IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Dom Charlotte&Rose

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Ardmore, Irlandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 179
  Liczba postów : 266
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12368-charlotte-blanchett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12374-szarlotka-szuka-znajomych
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12376-poczta-szarlotki?nid=20#330968
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12387-charlotte-blanchett#331140




Gracz






PisanieTemat: Dom Charlotte&Rose   Pon 13 Mar 2017 - 2:36


Dom Blanchett&Nelson


Dom był w dość fatalnym stanie, jednak dziewczęta dały sobie radę dosyć sprawnie przy użyciu kilku zaklęć, dom po wszystkim wygląda na solidny i w pełni zdatny do użytku!



Dom z zewnątrz


Domek wygląda tak, jakby stał tu na słowo honoru. W rzeczywistości jest w pełni nadający się do użytku. Zarasta go duża ilość krzewów i drzew, co tylko wzmacnia efekt tajemniczości.



Ganek


Jest on otoczony małymi, magicznymi światełkami które pojawiają się dopiero nocą, daje to niesamowity klimat. Na ganku znajdują się także dwa bujane fotele oraz stosik ściętego drewna, gdzieś w oddali jest mała siekierka służąca jedynie do dekoracji.



Salon


Salon jest jasny, a jednocześnie przytulny. Znajduje się w nim wiele ulubionych przedmiotów dziewcząt - pamiątek z domu lub prezentów od przyjaciół. Jest może odrobinę zagracony, ale mimo wszystko tworzy jedną, spójną całość.



łazienka


Łazienka cała w drewnie, dzięki czemu jest w niej ciepło i swojsko. Każda z dziewcząt ma swoje własne lustro, aby rano nie było się o co kłócić.Centralnym i najważniejszym punktem jest spora wanna, w której spokojnie mogą kąpać się jednocześnie dwie osoby.



Kuchnia


Kuchnia to miejsce, które tętni życiem w każdym domu. Tu nie jest inaczej. W końcu Lotka uwielbia gotować, a Rose jeść. Duet idealny!



Sypialnia


Sypialnia urządzona ze smakiem przez samą Pannę Blanchett. Kolory w niej są stonowane, delikatne. Samo łózko jest wygodne jak chmurka, nie da się z niego wstać zmęczonym. Drewniane wykończenie potęguje tylko efekt ciepła i przytulności



Balkon


Drzwi znajdują się tuż obok łóżka dziewcząt na lewo, jest on niewielki Idealny dla ich dwójki, znajdują się tam dwa krzesła i malutki stoliczek.



Pracownia


Pracownia w zasadzie jest podzielona na dwie części, jedna część należy do Lotki, natomiast druga do Rose. Po stronie czerwonowłosej jest parę sztalug, przybory malarskie i do rysowania. Z drugiej strony manekiny, kreacje Rose i przybory do szycia. Ogółem szędzie walają się skrawki materiału, pędzelki, farbki i inne przybory.



Ostatnio zmieniony przez Charlotte Blanchett dnia Pon 20 Mar 2017 - 22:33, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 222
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 290
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7138-rose-nelson#203959
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7140-relationships#203996
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7139-nelsonowna#203992
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7208-rose-nelson#204501




Gracz






PisanieTemat: Re: Dom Charlotte&Rose   Pon 20 Mar 2017 - 22:11

Była strasznie podniecona tym, że jednak wspólnie zdecydowały o tym, że zamieszkają razem. Z jednej strony nie była to łatwa decyzja, a z drugiej stuprocentowo pewna. Dziewczyna wiedziała już od jakiegoś czasu z kim chce spędzić resztę swojego życia. Mimo wszystko takie decyzje nigdy nie są łatwe. Ma się świadomość, że są poważne i dorosłe. A jak każda dorosła i poważna decyzja, ciągną za sobą pewne konsekwencje. Dzięczyna jeszcze nie wiedziała, jakie konsekwencje mogą ją czyhać po wspólnym zamieszkaniu z Lotką? Chyba tylko radość i wieczne szczęście.
Ich marzenie zostało urzeczywistnione i teraz Rose stała przed ICH WSPÓLNYM domem, trzymając za rękę swoja Ukochaną. Popatrzyła na chatę zarośniętą ogromną ilością chaszczy, po czym spojrzała na Lotkę. Westchnęła głęboko. To wszystko jest ich. Ich pierwsza wspólna, poważna inwestycja.
Była wczesna wiosna, Puchonka miała na sobie lekki płaszcz w kolorze musztardy, szary szalik, kwiatowe spodnie i musztardowe trampki.
- Jak się podoba, Skarbie? - Spytała z uśmiechem, ściskając mocniej jej rączkę w swojej. - Jestem z ciebie taka dumna! - Objęła ją delikatnie i ucałowała czubek jej głowy. - Gdyby nie ty, to nasz dom nie byłby taki piękny i przytulny. - Mówiła prosto do jej ucha, przyciskając ją do siebie mocniej. - Gdyby nie ty, nie wiedziałabym czym jest prawdziwy dom. - Dodała od razu, nie puszczając jej ze swoich objęć, a wszystkie słowa kierowała do jej słodkiego ucha. Niestety Puchonka nie zaznała w swoim życiu prawdziwego domu. Ze swoimi rodzicami nigdy się tak nie czuła. To właśnie z Nią stworzyła miejsce, o którym będzie mogła mówić „dom”. Szarlotka jak prawie zawsze pachniała czekoladą i wanilią czyli tym, co Rose ostatnio w swoim życiu uwielbiała najmocniej. Miłość Panny Nelson przekraczała wszelkie znane dla niej granice uczuć. Nie spotkała nigdy w swoim życiu osoby, która pokochałaby tak, jak właśnie tę Pannę. – Kocham cię najmocniej na świecie. - Mówiła do niej dalej, nie chcąc zwolnic nawet odrobinę uścisku. Po chwili dopiero wyswobodziła ją. Chciała to zrobić na balu, miała schowane pudełeczko pod suknią i była gotowa w każdej chwili. Jednak ostatecznie doszła do wniosku, że nie jest to najlepszy pomysł. Nie to otoczenie, nie ta chwila, po prostu jednak nie. Pomijając fakt, że wypiła odrobinę za dużo ognistej i nie byłoby to tak, jak sobie wymarzyła.
Odchrząknęła, odchodząc od Panny Blanchett dwa kroki. Popatrzyła w jej oczy głęboko, bardzo głęboko. Chciała tym spojrzeniem przekazać całą miłość, jaką do niej żywiła. Sięgnęła lewą ręką do kieszeni płaszcza. Czuła, że to tam jest. Całe szczęście. Wewnętrznie odetchnęła z ulgą. Była zdolna do gubienia ważnych rzeczy, a to była teraz najważniejsza rzecz w jej życiu. Nie spuszczając wzroku ze swojej Ukochanej uklęknęła na lewe kolano. Moment nie do podrobienia. Właśnie miały po wszystkich przeróbkach, remontach i sprzątaniu na dobre wprowadzić się do domku. Chciała, żeby zrobiły to już jako narzeczeństwo. Nie miała stuprocentowej pewności, czy Lotka się zgodzi. Wyjęła z kieszeni czerwone pudełko i otworzyła je, wyciągając w stronę dziewczyny. Pierścionek był złoty, prosty, z niewielkim, prostokątnym kamieniem w kolorze czerwonych włosów przyszłej (prawdopodobnie) właścicielki.
- Czy ty… – zaczęła, a głos jej drżał. Była w niesamowitych emocjach. Nigdy nie mówiła tak ważnych słów do tak ważnej dla siebie osoby. – Charlotte Blanchet. – Zaczęła jeszcze raz, biorąc głęboki wdech. Dopiero teraz czuła jak bardzo jest zestresowana. Jeszcze kilka seknd temu była pewna na milion procent, że jej Ukochana przyjmie oświadczyny. Teraz z jakiegoś, nieznanego jej powodu ta pewność nieco ja opuściła. Niestety, jak się powiedziało A, trzeba powiedzieć B. – Czy ty zechcesz za mnie wyjść? – Ostatnie słowa wypowiedziała z taką szybkości, że sama nie była pewna czy wypowiedziała prawidłowo. Nie traciła kontaktu wzrokowego z Panną Blanchett. Próbowała się uśmiechać, jednak niepewność rysowała się intensywnie na jej twarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Ardmore, Irlandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 179
  Liczba postów : 266
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12368-charlotte-blanchett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12374-szarlotka-szuka-znajomych
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12376-poczta-szarlotki?nid=20#330968
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12387-charlotte-blanchett#331140




Gracz






PisanieTemat: Re: Dom Charlotte&Rose   Wto 21 Mar 2017 - 21:23

Machała sobie dłonią stojąc i wpatrując się w domek wraz z jej ukochaną, dużymi oczyma oglądała każdy szczegół przyglądając się temu miejscu dłuższy czas. To była ich inwestycja na przyszłość, to tutaj będą spędzały we dwójkę większość czasu. Były tu kilkukrotnie, tylko jeszcze wtedy nie wiedziały że tu zamieszkają. Doprowadziły to miejsce na szybko do stanu mieszkalnego i po prostu pojechały na ferie zostawiając to miejsce samo sobie. Teraz roślinność pokrywała dom wydawało się jej jeszcze bardziej, dodając tylko uroku temu miejscu. Odgarnęła kosmyk włosów za ucho i zerknęła pod nogi.
Ubrana była w czerwone trampki za kostkę, przyległe jeansy, szary sweterek i brązowy, ciepły płaszcz. Na szyi ma swój ulubiony szalik pufków w znanym każdemu kolorze żółto-czarnym, zapomniała jednak założyć swojej czapki i marzły jej nieco uszy. Były delikatnie różowawe, a policzki w podobnym kolorze.
- Jest cudownie, tak jak sobie wyobrażałam - Zerknęła teraz na swoją dłonią którą to Rose ściskała za każdym razem kiedy się ekscytowała. Zauważyła to już dawno więc tylko uśmiechnęła się szeroko. - Ze mnie? Pomagałaś mi przecież ciągle, to nasza zasługa! - Uśmiechnęła się i gdy tylko ta ją objęła od razu się w nią wtuliła patrząc na okna, już niedługo będzie się tam świeciło światło. - Serio? O rany, cieszę się bardzo że tak mówisz. - Stanęła na palcach ciągle się do niej tuląc i po prostu dała jej cudnego, słodkiego całusa. Po prostu tak chciała jej podziękować, a w domek mogłaby wpatrywać się jeszcze pół godziny nim by tam weszła. Tuliła się do niej jeszcze tak długi czas, a gdy ta tylko powiedziała te kilka ważnych słów jeszcze bardziej wtuliła w nią swoją główkę. - Ja Ciebie też, bardzo, bardzo. - Przymknęła oczy i wsłuchiwała się w rytm bicia jej serca, był powolny i opanowany. Jednak po chwili chyba znacznie przyśpieszył, tak jej się przynajmniej wydawało. A jej ukochana po prostu puściła ją i odeszła na dwa kroki od niej. Nie do końca zrozumiała o co chodziło, Rose po prostu patrzyła się na nią. Chciała zapytać o co chodzi, jednak ta sięgnęła po coś do kieszeni płaszcza. Przekręciła głowę i zrobiła swoją typową minę kiedy nie wiedziała w czym rzecz, wtedy wyglądała uroczo. Nelson uklękła, a Charlotte dalej nie wiedziała w czym rzecz. Podeszła do niej na mały kroczek, a ta wyciągnęła do niej małe, czerwone pudełeczko mniejsze od jej dłoni. Czerwonowłosa od razu załapała w czym rzecz robiąc wielkie oczy, skrzyżowała nogi niecierpliwiąc się teraz tak bardzo jak nigdy, podniosła dłoń do twarzy i zasłoniła nią usta wyczekując.
Nie przerywała jej ani na chwilę, nawet kiedy zrobiła pierwszą przerwę po prostu starała się nie mrugać zbyt często. Zbyt się.. bała? Ciekawość zżerała ją od środka, a chęć usłyszenia tych słów nie dawała za wygraną. Odezwała się po chwili cicho, prawie niesłyszalnie z delikatnie łzawymi oczyma. - Spokojnie.. powoli, nie stresuj się teraz. - Trochę to wyglądało jakby powiedziała to sama do siebie próbując opanować emocje. Nie wiedziała co teraz zrobić, usłyszała słowa i zamarła na chwilę. Poruszyła ustami raz, jednak nic nie powiedziała podczas tego. Zrobiła to ponownie z takim samym rezultatem. Ujęła jej dłoń z pierścionkiem zaciskając ją mocno, po prostu szepnęła ciche "tak" i pociągnęła ją w górę by ją wreszcie przytuliła. Objęła ją tak mocno jak jeszcze nigdy, płakała tak cicho że nawet Rose nie mogła tego usłyszeć po prostu zmoczyła jej troszkę płaszczyk. Wtuliła głowę w jej szyjkę i milczała chłonąc tą chwilę przez ten cały czas. Nie była na to gotowa, nie wiedziała jak się ma zachować i Nelsonówna wiedziała to na pewno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 222
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 290
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7138-rose-nelson#203959
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7140-relationships#203996
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7139-nelsonowna#203992
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7208-rose-nelson#204501




Gracz






PisanieTemat: Re: Dom Charlotte&Rose   Wto 21 Mar 2017 - 23:05

Uwielbiała Jej głos, dotyk, ciepło, zapach…
Oddziaływała na jej wszystkie zmysły jednocześnie. Dzięki temu wszystkie emocje z Nią związane były najsilniejszymi, jakie przezywała w swoim życiu. Teraz tymi emocjami była radość zmieszana z prawie paraliżującym ją stresem. Chciała w miarę zaplanować tę chwilę, ale żeby jednocześnie nie była sztuczna i wyreżyserowana. Teraz po prostu poczuła w środku, że musi to zrobić i SIUP, zrobiła. Sama nie wiedziała czy to dobry moment. W sumie do tej pory nie widziała i nie czuła lepszego. Możliwe, że później długo nie czułaby, że to właściwy moment i żałowałaby, że nie zrobiła tego właśnie teraz. Wszystko ma być teraz inne i nowe, więc jak zmiany to na całego!
Miała wrażenie, że klęczy na tej zimnej i mokrej ziemi kilka godzin. W rzeczywistości trwało to wszystko sekundy. Jej Lotka raczej nie miałaby sił trzymać jej w niepewności. Patrzyła na Ukochaną nie mrugając ani razu, nie chciała stracić z tej chwili ani sekundy. Podejrzewała jednak, że po wszystkim i tak nie będzie pamiętała nic prócz szczęścia. Szczegółów takich chwil często nie zapamiętuje się właśnie przez silne emocje.
Kiedy w końcu Szarlotka zareagowała, na twarzy Puchonki pojawił się szeroki uśmiech. Nawet się nie zorientowała, a stała już na nogach i tuliła płaczącą w jej pierś, Ukochaną. Sama wzruszyła się na tyle, że w kącikach jej oczu pojawiły się łzy, które zaraz miały spłynąć po policzkach. Cała twarz już bolała ja od uśmiechania się, tak intensywnie się cieszyła. Sama nie wiedziała o czym ma myśleć, więc nie myślała o niczym tylko dała się ponieść temu, co czuje.
W dłoni ciągle miała pudełko z zawartością. Odkleiła się tylko nieco od swojej Wybranki serca i drżącymi dłońmi wyjęła pierścionek i z nieznikającym uśmiechem włożyła Lotce na palec. Pasował idealnie! Ona to ma wyczucie! Znów przycisnęła ją mocno do siebie. Chciała być teraz blisko. Tak blisko, jak tylko się da.
Wyswobodziła się z jej objęć i spojrzała w jej wielkie, ciemne oczy.
- Wiesz, że teraz jesteś moja? – Wyszczerzyła się i złapała dziewczynę w pasie, przerzucając ją sobie bez problemu przez ramię. Jej biodro miała przy uchu, więc odwróciła głowę i ukąsiła Ją w tyłek. Zaśmiała się głośno i z Narzeczoną na ramieniu udała się w kierunku wejścia do ich domu. Przed samymi drzwiami opuściła ją na ziemię, otworzyła drzwi i złapała ją mocno za rękę.
- Już nie długo Panno Blanchett… – Pierwsze trzy słowa wypowiedziała ciszej i szybciej. Ani się nie obejrzą, a pannami już nie będą. – Zapraszam do naszego domu. – Wspólnie przekroczyły próg swojego domu. Nelsonówna pociągnęła dziewczynę od razu do kuchni.
- Musimy to opić, Skarbie! – Prawie, że wykrzyknęła. – Na co masz ochotę? – Stanęła na środku kuchni nie wiedząc czy iść bardziej w stronę kawy lub herbaty czy może w stronę barku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Ardmore, Irlandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 179
  Liczba postów : 266
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12368-charlotte-blanchett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12374-szarlotka-szuka-znajomych
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12376-poczta-szarlotki?nid=20#330968
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12387-charlotte-blanchett#331140




Gracz






PisanieTemat: Re: Dom Charlotte&Rose   Czw 23 Mar 2017 - 0:16

Po włożeniu pierścionka to na nim skupiła wzrok, wpatrywała się w niego dłuższą chwilę rozmyślając. To był taki symbol przynależności do drugiej osoby, więzi jaka ich łączyła i szczęścia jakie ich będzie spotykać w dalszym życiu. Zgięła kilkukrotnie dłoń przypatrując się mu dosłownie z każdej pozycji, był cudowny i pasował idealnie na jej drobną rączkę. To było trochę jak kupowanie pierścionka dla dziecka, była taka drobna.
- Wiem, na zawsze i wszędzie. - Wytarła rękawem swojego płaszczyka policzki i oczka po czym pociągnęła cicho noskiem wpatrując się w Różyczkę. Nie trwało długo kiedy ta podniosła ją, z nieco większymi oczyma wpatrywała się w jej tyłek bo tylko na to mogła teraz patrzeć przewieszona przez jej ramię. Wyrwało jej się ciche stęknięcie kiedy ta ugryzła ją w tyłek, momentalnie poruszyła się jednak bezskutecznie. Było to nawet zabawne, żeby nie pozostawać bierna po prostu przytuliła się do jej pośladków i oplotła ją rękoma wokół pasa by pewniej się trzymać. Po dosłownie minucie odstawiła ją na ziemie, a ta odzyskując równowagę stanęła na prostych nogach. Podniosła głowę słysząc tylko swoje imię, przymrużyła oczy i usłyszała kolejne słowa zapraszające do wejścia. Bez wahania weszła razem z nią do ich wspólnego mieszkania. Wzięła głęboki oddech w progu czując zapach drewna, a w kolejnej chwili znalazła się w kuchni. Po prostu usiadła na blacie, w centrum pomieszczenia i machała nogami.
- Pić.. ym.. nie wiem.. herbaty? - Przekręciła główkę w prawo i uśmiechnęła się życzliwie, dalej nie mogła oderwać wzroku od swojej dłoni ozdobionej tak cudowną rzeczą, a jak ważną dla niej. Zaraz po tym zapewne ich dwójka mogła usłyszeć ciche burczenie brzucha Panny Blanchett, ta mruknęła tylko cicho i wskazała na brzuszek. Chyba Rose wiedziała co będą za chwile robić, a będzie to na pewno jakieś jedzonko.. przynajmniej miała taką skrytą nadzieję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 222
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 290
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7138-rose-nelson#203959
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7140-relationships#203996
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7139-nelsonowna#203992
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7208-rose-nelson#204501




Gracz






PisanieTemat: Re: Dom Charlotte&Rose   Wto 28 Mar 2017 - 22:11

Ciekawe czy ktoś byłby w stanie pojąć szczęście, jakie teraz Rose w sobie czuła? Może w tym momencie tylko Lotka czuła to samo. Niesamowite, jak silnie i dokładnie może czuć człowiek.
Tak naprawdę i bez tego pierścionka kochałyby się tak samo mocno i tak samo mocno byłyby ze sobą związane. Jednak świadomość bycia narzeczoną i posiadania narzeczonej – to jest coś! Ta miłość zostaje jakby częściowo sformalizowana. To tak, jakby zawarły oficjalną umowę ustną, że już zawsze będą razem.
Puchonka jest dobrą obserwatorką, więc wiedziała co spodoba się jej Ukochanej i co będzie na nią pasować. Miała do tego oko, nie ma co.
Przytulała do siebie swój największy Skarb z myślą, że już nigdy nie chce Jej nigdzie wypuszczać. Pomogła jej w osuszeniu łez wzruszenia, użyczając własnego rękawa i ramienia. Wpatrywała się przy tym w nią bez przerwy. Ciągle nie docierało do niej to, co się stało. Pewnie jeszcze jakiś czas tak będzie. W zasadzie dopiero co zdążyła przyzwyczaić się do tego, że ma tak wspaniałą dziewczynę, z którą jest szczęśliwa. Niedawno doszło wspólne zamieszkanie razem… Tyle ważnych momentów w jej życiu ostatnio!
- Herbatka, dobrze Słonko. – Powiedziała radośnie, krzątając się w kuchni i przygotowując dla nich herbatkę (dla siebie z małym dodatkiem czegoś mocniejszego). Wyjęła też z półki ciasteczka owsiane. – Będą idealne. – Podeszła do niej i zachichotała, kiedy usłyszała, że jej brzuch domaga się jedzenia. Ucałowała ją delikatnie w usta, przymykając przy tym oczy. Jej wzrok automatycznie zatrzymał się na jej dłoni. Dobry wybrałam. Chwaliła sama siebie w myślach i oderwała się od Rudowłosej, żeby przygotować coś porządniejszego do zjedzenia. Dziś będzie spaghetti, a co!
- Ale wiesz, że jak już zjemy i będziemy miały siłę – zaczęła, uśmiechając się szeroko – to gdzieś ten obiad spalić trzeba? – Mrugnęła do niej i musnęła dłonią swoją pierś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Ardmore, Irlandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 179
  Liczba postów : 266
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12368-charlotte-blanchett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12374-szarlotka-szuka-znajomych
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12376-poczta-szarlotki?nid=20#330968
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12387-charlotte-blanchett#331140




Gracz






PisanieTemat: Re: Dom Charlotte&Rose   Pon 3 Kwi 2017 - 22:53

Machała sobie nóżkami na blacie i wpatrywała się w swoją ukochaną przekrzywiając ciągle główkę w prawo, a także w lewo. Zerknęła też na herbatkę którą przygotowywała, akurat jej nie kupowała tylko jej druga połówka. Zapewne była to jakaś jej ulubiona, więc i jej musi posmakować. - Owsiane? Lubię owsiane, ale szczerze mówiąc muszę Ci przywieźć ze świata Mugoli takie wafelki z karmelem w środku.. tutaj ich nie widziałam.. może w miodowym się uda je dostać? - Zamyślona odebrała od niej herbatkę i upiła drobnego łyczka, oczywiście musiała się poczęstować ciasteczkiem bo nie byłaby sobą bez czegoś słodkiego w swojej łapce.
- A co dzisiaj będzie na.. obiadokolację.. siłę to znaczy.. co masz na myśli mówiąc że gdzieś spalić? - Przygryzła dolną wargę zastanawiając się, gdzieś na końcu głowy wiedziała co ma Rose na myśli ale jednak nie chciała tego mówić głośno. Lotte była wciąż tą samą Lotką którą każdy kochał, czyli niewinnym skarbem. Upiła kolejnego łyka herbatki i zatkała sobie usta kolejnym ciasteczkiem owsianym, jak na takie "zdrowe" były całkiem słodkie. Znów wybór Różyczki, mogłaby nawet porównać te ciastka do swoich wypieków.. choć te pewnie lubiła bardziej. Założyła nogę na nogę i odłożyła już pustą filiżankę obok, podparła się dłonią i patrzyła jak ta zaczyna swoje gotowanie. To też ją strasznie ciekawiło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 222
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 290
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7138-rose-nelson#203959
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7140-relationships#203996
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7139-nelsonowna#203992
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7208-rose-nelson#204501




Gracz






PisanieTemat: Re: Dom Charlotte&Rose   Wto 4 Kwi 2017 - 21:16

Tak słodko wyglądała… W sumie wyglądała tak zawsze i wszędzie. Robiąc cokolwiek. Co ta miłośc robi z człowiekiem. Rose już miała problem ze skupieniem się. W jej głowie kłębiły się myśli na temat tego, że wspólnie z Narzeczoną musi zwiedzić cały dom.
Usmiechała się szeroko słuchając jej głosu.
- Wiem, że lubisz wszystko, co słodkie. – Mrugneła do niej i ucałowała. Uwielbia dotyk jej ust. No i ich słodki smak. Przesłodki. – Jutro pójdziemy do miodowego i to sprawdzimy, dobrze skarbie?
Wypiła dwa łyki swojej herbatki. Chyba przesadziła z dodatkami. Ktoś mógłby powiedzieć, że to raczej ognista z kapką herbaty, a nie na odwrót… Za to poczuła przyjemne ciepło i mrowienie rozchodzące się od jej żołądka po całym ciele. Teraz już myślała o tym jak zdejmuje tę bluzkę z Panny Blanchett.
Zagryzła zęby i skupiła się na tym, że musi je najpierw nakarmić. No, może gdyby Lotce tak przed chwilą nie burczało w brzuchu, to odwróciłaby kolejność. No ale jak Rose o nią nie zadba, to kto?
- Będziemy jeść spaghetti. – Zaczęła spokojnie, nawet się nie odwracając i już będąc w kuchennym ferworze walki. Przynajmniej przez chwilę nie będzie myślała o tym gładkim ciepłym ciele… A nie, jednak musi pomyśleć. – Będziemy tańczyć. – Powiedziała tylko, odwracając się przy tym i patrząc na nią z szerokim uśmiechem. Taaaa jej przygryziona warga. Rose musiała odwrócić głowę, żeby zanadto się nie rozproszyć. Nie przerywała swojej pracy. Szło jej całkiem sprawnie to gotowanie. Chciałby już jeść. Albo być po jedzeniu.
Upiła znów kilka łyków herbatki. Mniam.
Pracowała w milczeniu, czując Jej obecność. To jej wystarcza.
Wystarczy na całe życie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Ardmore, Irlandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 179
  Liczba postów : 266
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12368-charlotte-blanchett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12374-szarlotka-szuka-znajomych
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12376-poczta-szarlotki?nid=20#330968
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12387-charlotte-blanchett#331140




Gracz






PisanieTemat: Re: Dom Charlotte&Rose   Czw 20 Kwi 2017 - 22:48

- Przyjęłam bardzo prostą taktykę, lubię wszystko co jest równie słodkie jak ja. Tak mówiła mi siostra, nie ma słodszej rzeczy ode mnie.. prócz karmelu.. dla niego mogłabym przestać być słodka, ale tylko na chwilkę. - Uśmiechnęła się ponownie kiedy dziewczyna złączyła z nią swoje usta, dzisiaj było tyle emocji że nie wywierało na niej aż tyle wrażenia. Może to i lepiej, Lotka była nieco spokojniejsza. Nadmiar emocji w jednym tempie sprawił że ich poziom gwałtownie spadł w dół.
Widziała po Różyczce jej delikatne podniecenie, zawsze miała taki delikatnie zamglony wzrok i obserwowała jej ciało. Każdy najdrobniejszy szczegół potrafiła zaobserwować, jednak nie przeszkadzało jej. Dzisiaj, wręcz przeciwnie czuła się tak jak jej ukochana chciała. Była dosłownie na każde jej drobne życzenie.- Spaghetti? Uwielbiam, nie jadłam nic dzisiaj więc jestem jak najbardziej za moja droga... tańczyć? Jak to? Ja nie potrafię Rose tańczyć, pamiętasz bal walentynkowy? Nie chciałam tam też tańczyć, sukienka była jednym powodem. Drugim było to że bym się tam chyba zabiła. - Założyła nogę na nogę, delikatnie wodziła dłonią po swoim kolanku wpatrując się w dziewczynę. Wiedziała że ją peszy, ale dzisiaj mogła. Nie przestawała jej kusić chociaż na chwilę bo w tym momencie mogła robić bezkarnie. Miała pełno myśli którymi chętnie podzieliłaby się z jej ukochaną. Ale chyba lepiej trzymać ją w niepewności, jak będzie miała na coś ochotę to zapewne sama zrobi swoje.. co z tym spaghetti?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 222
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 290
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7138-rose-nelson#203959
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7140-relationships#203996
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7139-nelsonowna#203992
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7208-rose-nelson#204501




Gracz






PisanieTemat: Re: Dom Charlotte&Rose   Czw 1 Cze 2017 - 16:20

Uśmiechnęła się lekko na jej słowa i położyła na moment dłoń na jej udzie.
- To sprawia, że stajesz się coraz słodsza. – Przysunęła twarz do jej ucha i cmoknęła jej włosy. - Taka słodka i tylko moja. – Szepnęła i z szerokim uśmiechem oddaliła się znów do blatu, żeby mogły zjeść w najbliższym czasie. Doskonale wiedziała i czuła, że jest obserwowana.
- A właśnie. Co u twojej siostry? Musimy ją do nas zaprosić i pochalić się naszym szczęściem. - Delikatnie kołysała biodrami, żeby jej kochanej Lotce jeszcze przyjemniej się patrzyło.
- Skoro nie potrafisz to będę musiała cię nauczyć. – Odwróciła się i mrugnęła. – To nie takie trudne. Poza tym jestem pewna, że to pokochasz. – Podeszła do niej i złapała jej drobne, miękkie łapki. – Tak miło jest móc zamknąć oczy, wczuć się w muzykę, mieć przy sobie swoją miłość i po prostu się temu oddać. – Mówiąc to miała zamknięte oczy, a kąciki jej ust były lekko uniesione ku górze.
Spojrzała na nią.
– To co? Dasz się namówić? – Dźgnęła ją w boczek i zachichotała. W tym czasie dość głośno zaburczało jej w brzuchu. Dobrze, że za trzy minuty zje. Cały dzień nic nie była w stanie zjeść, bo trzymał ją stres związany z oficjalnym wprowadzeniem się. Poza tym chyba podświadomie już od jakiegoś czasu wiedziała, że właśnie dziś postanowi ostatecznie spędzić z Szarlotką resztę życia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Ardmore, Irlandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 179
  Liczba postów : 266
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12368-charlotte-blanchett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12374-szarlotka-szuka-znajomych
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12376-poczta-szarlotki?nid=20#330968
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12387-charlotte-blanchett#331140




Gracz






PisanieTemat: Re: Dom Charlotte&Rose   Nie 4 Cze 2017 - 21:36

Kiedy jej drobna, nieco większe jednakże dłoń spoczęła na udzie Szarlotki ta od razu zadrżała przyjemnie delektując się jej dotykiem. Zawsze to na nią działało w podobny sposób, zwłaszcza kiedy dotykała stref które dla niej były bardzo wyczulone. Zerknęła w tym momencie na dziewczynę i wysłuchała jej uważnie. Tak słodko do niej mówiła zawsze, podobało jej się to i ta świadomość że będzie tak teraz codziennie napawała ją energią w każdym calu ciała. Po całusie odprowadziła ją wzrokiem prosto do blatu dalej patrząc na nią jak na piękny obrazek. Szczególnie wpatrywała się w jej dolne partie ciała, widać to było na pierwszy rzut oka. Może nawet robiła to zbyt.. nachalnie? Obserwowała jej pośladki kiedy to Rose kręciła na boczki bioderkami, aż musiała ponownie założyć nogę na nogę. Na pytanie długo nie odpowiadała, pewnie zauważyła że Lotte zwiesiła wzrok więc szybko udała że robi coś innego. Zaczęła powoli rozsznurowywać buty, pierw jednego i drugiego. Na sam koniec sunęła je z delikatnych nóżek i odstawiła grzecznie obok siebie by nie robić zbędnego bałaganu.
Odpowiedziała po chwili zastanowienia na jej pytanie, cała była czerwoniutka jak buraczek. - Ostatnio mało rozmawiamy, moja siostra jest bardzo zajęta nauką i troszkę nie ma czasu.. w dodatku raz się pokłóciłyśmy ale jak to siostry. Możesz mi wierzyć że prędzej czy później zeżre ją ciekawość i do nas zawita z koszykiem pełnym łakoci. - Uśmiechnęła się niewinnie odgarniając kosmyk włosów z twarzyczki za lewe ucho. Kiedy Różyczka podeszła do niej była nieco zaskoczona kiedy ta złapała jej rączki. Wpatrywała się na nią, przymknęła oczy i wyglądała tak pięknie kiedy to wyobrażała sobie tą chwilę. Zaciekawiła ją ta reakcja, też bardzo chciała to poczuć. Ostatnio nie miała jak, na feriach zamiast tańczyć wyszło że.. poznawały się bliżej w bardzo interesujący dla ich dwójki sposób.
Potarła nóżką o nóżkę nieco się z nią drażniąc, położyła rączkę na bródce, a drugą oparła się o blat wypinając bioderka do przodu i zastanawiała się niby co jej odpowiedzieć. Tak na prawdę znała odpowiedź, ale lubiła pobudzać zmysły złotowłosej do tego stopnia że nie mogła czasem przestać o niej myśleć. W końcu odezwała się uśmiechnięta, jak zwykle. - Dam się namówić jednak.. potem porobimy coś innego, prawda? - Nie lubiła mówić o tym wprost, zawsze to Rose dokańczała za nią albo mówiła co będą robić w taki sposób jaki pragnęła właśnie Charlotte. Kiedy dźgnęła ją w boczek przymrużyła oczka i zeskoczyła delikatnie na stopy. Przeszła kręcąc biodrami do szafki na dole, uklękła na dwa kolana kładąc tym samym pupę na piętach i nachyliła się na sam dół biorąc talerze dla ich dwójki. Obróciła się po chwili patrząc na nią niewinnie i posłała jej szyderczy uśmieszek. Podniosła się i położyła oba naczynia nieopodal garnka, sięgnęła także po sztućce i ułożyła je obok talerzy. - Nałożysz mi mniejszą porcję, proszę? - Lotte nie jadła dużo, znacznie mniej od Różyczki. Dlatego też zadała to pytanie opierając się o blat przed sobą obiema rękoma przesuwając ciężar z jednej nogi, na drugą co jakiś czas.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 222
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 290
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7138-rose-nelson#203959
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7140-relationships#203996
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7139-nelsonowna#203992
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7208-rose-nelson#204501




Gracz






PisanieTemat: Re: Dom Charlotte&Rose   Wto 13 Cze 2017 - 23:35

Rose doskonale wiedziała co chodzi po głowie jej Ukochanej. Lubiła przy tym udawać chociaż przez chwilę, że nie wie o co chodzi, żeby przedłużyć niecierpliwość dziewczyny. Uwidacznianie się jej chętek było rzadką sprawą, więc chyba nie ma się czemu dziwić w takiej sytuacji.
Lubiła wtedy niby niechcący i jakby nigdy nic dotykać jej ud, bioder, ramion i szyi. Lotka chyba wiedziała jak jest naprawdę, ale ktoś stojący kilka metrów niczego nadzwyczajnego by nie zauważył. Patrzyła wtedy też na nią tak, jak zawsze. No, może widoczny był błysk w jej oku. Tego nie potrafiła kontrolować, coś przecież musiało ją zdradzać.
Puchonki również nie opuszczało uczucie niewyobrażalnego szczęścia związanego z tym, że właśnie stoi w swojej kuchni, w swoim domu, przy swojej narzeczonej! Minie miliard czasu zanim się przyzwyczai i przyjmie to za codzienność. O ile w ogóle kiedykolwiek to nastąpi. Być może każdego ranka, już do końca życia będzie budziła się przy Lotce i nie będzie potrafiła dowierzyć swojemu szczęściu.
Obiad był prawie gotowy, dziewczyna dokonywała ostatnich poprawek. Było idealnie.
- Spokojnie, poczekamy aż między wami będzie zupełnie dobrze, a ona będzie miała więcej czasu. – Powiedziała z uśmiechem. Nie chciała, żeby Lotka się tym teraz stresowała. – W każdej chwili możesz do niej napisać i ją zaprosić. Miejsce zawsze się znajdzie. – Wyszczerzyła się w jej stronę.
No i Szarlotka przeszła do sedna. Wprost dała do zrozumienia, że najchętniej nawet nie jadłaby tego, co przygotowała dla niej Rose, tylko uciekłaby na górę do sypialni. Albo w zasadzie nie musiałyby donikąd uciekać… W końcu są u siebie, prawda?
- Co innego masz ochotę robić? – Mruknęła, przyglądając się jak cudownie wyciąga talerze z szafki. Całą swoją silną wolę musiała skupić na tym, żeby nie pochylić się nad nią i nie sprzedać jej soczystego klapsa. Albo chociaż delikatnie ją uszczypnąć w ten jędrny pośladek, awww! Z tych cudownych marzeń (które niedługo spełni) wyrwało ją pytanie.
- Oczywiście, kochanie. – Zabrała się za nakładanie porcji – większej dla siebie i mniejszej dla Rudowłosej. Talerze i sztućce zabrała do stołu. – Smacznego! – Cmoknęła ją w policzek i usiadła przy swojej porcji. – Mów od razu czy ci smakuje. – Uśmiechnęła się i zaczęła pałaszować jedzenie. Teraz poczuła, że jej ciało też już było bardzo głodne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Ardmore, Irlandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 179
  Liczba postów : 266
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12368-charlotte-blanchett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12374-szarlotka-szuka-znajomych
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12376-poczta-szarlotki?nid=20#330968
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12387-charlotte-blanchett#331140




Gracz






PisanieTemat: Re: Dom Charlotte&Rose   Nie 23 Lip 2017 - 15:33

- Oby jak najszybciej, w zasadzie dawno jej nie widziałam. Pamiętam tylko że miała zamiar pojechać na dłuuugą wycieczkę, a teraz to nie wiem. - Wzruszyła ramionami i westchnęła cicho, czasem ją to dołowało bardzo. Jednak teraz starała się o tym nie myśleć za wszelką cenę, nie było takiej potrzeby przecież. Przytaknęła krótko głową słysząc wzmiankę o zaproszeniu siostry, można zawsze do niej napisać nie było w tym nic ciężkiego, chyba. Po prostu jutro wyśle sowę z samego rana by się dziś już tym więcej nie przejmować.. może powinna dołączyć do tego.. wróć, miała już o tym nie myśleć.
- No ten.. chcę zobaczyć całe mieszkanko, poświęcić każdemu miejscu chwilę czasu.. no wiesz, możemy zahaczyć o sypialnię.. - Splotła dłonie za plecami patrząc na nią niepewnie, od czasu do czasu przeciążała prawą nogę, a czasem lewą tym samym przeskakując z jednej na drugą.
Zabrała się za jedzenie, po prostu wzięła swoje sztućce i jadła w ciszy. Była bardzo głodna, więc nim stwierdziła jak smakuje danie dosłownie pochłonęła już połowę swojej porcji. To mówiło samo za siebie jak dobrze Różyczka potrafi gotować. Oblizała delikatnie usta i odchrząknęła mówiąc. - Baardzo, baardzo pyszne. Możesz mi robić takie częściej słońce.. mhm. - Uśmiechnęła się szeroko i przymrużyła oczka, dalej z jej szerokim uśmiechem zaczęła jeść. Nogą drażniła się w tym momencie z Roską, zahaczała stópką o jej udo i podparła się dłonią. Szeroki uśmiech przerodził się w ten niewinny, siedziała sobie w ciszy. Od czasu do czasu mruknęła cicho, wpatrywała się teraz raczej w jej twarzyczkę nie spuszczając ani na chwilę z niej swojego spojrzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Dom Charlotte&Rose   

Powrót do góry Go down
 

Dom Charlotte&Rose

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Charlotte Heavensbee
» Charlotte Allison
» Victoria Rose
» Charlotte McWeaveer
» Relacje - Charlotte d'Alouette

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
Dolina Godryka
 :: 
Domy i mieszkania
-