IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Gabriel M. Sheridan

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Skąd : King's Lynn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 67
  Liczba postów : 41
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14455-gabriel-m-sheridan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14467-przybleda-do-przygarniecia#383314
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14468-gabriel-sheridan#383317
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14466-gabriel-m-sheridan#383303




Gracz






PisanieTemat: Gabriel M. Sheridan   Nie Kwi 23 2017, 23:20


Gabriel Meredith Sheridan

DATA URODZENIA10.05.01
CZYSTOŚĆ KRWI 0% 
MIEJSCE URODZENIABedford, Anglia
MIEJSCE ZAMIESZKANIAKing's Lynn, Anglia
W HOGWARCIE JEST OD KLASY1
OBECNIE JEST NA ROKU5
WYMARZONY DOM Slytherin
WYBRANY WIZERUNEKMatthew Clavane

Wyglad

WZROST 175cm
BUDOWA CIAŁA Jak większość chłopców w okresie wzrostu; chudy, długi i nieproporcjonalny. Szerokie ramiona, wąska talia, długie nogi i duże stopy, całość przywodzi na myśl postać z komiksu.
KOLOR OCZU Brąz
KOLOR WŁOSÓW Szatyn
ZNAKI SZCZEGÓLNE Masa pieprzyków, znamion i piegów. Mocno kręcące się włosy w wiecznym nieładzie. Mała blizna nad prawą brwią, pamiątka z wczesnego dzieciństwa po bliskim spotkaniu z huśtawką.
PREFEROWANE UBRANIA Szerokie bluzy i swetry się sprawdzają, dopasowane jeansy i wygodne, rozchodzone buty, o które nie trzeba dbać. Podświadomie dobiera je do siebie tak, żeby wszystko ładnie pasowało i stanowiło jakąś spójną całość.


Charakter


Czasami, kiedy wieczorem najdzie go na bezsensowne rozmyślanie, a temat zjedzie gdzieś na jego własną osobę, dochodzi do wniosku, że tak naprawdę nie ma swojego własnego charakteru. Bez sensu, prawda? Jak można nie mieć tych podstawowych, opisujących, nawet najbardziej ogólnych i sztampowych cech, dla niektórych przydatnych zwłaszcza przy nadawaniu swego rodzaju etykiet? Do tego stopnia, że sam Gabriel musi się mocno zastanowić nad zbiorem słów, którymi mógłby się szczerze opisać..?
Po głębszym zastanowieniu jest w stanie stwierdzić, że najzwyczajniej na świecie dopasowuje się do otoczenia. Nie jest to jakaś specjalnie imponująca właściwość; ot, uważne słuchanie i obserwacja, połączona z tym głupim, pierwszym wrażeniem. Wszystko po to, by zaskarbić sobie sympatię co bardziej interesujących osób i odepchnąć od siebie te, które wydają się nudne, albo w jakimś stopniu mu zagrażają. Z natury należy do ludzi całkiem spokojnych, cichych, które większość swoich reakcji czy słów najpierw rozważają, przed wprowadzeniem w życie. Zdaje sobie sprawę z nieodwracalności postępowania, stąd ostrożność zarówno w tej kwestii, jak i w temacie obdarzania innych ludzi zaufaniem. Po sobie wie najlepiej, że niektórzy pojawiają się w jego życiu tylko na chwilę, tylko po to, by coś zyskać, albo przez chwilę dobrze się bawić; na tych (na ludzi swojego pokroju?) szkoda marnować empatii i energii. Samoświadomość nie przeszkadzała mu jednak nigdy w tym, by często wybierać bezczelność i upór nad racjonalnym myśleniem, czy wewnętrzną potrzebą dopasowania się do otoczenia. Buntownik bez powodu, który często udaje głupszego, niż jest naprawdę; czy to przez niecierpliwość czy z powodu złośliwego uosobienia. Wymagający względem siebie, zwłaszcza w kwestii wzmacniania umiejętności na których mu zależy; mocno skoncentrowany na sobie, chociaż jeszcze nie odkrył co chce zrobić ze swoim życiem w przyszłości. Na tą chwilę pląsa pomiędzy tymi rzeczami, które go zainteresowały, niekoniecznie te, w których jest dobry. To, że ma rękę do zwierząt, nie oznacza przecież, że błyszczy podczas zajęć Opieki Nad Magicznymi Stworzeniami; te lekcje jakoś nigdy go nie porywały, stąd całkiem olewające podejście. Zupełnie nie nadaje się do swego rodzaju klepania po główce. Wychodzi z założenia, że szkoda czasu na użalanie się nad czymkolwiek, że życie generalnie nie jest pięknym i pachnącym ogrodem, a chodząc z głową zadartą do góry, łatwo jest wejść w wielkie, śmierdzące gówno. Trudno szukać pocieszenia u osoby tego typu, prawda? Znacznie woli skupić się nad rozwiązaniem zaistniałego problemu, irytując się za każdym razem, gdy w odpowiedzi dostaję od osoby potrzebującej jakiś emocjonalny zbitek wyrzutów na temat tego, jak bardzo nie ma serca. Co komu kiedykolwiek dało załamywanie rąk i tracenie czasu? Do tego wszystkiego, proszony o wyrażenie opinii (albo zainteresowany tematem na tyle, by i tak ją wyrazić) kieruje się zasadą "szczerość jest zawsze lepsza od pięknych kłamstw", co często prowadzi do spięć. Brzmi jak książę lodu, kierujący się chłodną logiką dupek bez serca, którego skupienie i zainteresowanie kończy wraz z chrząstką nosa. Przyzwyczaił się do podobnego postępowania, okazywało się w większości przypadków tym "poprawnym" podejściem, ratującym mu tyłek i pozwalającym na samorozwój, kierując się przy tym własnymi zasadami. Samotna wyspa z ograniczonym dostępem.. Ale ile można? Ludzie (niestety) nie są stworzeni do samotności, o czym przekonuje się za każdym razem, kiedy ogarnia go wrażenie bezsensownej znieczulicy. To zwykle moment, w którym sięga do garstki swoich bliższych znajomych, prosząc o odrobinę atencji i zwykłego spędzenia czasu. Nie jest nawet wtedy aż tak złośliwy jak zwykle! Często się uśmiecha. Zazwyczaj dość wrednie, prawda, ale poza elastycznym charakterem, posiada również niezłe poczucie humoru! Satyra i ironia, czarny humor to prawdopodobnie najłatwiejszy sposób, by zaskarbić sobie jego sympatię. W kontaktach jest całkiem bezproblemowy, w całym swoim skomplikowaniu dość prosty; nie bawi się w gierki, dając proste komunikaty lubię/nie lubię. Żaden z niego mistrz przebiegłości, na to również szkoda mu energii której i tak ma zwykle niewiele. Nie przywiązuje większej wagi do kolorów szat, do stanu czystości krwi czy przynależności do subkultur; zwykle dogaduje się najlepiej z tymi którzy w podobny sposób nie przejmują się za bardzo niczym, ale lubi myśleć, że z odrobiną wysiłku znalazłby język z każdym. Inteligencja ułatwia mu podobne manewry.. Problem tylko w tym, że zwykle mu się nie chce. Tak po prostu, po ludzku, nie chce mu się udawać przejęcia, w większości przypadków, gdy go nie ma.
Nie taki diabeł zły jak go malują? Uchodzi za aroganckiego gówniarza, rozpieszczonego przez swoich mugolskich, zarobionych rodziców.. Ale pewnie gdzieś tam pod warstwą obronnego egoizmu kryje się serce.
Każdy jakieś ma, prawda?


Historia


Życie Gabriela zanim dostał magiczny list, było.. Dość nudne i przewidywalne; co stwierdzał często i dobitnie. Nie liczyło się nigdy za bardzo to, że miał wszystko i nie mógł narzekać na brak uwagi! To były te elementy, które po prostu istniały jako pewniak, coś, co miało się nigdy nie skończyć, coś odwiecznego jak sam świat.. Codzienność tak ekscytująca, jak obserwowanie rosnącej trawy w rzeczywistej prędkości. Codzienność w której nie było żadnego większego wyzwania, a tym największym okazywało się zwykle wymyślenie kolejnego sposobu na zrobienie psikusa rodzicom. Gry na kolejnych sprzętach nudziły się zbyt szybko. Inne dzieciaki w sąsiedztwie denerwowały banalnością pomysłów i przyprawiały często o ból głowy. Zajawki na nowe instrumenty przychodziły i odchodziły, przy okazji zapełniając nieużywany drugi dziecięcy pokój, który przejął rolę schowka. A potem odkrył, że w całym tym swoim życiowym znudzeniu, w punktach kulminacyjnych, kiedy niewykorzystana energia buzująca gdzieś w okolicy płatu potylicznego chciała rozsadzić mu czaszkę bólem.. Jakimś cudem mógł sprawić, że kolejne przedmioty w jego pokoju spadały ze swoich miejsc? Pierwsze kilka takich przypadków, niemrawych i wolnych, zrzucił na duchy. Tak, w duchy było mu łatwiej uwierzyć, niż w to, że mógłby mocą swojego znudzenia poruszyć czymkolwiek! Podejmował próby poruszania przedmiotami bez udziału tamtej desperacji, ale coś nie bardzo chciało mu to wychodzić. Dziwne, nie dające się wytłumaczyć nawet dziecięcą logiką rzeczy, działy się coraz częściej z upływem kolejnych miesięcy; wywołując zarówno w Gabrielu, jak i jego rodzicach mieszankę ekscytacji i niepokoju. Ich adoptowane dziecko było jakimś medium? A może przygarnęli małego syna jakichś okultystów?
Gruba koperta oznaczona emblematem Magicznej Szkoły rozwiała wątpliwości.. I do tego stała się świetnym początkiem trudnej, rodzinnej rozmowy o tym, że chłopak był adoptowany, a do tego posiadał starszą siostrę. Państwo Sheridan, jako ludzie inteligentni i wykształceni, zdawali sobie sprawę z tego, że nie mogą dłużej utrzymywać syna w błogiej niewiedzy.. Szczerze, najmocniejszy cios przyjęła matka; na wybitnie emocjonalną reakcję złożył się strach o dalszy rozwój relacji z synem, jak i fakt, że miał uczęszczać do szkoły z internatem. Panowie całą tą rozmowę przyjęli z zachowaniem chłodnego spokoju; czegoś, co Gabriel nauczył się właśnie od swojego ojca. Prawd z przeszłości nie dało się zmienić, wpływ można było mieć tylko na przyszłość; na co więc płacz, zgrzytanie zębów czy inne nerwy? Łatwo mówić. Dzieciak próbował ukryć drżenie dłoni, opanować mocniejsze bicie serca; odkrył jednak, że zachowywanie zimnej krwi nie jest takie proste i musi się jeszcze sporo nauczyć! Nie tylko w kwestii własnej siły charakteru; czytając po raz kolejny treść listu, postanowił w końcu, że da szansę każdemu z przedmiotów, w każdym sprawdzi swoje możliwości i skupi się na tych najbardziej dla niego interesujących. Mimo ambicji i szczerych chęci by zagiąć wszystkich w swoim otoczeniu, wiedział, że nie może być dobry we wszystkim.
Kwestia siostry natomiast? Przez lata nie zajęła jego głowy przez chwilę dłuższą niż mgnienie oka. Ot luźna myśl, sprowokowana poznaniem nowej osoby czy uprzejmą rozmową. To nie tak, że nie chciał jej znać. To nie tak, że to od niej oczekiwał akcji i szukania go po całym świecie. To nawet nie było tak, że obawiał się zawieść! Chodziło głównie o to, że najpierw chciał wyrobić w sobie charakter na tyle silny, by móc jej zaimponować. Pracował nad tym mocno przez ostatnie pięć lat, unikając nawet zastanawiania się nad tym jak ją kiedyś znajdzie! Można było założyć, że w genetycznym spadku otrzymała również magiczne zdolności. Być może idiotycznie kręcące się włosy? Wzrost? Kolor oczu? Skóry?.. Może mieli podobnie wymagające charaktery? Albo dzielili ze sobą inteligencję? A może wręcz przeciwnie, stanowili dwa bieguny..?
Do tej pory się nad tym nie zastanawiał.


Rodzina


Donna Sheridan | zastępcza matka | wykładowca anatomii | kobieta, która gdyby mogła, oddałaby mu obie nerki, tylko po to, by żyło mu się łatwiej. Utrata możliwości posiadania dzieci pomieszała jej w głowie, sprawiając, że stała się chorobliwie nadopiekuńcza względem adoptowanego syna.. Co za tym idzie całkiem natrętna w swojej potrzebie dawania mu wszystkiego z nadmiarem, do stopnia w którym on sam ma już tego dość. Ma tendencję do ignorowania przy tym wszystkim własnego męża i strofowania go za każdą, chociażby najmniejszą póbę zaprowadzenia porządku. Gabriel buntuje się głównie przeciwko jej namolności i zaślepienia, wyśmiewa słabość jej charakteru i uległość.
Matthias Sheridan | zastępczy ojciec | wykładowca fizyki | gdyby nie był takim pantoflarzem, młody Sheridan mógłby go nawet szanować. Człowiek który nauczył go, że skupienie na własnym celu i tym, co dla niego istotne, to najlepszy sposób, żeby coś osiągnąć, zawsze podkreślał, że racjonalne myślenie jest jedną z ważniejszych umiejętności. Drażni go próbami podporządkowania, wiadomo, młody nie chce mieć nad sobą żadnej władzy. Wystarczy, że w szkole wymusza w sobie posłuszeństwo! Wracając do ojca; "to dobry gość, tylko trochę pierdoła" jak mówi sam Gabriel.


Ciekawostki


♣ Zanim otrzymał list z Hogwartu, wolny czas zajmował graniem na kolejnych instrumentach. Całkiem mu to wychodziło, ale później porzucił to dla poznawania magicznego świata. W tym momencie prawdopodobnie zajęłoby mu to dłuższą chwilę, by przypomnieć sobie podstawy działania gitary czy klawiszy.
♣ Z czarodziejskich rozrywek, najbardziej podobają mu się szachy. Jest coś takiego w poruszających się figurkach, co sprawia, że łatwiej pomyśleć o planszy jako o polu bitwy, wczuć w dowodzenie armią!
♣ Pasjonują go również magiczne portrety i zdjęcia; coś, czego nie jest w stanie do końca zrozumieć i nigdy w pełni nie zadowoli się wytłumaczeniem "płótno jest zaklęte" czy "aparat jest magiczny". Wolałby w pełni zrozumieć działanie.. Może kiedyś!
♣ Zwierzaki go lubią z powodu, którego również nie jest w stanie pojąć. Nie zaczepia ich, nawet do nich nie mówi; same podchodzą i się witają.. Więc co ma zrobić? Mimo wszystko jest dobrze wychowany, odpowiada na powitania.
♣ Wciąż nie wie czym chce się zająć na dłuższą metę; uważa, że jeszcze ma czas, by poznać więcej opcji i wybrać coś, z czego będzie zadowolony.
♣ Blizna nad okiem powstała w wyniku próby zaprzeczeniu grawitacji i latania.. Za pomocą huśtawki. Wybił się w punkcie, z którego spadając musiał spotkać się z ziemnym metalem. Skończyło się tylko rozbitym łukiem brwiowym.
♣ Jest introwertykiem, interakcje z ludźmi na dłuższy czas go męczą i znacznie woli pracować w samotności. Nie znaczy to jednak, że nie potrafi radzić sobie w towarzyskich sytuacjach; nauczył się wychodzić z własnej skorupy raz na jakiś czas.
♣ Czasami sprawia wrażenie czterdziestolatka, zamkniętego w nastoletnim ciele.. Innym razem cofa się w rozwoju przynajmniej o dziesięć lat.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Leeds
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 522
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 163
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14348-berenice-valerie-cairndow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14361-berka-przygarnie#380345
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14362-valerian#380346
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14363-berenice-v-cairndow#380347




Moderator






PisanieTemat: Re: Gabriel M. Sheridan   Nie Kwi 23 2017, 23:39



RAVENCLAW!

Witamy Cię na Czarodziejach! Twoja karta zostaje zaakceptowana, dostajesz więc uprawnienia do gry. Poniżej znajdziesz przydatne w dalszych krokach na forum linki, z którymi warto abyś się zapoznał!




______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Gabriel M. Sheridan

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Gabriel Amitiel
» Gabriel Sullenbear
» Margerita Sheridan
» Gabriel A. Rowle
» Najgorsza lekcja na świecie {Prowadzący: Gabriel i Ivari}

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
karty postaci
 :: 
karty uczniow
-