IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Edgar Tobias Fairwyn

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 41
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 605
  Liczba postów : 448
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14352-edgar-tobias-fairwyn?nid=1#379672
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14354-there-are-two-kinds-of-people
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14365-golebie-pocztowe-fairwyna#380360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14355-edgar-t-fairwyn#379705




Gracz






PisanieTemat: Edgar Tobias Fairwyn   Sro Mar 22 2017, 00:16


Edgar Tobias Fairwyn

DATA URODZENIA 8.11.1976r.
CZYSTOŚĆ KRWI 75%
MIEJSCE URODZENIA Dolina Godryka
MIEJSCE ZAMIESZKANIA Dolina Godryka
UKOŃCZONA SZKOŁA Hogwart (Slytherin)
WYBRANA POSADA DO OBJĘCIA Nauczyciel starożytnych run
PRZEPRACOWANY CZAS W POWYŻSZEJ PRACY 9 lat - 7 lat w Tecquali, 2 lata w Trausnitz
WYBRANY WIZERUNEK Ewan McGregor


Wyglad

WZROST 180cm
BUDOWA CIAŁA 82kg
KOLOR OCZU Szaroniebieskie
KOLOR WŁOSÓW Blond
ZNAKI SZCZEGÓLNE Małe blizny tu i tam – pozwolę sobie nie wymieniać
PREFEROWANE UBRANIA Przede wszystkim eleganckie - garnitur w pełnym składzie, szata zawsze czarna.


Charakter


Zacznijmy może od tego, że Edgar nie jest powszechnie lubiany. Jest to spowodowane, w dużym uproszczeniu, tym, że sam powszechnie ludzi nie lubi.
Od zawsze uważał się za lepszego od innych, a z wiekiem tylko się w tym przekonaniu utwierdził. Nigdy też nie ukrywał, że pogardza resztą rodzaju ludzkiego. Nieliczne osoby, których jeszcze nie zdążył do siebie zrazić, twierdziły nawet, że ma do tego wszelkie prawo – był przecież diabelnie inteligentny. Zadziwiające jak szybko zmieniali zdanie, gdy to ich zaczynał traktować jak idiotów. Zupełnie bez sensu, prawda?
Tacy właśnie są ludzie – ślepi, nielogiczni i niekonsekwentni. Tego właśnie w nich nienawidzi. Dla niego świat jest przejrzysty – wszystko dzieje się według wzorca, ma przyczynę i skutek, a jedyną komplikacją jest to, że schemat trzeba odkryć samemu. Wszelkie niejasności są powodowane przez ludzi, zabierających się za myślenie, mimo ewidentnego braku predyspozycji lub co gorsza kierujących się emocjami.
Wykrywanie istniejących niezgodności i naprostowywanie ich jest, w pewnym sensie, pasją Edgara. Doprowadza go to do szaleństwa, ale też nigdy nie miał w życiu innego celu i nie wyobraża sobie, aby miło się to zmienić. Jest perfekcjonistą. Nienawidzi chaosu, ale jak na ironię nie umiałby bez niego żyć, bowiem zajmuje się porządkowaniem (dosłownie i metaforycznie) w niemal każdym momencie. Mężczyzna prawie zawsze ma czymś zajęte ręce, bezwiednie układając otaczające go przedmioty zgodnie z jakimś planem – alfabetycznie, według rozmiaru albo koloru, w równiej odległości – w tym samym czasie analizując w głowie jakiś problem i rozwijając jego zawiłości.
Brzydzi się kłamstwem. Jest ono oczywistym zakrzywieniem rzeczywistości. Trudno jest wymyślić idealne kłamstwo - takie, które nie wprowadziłoby żadnych nieskładności. Edgar wierzy, że nie istnieje ono w ogóle. Są tylko te bardziej ambitne, wymagające dłuższego przeanalizowania. Ponieważ on zawsze dogłębnie przyglądał się każdej sprawie, prędzej czy później wykrywał fałsz. Świadomość, że ktoś był na tyle głupi, by sądzić, że nikt nie zauważy niepasującego do reszty elementu, że ON tego nie zauważy, wyprowadzała go z równowagi.
Mimo niemalże nieprzerwanego poirytowania, Edgar nigdy nie unosi się gniewem. Gdy był młodszy, zdarzało mu się reagować na debilizm zbyt emocjonalnie, czego już wtedy się wstydził. Emocje bowiem zniekształcają obraz. Uczucia nie mogą iść w parze z logiką, a ta jest dla niego wartością nadrzędną. Edgar nauczył się je kontrolować na tyle, że w szerokich kręgach, uznawany jest za socjopatę. Nie mógłby sobie wyobrazić większego komplementu. Niestety nie jest to prawda – socjopatą trzeba się było urodzić, on tę umiejętność nabył.
Na co dzień mężczyzna jest chłodny, oschły i sprawia wrażenie wiecznie znudzonego. Jest w tym trochę racji. Odkąd musiał zrezygnować z pracy w terenie, rzadko zdarza mu się natknąć na coś naprawdę fascynującego. Odzywa się tylko wtedy kiedy musi, a towarzyskie pogawędki uważa za stratę czasu. Najłatwiej skłonić go do zabrania głosu, zadając bezpośrednie pytanie. Należy się jednak liczyć z sarkastyczną odpowiedzią. Co poradzić, jeżeli ludzie zadają głupie pytania? Traktowanie ich poważnie byłoby ujmą dla intelektu.


Historia


Historia Edgara była jak dotąd na tyle ciekawa, że nawet napisał o tym kilka całkiem poczytnych książek i reportaży. Zacznijmy jednak od początku, niestety nie tak bardzo pasjonującego.
Edgar Tobias przyszedł na świat w 1976 roku, jako któreś z kolei dziecko Benedicta i Eilis Fairwyn, jedno z pierwszych w każdym razie. Rodzice w ogóle nie zwracali uwagi na swoje pociechy, a przynajmniej dopóki nie osiągnęły wieku, w którym można by je zaprzęgnąć jako tanią siłę roboczą w rodzinnym sklepie z różdżkami. Młodymi Fairwynami zajmowały się niańki i guwernantki, a rozhasana gromadka mogła robić co im się żywnie podobało, szczególnie, gdy rodzice wyjeżdżali w świat, polować na nowe rdzenie.
W czasie, gdy jego rodzeństwo terroryzowało okolicę, Edgar uciekał w miejsca, w których mógł pobyć sam. Debilne zabawy jego rozwrzeszczanych braci i sióstr były męczące i zupełnie pozbawione sensu: machanie na siebie patykami, udającymi różdżki – zupełny idiotyzm nie wnoszący nic do życia; polowania na wyimaginowanego wampira – może nie byłoby to takie głupie, niestety te niedoroby nie wysiliły się nawet, żeby przeczytać jak powinno to profesjonalnie wyglądać.
Edgar dużo czytał, a zanim nabył tę umiejętność (w wieku mniej więcej czterech lat), oglądał ryciny. Większość ksiąg w rezydencji Fairwynów dotyczyła różdżek, ich konstrukcji, sposobów pozyskiwania komponentów i metod wytwarzania. Były też inne – opisujące najróżniejsze miejsca na świecie napisane często w językach, których nie rozumiał. Treści w nich zawarte dotyczyły głównie magicznych stworzeń spotykanych w tych rejonach, ale część z nich opisywała też kulturę, historię, legendy. Te ostatnie fascynowały go najbardziej – ile z nich jest prawdą, jak powstały, dlaczego je przekształcono? Edgar lubił zagadki. Najlepsze były te, w których nie wiedziało się nawet czego się szuka. Wymagały stałej czujności, kreatywności, poszukiwania drugiego dna w każdej napotkanej rzeczy. Szybko odkrył, że niemal wszystko skrywa jakąś tajemnicę, o której ludzkość chciała zapomnieć lub ją ukryć, oszukując przez to rzeczywistość. Spędzał więc czas na odrywaniu prawdziwej twarzy Doliny Godryka i jej mieszkańców, a im więcej wiedział, tym więcej sensu nabierał świat.
Gdy skończył siedem lat, skończyła się również jego sielanka. Państwo Fairwyn doszli do wniosku, że chłopak dojrzał już do pomocy w sklepie. Jego zadania ograniczały się głównie do sprzątania lokalu i przynoszenia wskazanych pudełek. Najważniejsze zaś było uważne słuchanie tego co działo się w sklepie i zapamiętywanie. Kiedy nie było akurat klientów ojciec lub matka nauczali swoje pociechy tajników swojego zawodu. Zakład musiał pozostać w rodzinie, nikt więc nie kwestionował takiego stanu rzeczy. Edgar nie zarzucił oczywiście swoich pasji, musiał je jednak odsunąć na drugi plan lub chociaż udawać, że tak zrobił.
W 1987 Edgar rozpoczął naukę w Hogwarcie. Trafiając do domu, którego mieszkańców cechowała ponoć ambicja i zaradność, liczył na to, że w końcu pozna ludzi godnych uwagi. Niestety Ślizgoni okazali się nie mniej rozczarowujący niż jego rozwydrzone rodzeństwo i tępe społeczeństwo Doliny. Rozszerzył poszukiwania ponadprzeciętnych jednostek na inne domy, szybko jednak przekonał się, że ów podział to zupełna bzdura, a idioci są wszędzie. Zawiedli go również prefekci, a nawet niektórzy nauczyciele.
Mimo, że nadal nie znalazł sobie żadnego towarzystwa, nawet lubił Hogwart. Piął się po stopniach szkolnej kariery, począwszy od nieoficjalnego tytułu wybitnego piewszoroczniaka, a na pełnoprawnym prefekcie naczelnym skończywszy. Sukcesy w szkole sprawiły nawet, że przestał być niewidzialny dla rodziców. Ojciec, który od czasu do czasu nazywał go Edmundem, w końcu nauczył się jego imienia, oboje z matką ufali mu na tyle, że zostawiali go czasem samego w sklepie, zdarzało się, że z ich ust padały słowo „Kiedy przejmiesz biznes…”. Wspaniale, prawda?
No właśnie niekoniecznie. Po pierwsze: Edgar gardził rodzicami nie mniej niż resztą wszechświata, po drugie: wcale nie chciał być różdżkarzem. Jeszcze zanim poszedł do Hogwartu zrozumiał, że prawie każdy członek rodziny ostrzył sobie kły na przejęcie rodzinnego interesu. Edgarowi nie uśmiechało się toczenie wiecznych wojen z resztą Fairwynów, których jego zdaniem, więcej łączyło z neandertalczykami niż z nim. Szczególnie, że nie upatrywał w tworzeniu różdżek swojej życiowej misji.
Jako nastolatek niewiele miał jednak do powiedzenia, toteż rozsądnie trzymał język za zębami i póki nie miał wyboru robił to, co mu kazano. W 1991 ukończył oficjalnie kurs na różdżkarza, po OWUTEMach zaś - staż. Wciąż miał przed sobą studia, więc nie spieszył się z przyznaniem się do zdrady. Rodzice jednak pokrzyżowali mu plany, przedstawiając mu jego przyszłą żonę – straszną, w jego oczach, kretynkę. To ostatecznie przelało czarę goryczy. Spakował najważniejsze rzeczy i opuścił dom, zostawiając tylko list, że chędoży zakład różdżkarski i że nie zamiesza chędożyć jakiejś tępej dzidy. Nie w celach rozpłodowych w każdym razie – to byłaby zbrodnia na ludzkości.
Początkowo udał się do Londynu, po to tylko, żeby znaleźć zajęcie, które przyniosłoby mu poczucie spełnienia. Tak właśnie został rzeczoznawcą artefaktów. Przed końcem wakacji ukończył kurs w Słowenii. Nie chciał wracać do Hogwartu - pałętały się tam zastępy jego braci i sióstr. Edukację kontynuował więc w Trausnitz, w wolnych chwilach podróżując po Europie, głównie po krajach północnych, w poszukiwaniu artefaktów, śladów starych cywilizacji i najróżniejszych tajemnic.
(Co ciekawe nigdy nie dostał żadnej informacji o tym, że został wydziedziczony, czego spodziewał się rychło. Doszedł do wniosku, że albo zapracowanym rodzicom wyleciało z głowy, albo uznali, że nawet mu o tym nie powiedzą. Tak czy owak, nie interesowało go to zbytnio).
W trakcie swoich podróży pisał dzienniki. Z czasem uznał, że dobrze byłoby zarobić na tym jakieś pieniądze. W 1995 skończył kurs dziennikarski i podpisał umowę z islandzkim magazynem. Jego reportaże szybko zyskały popularność i zaczęły do niego napływać oferty współpracy z innymi gazetami. Przed ukończeniem studiów pisał dla czasopisma holenderskiego, szwajcarskiego, włoskiego i kazachskiego.
Po zdobyciu dyplomu przeniósł się do Azji, badać tamtejsze starożytne cywilizacje. W 1998 roku wydał pierwszą książkę opisującą jego prace na terenie Mezopotamii. Niedługo potem porzucił karierę dziennikarza, zajmując się pisaniem wyłącznie książek. Do 2009 roku wydał ich 17. Zostały przetłumaczone na kilkadziesiąt języków, a w niektórych krajach trafiły na listę bestsellerów. Zawarte w nich opowieści pochodziły ze wszystkich zamieszkałych kontynentów. W 2000 roku Edgar zostawił za sobą Azję i przez rok eksplorował Oceanię i Australię. Niewiele można było z tego miejsca wycisnąć w tak krótkim czasie, ale nadarzyła się okazja na badania na terenie państwa Azteków, które były jego odwiecznym marzeniem. Przez trzy lata zgłębiał kultury Ameryki południowej, środkowej i północnej spełniając się jak nigdy dotąd. Jednak w 2004 znowu rzuciło go w inną stronę, mianowicie do Afryki. Do 2006 prowadził badania głównie w Egipcie, ale poświęcił też trochę czasu na przyjrzenie się historii małych plemion. Po tym czasie powrócił do Ameryki, przymierzając się do dłuższego i wnikliwszego sondowania azteckich piramid. Niestety los chciał inaczej.
Podczas jednej z pierwszych ekspedycji na ekipę Fairwyna zawalił się dach świątyni. Edgar był zapewne jednym z najbardziej zimnokrwistych ludzi na świcie, mimo to podskoczyło mu ciśnienie, gdy leżąc w ciemności, przygnieciony gruzami, słyszał przerażone głosy swoich pomocników.
Kiedy ich wydobyto, Fairwyna uznano początkowo za martwego. Na szczęście w szpitalu ustalono, że zapadł tylko w śpiączkę spowodowaną somnium mortiferum. Udało się go wybudzić, po kilku tygodniach.
Po takiej diagnozie nie mógł kontynuować zawodu odkrywcy, szczególnie, że w badaniach, które wtedy go interesowały, groziły mu nie tylko zawalające się konstrukcje, ale też dzikie bestie, niebezpieczni tubylcy, być może nawet klątwy.
Na moment jego życie straciło sens, wtedy jednak dostał propozycję objęcia posady nauczyciela starożytnych runów w Tecquali. Średnio uśmiechała mu się praca z młodzieżą, faktem jednak było, że w szkole miałby przynajmniej dostęp do zaplecza naukowo-badawczego. W 2007 ekspresowo ukończył kurs i staż nauczycielski i od nowego roku szkolnego objął posadę.
Okazało się jednak, że nawet na spokojnym profesorskim stanowisku nie był bezpieczny. Przez 7 lat zdarzyły mu się trzy wypadki z udziałem brzytwotraw. Po ostatnim zapadł w niemal półroczną śpiączkę. Po wyjściu z niej musiał zmierzyć się z przykrym faktem – Ameryka Południowa nie była dla niego bezpiecznym miejscem.
Po 14 latach nieobecności powrócił do Europy. Nie do Wielkiej Brytanii jednak, a do Niemiec. Trausnitz potrzebowało zastępstwa za nauczycielkę run, która z powodów osobistych musiała na czas nieokreślony zrezygnować z pracy. Dyrektor z radością przyjął na jej miejsce znanego w świecie absolwenta licząc na to, że będzie chodzącym przykładem dla uczniów. Tymczasem Edgar stanowił dla nich przede wszystkim przykład bezduszności, rygorystyczności i cynizmu. Tak samo zresztą jak w Tecquali, chociaż tamtejsi uczniowie byli chyba ulepieni z twardszej gliny.
W 2016 roku powód osobisty wcześniejszej nauczycielki wyzionął ducha (chyba jej matka, Edgar nie przywiązywał do tego większej wagi) i kobieta, pozbierawszy się, wróciła do pracy. Fairwyn nie na długo został bezrobotny, ponieważ wkrótce okazało się, że szukają nauczyciela run w Hogwarcie. Nie mając na siebie lepszego pomysłu, Edgar wrócił na Wyspy i w połowie roku szkolnego dołączył do ciała pedagogicznego swojej pierwszej szkoły. Skorzystał też z okazji i odwiedził rodzinę. Okazało się, że faktycznie musieli zapomnieć żeby go wydziedziczyć i wściekłe listy, w których od lat krewni naciskali na niego, aby zrzekł się praw do zakładu i poparł któregoś z nich, miały jednak sens. Edgar mimo wszystko nie zamierzał tego zrobić. Trochę dlatego, że powierzenie jakiegokolwiek interesu któremuś z tych kołków, byłoby zbrodnią przeciw rozumowi, a trochę po to, żeby rozsierdzić ich jeszcze mocniej.


Rodzina


♣️ Benedict Fairwyn – ojciec; wybitny różdżkarz; zmarł w wieku 65 lat zaatakowany przez mantykorę
♣️ Eilis Fairwyn – matka; wybitna różdżkarka; zmarła w wieku 64 lat zaatakowana przez mantykorę
♣️ Rodzeństwo – multum różnych imion; tych najmłodszych Edgar nawet nie zna, bo wyjechał przed ich narodzinami
♣️ Pozostali krewni – tych w ogóle nie ogarnia




Ciekawostki


♣️ Jest poliglotą – biegle posługuje się futharkiem, etruskim, łaciną, nahuatl, islandzkim, holenderskim, niemieckim, duńskim, hiszpańskim, francuskim, włoskim, rosyjskim, fińskim, hindi, kreolskim oraz goblidegudzkim. W stopniu komunikatywnym – szwedzkim, norweskim, portugalskim, bułgarskim, węgierskim, greckim, japońskim, chińskim, arabskim, suahili, antylskim, haitańskim, kilkoma dialektami keczua i trytońskim. Liznął również gaelickiego, polskiego, słowackiego, litewskiego, perskiego, kurdyjskiego, gudźarati, jawajskiego oraz wielu rdzennych języków południowej Ameryki. Dodatkowo czyta hieroglify i pismo piktograficzne Majów i Azteków.

♣️ Uważa, że używanie sów do komunikacji to głupota. Najlepszą orientacją w terenie cechują się gołębie pocztowe. Ponadto są inteligentniejsze i łatwiejsze w utrzymaniu. Osobiście posiada małe stadko bezimiennych gołębi.

♣️ Nie rozumie idei trzymania zwierząt towarzyszących, na przykład puszków pigmejskich. Skoro nie da się z ich utrzymania czerpać żadnych korzyści, powinny żyć na wolności.

♣️ Zna się na różdżkach. Musiał swoje przepracować w sklepie rodziców. Te od Fairwynów rozpoznaje bezbłędnie. Z "obcymi" też nieźle sobie radzi. Jedno spojrzenie wystarcza mu, by rozpoznać drewno. Potrafi też dużo powiedzieć o osobie bazując wyłącznie na rdzeniu w jego różdżce.

♣️ Nie posiada różdżki od Fairwynów. Połamała mu się w Meksyku, a ponieważ znalazł na miejscu doskonały zakład różdżkarski, nie widział sensu w wymianę nabytego w nim modelu, tylko przez względy rodzinne.

♣️ Rzuca palenie. Średnio 5 razy w roku. Zaczął popalać na IV roku nauki. Od tamtej pory najdłużej bez papierosa wytrzymał trochę ponad pół roku, ale się stara.

♣️ Wydał kilka autobiograficznych książek podróżniczych. Obecnie pracuje nad podręcznikiem do starożytnych run własnego autorstwa, ponieważ żaden z tych, którymi musi posługiwać się w pracy, nie jest jego zdaniem wystarczająco dobry.

♣️ Nie pojawił się na pogrzebie rodziców. Nie widział sensu w porzucaniu badań, po to żeby zakopać ich puste ciała. Z resztą nie był pewien czy go przypadkiem nie wydziedziczono.

♣️ Duża część rodziny nie potrafi mu wybaczyć, że nigdy nie wypowiedział się w sprawie schedy po jego rodzicach. Nic go nie obchodzi kto zajmie się zakładem, a jednak od śmierci staruszków cały czas dostaje listy od krewnych, o których czasem nawet nie słyszał, nalegających by ich poparł lub w końcu oficjalnie zrzekł się praw.

♣️ Ma syna w Rosji. Nigdy go nie widział, nigdy nie był nim zainteresowany. Dzieci są nudne, a biorąc pod uwagę jak głupia była jego matka, Edgar nie spodziewa się, aby chłopak z wiekiem stał się ciekawszy. Widział tylko kopię jego aktu urodzenia. Wysyła matce pieniądze przez pośrednika, bo nie chce otrzymywać od niej listów.

♣️ Nigdy nie miał przyjaciela, nigdy się nie zakochał, nigdy nikogo nie podziwiał. Przywiązanie jest jego zdaniem czystą głupotą i ograniczeniem.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 799
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 919
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6354-raphael-theodore-de-nevers#178291
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6355-ekscentryk-i-marzyciel#178298
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6356-ludzie-listy-pisza#178305
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7207-raphael-theodore-de-nevers#204480




Gracz






PisanieTemat: Re: Edgar Tobias Fairwyn   Sro Mar 22 2017, 20:05



DOROSŁY!

Witamy Cię na Czarodziejach! Twoja karta zostaje zaakceptowana, dostajesz więc uprawnienia do gry. Poniżej znajdziesz przydatne w dalszych krokach na forum linki, z którymi warto abyś się zapoznał!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Edgar Tobias Fairwyn

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Tobias Terodi
» Sabriel i Tobias Terodi

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
karty postaci
 :: 
karty doroslych
-