IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Are you sick of it?

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Moskwa, Rosja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 573
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 86
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14311-izzy-c-eden#377820
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14322-ice-ice-baby#378105
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14323-poczta-izzy#378107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14319-izzy-c-eden




Gracz






PisanieTemat: Are you sick of it?    Nie 12 Mar - 18:15


Retrospekcje

Osoby: Blaithin "Fire" A. Dear i @Izzy C. Eden
Miejsce rozgrywki: Durmstrang, sala szpitalna
Rok rozgrywki: 31.10.2013r.
Okoliczności: Piętnastoletnia Izzy wylądowała w skrzydle szpitalnym po złapaniu Brzytwówki. Są jej urodziny, więc oczywiście przyszła ją odwiedzić jej rok młodsza przyjaciółka, Fire!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Moskwa, Rosja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 573
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 86
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14311-izzy-c-eden#377820
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14322-ice-ice-baby#378105
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14323-poczta-izzy#378107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14319-izzy-c-eden




Gracz






PisanieTemat: Re: Are you sick of it?    Nie 12 Mar - 18:24

Izzy nienawidziła szpitali. Chwaliła się raczej dobrym zdrowiem, tak więc do sterylnie białych pomieszczeń przychodziłą tylko wtedy, gdy któreś z jej rodzeństwa nabawiło się czegoś poważniejszego. Ona sama conajwyżej łapała kontuzje, ale w końcu była sportowcem - co się dziwić?
Tym razme jednak jej głupota pokonała odporność. Izzy z całą pewnością nie powinna włóczyć się z Nikolajem po nocy, a wkradanie się do różnych sal i pomieszczeń w ogóle nie powinno znaleźć się na liście rzeczy do zrobienia. Ale Nik był bardzo przekonujący, a skoro chciał wykraść trochę skrzeloziela, to Izzy nie mogła mu odmówić. Teraz pluła sobie w brodę, że ruszała pojemnik, w którym rosła brzytwotrawa. Nie sądziła, że tak łatwo można złapać brzytwówkę!
Piętnaste urodziny pozostało jej spędzić w łóżku i w samotności, pod stertą kocy. Sala szpitalna wyjątkowo była pusta, w dodatku halloweenowe dekoracje dodawały temu wszystkiemu klimatu. Izzy modliła się tylko, aby nie rozpoczęła się burza - bo to już byłoby zwięczenie jej cierpienia.
Podniosła się lekko, chociaż ze zmęczenia jej ciało odmawiało posłuszeństwa. Było już sporo po obiedzie i za oknem zrobiło się ciemno, ale jubilatka dalej nie miała żadnych gości, jeśli nie liczyć paru zbłąkanych uczniów, którzy zajrzeli rano mruknąć krótkie "Sto lat".
Najlepsze urodziny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 471
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 723
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear#362967
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl#363014
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear#363019




Gracz






PisanieTemat: Re: Are you sick of it?    Nie 12 Mar - 19:14

Noc Duchów zawsze była okazją do zrobienia imprezy, bo nauczyciele chętniej przymykali oko na wybryku uczniów. Połowę dnia poświęcano na rozwieszenie wszędzie różnych ozdóbek, tak że koło południa wszędzie latały śmiejące się złowieszczo dynie, nietoperze wplątywały się we włosy ludzi, a przechodząc korytarzem można było zejść na zawał, kiedy przeleciał przez ciebie niespodziewanie duch. Fire lubiła taka atmosferę, ale tego roku odpuściła sobie pomoc przy tych zabawach. Zajęcia odwołano, ale na poprzednich ćwiczyli lekkie klątwy i dziewczynę wszystko nadal bolało. Dlatego leżała w dormitorium nie chcąc się z nikim widzieć. Czekała na zachód słońca, żeby pójść do Izzy i spędzić z nią całą noc najlepiej na jedzeniu słodyczy i słuchaniu ciężkich metalowych piosenek. Miała nawet zapakowany dla Rosjanki prezent. Dopiero wieczorem Fire wymknęła się po cichu, żeby przejść się po ogrodach zanim zdecydowała się wpaść do swojej przyjaciółki. Jednak została złapana przez grupkę znajomych siłą malujących każdego, kogo napotkali o tej porze. Blaithin zrobiono makijaż na połowie twarzy, przed czym się specjalnie nie broniła. W dłoń wepchnięto dziewczynie zaproszenie na tajną, mroczną imprezę w podziemiach Durmstrangu, jaką organizowali uczniowie. Była już bardzo blisko dormitorium Izzy, ale zaczepił ją Nikolaj. Zachorowała? Fire nie zadawała pytań, pobiegła od razu do sali szpitalnej.
Pielęgniarka nie chciała wpuścić Fire do środka, ale upierała się wystarczająco długo. Weszła do środka z beznamiętną miną, tonem też nie zdradzając żadnego zmartwienia.
- No spójrz na siebie, Ice. Ty to dopiero masz pecha. - powiedziała, krzyżując ramiona, podczas gdy w jednej ręce trzymała niewielkie pudełko z błękitną wstążką. Podeszła do Izzy, oceniając szybko jej stan fizyczny. Wydawało się, że nie jest beznadziejnie. Blaithin intuicyjnie wyczuła, że z psychicznym jest gorzej. - Ile ci zostało? Nawet zazdroszczę trochę.
Odepchnęła butem jedną z ozdób, jakiś znicz i klapnęła obok białowłosej. Zmusiła się do lekkiego uśmiechu, chociaż Fire nie widziała w tym dniu żadnych pozytywnych aspektów. Ale rzadko w jakimś widziała.
- Czemu jesteś sama? - zmarszczyła brwi, nie rozumiejąc tego, że tylko ona tu jest. Widziała przecież Nikolaja. Może dopiero co wyszedł od Izzy? Dlaczego nie widziała rozpakowanych prezentów i mnóstwa słodyczy walających się wokół dziewczyny? Pielęgniarka nie pozwalała na odwiedziny? Blaithin nadal nie podała jej prezentu, kładąc go sobie na kolanach. W tamtym czasie ubierała się tak, jak przystało na najbardziej zbuntowaną dziewczynę na świecie. Wszystko czarne, wszystko porwane, wszystko pełne ćwieków i czaszek, do tego postrzępione, granatowe włosy.
Tylko oczy miała takie jak zawsze - chłodne, błękitne. Jak oczy Izzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Moskwa, Rosja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 573
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 86
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14311-izzy-c-eden#377820
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14322-ice-ice-baby#378105
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14323-poczta-izzy#378107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14319-izzy-c-eden




Gracz






PisanieTemat: Re: Are you sick of it?    Nie 12 Mar - 20:07

Zdążyła się już nieźle wynudzić. Przez brzytwówkę nie miała nawet siły wstać, a do tego co chwilę łapały ją koszmarne migreny. Pozostawało leżeć i gapić się na pustą salę, co w gruncie rzeczy, do szczególnie ciekawych zajęć nie należało. Izzy nie lubiła aż takiej bezczynności.
Nie myślała już o tym fakcie, że są jej urodziny - była też Noc Duchów przecież! Cudowne święto, na którym Izabela Cecylija Eden zawsze królowała. Była mistrzynią tej dramatyczności, nigdy nie zakładała słabego stroju i budziła grozę każdą drobinką swojego makijażu i osobowości. Wpasowywała się w to wszystko. A teraz co? Gniła w łóżku.
Wmawiała sobie, że nie da się więcej tak głupio podpuścić Nikolajowi, ale doskonale wiedziała, że gdy tylko znowu go zobaczy, to ponownie zgłupieje. W jego obecności kompletnie traciła asertywność...
Drgnęła zaskoczona, gdy ktoś pojawił się na sali. Rozpromieniła się wewnętrznie na widok granatowej grzywy Fire.
- Każda chwila może być moją ostatnią - zironizowała, obserwując jak przyjaciółka siada obok. Blaithin była bardzo specyficzną osobą, ale w końcu Izabela również. Chwilami bywały do siebie bardzo podobne, ale Izzy brakowało tego okazyjnego temperamentu i gwałtowności Dearówny. Czasem nawet jej tego trochę zazdrościła - koniec końców jednak jedna miała to, czego drugiej brakowało.
- Och, Nikolaj musi dzisiaj dokończyć jakieś wypracowanie, więc od rana właściwie siedzi w bibliotece. Zajrzał na chwilę przed obiadem, ale no. Dzisiaj wszystko jest na odwrót. - Skrzywiła się lekko. Nie podobało jej się to, jak przebiegały jej urodziny.
Nikolaja kochała całym sercem, choć przecież poznała go jedynie z woli rodziców - a tej woli często się sprzeciwiała. Chłopak jednak był tą jedną osobą, do której miała słabość. Charyzmatyczny, uparty i... No, trochę despotyczny. Byli ciekawą parą - Izzy budziła pewną niechęć, ale głupio było odwrócić się od panny o nazwisku Eden. Nikolaj z kolei przyjaciół miał ogrom, pozyskując nowych każdego dnia.
- Zamierasz mi to w końcu dać, Fire? - zerknęła znacząco na prezencik, który ciemnowłosa trzymała na kolanach. - Bo obawiam się, że jak będziesz to tak przeciągać, to nie dożyję ceremonii rozpakowywania!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Are you sick of it?

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
retrospekcje
-