IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Krukowisko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 17
Skąd : Nethy Bridge, Szkocja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 166
Dodatkowo : prefekt
  Liczba postów : 283
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14073-eanruig-chattan#371851
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14076-eanruig-chattan-familiok
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14075-poczta-jasnie-eanruiga-chattan#371872
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14074-eanruig-chattan




Gracz






PisanieTemat: Krukowisko   Pon Mar 13 2017, 19:57

First topic message reminder :


Krukowisko


To mniejsze pomieszczenie od sowiarni, znajdujące się zaraz pod nią. Wchodzi się do niego prosto ze schodów, przez drzwi z przekręcaną klamką, w kształcie kruczego łba. Wewnątrz, od drzwi, po obydwu stronach, znajdują się miejsca na klatki dla specjalnych okazów kruków, jak białe, które mogłyby być atakowane przez resztę kruków. Reszta pomieszczenia to drewniany labirynt desek i kijów, które są siedliskami kruków. Jeśli chodzi o część poczynioną przez ludzi. Same kruki, jako stworzenia niesamowicie inteligentne, uwiły sobie gniazda, dodały różne małe świecidełka i ozdóbki, często z trucheł swoich ofiar. Zaś jedynym źródłem światła w tym pomieszczeniu jest małe okienko wylotowe.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Glasgow/ Szkocja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 23
  Liczba postów : 42
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8414-thomas-arthur-choi#238094
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8415-tom-s-friends#238108
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8416-lisciki-do-choi-a#238110
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15752-thomas-choi




Gracz






PisanieTemat: Re: Krukowisko   Sro Lut 14 2018, 19:52

Wciąż padało. Cały dzień nic innego nie można było zobaczyć z okna zamku tylko jeden i ten sam obraz: spadających raz powoli, leniwie a raz gęsto płatków śnieżnobiałego puchu. Thomas pochłonięty zajęciami, które zdawały się nie mieć końca mógł tylko wpatrywać się w szybę i zastanawiać kiedy w końcu przestanie sypać. Śnieg oczywiście był frajdą i zima była jedną z jego ulubionych pór roku, ale jak wszystko w nadmiernych ilościach mogło powodować mieszane uczucia.
Późnym popołudniem, kiedy to skończyła się ostatnia lekcja, mianowicie starożytne runy - miał nareszcie czas aby skończyć list do matki i wysłać go jeszcze przed weekendem. Sprawa była pilna, gdyż Eva Choi potrzebowała deklaracji syna co do pracy wakacyjnej. Jasnym było, że będzie bywał w szpitalu robiąc swoje w wyznaczonych godzinach, jednak oferta pracy, o której dała mu znać matka bardzo go zainteresowała. Chodziło o posadę nauczyciela lekcji rysunku w przedszkolu w Glasgow. Puchon bardzo lubił rysować. Sam się tego uczył i uważał, ze bardzo dobrze mu to wychodziło. A teraz kiedy mógł to jeszcze połączyć z pracą - wydawało się to spełnieniem jego cichych nadziei.
Dlatego zaraz po zapieczętowaniu kawałka pergaminu, na którym widniały słowa skierowane go matki, Choi wyszedł z zamku i udał się w stronę sowiarni. Jego sowa nie wróciła jeszcze z poprzedniej trasy, więc uznał, że pewnie gdzieś zabłądziła (co dość często jej się zdarza), dlatego postanowił skorzystać ze szkolnych latających posłańców.
Wchodząc do niewielkiego pomieszczenia na pierwszym poziomie wieży, pomyślał, że tym razem użyje jednego z czarnych kruków, które tak często były pomijane przez uczniów. Przypiął list do nóżki ptaka i wypuścił go przez okienko wylotowe, a ten szybko wzbił się w powietrze i zniknął. Tom uśmiechnął się do siebie, jeszcze przez chwilę patrząc za kruczkiem, po czym zwrócił się do jego kolegi w klatce obok, głaszcząc go po skrzydłach.
- Wow, będzie ekspresem. - mruknął do ptaszyska.
Kolejną jego miłością po szkicowaniu i Quiddichu były zwierzęta. Miał paru swoich przyjaciół, którym poświęcał czas osobiście i bardzo był do nich przywiązany, ale do każdego przedstawiciela braci mniejszych miał słabość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 502
Dodatkowo : animagia (wiewiórka)
  Liczba postów : 625
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11900-li-na
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11911-li#319859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11912-poczta-li#319860
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12044-li-na




Gracz






PisanieTemat: Re: Krukowisko   Czw Lut 15 2018, 12:53

Puchonka mimo iż pochodziła z rodziny mugoli to jednak wysyłała sowy swoim rodzicom. Może to i wydawało się dziwne, ale tak było. Oni również nauczycieli się i zakupili sobie sowę na ulicy pokątnej. Nie wyobrażała sobie innej drogi, ażeby się z nimi porozumieć. Nie będzie z każdą sprawą jechała do domu bo to by było bez sensu. I tak też zostało do dnia dzisiejszego.
Jej sowa jednak była bardzo punktualna i tak jakby była zaprojektowana tylko do tego, żeby roznosić listy. Czasami zastanawiała się czy ona w ogóle ma czas na jedzenie i latanie tylko dla swoich zachcianek. Ale przecież to był tylko ptak i nie miała zwyczaju się tym przejmować, o wiele bardziej przejmowała się swoim pufkiem. Coraz bardziej widziała, że się zwyczajnie starzeje. Obawiała się, że niebawem opuści ten ziemski podół. Na pewno będzie to bardzo przeżywała. Bądź co bądź bardzo się do niego przyzwyczaiła. Zawsze sobie obiecywała, że będzie miała taką maskotkę, ale teraz z biegiem czasu nie miałaby chyba serca zastąpić go innym. Tak. On był jedyny w swoim rodzaju.
Dzisiaj również poszukiwała swojej sowy i o dziwo znalazła ją w sowiarni. Ucieszyła się, ale nie zabierała jej ze sobą z prostego powodu. Chyba znalazła sobie partnerkę. Cholera, nawet ptak sobie poradził, a ona nie... Była tym faktem bardzo załamana. Wykorzystując fakt, że znajdowała się w sowiarni postanowiła zajrzeć na tak zwane krukowisko. Czemu? Tak sobie wymyśliła i miała ochotę to spełnić. Rzadko tutaj przychodziła więc postanowiła wykorzystać moment. Jednakże widząc kto już tam był chyba będzie tego żałować.
Widząc chłopaka wcale się nie przejęła. Nie rozmawiali od jakiegoś czasu, dlatego nie miała zamiaru wchodzić z nim w jakąkolwiek konwersacje. Zaczęła przeglądać miejsce nie zwracając kompletnie uwagii na przebywającego tutaj ucznia z Hufflepuff'u.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Glasgow/ Szkocja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 23
  Liczba postów : 42
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8414-thomas-arthur-choi#238094
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8415-tom-s-friends#238108
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8416-lisciki-do-choi-a#238110
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15752-thomas-choi




Gracz






PisanieTemat: Re: Krukowisko   Czw Lut 15 2018, 19:25

Gdyby nie fakt, że mieszkał jeszcze w rodzinnym domu to na pewno młody Choi wszedłby w posiadanie większej ilości domowych pupili. W tej chwili miał sówkę, żółwia, chomika i ptasznika, ale z pewnością to nie byłby dla niego problem, gdyby przyszło mu opiekować się jeszcze paroma innymi zwierzakami. Jednak już w tej chwili jego pokój był trochę przyciasny, dlatego musiał zapomnieć o swoich planach.
Będąc w sowiarni, nie zdawał sobie nawet sprawy jak szybko minęła ponad godzina i momentalnie się ściemniło. Trochę się zapomniał, bo miał wrócić do zamku przed zmrokiem, żeby czasami nie dać się przyłapać jakiemuś nauczycielowi i nie zarobić szlabanu.
Odwracając się od klatki, w której urzędował jego nowy dziobaty przyjaciel nagle znieruchomiał. Stanął w miejscu i przez dobre kilka sekund wpatrywał się w osobę, która stała nieopodal zupełnie nie zawracając sobie głowy jego obecnością. Li Na. Kompletnie go ignorowała.
Westchnął i zrobił pare kroków w jej kierunku. W sumie to nie nowość, że się do niego nie odzywała. Tak było już od dobrego miesiąca, odkąd nagadała mu pare słów - widocznie wygadała się za wszystkie czasy wtedy. I pomyśleć, że chodziło o błahą rozmowe ze znajomą. Przecież każdy ma znajomych. Dlaczego on nie mógł mieć?
-Cześć.- odezwał się, patrząc na jej niewzruszoną twarz.
Ewidentnie go ignorowała, a uważał, że sobie na to nie zasłużył. Powinna go chociaż wysłuchać.
-Nie uważasz, że powinniśmy porozmawiać? - spytał po chwili ciszy. - Naprawdę chcesz przekreślić te lata naszej znajomości, nawet nie dając mi szansy się wytłumaczyć? - dorzucił, stając przed nią, twarzą w twarz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 502
Dodatkowo : animagia (wiewiórka)
  Liczba postów : 625
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11900-li-na
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11911-li#319859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11912-poczta-li#319860
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12044-li-na




Gracz






PisanieTemat: Re: Krukowisko   Czw Lut 15 2018, 19:36

Szczerze powiedziawszy to nie liczyła na to, że puchon podejdzie do niej. Przecież wiele razy miał okazję, a jednak nie podchodził. Obawiał się jej? Przecież ona nie miała zamiaru zrobić mu żadnej krzywdy, chyba że... Li się co prawda zmieniła, ale chyba nie do tego stopnia, że mógłby tego żałować.
Również zauważyła, że się ściemniło i również powinna wracać do zamku, ba! Ona wcale nie powinna z niego wychodzić, ale co tam. Może nikt ich nie nakryje, prawda? Przecież byli pełnoletnimi czarodziejami, więc może przymkną na to oko? A może złapie ich Daniel i wszystko się wyjaśni. Chyba Daniel nie dałby jej szlabanu? Chyba że... Kto tam wie. Może to byłby jakiś powód ukarania jej za ostatnie spotkanie, ale nie widziała po jego zachowaniu, ażeby był na nią wściekły, bez przesady. Kolejny raz miała nadzieję, że się do niej odezwie, ale nie. Na razie nastała wielka cisza, może przed burzą? Obawiała się trochę tego, kto wie co jej powie jak spotkają się w bardziej wolniejszej części zamku? Może to wcale nie będzie zamek, a wioska, bądź Londyn? Do Londynu naprawdę nie było jej śpieszno, ale skąd o tym mógł wiedzieć pan profesor.
Nieco się zamyśliła, ale i tak usłyszała głos puchona, który jednak postanowił z nią porozmawiać. Miała do niego żal. Układało im się, naprawdę im się układało, a on tak łatwo to spieprzył. Ale może tylko na tym mu zależało? Może nie chciał jej docelowo skrzywdzić, a zrobił to niby nieświadomie? Na przywitanie nie odpowiedziała, miała nadzieję, że chłopak widząc jej zachowanie odwróci się i pójdzie w swoim kierunku. Ale nie. Postanowił się do niej odezwać i przeprowadzić jakąś rozmowę, tylko na jaki temat? - Uważam, że powinieneś mi dać spokój Thomas. - powiedziała odwracając się w jego kierunku. Nie miała ochoty na jakiekolwiek rozmowy z nim, ale skoro się odezwał mogła być pewna, że teraz jednak nie odpuści. - Słucham, co masz mi do powiedzenia? Tylko uprzedzam jak znowu zaczniesz tę beznadziejną gadkę to rzucę w Ciebie jakimś zaklęciem... - mruknęła i jej wyraz twarzy oznaczał, że wcale sobie nie żartowała. Ale denerwowało ją to, że gra cały czas tę samą grę i cały czas to samo jej mówi. Przecież była świadkiem, że wybrał inną dziewczynę jak ją. Odmówił spotkania, bo nie miał czasu, a za chwilę leciał z drugą... No to chyba było coś nie tak. Pamięta, za każdym razem gdy spojrzy na niego przypomina sobie ten ból serca, to niesamowite ukłucie, które prawdopodobnie przekreśliło całego pana Choi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Glasgow/ Szkocja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 23
  Liczba postów : 42
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8414-thomas-arthur-choi#238094
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8415-tom-s-friends#238108
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8416-lisciki-do-choi-a#238110
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15752-thomas-choi




Gracz






PisanieTemat: Re: Krukowisko   Czw Lut 15 2018, 21:14

To prawda Choi po ostatniej rozmowie z Li, dał sobie spokój z próbowaniem za wszelką cenę wyjaśniania jej zaistniałej sytuacji. Nie czekał po zajęciach na korytarzu, nie czaił się na nią żeby tylko z nią porozmawiać. Oczywiście widywała go, bo to było nieuniknione, ale rzeczywiście mogła odnieść wrażenie, że nie miał jakichś specjalnych chęci, żeby sobie z nią wszystko wyjaśnić. Mogła to tak odebrać. Ale myślenie Toma było takie, że jeśli zostawi pewien dystans miedzy nimi to dziewczyna trochę ochłonie i będzie dnia niego mniej surowa. W mniemaniu Puchona była po prostu przewrażliwiona. O, tak można było określić jednym słowem to co jemu się nasuwało, kiedy myślał o tamtej pamiętnej rozmowie sprzed miesiąca.
Po jej słowach, wypowiedzianych dość chłodnym tonem, uniósł tylko wysoko brwi z geście niedowierzania.
- Naprawdę tak myślisz? - zdołał z siebie wykrztusić.
Li znał od samego początku, odkąd pojawiła się w Hogwarcie. Był jedną z pierwszych osób, które pokazywały jej zamek, uczyły ją poruszania się po nim oraz tłumaczyły zasady egzystencji w tej szkole. Chłopak był naprawdę przywiązany do niej. Przyjaźnili się dosyć długo i mieli wiele wspólnych tematów, które mogli poruszać i rozmawiać godzinami. A w tej chwili co chwilę zapadała między nimi cicha i atmosfera zagęszczała się z każdą sekundą. Mieli za sobą parę lat świetnej znajomości a w zamian zamienili to na krępujący okres wzajemnej zgryźliwości.
- Mówiłem to już ostatnio, ale muszę to powtórzyć, bo to istotne: tamtą dziewczynę znam od dziecka, mieszka niedaleko, w sąsiedztwie w Glasgow. I tyle. Nie jest dla mnie jakoś szczególnie ważna.
- powiedział, po czym przerwał na moment. - Tamtego dnia spotkałem się z nią po to, aby oddać jej książkę, którą pożyczyła mojej mamie. Porozmawialiśmy chwilę i wróciłem do siebie. Ot, cała historia "romansu".
Nie można było ukryć: był trochę zły, że dziewczyna tak szybko wyciągnęła swoje własne wnioski od razu bez pytania go o cokolwiek. Jednak... z drugiej strony... chyba faktycznie z tego co pamięta tego dnia powiedział jej, że nie może się z nią spotkać, bo ma wracać do szpitala, żeby ustalić grafik, a tak naprawdę wstąpił do na Pokątną, żeby oddać tę cholerną książkę... Ale to nie zmienia faktu, że Li zbyt pochopnie musiała ocenić sytuacje i od razu stwierdzać, że inna dziewczyna jest dla niego ważniejsza niż ona. Bo prawda była taka, że to Li Na była tą najważniejszą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 502
Dodatkowo : animagia (wiewiórka)
  Liczba postów : 625
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11900-li-na
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11911-li#319859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11912-poczta-li#319860
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12044-li-na




Gracz






PisanieTemat: Re: Krukowisko   Pią Lut 16 2018, 19:38

Ona sama miała nadzieję, że Tom da sobie z nią spokój. Denerwował ją swoim zachowaniem, naprawdę. Dlaczego nie może odpuścić? Zwyczajnie im nie wyszło i tyle. Przecież nic takiego się nie stało, ale ona nie miała zamiaru zadawać się ze zdrajcą. Według niej Choi ją zdradził i tego się uporczywie trzymała. Chyba nic nie jest w stanie ją przekonać, że rzeczywiście jest inaczej. Nawet gdyby ta dziewczyna osobiście jej oświadczyła, że nic nie było to i tak na nic. Mimo iż między nimi nic nie było to i tak wybrał ją. Li wtedy naprawdę zależało na tym spotkaniu, on zresztą dobrze powinien o tym wiedzieć, a jednak nie zgodził się okłamując ją. Co ona mu takiego zrobiła? Szczerze teraz ją to kompletnie nie obchodziło. Ważne jest to, że ma spokój przynajmniej na razie. Tom szybko rezygnuje, gdy tylko Li trzyma się swojego on odchodzi, więc dlaczego miałaby mu wierzyć w to co jej mówi? Kiedyś coś do niego czuła, teraz czuje jedynie odrazę. Być może kiedyś się to zmieni, ale na dzień dzisiejszy nie potrafiła inaczej. Owszem, Li szybko przechodzi gdy jest na kogoś zła, ale Tom zrobił więcej niż ją obraził. A tego nie da się tak zwyczajnie wymazać z pamięci, nawet jeżeliby bardzo tego chciała.
Kiwnęła jedynie głową na pytanie Toma oczywiście potakując.
Był jej bardzo blisko, nie da się wymazać tego co było między nimi. Przecież to on był z nią od samego początku jak tylko pojawiła się w szkole, on wiedział o niej prawie wszystko. Mogła mu powiedzieć o wszystkim, wyjawić nawet największą tajemnicę. Jednak nie miała odwagi powiedzieć mu o swojej zdolności. Na to trzeba było sobie naprawdę zasłużyć, a też nie chciała, żeby ich przyjaźń przerodziła się jedynie w tę zdolność. Obawiała się tego, że Tom będzie chciał za wszelką cenę stać się taka jak ona. Więc nie mogła sobie pozwolić, żeby ich przyjaźń tylko do tego się nadawała.
Kiwnęła głową śmiejąc się pod nosem. - Tom, czy Ty naprawdę robisz ze mnie idiotkę? Serio? Daj spokój. Mnie już naprawdę nie interesuje to co robiliście... Rób sobie co chcesz, ale daj mi spokój rozumiesz? - warknęła na niego odwracając się do niego plecami i idąc w stronę swojej sowy. Po chwili wyciągnęła z kieszeni zapakowane ciasteczko, które dość szybko rozpakowała i odrywając kawałek rozdrobniła je palcami, ażeby po chwili sowa miała czym się posilić z jej ręki. Sowa o dziwo nigdy się jej specjalnie nie bała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Glasgow/ Szkocja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 23
  Liczba postów : 42
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8414-thomas-arthur-choi#238094
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8415-tom-s-friends#238108
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8416-lisciki-do-choi-a#238110
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15752-thomas-choi




Gracz






PisanieTemat: Re: Krukowisko   Sob Lut 17 2018, 12:27

W takcie tej rozmowy Choi miał wrażenie, że irytuje Li swoją osobą. Wydawało mu się nawet przez chwilę, że jest jedyną osobą, której zależy na odkręceniu tego wszystkiego. A przecież sam nie da rady tego zrobić. Druga strona też musi dać coś od siebie; w tym przypadku choćby odrobinę wyrozumiałości względem niego.
Hmmm, skoro wyjaśnienia (nawet od tamtej dziewczyny) na nic się zdadzą to co pozostało mu zrobić w takiej sytuacji? Czyżby to była kolejna osoba, która zaprze się na Toma i nie ma zmiłuj?
W tym przypadku jednak, trzeba przyznać, że Thomas liczył na miękkie serce Li. Wiedział, że nie potrafi długo się złościć i chować urazy. Była raczej osobą, która szybko dawała się przekonać i równie szybko zapominała. Tom był przekonany, że i tak będzie teraz. Jednak widocznie dziewczyna zmieniła się, a on nawet nie zauważył, w którym momencie to nastąpiło.
Widząc jej skinienie głową, na znak potwierdzenia jego pytania wiedział, że to już nie jest zwykłe nieporozumienie. Ona naprawdę chciała się od niego odciąć. Naprawdę ją skrzywdził swoim zachowaniem...
-Ok. Rozumiem. - rzucił, odwracając wzrok - W takim razie, dam zostawię Cie w spokoju...
na jakiś czas. Myślę, że powinniśmy oboje to wszystko przemyśleć.

Kiedy odwróciła się w stronę swojej sowy, Thomas podążył wzrokiem za nią. Nie chciał stracić takiej osoby jak ona. Dlatego jeszcze się nie poddawał - bo wiedział, że mimo wszystko ona także gdzieś w głębi duszy nie chce go definitywnie przekreślić.

/sory, że taki skromny ten post, ale więcej nie dam rady z siebie wykrzesać dziś/
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 502
Dodatkowo : animagia (wiewiórka)
  Liczba postów : 625
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11900-li-na
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11911-li#319859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11912-poczta-li#319860
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12044-li-na




Gracz






PisanieTemat: Re: Krukowisko   Nie Lut 18 2018, 17:58

Puchonka lubiła bardzo pana Choi, ale cóż musiała się trzymać i nie dać się ugiąć. Niby chodzi za nią i prosi ją o wybaczenie, ale nie mogła mu ustąpić. Może i mogła, ale na razie zwyczajnie nie chciała tego robić. Może takie zachowanie Li zmieni trochę puchona? Może zrozumie w czym zrobił błąd? Bo jak na razie nie widziała, żeby chłopak wiedział o co jej chodzi. Zrozumie to lepiej dla niego, nie to trudno się mówi. Nie robiła tego dla siebie, ale dla niego samego. Żeby drugi raz nie zrobił tego samego błędu.
Owszem serce Li na pewno do takich należało, pewnie mu kiedyś wybaczy, ale potrzebowała czasu. A szczerze powiedziawszy teraz o tym nie myślała. Może dlatego, że cały czas miała w głowie Daniela? Nie rozwodziła się nad tym co będzie później z Choi. Przyjdzie czas, przejdzie fascynacja nauczycielem to wtedy może Li zacznie przejmować się ich dalszym losem. Przyjaźń pewnie tak, ale czy będzie w stanie zdziałać z nim coś więcej? Tego mu nie mogła obiecać. Nie chciała na ten moment wracać do tego co było kiedyś. Ponoć drugi raz nie wchodzi się do tej samej rzeki, więc może sobie go zwyczajnie daruje, a przecież jako przyjaciel nie miała obowiązku przebywania z nim kiedy nie miała na to ochoty.
- Też tak uważam... - mruknęła pod nosem i w tym momencie jej sowa przeleciała na jej ramię. Uśmiechnęła się pod nosem. Chyba czuła nadal, że Li ją trochę oszukała i nie dała jej całego ciastka, więc przyszła po swoje. Nie pozostało jej nic innego jak rozkruszyć pozostałości i wystawić jej posiłek na otworzonej dłoni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Glasgow/ Szkocja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 23
  Liczba postów : 42
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8414-thomas-arthur-choi#238094
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8415-tom-s-friends#238108
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8416-lisciki-do-choi-a#238110
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15752-thomas-choi




Gracz






PisanieTemat: Re: Krukowisko   Nie Lut 18 2018, 20:33

Może i Li żywiła jakieś uczucia do Thomasa, jednak w tym momencie  wydawało mu się, że ma go gdzieś i chce na dobre zerwać wszelkie kontakty. Tak zrozumiał jej słowa, a przede wszystkim jej zachowanie. Nie patrzyła na niego, odwracała się i zajmowała się sową, tak jakby zupełnie było jej obojętne czy on tam jeszcze jest czy już sobie poszedł. Naprawdę wyglądało to tak jakby to wszystko działo się poza nią. Jakby jej nie zależało całkowicie.
Rozumiał, że była na niego zła, że chciała pokazać jak bardzo ją zawiódł, ale po co aż taka szopka?
Pewnie oczekuje, że będę ją przepraszał - przeszło mu przez myśl. - Tylko za co?
Myślenie Choi'a w tej chwili było nieco ograniczone. Zafiksował się na tym, że ta cała sprawa to nie jest jego wina i tak naprawdę nie potrafił inaczej o tym myśleć. W głowie miał tylko jeden scenariusz, którym główną rolę przewrażliwionej, czepiającej się dziewczyny grała Li Na. A tymczasem prawda była taka, że był w wielkim błędzie, bo wina zawsze leży po obydwóch stronach tak samo...
Zupełnie ignorowany przez Puchonkę karmioncą pupila, w końcu nie wytrzymał.
- Jasne. W takim razie nie wchodźmy sobie w drogę i traktujmy się jak powietrze, właśnie tak jak do tej pory i w tej chwili. - warknął, machnąwszy ręką w jej stronę, aby pokazać jej, że chodzi mu właśnie o jej zachowanie w tym momencie. Odwrócił się na pięcie i już miał przekroczyć próg, kiedy jeszcze przypomniała mu się jedna rzecz:
- A, byłbym zapomniał: musisz być kiepska z transmutacji, skoro potrzebne Ci są korki... - rzucił, bez większego namysłu, a w jego głosie można było dosłyszeć nutkę jadu. Nie chciał być złośliwy względem dziewczyny, ale w tym momencie kierowała nim złość. Był naprawdę poirytowany i wkurzony jej ignorancją i tym spokojem z jakim cały czas mówiła. Dlatego zdecydował się na cios poniżej pasa.
Po tych słowach niemal od razu, odwrócił się i w ciszy opuścił krukowisko.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28930
  Liczba postów : 36799
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Krukowisko   Nie Lut 18 2018, 20:55

To zabawne, że sowa Thomasa najprawdopodobniej zaginęła w locie, ponieważ tak się składało, że nie była jedyna! Chuda, brunatna sowa o jaskrawo żółtych ślepiach ostatkiem sił leciała przez błonia Hogwartu, mocno bijąc skrzydłami w powietrze, a w dziobie trzymając list. Niestety nie dała rady dostarczyć go prawowitemu odbiorcy - nagły powiew wiatru wytrącił sowie kopertę, która bardzo szybko spadła prosto pod nogi @Li Na. Gdy tylko jej palce dotknęły papieru, okazało się, iż ów listem był wyjec, który głosił:





Kochana Mallory,

Doszły mnie słuchy, że Hogwart się wali! Dlaczego nie powiadomiłaś mnie o tym wypadku w lochach?! Mam nadzieję, że nic Ci się nie stało, bo jeszcze chwila i normalnie pozwałabym tę szkołę o stwarzanie takich zagrożeń! Masz wszystkie rzeczy? W razie czego wysyłam Ci 30 galeonów.
Mama


Po wyrzuceniu z siebie owego potoku słów, bardzo zdenerwowanym, kobiecym głosem, papierowe usta wypluły na trawę trzy dziesięciogaleonowe monety.

Czy Li zachowa dla siebie pieniądze, czy też może odda je prawowitej właścicielce?
Jeśli chcesz je zatrzymać - zgłoś się po nie w odpowiednim temacie, lecz miej świadomość, że adresat listu najprawdopodobniej dowie się o twoim czynie!
Jeśli chcesz oddać pieniądze właścicielce, napisz do Mallory list. Możliwe, że otrzymasz nagrodę za dobry uczynek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 502
Dodatkowo : animagia (wiewiórka)
  Liczba postów : 625
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11900-li-na
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11911-li#319859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11912-poczta-li#319860
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12044-li-na




Gracz






PisanieTemat: Re: Krukowisko   Nie Lut 18 2018, 21:09

Co z nimi będzie?
Odprowadziła chłopaka wzrokiem i westchnęła. Może faktycznie powinna sobie darować i w końcu uwierzyć w słowa Thoma? Przecież chyba jej nie kłamie? Co spotkała puchona zawsze biła się z myślami co tak naprawdę powinna zrobić, ale nie potrafiła z nim normalnie rozmawiać. Może to była prawdziwa miłość? Może naprawdę go kochała dlatego to tak ciężko znosiła? Przyjdzie czas, że kiedyś na pewno się dogadają i będą mogli normalnie o tym wszystkim porozmawiać. Ale teraz było za wcześnie.
Kiwnęła jedynie głową na słowa puchona. Nie miała zamiaru go teraz słuchać, bo i tak to wszystko mówił w złości. Co on wiedział o niej i o Danielu? Był zazdrosny? Przynajmniej tak to odebrała. Mogłoby się wydawać, że powiedział to dość chamsko i Li poczuła się trochę zraniona tymi słowami, ale cóż. Czego mogła się spodziewać? Przecież nie pogłaska jej po główce. Miała jedynie nadzieję, że Thomas niczego się tak naprawdę nie domyśla. Ona nic jeszcze złego nie zrobiła. Jedynie spotykała się z nauczycielem, ale do niczego między nimi nie doszło i kto wie czy w ogóle dojdzie. Jeżeli tak to puchon na pewno się o tym nie dowie, bo niby od kogo? Ona mu tego nie powie, a Daniel również będzie chciał utrzymać to w tajemnicy, nie będzie latał po szkole i opowiadał co się tak naprawdę stało.
Miała iść, pożegnać się ze swoją sową i pójść sobie, jednakże po chwili list zaczął do niej przemawiać. Nawet nie zwróciła uwagii kiedy sowa podrzuciła jej list. Wyjec? Jej matka nie znała się na tym i na pewno by jej czegoś takiego nie wysłała. Pochodziła z rodziny mugolskiej i mieli problem z wysłaniem jej listu, a co dopiero wyjca. Wysłuchała słów jakieś kobiety i niemal nie przewróciła się. Hogwart się wali? Podniosła ze zdziwienia brwi do góry i zaniemówiła. Co to miało być? Mallory? Któryś fortepian grał, ale nie wiedziała dokładnie który. Ślizgonka? Chyba tak. Koperta jak skończyła mówić wypluła magiczną walutę. Wzięła ją do ręki i spojrzała na jej wartość. Trzydzieści galeonów. Ale musiała to oddać. Nie mogła tego sobie ot tak wziąć, przecież to nie było jej. Poza tym nie chciała przez jakieś drobne mieć problemy. Schowała do kieszeni pieniądze i odwróciła się wracając do murów szkoły.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Krukowisko   

Powrót do góry Go down
 

Krukowisko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wieze
 :: 
sowiarnia
-