IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Wężoustość

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Leeds
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 617
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 217
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14348-berenice-valerie-cairndow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14361-berka-przygarnie#380345
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14362-valerian#380346
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14363-berenice-v-cairndow#380347




Gracz






PisanieTemat: Wężoustość   Pon Kwi 24 2017, 23:09

Rok 2011
Większość mojego, jakże szczęśliwego i pełnego miłości, dzieciństwa spędziłam w ogrodzie i pobliskim lesie. Jedyne co pamiętam wyraźnie z tamtego okresu to obraz mojej matki siedzącej na ganku domu i zapisującej coraz to nowsze gatunki roślin w swoim grubym notesie. Moja matka była, a raczej jest do tego czasu, piękną kobietą. Często patrzyła z pobłażliwie na młodzieńców zrywających przeróżne okazy kwiatów z naszego ogrodu aby podarować je swoim lubym. Wtedy wydawało mi się to pięknym gestem, takim romantycznym. Teraz... Teraz patrzę na to jak na przynętę. Coś jak łowienie ryb. Dajesz robaka na koniec wędki i patrzysz jak nieświadoma zagrożenia rybka łapie się na niego. Kiedyś matka mówiła mi czemu mam Valerie na pierwsze imię. Jak mogłam się później sama domyślić było wzięte od Zioła. Tak samo jak imię mojego brata bliźniaka. Jednak nie o tym chciałam pisać. Wiecie czemu ten dzień jest taki wyjątkowy dla mnie? To właśnie wtedy poznałam naszą prababcię Maddison. Była wspaniałą osobą. Dziękowała za każdy dzień na tym padole i prosiła o jeszcze kolejny. Nie kolejne, tylko kolejny, jeden.
Wiecie, że myślałam iż jestem nawiedzona? Słyszałam głosy. I to nie takie wyraźne, dające jasno do zrozumienia, że wypowiada je inny człowiek. Nie. Były to szepty pojawiające się o każdej porze dnia i nocy. Najczęściej jednak słyszałam je podczas spacerów nad stary strumień w jednym z pobliskich lasów. Z początku bałam się ich. Sądziłam, że jestem obłąkana i nawet nie miałam odwagi przyznać się do tego przed rodzicami. Obawa przed porzuceniem mnie przez nich w świętym mungu była silniejsza. Jedynie prababcia Medd patrzyła czasem w moją stronę jakby wiedziała co mnie gnębi. Jakby czuła, że coś jest ze mną nie tak. Nawet nie macie pojęcia jak zaczęłam się bać będąc w jej pobliżu. A przecież tak się fascynowałam jej przybyciem. A może to było dziedziczne, to szaleństwo. Może nie tylko ja zapadłam na tą dziwną chorobę i jedynie wmawiałam sobie, że jestem inna. Niestety było to niemożliwe. Przyglądając się mojemu bratu nigdy nie zauważyłam aby było z nim coś nie tak. Raz nawet odważyłam się go spytać czy słyszy głosy. Do dnia dzisiejszego nie zapomnę jego spojrzenia pełnego zdziwienia i... troski? Chyba tak. Nawet iskierki przerażenia można było zauważyć. Od tamtej pory nie spytałam go o to po raz drugi.
Jedyną osobą która wiedziała co jest nie tak była prababcia. Ona wiedziała doskonale, ale nigdy nie odważyła mi się tego powiedzieć. Jedynie patrzyła Do pewnej nocy. Pewnie myślała, że już śpię bo usiadła na skraju mojego łóżka i cicho mnie uspokajała Nie martw się dziecko, będzie dobrze. Nie wszyscy szaleńcy są źli. Nie pokazuj im jednak nigdy tego. Zachowaj to dla siebie.
Wspominając te słowa nie mam odwagi aby przywołać to wspomnienie w pełni. Boje się jakie uczucia mogłyby mną wtedy zawładnąć. Więc zapytacie pewnie po co to piszę? Aby nie zapomnieć? Nie, na pewno tego nie zapomnę. Od kiedy odkryłam prawdę o sobie toczę codziennie walkę w mojej głowie. Udaję przed każdym i ignoruję głos. Często przez to wpadam w kłopoty i ludzie uważają mnie za chodzące nieszczęście. Nie obchodzi mnie to. Nikt się nie dowie.

Wreszcie stał się przełom. Nie wiem czy powinnam o tym pisać. Samo drżenie moich rąk i niechlujne pismo na papierze daje mi do zrozumienia, że nie powinna, że powinnam dać sobie spokój. Ale ja nie chcę. Chce to napisać. Wylać na papier i mieć nadzieję, że nikt nie przeczyta.
Dwa lata temu, kiedy skończyłam właśnie dwanaście lat stało się coś, co zapisało się w mojej pamięci na zawsze. Siedziałam i siedziałam na trawie przy strumieniu biegnącym wzdłuż jednego z lasów pochłaniając coraz to kolejne dawki promieni słonecznych. Bawiłam się swoją różdżką chcąc nauczyć się zaklęć z podręcznika któy leżał sobie na moich kolanach. Co jakiś czas można było zaobserwować podrywający się do lotu kamień bądź wirujące w powietrzu kropelki wody ze strumienia. Zabawa przednia. I wtedy usłyszałam głos. Z początku sądziłam, że ktoś postanowiła wykorzystać ten dzień aby pokąpać się w strumieniu jednak nikogo nie było. Włoski na karku stanęły mi dęba. Raz jeszcze przejrzałam wzrokiem okolicę ale nic nie znalazłam. Uznając to za nieudany żart mojego umysłu wróciłam do nauki. Nie trwało to jednak długo. Głos powrócił. Zrywając się na równe nogi uniosłam różdżkę przed siebie i raz jeszcze przeczesałam wzrokiem okolicę. Wynik był ten sam. Nikogo poza mną tutaj nie było. Nie licząc małego węża wygrzewającego się na jednym z kamieni przy strumieniu. Ostrożnie podeszłam do niego stając jednak w znacznej odległości.
- Oszalałam. Z pewnością oszałamiam. Przecież gad nie może mówić do mnie. - potrząsnęłam energicznie głową łapiąc się obiema rękoma za nią. Odpowiedzi jednak również nie oczekiwałam w końcu wąż... Nie mówił.
- Oszalałaś. - usłyszałam. Nogi automatycznie odmówiły mi posłuszeństwa. Opadłam obok gada wlepiając w niego swoje dziecięce spojrzenie. Nie byłam jednak skupiona na gadzie. Bardziej interesował mnie mój umysł który to koniecznie chciał spłatać mi figla. - Nie oszalałaś dziewczynko. Ludzie to jednak potrafią być głupi. - Byłam jak sparaliżowana. Nie mogłam się ruszyć, nie mogłam nic powiedzieć. Pamiętam jak przez mgłę moment w którym to moja prababcia osuwała mnie od gada, a do niego celowała różdżką aby w następnej chwili posłać go do piekła.

Długo później rozmawiałam z moją prababcią. Dałam jej słowo, że nigdy nikomu nie zdradzę co miało miejsce nad strumieniem. Nawet Valerianowi. Każde słowo które wypowiadało tworzyło mur odgradzający mnie od rodziny. Byłam zdana tylko na siebie i ją. I to właśnie wtedy zdałam sobie sprawę, że umiem rozmawiać z wężami. Wiecie jednak co najbardziej mnie w tym przerażało? Nie moja prababcia. Przerażał mnie fakt iż tą zdolność posiadają czarnoksiężnicy. Bałam się, że i ja stanę się jednym z nich.

Rok 2016
Moja kochana prababcia się myliła. Ludzie nie są źli. Moja umiejętność nie jest zła. Chyba musiałam w końcu dojrzeć aby to poznać. Same węże również nie są złe. W końcu to zwierzęta. Bardzo inteligentne. Mają niesamowitą wiedzę na temat otaczającego nas świata. Wiele razy korzystałam z tej wiedzy. Często przy licznych wyprawach do zakazanego lasu. Nie jestem jednak ekspertem w tej dziedzinie. Nie potrafię rozmawiać z nimi na zawołanie.
Odkryłam coś jeszcze. Zajęło mi to więcej czasu niż na początku przypuszczałam, ale wreszcie wiem skąd nabyłam takiej umiejętności. Otóż Mąż mojej prababci, mój pradziadek, posiadał tą umiejętność. Potrafił się z nimi płynnie komunikować i nawet zaimponowało to Madd. Jednak dystansu i przerażenia nabrała z czasem. Pradziadka zabito za uprawianie czarnej magii. Była to totalna bzdura, jednak w tamtych czasach niszczono wszystko czego nie rozumiano. A to ludzi przerażało najbardziej. Teraz ją rozumiem, jej podejście do mnie. Nie mam jej tego za złe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 454
Dodatkowo : Ćwierć wil
  Liczba postów : 457
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14409-lyskowe-relki#381609
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14410-krysia#381611
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Wężoustość   Czw Kwi 27 2017, 22:43

Jest kilka drobnych powtórzeń, ale poza tym dobrze napisana genetyka. Ode mnie akcept.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Anglia, Liverpool
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 203
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 441
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13596-shawn-e-reed#362311
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13598-shawn#362326
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13600-wrona-shawna#362330
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13601-shawn-e-reed#362331




Gracz






PisanieTemat: Re: Wężoustość   Sob Maj 06 2017, 00:10

Akcepto! Otrzymujesz genetykę blabla Ing face
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Wężoustość

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
dodatki
 :: 
spis genetyk
-