IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Klub Oasis

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Nottingham, Anglia
Galeony : 800
  Liczba postów : 352
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13550-casper-angel-tease#360782
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13560-potrzebujesz-czegos-zapraszam#361160
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13562-anielska-poczta#361164
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13561-casper-angel-tease#361163




Moderator






PisanieTemat: Klub Oasis   Pon Paź 24 2016, 17:07


KLUB/BAR OASIS


Szukasz miejsca, żeby się nieco rozerwać? Na pewno słyszałeś o Oasis! Jeden z najpopularniejszych klubów, w dodatku prowadzony przez osobę znaną wielu z Hogwartu (lub ulicy), @Casper Angel Tease. Imprezy są tu wielkie, głośne, szalone i oryginalne. Jest pomysłowo i magicznie! Tak, w nocy można szaleć, zaś za dnia jest to idealne miejsce na drobnego drinka z przyjacielem... no, nawet kawę. Asortyment oferuje różne słodkości, ale mimo wszystko lokal jest bardziej klubem, niż barem. W trakcie imprez muzyka jest typowo klubowa, ale z wyższej półki, bo ceni się tu klientów. W trakcie zwykłego dnia muzyka jest stonowana. Jeśli masz farta, trafisz na właściciela przygrywającego na stojącym na piętrze fortepianie.
Parter to wielka sala, w której za dnia porozstawiane są stoliki niczym w bardzo przestronnej kawiarence. Tam też stoi bar, w którym oferowane są napoje wymyślone lub zmodyfikowane przez właściciela. Podczas imprez większość stolików przenosi się na górę, skąd można podziwiać tańczących i przy okazji nieco odpocząć. Obsługa wszędzie cie znajdzie i nigdy nie poczujesz się zaniedbany. Podobno w piwnicy jest, oprócz składziku, gabinet właściciela, ale on sam większość czasu spędza z gośćmi.

Nieobowiązkowy rzut kością przy wejściu do lokalu:
Spoiler:
 

NORMALNA OFERTA:
Spoiler:
 

Palenie jest dozwolone na terenie klubu, ale tylko w wyznaczonej części (stoliki na piętrze po jednej stronie). Dym utrzymywany jest z dala od reszty klubu przez specjalne zaklęcie. Co więcej, można tu nabyć paczkę dowolnych papierosów.
O używki musisz bezpośrednio zwracać się do właściciela klubu (posty fabularne!)



______________________


Casper Angel T.

Gdzie był Cas?:
 


Ostatnio zmieniony przez Casper Angel Tease dnia Wto Lis 01 2016, 22:52, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Nottingham, Anglia
Galeony : 800
  Liczba postów : 352
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13550-casper-angel-tease#360782
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13560-potrzebujesz-czegos-zapraszam#361160
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13562-anielska-poczta#361164
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13561-casper-angel-tease#361163




Moderator






PisanieTemat: Re: Klub Oasis   Czw Paź 27 2016, 22:32

Gdyby miał wybrać swoje ulubione miejsce, miałby spory problem. Kochał Hogwart, bo to była pierwsza placówka, w której faktycznie czuł się jak w domu, a nie jak niepotrzebny wyrzutek. To tam mógł doskonalić swoje umiejętności i to tam w pełni się rozwinął. Mimo wszystko, to była szkoła, a szkoła w pewnym sensie również ogranicza. Cóż, po pierwsze, samodzielność podczas mieszkania w internacie... No, nie jest w szczególny sposób pielęgnowana. A Casper zawsze bardzo lubił swoją samowystarczalność, którą (z przymusu) rozwinął zaskakująco wcześnie.
Drugim miejscem bynajmniej nie byłoby jego aktualne mieszkanie. Ot klitka, którą posiadał dla samego posiadania, bez żadnej większej wartości emocjonalnej ani nic z tych rzeczy. Pewnie gdyby więcej sypiał, albo gotował, to zupełnie inaczej patrzyłby na mieszkanie 13 na poddaszu Alei Amortencji. Ale jednak, jako wiecznie przemęczony somnifobik, nijak nie odczuwał nici łączącej go z mieszkaniem. Pewnie wpływ na to miał również brak rodziny - kiedy nie zna się pojęcia domu, ciężko go wymyślić.
Zdecydowanie Casper podałby swój klub. Oasis powstawało w jego umyśle już od dawna i gdy w końcu stanęło na ulicy Hogsmeade, spełniało wszystkie kryteria. Było tu głośno, tłoczno. Ludzie uwijali się w tę i z powrotem, kupowali kolejne drinki i wracali na parkiet, żeby się zabawić. Loże przepełnione były palaczami i tymi, którzy zwyczajnie potrzebowali chwili odpoczynku.
Mężczyzna podsunął kolejnego kieliszka klientowi nieco przymulającemu przy barze, nie zdejmując z ust nikłego uśmiechu. To była praca marzeń. Ciągle zaczepiał go jakiś znajomy, ale równie często widywał nowe twarze. Czego więcej może chcieć właściciel magicznego klubu?

______________________


Casper Angel T.

Gdzie był Cas?:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Liverpool, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 285
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 462
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13398-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13431-andzia-gandzia-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13420-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13421-andrea-jeunesse




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Oasis   Czw Paź 27 2016, 22:48

Papierosy - to właśnie one były przyczyną jej spaceru do Hogsmeade w tą paskudną deszczową i niestety całkowicie jesienną pogodę. Próbowała walczyć ze swoim uzależnieniem i co prawda przez pewien czas jej się udawało, jednak wydarzenia ostatnich dni spowodowały, że uzależnienie wróciło ze zdwojoną mocą, niż zwykle. Wiedziała o tym kiedy po szybkim truchcie dalej była wściekła i chciała kogoś zabić za to, że marnował JEJ powietrze. Bo przecież powietrze wokół było tylko JEJ i nikt nie miał prawa nim oddychać, ale o tym, że kolejnym krokiem do walki ze skrajną agresją była wizyta u psychiatry wolała nie myśleć. Wolała utrzymywać pozory normalnej osoby i póki co walczyć ze sobą na własną rękę. Z efektem bóg-wie-jakim.
Wparowała do klubu z prędkością światła, instynktownie wybierając drogę wprost do baru i jedynego siedzącego za nim człowieka z obsługi a kiedy znalazła się na miejscu nerwowo zastukała paznokciami w blat.
- No cześć Casper - przywitała się z chłopakiem bez zbędnych uprzejmości. - Potrzebuję papierosów. Bardzo, jak najszybciej, przynajmniej jednego... no albo dwóch, dopóki nie dorwę całej paczki - wyrzuciła z siebie na jednym wdechu, zgarniając z twarzy poprzylepiane do policzków kosmyki mokrych włosów. Z Anglikiem znała się tyle o ile i lubiła go tylko za to, że okazjonalnie dostarczał jej zbawiennej nikotyny w kryzysowej sytuacji. Zwykle jednak uprzedzała go o swojej wizycie, tymczasem zadziałała dość impulsywnie w swoistym akcie desperacji. Jeśli on nie mógł jej poratować to była mocno w lesie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Nottingham, Anglia
Galeony : 800
  Liczba postów : 352
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13550-casper-angel-tease#360782
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13560-potrzebujesz-czegos-zapraszam#361160
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13562-anielska-poczta#361164
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13561-casper-angel-tease#361163




Moderator






PisanieTemat: Re: Klub Oasis   Czw Paź 27 2016, 23:09

Kompletnie zatopił się w rozmyślaniach. Częściowo zastanawiało go, czy powinien zawołać kogoś aby pomógł mu za barem (ludzi wcale nie ubywało), a częściowo obserwował przechadzającą się niedaleko imprezowiczkę w naprawdę zjawiskowej sukience. Kojarzył ją, głównie z widzenia... Może warto zagadać? Miał już szukać pomocnego barmana, gdy na horyzoncie pojawiła się inna osoba, równie absorbująca co wcześniej wspomniana dama.
- Andrea Jeunesse. - uniósł mocniej jeden kącik ust. Ślizgonka nie przychodziła do niego zbyt często i chyba wolała ograniczyć swoje relacje z nim jedynie do drobnych zakupów... Czego, swoją drogą, za bardzo nie rozumiał. Ale cóż, nie wszyscy musieli lubić tak specyficzną osobę, jaką był Tease.
Sięgnął pod ladę i bez słowa wyciągnął dwie paczki. Wiedział, że dziewczyna najchętniej zakupi papierosy smakowe, dlatego sięgnął po coś klasycznego, lubianego i raczej nieszczególnie zniewalającego. Sprowadzone prosto z Danii Wizz-Wizzy smakowały chyba każdemu. Pokazał studentce Original (czekoladowe) i Menthol (miętowe), głównie dlatego, że były pod ręką. Doskonale też wiedział, że były to smaki najbardziej popularne i mniej podpadowe niż, dajmy na to, Wizz-Wizzy Platinium (pieprz i chilli).
- 11 galeonów i cała paczka twoja, skarbie. - och, gdyby tylko wiedział, że dziewczyna w ogole dopuszczała do siebie myśl, że mógłby ją tak rozczarować. Casper Angel Tease bez jakichkolwiek zapasów? Czy to się kiedykolwiek wydarzyło?
Prosta odpowiedź, nie.
- Mogłaś się odezwać, podrzuciłbym ci je do Hogwartu. - dodał jeszcze, z lekkim zaciekawieniem, bo faktycznie brak informacji od strony stałej klientki nieco go zaskoczył.

______________________


Casper Angel T.

Gdzie był Cas?:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Liverpool, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 285
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 462
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13398-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13431-andzia-gandzia-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13420-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13421-andrea-jeunesse




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Oasis   Czw Paź 27 2016, 23:40

Dopiero po chwili zorientowała się, że prawdopodobnie przeszkodziła chłopakowi w obserwacji swojej nowej zdobyczy. Zerknęła więc za jego spojrzeniem i kiedy jej wzrok zatrzymał się na zgrabnej kobietce w za krótkiej sukience parsknęła z lekkim rozbawieniem.
- Pewnie zerwała z chłopakiem, inaczej w takie zimno nie ubrałaby takiej sukienki. Wiem co mówię - skwitowała krótko a gdy ściągnęła już na siebie całą jego uwagę, uśmiechnęła się. Usiadła na krzesełku, zdejmując z siebie mokrą kurtkę (bo przecież ciężko było zabrać z dormitorium parasol, kto by o tym myślał w deszcz? Na pewno nie ona...) i szalik, wieszając je na oparciu krzesełka.
- Co masz dobrego? - ponagliła go, dość mimowolnie, a kiedy ujrzała przed sobą zwyczajne papierosy i te drugie, czekoladowe, wybór był prosty. Wolała smakowe, bo tylko one w jakiś dziwny sposób nie wzbudzały w niej poczucia winy. Na przykład teraz, gdy zapali czekoladowego papierosa wmówi sobie, że to jest prawie jak czekoladka. A czekoladki wszyscy lubili, prawda? Każdy wymysł był dobry, na pewno lepszy od późniejszego obwiniania się i ściągania myślami złego humoru. Wyjęła z kieszeni odliczoną kwotę, wręczyła mu ją a potem obróciła paczkę kilka razy na blacie. Teraz, kiedy je miała sama świadomość ją uspokajała, przynajmniej na chwilę.
- Chciałam się przejść na spacer - skłamała gładko, bo jak inaczej miała mu wyjaśnić swój akt desperacji, by nie wyjść na wariatkę? - Taka piękna jesień, nic tylko żyć i nie umierać. Poza tym jesteś zajęty, masz tutaj tylu ludzi... - odwróciła się bokiem, lustrując wzrokiem pomieszczenie. Kilku znajomych, kilku staruchów, nauczycieli na szczęście brak.
- Co słychać? - spytała na koniec nie zmieniając pozycji i dziwiąc się sama sobie, że jeszcze nie zaczęła kierować się do wyjścia. Przeważnie jej wizyta kończyła się w tym miejscu na szybkich interesach, nic więcej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Nottingham, Anglia
Galeony : 800
  Liczba postów : 352
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13550-casper-angel-tease#360782
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13560-potrzebujesz-czegos-zapraszam#361160
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13562-anielska-poczta#361164
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13561-casper-angel-tease#361163




Moderator






PisanieTemat: Re: Klub Oasis   Czw Paź 27 2016, 23:52

Casper chyba wolał się nie zagłębiać w motywy kierujące ową panną w zachęcającej sukience. Lubił analizować otoczenie, często z samych postaw lub zachowań potrafił wiele odgadnąć, ale na jednorazowy wyskok nie potrzebował wielu informacji.
Przyjął zapłatę i obserwował, jak dziewczyna bawi się paczką. Sam był nałogowcem i doskonale rozumiał, że przychodziły nieznośne chwile desperacji. Inna sprawa, że on właściwie towaru miał zawsze pod dostatkiem... Nie mógł jednak pojąć takiego oszukiwania się. Palisz, to palisz, koniec kropka. Może i nie ma w tym nic chlubnego, ale w gruncie rzeczy, Cas i hańby się nie doszukiwał.
- Spacer, powiadasz? - zaśmiał się z niedowierzaniem i pokręcił lekko głową. No pewnie, nie bronił ludziom łażenia po deszczu! Tu chodziło o całokształt postawy, której Andrea po prostu nie mogła się wyprzeć.
- To nie problem. Nie pracuję tutaj przecież sam. - dla przykładu wskazał na jednego z barmanów, który teraz uwijał się niedaleko obsługując klientów. Jasne, Angel chętnie sam by wszystko ogarniał, ale nawet jego umysł nie był w stanie wszystkiego ogarnąć, o ciele nie wspominając. Kiedy zbyt długo wstrzymujesz sen, zaczynasz w pewien sposób tracić rozum, a to zdarzało mu się zdecydowanie zbyt często, aby pozbyć się jakiejkolwiek pomocy.
Poza tym, Cas lubił raz na jakiś czas wpaść do Hogwartu. Przywitać się, donieść coś, oszczędzić kłopotu klientom.
Obserwował uważnie Ślizgonkę, która wcale nie wyglądała, jakby zamierzała po prostu się pożegnać i wyjść. A to ciekawe! Skąd ta zmiana w nastawieniu? Czyżby miała aż tak słaby dzień, aby zagłębić się w rozmowę nawet z nim?
- Dużo, ale zarazem nic szczególnie interesującego. - odparł zgodnie z prawdą, bo choć nie narzekał na nudę, to na zbyt wiele atakcji też nie. - Jeśli chcesz od razu zapalić, to możemy pospacerować, albo pójść na górę. Albo mogę zaproponować ci jakiegoś drinka. - dodał, bawiąc się bezwiednie zegarkiem na łańcuszku, schowanym w lewej kieszeni spodni.

______________________


Casper Angel T.

Gdzie był Cas?:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Liverpool, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 285
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 462
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13398-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13431-andzia-gandzia-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13420-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13421-andrea-jeunesse




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Oasis   Pią Paź 28 2016, 00:08

Zapomniała już chyba, że barmanów wrzucała do oddzielnej szufladki ludzi, których powinna unikać. Bo barman był poniekąd psychologiem, o wiele tańszym niż osoba z odpowiednim dyplomem, ale ona nie należała do osób, które lubiły się zwierzać komukolwiek. W zasadzie to właśnie w jej gestii leżało doradzanie innym, jeśli miała okazję by zastosować kilka sztuczek psychologicznych. A tutaj... tutaj nie miała czego stosować sądząc po stażu pracy Caspra. Barmani widzieli i słyszeli za dużo, byli świadkami niejednych absurdalnych sytuacji, z pewnością byli niesamowitym źródłem świeżych plotek. Dlatego właśnie wolała ich omijać, bo bała się, że za bardzo spodoba jej się ten tryb życia i tyle będzie z jej ambitnego planu zdania egzaminów końcowych na piękne oceny. Tymczasem dzisiaj postanowiła nieco nagiąć swoje zasady z braku lepszego zajęcia i ogólnej niechęci do ludzi. Była w tym momencie tak zaabsorbowana obserwowaniem otoczenia, że nawet na chwilkę zapomniała o trzymanej w zmarzniętej dłoni paczce papierosów, dopóki Anglik nie zaproponował jej, że mogą przejść się zapalić. Tylko tyle usłyszała z jego propozycji, alkohol nieszczególnie ją obchodził, w tym momencie liczyła się tylko nikotyna. Otworzyła paczuszkę wyciągając jednego a drugiego wyciągając w jego stronę.
- Papieroska? - poczuła się jakby właśnie wpadła na prawdziwego świętego Mikołaja, o czym mógł świadczyć błysk w jej oczach. Podniosła zadek, swoją kurtkę zostawiając na oparciu bo nie sądziła, że kogokolwiek zainteresuje kawałek przemoczonego czarnego płaszcza a nawet jeśli to kieszenie i tak były puste, bo wszystko miała przy sobie, po czym ruszyła za chłopakiem. Kiedy znaleźli się w strefie palacza bez większego skrępowania odpaliła papierosa rozkoszując się nim jakby faktycznie jadła kawałek czekoladowego ciastka.
- Od razu mi lepiej - stwierdziła krótko, wsuwając wolną dłoń do kieszeni spodni. - Ostatnie wiśniowe w sumie nie były tak dobre, ale teraz będę polować na winogronowe - przesuwając się po neutralnym gruncie rozmowy, przeniosła wzrok z papierosa na Caspra.
- Zaskakujące jest to, że nie masz problemu z przemycaniem papierosów, i nie tylko, do szkoły. Co to za dziwny układ z dyrektorem, co? Pewnie jemu też podrzucasz jakieś stare alkohole, hm? - ta kwestia faktycznie ją interesowała, bo przecież nie tak dawno sama miała świetny pomysł tworzenia niedozwolonych psychotropów z ziółek i eliksirów dostępnych w szkole.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Nottingham, Anglia
Galeony : 800
  Liczba postów : 352
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13550-casper-angel-tease#360782
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13560-potrzebujesz-czegos-zapraszam#361160
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13562-anielska-poczta#361164
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13561-casper-angel-tease#361163




Moderator






PisanieTemat: Re: Klub Oasis   Pią Paź 28 2016, 00:20

Jakim dostawcą - słowo dealer wydaje się być zbyt ostre - byłby, gdyby zgadzał się na częstowanie go sprzedanym produktem? Coś w samej tej myśli rozbawiło go do tego stopnia, że zaśmiał się cicho, kręcąc głową. Nie, bez przesady, aż tak źle z nim nie jest. Zresztą, ma tutaj takie zapasy, że naprawdę nie ma co okradać dziewczyny.
Na szczęście uznała, że wychodzenie na zewnątrz nie ma większego sensu i poszli na górę, gdzie zaklęcie utrzymywało dym przed rozprzestrzenianiem się po całym klubie. Wziął jednego ze swoich Słodkich Pufków, które niemal zawsze miał przy sobie. Wydawały mu się najbardziej neutralne, a przy tym tańsze i prostsze do zdobycia. Nie był to jakiś smakołyk dla konesera, ale... Nie wybrzydzajmy.
- Hm, wiśniowe są specyficzne. Mam wrażenie, że wszelakie przetwory wiśniowe muszą być naprawdę dobrej jakości, żeby smakowały. - stwierdził, jednocześnie zgadzając się z Andreą. Prawdę powiedziawszy, próbował wszystkiego, co miał na stanie i znał już na tyle dużo opinii, że mógł się porządnie wypowiedzieć. - To teraz już wiem, co dla ciebie na następny raz... Ale dalej Wizz-Wizzy, czy Pufki? - uniósł pytająco brew, zaciągając się papierosem z niejakim zadowoleniem.
Wzruszył lekko ramionami na wyznanie Ślizgonki. No cóż, on sam nie wiedział, jak to działa. Po prostu miał pomysł, miał zwinność i miał spryt.
I detereminację, o.
- Kwestia wprawy, tak myślę. Albo po prostu jestem szaleńczo utalentowany. - podsumował, przesuwając wzrokiem po klubie. Pewnie gdyby nie sprawiałoby mu to tyle przyjemności, to już dawno odpuściłby sobie przemycanie zakazanych obiektów. A jednak, wciąż mu się to nie znudziło.
- Jakiś szczególny powód, dla którego tak cię to fascynuje? - zagadnął, czując, że coś jest na rzeczy. Nie raz i nie dwa miał do czynienia z osobą, która postanowiła zabawić się w dealera i wpadła w kłopoty przez brak kompetencji. Do niektórych spraw chyba po prostu ma się predyspozycje...

______________________


Casper Angel T.

Gdzie był Cas?:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Liverpool, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 285
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 462
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13398-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13431-andzia-gandzia-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13420-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13421-andrea-jeunesse




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Oasis   Pią Paź 28 2016, 00:43

Zaproponowała mu papierosa z dobroci serca i przypływu miłości do świata, którą dostarczył jej zresztą Casper, ale skoro wzgardził - nie miała zamiaru wciskać mu go na siłę. Więcej czekoladek dla niej, amen. Ślizgonka usiadła na wolnym krzesełku wyraźnie czując jak schodzi z niej cały stres i napięcie, które przez ostatnie kilka dni się w niej skumulowało a to oznaczało, że da się z nią nawet porozmawiać! Wieczór pełen niespodzianek, a dopiero się zaczął.
- Słoneczko, zdaję się na ciebie - odparła w odpowiedzi, nie zastanawiając się nad nią szczególnie. Było jej obojętne, które papierosy dostanie, bo cieszyła się, że w ogóle jakiekolwiek miała. Wolała nie zastanawiać się nad tym co by było gdyby nie miała magicznego źródełka w postaci Caspra, ale obawiała się, że mogłoby być bardzo źle. Oparła się bokiem o ścianę, w myślach śpiewając pieśni pochwalne papierosom i ludziom, dzięki którym je miała.
Na pytanie chłopaka wzruszyła ramionami.
- Bez powodu - posławszy mu uśmiech, wiedziała, że na pewno nie uwierzy w jej wyjaśnienie. - Byłam po prostu ciekawa. Stąpam niedaleko ostatniego kręgu piekielnego, więc trochę ciekawości już mi nie zaszkodzi - niespecjalnie próbowała ukryć  to, że wciąż myślała o swoim pomyśle, który był mimo wszystko dalej w fazie odległych planów i marzeń niż realizacji.
- W ogóle, Casper, chyba będę mieć wyrzuty sumienia, że zaprzepaściłam ci okazję do upojnej nocy - wyznała nagle, gasząc niedopałek w popielniczce i jednocześnie głową wskazując w stronę kobietki w sukience. Ugryzła się w język w momencie, w którym chciała dodać, że pewnie miał tu takich na pęczki. I tak, z pewnością jego życie seksualne również było interesującym tematem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Nottingham, Anglia
Galeony : 800
  Liczba postów : 352
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13550-casper-angel-tease#360782
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13560-potrzebujesz-czegos-zapraszam#361160
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13562-anielska-poczta#361164
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13561-casper-angel-tease#361163




Moderator






PisanieTemat: Re: Klub Oasis   Pią Paź 28 2016, 00:54

Uśmiechnął się pod nosem, słysząc to pełne zaufania wyznanie. Dokładnie o to chodziło, aby klienci nie musieli się zamartwiać podejmowaniem zbyt trudnych decyzji, albo zdobywaniem towaru na własną rękę. On kochał dostarczanie tego spokoju innym, poważnie. Dla niego skołowanie jednej paczki więcej nie było problemem, ale już dla amatora mogło się to wydawać skomplikowanym działaniem.
Usiadł na krześle, dalej monitorując wzrokiem salę, bo po prostu to miał w zwyczaju robić. Jego palce wystukiwały na blacie rytmy muzyki, do której na parkiecie tłumy wywijały najprzeróżniejsze tańce. Chyba był nawet wdzięczny, że Andrea zjawiła się właśnie teraz, bo sam miał ochotę na papieroska. Wspaniale, jedno odhaczone!
Z niejakim zaskoczeniem zorientował się, że zgrabnie odbiegli od tematu. Chyba Ślizgonka faktycznie potrzebowała czegoś na rozluźnienie, bo stała się podejrzanie sympatyczna i rozmowna. Lepiej dla niego!
Casper posłał jej rozbawione spojrzenie, koniuszkiem języka bawiąc się swoim kolczykiem w dolnej wardze.
- Jakoś to przeżyję, spokojnie. Noc jeszcze młoda. - mrugnął do niej porozumiewawczo, po czym uznał, że zwyczajnie musi coś jeszcze dodać. - No chyba, że planujesz jakąś rekompensatę. Nie odmówię.
Andrea miała w sobie coś intrygującego, a Casper nigdy nie miał dobrej okazji, aby ją poznać. Oczywiście nie chodziło jedynie o to, aby beztrosko zaciągnąć ją do łóżka, nie. Ale trzeba zapamiętać, że to ona przekierowała temat na jego życie seksualne.

______________________


Casper Angel T.

Gdzie był Cas?:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Liverpool, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 285
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 462
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13398-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13431-andzia-gandzia-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13420-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13421-andrea-jeunesse




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Oasis   Pią Paź 28 2016, 01:07

A wszytko za sprawą papierosa! Jaki ten świat byłby prostszy gdyby na wszystko był jakiś sposób, tak jak teraz na nią. Jedni lubili pić i tylko po alkoholu stawali się znośni, inni lubili jeść - ale weź tu porozmawiaj z kimś, kiedy pochłania kęsy ciastka jeden po drugim. I papierosy - wystarczyło podsunąć jej trochę smakowej nikotyny, by nabrała ogłady i stała się milsza. Tym samym wydając mu sposób na odkrycie jej "lepszej" strony charakteru.
I ona dopiero po chwili zorientowała się jak zgrabnie przeszła z jednego niezręcznego tematu do drugiego niezręcznego tematu, na który nie powinna rozmawiać z nikim, a na pewno nie z względnie nieznajomym! Przecież nie tak dawno niemal wyznała miłość swojemu bliskiemu przyjacielowi, tymczasem znowu wpłynęła na suchego przestwór oceanu... chyba to już wychodziło z niej podświadomie i nie było żadnego ratunku.
- Mogę znaleźć ci kogoś lepszego niż za krótką spódniczkę vel szukam okazji - próbując wybrnąć z sytuacji rozejrzała się wokół, ale nie miała w zasięgu wzroku nikogo godnego uwagi. - Taką, od której potem się opędzisz, rzecz jasna. Bo zakładam, że nie lubisz się ze znajomościami na dłuższą metę - gdyby mogła, to uszczypnęłaby się w ramię albo ugryzłaby się w język, byleby tylko wpaść na inteligentniejszy temat do rozmowy. Niestety, pech chciał, że akurat w takich kwestiach czuła się najlepiej i chyba zbyt dużo naczytała się w ostatnim razie psychologicznych bzdur.
- No to teraz, Casperku, opowiedz mi jakie kobiety cię interesują - ukazała rządek białych i równych ząbków w uśmiechu, unosząc brwi w geście zaciekawienia. Faktycznie czuła się lepiej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Nottingham, Anglia
Galeony : 800
  Liczba postów : 352
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13550-casper-angel-tease#360782
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13560-potrzebujesz-czegos-zapraszam#361160
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13562-anielska-poczta#361164
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13561-casper-angel-tease#361163




Moderator






PisanieTemat: Re: Klub Oasis   Pią Paź 28 2016, 01:31

Na Caspra również dało się znaleźć metodę, aby rozjaśnić jego dzień, co czasem było właściwie konieczne. Oczywiście, wszelakie alkohole i używki były dobrymi i klasycznymi pomysłami, ale akurat on wolał podejście nieco łagodniejsze. Zresztą, to teraz nieistotne, bo sam nie przyznaje się często do swoich słabości.
Chyba Andrea nie miała problemu z prowadzeniem tego typu tematów, a Casper również nie był osobą, która z utęsknieniem by je kończyła. Z tego mogło wywinąć się coś całkiem ciekawego, więc... Brnijmy w to dalej.
No dobrze, dobrze. Ślizgonka raczej nie oferowała samej siebie i coś Angelowi podpowiadało, że po prostu ma już w swoim życiu kogoś, komu poświęca więcej uwagi. Niechaj tak będzie...
- "Nie lubię" to za mocne słowa. Nie szukam, aktualnie, niczego trwalszego. - przytaknął, po czym roześmiał się w głos na dalszą część wypowiedzi Jeunesse.
Merlinie, to dopiero ciekawe.
- Ciekawa prośba. No dobrze, niech się zastanowię... Określonego typu raczej nie mam, ale cóż. Raczej nikt starszy ode mnie, a na chwilę obecną też nikt zbyt pijany. - zgasił niedopałek, zastanawiając się nad jakąś sensowną odpowiedzią. - Ktoś, kto się nie przyczepi i nie zacznie od razu planować ślubu. Ktoś, kto nie będzie jakąś niesamowitą zdobyczą, ale jednocześnie nikt zbyt łatwy.
Zerknął na Andreę, kręcąc delikatnie głową.
- To zdecydowanie zbyt trudne. Gdybyś pytała mnie o jakiś trwalszy związek, pewnie byłoby na łatwiej. Jeśli mówimy o jednorazowym wyskoku... Nie ma zbyt wielu kryteriów.

______________________


Casper Angel T.

Gdzie był Cas?:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Liverpool, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 285
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 462
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13398-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13431-andzia-gandzia-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13420-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13421-andrea-jeunesse




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Oasis   Pią Paź 28 2016, 01:43

Cóż za bullshit. Gdyby tylko usłyszała jego myśli na głos to pewnie z szacunku do swojego przyjaciela by nie zaprzeczyła, ale potem pewnie dalej by brnęła w swoje. Jej relacja z Krukonem była całkowicie niepewna o czym mogło świadczyć to, że ostatnio, kiedy miała okazję oddać się pełnej fizycznej przyjemności po prostu się zawahała. Za-wa-ha-ła! Zawahanie w tej sytuacji wcale nie było dobrą oznaką, ale też na pewno nie oznaką rozsądku, którego za grosz nie ma. I chyba właśnie to tak bardzo siedziało jej w głowie przez ostatnie kilka dni... nie była pewna jego uczuć, teraz nawet swoich, niczego nie była pewna w tej relacji, poza tym, że znowu się unikali i tym razem prawdopodobnie świadomie. Cóż, krótko mówiąc: w tej bajce najwidoczniej miała pozostać kopciuszkiem. Prawdopodobne również było to, że gdyby tylko Casper zapytał, to w pewnym momencie jej język rozplątałby się i zaczęła by mówić. Potrzebowała chyba męskiego punktu widzenia na tę sprawę, drażliwą dość.
Skupiła całą uwagę na swoim rozmówcy, rozsiadając się wygodnie, paznokciami lekko stukając w blat stolika. Nieznośnego dźwięku nie było słychać, bo w pomieszczeniu i tak było dość głośno przez gwar rozmów dochodzących z boku i z dołu. Wysłuchała go, potakując głową, po czym odetchnęła głęboko. A mówili, że kobiety mają duże wymagania.
- Zbyt trudne? - powtórzyła po nim, kiedy tylko przeanalizowała ponownie jego słowa. Jeśli mieli zamknąć się w obszarze poszukiwań jedynie do tego lokalu to tak, było to trudne. Gdyby poszli na spacer po innych miejscach sprawa byłaby znacznie łatwiejsza.
- Obawiam się, że krótka spódniczka już sobie poszła - wygłosiła po dłuższej chwili milczenia. - Ale daj mi pomyśleć. No... - rozejrzała się, co wymusiło na niej dodatkową gimnastykę. Musiała nawet przesunąć się nieco w stronę schodów. Szukała i szukała... i w pewnym momencie jej wzrok natrafił na brunetkę stojącą nieopodal baru. Z tej odległości wyglądała w porządku.
- A tamta? Zgrabna, wygląda jakby dopiero co przyszła i na pewno nie jest starsza - dyskretnie pokazała na kobietkę, zastanawiając się jaki mankament będzie posiadać. Takie wybory za pierwszym razem nigdy się nie udawały.
- W najgorszym wypadku jesteśmy skazani na siebie... - zagroziła, nawet nie spoglądając na Caspra.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Nottingham, Anglia
Galeony : 800
  Liczba postów : 352
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13550-casper-angel-tease#360782
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13560-potrzebujesz-czegos-zapraszam#361160
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13562-anielska-poczta#361164
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13561-casper-angel-tease#361163




Moderator






PisanieTemat: Re: Klub Oasis   Pią Paź 28 2016, 13:40

Właściwie, to kiedy tak rozglądał się po klubie, to widział sporo przykładowych ofiar, choć nikt jeszcze nie zwalił go z nóg. Szkoda, bo właśnie kogoś takiego teraz najbardziej szukał. No cóż, wszystkiego mieć nie można...
Podążał wzrokiem za Andreą, która z determinacją chciała mu wynagrodzić swoje najście. Było to kompletnie niepotrzebne, ale ciekawiło go, kogo mu zaproponuje. I wcale nie uważał, że to kobiety mają wygórowane wymagania, oj nie. Nie dzieliłby tego między płci.
- Hm. Jest okay. - przyznał z lekkim zaskoczeniem, obserwując pannę wskazaną przez Ślizgonkę. - Ale czeka na kogoś... i to raczej płci przeciwnej. - wywnioskował z rozbawieniem. Może aż takim problemem by to nie było... w niektórych przypadkach wystarczyła pokusa i odrobina uroku osobistego. Ale, żeby nie było, Casper wcale nie rozbijał jakoś nagminnie związków, nie przesadzajmy.
- Mogą być gorsze rzeczy. - odparł wesoło, bo przecież Andrea była piękną kobietą i warto o tym pamiętać. - Powinienem kogoś dla ciebie szukać? - dopytał, tym samym pośrednio interesując się sprawami sercowymi nękającymi Andreę.

______________________


Casper Angel T.

Gdzie był Cas?:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Liverpool, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 285
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 462
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13398-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13431-andzia-gandzia-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13420-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13421-andrea-jeunesse




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Oasis   Pią Paź 28 2016, 14:05

Pomoc Andrei poniekąd wynikała z faktu, że musiała pchnąć swoje zainteresowanie w inny obiekt, niż ona sama. Bo gdyby tego nie zrobiła to prawdopodobnym było, że właśnie by sama sobie kogoś znalazła na najbliższą godzinę - porozmawiałaby, poflirtowałaby a potem wypiłaby darmowego drinka i tym samym zakończyłaby tę znajomość zostawiając osłupiałego samotnika z nadzieją, że któreś z jej słów się kiedyś spełni. Taka już była, co szczególnie pokazywało się, gdy wychodziła gdzieś razem z Hail.
Jeszcze przez moment obserwowała zgrabną kobietkę, gdy po chwili pojawiła się obok niej druga kobietka. Casper miał rację, dlatego w teatralnym geście ukłoniła się.
- Chapeau bas - uśmiechnęła się, odwracając się przodem do chłopaka. - Zawsze mógłby ci się trafić trójkąt - dodała, tym samym kończąc tę rozmowę. Najwidoczniej na tę chwilę faktycznie nie było w pobliżu nikogo interesującego. Na pytanie Angela przez jej drobną twarz przemknął ponury uśmiech, który zaraz po tym zamienił się w bliżej nieokreślony grymas.
- Może tak, może nie... ja sama tego jeszcze nie wiem i nie wiem czy w ogóle się dowiem - there she goes. Wiedziała, że zaraz cała jej super-tajemnica dotycząca Parkera się wyda i chyba było jej to już obojętne. Wolała to z siebie wydusić, niż chodzić skwaszona jakby zjadła całą miskę cytryn.
- Poza tym... - zaczęła i gdy na kilka sekund zawiesiła głos, przyglądnęła się uważnie twarzy chłopaka. - Poza tym nawet jeśli, to znalazłabym sobie sama. To akurat wychodzi mi najlepiej ostatnimi czasy. Casper, powiedz mi, czy zaspokajanie swoich potrzeb na koszt innych czyni mnie złym człowiekiem i łatwą dziewczyną? - kobieta-zagadka oparła się łokciem o blat stołu a dłonią o policzek, wciąż wlepiając w rozmówcę równie nieznośne, co ona, błękitne tęczówki.
- Jeśli oczywiście tamta osoba sama chce i wie, że poza potrzebami fizycznymi nic więcej nie ugra? Nie chodzi o sypianie z nimi, do tego stopnia jeszcze nie upadłam - jej głos był pozbawiony wszelkich emocji, bo traktowała ten temat jak każdy inny, choćby ten o pogodzie. Humor Angielki był całkiem dobry, jak na nią, ale to wcale nie oznaczało, że Tease nie pozna jej od tej dziwniejszej strony. Bo przecież póki co pokazała mu jak zła potrafi być bez papierosa, potem jak bardzo jej dobrze po papierosach, a w końcu pokazała swą dobroć serca, którą chwilę potem zgasiła bezpośredniością i aroganckim spojrzeniem.
- I'm just fucking with your head... - zanuciła czystym głosem pod nosem jeden wers ze swojej ulubionej piosenki, oczekując aż barman otrząśnie się z szoku i wreszcie rozwieje jej wątpliwości. W końcu poszła w kolejną, typowo kobiecą, skrajność.
- Zresztą, nieważne, barmani są z reguły spowiednikami a ja trzymam się z daleka od konfesjonałów - machnęła ręką, podnosząc się z miejsca. I tak za dużo powiedziała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Nottingham, Anglia
Galeony : 800
  Liczba postów : 352
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13550-casper-angel-tease#360782
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13560-potrzebujesz-czegos-zapraszam#361160
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13562-anielska-poczta#361164
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13561-casper-angel-tease#361163




Moderator






PisanieTemat: Re: Klub Oasis   Pon Paź 31 2016, 11:21

No proszę... zwykle taka małomówna, wręcz zamknięta - przy nim, oczywiście. A tu nagle gadatliwa, względnie chętna do spowiedzi i krótko mówiąc, całkiem sympatyczna rozmówczyni. Tego Casper się nie spodziewał.
- Och, nie wątpię, że sama byś sobie poradziła. Zresztą i ja bez ciebie nie miewam większych problemów. To tylko taka zabawa, odskocznia. Zajęcie na pięć minut. - wzruszył łagodnie ramionami, obserwując Andreę. Wyraźnie coś ją trapiło i wciąż miała opory przed wyrzuceniem z siebie swoich problemów. Właściwie, to nie wiedział czemu. Zbierał informacje o ludziach od tak wielu osób, że w pewnym sensie stało się dla niego naturalnym znanie sekretów obcych. Ale teraz prawda miała wyjść od samego źródła, a bez alkoholowej zachęty bywało to niewygodne.
Dobrze, że Cas potrafił wzbudzić w sobie wytrwałość.
- Nie. - ta odpowiedź była krótka i treściwa, a gdy kobieta rozpoczęła wyjaśnianie (wyjątkowo ogólne) całej sytuacji, to skinął głową na poparcie swojego zdania. - Pojęcie złej osoby jest bardzo względne... ale to o czym mówisz? Jesteś szczera, nikogo nie nabierasz. Skoro stawiasz spraę jasno to zachowujesz się jak najbardziej fair, poza tym - czy kogokolwiek do czegokolwiek zmuszasz? Nie wydaje mi się. Nie musisz niańczyć innych, niech sami podejmują decyzje i potem ponoszą za nie konsekwencje. Merlinie, Andreo, skoro nawet nie chodzi o sypianie, to gdzie niby masz być łatwą dziewczyną? - zaśmiał się z niedowierzaniem, bez problemu wytrzymując spojrzenie błękitnych tęczówek Ślizgonki.
Dziewczyna chyba bardzo chciała już zmienić temat i nie zamierzał jej tego zabraniać, ale słysząc jej ostatnią wypowiedź skrzywił się pod nosem.
- No już, zostaw tego barmana. Jestem równie dobrze właścicielem, dostawcą, kelnerem i, dajmy na to, sprzątaczem. Zapomnij o jakichkolwiek konfesjonałach. - również wstał, przeczesując palcami włosy. - Już uciekasz?

______________________


Casper Angel T.

Gdzie był Cas?:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Liverpool, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 285
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 462
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13398-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13431-andzia-gandzia-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13420-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13421-andrea-jeunesse




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Oasis   Pon Paź 31 2016, 11:33

Skoro mówił, że nie to uznała, że sumienie ma czyste i to o dziwo wcale jej nie pomogło. Dalej będzie bawić się w swoje chore gierki, ranić ludzi i manipulować innymi, tylko po to, żeby jej było dobrze. Cóż za hedonistyczne pojęcie życia. Zresztą, żyjąc w tak dużym zamku z tak wieloma osobami już samo całowanie się z kimś było... napiętnowane? No, można to tak ująć. Zastanawiała się, w którym momencie przyszyją jej do ubrania szkarłatną literę, sławne adultery. Nie odniosła się już do jego wypowiedzi najwidoczniej nie mając ochoty kontynuować tego tematu, a na jego grymas uśmiechnęła się filuternie pod nosem.
- W zasadzie, mógłbyś być moim księdzem - w jej błękitnych tęczówkach pojawiły się dziwne ogniki, od których zazwyczaj zaczynała się cała zabawa z płcią męską. O losie. Potem wzruszyła ramionami.
- Mogę uciekać. Albo możemy pójść potańczyć, ostatecznie się napić - skoro już tu była to mogła chociaż przez chwilę się dobrze bawić nie myśląc nad swoim życiem, które zresztą przerabiała ostatnio niemal codziennie. Jednak jeśli Casper miał inne plany nie miała zamiaru w nie ingerować. I tak pojawiła się tu niczym duch, spod ziemi, bez żadnego uprzedzenia.
Ostatecznie po jakiejś godzinie wróciła do zamku, natomiast Casper do swoich zajęć.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Nottingham, Anglia
Galeony : 800
  Liczba postów : 352
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13550-casper-angel-tease#360782
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13560-potrzebujesz-czegos-zapraszam#361160
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13562-anielska-poczta#361164
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13561-casper-angel-tease#361163




Moderator






PisanieTemat: Re: Klub Oasis   Wto Lis 01 2016, 20:46

Nie chciał się zagłębiać w te całe tematy spowiedzi, ale i Andrea (dzięki Bogu!) odpuściła. Casprowi zrobiło się aż dziwnie miło, gdy uznała, że nie musi tak od razu uciekać - chętnie sprowadził ją na drinka, którego postanowił wrzucić na koszt firmy. Pierwsze prawdziwe spotkanie, nie takie zwykłe i biznesowe... to trzeba było uczcić! A Tease miał gest, chwilowo.
Wypili, pośmiali się, a Cas skontrolował salę, bo coś czuł, że Ślizgonka i tak niedługo ucieknie. A wtedy co? Prawdę powiedziawszy planował wrócić do roboty, ale miło było mieć na oku jakąś ofiarę. Co więcej 'za krótka spódniczka' znowu była na widoku... może jeszcze nic straconego?
Pomimo jakichkolwiek rozmyślań, wielkodusznie zaprosił Andreę do tańca i musiał przyznać, że było warto i doskonale się przy tym bawił. Studentka była piękna i potrafiła się ruszać...
Ale coś nie poszło. Najzwyczajniej ich zapoznanie nie mogło trwać zbyt długo, bo dziewczyna zaraz się zawinęła i Casprowi pozostał powrót do baru.
No cóż. Musiał koniecznie zdobyć jej te papierosy...

/zt

______________________


Casper Angel T.

Gdzie był Cas?:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Windsor, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2546
  Liczba postów : 1612
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9119-voice-lloyd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9122-uslysz-cichy-glos#255607
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9121-glos-w-twojej-glowie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9120-voice-follett-cheney-lloyd




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Oasis   Wto Lis 01 2016, 21:41

Trochę ją wymęczył ten dyżur w sklepie, ale dzielnie dotrwała do końca i nawet wpadła do domu, żeby ubrać się jakoś ładniej. Przecież nie szła byle gdzie i do byle kogo... Chociaż w sumie pamiętała Caspra jak przez mgłę. Uroczy facet, bardzo czarujący, z kolczykiem w wardze. Dobrze tańczył. Miał przyjemny głos. Był inteligentny. Bystry. Z błyskiem w oku. W sumie nie wiedziała, co ją naszło, żeby zorganizować urodziny właśnie w jego klubie, ale chciała po prostu wziąć kilku znajomych i ostrzej zabalować, a liczyła na czyjąś dyskrecję. Percy miał o niczym nie wiedzieć, podobnie jak dyrekcja tej nieszczęsnej szkoły, która od nowego roku z jakiegoś dziwnego, chyba wymyślonego powodu, mianowała ją prefektem naczelnym. Śmiech na sali. W czarnej sukience, obcasach i ze szminką w odcieniu nude na ustach nie wyglądała już tak niewinnie, a na pewno prezentowała się korzystniej niż w aptekarskim kitlu, ale i tak zachowała dużo dziewczęcego wdzięku.
Wewnątrz klubu było sporo ludzi jak na środek tygodnia, a muzyka nieco ją irytowała, tak więc bez zdejmowania płaszcza ruszyła w stronę baru, już z daleka dostrzegając zgrabną sylwetkę właściciela. Nadal równie czarujący. Chociaż rok temu z pewnością szybciej by uległa temu urokowi.
- Pan Tease? - spytała, opierając się o bar i odgarniając włosy z ramion na plecy. - Pamięta mnie pan na tyle dobrze, czy powinnam się przedstawić? - uśmiechnęła się odrobinę niepewnie, dyskretnie kopiąc w kostkę faceta, który próbował zepchnąć ją na bok, chcąc skupić na sobie uwagę barmana. Kobiety mają pierwszeństwo, czy nikt go tego nie nauczył?


Ostatnio zmieniony przez Szpinak dnia Sro Lis 02 2016, 16:27, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Nottingham, Anglia
Galeony : 800
  Liczba postów : 352
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13550-casper-angel-tease#360782
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13560-potrzebujesz-czegos-zapraszam#361160
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13562-anielska-poczta#361164
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13561-casper-angel-tease#361163




Moderator






PisanieTemat: Re: Klub Oasis   Wto Lis 01 2016, 22:51

Chyba powinien zacząć spędzać trochę więcej czasu poza barem. Nie w ciągu dnia, oczywiście, z tym tak nie szalejmy... Chociaż może? Pewnie przydałoby się przeboleć choćby najdrobniejszy spacerek w blasku tego koszmarnego, o Merlinie, słońca. W końcu ostatnio w mieszkaniu był z tydzień temu, jak nie więcej... A wyjście w środku nocy na papierosa przed Oasis nie było jakimś wyczynem.
Teraz jednak nie było to najważniejszą sprawą zaprzątającą głowę Caspra. Raczej koncentrował się na spotkaniu z osobą, której kompletnie się tu nie spodziewał. Panna Cheney bardzo zaskoczyła go swoim listem i w życiu by nie pomyślał, że będzie chciała wynająć akurat jego klub. Ponadto, interesowały ją jakieś dodatkowe atrakcje? No, to dopiero ciekawe. Słyszał plotki o jej zaręczynach i jeśli już, to oczekiwał czegoś spokojniejszego, ale skoro nie... Cóż, brał to jedynie za plus. Chyba właśnie te kwestie sprawiały, że postać Ślizgonki tak go intrygowała.
Stał za barem, wcale nie tak wyjątkowo wcielając się w pracownika pierwszego kontaktu. Siedzenie nad papierami niby było jego głównym obowiązkiem, ale zazwyczaj i tak zostawiał to na ostatnią chwilę i większość czasu bezkarnie się bawił. Teraz jednak tak naprawdę wypatrywał. Gdy jego wzrok spoczął na pięknej blondynce zmierzającej w jego stronę, niemal natychmiast porzucił dotychczasowe zajęcie. Co za szczęście, że nie tkwił za barem sam, bo pewnie by go klienci pozjadali...
- Panna Cheney. - uśmiechnął się lekko, po czym posłał ostrzegawcze spojrzenie osobnikowi próbującemu odciągnąć jego uwagę od Ślizgonki. Nie było to wcale proste zadanie - Voice nie była wcale ubrana szczególnie wyzywająco ani nic z tych rzeczy, ale zdaniem Caspra wyglądała zjawiskowo. - Jak mógłbym zapomnieć? - zaśmiał się krótko i wskazał dłonią na obfity w najprzeróżniejsze trunki bar. - Może się pani na coś skusi?

______________________


Casper Angel T.

Gdzie był Cas?:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Windsor, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2546
  Liczba postów : 1612
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9119-voice-lloyd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9122-uslysz-cichy-glos#255607
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9121-glos-w-twojej-glowie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9120-voice-follett-cheney-lloyd




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Oasis   Sro Lis 02 2016, 17:12

Bywała grzeczna. Urocza, słodka i uprzejma, i tak kochana, że mogłaby konkurować z Puchonkami. Bywała odpowiedzialna. Dzielnie doradzała klientom przy wyborze właściwego eliksiru, mimo że wcale nie miała ochoty. Bywała też wredna i miewała ochotę na imprezy. Wracała do papierosów, piła coś innego niż wino, a ostatnio zachciało jej się imprezy z alkoholem, papierosami i narkotykami. I z dobrą muzyką. Ale bez fajnych facetów, bo najfajniejszego miała w domu. Narzeczeństwo, praca i funkcja prefekta naczelnego były wyczerpujące i ograniczające. Potrzebowała odskoczni, a czy urodziny nie są dobrym pretekstem?
Tease nieźle się urządził. Młody facet, dobrze zarabiający, przystojny, podobno piekielnie zdolny... Gatunek tych idealnych, za którymi obejrzy się każda dziewczyna. Cóż, Voice się raczej nie oglądała, ale w razie czego chętnie by z nim zatańczyła czy zapaliła papierosa. Albo niewinnie poflirtowała. Słyszała, że grał na fortepianie, a to zawsze dobrze wróżyło i dodawało punkt do atrakcyjności.
- We własnej osobie - odparła z czarującym uśmiechem, zadowolona z tego, że zapadła mężczyźnie w pamięć. - Chyba nie powinnam... Chyba że zaproponuje mi pan coś lekkiego - zasugerowała, siadając na krześle przy barze i zdejmując płaszcz, by odsłonić nagie ramiona. Ktoś bardzo kulturalny zagwizdał, gdy założyła nogę na nogę, ale kompletnie nie zwróciła na to uwagi. Jej nogi, jej sprawa. A że się wszystkim podobały... - Jakim cudem w środku tygodnia jest tu tylu ludzi? - spytała, próbując jakoś zagaić rozmowę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Nottingham, Anglia
Galeony : 800
  Liczba postów : 352
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13550-casper-angel-tease#360782
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13560-potrzebujesz-czegos-zapraszam#361160
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13562-anielska-poczta#361164
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13561-casper-angel-tease#361163




Moderator






PisanieTemat: Re: Klub Oasis   Pon Lis 14 2016, 17:00

Niektórzy mugolscy mężczyźni przechwalają się samochodami, inni zegarkami... Podobnie jak czarodzieje wychwalali swoje cenne obiekty, nagrody. Casper zawsze uważał, że otaczający go świat jest czysto materialny - i nie tylko w tym oczywistym znaczeniu. Tu chodziło raczej o sposób rozumowania. Tak czy inaczej, Oasis było prawdziwą dumą mężczyzny. Z początku mogłoby się wydawać, że sam pomysł na założenie baru był zbyt pohopny. Ot, siedząc sobie w szóstej klasie na lekcji eliksirów doszedł do wniosku, że jeśli już, to on woli przygotowywać napoje, trunki. Był w tym niezły (nie oszukujmy się, szybko dorósł. Zrobienie drinka w szóstej klasie? Zero problemu). I jakoś tak poszło - a to zajrzał do baru znajomego z ulicy, a to ktoś pochwalił jego umiejętności organizacji... Wszystko wykiełkowało w jedno. Piękny, wiecznie przepełniony klub, w którym każdy znajdzie dla siebie kącik. Cichszy kącik, z pysznym drinkiem? Da się załatwić. Wielki parkiet i mocne alkohole? Nie ma sprawy.
Oasis było chyba jego dzieckiem, doprawdy.
Casper zmierzył spojrzeniem swoją rozmówczynię, która prezentowała się doprawdy niesamowicie. Była ubrana idealnie do klubu, ale przy tym z klasą - uwydatniała swoje atuty w sposób, do którego nie można było się przyczepić. Słowem, idealnie.
Nalał do wysokiego, smukłego kieliszka odrobinę swojego własnego dzieła, Trytoniaku. Miał wrażenie, że słodki smak i nieco uspokajające właściwości mogą Voice podpasować, uznał więc, że z grzeczności zaprezentuje jej to na koszt firmy.
- Myślę, że złożyło się na to wiele czynników. - uznał, zastanawiając się nad pytaniem kobiety. - Mam znajomości, więc Oasis jest raczej znane w wielu kręgach, nie tylko okolicznych. Hogsmeade to dobra lokalizacja, nie ma problemu z wyskoczeniem na chwilę do klubu i w środku tygodnia. Ponadto staram się utrzymywać tu przyjazną atmosferę i dostarczam klientom rozrywki pod postacią mniejszych lub większych zmian. - wskazał przy tym lekko na nowego drinka, choć nie mówił tylko o nim. Wystrój Oasis również się zmieniał, Cas wynajdował różne eventy i sam wpadał na pomysły, jak utrzymać klub w czołówce najlepszych.
- Jedni twierdzą, że to zasługa organizacji... - przyznał nieskromnie, po czym mrugnął porozumiewawczo do panny Cheney - ...ale jak dla mnie, to więcej zależy od klientów.
Odwrócił na chwilę wzrok, aby przyjrzeć się tłumowi tańczących czarodziejów. Faktycznie, ludzi nie brakowało - interes rozwijał się w najlepsze.
- Chyba robię niezłą robotę... W końcu zdecydowała pani robić swoje urodziny właśnie u mnie. - uśmiechnął się szeroko, przekierowując znowu swoją uwagę na blondynkę.

______________________


Casper Angel T.

Gdzie był Cas?:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1424
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1482
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Oasis   Czw Gru 22 2016, 23:41

Fire doceniała zimę ze względu na parę aspektów. Lubiła spoglądać w niebo, które prószyło białymi płatkami śniegu. Podobał jej się dźwięk łamanego lodu w kałużach, w które specjalnie wchodziła tylko po to, żeby usłyszeć te trzaski. Zmarznięty, zaczerwieniony nos według innych ciekawie komponował się z rudymi włosami, czym zaskarbiła sobie na krótko przezwisko "Rudolf", które swoją drogą uważała za głupie. Zima miała też swoje minusy. Nie mogła się ogrzać, nosząc nadal cienkie płaszczyki i nie używając zaklęć ocieplających. Inni już przyzwyczaili się do tego, że szczękanie zębami może zwiastować jej przybycie. Kiedy wreszcie dostała wymarzone wolne i list od ojca wzywający ją na wyspę Skye do rodzinnej posiadłości... nie wiedziała właściwie co myśleć. Nie miała najmniejszej ochoty na powrót do miejsca, z którym wiązało się tyle nieprzyjemnych wspomnień. Z drugiej strony mogła znów zobaczyć swoje rodzeństwo, za którym się stęskniła, chociaż tego nie przyznawała. Przed oczami Fire widziała jednak zimną twarz ojca, jakby wykutą w kamieniu, która sprawiała, że dreszcze przebiegały jej po kręgosłupie. Tyle lat... a nadal budził w niej strach.
Zdecydowała, że zostanie w Hogwarcie. Nie odczytała nawet kolejnego listu od ojca, choć była pewna, że wyśle wyjca. Tym lepiej. Wkrótce jednak wszyscy znajomi Gryfonki wyjechali do domów, Ciel kompletnie gdzieś się zapadł, a Liam także powrócił do Dearów. Siedziała więc sama w Pokoju Wspólnym myśląc o tym, jak bardzo samotne będą te święta. Musiała coś ze sobą zrobić. Stanie w miejscu w niczym nie pomagało, a przechadzki po zasypanych śniegiem błoniach szybko znudziły się Fire. Blaithin wymykała się do Hogsmeade niemal codziennie, żeby popatrzeć na pięknie przystrojone domy i choinki lśniące tysiącami świateł. Obserwowała magiczne ozdoby, które nadawały temu miejscu całkiem nowego uroku. Zwłaszcza w Wigilię prezentowało się naprawdę bajecznie. To wszystko napełniało Fire zachwytem, ale też... smutkiem. Zbyt dużo rozmyślała, a myśli dziewczyny zdecydowanie za często biegły w stronę przeszłości, która stale ją ścigała.
Ścieżka zaprowadziła ją w dobrze znane miejsce. Blisko rok pracowała w Oasis, a nadal jej nie wyrzucono. Uznawała to za jeden z większych sukcesów w swoim życiu, zwłaszcza, że nikt jeszcze nie zorientował się, że pracuje tu nielegalnie. Klub świecił pustkami, jak nigdy. Dziwna cisza i spokój wręcz nie pasowały do tego miejsca. Wahała się chwilę, w końcu uznała, że jak nie wejdzie do środka to odmrozi sobie palce.
Pustka przytłaczała Fire na tyle, że długo tam nie wytrzymała. Usiadła przed wejściem i zastanowiła się nad tym, co mogłaby zrobić. Dziki pomysł wpadł do jej głowy stosunkowo szybko. W końcu miała ze sobą pieniądze i mnóstwo czasu, którego nie zamierzała spędzać z innymi uczniami w Hogwarcie. Po dłuższej chwili szwendania się po sklepach wróciła do klubu z naręczem bombek, światełek i łańcuchów, przy czym pod pachą trzymała złotą gwiazdę, która mogła latać swobodnie po całym budynku. Odpuściła sobie gadające mikołaje i wkurzające renifery. Czuła, że nie powinna robić tego, co zamierzała, ale niezbyt o to dbała. Kiedy wniosła wszystko do głównej sali, musiała wybrać się też po jakąś choinkę. Na szczęście ostatnie nie zostały jeszcze wyprzedane, także po paru minutach już ostrożnie lewitowała do środka niewielkie drzewko.
Zrzucając szalik i rozpinając płaszcz, bo zrobiło jej się od tego wysiłku już całkiem gorąco, przystąpiła do dekorowania wnętrza. W całym pomieszczeniu rozbrzmiały dość głośno świąteczne piosenki.
- Last Christmas I gave you my heart - zanuciła, różdżką posyłając lampki tak, żeby rozświetliły całe schody.

______________________



Dear Santa,
All I want for Christmas is a list of all your bad boys...
with their numbers.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Nottingham, Anglia
Galeony : 800
  Liczba postów : 352
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13550-casper-angel-tease#360782
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13560-potrzebujesz-czegos-zapraszam#361160
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13562-anielska-poczta#361164
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13561-casper-angel-tease#361163




Moderator






PisanieTemat: Re: Klub Oasis   Pią Gru 23 2016, 00:06

Caspra nieszczególnie obchodziły pory roku. Czy to lato, czy zima, to chodził w ubraniach zakrywający jak największy procent jego ciała. Po prostu przy tak niskiej temperaturze sięgał po grubsze materiały, albo produkował się magicznie i rzucał odpowiednie zaklęcia. W zimie jednak najważniejszym plusem był dla niego krótki dzień - chociaż tyle osób to denerwowało, on niemalże skakał z radości (wewnętrznie. Tylko i wyłącznie wewnętrznie.), że to cholerne słońce trochę da mu spokoju. Nie znaczyło to wcale, że zacznie spędzać mniej czasu w jakichś pomieszczeniach... Ale jednak, dawało mu to jakiś tajemniczy komfort.
Zima niestety niosła ze sobą również święta. Cas ani nie był religijny, ani nie był rodzinny - głównie dlatego, że nie posiadał rodziny, ha. Ten okres w roku kojarzył mu się z wyjątkową samotnością, spowodowaną głównie wyjazdem klientów. Klub pozostawał pusty, często aż do samego Sylwestra - wtedy odbywała się jedna z najhuczniejszych imprez w roku. Bożonarodzeniowe dni Tease przeznaczał na nadrobienie zaległości i przygotowanie czegoś ciekawego, co zaskoczy imprezowiczów.
Pracoholizm? Możliwe. Albo zwyczajnie nie miał żadnej innej alternatywy i koncentrował się na jedynym, co znał.
Urządził sobie wyjątkowo długi spacer, który zaczął się przerwą na papieroska. Wyszedł z Oasis, które zdawało się jakby martwe. Pozostawił po sobie pusty budynek, czując się jakby jego dziecko nagle straciło wszystkich przyjaciół. Chciał zaczerpnąć mroźnego powietrza i podtruć się w spokoju nikotyną. Zawędrował aż do swojego mieszkania, gdzie na chwilę oczywiście wstąpił - postał parę minut w pustym salonie i przygnębiło go to do tego stopnia, że wrócił na zewnątrz. Włóczył się po parku, ale tam było po prostu zbyt świątecznie. Zawinął się do domu. Nie do tej ciasnej klitki w kamienicy, nie. Do klubu.
Wszedł do środka i od razu zorientował się, jak wiele rzeczy mu się nie zgadzało. Po pierwsze: muzyka. Czy to cholerne świąteczne piosenki? Po drugie: lampeczki? Choinka? Dekoracje?!
Wydał z siebie ostentacyjne westchnięcie, gdy jego wzrok spoczął na stojącej tyłem do niego właścicielce rudej czupryny.
- Co ty wyprawiasz? - Zapytał, z klasycznym dla siebie sceptyzmem w głosie.

______________________


Casper Angel T.

Gdzie był Cas?:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1424
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1482
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Oasis   Pią Gru 23 2016, 00:22

To był naprawdę dobry pomysł, bo już po chwili skupiła się wyłącznie na tym, żeby równo pozapalać światełka i ładnie je zawiesić. Mało co nie rozdeptała jednej z bombek, kiedy cofnęła się o parę kroków. Nie wspominając o tym, że nieraz przez przypadek coś wyleciało jej w powietrze albo jeden z łańcuchów owinął się ciasno wokół nadgarstków dziewczyny. Mało brakowało, a w końcu wywróciłaby się razem z choinką, kiedy próbowała ją ustawić. Kiedy w końcu ogarnęła mniej więcej, jak to wszystko należy robić, poczuła drobny powiew zimna, który sprawił, że zadrżała. Co prawda, uznała, że to nic. Wesoła muzyka, maltretująca uszy dosłownie każdego mieszkańca Anglii od paru tygodni, skutecznie zagłuszyła czyjeś kroki. Dopiero po usłyszeniu dobrze znanego Gryfonce głosu odwróciła się na pięcie w stronę Tease'a. Gwałtowny ruch sprawił, że upuściła szklanego aniołka. Roztrzaskał się na podłodze szybciej niż ktokolwiek mógłby zareagować zaklęciem. Zaklęła głośno po szkocku i spojrzała na chłopaka z wyraźnym wyrzutem, jak gdyby to on był tutaj intruzem.
- No i po co się tak skradasz? - wypaliła szybko, wyciągając różdżkę i pozbywając się odłamków paroma machnięciami. Pięknie się wpakowałaś, Dear. - pomyślała. Mogła się spodziewać, że ktoś tak bardzo zakochany w Oasis będzie tu siedzieć 24/7. A może dopiero co wrócił z jakiejś wcześniejszej wigilijnej kolacji... Nie za bardzo orientowała się w tym, jak Cassie spędza święta. W każdym razie nie zamierzała okazywać, że głupio się czuje w tej sytuacji. Wbiła do jego własnego lokalu tylko po to, żeby urządzać tu jakieś święta. Zapełnić w jakiś sposób pustkę, którą odczuwała. Akurat teraz Fire nie do końca nie obchodziło, co sobie myśli Cassie. Nie tylko dlatego, że mógłby ją w tej chwili wyrzucić za drzwi, jednocześnie informując, że nie wróci do pracy.
- Tylko zrobiłeś przeciąg. - oczywiście, musiała odwrócić kota ogonem. Potarła dłońmi ramiona, choć nie odczuwała takiego zimna. Jingle Bells właśnie zaczęło rozbrzmiewać w powietrzu, choć atmosfera nie była wyjątkowo rozluźniona. Fire spodziewała się, że zaraz dostanie kazanie, a później wszystko będzie musiała posprzątać. Zerknęła niepewnie w stronę drzwi, uciekając od oczu Tease'a, których koloru nigdy nie potrafiła jednoznacznie określić. W każdym razie były niepokojąco przeszywające. A przez to niebezpieczne.
- A odpowiadając na twoje pytanie, Cassie, to po prostu... ubieram choinkę. Wiesz, taki zwyczaj. - schowała różdżkę do kieszeni czarnego płaszczyka i zerknęła na chłopaka. - Potrącisz mi za to z pensji? - spytała z lekkim uśmieszkiem błąkającym się w kącikach ust.

______________________



Dear Santa,
All I want for Christmas is a list of all your bad boys...
with their numbers.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Klub Oasis   

Powrót do góry Go down
 

Klub Oasis

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 7Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

 Similar topics

-
» Magiczny klub Rozing
» Klub Rogacza
» Klub Magii Nut
» Jak założyć i utrzymać klub?
» Klub "Rocks"

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
-