IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Gemma Harper Twisleton

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Elstow, Bedfordshire
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 462
Dodatkowo : kapitan drużyny Huffu
  Liczba postów : 586
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13545-gemma-harper-twisleton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13551-gemm-dobry-c#360801
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13552-najbardziej-poturbowana-sowa-w-hogu#360803
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13553-gemma-harper-twisleton#360808




Gracz






PisanieTemat: Gemma Harper Twisleton   Nie Paź 16 2016, 19:11


Gemma Harper Twisleton

DATA URODZENIA 4 kwietnia 1999
CZYSTOŚĆ KRWI 0%
(wprawdzie nie wie jakiej krwi byli jej biologiczni rodzice, ponieważ jednak adopcyjni są mugolami, uznaje się za mugolaczkę)
MIEJSCE URODZENIABedford, Bedfordshire, Wlk. Brytania
MIEJSCE ZAMIESZKANIAElstow, Bedfordshire, Wlk. Brytania
W HOGWARCIE JEST OD KLASY I
OBECNIE JEST NA ROKUVII
WYMARZONY DOMHufflepuff
WYBRANY WIZERUNEKEmma Stone

Wyglad

WZROST 173cm
BUDOWA CIAŁA 55kg
KOLOR OCZU zielone
KOLOR WŁOSÓW rude
ZNAKI SZCZEGÓLNE szkła kontaktowe, okazjonalnie okulary
PREFEROWANE UBRANIA nie ma absolutnie żadnych preferencji. W jej szafie można znaleźć wszystko, od podartych jeansów po małą czarną. Jedno jest natomiast pewne – koło wyczucia stylu nawet nie stała. Jej stroje zazwyczaj wyglądają tak, jakby dobierał je pijany, na wpół niewidomy pięciolatek-daltonista o czwartej nad ranem w kompletnych ciemnościach.  


Charakter


Gemma lubi dowodzić. Nie jest to jakaś potrzeba bycia najlepszym czy chęć rozstawiania ludzi po kątach. Po prostu jest w tym dobra. Gdyby rozdawano nagrody za umiejętność zarządzania zasobem ludzkim, miałaby ich całą półkę. Potrafi dostrzec w ludziach potencjał i właściwie go ukierunkować. Nie czerpie z tego jakiejś dzikiej satysfakcji. Nie przeszkadza jej cudza dominacja o ile ma dość miejsca na wyrażenie własnej opinii. Często przyjmuje rolę szarej eminencji. Chce mieć zwyczajnie pewność, że zawsze, nawet jeżeli coś się nie uda, zrobiono wszystko co było możliwe. Czy jest na to lepszy sposób niż przejęcie sterów? Jest wspaniałym motywatorem, doradcą i powiernikiem. Proszona, nigdy nie odmówi pomocy, przez co często daje się wykorzystywać sprytniejszym od siebie osobom. Umie słuchać i współczuć, ale nigdy nad nikim się nie lituje. W trudnych sytuacjach pozastawia żal poszkodowanym, sama zaś pozostaje silna za nich. Zawsze szuka dobrych stron i sposobu na rozwiązanie problemu. Stara się podnosić na duchu i zaszczepiać wolę walki. Nie uznaje biernej postawy. Uważa, że trzeba brać byka za rogi. Jest pełna energii i potrafi przekazywać ją innym.
Zawsze kibicuje najsłabszym i najmniej lubianym. Wychodzi z założenia, że popularni i osiągający liczne sukcesy już tego nie potrzebują. W książkach i filmach najbardziej interesują ją losy postaci drugoplanowych, jej ulubionym Beatlesem jest Ringo Starr, a kiedy tylko usłyszała o „mizerności” Hufflepuffu w drodze do Hogwartu, wiedziała, że to będzie jej ulubiony dom.
Według Gemmy całe zło tego świata można zwalić na dwa niezmiernie popularne stwierdzenia: „Życie nie jest sprawiedliwe” i „Szanuj starszych”. Każdy z nas słyszał je milion razy od najmłodszych lat. A przecież szanować powinno się każdego, niezależnie od wieku. Zaś życie byłoby sprawiedliwe, gdyby tylko ludzie przestali usprawiedliwiać swoje nielogiczne, krzywdzące innych zachowania tym dziwnym poglądem. Tak więc Gemma stara się zawsze szanować wszystkich i postępować sprawiedliwie.
Młoda Twisleton jest zazwyczaj wyrozumiała i rzadko kiedy się unosi. Złośliwości skierowane pod jej adresem spływają po nie jak po kaczce. Uodporniła się wieki temu. Są jednak rzeczy, które natychmiast wyprowadzają ją z równowagi. Jeśli usłyszy jeden złośliwy komentarz o mugolach albo zobaczy jak, że gnębisz kogoś słabszego, wypruje ci flaki i powiesi cię za nie pod sufitem. A raczej będzie to sobie wizualizować za każdym razem, gdy o tobie pomyśli. Nie zmienia to jednak faktu, że dobrze sobie ciebie zapamięta, nigdy nie wybaczy, a kiedy w końcu straci cierpliwość potrafi być nieprzyjemna.
Dziewczyna prawie zawsze daje z siebie sto procent. Wyjątkiem jest nauka. Jest typowym przeciętniakiem – zalicza wszystko bez problemu, ale i bez rewelacji. Odrobinę lepiej daje sobie radę z przedmiotów wymagających więcej praktyki, nie na tyle jednak żeby choć trochę błyszczeć na tle klasy. Nie potrafi skupić się nad książkami i zupełnie nie umie się zabrać do pisania prac. Do tego bywa trochę roztrzepana i zdarza jej się zapominać o pracy domowej czy nawet lekcjach.
Znacznie lepiej dogaduje się z chłopakami niż z dziewczynami. Uważa, że kobiety są często podstępne, złośliwe i dwulicowe. Stara się nikogo nie oceniać z góry, ale i tak pewniej czuje się w towarzystwie bezpośrednich i dużo mniej powściągliwych facetów. Jej zdaniem łatwiej jest z nimi o dobrą zabawę, a po to według niej ma się znajomych.
Gemma otacza się ludźmi. Śmieje się z nimi, pociesza ich, jest dla nich zawsze i wszędzie, ale naprawdę rzadko dopuszcza kogoś blisko siebie. Osoby, które widziały ją smutną, można policzyć na palcach jednej ręki (wszystkie noszą nazwisko Twisleton). Jest świadoma trzech rzeczy: 1) każdy ma problemy; 2) nikt nie lubi o nich słuchać; 3) mało kto wie o tych dwóch poprzednich. Wnioski nasuwają się same: 1) to, że nie jest jej w życiu lekko nijak jej nie wyróżnia; 2) tylko denerwuje lub nudzi innych żaląc się na to; 3) skoro nikt inny nie jest na tyle rozgarnięty, żeby to zauważyć, to ona nie ma wyjścia i musi się poświęcić. W związku z tym swoje problemy zostawia w domu i nigdy nie próbuje zbyć nikogo, kto potrzebuje się wygadać. Sama ma problemy z otwieraniem się przed ludźmi. Sobie tłumaczy to swoją wyrozumiałością, w rzeczywistości jednak ma trudności z zaufaniem. Nie chce się do tego przyznawać, ale nie ze wszystkim można poradzić sobie samemu i mimo że spędza mnóstwo czasu w większych lub mniejszych grupach, często czuje się samotna. Chociaż chciałaby z kimś jakiejś silnej więzi emocjonalnej ilekroć ktoś zaczyna się do niej w tym sensie zbliżać, panikuje i celowo go odtrąca.
A teraz zapomnijmy o wszystkim co jest napisane wyżej. A może nie zapominajmy – obróćmy zamiast tego o 180 stopni. Bowiem raz w miesiącu Gemma zupełnie przestaje być sobą i zamienia się w potwora. I nie, nie jest wilkołakiem. Chodzi o znacznie gorszą od liknatropii przypadłość – zespół napięcia przedmiesiączkowego. DAM DAM DAAAM!
W tych dniach:
 
dziewczynę drażni wszystko: że ktoś się głupio śmieje, że ma idiotyczny wyraz twarzy, źle coś akcentuje, rozpraszająco oddycha, obleśnie przeżuwa, słowem wszystko. Robi się wtedy aspołeczna, cyniczna, opryskliwa, a jak ją poniesie, nawet agresywna. Sama zdaje sobie sprawę, że zachowuje się nienormalnie, ale to tylko jeszcze bardziej ją irytuje. O ile może, stara się trzymać wtedy od ludzi z daleka. Nie sposób jednak zaszyć się na kilka dni w łóżku, dlatego kiedy tylko PMS w końcu sobie pójdzie przez kilka dni jest zmuszona naprawiać popsute relacje i przepraszać swoje bogu ducha winne ofiary.



Historia


Jej pierwsze wspomnienie to stłuczone kolano. Poślizgnęła się na cienkiej warstwie piasku na betonie. Uciekała przed jakimś starszym chłopakiem. Pamięta jak piekła woda utleniona. To chyba jest pierwsze. Nie pamięta czy miała jeszcze wtedy braciszka, czy już nie…
Był śliczniutki, cichutki, nigdy nie płakał. Sama by go adoptowała. Ponoć nie odstępowała jego łóżeczka na krok. Istniał tylko on. Dopóki go nie zabrali. To pamięta bardzo dobrze. Stała w oknie i patrzyła za odjeżdżającym samochodem. Nie wierzyła. A co z nią? Przecież się z nim nie pożegnała. Nie odchodzi się bez pożegnań. Co z tego, że jeszcze nie mówił. Nie  mogli go tak sobie wziąć. Nawet jej nie zapytali, nawet nie zadali sobie trudu, żeby ją poznać. Myślała, że zaraz zawrócą albo że go nie zabrali. Nigdy go już jednak nie zobaczyła. Z czasem postanowiła o nim zapomnieć. Tylko ta chwila pod oknem nie chciała się zatrzeć. Nie chciała, żeby to było jej pierwsze wspomnienie. Wolała rozbite kolano.
Z pierwszych ośmiu lat życia, tylko te dwa momenty pamiętała wyraźnie. Reszta zlewała się w jedno, nie było żadnej chronologii, jeden obraz mieszał się z drugim.
Każdy chce jak najlepiej dla wychowanków domu dziecka – opiekunowie, sponsorzy, wolontariusze. Nie sposób jednak poświęcić każdemu wystarczająco dużo czasu. W praktyce jest to grupa dzieciaków zostawionych niemal wyłącznie samym sobie. W sierocińcu Gemmy pensjonariusze dzielili się z grubsza na dwie grupy: młodocianych opryszków, wyobcowanych, agresywnych, bez większych szans na adopcje (trudno powiedzieć czy było to skutkiem czy przyczyną ich wrogiego nastawienia do świata) i ich ofiary, najczęściej młodsze dzieci, bezbronne i stłamszone, ale znacznie częściej trafiające do rodzin zastępczych. Pomiędzy nimi, okrakiem na płocie, siedziała Gemma. Kiedyś podsłuchała dwie wolontariuszki jak rozpaczały nad tym, że mała Gemma nie ma najmniejszych szans na adopcje. Chyba chciały jej to wynagrodzić poświęcając jej możliwie jak najwięcej uwagi, ale dziewczynka nie chciała ich litości. Jedną ugryzła tak mocno, że musieli założyć jej szwy. Nie mogła jednak nigdy należeć do grupki małych sadystów z tego samego powodu, z którego całe dzieciństwo miała spędzić w domu dziecka – była jedną, wielką kupką nieszczęść. Zez, jąkanie się, szmery w sercu, skolioza, kaczkowaty chód, choroba sieroca to wszystko u jednaj małej dziewczynki. Kto niby maiłby ją chcieć? Nie miała żadnych kolegów. Nie chciała żadnych kolegów. Z nikim nie rozmawiała, w stosunku do innych dzieci była agresywna, dorosłych się bała. Nienawidziła wszystkich i z czasem znalazła sposób żeby się na nich mścić. Zaczęła kraść. Początkowo zabierała dzieciom ich pamiątki po rodzicach, zazdrosna, że sama żadnych nie ma. Kiedy te się skończyły zaczęła plądrować torebki wychowawczyń. Nie szukała tam niczego wartościowego, chciała tylko zabawić się ich kosztem. Wyrzucała zdjęcia rodziny z portfeli, łamała dokumenty darła książki. Z czasem zaczęła kraść dla sportu. Kładła swoje lepkie ręce na wszystkim, od sznurówek w butach po jedzenie z kuchni, nie miało znaczenia czy tego potrzebowała. Wrastała w patologię coraz bardziej. Nie miała skończonych ośmiu lat, kiedy zaczęła kraść (i oczywiście palić) papierosy. I wtedy przyszedł rok 2007, a wraz z nim Twisletonowie.
O Alecu i Margot Twisletonach można by napisać całą powieść. Z całą pewnością na to zasłużyli. W dużym skrócie można powiedzieć, że byli dość specyficznymi ludźmi z dziwnym upodobaniem do ofiar losu pokroju Gemmy. Nie musieli nawet poznawać reszty dzieci z domu dziecka, kiedy zobaczyli to koślawe dziewczę, które tylko patrzyło na nich swoimi zezowatymi oczkami, kołysząc się w przód i w tył, od razu wiedzieli, że będzie ich córką. Jeżeli zaś o nią chodziło, wcale nie podzielała ich entuzjazmu. Jej sytuacja w domu dziecka może i była beznadziejna, ale przynajmniej się do niej przyzwyczaiła. Nic im jednak nie mówiła. Dosłownie. Pierwsze słowo z jej ust usłyszeli 3 dnia po adopcji.
Jej początki w Elstow były ogólnie tragiczne. Pierwszy posiłek z rodziną zjadła tydzień po przyjeździe. Rodzice przymykali na to oko, pozwalając jej kraść w nocy z kuchni, dopóki nie wydało się, że kradła też od dzieci w szkole i ze sklepu na rogu. Uparcie spała pod łóżkiem na ziemi przez mniej więcej miesiąc. Trzy razy próbowała uciec, w ciągu dwóch pierwszych tygodni. Nie tykała się zabawek, z nikim nie rozmawiała. Trzymała się z dala od wszystkiego co miało związek z jej nową rodziną. Siedziała tylko skulona w jakimś kącie i przyglądała się jej życiu.
Nie było żadnego przełomowego wydarzenia, które wyprowadziło ją z tego kąta. Wychodziła z niego małymi kroczkami, a największe zasługi należy za to przypisać anielskiej cierpliwości wszystkich Twisletonów.
Jako pierwsze jej zaufanie zdobyły zwierzęta. Alec kilka razy w roku przynosił do domu jakieś pokrzywdzone stworzenia: psy po wypadkach, zaniedbane jaszczurki, zmaltretowane króliki itp. Właściwie od samego początku była ich ciekawa, ponieważ jednak były cząstką jej nowego życia, którego nie chciała, uparcie je ignorowała. W końcu nie wytrzymała i przestała wyganiać koty z łóżka, zaczęła bawić się z psami i karmić chomika.
Następny był Luke – starszy o cztery lata brat. O dziwo, bo wcale jej nie lubił. Pewnego dnia pobił jakiegoś dzieciaka w szkole, który naśmiewał się z Gemmy. Nawet się z nim zgadzał – była koślawym, zezowatym niedorozwojem, ale była też jego siostrą, jakby więc nie patrzeć, powinien był mu przyłożyć. Od tamtej pory koślawy, zezowaty niedorozwój wszędzie za nim łaził. Dosłownie. Ilekroć się obrócił, ona stała dwa kroki za nim. Jedynym sposobem na pozbycie się tego żałosnego ogona było przekonanie jej, że może się z nim zadawać, co ostatecznie mu się udało.
Później przyszedł czas na rodziców. Zauważali każdy najmniejszy kroczek, który dziewczynka zrobiła w ich stronę, udawali jednak, że nie widzą tych postępów, nie chcąc jej peszyć. Powolutku wyłaziła ze swojego kącika, kiedy Alec grał wieczorami na pianinie, każdego dnia podchodząc coraz bliżej, a on grał dalej tak jakby wczoraj siedziała dokładnie w tym samym miejscu. Aż pewnego dnia stanęła przy jego ramieniu i zapytała czy nauczy ją grać. Margot każdej nocy czytała córce przed snem, chociaż Gemma chowała się wtedy pod łóżkiem. W końcu dziewczynka zaryzykowała i usiadła przy łóżku. Nie widząc reakcji po pewnym czasie odważyła się na nie wspiąć i nawet nie zauważyła kiedy zamiast siedzieć na jego drugim końcu, kładła się przytulona do mamy. Margot zauważyła, ale nic nie powiedziała.
Ostatni był Johan. Rzadko bywał w domu, bo uczył się w szkole policyjnej i tylko dlatego był ostatni. Gemma miała najmniej problemów z uznaniem go za rodzinę. Jo był po prostu najlepszy, a bycie jego siostrą było zaszczytem. Dziewczynka nie umiałaby odpowiedzieć za co go podziwia. Było w nim coś, co sprawiało, że nie tylko prawie natychmiast poczuła do niego sympatię, ale i chciała być nim.
Gemma twierdzi, że akceptując rodzinę pozbyła się wszystkich życiowych problemów, chociaż nie jest to do końca prawda. Nadal miała zeza, krzywy kręgosłup, chore serce i problemy psychiczne, i dodatkowo zęby zaczęły jej krzywo rosnąć. Niemal każdego dnia spędzała kilka godzin w specjalistycznych gabinetach. Drugie tyle w szkole, w której nikt, łącznie z nauczycielami, jej nie lubił. Trudno ich jednak winić , biorąc pod uwagę, że dała się poznać jako popalający złodziej z napadami agresji i niezbyt lotnym umysłem. Chociaż skończyła z kradzieżami jeszcze przed ukończeniem podstawówki, do tej pory gdy coś ginie w Elstow, Gemma Twisleton jest głównym podejrzanym – małe wsie nie wybaczają.
Kolejnym przełomowym rokiem w jej życiu był 2010, kiedy to w progu Twisletonów stanął pracownik Ministerstwa Magii, obwieszczając, że Gemma jest czarownicą. Dziewczynka początkowo uznała to za żart, później za pomyłkę. Nie umiała przypomnieć sobie żadnego momentu, w którym użyłaby magii, a przecież mogła przywołać całą masę wydarzeń, w których skorzystanie ze swoich nadzwyczajnych zdolności na pewno by jej się przydało. Na upartego mogła wskazać kilka dziwniejszych epizodów, ale nie było to nic, czego nie dałoby się logicznie wytłumaczyć, przy odrobinę zwiększonym wysiłku umysłowym. Tak czy siak nie mogło być mowy o pomyłce (o czym ostatecznie dała się przekonać w sklepie z różdżkami, kiedy jedna ją wybrała) i znów otwierały się przed nią nowe drzwi. Tym razem nie spanikowała w obliczu wielkiej zmiany, może dlatego, że miała ogromne ze strony rodziny. Postawiła sobie za cel wywrzeć w nowej szkole jak najlepsze wrażenie. Na pewno poszło jej lepiej niż w poprzedniej szkole, ale to nadal nie był spacer po parku. Magiczne czy niemagiczne, dzieci potrafią być okrutne. „Gadżety” typu aparat na zęby, czy gorset ortopedyczny nigdzie nie dodawały normalności, a już na pewno nie w Hogwarcie. Już na pierwszym roku dowiedziała się, że wszystkie jej fizyczne niedociągnięcia mogły zostać naprawione za pomocą magii, ale po dłuższym zastanowieniu zrezygnowała z tego wyjścia. Przestała nosić aparat i gorset dopiero, gdy spełniły swoje funkcje. Nadal nosi okulary lub szkoła kontaktowe, mimo że irytuje ją, że bez nich zezuje. Wszystko to w jednym celu – solidarności z innymi wyśmiewanymi ofiarami losu. Można powiedzieć, że to właśnie wtedy została oficjalnie ztwisletonowana.



Rodzina


♣ Alec Twisleton – mugol; kiedy nie znosi do domu ledwie żywych zwierząt, pracuje jako radca prawny; człowiek z serduchem płetwala błękitnego
♣ Margot Twisleton – mugolka; z zawodu weterynarz; po pracy też weterynarz, bo ktoś te bidy Aleca musi leczyć; poza tym – najlepsza mama na świecie
♣ Johan Twisleton – urodzony w 1988 roku, Twisleton od 1993; mugol; największy fighter w rodzinie - w wieku dziesięciu lat pokonał białaczkę; obecnie z odznaką detektywa na piersi łapie złych kolesi w Bedford; dla Gemmy jest superbohaterem
♣ Lucas Twisleton – urodzony w maju 1995, Twisleton od listopada tego samego roku; mugol; od małego chciał być pilotem, jednak kiedy przychodzisz na świat z 0,8 promila alkoholu we krwi, jesteś raczej z góry spisany na straty; nigdy nie przeszedłby badań lekarskich, ale jego miłość do latających obiektów jest nieśmiertelna i chłopak zajął się pilotażem dronów; z początku nie dogadywali się z Gemmą w ogóle, później został jej jedynym towarzyszem zabaw i chociaż nadal non stop się kłócą, jest niewątpliwie jej najlepszym przyjacielem
♣ braciszek – rodzony; jakieś dwa, trzy lata młodszy od Gemmy; został adoptowany, gdy miała około 4 lata, w ogóle go nie pamięta, nawet imienia; wie tylko, że był i że za nim tęskniła; zresztą nie ważne, było minęło


Ciekawostki


♣ uwielbia kanapki; jest mistrzynią robienia wielowarstwowych kanapek ze wszystkim czym się da
♣ nosi zegarek na kostce zamiast na nadgarstku
♣ jest ogromna fanką filmów o  Jamesie Bondzie
♣ gra na gitarze basowej
♣ troszkę brzdąka na pianinie i gitarze
♣ zestaw zwierząt mieszkających z Twisletonami ciągle się zmienia; obecnie są to: 4 koty – Chomik, Rybka, Pies i Królik, żółw – Papuga, papuga – Kot, 2 psy – Mysz i Marsellus (dziwne imię) i szczur – Kanarek; wszystkie oprócz Marsellusa ochrzciła Gemma
Chomika, swojego ulubieńca, zabiera ze sobą do Hogwartu
♣ rzuciła palenie w wieku 11 lat
♣ zdarza jej się jeszcze czasem jąkać, kiedy poniosą ją emocje




Ostatnio zmieniony przez Daenerys Targaryen dnia Czw Lis 03 2016, 01:48, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Filadelfia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1573
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1504
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11001-daisy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11218-stokrotka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11249-listy-do-daisy#303189
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11219-daisy-manese




Administrator






PisanieTemat: Re: Gemma Harper Twisleton   Pon Paź 17 2016, 10:29


Hufflepuff!

Teraz możesz założyć powiązania postaci, gdzie ustalisz relacje z innymi graczami. Powinieneś także stworzyć sobie pocztę, by móc odbierać listy od innych bohaterów oraz kuferek, gdzie dokładniej określisz umiejętności postaci. Jeśli natomiast chcesz już zagrać w fabule, poszukaj chętnych do tego w temacie zgłoszeń.



Życzymy

miłej gry!

______________________



Oh, we are magnificent
The selfish I can't see itself
When it shoots across the fall
It can never be destroyed
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Gemma Harper Twisleton

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Miedziane żołnierzyki / Aldo Iadanza, Sam Swarek, Jonathan Harper

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
karty postaci
 :: 
karty studentow
-