IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Legilimencja i Oklumencja

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Manchester, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 735
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja, prefekt fabularny
  Liczba postów : 418
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14149-william-walker?nid=12#373965
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14408-william-walker#381575
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14185-william-walker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14184-william-walker




Gracz






PisanieTemat: Legilimencja i Oklumencja   Pią Lut 10 2017, 01:12

William mieszkał razem z Julesem Branwellem. Jako przyjaciel rodziców Walkera postanowił podjąć się opieki nad nim. Jules doskonale zdawał sobie sprawę, że tupet młodego chłopaka przysporzy mu wielu wrogów. Świat był bezlitosny, tuż za rogiem czaiło się niebezpieczeństwo. Mimo całkiem spokojnych czasów, mogły stać się różne rzeczy, o których nikt nie śni nawet w najgorszych koszmarach.
Aroganckie usposobienie Willa drażniło każdego, kogo napotkał. Od kolegów ze szkoły, nauczycieli po wielu dorosłych, wybitnych czarodziejów, którzy nieraz przychodzili w odwiedziny do Julesa.
Wieloletnie spędzanie czasu z młodocianym czarodziejem nauczyło Branwella cierpliwości do chłopaka. Mimo, niegrzecznych uwag i złośliwych komentarzy traktował go niczym własnego syna. Tylko tyle mógł zrobić dla zmarłych przyjaciół.
Jules Branwell biegle posługiwał się sztuką oklumencji, a także legilimencji. Zdając sobie sprawę z temperamentu chłopaka postanowił podjąć się próby nauczenia go pierwszej z wymienionych sztuk. Legilimencja w rękach czupurnego chłopaka mogła przynieść opłakane skutki, lecz oklumencja wiele razy uratuje mu skórę, Jules był tego pewien.
— Will, chciałbym o czymś z Tobą porozmawiać. — rzekł Jules podczas wspólnej kolacji
— Nie, nie zmienię swojego zachowania i nie, nie mam zamiaru się więcej uczyć. — odparł znudzony chłopak
— Nie o to mi chodzi. Masz trudny charakter... — westchnął Branwell — Przysporzy ci to wielu wrogów, jestem pewien, że już przez swoje siedemnastoletnie życie uzbierałeś pokaźną kolekcję osób, u których jesteś numerem jeden na czarnej liście.
William nie wiedział do czego zmierza Jules. Zmierzył go wzrokiem starając się rozszyfrować motywy opiekuna, jednak ten miał nieodgadniony wyraz twarzy.
— O co ci chodzi? Będziesz mi teraz prawił wywody, że muszę uważać i nie nadstawiać karku? — prychnął
— Nie Will... Nigdy nie wiadomo na kogo trafisz, a nie wierzę, że będziesz spokojny. Nie chcę nawet wiedzieć co już robiłeś, ale wiem, że nie wszystkie twoje czyny będą, bądź były, chwalebne.
— Nudzi mnie ta rozmowa, nie mam zamiaru słuchać o tym, że jestem złym człowiekiem.
— Wiele w życiu przeszedłeś.
— Brawo. — Will klasnął w dłonie. — Masz jeszcze jakieś spostrzeżenia?
— Słyszałeś o oklumencji? — Po tych słowach nastała cisza. Oczywiście, że chłopak słyszał o oklumencji, a także legilimencji, nie rozumiał tylko dlaczego Jules go o to pytał. — Chciałbym cię jej nauczyć.
— Kiedy zaczynamy? — Zapytał bez zbędnych komentarzy, prawdopodobnie to była jedyna okazja, by wziąć w posiadanie tę trudną sztukę, nie musiał się długo zastanawiać.
— Jutro. — Odparł Branwell i zostawił chłopaka samego sobie.

***

— Jeśli odpowiednio opanujesz oklumencję, obroni cię ona przed uleganiem cudzym wpływom, nauczysz się jak stworzyć swego rodzaju mur wokół własnych myśli, zamkniesz dostęp do swojego umysłu. Oklumencja polega na oczyszczeniu umysłu ze wszystkich myśli i emocji, co uniemożliwi penetrację z zewnątrz naszych myśli i poznaniu ich przez intruza. Czy to zrozumiałe? — William skinął głową. — Oczyść umysł Will... Legilimens!
Umysł Williama opanowały wizje wywoływane przez Julesa.
Z powrotem znalazł się w rodzinnym domie, widział rodziców, którzy się do niego uśmiechają. Po chwili przed jego oczami leżała konająca matka, która kazała mu uciekać. Wszystko wróciło, dawny ból, cierpienie, młodociane lata, o których chciał zapomnieć.
— Dość! — krzyknął zrozpaczony
— Uspokój się, oczyść swoje wnętrze. — Powiedział Jules, wywołując kolejną falę wspomnień.
Klęczał przy ciele Charlotte, której skóra była zwęglona. To wtedy płakał po raz ostatni, jego serce rozprysło się niczym tłuczone szkło.
— Powiedziałem dość! — Powtórzył, tym razem Jules go posłuchał i opuścił jego głowę.
Will poczuł mdłości, natychmiastowo zwrócił wszystko co trafiało do jego żołądka przez ostatnie osiem godzin. Był spocony, koszulka przykleiła mu się do pleców, a po skroniach spływały słone krople, które kreśliły mokre ścieżki na jego skórze.
Silna ręka Julesa postawiła go do pionu.
— To nie jest łatwa sztuka.
— Jeszcze raz. — powiedział Walker
— Nie, spróbujemy następnego dnia. — Słowa opiekuna zakończyły dzisiejszą sesję, a William nie miał nawet siły się sprzeciwiać.

***

— Schowaj swoje uczucia oraz emocje głęboko, nie pozwól, by tobą zawładnęły. Jeśli chociażby najmniejsza cząstka tego wypłynie na powierzchnię, przegrałeś.
— Jestem gotowy. — powiedział William
— Legilimens!
Przed oczyma Willa obrazy przelatywały w zawrotnym tempie.
Samotnie szedł przez ciemną ulicę co chwila potykając się o własne nogi. Był przerażony i zmarznięty. Spojrzał w jedno z okien mijanego domu i ze zdumieniem spostrzegł, że obrazy się ruszają, tak jak w jego pokoju.
Następnie przez jego głowę przemknął obraz bladej twarzy ojca i pustych oczu.

W tamtym momencie Jules opuścił umysł chłopaka. Williamem wstrząsnęły konwulsje. Leżał na ziemi z zaciśniętymi powiekami.
— Nie dam rady... — mruknął
— Dasz, skup się Will. Na dzisiaj koniec, jutro o tej samej porze. — Powiedział Branwell po czym zaprowadził młodego czarodzieja do pokoju.

***

Mijały kolejne dni, a chłopak nie robił żadnych postępów. Doprowadzało go to do furii. Był perfekcjonistą, jego ambicje nie pozwalały mu na chociażby chwilowe odetchnięcie. Nie potrafił się skupić, emocje go dekoncentrowały. Obawiał się, że uczucia przejmą nad nim kontrolę. Był zdenerwowany, zdruzgotany i zrozpaczony.
William od samego rana myślał o czekającej go lekcji. Pragnął opanować sztukę oklumencji do perfekcji, wierzył, że ma do tego talent. Tymczasem okazał się słaby.
— Nie jestem słaby! — Wykrzyknął i cisnął najbliższym krzesłem o ścianę. Drewno rozprysnęło się po całym pokoju, Will gwałtownie brał kolejne oddechy. Upadł na kolana i wplątał swoje włosy.
— Szlag! Niech to wszystko diabli wezmą! — Will od dawna nie czuł takiego szału.
Poczuł nieprzyjemne uczucie w głowie, jakby nierozpoznany głos, który dyktował mu co ma robić. Szybko zrozumiał co się dzieje.
— Tym razem się nie dam! — powiedział z siłą w głosie
William robił wszystko, by oddzielić siebie od swoich emocji. Przypomniał sobie jak zagłusza współczucie i litość wobec innych. Postanowił uczynić to samo z całą resztą swych emocji.
Udało mu się to, jednak po kilku chwilach upadł na ziemię całkiem tracąc siły.
Odzyskał je gdy tylko ucisk w głowie zelżał. Wziął głęboki oddech i wstał. Czuł wszechogarniającą złość, pragnął zemsty.
Po cichu zszedł na dół, zastał Julesa w kuchni. Wyciągnął swoją różdżkę i skierował ją w stronę Branwella. Wiele razy widział jak to się robi, sam tego doświadczał, czas by osobiście tego wypróbował.
—Legilimens!
Zaklęcie go porwało w głąb umysłu opiekuna. Widział wir przeróżnych obrazów, których nie był w stanie pojąć. Wykorzystał całą swoją siłę gdy spostrzegł młodych rodziców, którzy szli korytarzem Hogwartu. Wiedział czego chciał, miał zamiar odnaleźć każde wspomnienie związane z jego rodzicami. Gdy tylko o tym pomyślał wszystko zwolniło, a to umożliwiło mu dokonanie odpowiedniej selekcji. Chodziło mu o wydobycie z chaosu myśli tych, które były dla niego cenne.
Poczuł silne szarpnięcie i znalazł się z powrotem w kuchni. Poczuł jak po jego plecach spływają krople krwi. Jules także ciężko dyszał.
— Gratulację, na Merlina, nie sądziłem, że jesteś tak silny. — wydyszał
William nie bardzo rozumiał co się działo, ale gdy dotarło do niego co potrafi, wpadł w euforię.
Ekstaza uśpiła jego czujność, a wtedy w jego umysł wtargnął intruz.
Byli na spacerze, on, mama i tata. Jesienny wiatr zdmuchiwał pożółkłe liście z drzew. William wspaniale się bawił skacząc w stosy uschniętych, kolorowych liści. Był energicznym sześciolatkiem. Wymijał drzewa udając, że lata na miotle.
William skupił cały swój umysł na oddzieleniu dobrej, emocjonalnej części swojej natury od tej wypranej z uczuć. Wyobraził sobie dwie osoby, które są swoimi przeciwieństwami, tym samym rozróżnił swe obie osobowości. Pozwolił, by jego arogancka natura przejęła nad nim kontrolę i zignorował emocje, które wywołało wspomnienie. Zaczął się bronić, uwolnił swój umysł spod okupacji i wyrzucił Julesa z własnej głowy.
Udało mu się.
Zwymiotował, ale był szczęśliwy, opanował to o czym marzył i śnił przez wiele nocy.
Podniósł wzrok na opiekuna.
— Chcę jeszcze opanować legilimencję. — powiedział twardo
— Nie jestem pewnien czy to dobry pomysł, Williamie. — Jules patrzył na chłopaka z powątpiewaniem.
— Proszę... — Mruknął chłopak, a Branwella ogarnęło zaskoczenie.
Przez wiele lat, odkąd znalazł małego Willa, nie usłyszał tego słowa. Wiedział ile kosztowały chłopaka, musiał schować głęboko swoją dumę, wznieść się ponad włąsne ego.
— Znasz zaklęcie. — odparł, a po chwili dodał — Legilimencja to zdolność wydobywania uczuć i wspomnień z umysłu innej osoby. Można to tłumaczyć jako czytanie w myślach, ale jest to tylko etymologiczne poprawne stwierdzenie. Za pomocą legilimencji możemy odczytać wspomnienia nawet z umysłu osób, na które zostało rzucone Zaklęcie Zapomnienie.
— Wiem, dużo o tym czytałem.
— W takim razie do dzieła.
— Legilimens!
Willa pochłonął wir wspomnień opiekuna. Czuł się przytłoczony i zagubiony. Nie wiedział co ma robić. Wszystkie emocje, uczucia Jules przeszły na Walkera. Nie wiedział jak stamtąd wyjść. Po chwili nauczyciel wypchnął go ze swojego umysłu.
William dyszał, musiał oprzeć się od stół.
— Jest to zdolność wydobywania uczuć i wspomnień z drugiej osoby, polegająca na penetracji umysłu i kontrolowaniu go. Musisz jednak wiedzieć czego szukasz, co chcesz uczynić. Nasze wnętrze jest niezwykle delikatne, za to bardzo złożone i skomplikowane. Skup się, William. Jeszcze raz. — Will odetchnął głęboko i spojrzał w oczy Julesa.
— Legilimens! — Tym razem jednak wiedział czego chce.
Skupił się na swoim ojcu. Wiele o nim słyszał, jednakże chciał to zobaczyć. Nieprzerwanie wirował, by po kilku minutach neustannej karuzeli się zatrzymać.
Widział swojego ojca, który zapisywał coś w notatniku.
— Ed! — Wykrzyknął Will, zorientował się jednak, że był to Jules.
— Zajęty jestem. — odparł Edmund, ale mimo to, spojrzał na przyjaciela —O co chodzi?
— Musisz mi pomóc, widzisz tamtą dziewczynę? — Edmund skinął głową.
— Mam z nią porozmawiać? — zapytał

William ciężko opadł na siedzenie.
— Twój ojciec był najlepszym człowiekiem jakiego w życiu spotkałem, świetnym czarodziejem.
— Jak mi poszło? — Spojrzał na Branwella z nadzieją w oczach.
— Całkiem nieźle, spróbujemy jeszcze jutro. Musisz pamiętać, że w naszej głowie są miliardy różnych wspomnień. To działa trochę jak hipnoza. Wyobraź sobie, że jesteś w bibliotece. Każda książka to jedno wspomnienie. Musisz znaleźć książkę, która cię interesuje.
William zrozumiał, kolejne lekcje przebiegały spokojniej. Chłopak zastosował się do rad opiekuna. Wkrótce opanował także tę trudną sztukę.


Ostatnio zmieniony przez William Walker dnia Pią Lut 10 2017, 12:33, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 5162
  Liczba postów : 4469
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Re: Legilimencja i Oklumencja   Pią Lut 10 2017, 10:39

To chyba podanie tylko na oklumencję, a nie na leglimencję i okulemencję?

Ogólnie jest w porządku, tylko parę szczegółów do zmiany.
Po pierwsze, czytając podanie mam wrażenie, że cała ta nauka trwała ledwo parę dni, co jest raczej niemożliwe w przypadku tak trudnej sztuki. Prosiłabym więc o dodanie paru słów, dzięki którym widać by było, że zajęło to jednak trochę więcej czasu.
Po drugie, w przypadku dialogów, kiedy po wypowiedzi są takie czasowniki jak powiedział, krzyknął i inne odnoszące się do dialogu, nie powinno tam być kropki. Natomiast w innym przypadku, np. "— Nie, spróbujemy następnego dnia. — słowa opiekuna zakończyły dzisiejszą sesję", kropka jest okej, jednak słowo po myślniku powinno być z wielkiej litery.

I przy okazji - avatar jest za mały, powinien mieć wysokość 320 pikseli.

______________________


ocal swoje marzenia

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Manchester, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 735
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja, prefekt fabularny
  Liczba postów : 418
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14149-william-walker?nid=12#373965
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14408-william-walker#381575
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14185-william-walker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14184-william-walker




Gracz






PisanieTemat: Re: Legilimencja i Oklumencja   Pią Lut 10 2017, 12:32

Poprawione, tak sądzę, nie wiem tylko czy dobrze zostały poprawione te dialogi.
Dodana także została nauka legilimencji :D

______________________


Life is the truth inside the lie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 5162
  Liczba postów : 4469
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Re: Legilimencja i Oklumencja   Pią Lut 10 2017, 15:53

Ok, akceptuję.

______________________


ocal swoje marzenia

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Anglia, Manchester
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 0
  Liczba postów : 69
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14130-quentin-lancaster
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14173-amigos
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14174-sowson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14171-quentin-lancaster




Moderator






PisanieTemat: Re: Legilimencja i Oklumencja   Pią Lut 10 2017, 16:12

Akceptuje, otrzymujesz genetykę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Legilimencja i Oklumencja

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
dodatki
 :: 
spis genetyk
-