potem poleciała kolejna fala słów z ust Wittenberg i już zupełnie nie wiedziałem co mam o tym myśleć. - Stara, zluzuj, bo bierzesz to zdecydowanie zbyt poważnie. W dupie mam twój związek z Dorienem. Zresztą patrz, brata mi załamałaś swoim wybuchem agresji - rzuciłem, wskazując na Liama i prawdopodobnie rozjaśniając jej sytuację. - Miałem sprawę, ale widzę, że chyba będzie musiała poczekać - odparłem.
To z tym związkiem z Dorienem wprawdzie było kłamstwem, ale nie chciałem się rozwodzić nad tym, że mi zależy na Ruth przed moim własnym bratem. Prawdopodobnie odczytałby to w inny sposób niż powinien i wyszłoby z tego jeszcze większe bagno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1444
  Liczba postów : 847
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Gabinet Liama Simona Deara   Sro Cze 21 2017, 22:19

Aż nią zatrzęsło w środku. Żyła sobie niewidzialna dziesięć lat, szczęśliwie ukrywając posiadanie globu zaginionych, porwanie i koszmarny strach przed ciemnością i zamkniętymi klatkami, ukrywając pochodzenie swojego ojca i dziadkowe zbrojenie całej Skandynawii, aż tu nagle w dwa miesiące jakiś fatalny splot przypadków sprawił, że miało z nią problem co najmniej pół szkoły. Harriette chciała ją zabić, nie wiadomo w sumie za co, Morris zaczął bawić się w numerologię przypadków, jakie nastąpią po odjęciu Ruth kolejnych stu punktów, nagle Fairwyn pojawiał się w knajpie, kiedy studiowała starożytne klątwy... I wisienka na torcie - wmiksowała się w jakąś dziwną dramę w rodzinie Dearów, o której do tej pory nie miała pojęcia.
-Nie masz wizbooka? - spojrzała na Caluma jak na ufoludka - Ostatnio wrzucił artykuł o naszym romansie - powiedziała tonem, jakby czytała mu aktualną godzinę. Ją też to zupełnie nie obeszło, ale zdziwiła się, że Calum do tej pory nie dowiedział się o tym od nikogo. Przecież miłosne ekscesy Devi były tematem numeru.
Blada jak ściana zrobiła się dopiero w momencie, w którym Calum nazwał Liama swoim bratem. O słodka Amortencjo... Miała przejebane.
Przyłożyła opuszki palców do ust, jakby chciała złapać resztki upływającego z niej powietrza, ale próby uspokojenia się przyćmiła wypowiedź Caluma. Nie wiedziała, co ma myśleć. Skoro tak miał to w dupie, to dlaczego wciąż obrywała odeń żarcikami na temat tego "beznadziejnego wyboru", jakim miał się okazać jego starszy brat. A i też nie miała świadomości, że krukon może mieć żal do Doriena o to, że Ruth musiała zmienić ścieżkę kariery. Czy tak?
No dobrze, koniec tego cyrku. Ruth wstała, żeby opuścić pomieszczenie i w tym momencie Liam zadał wysoce niestosowne pytanie. Jej bratem nie był - dla niej był nauczycielem. Jak Morris. Jak Craine. Jak Fairwyn. Nie powinien zadać takiego pytania - w ten sposób - uczennicy.
I szczerze to chciała rzucić coś w stylu "a ty spotykasz się z Hall?", ale zamiast tego na jej twarz znów wypłynął grymas niezrozumienia.
-Panowie, mam wrażenie, że spotykam się z inną osobą niż ta, którą znacie - powiedziała, ponownie siląc się na spokojny ton, ale przestąpiła kilka kroków, mijając się z stojącym przy drzwiach Calumem.
-Jeśli to wszystko, co chciał pan ze mną omówić profesorze, to pozwolę sobie wrócić już do mieszkania. Profesor Morris dostał ode mnie swoje przeprosiny, asystenta Reeda przepraszać nie zamierzam, bo uważam, że nie mam za co. Przepraszam też pana za ostatnie problemy, które sprawiałam, to było nieodpowiedzialne - dodała na koniec i nie patrząc na przyjaciela obok poruszyła się nieznacznie - Miłego wieczoru.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Brighton, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 665
Dodatkowo : animag (nietoperz)
  Liczba postów : 389
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13244-liam-simon-dear#353836
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13246-liam-s-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13247-poczta-liama#353858
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13248-liam-s-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Gabinet Liama Simona Deara   Sro Cze 21 2017, 22:34

Zdecydowanie zbyt dużo i zbyt szybko działo się w tym gabinecie! Liam w większości w sumie po prostu siedział i pochłaniał informacje, mając wrażenie, że jest w tym wszystkim niesamowicie zbędny. Z drugiej strony, gdyby go tu nie było, może Ruth ośmieliłaby się jakoś dosadniej przedstawić Calumowi swój punkt widzenia? Liam bardzo chciał sobie dodać jakąś rolę w tym wszystkim.
Słuchając mógł dowiedzieć się paru ciekawych rzeczy - faktycznie chodziło o Doriena, Calumowi wyraźnie zależało na Ruth (i, swoją drogą, nie miał wizbooka? Calum, chłopaku, w którym wieku ty żyjesz?). Profesor nie był pewien, czy wszystko dobrze sobie tłumaczy, ale dopytywanie nie miało najmniejszego sensu.
Ocknął się w pełni dopiero, gdy Krukonka zaczęła zmierzać do wyjścia i przy tym dalej wyrzucać z siebie z wyraźną irytacją słowa, które miały brzmieć niby grzecznie. Liam uznał, że chyba nie powinien tak po prostu zostawiać takich sporów w Ravenclaw, a jego bierność jest istnie karygodna. Podniósł się energicznie i klasnął w dłonie, biorąc głęboki oddech.
- Panno Wittenberg - rzucił stanowczo, aby powstrzymać ją od przedwczesnego wyjścia z pomieszczenia. Poza tym potrzebował jeszcze chwilki na ustalenie sobie w myślach, co tak właściwie chce powiedzieć. - Zaszło tutaj tragicznie nieporozumienie i muszę przyznać, że nie jestem za bardzo w temacie - ale może to i lepiej. Tak czy inaczej cieszę się, że omówiliśmy to, co omówiliśmy. Powtarzam raz jeszcze: wierzę, że postępujesz słusznie i tyle. Przepraszam za mój brak profesjonalizmu i wtrącanie się w twoje prywatne sprawy. - Podszedł trochę bliżej tej dwójki i położył rękę na ramieniu Caluma. Zdołał wydusić z siebie całkiem uprzejmy uśmiech. - Prosiłbym też o trochę wyrozumiałości dla mojego brata.
Nie zamierzał zatrzymywać jej na siłę i w gruncie rzeczy, to już nawet nie miał żadnej ważnej sprawy. Nie chciał jednak żadnych sporów i miał nadzieję, że Ruth nieco ochłonie i sama dojdzie do wniosku, że wzburzyła się dość irracjonalnie, zdaniem Liama oczywiście.
Spojrzał na Caluma wyczekująco.
- Teraz grzecznie przepraszasz - szepnął scenicznie, ściskając jego ramię trochę mocniej.
Ach, bracia!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 99
  Liczba postów : 546
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Gabinet Liama Simona Deara   Sro Cze 21 2017, 23:40

Sam nie wiedziałem, o co mi tak do końca chodziło w tym wszystkim. Po prostu bywały momenty, kiedy nie potrafiłem znieść myśli, że Ruth w ogóle spędza czas w towarzystwie Doriena. Wiedziałem, że Liam myśli dokładnie to samo - oboje wiedzieliśmy, jaki potrafił być nasz brat i co on sobą reprezentował, z tym że ja nie umiałem pohamować tej przemożnej chęci wypowiedzenia swoich myśli na głos. Może dlatego nie nadawałbym się na nauczyciela, ciężko było mi zachować spokojny ton i profesjonalizm w sytuacji, w której aż gotowało się we mnie. Jeszcze z premedytacją na mnie nie patrzyła. Nie obrzuciła mnie nawet najchłodniejszym ze swoich spojrzeń - zamknęła się w tej swojej muszli, pozostając spokojną, zrównoważoną Szwedką, pierdoloną oazą spokoju. I Liam to samo... Wręcz agresywnie strząsnąłem jego rękę ze swojego ramienia, patrząc na plecy wycofującej się Ruth.
- Żebyś się nie zawiodła - powiedziałem półgłosem, już nawet nie do niej, tylko po prostu w przestrzeń. Gdy drzwi się za nią zamknęły, odskoczyłem od Liama zupełnie jakby przed chwilą mnie poparzył i spojrzałem na niego z jednym wielkim niezrozumieniem wypisanym na twarzy. On nie rozumiał, co się właśnie stało, ale mnie powoli zaczynało to przerastać. Zrobiłem kilka energicznych kroków po gabinecie i ze złością kopnąłem kosz na śmieci. - Kurwa - skomentowałem, wyciągając różdżkę i naprawiając szkody (porozrzucane śmieci). - Nawet nie wiesz, jak mnie wkurwia fakt, że ona się z nim spotyka. Normalnie nie mogę tego przełknąć. Co ona w nim widzi? Bo chyba tylko chuja - wypaliłem, a potem zmarszczyłem brwi i zastanowiłem się chwilę nad tym, co powiedziałem, bo nie stawiało jej to w dobrym świetle. - W sensie że Dorien to chuj. Nie że jego... Nieważne. Powalone to wszystko - opadłem zrezygnowany na kanapę i schowałem twarz w dłoniach.

Ruth ma zt Very Happy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Brighton, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 665
Dodatkowo : animag (nietoperz)
  Liczba postów : 389
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13244-liam-simon-dear#353836
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13246-liam-s-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13247-poczta-liama#353858
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13248-liam-s-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Gabinet Liama Simona Deara   Sro Cze 21 2017, 23:49

W kwestii profesjonalizmu - Liamowi się nie udało. Szło mu tak doskonale z Ruth! Poważnie, świetnie się dogadywali. Szkoda, że potem wszystko się pochrzaniło. I właśnie dlatego Liam nigdy nie lubił swojej rodziny! Nie chodziło o zachowanie Caluma ani nawet o nieszczęsnego Doriena, który nie mógł być świadom dramatów, które wywołał w Hogwarcie. Chodziło o samo nazwisko, które jakimś cudem zawsze wszystko komplikowało i przysparzało kłopotów.
W momencie, gdy Wittenberg wyszła, atmosfera błyskawicznie się zmieniła. Liam w pewnym sensie odetchnął z ulgą, bo w końcu był już teraz tylko z młodszym bratem i serio, nie czuł się ani odrobinkę jak nauczyciel. Calum z kolei wskoczył na kolejny poziom złości i szybko znalazł sobie coś, na czym mógł się wyżyć - profesor cieszył się, że ucierpiał tylko kosz na śmieci. Dodatkowo Krukon nawet tak zaaferowany potrafił uszanować przejawy pedantyzmu Liama i zaraz posprzątał po swoim małym wybuchu.
- Mówimy o Dorienie. To złote dziecko jakimś cudem kochają wszyscy - nie mógł powstrzymać się od tej uwagi, a gorycz w jego głosie mówiła sama za siebie. Czasem zastanawiał się, czy miał o co być zły - po prostu nie zgadzał się z rodzicami i wolał sam myśleć. Czy Dorien faktycznie był gorszy tylko dlatego, że zamiast zrobić coś samemu to ślepo podążał za rodzicami?
Odpowiedź (według Liama) brzmiała: tak. Tak, bo Dorien jakby nigdy się nie starał i z miejsca otrzymywał tylko pochwały, podczas gdy jego starszy brat nie był doceniany nigdy.
- Przejedzie się na tym. - Dodał trochę ciszej, siadając obok Caluma. Oczywiście, chodziło mu o Ruth... Bo chociaż bardzo chciał jej nie oceniać i trzymać się od tego z daleka, to mimo wszystko nie potrafił nie potępiać jej decyzji. Żałował, że nie jest dane mu tego zrozumieć...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 99
  Liczba postów : 546
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Gabinet Liama Simona Deara   Czw Cze 22 2017, 00:19

Ja w ogóle nie lubiłem swojej rodziny. Same przebierańce, które pod "miłością" starali się zakryć niebotyczne oczekiwania względem drugiego członka. Rodzice, którzy uważają, że należą im się pokłony za samo posiadanie nazwiska, wymagający zupełnego posłuszeństwa i podporządkowania. Na dobrą sprawę najbardziej identyfikowałem się właśnie z Liamem, oboje byliśmy wyrzutkami, którzy trafili do innego domu niż Slytherin i posiadali inne aspiracje niż te promowane w rodzinie, lecz w tej chwili brat był dla mnie nauczycielem w szkole, co zdecydowanie oddaliło nas od siebie.
A teraz siedzieliśmy obok siebie, ramię w ramię, prawie tak samo zdruzgotani faktem, że Ruth postanowiła wybrać Doriena. Liam co prawda nie pokazywał po sobie zbyt wiele, miał wyuczoną do perfekcji pokerową twarz i naprawdę rzadko widywałem go poruszonego, lecz w tej chwili usłyszałem gorycz w jego głosie i jakoś tak zrobiło mi się lepiej - nie byłem w tym sam. Może nie nam obojgu chodziło akurat o Wittenberg, lecz rozumieliśmy nawzajem to wszystko, co chcieliśmy powiedzieć, lecz co nie dało ubrać się w słowa. Westchnąłem ciężko.
- Naprawdę nie rozumiem, co TAKA dziewczyna widzi w Dorienie. Liam, ja nie jestem w stanie pojąć tego fenomenu - jakim cudem ona po miesiącu związku jest w stanie zrezygnować ze swojej wymarzonej pracy? - wyrzuciłem z siebie, również nie kryjąc niesmaku w głosie. Ta sprawa z Wiezngamotem sprawiła, że poczułem do starszego brata jeszcze większą nienawiść - jak on mógł do tego dopuścić? Czy on wiedział, że prawdopodobnie niszczył życie młodej dziewczynie, która na dodatek chyba nie była świadoma, w co się pakuje? Zorientowałem się jednak, że Liam może nie wiedzieć. - Mówiła Ci może? Kilka tygodni przed końcem swojej ostatniej klasy zmienia wybór przedmiotów... Przecież to jest niedorzeczne - dodałem, prychając wściekle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Brighton, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 665
Dodatkowo : animag (nietoperz)
  Liczba postów : 389
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13244-liam-simon-dear#353836
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13246-liam-s-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13247-poczta-liama#353858
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13248-liam-s-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Gabinet Liama Simona Deara   Czw Cze 22 2017, 00:29

Próbował sobie wmówić, że jest po prostu nieczuły... ale nie potrafił sobie wyobrazić, rzucenia pracy dla miłości. Liam był święcie przekonany, że jeśli ktoś jest do czegoś stworzony, to musi to robić i tyle. Najwyraźniej nigdy nie zakochał się do tego stopnia, aby ryzykować wszystko, na czym mu zależało. Electra zostawiła go zdecydowanie za szybko - cierpiał od tamtego rozstania cholernie, ale i tak nie rozumiał decyzji takiej Ruth. Nie rzuciłby swojej posady, aby być znowu z Electrą.
A przecież znał uzdrowicielkę dłużej, niż Ruth Doriena, przy tym niezwykle mu na niej zależało!
- Idiotyzm - przytaknął, chociaż chyba powinien trochę bardziej uspokoić brata, a nie go nakręcać. Nie chodziło mu nawet o samą Wittenberg, bo przecież była tylko jego studentką. Nie znał jej prywatnie i nie powinno go w ogóle ruszać jej życie miłosne... Ale w to wszystko wplątał się Dorien, a tego Liam nie mógł odpuścić. Był drażliwy na punkcie swojego młodszego brata, nieustannie się do niego porównywał i dostawał szału na samą myśl, że ta cholera i tak pewnie jest "lepsza od niego", jak zawsze.
- Wiem właśnie, po to ją tutaj w ogóle zawołałem. Wiedziałem o tym stażu i mnie zatkało, że nagle zajmuje się historią magii i runami - potrząsnął głową z niedowierzaniem. - Wizengamot...
Zerknął na Caluma i westchnął. Krukonowi poważnie zależało, a Liam zamiast go jakoś pocieszyć i udobruchać, tylko mu dokładał.
- Cóż, trudno. To jej decyzja. Przynajmniej możesz potem śmiało mówić, że próbowałeś jej to odradzić, nie? - Uśmiechnął się krzywo. Miał nadzieję, że jego brat nie jest zakochany w Szwedce, bo to byłoby zdecydowanie zbyt bolesne. Wolał uznać, że się przyjaźnią, o. Tak było bezpieczniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 99
  Liczba postów : 546
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Gabinet Liama Simona Deara   Czw Cze 22 2017, 00:38

Pozostawałem obojętny na naprawdę mnóstwo spraw w moim życiu i do tej pory potrafiłem się kontrolować w wielu sytuacjach, jednak teraz cała moja samokontrola (i tak względna, bo nie powiem, by udawało mi się zawsze z niej skorzystać) wyparowała i zupełnie nie panowałem nad tym, co mówiłem. Nie zdołałem już kryć rosnącej we mnie frustracji, którą przez ostatni miesiąc starałem się utopić w nawale pracy i nowych obowiązków i pozwoliłem, by z moich ust wyleciały takie oto słowa:
- Pewnie, mogę śmiało powiedzieć, ze próbowałem jej odradzić prawdopodobnie jeden z większych błędów jej życia, ale czy ona mnie posłucha? Nie, nie posłucha, bo zasłania się czymś, co nazywa miłością do tego zjeba, a dla mnie to jest jedno wielkie gówno i nieprawda. Myślisz, że on ją może kochać, skoro pozwala jej zrezygnować z własnych marzeń dla niego? Nawet on musi być świadomy, że jest zbyt wielką gnidą, by sobie na to zasłużyć z jej strony. Jestem prawie pewny, że jemu w ogóle na niej nie zależy i wkurwia mnie to, bo akurat mnie obchodzi jej osoba... - I tu zatrzymałem się w moim zdenerwowanym monologu, uświadamiając sobie, że powiedziałem nieco zbyt dużo nawet dla samego siebie. Czy ja właśnie przyznałem się przed Liamem, że zależy mi na Wittenberg? Zmarszczyłem brwi, pochyliwszy się na moment nad tym zdaniem i... - Kurwa - skwitowałem, a potem popatrzyłem na brata z nieskrywanym zdumieniem. - Ona mnie obchodzi i martwię się o nią... Jak o przyjaciółkę. Wiesz, od jakiegoś czasu jesteśmy blisko i wydawało mi się... Że... - dodałem spokojniej, ale mój głos brzmiał jak obcy i nie wiedziałem już, jak miałbym z tego wybrnąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Brighton, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 665
Dodatkowo : animag (nietoperz)
  Liczba postów : 389
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13244-liam-simon-dear#353836
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13246-liam-s-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13247-poczta-liama#353858
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13248-liam-s-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Gabinet Liama Simona Deara   Czw Cze 22 2017, 00:46

- Myślę, że nie wiem. Nie potrafię sobie wyobrazić tego, co Ruth teraz musi czuć i chyba w życiu nie zrozumiem Doriena. Na każdym kroku potrafi mnie zaskoczyć. - Przewrócił oczami. Zaczął trochę mniej koncentrować się na swoich odczuciach względem swojego znienawidzonego brata, a bardziej na Calumie, który poważnie był poruszony tą sytuacją. Liam poczuł nagłą potrzebę bycia dobrym człowiekiem, potrafiącym pocieszyć i takie tam. Niestety, najwyraźniej nie posiadał koniecznych umiejętności i mógł po prostu wysłuchać, potakiwać i ignorować wulgaryzmy, jakimi rzucał Krukon.
- Widzę - oznajmił spokojnie, szturchając lekko chłopaka. Było coś uroczego w tej jego trosce i Liam aktualnie wierzył mu na słowo, że chodzi tylko o przyjaźń. - To zabrzmi wyjątkowo nierealnie, ale chyba musisz trochę odpuścić i po prostu dać jej popełniać własne błędy. Wiesz, nigdy nic nie wiadomo, może nagle jakiś meteoryt rozpierdoli akurat Departament Magicznych Wypadków i Katastrof? - Dopiero po chwili dotarło do niego, że to brzmi tak, jakby życzył Dorienowi śmierci. Pozwolił sobie przeanalizować tę myśl jeszcze parę razy, zanim naprostował rozważania. - I wtedy straciłby pracę, o.
Jego pocieszanie faktycznie było tragiczne, podczas gdy Calum załamywał się coraz bardziej.
- A tak swoją drogą... miałeś jakąś sprawę, tak? - Uśmiechnął się niepewnie. Nie wiedział, czy odwrócenie uwagi brata jakoś pomoże, ale w gruncie rzeczy nie zaszkodziło spróbować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 99
  Liczba postów : 546
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Gabinet Liama Simona Deara   Czw Cze 22 2017, 01:03

Liam może nie był pierwszą osobą, do której chciałbym uderzyć z tym wyznaniem, jednak urosło we mnie pewne uczucie skierowane do niego, którego jeszcze nie potrafiłem zdefiniować. Wdzięczność? Chociaż przez moment starał się zrozumieć mój punkt widzenia, nie bagatelizował sprawy, sam też się przejął i przede wszystkim nie podważył tej przyjacielskiej troski... Czułem ulgę, że nie była to wyłącznie moja paranoja, ale również miałem zgryz, bo miał rację. Nie mogłem się tak denerwować i nie mogłem przeżywać tak bardzo całej tej sytuacji z Ruth. Nie chciałem wyjść na jakiegoś zaborczego skurczybyka, który chciałby dyktować dziewczynie warunki i stawiać własne widzimisię ponad jej plany, marzenia i uczucia. Liam miał rację, musiałem odpuścić i już wtedy zdawałem sobie z tego sprawę w zupełności. Popatrzyłem na niego i westchnąłem.
- Ciężko odpuścić, skoro bolą mnie jej błędy - rzuciłem tylko, ale szybko opuścił mnie ten grobowy nastrój, bo Liam popisał się jak nigdy i autentycznie poprawił mi humor. Najpierw spojrzałem na niego bez zrozumienia, potem ze zdziwieniem, a na końcu wybuchnąłem śmiechem. No tak, o utratę pracy chodziło, mhm. - Podoba mi się twój tok rozumowania - skomentowałem, próbując jakoś powstrzymać kolejny napad śmiechu. Szybko przeszliśmy jednak do innego tematu - nie wiedziałem, czy to dobry moment, aby go poruszyć. Wciąż byłem wzburzony wcześniejszą wymianą zdań z Ruth i jakoś tak straciłem dobry nastrój, by opowiadać o tym, co się u mnie działo i jakie miałem plany. - A, wiesz... W sumie to nic ważnego. Załapałem się jeszcze na stypendium - rzuciłem od niechcenia. - Z wróżbiarstwa - dodałem szybko. Nie była to główna informacja, którą chciałem mu przekazać, lecz po chwili zastanowienia zdecydowałem, że raczej odpuszczę i już dziś więcej nie wyznam. Nie wiem, czy brat przeżyłby to wszystko...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Brighton, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 665
Dodatkowo : animag (nietoperz)
  Liczba postów : 389
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13244-liam-simon-dear#353836
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13246-liam-s-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13247-poczta-liama#353858
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13248-liam-s-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Gabinet Liama Simona Deara   Czw Cze 22 2017, 01:11

Biorąc pod uwagę reakcję Caluma, Liam wcale nie gadał tak od rzeczy. Miło było zobaczyć, że mimo wszystko jest w stanie jakoś chłopaka uspokoić i pocieszyć chociaż odrobinkę - chodziło tylko o to, żeby Krukon teraz nie tracił czasu na zamartwianie się. Skoro i tak nie miał jak poprawić zaistniałej sytuacji, to po co sobie psuć zdrowie?
Jeszcze przyjemniej było jednak usłyszeć szczery śmiech chłopaka, który Liam skomentował niewinny uśmiechem i łagodnym wzruszeniem ramionami. Oczywiście, że chodziło mu o utratę pracy! W życiu nie posunąłby się do tego, aby komuś życzyć śmierci - nawet Dorienowi. Aczkolwiek rzucanie pomysłów chyba jeszcze nie było przestępstwem, nie? Bo profesorek miał więcej tych niepokojących wizji...
- O, brawo! - Zaskakująco bardzo ucieszyła Liama informacja o tym stypendium. Chyba nie chodziło nawet dokładnie o to, po prostu podobało mu się rozmawianie z Calumem o przyziemnych sprawach. Nigdy nie byli jakoś szczególnie blisko, bo najstarszy syn państwa Dear próbował uciec z domu tak szybko, jak tylko było to możliwe. Dodatkowo podchodził do swojego rodzeństwa z dystansem po tym, jak Dorien okazał się być tak cudowny. Wszystko jednak składało się na to, że drugie dziecko płci męskiej było dziwne (znaczy się, odpowiednie zdaniem rodziców), a cała reszta była w porządku (to jest, porażki zdaniem rodziców).
- Planujesz jakoś wiązać przyszłość z wróżbiarstwem? - Zainteresował się szczerze. Domyślał się, że takie pytanie w ich rodzinnym domu byłoby niemalże zakazanym żartem, ale w końcu to był Liam - ten, który posadę w Ministerstwie porzucił dla uczenia w Hogwarcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 99
  Liczba postów : 546
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Gabinet Liama Simona Deara   Czw Cze 22 2017, 02:11

Nie miałem zbyt dużych oczekiwań co do rozmowy z Liamem. Szczerze powiedziawszy w ogóle nie podejrzewałem, że w najbliższej przyszłości wyznam mu cokolwiek na tyle osobistego jak fakt, że zależy mi na osobie Wittenberg. Początkowo chciałem zwierzyć się z moich planów na przyszłość i tego, co już zrobiłem, co jeszcze chciałem, jak się miewam i jakoś tak... Poinformować go, co się dzieje w moim życiu, jako że nie mieliśmy okazji do prywatnej rozmowy od bardzo dawna. Nie przychodziłbym tu, gdybym wiedział, że zastanę w gabinecie Ruth, w dodatku Ruth w bojowym nastroju. Gdybym zaczął opowiadać o kulach, prawdopodobnie zrobiłbym Liamowi mętlik w głowie. Wystarczy, że pochwaliłem się stypendium (to i tak spore osiągnięcie jak na mnie i moje oceny), może wyznanie o tworzeniu kryształowych kul zostawię na inny raz?
- Może. Nie wiem. Oficjalnie na pewno nie - powiedziałem, zerkając na niego znacząco. Nie podejrzewałem go o donoszenie rodzinie, Liam był ostatnią osobą, która byłaby do tego zdolna, lecz chciałem dać mu sygnał, że raczej nie chciałem tego rozgłaszać (gdyby np. rozmawiał z Fire lub Vivien). - I chyba już sobie pójdę. Nie tak to miało wyglądać - dodałem. - Nie będę Ci dłużej przeszkadzał, wracam do pracy - to powiedziawszy, udałem się do wyjścia. Przy drzwiach spojrzałem na niego ponownie - Ej - rzuciłem jeszcze, by skłonić go do zerknięcia w moją stronę. - Dzięki - zakończyłem i zniknąłem z gabinetu.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Gabinet Liama Simona Deara

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Gabinet Pielęgniarski
» Gabinet Ministra Magii
» Gabinet Śmiechu
» Gabinet Dyrektora
» Gabinet burmistrza (najwyższe piętro)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Podziemia
 :: 
gabinety
-