IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Poddasze X

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Anglia, Liverpool
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 301
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 540
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13596-shawn-e-reed#362311
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13598-shawn#362326
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13600-wrona-shawna#362330
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13601-shawn-e-reed#362331




Gracz






PisanieTemat: Poddasze X   Pią 11 Lis 2016 - 23:56

First topic message reminder :


Poddasze nr x pana x



Salon


Mały salon, o ciemnym, lekko mrocznych ścianach, sprawuje funkcję pokoju dla gości, gabinetu Shawna jak i sypialni, bez łóżka, jedynie rozkładana kanapa. Na ścianie powieszony był dość obszerny obraz. Meble były ubogie, jedynie witryna, pasująca do wystroju. Na środku stał mały stolik, na którym leżały jakieś rupiecie, listy, księgi. Pod biurkiem znajdowało się jeszcze więcej ksiąg. Na nim również.
W jednym kącie postawione było pianino, na którym Shawn wieczorami sobie grał, dla własnej przyjemności.



Łazienka






Poddasze objęte jest ochronnymi zaklęciami. Z ulic Śmiertelnego Nokturnu nie widać okien, ani żadnych oznak, że takowy strych istnieje. Teleportować się do tego mieszkania mogły tylko osoby wyznaczone przez właściciela X.


Ostatnio zmieniony przez Shawn E. Reed dnia Sob 12 Lis 2016 - 0:35, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Anglia, Liverpool
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 301
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 540
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13596-shawn-e-reed#362311
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13598-shawn#362326
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13600-wrona-shawna#362330
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13601-shawn-e-reed#362331




Gracz






PisanieTemat: Re: Poddasze X   Nie 13 Lis 2016 - 20:54

Zasady często były niepodważalne, lecz w niektórych wypadkach można było je nagiąć. Czy to był właśnie taki wyjątek? Możliwe, lecz zaprzestał o tym myśleć, widząc zaprzeczenie na twarzy Padmy. Niczego na siłę, zasada pięciu sekund, zasada pięciu spotkań. Tak jest skarbie, poczekam.
Przy dotyku Padmy, jego męskość stała się twarda, a Shawn uśmiechnął się pod nosem, gryząc lekko ucho dziewczyny. Wiedziała jak go sprowokować, dziewczyna znała się na tym. Lecz Shawn nie uginał się jej zabiegom, ale napędzały go do sprawiania kolejnych przyjemności Krukonce, jak i sobie.
Jej dotyk sprawiał mu ogromną przyjemność, odprężał go i podniecał jednocześnie.
Czując się jak w siódmym niebie, całował jej szyję, zaznaczając ją gdzie niegdzie, gryząc ją namiętnie.
Kiedy Padma poprowadziła jego dłoń na swoją pierś miał ochotę zacząć ją masować, pieścić, ściągnąć z niej stanik. Shawn pocałował ją w usta masując lekko jej piersi.
Kiedy Padma schyliła się, od razu widział, że jest jej nie wygodnie, komu by było, będąc w takiej pozycji, na jego kolanach. Dlatego Shawn spojrzał w jej oczy, chwycił za pod uda i podniósł. W takiej pozycji, zanim położył ją na kanapie, pocałował jej obojczyki. Położywszy ją na kanapie, sam, ułożył się nad nią, podpierając się rękoma i pozwolił dziewczynie ściągnąć z siebie koszulkę. Pocałował ją w czoło i szybko, jednym zaklęciem, rozłożył kanapę, dzięki czemu było też miejsce dla niego. Położył się obok Padmy, wkładając swoją rękę pod jej bluzkę, a jej pozwolił włożyć ponownie swoją dłoń do jego spodni. Zastanawiał się, czy dziewczyna miałaby coś przeciwko, gdyby on ściągnął jej koszulkę, lecz na chwilę obecną powstrzymał się, nie robiąc tego. Drugą ręką gładził z gracją twarz dziewczyny, muskając ustami jej uszy, nos. Zanurzył dłoń w jej włosy i przeczesał je palcami, uwalniając woń ich zapachu.
Kiedy Panda leżała, Shawn ledwo powstrzymywał się od ściągnięcia z niej partii ubrań, którymi były przykryte jej krągłości. Dłoń, którą miał schowaną pod koszulką Padmy, muskał piersi dziewczyny, masując je delikatnie, powstrzymując myśli o zdjęciu stanika z biustu kobiety.
Pocałował ją ponownie w pobliżu obojczyków, oddając się przyjemności, gdy dziewczyna chwyciła go za jego męskość. Westchnął prawie nie słyszalnie, uśmiechając się do dziewczyny.
Znów go zaskakiwała. Niby niewinna dziewczynka, a w sytuacjach łóżkowych doskonale wiedziała co robić, była bardziej zorientowana niż Shawn. Rzadko mu się zdarzała taka sytuacja, a nigdy przedtem nie czuł takiej przyjemności z kobietą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 457
  Liczba postów : 592
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Poddasze X   Nie 13 Lis 2016 - 21:59

W miłosnym uniesieniu rumieniła się jak dziewica, uśmiechała się i spoglądała na Shawna czule, zasypując go czułymi pocałunkami. A gdy odrywał swoje usta od jej warg, bez namysłu pochylała się i całowała go gdzie popadnie - w oczy, w nos, w ucho. Potem zaczynała swoje pieszczoty od nowa, stosując wymyślne i przymilne sposoby: na przykład w pewnym momencie podstępnie chwyciła jego rękę, przetrzymując ją, by musnąć ją lekko wargami a na koniec prowokująco przygryźć mu palec. Nie było w tym dwuznaczności i wiedziała, że zrozumie co sugerowała. A dotyk... musiała koniecznie go dotykać, jakby dotykanie było dla niej najbardziej intymną rzeczą na świecie. Gdy role się odwróciły, Krukonka puszyła się, pozwalając na pieszczoty. Lubiła być adorowana, zresztą jak chyba każda kobieta. Nawet nie wiedziała, w którym momencie znaleźli się na kanapie, jednak nie ociągając się dalej, ściągnęła z Shawna koszulkę, odrzucając ją gdzieś w odległy kąt salonu. Potem ponownie wsunęła dłoń w jego spodnie, zaczepie wsuwając mu kolano między nogi. Drugą ręką gładziła skórę jego pleców, przez kilka sekund nawet przyglądając się tatuażom zdobiącym jego ciało - teraz mogła oglądnąć je uważniej, ale uznała, że będzie miała na to jeszcze bardzo dużo czasu. Tymczasem zabrała obie dłonie i z pełną gracją wysunęła się z objęć chłopaka, siadając na nim. Półmrok pomieszczenia i płomyczki świec dodawały całej sytuacji romantycznej atmosfery, chociaż do romantyzmu akurat tej dwójce było bardzo daleko. Oczywiście czuła i widziała co narobiła, a to to bardzo jej... schlebiało. Teraz nie miała pewności jak skończy się ten wieczór, mimo tego, że nie chciała łamać swojej złotej zasady. Bez słowa, jedynie z porozumiewawczym półuśmiechem zsunęła z siebie sweter, zostając w samym staniku podtrzymującym jej nieduże piersi. Dłonią zgarnęła niedbale splątane włosy do tyłu, nachylając się nad chłopakiem. Koniuszkiem palca wskazującego delikatnie odchyliła jego dolną wargę jednocześnie przygryzając zębami swoją, przyglądając mu się przy tym wszystkim z miną niewiniątka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Anglia, Liverpool
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 301
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 540
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13596-shawn-e-reed#362311
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13598-shawn#362326
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13600-wrona-shawna#362330
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13601-shawn-e-reed#362331




Gracz






PisanieTemat: Re: Poddasze X   Pon 14 Lis 2016 - 5:55

Oczywiście, że rozumiał, kiedy dziewczyny przygryzła mu palec. Mowa ciała, nawet gdzieś w tym pokoju leży taka księga, dosyć gruba. Shawn przeczytał ją całą, także niektóre zabiegi nie były dla niego obce.
A jednak następne ich pieszczoty wydarzyły się tak szybko, że Reed prawie nie zauważył, kiedy dziewczyna była już bez koszulki, w samym staniku, siedząc na nim. Spoglądnął jej w oczy, w jej piękne tęczówki, które mieniły się złocisto brunatnym blaskiem. Przejechał dłonią po jej nagim ciele, zaczynając od brzucha, trochę poniżej pępka, kończąc na piersiach. Zaczął ponownie je masować, oddając temu całą swoją uwagę. Jej zabiegi miłosne podniecały go do takiego stopnia, że ciężko mu było myśleć o zasadach, chciał się z nią kochać, lecz starał się pilnować samego siebie. Starał. Kiedy Padma zbliżyła palec do jego buzi, on przygryzł go lekko, symbolizując to samo, co wcześniej Padma pokazywała jemu. Uśmiechnął się, lekko łobuzersko, a trochę niewinnie i ponownie zaczął pieścić biust dziewczyny. Podniósł się lekko, by pocałować dziewczynę w jej gorące usta, pełne namiętności. Przygryzł jej wargę, następnie całując ją po szyi, schodząc do obojczyków. Siła grawitacji dawała mu się we znaki, trudno mu było całować dziewczynę w pozycji pół leżącej, pół siedzącej. Dlatego przechylił się razem z dziewczyną na bok i skończyło się tak, że teraz to Padma leżała, a chłopak był nad nią. Zaczął ją całować w obrębie brzucha, potem piersi, w tym samym momencie jedną dłonią chwytając rękę dziewczyny i lekko ją ściskając, całował dalej, aż jego usta stały się nabrzmiałe i suche. Oblizał je językiem, by ponownie nadać im wilgotności i chwilę potem przytulił się do niej swoim nagim ciałem, czując jak bije jej serce. W porównaniu do niego była niemal spokojna…
W następnej chwili, Shawn nie wiedział już czy dalej kieruje się zasadą, czy może już nie wytrzymał, spojrzał w oczy dziewczyną i pocałował ją. Podniósł lekko plecy dziewczyny, by rozpiąć jej stanik i ukazać jej niewielkie piersi. Stanik dołączył w kącie do koszulki Shawna, natomiast on spojrzał w oczy dziewczyny nic nie mówiąc. Cały czas trzymał ją za rękę, splatając swoje palce z jej. Nie chciał działać przeciwko woli dziewczyny, dlatego w głębi trochę się bał, że dziewczyna tego nie chciała.
Mimo swoich wątpliwości, zjechał niżej i usiadł na niej, by było wygodnie i jemu, i żeby dziewczynie nie było ciężko pod jego ciężarem. Rękoma dotknął jej brzucha, sunąc dłońmi leniwie do góry, cały czas patrząc na oczy dziewczyny, gotowy w każdym momencie, gdyby dziewczynie się coś nie podobało. Nie chciał, żeby uznała, że ma gdzieś jej zasady.
Cały czas przyglądając się jej aparycji, dłońmi doszedł do jej biustu. Nie był on największy, natomiast podobała mu się jego jędrność. Zaczął go pieścić od spodu, przerywając jedynie by oddać pełen czułości pocałunek dziewczynie. Pieszcząc jej piersi, sam czuł pewną satysfakcję i przyjemność z więzi, jaka się stworzyła między nimi. Tak bardzo brakowało mu tego dotyku, czułego i namiętnego, z osobą, do której Shawn czuł coś więcej niż tylko próżność i pożądanie. Można by rzec, że Reed się zakochał, ale czy na pewno? Mężczyzna nigdy nie stosował tego słowa, było dla niego tak samo niezrozumiałe, jak słowa w innym języku. Czuł pewnego rodzaju więź, łączącą ich ze sobą. Patrząc na nią wiedział, że te zabiegi miłosne, oddawanie się przyjemnościom, nie było tylko dla zaspokojenia swoich żądz.
Oparł się na łokciu, obok głowy dziewczyny i lekko, czule pocałował dziewczynę, wzdychając lekko przy tym. Spoglądnął w jej oczy, uśmiechając się i pogłaskał ją po głowie, z pełną czułością i delikatnością, na jaką mógł sobie pozwolić.
Zszedł z niej i położył się tuż obok niej, nie zostawiając centymetra odległości między nimi. Cały czas patrzył w jej ogromne, magiczne oczy, które tak jakby go fascynowały, tak samo jak całe ciało dziewczyny, ale w oczach widział co ponad wyjątkowego, ponadprzeciętnego. Coś czego nie ma nikt inny na świecie.
Musnął ustami ucho i po długim milczeniu, w którym dwójka całkowicie oddała się przyjemności odezwał się, ledwo słyszalnym szeptem, do ucha dziewczyny:
-Może nie wiem co mówię. W czytaniu z ruchów innych potrafię wyczytać prawie każde emocje danej osoby. Ale za to nie potrafię ogarnąć własnych uczuć, które się we mnie zbierają… dlatego nie wiem, czy jeśli powiem teraz, że cię kocham, nie będzie to kłamstwem. Ale… – tu przerwał na chwilę, by się zastanowić nad sensem swoich słów –…ale wydaje mi się, że naprawdę to czuje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 457
  Liczba postów : 592
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Poddasze X   Wto 15 Lis 2016 - 12:14

Wszystko było w porządku, do pewnego momentu. Gdy Shawn położył się obok, odrywając usta od jej ciała, przyciągnęła do siebie leżący w pobliżu koc a potem nakryła się nim. Szybko marzła, więc i teraz było podobnie. Potem wysłuchała tego co miał jej do powiedzenia i... zamarła. Kurwa. Czy on powiedział, że ją kocha? W innej sytuacji pewnie by się z tego cieszyła, ale teraz? Wszystko było za szybko. Jeszcze nie tak dawno się nie trawili nawzajem, a teraz w tempie ekspresowym pokonali granicę między miłością a nienawiścią? Nie, coś było nie tak. Mimo wszystko Padma uśmiechnęła się lekko, przyglądając mu się uważnie.
- Przejdzie ci - powiedziała bez większego namysłu, a kiedy uświadomiła sobie jak nietaktowna była, szyko się zreflektowała. - Shawn, tak ci się tylko wydaje. Kochasz swoje wyobrażenie o mojej osobie, bo przecież niewiele o mnie wiesz. Nie wysuwaj pochopnych wniosków - pogłaskała go delikatnie dłonią po szorstkim policzku. Ona sama jeszcze nawet nie wiedziała czy go lubi; póki co zaczynała się przekonywać, że wcale nie jest taki zły a tymczasem jego wyznanie ją spłoszyło jak biedną sarenkę.
- Nie żyjemy w filmie, skarbie, musimy przeanalizować to wszystko na chłodno - dodała jeszcze, przytulając się. Nie mogła przecież tak od razu wstać i pójść. Reed nie był jej zabawką, jak i nie chciała, żeby się tak poczuł, dlatego została jeszcze jakiś czas. Cały czas była zaskakująco spokojna, chociaż czuła natłok myśli, który przywołał niedługo potem migrenę. Nie czuła się winna sytuacji - no może trochę - ale wiedziała, że musi się jak najprędzej wycofać, żeby go nie zranić. Padma nie należała do osób, które bawiły się czyimiś uczuciami. Jakiś czas później ubrała się z powrotem, składając na jego ustach najładniejszy pocałunek, jakby miał być tym ostatnim, i wróciła do domu.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Anglia, Liverpool
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 301
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 540
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13596-shawn-e-reed#362311
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13598-shawn#362326
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13600-wrona-shawna#362330
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13601-shawn-e-reed#362331




Gracz






PisanieTemat: Re: Poddasze X   Sro 16 Lis 2016 - 7:46

No zjebał. Padma miała rację, czy on kochał się w niej czy w wyobraźni z nią związaną? A może w ogóle jej nie kochał, a mu się tak po prostu wydawało, ze względu na to, że tylko raz przedtem czuł cokolwiek do drugiej osoby, a ta osoba okazała się manipulantką. Dlatego nie wiedział co mówi, co w ogóle jego słowa znaczą.
Tak, przejdzie mu. Nie znał jej faktycznie na tyle dobrze, by czuć do niej… miłość? To była dla Shawna inny rodzaj czarnej magii, dziedzina, której nigdy nie potrafił przestudiować, przerobić i zrozumieć ją. Nie rozumiał miłości, ani niczego z tym związanego. A jednak powiedział do Padmy takie słowa. Dlaczego? Kurwa już sam nie wiedział.
Nie odezwał się już. Było mu trochę głupio za to co powiedział, a jednak patrząc na Padmę czuł w tym momencie pewnego rodzaju… tęsknotę, mimo że była tu przy nim.
Shawn również się ubrał, ogarnął szybko kanapę i spędzili jeszcze tą chwilę razem, w milczeniu, lecz blisko siebie, Reed trzymał delikatnie rękę Padmy, jakby miała zaraz rozpłynąć się w powietrzu, na skutek mocniejszego chwytu.
Patrzył czasem na nią, cały czas rozmyślając nad tym co powiedział i nad tym co ona powiedziała. Tak, to nie był film. Natomiast mężczyzna nie potrafił rozróżnić miłości od zauroczenia. Trzeba było wszystko przeanalizować, lecz Shawn wiedział, że po prostu zjebał i tyle, nie powinien w ogóle tak mówić. Było to spowodowane natłokiem myśli i emocji, tak dobrze czuł się z Krukonką, że od razu pomyślał, że to miłość, kurwa od pierwszego wejrzenia.
Objął ją, czując się już trochę nieswojo, przez swoją głupotę. Meh, kilka słów i już coś się psuło. Shawn miał to do siebie, że częściej mówił niż myślał. Akurat wtedy dużo myślał, ale jego myśli nie były prawdziwe, na miejscu.
Pożegnali się pocałunkiem, ostatnim pocałunkiem. Ale czy dziś? Czy już nigdy nie będzie okazji poczuć jej ust? Tego Reed nie wiedział i nie mógł nic na to poradzić. Po teleportacji dziewczyny, pierwsze co zrobił to ogarnął szybko książki, obraz przedstawiający Naberrie przełożył do mniej widocznego miejsca. Możliwe teraz widok ten będzie sprawiał mu jakikolwiek ból, ale zawsze mogło być też inaczej, że właśnie ten obraz będzie go uszczęśliwiać, rozluźniać.
Po godzinie usiadł na pianinie i zaczął grać, jedyną melodię jaką umiał, która również teraz kojarzyła mu się z Padmą. Grał ją dzień w dzień, bez celu, a teraz zawsze będzie mu ta melodia przypominać dziewczynę, która niedawno była w jego domu. Ostatni pocałunek… ale czy na zawsze?

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Anglia, Liverpool
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 301
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 540
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13596-shawn-e-reed#362311
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13598-shawn#362326
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13600-wrona-shawna#362330
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13601-shawn-e-reed#362331




Gracz






PisanieTemat: Re: Poddasze X   Sro 24 Maj 2017 - 20:18

Shawn nigdy nie miał osoby, która by go broniła, pomagała. Miał rodziców, którzy mieli na niego wysrane, jedyne co miał od nich to były pieniądze. Uważali, że w ten sposób on, utożsamiany problem, zniknie. A jednak tak nie było. I doskonale się o tym przekonali. W każdym razie, nigdy nie miał oparcia, które by mu pomogło dać sobie rade. I może dlatego wylądował w Nokturnie, dlatego jest właścicielem sklepu z czarnomagicznymi wyrobami i Reed zwiedził trochę świata w poszukiwaniu artefaktów. Samemu.
Zmarszczył czoło słysząc powód jej obecności w tym miejscu.
- No to już będziesz wiedziała, że żeby załatwić sobie co nieco wystarczy wstąpić do mojego gabinetu i tam ci załatwie... - cofnął się o krok i popatrzył na nią, oceniając - chociaż w sumie, gdybyś przyszła w czarnej bluzie z kapturem, zakryłabyś twarz i bez przerwytrzymała różdżkę w ręce to zdążyłabyś bez szwanku dość do Borgina. - Uśmiechnął się przelotnie i odwrócił, żeby poprowadzić ją do swojego sklepu.
Z tego miejsca szli około 10 minut. W drodze nie rozmawiali, gdyż Shawn przed pójściem ostrzegł dziewczynę, że w tym miejscu lepiej nie gawędzić. Nie chciało się Reedowi co chwilę zajmować się jakimś napastnikiem, złodziejem czy kimkolwiek. Lepiej po prostu nie rzucać się w oczy.
Gdy doszli, Shawn przystanął przy sklepie z tabliczką z widocznym, lekko pozłacanym napisem "Borgin & Burkes".
- No i tutaj się zatrzymujemy. - Jeszcze raz na nią popatrzył i w końcu otworzył drzwi. Od razu poczuł zapach, tak bardzo charakterystyczny dla tego sklepu - zapach krwi zmieszany z innymi zapachami różnych cieszy, które trudno byłoby przydzielić do jednej kategorii. Podszedł do lady, jednocześnie dając znak Vivien, żeby poczekała i szepnął słówko do sprzedawcy, który skinął głową. Dopiero wtedy Reed odwrócił się ponownie i poprowadził dziewczynę na górę, na poddasze. Po drodze Shawn magicznie wytrzasnął dwa kubki i dwie torebki z herbatą oraz lewitujący dzbanek samo-podgrzewającej się wody. Gdy już weszli na poddasze, Shawn rzucił tylko:
- Rozgość się, ja ci zrobię herbatę. Zakładam, że nie słodzisz, bo nie mam cukru. - I zajął się owym zajęciem.
Po krótkiej chwili dał dziewczynie kubek i usiadł na fotelu, podwijając nogi tak, że usiadł po turecku. Popijając herbatkę, zapytał:
- Jak masz na imię? Bo chyba się nie przedstawiliśmy. Mnie raczej znasz, ale jeśli nie pamiętasz imienia to Shawn. - Upił łyk herbaty i szybko obejrzał się wokół tego miejsca. Przez pewien czas nie używał tego poddasza, gdyż miał już własny dom w Dolinie, ale czasem, kiedy nie chciało mu się wracać to mógł tutaj zostać i się przespać. Albo przyprowadzić jakąś ładną zbłąkaną owieczkę, która ledwo uniknęła zgwałcenia.
- Lepiej? - Teraz spojrzał jej prosto w oczy i nie odrywał wzroku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 817
  Liczba postów : 877
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Poddasze X   Sro 24 Maj 2017 - 21:35

Gdy doszliśmy do sklepu, o którym mówił mężczyzna totalnie mnie zatkało. Na brodę Merlina! Czy ten koleś serio był właścicielem Borgina i Burkesa? Zrobiłam wielkie oczy, bo zwyczajnie nie mogłam w to uwierzyć, ale to w jaki sposób rozmawiał ze sprzedawcą utwierdziło mnie w przekonaniu, że to nie jest żadna ściema. Nie wiedziałam czy robi to na mnie wrażenie czy bardziej jestem tym wszystkim przerażona. No cóż, ten sklep nie cieszył się zbyt dobrą sławą, a plotki o jego działalności dotarły nawet do mnie w Hogwarcie. Nie zamierzałam jednak okazywać zaniepokojenia - mężczyzna mnie uratował i przygarnął pod swój dach, więc nie wypadało mi narzekać.
- Nie słodzę - powiedziałam głosem, w który wkradła się nuta niepewności.
Zgodnie z jego prośbą usiadłam na kanapie, a moją torbę postawiłam u swoich stóp. Siedziałam trochę jak na szpilkach, więc po chwili przykurczyłam nogi do siebie by wyglądać chociaż odrobinę bardziej naturalnie.
Grzecznie podziękowałam mu za herbatę. Ucieszyłam się, że podał mi swoje imię, bo zupełnie go nie pamiętałam.
- Vivien - powiedziałam cichutko. Byłam już pewna, że Shawn nie zapomni mojego imienia - było na tyle oryginalne, że niemal każdemu zapadało w pamięć. Dobrze, że odpowiednio wcześnie ugryzłam się w język i uniknęłam rozmowy na temat tego, że mam nieszczęście mieć na nazwisko Dear.
- Lepiej -  powiedziałam patrząc mu w oczy i tym razem uśmiechając się zupełnie szczerze. Nadal nie czułam się jednak na tyle komfortowo by utrzymywać z nim dłuższy kontakt wzrokowy, więc urwałam go i rozejrzałam się po pokoju. W moje oczy od razu rzucił się stojący w kącie instrument. Delikatnie rozdziawiłam buzię w niemym zachwycie, a moją twarz rozjaśniła niesamowita radość.
- Masz pianino - powiedziałam trochę pytająco, a trochę oznajmująco, po raz kolejny wypowiadając się za pomocą niezręcznych półsłówek.

______________________

They who dream by day are cognizant of many things which escape those who dream only by night.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Anglia, Liverpool
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 301
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 540
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13596-shawn-e-reed#362311
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13598-shawn#362326
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13600-wrona-shawna#362330
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13601-shawn-e-reed#362331




Gracz






PisanieTemat: Re: Poddasze X   Sob 27 Maj 2017 - 22:59

Tak, Borgin i Burkes to był chyba najbardziej znany sklep z Nokturnu, który zna każdy londyński czarodziej. Wie, że tam lepiej nie zaglądać jeśli się nie szuka kłopotów, chyba że potrzebujesz czegoś mocniejszego i bardziej wyszukanego.
W każdym razie, Shawn nie miał żadnych złych zamiarów względem dziewczyny. W sumie to sam nie był do końca pewien po co to robił. Przecież nie znał tej dziewczyny, ani też nie myślał nad niczym innym z nią związanym. Więc dlaczego? Nie oparł się jej blasku? Możliwe, nie można takiej opcji zaprzeczyć.
Owszem, trudno było zapomnieć takie imię. Było faktycznie nietuzinkowe, lecz nawet jeśli podałaby swoje nazwisko, Shawn jedynie skojarzyłby je z Blaithin. Cały ród miał w dupie. Nie interesował go w żadnym stopniu, takie rzeczy nie są dla niego pożyteczne. Sam pochodził z dwóch znaczących rodzin, lecz z dwóch różnych światów, lecz nigdzie nie było to rozgłośnione - jego ojciec może miał jakieś nieślubne dzieci (Shawn nie zdziwiłby się, już nie raz matka przyłapała go na imprezowych zabawach), ale mężczyzna przynajmniej o nich nic nie wiedział i się nimi nie interesował. Nawet jeśli dowiedziałby się o którymś, Shawn nie wyciągnąłby pomocnej dłoni. Nie interesowało go to, że to jego rodzina - każdy musi sobie radzić na początku samemu.
Zauważył jej uśmiech i utkwił mu on w jego pamięci jako jeden z ładniejszych. Przynajmniej emanujący radością. Nie można tak było powiedzieć o emocjach Reeda, ale on zawsze wolał nie pokazywać własnych uczuć.
Upił łyk herbaty, niezbyt rozkoszując się smakiem - sam wolał słodzoną, a teraz pił bo był po prostu spragniony, wszystko pitne by mu pasowało.
Na jej pytanio-oznajmującą wypowiedź jedynie kiwnął głową i spojrzał w kierunku pianina. Grał na nim coraz rzadziej, a na tym to chyba z dwa miesiące będą - nie używał tego poddasza od czasu posiadania własnego domu.
- Grasz coś może? - Zapytał. Sam nie wyjedzie z alternatywą własnej gry, gdyż Shawn umiał już dwa utwory, które grał dla siebie, nie dla kogoś innego i nie dzielił się takimi sposobami do upustu emocji z innymi ludźmi. Lecz Vivien wydawała się przyjemna, nie było tragicznie. Shawn chętnie posłuchałby jak gra, śpiewa czy cokolwiek.
Rozsiadł się głębiej na fotelu i patrzył na Ślizgonkę ciekawymi oczami, czekając na koncert.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 817
  Liczba postów : 877
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Poddasze X   Nie 28 Maj 2017 - 16:49

Nie czułam szczególnej więzi z rodziną, może z wyjątkiem Doriena i Victora, bo w ostatnim czasie nawet moje stosunki z Liamem się ochłodziły. Z pozostałą częścią miałam dość neutralny kontakt, było wśród nich kilka osób, których nie lubiłam. Trudno jednak ukryć, że nazwisko Dear ciążyło mi ze względu na swoją renomę, bo chociaż wielu ludzi, tak jak Shawn, miało w dupie te wszystkie społeczne konwenanse, jeszcze więcej osób robiło zamieszanie gdy słyszało z jakiej rodziny pochodzę.
Dość szybko wypiłam herbatę - była dla mnie trochę za mocna, ale miałam tak silną potrzebę napicia się czegoś ciepłego, że nieszczególnie się tym przejęłam - poza tym wdzięczność względem Shawna i dobre maniery nie pozwoliły mi na kapryszenie.
Gdy zapytał mnie o grę na pianinie cicho przytaknęłam - w gruncie rzeczy grałam lepiej niż nieźle, w dzieciństwie uczyłam się gry na kilku instrumentach, jednakże jedynie pianino zostało ze mną do dziś.
Spojrzałam na niego pytająco chcąc się upewnić czy na pewno chce, żebym dla niego grała. Gdy zyskałam pewność podeszłam do pianina i otworzyłam nakrywę. Sprawdziłam czy pianino jest zdatne do użytku - ku mojej radości musiało być całkiem niedawno używane, bo było nastrojone. Posłałam mężczyźnie jeszcze jedno spojrzenie - był wyraźnie skupiony, ewidentnie oczekiwał na mój występ, więc pośpiesznie wybrałam piosenkę i zaczęłam grać. Gdybym wiedziała, że to mugolski utwór pewnie nie zagrałabym go w takim miejscu jak Nokturn, ale nie miałam takiej wiedzy - nauczyła mnie go kilka lat temu moja nauczycielka od pianina, a ja jako mała dziewczynka nie byłam szczególnie zainteresowana pochodzeniem piosenek, które grałam - liczyło się dla mnie tylko brzmienie.
Po zagraniu kilku pierwszych akordów zaczęłam również śpiewać. Trudno było ukryć, że to była rzecz, która wychodziła mi najlepiej - śpiew był moją pasją, poniekąd sensem egzystencji. Kochałam to robić i w moim mniemaniu robiłam to dobrze i chociaż wiele osób używało słowa "cudownie", to ja raczej nie przyjmowałam tego do wiadomości. Muzyka była dla mnie czymś zwykłym, codziennym, więc nie uważałam umiejętności śpiewania za jakiś szczególny wyczyn.
Emocje o których mówiły słowa piosenki też nie były mi szczególnie bliskie, jednakże umiałam się w nie wczuć i zaśpiewać to wszystko w taki sposób, jakby ta piosenka była o mnie.
Nie krępowałam się publicznymi występami, jednakże gdy skończyłam grać czułam się odrobinę zawstydzona, więc gdy odwróciłam głowę by spojrzeć na mężczyznę po raz kolejny delikatnie spąsowiałam.

______________________

They who dream by day are cognizant of many things which escape those who dream only by night.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Anglia, Liverpool
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 301
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 540
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13596-shawn-e-reed#362311
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13598-shawn#362326
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13600-wrona-shawna#362330
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13601-shawn-e-reed#362331




Gracz






PisanieTemat: Re: Poddasze X   Nie 28 Maj 2017 - 22:12

Reed wsłuchiwał się bacznie w muzykę graną na pianinie z zamkniętymi oczami. Wyglądał zawsze na człowieka groźnego i bardziej czarnego charakteru i niewątpliwie tak jest, lecz jeśli chodzi o sztukę, muzyczną, czy artystyczną, Shawn zachowuje się jak prawdziwy miłośnik. Potrafi się w niej zagłębić i wsłuchać, tak że trudno mu się było od tego odciągnąć. A jak jeszcze Ślizgonka zaczęła śpiewać, otworzył oczy i zaczął ją obserwować, nie przerywając w żaden sposób. Jej śpiew był czysty, piękny, naprawdę dopracowany. A i Shawn nic nie miał do mugolskich utworów - sam wychował się w rodzinie półkrwi, więc rzeczy spoza magii nie są mu obce. A tym bardziej nie będą słyszeć tej muzyki na zewnątrz - poddasze jest ubezpieczone wieloma zaklęciami ochronnymi i tak naprawdę tylko dwie osoby oprócz Shawna wiedzą, że taki pokój istnieje. A jest to Vivien i Padme.
Sam Shawn rzadko śpiewał, nie czuł się do tego stworzony - sam rzadko się wstydził, lecz ta czynność należała do takich, że po prostu nie potrafił się wyluzować śpiewając. Częściej był cicho, odzywał się kiedy uważał to za stosowne. A śpiewając otwiera się siebie na grono odbiorców co dla Reeda nie jest fajne. Lecz lubił słuchać, a śpiew Vivien był bardzo przyjemny dla ucha. Gdy tylko zobaczył jak dziewczyna się odwróciła i zalała rumieńcem, Shawn podniósł brwi i zaczął się śmiać.
- Spokojnie, śpiewaj dalej, ładnie. Nie ma się co rumienić, jestem twoim nauczycielem, pamiętaj! - Powiedział to żartobliwym tonem, gdyż mimo, że to prawda, Reed sam w sobie nie czuł się nauczycielem. Mężczyzna nieraz lądował w łóżku z dziewczynami w jej wieku i trudno mu by było wyobrazić sobie, że teraz jest niczym Nieskalany z pewnej mugolskiej książki.
- Zagrasz mi coś jeszcze? Ja ci ogarnę coś do jedzenia.- W tym samym czasie, Shawn zszedł na chwile na dół, żeby poprosić sprzedawce o pójście do sklepu z jakimś jedzeniem, a w tym czasie Reed zasiądzie za ladą na dziesięć minut. I po tym czasie wrócił na poddasze z dwoma porcjami naleśników. Uśmiechnął się do Vivien i powiedział:
- Trochę to trwało, ale już są. Nie z Nokturna, nie zatrujesz się. - Shawn zaczął już jeść swojego, podał jeszcze widelec dziewczynie, gdyby chciała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 817
  Liczba postów : 877
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Poddasze X   Nie 28 Maj 2017 - 23:50

Trochę zirytowała mnie jego uwaga - nie byłam osobą, która rumieniłaby się z powodu mężczyzny, w stosunku do płci przeciwnej byłam dość śmiała, więc rzadko zdarzało mi się zawstydzić. Moja lekko zaczerwieniona twarz była wynikiem stresu, a nie obecności Shawna - nie da się ukryć, że dzisiejszy dzień był dla mnie dość ciężki (to chyba mało powiedziane!), a solowy występ przed zupełnie obcą mi osobą też był odrobinę stresujący. Nie mogłam jednak odmówić Shawnowi atrakcyjności, czy też raczej pewnego, dość nietypowego uroku, który sprawiał, że postrzegałam go jako osobę atrakcyjną. Nie było to jednak zdecydowanie powodem mojego zawstydzenia.
- Nie wyobrażaj sobie zbyt wiele - po raz pierwszy przemówiłam do niego pełnym zdaniem - Rumieniec po występie przed obcym człowiekiem to normalna reakcja organizmu.
Zaśmiałam się - gra na pianinie pomogła mi się odstresować i czułam się już dużo swobodniej. W sytuacjach, w których nie byłam spięta okazywałam się pewną siebie duszą towarzystwa i świadomą swojej wartości kobietą, a na dodatek byłam milutka i bardzo gadatliwa. Jeśli Shawn nie wyrzuci mnie w ciągu piętnastu minut najprawdopodobniej zagadam biedaka na śmierć.
Z racji tego, że mój humor znacznie się poprawił zaczęłam grać coś weselszego, a w międzyczasie mężczyzna wyszedł po coś do jedzenia. Gdy wrócił z naleśnikami na mojej twarzy zagościł jeden z najbardziej promiennych uśmiechów - kochałam jeść, chociaż moje szczupła sylwetka zupełnie na to nie wskazywała. Grzecznie podziękowałam za jedzenie i zabrałam się za spożycie - dopiero gdy zaczęłam jeść poczułam jak głodna byłam, mimo to jadłam dość powoli. W międzyczasie postanowiłam poruszyć kwestię, która odrobinę mnie nurtowała.
- Dyrektor wie kogo trzyma w Hogwarcie? - zapytałam z uśmiechem - W sensie czy wie o Twoich ciemnych interesach?

______________________

They who dream by day are cognizant of many things which escape those who dream only by night.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Anglia, Liverpool
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 301
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 540
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13596-shawn-e-reed#362311
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13598-shawn#362326
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13600-wrona-shawna#362330
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13601-shawn-e-reed#362331




Gracz






PisanieTemat: Re: Poddasze X   Czw 1 Cze 2017 - 21:55

Cóż, Shawn w tej chwili nie potrafił zrozumieć co innego mogło spowodować rumieniec na twarzy, więc obstawił to czego mógłby być pewien. Nie wiedział, że granie mogło być stresujące, zwykle nie miał widowni i sam nie potrafił postawić się w jej sytuacji. Co prawda to prawda, dzień był ciężki, widziała jak Reed zrobił z narządów napastnika jajecznice, ale żeby to było aż tak trudne do przeżycia?
- Nie wyobrażam sobie w tej chwili niczego wspólnego z Tobą. Każdy ma inne reakcje, dla mnie jest to nienormalna. - Gdy skończył, popatrzył na nią wzrokiem, mówiącym: dealuj z tym.
Gdy byli już z naleśnikami, zupełnie nie zwracał na nią uwagi, tak jakby zapomniał, że ma gościa. Jadł sobie spokojnie patrząc w podłogę i myśląc o swoich sprawach. O Hogwarcie, o pomyśle na następną lekcję. Tematów było sporo. No i oczywiście wyprawa w wakacje...
Shawn skończył przed dziewczyną i jak odłożył talerz na stoliku przed nimi, przyglądnął się dziewczynie dokładniej. Blond włosy, trochę jasna cera. Była... ok.
Gdy Vivien poruszyła kwestie Hogwartu, Shawn wstał i odwrócił się wyglądając przez okno. Tak, z uśmiechem, odpowiedział dziewczynie:
- Nie, raczej nie wie o uczennicy, która na Nokturnie kupuje nielegalne składniki. - Spojrzał na nią zza ramienia i uśmiechnął się - o mnie wie. - Tutaj skłamał, przyszło mu to z niebywałą płynnością i lekkością. Nie miał nic do Ślizgonki, lecz nie będzie jej się zwierzać. Tym bardziej, że sprawa jest napięta.
- Lecz w dbaniu o wspólne dobro, cały ten "ciemny interes" pozostaje w tajemnicy. Inaczej trzeba będzie rzucić na Ciebie Obliviate słonko. - Uśmiechnął się jakby nic, ale to była prawda. Gdyby się to rozeszło, Shawn nie pozwoliłby na to i szybko zajął się tym. Nie chciał stracić posady w Hogwarcie.
- A tak szczerze, to na co ci te składniki?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 817
  Liczba postów : 877
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Poddasze X   Sob 3 Cze 2017 - 22:17

Shawn nie miał zbyt wiele empatii - w gruncie rzeczy to, że roztrzaskał tamtemu mężczyźnie jaja było niemalże niczym, w porównaniu do tego, że prawie przeżyłam gwałt. Wciąż mnie to odrobinę przerażało i dlatego niespecjalnie skupiałam się na opanowaniu moich reakcji.
Uniosłam brwi i parsknęłam śmiechem.
- W tej chwili? A ja myślałam, że w ogóle - z lekką przekorą spojrzałam mu w oczy chcąc dorzucić jakąś złośliwą odzywkę dotyczącą nienormalności mojej reakcji, ugryzłam się jednak w język ze względu na wdzięczność wobec mężczyzny za to, że mnie uratował i dał mi schronienie.
Pozwoliłam Shawnowi trochę pomilczeć i zajadałam się naleśnikami lustrując go spojrzeniem. Wyglądał dość młodo - gdybym nie wiedziała, że ma więcej niż dwadzieścia parę lat najpewniej wzięłabym go za studenta pierwszego roku. Trochę drażniły mnie jego tatuaże, ale w gruncie rzeczy mocne 2/10 miał w sobie coś pociągającego, swego rodzaju charyzmę.
Parsknęłam cicho, gdy odpowiedział na moje pytanie, ale pozwoliłam mu dokończyć. Niespecjalnie wierzyłam, że dyrektor wie o Borginie, ale nie zamierzałam się wykłócać - w gruncie rzeczy nie miało to szczególnie wielkiego znaczenia.
- Po tym co zdarzyło się tam, nie pogardziłabym Obliviate - powiedziałam bardzo poważnym głosem, z trudem ukrywając lekki ból jaki sprawiało mi tamto wspomnienie, by po chwili ze śmiechem dodać - Ale trochę się boję, że nie masz w tym zręczności i pozbawisz mnie jakichś istotnych wspomnień.
Odłożyłam talerz i oplotłam się rękoma. Niekoniecznie miałam ochotę zwierzać mu się z tych eliksirów, ale w gruncie rzeczy nie miałam szczególnie dużo do ukrycia, więc po chwili wahania powiedziałam:
- Nie samą muzyką żyje człowiek, a eliksiry to całkiem przyzwoity sposób na utrzymanie, szczególnie gdy ma się matkę, ktora nimi handluje. A jeśli chcę zdobyć jakąś konkretniejszą wiedzę na ten temat to marnowanie czasu na eliksiry rozweselające czy antidota, które ćwiczyłam w pierwszej klasie to troszkę strata czasu.
Uśmiechnęłam się lekko, trochę jakbym próbowała rzucić mu wyzwanie.

______________________

They who dream by day are cognizant of many things which escape those who dream only by night.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Anglia, Liverpool
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 301
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 540
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13596-shawn-e-reed#362311
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13598-shawn#362326
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13600-wrona-shawna#362330
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13601-shawn-e-reed#362331




Gracz






PisanieTemat: Re: Poddasze X   Pon 12 Cze 2017 - 21:32

Empatii zwykle człowiek nauczany był przez rodziców w wieku dziecięcym. To był okres, w którym człowiek przyswaja takie emocje jak współczucie, litość, empatia, miłość. Oczywiście, jeśli nad tym procesem czuwa rodzic. Jeśli tak się nie dzieje, pozytywne uczucia przekształcają się w te gorsze, druga strona medalu. Bezwzględność, brak litości, skruchy. Takie osoby najczęściej nie potrafiły kochać.
I tak to wyglądało w przypadku Reeda. Nie miał nigdy bliskich kontaktów z rodzicami. Zastanawiając się również nad takimi kwestiami jak gwałt czy poniżenie drugiego człowieka. To wszystko kwestia swojego wstydu. A gdy się takowego nie ma, nie da się zrozumieć bólu osoby, która pod tym punktem jest przewrażliwiona. Gwałt boli psychikę, lecz zaklęcie, którym ugodził Shawn tamtego mężczyznę, wywoływało ból fizyczny. Przeklęcie bolesny ból. Dlatego uważał, że gwałt właśnie był niemalże niczym w porównaniu z tą klątwą. Ale co Vivien może o tym wiedzieć, nigdy tam niczego nie miała takiego cennego.
Tak, w tej chwili, gdyż Reed nie miał zwyczaju patrzeć w przyszłość, zastanawiać się nad nią. W tamtym momencie nie odczuwał żadnego pociągu psychicznego do Ślizgonki, fizyczny był innym rodzajem podniecenia, które może wywołać nawet spotkana na ulicy kobieta. A blondynce nie można było odmówić urody.
Przemilczając, Shawn również mylił nad swoją grą na pianinie, lecz nie odważył się nawet zaproponować własnego koncertu. W takich chwilach czuł się zakłopotany i wręcz nienaturalnie mu było grać dla kogoś. Miał tak również w innych tego typu sprawach, jak na przykład śpiew czy nawet taniec.
Tatuaże u niego były sprawą lekko odbiegającą od przeciętności. Wiele ludzi robi je, żeby wspominać wydarzenie, inną osobę, bądź cokolwiek innego. Zaś Shawn "farbował" swoje ciało, gdyż podobały mu się wzorki. Tak, wzorki, czaszki i tego typu sprawy. Jak na dwudziestopięcioletniego faceta w pewnych sprawach był jak dziecko.
Wolał już przemilczeć sprawę dyrektora. Nie wracał do tego tematu, nie był on najważniejszy, ani dla niego przyjemny.
Na słowa dziewczyny uśmiechnął się i podniósł różdżkę.
- Cóż, możesz wierzyć w moje umiejętności. Myślisz, że na chociażby asystenta zaklęć zatrudniliby kogoś nie potrafiący poradzić sobie z zaklęciami lekko złożonymi? - Uniósł brwi z nieskrywanym grymasem na twarzy, który był wpół ironiczny, wpół spowodowany rozbawieniem Shawna.
Reed nie wypowiadał się o eliksirach. To nie była jego działka. Nie szło mu to najgorzej w szkole, ale nie nazwałby swoich eliksirów dobrymi. Na pewno nikomu by ich nie sprzedał. Byłoby mu aż głupio.
- Zobaczymy co będziesz mówić jak takie antidotum uratuje ci dupę maleńka. - Wyszczerzył zęby w szerokim uśmiechu i sam zaczął mówić o swoim sklepie:
- Cóż, ja już trochę tu pracuje i nie narzekam. W eliksirach się nie babram, ale jeśli chcesz bym zmiażdżył jakiemuś zalotnikowi jaja, to służę pomocą!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 817
  Liczba postów : 877
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Poddasze X   Czw 15 Cze 2017 - 22:43

Gdybym usłyszała jego myśli najpewniej trzasnęłabym drzwiami i wyszła - jasne, ze uderzenie w krocze było bolesnym doświadczeniem, ale zupełnie nie miało się do gwałtu, który był bolesny zarówno psychicznie, jak i fizycznie, nawet próba gwałtu byłą traumatycznym przeżyciem. Na szczęście nie zwerbalizował tych głupot, które myślał, więc mogłam spokojnie siedzieć przy nim z delikatnym uśmiechem na twarzy.
Wątpiłam, że wpadłby na to by rzucić na mnie Obliviate - byłam niemal pewna, że w tym momencie się ze mną droczy, ale mimo to wolałam zachować chociaż minimum ostrożności (chociaż trudno ukryć, że balansowałam na jej granicy).
- Nie powiedziałem, że w nie nie wierzę - rzuciłam zakładając nogę na nogę - Po prostu modyfikowanie pamięci jest trudne i nawet wybitny czarodziej może zrobić to źle.
Wypowiedziałam to zdanie w taki sposób, by czuł się tak jakby wliczała go w to grono - w ten sposób delikatnie pieściłam jego ego. Byłam sprytna i dobrze wiedziałam jak rozmawiać z ludźmi by czuli się ważniejsi. Nie pozlizywałam się Shawnowi, a jedynie delikatnie się do niego zbliżałam. Byłam całkiem sprytną manipulantką.
Trochę zirytowało mnie słowo "maleńka", ale powstrzymałam się przed skrzywieniem twarzy. Powoli zaczynałam się przyzwyczajać, że w oczach wielu mężczyzn jestem właśnie bezbronnym maleństwem i w gruncie rzeczy zaczynałam dostrzegać, że zachowanie takiego pozoru nie było głupie - kto by podejrzewał taką bezbronną drobinkę o bycie silną kobietą, która w razie czego będzie upierdliwym przeciwnikiem?
- Nie mówię, że nie są przydatne, tylko że opanowałam je lata temu. - po chwili zaśmiałam się by dodać - Nie jestem pewna czy naprawdę chcesz miażdżyć moim zalotnikom jaja, miałbyś z tym za dużo roboty.
Trudno ukryć, że miałam powodzenie i chociaż raczej się z tym nie obnosiłam.
Wstałam z krzesła i uśmiechnęłam się do mężczyzny - chociaż rzadko kiedy paliłam, to w tym momencie miałam ochotę na fajkę. Głupio mi było jednak robić mu smród w mieszkaniu.
- Zagrasz coś dla mnie? - zapytałam z delikatnym uśmiechem, przybierając ten słodki, niewinny wyraz twarzy osóbki, której zwyczajnie nie można odmówić. Wiedziałam, że umie, bo inaczej po co trzymałby tutaj pianino - Nie daj się prosić.

______________________

They who dream by day are cognizant of many things which escape those who dream only by night.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Anglia, Liverpool
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 301
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 540
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13596-shawn-e-reed#362311
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13598-shawn#362326
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13600-wrona-shawna#362330
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13601-shawn-e-reed#362331




Gracz






PisanieTemat: Re: Poddasze X   Nie 18 Cze 2017 - 1:21

Ból psychiczny zawsze zależy od człowieka, któremu on doskwiera. Niektórzy ludzie są wytrwali, inni nie. Mniejszość potrafi taki ból zniwelować, nie dopuścić głęboko do mózgu. Do tych należał Shawn.
Reed nie miał nic przeciwko w rzucaniu Obliviate. Skoro nie chciała pamiętać o tym wieczorze, wystarczy mu powiedzieć. Dla niego to chwila moment.
Na jej słowa zaśmiał się i rzucił tylko:
- A tam, pierdolisz farmazony.
Jeśli chodzi o manipulację, Shawn był wyjątkowo na to odporny. Przynajmniej do czasu. Próbuje do siebie nie dopuścić myśli, żeby jakaś osoba wpłynęła na niego, do takiego stopnia, że zacząłby czuć prawdziwe, realne emocje. Od czasów Jacqueline stara się uodpornić od tego.
Podsumowawszy, słowa o wybitnym czarodzieju nie zwróciły szczególnie jego uwagi.
Nie chodziło mu tylko o jej drobną posturę. Miał tak po prostu, że często tak zwracał się do osób od niego ewidentnie młodszych. Był wyluzowany, nie krępowały go żadne wątpliwości, więc mówił co mu się nasuwało na język. Nie negował tego, że Vivien mogłaby być silną kobietą. Może odrobinę. Prawie dopuściła do gwałtu na jej osobie. A różdżkę miała przy sobie, ale tych myśli mężczyzna nie wypowiedział. Mimo praktycznego braku taktu, wiedział, że takie pytania mogłyby ją urazić. A teraz nie chciał mieć przed sobą rozwścieczonej Ślizgonki.
Uniósł mimowolnie brwi na słowa o wielu zalotnikach. Spojrzał na nią wnikliwie i zastanowił się nad tym dłużej. Zaskoczyły go te słowa, przed chwilą nie spodziewałby się, że ta mała myszka mogłaby być faktycznie tak... śmiała.
- Za dużo? Poleciałby pierwszy, drugi, a trzeciego by już nie było. Strach to najskuteczniejsza broń. Trzeba tylko wiedzieć jak nią obsługiwać. - Rzadko bawił się w Wujka Dobrą Radę, lecz czasem tam powie pewną mądrość.
Jakby myśląc w jej myślach, sam poczuł ochotę na papierosa i wyciągnął dwa, od razu myśląc o Vivien. Podał jej i w tym czasie zapalił swojego, skupiając uwagę na papierosie. Shawnowi nie przeszkadzał dym papierosowy na poddaszu - i tak to lepszy zapach niż smród molów, szczurów i jakiś gremlinów, nie wiadomo czego. Gdy jego papieros był zapalony, podszedł do niej i zapalił jej papierosa od swojego. Byli teraz bardzo blisko siebie i spojrzał w szare, lekko błękitne oczy. Utrzymywał ten kontakt przez bliskie dwadzieścia sekund, mimo że papierosy były zapalone.
Ten moment urwał się przy jej kolejnych słowach. Odsunął się i z uśmiechem wypuścił dym.
- Nie proś. - Przegryzł wargę. Nie chciał grać, nie czułby się przy tym komfortowo. Uśmiechnął się do dziewczyny i widząc, że ona wciąż chce, żeby zagrał, powiedział:
- Nie zagram.... Powiedzmy, że za krótko się znamy. - Taka wymówka była lepsza niż żadna. Może była lipna, lecz Shawn bardziej myślał nad tą chwilą, podczas której jakby czas się... zatrzymał...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 817
  Liczba postów : 877
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Poddasze X   Sro 21 Cze 2017 - 20:41

To nie tak, że nie chciałam pamiętać o tym wieczorze - z miłą chęcią zapomniałabym o zdarzeniu, które miało miejsce przy murze, jednak to co działo się teraz było zbyt intrygujące by tak po prostu o tym zapomnieć. Chociaż rozmowa toczyła się powoli to z każdą chwilą byłam coraz bardziej zaciekawiona tym jaki kierunek obierze konwersacja, po za tym trudno ukryć, że tajemnicza aura otaczająca mężczyznę również zaczynała mnie fascynować.
Gdy mówiłam o sile nie miałam na myśli siły fizycznej, a siłę charakteru. Były rzeczy, z którymi nie dawałam rady, nie byłam też w stanie odepchnąć potencjalnego gwałciciela. Z drugiej jednak strony radziłam sobie w kryzysowych sytuacjach, w których nie było miejsca dla słabych charakterów. Możliwe jednak, że Shawn nie zdał sobie sprawy ile siły może drzemać w pozornie bezbronnej istotce - tym lepiej. Wewnętrzna siła była jeszcze cenniejsza, gdy inni nie zdawali sobie z niej sprawy.
Wcale nie powiedziałam, że mam dużo zalotników, a jedynie, że istnieją i ich likwidacja mogłaby zająć sporo czasu - no jasne, moja wypowiedź zawierała pewną dwuznaczność, ale nigdzie nie sprecyzowałam czy ilość zalotników jest spora. Mimo to Shawn uniósł odrobinę brwi - nie byłam pewna czy jest zaskoczony? Gdybym usłyszała jego myśli najpewniej parsknęłabym śmiechem - co ma śmiałość do ilości zalotników? Miałam ładną buzię, dobre pochodzenie, talenty, a poza tym byłem również całkiem miła - to chyba dość normalne, że chłopcy się mną interesowali. Racja, pewność siebie oczywiście też mi bardzo w tej kwestii pomagała, nie była jednak wiodąca.
- Czy ktoś powiedział, że za dużo? - zapytałam uśmiechając tajemniczo - Po prostu... bywają upierdliwi? To chyba nie jest powód by każdego karać w ten sposób.
Byłam miła i delikatna, więc pomysł Shawna był dla mnie zbyt brutalny i chociaż starałam się docenić dobre intencje jego brutalność była odrobinę niepokojąca.
Po chwili mężczyzna stał przy mnie odpalając mojego papierosa od swojego. Nasze twarze dzieliło maksymalnie piętnaście centymetrów, a Reed nie odsunął się ode mnie mimo, że papieros płonął. Staliśmy tak przez niecałe pół minuty przez cały czas patrząc sobie w oczy - tym razem się nie rumieniłam, a utrzymywanie kontaktu wzrokowego nie sprawiało mi żadnego trudu. Trochę bawiło mnie, że Reed przed chwilą mówił o spławianiu upierdliwych zalotników, a teraz zachowywał się tak śmiało - nie żeby mi to przeszkadzało. Brakowało mi tego zdecydowania ze strony mężczyzn - niedawno spotykałam się z Benddickiem, który był przeciwieństwem zdecydowanej osoby i to ja wiecznie musiałam przejmować inicjatywę. Męczyło mnie to.
Po chwili jednak odsunęłam się od Shawna i zaciągnęłam się papierosem. Odległość między nami wciąż nie była szczególnie wielka.
- Jak chcesz - powiedziałam pozornie lekceważąco, chociaż chciałam, żeby zagrał - Szkoda, chciałabym to usłyszeć.
Nie zamierzałam go do niczego zmuszać, chociaż wiedziałam, że najprawdopodobniej nigdy nie usłyszę jak gra. Wątpiłam, żeby mężczyzna po tej sytuacji chciał utrzymywać ze mną kontakt.

______________________

They who dream by day are cognizant of many things which escape those who dream only by night.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Anglia, Liverpool
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 301
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 540
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13596-shawn-e-reed#362311
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13598-shawn#362326
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13600-wrona-shawna#362330
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13601-shawn-e-reed#362331




Gracz






PisanieTemat: Re: Poddasze X   Wto 27 Cze 2017 - 1:48

Każda konwersacja miała jakiś kierunek, z początku prosty, po chwili może okazać się bardzo rozgałęziony i skomplikowany. Dlatego Shawn bardziej myślał nad tym, co będzie teraz, wiedząc, że za powiedzmy minutę może być już zupełnie inaczej.
Shawn zapewne kwestionowałby tą wewnętrzną siłę, która nie zadziałała w kontakcie z niebezpieczeństwem. Dopiero on zainterweniował, czuł się do tego zobowiązany i gdyby nie to, siła charakteru dziewczyny nie zdałaby się na nic, gdyż okazałaby się zbyt znikoma, by walczyć z napastnikiem na Nokturnie.
Sporo czasu dla Shawna to dużo osób. Nie ma sposobu, żeby się nie dostać do pewnych osób, więc na pewno w razie takich polowań na zalotników Vivien, Reed nie spędziłby dłużej niż dwa dni nad jednym facetem. Dlatego rozumiał to jako "dużo facetów" niż mało i dobrze ukrytych.
- Skoro są upierdliwi to faktycznie, sama sobie z nimi poradzisz. Kobiety też powinny sobie radzić w życiu, a nie osłaniać się zawsze facetem. - Rzekł, ogłaszając ludową mądrość, którą powinny słuchać wszystkie kobiety świata bla bla bla.
Delikatność i bycie miłym dla innych to cechy, które dawno wyginęły na Nokturnie.
W trakcie odpalania papierosa, jego mózg jakby się wyłączył - patrzył tylko na Vivien, lecz jego wzrok nie pozostawał tępo wpatrzony w jej oblicze, lecz na pozór tajemniczy.
Śmiałość zakorzeniła się w jego życiu już bardzo dawno temu. Musiał sobie radzić, a ta cecha ułatwiała mu wiele spraw. Była też bardzo przydatna w uwodzeniu kobiet, gdyż tak jak Vivien, podobało się to im, że Shawn trzyma perspektywę.
Kiedy się odsunęła, również pociągnął i wypuścił leniwie dym, wpatrując się w żar na papierosie, jakby był jakiś magiczny. Uniósł wzrok dopiero przy słowach blondynki.
- Może kiedyś. - Shawn strzelał bardziej, że nie zagra niż zagra, lecz nie wiadomo, może Ślizgonka go jeszcze kiedyś ugości, czy tu na poddaszu czy w jego domu. Nie miał z tym żadnego problemu.
Byli blisko siebie, lecz Shawn nie czekając, skrócił ten dystans i niemal wtulając się w ciało Vivien, schylił się do jej ucha i po chwili jego ręka pojawiła się na talii dziewczyny, a wargi musnęły policzek, który okazał się gorący. Reed uśmiechnął się w duchu, czując to. A sam co mógł powiedzieć o swoich uczuciach? W tej chwili był nieroztropny, nierozważny. Był asystentem i za samo takie zbliżenie wyrzuciliby go. Ale nawet o tym nie myślał, lecz skupił się na ciele dziewczyny, które okazało się tak bardzo nikłe, delikatne, z pozoru kruche.
Spojrzał jej jeszcze raz w oczy i nie czekając więcej, pocałował ją, delikatnie, lecz stanowczo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 817
  Liczba postów : 877
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Poddasze X   Czw 29 Cze 2017 - 21:47

- Zazwyczaj sobie radzę. Ale wiadomo, bywają wyjątki - miałam na myśli rzecz jasna dzisiejszą sytuację. Osobiście wyznawałam zasadę, że najlepiej być jak najbardziej samodzielnym, ale niezależnie od tego czy jest się kobietą, czy mężczyzną czasem trzeba skorzystać z pomocy innych.
Popalałam papierosa w cichy, lekko zamyślona nie komentując jego słów - jakie to miało znaczenie czy kiedykolwiek mi zagra? Byłam przyzwyczajona, że nie wszystko czego chcę spełnia się - nie byłam już dzieckiem, byłam miła, ale już dawno wyzbyłam się naiwności.
Niespodziewanie Reed skrócił dystans, który pojawił się między nami. Gdy jego ręka spoczęła na mojej talii byłam tak zdezorientowana, że przypadkiem upuściłam resztę papierosa. Na szczęście udało mi się szybko zgasić go butem co zapobiegło zaprószeniu ognia. Zbliżyłam się do mężczyzny - czułam się wprawdzie lekko spięta, ale gdy zimne wargi Shawna dotknęły mojej rozgrzanej skóry odrobinę się wyluzowałam.
Co tu się odjebało? Może kwadrans temu mówił, że nie ma żadnych wyobrażeń związanych z moją osobą, a teraz byliśmy spleceni w uścisku - nie żeby mi to przeszkadzało, wręcz przeciwnie, aczkolwiek byłam tym wszystkim trochę zaskoczona.
W gruncie rzeczy oboje sporo ryzykowaliśmy - on mógł za tą akcję wylecieć z pracy, ja mogłam mieć problemy w szkole albo wśród rówieśników - nie oszukujmy się, gdy po szkole rozlazłaby się plotka na temat mnie i Shawna to najprawdopodobniej miałam być przejebane. Jasne, przejmowałam się moją reputacją (bo kto by się tym nie przejmował), ale uświadomiłam sobie, że istnieje bardzo nikłe prawdopodobieństwo, iż jakakolwiek informacja wyjdzie poza ten pokój - to nie byłoby w interesie Reeda.
Nasze spojrzenia się spotkały i nagle mężczyzna mnie pocałował - samo to zdarzenie nie było szczególnie zaskakujące, ale sposób w jaki to robił - owszem. Spodziewałam się po nim gwałtowności, a tak nie było. Mężczyzna mimo swej stanowczości był delikatny i szczerze powiedziawszy dawno nikt nie całował mnie tak dobrze.
Czułam się przy nim delikatna i krucha, to było niesamowicie dziwne, ale jednocześnie przyjemne uczucie. Zawiesiłam dłonie na jego szyi i odwzajemniłam pocałunek.

/zt, ciąg dalszy tutaj

______________________

They who dream by day are cognizant of many things which escape those who dream only by night.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 506
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14915-beatrice-l-o-o-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Poddasze X   Pią 24 Lis 2017 - 14:38

Nie często bywała w tym miejscu, bo i zwyczajnie nie miała po co. Mieszkała w Brighton, pracowała w Dolinie Godryka Gryffindora, a każdy, kogo mogłaby chcieć odwiedzić mieszkał z dala od Pokątnej, a tym bardziej od ulicy Śmiertelnego Nokturna. Ale czasami musiała porzucić schematyczne myślenie i zrobić coś, na co nie do końca miało się ochotę. Dlatego właśnie się tutaj zjawiła. A poza tym musiała coś załatwić w tym miejscu. Doskonale wiedziała do kogo powinna zwrócić się z problemem, który ją spotkał. A Shawn był do tego prost idealny.
Jakiś czas temu w Dolinie Godryka znalazła coś, czego znaleźć tam nie powinna. Był to piękny pierścień z rubinowym oczkiem. Od razu rzucił się Beatrice w oczy i dziewczyna postanowiła go zachować. Nie wiedziała, ile jest wart, czy coś jest z nim nie w porządku, jednak na tyle, na ile znała się na magii, wiedziała, że nie dosięgła go żadna zła klątwa. Teraz pozostawało dziewczynie zorientowanie się, czy nie zagrażał on w jakiś sposób jej bądź osobą, które znalazłyby się w pobliżu niej. Shawn do tego był jej niezbędny. W końcu kto jak nie on znał się lepiej na czarnej magii? Z pewnością nie Beatrice.
Czuła się niezręcznie, gdy przemierzała ulicę stukając obcasami o bruk. Była zdecydowanie zbyt elegancko ubrana jak na tą okolicę i miała tego świadomość. Niektórzy mijani czarodzieje patrzyli się na nią z pogardą. Naciągnęła kaptur czarnego płaszcza bardziej na oczy i przyspieszyła kroku. Jedną dłoń, tę którą trzymała w kieszeni, zacisnęła mocniej na różdżce. Chciała już jak najszybciej dotrzeć do mieszkanka Shawna. Miała tylko nadzieję, że go tam zastanie. Nie uśmiechało jej się szukać go po całym Londynie, bądź Merlin jeden raczy wiedzieć gdzie jeszcze.
Odnalezienie jego mieszkania nie sprawiało jej większego problemu. Była tutaj wcześniej, więc nie problemem było dla niej, aby trafić tam ponownie.
Zapukała do właściwych drzwi i czekała na jakiś odzew. Ale żadnego odzewu nie było. Nie podobał się jej ten fakt. Miała nadzieję, że chłopak po prostu jej nie usłyszał. Nacisnęła na klamkę drzwi wejściowych. O dziwo były otwarte. Niespiesznie przeszła przez próg nie do końca wiedząc jak powinna się w tym momencie zachować.
-Shawn? - zawołała w głąb, jednak nie miała śmiałości, aby zrobić choć jeszcze jeden krok do przodu. -Shawn, jesteś tutaj? - dodała po pewnej chwili, gdy nadal nie było żadnego odzewu. Niespiesznie wykonała jeden krok do przodu nie do końca wiedząc, czego powinna się spodziewać. Na wszelki wypadek wyciągnęła różdżkę, aby jak coś była w gotowości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Anglia, Liverpool
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 301
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 540
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13596-shawn-e-reed#362311
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13598-shawn#362326
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13600-wrona-shawna#362330
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13601-shawn-e-reed#362331




Gracz






PisanieTemat: Re: Poddasze X   Nie 3 Gru 2017 - 20:19

Nie spodziewał się żadnych gości, tak też spędzał całe godziny w gabinecie w Borginie, pisząc na pergaminie pewne wyliczenia kwot z miesiącu, to ile zarobił, a ile musi przekazać innym. Papierkowa robota nie kręciła go znacząco, jednak była istotnym elementem pracy właściciela i jednocześnie szefa całego tego miejsca.
Dopiero jak to skończył, mógł się zająć czymś, co zajmowało mu myśli ostatnimi dniami – zaklęty pierścionek zaręczynowy Blaithin Dear, z którym obiecał pomóc. Sprawa była poważniejsza niż się początkowo wydawało, ale była też istnie komiczną sytuacją, bo jaki czarnoksiężnik fatygował by się AŻ tyle, by tylko połączyć pierścień z organizmem żywiciela, co miało mu tylko uniemożliwić ściągnięcie. Nic więcej. Do tego czasu sprawdzał czy aby na pewno tylko tyle, lecz zdążył przeszukać wszelkie zmianki o tej klątwie – nie było niczego niepokojącego.
Nie spodziewał się, że tego dnia, kiedy z okularami na nosie, czytał stosy pergaminów o klątwach, znajdzie się inna pani Dear, która również przyjdzie w sprawie zaklętego pierścienia.
W momencie, kiedy Beatrice dobijała się do jego poddasza, przemierzając sklep, on wyszedł chwilowo na papierosa, znikając za uliczką, zamykając wcześniej Borgina zaklęciem. Jak się okazało, zakłócenia zadziały mu figlarnie na nosie, otwierając wręcz drzwi.
Wracając i widząc otwarte drzwi, od razu uruchomił mu się instynkt samozachowawczy – jego dłonie niemal zapłonęły od nagłego skoku temperatury, który zawsze pojawiał się, kiedy przygotowywał się do magii bezróżdżkowej. Wchodząc bezszelestnie i sprawdzając wzrokiem każdą rzecz na półce, zagłębiał się w kierunku poddasza, w którym czekała na niego istna niespodzianka w postaci ciemnowłosej kobiety.
Gdy ją zauważył, od razu ją rozpoznał i rozluźnił się. Znał Beatrice już od jakiegoś czasu, lecz nie tak długo jak Fire. Mimo swojej sceptycznej postawy, co do tego rodu, zdarzyło mu się dość często spotykać z osobistościami z tym nazwiskiem. Czy to pijąc z Fire w łóżku mugolskie whisky, czy obcując z Vivien właśnie na tamtej kanapie.
Wyszedł z cienia i rzekł cichym, trochę zaskoczonym tonem:
- Że tutaj? No, tutaj jestem, a ty jesteś tam. – Rzekł do niej i uśmiechnął się lekko, lustrując ją od stóp do głów. Widząc ją, w podświadomości zrodziła mu się pewna myśl, że wyglądała… ładniej niż ostatnio. Wtedy i tak mogła pochwalić się urodą, a jednak… teraz wydawała się jeszcze bardziej urodziwa.
- Miło cię widzieć. Co cię sprowadza w to niewinne miejsce, jakim jest Borgin i Burkes? – Rozpoczął rozmowę, zaraz po pokazaniu dłonią głąb pokoju i kanapę, żeby usiadła, co sam Reed zrobił. Przyłapywał się na zbyt długim przypatrywaniu się twarzy dziewczyny, lecz za każdym razem odwracał wzrok, udając, że zaczyna coś szybko ogarniać, chcąc chociaż w jakimś stopniu posprzątać bałagan, mimo że jemu nie przeszkadzał. Miał też nadzieje, że nie będzie przeszkadzał jej wygląd, jaki sobą prezentował - ubrany w ciemny szlafrok i w piżamowe spodnie, pobrudzone jakimś czarnym płynem na prawym udzie, zaś okulary szybko zdjął i położył na biurku. Nie pokazywał się zbyt często w nich, nigdy w towarzystwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 506
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14915-beatrice-l-o-o-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Poddasze X   Pon 4 Gru 2017 - 20:28

Zazwyczaj, gdy tak człowiek musi oczekiwać, sam do końca nie jest pewny na co, to czas wlecze się niemiłosiernie. W tym przypadku było jednak inaczej. Beatrice po wejściu do mieszkania mężczyzny i zarejestrowaniu faktu, że nie jest on w nim obecny, zaczęła być czujniejsza. Mogło to oznaczać wiele: że ktoś go zaatakował i leży martwy, że po prostu jest głupi i nie zamknął za sobą drzwi na klucz, bądź, że ktoś go napadł, kiedy jego nie było. Jednak panna Dear widziała wyraźnie, że do żadnej napaści nie doszło, a tym bardziej do morderstwa. Shawn po prostu tym razem okazał się być mało rozgarnięty. I tyle, cała sprawa.
Zrobiła kilka kroków do środka, z ciekawością rozglądając się dookoła. Niewiele się tutaj zmieniło od jej ostatniej wizyty. Wszędzie panował chaos, który ewidentnie odpowiadał właścicielowi tych oto włości. I dobrze, każdy powinien czuć się komfortowo u siebie w domu, Beatrice nie specjalnie rozumiała coś takiego, jak przejmowanie się opinią innych. Co prawda, mówiło się, że bałagan w mieszkaniu oznaczał bałagan w życiu, ale ona była innego zdania. Geniusz potrafił zapanować nad chaosem.
Po czasie, który zdawał się być dla niej chwilą, a w rzeczywistości trwał kilka minut, Beatrice usłyszała za swoimi plecami odgłos kroków. Odwróciła się szybko z różdżką w dłoni gotowa na ewentualne odparcie ataku, ale żaden nie nastąpił. Zamiast tego, z ciemności wyszedł właściciel mieszkania, co spowodowało, że na ustach brunetki pojawił się uśmiech. Nigdy by się nie spodziewała, że będzie miała za znajomego kogoś o tak specyficznych zainteresowaniach jak Shawn. Ale okazało się, że czasem mężczyzna może być pomocny, a poza tym Beatrice szerze go polubiła. Nic dziwnego, że zdarzało jej się utrzymywać z nim kontakt. W tym momencie się to przydało.
Witaj Shawn - powiedziała z wciąż obecnym delikatnym uśmiechem na ustach.
Wtedy to spostrzegła, że Reed jakoś dziwnie się jej przygląda. Nie była pewna, czy to nie są omamy, ale mimo wszystko zmarszczyła brwi nie do końca pewna, jak się powinna zachować.
-Co, jestem gdzieś brudna, że się tak przyglądasz? - zapytała ciekawa reakcji, która mogłaby pojawić się na jego twarzy po tych słowach. Mogło to powiedzieć o wiele więcej niż same słowa padające z jego ust.
Gdy gestem nakazał jej się rozgościć, zdjęła czarny płaszcz i położyła go niedbałym gestem na jakimś krześle a sama zajęła jeden z końców kanapy. Założyła nogę na nogę obserwując z równą uwagą chłopaka, co on ją. Była ciekawa kto pierwszy przegra to starcie na wzrok, ona swojego nie spuszczała z jego twarzy, a na jej ustach wykwitł pewnego rodzaju uśmiech, którego znaczenia ciężko było odgarnąć.
-A co, nie uwierzysz, jak Ci powiem, że to wizyta czysto towarzyska? - uniosła jedną brew ku górze. Oczywiście, że nie przyszła tutaj w konkretnym celu, ale nie wypadało tak od razu wykładać kawy na ławę. Chciała potrzymać chłopaka chociaż kilka chwil w niepewności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Anglia, Liverpool
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 301
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 540
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13596-shawn-e-reed#362311
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13598-shawn#362326
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13600-wrona-shawna#362330
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13601-shawn-e-reed#362331




Gracz






PisanieTemat: Re: Poddasze X   Nie 10 Gru 2017 - 18:38

Shawn zawsze uważał czas za coś względnego i zależnego od umysłu człowieka, lecz równocześnie istniejącego na świecie i poza nim, po prostu istniejąc. Każda sytuacja inaczej czas odbierała i przez to człowiekowi wydawało się, że płynie czy to szybciej czy nie. Wielu czarodziei swoje marzenia łączyli właśnie z nim, a dokładniej z niepoznaną naturą tego zjawiska. Właśnie przez takie badania wynaleziony został Zmieniacz Czasu.
Zwyczajnie nie spodziewałby się, że dziewczyna, nie widząc go w jednym z jego miejsc do zamieszkania (a miał ich aż trzy, biorąc pod uwagę gabinet w Hogwarcie) stanie się czujniejsza i przez jej głowę najczarniejsze scenariusze tego co mogło się z nim stać. Gdyby to usłyszał, uśmiechnąłby się tylko porozumiewawczo i powiedziałby: Nie tak łatwo mnie zabić, Bea. I tak w sumie było, chociaż w ostatnich czasach mógł czuć się dużo bardziej zagrożony faktem zakłóceń, które właśnie sprawiły, że tak łatwo dostała się do miejsca jego ulotnych chwil rozkoszy robieniem niczego.
Bałagan w mieszkaniu mógł jak najbardziej oznaczać bałagan w życiu w jego przypadku. Nic co zrobił w swoim życiu nie było uporządkowane, zwykle wszystko było nieprzemyślane i nieuzgodnione z nikim. Improwizował przez całe życie. Czy można to było nazwać decyzjami harmonijnymi i przechodzenie przez życie w uporządkowanym świecie? Myślę, że nie. Chaos natomiast jest czymś co odrywało się od porządku i tworzyło coś niespodziewanego i nieoczekiwanego. Gdyby tak nie było, to chaos byłby czymś zaplanowanym, albo czymś, co szybko zostaje zniwelowane bo z reguły ludzie wiedzą jak go przegnać. A nie było tak. I każdy miał inne wartości chaosu. Nad nim nie dało się zapanować, dało się go krótkotrwale odegnać od siebie, ale i tak istnieje – nie było nikomu wiadome czy wróci, w innej postaci z inną siłą destrukcji ładu i porządku w życiu człowieka, lecz zawsze był, uśpiony.
Powoli się ujawniając, widział każdą reakcję dziewczyny na ciche skrzypienie drewnianej posadzki podłogowej. Uśmiechnął się do siebie, widząc jak skutecznie Dear niemal w sekundę obróciła się, z różdżką w dłoni gotowa w każdej chwili ją użyć. Co prawda, gdyby chciał jej coś zrobić, stałoby się to już kilka sekund wcześniej, kiedy Reed pozostawał niezauważony, zaś Beatrice była doskonale widoczna. Tak jak i ona nie spodziewała się znajomości z kimś takim szemranym jak Shawn, tak on nie myślał, że będzie miał znajomych w TAK ZNACZĄCYCH rodach jak Dearowie. A jeszcze bardziej był zaskoczony faktem, że naprawdę ją polubił, dobrze im się rozmawiało… i rozumieli się, przynajmniej w kwestiach, o których rozmawiali.
-Witaj, Beatrice. – Po tych słowach, sam zauważywszy, że patrzy na nią z zbyt dużą jadowitością, zaczął odwracać wzrok od kobiety, tak żeby nie pomyślała sobie czegoś, co nie było prawdą. Niestety, jego kroki nie były wystarczające, bo zaraz potem zapytała go o te dziwne zachowanie. Uniósł brwi z tajemniczym uśmieszkiem na ustach, znaczący tak wiele i nic jednocześnie, po czym powiedział:
- Brudna? Oczywiście, że tak. Twoje nazwisko plami twoje piękne imię, więc trochę brudna jesteś. A tak, to wyglądasz znakomicie. – Powiedział, nie zdradzając po sobie żadnych zbędnych emocji, które poczuł, widząc jej zjawiskowy wygląd, różniący się od tej Beatrice, którą widział ostatnio.
Gdy się rozgościli, ściągnęła z siebie niepotrzebne już partie ubrań (czemu Shawn przyglądał się niezauważalnie) i odpowiedziała pytaniem na jego pytanie, po którym Shawn uniósł brwi i odpowiedział:
- Nie. Nikt jeszcze nie przyszedł na Nokturn, a tym bardziej tutaj, do mnie w celu… „czysto towarzyskim”. – Po tych słowach wyszczerzył się, żeby nie wyglądało to na żalenie się. Mu to odpowiadało, pogawędki o plotkach przy herbatce zbytnio go nie interesowały. – Więc możesz się nie krępować i od razu walić co cię tam trapi Trice. – Puścił jej oczko, opierając się w wygodniejszej pozycji na kanapie. Jej imię często przekręcał i skracał, do pierwszego członu, bądź ostatniego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Poddasze X   

Powrót do góry Go down
 

Poddasze X

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Szklane poddasze.
» Poddasze

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
smiertelny nokturn
 :: 
poddasza na Nokturnie
-