IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Pokój Beatrice

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 767
  Liczba postów : 877
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Pokój Beatrice   Pią Kwi 28 2017, 13:10


Pokój Beatrice


Legenda głosi, że w tym pokoju został poczęty jeden z Ministrów Magii - trudno powiedzieć ile w tej opowieści jest prawdy, nie da się jednak zaprzeczyć, że swego czasu pokój ten gościł bardzo wiele znanych i cenionych w świecie czarodziejów osobistości. Obecnie jego mieszkanką jest Beatrice Dear.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 506
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14915-beatrice-l-o-o-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Beatrice   Sro Sie 23 2017, 09:24

/Po spotkaniu z Aaronem

Co normalne dziewczyny robiły w sobotnie popołudnie połączone z wieczorem? Wychodziły z domów. Do pubów, restauracji, na randki i nie tylko. Spędzały czas ze znajomymi i przyjaciółmi. Romansowały, flirtowały, krzyczały na nieznanych im przechodniów czy też płakały po nieudanym spotkaniu z tym jedynym. Co robiła Beatrice w sobotę w okolicach godziny dziewiętnastej? Siedziała na swoim łóżku po turecku. Włosy miała związane w coś, co kiedyś było kokiem, a teraz nie wiadomo czym. Jej koszulka była poplamiona kawą, tej plamy nie zdążyła usunąć zaklęciem. Tą, która powstała na narzucie jej łóżka, już tak. Stare spodnie dresowe, które już tyle razy zamierzała wrócić, teraz były zbawieniem, bo o dziwo w jakimś stopniu uspokajały ją w tej całej sytuacji. Gdyby tylko Max ją teraz zobaczył... Od razu odechciało by mu się tego całego zasranego ślubu!
Powoli zaczynała mieć tego wszystkiego dość. Z każdym dniem jej napięcie zwiększało się, a przecież nawet nie był ustalony żaden przybliżony termin! Było tylko wstępnie powiedziane, że biorą ślub, będzie wesele, może jeszcze nawet w tym roku, jak wszystko pójdzie dobrze. Ale o to, aby wszystko poszło dobrze, oczywiście tylko Beatrice musiała zadbać, a jakże!
Odrzuciła na bok jeden z katalogów, który właśnie przeglądała, by szybko sięgnąć po kolejny, w którym zobrazowane były przeróżne torty ślubne. Od tych małych i kameralnych, po takie, które zdecydowanie nie zmieściłyby się w tym pokoju. Beatrice miała mętlik w głowie. Nawet nie wiedziała ile ludzi będzie i kogo zaprosić. Przecież to wszystko zakrawało o idiotyzm!
Rzuciła w kąt dopiero co przeglądany katalog o tortach. Sama upadła na plecy i leżała tak przez dłuższy czas na łóżku. Zakryła oczy przedramieniem. To zawsze pomagało jej się skupić. Musiała to wszystko jakoś logistycznie rozplanować. O wszystkim pomyśleć. Zanotować, zapamiętać. Ale potrzebowała do tego pomocy. Dlatego zerwała się z łóżka i szybko naskrobała kilka słów na kawałku pergaminu, który był zmięty, przybrudzony i z pewnością nosił ślady wcześniejszego użytkowania. Potrzebowała pomocy Yvonne. Dlatego czym prędzej wysłała liścik i usiadła z powrotem na łóżku z nadzieją, że jej pomoc jak najszybciej się zjawi. Nieświadomie zaczęła obgryzać paznokcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 315
  Liczba postów : 280
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12426-yvonne-nancy-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12444-yvonkowo#333459
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12443-pocztowy-paddy#333452
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12442-yvonne-nancy-horan




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Beatrice   Sro Sie 23 2017, 13:47

Yvonne jak zwykle pierwszą część dnia spędzała w pracy, a drugą w domu lub jakimś pubie. Nudne życie urzędnika kiedy po wyjściu z Ministerstwa na nic się nie ma ochoty, a zwłaszcza po tej brudnej robocie jaką musi wykonywać przez wielu głupich czarodziejów. Nie wiadomo czy się śmiać czy płakać nad ich wybrykami, które trzeba w jakiś racjonalny sposób zamaskować w świecie mugoli.
Kiedy tak siedziała nad biurkiem, posyłała listy lub nawet osobiście się stawiała na miejscu miała serdecznie dość. Kiedyś miała ten zapał, teraz codziennie zadaje sobie pytanie na co jej to było i tylko wymyśla powody by się zerwać na chwilę, wypić kawę, herbatę czy coś innego. Udało jej się. Kiedy zamknęła się w swoim biurze, rozsiadła się w fotelu, dosłownie wywalając nogi na biurko coś dobijało się do drzwi. Wymieniła kilka niecenzuralnych słów pod nosem, wzięła różdżkę do ręki bo i otworzyła drzwi. Była to jej ukochana sówka z listem. Zostawił go na biurku i sam przysiadł sobie na jego rogu.
Pogłaskała go, a ten chciał ją dziabnąć jak zwykle.
Treść raczej jej nie szokowała, normą jest, że ktoś jej wygraża. Jednak takiej groźby nie zignoruje. Chyba nie miała wyjścia jak się zerwać z pracy wymyślając jakiś pretekst. W końcu ludzie z biura Dezinformacji są mistrzami zmyślania by wybronić nie tyle co czarodziei, ale również siebie.

Zjawiła się pod rezydencją jej przyjaciółki. Jak Yvonne czasem tęskni za swoim rodzinnym domem, a teraz mieszka w jakiejś klitce. No cóż, chęć bycia niezależną od rodziny robi swoje. Znała to miejsce bardzo dobrze, no może nie aż tak, ale na tyle by wiedzieć jak dostać się do pokoju przyjaciółki. Czego tym razem może chcieć, że ją tu ściąga? W każdym razie w razie wypadku w torbie nie ukrytą butelkę czegoś mocniejszego, bo jakże by inaczej. Ubranie urzędasa, a potem odreagowywanie ciężkiej pracy.
-Jeśli jeszcze raz nazwiesz mnie wielmożną to nie wiem co Ci zrobię- tak się pięknie przywitała po otworzeniu drzwi - Co się dzieje miśku? I nie obgryzaj paznokci jak dziecko - dodała jeszcze po zauważeniu, że coś jest na rzeczy. Położyła torbę na fotelu i rozpięła marynarkę. Matko, jak one dzisiaj się od siebie różniły. Zazdrościła Beatrice, że nie musi się stroić jak korposzczur. Tak, poznała to określenie kręcąc się wśród mugoli. Nawet ją to śmieszyło, ale pasuje również i w tym świecie jako tako.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 506
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14915-beatrice-l-o-o-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Beatrice   Sro Sie 23 2017, 15:05

Otwierające się drzwi do jej pokoju, były jakby zbawieniem dla Beatrice. Dziewczyna wypuściła powietrze z płuc z czymś na kształt ulgi, że oto właśnie w tym momencie nie była już dłużej sama ze swoimi śmiertelnie ważnymi problemami. Oto przybyła pomoc tak cholernie jej w tym momencie potrzebna! Wiedziała, że na kogo, jak na kogo, ale na pannę Horan zawsze można liczyć.
Wstała z łóżka, odpychając stopą jedną z licznych broszur, które pojawiły się na jej drodze. Podeszła wolno do dziewczyny z czymś na kształt lekkiego szaleństwa w oczach. Nie wiedziała od czego zacząć. Nie wiedziała co jest najistotniejsze w całej tej sytuacji. Może to, że nie wie czy chce wychodzić za mąż? A może to, że nie ma jeszcze tej najpiękniejszej sukni. Bukiety nie zamówione, restauracja nie zarezerwowana! Nic nie było ustalone i przygotowane! A może ważniejsze było to, że jej nowe majtki wcale nie są tak wygodne, jak sprzedawca w sklepie zapewniał?
-Ja nie dam rady! - wyrzuciła tylko z siebie, nie wiedząc co dalej dodać. -Przecież to nie możliwe! To nie ma racji bytu i w ogóle nie ma możliwości, aby w tak krótkim czasie dało się wszystko zaplanować!
Wiedziała, że zaczyna nadawać jak katarynka i zachowywać się jak szalona wariatka. Zaczęła chodzić w tę i z powrotem po pomieszczeniu patrząc na wszystko, a tak naprawdę na niczym nie skupiając wzroku. A może po prostu by to wszystko olać i uciec gdzieś daleko, do innego kraju? Tak, to wydawało się rozsądne! W końcu, razem z jej zniknięciem, znikną też wszystkie jej problemy! Plan idealny!
Zaraz potem jednak zatrzymała się raptownie i wyobraziła sobie ból w oczach Maximiliana, gdyby dowiedział się, że stchórzyła i wybrała się na wycieczkę bez biletu powrotnego. Chyba byłby to jednak zbyt duży ból przez nią zadany. Musiała stawić czoło temu wszystkiemu. Wiedziała, że z Yvonne jej się uda.
-Bo chodzi o to, że ja w ogóle nie wiem od czego i jak to wszystko zacząć. Nie mam pojęcia o co w tym wszystkim chodzi, rozumiesz? Kurde, najprościej byłoby chyba uciec do Vegas, wziąć ślub i olać całą piękną ceremonię i inne tego typu dyrdymały. Albo wziąć ślub z Tobą, wtedy na pewno byłoby mniej problemów niż teraz! - w końcu wyrzuciła z siebie to, co ją dręczyło.
Podeszła do łóżka i znów usiadła na nim zastanawiając się nad tym, jak to wszystko rozegrać i rozpocząć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 315
  Liczba postów : 280
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12426-yvonne-nancy-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12444-yvonkowo#333459
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12443-pocztowy-paddy#333452
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12442-yvonne-nancy-horan




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Beatrice   Sro Sie 23 2017, 15:30

Nie raz przekonała się, że Yvonne jest ważną osobą w życiu Beatrice. Są całkiem różne, nawet jeśli to urzędniczka okazuje się być tą złą w tym duecie to są nierozłączne. Mimo wszystko mogą na siebie liczyć. W końcu kobieta rzuciła pracę i wcześniej się z niej wyrwała by szybko dowiedzieć się co trapi małą Beatrice.
Nawet jeśli nie raz, nie dwa namawiała ją do złego, zerwania się z zajęć, uchlanie się, teleportację w zakątki Anglii jakich jeszcze nie miały okazji widzieć i podrywanie facetów. To co w czasach szkolnych Yvonne lubiła najbardziej, teraz trochę spoważniała i jeszcze chwila, a ludzie będą ją nazywać starą panną z kotem, urzędasem, która topi smutki w alkoholu. Wszystko się zgadza, ale zamiast kota jest sowa, która nawet nie lubi Yvonne. W tej sytuacji może jedynie wspierać przyjaciółkę, która szykuje się do ślubu, a raczej próbuje to robić...bo chyba nie za bardzo jej to idzie.
-Beatrice, pamiętaj w tym świecie wszystko jest możliwe. Czego nie potrafisz ogarnąć? - spytała obserwując kręcącą się w tę i z powrotem dziewczynę. Porozglądała się po pokoju i podniosła z podłogi jeden z licznych katalogów. Suknie ślubne. Coś o czym Yvonne na razie pomarzyć może, ale Beatrice jest jej miśkiem i to wydarzenie jest ponad dziwne aspiracje urzędniczki.
-Vegas brzmi całkiem nieźle i jeszcze ze mną? Jeszcze miałabym odegrać rolę faceta? W sumie, mam mniejsze cycki, więc może być. - westchnęła tak, jakby nie robiło to na niej wrażenia i nie byłoby dla niej problemem by stanąć na ślubnym kobiercu obok Beatrice. Bo kto inny by ją chciał? Hehe.
-A teraz posłuchaj mnie. O dziwo masz jeszcze trochę czasu. Mogę Ci pomóc w tym wszystkim i dla pewności, przed wybraniem tortu i sukni ślubnej zastanów się nad listą gości, żeby potem mieć spokój i zająć się sobą. Miejsce, masz coś upatrzonego? - włączył jej się tryb poważnej kobiety, która potrafi wszystko ogarnąć. Współpracownicy dziwią się jakie cuda Yvonne wyczynia w Ministerstwie, choćby się waliło, paliło i Rogogon robił sobie polowanie na nią to i tak ogarnie.

Bardzo proszę o nieużywanie w postach kolorów. Jeśli chcesz zaznaczyć dialogi, wystarczy pogrubienie ;) Regulamin forum zabrania podobnych praktyk.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 506
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14915-beatrice-l-o-o-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Beatrice   Czw Sie 24 2017, 11:28

Słysząc słowa Yvonne, dziewczyna miała ochotę wybuchnąć śmiechem. Nie wierzyła w takie dyrdymały. A przynajmniej nie w tej chwili. TO z pewnością nie było możliwe do wykonania. Po prostu nie i już. I nie zamierzała na ten temat dyskutować, bo mogłoby się to źle dla kogoś skończyć.
Jej kolejne słowa sprawiły, że Beatrice zdołała się rozchmurzyć. Parsknęła, wcale nie wymuszonym śmiechem i spojrzała na pannę Horan. Tak, taki ślub wcale nie byłby złą opcją i z całą pewnością byłby zdecydowanie przyjemniejszy. A późniejsza noc poślubna. Ah! Na samą myśl Beatrice chciało się śmiać. Pewnie skończyłoby się tak, że urżnęły się w trzy dupy i pijane poszły grzecznie spać.
-Na pewno byłoby z tym mniej problemów a i więcej rozrywki. - dodała w odpowiedzi na jej słowa. Uśmiechnęła się całkiem szczerze w kierunku dziewczyny. -Dzięki, że jesteś. - powiedziała. Nie wiedziała co jeszcze mogłaby dodać. Na co dzień była przecież zorganizowana, zaradna i radziła sobie ze wszystkim całkiem nieźle. Niestety z tym przedsięwzięciem wcale tak nie było. Bea nie wiedziała, co by zrobiła, gdyby nie jej przyjaciółka.
Podeszła do łóżka i usiadła na nim, już o wiele spokojniejsza w porównaniu do jej stanu z przed kilku minut.
Zaczęła się zastanawiać nad tym, co powiedziała Yvonne. Fakt, nie robiła wszystkiego po kolei i dlatego zaczynało się jej wszystko kiełbasić. Trzeba było zacząć od początku i starannie wszystko opracować.
-Nie wiem nic na temat gości. Nie rozmawiałam na ten temat jeszcze z Maxem. Wiem tyle, że nie chciałabym aby było ich nazbyt dużo. Rodzina, najbliżsi przyjaciele. Nie chcę jakichś ciotek, których nigdy na oczy nie widziałam, ale "wypada je zaprosić" - przy ostatnich słowach zrobiła w powietrzu cudzysłów i zmieniła intonację swojego głosu. Teraz przypominał on głos jej matki. W pewnych sprawach były bardzo do siebie podobne, ale z całą pewnością nie w realnym spojrzeniu na świat.
Gdy przyjaciółka zapytała ją o miejsce, Beatrice zagłębiła się w swoich myślach. Będąc jeszcze małą dziewczynką wiedziała, jak chce, aby wyglądał jej ślub. W tych ustaleniach nic od tego czasu się nie zmieniło, co było dosyć pocieszające.
-Nie wiem gdzie, ale wiem jak to będzie wyglądać. Chcę, by to było jeszcze zimą, gdy wszystko jest usłane śniegiem. Chcę girlandy łososiowych, błękitnych i białych kwiatów. Chcę, aby było romantycznie i skromnie. I chcę świetliki, które będą latać pod sufitem i robić taki bardzo kameralny i uroczy nastrój. - mówiąc to wszystko Beatrice była jakby nieobecna. Zatopiła się w swych myślach i planach. W tym momencie, widziała to miejsce i widziała siebie, tańczącą radośnie, w białej sukni i długim welonie. I widziała Maxa patrzącego na nią z zachwytem. Tak pięknie to wszystko wyglądało. Beatrice musiała zrobić wszystko, aby tak faktycznie było.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 506
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14915-beatrice-l-o-o-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Beatrice   Pią Wrz 15 2017, 11:36

Beatrice cieszyła się, że ma taką przyjaciółkę, na którą zawsze mogła liczyć. Której pomoc w niektórych momentach była wręcz nieoceniona i niezastąpiona. Dobrze było mieć w życiu kogoś takiego, a panna Dear miała to szczęście, że miała przy sobie Yvonne.
Czas leciał szybko, a i z jego upływem przybywało nowych postanowień względem ślubu, który miał się przecież niedługo odbyć. Mimo, że konkretny termin nie został jeszcze ustalony, Bea wiedziała, że do dnia, gdy wyjdzie za Maximiliana jest znacznie bliżej niż dalej. Nie wiedziała, czy się cieszy z tego powodu, czy raczej ogarnia ją lęk przed nieznanym. Ale nie zamierzała się przecież wycofać. Dziewczyna nie wiedziała, co by musiało się stać, aby któreś z nich jednak ze ślubu zrezygnowało. Musiałoby być to czymś bardzo poważnym, chociażby zdradą. Tego Tris nie byłaby w stanie nigdy wybaczyć. Miała pewne zasady, z których mimo niczyich słów rezygnować nie zamierzała. Miała nadzieję, że nic takiego ją nie spotka.
Robił się coraz późniejszy wieczór. Czas mijał nieubłaganie. Nic dziwnego, że w pewnym momencie dziewczyny stwierdziły, że nie należy przedłużać tego spotkania. Dlatego, gdy tylko Yvonne postanowiła już pójść, Beatrice udała się do łazienki. Wzięła kąpiel i ruszyła od razu do swojego łóżka. Zasnęła szybko, z o wiele spokojniejszą głową.

/Zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Pokój Beatrice   

Powrót do góry Go down
 

Pokój Beatrice

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Pokój Snów
» Pokój Marzeń
» Pokój Czterech Pór Roku
» Pokój Śmiechu
» Pokój Zakochanych

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
reszta świata
 :: 
Świstokliki
 :: 
Mieszkania
 :: 
Dom Dearów
-