IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Mieszkanie numer 20

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 438
  Liczba postów : 571
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Mieszkanie numer 20   Sob Lis 05 2016, 21:56


Mieszkanie Padme A. Naberrie



Kawalerka


Niewielkie, maksymalnie dwuosobowe mieszkanko panienki Naberrie mieści się na drugim piętrze w starej kamienicy. Jest to z pewnością gustowne mieszkanie, z dobrze zorganizowaną przestrzenią, neutralną paletą kolorów a subtelne i praktyczne dodatki dodają jedynie uroku pomieszczeniom.
Po otworzeniu drzwi wchodzimy w maleńki korytarz, z którego jedno wejście prowadzi do łazienki (zwyczajnej, z wanną i dużą ilością babskich kosmetyków), a drugie bezpośrednio do kuchni, w której dziewczyna spędza dość dużo czasu mimo mieszkania w pojedynkę. Nie ma w niej mugolskich urządzeń, choć samej właścicielce nieco to przeszkadza. W zamian za to jest dużo przypraw w doniczkach a szafki zazwyczaj pękają w szwach od różnego jedzenia, po które zdarza jej się czasami jechać aż do Londynu, do konkretnego sklepu. W kuchni znajduje się również wyjście na niewielki balkonik oraz stół jadalniany.
Pomieszczenie to jest otwarte na resztę mieszkania, skrytego za kolorową zasłonką z koralików, które stanowią najlepszą zabawkę jej kota. Ogólnie reszta mieszkania przeszła mały remont i sporo zmian, choć i to nie odebrało mu uroku.



Reszta


Po pokonaniu zasłony z koralików wkracza się do salonu i sypialni. Znajduje się tam łóżko (w zasadzie materac bez stelażu), kanapa, malutki stoliczek kawiarniany oraz dobrze ukryta szafa, lustro i biurko, gdzie właścicielka trzyma swoje bazgroły.
mapka poglądowa]




Ostatnio zmieniony przez Padme A. Naberrie dnia Pon Paź 23 2017, 00:52, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 438
  Liczba postów : 571
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20   Nie Lis 06 2016, 18:32

Chłopak najwidoczniej nie planował odpuścić a ona niestety wydała sama na siebie wyrok proponując mu - co prawda nie wprost - żeby poszedł z nią do mieszkania. Droga początkowo mijała im w milczeniu, później jednak zaczęli ze sobą nawet normalnie rozmawiać, chociaż Padma dalej była do niego uprzedzona. Gdy znaleźli się na alei Amortencji jeszcze przez moment miała nadzieję, że wpadnie na kogoś znajomego kto ją uratuje, los jednak zadecydował inaczej. Chwilę później stali już przed mieszkaniem a Krukonka przyjrzała mu się z bliska spod przymrużonych powiek.
- Nie wyobrażaj sobie nie wiadomo czego i radzę ci nie robić nic głupiego - wymruczała pod nosem, po czym weszła do środka. Pierwszym pomieszczeniem, do którego się wchodziło była kuchnia, dalej znajdował się z kolei główny pokój całego mieszkania oraz łazienka.
- Rozgość się - wycedziła przez zaciśnięte zęby i potem niewiele myśląc poszła do łazienki. Marzyła o szybkim prysznicu, o kąpieli nie wspominając, ale ta nawet nie wchodziła teraz w rachubę. Będąc w łazience zabarykadowała się od środka, spędzając tam może pięć minut - pewnie byłoby więcej, gdyby nie to, że zostawiła na biurku świeżo rozpoczęty rozdział książki, o której absolutnie nikt nie mógł wiedzieć. To sprawiło, że ubrana w długie spodnie od piżamy i luźną koszulkę niemal wybiegła z łazienki w drodze robiąc sobie na mokrych włosach turban z ręcznika.
- I co, znalazłeś już coś ciekawego? - spytała stając w wejściu, a kiedy spostrzegła, że Shawn najwidoczniej nie planował bezczelnie włazić z buciorami w jej życie, z trudem powstrzymała się od klepnięcia się w czoło. Brawo, Padma, idzie ci coraz lepiej. Rzuciła swoją torebkę na wiklinowy fotel a następnie rozejrzała się wokół. Przynajmniej miała porządek w mieszkaniu.
- Chcesz coś zjeść? - spojrzała na swojego "gościa", wychodząc do kuchni. Nie miała zbyt wielu produktów, z których mogłaby wyczarować coś super, jednak nie mogła powiedzieć, że cierpi na brak jedzenia, jak stereotypowy student. Potem zaczęła przygotowywać sobie kolację - najzwyczajniejszy makaron z sosem ze świeżych pomidorów, bo uznała, że chłopak wcale nie musi znać jej zdolności kulinarnych. Wolała udawać, że nie zna się na gotowaniu a ciasto, które leżało na stole na pewno nie wyszło spod jej rąk. W międzyczasie otworzyła butelkę półwytrawnego wina, którym postanowiła się dzisiaj dobić. Oczywiście drugą szklaneczkę (nie posiadała kieliszków, bez przesady) postawiła na stoliku dla Shawna. Sama przemieściła się ze swoją szklaneczką na balkon, czekając aż pomidory dojdą do odpowiedniej konsystencji. Z wrażenia nawet musiała zapalić... na parapecie leżała otworzona paczka papierosów a w niej zdobycz, którą dostała od Lucasa jakiś czas temu. Bez namysłu wsunęła sobie ustnik między wargi a potem sprawdziła czy okazjonalna nikotyna działa na nią tak samo, jak kiedyś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Anglia, Liverpool
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 204
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa, fire poka dupe
  Liczba postów : 521
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13596-shawn-e-reed#362311
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13598-shawn#362326
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13600-wrona-shawna#362330
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13601-shawn-e-reed#362331




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20   Nie Lis 06 2016, 19:11

Nie należał do ludzi odpuszczających, to fakt. Jak coś sobie postanowił, dążył do tego, nie miał czasu na zawahanie. Albo tak, albo nie. Nie było, a może jednak, nie istniało u niego słowo może. To była dla niego strata czasu. A życie nie da ci chwili odpoczynku. Gdy Krukonka zagroziła mu, poprosiła, nie potrafił wyczytać tego z jej tonu, milczał. Ściągnął z siebie przemoknięty płaszcz, ściągnął buty i położył torbę obok nich, wcześniej wyciągając różdżkę i jednym ruchem wyczyścił trapery z błota. Rozglądając się poczuł się tak jakoś… biało. Wszystko było w tym kolorze, czy jego odcieniu. Nie żeby to było źle, bardzo ładnie miała urządzone, tak artystycznie. Ale nie wiedział, czy on by tak umeblował sobie dom. Pewnie w ogóle tego by nie robił, a kupił jakiś magazyn wnętrz i nim się kierował. Albo jakiś projektant wnętrz by mu się przydał?
Rzucając mu hasłem rozgość się myślała, że co zrobi? Weźmie piwo z lodówki, zacznie grzebać po szafkach w poszukiwaniu jedzenia i położy się na kanapie jakby nigdy nic? Nie, Shawn z uśmiechem na ustach, którym pożegnał Padmę, stał w kuchni oglądając wnętrze. Bardzo małe mieszkanko, ale czego więcej mogła pragnąć jedna osoba? Zakładał, że żyła tu sama, więc nie potrzebowała tutaj jakiś wielkich luksusów. On przeżył w nich całe swoje dzieciństwo i nie czuł się tam dobrze. Jego dom kojarzył mu się z rodzicami, z ojcem, matką. Dlatego żył, pracował, spał w Borginie & Burkesie, niczym szczur w ciemnej norze. Ale odpowiadało mu to. Miał tam spokój, w którym mógł poświęcić się swoim artystycznym pasjom – mimo jego dość ciętego charakteru, zdarzało mu się grać wieczorami na pianinie, ostatnio również wziął ołówek do ręki i rysował po papierze tworząc różne dzieła.
Po pięciu, może sześciu minutach Padma wybiegła z łazienki jak burza, jakby się bała, że coś zrobi w jej mieszkaniu, co by się jej nie spodobało. Nie miał po co kraść, miał wszystkiego pod dostatkiem. Przyglądnął się jej, teraz, czysta i w słodkich piżamowych spodniach wyglądała jak mała dziewczynka, w za dużym ciele. Uśmiechnął się na sam jej widok. Piękna jesteś – powiedział w myślach.
- Jedynie dobrze urządzone mieszkanie i… już czystą studentkę – uśmiechnął się do niej. Nie znosiła go, tak jak on zaczynał ją lubić, ale wciąż miał ochotę trochę jej podokuczać.
- Jeśli coś masz i potem nie oskarżysz mnie o pozbawianie cię resztek jedzenia, to tak, poproszę – czasem zdarzało mu się zachować kulturalnie, i o coś poprosić, ładnie gestykulując.
Poszedł do salonu, pokoju wielofunkcyjnego, jak zwał tak zwał. Bardzo podobało mu się umeblowania jej mieszkania, lecz nic nie mówił, niech nie myśli, że jest pod wrażeniem. Niech dalej uważa go za bezuczuciowego, aroganckiego dupka.
Spoglądnął na kominek.
-Było ci zimno, jak się teraz czujesz? Rozpalić w kominku? – spytał dziewczyny patrząc w jej dosyć ładne i zastanawiające oczy. Jaki to kolor? Podobno każdy mężczyzna to daltonista, on widział w nich barwę złota, lecz ktoś inny mógłby pewnie powiedzieć o innej barwie jej tęczówek.
Czując zapach ich wspólnej kolacji, ślinka napłynęła mu do ust. Nawet nie wiedział jak bardzo był głodny. Nie pokazywał tego w żaden widoczny sposób, jedynie poszedł do kuchni, podziękował za szklankę wina i upił łyka. Dobre.
- Od jak dawna tu mieszkasz? Bo jak na taką niezdarę, która wpada zawsze na mnie to czysto i ładnie tu masz. – Nie byłby sobą, gdyby nie rzucił żadną prześmiewką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 438
  Liczba postów : 571
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20   Nie Lis 06 2016, 19:34

Może zachowała się niekulturalnie siedząc w fotelu na balkonie i zostawiając Shawna samemu sobie, ale skoro paliła, to nie planowała przenosić smrodu tytoniu do środka. W końcu i on pojawił się w tym miejscu a Krukonka wskazała mu głową na paczkę papierosów. Jeśli chciał, to mógł się poczęstować. I tak rzadko paliła, okazjonalnie, więc nie bała się, że obudzi się z płaczem, bo zabraknie jej papierosków. Usiadła w siadzie skrzyżnym w wielkim fotelu, nie zwracając uwagi na to, że dopiero co zagrzała się pod prysznicem a właśnie przesiadywała na balkonie, gdzie nie było zbyt ciepło. Deszcz padał i nie zanosiło się na to, by miał przestać. Najwidoczniej byli na siebie skazani w najbliższym czasie.
- Jest okej, kominek spełnia bardziej funkcję ozdobną niż praktyczną - stwierdziła zgodnie z prawdą, po czym przyjrzała mu się uważniej w tym samym momencie, w którym i on wpadł na ten pomysł. Dopiero teraz postanowiła poprzyglądać się swojej zmorze, wcześniej nie widząc w tym większego sensu. I niewiele się pomyliła mówiąc mu, że jest przystojny, choć nie brzmiało to wcześniej jak komplement a raczej jak groźba, która chyba przyniosła oczekiwany efekt. Bo od tych kilku minut przynajmniej nie był tak impertynencki jak dotychczas.
- Nawet nie pamiętam, to mieszkanie rzadko kiedy pełni funkcję mieszkania. Większość czasu spędzam w pracy albo w Hogwarcie, tutaj jestem jak gość - odpowiedziała już swoim, normalnym pandowym tonem głosu. Wciąż jednak była zmęczona i głodna, dlatego kiedy skończyła palić weszła z powrotem do kuchni. Pomidory zaczynały wyglądać jak sos, w związku z czym wyjęła z szafki dwa talerze i sztućce.
- A ty? Co cię skłoniło do pracy na Nokturnie? - spytała po chwili zainteresowana tą kwestią. Nigdy nie rozumiała co ludzie widzą w tej ulicy a tym bardziej w pracy w pobliżu. Można było sobie narobić problemów, przynajmniej w jej cukierkowym świecie tak to się przedstawiało.
- I do pracy w Borginie i Burkesie? Zła sława założycieli chyba nie jest zachęcająca do podjęcia pracy w takim sklepie? - spojrzała nań kontrolnie, nie zdając sobie nawet sprawy z tego, że jest właścicielem. Byłaby zszokowana, tak samo jak wtedy kiedy uświadomiła sobie, że jej sąsiad jest właścicielem dobrze prosperującego klubu. A wszyscy byli w tak młodym wieku... czuła, że chyba coś ją ominęło, skoro ona dalej nie jest sobiepanem, tylko pracuje dla kogoś. Rozmawiając, w międzyczasie przygotowywała kolację a w zasadzie już kończyła przekładając wszystko na talerze, które postawiła na stoliku.
- Nie zrobiłam zakupów, więc to musi wystarczyć - wzruszywszy ramionami usiadła, zabierając się za jedzenie. Była tak głodna, że i kluski z sosem i serem zadowalały jej podniebienie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Anglia, Liverpool
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 204
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa, fire poka dupe
  Liczba postów : 521
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13596-shawn-e-reed#362311
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13598-shawn#362326
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13600-wrona-shawna#362330
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13601-shawn-e-reed#362331




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20   Nie Lis 06 2016, 20:25

Kiedy Padma wyszła na balkon, Shawn nie widział powodów, by on miał siedzieć sam w mieszkaniu, więc dołączył do niej. Propozycja papierosa go zdziwiła, lecz nic nie powiedział, tylko wziął jednego i zapalił. On natomiast nie był palaczem, ale też nie można było mu powiedzieć, że rzadko palił. Palił okresowo, czasem dzień w dzień przez tydzień, czasem nie dotykał papierosów przez kilka miesięcy. Co najdziwniejsze, nigdy się od nich nie uzależnił. Tak jakoś miał, nigdy nie czuł wielkiej potrzeby zapalenia.
Po wypaleniu, wrócili do mieszkania, gdzie Padme usadowiła się w wygodnym fotelu, natomiast on usiadł na kanapie. Wygodna.
Zaczął zastanawiać się gdzie pracowała, wiedział, że nie mogła pracować w Londynie, gdzieś w Hogsmeade. Przyglądając się jej próbował zgadnąć kim mogła być. Nic nie wpadało mu do głowy, więc rozmyślanie o tym odsunął na kiedy indziej. Mówiąc, że czuje się w swoim mieszkaniu jak gość, Shawn pomyślał o swoim domu. Uśmiechnął się złowieszczo myśląc o tym, że on w domu czuje się nie jak gość, jak śmieć, który nigdy nie był zapraszany do tego domu, a jednak musiał w nim być. Dlatego od razu po szkole wyniósł się stamtąd, nie oficjalnie, nie miał funduszy na nowy dom, mimo bogactwa, nie wierzył by matka dała mu choć grosz. Musiał sam zarobić, nie polegać na rodzinie. Nauczył się tego przez całe życie, by polegać tylko i wyłącznie na sobie.
Wzrok Shawna powędrował za dziewczyną, kiedy poszła sprawdzić jak miał się ich posiłek. Idealna sylwetka od razu rzuciła mu się w oczy.
Słysząc jej pytanie na początku nie wiedział o co pyta. Siedział po prostu, po chwili uświadamiając sobie, że musi odpowiedzieć. Ale co mógłby jej powiedzieć? Że pała się czarną magią, to jego ulubione zajęcie? Że wszystko zaczęło się od sytuacji rodzinnej… następnie Jacqueline. Osoba, którą jedynie pokochał, którą jakby mógł zabiłby bez zastanowienia. Nie był złym człowiekiem, ale same myśli o niej wzbudzały w nim negatywne emocje.
-Fascynacja Czarną Magią. – Powiedział bez ogródek, po dłuższym zastanowieniu. Jeśli mięli się poznać nie mógł jej oszukiwać, nie chciał, by potem Padma oczekiwała w nim innego mężczyzny. Wolał by znienawidziła go już tak naprawdę, na początku znajomości, niż przekonała się o jego naturze dopiero po dłuższym czasie, raniąc ją wielokroć mocniej.
Gdy omówiła kwestię o Burginie & Burkesie, uśmiechnął się. O nim też krąży zła sława? Czy może nikt się w ogóle nie zorientował, że lokal od dwóch lat ma innego właściciela?
-Pracuje w nim odkąd ukończyłem szkołę i wiele czynników miało wpływ na mój wybór… – Znów pomyślał o Jacqueline. Widział przed oczami jej twarz, poczuł jej zapach… otrząsnął się, strzelił szyją i nawet nie zauważył, że jego dłoń ścisnęła się. Miał nadzieje, że Padma tego nie zauważyła.
-A ty gdzie pracujesz? – Zapytał próbując odgonić od siebie te złe myśli, o jego dawnej białowłosej miłości.
Dostając talerz z jedzeniem spojrzał na nią wybałuszonymi oczami. To musi wystarczyć? On w sklepie najczęściej jadł jakieś zupki chińskie, których kupił jakiś trylion, w mugolskim sklepie. To co mu podała, było dla jego kubków smakowych jak skarb dla pirata, czymś obłędnym.
- Dziewczyno, jeśli ty nie robiąc zakupów tworzysz takie dzieła to ja chce cię zatrudnić. – Zaśmiał się i rzucił jej grzeczne Smacznego i rzucił się do jedzenia. Nie pamiętał kiedy ostatnio miał coś równie pysznego w ustach.
Przez chwilę zapomniał nawet być impertynencki. Tak się wczuł w jedzenie tego, że nie myślał o niczym innym, tylko o makaronie i o twórczyni tego dzieła, spoglądając na nią, przez co kilka razy napaskudził na siebie, gdy makaron wypadał mu z widelca na nogi. Może wyglądało to trochę komicznie, ktoś taki niby straszny, a je jak małe dziecko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 438
  Liczba postów : 571
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20   Nie Lis 06 2016, 20:55

Pewnie każdy inny wychowanek Hogwartu, nie należący do Slytherinu, już dawno urwałby temat czarnej magii. W końcu w szkole wkładano im do głów jaka ona jest niedobra i fuj, i żeby trzymać się z daleka, tymczasem Padma bardzo interesowała się tym tematem i bez powodu faktycznie nie poszłaby na ulicę Śmiertelnego Nokturnu. Tablica do komunikacji z duchami była w zasadzie jedną z kilku rzeczy, które chciała sprawdzić, a w następnej kolejności chyba chciała sprawdzić szafę zniknięć. Ach, tyle rzeczy chciała sprawdzić, ale wszystkie były dla niej niedostępne - na pewno drugi raz nie chciała pchać się w tamto miejsce sama, bo nie wiedziałaby jak się to mogło skończyć tym razem.
Padma z entuzjazmem przyjęła informację o jego fascynacji. Oznaczało to, że przynajmniej będą mieli o czym rozmawiać i może akurat dowie się czegoś interesującego.
- Skończyłeś Hogwart? - spytała, chociaż podejrzewała, że tak. Nie oczekiwała więc innej odpowiedzi niż potwierdzającej jej rację. - Chyba kiepsko ci przedstawili świat białej magii, skoro wygrała fascynacja. Posługujesz się nią, czy tylko fascynujesz? To spora różnica - była ciekawa, ale wiedziała, że może dowiedzieć się za dużo i faktycznie mieć potem problemy. To gdzie ona pracowała wydawało jej się w tym momencie mało ciekawe. Bo co miała fascynującego w sobie cukiernia w porównaniu z czarnomagicznym sklepem? Może tonę cukru.
- Nic specjalnego, pracuję w cukierni. Wiesz, szmugluję dzieciom ciastka i ciasteczka do szkoły, żeby psuły im się zęby - odparła, jednak szybko wróciła do wcześniejszego tematu. Nie lubiła gdy coś nie szło po jej myśli, dlatego nie mogła pozwolić, żeby zmienił temat.
- Często zdarzają się tam takie bezbronne pandy jak ja? - unosząc jedną brew zaczęła się zastanawiać czy nie jest odosobnionym przypadkiem ucznia, któremu zdarzało się zbłądzić, by potem prawie narobić w gacie uciekając przed kimś, kogo nawet się nie widziało pod kapturem.
Cieszyła się, że makaron smakował, ale nie uważała, że był zbyt skomplikowany. Każdy minimalnie doświadczony kucharz był w stanie coś takiego przygotować.
- To tylko kluski i trochę pomidorów, nic wielkiego - uśmiechając się, nie zwróciła uwagi na to, że teraz to Shawn potrzebował jej pomocy. Nie była tak złośliwa jak on, chociaż może powinna? Nie szło to jednak w parze z jej charakterem. Kilka minut później skończyli jeść, popijając wszystko winem. Padma wstawiła talerze do zlewu, po czym stanęła w przejściu do salonu.
- Łazienka jest zaraz obok, jak chcesz to weź prysznic, czy coś. Trochę się pobrudziłeś. Czyste ręczniki leżą na wierzchu - zgarnęła ze stołu otwartą butelkę wina i obie szklanki a potem przeniosła się do pokoju. Dolała trunku, włączyła prowizoryczne radio na baterie i w końcu usiadła na swoim równie prowizorycznym łóżku, gdzie następnie zdjęła z głowy turban wycierając wilgotne włosy. Czuła się o wiele lepiej, niż wcześniej a ból głowy zniknął, łącznie ze zmęczeniem, które godzinę temu ją dobijało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Anglia, Liverpool
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 204
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa, fire poka dupe
  Liczba postów : 521
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13596-shawn-e-reed#362311
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13598-shawn#362326
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13600-wrona-shawna#362330
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13601-shawn-e-reed#362331




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20   Pon Lis 07 2016, 05:27

Shawn w szkole każdy tak naprawdę gatunek magii miał dobrze przedstawiony, wyjaśniony, ale mimo to wybrał Czarną Magię. Dlaczego? Ponieważ zakazany owoc jest najbardziej pożądany? Może tylko po części. Wpływ na to miała jego dawna nauczycielka obrony przed czarną magią, jak i rodzice i jego dawna „przyjaciółka”, Jacqueline. Było wiele powodów, ale nie było to dlatego, że Magia Biała nauczana była po części, czy wcale, bo o niej też stosunkowo dużo wiedział.
-Skończyłem. Posługuje, fascynuje, czytam, uczę się jej. To jest ogromny materiał, wielka dziedzina magiczna, a ludzie od niej uciekają. Dlaczego? Bo się boją? Nie wiem, moim zdaniem Magia Biała nie mogłaby istnieć bez swojego dopełnienia, niczym Ying i Yang. Dodatkowo dlaczego miałbym ograniczać się do tylko jednej dziedziny? To jest stawianie sobie niepotrzebnych limitów, które jedynie blokują nasz umysł. – Miał nadzieje, że chociaż trochę z jego wywodu Padma zrozumiała, czasem miał dość chaotyczne myśli i nie sposób go zrozumieć. Ale wszystko co mówił to prawda. Dlaczegoż ktoś miałby ograniczać swoją potęgę jedynie do Magii Białej? Jest jeszcze druga strona medalu, równie rozległa jak pierwsza. Słysząc jej pracę nie zdziwił się, jedzenie, które jej podał było wyśmienite, mimo że to nie były ciastka. Wiedział już do kogo się zwrócić, jeśli będzie chciał umrzeć na cukrzycę.
Gdy Padma wróciła do poprzedniego tematu Nokturnu i tym podobnych rzeczy zastanowił się nad odpowiedzią.
-Możliwe, że jest więcej… ale nie mogę ci powiedzieć ile osób, gdyż żadna z nich jeszcze nie odważyła się odwiedzić mojego sklepu, tak o, już woleli uciekać dalej przed gwałcicielami, niż wchodzić do Borgina & Burkesa – tu się zaśmiał i kontynuował patrząc na krukonkę – więc jesteś pierwszą dziewczynką jaką poznałem na Śmiertelnym Nokturnie. Taką trochę wyjątkowo odważną, ogółem wyjątkową – uśmiechnął się do dziewczyny. Halo, gdzie się podział jego cięty język? Tak jakbym o czymś zapomniał, coś mu się stało.
Słysząc o jej daniu nic wielkiego zaśmiał się i jej odpowiedział:
-Nic wielkiego, a jednak większego od czegokolwiek co jadłem w ciągu ostatnich lat. Dla mnie to był bardzo dobry posiłek, za który bardzo dziękuje.
Propozycja prysznicu bardzo mu się spodobała, więc gdy tylko odłożył talerz, poprosił Padmę o dziesięć minut i wszedł do łazienki. Ściągnął z siebie całą partię ubrań i wszedł do wanny, przedtem nalewając do niej ciepłej wody.
Nie chciał, żeby Padma na niego czekała więc szybko się z sobą uporał, użył jakiegoś najbliższego spośród tych wszystkich szamponów, nie do końca się orientował, czym każdy się od siebie różnił. To było dla niego trudniejsze do zrozumienia od prawdziwej Czarnej Magii. Kobiety…
Spoglądając na swoje ubranie, jego podkoszulek nie był zdatny do ubrania, cały w sosie, sam nawet się nie spodziewał, że aż tak napaskudził. Wiedział, że miał coś w swojej torbie, dlatego ubrał szybko dolną część ubrań i wyszedł z łazienki bez koszulki. Po dość ciepłej kąpieli było mu przyjemnie bez koszulki, ale bez przesady, znali się na tyle mało, że na takie rzeczy raczej sobie jeszcze nie mógł pozwolić. Pogrzebał w torbie, gdzie znalazł bluzę z kapturem zapinaną na zamek. No, przynajmniej tyle. Założył ją i wrócił do swojej towarzyszki.
-A ty? Interesujesz się czarną magią? Bo wnioskując z dużego zainteresowania mną, pewnie chodzi ci o coś więcej niż tylko o moją osobę. – Uśmiechnął się, siedząc już na kanapie. Włączył mu się układ współczulny, przepyszne jedzenie zaczynało mu się teraz trawić. Spoglądał na swoją znajomą i wziął szklankę do ust popijając łyk wina.
-Na Nokturnie nie zdarza mi się wielu gości, na pewno nie nowych. Najczęściej przychodzą ci sami ludzie z tymi samymi pragnieniami. Rzadko kiedy ktoś nieznajomy raczy mnie swoją obecnością, jak ty to zrobiłaś.
Patrzył się na nią, nie nachalnie, lecz dokładnie przyjrzał się każdemu detalowi, każdej części jej ciała. Była naprawdę piękną kobietą, w wieku coś dwudziestu lat, może dwudziestu dwóch, nie mógł ocenić dokładniej.
-Skoro pracujesz w cukierni to spodziewaj się kiedyś tam nowego  dzieciaka, który chciałby zepsuć sobie zęby – spojrzał na nią śmiało i kąciki jego ust podniosły się. Rzadko kiedy sam nazywał się dzieckiem, wiedział, że niektóre jego reakcje można było przydzielić tylko do kategorii dziecięcej, zachowywał się czasem gorzej od niejednych piętnastolatków.
Nie wiedział co mu się działo, gdzie się podział Shawn, który jeszcze przed dwoma godzinami drwił i jego cięta riposta była na porządku dziennym. A teraz coś się stało, w ciągu najbliższych minut ani razu nie odezwał się nie obrażając przy tym krukonki. Źle na niego wpływała, miał nadzieje, że taki wpływ miała na niego tylko ona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 438
  Liczba postów : 571
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20   Pon Lis 07 2016, 08:45

Nalała wino, odstawiając butelkę i jedną ze szklanek na stolik a z drugą przewędrowała do kuchni, żeby zamknąć balkon - zmarzła, a jednak nie planowała się rozchorować na własne życzenie, zwłaszcza, że nie przepadała za siedzeniem w domu. Gdy wracała do pokoju, zupełnie przypadkiem zauważyła jak Shawn wychodził spod prysznica - chcąc nie chcąc łazienka była obok kuchni, wgłębi niewielkiego korytarza i również zupełnie niechcący zobaczyła go w samych spodniach. Zawiesiła się nawet na dłuższą chwilę na jego ciele, bo już tak dawno nie miała podobnej okazji, ale szybko się opamiętała i wróciła pośpiesznie do łóżka. Zasłuchała się akurat w jednej z piosenek zastanawiając się kto wymyślił tak wyjątkowo inteligentny tekst, gdy Shawn wszedł do salonu. Spojrzała na niego, a żeby powstrzymać zaintrygowany uśmiech musiała przykleić się do szklanki. Może nawet trochę się zarumieniła, ale gdyby zwrócił na to uwagę zrzuciłaby winę na alkohol, bowiem Padma czasami starała się być świętsza od samego papieża i jak widać wychodziło jej to całkiem nieźle.
Kiedy zapytał o to, czy interesuje się czarną magią zaintrygowany uśmiech wywołany jego ładnym ciałem zmienił się w nieco zawstydzony grymas. Chciała zaprzeczyć, ale w oczach chłopaka i tak już była podejrzana, więc postanowiła więcej nie okłamywać ani jego, ani siebie.
- Nie powinnam tego mówić, ale interesuję, nie praktykuję i nie jestem zafascynowana nią do tego stopnia, żeby ponownie wrócić na Nokturn - stwierdziła spokojnie, zastanawiając się czy jej słowa nie wepchną jej w kolejne bagno. Nie rozmawiała już z byle kim, tylko z kimś kto od paru lat parał się tym tematem, ale z drugiej strony ona wiedziała o czarnej magii tyle co nic.
- Wszystko wiem z książek, raczej omijam praktykę, żeby mnie nie wyrzucili ze studiów. Wiesz, w moim cukierkowym świecie nie ma miejsca na takie rzeczy - dodała, kładąc się na boku i podpierając ręką. Dobrze, że jej ojciec nie wiedział czym się interesowała, bo chyba złamałaby mu serce. To znaczy, miała pewne podejrzenia, że się domyślał, zwłaszcza gdy kiedyś próbowała siłą z niego wyciągnąć kilka informacji a jednak nie chciała, żeby wiedział. W jego oczach była idealną córką, do której miał sporo zaufania, więc dlaczego miała to niszczyć?
- W zamku dalej to jest temat tabu, jeśli ktoś się interesuje to raczej to ukrywa i nie wychodzi przed szereg. Zresztą, chyba sam pamiętasz jak to wygląda... - uśmiechnęła się odstawiając szklankę na ziemię. Krukonka lubiła poszerzać swoją wiedzę i horyzonty, bo uważała, że tylko dzięki temu będzie mogła obiektywnie spojrzeć na świat i pewne sprawy. Mówienie o czymś bez odniesienia do całości tematu było według niej bezsensowne i niezbyt przekonywające.
Przypomniało jej się nagle jak nazwał ją kilka minut temu. Odważna, wyjątkowa. Odważna, ale czy to właśnie nie przez to prawie wpadła w tarapaty? Wyjątkowa... sama Padma nie mogła się z tym zgodzić. Skromność? Bardziej fakt, że było wiele takich osób, jak ona.
- A widzisz. Gdybyś pracował w innym miejscu dostrzegłbyś więcej takich wyjątkowych jak ja - wzruszyła ramieniem, przyglądając mu się niemal tak intensywnie jak on jej. Naberrie zaskakiwała momentami sama siebie: jeszcze jakiś czas temu chciała go zabić a teraz jakby nigdy nic leżała sobie w piżamie dyskutując z nim do poduszki na temat magii. Absurd gonił absurd. Nie wiedziała też czy wynika to z jej dobrego serca, czy po prostu uznała, że należy mu się druga szansa, zwłaszcza że...
- Odkąd wyszliśmy z parku ani razu nie byłeś niemiły - zmrużyła oczy, jakby chciała w ten sposób go przejrzeć, czy też wyłapać każdą, nawet najmniejszą, zmianę w jego mimice. - Dlaczego w takim razie wcześniej sobie ze mnie kpiłeś? Tak przesiąknąłeś Nokturnem, czy to ma drugie dno? - spytała, chociaż nie podejrzewała, że kryje się za tym historia życia, którą albo usłyszy albo Shawn szybko zmieni temat. Nie dopytywałaby wcale, choć pozostawiłby jej ciekawość niezaspokojoną.
- A kobiety? Wnioskuję, że nie mieszkasz z żadną... - za wszelką cenę Krukonka postanowiła zrobić portret psychologiczny postaci, która siedziała niedaleko niej, chcąc przy okazji wyciągnąć z niego kilka podstawowych faktów. Jeszcze sama do końca nie wiedziała po co, ale prawdopodobnie miała w tym swój pokręcony cel.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Anglia, Liverpool
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 204
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa, fire poka dupe
  Liczba postów : 521
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13596-shawn-e-reed#362311
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13598-shawn#362326
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13600-wrona-shawna#362330
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13601-shawn-e-reed#362331




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20   Pon Lis 07 2016, 21:29

Pół siedząc, pół leżąc przyglądał się jej twarzy, gdy zauważył rumieniec, lecz nie zareagował, jedynie uśmiechnął się do siebie w myślach. Nie do końca był pewien, czy był to alkohol, czy może jego ciało bez górnej partii ubrań. Zakładał raczej to drugie, tak dużo jeszcze nie wypili, by rumieńce pojawiały im się na twarzy. Shawn był dość blady, więc u niego takie rzeczy widać było dwójnasób.
Słuchając jej uważnie, kiedy mówiła o jej podejściu do jego miłości, on uśmiechnął się.
-Za pierwszym razem, gdy zjawiłaś się na Śmiertelnym Nokturnie nie miałaś żadnych tam znajomych twarzy. Teraz masz jedną –wyszczerzył się w jej kierunku – i to nie taką nieznaną, raczej ludzie przychodzący tam systematycznie znają moje piękne oczka i czarujący uśmiech. – Tu zrobił chwilę przerwy i mówił dalej: - Czy nie powinnaś? Może w szkole by cię za to złoili, tutaj możesz mówić co chcesz. To twój dom. Twoje zasady, nieprawdaż?
Dlaczego jej słowa miały go urazić? Wiedział, że Nokturn to nie jest dzielnica, którą kochał każdy miłośnik ciasteczek. I nie zrażało go, kiedy studentka Hogwartu nie czuła się pewnie w tamtych stronach. On sam, przyzwyczajony do luksusowego domu, a przeprowadzając się (teoretycznie, bo w rzeczywistości dalej mieszkał w domu rodzinnym, ale nie zaglądał tam odkąd skończył szkołę) nie spodziewał się, że będzie miał takie warunki. Przyzwyczaił się jednak, po jakimś czasie nawet mu się tam podobało.
Jej cukierkowy świat był dla niego prawie tak samo dziwnym światem, jak dla Pandy Nokturn. Ciasteczka były dobre, nie przesadzając z cukrem oczywiście, za dużo słodkości nie wróży nigdy niczego dobrego. Dobrze zrobione ciasteczka to skarb i nawet Shawn po takie sięga z ochotą.
- Mogę cię kiedyś pouczyć praktyk, chyba że będziesz chciała najpierw skończyć szkołę, żeby cię z niej przypadkiem nie wyrzucili, to chyba naturalne, że dyrektor śledzi każdy twój krok. – No nie mógł czasem nie odezwać się troszkę drwiącym językiem, w obecności Pandy był zupełnie innym człowiekiem, jego odzywki zdarzały się raz na godzinę, a to nie było do niego podobne. Więc nie mogła mieć mu za złe to, że czasem będzie dla niej wredny. To z dobrego serca Pando.
Tak, była według niego odważna, tak samo była wyjątkowa. Nie spotkał jeszcze nigdy tak dziwnej osoby jak Padme (przygania kocioł garnkowi). Raz była niewinną duszyczką, która szukała u niego pomocy, następnie taplała się w błotku, zupełnie niespecjalnie, a kilka minut później zaczyna grozić Shawnowi, a teraz była już jak spokojna owieczka. Nawet położyła się na boku, wyglądała teraz jak jakaś modelka, pozująca do sesji zdjęciowej. Podobało mu się to.
-A jednak pracuje na Śmiertelnym Nokturnie, co zmienia postać rzeczy. I nie spotkałbym więcej takich wyjątkowych osób jak ty, bo to ty Padma, pojawiłaś się w moim sklepie, jakby to była kawiarnia na Pokątnej. Żadna wcześniej duszyczka tak nie zrobiła. To taki jeden czynnik dlaczego ty jesteś wyjątkowa – spojrzał jej głęboko w oczy wyczekując jej reakcji.
- No raz mi się zdarzyło – uśmiechnął się do niej, gdy Padma podejrzliwie oskarżyła go o bycie zbyt grzecznym chłopcem. Na drugie pytanie już trudniej było mu odpowiedzieć, gdyż powodów było kilka. Pierwszy to byli rodzice, którzy byli tak kochani, że wychowali synka, który zawsze chciał się odbić na innych za swoje krzywdy w dzieciństwie. Drugim powodem była Jacqueline. Po… dość dramatycznych wydarzeniach, chłopak jakby znów stał się zły na świat, próbujący się wyżyć na innych. A trzecim powodem było jego towarzystwo, na Nokturnie nie było osób miłych, którzy odzywali się do siebie z szacunkiem. To nie było na porządku dziennym, dlatego Shawn nie miał wyboru, dostosował się.
Temat kobiet i miłości był dość specyficznym dla niego wątkiem. Od czasu Jacq, nie był w żadnym poważnym związku, przed zresztą też nie. Miał mnóstwo, milion romansów, pojedyncze noce z studentkami, lecz już w kolejny dzień nie pamiętał imienia tamtej kobiety. Mimo tego, nie była to miłość, w jedynym przypadku, w którym myślał, że faktycznie ją czuje to… jego kochanką okazała się pół wila, która nim manipulowała. Zraził się wtedy do poważnych związków, podczas jednej nocy nie musiał się przywiązywać. A jednak… Padma była dla niego inną osobą, równie specyficzną jak jego uczucia. Wiedział, że nie zapomni jej szybko, nawet jeśliby ich znajomość miała się urwać. Oczywiście, nie chciał tego.
-Byłem tylko raz w poważnym związku i był to kompletny… niewypał. Dlatego masz rację nie mieszkam z żadną. I raczej żadna także nie chciałaby mieszkać ze mną w Borginie. – Zaśmiał się, po czym zapytał dziewczynę o to samo, o co ona zapytała jego:
-A u ciebie jak z mężczyznami? Również wnioskuje, że mieszkasz sama, a jednak nie wydaje mi się byś nie przyciągała wzroku mężczyzn. Wręcz przeciwnie. – Mogła zobaczyć w jego oczach tajemniczy błysk.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 438
  Liczba postów : 571
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20   Pon Lis 07 2016, 22:08

Krukonka za bardzo nie wiedziała co mu odpowiedzieć. Z jednej strony bardzo chciała poznać czarną magię od strony praktycznej, ale z drugiej zaś wiedziała, że nie wróży to nic dobrego i przede wszystkim Padma miała tendencję do szybkiego porzucania swoich zainteresowań. Dlatego podejrzewała, że po kilku minutach mogłaby się znudzić jego wykładem. Mimo wszystko podziękowała mu za propozycję i wyjawiła zupełnie nieumyślnie swój wiek, mówiąc, że jeszcze zostały jej dwa lata studiów, podczas których będzie dalej pielęgnować swój cukierkowy świat.
Kwestii swojej wyjątkowości nie skomentowała - uznała to za niepotrzebne. Ona miała swoją teorię, on miał swoją i po co mieli dyskutować? Nie chciała go przekonywać i wciskać mu usilnie swojej racji, dlatego machnęła na temat ręką.
- Skoro tak uważasz... - skapitulowała podnosząc się do pozycji siedzącej. Czuła jak powoli jej powieki robią się ciężkie, prawdopodobnie przez wino i wcześniejsze zmęczenie, ale nie chciała zasnąć. W zasadzie nie powinna w ogóle spać, bo chcąc nie chcąc Shawn dalej pozostawał dla niej zupełnie nieznajomym spotkanym przypadkowo na ulicy człowiekiem. Jednak temat kobiet wzbudził w niej bliżej nieokreślony entuzjazm, który chociaż na chwilę odgonił senność.
- Dlaczego niewypał? - spytała, zakładając za ucho pukiel niesfornych, wilgotnych włosów. - I dlaczego mieszkasz w miejscu swojej pracy? Nie wyglądasz na pracoholika, tym bardziej nie rozumiem tego pomysłu - zaczęła znowu, podnosząc się z materacy. Chwyciwszy koc, owinęła się nim i podeszła do kanapy, siadając naprzeciwko Shawna. Na jego pytanie wzruszyła machinalnie ramionami.
- Nie nadaję się do związków i jeszcze nie znalazł się taki, który by mnie nie zraził do siebie po trzech miesiącach. A inni myślą tylko o jednym - odpowiedziała, zamyślając się na moment. Nie widziała czy praca była na tyle dużym problemem, na który nie można było znaleźć wspólnego porozumienia. Odkąd tylko pamiętała każda jej bliższa relacja damsko-męska kończyła się wtedy, kiedy zaczęła odczuwać odbieranie jej wolności i krytykowanie pracy i jej hobby jednocześnie. Albo bez usilną próbę zaciągnięcia jej do łóżka. - Dlatego jestem sama od dłuższego czasu i chyba mam się całkiem dobrze - uśmiechnęła się szeroko, wracając wzrokiem na twarz swojego towarzysza, którym wcześniej błądziła po nieco nadprutym kawałku kanapy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Anglia, Liverpool
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 204
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa, fire poka dupe
  Liczba postów : 521
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13596-shawn-e-reed#362311
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13598-shawn#362326
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13600-wrona-shawna#362330
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13601-shawn-e-reed#362331




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20   Pon Lis 07 2016, 23:02

Kiedy dziewczyna zaczynała się dopytywać o jego związek poczuł się lekko niekomfortowo, nie wiedział jak jej to powiedzieć. Nie znał jej tak bardzo by mógł jej zaufać całym swoim czarnym serduszkiem. O Jacqueline nie wiedział nikt, prócz jego rodziny. Nikt a nikt, nikomu jeszcze się nie zwierzył o niej i pasowało mu to, nikt nie wiedział co dokładnie mu się przydarzyło. Zastanawiając się, przyglądał się krukonce. Przyglądając się jej twarzy, odpowiedział jej po krótkiej chwili:
- Nie wyszło nam… do dość długa historia, trudna dla mnie… – tu przerwał na chwilę by przełknąć ślinę i dokończył – nikomu jeszcze jej nie opowiadałem.
Zadając kilka pytań na raz, nie wiedział na które odpowiedzieć. I same trudne pytania, dotyczące jego niemiłych wspomnień z przeszłości. Wziął wdech, uśmiechnął się, kiedy dziewczyna usiadła bliżej niego, czuł zapach jej kokosowego szamponu. Miał nadzieję, że myjąc się nie użył tego samego co ona.
-Tak, nie jestem pracoholikiem, mimo że lubię swoją pracę, jakkolwiek ona by nie była. I nie mieszkam w domu, a w pracy, ponieważ… mam lekkie problemy rodzinne. – W tym momencie pomyślał o ojcu, który został potraktowany zaklęciem torturującym, przez dziewczynę Shawna. O matce, która nie chciała go znać. Był jedynakiem, więc nie miał nikogo za którym mógłby tęsknić w Liverpoolu, w jego domu. Przyjaciele z tamtych okolic już dawno odeszli w swoje strony, albo zmienili się, nie utrzymując kontaktu z Reedem. Spojrzał prosto w oczy Pandy i słuchał każde jej słowo.
Wiedział o czym myślą inni. Nie można było odmówić kobiecie urody, pięknej sylwetki, kobiecych kształtów. Shawn pewnie, gdyby nie poznał wcześniej dziewczyny, nie wiedział ile jest wart, może sam by spróbował swoich sił… jednak teraz cieszył się, że ich znajomość wyglądała tak, a nie inaczej. Znali się dosyć krótko. Zbyt krótko.
Słuchając dalej jej wypowiedzi, również się uśmiechnął. On sam teraz cieszył się, że nie ma problemów miłosnych. Pomagała mu w tym praca, jej lokalizacja odstraszała studentki żądne mocnych wrażeń z Shawnem. Nawet jak spotkał jakąś na ulicy, po pięciu minutach rozmowy, najczęściej uciekały przed nim, dowiadując się gdzie pracuje. Podobało mu się to w pewnym sensie, a z drugiej strony miał momenty, w których narzekał na pewnego rodzaju samotność, nie możność rozmowy z kimś bardziej normalnym od niego samego.
- Wiesz już co chcesz robić po studiach? Czy jeszcze nie planowałaś tego?- Zapytał z czystej ciekawości. Przejechał dłonią po włosach, które wciąż były lekko mokre po kąpieli. Złapał się następnie za szyję, w miejsce gdzie miał wytatuowanego Znikacza. Był to jeden z jego ulubionych tatuaży na jego ciele, uważał, że dawał mu szczęście. Może faktycznie tak było, a może tylko siebie samego się oszukiwał.
Przejechał jeszcze raz wzrokiem po mieszkaniu i zatrzymał wzrok na obrazach, powieszonych na ścianie.
- Nie wiem czy ci mówiłem, ale ładnie masz tu umeblowane. I jeszcze te obrazy ładnie się komponują. – Uśmiechnął się do dziewczyny. W wolnym czasie w sklepie zdarzało mu się coś skubać na kartce, czy na płótnie. Grał także na pianinie, ale o tym nie wiedział nikt a nikt, nawet rodzice. To była jego osobista pasja, hobby, do którego sam nie wiedział jak się przekonał, nigdy nie był uzdolniony muzycznie.
Nagle sobie o czymś przypomniał.
- Bym zapomniał – wstał i ruszył do swojej torby, z której wyciągnął książki Padmy, przy okazji biorąc również i swoją, oczywiście poświęconą Czarnej Magii. Wrócił do Pandy, usiadł obok niej, kilka centymetrów bliżej niż poprzednio i podał jej książki.
- Są twoje. I jakby dalej cię interesowała moja dziedzina to… weź sobie tą książkę. Raczej jej nie znajdziesz w Hogwarcie, jest dosyć stara. – Rzeczywiście, gdy otworzył ją, papier był w takim stanie, że wydawało się, że zaraz się rozpadnie, a jednak magicznie trzymał się kupy.
- Taki prezent ode mnie na powitanie naszej… nowej znajomości? – Było to ni stwierdzenie, ni pytanie, Shawn uważał, że rozmawiali ze sobą już tak biegle i wiedzieli o sobie tak dużo, że można było ich nazwać chociaż znajomymi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 438
  Liczba postów : 571
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20   Pon Lis 07 2016, 23:42

A więc trafiła na drażliwy temat. Chociaż ciekawość pobudzona alkoholem dalej nakazywała jej wiercenie dziury w brzuchu Shawna, tak resztki kultury wygrały i odpuściła. Uśmiechnęła się w odpowiedzi, na znak, że rozumie i nie będzie naciskać, a potem bardzo szybko przeszła do tematu tego co będzie robić po studiach. Zadawanie człowiekowi w jej wieku takiego pytania było najgłupszą rzeczą, na którą ktoś kiedyś wpadł. Jak osoba niezbyt doświadczona, dopiero co opierzona miała wiedzieć co chce robić do usranej śmierci? W ich świecie jeśli wchodziło się w jeden zawód, to zazwyczaj się w nim pozostawało - tym różnili się od mugoli, którzy zmieniali pracę jak rękawiczki, wynajdując coraz to dziwniejsze zawody. Padma ze wzruszeniem ramion westchnęła cicho.
- A powinnam to wiedzieć? - odparła głupkowato, zaciskając palce u nasady nosa między brwiami. W ten sposób zazwyczaj pokazywała jak bardzo boli ją myślenie na niektóre tematy, a akurat temat studiów należał do tej grupy.
- Mój ojciec chciał, żebym poszła w jego ślady i znalazła sobie poważny zawód. W jego idealnej wizji świata jestem uzdolnionym magomedykiem, kto wie, może i przyszłym dyrektorem szpitala. W mojej wizji jestem cukiernikiem i pisarzem. Robię to, co mi się podoba - gestykulując żwawo, zaczęła opowiadać jak się miała u niej kwestia przyszłości. - Uzdrawianie w żaden sposób mi nie odpowiada... - przerwała, uśmiechając się do swoich myśli a chwilę po tym kontynuowała, nie przejmując się jego opinią. - Ale lubię wróżbiarstwo, runy i numerologię. Czyli to, co większość uznaje za nudne i niepotrzebne do funkcjonowania w naszym magicznym półświatku - spojrzała nań kontrolnie, zastanawiając się, w którym momencie uzna ją za wariatkę. W końcu rzadko kto miał tak skrajne zainteresowania i był tak odkręcony, jak ona. A entuzjazm i uśmiech z jakim odpowiedziała na to pytanie był porównywalny z entuzjazmem dziecka, które dostało pierwszy raz do ręki swoją własną różdżkę. Jej radość jedynie urosła, gdy odzyskała podręczniki - o których swoją drogą zapomniała - i dodatkowo dostała coś ekstra. Chwyciła książkę, uważając, żeby się nie rozpadła a potem przewertowała kilka stron.
- Jak przeczytam to ci oddam. Czyli pewnie niedługo - powiedziała, odkładając tomiszcze na szklany stolik. Wiedziała, że gdy tylko Shawn wróci do siebie ona przepadnie z książką na najbliższe kilka godzin. Tymczasem zerknęła przelotnie na zegarek; było dość późno, a jednak nie przejmowała się tym, że się nie wyśpi. I tak miała wolne.
- Co oznaczają? - spytała w końcu, przyglądając się z zaciekawieniem szczątkom wystających spod bluzy tatuaży. Pomijając ładną sylwetkę, to właśnie one były powodem, dla którego przyglądnęła mu się po kryjomu wtedy, w korytarzu. Po chwili Krukonka podniosła się i poszła do kuchni, ale wciąż słuchała tego co Shawn miał jej do powiedzenia. I równie szybko wróciła niosąc dzbanek z herbatą i dwa kubki. Miała wyjątkowo dobry humor, choć zaróżowione policzki wskazywały na to, że wino dalej się jej trzymało. Postawiła wszystko ostrożnie obok opasłej książki a potem zrobiła jeszcze jedną rundę, wracając tym razem z ciastkami. Panda musiała jeść co najmniej co dwie-trzy godziny, nic więc dziwnego, że znowu miała w swoim posiadaniu jedzenie - cóż mogła zrobić, że takie dostała zalecenie od lekarza w dzieciństwie, które przez tyle lat jej weszło w zwyczajny nawyk? Wolała to, niż znowu bawić się z bulimią i anoreksją jednocześnie.
Usiadła z powrotem, biorąc ciastko i kubek a potem bez pytania wyłożyła nogi na kolana swojego gościa, przyglądając mu się uważnie.
- Też mam jeden, ale w takim miejscu, że nie wypada mi go pokazać - przyznała nagle, spoglądając wgłąb kubka. Historia jej tatuażu była dość... banalna. Wakacje w rodzinnym domu, spotkanie ze znajomymi, impreza... dokładnie ta sama, po której tatuś zanosił ją pijaną w trupa do łóżka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Anglia, Liverpool
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 204
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa, fire poka dupe
  Liczba postów : 521
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13596-shawn-e-reed#362311
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13598-shawn#362326
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13600-wrona-shawna#362330
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13601-shawn-e-reed#362331




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20   Wto Lis 08 2016, 00:37

Był jej wdzięczny, że ustąpiła, czuł się lekko zmieszany, nie chciał jej od razu opowiadać historii swojego życia kawałek po kawałeczku, z każdym szczególikiem.
Pytanie o pracę możliwe było głupie, pytał bo on w wieku dziewczyny miał już jakiś zarys… ale nie każdy jest tak idealny jak on, życie jest okrutne.
Wysłuchał do końca jej wypowiedzi po czym pomyślał o swoich rodzicach. Sam nie wiedział w końcu co oni od niego chcieli.
- Miałem podobnie, nacisk rodziców, którzy zawsze oczekiwali ode mnie czegoś więcej. Że moje pochodzenie, to że jestem bogaty, ma ogromny wpływ na to co chce robić w przyszłości i nie mogłem zawieść rodziców. A jednak… taki pech, chcieli bym był jebanym Ministrem Magii, a ich kochany synuś jest właścicielem jednego z najbardziej znanych sklepów o czarno magicznej tematyce. – Trochę wybuchł na myśl o swoich rodzicach, lecz szybko wróciło wszystko do normy i uśmiechnął się do Padmy.
Ojciec chciał by był idealny we wszystkim, a był tylko w zaklęciach i obronie przed czarną magią, zresztą od małego dziecka jedynie co, to raz po raz rozczarowywał rodziców.
Widząc jak się dziewczyna ucieszyła na widok jego prezentu, zrobiło mu się nawet lepiej, przestał myśleć o swoich dawnych problemach.
- Studiuj sobie tą książkę ile chcesz, może ci się spodoba. Jest dość specyficznie napisana, ale dosadnie i ja wiele się dowiedziałem z niej.
Kiedy Padma zapytała o jego tatuaże, uśmiechnął się i odsłonił swój ulubiony, na szyi.
- Ten przedstawia po prostu Znikacza. Zrobiłem go sobie w tym roku, na dwudzieste piąte urodziny, czemu akurat tego ptaszka? Nie wiem, postanowiłem tak, tylko ze względu, że rdzeń mojej różdżki to właśnie pióro tego gatunku –podwinął rękawy, ukazując inne tatuaże i wskazał na lewe ramie – Ten tatuaż zrobiłem na początku pracy w Borginie, tak jakoś mi się skojarzyło, pamiętałem, że ci właściciele mięli styczność z śmierciożercami podczas okresu tak jakby wojennego, kiedy Voldemort zaczynał panować… i dlatego zrobiłem sobie dziarę z śmierciożercą – spojrzał na prawe ramię i zaśmiał się – a tutaj akurat za dużo wypiłem na imprezie.
Ucieszył się z herbaty, podziękował dziewczynie, a jeszcze większe szczęście wywołały ciasteczka, które, tak jak myślał, będą znakomite, nie za słodkie, idealnie dopracowane. Chrupał jedno po drugim, wyglądał jak jakiś rebel królik czy coś w ten deseń.
Shawn natomiast nie miał problemem z jedzeniem. Mógł dużo zjeść, mógł także nie jeść całymi dniami, wszystko zależało od tego czym się akurat zajmował, rysując czy pracując nigdy nie robił sobie przerw na coś tak bezsensownego jak jedzenie, miał lepsze zajęcia.
Położył swoje ręce na nogach dziewczyny i wysłuchał ją z powagą, lecz pod koniec jego kąciki ust lekko się podniosły i sam powiedział:
- Też mam tatuaż w podobnym miejscu, mi też raczej nie wypada go pokazywać – spojrzał w oczy dziewczyny popijając herbatę.
Co najśmieszniejsze, jego rodzice nie widzieli go na oczy od pięciu lat, nie wiedzieli czy w ogóle życie, więc jego tatuaży też nie widzieli, zawsze się zastanawiał jakby teraz jego matka by zareagowała. Ojciec nie miał jak, po wypadku widział go tylko raz czy dwa razy, zawsze zachowywał się tak samo, wyglądał jak szmaciana lalka, którą trzeba było karmić i napoić.
-A ciebie co skłoniło do zrobienia tatuażu… w dość nieprzeciętnym do tego miejscu? Wyglądasz na niewinną dziewczynkę. – Pogładził ją po nogach uśmiechając się do niej szeroko.
- Też mam tatuaż na prawym udzie, ale to już inna historia, troszkę bardziej skomplikowana. – Na tatuażu była Jacqueline, mimo że jej nienawidził, wiedział, że od tamtej pory była tak jakby częścią jego życia, obojętnie czy znajdowała się teraz w Azkabanie czy nie. Wiedział, że bez tych trzech lat z nią związanych nie byłby tą samą osobą. Pytanie było, czy wyszłoby mu to na dobre czy na złe?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 438
  Liczba postów : 571
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20   Wto Lis 08 2016, 01:01

Rodzice chyba już tak mieli, że lubili planować swoim dzieciom przyszłość a tym bardziej przekładać na nich swoje niespełnione ambicje. O ile jej ojciec faktycznie był medykiem, tak chciał chyba, żeby umiała o siebie zadbać. W jego oczach wciąż była małą dziewczynką, której perspektywa zostania cukiernikiem wydawała się najlepszą na świecie. Padma twardo trzymała się swojego, dlatego ojciec w pewnym momencie odpuścił i nie wrócili więcej do tematu uzdrawiania innych.
Spojrzała uważnie na Shawna, upewniając się w przekonaniu, że najlepiej będzie jak jednak nie będzie pytać o rodzinę. Póki co. W końcu podstępem i tak wszystko z niego wyciągnie w swoim czasie.
W kwestii tatuażu chyba nieco się nie zrozumieli, ale to nic. Krukonka postanowiła szybko wyjaśnić gdzie tak właściwie ma swój tatuaż, choć najpierw musiał dotrzeć do niej sens słów chłopaka. Padma zrozumiała i - bynajmniej nie speszona - uśmiechnęła się urokliwie, opierając się plecami o jedną z poduszek.
- Nie oceniaj książki po okładce, mój drogi - pouczyła go zupełnie poważnie, a potem kontynuowała:
- Mój był wypadkiem na imprezie, w zasadzie nie wiem dlaczego wpadłam na pomysł tatuażu pod piersią i nie wiem nawet kto go zrobił. Ale wstyd w ogóle opowiadać o tamtej nocy - rzekła i przypominając sobie przy okazji, że zawsze była przeciwna robieniu tatuaży pod tytułem "chodząca księga cytatów", niemal w myślach spaliła się ze wstydu, bo sama posiadała krótkie zdanie. I o ile wtedy coś dla niej znaczyło, teraz nie potrafiła odtworzyć tamtego toku myślenia.
Gdy chłopak przesunął palcami po jej nodze, poruszyła nią gwałtownie, prawie oblewając się herbatą.
- Łaskotki... - wyjaśniła posyłając mu przepraszające spojrzenie. Nie miała nic przeciwko głaskaniu i gładzeniu jej nóg, jednak kolejnym razem zareagowałaby pewnie podobnie. - Spróbuj nie być aż tak delikatny. W tej kwestii - dodała, nie mogąc się powstrzymać. Która kobieta nie lubiła być głaskana? A która nie lubiła zabawy włosami? Mało znała takich przypadków i ona na pewno się do nich nie zaliczała. Powoli zaczęła zapominać - w zasadzie już zapomniała - że początkowo nie przypadli sobie do gustu i jeszcze jakiś czas temu chcieli się pozabijać. Teraz nie było to najwidoczniej tak istotne.
- Niech zgadnę. Kobieta? - strzeliła w ciemno, wracając do rozmowy. Tatuaże związane z "ukochanymi" były wyjątkowo popularne i jednocześnie pospolite, dlatego też od razu przyszło jej to do głowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Anglia, Liverpool
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 204
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa, fire poka dupe
  Liczba postów : 521
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13596-shawn-e-reed#362311
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13598-shawn#362326
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13600-wrona-shawna#362330
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13601-shawn-e-reed#362331




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20   Wto Lis 08 2016, 01:34

Większość rodziców tak miała, ale w dobrych intencjach, żeby ich dzieciom po prostu było lepiej, nie męczyły się. Z Shawnem było trochę inaczej, mógłby na to przystać, gdyby nie fakt, że jego rodzice mieli go w dupie od samego początku, odkąd się urodził. I raczej nie życzyli mu dobrze, a jak już miał jakieś wyniki w tej szkole, to wymagali niemożliwego, by stał się nagle najlepszym uczniem w szkole. Młody Reed nigdy nie potrafił dogodzić rodzicom. Inna sprawa, że nie chciał tego robić, nienawidził ich całym sercem.
Gdy Padma uświadomiła mu, że nie zrozumieli się z miejscem tatuażu uśmiechnął się szeroko. On myślał o jednym, przy okazji zdradzając gdzie ma tatuaż, o którym nie wiedzieli wszyscy co nie byli z nim w łóżku. Panda dokonała niemożliwego, wiedziała, że ma tam tatuaż, nie zaglądając tam wcześniej.
Czy wstyd było opowiadać o jakiejś imprezie, na której się zrobiło tatuaż? To jemu musiałoby być wstyd za całe prawe ramie, które wydziarał na imprezie, po mocnej dawce alkoholu. Sam miał kilka tatuaże-cytaty, lecz nie na tyle widoczne, i wszystkie były z nim związane, powiązane z jego przeszłością, z wydarzeniami dla niego ważnymi.

Po dosyć gwałtownej reakcji na jego dotyk, Shawn zaśmiał się, słysząc, że ma łaskotki. Rzeczywiście, ogółem nie był typem delikatnego mężczyzny, a jednak w stosunku do kobiet był finezyjny, filigranowy.
Nie musiała go za nic przepraszać, było to na swój sposób… urocze? I zabawne, Shawn nigdy nie wiedział jak to jest z tymi łaskotkami, nie było okazji wcześniej by ktokolwiek go łaskotał. Przynajmniej nikomu się nie udało go załaskotać.
Tak jak dziewczyna zaczęła powoli zapominać, tak jemu całkowicie wypadło z pamięci, że między nimi były jakieś zgrzyty.
Próbując zgadnąć jego tatuaż, niestety krukonka miała rację. Lecz tatuaż był na swój sposób specyficzny, bo nie pokazywał samą w sobie Jacqueline. Tatuaż przedstawiał kobietę w sukni, która podnosząc suknię, spod niej wylatywało stado wron.
- Tak, kobiety… ale sama dziara ma inne znaczenie niż zwykłe, pospolite tego typu tatuaże. Ten dla mnie jest… w jakimś znaczeniu wyjątkowy.
Kiedy dopili już herbatę, Shawn jakby czekając, ponownie przejechał finezyjnie dłonią po nodze Padmy, dochodząc do stópki, którą też pogilgotał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 438
  Liczba postów : 571
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20   Wto Lis 08 2016, 01:53

Zrozumiała o co mu chodzi, przytakując głową. Skoro nie czuł odrazy do tatuażu, przedstawiającego kobietę odpowiedzialną najprawdopodobniej za całe zło jego świata powinien czuć się wyróżniony. Przeważnie związki kończyły się a imiona, czy portrety zostawały budząc w szczęśliwych posiadaczach mdłości.
Padma dopiła herbatę, po czym odstawiła kubek na podłogę a kiedy Shawn ponownie ją połaskotał, zacisnęła mocno zęby, co odznaczyło się na jej kościach policzkowych. Spojrzała nań, natychmiast wyprostowała i z pełną godności miną obrażonej królowej rzekła:
- Radzę, z całej dobroci serca, radzę ci, żebyś przestał... - ale wiedziała, że tylko się droczył i niewiele zrobi sobie z jej słów. Mogła rzucić się na niego w pięściami, mogła również rzucić się na niego i w odwecie zacząć atak łaskotek, ale jedynym co zrobiła było przekręcenie się na kanapie w ten sposób, że teraz poduszka leżała na jego kolanach a jej głowa na poduszce. Jedną z dłoni wsunęła sobie pod policzek, ziewając. Patrząc w martwy punkt przed sobą obmyślała w głowie plan zemsty, chociaż tak naprawdę rozważała, czy nie powinna przypadkiem pójść spać. Rzadko kiedy zdarzało jej się zarywać noce na długie pogawędki od serca, w zasadzie nigdy, bo nie była tego typu osobą. A teraz? Teraz leżała z głową na kolanach prawie nieznajomego mężczyzny i niespecjalnie ją to obchodziło. Myślała trzeźwo, pomimo spożytego alkoholu i zmęczenia, ale nie robiła nic złego. I przed nikim nie musiała się spowiadać, zresztą, interesowało ją to tyle, co błoto na jej butach.
- Chcesz zostać na noc? - spytała nagle, szczerze i bez podtekstów, jedną ręką wyszukując koc, którym zaraz potem przykryła zmarznięte stopy. - Bez spania ze sobą w tym drugim sensie, tak dla jasności... - dodała szybko, chcąc, żeby nie było między nimi niedomówień. Nie należała do łatwych przypadków, choć pewnie wiele osób już dawno skrytykowałoby ją za ten wieczór. Ale czyż nie tak robili panowie, zapraszając dziewczęta do siebie na jedną noc? Ba, oni robili gorsze rzeczy od picia herbaty! 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Anglia, Liverpool
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 204
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa, fire poka dupe
  Liczba postów : 521
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13596-shawn-e-reed#362311
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13598-shawn#362326
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13600-wrona-shawna#362330
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13601-shawn-e-reed#362331




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20   Wto Lis 08 2016, 02:22

Tatuaż rzeczywiście go nie odrażał, jedynie przypominał mu, kim była kobieta, dla której kiedyś mógłby zrobić wszystko i kim się okazała, zawsze patrząc na tatuaż, pojawiała mu się przed oczyma Jacqueline. Wiedział, że tatuaż był takim symbolem, który wspominał mu, żeby nie popełnił tego samego błędu raz jeszcze. Shawn w obliczu miłości był jak przewrażliwione dziecko, kiedy się już zakochał, potrafił zrobić wiele, naprawdę wiele dla swojej połówki. Jest to pewnego rodzaju naiwność, która go wkopała.
Jej uroczysty i godny królowej ton rozbawił go na tyle, że zanim dziewczyna się obróciła, musnął kilka razy jej stópkę, ledwie dotykając jej skórę, co wywoływało jeszcze większe łaskotki. Kiedy Padma obróciła się, czuł się jeszcze lepiej, dawno nikt nie leżał mu na kolanach. Na pewno nigdy nikt nie leżał mu tak na kolanach z czystej woli, bez jakiegoś szczególnego powodu, kierującego do wylądowania w łóżku z Shawnem.
Spoglądając na jej skupioną twarz, zastanawiał się nad czym krukonka tak myślała, nad czym tak dumała. Zupełnie nie spodziewał się, że dziewczyna zaproponuje mu noc w swoim malutkim mieszkanku. Nie pozostało mu nic innego niż się zgodzić. Nie raczył jak najszybciej wracać do roboty, jutro ma wolne, więc może sobie pozwolić na chwilę relaksu i odpoczynku. Bo tego było mu trzeba, bo dzisiejszych wydarzeniach, Shawn czuł się lekko zmęczony, lecz nie zasypiał na stojąco, zachował czystość umysłu.
-Byłby to dla mnie zaszczyt, pani – grając w tą samą grę, co ona przed chwilą, chwycił ją delikatnie za dłoń i pocałował ją, lekko i subtelnie. Uśmiechnął się do niej i przyglądał się jej złotym oczom, chociaż w mroku, który zaczynał opanowywać Hogsmeade, wydawało się, jakby miała brązowe. On natomiast miał zawsze w jednym kolorze, mocno lazurowym, można powiedzieć, że nawet jego oczy podchodziły pod odcień granatowego.
Nawet nie zastanawiał się, czy z tej nocy może wyjść coś więcej niż tylko wspólnie spędzone dwanaście godzin. Nie chciał stracić kontaktu z dziewczyną i też nie był jakby sam gotów, by tak po prostu zaproponować Pandzie wspólną zabawę w nocy. Oboje byli zmęczeni, i nawet chcąc tego, skończyłoby się szybko, Shawn byłby zbyt zmęczony by dalej oddawać się rozkoszy. Pogłaskał jeszcze Padmę po włosach, które już wyschły, jedynie na czubku głowy, jej włosy wyły lekko wilgotnie. Mimo tego poczuł delikatność i urodziwość jej pasm włosów. Nie chciał tego pokazywać jakimikolwiek emocjami, ale i wizualnie i charakterem, Panda bardzo się przypodobała Shawnowi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 438
  Liczba postów : 571
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20   Wto Lis 08 2016, 09:36

Uśmiechnęła się potulnie słysząc jego odpowiedź i tym samym rozbudziła się na chwilę. Podniosła się z kanapy, snując owinięta kocem jak zjawa po mieszkaniu by zgasić światła i prowizoryczne radio, które cały czas grało w tle, swą wędrówkę kończąc w łóżku. Gdy już się tam znalazła, przypatrzyła się uważnie Reedowi i w końcu powiedziała:
- No chodź, ja nie gryzę - jeszcze. A potem zdjęła koc i wpełzła pod kołdrę. Kiedy tylko Shawn znalazł się obok podała mu koc, bo uznała najwidoczniej, że spanie pod osobnymi nakryciami nikogo nie będzie wodzić na pokuszenie, a i wygląda przychylniej, niż spanie pod jedną kołdrą. Zwróciła się do niego twarzą, wsuwając dłoń pod policzek a potem westchnęła głęboko.
- Od prawie dwóch lat z nikim nie miałam bliższego kontaktu - wyjawiła nagle, odnosząc się w sumie do wszystkiego. Nie traktowała panów w swoim towarzystwie w kategorii damsko-męskiej, choć miała świadomość, że oni często patrzyli na nią jak na obiekt do zdobycia. Cielesność była przereklamowana i pospolita, a praca pozwalała jej nie myśleć o ustatkowaniu jednej z fundamentalnych sfer życia. Gdyby chciała, to wsadziłaby sobie dłoń między futrynę a potem przytrzasnęłaby ją drzwiami i miałaby porównywalny efekt końcowy każdego minionego związku.
Padma wreszcie uśmiechnęła się lekko, opuszkiem palca przesuwając po wierzchu dłoni Shawna. Jeszcze musiała zrewanżować się za napad łaskotek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Anglia, Liverpool
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 204
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa, fire poka dupe
  Liczba postów : 521
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13596-shawn-e-reed#362311
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13598-shawn#362326
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13600-wrona-shawna#362330
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13601-shawn-e-reed#362331




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20   Wto Lis 08 2016, 17:40

Przyglądał się każdemu krokowi dziewczyny. Kiedy dziewczyna zgasiła światła, musiała minąć chwila, żeby przyzwyczaić się do panującego mroku, a gdy już widział detale pokoju, dostrzegł, że dziewczyna leżała w swoim łóżeczku. Proponując mu wejście do swoich materaców, Shawn oczywiście przyjął tą sugestię. Rzeczywiście, Padma nie gryzła, jedynie rzuciła pomysłem zaszycia mu ust. Pikuś.
-Skąd wiesz, że ja nie gryzę – uśmiechnął się szeroko i wszedł do łóżka Pandy. Oczywiście nie do tej samej kołdry, do koca, który mu podała, nie mogli sobie jeszcze pozwolić na taką zażyłość między nimi.
On natomiast bliższego kontaktu nie miał z nikim od czasu rozstania z Jacqueline. Ostatni raz, kiedy spał z jakąś dziewczyną to był rok temu, coś blisko tego, ale nie mógł tego nazwać bliższym kontaktem, takim naprawdę. Nie znał tak naprawdę tamtej dziewczyny i nigdy nie pozna, nawet nie chciał. Nie zdziwiłby się, gdyby faktycznie było tak jak Padma myślała, że nierzadko była obiektem westchnień wielu mężczyzn i powodem, że było im ciaśniej w kroczu.
Położył się na boku, opierając się na ręce, patrząc na dziewczynę. Byli nieprawdopodobnie blisko siebie.
- Na bliższy kontakt, w którym rzeczywiście czułem coś do drugiej osoby, pozwoliłem sobie w wieku siedemnastu, może osiemnastu lat. Skończyło się tamto i… jakoś nigdy nie odważyłem się związać się ponownie z kobietą, zbliżyć się do jakiejkolwiek, przedstawić jej uczucia, co naprawdę czułem. – Spojrzał na Padme. Ona była drugą w jego życiu kobietą, której się zwierzył. Nawet jego matka nigdy nie dostąpiła tego zaszczytu.
Czując przyjemne wibrację, spowodowane dotykiem opuszkami palców Padmy po dłoni Shawna. Uśmiechnął się, drugą dłonią przejechał paluszkami po talii dziewczyny, łaskocząc ją leciutko. Będzie miała wiele sytuacji zrewanżować mu się za te wszystkie łaskotki, gdyż mogło się Shawnowi wydawać, że on żadnych nie posiadał, ale nie mógł być pewny. Nikt nigdy jeszcze go nie dotykał w taki sposób, by mógł poczuć coś w tym rodzaju.
Spojrzał z powagą w jej oczy i zapytał jej się oficjalnie:
-Czy pani czegoś sobie jeszcze pragnie ode mnie? Specjalizuje się w masażach pleców i stóp, jestem w tej sztuce naprawdę doświadczony, nie przechwalając się oczywiście. – Trudno było mu utrzymać powagę sytuacji, pragnął się uśmiechnąć, ale wtedy czar by prysł. Oczywiście droczył się z dziewczyną, nie był profesjonalnym masażystą, a kobiecych stóp jeszcze nigdy się nie dotykał. Dlatego miał cichą nadzieje, że dziewczyna nie weźmie jego propozycji na serio. Śmiesznie by to wyglądało.
Wpadł na pomysł, żeby zrobić małe przedstawienie Padmie, dlatego wyciągnął różdżkę i wyczarował iskry, wielu kolorach, które oświetlały na kilka sekund pokój. Wyglądało to jam mini pokaz fajerwerk, tylko bez fajerwerków. Wpadła nawet na pomysł wyczarowania patronusa, lecz nie zrobił tego. Miał problem z wyczarowaniem cielesnej postaci tego zaklęcia, głównie ze względu, że w jego życiu nie było miejsca na miłe momenty, w jedynym czasie, w którym myślał, że jest szczęśliwy, okazało się, że był manipulowany. Tylko wtedy udało mu się wyczarować postać patronusa, był to mały smok. Ale nigdy potem już tego nie zrobił, dlatego zaprzestał na iskierkach, które pod koniec przedstawienia jakby wybuchły i zniknęły w mroku.
- Podobało się przedstawienie? – Uśmiechnął się. Wiedział, że była to banalna magia, ona sama mogłaby tak zrobić, ale tak wyszło. Nie miał teraz pomysłu co jeszcze mógłby wyczarować dla Padmy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 438
  Liczba postów : 571
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20   Wto Lis 08 2016, 18:43

Deszcz padał drobnym pyłkiem, pokój zasypiał, ściany z wolna pogrążały się w mroku a jedynym źródłem światła w pomieszczeniu były osiedlowe lampy. Padma tymczasem leżała bez ruchu i nic nie odpowiedziała, przypatrując się przedstawieniu Shawna. Gdyby kilka godzin temu ktoś jej powiedział, że tak spędzi dzisiejszy wieczór prawdopodobnie wyśmiałaby tę osobę, stukając się po czole. Również nigdy by nie podejrzewała Reeda o takie zachowanie - w końcu przedstawił jej się jako impertynencki dupek, którego chciała zamordować. A teraz? Teraz leżała obok niego w łóżku jakby nigdy nic. Jakiż ten świat był dziwny, fascynujący i zaskakujący jednocześnie.
Gdy skończył uśmiechnęła się, przesuwając palcami po jego gładkiej skórze na przedramieniu. Nie patrzyła teraz na jego twarz, tylko na swoją dłoń, która po chwili zacisnęła się niby od niechcenia na jego palcach, rozchylając jednocześnie subtelnie wargi, jakby chciała coś powiedzieć. Zamiast tego przysunęła się bliżej, by po chwili skomplikować ich relację na powitanie. Niewiele myśląc pocałowała go czule, wyjątkowo delikatnie, ale i krótko, czując się jakby błądziła po omacku we mgle.
- Nie powinnam, wybacz - wyszeptała szybko zawstydzona, gdy tylko odsunęła się niepewnie na swoje miejsce. Nie wiedziała co ją opętało a jednak już nie miała wpływu na to co zrobiła. W jej głowie natomiast rozpoczął się gorączkowy proces myśleniowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Anglia, Liverpool
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 204
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa, fire poka dupe
  Liczba postów : 521
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13596-shawn-e-reed#362311
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13598-shawn#362326
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13600-wrona-shawna#362330
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13601-shawn-e-reed#362331




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20   Wto Lis 08 2016, 20:16

Dziwny, fascynujący i zaskakujący jednocześnie. To były najlepsze słowa opisujące ten świat, tym bardziej po tym co się później wydarzyło. Nigdy by się tego nie spodziewał. Nie spodziewałby się po dziewczynie, że tak go zaskoczy. W jednej chwili przejeżdżała swoją dłonią, mega delikatnie i podniecająco, po jego przedramieniu, a w drugiej czuł smak jej ust, zapach jej perfum i pewnego rodzaju namiętność. Czuł w głowie taki mętlik jaki nie czuł nigdy przedtem. Nawet z pół wilą.
Po przeprosinach, wciąż nie doszedł do siebie, wpatrywał się w jej oczy, jakby nieustannie nie mógł dojść do siebie.
Może gdyby nie… gdyby nie Jacqueline odwzajemniłby pocałunek. Gdyby jego przeżycia z miłością były inne… może by się skusił. A tak to był tak zaskoczony, że nie wiedział co powiedzieć. Po prostu nie spodziewał się takiego obrotu akcji.
Dochodził powoli do siebie spoglądając na usta dziewczyny, wciąż czując smak jej warg, zapach jej ciała. Doprowadzało go to jednocześnie do euforii oraz czuł… strach. Bał się. Nie czuł się źle, pocałunek był wyjątkowo delikatny, namiętny, czuły… ale Shawn niczego się tak nie bał jak miłości, jak tego uczucia, które potrafiło zapanować nad jego ciałem.
- Nie przepraszaj… to ja przepraszam ciebie. – Chciał ją przeprosić, że wyjątkowo żałośnie postąpił, ale nie spodziewał się czegoś takiego.
Miała rację to trochę skomplikowało ich relację, jak wcześniej patrzył na nią jak na wspaniałą kobietę, jednocześnie nie myśląc nawet o tym, że mogło dojść do czegoś więcej. A teraz patrzył na nią tak jakby z innej perspektywy, po pocałunku, chwilę poczuł się tak jak czuł się w towarzystwie Jacqueline, wiele lat temu.
Bał się tego, trwożył się przed miłością, przed odrzuceniem, zmanipulowaniem jego osobą. Patrząc jednak na Padmę, ogólnie, po całym wieczorze, mógł wywnioskować, że jeszcze nigdy, nawet w przypadku Jacq, nie spotkał się wcześniej z tak wyjątkową i intrygującą go kobietą. Miała w sobie tyle cech, które pożądał u kobiety. Jeszcze kilka godzin temu była gotów go zabić, a on uśmiechał się drwiąco, w deszczu, patrząc jak podnosi się z błota. I przypomniał sobie jej odwagę, przychodząc na Nokturn, potem niewinność, prosząca go o pomoc.
Jeden wieczór, tyle emocji, Shawn odczuł więcej emocji, niż przez całe lata, w Nokturnie. A jednak to właśnie tam ją poznał i pierwszy raz ujrzał jej oczy. Złociste tęczówki, mieniące się płynnym złotem.
Sam już nie wiedział co robił. Bał się, przeraźliwie się bał, ale tak jakby instynkt pokierował jego ciałem, przysunął się do niej i przysunął się do jej twarzy, oddając jej pocałunek równie namiętny i delikatny, jak w jej wykonaniu. Dłoń w tym czasie położył na jej policzku, zaś oczy miał zamknięte. W tamtej chwili jego mózg jakby się wyłączył. Oderwał się od niej, otworzył oczy i skierował wzrok na jej oczy. Bał się tego uczucia, bał się odrzucenia, bał się że go wykorzysta. Bał się, że czar zaraz pryśnie, okaże się to jedną wielką drwiną z niego, z jego uczuć. Tak bardzo się tego obawiał…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 438
  Liczba postów : 571
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20   Wto Lis 08 2016, 20:59

Padma była chyba ostatnim człowiekiem na ziemi, który wykorzystałby drugą osobę, drwiąc z jej uczuć. Sama bowiem wiedziała jak to smakuje i mogła jedynie powiedzieć, że nie należało to do najmilszych rzeczy - a ona jako osoba o skłonnościach hedonistycznych akurat chyba miała prawo do oceniania. Między innymi z tego powodu od prawie dwóch lat unikała mężczyzn jak ognia, spychając ich do strefy relacji kolega-koleżanka, z której nie mogli wyjść, bo ona na to nie pozwalała, ale teraz nie wiedziała co nią pokierowało; z jednej strony rozum podpowiadał jej, że być może popełnia głupstwo, ale z drugiej ostatnio wiodła bardzo jednostajne i dość monotonne życie. Może Shawn właśnie miał wnieść w nie chociaż trochę entuzjazmu? Przypuszczała, że przekona się o tym w najbliższym czasie. Rozmyślając gorączkowo, błądziła wzrokiem po parapecie, kiedy chłopak zwrócił ku sobie jej twarz i odwzajemnił pocałunek. Tym razem Padma nie zawahała się a jedynie ostrożnie wtuliła w pierś Reeda, wolną ręką przyciągając go stanowczym ruchem za bluzę do siebie. Zresztą, niewiele później wsunęła tę samą dłoń pod materiał, muskając palcami jego miękką skórę na torsie. Wargi zaś zsunęła na szyję, delikatnie przesuwając czubkiem nosa po jego skórze. Padma była przy tym tak niemożliwie delikatna, jakby bała się, że zaraz zrobi mu krzywdę. Gdy przestała, spoglądając na Shawna, była lekko zaróżowiona i wyjątkowo spokojna.
- No hej - zabierając rękę z jego piersi, uśmiechnęła się pewniej, niż wcześniej. - Ale pamiętaj, że wciąż się nie lubimy - dodała żartobliwie, chcąc w pewien sposób ostudzić atmosferę. Domyślała się, że była aktualni głównym powodem mętliku w jego głowie, ale jednocześnie zastanawiała się co teraz zrobi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Anglia, Liverpool
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 204
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa, fire poka dupe
  Liczba postów : 521
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13596-shawn-e-reed#362311
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13598-shawn#362326
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13600-wrona-shawna#362330
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13601-shawn-e-reed#362331




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20   Wto Lis 08 2016, 21:28

Od prawie pięciu lat unikał innych relacji damsko-męskich, owszem zdarzało mu się wylądować z jakąś niewiastą w łóżku, alkohol miał to do siebie, że po wypiciu za dużej dawki etanolu, decyzję Shawna są niezrównoważone i nieprzemyślane.
Akurat teraz, był w pełni świadomy co robił.
Kiedy dziewczyna go przyciągnęła do siebie i wtuliła się do jego ciała, pocałował ją w czoło czule, przejeżdżając dłonią po jej ręce, kończąc na dłoni, którą złapał lekko i trzymał, nie odrywał jej.
Delikatność dziewczyny doprowadzała go do nieokreślonego uczucia, podniecenia, czuł ciarki na plecach, czując jej nosek na jego szyi. Czuł każdy jej dotyk, nawet ten najdelikatniejszy. Gdy skończyła i spojrzała na Shawna, ten uśmiechnął się i pocałował ją w nosek.
-Wyjątkowo się nie lubimy – przyznał jej rację uśmiechając się. Tak, miał mętlik w głowie, do końca nie wiedział co czuć, bał się tego uczucia jak ognia, uciekał zawsze przed nim. Było ono dla niego straszniejsze od jakiegokolwiek zaklęcia, jakiejkolwiek magii. Nawet tej czarnej, złej. Ale spoglądając na Padmę, nie czuł tego, co przed laty widząc białowłosą kobietę. Wtedy czuł podniecenie w takim stopniu, że nie potrafił normalnie funkcjonować, nie myśląc o niej. Miał manię na jej punkcie, a jednak teraz patrząc na Padmę i zastanawiając się co czuje, uznał… że jej zaufa. Że jak przez 6 lat, odkąd skończył się jego kontakt z Jacqueline, która skończyła w Azkabanie, nie ufał żadnej kobiecie i nie zagłębiając się w jakieś szczególniejsze relacje, po prostu uciekał przed nimi. Wyznaczył też sobie taktykę, w której swoim charakterem, swoimi odzywkami i samym jego miejscem pracy odrażał płeć piękną i nie chciała mieć z nim niczego do czynienia.
A Padma była inna. Poznała go z każdej strony. Najpierw chcąc go zabić, jakby się wkręciła i sama mu zagroziła, co szczególnie zdziwiło Shawna, nie spodziewał się czegoś takiego po dziewczynie. Potem, jakby nigdy nic, zaprosiła go do swojego domu, dzieląc się jedzeniem, winem, zaczęli rozmawiać, on stał się bardziej… znośny dla niej. Zaczął się wobec niej zachowywać, jakby była dla niego kimś, kogo Shawn znał od lat i ufał jej. W tej sytuacji też miał zamiar jej zaufać i pozwolić jej wciągnąć go do swojego świata. Jeśli sama będzie tego chciała.
Odchrząknął i znów przybrał poważną minę.
-Czy spełniłem pani oczekiwania? – Zapytał, jak królową i jeszcze raz pocałował ją, tym razem w policzek, powoli zjeżdżając niżej, do szyi. Delikatnie, czule, złapał zębami jej nieskazitelną skórę, dbając o to by ją nie bolało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 438
  Liczba postów : 571
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20   Wto Lis 08 2016, 22:06

Chociaż wcześniej pomysł spania pod osobnymi nakryciami wydawał jej się najlepszym na świecie, tak teraz jej przeszkadzał. Wygramoliła się więc spod kołdry, wsuwając pod koc i przytulając mocniej do Shawna. Potrzeba bliskości była silniejsza od niej, jednak nie żałowała tego co zrobiła. Ileż można było być zakochanym w sobie, nadzwyczaj poważnym i skupionym człowiekiem? Padma przymknęła powieki, układając się wygodnie a na jego pytanie zaśmiała się pod nosem.
- No, to się dopiero okaże, bo na razie nie jestem przekonana - odparła, po czym po dłuższej chwili milczenia, spytała. - I co teraz? - mając na myśli oczywiście ich relację. W gruncie rzeczy byli z dwóch różnych światów; on z tego czarniejszego, ona ze swojego cukierkowego a chyba tak naprawdę nic nie łączyło tych dwóch materii ze sobą. O ile on mógł ją odwiedzać przeważnie kiedy chciał, tak w przypadku Krukonki wizyta na Nokturnie nie była tak prosta - drugim razem mogła nie mieć tyle szczęścia pojawiając się tam. Ostatecznie mogła się teleportować prosto do sklepu, w którym przy okazji mieszkał, ale wtedy nie byłoby niespodzianki. Nie wyobrażała sobie również wspólnych spacerków i trzymania się słodko za rączki, ani tym bardziej bycia obsypywaną kwiatami. W zasadzie nie potrafiła umieścić Shawna w takiej roli, zważając na to z jakiej strony zdołała go na początku poznać. Jego arogancja kłóciła się z jej wizją chłopaka, z którym ewentualnie mogłaby spróbować być bliżej, niż w koleżeńskiej relacji. Ale Padma miała czasami problem ze "świeżym" popatrzeniem na daną sytuację, tak jak teraz. Miała dość sprzeczne uczucia, zastanawiając się co będzie, kiedy spotkają się po raz kolejny i czy w ogóle do kolejnego razu dojdzie.
- Nie chciałabym, żeby potem było między nami niezręcznie. I jednorazowo - dodała ciszej, przeginając szyję w bok pod wpływem jego pocałunków. Dopiero teraz odczuła jak bardzo potrzebowała kogoś obok siebie, nawet w tak błahej kwestii jak dotyk. Nie chciała się do tego przyznać przed sobą, ani tym bardziej nie miała zamiaru przyznać się przed nikim innym - w jej mniemaniu cielesność była przereklamowana a dotyk i bliskość fizyczna rozpraszająca. Tak też tłumaczyła sobie odpychanie od siebie każdej osoby, a w zamian za to uciekała w pracę i naukę; wyjątkowo dziwne jak na dziewiętnastolatkę zachowanie. Rozpięła po omacku zamek bluzy Shawna, zsuwając jej kawałek z ramienia. Nigdzie się nie śpieszyła, noc dopiero się zaczęła a ona z jednej strony napawała się tą chwilą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Anglia, Liverpool
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 204
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa, fire poka dupe
  Liczba postów : 521
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13596-shawn-e-reed#362311
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13598-shawn#362326
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13600-wrona-shawna#362330
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13601-shawn-e-reed#362331




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie numer 20   Sro Lis 09 2016, 07:29

Bliskość Padmy sprawiła, że chłopakowi było cieplej, wygodniej, leżąc przytulony do dziewczyny, czuł się, jakby nie chciał się już nigdy odrywać. Ponad pięć lat spędził na Nokturnie, tylko raz w życiu doświadczył takiego uczucia, a wtedy było zakłamane. Nie wiedząc czemu teraz uważał, że jest całkowicie prawdziwe. Potrzebował takiej namiętności, nie mógł przez całe życie być egocentrycznym introwertykiem, uciekającym od każdego kontaktu międzyludzkiego.
Na jej odpowiedź uśmiechnął się, za to, żeby odpowiedzieć na pytanie, musiał się zastanowić. Co teraz? Shawn jako właściciel Borgina & Burkesa, Padma jako cukiernik. Może to komplikowało trochę ich relację, ale czy nie właśnie na tym związek polega? Nie mógł opierać się na zbyt prostych fundamentach, zbyt słabych by podtrzymać całą budowlę. Problem odwiedzania, spotykania się nie był w rzeczywistości żadną komplikacją. Ona miała tu mieszkanie, Shawn zawsze mógł odwiedzić dziewczynę, a zawsze też mogli się umówić w jakimś miejscu w Londynie. Nokturn był lekko problematyczny, jak nie dojście do niego dla studentki, to jeszcze ludzie się na nim znajdujący. Również nie wyobrażał sobie wielkich słodkich i romantycznych spacerów, w blasku księżyca. Tak samo bał się, że swoim dość nietypowym zachowaniem mógłby zrazić do siebie Padmę, dlatego zawsze bardzo sceptycznie podchodził do związków (cóż, miał tylko jeden). Wyobrażając sobie ideał dziewczyny, chcąc, nie chcąc, na myśl przychodziła mu zawsze Jacqueline, lecz nie była to żadna prawdziwa miłość. Teraz patrząc na Padmę i myśląc o niej, uważał ją za wyjątkową, ale czy związek między nimi by wypalił? Trudno było ocenić to tak szybko, na chwilę obecną Shawn, czuł jakby był w siódmym niebie, taką reakcję wywoływała na nim ta dziewczyna. Nie chciał by jego relacja z Padmą była taka sama jak z resztą kobiet, z którymi spotkał się raz w życiu i do następnego nie dojdzie, sam Shawn tego dopilnuje. Do Padmy czuł zupełnie inne uczucie, niż do nich, tych kobiet, które spotkał na imprezie i wykorzystały alkohol w jego krwi do swoich celów. Nie można mu było zarzucić, że robił to z czystej woli, z czystym umysłem. Pragnął teraz tylko jej bliskości, nie namacalną, a mentalną, ich wspólną.
Również nie chciał by było między nimi niezręcznie, tym bardziej jednorazowo. W ciągu całego życia, które pod pewnym względem było pełne kobiet, a z innego punku widzenia nie było ich wcale. Dlatego teraz, będąc z Padmą w jednym łóżku, razem, odczuwał milion uczuć na raz, a jednak wszystkie były skierowane do dziewczyny, pragnął ją. Nie jak kolekcjoner jakiś unikalny przedmiot, a jak mężczyzna naprawdę pragnął kobiety, nie na jedną noc, czy dwie a na bardzo długi czas… albo i do końca. Nie zatruwał się nigdy myślami „jak to będzie za X lat”, będzie co będzie, teraz tego z niczego nie wywróży. Jedyne co, to mógł kształtować rzeczywistość, by przyszłość była zbliżona temu czego pragnął.
-Również nie chciałbym… nie chce cię w tym momencie stracić Padma… niech to nie będzie jednorazowa noc, nie chwilowa relacja. – Mówił szeptem, tak jakby nie chciał by go usłyszał nikt więcej, tylko Padma. Przy rozpinaniu jego bluzy, przejechał dłonią po jej talii i pocałował namiętnie w usta kobiety, czule i delikatnie. Byli tak blisko siebie, Shawn nigdy nie czuł takiej bliskości kobiety, delektował się tą chwilą, nie pamiętał, żeby w przeciągu całego życia czuł takie niematerialne szczęście. Jak klasycznie, istnienie ludzkie składało się z wzlotów i upadków, tak jego biografia toczyła się w bieg samych złych wydarzeń, same upadki, po jednym lekkim wzlocie, następował dziesięć razy większy upadek. Shawn musiał w końcu przestać być egocentryczny, ale nie miał nigdy celu, dla którego chciałby się zmienić na innego, pod tym względem, człowieka. A teraz miał. Padmę.
Pocałował ją w policzek, dając sobie rozpiąć bluzę, ukazując coraz to więcej jego ciała i coraz to więcej tatuaży na jego ciele. Uśmiechnął się do niej, muskając koniuszkami palców jej brzuszek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Mieszkanie numer 20

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next

 Similar topics

-
» Cieplarnia numer trzy
» Cieplarnia numer jeden
» Pokój numer 145; Daiki Aomine
» Mieszkanie
» Mieszkanie 18 - Marceline Delacroix i Madison Richelieu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
 :: 
Aleja Amortencji
 :: 
Kamienica nr 17
-