IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 przeszłości, głośny wspomnień świst

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 149
  Liczba postów : 330
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4203-chantal-elise-juliette-de-lurien
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4208-chanticleer-i-jej-elfy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6412-chantalkowe-listy-milosne#180372




Gracz






PisanieTemat: przeszłości, głośny wspomnień świst   Czw 2 Lut - 11:26


Retrospekcje

Osoby: Chantal & Anthony
Miejsce rozgrywki: jakiś londyński muzyczno-magiczny pub (?)
Rok rozgrywki: Bieżący (?)
Okoliczności: spotkanie po latach


Spoglądając za siebie zastanawiasz się jak wiele zostawiłeś, co straciłeś, co przegapiłeś, co zniszczyłeś. I myślisz też o tym, które wybory były słuszne, a których nigdy nie powinieneś podjąć. I które osoby słusznie obdarzyłeś miłością, a które ani odrobinę na nią nie zasługiwały.
I miłym uczuciem jest dojść do wniosku, że miejsce w którym się teraz znajdujesz jest najlepszym z możliwych miejsc w jakim znaleźć się mogłeś. Gdzie śmiech znajomych wypełnia przestrzeń, gdzie muzyka rozchodzi się przyjemnie między palcami, lawirującymi pewnie na strunach już tak bardzo wysłużonych. Gdzie ludzie przychodzą by spędzić miło czas i nie trwożyć sobie głowy problemami, by posłuchać melodii tak ciepłej, płynącej gdzieś pod sufitem, rozgrzewającej myśli i serce. By wznieść toast za przykre chwile i zostawić je za sobą, tak po prostu.
Tak po prostu..
I spoglądając teraz z niewielkiej sceny, na ludzi, którzy biją brawa nie żałujesz niczego co zdarzyło się w życiu, bo wiesz, że to wszystko sprowadziło Cię do tego miejsca właśnie. I kłaniając się w pół, na Twojej twarzy pojawia się szczery uśmiech, będący obrazem czystego spełnienia. I z tym uśmiechem podążasz do baru, gdzie nalewają Ci czegoś mocniejszego, by uczcić kolejny udany występ.
- Padam z nóg, na dziś już kończę.. - powiedziała spoglądając na barmana, który też nie był w najlepszej formie.
- Zabiorę gitarę i spadam do góry, porządnie się wyspać.. - do góry, do swojego ciasnego i najsłodszego mieszkanka pod słońcem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Wiek : 23
Skąd : Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 237
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 361
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6357-anthony-roberts
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6358-jak-sie-bawic-to-na-maxa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6359-lucek




Gracz






PisanieTemat: Re: przeszłości, głośny wspomnień świst   Czw 2 Lut - 11:54

Nie poznajesz siebie w lustrze. Kiedyś dostrzegłbyś jakieś resztki, przebłyski własne ja. Dzisiaj nie wiesz już, czy naprawdę nazywasz się tak jak to widnieje w polu odbiorcy kiedy przychodzą rachunki. Wiesz ile czasu zajmuje wyjście z łóżka? Doprowadzenie siebie do stanu jakiejkolwiek użyteczności. Trzeba zrobić jeszcze tyle rzeczy.
Zawsze znikał, zawsze gdzieś szedł. Nigdy nie stał w miejscu jakby miało to czymś grozić. Jakby osadzenie się w jednym, ciepłym miejscu na dłużej było złe. Czy przynosiło szkody. Być może dla niego właśnie tak było, nie wytrzymał w miejscu nie dłużej niż miesiąc. Jakby reszta świata do niego krzyczała, że ma ruszać. Udać się tam, zobaczyć to... Podróżnik. Uciekinier. Wiele rzeczy można o nim powiedzieć. Dzisiaj był po prostu Tonym.
I widok Tonego grającego w karty przy jednym ze stolików nie był zaskakujący. Szeroki uśmiech na nieogolonej twarzy, mina która nigdy nie zdradzała tego o czym myślał. Spojrzenie przeszywające cię aż do kości. W tym momencie przeszywały one karty przeciwnika...
I wtedy to usłyszał. W sumie wcześniej nie zwracał na nic uwagi, tylko na swoich karcianych towarzyszy. Teraz odwrócił się i rozejrzał po sali. A raczej tej drugiej części, gdzie ludzie zachowują się jeszcze w przyzwoity sposób. Wstał od stołu i wejrzał do tego drugiego pomieszczenia.
Jasna czupryna, gitara w dłoni i skupienie widoczne przy każdym najmniejszym ruchu. Tego się nie spodziewał. To tak, jakby wrócić wstecz o kilka lat. Oparł się o framugę i skrzyżował dłonie na wysokości klatki piersiowej, tylko po to aby słuchać. W głowie pojawiła się pustka, dosłownie, jak nigdy w życiu, nie wiedział co ma powiedzieć.
Potem wstęp się skończył a jego punkt obserwacyjny się przemieścił. I tak ruszył w jej kierunku. Jakby robił to już milion razy, bez większego problemu. Zdążył jeszcze usłyszeć jej ostatnie słowa. -Nie ma jeszcze dwudziestej a Ty już chcesz iść spać?-Może się pomylił, może to tylko złudzenie jakie wywołały szklaneczki czegoś mocniejszego i bezsenność. Uśmiechnął się unosząc jeden z kącików ust, proszę państwa, to był właśnie ten słynny uśmieszek. Wrócił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 149
  Liczba postów : 330
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4203-chantal-elise-juliette-de-lurien
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4208-chanticleer-i-jej-elfy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6412-chantalkowe-listy-milosne#180372




Gracz






PisanieTemat: Re: przeszłości, głośny wspomnień świst   Czw 2 Lut - 14:50

Pochwyciła w dłoń szklankę, wypełnioną brunatnym płynem i uniosła ją do ust, wypijając niewielki łyk alkoholu. Przyjemnie było napić się ze znajomymi, po całym dniu pracy. Niegdyś takie rzeczy kończyły się niemalże utratą kontroli, przytomności, niekończącymi się wyrzutami sumienia. Tak dziś to wszystko był tak dziwnie niewinne, że aż nie do pomyślenia, iż mogło mieć w ogóle miejsce. Spokój, jaki temu towarzyszył, był przyjemnie kojący.
A już mając się zbierać, tak jak to powiedziała barmanowi odstawiła szkło na bar, gdy w tym właśnie momencie usłyszała za swoimi plecami głos. Niby znajomy, ale niezupełnie. I już chciała odpowiadać, choć sama nie wiedziała, komu. A gdy odwróciła się by zobaczyć autora tych słów, ujrzała przed oczami twarz, której od tak dawna nie widziała, a którą wspomnienia czasami same przywoływały. Wstrzymała oddech. Ta twarz..którą teraz lustrowała z niespożytą ciekawością.
Dłuższą chwilę zajęło jej dojście do siebie, oderwanie od niego wzroku i zastanowienie się nad emocjami, jakie wypełniły jej ciało, a także nazwanie ich odpowiednio.
A po tej niekrótkiej chwili zadumy uśmiechnęła się szeroko, ciesząc się niezmiernie na jego widok, przecież ukrywać tej radości wcale nie chciała. I wiedziała doskonale, że tej radości towarzyszy coś jeszcze, jednak nie odkryła póki co, co to może być.
- Roberts! – wydusiła w końcu z siebie jakiekolwiek brzmienie i nie czekając ani chwili, zeskoczyła z barowego krzesła i zawisła na jego szyi. Objęła go mocno rękami, a jej serce zabiło mocniej. Tak po prostu na widok starego znajomego. Przecież nic więcej być to nie mogło.
- Co Ty tu robisz? – zapytała, odrywając się w końcu od chłopaka. Była naprawdę zaskoczona jego widokiem, nie mogła jednak nie zgodzić się, że mile zaskoczona. Na twarzy wykwitł jej rumieniec, jakiego dawno tam dojrzeć nie można było, oczy zaczęły szklić się dziwie, nawet głos stał się o oktawę wyższy, albo to było tylko złudzenie.
- Napijesz się czegoś? Siadaj.. – zaproponowała, zapominając zupełnie o tym, że jest zmęczona i, że przed paroma sekundami nie marzyła o niczym tak bardzo jak o śnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Wiek : 23
Skąd : Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 237
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 361
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6357-anthony-roberts
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6358-jak-sie-bawic-to-na-maxa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6359-lucek




Gracz






PisanieTemat: Re: przeszłości, głośny wspomnień świst   Czw 2 Lut - 15:17

A jeżeli się pomylił? I to była tylko łudząca kopia dziewczyny, którą kiedyś znał? Nie mogła to być prawda. Uczucie, które towarzyszy mu kiedy słyszy jej grę jest niezastąpione. Nigdy się nie powtórzyło. Do teraz. Szok, który dostrzegł na tej bladej cerze jasno dał mu do zrozumienia, że go rozpoznała i wcale się nie pomylił. Niedowierzanie. Czyli czuła dokładnie to samo co on w tym momencie. Bo ludzie! Jakie są szanse, że ta dwójka ponownie się spotka? Gdzieś daleko od szkoły, od pobliskich wiosek czy pubów.
A jednak...
I wtedy niespodziewanie podeszła do niego. Takie reakcje zawsze go zaskakiwały. Być może poczuł się nawet nieswojo kiedy tak go przytuliła, nie żeby to w jakiś sposób go odtrącało. Po prostu zapomniał. Zapomniał, że kiedyś takie reakcje były na porządku dziennym, że kontakt fizyczny może być po prostu niewinną formą uprzejmości czy zażyłości między ludźmi.
-Hej Chan.-Powiedział spokojnie, lekko przyduszony przez jej uścisk. Odwzajemnił go jednak, jakby to była najnormalniejsza rzecz na świecie. Powiedziałby, że było to nawet miłe. Zaśmiał się ponad jej głową i lekko rozczochrał jej włosy. Bardzo surrealistycznie.
-Jak zwykle. Rozrabiam.-Uśmiechnął się lekko i puścił jej oczko.-Zostawiłem w innym pomieszczeniu paru kilku niezadowolonych panów. Będę musiał później odebrać swoją nagrodę.-Powiedział, tym swoim zwykłym spokojnym może nawet lekko nonszalanckim tonem. Dokładnie tak, jakby nic się nie zmieniło. Jakby nigdy stąd się nie ruszył. I jakby nigdy nie doszło do ich wcześniejszych rozmów, które zapoczątkowały wielkie mętliki.
Usiadł na jednym z barowych stołków i oparł się o bar, zaglądając co tam ciekawego mają mu do zaoferowania.-Coś ostrego, mocnego. -Powiedział, tak jakby wcale nie wlał w siebie sporej części tutejszego alkoholu. I jak zawsze, trzymał się zadziwiająco dobrze jak na jego warunki.
Zerknął w kierunku sceny i lekko skinął na nią głową.-Widzę, że wróciłaś do tego.-Jedna warga się uniosła, posyłając jej coś w rodzaju wtajemniczonego uśmieszku. Miał jedynie nadzieję, że wiedziała do czego pił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 149
  Liczba postów : 330
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4203-chantal-elise-juliette-de-lurien
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4208-chanticleer-i-jej-elfy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6412-chantalkowe-listy-milosne#180372




Gracz






PisanieTemat: Re: przeszłości, głośny wspomnień świst   Czw 2 Lut - 19:13

Umysł wypełniły jej wspomnienia. Tak wiele wspomnień. Będących cieniem przeszłości. Tych dobrych wspomnień, wartych zapamiętania. I tych, których pamiętać wcale nie chciała. Nie mogła jednak pozwolić sobie na zapomnienie jednych i drugich, bo dzięki niech stała się stojącą tu Chantal.
- Robisz jakieś ciemne interesy w naszym pubie? – zapytała, mrużąc oskarżająco oczy, po czym obdarzyła go uśmiechem. Uśmiechem tak swobodnym i przyjemnym. Uśmiechem, który Roberts mógł widzieć po raz pierwszy na jej twarzy.
Usiadła z powrotem na barowym hokerze, tuż obok niego. Milcząc przez chwilę. Pozwalając by sytuacja nabrała nieco ogłady. Bowiem nikt nie spodziewał się takiego spotkania. A ona w ogóle nie przypuszczała, że spotka kiedykolwiek kogoś z przeszłości, a już na pewno nie jego.
A gdy w końcu on przerwał milczenie, pytając ją o grę, podążyła wzrokiem za jego spojrzeniem i zawiesiła oko na scenie, na której jeszcze parę chwil temu lawirowała palcami między strunami gitary. Racząc publiczność swoim talentem, którego nie można jej było odmówić. Potrafiła zatracić się tak w swojej grze, w swoim świecie, że zabierała do niego wszystkich swoich słuchaczy, którzy niekiedy przychodzili do pubu tylko po to by jej posłuchać. I lubiła wiedzieć, że jest tu po coś. Że ktoś przychodzi tu dla niej. Że poprawia komuś nastrój, że pomaga odetchnąć.
- Tak, coś w tym rodzaju.. – przytaknęła z przyblakłym uśmiechem na ustach, pozostając myślami na scenie. Na scenie, na której przez te wszystkie lata wylała miliony tęsknot. Scenie malującej w jej głowie wszystkie najciemniejsze zakamarki przeszłości. A jednocześnie, dzięki której uwolniła umysł. Scenie, za sprawą, której stała się silniejsza. Tej scenie, przypominającej jej o miejscu, w jakimś kiedyś się znalazła i o tym, że nigdy więcej nie chciałaby już tam powrócić.
- I chyba nie zapowiada się, bym miała z tym skończyć.. – wróciła. Wróciła do pubu, do Robertsa, do tej chwili. Zamawiając im po szklance ognistej, przestawiła przy okazji chłopaka barmanowi.
- A Ty? Jak to z Tobą jest Anthony? – zapytała z nie mniejszą ciekawością w głosie niż miała to w zwyczaju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Wiek : 23
Skąd : Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 237
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 361
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6357-anthony-roberts
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6358-jak-sie-bawic-to-na-maxa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6359-lucek




Gracz






PisanieTemat: Re: przeszłości, głośny wspomnień świst   Sob 4 Lut - 12:16

Bo to tak jakbyśmy odwrócili się od tego kim jesteśmy, prawda? Tony zawsze był tego przekonania, że nie warto rozrywać przeszłości, doszukiwać się w niej czegoś, co można by było zmienić. Jest to bezsensowny proces. Pełen sprzeczności. A im dłużej człowiek w tym siedział, tym bardziej robił się szalony. Dosłownie.
-Od razu ciemne.-Wywrócił teatralnie oczyma z poważną miną, jednak jego wargi drżały. Nawet nie zamierzał ich powstrzymywać.-Ale uważaj kiedy będziesz przechodziła przez tamto pomieszczenie, no i nie wspominaj o mnie.-Pokiwał lekko głową. Nie jego wina, że był naprawdę dobry w kartach. Prawdopodobnie tak łatwo mu to szło, bo jego towarzysze wcale się nie przykładali do tej gry.
Życie było jedną wielką niespodzianką, prawda? Zaskakuje nas w najmniej oczekiwanych momentach i tych najmniej pożądanych. Nie, żeby się sprzeciwiał, naprawdę, w końcu uwielbiał kiedy coś się działo. Bo nie mógł znieść myśli, że to wszystko stanie w miejscu. A on osiądzie sobie spokojnie.. Cóż, gdziekolwiek.
Cieszył się z faktu, że chociaż ona znalazła swoje miejsce. Spojrzenie jakie rzuciła w kierunku sceny, na której przed chwilą dała występ powiedział mu wszystko co chciał wiedzieć. I przez jeden moment, taki jeden i malutki, żałował, że do niej podszedł. Jakby jego osoba miała kompletnie zaburzyć to, co na nowo odbudowała. To miejsce, ludzie. A on? Był jedynie przechodniem. Nie mającym tutaj już żadnego znaczenia. Pamięta doskonale dlaczego tak bardzo ciągnęło go do Chantel. Teraz gdy patrzył na nią, pochłoniętą we własnym rozmyśleniach. Tak, jakby była szczęśliwa... Wiedział, że mógł to zniszczyć.
-To świetnie. Naprawdę.-Powiedział, przyjmując trunek i witając się z barmanem. Uśmiechnął się lekko, jednak to nie było już to samo co jeszcze parę chwil wcześniej. Brawo Anthony. Spojrzał na dziewczynę, wiedząc, że nie dał po sobie niczego poznać. Bo był w tym zajebiście dobry. Nic się nie zmieniło.-Dajesz jakieś prywatne występy? Zapłacę.-Uśmiechnął się szczerzej, troszkę bardziej jak on.
Wzruszył lekko ramionami, bawiąc się szklanką. Wyjął papierosa i zerknął na Chan aby zobaczyć, czy w ogóle jest dozwolone tutaj palenie. Kto wie, ostatnio spotkał się z naprawdę ciekawymi rzeczami.-W ciągłym ruchu. Trochę tu, trochę tam... Ostatnio uderzałem w ciepłe klimaty. Zobaczymy gdzie teraz mnie zechcą.-Powiedział. Dokładnie tak. -Nawet nie wiem czy ktoś nie przejął mojego mieszkania... Naprawdę dawno tam nie byłem.-Mruknął. Bo ta kwestia naprawdę stała pod znakiem zapytania. Pewnie kompletnie zapomnieli, że płaci każdego miesiąca mimo, że jego noga nie stanęła w tamtym miejscu już od ponad roku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 149
  Liczba postów : 330
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4203-chantal-elise-juliette-de-lurien
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4208-chanticleer-i-jej-elfy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6412-chantalkowe-listy-milosne#180372




Gracz






PisanieTemat: Re: przeszłości, głośny wspomnień świst   Sob 11 Lut - 17:31

Pokiwała głową na jego ostrzeżenie, marszcząc przy tym brwi w zamyśle. Pamiętała jeszcze, że Roberts był typem, który lubił pakować się w kłopoty. Kiedyś wydawało jej się, że jest jej męskim odpowiednikiem. I może faktycznie kiedyś tak było.. Teraz jednak w jej życiu tak wiele się zmieniło, sprawiając wrażenie, że była to zmiana na lepsze.
Pozory jednak bywają bardzo mylące i możliwe, że coś, co wydaje się dla nas najlepsze i odpowiednie, a przynajmniej tak staramy to sobie wmawiać, zaciska powoli dłonie na naszym gardle, sukcesywnie pozbawiając nas tchnienia, doprowadzając do coraz intensywniejszych rozważań na temat naszej egzystencji, sprawiając, że dochodzimy do wniosku, iż nie ma ona zupełnie żadnego sensu.
- Tak, świetnie.. – powtórzyła po nim, zupełnie nie przywiązując wagi do tego, co mówi. W tej sekundzie ponownie zawędrowała myślami w zupełnie inne miejsce, była teraz między jednym akordem, a drugim, zatracając się powoli.
I dopiero, gdy na barze pojawił się ich alkohol, a Roberts wykonał ruch, odbierając go od barmana, spojrzała na niego, zauważając go jakby na nowo. I dopiero w tym momencie dotarł do niej sens jego ostatnich słów, wywołując na jej twarzy uśmiech, mówiący, że w jej głowie powstaje pomysł. Niecny pomysł, który mógł zadowolić ich oboje. Jednak nie przerywała mu. Pozwoliła mu mówić dalej. I słuchała uważnie jak lawirował między słowami, nie udzielając żadnej konkretnej odpowiedzi. Unikając prawdy, którą malowały jego oczy i delikatnie drżące wargi. Wargi wyglądające zupełnie tak samo, jak je zapamiętała, często patrząc na nie i zastanawiając się jak mogą smakować.
A gdy chłopak wreszcie dokończył swoją wypowiedź nie zastanawiała się długo. Chwyciła w dłoń szklankę z alkoholem i zeskoczyła zwinnie z barowego krzesła, podchodząc do sceny i zabierając z niej swoją gitarę szczelnie schowaną w futerale. Zawiesiła ją na ramieniu z konspiracyjnym uśmieszkiem i wróciła pod bar, gdzie siedział zaintrygowany Roberts. Podchodząc powoli, wyciągnęła do niego rękę wyczekująco.
- Chodź, jeśli naprawdę chcesz zobaczyć prywatny występ.. – mruknęła, spoglądając na niego i zastanawiając się na ile jest w stanie ująć jej dłoń. - Zabierz ze sobą alkohol, mogę nie mieć w domu czystych szklanek, gdy będziesz chciał więcej ognistej.. – dodała na koniec, uśmiechając się chytrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Wiek : 23
Skąd : Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 237
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 361
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6357-anthony-roberts
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6358-jak-sie-bawic-to-na-maxa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6359-lucek




Gracz






PisanieTemat: Re: przeszłości, głośny wspomnień świst   Nie 12 Lut - 12:37

Nie pakował się w kłopoty specjalnie, one się jego po prostu trzymały. Jednych trzyma się nazbyt opiekuńcza mama a jemu pozostało to. Kłopoty i chaos, który one powodują. Może właśnie dlatego nie zostaje w jednym miejscu dłużej? Może powoduje to szkody w otoczeniu, w którym właśnie się znajdował. A może po prostu nie znalazł miejsca, które przyjęłoby go w pełnej krasie, z każdą blizną, z każdym grzeszkiem.
Nigdy nie wierz temu, co widzisz. Nie ufaj ludziom, nie przywiązuj się do obecnego stanu rzeczy. Nigdy nie wiesz kiedy znajdzie się ktoś lub coś, co będzie chciało ci dokopać. Po prostu popatrzeć na twoją porażkę, jak wijesz się i zastanawiasz co poszło nie tak... Zawsze znajdzie się coś, co może wszystko spieprzyć.
Nie pytała o konkrety. Powiedział jej dokładnie to, co powinien. I nawet nie mijał się z prawdą. Nie wie gdzie teraz się uda, gdzie go nogi poniosą i gdzie go zechcą. W końcu nie wszystkie kultury przyjmują obcych z otwartymi ramionami, raz pogoniły go starsze panie broniące swoich interesów. Powiedziałby, że były bardziej przerażające niż najgorsze stworzenie w Zakazanym Lesie. Ugh. Jednak coś się zmieniło, chciał w końcu stanąć i po prostu odetchnąć. Nie chciał ciągle patrzeć na nierozpakowany plecak, jakby krzyczał, że już czas iż musi się zbierać. Nie żałował, w końcu taka była jego złota zasada. Robić wszystko tak, aby potem przed obliczem wyboru zrobić to ponownie.
Jakiś ruch wyciągnął go z jego rozmyśleń. Spojrzał na Chan i na to, co robiła. Pytania mieszały się z zainteresowaniem. Odwrócił się tyłem do baru i oparł o niego, upijając kolejny przyjemny i jakże potrzebny łyk trunku. Co planowała? Ten uśmieszek mówił wiele rzeczy, jednak nie to, co chciałby wiedzieć. Skubana.
-Ale będę miał występ za darmo? Widzisz, może i jestem dobry w karty ale fortuny na tym nie zbijam.-Uśmiechnął się lewym kącikiem ust i ujął jej dłoń. Sądziła, że tego nie zrobi? Iż jego uścisk będzie zaledwie muśnięciem? Drugą dłonią chwycił swój trunek i zszedł ze stołka. -Aż tak tragicznie grasz?-Zaśmiał się pod nosem, bo w końcu po co będzie mu ten cały alkohol? Lekko się ukłonił.-Prowadź.-Dodał.
Zaczynało się robić ciekawie, uwielbiał niespodzianki, szczególnie kiedy sam był ich twórcą. Odwrócenie ról było intrygujące i bardzo chciał wiedzieć, jaki to pomysł wpadł jej do głowy. Wesoła i energiczna Chan nie była tym, co zapamiętał. Ale sprawiała, że podobało mu się to jeszcze bardziej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 149
  Liczba postów : 330
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4203-chantal-elise-juliette-de-lurien
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4208-chanticleer-i-jej-elfy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6412-chantalkowe-listy-milosne#180372




Gracz






PisanieTemat: Re: przeszłości, głośny wspomnień świst   Wto 14 Lut - 9:14

Spoglądała na swoją dłoń, która wyczekująco zawisła w próżni między nimi. Patrzyła na nią i zastanawiała się, co może się stać, gdy on w końcu zdecyduje się ją ująć. Ciekawa była, czy przeszłość tak mocno wykroiła w jej duszy obrazy tamtych wspólnych chwil, że teraz może to na nowo odżyć w tych dwóch stojących obok siebie istotach.
I przyjemnym uczuciem było, gdy jej czekanie nie okazało się daremne, a jej przeczucia prawdziwe. Bo dreszcz, który powędrował od miejsca gdzie jego ciało złączyło się z jej ciałem był okropnie przyjemny. Od dawna zapomniany, prawie, że nieznany, niemalże nowy.
Na jego pierwsze słowa wywróciła tylko oczami i upewniła się, że jego uścisk jest na tyle mocny, by pociągnąć go za sobą, nie ryzykując wyślizgnięciem się dłoni z jego objęć.
- Doskonale wiesz jak gram. A ja doskonale wiem, jak lubisz, gdy to robię.. – powiedziała na koniec. Nie poruszyła ją jego uszczypliwa uwaga. Jakże mogła go pozostawić bez alkoholu, gdy jeszcze parę chwil temu tak bardzo domagał się czegoś mocnego?
W końcu ruszyła w stronę drzwi prowadzących na zaplecze, słysząc ciche kroki, jakie stawiał za nią Roberts. Nie odzywała się, nie odwracała głowy, napawała się ciszą. Możliwe, że nie wiedziała, co czyni w tym właśnie momencie i jak to się skończy.
Zaraz za drzwiami pojawiła się droga na zaplecze, a tuż obok niej schody. Ciemne, nieco stare, bardzo skrzypiące schody, prowadzące na piętro gdzie kryła się jej utopia. Niewielkie mieszkanie z jeszcze mniejszą kuchnią i łazienką, będące wszystkim, co teraz miała.
U schyłku owych schodów pojawiły się kolejne drzwi, a gdy je otworzyła wprowadziła chłopaka do środka. Kładąc gitarę na ciemnozielonej sofie zajmującej większą część salonu, będącego również sypialnią.
- Czuj się jak u siebie.. – odparła w końcu po tylu długich chwilach milczenia.
I dopiero wtedy zauważyła, że ani ona, ani on nie poluźnili uścisku, dalej trzymając się kurczowo. Nieco zmieszana, spojrzała, na Robertsa unosząc jedną brew ku górze, stawiając tym samym bezgłośne pytanie między nimi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Wiek : 23
Skąd : Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 237
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 361
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6357-anthony-roberts
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6358-jak-sie-bawic-to-na-maxa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6359-lucek




Gracz






PisanieTemat: Re: przeszłości, głośny wspomnień świst   Sro 15 Lut - 16:01

Nie było nad czym się zastanawiać. Czy wciąż wywoływała te same emocje co wtedy? Nie zastanawiał się nad tym, czy zapomniał jej dotyku, jej zapachu... Bo to tak, jakby zapomnieć o jej twarzy. Zapomnieć o niej, o tych wszystkich natrętnych emocjach, które wnosiła ze sobą i które identyfikowały się z ludźmi. Wtedy przypominała zranione zwierzę, które za wszelką cenę chciał wyleczyć. Zaopiekować się i stać przy niej, nie wiadomo ile. Dlatego, że tak bardzo utożsamiał się z tym bólem i emocjami. Bo po prostu to rozumiał...
Jednak teraz czas na nowe wspomnienia, nowe wrażenia. Przecież widział to doskonale, w jej spojrzeniu i głośnie, samym wyrazie twarzy mógł dostrzec nową nutę. Jej nowe oblicze. I było równie prawdziwe co kiedyś. I nie mógł doczekać się aby zobaczyć więcej.
Może nawet za dużo.
-Nie nakręcaj mnie bardziej.-Wzruszył lekko ramionami, po drodze dopijając trunek. Nie żeby go potrzebował aby iść za piękną dziewczyną na jakieś zaplecze. Po prostu gdyby coś się stało i po drodze ulałby krople, to byłoby świętokradztwo, prawda?
Zaciekawiony nowymi widokami rozglądał się i spoglądał w ciemne kąty. Bo to w końcu nich dzieje się najwięcej zabawy.-Ale wiesz, jak chcesz mnie zabić, to zrób to szybko i bezboleśnie.-Mruknął śmiejąc się pod nosem. Nie powie mu chyba, że to wcale nie wygląda jak miejsce mordu... Choć kiedy wszedł za nią do pomieszczenia, jego mina była już nieco inna. Może nawet mile zaskoczona, że nie znalazł się w jakieś rzeźni, gdzie dane będzie mu umrzeć. Cóż, wiele osób by marzyło o takim końcu dla Robertsa. Ale nie jego Chan.
-Nie martw się. Zaraz zacznie rozrzucać tutaj swoje stare skarpetki.-Powiedział uśmiechając się pod nosem i rozglądając po pomieszczeniu. Było tu całkiem przytulnie, nawet jak na niewielką przestrzeń.
Odwrócił się i spojrzał w jej stronę, potem na dłonie, które przyciągnęły na moment jej wzrok. I w tym miejscu się zatrzymał, na jednej dłoni, która trzymała drugą delikatnie masując kciukiem skórę. Po chwili się wyprostował i przysunął do dziewczyny jakby wcale nie dzieliło ich tak dużo. -Spokojnie, nie zrobię niczego czego byś nie chciała.-Powiedział cicho, tuż nad jej głową gdzie na czole złożył lekki pocałunek.
Nie chciał aby to co stworzyła nagle runęło, tylko dlatego, że jemu ponownie zachciało poczuć, że żyje. Była zbyt cenna i zbyt nieosiągalna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 149
  Liczba postów : 330
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4203-chantal-elise-juliette-de-lurien
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4208-chanticleer-i-jej-elfy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6412-chantalkowe-listy-milosne#180372




Gracz






PisanieTemat: Re: przeszłości, głośny wspomnień świst   Sro 15 Lut - 21:46

A w głowie zapanowała jej swoista pustka, która swoją intensywnością zalewała jej myśli, nie pozostawiając po sobie zupełnie nic. Czuła w tej chwili zbyt wiele interpretacji, by mogła się nad którąkolwiek z nich dłużej zastanowić. Nie było czasu, gdy tuż za nią majaczyła sylwetka chłopaka, tak znajoma i tak odległa zarazem. Będąca wspomnieniem przeszłości tak bardzo niechcianej, a jednocześnie tak bardzo pożądanej przez zepchnięte w najmroczniejsze zakamarki umysłu wspomnienia.
- Gdybym chciała Cię zabić, zrobiłabym to już bardzo dawno temu Roberts. Nie schlebiaj sobie.. – powiedziała, nie odrywając wzroku od podłogi, po której sunęły lekko jej stopy, tyle razy krocząc stopień za stopniem o późnych porach, po ciężkich dniach i nocach, a jeszcze cięższych porankach, podczas których ciało odmawiało posłuszeństwa, a oczy wydawały się cząstką zupełnie innego organizmu.
A za drzwiami do jej spokojnej kryjówki, gdy już byli w środku oboje, tłocząc się w pobliżu swoich ciał, zdążyła zrzucić z ramion jej towarzyszkę niedoli, która bywała jej podporą w najcięższych chwilach samotności, oraz pozbawiła się wierzchniego okrycia, będącego ciężką skórzaną kurtką, również spoczywającą na jej barkach podczas występów odkąd pamiętała. Może przynosiła jej szczęście? A może była dodatkową osłoną. Barierą dzielącą jej skórę od reszty świata, gdy nie mogło zapewnić tego ciężko zalegające powietrze wypełniające każdy najmniejszy zakamarek, w którego szczeliny dobiegały nawet najcichsze szepty wijące się niespokojnie, kryjąc przed ich intensywnością i obłędem.
- Nigdy, ale to nigdy nie pozwolę Twoich skarpetkom żyć tu własnym życiem. Ustalmy to już teraz.. – odpowiedziała śmiejąc się beztrosko. A śmiech ten dobiegł nawet do jej własnych uszu i wydał się tak kojący dla niej samej. I zastanawiające było, z jaką łatwością przyszło jej to właśnie teraz. Przy nim.
I wtedy zatańczyły przed jej oczami ich dłonie, od których przez chwilę nie mogła oderwać wzroku, by zaraz potem przenieść spojrzenie na jego twarz.
- A skąd wiesz, czego ja chcę Roberts? – wyszeptała w odpowiedzi, ledwie słyszalnie, czując jak jego usta kładą się miękko na jej skórze. Pozostawiając po sobie przyjemne ciepło, rozchodzące się dreszczem po wszystkich splotach nerwowych, częstując mocnym kopniakiem już od dawna ledwo bijącą pompę ssąco tłoczącą, zwaną przez tak licznych sercem. - Skąd możesz to wiedzieć? - gdy ja sama tego nie wiem, chciała dodać, lecz słowa zatonęły w jej ustach, grzęznąć tam bezpowrotnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Wiek : 23
Skąd : Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 237
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 361
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6357-anthony-roberts
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6358-jak-sie-bawic-to-na-maxa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6359-lucek




Gracz






PisanieTemat: Re: przeszłości, głośny wspomnień świst   Sro 15 Lut - 22:59

To ciekawe, że bywa czasem tak, że mamy tyle do powiedzenia na jakiś temat a gdy przychodzi do działań nie wiemy co mamy zrobić. Nigdy nie miał problemu z pustką, może bardziej z chaosem, który nie pozwala zamknąć mu oczu i po prostu odpuścić. Cisza oznacza, że na moment zostanie sam na sam ze sobą. A jeszcze nie wiedział czy był na to gotów.
Choć czy kiedykolwiek będzie?
-Nie schlebiaj sobie? Wiesz ile jestem wart? Założę się, że ktoś już wysłał za mną list gończy.-Powiedział śmiejąc się pod nosem. I choć żartował, było w tym bardzo dużo prawdy. Uświadomił to sobie już dawno temu, w końcu prędzej czy później musiało do tego dojść. Do nieporozumień, pomyłki, udania się w miejsce, gdzie jego stopa nawet nie powinna się znaleźć.
Tak wiele razy kroczył tą drogą, że nie znał innej. Nigdy jednak mu nie zarzucisz, że kroczył łatwą drogą, jakby stawianie sobie wyzwań miało coś udowodnić. Wartość? Nie, z tym nigdy nie było problemu. To wie tylko Roberts. I Roberts na razie zatrzyma to dla siebie.
Teraz nie posiadała żadnej bariery. Żadnej gitary, żadnej kurtki. Nic nie oddzielało jej od Anthonego, nawet jeżeli by tego chciała. Mur, który sobie stworzyła dawno przepadł. Przepadł w momencie kiedy pierwszy raz otworzyła do niego usta, kiedy odgryzała się mu, kiedy był świadkiem rzeczy, o których nikt nie miał mieć pojęcia. Tak. Widział wiele jej twarzy i każda ciągnęła go do niej jeszcze bardziej.
-Wiesz, że nic nie będziesz mogła na to poradzić? Tak już jest.-Wzruszył lekko ramionami, wsłuchując się w jej śmiech. Sam uniósł lewy kącik ust, tak bardzo charakterystyczny dla jego osoby. Czy był z siebie dumny? Może i był. Aż dziwne było to, że potrafił wydobyć coś takiego. Nie robiąc nic szczególnego.
Zadziwiające jest to, co się teraz z tobą dzieje.
-Nie wiem.-Powiedział cicho, nie odrywając się nawet o milimetr od dziewczyny. Jego usta zawisły nad jej głową, pozwalając aby ciepły oddech ogrzał jej skórę. W tym momencie nie chciał się ruszyć, jakby było to całkiem właściwe miejsce. Dla niego. Dla niej. Może po prostu było przyjemnie, a może po prostu czegoś takiego chciał. I gdzieś w głębi duszy pragnął... Jednak jak można chcieć czegoś, czego nigdy tak naprawdę się nie miało?
-Musisz więc mi powiedzieć.-Szepnął i wolną dłonią uniósł lekko jej podbródek. Chciał na własne oczy to zobaczyć. Jej wyraz twarzy, spojrzenie, które mówiło tak wiele bez wypowiadania jakichkolwiek słów. Bo jeżeli ona tego nie wie, to skąd on mógłby mieć o tym pojęcie? Posiadał jedynie domysły, które wysunął na podstawie obserwacji, zmian w zachowaniu czy nawet tego szczególnego błysku w oku, który wręcz krzyczy aby ukazać go światłu dziennemu.
Jednak nie zrobi niczego, czego by nie chciała. I o to proszę państwa, pierwszy raz w historii, Anthony naprawdę myśli o kimś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 149
  Liczba postów : 330
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4203-chantal-elise-juliette-de-lurien
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4208-chanticleer-i-jej-elfy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6412-chantalkowe-listy-milosne#180372




Gracz






PisanieTemat: Re: przeszłości, głośny wspomnień świst   Czw 16 Lut - 10:41

Pustka? Nie kojarzyła jej się nigdy z czymś dobrym. Nigdy nie była to kojąca cisza, trzymająca ją w swoich bezpiecznych ramionach. Było to raczej coś niepokojącego, niepozwalającego wyostrzyć na tyle zmysły, by móc swobodnie układać w głowie myśli, aby w końcu były one w stanie stworzyć jedną, spójną całość. I nienawidziła jej z całego serca. Bała się jej, wiedząc doskonale, jak bardzo była ona symptomem zagubienia, oznaką bezsilności, w której nie chciała się znaleźć na nowo.
- Tak, wiem ile jesteś wart.. – powiedziała spokojnie, uśmiechając się nieznacznie. Słowa padły z jej ust tak szybko, można by pomyśleć, że bez zastanowienia, ale ona doskonale wiedziała, co mówi, robiąc to z premedytacją, pozostawiając tak wiele miejsca między wierszami na interpretacje. I wiedziała także, że te słowa kończą wywód na tenże właśnie temat. Bo możliwym było, że Roberts właśnie do tego zmierzał ową dyskusją. Chciał usłyszeć od niej to właśnie zdanie. Lecz możliwym było także, że to ona lawirowała w taki sposób między słowami, by dać swoim ustom możliwość wypowiedzenia tych słów, chcąc by Anthony je usłyszał.
Możliwym teraz było wszystko.
Naprawdę wszystko.
Chociażby nawet to, że pozwoliła sobie stanąć przed nim niemalże obnażając swoją duszę. Pokazując mu tak wiele. O wiele więcej niżeliby ktokolwiek był w stanie kiedykolwiek ujrzeć. I naprawdę zadziwiającym było to, z jakim spokojem i pewnością jej to przychodziło. Tutaj. Teraz.
Lecz gdyby tak sięgnąć pamięcią w przeszłość można by znaleźć o wiele więcej momentów, w których odsłaniała przed nim siebie, pokazując wszystkie skrywane zadry głęboko w sercu, wystawiając swoje marzenia na osąd, pokazując swoje najwstydliwsze pragnienia.
- Zobaczymy.. – mruknęła, nie przestając się śmiać, wyzywając go tym samym na skarpetkowy pojedynek, w którym zwycięzca mógł być tylko jeden, a Chantal była przekonana, że nie będzie nim właśnie Roberts.
- Nie wiem czy powinnam.. – szepnęła ledwie słyszalnie, pozostając w tym miejscu, w którym znajdowała się jeszcze przed chwilą. Pozwalając Robertsowi skraść tę odległość znajdującą się między nimi, by mógł wypełnić nią całym sobą. A dając mu przyzwolenie na tak wiele rzeczy, zaczęła ich pragnąć jeszcze więcej, nie mając pojęcia czy tak być właśnie powinno.
- I nie wiem czy istnieje taka odpowiedź.. – mówiła dalej, patrząc już teraz na niego w wyczekiwaniu, po tym jak zrównał ich spojrzenia. A dreszcz, który pojawił się w jej ciele, gdy jego usta musnęły jej skórę, tańczył w niej teraz, nie pozwalając skupić się na zbyt wielu rzeczach na raz. Dlatego zdecydowała się zatrzymać swoje myśli na jego oczach i ustach.
- Pomóż mi ją znaleźć, proszę.. – wydusiła z siebie w końcu. Bo prawdziwymi były wszystkie jej słowa i wszystkie jej niepewności. Stała tu przed nim uświadomiona o tym, jak bardzo zagubiona jest w swoich emocjach, uczuciach, przeżyciach i jak bardzo pragnie przestać już taką być, pokładając nadzieję w Robertsie i tylko w nim.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Wiek : 23
Skąd : Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 237
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 361
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6357-anthony-roberts
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6358-jak-sie-bawic-to-na-maxa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6359-lucek




Gracz






PisanieTemat: Re: przeszłości, głośny wspomnień świst   Czw 16 Lut - 13:01

Zagubienie było chyba najgorszą rzeczą jaka może nas spotkać. Dezorientacja, poczucie niepewności... To tak, jakby nie wiedzieć kim się jest. Do czego się dąży. A przecież to było najważniejsze, poczucie własnej wartości. On wiedział kim jest. Choć czasem jego nieprzewidywalność i jego przerażała.
Uśmiechnął się lekko i nie wiedział czy było to wywołane jej szybką odpowiedzią czy znaczeniem tych słów. Owszem, interpretacji było wiele... Ale on wolał przystać przy swojej. W której był po prosty Anthonym, bardzo skomplikowaną, przystojną zgubą każdej kobiety. A teraz na poważnie. Pewnie było coś w tym, że chciał to od niej usłyszeć, słowa potwierdzenia, słowa, które pozwolą mu ostatecznie określić miejsce, w którym znajdował się według niej. Bo ile można lawirować w tym miejscu, w którym teraz się znaleźli?
Naprawdę pierwszy raz uważał na wszystko co robił. Podchodził do sprawy ostrożnie, tak, aby nie popsuć niczego, tak jak zwykle miewał to robić. Czasem wystarczyło jedno słowo, jeden nieodpowiedni moment. W tym przypadku jednak mógłby stracić o wiele więcej, w końcu nie tylko ona miała momenty otworzenia się. Nie tylko ona stała przed nim w pełnej krasie, niemalże naga w tej całej gonitwie myśli i uczuć. On nie był? Roberts nie prosi, nie ubiega się o towarzystwo, nie przejmuje się niczym, co nie dotyczyło jego osoby.
Chantal wiedziała kim był, co robił, może jeszcze nie wszystko ale gdyby tylko spytała, rzuciła mu spojrzenie, które tak dobrze rozumiał... Poznałaby wszystkie jego sekrety.
-Wyzwanie. Cudownie.-Powiedział. Chyba nie sądziła, że się podda, prawda? Uwielbiał takie rzeczy a udowodnienie jej, że naprawdę może tego dokonać znajdowało się na jego liście rzeczy do zrobienia przed śmiercią. Nie takich rzeczy się dokonywało moja droga.
-Nie wiesz czy powinnaś? Co więc tutaj robimy Chan. Co JA tutaj robię...-W tym momencie nie mogła być niepewna, nie mogła pokazać mu, że się waha. Przecież nie tylko ona się otworzyła, nie tylko ona podała siebie na tacy. Zastanawiała się jak to jest stać na jego miejscu? Wykonując krok za krokiem i następując na kolejny mur? Jak mogła mówić o tym czy powinna skoro nie dał jej żadnego powodu aby było inaczej?
Dał jej wolną rękę, nie chcąc zrobić czegoś co sprawiłoby, że odsunęłaby się od niego... A teraz? Skoro czegoś pragnęła, niech to weźmie, tak, jakby jej się to należało. On tak robił.
-Więc nic nie mów.-Szepnął. Kto by przypuszczał, że ten wieczór skończy się właśnie tak? Iż będzie stał przed nią, powoli zastanawiając się czy w ogóle dobrze robił. Czy się wycofywała? Jego dłoń wciąż trzymała jej, jakby ten rodzaj kontaktu był jedynym, który pozwala mu trzeźwo myśleć.
Proszę.
Spojrzał na nią tak, jakby widział ją po raz pierwszy. Tak jak wtedy. I nie chciał już dłużej czekać. Chyba nawet nie potrafił. Prawdopodobnie nie powinna pokładać w nim nadziei, bo on sam w nią nigdy nie wierzył. Ujął jej twarz w dłonie i pocałował. Bezceremonialnie, bez ostrzeżenia. Bo tego chciał. Bo tego pragnął. I czekał na to tak długo, chyba nawet nie zdawała sobie jak bardzo.
Jednym pocałunkiem nie odbierze jej zmartwień, nie sprawi, że poczuje się bezpiecznie.
Jednak jest to jakiś początek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 149
  Liczba postów : 330
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4203-chantal-elise-juliette-de-lurien
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4208-chanticleer-i-jej-elfy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6412-chantalkowe-listy-milosne#180372




Gracz






PisanieTemat: Re: przeszłości, głośny wspomnień świst   Pon 20 Lut - 18:07

Zatopiona w odmętach swojej niepewności próbowała znaleźć w głowie słowa, którym można było nadać dźwięk.
Na próżno.
Roberts był zbyt blisko, a ciepło bijące od niego nie pomagało jej się skupić.
Na niczym.
Wijąc się, więc przed nim w gęstwinie niewypowiedzianych słów, usłyszała w końcu od niego przyzwolenie, że może milczeć, nic nie mówić. Był to zaledwie cichy szept, będący nade zbawiennym czynem z jego strony, zwalniającym ją z poczucia winy, które zaczęło się wżynać tępo w jej umysł. Nie wiedziała, bowiem co mogłaby mu odpowiedzieć, skoro nie wiedziała nawet, co ma odpowiedzieć sobie. Przecież to było tak nagłe, porywcze, zaskakujące..
Ich niespodziewane spotkanie, rozmowa pędząca na oślep w nieznanym kierunku, uczucia rodzące się z niewiadomych powodów. Wszystko to wprowadzające zamęt, którego unikała przez tak długi czas, wmawiając sobie, że nie istnieje na ziemi inne miejsce, w którym chciałaby się znaleźć, że jest tu gdzie być powinna, że tak właśnie jej życie ma wyglądać, że tego chce. A teraz przed jej oczami zaczęły pojawiać się wątpliwości, jeszcze rozmyte, klarujące się nieśmiało, stawiające pytanie niemające odpowiedzi, męczące do granic, wzbudzające lęk.
I wtedy ujrzała w jego oczach ten sam lęk, który zaczął ją ogarniać. A może jej się tak tylko wydawało. Nie zdążyła się jednak dłużej nad tym zastanowić, gdy chłopak pocałował ją bez ostrzeżenia, sprawiając, że zapomniała o całym świecie na ułamek sekundy, pozwalając swoim ustom oddać pocałunek. Pokazać w nim wszystko, co w tym momencie czuła, wyzbywając się tym samym ciężaru zalegającego we wszystkich skrywanych tęsknotach i pragnieniach, niepozwalających odetchnąć. I wydawać by się mogło, że ta chwila ciągnęła się w nieskończoność, a oni chcieli, aby właśnie tyle trwała, jednak intensywność pocałunku w końcu zelżała ustępując miejsca delikatności. I wtedy Chantal zdecydowała się rozdzielić ich złączone usta, odrywając się od niego z już rodzącą się tęsknotą, samej nie wiedząc czy to właśnie chciała zrobić w tym momencie. A może i wiedząc.
I zatrzymała swoje spojrzenie na jego twarzy, próbując odczytać z niej więcej niżeli mogła usłyszeć z ust. I chcąc dać sobie czas na przemyślenie uczuć, które rozgorzały w jej sercu, nie ponowiła pocałunku. Oparła tylko głowę na jego ramieniu, chowając twarz w zagłębieniu jego szyi. Wtulając się w niego mocno, jakby miał za chwilę zniknąć. Zamykając oczy, muskając przy tym rzęsami jego skórę, uspokajając oddech, który jeszcze chwilę temu pędził w nieznane.
- Dalej chcesz bym dla Ciebie zagrała? – rzuciła bez namysłu, by przerwać kojące z początku milczenie, stające się z każdą sekundą coraz bardziej nieznośne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

przeszłości, głośny wspomnień świst

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Komnata Wspomnień
» Źródełko wspomnień

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
retrospekcje
-