IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Dom państwa Follett

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Kanada
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4673
  Liczba postów : 970
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5587-percival-magnus-follett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5588-relacje-percivala#161773
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5589-plomykowka-percivala#161774
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7256-percival-m-follett#205227




Gracz






PisanieTemat: Dom państwa Follett   Wto Lis 29 2016, 21:26


   
Dom przyszłych państwa Follett

   

   
   
Dom

   

   Uroczy dom, dość przestronny i otoczony przepięknym ogrodem.


   
   
Tytuł pokoju

   

   Tutaj umieść opis lokacji. Zwykle kilka zdań, czy wyjaśnień.


   


Ostatnio zmieniony przez Percival M. Follett dnia Czw Lis 09 2017, 22:45, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Kanada
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4673
  Liczba postów : 970
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5587-percival-magnus-follett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5588-relacje-percivala#161773
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5589-plomykowka-percivala#161774
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7256-percival-m-follett#205227




Gracz






PisanieTemat: Re: Dom państwa Follett   Wto Gru 13 2016, 20:50

Żołądek Percy'ego zwinął się w supeł z przejęcia. Pewnie, cieszył się jak głupi, szalał z radości, a jednocześnie zdawał sobie sprawę, że to bardzo poważny krok i... no cóż, pamiętając reakcję Voice na zaręczyny, bał się, że może za bardzo się pospieszył. Mieli zamieszkać razem dopiero po Nowym Roku, ale wszystko układało się tak dobrze, że Percy po prostu nie mógł odwlekać tego momentu.
Trzymał ją mocno za rękę, którą wcisnął do kieszeni płaszcza. Płatki śniegu wirowały w powietrzu, latarnie na ulicy rozświetlały zimowy półmrok, a Percy czuł gwałtowne bicie serca, które chciało wyskoczyć mu z piersi. Szli powoli ulicą, podziwiając Dolinę Godryka, pierwsze bałwany i kolorowe ozdóbki, którymi nowi mieszkańcu udekorowali swoje domy. Było pięknie.
Święta mieli spędzić w Kanadzie i mimo że Voice nadal czuła się odrobinę speszona serdecznością jego rodziny, Percy widział, jak bardzo jest szczęśliwa. To miały być ich pierwsze wspólne Święta i Percival chciał, by Voice nareszcie doświadczyła rodzinnego ciepła.
- Wiesz... bo... mieliśmy dopiero po Nowym Roku, ale byłem tutaj, w Dolinie z kolegą i zobaczyłem ten dom. I wyglądał zupełnie jak ten, o którym marzyliśmy, jak... jakby ktoś zbudował go specjalnie dla nas. I wiedziałem, że to właśnie nasz dom. O tamten... - powiedział z promiennym uśmiechem, przyciągając Voice do siebie i wskazując na majaczący w oddali dom z popielatej cegły, otoczony uginającymi się pod ciężarem śniegu drzewami. - To nasz dom, złotowłosa... jeśli go zechcesz - powiedział miękko, dziwnie zduszonym głosem, po czym pocałował ją w zarumieniony od zimna policzek i pociągnął w tamtą stronę. - Wiesz, wymaga remontu, trzeba go umeblować, być może pozbyć się jakichś ghuli czy innych stworzeń, ale... a zresztą, sama zobaczysz - roześmiał się w końcu, stając przy furtce i obserwując twarz Voice, chcąc zobaczyć jej reakcję, której mimo wszystko nie był pewny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Windsor, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2546
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1610
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9119-voice-lloyd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9122-uslysz-cichy-glos#255607
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9121-glos-w-twojej-glowie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9120-voice-follett-cheney-lloyd




Gracz






PisanieTemat: Re: Dom państwa Follett   Wto Gru 13 2016, 21:32

Było jej zimno, mimo że ubrała się dość ciepło, i nie pomagał nawet gruby, czarny płaszcz. Trzymała Percivala mocno za rękę, drżąc z zimna i dziwnego podniecenia. Ich dom. Ich miłość. Gdy tylko wrócił ze zgrupowania, rzuciła mu się na szyję i nie chciała puścić, całując nieprzytomnie jego policzki, czoło, powieki, usta, śmiejąc się słodko i powtarzając, jak bardzo go kocha. Nadal nie mogła się do końca uspokoić. To było odważne posunięcie, ale cały ich związek składał się z dużych kroków. Dopiero co się poznali, dopiero co zostali parą, zaręczyli się, a teraz mieli razem zamieszkać... Tak na poważnie. Nie w małej kawalerce w Hogsmeade, takiej na pół gwizdka, której nie szkoda będzie zostawić, gdy się pokłócą i rozstaną. To miał być dom. Wymarzony, przytulny, pełny ciepła. Już nie będzie wślizgiwać się nieśmiało do jego mieszkania po pracy, a on już nie będzie do niej wpadał przed treningiem. Teraz każda noc miała być ich. I każdy dzień. Voice wymarzyła sobie piękny ogród i huśtawkę, i maleńką werandę, na której piliby poranną kawę w letnie dni.
Ale była jeszcze zima... A w zasadzie jesień. Akurat napadało śniegu, a w Dolinie Godryka było tak pięknie, świątecznie... Z lekką niecierpliwością, ale też zdenerwowaniem czekała na Boże Narodzenie, które mieli spędzić z rodziną Percivala. Spodziewała się pytań o dom, o ślub, o plany na przyszłość... Ale z Percym to wszystko wydawało się prostsze, bardziej naturalne.
Przystanęła, gdy pokazał jej to, co miało być ich domem. Rozchyliła na chwilę usta, a po chwili spomiędzy drżących warg wyfrunął puchaty kłębuszek pary, świadczący o tym, że wcześniej musiała wstrzymać oddech. Właśnie tak to sobie wymarzyła.
Właśnie tu kiedyś będą się bawić jej dzieci. Ich dzieci.
Nie wiedziała, co odpowiedzieć. Jego słowa mieszały się z chrzęstem śniegu i wołaniem jakiegoś dziecka, które pokazywało ojcu bałwana z cylindrem na głowie. Nie interesował jej remont, meble, ghule i inne stworzenia. Przez chwilę patrzyła mu w oczy z mieszanką miliona uczuć, po czym znów rzuciła mu się na szyję, śmiejąc się słodko.
- Och, Percy, Percy...! Nieważne, to wszystko jest nieważne... Jest tak pięknie! I ty tu będziesz, codziennie, każdej nocy... I kiedyś... może kiedyś będą tu nasze dzieciaki... Kocham cię, wiesz? I nie mogę się doczekać, jak już będziesz moim mężem, i jak już będziesz w stu procentach tylko mój! Och... - westchnęła, by rozładować emocje spowodowane tym radosnym, entuzjastycznym i bardzo uroczym trajkotaniem, które sprawiło, że jej twarz promieniała i wydawała się bardziej dziewczęca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Kanada
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4673
  Liczba postów : 970
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5587-percival-magnus-follett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5588-relacje-percivala#161773
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5589-plomykowka-percivala#161774
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7256-percival-m-follett#205227




Gracz






PisanieTemat: Re: Dom państwa Follett   Wto Gru 13 2016, 22:45

Nie przypuszczał, że zareaguje taką radością. Już w momencie wysłania sowy poczuł niepokój i po raz kolejny zadał sobie pytanie, czy nie przesadził. Jednak jej odpowiedź przeszła jego najśmielsze oczekiwania, a powitanie po powrocie ze zgrupowania było tak słodkie i entuzjastyczne, że przez następne kilka dni chodził z niemądrym uśmiechem przyklejonym do ust. Nikt nie miał wątpliwości, że Percival Follett zakochał się po uszy, głęboko i szczerze, i że nareszcie znalazł miłość swojego życia. Myśl o wspólnym domu nie dawała mu spokoju. Nie mógł się doczekać, kiedy ciepło jej ciała przestanie być rzadkim rarytasem, a stanie się słodką codziennością. Kiedy szafa będzie pachniała ich perfumami, a łazienka będzie pełna magicznych flakoników i pudełeczek Voice. Samotne noce stawały się coraz bardziej nieznośne, Percy nie potrafił się obyć bez kojącej obecności Voice, bez jej bosych stóp i podręczników do eliksirów, których nie rozumiał. Potrzebował jej w każdym aspekcie swojego życia. Szminki na brzegu szklanki, stanika przewieszonego przez oparcie krzesła, a nawet dziwacznych zapachów jej eliksirów. Potrzebował jej obecności.
Obserwował ją czujnie, mając w gardle wielką gulę i czekając na werdykt. Uważał, że ten dom był ucieleśnieniem ich marzeń, nawet tych, których nigdy nie zdążyli zwerbalizować. Patrzył jej w oczy, czując niemądre wzruszenie i nie mogąc przestać się uśmiechać. Widział, że pokochała ten dom tak samo jak on, że właśnie tu ich dzieci będą stawiały pierwsze kroki, to tu będą wracać po męczącym dniu, by grzeć się w cieple kominka i swoich ramion. Objął ją mocno, wtórując jej śmiechem i unosząc ją w powietrze.
- Nareszcie przestanę się budzić w łóżku, w którym nie ma ciebie! Ja też nie mogę się doczekać, złotowłosa... I jestem dziwnie pewien, że za jakiś czas to my będziemy lepić bałwany z naszymi dziećmi. Tak bardzo cię kocham! Kocham! - roześmiał się czule, po czym zaczął obsypywać jej twarz pocałunkami, obracając się z nią wokół własnej osi. - Wchodzimy do środka? - spytał w końcu, stawiając ją na ziemi i całując ją w zaczerwieniony od zimna nos, po czym nie czekając właściwie na odpowiedź, popchnął furtkę i pociągnął Voice w kierunku drzwi frontowych do ich domu. - Nie zapomniałaś klucza, prawda? Mam nadzieję, że jednak masz go w kieszeni, a nie tam, gdzie obiecałaś. Inaczej się zaziębisz - dodał z rozbawieniem, obejmując ją w pasie i uśmiechając się promiennie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Windsor, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2546
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1610
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9119-voice-lloyd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9122-uslysz-cichy-glos#255607
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9121-glos-w-twojej-glowie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9120-voice-follett-cheney-lloyd




Gracz






PisanieTemat: Re: Dom państwa Follett   Sro Gru 14 2016, 17:21

Nie lubiła, gdy wyjeżdżał na te głupie zgrupowania i jedyną formą kontaktu były listy, a źródłem jego zapachu - koszulka zaplątana w jej poduszkę. Nie lubiła też samotnych nocy, bez jego ciepła i bez silnych ramion, które nieprzytomnie całowała, wtulając się w niego i wzdychając, gdy coś wyrywało ją ze snu. Nie zgaszała światła, gdy była sama. Bała się. Przy Percivalu ciemność nie była straszna, a demony przeszłości nie zaczynały krążyć nad łóżkiem wraz z zapadnięciem zmroku. A teraz... Teraz miał być z nią każdej nocy. Czy istnieje coś cudowniejszego niż ciepłe, męskie ciało, gdy za oknem szumi wiatr i pada deszcz?
Kiedy czasami czuła irracjonalny lęk, że Percy jednak nie jest realny, że tylko jej się przyśnił, po prostu do niego biegła. Stawała pod drzwiami i pukała nieco zbyt gorączkowo, bojąc się, że otworzy ktoś inny... Ale zawsze otwierał on. I zawsze się uśmiechał. A ona po prostu się do niego przytulała i pozwalała, by zrobił jej kawę i wycałował jej nogi, gdy siadała przed nim na stole w zwiewnej sukience, rozpraszając go na wszystkie możliwe sposoby. Tak było dobrze. Miłość do niego była najwspanialszą rzeczą, jaka się Voice w życiu przytrafiła. Nie przeszkadzały jej humory, które czasami miewał, ani zmęczenie po wyjątkowo trudnym treningu, gdy nie miał siły z nią rozmawiać, a tym bardziej się kochać. Wtedy po prostu z nim była. Z każdym człowiekiem trzeba czasami po prostu być.
Śmiała się słodko, cicho, tak ciepło i uroczo, że nie można było nie ulec jej wdziękowi. Pisnęła dziewczęco, gdy uniósł ją w powietrze, i wtuliła w niego mocniej, a lekko uspokoiła dopiero wtedy, gdy wreszcie postawił ją na ziemi. Przelotnie musnęła wargami jego brodę.
- Oczywiście, że wchodzimy! - odparła z promiennym uśmiechem, pozwalając, by pociągnął ją za sobą w stronę domu... Ich domu. - Och, jak to? To nie będziesz łowił na mrozie? - spytała z lekkim oburzeniem, patrząc na niego oskarżycielsko, ale po chwili znów się roześmiała, sięgając do kieszeni płaszcza i podając Percivalowi klucz z doczepionym breloczkiem z logo Srok i błękitną wstążką, która z pewnością musiała być fanaberią Voice. Spojrzała na niego roziskrzonymi oczami i przygryzła uroczo dolną wargę, jakby wpadła na bardzo głupi, dziecinny pomysł. - Przeniesiesz mnie przez próg? Jak pannę młodą? - spytała z rozbrajającą nadzieją w głosie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Kanada
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4673
  Liczba postów : 970
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5587-percival-magnus-follett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5588-relacje-percivala#161773
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5589-plomykowka-percivala#161774
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7256-percival-m-follett#205227




Gracz






PisanieTemat: Re: Dom państwa Follett   Czw Gru 15 2016, 21:29

On też tego nie lubił. Kiedyś zgrupowania były czymś ekscytującym, teraz stały się przykrym obowiązkiem, który sprawiał, że musiał rozstać się z Voice. Pogaduchy z kolegami stały się męczące, a fakt, że po męczącym treningu nie mógł wrócić do Voice, położyć jej głowę na udach i po prostu cieszyć się jej obecnością, wprawiał go w podły nastrój, który pryskał dopiero na boisku.
Lubił, kiedy wpadała bez zapowiedzi do jego mieszkania, kiedy zawłaszczała sobie jego łóżko i serce, kiedy w łazience unosił się zapach jej kosmetyków, a zimne stopy wciskały się między jego łydki. Przygarniał ją wtedy do siebie, tulił mocno, bo widział w jej oczach niepokój, mimo że rzadko się przyznawała, co ją wystraszyło. Pozwalał się zaczepiać i rozpraszać, gotował dla niej (choć potrafił przyrządzić tylko kilka prostych potraw), robił kakao i kawę. Z ulgą zasypiał w jej ramionach, z wdzięcznością przyjmował masaż obolałych mięśni, z zachwytem wpatrywał się w jej niebieskie, roziskrzone oczy i napawał się jej obecnością. Oczywiście, oboje bywali nieznośni, trudni albo zmęczeni. Voice czasem urządzała sceny, a Percy bywał drażliwy i impulsywny, ale przecież byli tylko ludźmi, a dzięki tej miłości stawali się najlepszymi wersjami samych siebie.
Percy miał wrażenie, że jego serce roztapia się jak czekolada pod wpływem jej śmiechu i szczerej radości, która lśniła w oczach Voice. Sam nie potrafił wyrazić, jak bardzo był szczęśliwy, jak bardzo nie mógł się doczekać, kiedy zamieszkają w tym domu, kiedy się pobiorą, kiedy powiedzą sobie sakramentalne "tak", a ich dom wypełni się głosami dzieci.
- Możemy odłożyć to na później, w takich warunkach może się to skończyć zapaleniem płuc - mruknął ciepło, całując jej uśmiechnięte usta i sięgając po klucz. Przyjrzał mu się z rozbawieniem, po czym uniósł wzrok na Voice. W jego oczach błysnęły figlarne iskierki. - Oczywiście, złotowłosa - roześmiał się ciepło, po czym przekręcił klucz w zamku i nacisnął klamkę. Chwilę później złapał Voice na ręce i popchnął drzwi kopniakiem, przenosząc ją przez próg.
- Witaj w naszym gniazdku, przyszła pani Follett - wyszeptał jej do ucha, po czym roześmiał się cicho i pocałował ją w policzek, czując, że serce wali mu jak młotem z przejęcia. - Następne Święta możemy urządzić u nas. W naszym domu - dodał z dziwnym wzruszeniem, wciąż nie wypuszczając Voice z objęć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Windsor, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2546
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1610
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9119-voice-lloyd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9122-uslysz-cichy-glos#255607
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9121-glos-w-twojej-glowie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9120-voice-follett-cheney-lloyd




Gracz






PisanieTemat: Re: Dom państwa Follett   Pią Gru 16 2016, 11:32

Czasami po prostu musiała się do niego przytulić, roześmiać wprost w jego usta, skubnąć zębami płatek jego ucha. Już prawie nie pamiętała, jak to było żyć bez niego. Przerzucać strony w gazetach, nie zatrzymując się na wzmiankach o nim. Nie biec do niego po wszystkich meczach i nie rzucać mu na szyję. Musiała być strasznie samotna i smutna, zanim go poznała... I chyba była, ale już nie pamiętała, jakie to uczucie. Teraz było dużo lepiej. Z pierścionkiem na palcu i Percivalem u boku. Ich uczucie nadal nie ostygło - wciąż wychodzili do restauracji, do kawiarni albo potańczyć, albo długo spacerować w blasku księżyca. Czasami kochali się całą noc, czasami cały poranek. Czasami się kłócili, ale w końcu i tak szli na kompromis, całowali na zgodę i znów było dobrze. Znosili swoje humory, wydziwianie i zmęczenie. Tak po prostu. Bez powodu...
Chociaż zawsze jest jakiś powód. Na przykład głęboka, bardzo dojrzała miłość.
Lubiła stawać z nim przed lustrem. Wtedy wyraźnie widziała wszystkie kontrasty, które razem tworzyły cudowną harmonię. Jego czekoladowe, hipnotyzujące oczy i jej niebieskie, bystre. Jego ciemne włosy i jej jasne, miękkie fale, opadające kaskadą na plecy. Jego silne, wysportowane ciało i jej delikatne, kruche. Oboje wysocy, chociaż on głowę wyższy. Oboje uśmiechnięci, zazwyczaj w tej chwili myjący zęby, lekko senni. Stojący bardzo blisko siebie. Jego dłoń na jej biodrze, jej dłoń na jego plecach. Cichy śmiech, gdy pasta skapywała po jej brodzie, bo jak zwykle nabrała zbyt dużo na szczoteczkę. Usta smakujące miętą. Chciała tak codziennie, dopóki na jej twarzy nie pojawią się zmarszczki i nie zacznie się wstydzić tego, jak wygląda.                                                                         Poczuła dziwny ucisk w żołądku, gdy klucz szczęknął w zamku, ale napięcie opadło, gdy chwycił ją na ręce. Uroczo, cicho pisnęła, obejmując go lekko za szyję i słodko się śmiejąc. Przyszła pani Follett. Czy to nie brzmiało pięknie? Percival i Voice Follett. I święta.
- Tak! I zaprosimy twoich rodziców, dobrze? I siostry. I brata. I dziadka! Och, Percy, Percy... Co ja bym bez ciebie zrobiła? Mój słodki... - szeptała z uroczym, szczerym entuzjazmem, całując go raz po raz w policzek, promienna i bardzo szczęśliwa. - To gdzie jest ta wymarzona kuchnia? - spytała, wtulając nos w jego skroń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Kanada
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4673
  Liczba postów : 970
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5587-percival-magnus-follett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5588-relacje-percivala#161773
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5589-plomykowka-percivala#161774
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7256-percival-m-follett#205227




Gracz






PisanieTemat: Re: Dom państwa Follett   Sob Gru 17 2016, 17:40

Wszystko potoczyło się tak szybko, tak naturalnie, że oboje nie wyobrażali sobie, że mogłoby być inaczej. Potrzebowali siebie, pasowali do siebie pod każdym względem i wystarczyło na nich spojrzeć, by mieć pewność, że są dla siebie stworzeni. W pierwszej chwili zachłysnęli się tym uczuciem, ale z biegiem czasu zrozumieli, że to coś więcej niż chwilowe zauroczenie. Ich więź z każdym dniem stawała się coraz głębsza i doskonale wiedzieli, że chcą spędzić ze sobą resztę życia, które w przeciwnym razie stałoby się nieznośne. Jej obecność stała się czymś oczywistym, koniecznym, najważniejszym i mimo że mógłby mieć inne kobiety, a Voice innych mężczyzn... po prostu nie chcieli nikogo innego i mieli pewność, że to się nie zmieni.
On też lubił na nich patrzeć. Zwłaszcza kiedy stawali przed lustrem, przygotowując się do wyjścia - Voice poprawiała kolczyki i włosy, a on upewniał się, że jedwabny fular dobrze się układa. Wyglądali jak mugolskie gwiazdy filmowe i Percy wcale się nie dziwił zazdrosnym spojrzeniom, które czuli na sobie, gdy pojawiali się gdzieś razem.
Ale lubił też te leniwe poranki, kiedy myli razem zęby - zaspani i nieuczesani, Voice bez makijażu, a on zarośnięty i rozczochrany. Byli tacy... nieoficjalni, ludzcy, wręcz intymni, kiedy dopiero mieli stawić czoła codzienności i razem zbierali siły, żeby dać sobie radę.
Wtórował jej śmiechem, tuląc ją do siebie i obracając się w miejscu, by mogła dokładnie obejrzeć przestronny przedpokój.
- Oczywiście, złotowłosa. Zaprosimy wszystkich i przystroimy dom gałązkami świerku i dużą ilością jemioły - roześmiał się serdecznie. - Nie wiem. Ale zupełnie nie wiem, co począłbym bez ciebie, moje kochanie. A kuchnię zaraz ci pokażę... - powiedział czule, całując ją w policzek i niosąc w kierunku otwartych drzwi po prawej stronie. - Ta dam! Oczywiście teraz tego nie widać, ale zobacz, przez to wielkie okno będzie wpadało dużo światła! Musimy odmalować i zrobić coś z tymi pajęczynami... będzie pięknie, zobaczysz! - zapewnił ją z entuzjazmem, rozglądając się po przestronnej kuchni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Windsor, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2546
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1610
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9119-voice-lloyd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9122-uslysz-cichy-glos#255607
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9121-glos-w-twojej-glowie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9120-voice-follett-cheney-lloyd




Gracz






PisanieTemat: Re: Dom państwa Follett   Wto Gru 27 2016, 21:47

Był przy niej zawsze, gdy go potrzebowała. Gdy jakiś koszmar wybijał ją ze snu, gdy bolała ją głowa, gdy nie miała siły wstać z łóżka i gdy musiała się wypłakać. Gdy krzyczała z bezsilności, gdy musiała się wygadać, gdy była rozpalona i potrzebowała faceta, który popchnąłby ją na łóżko i doprowadził za szczyt. Pozwalał, by bezwstydnie się do niego tuliła, by całowała nieprzytomnie jego szorstkie policzki i rano szła na zajęcia z drobnymi rankami wokół ust. Pozwalał, by wieszała się na jego ramieniu, trajkotała mu do ucha urocze historyjki i nuciła mu kołysanki, gdy miała dobry humor. Szalała za nim. Uwielbiała poprawiać mu krawat, masować jego plecy, siadać mu na kolanach i wycierać z kącika jego ust słodki krem z ciasta. Tylko przy Percivalu stawała się tak rozkosznie słodka, promienna i urocza. Nikt inny nie potrafił z niej wydobyć tak ogromnych pokładów miłości i czułości, ale też kobiecości i pożądania.
Kochała go w każdej odsłonie. Uwielbiała jedwabny fular, garnitury, pantofle i starannie ułożone włosy; uwielbiała wymiętą koszulkę, spodnie od dresu i ślad poduszki na policzku; uwielbiała nagi tors, roziskrzone oczy i kropelki potu na jego plecach. Nie zauważyła, w którym momencie przestała się przy nim wstydzić własnej nagości, braku makijażu, cieni pod oczami i rozczochranych włosów. Jego obecność stała się naturalna i niezbędna do życia. Był równie ważny jak powietrze i ważniejszy niż poranna kawa. A jeśli dla Voice było coś ważniejszego, niż poranna kawa, musiało być całkowicie niezbędne do kontynuowania tej egzystencji, która dopiero teraz, po dziewiętnastu latach, nabierała barw.
 - Tyle jemioły, żebyś mnie musiał cały czas całować! - oświadczyła z szerokim uśmiechem i niesamowitym entuzjazmem, całując go z cichym cmoknięciem w skroń. W kuchni rozpromieniła się jeszcze bardziej i jeszcze mocniej w niego wtuliła. - Oczywiście! Och, moje kochanie... Pewnego dnia się do ciebie przykleję, zobaczysz! - zaśmiała się, ale po chwili przestało jej być do śmiechu, bo na jej włosach znalazła się duża pajęczyna. Z pająkiem. Który wylądował na jej skroni, ku uciesze szybującego w powietrzu poltergeista. A panika Voice oczywiście objawiła się krzykiem i nieudolnymi próbami pozbycia się tego paskudztwa... Bo jaka kobieta lubi pająki?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Kanada
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4673
  Liczba postów : 970
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5587-percival-magnus-follett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5588-relacje-percivala#161773
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5589-plomykowka-percivala#161774
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7256-percival-m-follett#205227




Gracz






PisanieTemat: Re: Dom państwa Follett   Pią Gru 30 2016, 15:54

Patrząc na nich, nikt nie mógł mieć choćby cienia wątpliwości, że są dla siebie stworzeni. Otaczała ich jakaś magiczna aura, istnieli w bańce swojej miłości, która nie pękała, mimo że codzienność bywała prozaiczna, a oni sami nie zawsze potrafili być wyłącznie uroczy i pełni wyrozumiałości. A jednak cudownie ze sobą współgrali - wyczuwali swoje nastroje i potrzeby, czasem można było odnieść wrażenie, że rozumieją się bez słów, czytają sobie w myślach. Troszczyli się o siebie i swoją miłość, sprawiając, że nawet senne poranki były czymś cudownym, że wspólne mycie zębów, ramię przy ramieniu, zamieniało się w uroczy rytuał, a przypalone grzanki smakowały miodem. To nie było po prostu zauroczenie - widzieli swoje wady bardzo wyraźnie, ale potrafili się z nimi uporać, a w każdym razie oswoić i ugłaskać. Dotyk nie zawsze miał w sobie erotyzm - czasem były to po prostu czułość i bliskość, które rosły z każdym dniem. Uwielbiali swoje ciała, ale nie były wszystkim - czasem spędzali długie godziny leżąc w łóżku i rozmawiając o głupstwach.
Miał wrażenie, że Voice rozkwitała. Z każdym dniem stawała się coraz piękniejsza, coraz słodsza, jakby pewność, że Percy naprawdę ją kocha i że zamierza spędzić z nią resztę życia, rozświetlała ją od środka. Mimowolnie odnotowywał drobne zmiany, jakie w niej zachodziły - moment, kiedy przestała się przejmować brakiem makijażu, kiedy machnęła ręką na noszenie stanika w domu, kiedy zrozumiała, że nawet z rozczochranymi włosami i czerwonym nosem, zaziębiona i kichająca, jest dla niego najpiękniejsza.
- To będę robić i bez jemioły! - roześmiał się, po czym pocałował ją w czoło.
Był szczęśliwy, że dom tak bardzo przypadł jej do gustu, zwłaszcza że sam uznał go za spełnienie wszystkich ich marzeń. Tulił ją do siebie, śmiejąc się cicho.
- Przynajmniej będę cię miał zawsze przy sobie - szepnął jej słodko do ucha, ale romantyczny nastrój prysł za sprawą wrednego poltergeista. Cóż, tego Percy nie przewidział. Z zaskoczenia prawie upuścił Voice, ale szczęśliwie jakoś do tego nie doszło. Za to postawił ją na ziemi, próbując jednocześnie ratować Voice przed pająkiem i siebie przed Voice, która z tego wszystkiego uderzyła go w nos. Po chwili udało mu się złapać pająka i ostentacyjnie go rozdeptać na podłodze.
- Już. Już po wszystkim. Cholerny poltergeist! Już ja się za niego wezmę! - sapnął Percy, po czym wyciągnął różdżkę i oczyścił włosy Voice z pajęczyn.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Windsor, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2546
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1610
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9119-voice-lloyd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9122-uslysz-cichy-glos#255607
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9121-glos-w-twojej-glowie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9120-voice-follett-cheney-lloyd




Gracz






PisanieTemat: Re: Dom państwa Follett   Wto Sty 17 2017, 13:20

Nigdy nie sądziła, że miłość może być tak cudowna, że może człowieka uwolnić od zmartwień i dać mu szczęście i spokój. Wystarczyło wtulić się w ukochaną osobę i zamknąć oczy. Percivala rozpoznałaby wszędzie, nawet w zupełnej ciemności. Znała jego zapach, który równocześnie koił i pobudzał; nawet ciepło jego ciała było charakterystyczne, nie wspominając o silnych ramionach, znajomych, które tak czule oplatały jej talię. Nigdy nie chodziło jej o jego pieniądze czy sławę. Gdy go poznała, po prostu zaczęła się o niego troszczyć. Był taki samotny, a gdy patrzył na nią tymi aksamitnymi, czekoladowymi oczami, miała wrażenie, że znajdują się w centrum wszechświata. Zgadzała się na wszystkie wyjścia z nim, słuchała go uważnie, opowiadała mu jakieś niewinne historie i czuła, że było mu z nią dobrze. Tak dobrze, że zostali parą, potem narzeczeństwem, a już wkrótce chcieli zostać małżeństwem, a gdzieś w przyszłości rodzicami, dziadkami... Kochali się. Voice była pewna, że to miłość, bo każdy dzień bez niego był bolesny i pusty, nudny, bez wyrazu. Nie lubiła, gdy wyjeżdżał na zgrupowania i gdy nie mogła go pocałować na dobranoc. Potrzebowała go, tak po prostu. Jego ciepłego oddechu na policzku i silnej dłoni na karku.
Było jej z nim dobrze. Zaczęła jeść, więcej odpoczywała, spokojniej spała; często wychodzili na spacery i, oczywiście, często wykorzystywali energię w łóżku. Czuła się świetnie, w dodatku jej ciało prezentowało się doskonale. Była bezpieczna i w dużej mierze właśnie to sprawiało, że bez skrępowania kwitła. Percy cały czas utrzymywał ją w przekonaniu, że wygląda pięknie, i w końcu postanowiła mu po prostu uwierzyć. Coraz częściej chodziła bez makijażu, nie wstydziła się przy nim braku stanika czy śladu poduszki na policzku. Bez skrępowania zdejmowała mokre majtki i rzucała je na jego ubrania, gdy wchodzili pod prysznic, bo wiedziała, że on i tak wie. Zawsze wiedział, a ona zawsze z takim samym zadowoleniem wpadała mu w ramiona i muskając wargami jego ucho pytała, czy ma na nią ochotę. Zawsze miał.
Było tak romantycznie i błogo, że aż nierealnie. Przecież zawsze wszystko psuł jakiś jeżowiec... A tym razem był to poltergeist i pająk. Na miękkich nogach stanęła na ziemi, a gdy wreszcie Percy pozbył się pająka, odrobinę się uspokoiła, ale nadal oddychała ciężko i była lekko oszołomiona. Dopiero po chwili uświadomiła sobie, że w przypływie paniki walnęła go w nos, ale na szczęście jej małe piąstki nie były w stanie zrobić mu krzywdy.
- Merlinie, chyba cię walnęłam... Przepraszam - wymamrotała, czerwieniąc się leciutko i patrząc mu nieśmiało w oczy. Był taki kochany, zabił pająka, pozbył się pajęczyn, mimo że ona jak zwykle zrobiła coś głupiego... - Widzisz, kochanie... Zawsze coś się postara, żebyś mnie upuścił. Albo jeżowiec, albo poltergeist... A ty i tak mnie trzymasz - zauważyła z delikatnym, słodkim uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Kanada
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4673
  Liczba postów : 970
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5587-percival-magnus-follett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5588-relacje-percivala#161773
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5589-plomykowka-percivala#161774
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7256-percival-m-follett#205227




Gracz






PisanieTemat: Re: Dom państwa Follett   Wto Sty 31 2017, 21:48

Percy obserwował te zmiany z pewnym wzruszeniem, widząc, że z każdym dniem Voice czuje się coraz pewniej. Nie tylko w ich związku, ale we własnym ciele. Stawała się coraz piękniejsza, potwiedzając tezę, że kobiecie dodaje urody nie makijaż, ale miłość. Byli tak różni, a jednocześnie tak podobni. Uzupełniali się idealnie, zarówno w łóżku, jak i poza nim. Percy dodawał Voice odwagi i pewności siebie, a ona w zamian uczyła go cierpliwości i rozwagi. Miał wrażenie, że te niebieskie oczy przenikają go na wskroś i widzą znacznie więcej, niż można by przypuszczać. Zawsze wiedziała, kiedy wziąć go za rękę albo szepnąć coś łagodnie do ucha, kiedy się denerwował, kiedy znajdował się na granicy wybuchu. Jej dotyk i łagodny, kojący głos sprawiały, że w jednej chwili Percy się odprężał, spięte mięśnie i pięści się rozluźniały, a złość w oczach stopniowo przygasała. Nikt nie miał na niego takiego wpływu.
Chciał ją właśnie taką. Wyzwoloną, rozkoszną i śmiałą. Nie dlatego że chciał ją dopasować do jakiegoś wyobrażenia o idealnej kobiecie. Voice była idealną kobietą, ale miała wiele zahamowań, które ją unieszczęśliwiały i nie pozwalały rozwinąć skrzydeł... A Percy po prostu chciał pozwolić, by Voice nauczyła się być sobą, dopuścić do głosu te części swojego charakteru, które zawsze tłamsiła. Widząc jej promienny uśmiech i dumę, z jaką stawała przed nim - zupełnie naga i zachwycająca - miał wrażenie, że dopiero teraz zaczynają rozumieć, jacy są tak naprawdę.
Objął Voice ramionami, w których zupełnie się ukryła, tak delikatna i krucha, że kto wie, może ten pająk naprawdę mógł jej wyrządzić jakąś krzywdę?
- To nic, tłuczki są gorsze - odpowiedział z łagodnym uśmiechem, patrząc jej w oczy. - Jak mógłbym upuścić mój skarb?! - spytał z teatralnym zdumieniem, po czym roześmiał się i pocałował Voice krótko w usta. - Zupełnie nie wiem, jak wojować z poltergeistem, ale jego dni są policzone! - oświadczył Percy i w tym momencie obok jego ucha świsnęła stara filiżanka i rozprysła się w drobny mak na ścianie przy wtórze upiornego rechotu. - Jasna cholera! Złotowłosa, wiesz, chyba wstrzymamy się z dalszym zwiedzaniem domu, póki się go nie pozbędę... - mruknął, osłaniając Voice swoim ciałem i patrząc złowrogo w stronę, z której dobiegał złośliwy śmiech. - Chyba że mimo wszystko chcesz zobaczyć sypialnie...? Ale nie wiem, czy to bezpieczne - powiedział z wyraźnym wahaniem, patrząc na Voice z troską.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Dom państwa Follett   

Powrót do góry Go down
 

Dom państwa Follett

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Środek kręgu
» Dom państwa Everett - Walia
» Severus Snape
» Mieszkanie 33 - Percival Follett
» Mieszkanie rodzeństwa Rosierów

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
Dolina Godryka
 :: 
Domy i mieszkania
-