IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Klub Oasis

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Nottingham, Anglia
Galeony : 708
  Liczba postów : 337
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13550-casper-angel-tease#360782
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13560-potrzebujesz-czegos-zapraszam#361160
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13562-anielska-poczta#361164
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13561-casper-angel-tease#361163




Moderator






PisanieTemat: Klub Oasis   Pon 24 Paź - 17:07

First topic message reminder :


KLUB/BAR OASIS


Szukasz miejsca, żeby się nieco rozerwać? Na pewno słyszałeś o Oasis! Jeden z najpopularniejszych klubów, w dodatku prowadzony przez osobę znaną wielu z Hogwartu (lub ulicy), @Casper Angel Tease. Imprezy są tu wielkie, głośne, szalone i oryginalne. Jest pomysłowo i magicznie! Tak, w nocy można szaleć, zaś za dnia jest to idealne miejsce na drobnego drinka z przyjacielem... no, nawet kawę. Asortyment oferuje różne słodkości, ale mimo wszystko lokal jest bardziej klubem, niż barem. W trakcie imprez muzyka jest typowo klubowa, ale z wyższej półki, bo ceni się tu klientów. W trakcie zwykłego dnia muzyka jest stonowana. Jeśli masz farta, trafisz na właściciela przygrywającego na stojącym na piętrze fortepianie.
Parter to wielka sala, w której za dnia porozstawiane są stoliki niczym w bardzo przestronnej kawiarence. Tam też stoi bar, w którym oferowane są napoje wymyślone lub zmodyfikowane przez właściciela. Podczas imprez większość stolików przenosi się na górę, skąd można podziwiać tańczących i przy okazji nieco odpocząć. Obsługa wszędzie cie znajdzie i nigdy nie poczujesz się zaniedbany. Podobno w piwnicy jest, oprócz składziku, gabinet właściciela, ale on sam większość czasu spędza z gośćmi.

Nieobowiązkowy rzut kością przy wejściu do lokalu:
Spoiler:
 

NORMALNA OFERTA:
Spoiler:
 

Palenie jest dozwolone na terenie klubu, ale tylko w wyznaczonej części (stoliki na piętrze po jednej stronie). Dym utrzymywany jest z dala od reszty klubu przez specjalne zaklęcie. Co więcej, można tu nabyć paczkę dowolnych papierosów.
O używki musisz bezpośrednio zwracać się do właściciela klubu (posty fabularne!)



______________________



Ostatnio zmieniony przez Casper Angel Tease dnia Wto 1 Lis - 22:52, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Edinburgh
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 122
  Liczba postów : 95
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14431-peter-pierre-borthwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14446-zwiedzanie-hogwartu-z-pierrem#382296
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14445-poczta-pierra#382295
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14444-peter-pierre-borthwick#382294




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Oasis   Pon 8 Maj - 22:39

Kiedy nieznajoma ruszyła w jego stronę i go objęła Peter gotowy był już sięgać po różdzkę, będąc przekonanym że to kolejny atak ze strony organizatorów (po stokroć żadnych serduszek wylatujących z uszu, a tym z bardziej innych miejsc na jego ciele!). Na szczęście dziewczyna w porę się się przedstawiła i mógł uspokoić swoje mordercze chcice.

Po chwili się zreflektował, że jest z nimi ktoś jeszcze. Jon... tak chyba przedstawiła swojego rozmówcę Berenice. Zlustrował chłopaka wzrokiem. Co było o tyle głupie, ze przecież wszyscy byli zaczarowani. Spróbował więc przypisać imię do którego z uczniów Hogwartu. Żaden nie pasował wniosek więc nasuwał się sam, albo to ktoś obcy (ale co robi na imprezie integracyjnej?), albo jakiś wyjątkowo mało uzdolniony uczeń, którym powinien go obchodzić mniej więcej tak samo jak kurzajki Fairwyna (a żebyś nabawił się ich jak najwięcej dziadu!). Nie wypadało mu jednak zignorować go całkowicie. - My się chyba jeszcze nie znamy, Peter Borthwick. Chodzisz z nami do Hogwartu? - Odpowiedź go specjalnie nie interesowała, ale wykorzystał okazję żeby podać mężczyźnie rękę i mocnym uściskiem zaznaczyć swoją pozycję w "stadzie". - O czym rozmawiacie? - Zwrócił się już do obojga, siadając przy Berce. Przyglądał się chwilę jej nowemu wcieleniu. Nie, tutaj te dwie flądry na wejściu zdecydowanie się nie popisały. Dużo bardziej wolał ją w naturalnym wyglądzie i z wiankiem we włosach.

Po chwili się zreflektował. Przecież dopiero co były urodziny dziewczyny. A to doskonały moment żeby wypić zdrowie dziewczyny. Uniósł swojego drinka i skierował swoje słowa do reszty zebranych przy barze - Zdrowie najpiękniejszej kobiety w tym miejscu. - Skinął w stronę Berenice - Libiamo, libiamo ne'lieti calici! Więc pijmy ku chwale radości! - po czym pochylił się w stronę dziewczyny i szepnął jej do ucha. - Jeszcze raz wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, moja droga. Twoje zdrowie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 636
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Klub Oasis   Pon 8 Maj - 22:53

Dobrze, że czekał i nie szukał sobie na siłę towarzystwa. Ta panna była urocza i śliczna, Leo nie miał na co narzekać. Jej nazwisko niewiele mu podpowiedziało - chociaż był prawie pewien, że jest w Gryffindorze jakiś Evermore. Mimo wszystko bardziej zainteresowało go imię tej piękności. Leo oficjalnie mógł uznać je za najcudowniejsze na świecie i ogarnęła go potworna zazdrość - bo on jest zwykłym, nijakim Leonardem! Nie mógłby mieć na imię Whisky? Albo chociaż Bourbon...
- W takim razie poważnie poproszę Tequilę - uznał, śmiejąc się krótko. Garnek Helgi nie był taki zły, chociaż Leo wydawało się, że oczy dziewczyny zmieniły barwę na złocistą. Zrzucił winę na grę światła... ale w końcu znajdowali się w magicznym miejscu. Kto wie, co dolano do ich drinków? Równie dobrze mogli zacząć lewitować! Gryfona chyba nic by już nie zdziwiło.
Leo znany był raczej ze swojej dotykalskości - nie miał problemu z ludźmi naruszającymi jego strefę prywatności. Zachowanie ciemnowłosej wywołało u niego szeroki uśmiech.
- Każda sekunda treningu jest warta, jeśli potem ktoś tak piękne to docenia - znowu zastukał palcami w ladę. Porwałby tę uroczą niewiastę do tańca, ale szkoda było mu przerwać rozmowę. - Jest to dźwięk tak ujmujący, że mógłbym słuchać go do końca życia - palnął bezmyślnie. Chyba zaczął już trochę przeginać, ale dopóki jego rozmówczyni nie narzekała... cóż, nie zamierzał się powstrzymywać od komplementowania jej.
- Czy ja wiem? Podoba mi się. I, nieskromnie przyznam, pasuje. Jeśli jednak twardo stoisz przy swoim - Leo Vin-Eurico, to wystarczy. - Łagodnie pochwycił dłoń panny Evermore, podnosząc się z krzesełka. - Mogę prosić do tańca?
Dziewczyna jeszcze siedziała, ale Leo już mógł dostrzec nieprawdopodobną różnicę wzrostu. Był prawie pewien, że tym razem to faktycznie będzie pół metra - a to sprawiło, że nie mógł przestać się uśmiechać, a jego serce zaczęło się rozpuszczać.

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 729
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 826
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Oasis   Pon 8 Maj - 23:16

Poważnie? Pierwszy raz od bardzo długiego czau wybrała się na imprezę i co? Dostała od razu zaklęciem w twarz. Mamrocząc pod nosem weszła do środka sprawdzając jedynie czy jej włosy pozostały w swoim kolorze. Widząc rude refleksy w świetle tych dziwnych dyskotekowych świateł odetchnęła z ulgą. Chociaż tego jej nie zabrali. Poprawiając swoją jakże skąpą kreację rozejrzała się po zebranych. Nikogo jednak nie rozpoznała. W sumie co się dziwić. Przez moment przemknęło jej przez myśl, że może spotka tutaj Evana lub Belpha, jednak od razu wyrzuciła te myśli. Jeszcze ich tutaj brakowało. Z drugiej strony mógł przebywać tutaj @Norbert O. Czarnkowski, jednak i tą myśl odrzuciła. To, że ona miała wolne od pracy nie znaczyło, że i jej przyjaciel. Ten z pewnością nie mógł nie przyjść sobie tak jak ona. Był główną atrakcją klubu Luna. Skoro nie on to może... @Charlotte Blanchett. Nie podejrzewała, że będzie ona tutaj sama, gdyż bez Roski raczej się nie ruszała ale dobrze byłoby zobaczyć kogoś znajomego.
Siedząc tak wypiła już dwa kieliszki dziwnie wyglądających drinków. Zagłębianie się w to z czego były i jaki przynosiły efekt było zbędne. Ważne aby dało kopa. Dopiero czując procenty w swojej krwi mogła pójść na parkiet aby trochę potańczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 122
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 59
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13090-jonathan-sebastian-valentine-garroway?nid=3#350699
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13093-jonathan-garroway?nid=4#350709
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13095-sowa-jonathana
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13094-jon-garroway




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Oasis   Wto 9 Maj - 0:19

Jon, słysząc słowa Berenice, zwyczajnie zaczął się śmiać. Był to śmiech histeryczny i przepełniony goryczą oraz żalem, a chłopak nie wiedział, czy łzy pociekły z tego powodu, czy z powodu tego, że aż tak bardzo się bał. Po chwili ucichł, kręcąc głową i otarł słoną ciecz z policzków, wzdychając cicho.
- Nie jest ani trochę, kurwa, przyjemne - powiedział w końcu, a jego głos zmienił się na zimny z lekką nutą rosnącej wściekłości. Czemu złościł się na tę dziewczynę? Przecież nic złego mu nie zrobiła - wręcz przeciwnie, chciała pomóc. Duszkiem wychylił kolejny kieliszek whiskey i odstawił go na bar, po czym zwrócił ponury wzrok na swoją rozmówczynię, przez długą chwilę po prostu nic nie mówiąc. Może jednak ten alkohol to nie był taki dobry pomysł? Ale już było za późno i nie pamiętał nawet, ile wypił. Jego wzrok zmienił się na zaskoczony, gdy Ber trafnie zgadła jego dar (a raczej cholerne przekleństwo, psia jego mać) i powoli pokiwał głową, nadal jednak milcząc.
- Opowiedz mi o tym. Doświadczyłem tego bardziej, niż możesz sobie wyobrazić - prawie szepnął, zamawiając kolejną porcję alkoholu i równie szybko ją w siebie wlewając. Odetchnął z ulgą, gdy procenty otępiły go nieco i nie czuł już tego cholernego bólu głowy oraz tego ścisku w żołądku. Znowu poczuł ochotę, by się zaśmiać na kolejne jej słowa, ale powstrzymał się tym razem, zamiast tego wysłuchując jej uważnie.
- Tia. Pewnie masz rację. Szkoda tylko, że mało mogę zrobić - wręcz burknął, po czym posępnie spojrzał na chłopaka, którego właśnie witała. Kolejny z Hogwartu? Powoli miał tego dość i coraz mniej podobało mu się to siedzenie przy barze, dlatego wypił ostatni drink, po czym trochę przesunął się na stołku, przygotowując się do odejścia. Zignorował rękę chłopaka i wzruszył jedynie ramionami na jego pytanie, uznając że niech sobie zinterpretuje to jak chce - mu jakoś szczególnie na tym nie zależało.
- Niech Ci koleżanka opowie - powiedział, po czym wstał, poprawiając kapelusz na głowie. Na chwilę zamarł, bowiem w tłumie mignęły mu rude włosy, które tak dobrze znał.
- Bawcie się, dzieciaki i nie szalejcie z alkoholem - mruknął, po czym prędko ruszył w kierunku znajomej sylwetki. Długo mu nie zajęło dotarcie do niej i zdążył się jeszcze przecisnąć między ludźmi, by móc złapać ją za rękę.
- Clarissa? To ja, Jon - powiedział niepewnie, unosząc odrobinę brwi. Jego wątpliwości nie trwały długo, bo poznałby ją wszędzie, nawet z tym zaklęciem rozmazującym twarz. Boże, czemu zawsze wyglądała tak idealnie? Przysunął się do niej bliżej i uśmiechnął lekko, zapominając na chwilę o swoich troskach. Akurat wtedy didżej postanowił puścić wolny kawałek i chłopak zerknął na dziewczynę, po czym delikatnie się skłonił. Jedynie miał nadzieję, że nie zauważy, że już jest lekko wstawiony.
- Uczynisz mi ten zaszczyt i zatańczysz ze mną?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Limerick, obecnie Londyn.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 224
  Liczba postów : 1380
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Oasis   Wto 9 Maj - 0:23

Jak to się kurwa dzieje. dzisiejsza młodzież naprawdę tak wygląda? serio? niewiarygodne. no cóż, no cóż. cóż. Dzieci, dzieci. Dzieci. Cóż, dzieci. Długo bowiem Friday sam nie pobył, rozkoszując się alkoholem, bo przecież pojawiło się to całe koło wzajemnej adoracji. Kilka dziewcząt, jeszcze więcej panów. Czy chłopaki nie potrafią już samodzielnie wziąć spraw w swoje ręce? A może nie w tym rzecz(?), może zwyczajnie myśleli, że mają szansę? A może któraś z nich jest lesbijką? A może obie sypiają ze sobą, o czym Ci biedni młodzi chłopcy nie wiedzą, bo i skąd wiedzieć mogliby?
To byłoby ciekawe.
w sumie. no. to byłoby ciekawe.
O tyleż ciekawe, że chwilę wcześniej zauważył, że ktoś tu zwrócił na niego swoją uwagę. Ta dziewczyna. Siedziała tu pierwsza, piła gdy już przyszedł. Nie bardzo ją znał, ale to chyba normalne, skoro tak dawno nie wychodził i całe to towarzystwo z Hogwartu coraz bardziej go nie interesowało. Dlaczego? Powód znajdował się może ze dwa metry obok. Nazywał się grupka dzieciaczków wypuszczonych ze szkoły. “Nie znam Cię, chodzisz z nami do Hogwartu”. Czy coś w tym stylu. To zabawne, naprawdę bardzo zabawne. Aż chciało się wyjść na zewnątrz, złapać nieco świeżego powietrza i zwymiotować w samotności. Jak gdyby nigdy nic wytrzeć ręce w ściereczkę i wrócić, udając że wszystko jest w porządku. Że nic się nie stało. Tymczasem, nie wiedzieć czemu, nadal tam siedział przy tym barze. Friday zauważył, iż czerpie z obecności tamtej grupki niewypowiedzianą, nienazwaną przyjemność.
Oczywiście, że uszy go bolały.
Oczywiście, że bolały go uszy.
Oczywiście, że go uszy bolały, jak mogłyby go nie boleć w takiej sytuacji?
Co gorsza, znał tylko jedno dobre lekarstwo na ten stan. Kolejny i kolejny kieliszek. Początkowo sam, potem z barmanem. Ciekawe, czy Casper gdzieś tu się szlajał? Czy był w tym klubie. Może właśnie zapinał jakąś pannę w swoim biurze? Albo w mieszkaniu. Może właśnie ćpał, albo podpijał w swoim biurze? Albo w mieszkaniu. Tymczasem kolejne dwie bańki. W zasadzie to cztery: po dwie dla Piątka no i po dwie dla barmana, co warte odnotowania(!), nie będącego kolejnym Voldkiem.
Chyba powinien wyjść i zapalić papierosa. A może powinien zapalić tutaj?
A może tak zapytać tych siedzących przy stoliku? Czemu nie?
To byłoby ciekawe.


Wiecie może gdzie można tu palić? Nie mogę się doszukać żadnej palarni, a zwiedziłem już chyba cały klub.
Powiedział, uśmiechając się przy tym do @" Berenice V. Cairndow". Zapewne wiedziała, że mijał się z prawdą. Ostatecznie nie szukał żadnej palarni. Pewnie nawet nie do końca chciał zapalić. Może po prostu szukał zaczepki. Dawno nie był na mieście. A tak?
To może być ciekawe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 729
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 826
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Oasis   Wto 9 Maj - 0:42

Zatracając się coraz bardziej w muzyce zaczynała zapominać powoli o swoich zmartwieniach. Dziś była wolna od wszystkiego i mogła robić co chciała. Nawet te dwa kieliszki ognistej wpłynęły dość pozytywnie na jej myślenie. Jedynie dobre rzeczy chodziły po jej głowie nie dając wytchnienia. Nawet to i dobrze. Przecież człowiek nie mógł żyć jedynie przypuszczeniami, żalami i... I wszystkim innym.
Człowiek został stworzony do dwóch rzeczy, do miłości i do śmierci – przy czym to pierwsze nie jest dane wszystkim. To jedyna niesprawiedliwość, jaka nas w życiu może spotkać. Śmierć natomiast jest nam z góry przepowiedziana. Clari nie wierzyła w to przez bardzo długi czas, aż pokazał jej to Jonathan. To on widział jej ciało. To on widział w jakim była wtedy stanie. Szkoda tylko, że nie wiedział kiedy miałoby to się stać. Może dzięki temu uniknęłaby swego losu. Czy rozmyślanie o śmierci jest czymś złym lub nie warto marnować życia na coś, co z definicji jest smutne? Nie powinniśmy się w tym, w żaden sposób ograniczać, chociaż każdy będzie miał inne o niej wyobrażenie. Inną tajemnicę śmierci zabierze ze sobą żołnierz pochowany w prześcieradle, inną ktoś, kto umiera z głodu, a jeszcze inną ktoś, kto śmierci nie spodziewał się wcale. Świadomość bliskości śmierci z pewnością przekłada się na jakość i sens naszego życia i pozwala wybrać właściwy system wartości. Bardzo często zdarza się, że dopiero w obliczu śmierci dociera do nas, że ten system był fałszywy. … albowiem przychodzisz na świat bez niczego, toteż i bez niczego z niego odchodzisz ….
Zatracona w bezsensownym rozmyślaniu nie zauważyła nawet kiedy ktoś podszedł do niej wymawiając jej imię. Dopiero słysząc ostatnie słowo Jon odwróciła głowę wprawiając w ruch swoje rude włosy. Ktoś kiedyś powiedział, że intensywne myślenie o kimś może go do nas sprowadzić. Zdecydowanie osoba ta mówiła prawdę. Przez cały wieczór Clari myślała tylko o nim, jednak nie przyszło jej do głowy, że chłopak może być również w tym klubie.
- Nie spodziewałam się spotkać Ciebie tutaj. - uśmiechnęła się promiennie palcami dotykając delikatnie jego dłoni. Musiała sprawdzić czy to się jej czasem nie śniło. A gdy uświadomiła sobie, że jest to rzeczywistość jej uśmiech jeszcze bardziej się powiększył.
- Oczywiście, że z Tobą zatańczę. - przysunęła się bliżej chłopaka kładąc dłonie na jego ramionach aby w następnej chwili objąć go za szyję i wtulić głowę w jego tors. Tak bardzo chciała znów poczuć zapach z kurtki którą to ją poratował przy ich spotkaniu. Teraz mogła powiedzieć z całkowitą szczerością - burza którą czuła uspokoiła się na dobre, a spokój opanował całe jej ciało. - Długo już tutaj jesteś? - zakłócenie tej błogiej ciszy było jak wbicie noża w ciało, jednak nie potrafiła siedzieć cicho. A może i nie chciała?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 27
  Liczba postów : 22
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14522-winona-testral-fairwyn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14528-what-the-fuck-is-going-on
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14523-winona-testral-fairwyn




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Oasis   Wto 9 Maj - 0:55

Winnie rozglądała się po klubie, analizując kto tak właściwie się pojawił na imprezie. Szukała ludzi, z którymi mogłaby się napić, porozmawiać lub zatańczyć. Wbrew pozorom Fairwyn tańczyła całkiem nieźle, choć śpiewanie wychodziło jej lepiej.
Ledwo zdążyła przywitać się z przyjaciółmi, kiedy Theo już jednego  jej porwał. Nie rozpaczała nad tym jednak zbyt długo, bo sam ich widok sprawił, że cholernie się rozczuliła. Z powodu, że Winona sama nie jest heteroseksualna, widok dwóch kręcących ze sobą mężczyzn przyprawiało ją o jak najbardziej pozytywne odczucia. Bo widok dwóch trzymających się za ręce kobiet już nie wpływał na nią aż tak, bowiem tak również zachowywały się przyjaciółki. Wększość facetów z kolei, z jakiegoś powodu, będąc hetero, bardzo stronią od takich czułości, by nie wyjść na ,,pedałów''. Takie podejście bardzo nie podobało się Winonie i od razu irytowała się, będąc świadkiem takich zdarzeń.
Jej twarz rozświetlił uroczy uśmiech, kiedy tak przyglądała się Theo i Scottowi. Poczuła dźgnięcie w bok i zerknęła na Larissę.
- Tak, mój homo radar to ewidentnie wyczuwa. - stwierdziła z zadowoleniem. Upiła łyk złotego napoju i westchnęła. Był pyszny.
- Wiesz, od zawsze podobała mi się to Twoje znamię na szyi. Wiem, że je chowasz przed światem, ale ono tylko sprawia, że jesteś jeszcze bardziej wyjątkowa. Choć bez niego byłabyś równie wspaniała. - powiedziała i objęła ją ramieniem. Miała naprawdę dobry humor i chciała mówić ludziom same dobre rzeczy. W tłumie wypatrzyła @Ambroge Friday , więc postanowiła na chwilę do niego podejść.
- Chodź poznam Cię z kimś! - powiedziała do Larissy i złapała ją za dłoń, ciągnąc ją za nią i zmierzając szybkim krokiem w kierunku chłopaka.
- Napij się z nami! - powiedziała głośniej, zbliżając swoje usta do jego ucha, by lepiej ją słyszał poprzez dudniącą muzykę. Nie czekając na odpowiedź, stuknęła swoją szklanką o jego i o Larissy i upiła łyk.
Ambroge, ,,Palenie jest dozwolone na terenie klubu, ale tylko w wyznaczonej części (stoliki na piętrze po jednej stronie). Dym utrzymywany jest z dala od reszty klubu przez specjalne zaklęcie. Co więcej, można tu nabyć paczkę dowolnych papierosów.
O używki musisz bezpośrednio zwracać się do właściciela klubu (posty fabularne!)''
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 122
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 59
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13090-jonathan-sebastian-valentine-garroway?nid=3#350699
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13093-jonathan-garroway?nid=4#350709
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13095-sowa-jonathana
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13094-jon-garroway




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Oasis   Wto 9 Maj - 6:06

Długo zastanawiał się, czy dobrze robi, czy… Czy nie powinien po prostu sobie pójść i zapomnieć. Jednak wiedział już, że nie byłby w stanie, bowiem rudowłosa dziewczyna była całkowicie w posiadaniu jego serca i mogła z nim zrobić co by jej się tylko żywnie podobało. Zresztą, teraz było już mu wszystko jedno i jedyne czego chciał, to spędzić trochę czasu z Clarissą - któż zresztą wiedział ile tego czasu zostało? Na jego twarzy utrzymywał się uśmiech, ale w środku znowu sposępniał wraz z tym jak powróciły do niego myśli o tej jego wizji. Nadal nie wiedział nic poza tym, że dziewczyna ma umrzeć i, choć usilnie się starał, coś jakby się uparło, żeby mu jak najbardziej utrudnić poznanie wszelkich szczegółów. Dlatego mniej więcej zaczął uciekać w alkohol. Jeżeli wypił odpowiednią ilość, ale nie na tyle dużą, żeby się doszczętnie schlać, wizje stawały się bardziej przejrzyste i mógł więcej z nich zrozumieć. Ale cóż z tego, skoro zazwyczaj był na tyle zdołowany, że najzwyczajniej w świecie w końcu urywał mu się film i musiał próbować po raz kolejny? Patrząc na rudowłosą, miał ochotę skryć ją w swych ramionach i uciec gdzieś daleko, tak, by nawet sama śmierć nie zdołała jej skrzywdzić. Nie rozumiał dokładnie, jak można być aż tak w kimś desperacko zakochanym, że pragnie się go ochronić każdym włóknem swojego ciała, a serce samo rwało się z piersi, żeby tylko móc przy nim być. A z drugiej strony, wiedział gdzie jest granica i nie zamierzał jej przekraczać, by jego miłość nie zamieniła się w obsesję. Odwzajemnił uśmiech Clarissy, ignorując tępy ból w klatce piersiowej. Jak długo mógł tak jeszcze wytrzymać? Jak długo mógł udawać, że wcale jej nie kocha, jak długo mógł się jeszcze z tym kryć? Jonathan nigdy nie należał do cierpliwych i wiedział, że prędzej czy później jego cierpliwość się skończy. Czy wobec tego powinien spędzać czas z Grigori? Zdecydowanie nie. Ale wcale nie chciał od niej odchodzić i teraz już nie miał zamiaru. Powoli owinął swoje ramiona wokół pasa dziewczyny, zastanawiając się, czy słyszy jak mocno bije mu serce. Prawie umknęło mu to, że przecież ona coś do niego mówiła i zmusił się, żeby wrócić myślami do rzeczywistości.
- Och, niedługo. - odparł, marszcząc brwi. Właśnie, jak długo tu już był? Wydawało mu się, że niedługo, bo przecież dopiero co rozmawiał z Berenice. Ale czy tak naprawdę było? Nie miał zielonego pojęcia. Umilkł, wypuszczając powoli oddech i oparł się policzkiem o głowę dziewczyny, wdychając jej zapach. Naprawdę miał już dość udawania, choć wiedział, że to głupie i samolubne z jego strony. Ale serce mu pękało jak widział, że trzyma w ramionach miłość swojego życia i jedyne, co może zrobić, to ją przytulić. I sam był sobie tego winien. Kiedy kawałek się skończył, Jonathan odsunął się od Rosjanki, ale tylko na tyle, by móc spojrzeć jej w oczy i dłonią pogładzić ją po policzku. Był już zdecydowany i nie miał zamiaru się cofnąć. Miał do wyboru albo zdobyć wszystko, albo to stracić. nachylił się nieco do dziewczyny, nie odwracając od niej wzroku, a potem uśmiechnął się bardzo delikatnie, kciukiem gładząc jej skórę.
- Przepraszam, ale ja już tak nie mogę - powiedział cicho, po czym jednym ruchem przyciągnął dziewczynę do siebie i nachylił się mocniej. Już na pewno musiała zorientować się, co planuje i teraz mogła go odepchnąć, jednak Jon już o to nie dbał. Pocałował ją, starając się zawrzeć w tym geście wszelkie swoje uczucia i odsunął się dopiero po chwili, znowu patrząc się prosto w oczy dziewczyny. Czy zamierzała go uderzyć? Czy była wściekła, czy raczej szczęśliwa? Nie miał pojęcia i to właśnie najbardziej go przerażało, bo zazwyczaj widział jej uczucia na wylot. Ale teraz nie mógł zrobić nic więcej jak tylko czekać na jej reakcję i modlić się, by jej nie stracić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 729
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 826
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Oasis   Wto 9 Maj - 14:27

Głównym elementem tańca jest ruch ciała wykonawcy, może on być bardziej lub mniej skoordynowany, szybszy lub wolniejszy, ale zawsze celowy. Drugim elementem tańca jest rytm. Taniec można też nazwać formą komunikacji niewerbalnej. I właśnie w ten sposób komunikowali się ze sobą w tej chwili. Nie potrzebne były słowa, wystarczyły zwykłe gesty. Mały dotyk, muśnięcie policzka przy skórze, delikatne zataczanie kółek na dłoni kciukiem. To dawało jej poczucie bezpieczeństwa którego tak dawno nie czuła. Biorąc głębszy wdech mocniej wtuliła się w jego tors. Tak bardzo chciała być blisko niego, że omal zapomniała iż są przyjaciółmi. Tylko przyjaciółmi.
Słysząc jego głos przytaknęła. Oczywistym było iż mu nie uwierzyła. Zbyt wyraźnie czuła od niego alkohol. W dodatku ten zamglony wzrok. Zdecydowanie musiał siedzieć już tutaj od dobrych kilku godzin (?). Jonathana znała już trochę i wiedziała, że nie staczał się gdy nie miał ku temu powodów. Czyżby znów nawiedziła go jakaś wizja ? Nie koniecznie myślała o sobie w tym momencie. Może chodziło o kogoś bliskiego. Wiedziała, że nie miał rodzeństwa jednak jego rodzice nadal żyli. Może wizja, o ile jakąś miał, dotyczyła ich...
Kiedy tylko muzyka dobiegła końca dziewczyna spojrzała na odsuwającego się chłopaka. Zimno, które ogarnęło jej ciało wraz z jego wycofaniem było nie do zniesienia. Chciała aby znów ją objął, przytulił i trzymał tak w ramionach do końca... jej życia. Zamiast tego on tylko patrzył na nią. Chciała już zapytać czy wszystko dobrze, gdy stało się coś czego kompletnie się nie spodziewała, a czego pragnęła od dłuższego czasu. Jego dłoń spoczęła na jej policzku, a ona odruchowa przymknęła oczy kładąc na jego dłoni swoją. Gest zbyt bardzo czuły, jednak nie dbała o to. Miała dość ukrywania uczuć do niego. Kochała go. Przez cały ten czas, nawet gdy była z Belphem czy Evanem, kochała Jonathana. Jeśli serce mogłoby wyskoczyć z jej piersi to zrobiłoby to właśnie w tej chwili. W chwili gdy usłyszała jego słowa. Z początku sądziła, że chce ją zostawić. Zerwać z przyjaźnią która ich łączyła. I poniekąd tak było, jednak przyjaźń w tym przypadku miała zmienić się w coś zupełnie innego. Gdy tylko ich usta się spotkały Clari nie mogła powstrzymać uśmiechu który zawitał na jej ustach. Była naprawdę szczęśliwa. Znów objęła go za szyję i stając na palcach starała się dorównać mu wzrostem. Już zapomniała jak to jest czuć jego usta na swoich. Jak to jest czuć jego bicie serca w ten specyficzny sposób, a może tylko ona wyczuwała, że bije inaczej... Dopiero gdy brakło jej tchu odsunęła się od chłopaka. Błyszczące oczy, czerwone policzki i uśmiech... który mógłby powalić. Tak, Clari była szczęśliwa i to bardzo.
- Wreszcie. - tylko tyle była w stanie powiedzieć nim znów złączyła ich usta. I może to wszystko dzięki alkoholowi, jednak nie miała mu tego za złe. Dzięki niemu znów mogła żyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Wenecja, Włochy
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 484
Dodatkowo : Hipnoza
  Liczba postów : 322
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14432-theo-romeo-u-evermore#382217
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14439-i-will-be-true#382241
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14442-false#382249
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14440-kuferek-theo#382245




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Oasis   Wto 9 Maj - 17:47

Scott był jedyny w swoim rodzaju, Theo nie miał co do tego żadnych wątpliwości. Nawet gdy dookoła przewijało się tyle osobistości, on potrafił ostatecznie skoncentrować się na swoim rozmówcy - Evermore nie czuł się ani trochę zaniedbany. Na dodatek Krukon wiedział jak subtelnie naruszyć przestrzeń osobistą drugiej osoby, aby wywołać u niej przyjemne trzepotanie w brzuchu. Theo słuchał tego przedłużającego się komplementu, chociaż trochę stracił uwagę i gapił się na Savage'a z uwielbieniem, którego ukryć nie miał jak. Nawet gdyby próbował!
Nie uważał się za "łatwą" osobę. Od drobnych flirtów nie stronił, ale koniec końców potrzebował kogoś, kto by zaspokoił jego romantyczne serduszko. Wiedział, że każdy błąd może kosztować go potem całe lata cierpienia - dramatyzował jak prawdziwy Romeo. Co więcej, zupełnie nie wstydził się tego przyznać.
- Tak. - Powiedział po prostu, aby zapewnić Scotta, że faktycznie wszystko perfekcyjnie ujął. Nie musiał chyba już nic dodawać - z jego oczu i tonu głosu wyczytać można było wszystko. Został zwyczajnie kupiony... takim, jak mogłoby się zdawać, tandetnym sposobem. Jeden komplement i co, pod Theo nogi się uginają?
Larissa wydawała się być sympatyczna - Winnie zresztą też. Theo mimo wszystko poczuł się trochę dziwnie, jakby wpakował się w zbite towarzystwo (bo tak było...). Z drugiej strony, to raczej Scott zagadał jego, więc nie powinno to być problemem, tak?
Nie miał pojęcia, co strzeliło mu do głowy z tym tańcem. Nie był jakimś wyśmienitym tancerzem - mógł trochę poskakać na takiej imprezie, ale zwykle kończył przy barze lub stoliku i, sącząc delikatnego drinka, zabawiał kogoś rozmową.
Zupełnie zapomniał, że trzyma Scotta za rękę... aż do momentu, gdy ten w końcu go puścił. Do Theo coraz bardziej docierało, że mógł się nieco zagalopować. W dodatku Scott zdawał się niemalże królować na parkiecie!
- Tak właściwie, to rzadko tańczę - pozwolił sobie na przysunięcie. Krukon wpadł na to w tej samej chwili i niemalże wpadli na siebie, ale Romeo skwitował to minimalnie zakłopotanym uśmiechem. I nie odsunął się, bo po co?... - Powinieneś! To może się więcej nie powtórzyć, bo tańczysz o wiele lepiej ode mnie...
Muzyka była przyjemna, a Theo nie należał do szczególnie martwiących się osób. Jego ruchy zatem pozbawione były paraliżującego wstydu czy niezręcznej sztywności - były dość zwyczajne, raczej przeciętnie normalne.
- Przyjaźnicie się? - Zagadnął nagle, bo wyłapał w tłumie spojrzenie tamtych dwóch dziewczyn. Nie miał pojęcia, co może dokładnie łączyć tę trójkę, ale nie było to raczej nietaktowne pytanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 122
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 59
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13090-jonathan-sebastian-valentine-garroway?nid=3#350699
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13093-jonathan-garroway?nid=4#350709
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13095-sowa-jonathana
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13094-jon-garroway




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Oasis   Wto 9 Maj - 19:00

Jego drżący wzrok spoczął na rudowłosej, gdy starał się desperacko milczeć, nie chcąc spłoszyć jej swoimi słowami. Wiedział, że zareagowała pozytywnie na jego dotyk, ale czy nie przesadził z tym pocałunkiem? Ogromnie się odprężył, gdy zobaczył jej uśmiech i zamrugał, mając nadzieję, że dziewczyna nie zobaczyła jego łez. Gdy znowu go pocałowała, przyciągnął ją niemożliwie bliżej siebie, delikatnie zaciskając dłoń na jej sukience, by mieć pewność, że ona na pewno tu jest. Oderwał się do niej dopiero, gdy zaczęło brakować mu powietrza i ujął jej twarz w swoje dłonie, wpatrując się w jej oczy. Ciężko oddychał, jakby dopiero co przebiegł maraton i złożył delikatny pocałunek na jej czole, po czym oparł się o nie swoim, przymykając oczy. Czy to działo się naprawdę? Czy może jednak był to kolejny sen, który miał się po prostu nie spełnić?
- Tak cholernie się cieszę - szepnął, odsuwając się nieco i kciukami gładząc jej policzki. Może i teraz trochę bełkotał, ale czuł się jeszcze bardziej pijany od emocji, choć jakimś cudem nie przekroczył jeszcze tej magicznej granicy utraty zdrowego rozsądku. Nie mógłby być chyba bardziej szczęśliwy i już nawet nie przejmował się tym, co widział. Jak mógłby się przejmować teraz, kiedy okazało się, że jego miłość też ciągle go kocha? Serce biło mu jak szalone, gdy starał się uwierzyć w to wszystko i w to, jak cholernym szczęściarzem był. Może jednak wszystko miało ułożyć się dobrze? Może, pomimo tego, że zawalił sprawę w przeszłości, gdy wybrał Tori, a nie Clari, mieli jeszcze szansę na miłość i szczęście? Nie miał pojęcia, ale gorąco chciał w to wierzyć. bo wreszcie czuł jak jego życie na nowo nabiera sensu. Miał ochotę tańczyć, śpiewać i jednocześnie wyrzucić na płótno wszystkie emocje, które się teraz w nim zebrały. Był świadom, że byłby to co prawda chaotyczny obraz, ale chyba najpiękniejszy, z tych które dotąd namalował. Niewiele myśląc, chwycił dłoń Clarissy i przyciągnął ją bliżej siebie, pochylając się w jej stronę. Jakby za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, jego smutki i troski zniknęły, zastąpione przez radość oraz wszechogarniającą go miłość - chociaż może były to skutki wlanego w siebie alkoholu.
- Jesteś doprawdy najlepszym, co mnie w życiu spotkało, wiesz? - zaśmiał się, patrząc się w jej oczy, zaś w jego własnych tańczyły dawno zgaszone już iskierki, które dopiero teraz odżyły. Występowały częściej, kiedy był młodszy i o wiele weselszy, ale po tym jak Tori wyjechała, a Clari związała się z Evanem, zgasły i wręcz zniknęły. Z roku na rok stawał się coraz posępniejszy, aż w końcu wyjechał. Może tak właśnie miało być? Może to los specjalnie rzucił go na te wszystkie przeszkody, by pokazać mu, że życie jednak może być piękne, jeżeli znajdzie się tę odpowiednią osobę.
- Kocham Cię, Clarisso - powiedział po chwili, składając delikatny pocałunek na jej ustach. - I teraz, nieważne co powiesz, już się ode mnie nie odpędzisz.
Umilkł, znowu głaszcząc ją po policzku i zerknął w stronę stolików, które lekko unosiły się nad salą.
- Chcesz usiąść, czy wolisz jeszcze potańczyć?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Wenecja, Włochy
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 383
  Liczba postów : 80
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14437-tequila-izarra-margarita-evermore#382232
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14443-time-is-on-my-side
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14495-poczta-time
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14438-tequila-evermore




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Oasis   Wto 9 Maj - 20:35

Cieszyła się, że chłopak najwyraźniej polubił jej towarzystwo, tak jak ona jego. Może coś było w tym, że to przeznaczenie sterowało całym światem?
- Jest cała tylko do twojej dyspozycji - odparła, przygryzając usta. Już teraz ta krótka rozmowa wprowadziła ją w doskonały humor, a zazwyczaj ludzie tak na nią nie działali. Tequila była bardzo mało podatna na cudze nastroje, jednak Leo miał w sobie coś takiego, co ją ujmowało. Co po prostu potrafiło utrzymać ją na krzesełku i w stanie niesłabnącego zainteresowania.
Albo chłopak po prosu był niezrównanym bajerantem, a ona dawała się na to skusić.
- Zobaczymy, czy wytrzymasz cały wieczór, a potem możemy porozmawiać o reszcie życia, panie macho Vin-Eurico - zaśmiała się. Niewiarygodny. Ten chłopak był niewiarygodny i zdecydowanie zbyt uroczy.
- Jak najbardziej - ucieszyła się z propozycji, chętnie podrywając się krzesełka... i zadzierając głowę do góry. - Och. Myślałam, że już przyzwyczaiłam się do wysokich ludzi, ale ty zdecydowanie przebijasz wszystkich. Czym cię rodzice karmili? - zaśmiała się ciepło, kręcąc głową. Tea już przy Theo czuła się malutka, a co dopiero przy Leo, do którego jej brat nawet się nie umywał. Poprowadziła go za rękę w stronę środka i wtedy przysunęła się do niego bliżej, po prostu rozkoszując się ciepłem ciała chłopaka i zapachem jego perfum. Evermore nie była może wybitną tancerką, ale jeśli tylko miała dobrego partnera, potrafiła się odnaleźć. A podejrzewała, że ktoś tak wysportowany jak Leo mógł pochwalić się dobrą koordynacją ruchową. - Mógłbyś być superbohaterem. Jak Superman albo Thor. Albo Kapitan Ameryka - wyznała nagle. Tequila znała całkiem dobrze kulturę mugolską, więc nawet nie zorientował się, że wplotła w swoją wypowiedź element ich kultury. Dopiero po chwili zmarszczyła brwi. - Albo... Merlin? Czarodzieje mają jakichś bohaterów?
Tańcząc, rozejrzała się po innych osobach, którzy się bawili w klubie. Wszyscy wyglądali tak pięknie! Tequila najchętniej podeszłaby do każdego, żeby powiedzieć jakieś miłe słowo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 636
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Klub Oasis   Sro 10 Maj - 14:44

- To dokładnie to, co chciałem usłyszeć - puścił dziewczynie oczko. Nie był pewien, czy flirtują ze sobą na poważnie, czy tylko żartują - ale dzięki temu szło im bardzo swobodnie i przyjemnie. Leo nie musiał wcale od razu klasyfikować ich relacji, bo dobrze czuł się z tym, co właśnie mieli. Zresztą, wszystko się zobaczy, nie można nic pospieszać! Aktualnie wiedział tylko, że śliczną Tequilę trzeba lepiej poznać.
- Podejmuję się wyzwania - poinformował ją od razu. Głównie dlatego, że faktycznie chciał spędzić z nią wieczór, ale... Vin-Eurico kochał wszelakie wyzwania i zakłady, toteż odmówiłby chyba jedynie w jakiejś tragicznej sytuacji. Panna Evermore doskonale trafiła, bo Leoś potrafił być całkiem lojalny i z całą pewnością da radę wytrzymać z nią wieczór.
Znaczy, z tą lojalnością to różnie bywa, ale parę godzin nie powinno sprawić różnicy. Nie było to w pełni zależne tylko od niego, dobra?
Kiedy ciemnowłosa wstała, Leo jedynie się roześmiał, potrząsając głową z niedowierzaniem. Był wyjątkowym przypadkiem, bo przy nim i dwumetrowy Lysander nie zdawał się taki wielki. Osóbki jednak drobniejsze, o wzroście przyjmowanym za przeciętny, nie miały w ogóle szans. Nie było teraz sensu się nad tym rozwodzić, bo Tequila już prowadziła go na parkiet. Gryfon oczywiście posłusznie podążył za nią.
Leosiek mógł faktycznie pochwalić się dobrymi ruchami, głównie dlatego, że każdy jego gest pozbawiony był choćby krztyny krępacji. Bez najmniejszego zmieszania obracał swoją partnerkę i przyciągał ją do siebie, pozwalając sobie na coraz szerszy uśmiech - raczej nie powinna narzekać na to, że ją prowadził, prawda?
- I właśnie w tej oto chwili, panno Evermore, kompletnie skradłaś moje serce. - Nawet nie próbował ukryć niedowierzania w swoim głosie. Jego matka była mugolką i jego samego bardziej ciągnęło do tej kultury, toteż czytanie komiksów i oglądanie kreskówek (lub filmów) było dla niego normą. - Chyba nie. Trochę się to mija z celem, skoro i tak każdy może czarować... - Zauważył ostrożnie, marszcząc lekko brwi. Jasne, Merlin był superpotężny i tego nie można mu odmówić, ale on kontra inny czarodziej to co innego, niż przeciętny człowiek kontra nordycki bóg. Niż przeciętny człowiek kontra przybysz z innej planety.
Muzyka zmieniła się na nieco bardziej wolną, toteż Leo dostosował swoje ruchy i teraz jeszcze łagodniej obracał dziewczynę, z niejakim zachwytem podziwiając jej piękne ciało.
- Z początku nie byłem przekonany do tej imprezy, ale teraz...

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 21
Skąd : Cambridge, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 25
  Liczba postów : 66
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14397-larissa-sharewood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14520-ta-sliczna-i-najlepsza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14519-lari-dzieli-drewno
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14518-larissa-sharewood




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Oasis   Sro 10 Maj - 16:32

Spojrzała groźnie na przyjaciółkę, gdy usłyszała o znamieniu. Starała się je ukrywać najlepiej jak mogła, a tu takie coś!
- Winnie przysięgam ci, że jeśli nie przestaniesz, to... - zaczęła groźnie ze zmrużonymi oczami, jednak nagle Krukonka oświadczyła, że jej kogoś przedstawi i zaczęła ciągnąć w tłum, podczas gdy Lari popijała niebieskiego drinka. W sumie był całkiem dobry, ale wcale jej nie ułaskawił i dalej była wściekła na Wino. Poza tym liczyła, że osobą, którą za chwilę pozna będzie jakiś przystojny, fajny facet, a zatrzymały się... przy czymś, co nim nie było.
- To kogo chcesz mi przedstawić? - spytała z nadzieją, że to jednak nie ten, jednak kiedy Winona stuknęła o jego kieliszek, Lari straciła całą nadzieję. Westchnęła i wypiła resztę niebieskiego drinka. Przez chwilę miała zamiar się niechętnie przedstawić, ale nagle poczuła potrzebę przedyskutowania czegoś.
- Imię dużo mówi o człowieku. - uznała bez zastanowienia. - Chociaż w sumie to nie. Szkoda, że nie mamy wpływu na swoje imiona, chociaż ja swoje lubię, bardzo ładnie brzmi. Ale czasem rodzice mają jakieś dziwne fanaberie, na przykład Tequila, Angel, albo... takie tam. Wyobrażacie sobie dziecko o imieniu Vodka? Albo Heroina?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 32
  Liczba postów : 119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14158-roksana-delamar
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14198-roksana-delamar#374327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14197-poczta-roksany-delamar#374325
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14167-roksana-delamar




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Oasis   Czw 11 Maj - 20:55

Kiedy przyszła do mnie wiadomość z zaproszeniem byłam dosyć zaskoczona. Rzadko kiedy wychodzę na imprezy, ale kiedy tylko zobaczyłam tę piękną kartkę, ozdobioną rysunkami, napisaną ślicznym, kaligraficznym pismem, no po prostu nie mogłam nie przyjść. W sumie, to było mi to po drodze, musiałam odwiedzić pewien sklep, który znajduje się w tej okolicy. Przed wejściem nie było już za dużo osób, weszłam do środka i zza futryny zobaczyłam pięknie przystrojoną salę. Kiedy ostatnim razem tu byłam (a było to dawno) wnętrze wyglądało zupełnie inaczej. Kolory domów i godło Hogwartu, przypominały wszystkim o charakterze tej imprezy. Integracja! Krzyknęłam w duchu, miałam nadzieję, że w końcu się przemogę. Od razu po przekroczeniu dostałam jakimś zaklęciem w twarz. To było zupełnie dziwne i zupełnie się tego nie spodziewałam, powiedziałabym wręcz, że odskoczyłam na bok przez moją strachliwość. Podeszłam parę kroków dalej i w sumie to nie wyglądałam tak źle. Ludzie bawili się już całkiem dobrze, postanowiłam podejść do baru, usiąść i poczekać aż coś zacznie się dziać. Nie za bardzo lubię tańczyć, może nie to że nie lubię, ale po prostu się wstydzę, więc nie zamierzałam wychodzić na parkiet.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Kostaryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 59
Dodatkowo : animagia (kot)
  Liczba postów : 74
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14505-scott-arthur-steven-savage?nid=2#384700
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14508-you-have-so-much-sass#384708
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14507-pan-prezes#384707
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14506-sass




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Oasis   Pią 12 Maj - 23:47

Scott długo nie odrywał wzroku od Theo, chcąc dokładnie widzieć jego reakcję na powiedziany wcześniej komplement. Nie miał pojęcia dlaczego, ale coś było w tym chłopaku, co sprawiało, że czuł się jeszcze naturalniej niż zwykle. Wiedział, że nie każdemu pasuje jego otwartość oraz styl bycia, ale Evermore, on… On był inny. Był jak światło, a Scott był biedną małą ćmą, która nie może się powstrzymać od podlatywania bliżej, choć wie, że to nie skończy się dobrze dla jednej ze stron. Był jak… Był jak wspomniany płomień, który rozpalał coś w Krukonie i nie pozwalał temu zgasnąć. Savage chyba nigdy wcześniej się tak nie czuł, ale podobało mu się to i chciał więcej, niczym narkoman znajdujący swoje ulubione narkotyki. Uśmiechnął się szeroko, widząc wzrok swojego towarzysza i jego wyraz twarzy, po którym stwierdził, że komplement był jak najbardziej udany. Był z siebie dumny i w dodatku szczęśliwy, a dwie rzeczy wbrew pozorom rzadko razem występowały. Jego wzrok przeniósł się trochę niżej, ale tylko po to, by móc obserwować całego Theo, a nie tylko jego twarz. Musiał przyznać, że mimo iż chłopak nie był idealnym tancerzem (choć tak naprawdę nikt nie był), to też coś było kuszącego w jego ruchach. Albo po prostu Scott zaczynał widzieć rzeczy, które chciał, choć w tej chwili było to dla niego jednym i tym samym. Zaśmiał się głośno, kiedy prawie na siebie wpadli, ale nie miał najmniejszego zamiaru się odsuwać, skoro czarnowłosy tego nie chciał. Wręcz przeciwnie, odrobinę nachylił się w jego stronę, przymykając na chwilę oczy, by móc dać porwać się muzyce.
- Rzadko tańczysz? Nie powiedziałbym. - odparł, unosząc powieki i wpatrując się w chłopaka przed sobą. Teraz, kiedy przestał tak bardzo skupiać się na rozmowie i otoczeniu, jego ruchy stały się jeszcze płynniejsze, a Savage zapomniał już o kompletnych barierach, powoli improwizując swoje ruchy jeszcze bardziej niż przedtem. W skrócie oznaczało to, że po prostu chciał się wyszaleć i w tańcu i w rozmowie.
- Dzięki. Choć nie uważam się za świetnego tancerza. - posłał mu szeroki uśmiech, czerpiąc przyjemność z lecącej muzyki pomimo tego, że na co dzień wolał klasyczną. Zaskoczyło go następne pytanie i automatycznie przeniósł wzrok na Winnie oraz Larissę, uśmiechając się z lekkim rozczuleniem.
- Jesteśmy czymś w rodzaju trio. To znaczy, takim imprezowym trio. Chyba można to nazwać przyjaźnią, jakoś nigdy się nad tym nie zastanawiałem. - wzruszył ramionami, w tańcu nieświadomie przysuwając się bliżej do drugiego chłopaka i orientując się o tym dopiero, gdy zobaczył jak tak naprawdę są blisko siebie. Nie chciał w żaden sposób szarżować, więc po prostu powoli zwolnił swoje ruchy, po czym utkwił w nim wzrok, przez długą chwilę nic nie mówiąc.
- Wiesz, nie tylko oczy masz piękne. - zaczął mówić, nie przejmując się tym, czy to co powie może wydać się niestosowne, lub zbyt dosadne. - Nie umiem tego określić, ale… Coś w tobie jest, wiesz? Powiedziałbym, że jesteś charmant, choć to też nie do końca to. Tak czy inaczej, byłbym niezmiernie zaszczycony, gdybym mógł Cię lepiej poznać, Theo.
Przestał tańczyć, po czym ujął dłoń Evermore’a i skłonił się lekko, składając na niej delikatny pocałunek. Po chwili zaś wyprostował się, nadal luźno obejmując jego rękę, ale tak, że ten mógł ją zabrać w każdej chwili. Muzyka przestała grać, a Scott, niewiele myśląc, puścił rękę Theo, opierając swoje dłonie o jego barki i, wspinając się na palce (czasami żałował, że nie był wyższy), cmoknął go w policzek, uśmiechając się szeroko.
- Dzięki za taniec. - mruknął, po czym odsunął się, przeczesując palcami włosy. - Chcesz się czegoś napić czy jeszcze zostać na parkiecie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Rožmitál, Czechy
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 67
  Liczba postów : 33
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14535-arnost-rozmital
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14539-arnost-rozmital
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14538-arnost-rozmital
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14540-arnost-rozmital#386281




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Oasis   Sob 13 Maj - 23:48

Impreza w mieście, na którą Arno by nie poszedł? Niemożliwe.
Gdy tylko dowiedział się, że w Oasis coś się dzieje, wiedział już, że musi się tam wybrać. Brakowało mu tego, by się dobrze zabawić, więc nie miał wątpliwości co do tego wieczora. Był świadomy tego, że impreza zaczęła się jakiś czas temu, jednak to wcale mu nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie- nie lubił przychodzić za wcześnie. Czekanie, aż to wszystko się rozkręci nie było dla niego.
Wyszedł z domu po czasie, gdy upewnił się, że jest gotowy. Musiał wyglądać najlepiej, jak mógł. Nie znał tematu imprezy, więc ubrał się dosyć neutralnie. Nie elegancko, ale też nie luźno. Pomyślał również o tym, by na miejsce pójść pieszo, potrzebował się przewietrzyć, poza tym chciał się czegoś napić. Ewentualnie załatwiłby sobie jakiś transport na drogę powrotną.
Przed wejściem oddał się swojemu nałogowi. Musiał sobie zapalić, więc stanął za ścianą budynku. Już na zewnątrz było słychać dobrą, głośną muzykę. Spojrzał przez okno i dostrzegł, że dekoracja utrzymuje się w klimacie Hogwartu, ale ludzie ubrani są dosyć zwyczajnie, wcale nie jakoś wykwintnie, czy wyszukanie. Fantastycznie.
Po spaleniu fajki ruszył w stronę wejścia. Od razu, gdy zobaczył czarownicę zapisującą nazwiska gości, uśmiechnął się szeroko i ruszył w jej kierunku.
-Rožmitál, Arnošt. -Oznajmił, gdy kobieta na niego spojrzała. Oparł się o ścianę i spoglądał, jak kobieta wpisuje go na spis uczestników.
A po chwili poczuł, jak ktoś go gdzieś ciągnie. Zanim zdążył się zorientować o co chodzi, dostał zaklęciem i ocknął się dopiero po chwili w jakimś dziwnym pomieszczeniu. Głowa go trochę bolała, więc ostrożnie odwrócił się za siebie, by zorientować się, gdzie w ogóle jest. Za nim wisiało lustro, które ukazało mu coś dziwnego. To nie on się w nim odbijał.
Docenił pomysł. Był nim wręcz zachwycony, chociaż żałował, że długotrwałe układanie fryzury poszło na marne. Cóż, pozostało mu się bawić. Wyszedł więc z pokoiku, od razu ujrzał ludzi, którzy tańczą, piją, rozmawiają. Uśmiechnął się, patrząc na tańczące na parkiecie dziewczyny. Ruszył w stronę baru, gdzie zamówił coś na rozluźnienie atmosfery. Pozostało mu czekać na @Scorpius A. Dear ,z którym umówił się tutaj wcześniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Wenecja, Włochy
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 484
Dodatkowo : Hipnoza
  Liczba postów : 322
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14432-theo-romeo-u-evermore#382217
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14439-i-will-be-true#382241
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14442-false#382249
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14440-kuferek-theo#382245




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Oasis   Nie 14 Maj - 1:42

Wcale nie tak ciężko podbić serce Theo, jak widać. Parę komplementów, urocze uśmiechy i godne podziwu ruchy na parkiecie chyba wystarczały... Krukon bardzo starał się nie pokazywać zbyt wiele, ale coś czuł, że średnio mu idzie. Miał szczerą nadzieję, że nie gapi się na Scotta maślanym spojrzeniem, a dla pewności zaczął trochę częściej uciekać wzrokiem na boki. Wiedział, że jeśli pozwoli sobie na zbyt szybkie zbliżenie, to najprawdopodobniej się oparzy i będzie cierpiał przez kolejne stulecie. To zabawne, bo nawet posiadając taką świadomość, zupełnie nie potrafił się opanować i po prostu to wszystko przerwać. Chciał dalej rozmawiać ze Scottem, tańczyć i słuchać jego cudnych komplementów. Co mógł poradzić na to, że jego serce szybciej biło z każdym słowem Savage'a?
- Musisz przestać mnie tak komplementować... - Pokręcił głową z rozbawieniem i niedowierzaniem. Cóż, przynajmniej te upokarzające rumieńce mógł zrzucić na ciepło panujące w klubie i zgrzanie tańcem. W jego tonie można było wyczytać, że częściowo żartował - bo odbierał słowa Krukona bardzo pozytywnie! Po prostu obawiał się, że za dużo to niezdrowo...
- Tak? Ja uważam cię za świetnego tancerza - odparł z niejakim zaskoczeniem. Czego ten chłopak jeszcze chciał? Theo zaraz przełożył to sobie na swój język... Bo ile potrafił siedzieć nad jednym obrazem, aby osiągnąć perfekcję? Wiedział, że ambicje mogły nieźle wpłynąć na człowieka.
W temacie Larissy i Winnie już się nie wypowiedział, tylko skinął lekko głową przyjmując do wiadomości, że się przyjaźnią. Za bardzo skoncentrował się na tym, jak blisko się znajdowali i jak bardzo Theo chciał odległość między nimi jeszcze bardziej zmniejszyć.
- Możesz - wypalił od razu, gdy chłopak wyraził swoją chęć lepszego poznania go. - Znaczy, tak. Jasne. Pewnie, że możesz. Możemy. - Przymknął na chwilę powieki, sam nie wierząc w swoje karygodne zachowanie. Od kiedy to tracił tak kompletnie rozum? Zazwyczaj był niezły w zbieraniu myśli i panowaniu nad sobą. Chciał dodać, że mógłby dokładnie to samo powiedzieć Scottowi, ale wtedy ten zaczął dziękować mu za taniec, i... I Evermore zupełnie zapomniał o całym świecie, gdy Krukon pocałował go w policzek.
Zaraz, oddychanie to istotna czynność?
Dopiero po dłuższej chwili dotarło do niego, że zostało mu zadane pytanie. Scott już się odsunął, co jakoś umożliwiło Theo zebranie myśli. Jednocześnie trochę emocji opadło i ciemnowłosy roześmiał się, zażenowany swoim zachowaniem.
- Wow, przepraszam. Wiesz, że jesteś bardzo... bardzo. Sam nie wiem. W pewnym sensie chyba onieśmielający, ale chodzi mi o to, że... wow. Zapierasz dech w piersiach. - Znowu się zaśmiał, czując nieco lepiej. W końcu mógł odpowiedzieć na pytanie Scotta! - Napić, zdecydowanie napić. Chyba, że chcesz wrócić do swoich przyjaciółek, nie trzymam cię - uściślił, nie chcąc wyjść na jakiegoś tragicznego natręta. Z drugiej strony... Już i tak tego wieczoru nie pokazywał się w najlepszym świetle, robiąc wielkie oczy i rumieniąc się po każdym słowie Savage'a.
Mówi się "trudno".
Ruszył jednak niespiesznym krokiem do baru, zerkając przez ramię, czy chłopak do niego dołączy. Nie musiał wcale upraszać się o drinki, bo szybko w jego dłonie trafił jakiś napój o złotym kolorze. Opadł na pierwsze lepsze wolne siedzenie, biorąc łyk tajemniczego drinka. Czy to nie to pił Scott na początku? Tak czy inaczej, było smaczne, więc Theo nie narzekał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 24
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 205
  Liczba postów : 222
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14052-scorpius-alex-dear#371458
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14057-witam-z-otwartymi-rekoma#371582
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14058-scorpius-alex-dear#371584
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14056-scorpius-a-dear#371580




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Oasis   Nie 14 Maj - 10:33

Ostatnimi czasy, Scorpius nieco zaszył się w domu. Rzadko kiedy z niego wychodził, no chyba, że do pracy lub po zakupy. Szerokim łukiem omijał imprezy, nie chodził na żadne randki, ogółem rzecz biorąc z nikim się nie spotykał. Zatem, zdziwił się nieco, jak jego dobry przyjaciel @Arnošt Rožmitál powiedział, że słyszał o jakiejś imprezie w Oasis. Takiego zaproszenia trudno było mu odmówić, więc bez większych ceregieli, zgodził się. Chyba też dlatego, że wizja picia alkoholu z kumplem, za którym nieco się stęsknił była kusząca.
Ubrał się w bluzę z minimalistycznym nadrukiem, o nietypowym dla niego kolorze (zważywszy na to, że zawsze nosił czarne ubrania). Uznał, że wyjście do klubu nie wymaga nie wiadomo jakich przygotowań, nie sądził też, że należy ubrać się jakoś odświętnie. Pod koniec swojej zmiany w pracy poproszono go, by został godzinę dłużej, bo barman, który pracował na zmianę z Dearem z przyczyn zdrowotnych spóźni się na swoją zmianę. Poskutkowało to tym, że Scorp był jednym z tych spóźnialskich. Tak czy siak, nie miał z tym żadnego problemu. Zarówno jak Arnošt, wolał pojawiać się, dopiero gdy wszystko zdążyło już nabrać tempa.
Na miejscu zauważył, że klimat miejsca utrzymany jest w tematyce Hogwartu. Co jak co, ale pomimo swojej czystej krwi, wśród tych wszystkich ludzi, wyglądał aż za bardzo jak mugol.
Gdy wszedł do środka, od razu zaczął rozglądać się za Czechem. Długo jednak te poszukiwania nie trwały, bo w pewnym momencie dostał zaklęciem w twarz. Przytomność odzyskał po kilku minutach. Okazało się, że znajduje się w... łazience. Pospiesznie wstał z podłogi, obejrzał się w lustrze i kiedy po oględzinach stwierdził, że wszystko z nim w porządku, ruszył na dalsze poszukiwania. Spodziewał się chłopaka w tłumie tańczących ludzi lub przy barze. Przeciskając się przez zatłoczony parkiet, dostrzegł go przy barze. No tak, czego on mógł się po nim spodziewać?
- Od kiedy pijesz beze mnie? - spytał, udając obrażonego i spoglądając na drinka, którego chłopak ściskał w dłoni. - Skoro taki z ciebie koneser - powiedział, unosząc brwi do góry - to podpowiedz mi chociaż, co takiego pijesz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Rosja, Nowosybirsk
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 140
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 46
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14428-pandora-l-lebiediew
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14436-puszka-pandory
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14435-poczta-pandory#382200
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14434-pandora-l-lebiediew#382198




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Oasis   Nie 14 Maj - 21:49

Siedziała w dormitorium sącząc leniwie Cytrynowy Raj. Jakaś egzotyczna ślizgonka poleciła jej żeby spróbowała, więc czemu nie? Prawie usypiała nad pracą domową z ONMS. Wiedziała co napisać, ale naprawdę miała dość tkwienia przy książkach i stosie pergaminów. Zgarnęła te wszystkie papierki na podłogę i podręczniki również, a potem wyjęła różdżkę. Bawiła się zaklęciami. Następnie wszystko posprzątała co należało. Kończąc układanie podręczników odwróciła się gwałtownie, kiedy ktoś z hukiem wbiegł do dormitorium, mówić, że szykuje się biba w Oasis. Lebiediew kojarzyła ten klub. Zastanawiała się czy też dostała zaproszenie. Najwidoczniej tak bo ta sama dziewczyna wręczyła jej list. Chyba bawiła się w sowią pocztę.
Kilka minut później zaczęło się takie zamieszanie, że Pandora zastanawiała się, kiedy będzie możliwość opuszczenia tego cholernego pokoju ślizgonów. Wyciągnęła z kufra sukienkę, którą nie często zakładała (ale na takie okazje wypadało) i wyszła do Klubu Oasis cholernie spóźniona. Chociaż czy na imprezę można się spóźnić? Najwyżej wróci później (o wiele później).
Do Hogs dostała się przez tajne przejście w Hogwarcie. Dużo ryzykowała idąc tym tunelem. Na szczęście sukienka przetrwała tą próbę, więc noc w Oasis również powinna. Weszła do klubu zdezorientowana, po chwili jednak skierowała się prosto do baru. Usiadła i zaczęła rozglądać się to tu, to tam. Niczego, ani nikogo konkretnego nie szukając. W końcu wyszła, żeby się trochę rozerwać i zintegrować z uczniami Hogwartu czy też ze stałymi bywalcami klubu. Wszystko jedno.

/wyglądam i jestem ubrana, jak na awatarze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : São Paulo
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 0
  Liczba postów : 242
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14318-devi-alfaiate
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14329-diaboliczna-krawcowa-czyha-na-relki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14373-parotka-devi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14327-devi-alfaiate




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Oasis   Pon 15 Maj - 0:20

Musiała przyznać, że walnięcie w twarz kogoś, kto był niezrównoważonym emocjonalnie nastolatkiem, nie było najlepszym pomysłem. Jej samej to nie przeszkadzała, w końcu sama to sobie wymyśliła i, gdy wchodziła do ciemnego pomieszczenia, nie była zaniepokojona. Dała czarownicom rzucić na siebie czar i zaraz potem ruszyła na salę. Frekwencja dopisała, a ona miała niewielkie trudności z przejściem przez salę. No, ale wolała to niż pustki.
Za pierwszy i główny cel obrała sobie wodopój, przy którym to głębiło się chyba najwięcej ludzi. Nie potrafiła znaleźć nikogo znajomego, Caluma nie zapraszała, wiedziała, że po tym, co się ostatnio stało, chłopak oddalił się od niej i w jakimś stopniu ochłodziły się pomiędzy nimi stosunki, więc wolała nie ryzykować. Myślenie o nim sprawiało, że czuła małe kucia serca i ogólnie było jej strasznie źle, więc postanowiła, że nie będzie sobie w tę piękną noc zajmować nim głowy.
- Tequilę poproszę — powiedziała głośno do barmana. Chciała się upić, bała się, że znów zrobi coś głupiego, jednak tej nocy znów nie chciała za wiele pracować mózgiem. W zasięgu wzroku dalej nie widziała nikogo znajomego, ale obok niej siedział ktoś na tyle ciekawy, że nawet odważyła się odezwać pierwsza. - Kto Ci robił te tatuaże — rzekła zaciekawiona i uśmiechnęła się delikatnie w stronę nieznajomego, nie myśląc nawet o tym, że przecież on nie widzi jej twarzy. - Pytam, bo sama robię i szukam jakiegoś nauczyciela, który by mnie jeszcze podszkolił — dodała szczera i wyciągnęła rękę w kierunku trunku, który zaserwował jej barman, po czym upiła łyk.

@Ambroge Friday
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Port Talbot
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 301
Dodatkowo : Pół-wil
  Liczba postów : 128
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14216-benedict-capaldi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14297-the-laziest-bad-boy-ever
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14299-zloty-borsuk
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14298-benedict-capaldi




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Oasis   Pon 15 Maj - 0:21

Oasis i integracja? Trzy razy tak dla takiego combo! Nawet mimo całego tłumienia emocji długo się nie zastanawiałem nad wyjściem. Jak to ująć? Miałem smaki jak cholera. Dawno się już tak nie czułem. Odwalony w koszulę, zwykłe jeansy i marynarkę po czym wyruszyłem w swój długi i niezwykły quest w poszukiwaniu sensu melanżu. Smak jest ogromny, nie ukrywam. Chciałem szybko przemknąć przez wejście, nawet nie przejmując się ludźmi do okoła i uderzyć w bar. Może tam kogoś ciekawego spotkam? Ogólnie nie nastawiałem się kompletnie na nic. Wchodze, a tu bum jakieś zaklęcie na twarz i brak możliwości sprawdzenia o co chodzi. Troche dziwne, troche zaskakujące, ale przecież temat to integracja. Więc może nic głupiego na twarzy nie mam... może. Dobra! Jest bar! Są przy nim ludzie których widzę totalnie pierwszy raz w życiu więc ryzyk fizyk. Raz mogę sobie odpuścić i nie przejmować się niczym. Chwyciłem żółty drin w łapę i odwracam się w lewo.
-No witam. Miło mi cię poznać! Maciej- tak, najlepszą obroną jest atak! Co prawda tekst kiepski ale zawsze coś. Lepiej głupio niż wcale
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 32
  Liczba postów : 119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14158-roksana-delamar
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14198-roksana-delamar#374327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14197-poczta-roksany-delamar#374325
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14167-roksana-delamar




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Oasis   Pon 15 Maj - 13:09

W pierwszej chwili w mojej głowie pojawiło się tylko : Whot? Jednak później doszło do mnie, że to przecież impreza INTEGRACYJNA więc to było zupełnie normalne. W tym właśnie momęcie obiecałam sobie, że muszę częściej wychodzić na imprezy. Napiłam się łyczka zamuwionego wcześniej napoju, odwróciłam się w stronę chłopaka i powiedziałam.
- No cześć, mi również miło jestem Roksana. - po czym zobaczyłam piękny uśmiech na jego twarzy, szczerzył się jak koń po marchewce.
Podała mu w przyjaznym goście rękę i ciągnęłam dalej - tak w ogóle to bardzo ładne imię, jeszcze takowego nie słyszałam. Chyba nie jest to imię angielskie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Manchester, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 180
  Liczba postów : 132
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14191-isilia-smith
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14251-isilia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14253-isilia-smith#376344
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14205-isilia-smith




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Oasis   Pon 15 Maj - 17:12

Impreza integracyjna? Cóż, osobiście Isilia nie specjalnie przepadała za takimi rozrywkami, ale skoro dostała zaproszenie, to czemu by nie skorzystać? Ostatnio wciąż chodziła spięta, bo nauczyciele wyciskali z nich siódme poty, więc może dobrze jej zrobi odpoczynek od tego wszystkiego. Nie chciała zakładać na siebie sukienki, więc postanowiła ubrać coś zwykłego. Na miejscu, jedna z czarownic zapisała jej nazwisko na liście gości, podczas gdy pozostałe dwie zaprowadziły Isilię do jakiegoś ciemnego pomieszczenia. Od razu przez jej głowę zaczynały galopować myśli, że może jej się coś stać. W każdej chwili gotowa była wołać o pomoc, bo bardzo nie lubiła ciemności. Jednak czy ktokolwiek by ją usłyszał? Szczerze mówiąc, to wątpiła w to. W tej chwili nie miała jak wycofać się z pomieszczenia, nie licząc szarpaniny z czarownicami, a tego by nie chciała. Posłusznie więc za nimi szła. Nagle wydarzyło się coś, czego Isilia się kompletnie nie spodziewała. Dostała zaklęciem w twarz. Spojrzała w lusterko i dotknęła swojej twarzy, która nie była jej twarzą. Może to brzmi dziwnie, ale patrząc w lustro Is nie poznałaby siebie, gdyby nie włosy i jej ubranie gdyż jej twarz była zupełnie inna. Weszła na parkiet, bo co, miała stać i wciąż przypatrywać się swojemu odbiciu? Idiotyczne. Zauważyła w klubie osoby, których nie potrafiła rozpoznać i pomyślała, że pewnie też działa na nich zaklęcie. Skierowała się w stronę baru i usiadła na jednym z krzeseł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Rožmitál, Czechy
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 67
  Liczba postów : 33
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14535-arnost-rozmital
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14539-arnost-rozmital
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14538-arnost-rozmital
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14540-arnost-rozmital#386281




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Oasis   Pon 15 Maj - 23:20

Nie musiał czekać długo. Nawet nie zdążył dobrze poczuć smaku alkoholu, gdy usłyszał za sobą znajomy głos. Odwrócił się powoli i uśmiechnął się na widok przyjaciela. Zdziwił go tylko jego ubiór, to rzadkość spotkać Scorpiusa w czymś innego koloru, niż czarny.
-Papa Vodka? -Pokazał mu, żeby usiadł obok i podsunął mu drugi, pełny kieliszek. -O tobie też pomyślałem, śmiałbym się napić bez ciebie?
Arno cieszył się, że w końcu mógł się spotkać ze Scorpem, przez pracę kumpla w ogóle nie mieli czasu, żeby wyjść na piwo. Albo powodem było też zaniedbanie Rožmitála? Ta impreza była wręcz idealna do tego, by porozmawiać. Mimo wszystko była dosyć spokojna. Nikt nie wyskakiwał przez okna, nikt nie wymiotował na parkiet i nie wyczołgiwał się przez drzwi wyjściowe. Nikt nawet nie obściskiwał się pod ścianami, nikt nikomu nie wylewał drinków na głowę i nikt się nie bił, było bardzo kulturalnie.
-Co u ciebie? Nadal spotykasz się z tą swoją... Andreą? Tak miała na imię?
Przez wiele lat Arno był sam. Inaczej- miał wiele dziewczyn, ale w tym momencie nie pamięta ich wcale. Widział ich twarze kilka razy, spędził z nimi parę upojnych nocy, ale nic do nich nie czuł. Nawet zazdrościł facetom, którzy mają inne podejście, którzy potrafią się zakochać i rozwinąć jakąś głębszą relację. Ale... póki co nie ma na co narzekać. Jak się bawić, to się bawić.
Na parkiecie tańczyło dużo osób, ale Arnošt starał się złowić wzrokiem kogoś wyjątkowego. To było jego ulubione zajęcie na imprezach. Łowić ludzi wzrokiem, oceniać, rozmawiać, a kto wie, może wyjdzie z tego coś więcej.
-Jak uczyłem się w Norwegii, w Stavefjord, poznałem dziewczynę, nazywała się Solvig. Wiesz, ona fascynowała się Hogwartem i zawsze chciała zobaczyć, jak to wszystko w nim wygląda. Pomyślałem, że by jej się tutaj spodobało. Imprezy tematyczne były jej ulubionymi, pokochałaby te miejsce. Albo Danna, ta akurat przyjechała z Hogwartu do nas. Grała z nami w Quidditcha, pewnie ci o niej mówiłem. To ta, co przyszła na kacu na mecz, spadła z miotły i wybiła sobie zęby... ech, cóż. Pijemy? Za Hogwart!
Czech uśmiechął się i uniósł kieliszek w górę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Klub Oasis

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

 Similar topics

-
» Magiczny klub Rozing
» Klub Rogacza
» Klub Magii Nut
» Jak założyć i utrzymać klub?
» Klub "Rocks"

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
-