IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Domek Kostji

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 26
Skąd : Kijów
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1026
  Liczba postów : 102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13716-konstantin-dementiew?nid=7#364177
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13717-priwiet#364180
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13721-kostja#364254
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13719-kostja-dementiew#364221




Gracz






PisanieTemat: Domek Kostji   Czw Gru 01 2016, 13:32


Kostja Dementiew



to mój dom


Leży odrobinę na uboczu, na dodatek szumiący potok straszy mnie w nocy. Przez jego bliskość wiele rzecznych magicznych zwierzątek kręci się po mojej okolicy. Będę musiał zgłosić reklamację do sponsora klubu.



to moja kuchnia


Jest w niej mnóstwo starych gratów, jeszcze z Ukrainy. Nawet pachnie w niej ziołami wschodniej Europy, które moja matka przesyła mi obsesyjnie. Zazwyczaj naczynia leniwie myją się same w zlewie. A jeszcze częściej wszystkie są roztrzaskane na ziemi, bo nigdy nie chce mi się ich pilnować i talerze zaczynają urządzać walki.



to mój salon


Okazało się, że mam tylko jeden pokój na piętrze, nad kuchnią ,a resztę zajmuje ogromny salon. Co w sumie jest bardzo w porządku, bo mogę nawet latać na miotle po nim, co w sumie często robię. Nałożyłem w nim mnóstwo ochronny zaklęć, nawet nieznanego mi pochodzenia, więc okazały się być lewe. Dlatego przedmioty często poruszają się po moim salonie i zmieniają miejsce. Wszystko potrafi coś czasem powiedzieć, a kanapa ostatnio próbowała uciec z mieszkania. I kto powiedział, że magia jest świetna?  



to moja sypialnia


Jest jedynym spokojnym miejscem w moim domu. Jedyne co w niej się porusza to postacie na licznych plakatach najróżniejszych drużyn Quidditcha. Oraz czasem mini modele mioteł, które sobie kupie nie w pomniejszeniu, kiedy będę bogaty. No i od czasu do czasu moje ubrania wychodzą z szafy, bo podejrzewam, że coś w niej siedzi, ale boję się sprawdzić co to. Ale to tyle, przysięgam! 


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 26
Skąd : Kijów
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1026
  Liczba postów : 102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13716-konstantin-dementiew?nid=7#364177
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13717-priwiet#364180
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13721-kostja#364254
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13719-kostja-dementiew#364221




Gracz






PisanieTemat: Re: Domek Kostji   Czw Gru 01 2016, 14:00

Faktycznie mogli się teleportować! Że też o tym nie pomyślałem. To głównie dlatego, że nienawidzę teleportacji. Widziałem już tyle osób, które straciły pół ciała podczas zbyt nagłego, albo niedokładnego znikania z miejsce na miejsce, że boję się tego równie mocno co Ty latania. A z dwojga złego oczywiście, że lepiej, żebyś to ty się bała a nie ja. Bo ja mógłbym doznać trwałego wstrząsu, przecież już jestem ranny.
Teraz też nie czuję się najlepiej. Opieram głowę o Twoje plecy, zapewne brudząc Ci krwią ten płaszczyk, ale kto by na to zwracał uwagę, skoro i tak jest już cały w błocie. Twoje krzyki mnie jednak trochę rozbudzają, chociaż mam naprawdę ochotę zrobić krótką drzemkę na Twoim jakże wygodnym ramieniu. Denerwuję się trochę, że tak dramatyzujesz bez powodu i też mam ochotę przywalić Ci w głowę. Wybacz, to przez ten brak Eliksiru Spokoju, powinienem go zacząć nosić ze sobą wszędzie! Ale nie martw się, jestem zbyt zmęczony na atakowanie.
- Uspokój się, to ten dom przy rzece - mówię Ci na ucho i nakierowuję nasz lot na mój piękny, zielony ogródek. Wyjątkowo ciemny. Dlaczego nie mam tu jakiś magicznych latarni w okolicy? Uznali, że wystarczy mi potok?
Wylądowaliśmy, uciekasz z mojej miotły, a ja macham różdżką jak szalony, by zapalić jakąś lampę przed domem. Udaje mi się ta sztuka, ale równocześnie znowu boli mnie głowa, więc zanim wejdę do mieszkania, jeszcze na chwilę kładę się na trafie, sycząc jak szalony. Leże kiedy do mnie podchodzisz. Nagle przestałaś dziko panikować i jesteś ponownie dziwnie spokojna i opanowana. Patrzę na Ciebie bardzo podejrzliwie, bo normalni ludzie tak się nie zachowują. Czemu nie chcesz mnie zabić?
- Mhm - mruczę na potwierdzenie marszcząc brwi. Co nie jest przyjemne, bo przez to boli mnie czoło. Wstaję z miejsca i planuję wrócić spokojnie do domu, ale jakoś mi dziwnie. Najpierw wsadzam Cię siłą na miotłę, ty panikujesz jak szalona, pomagasz mi i planujesz odejść bez słowa.
- Hej, dziwna dziewczyno, nie powiesz mi nawet jak masz na imię? - pytam kiedy się odwracasz, opierając się na miotle. - Albo wejdziesz do mnie na chwilę jak człowiek i wypijesz coś ciepłego? Albo chociaż wyczyścisz sobie płaszcz czy pójdziesz cała w błocie i krwi? - mówię dalej rozbawionym tonem. - Chodź - zaczynam kuśtykać do drzwi frontowych. Po drodze wyjmuję klucze, które podlatują , by pootwierać samodzielnie wszystkie zamki, po czym wchodzę do środka, kiedy tylko uchyla się wejście.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 25
Skąd : Marsylia, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 131
  Liczba postów : 107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13629-josephine-leblanc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13636-jose-zaprasza#362908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13635-sowka-josephine-leblanc#362907
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13634-josephine-leblanc#362906




Gracz






PisanieTemat: Re: Domek Kostji   Czw Gru 01 2016, 15:40

Chciała odejść, ale uświadomiła sobie, że po pierwsze nie wie w którą stronę, a po drugie może się przecież teleportować (eureka!). Nim zdążyła to uczynić, odwróciła się słysząc za sobą głos Kostji, którego pytanie najwidoczniej było skierowane do niej.
- Jak będziesz chciał to się dowiesz jak mam na imię - stwierdziła od niechcenia, po czym poczuła bliżej nieokreślone wyrzuty sumienia. Rana na jego czole może i nie była duża, ale była mocno zabrudzona, dlatego przypuszczała, że chłopak jej nie przemyje, tylko oleje sprawę a potem wda mu się zakażenie i co? Zamiast latać będzie siedzieć w szpitalu. Westchnąwszy, podeszła do niego powolnym krokiem, wsuwając zmarznięte dłonie do kieszeni płaszcza.
- Naprawię ci głowę i znikam, nawet cię nie znam, skąd mam wiedzieć, że nie jesteś seryjnym mordercą z różowymi włosami, który bezczelnie porywa kobiety na miotle ze środka lasu? - uniosła wyżej jedną brew, spoglądając w stronę domu. Oczywiście pomogła mu doczołgać się do środka a kiedy znaleźli się w salonie usadziła go w fotelu. Potem zrzuciła z siebie brudny płaszcz i - jak się okazało - uświnione do granic możliwości buty, ruszając po tym na poszukiwania jakiegoś kawałka ścierki, ręcznika i czegoś zimnego. W kuchni znalazła wszystko co trzeba, nie zwracając póki co uwagi na miejsce, w którym się znajduje.
- Straszna z ciebie niezdara - powiedziała w końcu, ale jej ton głosu był inny niż do tej pory. Trochę... wrażliwszy? Czulszy? W każdym razie kiedy tylko usiadła na oparciu fotela, zaklęciem przemyła ranę a potem kawałkiem wilgotnej szmatki wytarła mu twarz z resztek błota i krwi. Uważała bowiem, że czasami zwyczajne mugolskie sposoby są lepsze, od kolejnej serii zaklęć. Gdy kończyła, przyłożyła mu do głowy drugi ręcznik, który był z kolei lodowaty. Jednak nie pozwoliła Kostji się tym zająć, w równych odstępach czasu odsuwając zawiniątko od jego czoła, a potem przykładając je ponownie. Jeszcze jej brakowało, żeby znowu zemdlał w wyniku szoku termicznego lub "bo tak".
- Na zawroty głowy nic ci nie poradzę, nie mam ze sobą żadnego eliksiru ani tabletek, dlatego musisz leżeć. Zresztą, po takim czasie powinno ci przejść, gdyby nie to, że rzucałeś się jak oparzony - odsunąwszy ręcznik od jego twarzy, zaglądnęła w oczy chłopaka, uśmiechając się pierwszy raz od początku ich spotkania. - Ale przed tym musisz się umyć, wyglądasz okropnie - matka Józefinka w końcu oderwała wzrok od twarzy nieznajomego, dopiero teraz rozglądając się po salonie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 26
Skąd : Kijów
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1026
  Liczba postów : 102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13716-konstantin-dementiew?nid=7#364177
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13717-priwiet#364180
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13721-kostja#364254
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13719-kostja-dementiew#364221




Gracz






PisanieTemat: Re: Domek Kostji   Pią Gru 02 2016, 14:56

- Co? - pytam zdziwiony, marszcząc brwi, kiedy odpowiadasz mi dziwacznie na pytanie o Twoje imię, bo nie wiem czy to ja źle coś zrozumiałem po angielsku, czy ty coś gadasz głupiego. Chcesz żebym ukradł Ci jakiś magiczny dowód osobisty, albo włamał się do Twojego mieszkania, żeby się dowiedzieć jak masz na imię? Nie wiem o co chodzi, więc ciapię się do domu. A ty znowu coś gadasz o tej głupiej ranie, o której już dawno nie pamiętam, oprócz tego, że jestem przez nią we krwi troszkę. Sadzasz mnie w fotelu, a ja stękam i rozkładam się w nim, nie zdejmując nawet brudnych ubrań.
- Skąd mogę wiedzieć, że ty nie jesteś wiedźmą, która wprasza się do nieznajomych, udając podejrzliwą, a potem przywiązujesz ich do łóżka i mieszkasz w ich domach. Może to ty mnie zwaliłaś z miotły. W końcu to podejrzane, że tam akurat przechodziłaś o tej porze - mamroczę coś kiedy ty po raz setny próbujesz mnie opatrzyć. W międzyczasie przeganiam się rękami i próbuję uniknąć zimnego ręcznika, ale wygrywasz bitwę.
- Weź jak już mnie umyłaś to zaklej mi od razu ranę zaklęciem - mówię, bo nie chce mi się podchodzić do lustra, żeby to samemu zrobić. Śmieje się krótko kiedy mówisz, że jestem niezdarą, bo nie wydaje mi się, że to prawda. W międzyczasie dalej się wiercę, odkładam miotłę na ziemię, próbuję zdjąć z siebie wielką kurtkę i ogólnie jestem niesfornym pacjentem. Przestaję dopiero kiedy w końcu patrzysz się na mnie z uśmiechem. Od razu ładniej wyglądasz. Odwzajemniam lekko uśmiech, odrobinę speszony, a ty zaczynasz rozglądać się po salonie, wtedy przypominam sobie o obowiązkach gospodarza. Wyciągam różdżkę i patrzę w kierunku drewna przy kominku, które próbuje wykraść się do drzwi i uniknąć spalenia.
- Głupia magia - komentuję to i macham różdżką, by kłody, pomimo prób ucieczki, lądują w palenisku. Mruczę Incendio, kończąc żywot uciekającego drewna. W międzyczasie jedna z poduszek podbiega do nas i łasi się do Twojej nogi jak piesek. - Pogłaszcz ją, to się uspokoi. Rzuciłem mnóstwo zaklęć ochraniających i niektóre niezbyt dobrze, więc moje przedmioty czasem szaleją - tłumaczę Ci, równocześnie zdejmując bardzo brudne buty. - Chcesz coś do picia? Herbata? Kawa? Ognista? - proponuję uprzejmie i wstaję, by rzucić w końcu kurtkę jak najdalej. Może sama się posprząta, kto wie. Możesz mnie teraz oglądać w całej okazałości w moim czarnym dresiku i wielkiej, szarej bluzie z nazwą i logo mojej starej drużyny Quidditcha z Kijowa. Podwijam rękawy bluzy, w której tonę, a na moich dłoniach latają moje kolorowe tatuaże, grając beztrosko w Q. Rozglądam się po pomieszczeniu szukając czegoś, aż w końcu macham różdżką i gazeta wyskakuje z jakiegoś odległego miejsca w salonie.
- Masz, dowód, że nie jestem mordercą - mówię i wręczam Ci magazyn sportowy otwarty na odpowiedniej stronie. Uśmiecham się tam na fotce, luzacko leżąc na miotle i beztrosko podrzucając znicz. Osobiście uważam, że wyglądam na niej super. Nagłówek ogłaszał mój transfer z Ukrainy do Nietoperzy. Tekst streszcza krótko kim jestem i komentuje czy jestem korzystnym nabytkiem (w tym artykule dziennikarz nie był pewien, więc w sumie nic mądrego nie powiedział). Patrzę tak na Ciebie kiedy patrzysz na gazetę i uświadamiam sobie, że jesteś bardzo ładna (chociaż dziwna), a ja mam włosy w błocie. Znowu macham różdżką, by przywołać do siebie gumkę do włosów. Mamroczę najpierw Chłoszczyść, kierując zaklęcie na włosy, ale nigdy nie byłem dobry w tych gospodarczych bzdurach, więc sporo brudu zostaje na mojej głowie, dlatego związuje włosy w śmieszny kucyk na czubku głowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 25
Skąd : Marsylia, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 131
  Liczba postów : 107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13629-josephine-leblanc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13636-jose-zaprasza#362908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13635-sowka-josephine-leblanc#362907
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13634-josephine-leblanc#362906




Gracz






PisanieTemat: Re: Domek Kostji   Pią Gru 02 2016, 16:48

Jose była dziwna, ale nie miała na to wpływu. Dzieciństwo niestety wywarło na jej psychikę taki a nie inny wpływ, zresztą - mogło być gorzej. Dlatego kiedy usłyszła zarzut chłopaka zaśmiała się na głos, głaszcząc go po głowie.
- Zgadłeś. Jesteś moją kolejną ofiarą - pokiwała głową posyłają mu zaraz po tym spojrzenie pełne dezaprobaty. Potem przyglądała się jego marnym próbom walki z zaklęciami, nic nie mówiąc. Mogła mu pomóc, ale był tak uroczy w swojej nieporadności, że zwyczajnie poprawiał jej skwaszony humor. Miała tylko nadzieję, że chociaż pamięta za co poszczególne zaklęcia są odpowiedzialne i ich nie pozabija przypadkowo. Skrzyżowała nogi w kostkach, łapiąc z trudem równowagę na oparciu fotela, którą straciła całkowicie, gdy Kostja się podniósł. Pogłaskała nawet poduszkę przyklejoną do jej łydki, żeby chłopak znowu się nie pogniewał za odmowę. Ale czuła się przy tym co najmniej absurdalnie.
- Może być herbata albo ognista. Albo jedno i drugie, zmarzłam a przy okazji prawie zeszłam na zawał - odpowiedziała w końcu, czując na sobie ponaglające spojrzenie Kostji. A gdy do jej rąk trafiła gazeta, przeczytała ją na spokojnie. Domyśliła się od razu, na boisku, że nie ma do czynienia z początkującym graczem a artykuł tylko ją w tym utwierdził. Uniosła nań spojrzenie i nim zdążyła to skomentować, z wielką konsternacją przyjrzała się jego wyczynom. Matka Józefinka westchnęła cicho, podchodąc do niego.
- Kostja, zaczynasz mnie przerażać - stwierdziła chwytając w dłoń swoją różdżkę. W paru zaklęciach umyła go z błota, "załatała" resztki rany na czole i ogarnęła pomieszczenie. - Jak ty funkcjonujesz na co dzień? - spytała zupełnie poważnie i stojąc przed nim czuła się dość niska a to powodowało lekki dyskomfort.
- No, ja nie jestem tak sławna, żeby udowodnić ci, że nie przywiązuję niewinnych chłopców do łóżek - wzruszyła ramionami, opierają dłonie o biodra.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 26
Skąd : Kijów
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1026
  Liczba postów : 102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13716-konstantin-dementiew?nid=7#364177
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13717-priwiet#364180
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13721-kostja#364254
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13719-kostja-dementiew#364221




Gracz






PisanieTemat: Re: Domek Kostji   Pią Gru 02 2016, 18:21

Och, to możemy przybić sobie piątkę. Ja też jestem dziwny przez mojego ojca i bywam szalony. Dobrze, że jeszcze o tym nie wiesz. Póki co jestem tylko nadpobudliwy, ale kto wie co będzie jeśli jakieś kanapy znowu zaczną mi uciekać z pokoju. Bywam wtedy niebywale wkurzony. Uśmiecham się szeroko, kiedy ty się śmiejesz, bo do tej pory byłaś nieustannie poważna, albo przestraszona. I nie pogniewałbym się za odmowę głaskania poduszki, ale to był na nią niezawodny sposób. Bo ta, zadowolona weszła na okupowany wcześniej przeze mnie fotel i rozłożyła się grzecznie. To była jedna z najmniej absurdalnych rzeczy w moim domu. Czasem traktuje ją jak pieska, głaszcze ją i do niej mówię, ale nie przyznam Ci się na razie do tego.
- Zrobię nam herbatę z rumem - mówię podekscytowany, ale zanim to robię ogarniam włosy dość nieporadnie. Jestem rozgorączkowany i rozglądam się za Eliksirem Spokoju, zanim coś mnie zirytuje. Przerażać? Patrzę na Ciebie pytającym wzrokiem i rozumiem, że chodzi Ci o moją średnią umiejętność władania zaklęciami gospodarczymi. Wzruszam ramionami.
- Całkiem dobrze sobie radzę na co dzień. Powoli zaczynam rozumieć przedmioty i wiem co mniej więcej będą robić - stwierdzam rozglądając się niespokojnie po pomieszczeniu. Pewnie gdyby przestały chodzić i broić, byłoby mi wręcz smutno.
- Myślę, że poradzę sobie z tobą, gdybyś okazała się być jakimś łotrem - stwierdzam, bo jesteś naprawdę drobna. Stosunkowo rzadko jestem o tyle wyższy od kogoś. Jestem zazwyczaj niższy i drobniejszy od wszystkich wielkich chłopów, co w moim zawodzie jest pozytywem, ale na co dzień bywa, że czuję się niekomfortowo, szczególnie przy wysokich dziewczynach. Przy Tobie mi to na pewno nie grozi.
- Poza tym, skoro wiesz, że jestem sławny, dużo osób by mnie szukało, więc może nie odważysz się mnie zabić - dodaję, mrugam do Ciebie i pochylam się bardzo blisko. Szybko jednak oddalam się do kuchni, uzbrojony w różdżkę. Gwiżdżę sobie i macham jak szalony różdżką, próbując ogarnąć bałagan wśród naczyń. Kubek myje się sam w zlewie, woda podgrzewa się powoli, a ja szukam rumu po szafkach.
Po kilku minutach wracam z dwoma kubkami w ręce i różdżką w zębach. Jest mi gorąco po tym wielkim gotowaniu, na dodatek da kubki zaczęły się bić w pewnym momencie, więc musiałem je pogodzić i doczarować z powrotem uszy. Stawiam gorące napoje na stolik, po cym lawiruję między tysiącem gratów do małego stolika z kilkoma składnikami do eliksirów. Biorę jedną fiolkę, po czym wracam do Ciebie.
- To powiesz mi jak się nazywasz? - pytam, patrząc na Ciebie. Wlewam szybko eliksir do swojego kubka. - Na uspokojenie. Bywam nadpobudliwy - wyjaśniam szybko, żebyś nie pomyślała, że ćpam, czy coś w tym stylu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 25
Skąd : Marsylia, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 131
  Liczba postów : 107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13629-josephine-leblanc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13636-jose-zaprasza#362908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13635-sowka-josephine-leblanc#362907
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13634-josephine-leblanc#362906




Gracz






PisanieTemat: Re: Domek Kostji   Pią Gru 02 2016, 19:01

Kiedy Kostja wyszedł z pokoju, klapnęła na kanapie nie chcąc ruszać zalegającej w fotelu ruszającej się poduszki. Rozejrzała się wokół i doszła w pewnym momencie do wniosku, że chyba nigdy nie widziała w swoim życiu tylu dziwnych zjawisk co przez ostatnie dziesięć minut. A to było zaskakujące - pochodziła przecież z prawie czystokrwistej rodziny. Jednak w jej domu zawsze wszystko musiało być idealnie, przez co teraz była dziwakiem.
Wyraźnie zastanawiając się co ona właściwie sobie myśli siedząc w mieszkaniu u nieznajomego (to było takie... nie-Josephinowate), przeglądnęła jeszcze raz artykuł w gazecie a potem zerknęła na Kostję siedzącego już obok.
- I uważasz, że ktoś podejrzewałby mnie o mord? - nawiązała do wcześniejszej rozmowy. - Poza tym kto wie, może jestem metamorfomagiem i tak naprawdę jestem z przeciwnej drużyny, żeby wyciągnąc z ciebie pewne informacje - dodała jeszcze, uśmiechając się blado. Fiolka eliksiru nie zrobiła na niej wrażenia.
- Wiem co to, ale to wyjaśnia twoje zachowanie - przechwyciła kubek z herbatą, lekko parząc sobie palce.
- Josephine, ale mów mi Jose - nie chcąc dłużej trzymać go w niepewności przedstawiła się wymawiając swoje imię z jeszcze bardziej wyczuwalnym francuskim akcentem niż dotychczas.
- Jestem pielęgniarką, może kiedyś będę leczyć takie przypadki jak ty w Mungu. Na razie wystarczają mi smarki i połamane palce - okej, dawno nie rozmawiała z ludźmi w jej wieku tylko ze smarkaczami, dlatego zapomniała jak się zachowywać. Zresztą, podobnie miała w towarzystwie uczniów. Ulokowała więc wzrok w kubku, opierając się wygodnie o poduszkę.
- Ale dalej się gniewam za to porwanie. Mam lęk wysokości i nie lubię mioteł, raz jedna uderzyła mnie w głowę - dodała nagle, chociaż wcale nie chciała przyznać się do tego, że w pewnym momencie chyba nawet zaczęła się przekonywać do lotu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 26
Skąd : Kijów
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1026
  Liczba postów : 102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13716-konstantin-dementiew?nid=7#364177
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13717-priwiet#364180
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13721-kostja#364254
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13719-kostja-dementiew#364221




Gracz






PisanieTemat: Re: Domek Kostji   Pią Gru 02 2016, 21:22

Od kiedy zapoznałem się z magią, moje życie przewróciło się do góry nogami. A od kiedy poznałem Quidditch, postanowiłem, że wszystko co mnie otacza będzie przepełnione magią. Ten sport to moje całe życie, perfekcja, której nie poznałem w swojej mugolskiej przeszłości, dlatego tak gwałtownie wciągnąłem się w tematy magiczne.
- Tak, na pewno - stwierdzam, wzruszając ramionami. - Moim zdaniem wyglądasz bardzo podejrzanie. I zachowujesz się dziwnie spokojnie - zauważam, patrząc na Ciebie czujnie. - I na pewno nie jesteś z przeciwnej drużyny, bo gracz Quidditcha nie potrafiłby tak udawać kiepskiego latania na miotle - stwierdzam z prychnięciem. Może i by mógł tak naprawdę, ale uważam, że to byłoby niegodne gracza!
- Co to znaczy: wyjaśnia twoje zachowanie? - pytam ze zmarszczonymi brwiami, zanim odrzucam niespokojnie fiolkę gdzieś za siebie, a ta stęka upadając. Może ona też sama wróci na miejsce.
- Jose? - próbuje wymówić Twoje imię tak jak ty, ale połączenie naszych akcentów wychodzi mi raczej dość marnie. Krzywię się lekko na brzmienie Twojego imienia w moim wykonaniu.
- Och. To musisz przyjść na mecze. Ja jestem wiecznie poturbowany po nich, możesz być moją osobistą pielęgniarką - wpadam na ten świetny pomysł z szerokim uśmiechem. Cały czas kręcę się w miejscu i wodzę niespokojnie wzrokiem dookoła. Szybko biorę swojego drinka, żeby zapić moją nadpobudliwość.
- Co to znaczy: takie przypadki jak ty! - dopytuję się znowu, bo zachowujesz się jakbyś mi przypisała jakąś chorobę, a ja wciąż nie wiem jaką. - Miałem chodzić do psychologa, tak mi radzili, ale nie mam na to czasu - dodałem jeszcze i zaczynam ściągać z siebie wielką bluzę i zostać w jaskraworóżowym podkoszulku z jakimś ukraińskim bełkotem. Przez braku codziennej dawki eliksiru, moje tatuaże są nad wyraz ruchliwe, powinni się uspokoić jak tylko dopiję herbatę.
- Miotła uderzyła cię w głowę? - dziwię się ze zmarszczonymi brwiami. - Mioty są super. Jak trochę ze mną polatasz to może się przekonasz? - pytam podniecony tą wizją, bo moim powodem istnienia jest nawracanie ludzi z nienawiści do latania i Quidditcha, do kochania go tak bardzo jak ja.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 25
Skąd : Marsylia, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 131
  Liczba postów : 107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13629-josephine-leblanc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13636-jose-zaprasza#362908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13635-sowka-josephine-leblanc#362907
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13634-josephine-leblanc#362906




Gracz






PisanieTemat: Re: Domek Kostji   Pią Gru 02 2016, 21:54

Nie wiedziała czy się cieszyć, czy płakać w związku z tym, że była dziwna, odmienna, inna i wstawszeregsynonimów. Jednak słowa chłopaka zaskoczyły ją.
- Jestem podejrzana i zapraszasz mnie do domu? To dopiero zabawne, chyba życie ci niemiłe - rzuciła mu trochę wyzywające spojrzenie, szybko przechodząc do wyjaśnień:
- No, tam w lesie zachowywałeś się jakby cię coś opętało. Tutaj zresztą też - co mu miała powiedzieć? Do tej pory spotykała spokojnych ludzi a w przeciągu jednego wieczora Kostja dostarczył jej sporo adrenaliny w sumie będąc tylko sobą. Przeważnie unikała takich osób, niespecjalnie lubiła wychodzenie poza swoją strefę komfortu.
Gdy próbował wymówić jej imię, machnęła ręką. Pamiętała jak raz na studiach ktoś ze wschodu nazwał ją w swoim języku Józefką.
- To mów Józefina, tak chyba prościej - powiedzenie swojego imienia w ten sposób wyszło jej dość cudacznie, ale Kostja chyba zrozumiał. W końcu napiła się herbaty, zawieszając wzrok na moment na jego tatuażach. Moment potrwał o wiele za długo a kiedy sobie uświadomiła, że z bardzo się w nie wpatruje, odwróciła głowę niby w stronę okien.
- Pewnie, może od razu pomoc domowa i kochanka w komplecie? - wbrew pozorom wcale nie była niemiła, próbowała chociaż przez chwilę się wyluzować.
- Nie bardzo wiem co się wtedy stało. Po prostu w szkole miałam wypadek, nie wyjaśnię, bo sama nie wiem jak do tego doszło - stwierdziła zgodnie z prawdą, śmiejąc się nawet. Teraz nie robiło to na niej wrażenia, ale kiedyś prawie paliła się ze wstydu. Bo wypadek wcale nie był bez świadków.
Podciągnęła nogi na kanapę, opierając kubek o udo.
- Nie przekonasz mnie. Musiałbyś mnie albo przywiązać albo znowu wrzucić na nią siłą... - ponownie spojrzała na chłopaka, tym razem przechwytując jego spojrzenie. Akurat wolała w tej kwestii go nie prowokować, bo udowodnił jej już, że to dla niego żaden problem, dlatego dodała. - ...Ale jak spróbujesz to będę się bronić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 26
Skąd : Kijów
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1026
  Liczba postów : 102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13716-konstantin-dementiew?nid=7#364177
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13717-priwiet#364180
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13721-kostja#364254
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13719-kostja-dementiew#364221




Gracz






PisanieTemat: Re: Domek Kostji   Pią Gru 02 2016, 22:54

Może dobrze, może niedobrze, chyba to zależy jak bardzo? Póki co nie aż tak rażąco, żebym bał się Ciebie.
- Tak jak mówiłem, uważam, że poradzę sobie z tobą bez problemu. Jesteś malutka, a ja wbrew pozorom nie jestem takim beznadziejnym czarodziejem - mówię wskazując na Ciebie groźnie moją różdżką.
- Och, przesadzasz. To dlatego, że uderzyłem się w głowę - dodaję i macham ręką lekceważąco. Nie lubię tej swojej wady, zapewne odziedziczonej po szalonym ojcu. I chociaż szczerze przyznaję się do swojego sposobu bycia, to wolę bagatelizować ten problem i udawać, że nic mi się nie dzieje.
- Józefinka! To potrafię dobrze wymówić! - cieszę się i klaszczę w dłoni. Nie wymawiam Twojego imienia przez "J", tylko robię z tego "Ż", więc w moich ustach brzmi: Żozefina. Styl i klasa. Widzę, że zaczęłaś patrzeć się na moje bardzo niespokojne tatuaże. Często ludzie zawieszają się i gapią się na nie bez sensu i jestem do tego przyzwyczajony. Lubię to też, bo przecież powstały po to, żeby zwracać na siebie uwagę.
- No pewnie, dlaczego nie, nie mam żadnych przeciwwskazań - zgadzam się zbyt gorliwie, kiwając bardzo szybko głową. Unoszę do góry brwi zaskoczony, kiedy mówisz o swoim wypadku tak niejasno. A Twoje słowa brzmią dla mnie jak zachęta. Odstawiam na chwilę herbatę, którą naprawdę powinienem wypić i zrywam się z miejsca.
- Latanie jest świetne - mówię i podnoszę miotłę, która leży gdzieś w naszej okolicy. - I mega bezpieczne - dodaję pewnym tonem, chociaż jeszcze godzinę temu leżałem nieprzytomny w błocie. Teraz wskakuję na lewitującą miotłę i staję na nie obiema nogami. Rozkładam ręce by utrzymać równowagę, a potem zeskakuję z niej lekko na stolik naprzeciwko Ciebie. - Widzisz? Nie ma się czego bać! Chodź! - namawiam Cię i wyciągam Ci kubek z rąk, a potem ściągam Cię siłą z krzesła, żeby posadzić Cię na miotle. Mam wysokie sufity i ogromny salon, latanie tutaj nie stanowi dużego problemu, wystarczy omijać te ozdobne gałęzie. W końcu pewnie udaje mi się usadzić Cię na miotle, śmieję się cały czas i zgrabnie wskakuję za Ciebie i obejmuję w pasie. - Zrelaksuj się! - mówię, chociaż siedzisz na miotle z obcym chłopakiem za plecami, który każe Ci robić coś, czego nienawidzisz. - Zamknij oczy i oddychaj głęboko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 25
Skąd : Marsylia, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 131
  Liczba postów : 107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13629-josephine-leblanc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13636-jose-zaprasza#362908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13635-sowka-josephine-leblanc#362907
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13634-josephine-leblanc#362906




Gracz






PisanieTemat: Re: Domek Kostji   Pią Gru 02 2016, 23:23

Ale co? Latanie w pokoju? Spojrzała na niego z wielką konsternacją malującą się na drobnej twarzy. Była prawie pewna, że dzisiaj ma spokój od wszelkiej maści mioteł, kiedy jednak Kostja złapał ją z rękę ściągając na siłę z kanapy, zacisnęła palce na jego górze zapierając się stopami. To nie przyniosło pożądanego efektu, bo już po chwili siedziała na miotle. Taka wysokość jeszcze nie robiła na niej wrażenia, dlatego obróciła się przez ramię. Była zdecydowanie ZA blisko niego, co o dziwo na razie jej nie przeszkadzało, chociaż czuła się nieswojo.
- Kostja? Wypijesz swoją herbatę? - spytała jedną ręką łapiąc się miotły a drugą kładąc na obejmującej ją ręce chłopaka.
- No dobra dobra, ale obiecaj, że potem ją wypijesz. I nie puszczaj mnie, nie chcę sobie ubić tyłka - targowała się i w końcu zrobiła tak, jak ją o to prosił. Z czasem nawet zaczęła luzować uścisk palców, co wynikało chyba tylko z pielęgniarskiego opanowania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 26
Skąd : Kijów
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1026
  Liczba postów : 102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13716-konstantin-dementiew?nid=7#364177
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13717-priwiet#364180
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13721-kostja#364254
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13719-kostja-dementiew#364221




Gracz






PisanieTemat: Re: Domek Kostji   Sob Gru 03 2016, 01:27

No pewnie, bardzo często latam po salonie. Czasem przelatuję po pokojach, bo nie chce mi się chodzić, a nie lubię teleportacji. Całe szczęście, że jesteś taka mała. Większość dziewczyn jest niewiele niższa niż ja i nie mógłbym tak łatwo rzucić je na miotłę jak Ciebie. Uśmiecham się szeroko, kiedy odwracasz się do mnie i jeszcze jesteś tak blisko. Mrugam szelmowsko, a potem wywracam oczami słysząc Twoją prośbę. Wzdycham na Ciebie głośno. Uwielbiam to, że kobiety wiecznie tak ładnie pachną. Nie wiem co macie w swoim ciele, że was zapach zawsze jest perfekcyjny.
- Oj, wypiję, spokojnie - mówię szybko i kiwam głową. Teraz nie w głowie mi herbata, w końcu podbijamy kosmos! Czy tam mój sufit.
- Obiecuję - powtarzam jeszcze raz i kładę jedną dłoń na trzonku miotły, drugą zostawiam na Twojej talii, którą kurczowo trzymasz. - Spokojnie i stabilnie. Lecimy do góry. - Podnoszę razem z Tobą rączkę i zaczynamy powoli latać w kółka po salonie. To zawsze dobry pretekst, żeby pobyć blisko z ładną dziewczyną! Powinienem częściej urządzać takie lekcje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 25
Skąd : Marsylia, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 131
  Liczba postów : 107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13629-josephine-leblanc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13636-jose-zaprasza#362908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13635-sowka-josephine-leblanc#362907
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13634-josephine-leblanc#362906




Gracz






PisanieTemat: Re: Domek Kostji   Sob Gru 03 2016, 11:10

Pachniała delikatnymi perfumami a gdyby skupić się bardziej, to dałoby się wyczuć przy okazji woń ziołowego szamponu do włosów. Zresztą, kobiety się przecież nie pociły, nie chodziły do toalety i w ogóle były idealne, prawda? Jak można było zapomnieć o tej super-życiowej prawdzie?
Jose nie otwierając oczu chyba zapomniała na moment, że siedzi na znienawidzonej miotle albo uspokajał ją fakt, że daleko nie poleci skoro blokował ich sufit. A może zachciało się jej spać? Chyba jedno i drugie się zgadzało. Nie mogła jednak stwierdzić, że się jej podoba - była człowiekiem, który lubił czuć grunt pod stopami. Poluzowała całkiem uścisk, trzymając rękę Kostji bo tak i też nie miała co z nią zrobić, przyklejając się do jego różowej koszulki plecami. No właśnie, różowy.
- Dlaczego masz różowe włosy? - przerwała ciszę niezbyt mądrym pytaniem, otwierając oczy i ponownie odwracając się przez ramię. W tej pozycji miała utrudnione widzenie na jego osobę, a i przy okazji bolał ją kark.
- Tak tylko pytam. Bez obrazy. Po prostu nie spotkałam w swoim życiu tak... ciekawych osób - dobrała ostrożnie słowa, uśmiechając się lekko. Chcąc nie chcąc Kostja zaczął intrygować ją swoją osobą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 26
Skąd : Kijów
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1026
  Liczba postów : 102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13716-konstantin-dementiew?nid=7#364177
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13717-priwiet#364180
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13721-kostja#364254
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13719-kostja-dementiew#364221




Gracz






PisanieTemat: Re: Domek Kostji   Sob Gru 03 2016, 22:25

Ja w to dalej święcie wierzę, że kobiety mają w sobie coś magicznego, dzięki czemu zawsze ładniej pachną i mniej się pocą.
Oprócz starych Ukrainek i tych bardzo grubych, u nich niestety ta niesamowita zdolność zanikła.
Albo to ja Cię uspokajałem! W końcu jestem mistrzem miotły i wcieleniem spokojnego ducha. Kto bałby się ze mną czegokolwiek? Widać, że jestem człowiekiem o wielkim rozsądku. Oczywiście, wszystko małymi kroczkami. Wiem, że nie pokochasz od razu latanie na miotle, ale z czasem się do tego przyzwyczaisz, po kilku miesiącach stałoby się to rutyną, a po jeszcze dłuższym spędzaniu czasu ze mną, zaczęłabyś to zwyczajnie lubić, bo latanie kojarzyłoby Ci się ze mną!
Zerkam na Ciebie kiedy tak latamy sobie powoli w kółko. Rozmowa to dobry pomysł, przynajmniej będziesz powoli się rozluźniać. Zanim zaczynam Ci odpowiadać, ty szybko zaczynasz martwić się, że mnie czymś urazisz. Ludzie zachodu są wyjątkowo grzeczni. Nie pamiętam ile razy słyszałem, że wyglądam jak pajac. Aż uśmiecham się szeroko na to.
- Bo mogę. Mogę sobie pozwolić na to, że mam różowe włosy, a jutro może zmienię na czerwone. Magia daje mnóstwo możliwości, których czasem nie wykorzystujemy, bo... nie wiem, zakładam, że czystokrwiści po prostu o tym nie myślą, bo są przyzwyczajeni. Ja nie wiedziałem o istnieniu magii do jedenastego roku życia, więc korzystam z niej ile mogę - tłumaczę Ci mniej więcej mój punkt widzenia. - No i wiesz, od kiedy jestem sławny i zdolny , mało kto powie mi, że wyglądam jak idiota - dodaję z szerokim uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 25
Skąd : Marsylia, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 131
  Liczba postów : 107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13629-josephine-leblanc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13636-jose-zaprasza#362908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13635-sowka-josephine-leblanc#362907
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13634-josephine-leblanc#362906




Gracz






PisanieTemat: Re: Domek Kostji   Sob Gru 03 2016, 23:02

W końcu uznała, że jak na pierwszy raz, chyba wystarczy. Nabyta w domu grzeczność zastanawiała się w jaki sposób mu to uświadomić, póki co jednak siedziała spokojnie na swoim miejscu.
- Nie myślimy, dla nas magia jest czymś zwyczajnym. I nie zaskakuje - stwierdziła zgodnie z prawdą. - Ja na przykład nie do końca wiem co to znaczy być mugolem i nie używać różdżki - znała to uczucie tylko w minimalnym stopniu, dlatego nie umiałaby się zachować, gdyby coś musiała zrobić bez różdżki.
- Pod tym względem jestem lekko upośledzona - wzruszyła ramionami, zastanawiając się czy umiałaby komuś założyć szwy na ranę bez użycia zaklęcia. Szczerze wątpiła, chociaż pewnie sprawiłoby jej to dziwnie dużą satysfakcję. Wyprostowała się, przez co i Kostja musiał zmienić nieco pozycję.
- Sława nic nie zmienia, po prostu tu ludzie w większości się szanują - skwitowała krótko. Miała okropną ochotę na papierosa. I na przestudzoną herbatę z prądem, dlatego zaczęła się wiercić.
- Już późno, powinnam wracać. I muszę zapalić, organizm się domaga. A ty miałeś leżeć i wypić eliksir - wyjaśniła ciut zniecierpliwiona, machając stopami w powietrzu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 26
Skąd : Kijów
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1026
  Liczba postów : 102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13716-konstantin-dementiew?nid=7#364177
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13717-priwiet#364180
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13721-kostja#364254
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13719-kostja-dementiew#364221




Gracz






PisanieTemat: Re: Domek Kostji   Pon Gru 05 2016, 13:09

- Dlatego nie doceniasz magii. Gdybym mógł to każdemu w szkole kazałbym przez rok mieszkać bez magii, żeby wszyscy ją docenili i zaczęli używać w pełni, a nie tylko z przyzwyczajenia - stwierdzam pewnym głosem, ale tak naprawdę nie wierzę, że wysłałbym tych biednych ludzi aż na rok mieszkania z mugolami. Większość z nich za nic by sobie nie poradziła i umarliby z głodu, zamknęli się na zawsze w domu, czy coś w tym stylu. Ale jakiś tam trening na pewno by im zrobił! W końcu gdyby coś się stało, a Ty zgubiłabyś różdżkę musiałbym się wykrwawić na śmierć, bo nie mogłabyś mi prawie pomóc.
Jednak wracając do bardziej realnych i w sumie przyjemniejszych rzeczy, zaczynasz się trochę wiercić na miotle i domyślam się, że pewnie masz odrobinę dość.
- Tu? - pytam z uniesionymi brwiami, patrząc na Ciebie z uprzejmym zdziwieniem. - Twierdzisz, że co? Tam skąd pochodzę ludzie się nie szanują?
Kiwam głową i nagle przyśpieszam gwałtownie, żebyś poczuła trochę adrenaliny, kiedy pikuję ten kawałek w dół. Moja miotła zrzuca Cię bezpiecznie na kanapę, która musiała się przemieścić o kilka kroków, żebyś wpadła prosto w nią. Ja sam zeskakuję na stolik, zanim miotła wraca na swoje miejsce.
- Już dyndałaś nogami w powietrzu! Zaczynałaś czuć się swobodnie - zauważam, celując w Ciebie palcem. - No okej, ale nie pal za dużo. To zły nałóg - dodaję szukając swojej herbatki, która stała sobie przy mojej nodze, więc łapię parę większych łyków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 25
Skąd : Marsylia, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 131
  Liczba postów : 107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13629-josephine-leblanc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13636-jose-zaprasza#362908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13635-sowka-josephine-leblanc#362907
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13634-josephine-leblanc#362906




Gracz






PisanieTemat: Re: Domek Kostji   Pon Gru 05 2016, 21:49

Oczywiście, że byłaby mu w stanie pomóc! Aż tak upośledzona nie była, żeby ani razu nie sięgnąć po mugolską książkę do pierwszej pomocy. Była ciekawa, a że przeważnie zaspakajała swoją ciekawość, to przestudiowała ją kilka razy do poduszki. Po prostu pewniej czuła się w machaniu różdżką, co nie oznaczało, że nie umiałaby opatrzyć skaleczenia, czy wielkiego guza nabitego po zderzeniu z gałęzią.
Kiedy Kostja trochę obruszył się jej słowami, nie zamierzała przepraszać ani się tłumaczyć. Spojrzała na niego tylko, wzruszając ramionami, by po chwili spaść na miękką kanapę.
- Nie wiem, nie byłam na Ukrainie - westchnęła. - Ale skoro mówisz, że TU nikt nie nazwie się idiotą, bo masz kolorowe włosy, to zakładam, że cię to TAM spotykało. Nie mówisz też z akcentem, więc zakładam również, że nie uczyłeś się w żadnej ze szkół poza Ukrainą - szach mat. Posłała mu nieco arogancki uśmieszek, żeby zaraz po tym chwycić swój kubek z przestudzoną herbatą. Napiła się i gdy tylko wyszukała w kieszeni płaszcza papieroski, podniosła się podchodząc do okna.
- Być może, ale nie przyznam ci się do tego dobrowolnie - arogancki uśmiech szybko zniknął, a zamiast niego Jose posłała chłopakowi teatralnego buziaka w powietrzu. Potem wsunęła sobie papieros między wargi, drugą ręką otwierając okno i zapaliła, rozkoszując się smakiem pufka.
- Nie wierzę, że ty nie masz nałogów. Poza graniem i lataniem na miotle - rozejrzała się po ogrodzie, obejmując się lekko ręką. Stanie przy otwartym oknie, wieczorem, w taką pogodę nie należało do najlepszych pomysłów, zwłaszcza gdy szybko się marzło. - Dlaczego akurat chciałeś przyjechać tutaj? Nie wolałeś cieplejszego miejsca? Albo chociaż weselszego - od razu stała się rozmowniejsza, czego nie dało się nie zauważyć. Oparła się bokiem o ścianę. Nie patrzyła jednak na Kostję, wzrokiem wodząc po resztkach roślin i domach nieopodal, ale to wcale nie oznaczało, że go ignoruje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 26
Skąd : Kijów
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1026
  Liczba postów : 102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13716-konstantin-dementiew?nid=7#364177
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13717-priwiet#364180
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13721-kostja#364254
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13719-kostja-dementiew#364221




Gracz






PisanieTemat: Re: Domek Kostji   Sro Gru 07 2016, 01:06

Jasne. Wcale byś mi nie pomogła, a przynajmniej ja w to kompletnie nie wierzę. Trochę wydaje mi się, że osoby, które urodziły się otoczone magią, bez niej nie mogłyby sobie poradzić. I swoją drogą wcale im się nie dziwię, gdybym nie musiał, nigdy nie interesowałbym się mugolami ani trochę. Wywracam oczami na Twoje tłumaczenie i prycham na Ciebie.
- Przestań, co ty tam mamroczesz - mówię niezadowolony, bo szczerze mówiąc nie udało Ci się zgadnąć większości rzeczy, tak jak chyba przypuszczasz. - Po pierwsze, nie mam szkoły na Ukrainie. Większość z nas idzie do Durmstrangu, ale moja matka jest antyrosyjska. Więc byłem w szkole w Czechach - przez chwilę marszczę brwi i kręcę głową. - Gdzie swoją drogą mówi się po polsku, jak na ironię - wtrącam bez sensu i dalej tłumaczę Ci co miałem na myśli, kiedy ty podnosisz się z kanapy i łapiesz za kubek z zapewne zimną herbatą. - I jasne, że mnie to spotkało i idę o zakład, że tutaj też by mnie tak nazwali, w Hogwarcie, czy gdziekolwiek ty chodziłaś, bo tak robią ludzie, niezależnie od tego skąd są. Mój sąsiad tak na przykład na pewno myśli. Chodziło mi raczej o fakt, że mniej osób powie, że jestem idiotą, jeśli wiedzą, że jestem sławny.
Uśmiecham się do Ciebie szeroko na taką frywolną odpowiedź i mrugam do Ciebie. Znacznie bardziej mnie interesujesz jako osoba, kiedy przestajesz być taka spięta. Wskakuję z gracją na kanapie na której siedziałaś i kładę się na nią wygodnie. W międzyczasie szafka obok Ciebie zaczyna kaszleć i odchodzi spod okna, z którego leci na nią dym.
- Eliksir Spokoju? - pytam, bo zakładam, że można to nazwać uzależnieniem, chociaż żaden ze mnie uzdrowiciel. - No wiesz to Anglia. A dlaczego ty tu akurat uciekłaś z Francji? - rewanżuję się pytanie. - U mnie odpowiedź jest banalna. Po pierwsze ma świetne kluby, po drugie daje mi duże pieniądze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 25
Skąd : Marsylia, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 131
  Liczba postów : 107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13629-josephine-leblanc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13636-jose-zaprasza#362908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13635-sowka-josephine-leblanc#362907
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13634-josephine-leblanc#362906




Gracz






PisanieTemat: Re: Domek Kostji   Sro Gru 07 2016, 01:27

O dziwo nie odebrała jego słów jako ataku, chociaż przez chwilę odniosła wrażenie, że chyba go uraziła. Jednak nie wyrzucił jej z domu ani nie nasłał na nią chodzącej poduszki, więc uznała, że nie będzie za bardzo się kontrolować, tak jak robiła to wcześniej. Zresztą, dopiero teraz zaczęło jej się całkiem przyjemnie rozmawiać ze swoim nowym, dziwnym znajomym, a to było coś - przeważnie nie lubiła ludzi, nie interesowała się nimi i rozmawiała, bo musiała.
- Dla mnie to żaden argument. Właśnie to, że jesteś sławny może przynieść ci więcej obelg, niż byś sobie wyobrażał - spojrzała na niego z pewnym siebie uśmiechem. - Albo się to nie zmieni w ogóle, poczekamy, aż ktoś cię tak nazwie i wtedy wyciągniemy wnioski - zakończyła zgrabnie temat, wyraźnie pochłonięta obserwacją roślin i papierosem. Nie mogła wpaść na pomysł jaki miał smak. Miała wrażenie, że lukrecji, jednak tak bardzo pochłonięta odgadywaniem smaku na kilka chwil wyłączyła się. Dopiero uciekająca szafka, która uderzyła ją przypadkiem w piszczel sprowadziła ją na ziemię. Jęknęła głośno, prawie upuszczając sobie resztkę papierosa na drugą rękę.
- No, powiedzmy, że to uzależnienie. A coś innego? Nie wiem, coś jak papierosy - westchnęła, gasząc niedopałek, zamykając okno i wracając do Kostji. Usiadła w fotelu obok, rozmasowując nogę.
- Właściwie dlaczego pijesz ten eliksir? -spytała, lecz nie dane było jej długo ciągnąć Kostji za język, kiedy role się odwróciły.
- Uciekłam od rodziny. Studiowałam w Ameryce, ale nie podobali mi się tamtejsi ludzie, do Francji nie wracałam, bo rodzice się mnie wyrzekli, więc uznałam, że depresyjna pogoda Londynu mi odpowiada. Tu przynajmniej nikt nie chce wydać mnie za mąż w interesach - wzruszyła ramionami, wyjawiając w skrócie jak wyglądała kwestia przeprowadzki do Anglii. A tak naprawdę nie wiedziała czemu akurat znalazła się w tym miejscu. Tak po prostu czuła, że się tu może ewentualnie odnaleźć.
- Dobra, to opowiedz mi o swojej historii z lataniem. Podobno te historie zawsze są interesujące... daj mi się zrozumieć - ułożyła się wygodnie, wcześniej wyciągając chłopakowi koc spod głowy, którym się przykryła.  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 26
Skąd : Kijów
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1026
  Liczba postów : 102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13716-konstantin-dementiew?nid=7#364177
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13717-priwiet#364180
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13721-kostja#364254
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13719-kostja-dementiew#364221




Gracz






PisanieTemat: Re: Domek Kostji   Czw Gru 08 2016, 13:47

Och, moja poduszka jest tak naprawdę niesamowicie miła i nigdy by nikogo nie zaatakowała. Ale czasem w nocy przychodzi się przytulać, niemal znikąd. Nie dziwne, że jesteś mną zainteresowana! Osobiście uważam, że jestem bardzo interesujący i inteligentny, ale to dlatego, że mam o sobie wygórowane mniemanie. Ja w zasadzie też rzadko interesuję się ludźmi, głównie dlatego, że uważam miotły za znacznie bardziej fascynujące towarzyszki.
- No jasne, wiele obelg. Raczej mówię o przeciętnym Johnie, który mnie poznaje i wie, że jestem sławny - tłumaczę, wzruszając ramionami i prycham na Ciebie po raz kolejny, bo jestem święcie przekonany, że wiem co mówię, bo w końcu to ja jestem znany, a nie Ty! Czy mam, czy nie mam racji, to już inna sprawa.
Drążysz temat uzależnienia, a ja Cię znam za krótko, więc nie powiem o swoich większych słabościach. Tak naprawdę uwielbiam Lulka, bo po użyciu go można latać bez miotły, ale to nie mi nie przystoi i nie zażywam go regularnie, więc nie wiem, czy to się zalicza.
- Nie mam. Chyba, że chodzi Ci o jakieś drobnostki, czyli picie dużej ilości kawy - odpowiadam ze zmarszczonymi brwiami. Uśmiecham się na Twoje kolejne pytanie, bo czyż nie widać dlaczego go piję, po moim ostatnim zachowaniu? - Bywam bardzo nadpobudliwy. Co nie byłoby złe, gdybym nie wpadał też często w furię. Zachowuję się jak szaleniec, kiedy jestem na coś zdenerwowany. Więc wolę go pić - na to pytanie akurat mogę spokojnie odpowiedzieć, bo mój trener o tym wie i ogólnie dość szczerze wszystkim to mówię.
Aż zaczynam kasłać nad moją zimną herbatą, kiedy opowiadasz swoją historię, rodem z telenoweli brazylijskich, które moje matka lubiła często oglądać. Skróciłaś mi swoją historię, niemalże w dwóch zdaniach.
- Łał, ucieczka przed rodzicami, którzy chcąc wydać za mąż? To bardzo... - szukam na to słowa, bo trochę chce mi się śmiać z tej sytuacji rodem z książki, z drugiej strony, nie chcę Cię przecież urazić. - ... no wiesz, prawie jak z jakiejś historii o księżniczce.
Zabierasz mi koc spod głowy i przykrywasz się nim, ja syczę na Ciebie niezadowolony, a potem podnoszę się z fotela i patrzę na Ciebie zdziwiony. - Moją historię? Nie ma w niej nic ciekawego. Nawet nie wiem o czym miałbym mówić. Wsiadłem, poleciałem i okazało się, że jestem niezły - mówię swoją bardzo nudną historię. - Rozczarowałem Cię? - pytam i zmieniam miejsce ze swojej kanapy, na oparcie Twoje fotela. - Hej, może oprowadzić Cię po domu? - proponuję uprzejmie, bo skoro zarzekałaś się, że pójdziesz, a jednak dalej tu siedzisz, to coś musi znaczyć! Ale nie wiem jeszcze co! - Na przykład, nie widziałaś jeszcze sypialni - dodaję i kładę Ci rękę na kolanie. Pewnie zabrzmiałbym jak stary zboczeniec, dlatego macham przy tym wesoło brwiami i mrugam do Ciebie, żebyś mogła to odebrać jako żart. Jeśli chcesz to odebrać jako żart. Trochę badam teren czy Ci się odrobinę podobam!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 25
Skąd : Marsylia, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 131
  Liczba postów : 107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13629-josephine-leblanc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13636-jose-zaprasza#362908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13635-sowka-josephine-leblanc#362907
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13634-josephine-leblanc#362906




Gracz






PisanieTemat: Re: Domek Kostji   Czw Gru 08 2016, 18:43

Zaśmiała się słysząc jego słowa, ale przez chwilę i jej mina na moment spoważniała.
- Daleko mi do księżniczki - stwierdziła spokojnie, spoglądając przed siebie. - Bliżej do czarnej owcy, bo uciekłam. Wiesz, interesy ojca nie poszły tak jak trzeba, dlatego odcięli mnie od wszystkiego. Nie chcieli nawet, żebym skończyła studia i realizowała się jako uzdrowiciel, bo w ich mniemaniu miałam siedzieć z mężem w domu - dodała jeszcze, tym optymistycznym akcentem kończąc temat.
I niestety, naprawdę się rozczarowała sądząc, że wszyscy mają na swoim koncie jakąś ciekawą historię. Albo miał i nie chciał się dzielić.
- Troszkę - odparła, myślami wciąż będąc przy temacie swoich rodziców. Dlatego ten dziwny gest i pytanie odebrała w rzeczy samej jako żart, bo już dawno doszła do wniosku, że nie powinna traktować części wypowiedzi padających z ust Kostji na poważnie. Dopiero uczyła się których, ale chyba wychodziło jej to coraz lepiej. Uniosła się nieco na łokciach, chwytając dłoń chłopaka i splatając z nią palce.
- Chętnie zobaczę resztę pomieszczeń, ale sypialnie zostawmy może na inny dzień, mon chéri - podniosła się na proste nogi, nie śpiesząc się specjalnie z puszczeniem jego dłoni. Z drugiej strony podświadomie czuła, że buntuje się cała jej istota i jej charakter. Buntowała się, bo nie dopuszczała tak blisko siebie nikogo i przerażało ją to, że z Kostją było inaczej. Nawet teraz, kiedy trzymała w swojej chłodnej, drobnej dłoni jego rękę nie odczuwała tego jako zwykłego gestu. Miała to do siebie, że wszystko musiała przekalkulować na chłodno, ale nie chciała robić tego teraz i uciekać z powrotem jak dzikus do swojej dżungli.
- No więc? Nie boisz się już, że przywiążę cię do łóżka i zamieszkam w twoim domu? - przyglądnęła mu się, czekając na reakcję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 26
Skąd : Kijów
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1026
  Liczba postów : 102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13716-konstantin-dementiew?nid=7#364177
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13717-priwiet#364180
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13721-kostja#364254
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13719-kostja-dementiew#364221




Gracz






PisanieTemat: Re: Domek Kostji   Pią Gru 09 2016, 17:28

- Och, oczywiście. Widzę, że jesteś buntowniczką - mówiąc to uśmiecham się do Ciebie szeroko, bo moje lekkie kpiny nie są wcale niczym złym. Po prostu nie mogę się powstrzymać, słysząc Twoją niesamowitą historię. - W każdym razie dobrze, że uciekłaś. Inaczej prawdopodobnie zgubiłbym miotłę, albo umarł gdzieś w lesie - dodaję trochę bardziej optymistycznie niż Ty. Współczuję Ci trochę, że masz złe kontakty z rodziną. Osobiście nie wyobrażam sobie życia bez kontaktu z moją matką. Mój ojciec nie żyje, ale ona jest dla mnie wszystkim. Dlatego patrzę przez chwilę czujnie na Ciebie i zastanawiam się, czy to może przez to bywasz odrobinę dziwna i dzika w obyciu. Jednak póki co wracasz na normalne tory i z naszej dwójki to ja obecnie wydaję się być chyba bardziej nie z tej ziemi.
Naprawdę nie pogniewałbym się, jakbyś nie uznała tego za dowcip i poszła ze mną do sypialni! Ale ważne też, że nie obraziłaś się i przyjęłaś na luzie moją dwuznaczną propozycję. Też dopiero uczę się kim jesteś. Zaskakujesz mnie tak śmiałym gestem i już nie jestem pewny co jest żartem, a co nie. Wytrącasz mi z ręki moją główną broń i gubię się w tej zabawie słów i dwuznaczności.
- Och. Jest tu tylko kuchnia i łazienka oprócz sypialni. No i piwnica, ale tam raczej nie mam w zwyczaju zapraszać gości -mówię, podnosząc się z miejsca razem z Tobą i ciągnąc Cię za rękę w stronę kuchni. Tam akurat dwie miotły do zamiatania podłogi, nie takie na których latam, walczyły zaciekle między sobą, więc uspokajam je szybkim ruchem różdżki. - Więc jeśli nie chcesz zobaczyć mojej sypialni, możemy jeszcze iść razem do łazienki - dodaję i już ciągnę Cię dalej, gdzieś w stronę schodów zanim zdążysz się porządnie rozejrzeć. - Jest na piętrze. Wiesz, trochę się jeszcze boję, ale uznałem, że w sumie może być całkiem przyjemnie, jak mnie przywiążesz do łóżka - żartuję sobie i śmieję się ze swojego niezwykle udanego dowcipu. Skaczę wesoło po schodach, dalej trzymając Twoją niebywale chłodną dłoń. Moi gracze qudditcha na dłoniach są teraz jeszcze szybsi i bardziej rozpraszający.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 25
Skąd : Marsylia, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 131
  Liczba postów : 107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13629-josephine-leblanc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13636-jose-zaprasza#362908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13635-sowka-josephine-leblanc#362907
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13634-josephine-leblanc#362906




Gracz






PisanieTemat: Re: Domek Kostji   Pią Gru 09 2016, 20:22

Bogini flirtu z niej była żadna, chociaż czasami udawało jej się coś powiedzieć dwuznacznego. Dała się pociągnąć w stronę kuchni skupiając się początkowo na walce dwóch mioteł, ale nim zdążyła jakoś to skomentować i w ogóle rozejrzeć się czuła jak Kostja niemal wyrywa jej rękę ze stawów.
- Kostja, ej, jestem od ciebie mniejsza i drobniejsza, nie tak szybko, no... wyrwiesz mi rękę! - wyjęczała, przeskakując co drugi stopień za chłopakiem. Ten przystanął na chwilę, co poskutkowało zderzeniem jej nosa z jego ramieniem, bo nie zdążyła w porę zareagować.
- To jest twoja spokojniejsza strona? - spojrzała nań podejrzliwie, żartując sobie. Potem ruszyli w dalsze Kostja cribs, docierając do ostatniego pomieszczenia w domu. Spokój jaki tam panował bardzo ją zaskoczył.
- A jednak nie wszędzie w tym mieszkaniu walczą szafki i inne przedmioty - skomentowała niezbyt poprawnie układając zdanie, ale wiadomo było o co chodzi. Puściła rękę chłopaka, z zaciekawieniem oglądając plakaty i różne modele mioteł leżące na półkach. Na szmer dochodący z szafy nie zwróciła nawet uwagi.
- Bardzo kochasz ten sport, co? - odwróciła się przez ramię, by zlokalizować w którym miejscu znajdował się chłopak, a potem podeszła do niego tym razem przyglądając się tatuażom na jego rękach.
- Bolały? Ile ich masz? Tylko na rękach? - Jose była czysta jak łza, więc ciężko było jej zrozumieć modę na ozdabinie swojego ciała. Wciąż też miała niewielkie pojęcie o mugolach, dlatego jej pytania na ich temat czasem były dość dziecinne i proste. Uśmiechnęła się, obserwując cały czas ruszające się postacie. - Dziwne. Nie uciekają ci z rąk tak jak obrazy w szkołach?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 26
Skąd : Kijów
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1026
  Liczba postów : 102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13716-konstantin-dementiew?nid=7#364177
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13717-priwiet#364180
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13721-kostja#364254
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13719-kostja-dementiew#364221




Gracz






PisanieTemat: Re: Domek Kostji   Pon Gru 12 2016, 01:17

Och to świetnie, bo ja też nie jestem bogiem flirtu. Może miewam czasami przebłyski geniuszu w tej kwestii, ale zazwyczaj samo wszystko się u mnie rozwija i rzadko mam z tym jakieś problemy, tak samo jak nie oczarowuję nikogo znikąd, tekstami, które ćwiczę od zawsze. Moja pierwsza miłość zginęła mi dziś w błocie, a potem lataliśmy na niej po salonie. Póki co nie spotkałem dziewczyny bardziej pociągającej od tego drewnianego ideału.
- Och daj spokój, nie urwę ci ręki, też nie jestem specjalnym mięśniakiem - mówię i napinam biceps dla picu. Niby jest jakiś mięsień, ale nie rzuca on na kolana, przy tej dużej ilości kości i skóry. Nie jestem przyzwyczajony, że mogę tak machać dziewczyną jak chcę, zazwyczaj większość z nich jest mojej postury. Pewnie dlatego tak majtam Tobą na wszystkie strony i niespecjalnie zwracam na to uwagę.
- Jestem niespokojny? - pytam odrobinę nerwowo, bo pewnie jeszcze eliksir nie zadziałał, ale przynajmniej nie skaczę po suficie i miotle, tak jak wcześniej.
W końcu docieramy do mojego pokoju i staję obok Ciebie patrząc na wszystkim zawodników i niewielkie miotełki, przemieszczające się z miejsca na miejsce. Na mojej twarzy prawdopodobnie w końcu maluje się spokój i uśmiecham się błogo patrząc na to co znam i kocham. Leniwie odwracam głowę w Twoją stronę i kiwam się na potwierdzenie.
- Jak własną mamę - potwierdzam, kiedy Ty pytasz o moje szalone dłonie. - Bolały, ale są świetne. I nie uciekają, są przytwierdzone zaklęciem, tak jak prawdziwe tatuaże, niełatwo byłoby mi się ich pozbyć - dodaję rozglądając się po dłoniach w poszukiwaniu zawodników, którzy teraz dla zabawy umykali przed moim wzrokiem. - Może tylko na rękach, może nie - mówię i wzruszam ramionami z szerokim uśmiechem. Tak naprawdę nie mogą wjeżdżać zbyt często na klatę i nigdy poniżej pasa. Zadbałem o to u specjalistów. Nie mogły być w końcu tak niesforne jak moje meble.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 25
Skąd : Marsylia, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 131
  Liczba postów : 107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13629-josephine-leblanc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13636-jose-zaprasza#362908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13635-sowka-josephine-leblanc#362907
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13634-josephine-leblanc#362906




Gracz






PisanieTemat: Re: Domek Kostji   Pon Gru 12 2016, 01:54

Tak naprawdę przestała zwracać uwagę na to, czy Kostja był nadpobudliwy czy nie. Najwidoczniej jego towarzystwo podpasowało jej na tyle, że i ten drobny fakt przestał ją nareszcie razić.
- Może troszkę - odparła na pytanie chwilę wcześniej, gdy tylko się ocknęła z zamyślenia. Czasami łapała małe "zawiasy"; pewnie to była wina braku kawy albo małej ilości snu.
- Ale na pewno jest lepiej, niż na początku. Teraz przynajmniej nie chcesz mnie wpychać na miotłę, pomijając to, że chcesz wyrwać mi rękę a ja nie mam ochoty cię udusić - wytknęła mu ponownie, że jest mała i drobna, więc nawet i on byłby w stanie jej zrobić krzywdę, ale mówiąc to uśmiechała się lekko cały czas. Nie chciała na siłę udawać poważnej, skoro prawdopodobnie chłopak wcale nie wierzył w jej powagę.
- Może tak, może nie? Co to niby znaczy? - uniosła jedną brew, przypatrując mu się podejrzliwie. Fascynujących rzeczy dowiadywała się w wieku dwudziestu pięciu lat. Zaczynała odnosić wrażenie, że chyba najlepsze zdążyło ją ominąć, ale po prostu miała czasami skrajnie pesymistyczne nastawienie do pewnych kwestii. Na przykład, nigdy nie była na typowej imprezie, tylko na wystawnym balu, gdzie chodziła ubrana w eleganckie sukienki jak pajac. A wszystko przez to, że była więźniem swoich własnych dziwnych przekonań i wpływów matki. Zachciało jej się nagle wszystko nadrabiać, bo kto jej teraz zabroni? Wszystko, czyli wszystkie głupoty, które robiło się w szkole i na studiach, rzecz jasna, tłumacząc to wiekiem.
Spoglądając ponownie na tatuaże, tym razem już z mniejszym entuzjazmem, w końcu jeden dźgnęła palcem, co nie spodobało się graczowi. W sekundzie zniknął z pola widzenia a ona nie wzięła pod uwagę faktu, że samego Kostję mogło zaboleć dźgnięcie paznokciem. Mrucząc po francusku, że to nie było celowe, zgarnęła włosy za uszy, ostatecznie krzyżując ręce pod biustem na czarnej bluzce.
Gdy tylko zapadła między nimi chwila ciszy, której nie chciała przerywać, Josephine ogarnęła swoim medycznym móżdżkiem, że chyba się zasiedziała. To znaczy, nie przeszkadzało jej to, jednak strona zawodowa ponownie wzięła górę. Poczuła się też jakby... zawstydzona? Nie wiedziała czemu, bo wcześniej nie odczuwała czegoś takiego. Ale pomimo skrępowania i lekko widocznych rumieńców, nie wyminęła chłopaka, by rzucić się do ucieczki. Póki co.
- Kostja, żarty żartami, ale powinieneś się położyć ze względu na głowę. Jutro może cię jeszcze troszkę pobolewać. A ja jako twoja opieka zdrowotna nie chcę za to odpowiadać i za kolejny wypadek, gdy ci się zakręci w głowie... - zaczęła nagle, ponownie wiercąc mu dziurę w brzuchu. W pewnym momencie jednak słowa dziewczęcia przybrały bardziej wyraz uroczego bełkotu, niż poprawnej składniowo wypowiedzi, co chyba zawstydziło ją bardziej. Płonąc rumieńcem, otworzyła usta, by coś jeszcze dodać - szybko zaniechała swojego planu, po czym po krótkiej chwili namysłu jakby nigdy nic ominęła Kostję, kierując się stronę schodów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Domek Kostji

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Opuszczony domek na drzewie
» Domek na drzewie
» Domek z modeliny (MG: Austria)
» Dom, domek, domeczek.
» Domek Gabrielle

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
mieszkania
-