IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Ćwierćwila

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 389
Dodatkowo : ćwierć wila
  Liczba postów : 169
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14411-bianca-zakrzewski?nid=3#381696
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14415-pianki-bianci#381731
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14416-bianca#381732
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14414-bianca-zakrzewski




Gracz






PisanieTemat: Ćwierćwila   Pią Kwi 14 2017, 14:58

Dwunastoletnia Bianca z hukiem zatrzasnęła drzwi od swojego pokoju. Miała ochotę roztrzaskać wszystko co stało na jej drodze. Czuła się tak jakby coś mrocznego opanowało ją od środka. Nie potrafiła sobie z tym poradzić, była wściekła, ogarnęła ją furia, której nie umiała z siebie wyrzucić.
– Bianca, wpuść mnie. – usłyszała spokojny głos ojca zza drzwi.
– Nie! Zrobię ci krzywdę! – ryknęła i przewróciła biurko.
Theodore był charyzmatycznym człowiekiem, który emanował empatią. Za młodu na jednym z służbowych przyjęć poznał piękną Tove Skarsgård, półwilę. Była od niego młodsza o dziewięć lat. Kobieta niemal od pierwszej chwili, gdy ich spojrzenia się skrzyżowały, poczuła do mężczyzny silne uczucie i nie chcąc ryzykować odrzucenia postanowiła omotać go swym czarem. Na nic się to jednak zdało. Theodore z łatwością odparł urok półwili dzięki biegle opanowanej umiejętności legilimencji. Nie był to dla niego trudny wyczyn, a Tove mimo nieudanej próby rzucenia uroku pozyskała jego względy. Skarsgård była piękna, a także niebywale inteligenta i miała wspaniałą osobowość, która urzekła Theodore’a. Była to największa miłość w życiu mężczyzny, z którą uciekł do Anglii, by wziąć ją za swą żonę.
Bianca urodziła się w roku 1998, a po jej narodzinach Tove straciła swoją siłę, jej stan znacznie się pogorszył i z dnia na dzień była coraz słabsza, a żaden uzdrowiciel nie mógł temu zaradzić. Pewnego dnia doszło do tragedii i odeszła na łono Abrahama, zostawiając swojego męża z dwójką małych dzieci. Nic nie rozumiejącą jeszcze dwuletnią Biancą i przerażonym trzyletnim Lysandrem.
– Bianca proszę... – usłyszała błagalny ton taty.
– Powiedziałam nie! – po tych słowach na ziemi wylądowała szafka. Dziewczyna oparła swoje dłonie o ścianę, a między jej rękoma wisiało średniej wielkości lustro. Spojrzała na swoje odbicie. Miała potargane włosy lecz nie to ją przeraziło. Jej oczy zmieniły barwę na niemalże całkowicie czarną. Dziewczyna widziała w nich szał i strach, który sama w sobie wywoływała. Bała się, że skrzywdzi siebie lub kogokolwiek wokół niej. Nie miała zamiaru ryzykować i otwierać drzwi. Z jej gardła wydobywał się wrzask. Krzyczała ile tylko miała sił, chcąc tym wyzbyć się zbędnych emocji.
– Bianca, potrafisz to opanować. – znów głos ojca przedarł się przez szum krwi, który słyszała.
– Nie, nie potrafię! Nie jestem taka jak ona!
Jak ona... Od zawsze słyszała, że jest wierną kopią matki. Nie pamiętała jej, ale wiele o niej słyszała. Była opanowana, majestatyczna i wspaniała. Bianca nie widziała w sobie żadnej z tych cech. Przeważnie radziła sobie z emocjami, jednak w takich chwilach jak ta, gniew przejmował nad nią kontrolę.
– Znowu to zrobiłam, rozumiesz?! Znowu nimi manipulowałam! Nienawidzę tego! Nienawidzę!
Bianca robiła wszystko co w jej mocy, by nie nakłaniać do niczego innych. Wierzyła w wolną wolę i nie znosiła jej nikomu odbierać. Była wściekła, ponieważ znowu się na sobie zawiodła. Obiecała sobie, przyrzekła, że już nigdy więcej nikogo do niczego nie zmusi, nikt nie zrobi niczego nie z własnej woli z jej względu. A jednak, to znów się stało. Krzyczała, nie chciała przestać, przeklinała swoje pochodzenie.
Przestała racjonalnie myśleć. Nie liczyło się niemal nic. Gniew był tak silny, że całkiem przysłonił jej rzeczywistość. Przedmioty latały i rozbijały się o ściany zostawiając na nich ślady. Wybiegła z pokoju, wybiegła z domu, nic nie widziała. Jej oczy przypominały węgle, były przepełnione nienawiścią, która do końca nią zawładnęła. Ludźmi kierują w życiu dwie główne emocje. Miłość i nienawiść. To one prowadzą ich w nieznane. Sprawiają, że czynią to co chcą. Cóż, nie do końca chcą. Każdy jest ich podwładnym. W większości przypadków racjonalne myślenie zostaje wyłączone, wówczas człowiek daje pole popisu dla tych dwóch, głównych emocji. Bianca traciła siły, ze wszystkich stron otaczała ją ciemność, poddawała się jej. To był ocean bez dna, a ona nie umiała pływać. Biegła przed siebie chcąc wyrzucić to z siebie. Nie potrafiła, ponieważ nie potrafiła sobie wybaczyć. Nie tego pragnęła, niesamowita uroda niczego jej nie dawała. To przez nią bała się komukolwiek zaufać, uważała, że ludzie zwracają na nią uwagę tylko ze względu na jej wygląd. Po jej policzkach zaczęły spływać krokodyle łzy. Dlaczego świat był samymi górami i dolinami, dlaczego nie mógł być równiną, po której każdy szedł z łatwością? Upadła na kolana, nie wiedziała gdzie jest, ani jak długo biegła. Nie zważała na nic, liczył się tylko wstręt do swoich umiejętności.
Nagle poczuła jak oplatają ją silne ramiona.
– Opanuj to, dasz radę, Bianca, musisz dać. – to był tata, nie opuścił jej nawet po tym co zrobiła. Zamieniła pokój w pobojowisko, zostawiła dom w tyle i pobiegła przed siebie, a on nawet wtedy za nią pobiegł. – Wierzę w ciebie, moje dziecko.
Wierzył w nią, po tym wszystkim on wciąż w nią wierzył. Mrok powoli zaczął odchodzić. Odzyskała pełne pole widzenia, a jej serce zaczynało pracować w normalnym tempie. Zaczęła się trząść, było jej przeraźliwie zimno. Ojciec wziął ją na ręce i przytulił tak jakby była małym dzieckiem, które boi się nieistniejącego potwora pod swoim łóżkiem.
– Wiem, że nie chcesz tego, ale to twoja natura, która będzie z tobą do końca życia. Z czasem nauczysz się w pełni panować nad swoimi umiejętnościami i przestaniesz robisz rzeczy wbrew temu co chcesz. – mówił do niej uspakajająco głaskał ja po głowie, a ona zaczynała się rozluźniać.
Musiała wierzyć w słowa ojca. Wszystko opadło, czuła w sobie wszechogarniającą pustkę, była wypompowana ze wszystkich uczuć i emocji. Czuła się paskudnie, była niczym balon, z którego uszło całe powietrze.
– Chcę, by Lysander już do nas wrócił. – powiedziała słabym głosem i zemdlała.
Od tamtej chwili Bianca coraz lepiej panuje nad swoimi emocjami. Potrafi się uspokoić i nigdy nie pozwala, by gniew ogarnął ją tak jak tamtego dnia. Była wdzięczna ojcu, że jej pomógł i sprawił, że zaczęła traktować swoje pochodzenie jako wyjątkowy dar. Stała się piękną dziewczyną i każdego dnia starała się żyć tak, by mieć poczucie, że mimo śmierci jej matka wciąż z nią jest. Chciała być jak ona, przypominać Tove nie tylko z wyglądu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Leeds
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 617
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 217
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14348-berenice-valerie-cairndow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14361-berka-przygarnie#380345
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14362-valerian#380346
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14363-berenice-v-cairndow#380347




Gracz






PisanieTemat: Re: Ćwierćwila   Pią Kwi 14 2017, 17:45

Genetyka jak dla mnie jest dobrze napisana.
Ode mnie akcept.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 468
  Liczba postów : 704
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Ćwierćwila   Pią Kwi 14 2017, 17:55

Ode mnie również akcept, genetyka przyznana ♥
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Ćwierćwila

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
dodatki
 :: 
spis genetyk
-