IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Kiedy stajesz się siedemnastolatkiem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Skąd : Seul, Korea Południowa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 164
  Liczba postów : 180
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13409-taehyung-min#357496
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13468-dont-wanna-be-lonely-just-wanna-be-yours#358775
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13469-sowka-poli#358777
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15210-min-taehyung




Gracz






PisanieTemat: Kiedy stajesz się siedemnastolatkiem   Pon Paź 31 2016, 10:04


Retrospekcje

Osoby: Min Taehyung, Jeon Jungkook
Miejsce rozgrywki: pokój w jakimś hotelu
Rok rozgrywki: 2016
Okoliczności: Taehyung obchodzi swoje siedemnaste urodziny poza murami zamku, w niedrogim hotelu. Ma zamiar spędzić ten wraz ze swoim super-chłopakiem Jungkookiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Skąd : Seul, Korea Południowa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 164
  Liczba postów : 180
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13409-taehyung-min#357496
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13468-dont-wanna-be-lonely-just-wanna-be-yours#358775
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13469-sowka-poli#358777
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15210-min-taehyung




Gracz






PisanieTemat: Re: Kiedy stajesz się siedemnastolatkiem   Pon Paź 31 2016, 12:19

Tego poranka Taehyung obudził się w wyśmienitym humorze i skłamałby mówiąc, że nie było to spowodowane tym, że to właśnie dzisiaj kończył siedemnaście lat. To właśnie ta chwila, w której będzie mógł wyjść z zamku, udać się do Hogsmeade kupić bardzo dużo słodyczy i opychać się wraz z Jungkookiem w ich dormitorium. Oczywiście, nie był to jedyny powód, dla którego cieszył się, że skończył odpowiedni wiek - nie ukrywajmy, że mając siedemnaście lat mógł zrobić trochę więcej rzeczy niż wcześniej i kto, jak kto, ale on miał zamiar z tego solidnie korzystać. Jedynym minusem tego wszystkiego było to, że musiał czekać na Kookiego, ale i to da radę przecierpieć.
Min nie miał zamiaru specjalnie świętować swoich urodzin; chciał po prostu trochę wypocząć, może poleniuchować i odpuścić sobie prace domowe (choć znając życie i tak się wieczorem za nie zabierze, bo nie umie tego tak zignorować). Potem zdał sobie jednak sprawę, że po prostu musiał wyjść z Hogwartu, a poza tym wcześniej umówił się z Jeonem, że spędzą to popołudnie we dwójkę. Na samą myśl o tym, że znów spędzą czas razem, chłopak po prostu drżał. Wynajął pokój w jakimś niedrogim motelu (z odpowiednimi dla niego standardami), w końcu jego mama wysłała mu pieniądze, list z życzeniami i niewielki prezent. Żałował, że nie mógł spędzić z nią więcej czasu, ale już niedługo święta Bożego Narodzenia, więc nie miał co nawet marudzić!
Dokładnie o godzinie dwunastej, siedział w swojej sypialni, odbijając się tyłkiem o miękkie łóżko. Nie byłby sobą, gdyby nie zachowywał się jak dzieciak, nawet w tej chwili. Podniósł się i podszedł do parapetu, aby wyjrzeć za okno. Czuł ekscytację? Może odrobinę. Blondyn chwycił za sznurek i pociągnął, żeby zasłonić do połowy żaluzje. Zmrużył oczy, gdy słońce uderzyło go w twarz.
Dzisiaj cały, od stóp do głów, był ubrany na niebiesko. Miał szeroki t-shirt, luźne spodnie do kolan, tenisówki i czapkę z daszkiem, której z nieznanego powodu nie zdjął po wejściu do pomieszczenia.
Stojąc tak i opierając się biodrem o parapet, zaczął się zastanawiać, co będą robić. Z jednej strony był trochę głodny, a z drugiej miał ochotę po prostu porozmawiać i poprzytulać się do Jungkooka. Ależ się z niego ostatnimi czasy zrobił pieszczoch, doprawdy! To było dziwne, ale on naprawdę miał wrażenie, że uzależnia się od szesnastolatka. Poza tym, już nie mógł się doczekać, aby dogryźć chłopakowi i wyraźnie zaznaczyć, że teraz to serio jest od niego starszy.
Dokładnie w tym momencie usłyszał pukanie do drzwi i aż podskoczył z podekscytowania. Odepchnął się od parapetu i ruszył w kierunku wejścia. Blondyn nacisnął na klamkę i otworzył drzwi, biorąc głęboki wdech.
Proszę, niech to będą najlepsze urodziny w moim życiu - pomyślał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Skąd : Busan, Korea Południowa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 232
  Liczba postów : 161
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13453-jeon-jungkook
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15169-you-made-my-day#404238
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15186-dollar-dollar#404823
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15184-cheong-jungkook#404815




Gracz






PisanieTemat: Re: Kiedy stajesz się siedemnastolatkiem   Pon Paź 31 2016, 16:20

Ostatecznie stał się bankrutem.
A to wszystko przez Taehyunga i pośrednio przez własnego brata, Jina, który sobie zażyczył od niego niewielki procent - jakby wyrobienie tych głupich licencji cokolwiek go kosztowała! Mimo wszystko był w cholerę zadowolony. I chociaż jego niespodzianka była dość niespodziewana i .. zaskakująca, to naprawdę musiał się nagimnastykować aby ów mały cud wsadzić do bladoróżowego pudła wyłożonego od środka miękkimi kocami. Modlił się tylko o to, aby nie zostały one przypadkiem pożarte i jeszcze szybciej strawione. Ale chyba nie był aż takim przegrywem, racja?
Czując, że jest już nieco spóźniony na urodziny własnego chłopaka, jęknął cicho. W tempie niemalże ekspresowym wciągnął na siebie kremowy, przyduży podkoszulek, który dziwnym trafem był pocięty przy obojczykach - i gdyby tylko mógł to obstawiałby, że to Taehyung w chwilach swej słabości postanowił się zabawić w stylistę jego własnymi ubraniami i parą zbyt dobrze naostrzonych nożyczek.
Przewracając oczami, przeczesał palcami swoje pofarbowane kudły i nie mogąc się dalej przyzwyczaić do widoku gdzieniegdzie różowych kosmyków - ściągnął dość niezadowolony swoje usta.
Zamiast narzekać i tracić czas na bezsensowne marudzenie; w zamian tego sięgnął po czarną kredkę, by móc nieco mocniej niż zazwyczaj podkreślić swoje ślepia.
Pod sam koniec wciągnął na grzbiet czarną bluzę; zaś dolną część twarzy zasłonił ciemną bawełnianą maską. Przewiesił sobie przez jedno ramię wypchany po brzegi plecak i ciesząc się jak dzieciak, schylił się po bladoróżowe pudło, którego wierzch uprzednio nakrył fiołkowym kocykiem takim stricte przeznaczonym dla dzieci. I wyleciał z ich dormitorium.


Niecały kwadrans mu zajęło dotarcie do jednego z mniejszych hoteli w Hogsmeade. Pogoda akurat dopisywała i na dodatek nikt go nie złapał na tym, że niepostrzeżenie wylazł z Hogwartu! Jak widać wszyscy byli do tego stopnia zaaferowani imprezą halloweenową, że nawet nie chciało im się pilnować kto przekroczył bramy Hogwartu. Uśmiechnął się lekko do recepcjonistki, gdy prosił o wskazanie mu w którym pokoju zameldował się nijaki Min Taehyung. Zapamiętując właściwy numer, pożegnał się grzecznie i schodami pognał na górę. Przeciskając się przez wąski korytarz, przycisnął pudło do swojego brzucha i trochę pisnął jakby z ekscytacji bo jakby nie patrzeć, on też się stresował. W końcu ma dorosłego już chłopaka, a to było wielką zmianą!  
Stojąc przed odpowiednim pokojem, odstawił na krótką chwilę pudło tuż przed drzwiami i sam zrzucił kaptur ze swoich jaśniejszych włosów. Wyciągając z kieszeni obszernej bluzy dość uroczą opaskę, wcisnął ją sobie we włosy i prychnął cicho, gdy królicze uszy jakoś nie chciały z nim współpracować i co rusz mu opadały wprost na oczy. Jedną ręką złapał za zamek od bluzy i rozsuwając ją, uśmiechnął się szeroko do siebie, gdy uświadomił sobie, że na jego szyi była przewiązana blado-różowa wstążka; ewidentnie wskazująca na to, że to on tutaj jest dzisiaj najfajniejszym dla Taehyunga prezentem.
Doskonale sobie zdawał sprawę z tego, że odsłonięta bluza pokazywała w pełni chwały jego pociętą koszulkę, ale o to jemu chodziło! Niech Tae podziwia swoje dzieło wyłącznie na nim.

W końcu odważył się zapukać i w międzyczasie przypomniał sobie o zsunięciu z siebie czarnej maski, którą szybko wsunął do tylnej kieszeni spodni. Akurat dokładnie w tym samym czasie, Taehyung raczył wreszcie otworzyć.
I nie mógł nic poradzić na to, że przybrał jeden z piękniejszych uśmiechów na jego widok. Trochę go bawiła dzisiejsza stylizacja chłopaka, ale to mu nie przeszkadzało w tym, aby wnieść kartonowe pudło do pokoju i zrzucić dość ciężki plecak niemal w drzwiach.
- Aww man! -  zarapował niższym, chrypiącym głosem, śmiesznie przy tym poruszając rękoma niczym typowy uliczny gangster. W pół kroku się do niego przybliżył i obejmując go mocno ramionami w pasie, przybliżył się do jego szyi, aby móc zafundować na niej krótki pocałunek na przywitanie. Już instynktownie przywarł ustami do jego ostatnich śladów uroczych malinek jednocześnie jednym celnym kopnięciem zamykając za sobą drzwi i przylegając do nich plecami jeszcze mocniej przytulił chłopaka. Splatając palce gdzieś przy jego lędźwiach, uśmiechnął się słodko, gdy oblizał lekko wargi i przechylił na bok głowę, aby Taehyung mógł z totalną swobodą ujrzeć, że jego szyja przyozdobiona była wstążką. Nawet kokardkę sobie zawiązał! To tylko świadczyło do jego stopnia się zadurzył we własnym chłopaku, skoro rujnował swój imidż króliczymi uszkami i różowymi akcentami!
- Słyszałem, że zamawiał pan specjalny prezent urodzinowy - zaintonował w dalszym ciągu niskim pomrukiem i przymrużając lekko powieki z rozbawieniem poderwał do góry swój podbródek - przyjmuje go pan w swoje ręce? - delikatnie się zakołysał na piętach i szczerząc się mocno, ucałował go lekko w policzek, by chwilę potem wskazać palcem na kartonowe pudło, przykryte pudrowym kocem.
- A to prezent ode mnie i Jina - wymruczał z niemałą ekscytacją i wypuścił z objęć cukrowego chłopca, tylko po to, by mógł wreszcie wyjąć mały cud z kartonu.
Psidwaki były dość słodkimi stworzeniami. Razem z Jinem zadbał o to, aby odpowiednim zaklęciem usunąć mu podwójny ogon; chociaż jego rasa wskazywała raczej na mieszańca. Był cały biały i dość puchaty, więc wyglądem bliżej mu było do małego niedźwiadka polarnego niźli do psa - ale Taehyung raczej lubił wszystko co dziwne i pokręcone, więc był pewny, że spodoba mu się taka nietypowa krzyżówka.
W końcu każdy w Hogwarcie miał swojego kota lub innego zwierzaka.
A to oczywiste, że jego chłopak musi się wyróżniać na tle innych!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Skąd : Seul, Korea Południowa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 164
  Liczba postów : 180
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13409-taehyung-min#357496
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13468-dont-wanna-be-lonely-just-wanna-be-yours#358775
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13469-sowka-poli#358777
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15210-min-taehyung




Gracz






PisanieTemat: Re: Kiedy stajesz się siedemnastolatkiem   Pon Paź 31 2016, 17:17

Taehyung wbił wzrok w swojego chłopaka, patrząc na niego z mieszaniną ekscytacji, zaskoczenia i równocześnie rozczulenia. Właśnie miał zamiar spędzić swoje siedemnaste urodziny w towarzystwie swojego pierwszego chłopaka! Ten dzień nie mógł nie być wyjątkowy!
Pierwszą rzeczą, która rzuciła mu się w oczy były królicze uszy i blondyn od razu uśmiechnął się rozradowany; nie zdążył jednak nawet skomentować jego wyglądu, ponieważ Jungkook wszedł do środka i objął go. Taehyung zacisnął oczy, biorąc głęboki wdech i napawając się ładnym zapachem swojego chłopaka. Od razu poczuł się lepiej, gdy szatyn cmoknął go w szyję. Chyba nigdy nie czuł się w niczyim towarzystwie tak dobrze, jak w jego. Przy nim czuł się sobą, czyli... najlepiej.
Tae był wprost oczarowany dzisiejszym wyglądem Kookiego, przez co nawet nie zwrócił szczególnej uwagi na jego wypchany plecak i pudełko. Blondyn uśmiechnął się w ten swój charakterystyczny sposób.
- Przyjmuję na zawsze. I nie mam zamiaru oddawać, tak na przyszłość- zachichotał, odsuwając się od niego o kilka centymetrów. Wsunął między palec kawałek wstążki i pociągnął za nią, żeby zdjąć to z jego szyi. Odwiesił fragment materiału na klamkę, po czym musnął opuszkiem palca te urocze królicze uszy.
- Wyglądasz przesłodko, Jungkookie - powiedział, niezwykle ożywiony. Mógłby się do tego przyzwyczaić; brakowało mu tylko tego uroczego uśmiechu Jeona, który sprawiał, że Taeś stawał na głowie. Miał ochotę znów go przytulić i nie puścić, mówiąc mu ciągle o tym, że jest idealnym króliczkiem.
Taehyung niepewnie odsunął się od szatyna i uniósł pytająco brwi, bo nie oczekiwał, że dostanie od niego cokolwiek; pomyślał raczej o tym, że spędzą w jakiś fajny sposób dzień. Jakby tego było mało to do tego dorzucił się również Jin. Min zarumienił się odrobinę i spojrzał nieśmiało na swojego króliczka.
- Rany, nie musieliście mi nic kupować... - wymamrotał, nieco zawstydzony.
Mimo wszystko odebrał pudełko od Jungkooka i przysiadł na podłodze po turecku, czekając aż to samo zrobi jego chłopak. Nie wiedział czego powinien się spodziewać; nadal był mile zaskoczony tym całym prezentem. Spójrzmy prawdzie w oczy, Taehyung nigdy od nikogo dużo nie wymagał (nie licząc oczywiście siebie), a więc nawet nie liczył na to, że dostanie od kogokolwiek upominek, bądź prezent. Był naprawdę poruszony. Nie ukrywał jednak, że sam od jakiegoś czasu myśli nad prezentem dla Jungkooka, mimo że obchodzi urodziny trzydziestego pierwszego grudnia.
- Tak się cieszę, że udało ci się przy... - zaczął, ale wtedy pudełko zadrgało. Taehyung zmarszczył brwi i spojrzał na nie z konsternacją. - Czy to się ruszyło? - zapytał, a jego oczy zabłysnęły ciekawością.
Min w końcu nie wytrzymał i podniósł wieczko. Nie minęła sekunda, kiedy chłopak krzyknął z zachwytu i podskoczył, usadawiając się na kolanach. Jego oczy powiększyły się dwukrotnie, o ile to w ogóle możliwe. Blondyn wsadził dłonie w pudełko i wyciągnął małego, słodkiego, białego, puchatego pieska? A może to był niedźwiadek? Obstawiał to pierwsze, ale siedemnastolatek naprawdę powstrzymywał się przed piszczeniem. Tae wyjął go i ułożył w swoich dłoniach; z jego ust nawet na chwilę nie schodził uśmiech.
- Jungkook! - krzyknął, zdecydowanie zbyt wysokim głosem. - Jungkook, zobacz jaki on jest kochany! - Podniósł pieska na wysokość twarzy. Biedaczek przez kolejne kilka lat będzie molestowany (w dobrym sensie) przez totalnie zauroczonego Taehyunga. Pogłaskał go po grzbiecie, nie mogąc uwierzyć, że właśnie dostał własne zwierzątko. Odstawił białą kulkę na ziemię i rzucił się na szyję swojemu chłopakowi, przez co oboje prawie stracili równowagę. Min przycisnął policzek do polika Jungkooka, mocno go obejmując. - Dziękuję, dziękuję, dziękuję! Podziękuj ode mnie Jinowi... Albo sam wyślę do niego sowę! - powiedział podekscytowany, odsuwając się od niego na kilka milimetrów, aby móc spojrzeć mu w oczy. Wyciągnął jedną dłoń w kierunku psiaka, żeby przyciągnąć go bliżej. - Kookie! Kookie! Jak go nazwiemy? - zapytał, patrząc to na chłopaka, to na zwierzątko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Skąd : Busan, Korea Południowa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 232
  Liczba postów : 161
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13453-jeon-jungkook
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15169-you-made-my-day#404238
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15186-dollar-dollar#404823
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15184-cheong-jungkook#404815




Gracz






PisanieTemat: Re: Kiedy stajesz się siedemnastolatkiem   Pon Paź 31 2016, 18:48

Roześmiał się cicho, gdy Taehyung zaczął majstrować przy jego wstążce na szyi. Delikatnie odchylił głowę do tyłu, aby łatwiej mu było ją zdjąć i zawieszając wzrok na uśmiechniętej buzi chłopaka, sam się wyszczerzył uroczo.
To było słodkie, że jego pocieszny chłopak tak mocno reagował na każdą drobnostkę. Zwłaszcza, że jego zachowanie nadal było rozkosznie dziecinne, gdy zaczął palcami smyrać jego królicze uszy. Potrząsnął lekko głową i uśmiechając się lekko, klepnął go delikatnie w pośladek, gdy czmychnął otwierać swój prezent.
- Od kiedy króliki są słodkie, Taeś? - parsknął rozbawiony i grzecznie usiadł tuż obok niego. Widząc jak Taehyungie zabiera się za otwierania pudła; niezauważalnie przysunął do siebie wypchany plecak. I mogło to wyglądać trochę niczym rodem z najprawdziwszego horroru, gdy nagle wyjął z plecaka.. cienką linę. Rozwinął trochę sznurka w dłoniach i podnosząc się, pomknął na jeden koniec pokoju, gdzie przywiązał go do jakichś rurek od ogrzewania na poziomie swojej twarzy. Wracając z powrotem w stronę swojego chłopaka, powoli rozwijał sznurek na długość całego pokoju, dopóty nie przystanął przed chłopakiem. Na jego słowa, czy pudełko się rzeczywiście poruszyło, zachichotał i tylko skinął głową.
- Sprawdź sam, maluszku - zasugerował mu i pochylając się nad nim, cmoknął go w czubek głowy, uprzednio ściągając z niego czapkę, którą położył na jego kolanach. Sam zaś przeleciał ze sznurkiem na drugi koniec pokoju, aby móc jego koniec przewiązać do uchwytu jakieś dziwnej, staroświeckiej szafy z metalowymi uchwytami. Ponownie zawrócił w stronę swojego plecaka i wyciągając z niego kilka koców w barwach ich rodzimego kraju, sprawnie je przewiesił przez sznurek co miało imitować dość spory namiot na środku ich pokoju. Słysząc krzyki Taehyunga, tylko uśmiechnął się szeroko.
Przykucnął przed nim i wyciągając lekko palec w stronę jego nowego pupila, pokiwał lekko głową.
- Jest tak samo kochany jak i ty, Taehyungie - skwitował ostrożnie i zmarszczył lekko czoło. Ostatecznie pies próbował go kilka razy ugryźć. Taehyung też nie próżnował w tej dziedzinie, więc o dziwo; naprawdę dopasował psa do właściciela. Lustrując uważnie ich dwójkę, uśmiechnął się rozczulony, że prezent naprawdę się spodobał jego chłopakowi. Chyba, zbyt mocno się nawet w nich zapatrzył bo już dosłownie chwilę później, jego ta większa kulka szczęścia z całym impetem rzuciła się i wręcz zawiesiła się na jego szyi, na co tylko jęknął cicho i niefortunnie przechylił się do tyłu, nieco zderzając się z podłogą. Tylko jedną ręką zamortyzował upadek, drugą obejmując podekscytowanego chłopaka. Muskając delikatnie jego nos wargami, przekrzywił do boku głowę, gdy oparł się brodą o jego czubek głowy, aby móc zobaczyć jak mała psina ochoczo toczyła się w stronę jego już dorosłego chłopca.
- Jinowi nie dziękuj bo ściągnął ze mnie całkiem niezły haracz - prychnął pod nosem i zatapiając nos w jego kosmykach, uścisnął czule jego kruchą posturę. Wyciągnął nawet przed siebie rękę i palcem u drugiej ręki, przejechał sobie po miejscu od kciuka do palca wskazującego, które ewidentnie wyglądało na takie, gdzie mały szczeniak z powodzeniem ćwiczył sobie początkowe podgryzanie. Ale Jungkookie musiał sobie trochę podramatyzować i przybierając bardzo smutną minę puknął palcem delikatnie zaczerwienione miejsce - twój nowy pupil trochę mnie pogryzł - jęknął z udawaną boleścią i spoglądając na białą kulkę, pokazał psinie język. Ale tak, by Taehyung tego nie widział!  
To było dość dziecinne zachowanie Jungkooka, ale musiał pokazać pupilowi Taehyunga, że to i tak on będzie na pierwszym miejscu u niego! W końcu nadal był nastolatkiem w pełnym rozkwicie i musiał pokazać, kto tutaj rządzi i jest typowym samcem alfa, racja? Nawet jeśli o pełną uwagę Taetae, kłócił się z jego własnym psem.
Obejmując ramionami chłopaka, wydął lekko wargi i mierząc to jego spojrzeniem, to białego pieska parsknął cichym śmiechem.
- Nazwij go Taekook - błyskotliwie mu podsunął pomysł i dmuchając w jego zmierzwione kosmyki włosów, odsunął się od niego delikatnie, aby znowu zacząć szperać w swoim plecaku. Wyjął z niego ich typowe koreańskie przystawki oraz potrawy (kosztowało go to prawie życie, gdy musiał ubłagać Jina o ich przygotowanie); wielką torbę słodyczy od ich rodzinnej firmy, ale i tak cudem ugrał to, aby zdobyć dwie butelki soju; koreańskiego procentowego napitku, jak i butelkę różowego szampana specjalnie dla Taehyunga. Nie zabrakło też ukochanej pizzy starszego, chociaż zdawał sobie sprawę z tego, że Taehyungie pochłonąłby wszystko i raczej w każdej ilości. Nie zapominając też o ich tradycjach dla młodzieży wkraczającej w dorosłość; wepchnął w dłonie chłopaka niemały bukiet składający się z samych fioletowych i różowych kwiatków, który tylko cudem zmieścił się w plecaku i cudem się nie pogiął (tak naprawdę rzucił na niego wszystkie znane zaklęcia, aby się nie daj boże nie zniszczył!) Gdzieś tam też czekała na niego mała paczka z perfumami, którą zgodnie z tradycją powinien otrzymać każdy młody mężczyzna. Jak i jego osobisty zestaw nowiutkich chokerów ze srebrnymi przywieszkami, które osobiście wybierał Jungkook w jednym ze sklepów; za pośrednictwem sowiej poczty. Aby jednak tradycji stało się zadość to powinien za to wszystko Taehyung mu podziękować! A dziękuje się buziakiem, bynajmniej w Korei!
Wstydząc się jednak mu o tym przypominać, zwiesił głowę i rumieniąc się nieco; zaczął mechanicznie rozstawiać wokół nich mnóstwo pyszności. Bał się, że przesadził z tymi wszystkimi rzeczami, ale naprawdę chciał, aby jego chłopak miał dzisiaj, jak i już zawsze wszystkiego pod dostatkiem. Zerkając niepewnie na niego, przygryzł dolną wargę i musnął palcami jego brodę.
- Uszczęśliwiłem cię chociaż trochę, Tae? - zapytał cicho jednocześnie wygładzając palcami jego niebieski podkoszulek. Uniósł też trochę głowę, aby móc na niego spojrzeć i z jeszcze bardziej wstydliwą miną, zarumienił się, gdy wypowiedział kolejne słowa. - Chciałem jeszcze wypuścić kilka balonów na cześć twoich urodzin, ale chyba by mnie uznali za wariata, nie sądzisz? - wymruczał cicho i parsknął nagle śmiechem, gdy palcem wskazał na rozwieszone koce ponad ich głowami - dlatego przygotowałem nocne biwakowanie. Pamiętam, jak wtedy w nocy wspominałeś coś o namiotach, Taeś - dorzucił z niewinną miną i uśmiechnął się już szeroko, pozwalając nawet na to, aby jego królicze uszy, ponownie opadły mu gładko na czoło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Skąd : Seul, Korea Południowa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 164
  Liczba postów : 180
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13409-taehyung-min#357496
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13468-dont-wanna-be-lonely-just-wanna-be-yours#358775
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13469-sowka-poli#358777
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15210-min-taehyung




Gracz






PisanieTemat: Re: Kiedy stajesz się siedemnastolatkiem   Pon Paź 31 2016, 21:48

Taehyung już cieszył się jak małe dziecko, a przecież Jungkook tak naprawdę dopiero co wszedł do jego sypialni. Jakim cudem ten człowiek umie go uszczęśliwić aż do tego stopnia w tak krótkim czasie? Ciastek działał na niego jak magnes, jak talizman szczęścia i gdyby mógł to nie wypuszczałby go z objęć nawet na chwilę, ale to by było dziwnie podejrzane. Chociaż, kto go tam wie, w końcu Taeś tak czy siak miał dziwne zapędy!
- Prawda jest taka, że króliki to jedne z najbardziej pociesznych istot na tym świecie, Jungkookie - powiedział, po czym pstryknął go lekko w królicze ucho. Jeżeli miał do końca dnia mówić mu o tym, że naprawdę świetnie wygląda w tych uszkach to miał zamiar to robić i ba, nawet poprosić go o ten śliczny uśmiech. W końcu sam miał w swojej torbie uszka kotka, ale na razie nie miał zamiaru odrywać się od swojego chłopaka.
Nie ukrywajmy - Taehyung był zbyt zafascynowany nowym zwierzakiem, żeby zauważyć linkę, którą wyciągał Kookie. Na pewno zrobił to specjalnie, żeby nie zauważył, jak rozwija ten sznurek! Lepiej, żeby teraz żadna pokojówka nie przyszła, bo jakby zobaczyła co robią z pokojem hotelowym to zostaliby wyrzuceni. Kto by pomyślał, że siedemnastolatkowie mogą mieć takie pomysły?
- Jest słodki i mięciutki - zaczął wychwalać swojego nowego pupila. Złapał go znów w dłonie i przycisnął do klatki piersiowej; no ładnie, teraz jego piesek będzie nową maskotką. Pocałował go w łebek i wypuścił, patrząc jak hopsa sobie po podłodze. Blondyn był zakochany w białej kuleczce.
A jeszcze bardziej w tej dużej, ale powstrzymywał się z wszystkich sił, aby nie zatulić go na śmierć.
Tae nawet na chwilę nie puścił Jungkooka; ba, nie miał zamiaru tego dzisiaj robić. Był mu wdzięczny i był szczęśliwy, a to przecież dopiero początek tego cudownego dnia. Czuł w kościach, że będzie wspaniale. Nieważne co będą robić i tak będzie najlepiej, w końcu będą razem!
- Ugryzł cię? - zapytał retorycznie, odsuwając się kilka centymetrów od szatyna. - Gdzie? - dodał po chwili, marszcząc brwi. Po chwili zachichotał cicho i chwycił jego dłoń, unosząc do ust. - Boli? Doktor Min ma się panem zająć? - wymamrotał, o czym delikatnie ucałował jego "zranione" miejsce.
No tak, w końcu malutki piesek może zagryźć dużego chłopca na śmierć, ale hej! To był idealny pretekst, żeby musnąć jasną skórę Kookiego. Tae akurat się odchylił, kiedy zobaczył, jak Jeon pokazał psu język. Min dźgnął go palcem wskazującym w policzek i wydął dolną wargę.
- Nie macie ze sobą walczyć, jasne? - zapytał twardo, udając bardzo stanowczego. - Pokój. Rozejm. Przynajmniej na dzisiaj. - Uśmiechnął się szeroko i od tego ciągłego szczerzenia się prawie zaczęły boleć go policzki.
Gdyby Tae miał skrzydła to w tym momencie zacząłby latać; wystarczyło niewiele, żeby go uszczęśliwić, a co dopiero fakt, że jego chłopak przechodzi samego z siebie, żeby miał najfajniejsze urodziny w życiu. Jednego się obawiał najbardziej - jak zdoła mu dorównać trzydziestego pierwszego grudnia?
Taehyung objął go nogami w pasie, przez co znów wyglądał jak miś koala. Przymknął oczy, gdy Jungkook dmuchnął mu w kosmyki i uniósł lekko kąciki ust.
- Taekook! - krzyknął zachwycony. - Czy ty wymyśliłeś nam nazwę? - zapytał, śmiejąc się pod nosem. Miał wrażenie, że zachowuje się jak kompletny kretyn, ale on naprawdę nie mógł przestać śmiać się i szczerzyć! - Taekook! - zawołał go, schodząc z Jungkooka, żeby usiąść obok niego (nadal nie oddalił się od niego na więcej niż kilka centymetrów). - To imię bardzo mu pasuje, nie sądzisz? - parsknął.
Mało brakowało, żeby wyłożył się na brzuch i podziwiał swojego szczeniaczka. Wyciągnął rękę i pogłaskał kulkę po grzbiecie. Prawdopodobnie był to najlepszy prezent, jaki kiedykolwiek dostał.
Po chwili przetarł twarz dłonią; uznał, że musi się trochę uspokoić, w końcu miał te siedemnaście lat i musiał zachowywać się, jak to przystało na taką dorosłą osobę! Taehyung przyglądał się chłopakowi, który powoli zaczął wykładać różne rzeczy ze swojego plecaka i - o niebiosa! - w głównej mierze było to jedzenie. A jak wszyscy wiemy, Tae naprawdę lubił jeść, a przed przyjściem Jungkooka zdążył odrobinę zgłodnieć.
Chłopak złapał szybko w dłonie bukiet i zarumienił się nieznacznie, bo on naprawdę nie spodziewał się, że Jungkook przygotuje tyle rzeczy, ale była to cholernie miła odmiana i Taeś miał po prostu ochotę ucałować szatyna, który wydawało się, że wychodził z siebie! Nikt nie zrobił dla niego czegoś równie wspaniałego.
To było naprawdę świetnie, właśnie urządzili sobie biwakowanie w jednym z hotelowych pokoi, obchodzili siedemnaste urodziny Tae, mieli pieska i dużo jedzenia...
- Jejku, Jungkook, to niesamowite - powiedział i czuł, że powie to jeszcze kilka razy tego dnia. Taeś szybko podniósł się i włożył kwiatki do jakiegoś dzbanka, którego uprzednie kwiaty, która włożyła pokojówka, wyrzucił przez okno. - Naprawdę... ci dziękuję - sapnął, powracając na miejsce obok niego. Taekook położył się obok nich, a więc blondyn znów go delikatnie pogłaskał. Uśmiech nie schodził z jego ust nawet na sekundę. Zaczął patrzeć na wszystko, co przygotował jego chłopak. - O mój boże, masz tutaj nawet ramen, tteokguk... - Pokręcił głową, patrząc na to wszystko z niedowierzaniem. - Musiałeś się nad tym naprawdę napracować... - westchnął, nie mogąc w to uwierzyć. Nie dochodziło to do niego. - Jestem cholernie szczęśliwy.
Taehyung wziął głęboki wdech, po czym wypuścił powoli powietrze z ust. Właśnie zbierał się na coś, co być może sprawi, że Jungkook zmieni o nim zdanie. Przesunął się na kolana tak, aby być na wprost cudownego chłopaka. Miał wrażenie, że zaraz zemdleje ze stresu, ale chwycił go delikatnie za policzki i zanim zdążył się nad tym zastanowić, musnął jego usta swoimi. I tym razem nie odsunął się po sekundzie.
Niech to szlag.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Skąd : Busan, Korea Południowa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 232
  Liczba postów : 161
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13453-jeon-jungkook
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15169-you-made-my-day#404238
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15186-dollar-dollar#404823
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15184-cheong-jungkook#404815




Gracz






PisanieTemat: Re: Kiedy stajesz się siedemnastolatkiem   Wto Lis 01 2016, 00:01

Zrobiło mu się dziwnie gorąco, gdy Taehyung uniósł jego biedną i zranioną dłoń do swoich ust. I naprawdę nie miał pojęcia, czy to tylko dlatego, że tak swobodnie Tae zaczął się zachowywać w jego towarzystwie - czy być może to jego słówka tak podziałały na jego wyobraźnię? Przeciągnął lekko językiem po dolnej wardze, którą dzisiaj dziwnym trafem pociągnął bezbarwną pomadką. Zwyczajnie mu głupio było łazić z ciągle popękanymi ustami skoro od kilkunastu dni tkwił w słodkim związku z najsłodszą osobą na świecie. Przełykając lekko ślinę, uśmiechnął się grzecznie do swojego starszego chłopca.
- I pocałujesz mnie wszędzie, gdzie będzie bolało? - dopytał dla pewności, przy okazji z trudem powstrzymując się od cichego westchnienia. Delikatny dotyk Taehyunga niemal łaskotał jego dość wrażliwą skórę na takie bodźce, ale już po chwili pozwolił sobie na nieco głośniejszy pomruk. Nie zamierzał krępować się w jego towarzystwie, a bynajmniej nie na tyle, by nie pokazać mu, że takimi delikatnymi gestami sprawia mu niemałą przyjemność. I byłoby jeszcze przyjemniej, gdyby chwilę później nie oberwał jego palcem w policzek. A to dlatego, że pokazał język jego psu!
Nadął lekko policzki, niemal automatycznie przybierając dziecięcą i naburmuszoną minę, gdy został skarcony przez starszego. Wlepił nawet swoje ciemne ślepia w jego oczy i jakimś cudem zadrżał nieznacznie na jego zmieniony ton głosu. Nawet taki karcący i w miarę stanowczy wydźwięk z jego ust go kręcił; co uznał już za kolejny objaw niepokornego szaleństwa do Taehyunga.
- Jak będę odpowiednio dopieszczony to nie będę się stawiał, panie doktorze - zasugerował mu łagodnym głosem, że w dalszym ciągu będzie łaknął jego większej  atencji. Czasami warto było poudawać uległego względem własnego chłopaka. Zawsze się z tego jakieś profity sypały! I to zazwyczaj przyjemne, więc nie miał na co narzekać.
Poczuł jak starszy mocniej obejmuje go nogami, na co uśmiechnął się delikatnie i przesunął lekko palcami wzdłuż jego kręgosłupa. To prawda, że zdążył już wymyślić dla nich nazwę. I uważał, że była boska i wspaniała, czyli dokładnie taka sama jak ciało Taehyunga, które teraz tak cholernie dobrze przylegało do jego własnego.
Parsknął cichym śmiechem, na to jak chłopak zsunął się z jego kolan, tylko po to, by zwabić do siebie tą małą, puchatą kulkę. I jak tutaj nie być zazdrosnym o tego białego szczeniaka?
Gdy starszy zaczął się bawić z własnym pupilem, zachichotał na jego pochwałę, iż dobre imię wymyślił dla jego psiny - Bo ja wpadam na same dobre pomysły, maluchu - szepnął mu cicho nad uchem, gdy lekko się nad nim pochylił i sięgając zza niego, przytargał do siebie butelkę różowego szampana. Zdołał nawet przyciągnąć do siebie jedną butelkę soju i powracając na swoje miejsce, cmoknął go krótko w lewe ucho. Mimo, że nigdy nie miał styczności z jakimkolwiek alkoholem, to dość sprawnie otworzył obie butelki i nieco zaciekawiony powąchał ich zawartość. Będąc w dalszym ciągu niepełnoletnim doskonale wiedział, że nawet nie powinien patrzeć na ich zawartość; o próbowaniu wyżej wymienionych trunków już nie wspominając. Ale czego się nie robi dla własnego chłopaka?
Odstawiając więc grzecznie obie butelki nieopodal siebie, zerknął spod osłony rzęs na Taehyunga, który ślicznie wyglądał, gdy tak trzymał w dłoniach kolorowy bukiet kwiatów. Podążył wzrokiem za chłopakiem, który poczłapał w stronę wazonu i wpychając sobie do ust jeden kawałek słodkich ciasteczek yulmilgwa obtoczonych w roztopionym miodzie z sezamem, niemal się zakrztusił, gdy jego grzeczny chłopak niemal od niechcenia; z totalną ignorancją wywalił wcześniejszy bukiet .. za okno. I to tylko po to, aby zastąpić stare badyle jego pięknie udekorowanym, jeonowym kwieciem.  
- Taehyungie! - zajęczał z tak wielkim zaskoczeniem, że nawet nie wiedział jak miał skomentować jego.. cholera, pociągające zachowanie. Nie odrywając od niego zafascynowanego spojrzenia na oślep wyciągnął rękę po jeden z trunków i natrafiwszy na ten stricte koreański - bez namysłu zacisnął smukłe palce na szyjce ciemnozielonego szkła, by chwilę później delikatnie zamoczyć w nim usta. Czując jak słodycz uprzednio zjedzonego ciastka miesza się z dość palącym i kwaskowym posmakiem wyskokowego napoju, jęknął cicho. A być może jęknął dlatego, że Taehyung ponownie się do niego przybliżał.
- Jakim cudem tak się zachowujesz i zachowujesz w tym swój nienaganny urok, hm? - wymruczał niemal zszokowany bo dopiero teraz powoli do niego dochodziło, że Taehyungie naprawdę będzie potrafił go zaskoczyć. I to cholernie mocno. Ulokował dłoń na jego kolanie i muskając je palcami, wraz z nim obserwował jak mały taekooki bezwstydnie zaczął hasać wokół jego rozradowanego chłopaka. Widząc jego szeroki, ukochany przez niego prostokątny uśmiech; czuł się naprawdę niczym w niebie - bo to właśnie on był sprawcą jego promiennej radości.
- Wiem, że jesteś po prostu głodomorem, starszaku. Więc się zabezpieczyłem na wszelki wypadek kilkoma przysmakami - Roześmiał się cicho na to jak zareagował na jego jedzenie i nadal odczuwając niemały wstyd, że aż tak zaszalał przed nim; odruchowo zaczął obracać na nadgarstku bransoletkę, którą dostał od niego w ich pamiętną noc. Chyba nawet się poniekąd wzruszył na jego krótkie wyznanie, że jest szczęśliwy bo trochę pociągnął nosem i nie szczędząc u siebie tego swojego specyficznego uśmiechu zaczął się energicznie wachlować, jakby uderzyło w niego nagłe gorąco. - nie wiem czy wiesz, ale ja się tak czuję przy tobie każdego dnia - zdążył wyszeptać dość nieśmiało i począł ściągać z siebie bluzę. I chociaż zdążył ją zsunąć do połowy pleców, obnażając przy tym swoją ukochaną, pociętą przez niego koszulkę; nagle wstrzymał oddech. Bacznie obserwował jak chłopak się do niego zbliżył; skracając ich odległość do naprawdę minimalnych rozmiarów. Czuł jak jego słodki oddech ogrzał jego własne usta, a dotyk jego dłoni na swoich policzkach uznał za najcudowniejszy na świecie. I mocno rozpalający i to nie tylko zmysły, ale też i serce Jungkooka co był naprawdę nie lada wyzwaniem. Wpatrując się w jego oczy, westchnął cicho i to wprost w jego wargi, które ponownie zdążyli ze sobą złączyć.
Początkowo był pewien, że Taehyungie chce go obdarzyć krótkim całusem, ale czując, że nie odsunął się od niego; jęknął cicho i momentalnie znowu go przygarnął na swoje kolana, starając się nie odsunąć od jego zaróżowionych warg, które naprawdę były wyjątkowe. Zaciskając palce na jego biodrach, pogładził go delikatnie, gdy zaczął składać kilka krótkich pocałunków na jego słodkich ustach. Starając się instynktownie działać, przymknął lekko powieki i naparł delikatnie swoimi wargami na te jego. Chciał aby chłopak mu się rozluźnił i pozwolił poddać się tej przyjemności; bo nigdy nie wątpił w to, że całowanie się ze starszym nie będzie przyjemne. Łagodnie przekrzywił głowę do boku i zaczepnie muskając ustami jego dolną wargę, mocniej go do siebie przyciągnął, składając na jego wargach nieco odważniejsze pocałunki podkreślone słodką nutą niepewności, czy aby wszystko dobrze robi. Nieśpiesznie otarł o siebie ich wargi i ponownie ucałował jego usta, gdy palcami musnął jego szyję powoli nimi dążąc do jego brody aż wreszcie do jego dolnej wargi, którą musnął kciukiem, niemo go prosząc o to, aby delikatnie rozchylił usta.
- Nie bój się Tae - zamruczał gardłowo, gdy delikatnie zassał się na niej jakby zachęcając go do podjęcia działania. Dłoń z powrotem ulokował na jego karku i czule go muskając palcami, westchnął w jego usta, niemal automatycznie dociskając chłopaka do swojego brzucha jak i bioder, byleby mu nie uciekł z kolan.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Skąd : Seul, Korea Południowa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 164
  Liczba postów : 180
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13409-taehyung-min#357496
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13468-dont-wanna-be-lonely-just-wanna-be-yours#358775
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13469-sowka-poli#358777
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15210-min-taehyung




Gracz






PisanieTemat: Re: Kiedy stajesz się siedemnastolatkiem   Wto Lis 01 2016, 17:12

Taehyung chyba zaczynał wierzyć w niebo.
Siedemnastolatek nie odwracał wzroku od swojego pięknego chłopca, jakby bał się, że jak tylko spuści go z oczu to Jungkook rozpłynie się w powietrzu. Właśnie dlatego nie oddalał się od niego na więcej niż kilka centymetrów. Chciał w razie czego znów go złapać, żeby mu nie uciekł; cały czas bał się, że ich związek to tak naprawdę jakiś sen. Jeon Jungkook uszczęśliwiał go na wszystkie możliwe sposoby i był kimś, dla kogo Tae prawdopodobnie skoczyłby w ogień. Czy to nie jest dziwne? Byli razem kilkanaście dni, a Min oddał szatynowi kawałek swojej duszy. Może przesadzał, może reagował zbyt gwałtownie, bądź dziecinnie, ale nic nie mógł poradzić na to, że zadurzył się w Ciastku bez pamięci.
- Jeżeli tylko będziesz chciał - wymamrotał nieśmiało, splatając ich palce razem. W końcu spuścił wzrok na ich ręce, a potem na szczeniaka, który położył się kawałek dalej i wpatrywał się w nich z uwagą. Taehyung uniósł kąciki ust; chciał zapamiętać każdą minutę tego spotkania, żeby w przyszłości móc do niej wracać bez końca.
Blondyn nie krępował się w towarzystwie Jungkooka. On po prostu bał się, że zrobi coś nie tak albo nieświadomie zachowa się głupio. Pod każdym innym względem czuł się spokojniejszy niż na początku ich znajomości. Nie ukrywał jednak, że czasami nawet zwykłe złapanie go za rękę w czyimś towarzystwie graniczyło z pokonaniem nieśmiałości. Te wszystkie niewinne gesty nadal go zawstydzały, ale powodowały, że czuł się lepiej; wątpił, żeby to miało się kiedykolwiek zmienić. On po prostu miał taki charakter.
- Najlepszy prezent urodzinowy, jaki kiedykolwiek dostałem - westchnął, patrząc na swoje zwierzątko z uciechą. Oczy Taehyunga błyszczały, gdy wpatrywał się w białą, puchatą kulkę, która podniosła się i ruszyła w stronę pudełka. Podczas, gdy Jungkook wyciągnął butelkę, Tae wyjął kocyk z pudełka i rozłożył go na podłodze, niedaleko ich, aby Taekook mógł sobie spokojnie pospać. Blondyn uśmiechnął się nieznacznie i powrócił do swojego pięknego chłopca.
Taehyung z miejsca podziwiał kwiaty, które dostał od Jungkooka. Słysząc jak go woła, przechylił głowę i popatrzył na Jeona pytająco. Nie widział w tym nic dziwnego, że wyrzucił te dziwne roślinki, które zostawiła pokojówka.
- Twoje kwiatki są stokroć lepsze od tych chwastów - zaśmiał się, wzruszając lekko ramionami. Co miał się przejmować jakimiś badylami? Przynajmniej teraz dzbanek wyglądał ładniej.
Taehyung zdecydowanie łaknął tego wieczora kilku rzeczy: słodyczy, Taekooka i bliskości swojego chłopaka.
Blondyn zaśmiał się, kręcąc głową; po chwili wzruszył ramionami.
- Dobrze wiesz, że nic nie robię - rzucił. Po prostu taki był. Nie było w tym żadnego drugiego dnia, ani umyślnego działania. Czy to nie zaskakujące? Cóż, jak na razie był przyzwyczajony do wizerunku grzecznego, odrobinę zwariowanego kosmity, a nie do słodkiego chłopca. To wszystko było dla niego naprawdę nowe...
Taeś pokiwał głową, zgadzając się z jego słowami. Wiedział, że gdy tylko oderwie swoje myśli od Jungkooka to rzuci się na jedzenie, więc może to i dobrze, że Jeon ma tego tyle w zanadrzu?
- Bardzo tęsknię za Koreą - westchnął z nutką żalu w głosie. - Miło będzie zjeść te nasze jedzenie. Moja mama powoli przestawia się na angielskie jedzenie... - Zmarszczył brwi, po czym popatrzył niepewnie na swojego chłopaka, zastanawiając się nad tym, co zamierza mu powiedzieć. - Zastanawiałem się, czy nie chciałbyś... pojechać ze mną do domu w ferie zimowe? - zapytał nieśmiało.
Naprawdę wiele go to kosztowało, bo nigdy nie przyjeżdżał z kolegami do domu. Nie dość, że nigdy nikogo nie przyprowadzał to miał zamiar przedstawić mamie swojego chłopaka, a nie był do końca pewny co ona sądzi o jego orientacji... Chciał, żeby Jungkook był przy nim, gdy powie drugiej najbliższej mu osobie o prawdziwym sobie.
Jungkook tylko podsycił uczucie, które siedziało w Taehyungu od samego początku ich spotkania, swoimi słowami. Znów wbił wzrok w jego ciemne tęczówki, czując jak serce podchodzi mu do gardła. Nigdy się tak denerwował, nawet wtedy, kiedy po raz pierwszy musiał zmierzyć się z anglikami.
Blondyn znów siedział na jego kolanach; nie zdjął dłoni z jego miękkich, jasnych i niezwykle delikatnych policzków. Momentalnie stracił panowanie nad własnym oddechem. Czując jak Jungkookie lekko zaciska palce na jego biodrach, przymknął oczy i westchnął wprost w jego usta. Tae opuszkami palców przejechał po jego policzkach, aż do szyi. Miał wrażenie, że zaraz zemdleje z nadmiaru emocji; pocałunki Jungkooka sprawiały, że Taesiowi kręciło się w głowie.
Jak Boga kocham, nie miał zamiaru nigdzie uciekać.
Co więcej, Taehyung rozchylił powieki, żeby móc na niego spojrzeć. Można powiedzieć, że siedemnastolatek naparł na chłopaka, który oparł się plecami o drewnianą ramę łóżka. Sam zacisnął na niej palce; miał przerywany oddech, a cisza, panująca w pokoju tylko podsycała jego rozszalałe uczucia.
- Cholera - jęknął i znów, po raz drugi tego wieczora, rozchylił leciutko usta i pocałował swojego chłopaka; trochę nieporadnie, ale dosyć zachłannie. Nie miał wprawy, Boże, nie miał żadnego doświadczenia, ale robił wszystko, żeby wyszło dobrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Skąd : Busan, Korea Południowa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 232
  Liczba postów : 161
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13453-jeon-jungkook
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15169-you-made-my-day#404238
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15186-dollar-dollar#404823
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15184-cheong-jungkook#404815




Gracz






PisanieTemat: Re: Kiedy stajesz się siedemnastolatkiem   Wto Lis 01 2016, 19:50

Spojrzał w stronę jego nowego pupila, który bojowo tarzał się w swoim pudrowym kocyku i przez myśl mu przeszło czy za chwilę naprawdę go nie pożre. Niby mały piesek, ale nie można zapomnieć, że jednak pochodził z magicznej rasy, psidwaków. Z tego co się dowiedział to naprawdę te małe stworzenia wszystko zjedzą. Był praktycznie jak kosmiczny labrador!
Wyda przecież fortunę na jego wykarmienie - bo nie zamierzał nawet obciążać jakimikolwiek kosztami własnego chłopaka. Marszcząc lekko czoło, wydął nieznacznie dolną wargę i powrócił ciemnymi ślepiami do twarzy Taehyunga. Jego pytanie odnośnie ferii zimowych, potraktował naprawdę cholernie poważnie więc nie powinno jasnowłosego zadziwić jego trochę przedłużające się milczenie. Dopiero, gdy we własnej głowie przetrawił wszystkie opcje, uśmiechnął się delikatnie do chłopaka.
- I nikt nie będzie miał nic przeciwko? Jasne, że przyjadę tylko pod warunkiem jak ty też później trafisz do mojego domu - postawił konieczny warunek i zwilżył lekko wargi. Nie bał się reakcji swojej rodziny odnośnie tego, że przyprowadzi do ich bogatej i pełnej przepychu chaty.. chłopaka. Wszyscy byli dość mocno tolerancyjni w pewnych kwestiach a jak jeszcze Taehyungie podbije ich serce swoim totalnym urokiem, to pewnie dadzą im wolną rękę odnośnie tego co będą chcieli razem robić. Bardziej się już bał reakcji jego rodziny. Wiadomo, że większość koreańskich rodzin bywa mocno tradycyjna i takie .. odchylenia u młodzieży traktowane są dość obscenicznie.
Mimo wszystko, uśmiechnął się do niego i raz jeszcze potwierdził, że z przyjemnością spędzi z nim ferie zimowe.


Wszystko było takie inne.
Nie spodziewał się, że Taehyungie zacznie wszystko odwzajemniać; a zwłaszcza jego krótkie, trochę niedbałe pocałunki. Nie chciał przesadzić w swoich gestach ani tym bardziej wystraszyć słodkiego chłopca, którego cichego westchnienia doprowadzały go niemal do szaleństwa. Stłamsił ciche mruczenie w jego ustach i nie chcąc jednak zbyt mocno się ograniczać; leniwie przesunął dłonie z jego bioder, jeszcze niżej, aby móc wkraść się palcami pod jego za dużą koszulkę i swobodnie zaatakować opuszkami jego nagą skórę pleców. W tej chwili mógł mieć tylko cicho nadzieję, że starszy się od niego nie odsunie, bo takiego odrzucenia chyba, by nie zniósł. W krótkie pocałunki zaś sam się zdecydowanie mocniej wkręcał bo wargi jego chłopaka były na tyle idealne, ciepłe i wręcz chętne do całowania, że byłby prawdziwym głupcem, gdyby nie korzystał z ich smakowania.
Zamierzał dzisiaj spróbować wszystkiego, więc dość bezwstydnym ruchem palców przesunął się na jego brzuch, nieśpiesznie go gładząc kciukiem - w przeciwieństwie do całowania, gdzie czuł się już nieco odważniejszy w swoich działaniach. Skoro Taehyung wzdychał to oznaczało, że również odczuwał przyjemność, prawda?
Jęknął dość głośno, gdy opuszki jasnowłosego zsunęły się na jego wrażliwą szyję. Nie zareagował nawet, gdy plecami uderzył o drewnianą ramę łóżka; bo był zbyt mocno zaaferowany poczynaniami starszego. Nie miał pojęcia, jakim cudem doprowadzał go do takiego stanu, ale gdy z jego warg uciekło prawie przekleństwo, na chwilę odsunął się od jego warg, by móc zaczerpnąć nieco większego oddechu.
- Jesteś niesamowity, Min Ta- Taehyungie - zająknął się z przejęcia i nie minęło nawet parę sekund, gdy starszy znowu przylgnął ze swoimi chętnymi ustami do tych jego, równie mocno spragnionych dotyku. Już sama świadomość, że jasnowłosy z taką ufnością zastosował się do jego małych wskazówek, wystarczyła, aby pozbyć się większej części swojej samokontroli. Zwłaszcza, że starszy zastosował dość ciekawy trik, gdy swoje drobne dłonie zacisnął na drewnianej ramie łóżka. Wykorzystując to, mocniej go ucałował i podtrzymując go jedną dłonią w pasie, drugą zaczął się pozbywać z siebie bluzy, która i tak na nim tylko połowicznie wisiała. Wypchnął lekko biodra do góry, aby łatwiej mu było ściągnąć zbędną odzież i westchnąwszy z niemałą ekscytacją; lekko polizał jego dolną wargę. Jedną z dłoni powędrował do jego zmierzwionych włosów i wsuwając smukłe palce  w pomiędzy jego kosmyki, przyciągnął go do siebie bardziej, gdy racząc go cudownie rozleniwionym pocałunkiem; lekko trącił koniuszkiem języka, ten jego. Gdyby tylko jeszcze mógł poczuć na sobie jego dłonie, to byłby niemal w niebie. I chociaż zachęcał go do nieco śmielszego całowania i nie miał zamiaru się od niego odsuwać; to wbrew sobie na parę sekund rozdzielił ich wargi, by zwrócić mu uwagę mocno zachrypniętym głosem.
- Mnie dotykaj, a nie łóżko, Taetae - jęknął niemal błagalnie i pociągnął go delikatnie za kosmyki włosów, aby w pełni skupił na nim swoją uwagę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Skąd : Seul, Korea Południowa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 164
  Liczba postów : 180
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13409-taehyung-min#357496
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13468-dont-wanna-be-lonely-just-wanna-be-yours#358775
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13469-sowka-poli#358777
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15210-min-taehyung




Gracz






PisanieTemat: Re: Kiedy stajesz się siedemnastolatkiem   Wto Lis 01 2016, 20:44

Taehyung powędrował za spojrzeniem Jungkooka, patrząc z rozczuleniem na swojego psiaka. Chyba wybaczyłby mu nawet gdyby zeżarł kocyk, pudełko i resztę rzeczy, bo był przesłodki! A Taeś naprawdę pokochał to zwierzątko od pierwszego wejrzenia. Już wyobrażał sobie, jak bawi się z nim w Hogwarcie i z dumą krzyczy "Taekook", bo to imię było wprost stworzone dla tej ruszającej się kulki szczęścia. Miał nawet pomysł, że będzie z nim spać, jednak w porę przypomniał sobie, że teraz Jungkook zajmuje obok niego miejsce i chyba jednak zrobi miejsce psiakowi obok jego szafki nocnej.
Taehyung wbił wzrok w milczącego Jeona; przez chwilę nawet zwątpił, czy to był dobry pomysł. W końcu może chłopak nie czuje się na siłach, żeby poznać jego mamę i spędzić z nim ferie zimowe?
- Oczywiście, że nie - prychnął oburzony. - Tak właściwie to pisałem z mamą i powiedziała, że nie ma nic przeciwko, abym przyjechał z kimś do domu - dodał po chwili, zagryzając wargę. Bał się jej reakcji. Wiedział, że nie będzie zła względem Kookiego, bo była zbyt kochaną i dobrą osobą, ale obawiał się, że zmieni nastawienie do niego. W tamtej chwili na pewno będzie potrzebował jego obecności i wsparcia, bo nie ukrywajmy - powiedzenie głośno o swojej orientacji komuś bliskiemu mogło być ciężkie.
- D- dobrze - wyrzucił, choć na tę chwilę nie wyobrażał sobie tego, żeby spotkać jego rodziców i brata. Oczywiście, że chciał ich poznać, ale znów bał się tego, że go nie zaakceptują.
W tej chwili nie miał jednak zamiaru się nad tym pastwić. W końcu miał urodziny!


Taehyung nie wiedział co w niego wstąpiło, bo naprawdę sam się tego po sobie nie spodziewał. Nie mógł oderwać się od swojego chłopaka, bo od samego rana krążył w jego myślach. Jungkookie działał na niego jak narkotyk; jak raz go spróbował to chciał więcej i więcej, powoli przestał patrzeć nawet na konsekwencje, na wszelkie bariery, jaką był brak doświadczenie.
Gdy palce chłopaka wtargnęły pod jego błękitną koszulę, zadrżał mimowolnie. Zupełnie zapomniał o tym, że to co robili było dla niego nowe. Ba, on czuł się, jakby nie robili tego po raz pierwszy albo jakby usta Jungkooka były wprost stworzone do całowania. A może były?
Taeś mruknął, gdy poczuł jego palce na swoim brzuchu, na którym niemal automatycznie pojawiła się gęsia skórka. Co, jak co, ale Ciastek działał na niego wyjątkowo intensywnie.
Nawet na chwilę nie odrywał się od jego miękkich, słodkich ust. I wtedy Jungkook poderwał biodra do góry, żeby zdjąć bluzę, ale to wystarczyło, aby Tae złapał się drugą ręką ramy, przez co pochylał się nad swoim chłopakiem, bo zsunął się bardziej na jego biodra.
Kiedy Jungkook wplótł palce w kosmyki jego włosów, Taehyung sapnął, nie mogąc się już dłużej kontrolować. Może to i dobrze, że na chwilę się od niego oderwał, bo Min miał okazję, żeby zaczerpnąć powietrza. Kręciło mu się w głowie. Znieruchomiał nad nim, rozważając pewne możliwości.
- W sumie chrz-rzanić to, są moje urodziny - warknął nagle pod nosem, dwoma palcami uniósł podbródek Jungkooka i przyległ do jego ust, obsypując go niezdarnymi, ale chciwymi pocałunkami. Jedną dłoń położył pod kolanami Kooka, aby je zgiął. A gdy to zrobił, przesunął dłoń na jego udo i nieśmiało chwycił krawędź jego sweterka. - Podobasz mi się tak bardzo - wyszeptał, zachrypniętym głosem i patrząc na niego zamglonym wzrokiem. Przesunął palcami po odkrytej, chłodnej skórze Jungkooka. Nawet nie poczuł, jak na jego twarzy pojawiły się czerwone wypieki. Min Taehyung się drażnił?
Oblizał dolną wargę, znów pochylając się nad swoim pięknym chłopcem.
Przylgnął do niego bliżej, ale tak, aby Kookie nadal zadzierał trochę głowę. Ich usta dzieliły zaledwie milimetry, ale Taeś chciał zobaczyć jego reakcję, chciał wiedzieć, czy robi wszystko tak, jak trzeba.
- Jeon Jungkook - wymruczał jego imię, wstrzymując powietrze. - Mój Jeon Jungkook... - westchnął, przez co jego ciepły oddech owiał ciastkowe usta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Skąd : Busan, Korea Południowa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 232
  Liczba postów : 161
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13453-jeon-jungkook
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15169-you-made-my-day#404238
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15186-dollar-dollar#404823
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15184-cheong-jungkook#404815




Gracz






PisanieTemat: Re: Kiedy stajesz się siedemnastolatkiem   Nie Lis 06 2016, 11:52

Przekrzywiając do boku głowę, westchnął głośno gdy Taehyung znowu mu zamajaczył przed oczyma. I chociaż bluzę niemal agresywnie już z siebie ściągnął to nie mógł nic na to poradzić, że gdy chłopak z kolan zjechał mu swoim ciężarem wprost na jego biodra, to cicho sapnął. Trudno było określić czy bardziej z zażenowania, przyjemności czy też czystego rozgorączkowania. Działając bardziej pod wpływem impulsu, przyciągnął go mocniej do nich; jednocześnie obdarzając go na wpoły zalotnym spojrzeniem prosto w oczy. Nie miał pojęcia, czy nie posuwa się zbyt daleko w swoich śmiałych poczynaniach względem własnego chłopaka - ale chyba tak się właśnie zachowują pary, prawda?
Chciał go dotknąć i równie mocno poczuć jego ciało tuż przy swoim - i to do tego stopnia, że naprawdę czuł jak błądzi na granicy szaleństwa. Zwłaszcza, że Taehyung go tak cholernie mocno pociągał fizycznie oraz najzwyczajniej w świecie prowokował swoim słodkim zachowaniem.
Czując jak znowu uwiesił się na ramie od łóżka, zwilżył nerwowo wargi i nieświadomie przesunął dłonie w dół jego pleców, swobodnie zatrzymując dłonie na jego pośladkach; oczywiście chcąc w ten sposób asekurować swojego słodkiego chłopca. Westchnąwszy, ścisnął delikatnie chłopaka i skupiając na nim swoje rozmarzone spojrzenie, skinął lekko brodą na jasnowłosego, aby powrócił do jego ust.  
- Taehyung na mnie ręce połóż, proszę - zakwilił wręcz błagalnie, powtórnie mu łagodnym głosem zwracając uwagę. Co prawda, widok starszego zaciskającego palce na drewnianej ramie był nieprawdopodobnie mocno pociągający, jednak na chwilę obecną wolał aby te same ciepłe dłonie ulokowały się gdziekolwiek, byleby na nim.  
Zaskakującym było jak bardzo Tae potrafił się dostosować do jego krótkich poleceń. Jęknął rozkosznie, gdy chłopak złapał go za brodę i uśmiechając się do niego zachęcająco, rozchylił lekko wargi, przeczuwając, że jego niewinny kosmita, za chwilę sam się pokusi o kilka, dodatkowych pocałunków. Taehyung całował go z dość dużą pasją, ale z pewnością potrzebowali jeszcze kilku lekcji, aby zdobyli wspólny rytm podczas pocałunku idealnego. I dlatego, gdy blondyn obdarowywał go w miarę gwałtownymi pocałunkami; zabrał jedną z dłoni z jego lędźwi i ułożył mu ją niezdarnie na policzku po czym delikatnie rozczapierzył długie palce; aby móc nimi również sięgnąć do krzywizny jego szyi. Starał się ich pocałunek nieśpiesznie przedłużyć i zamienić go raczej na ten powolny; gdy delikatnie scałowywał i odwzajemniał wszystkie taehyungowskie posunięcia w całowaniu. Nie omieszkał jednak zrezygnować z cichych westchnień, które potęgowały się jeszcze bardziej pod wpływem niewinnej pieszczoty chłopaka. Dość nieprzytomnym spojrzeniem powędrował do rąk jasnowłosego, które od jego kolan, które grzecznie ugiął pod naporem jego niemej prośby; zaczęły następnie wycieczkę wzdłuż jego ud na co sapnął cicho bo jego chłopak z reguły, nie bawił się w drażnienie młodszego. Gdy tylko poczuł jak palce Taehyunga wślizgują się pod materiał jego podkoszulka; przymknął nieznacznie powieki i zadrżał na kontakt jego ciepłych opuszków ze swoją chłodną skórą. Ciężko mu było uwierzyć, że starszy sam z siebie; powodował, że ich niemała bliskość nabierała jeszcze większych rumieńców. Zwłaszcza, że Taetae dzisiaj przechodził samego siebie w prowokowaniu Jungkooka. Zaczerpnął nieco więcej powietrza na jego słowa, które wypowiedział tym swoim niskim, chrypiącym głosem od którego wręcz zakręciło mu się w głowie. I nie mógł nic na to poradzić, że Taehyungie był niesamowicie seksowny; zwłaszcza gdy przechodził na swój tryb uwodzicielstwa. Dostrzegając jego zamglone spojrzenie i w dalszym ciągu, czując jego palce pod swoim materiałem - z trudem powstrzymał się od mocnego przekleństwa, które cisnęło mu się na usta; i pomijając oczywiste słowo, które soczyście, by z siebie wyrzucił; szepnął tylko:
- Cholera, jak mi dobrze, Tae - czuł jak głos mu zadrżał, gdy podczas kreowania swoich emocji na głos, chłopak się jeszcze bliżej nad nim nierozsądnie pochylał. Taehyungie zdecydowanie przysłaniał mu teraz cały świat swoją tak wybitnie niewinną a zarazem śmiałą postawą, jak i zachowaniem, że Jungkook naprawdę walczył sam ze sobą, byleby tylko nie rzucić go na łóżko. Serce mu przy nim biło dwukrotnie szybciej, a gdy chłopak jeszcze tak ufnie do niego przyległ całą swoją kruchą posturą, to naprawdę zaczął mieć grzeszne myśli.
- Jak bardzo podobam? - zdołał z siebie wykrztusić słabym głosem, bo swoją uwagę skupił już centralnie na jego ustach, które naprawdę były tak cholernie idealne, że niemal odruchowo oblizał dolną wargę; samoistnie się do niego przybliżając. Poruszył się dość niespokojnie pod wpływem jego kolejnych słów; i już samo to jak wymawiał jego imię - naprawdę powodowało, iż krew niemal mu wrzała. Nie panując nad swoimi dłońmi, powoli przesunął nimi wzdłuż zgrabnych nóg Taehyunga i opierając je w górnej części jego ud; nachylił się nad nim - w miarę uwodzicielsko się do niego uśmiechając. Aby nieco podroczyć się ze starszym przesunął delikatnie kciukami po ich wewnętrznej stronie i posyłając mu powłóczyste spojrzenie, chwycił lekko w zęby jego dolną wargę, już sekundę później czule ją obcałowując - Jakim cudem tak mocno na mnie działasz? I to do tego stopnia, że zwyczajnie cię pragnę m-mocniej i chcę jeszcze więcej? - zamruczał gardłowo w jego pulchne usta po których nieśpiesznie przesunął koniuszkiem swojego języka; niemal uzależniając się już od ich słodkości. Czołem oparł się o te jego i uśmiechając się błogo, spojrzał prosto w jego magnetyzujące tęczówki, wzdychając rozkosznie.
- Nawet nie masz pojęcia, co bym teraz z tobą najchętniej zrobił, Taeś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Skąd : Seul, Korea Południowa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 164
  Liczba postów : 180
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13409-taehyung-min#357496
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13468-dont-wanna-be-lonely-just-wanna-be-yours#358775
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13469-sowka-poli#358777
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15210-min-taehyung




Gracz






PisanieTemat: Re: Kiedy stajesz się siedemnastolatkiem   Sro Lis 09 2016, 21:12

Doprawdy, Taehyung nigdy nie pragnął czyjejś bliskości tak bardzo, jak w tamtej chwili. Miał wrażenie, że dotyk Jungkooka palił jego jasną skórę i zostawiał na niej zaróżowione ślady. Na ten wieczór wyjątkowo pozbył się wszelkiej niepewności; po prostu robił to, na co miał ochotę. Chciał choć w niewielkim stopniu skorzystać z tego przywileju, że ma urodziny, a więc nic nie może mu dzisiaj zepsuć humoru. Wszystko w nim drżało; serce, dłonie i oddech. Spoglądał na swojego pięknego chłopaka, opierając dłonie na jego dosyć smukłych ramionach. Czy to możliwe, żeby byli jeszcze bliżej siebie? Tae nawet nie miał zamiaru się z nim specjalnie wykłócać, bo w tej chwili jedyne co widział, czuł i chciał to Jungkookie. Taehyung pogłębił pocałunek, lekko przechylając głowę w bok. Przymknął swoje oczy i westchnął głęboko wprost w jego usta. Odsunął się o milimetr, aby musnąć ustami jego linię szczęki, a potem szyję - delikatnie uniósł jego podbródek, aby mieć większy dostęp - na której zostawiał delikatne, mokre ślady.

- Mówisz? - sapnął we wgłębienie, przy jego obojczyku. Drżącymi palcami, odsunął jego podkoszulek i musnął ramię Jeona, lekko podgryzając jego skórę. - Jak bardzo ci d- dobrze? - wychrypiał, muskając koniuszkiem języka jego ramię, na którym po chwili delikatnie zacisnął palce.

Wypuścił wolno powietrze z ust, żeby uspokoić zszargane emocje. Jego samokontrola wisiała na włosku, bo nie spodziewał się, że dzisiaj pozwoli sobie na taką swobodę... I nie sądził, że reakcje Jungkooka będą sprawiały, że Taehyung będzie chciał zobaczyć i spróbować więcej. A może to właśnie ta magia wchodzenia w bycie pełnoletnim?

Blondyn przełknął ślinę i wplótł palce w jego włosy, żeby Kookie spojrzał w jego oczy. Tae rozchylił wargi, mając wrażenie, że zaraz zemdleje. Szatyn zbliżył się do niego; Min poczuł jego dłonie na swoich udach. Miał wzrok, jakby myślami błądził zupełnie gdzieś indziej, ale w rzeczywistości widział tylko Jungkooka i jego słodkie usta, teraz bardziej czerwone, od tego całowania.

Klatka piersiowa Taehyunga z trudem się już unosiła; chłopaczyna tracił oddech od zwykłej bliskości swojego chłopaka.

- Tak bardzo, że tracę nad sobą kontrolę - wycharczał, mrużąc oczy. Znów go pocałował, tym razem jeszcze powolniej niż wcześniej. Nawet nie wiedział, że tym samym sam siebie doprowadzał do szaleństwa. Siedemnastolatek przekręcił ich tak, aby Jungkook nie opierał się już o ramę łóżka. Popchnął go delikatnie; jego twarz była już koloru dojrzałego pomidora.

- To mi pokaż - wyszeptał, nadal spoczywając na jego biodrach. Rzucił mu wyzywające spojrzenie. - Spójrz, co ze mną robisz - dodał po chwili, jakby sam zaskoczony swoim śmiałym zachowaniem. Po chwili jednak na jego ustach zamajaczył lekki uśmiech.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Skąd : Busan, Korea Południowa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 232
  Liczba postów : 161
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13453-jeon-jungkook
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15169-you-made-my-day#404238
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15186-dollar-dollar#404823
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15184-cheong-jungkook#404815




Gracz






PisanieTemat: Re: Kiedy stajesz się siedemnastolatkiem   Sro Lis 09 2016, 21:34

Zbyt mocno na to wszystko reagował. Po prostu Taehyungie, zbyt mocno na niego działał.
Począwszy od niemałych pąsów, które swawolnie wykwitły na jego policzkach - aż do nieumyślnego uderzenia potylicą w drewnianą ramę łóżka; gdy w rozkosznym westchnieniu aż nader chętnie odchylił się do tyłu, aby ciepłe wargi chłopaka mogły swobodnie buszować po jego szyi - właśnie na to wszystko zbyt mocno reagował.
Czując mokre ślady i lekkie ruchy jego języka na swojej szyi, naprawdę odlatywał. Zwłaszcza, gdy powoli do niego dochodziło to, że to nie jest jeden z jego ulubionych snów z chłopakiem w roli głównej; przez co jeszcze bardziej się zawstydził.
W jego snach, Taehyungie był prowokujący, rozkoszny w swoich działaniach i Jungkook przeżywał podczas nich prawdziwą ekstazę, zwłaszcza, gdy w grę wchodziły słodkie usta chłopaka, które teraz sprawiały mu wręcz nieziemską przyjemność. Zajęczał cicho, gdy zęby starszego przejechały znienacka po jego odkrytym ramieniu. I chyba jeszcze głośniej sapnął, gdy delikatne ugryzienie już chwilę później załagodził śliski język blondyna, którego zdołał jeszcze użyć do wyprodukowania kilku urzekających słów.
Jak bardzo mnie podniecasz?
Oddychając ciężko, topornie odnalazł dłońmi jego wąskie biodra i zaciskając się na nich mocno, potrząsnął lekko głową jakby chcąc się opamiętać, ale cholera - w jego towarzystwie to było tak bardzo nieudolnym zadaniem, że wręcz niemożliwym do zrealizowania. Wpatrując się w oczy starszego; z lekkim posłuszeństwem pozwolił mu na to, aby jego smukłe palce zawędrowały do jego potarganych włosów w których nadal tkwiła jeszcze bardziej zwichrowana królicza opaska.
- Doprowadzasz mnie do szaleństwa - wyznał krótko, dziwnie zduszonym głosem i lustrując jego śliczne rysy twarzy, nie mógł dać wiary temu, że chłopak naprawdę go chciał i bogowie! - że naprawdę miał ochotę na młodszego. Ochotę na to, by go całować i to jeszcze takim sposobem, że szesnastolatek zapominał jak się nazywa i jedyną myślą w jego głowie było to, aby głośno krzyczeć jego imię jako najcudowniejsze słowo na ziemi. Drugą myślą było też to, że skoro Taehyung jako już dorosły osobnik zachowuje się tak .. zmysłowo i ponętnie względem niego; to jego spokojne dni są już ewidentnie policzone.
- B-bardzo dobrze, wspaniale Taehyungie. Myślę t-też, że za chwilę sam odkryjesz do czego mnie d-doprowadzasz - wymruczał na jednym wydechu, automatycznie odpychając od siebie wstydliwą sytuację. Skoro potrafił go rozpalić zwykłymi pocałunkami to jako ten starszy, powinien też zmierzyć się z ich konsekwencjami, racja? W końcu on nadal był tylko szesnastoletnim chłopcem, który dość gwałtownie reaguje na wszelkiego rodzaje bliskości.
Uśmiechając się do siebie, ponownie powędrował do jego oczu i bezkarnie tonąc w ich pięknym kolorze, dał się ponownie pocałować, chętnie przy tym rozchylając swoje wargi; tym samym zapraszając go do kolejnej bliskiej interakcji. Jako, że Taehyung był od zawsze pilnym i sumiennym uczniem to dzięki jego szkolnym nawykom, mógł się teraz w pełni rozkoszować leniwym pocałunkiem, który z odpowiednim wyczuciem pogłębił;przy okazji jeszcze mocniej przyciągając do siebie starszego chłopca. Delikatnie potarł koniuszkiem języka ten jego i westchnąwszy mocno; z pełnym zaangażowaniem jak i z ufnością, grzecznie wylądował plecami na podłodze w wyniku popchnięcia jasnowłosego.
Z trudem odrywając się od słodziutkich warg Taetae, złapał urwany oddech i niemal się zadławił powietrzem, gdy Taehyung kazał mu pokazać, co najchętniej by zaczął z nim robić. Starając się unormować swój szalejący puls; obrzucił go badawczym spojrzeniem, które dalej skrywało w sobie ogniki pożądania do jego cholernie uroczej osoby.
I gdyby tylko jasnowłosy powrócił do swojego nieśmiałego schematu to z pewnością Jungkook, tylko ucałowałby go czule w czoło i przytulił mocno. Ale widząc przed sobą kogoś tak niesamowicie pociągającego - naprawdę nie mógł mu się oprzeć. Dlatego podciągnął się do siadu i obdarzył go krótkim, figlarnym uśmiechem.
- Spójrz lepiej, co ja z tobą zrobię, księżniczko - szepnął cicho; z marszu kładąc dłonie na jego lędźwiach i jednym sprawnym przewrotem, przerzucił go na podłogę. Wędrując rękoma w stronę jego kolan, oparł wnętrze dłoni na ich wzniesieniu i zdecydowanym ruchem, rozsunął zgrabne nogi chłopaka na boki. Zdecydowanie wygodniej mu się siedziało między nimi, gdy kościste kolana chłopaka nie wbijały mu się praktycznie w żebra. Pochylając się nad słodkim chłopcem, roześmiał się cicho, gdy zauważył jak jego zazwyczaj jaśniuteńka cera, teraz przybrała kolor elektryzującej wręcz truskawki.
- Wycałowałbym cię całego Taehyungie, tak na mnie działasz, wiesz? Nie wiem jednak, czy mi na to pozwolisz więc powinienem cię do tego jakoś zachęcić.. - wyszeptał miękko wprost do jego ucha i schylając głowę, złożył krótki pocałunek zza jego uszkiem niemal automatycznie zniżając się do jego szyi, którą potraktował serią czułych muśnięć języka, jak i rozgrzanych od poprzednich pocałunków, ust. I oczywiście wszystko komentował specjalnie zaniżonym głosem.
- Wszędzie cię Taehyungie ucałuję - zamruczał gardłowo, składając mu niewinną obietnicę i wolną ręką, powoli mu podwinął za dużą błękitną koszulkę do góry. Działając nieco inaczej od wszystkich mu znanych osób; ustami od razu powędrował do brzuszka jasnowłosego. Nieśpiesznie ucałował jego odsłonięte kości biodrowe i przesuwając nosem po jego podbrzuszu, ponownie podwinął jego koszulkę nieco wyżej, tak o parę milimetrów aby podrażnić się z chłopakiem. Składając leciutkie wręcz motyle pocałunki na jego gładkiej skórze; znienacka bardziej się przyssał do jednego z miejsc na jego podbrzuszu, zostawiając tam zaróżowioną malinkę od nieco intensywniejszego i bardziej mokrego pocałunku w tym miejscu. Chcąc też doprowadzić chłopaka do większej przyjemności, na oślep złapał jego drobną dłoń i nakierował ją na własną głowę, sugerując mu tym samym, aby chłopiec bez oporu wplótł palce w jego włosy. Byłby wniebowzięty, gdyby Taetae poddał się tej szczególnej chwili i mógł po prostu nieco szarpnąć za jego kosmyki, czy też bardziej przycisnąć jego twarz do swojego gładkiego brzuszka.
W dalszym ciągu; z perfidną wręcz powolnością, obcałowywał każdy centymetr jego słodkiego ciała, gdzieniegdzie ślizgając się gorącym językiem po jego gładkiej skórze. Zacisnął palce na jego szczupłym udzie, aby utrzymać równowagę i chichocząc złośliwie, drugą dłonią złapał go za biodro i lekko podniósł do góry, aby jego koszulka swobodnie uciekła mu spod pleców.
Nieznacznie napierając na jego kruche ciało tym swoim, westchnął głośno; gdy bezceremonialnie schował głowę pod materiał jego błękitnej odzieży i z przeciągłym jękiem, wypuścił gorący oddech na jeden z jego wrażliwszych punktów na klatce piersiowej. Dopiero chwilę później, będąc w pełni usatysfakcjonowanym ze swoich działań, powrócił do tworzenia swojej prywatnej ścieżki na jego ciele; złożonej z kilku bądź kilkunastu, krótkich i mokrych całusów, przepełnionych czułością - ostatecznie nie chciał, aby Taehyung się go wystraszył!
Wyłaniając się cały zarumieniony spod jego koszulki - niemal od razu sięgnął do jego warg, na których złożył delikatny pocałunek i w dalszym ciągu, gładząc jego udo, przekrzywił do boku głowę jakby z ciekawością - gdzie jeszcze chcesz poczuć moje usta? - spytał; z trudem ukrywając swoją niepozorną minę, gdy palcem wskazującym musnął jego gładki policzek.  
- może tutaj na słodki początek? - miauknął rozkosznie niczym kot, gdy powędrował wargami do jego rozgrzanego policzka na którym złożył słodkiego całusa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Skąd : Seul, Korea Południowa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 164
  Liczba postów : 180
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13409-taehyung-min#357496
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13468-dont-wanna-be-lonely-just-wanna-be-yours#358775
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13469-sowka-poli#358777
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15210-min-taehyung




Gracz






PisanieTemat: Re: Kiedy stajesz się siedemnastolatkiem   Nie Lis 13 2016, 17:45

Na pewno każdy wie, jak to jest, kiedy mama na urodziny robi najlepszy tort w historii, na który czeka się specjalnie cały rok. Najchętniej zjadłbyś wszystko od razu, tłumacząc się, że przecież to wyjątkowy dzień i możesz sobie pozwolić na to, żeby wziąć coś w całości, na raz. Niestety w takich wypadkach, mama najczęściej się wścieka i chowa ciasto, żeby zjeść je później. Na początku jesteś nerwowy, że musisz czekać na własny tort, ale gdy potem, jesz kawałek po kawałku i czujesz, że chcesz więcej, jesteś wdzięczny mamie, że to zrobiła. Teraz czerpiesz większą przyjemność z jedzenia tortu powoli, delektując się jego słodkim smakiem.
I tak było w tej chwili z Taehyungiem, tylko nie myślał o cieście, ale o swoim pięknym Kookiem.
Najchętniej wycałowałby swojego chłopaka od razu, nie zastanawiałby się nad konsekwencjami albo nad tym, że nie do końca zachowuje się tak, jak powinien. W końcu był święcie przekonany, że skoro dzisiaj obchodzi swoje urodziny, to może wszystko. Dzisiaj będzie pewnym siebie gościem, a jutro znów powróci do chłopca, który nie wie co robi i na niczym się nie zna. I on naprawdę robił to totalnie nieświadomie.
Tae wypuścił oddech ze swoich ust wprost na delikatną skórę Jungkooka, gdy usłyszał jego jęk. Jakim cudem on potrafił tak ekscytować Mina zwykłym jękiem, westchnieniem, zachrypniętym głosem? Jak on to robił, że Taehyung drżał, nie mógł oddychać, kiedy go dotykał?
Szczerze mówiąc, blondyn miał już dość tej opaski chłopaka, bo tylko mu przeszkadzała. Zdjął ją i jedną ręką położył na łóżko za nimi.
- Ja? - zapytał niewinnie. - Ja przecież nic… nie robię. - Wydął dolną wargę, nadal nie odsuwając twarzy od jego szyi. Jego oddech łaskotał skórę szatyna. W końcu odsunął się tak, aby siedzieć z nim twarzą w twarz. Chyba nigdy nie było tak gorąco, jak w tej chwili, a jego policzki nigdy nie były tak czerwone, jak w tym momencie. Serce TaeTae waliło jak szalone, bo nigdy nie czuł czegoś takiego… jakby strach minął, a zostało jakieś dziwne pragnienie, którego nie umiał nazwać. A może po prostu w jego słowniku nie było odpowiedniego słowa, które mogłoby określić jego silne emocje?
Min rozchylił z zaskoczeniem usta, a jego wzrok automatycznie powędrował na dół. Okej, był chłopcem, ale nigdy nie spodziewał się, że mógłby… Od razu poderwał spojrzenie w górę, wbijając wzrok w ciemne tęczówki szatyna.
Zachichotał.
Był to krótki, nerwowy śmiech wywołany słowami Jeona, bo nawet nie wiedział, co miałby na to odpowiedzieć. Teraz nie był sobą, a przecież to dopiero początek ich spotkania. Nie mógł nad sobą panować, był dziki i… teraz nie dziwił się, że ludzie na tych filmach tak reagują.
Jak tylko ich usta znów złączyły się w leniwy pocałunek, Tae położył dłoń na jego szyi, przymykając oczy. Jego wargi były takie delikatne, miękkie, jakby stworzone do całowania, oczywiście przez Mina. I gdyby nie był taki dziki i gdyby nie był taki zachłanny to całowałby go dalej.
Taehyung pisnął niemęsko, kiedy Jungkook gwałtownie zamienił ich miejscami. Prawie dostał zawału, gdy rozsunął jego nogi na boki i wyraźnie zapowietrzył się, podpierając się na łokciu.
Jego szyja była wyjątkowo czuła na muśnięcia Jungkooka i to do tego stopnia, że gdy tylko usta Ciastka znalazły się w tym miejscu, blondyn zadrżał. Gdy jego dłoń swobodnie wsunęła się pod koszulkę, Taehyung rozszerzył oczy, wewnątrz trzęsąc się z podekscytowania.
I o mało nie wyszedł z siebie, kiedy Jungkookie ucałował jego kości biodrowe. Poczuł mrowienie w miejscach, gdzie Jeon zostawiał mokre pocałunki. Taeś opadł plecami na twardą podłogę, ale w ogóle się tym nie przejął. Odchylił głowę, bo teraz on był na skraju wytrzymania. Samokontrola oficjalnie poszła się gonić. Dobrze, że Ciastek nakierował jego dłoń na swoje włosy. Taehyung bez najmniejszego wahania wplótł palce w jego ciemne kosmyki i pociągnął za nie, gdy chłopak obcałowywał każdy centymetr jego ciała. Brakowało mu oddechu, a serce waliło tak głośno, że naprawdę słyszał je nawet w swojej głowie. Gdy Jungkookie schował głowę pod jego koszulkę, blondyn uniósł swoją dłoń do ust i ugryzł się w nią, powstrzymując się od soczystego przekleństwa albo co gorsza krzyku, którym oczywiście byłoby imię swojego najlepszego chłopaka na świecie. Zostawiając mocny ślad na swojej jasnej skórze, wypuścił wolno powietrze z ust. Tae miał wrażenie, że zaraz umrze.
Kiedy Jungkook wyłonił się spod jego koszulki, Tae cofnął dłoń tak gwałtownie, że uderzył nią o ziemię. Jęknął cicho, ale po chwili i tak skupił się na szatynie oraz na jego słodkich ustach, które znów znalazły się na jego wargach.
On nawet się nie kontrolował.
Złapał go dłońmi za koszulkę, przyciągając go jeszcze bliżej siebie. Miętoląc ją w zaciśniętych pięściach, spojrzał wprost na Jungkooka zamglonym spojrzeniem.
- Nie dam rady, Kookie - rzucił, zachrypniętym głosem. - N- nie dam r- rady s- się dłużej po-o-wstrzymywać. - Spojrzał na niego wyzywająco, próbując powstrzymać jąkanie się. Oblizał swoje usta i poluzował uścisk jego koszulki. - Działasz na mnie… Nie umiem się kontrolować. - dodał po chwili, po czym znów podparł się na łokciu. Nawet na chwilę nie odrywał od niego spojrzenia. Uspokoił oddech, choć trwało to dwie minuty.
- Jungkookie, musisz położyć się na brzuchu - powiedział cholernie poważnie. Odgarnął kosmyki włosów, które opadły na oczy Jungkookowi. Ucałował go lekko w kącik ust, mając nadzieję, że wykona jego polecenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Skąd : Busan, Korea Południowa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 232
  Liczba postów : 161
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13453-jeon-jungkook
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15169-you-made-my-day#404238
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15186-dollar-dollar#404823
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15184-cheong-jungkook#404815




Gracz






PisanieTemat: Re: Kiedy stajesz się siedemnastolatkiem   Nie Lis 13 2016, 19:23

- Kto by pomyślał, że taki niegrzeczny potrafisz być - wymruczał z pewnego rodzaju fascynacją, gdy tylko zdołał się wyłonić spod jego zbyt dużej podkoszulki. W myślach zdołał podziękować zapobiegliwości Taehyunga już ze sto razy, gdy dosłownie parę minut wstecz blondyn, zgrabnie go pozbawił króliczej ozdoby z włosów. Jakie to musiałoby być kłopotliwe, gdyby to z tymi króliczymi uszami na głowie zechciałby się pobawić ze starszym chłopcem.
Nie mógł też nic poradzić na to, że wszystkie westchnienia i słodkie jęki, które wymykały się z warg jego chłopaka, naprawdę jeszcze mocniej go tylko rozpalały i to nie tylko od strony fizycznej. W sercu jego wręcz szalał najprawdziwszy pożar uczuć, gdy zdawał sobie sprawę z tego, że to on jest sprawcą jego wszystkich .. reakcji. I chociaż był kompletnie niedoświadczony w tej kwestii, to już podświadomie umiał mu sprawić poniekąd niewinną przyjemność.
Ostatecznie, Taehyung jednak ściskał w swych palcach jego włosy i dość delikatnie za nie szarpał, gdy szesnastolatek, smakował jego słodkie ciało. Tak - uważał to za pewnego rodzaju odkrywczą zabawę.
Niczym zaciekawione dziecko, chciał wypróbować i jednocześnie spróbować wszystkiego co miało jakiekolwiek powiązanie z jego uroczym chłopcem. Chciał skosztować go całego; tak samo jak pocałować, przytulić czy dotknąć - i to w ten sposób, aby wyraźnie słyszeć jak blondyn znowu zacznie szybciej oddychać i tak słodko wzdychać.
Uzależniał go całym sobą; ale uznał to uczucie za warte wszystkiego co mu znane. Oddałby wszystkie swoje pieniądze, komiksy z Iron Manem i fluorescencyjne, limitowane naklejki z rilakkumy jednocześnie, za to, aby Taehyung tkwił przy jego boku jak najdłużej. I to obojętnie w której wersji.
Uwielbiał go, gdy stawał się uwodzicielski.  Gdy robił się zaś uroczo zawstydzony to wtedy jeszcze bardziej za nim szalał, tak samo jak w stu innych momentach, które również powodowały u niego szybsze bicie serca.
Roześmiał się cicho, gdy smukłe ręce, przyciągnęły go do ukochanego ciała blondyna. Demonstrując mu uśmiech pełen satysfakcji jaki wpełzł na jego wargi, raz jeszcze cmoknął jego słodkie usta po czym bezpardonowo się na nim.. położył.  
- Chcesz mi wmówić, że gdy cię całowałem to się jeszcze powstrzymywałeś? - zagadnął go z niewielkim rozbawieniem jednocześnie dobitnie spoglądając na jego zaczerwienione policzki i ogólnie, bardzo uważnie omiatając swym spojrzeniem jego całego. Przygryzając wnętrze swojego policzka, westchnął powoli i podpierając się na łokciach od niechcenia złapał w dwa palce jeden z jego niesfornych kosmyków. - więc mam uznać to za drobną pomyłkę z twojej strony, że twoje palce tak frywolnie bawiły się moimi włosami, tak? - szepnął zmienionym tonem głosu, gdy ustami musnął nieznacznie jego linię brody i unosząc nieco wzrok, wlepił w niego spojrzenie swych wielkich, ciemnych oczu, które rozbłysły niewinnie na kolejne słowa, które wymykały się z ust szesnastolatka. - a te zaczerwienione ugryzienie na twojej rączce to dowód na to, że w pełni się kontrolujesz, gdy .. niewinnie cię.. pieszczę ustami, tak? - chyba przechodził samego siebie w prowokowaniu starszego od siebie, ale bogowie, pragnął go ujrzeć w pełnej krasie, gdy wreszcie pozbędzie się tych głupich zasad przyzwoitości. Nawet słowa specjalnie dobierał tak, aby Taehyung mógł doświadczyć tego specyficznego uczucia gorąca, które towarzyszyło Jungkookowi od samego początku ich spotkania. Nieśpiesznie przyciągnął jego pogryzioną dłoń do swoich ust i lekko ucałowując zaczerwienione miejsce nieopodal jego kciuka, zachichotał na jego dziecinne zachowanie.
- Na drugi raz krzycz, Taehyungie, gdy będzie ci przyjemnie. Nie obrażę się przecież, monsieur - dodał z miną wielkiego znawcy i śmiejąc się głośno, wyszczerzył się zadowolony ze swoich poczynań, gdy tylko przetworzył swoje słowa w głowie raz jeszcze. Musnął koniuszkiem nosa wnętrze jego dłoni i dając mu chwilę na odpoczynek i prawidłowe zaczerpnięcie oddechu; zwyczajnie zaczął się przyglądać jego buzi, rozkoszując się jej pięknem. Bo Taehyungie był piękny.
Zadarł lekko głowę do góry, drażniąc się leniwie z chłopakiem, którego palce znowu doczepiły się jego włosów - ale gdy zauważył, że Min chciał tylko zgarnąć jego potargane kosmyki znad oczu, to uśmiechnął się nieco zawstydzony. Dopiero sekundę później, trafiło go, co miał zrobić i momentalnie przybrał nieco podejrzliwą minę. - Co?
Nie to, że mu nie ufał bo to nawet nie podlegało dyskusji. Bardziej był zaskoczony jego pomysłem i to w jaki sposób się wysłowił. W myślach starał się zaś dopasować odpowiedni pomysł co do tego, co zamierza zrobić mu chłopak i ocknął się dopiero, gdy usta jasnowłosego zdążyły odcisnąć lekkie muśnięcie w okolicach jego własnych warg.
- Oby było przyjemnie - wymruczał i uśmiechnął się ufnie do starszego, gdy zwinnie się z niego podniósł. I jasne, że mógł się położyć obok niego jak normalny człowiek, ale kimże on był jak nie złotym, utalentowanym chłopcem? Na podłodze znalazł się ponownie o dziwo szybko, ale to tylko dlatego, że wykonał dość prosty trik. I chociaż mogło się na pierwszy rzut oka wydawać, że zamierza stanąć wyłącznie na rękach - tak w kolejnym momencie, lekko ugiął ramiona w zgięciu łokci i gładko przyciągnął się do nieco zabrudzonej podłogi.
Miało być efektywnie.
Gdy otarł się lekko brzuchem i biodrami o podłoże, uśmiechnął się uroczo i przekrzywił do boku głowę jednocześnie zadzierając brew do góry. - tak jest dobrze, Taehyungie?
Raz na jakiś czas może przecież ulec jego urokowi, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Skąd : Seul, Korea Południowa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 164
  Liczba postów : 180
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13409-taehyung-min#357496
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13468-dont-wanna-be-lonely-just-wanna-be-yours#358775
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13469-sowka-poli#358777
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15210-min-taehyung




Gracz






PisanieTemat: Re: Kiedy stajesz się siedemnastolatkiem   Pon Lis 14 2016, 19:29

- Będzie délicatement - wyszeptał Taehyung, spoglądając leniwie na swojego chłopaka i choć mogło zabrzmieć to dwuznacznie, nie przejął się tym specjalnie. W jego głowie pojawiła się dosyć szalona wizja, o której wstyd byłoby mu mówić na głos. Opuścił głowę, żeby ukryć zaróżowione policzki, wywołane zaskakującą reakcją szatyna. Dopiero po chwili, gdy Jungkook podniósł się z podłogi i w jakże efektownym stylu znów przylgnął do ziemi biodrami, Tae przeniósł na niego zaciekawiony, a zarazem nieco podekscytowany wzrok.
Min poderwał się z ziemi i ostrożnie, żeby nie uderzyć głową ich prowizorycznego namiotu, podszedł do łóżka, z którego ściągnął poduszkę. W końcu nie chciał, żeby jego chłopak leżał jak placek na twardych panelach. Podsunął mu ją pod brodę, nie mogąc powstrzymać delikatnego drżenia rąk. Zamarł na chwilę, zastanawiając się, czy to co zrobi nie będzie żałośnie śmieszne.
Niepewnie i naprawdę lekko zawisł nad Jungkookiem, opierając dłonie po bokach jego ramion. Wstrzymał oddech, wpatrując się w tył głowy szatyna i choć nie miał zamiaru zrobić czegoś… niezgodnego z ich odczuciami, zagryzł wnętrze policzka, nie do końca pewny, czy spodoba się to Jeonowi.
Wypuścił powoli powietrze z ust. Odwagi, Taehyungie, to twój chłopak.
Usiadł gdzieś w okolicach jego pasa. Kciukiem odsunął jego koszulkę, aby odsłonić choć kawalątek jasnej skóry; po chwili podwinął ją wyżej, gdzieś do połowy i zrobił to tak powoli, że Jungkookie mógł poczuć odrobinę chłodu. Tae zaschło w ustach, gdy wpatrywał się w delikatnie zarysowane plecy Jeona. Zsunął się niżej na jego pośladki i znów przesunął jego koszulkę, aż do łopatek.
- Jeszcze… nie wiesz, co się dzieje, gdy… tracę samokontrolę - wyszeptał. Musnął zewnętrzną stroną dłoni linię, przechodzącą przez jego plecy. Zaczął opuszkami dwóch palców delikatnie gładzić całą powierzchnię jego skóry. Czy to było dziwne, że podobała mu się nawet ta część ciała Jungkooka?
Delikatnie pochylił się nad chłopakiem, opierając dłoń obok jego poduszki i ucałował tył jego szyi. Odsunął się, zagryzając wargę. Przykrył swoją ręką jego i musnął ustami jego łopatki, po czym swoimi jakże lekkimi, wręcz motylimi pocałunkami zszedł niżej, do boków. Pokusił się nawet o to, by delikatnie końcem języka przejechać po jego ciepłej skórze. Zwariował? Pewnie tak.
- A więc, Jungkookie… Chcesz, żebym zrobił ci masaż? - zapytał retorycznie, drugą dłoń układając równolegle do drugiej, przez co teraz zupełnie zawisł nad swoim pięknym chłopcem. Wypuścił powoli powietrze z ust. Cieszył się, że w tej chwili Ciastek go nie widzi, bo chyba zemdlałby z zawstydzenia i podekscytowania.
Kontrola, Taehyung. Kontrola.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Skąd : Busan, Korea Południowa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 232
  Liczba postów : 161
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13453-jeon-jungkook
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15169-you-made-my-day#404238
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15186-dollar-dollar#404823
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15184-cheong-jungkook#404815




Gracz






PisanieTemat: Re: Kiedy stajesz się siedemnastolatkiem   Wto Lis 15 2016, 20:27

Roześmiał się cicho na dźwięk wypowiadanych przez Taehyunga słów. Zwłaszcza na to jedno, okryte francuską nutą, zareagował nieco zawstydzonym uśmiechem i niemal ukrył swoją buzię we własnych dłoniach. Oczywiście nie uczył się francuskiego, ale już sam dźwięk sugerował mu coś .. słodkiego. Ale nie był tym zbyt mocno zaskoczony; Taehyungie w końcu posuwa się tylko do słodkich i niewinnych zachowań.
Nie odrywając rąk od twarzy, czuł jak jego chłopak, nagle z lekkością się podnosi z podłogi i gdzieś poczłapał, co wyraźnie ujrzał spomiędzy rozsuniętych palców. Dlatego korzystając z okazji, odkleił jedną dłoń od własnego zaróżowionego policzka i sprawnie chwytając za szyjkę od butelki równie różowego, musującego szampana, które akurat stało nieopodal nóg łóżka; przysunął przezroczyste szkło w swoją stronę.  
To był też ten moment w którym wreszcie doświadczył dziwnego uczucia, bowiem zorientował się, że gdy tylko podniesie głowę to wtem jest w stanie ujrzeć .. własne odbicie. Widocznie Taehyungie, do tego stopnia zawrócił mu w głowie, że nawet nie spostrzegł dość dużego, starego lustra, które ktoś musiał z obsługi hotelowej niedbale oprzeć o jedną ze ścian.
I dopiero teraz mógł się dobrze sobie przyjrzeć.
Każdy jego włos powykręcany był w inną stronę, ale to tylko utwierdziło go w przekonaniu, że Taehyungie naprawdę zatopił swoje smukłe, kochane palce w jego czuprynie; i nie było to żadnym wytworem jego wyobraźni. Uśmiechnął się na to świeże wspomnienie i dopiero teraz dostrzegł, że jego usta równie były dość mocno opuchnięte od chłopięcych pocałunków, których doświadczył z Taehyungiem.
Zwilżył wargi językiem i uśmiechnął się urokliwie, gdy pod jego nosem a dokładniej pod brodą zjawiła się miękka poduszka w którą niemal automatycznie się zatopił twarzą.  - Kochany jesteś - wyznał czule i obserwując go w lustrzanym odbiciu, wlepił swoje ciemne oczy w szklaną taflę, aby móc nadzorować jego wszelkie ruchy. Sam wstrzymał oddech, gdy chłopak nad nim zawisł i chociaż nie widział osobiście jego buzi, to i tak czuł jak jego spojrzenie niemalże paliło skrawek jego potylicy.
- Jestem twoim chłopakiem, Taetae. Nie wstydź się - zachęcił go cichym głosem, i przekręcił lekko głowę tak, aby nieśmiało musnąć jego ramię, które aż prosiło się o drobnego całusa, jako kolejne potwierdzenie, że Taehyungie jak najbardziej wszystko prawidłowo robi. W końcu.. skoro dobrze i przyjemnie się czuje, to nie może to oznaczać żadnych nieprawidłowości, racja?
Zadrżał, gdy jasnowłosy nieco podwinął mu koszulkę.
I drżał coraz mocniej, zwłaszcza, gdy materiał jego podkoszulka wędrował coraz wyżej, tym samym ogołacając jego plecy z cienkiego, bawełnianego materiału. Westchnął głucho, gdy spadł na niego pierwszy, nieśmiały dotyk jego chłopaka. Biodrami i brzuchem mocniej wcisnął się w twarde panele, czując, że niemal się topił pod jego ciepłym dotykiem palców, które tak słodko muskały jego skórę.
To jednak i tak było nic, w porównaniu do tego, jak usta starszego skierowały się ku jego karkowi. I chociaż w odbiciu lustra, zdołał tylko zarejestrować jak blondyn się nad nim pochyla, to krótki pocałunek Taehyunga, wolał przeżyć przy zamkniętych oczach, które mocno zacisnął.  
Nie chciał podglądać samego siebie.
- Z samokontrolą czy też bez niej, i tak jesteś uroczy Taetae. W każdej wersji będę chciał cię przy sobie zatrzymać - mruknął z delikatną chrypką w głosie. Rozsunął swobodnie palce na podłodze, aby Taehyung mógł leniwie spleść ich dłonie, skoro i tak już jego rękę zdążył zakryć tą swoją. Gdy tym razem to usta chłopaka zaczęły niewinnie sunąć po jego plecach; po raz pierwszy chyba nie wiedział jak zareagować na jego kochany dotyk. Było to przyjemnym doświadczeniem i fakt, że jasnowłosy zapewne po raz pierwszy coś takiego robił (i to z nim!) napawało go bardzo wyjątkowym uczuciem. Nieznacznie zacisnął palce na jego dłoni, która nadal tkwiła wraz z jego tuż obok poduszki i jęknął nieco bardziej zmysłowo, gdy wargi chłopaka sprawnie się przesuwały wzdłuż jego kręgosłupa. Z totalnym zawstydzeniem warknął głucho, gdy poczuł jak do przyjemnych wrażeń, dołączył też język Taehyunga. Był pewny, że tymi niewinnymi całusami Taehyung rozpalił go do takiego stopnia, że z pewnością jego twarz była teraz czerwona niczym pochodnia. Dlatego wstydliwie schował ją w aksamitnej poduszce, oddychając nieco szybciej i z większym trudem.  
- Chcesz mi zrobić masaż we własne urodziny, Taeś? To ja powinienem go tobie robić w takim dniu - zajęczał z jeszcze większym zawstydzeniem, że pierwszy na to nie wpadł i westchnął niefrasobliwie w poduchę przed sobą. Czując jak chłopiec nad nim zawisł niemal jak nietoperz, parsknął cichym śmiechem i delikatnie złapał go za drugą dłoń po czym obie podsunął sobie pod brodę. Tak, chciał tym sposobem przyciągnąć go jeszcze bardziej do siebie - a w tym wypadku, chciał aby Taehyungie po prostu się do niego przytulił, a raczej do jego pleców. Odchylił nawet lekko głowę na bok, aby jego broda wygodnie spoczęła między jego obojczykiem a szyją.
- Jak chciałeś zawsze spędzić urodziny? I co mogę jeszcze dla ciebie zrobić, kociaku? - mruknął z ogromnymi rumieńcami na swych policzkach; ale nie mógł tak po prostu sobie dzisiaj odpuścić, aby go nie zasłodzić tego wieczoru.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Skąd : Seul, Korea Południowa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 164
  Liczba postów : 180
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13409-taehyung-min#357496
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13468-dont-wanna-be-lonely-just-wanna-be-yours#358775
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13469-sowka-poli#358777
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15210-min-taehyung




Gracz






PisanieTemat: Re: Kiedy stajesz się siedemnastolatkiem   Pią Lis 18 2016, 12:37

- No właśnie, Jungkook - powiedział Taehyung, marszcząc z niezadowoleniem nos. - Jesteś moim pierwszym chłopakiem, a więc chciałbym, aby wszystko było zrobione dobrze.
Wiele kosztowało go to, aby powiedzieć kilka słów odnośnie ich związku. W tym jednym zdaniu cicho dał mu znak, że naprawdę zależy mu na tym, aby być najlepszym chłopakiem, jakiego Jeon mógłby kiedykolwiek mieć. Właśnie to powodowało, że Tae wahał się nad niektórymi gestami, które mogłyby odstraszyć, bądź zniesmaczyć Kookiego.
- To, że mam urodziny, nie znaczy, że ty nie możesz mieć… frajdy. - Wzruszył lekko ramionami i westchnął ociężale, czując się teraz spokojniej, niż dobrą chwilę temu. Spojrzał na ich splecione dłonie, po czym pogładził kciukiem zewnętrzną część ręki Jungkooka.
Taehyung delikatnie położył się na plecach chłopaka, czując bijącego od niego ciepło. Uniósł delikatnie kąciki ust, na chwilę przymykając oczy, aby móc swobodnie wziąć głęboki wdech i poczuć urzekający zapach charakterystycznych perfumów Jeona. Nie ukrywał, że mógłby wyczuć obecność Kookiego z dużej odległości i to nie tylko po jego pachnidłach, ale też po krokach, choćby po sposobie w jaki się poruszał. Chodził delikatnie, a równocześnie pewnie; Taeś nie mógłby pomylić tego z nikim innym.
Min rozchylił powoli powieki i spojrzał w lustro. Jak mógł o nim zapomnieć? W końcu jakiś czas przed przyjściem Jungkooka, sam się w nim przeglądał. Musiał dobrze prezentować się przed swoim chłopakiem, a więc spędzał trochę więcej czasu niż zwykle, wpatrując się w swoje szklane odbicie.
- Jeżeli mam być szczery, to nigdy specjalnie się nad tym nie zastanawiałem - odpowiedział, marszcząc brwi. Przypatrywał się ich postaciom w lustrze, jakby nie mógł uwierzyć, że to właśnie on znajduje się na plecach tego cudownego chłopca. - Ale wiem, że to są najlepsze urodziny, jakie kiedykolwiek miałem - westchnął, może nawet nieco rozmarzony. - I jedyne, czego chciałbym to tego, żebyś tu został. Przy mnie. - Wtulił twarz w jego szyję, po czym musnął końcem nosa zaróżowiony policzek Ciastka. - A kto tu się zarumienił? - zapytał, chichocząc pod nosem.
Taehyung usłyszał cichutkie mruknięcie. Odwrócił głowę, aby spojrzeć na pieska, który jakby dopiero teraz wyrwał się z głębokiego snu. Spojrzał na tę dwójkę i wyszedł z kocyka, po czym usiadł przed ich twarzami.
- Taekook! - krzyknął Taeś, zrywając się ze swojego chłopaka. Usiadł obok niego, ale nie puścił dłoni Jungkooka, zupełnie jakby bał się, że jak się odsunie, to Ciastek gdzieś wyparuje. Przysiadł po turecku i chwycił delikatnie pieska, kładąc go na swoich nogach. Uśmiechnął się pociesznie i pogładził jego główkę.
Po chwili sięgnął ku butelce, z której poprzednio pił Jungkook i sam wychylił z niego kilka łyków. Odłożył ją na miejsce, a potem pociągnął lekko chłopca, żeby usiadł.
- Zostaniesz tu ze mną na całą noc, prawda? - zapytał, unosząc brwi. - Co chcesz porobić? - Przechylił głowę, patrząc to na Taekooka, to na Ciastka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Skąd : Busan, Korea Południowa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 232
  Liczba postów : 161
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13453-jeon-jungkook
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15169-you-made-my-day#404238
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15186-dollar-dollar#404823
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15184-cheong-jungkook#404815




Gracz






PisanieTemat: Re: Kiedy stajesz się siedemnastolatkiem   Czw Lut 23 2017, 20:23

- Zawsze sprawiałeś mi frajdę - odpowiada zgodnie z prawdą i uśmiecha się półgębkiem do własnego odbicia. Widzi w nim totalnie zaczerwienionego siebie i Taehyunga na swoich plecach, który nadal wyglądał całkiem pociesznie. I rozkosznie!  - ale dzisiaj to już była całkiem duża frajda, dzieciaku - mruczy pod nosem i śmieje się cicho, gdy nosek jego chłopca przesunął się wzdłuż jego gorącego policzka.
Opętanie hormonami powoli z niego schodziło, ale i tak nie żałował ani jednego gestu ze swojej strony. Zwyczajnie chciał się całować z Tae i tego wieczoru - rzeczywiście chciał go dotykać trochę inaczej niż zazwyczaj. Sam się roztapiał pod motylimi i tymi nieco bardziej żarliwymi pocałunkami z  jego strony, więc to co dzisiaj razem zrobili było naprawdę .. czymś wielkim w ich relacji.
Relaksował się tą przyjemną chwilą, dopóty taekook nie postanowił się przebudzić ze swojego pieskiego snu i dopóki jego nowy właściciel w postaci Mina - nie poderwał się wprost na równe nogi, gdy tylko zobaczył swój urodzinowy, żywy prezent. W tej sekundzie Jungkook nieco spochmurniał i będąc cholernie zazdrosnym o szczeniaka - mimo tego, że nadal trzymał w czułym uścisku rękę Taeha - bezpardonowo doczołgał się do swojego chłopaka i ułożył na jego kolanie swoją głowę.
Wbijając ponure spojrzenie w białego futrzaka, prychnął cicho gdy dostrzegł, że blada ręka Taehyunga ostrożnie go głaszcze. Nie spuszczając z niego jednak obrażonego wzroku, wydął lekko dolną wargę i podciągnął się wyżej, aby oprzeć się łepetyną o udo chłopaka.  
- Jestem o niego zazdrosny -  stwierdził pewnie i lekko dźgnął zwierzaka w jego puchate ucho i niczym dziecko pokazał psu język.  - Zapomnij, że będziesz z nim spał - mruczy gardłowo do psa i podsuwa mu pod zęby swój palec. Robi to tylko dlatego bo czuje, że pies za nim średnio przepada i wynajdzie sobie kolejny powód do tego, aby Taehyungie przejął się jego losem, że jest gryziony przez jego psa. I robi to tylko po to, aby Taeh się go uroczo pytał czy może się nim zaopiekować.
- A ty zapomnij, że wpuszczę go do naszego łóżka - jęczy cicho; tym razem w stronę swojego chłopaka i wyciągając w jego kierunku ich złączone dłonie - delikatnie przesuwa palcami po jego policzku. Bardziej rozwala się na jego nogach i unosząc do góry brodę, obserwuje z tej perspektywy jak Taehyungie sięga po różowego szampana. Uśmiecha się lekko, gdy bierze kilka łyków na co unosi zadziornie brew do góry i wyciąga rękę po wyskokowy napój.  
- Wow! - mówi z podziwem i przekrzywia figlarnie głowę do boku, po czym gwiżdze cicho przez zęby - nawet gdy pijesz takie zakazane rzeczy to wyglądasz całkiem seksownie, kujonie - szepcze złośliwie i zbiera się do siadu. Robi to jednak na tyle bezmyślnie, że zwyczajnie opiera się plecami o klatkę piersiową chłopaka i z rozpędu bierze większego łyka szampana aby uczcić jego urodziny. Krztusi się nieznacznie, ale ignoruje to - i bierze w usta kolejny haust alkoholu.
Po chwili stawia butelkę między swoimi nogami i umiejscawiając palce tuż przy jej szklanej szyjce, lekko nią obraca niczym nakręconego bąka dla dzieci. - Zostanę na zawsze przy tobie.
Odpowiada bez namysłu i odchylając lekko głowę do tyłu, opiera ją na jego ramieniu. Ich złączone dłonie, przekłada sobie przed udo i nieznacznie gładzi kciukiem jego wnętrze dłoni.
Dopiero przy jego pytaniu o to co będą robić przez resztę nocy - zaczyna się cicho śmiać.
Zezuje nieco rozbawiony na jego uroczą buzię i śmiesznie porusza brwiami.
- Na co tylko będziesz miał ochotę, maluchu - wyrzuca na zawołanie i cmoka go lekko w brodę. - chociaż w sumie, to..  ja mam ochotę na lody.
Mówi znienacka i wzdycha cicho, wpatrując się w prowizoryczny namiot nad ich głowami.  Dopiero wtedy dociera do niego co powiedział oraz to jak taką informację może zrozumieć jego kosmiczny chłopak. Chrząka nerwowo i podwija jedną nogę do siebie, zginając ją w kolanie.  - Mam na myśli te kręcone. Jadalne - poprawia się odruchowo i marszczy brwi, gdy zdaje sobie sprawę, że jednak umysł taehyunga naprawdę jest pokręcony; a on nie chciał mieć na sumieniu kogoś tak słodkiego jak on. Wypuszcza więc jeden głęboki oddech i mruczy pod nosem zaczerwieniony.
- Ostatecznie takie pistacjowe w pudełku! - stwierdza dziwnie cicho i kiwa do siebie głową.
Oficjalnie zawiesza spojrzenie na brykającym wokół nich taekooku i lekko całuje chłopaka po odsłoniętym i nagim ramieniu. - ale możemy też grać w planszówki, butelkę, bawić się w rzutki, klasy, wymyślone historie i zwyczajnie się przytulać bo lubię cię mieć obok siebie.  - mruczy i mocniej przyciska usta do jego ręki. - albo możemy się tarzać  w kocach i udawać kogokolwiek tylko zechcesz. Albo możemy rysować gwiazdy na ścianach i smoki. A potem zaniosę cię śpiącego do łóżka i będę się cieszył, że jesteś  obok mnie.
Wyznał cicho i odwrócił się nieco aby móc rzucić lekko rozbawione na jego buzię, zaciekawiony jego reakcją.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Kiedy stajesz się siedemnastolatkiem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» London Eye
» Dach
» Księga eliksirów
» Piszesz mi w liście, że kiedy pada...
» Kiedy kręci się butelka...

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
retrospekcje
-