IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Im głębiej w las, tym więcej drzew

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Ipswitch
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 72
  Liczba postów : 83
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13755-madeleine-rose-swinton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13758-mad-die
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13757-mad-die
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13756-madeleine-rose-swinton




Gracz






PisanieTemat: Im głębiej w las, tym więcej drzew   Pon Gru 19 2016, 03:29


Retrospekcje

Osoby: Mad i Gemma
Miejsce rozgrywki: Zakazany Las
Rok rozgrywki: 2015
Okoliczności: Mad namawia młodszego Puchona, żeby razem z nią poszedł w nocy dla żartu do Zakazanego Lasu, nieświadoma konsekwencji, jakie to może przynieść, chce się jedynie zabawić jego kosztem. Gemma domyślając się złych intencji koleżanki, postanawia wyruszyć jej tropem...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Ipswitch
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 72
  Liczba postów : 83
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13755-madeleine-rose-swinton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13758-mad-die
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13757-mad-die
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13756-madeleine-rose-swinton




Gracz






PisanieTemat: Re: Im głębiej w las, tym więcej drzew   Pon Gru 19 2016, 03:39

Przykucnęła na skraju polanki, wiedziała, że puchon już jej nie znajdzie. Widziała jak stoi przerażony, trzęsąc się na galaretowatych nogach. Był pulchniutki i mało sprawny fizycznie. Raczej ciapowaty i wyśmiewany przez większość rówieśników, choć nader sympatyczny chłopak, który nic nikomu nigdy nie zawinił - wręcz przeciwnie - pomimo obelg i całej fali złośliwości kierowanych pod jego adresem, był niesamowicie ufny i przyjacielski. Biedny, głupi tępak... No to się teraz wpakował. Zatarła ręce i oblizała usta. Miała jeszcze w zanadrzu parę sztuczek, gdyby zbyt łatwo odnalazł ścieżkę do zamku - ale spokojnie! Już ona zadbała o to, żeby wciągnąć go na tyle głęboko, żeby nie była konieczna zbyt szybka interwencja. Rzuciła chwilę wcześniej zaklęcie wyciszające, żeby nie zdradzić swojej pozycji stąpnięciem na jakąś głupią gałąź i teraz miała pewność, że żaden akt z tego spektaklu jej nie ominie!
- Madeleine? - Krzyknął łamiącym się głosem chłopak. Nie widać tego było z tej odległości, ale łzy spływały po jego policzkach. Zaklęła w duchu ciszej ty głupku, bo jeszcze nam tu coś sprowadzisz tym swoim zawodzeniem! Rozejrzała się nerwowo. Hmm... w zasadzie to może nawet byłoby ciekawiej. Poprawiła swoją pozycję, bo tyłek zaczynał ją boleć. - Ktokolwiek?! Proszę... pomocy! - Puchon kręcił bączki i - daję słowo - pewnie wywierciłby dziurę w ziemi, gdyby nie trzask, który dobiegł od drugiej strony polanki. Nagle wszystko jakby zamarło. Maddie skupiła wzrok w tym jednym punkcie. Chłopiec również. Zaczął dygotać na całym ciele, był totalnie sparaliżowany. Z gęstwiny zaczęło wychodzić coś... coś dużego - czarny kształt na tle jeszcze ciemniejszych drzew. Słyszała tylko trzask przedzierającej się istoty, szum własnej krwi w głowie i swój oddech. Na moment go wstrzymała.
Usłyszała nieludzki krzyk, istota jakby wstała na dwie nogi i jej sylwetka gwałtownie urosła. Był to centaur. W rękach dzierżył łuk. Z lasu zaczęły wychodzić kolejne. Większość z nich miała swoje łuki w pozycji gotowej do strzału - wszystkie celowały w chłopaka, a wyraz ich twarzy nie sugerował przyjaznych intencji...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Elstow, Bedfordshire
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 730
Dodatkowo : kapitan drużyny Huffu
  Liczba postów : 461
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13545-gemma-harper-twisleton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13551-gemm-dobry-c#360801
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13552-najbardziej-poturbowana-sowa-w-hogu#360803
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13553-gemma-harper-twisleton#360808




Gracz






PisanieTemat: Re: Im głębiej w las, tym więcej drzew   Pon Sty 02 2017, 02:45

Gemm wyszła tylko do kuchni po kanapkę. Zawsze, kiedy nie mogła zasnąć, jadła. Jej metabolizm musiał być przyzwyczajony do nocnego podjadania, bo jakimś cudem nadal nie była szersza niż wyższa. No, ale mniejsza z tym…
Nie zdążyła podejść do obrazu z owocami, kiedy kątem oka zobaczyła małą postać znikającą na szczycie schodów. Patrzyła chwilę za chłopaczkiem. Była głodna i w sumie to nie jej interes, gdzie gówniak lata po nocy, ale jeżeli przez smarka Hufflepuff straci punkty… Niektórzy byli naprawdę samolubni. Załamana, zdecydowała się pójść za dzieciakiem i ściągnąć go z powrotem do Pokoju Wspólnego. I może wcześniej trzasnąć kilka razy jego głową w klepsydry z punktami domów, żeby sobie utrwalił, ile Borsukom brakuje do Pucharu.
Weszła do sali wyjściowej akurat, gdy mały Puchon opuszczał zamek z jakąś większą od niego postacią. Nie, przepraszam. Nie z „jakaś”, a z Madeleine Swinton. Gemma od razu poczuła jak burzy się w niej krew. Chora psychicznie Ślizgonka, która traktowała innych, mniejszych i słabszych oczywiście, jak zabawki. Gemm doskonale ten typ ludzi z bidula. Znała i szczerze nienawidziła. Kiedy sama była pożałowania godną sierotą, po prostu ich unikała, gdy jednak w jej własnym życiu się poukładało, nie mogła już odwracać wzroku od nieszczęść innych, usprawiedliwiając się własną biedą. Mimo to nadal uważała się za członka elitarnego klubu ofiar losu, po prostu z wyższym stażem. Jej prywatną misją była zrobienie z udręczonych panów świata. Była jak ich ojciec chrzestny, ogłaszający krwawą wendetę na wszystkich gnębicielach.
Czuła się więc w obowiązku, mimo braku chęci, śledzić Swinton i jej aktualną ofiarę. Przewidując, że dziewczyna nie odda chłopaka po dobroci, Gemm zawróciła po różdżkę i okulary do dormitorium, po czym pognała na błonia. Nie zdziwiła się specjalnie widząc, że kierują się do Zakazanego Lasu. Niemniej jednak wcale jej się to nie podobało. Czego Ślizgonka naobiecywała gówniarzowi, że tak chętnie za nią tam lazł? W ogóle nigdy nie rozumiała tej dzikiej chęci zwiedzania przyszkolnej puszczy przez uczniów. Niektórzy chyba potrzebowali wpaść w sieć akromantuli, żeby zrozumieć, że tam naprawdę można zginąć.
Korciło ją żeby zawrócić i powiadomić jakiegoś nauczyciela, ale to z pewnością kosztowałoby Hufflepuff cenne w jej mniemaniu punkty, więc po chwili wahania zdecydowała, że sama odbije chłopaczka ze szponów Swinton.
Łatwiej powiedzieć, niż zrobić. Nie dość, że nie była w stanie ich dogonić, to gdy tylko weszli do Lasu, co chwila traciła ich z oczu. W końcu zgubiła ich kompletnie. Stojąc między drzewami, rozglądała się wkoło, próbując zdecydować, w którą stronę mogli pójść. Albo w którą stronę do wyjścia. Punkty nagle straciły w jej oczach na wartość i zrozumiała jak niesamowicie głupia była jej wcześniejsza decyzja. W tym momencie usłyszała cichy, przerażony głosik, który musiał należeć do Puchona. Kretynka Swinton musiała go porzucić. Serio, co z nią było nie tak? Przecież to to należało gdzieś zamknąć, bo stwarzało zbyt duże zagrożenie dla ludzkości. Pobiegła za głosem, który teraz był już solidnym krzykiem. Dobiegła na skraj polany i zobaczyła małego gapiącego się z przerażeniem w gąszcz po drugiej stronie. Spojrzała w tamtym kierunku i sama poczuła jak serce podskakuje jej do gardła. Wybiegła na polanę, złapała dzieciaka za ramię i schowała go za swoimi plecami. Groty strzał centaurów były teraz skierowane w nią. Chciało jej się płakać, nogi miała jak z galarety i utrzymywały ją w pionie chyba tylko z przyzwyczajenia. Wciąż osłaniając chłopca rozłożyła ręce w poddańczym geście. Nie miała najmniejszych szans ze stadem centaurów, jej jedyną nadzieją było paktowanie.
- Proszę – zaczęła, patrząc w oczy jednemu z centaurów, który wydawał jej się najstraszniejszy, a co za tym idzie najważniejszy – Nie mamy złych zamiarów – na potwierdzenie swych słów spokojnym i powolnym ruchem schowała różdżkę do kieszeni – Tylko się zgubiliśmy. Chcemy wrócić do zamku.
Nawet jej się obchodziło, gdzie teraz jest Swinton. Jeżeli jeszcze nie wisiała, przybita strzałą do jakiegoś drzewa, to pożałuje, że tak się nie stało, kiedy dorwie ją Gemma. O ile sama wyjdzie z tego cało…

______________________



PMS MONSTER ALERT! 25-30 każdego miesiąca!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28628
  Liczba postów : 31931
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Im głębiej w las, tym więcej drzew   Pią Sty 06 2017, 02:21

Centaur, do którego się zwróciłaś, obrzucił Cię wzrokiem. Z łatwością zauważył strach twój i chłopca, który przestraszony kulił się za twoimi plecami.
- Głupie ludzkie dzieci — powiedział wyraźnie, a jego słowa wręcz zadudniły Ci w uszach. - Po co pchacie się w szpony Zakazanego Lasu? Tutaj czyha was tylko zagłada.
Jeden z centaurów, którzy prężyli swoje łuki skierował strzałę w Twoją (@"Madeleine Swinston") stronę.
- Ujawnij się, czarownico — zakrzyknął i wypuścił jedną z nich w miejsce, w którym się znajdowałaś. Bełt zatrzymał się w pniu drzewa, parę milimetrów nad Twoją głową.
(przyp MG: jeśli nie wyjdziesz sama, centaur po Ciebie pójdzie, jeśli zaczniesz uciekać — zacznie się gonitwa, a centaur doprowadzi Cię siłą na miejsce obok drugiej autorki).
Największy ze stada zwrócił się do rudowłosej (@Gemma Twisleton).
- Zostaniecie odprowadzeni na skraj lasu. - istota zaryła kopytem w ziemi — Nie ważcie się więcej zbliżać do Zakazanego Lasu. Uprzedzam, że następnym razem nie będziemy łaskawi. - uśmiechnął się drapieżnie, machnął głową w stronę centaura, który wystrzelił strzałę, jakby nakazując mu, żeby został z waszą trójką i razem z resztą stada ruszył w dalszą pogoń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Ipswitch
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 72
  Liczba postów : 83
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13755-madeleine-rose-swinton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13758-mad-die
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13757-mad-die
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13756-madeleine-rose-swinton




Gracz






PisanieTemat: Re: Im głębiej w las, tym więcej drzew   Sob Sty 07 2017, 00:47

Strzała utknęła nad głową ślizgonki. Dziewczyna powoli uniosła wzrok zezując na nią z zaciekawieniem. Wstała powoli i ruszyła powoli na środek polany. Jej krok był pewny, choć spojrzenie nieco błędne. Resztki rozsądku podpowiadały jej, że nie należy rzucać się teraz z zaklęciami, bo może się to skończyć w najlepszym razie w Mungu, a w najgorszym w kostnicy. Został z nimi jeden... zwierzak? Istota? Miał odprowadzić całą trójkę do granicy lasu. Z nosa puchona wisiały smarki, a oczy były pełne łez. Szedł lekko skulony pojękując co chwila, kiedy centaur trącał go drzewcem włóczni w plecy, poganiając. Mad szła u boku Gemmy. Lepiej nie wiedzieć, co tej wścibskiej puchonce chodziło po głowie. Tak czy inaczej dziewczyna ścisnęła mocniej różdżkę w kieszeni. Gdyby dostatecznie szybko się odwróciła i zaatakowała centaura? Zostali już sami, reszta stada uciekła gdzieś dalej. Czy to było rozsądne choćby próbować?
No ale rozsądek nie należał do najmocniejszych stron dziewczyny. To wszystko jednak miało skończyć się ZA DOBRZE. Jej twarz spochmurniała, usta wykrzywiły się w grymasie niezadowolenia. Co za nudny, nieudany wieczór... Spojrzała w stronę dziewczyny stąpającej obok i pokazała jej język. - Gdyby bahor się nie darł, to nic by się nie stało. To jego wina. - Zadarła głowę do góry. - A ty... ty niepotrzebnie się zawsze wtrącasz! Na cholerę za nami tutaj lazłaś?! - Syknęła przez zęby. - I WCALE SIĘ NIE ZGUBILIŚMY GŁUPIE BYDLAKI! -Krzyknęła na całe gardło odwracając się w stronę prowadzącego ich centaura. Ten odpowiedział uderzeniem z drzewca włóczni. Ślizgonka wypuściła powietrze z płuc i upadła na ziemię metr dalej. Zacisnęła zęby i sięgnęła po różdżkę. - Sectumsempra! - Wykrzyczała celując w jego pierś. Z różdżki wypłynął strumień światła. Na jej twarzy wymalowana była zaciętość, oczy pozostały puste, a usta wykrzywił uśmiech. Rzuciła jeszcze spojrzenie na puchonkę, ciekawa, czy teraz też będzie w stanie ratować ich z opresji. Chłopak potknął się, próbując uciec i przewrócił na ziemię. Stłukł sobie nos i odczołgiwał się w bliżej nieokreślonym kierunku pochlipując.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Elstow, Bedfordshire
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 730
Dodatkowo : kapitan drużyny Huffu
  Liczba postów : 461
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13545-gemma-harper-twisleton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13551-gemm-dobry-c#360801
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13552-najbardziej-poturbowana-sowa-w-hogu#360803
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13553-gemma-harper-twisleton#360808




Gracz






PisanieTemat: Re: Im głębiej w las, tym więcej drzew   Sob Sty 14 2017, 13:49

- Zajebiście dobre pytanie, psze pana - mruknęła pod nosem i kątem oka zerknęła na przestraszonego chłopaczka za jej plecami. Co trzeba mieć w głowie, że lecieć do Zakazanego Lasu za Swinton? Bo że ona miała tam wyłącznie jakąś gównianą papkę to wiedziała.
Na dźwięk puszczanej cięciwy serce podskoczyło jej do gardła. Podskoczył również dzieciak i złapał ją za rękę. Chwyciła go mocno, bardziej żeby dodać otuchy samej sobie niż jemu, ale tego nie musiał wiedzieć.
Odetchnęła z ulgą, kiedy strzała utkwiła w pniu, ale tylko na chwilę, bo zaraz z krzaków wyszła Swinton. Ostatnie czego potrzebowała, to żeby centaury wzięły je za koleżanki. Dałaby sobie rękę uciąć, że do Ślizgonki nie docierało, że są kompletnie zdani na łaskę centaurów i nie powinni im podskakiwać. Gemma przyglądała się jej bacznie, oczekując że w każdej chwili powie lub zrobi coś głupiego.
 - Dziękujemy - odpowiedziała najwidoczniej najważniejszemu centaurowi i ciągnąc chłopaka za rękę ruszyła za tym, który miał ich odprowadzić.
Właściwie wszystko już było dobrze. Z centaurem nic im nie groziło. Gemma już nie mogła się doczekać, kiedu znów bezpiecznie znajdzie się w łóżku. Wcześniej musiala jeszcze tylko opierdoloć Swinton, chyba bardziej po to, żeby ulżyć sobie, bo wątpiła, żeby coś do niej miało trafić. Miała ochotę rzucić się na nią tu i teraz, ale nie mogła robić awantur przy centaurze, więc tylko zaciskała z wściekłością zęby. Wyśle jej potem rachunek za dentystę, bo jak nic jej przez nią powypadają.
Chłopaczek wciąż popłakiwał, więc Gemma ścisnęła jego łapkę pokrzepiająco i zmusiła się do lekkiego uśmiechu. Naprawdę wierzyła, że najgorsze już za nimi. Skąd miała wiedzieć, że Swinton jeszcze nie skończyła z próbami ściągnięcia na nich śmierci. Kiedy ta się odezwała, Gemm łypnęła tylko na nią wściekłym wzrokiem.
 - ZAMKNIJ SIĘ - również krzyknęła, próbując zagłuszyć obelgę rzuconą do centaura. Czy ona się chciała zabić, czy co? Na szczęście ten tylko ją zdzielił. Byłoby zbyt pięknie, gdyby na tym się skończyło. Gdy zobaczyła, że ślizgonka wyciąga różdżkę, szybko sięgnęła po swoją.
 - Expelliarmus - wycelowała, ale nie zdążyła. Różdżka Swinton przyleciała o jej ręki, niestety już po fakcie. Nie zamierzała jej oddać, właściwie to była wściekła na siebie, że nie zrobiła tego wcześniej.
 - Ty głupia pindo! - warknęła do niej i podbiegła do ranionego centaura - Chcesz go zabić?!
Teraz już byli martwi. Nie mógł im odpuścić po tak jawnym ataku. Najrozsądniej byłby uciekać ile sił w nogach, ale Gemma nie mogła po prostu zostawić żywego stworzenia, żeby się wykrwawiło.
 - Haemorrhagia iturus - wycelowała w pociętą klatkę piersiową centaura. Obróciła się w stronę leżącej Swinton - Bierz dzieciaka i uciekaj - rzuciła przez zęby, poczym wróciła wzrokiem do centaura i zaczęła mu cicho tłumaczyć - Nie wiedziała co robi, nie wiedziała jak to zadziała. Głupia jest, ale nie rób jej krzywdy. Ogarnę ją - chciałaby wierzyć w choć jedno słowo, które powiedziała. Prócz tego, że jest głupia. W to akurat nie wątpiła. Ogarnać ją? Niby jak? A może powinna jednak gdzieś to zgłosić? Nie chciała, żeby przez nią ktoś wyleciał ze szkoły, ale coraz bardziej wydawało jej się, że jeżeli Swinton będzie dalej bezkarnoe robiła co jej się podoba, ktoś w końcu straci życie.
 - Ferula/b] - zabandażowała otwarte, ale nie krwawiące już rany - [b]Przepraszam, lepiej tego zrobić nie umiem - odsunęła się od centaura powoli, tak jakby gwałtowne ruchy miałyby go bardziej rozjuszyć. Zerknęła przez ramię, sprawdzając czy Swinton jej posłuchała.

______________________



PMS MONSTER ALERT! 25-30 każdego miesiąca!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Im głębiej w las, tym więcej drzew

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Ferrels Wood, Northamptonshire

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
retrospekcje
-