IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Druzgotki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 225
  Liczba postów : 409
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Druzgotki   Pon 1 Maj - 21:27


Retrospekcje

Osoby: @Vivien O. I. Dear i @Rayener Arthas
Miejsce rozgrywki: Jezioro, Hogwart
Rok rozgrywki: Wrzesień 2014
Okoliczności: Siedemnastoletni Ray ratuje życie piętnastoletniej Vivien. Nie spodziewa się, że ta urocza, aczkolwiek piekielnie irytująca drobina stanie się w przyszłości jego bliską przyjaciółką.

______________________



Vivien Ophelie Íde Dear

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 225
  Liczba postów : 409
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Druzgotki   Pon 1 Maj - 21:47

Korzystając z ostatnich słonecznych dni poszłam nad jezioro - wiedziałam, że ochłodzenie jest kwestią kilku tygodni i znów będę musiała czekać kolejne pół roku na skorzystanie z tego, że szkoła sąsiaduje z tak malowniczym zbiornikiem wodnym. Miałam świadomość, że wtedy też nie będę miała zbyt wielkiej możliwości czerpać radości z uroków jeziora - w końcu w tym roku zdawałam sumy i chcąc nie chcąc musiałam skupić się na nauce.
Pojawiłam się nad wodą o szóstej rano - było już jasno, ale mało kto był o tak wczesnej porze na nogach, gdyż większość zajęć zaczynała się o ósmej albo dziesiątej. Bardzo zależało mi, żeby pływać w samotności - mimo, że byłam drobna i sporo młodsza od większości osób spędzających czas na jeziorem byłam przez nich często zaczepiana - szczególnie dotyczyło przez chłopców. Miałam świadomość swojej atrakcyjności, jednakże w wieku piętnastu lat takie sprawy są dość niezręczne, więc zwyczajnie się tego wstydziłam i nie chciałam, żeby ktokolwiek przyglądał mi się jak pływam.
Rozłożyłam na pomoście koc i torbę, w której zostawiłam różdżkę, bieliznę na przebranie i coś do przegryzienia po wysiłku fizycznym. Zrzuciłam z siebie sukienkę i w stroju kąpielowym wskoczyłam do wody. Początkowo było świetnie - trudno ukryć, że w wodzie czułam się jak ryba i naprawdę dobrze pływałam. Po kilkunastu minutach poczułam jednak, że coś ściska moją dłoń. Cholera jasna. Spodziewałam się, że to może być druzgotek dlatego zgodnie z moją wiedzą pośpiesznie ścisnęłam jego palce, bo wiedziałam, że to najbardziej kruchy punkt tego stworzenia. Mimo, że udało mi się połamać nie uwolniłam się. W międzyczasie zaczęły mnie obłazić kolejne druzgotki, które powoli wciągały mnie pod wodę. Głośno krzyczałam próbując się wyrwać - niestety nic to nie dawało, gdyż stworzeń było zbyt wiele, a na dodatek byłam tu zupełnie sama.
Przeklęłam w myślach - dlaczego byłam tak głupia, żeby przyjść sama i zostawić różdżkę na brzegu? Druzgotki wciągnęły mnie pod wodę, a ja zupełnie opadając z sił zaczęłam się krztusić. Czy naprawdę miałam umrzeć w tak głupi sposób?

______________________



Vivien Ophelie Íde Dear

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 159
  Liczba postów : 71
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12813-rayener-arthas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12818-relacje-rayenera-wielkiego-wspanialego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14402-raju#381403
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12817-rayener-arthas




Gracz






PisanieTemat: Re: Druzgotki   Wto 2 Maj - 13:52

Rayener należał do rannych ptaszków i było to dla niego normalne, żeby wstawać przed wschodem słońca. Nie lubił marnować dnia, dlatego wstawał najszybciej, jak potrafił. Przed zajęciami zawsze powtarzał sobie bieżący materiał i uczył się z kilku tematów do przodu. A tego dnia wziął się do nauki jeszcze bardziej, gdyż jego pierwszymi zajęciami miały być zajęcia z obrony przed czarną magią, które uwielbiał i na których zawsze starał się zabłysnąć swoją wiedzą. Od kilku lat, z samego rana, przychodził w znane sobie i sprawdzone miejsce- pod ruderę nad jeziorem. Zawsze uczył się jak najdalej od ludzi. Gdy ktoś koło niego chodził, siedział obok, obserwował go, po prostu nie mógł się skoncentrować. Wśród ludzi czuł się niepewnie i często bywał opryskliwy, by tylko ich od siebie odgonić. Nigdy nie miał przyjaciół, czy bliskich znajomych, więc uznał, że po prostu ich nie potrzebował. Jezioro było idealne. Woda, słońce, świeże powietrze i święty spokój. Nie potrzebował niczego więcej.
Wziął więc szybki prysznic, ubrał się w coś wygodnego, spakował potrzebne mu książki, wziął jabłko i ruszył w stronę zbiornika wody. Była piękna pogoda, więc mógł się uczyć pod drzewem, zazwyczaj, gdy pada deszcz, albo pada śnieg, idzie do starej rudery. Nikt tam nie chodzi z samego rana, więc ma gwarancję tego, że nikt mu nie przeszkodzi. A jednak wystarczyła połowa godzinki, by mógł zmienić zdanie co do tej gwarancji. Zobaczył dziewczynę idącą w stronę jeziora. Była śliczna i od razu odwróciła uwagę Rayenera od nauki. Mógłby przysiąc, że widział ją już kilka razy, był prawie pewien, że jest ślizgonką.
Nie zauważyła chłopaka, może to i lepiej, Ray nie miał ochoty na rozmowę i mimo wszystko nie chciał, żeby stresowała się jego obecnością. Wolał zostać ukryty pod drzewem i popatrzeć na nią. Była naprawdę śliczna. Tak jak ślizgon podejrzewał, w obecności ludzi się nie skupi, dziewczyna cały czas odwracała jego uwagę od lektury, a gdy tylko w końcu wrócił do nauki, usłyszał krzyk. Rozejrzał się na około, spojrzał na taflę jeziora. Nie było jej. Mógł zrobić tylko jedno. Szybko zdjął buty, koszulkę, spodnie i pobiegł do wody. Kształt pod jej powierzchnią był niespokojny i wił się coraz niżej i niżej. Ray zobaczył również więcej kształtów i już nie miał żadnych wątpliwości. Druzgotki.
Gdy był już wystarczająco blisko, rzucił czar relashio w jednego z nich, co poskutkowało tym, że reszta się spłoszyła i puściła ślizgonkę. Rayener objął ją i wynurzył się na brzeg. Dokładnie przyjrzał się dziewczynie, wciąż była przytomna, jednak cała sina, a jej nogi i ramiona były całe podrapane. Jak dobrze, że był obok.
-Spokojnie -powiedział, zbytnio nie wiedząc, co teraz zrobić. -Już po wszystkim.
Dopiero teraz dotarło do niego to, co zrobił. Uratował jej życie. W prawdzie ma teraz mokre majtki i jego włosy już się nie będą tak świetnie układać, ale mimo wszystko był z siebie tak dumny, jak nigdy.
-Powinnaś była na siebie uważać. To było cholernie głupie. -Rzucił wiedząc, że musi z nią chwilę posiedzieć. I tak musiał wyschnąć, średnio widział to, żeby wracać do szkoły bez majtek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 225
  Liczba postów : 409
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Druzgotki   Wto 2 Maj - 18:35

Gdy byłam już pewna, że już po mnie, druzgotki nagle mnie puściły. Byłam już na skraju wyczerpania, więc nie dotarło do mnie dlaczego to się stało - jedyna myśl jaką miałam w głowie to to, że muszę szybko się wynurzyć, jednakże zabrakło mi sił. Za długo walczyłam ze stworzeniami, więc wycieńczona zaczęłam opadać w stronę dna powoli godząc się z nadchodzącą śmiercią. Gdy już niemal traciłam przytomność coś nagle wyszarpnęło mnie z wody.
Poczułam ciepły dotyk męskich dłoni, ale nie miałam siły nawet otworzyć oczy by sprawdzić kto jest moim wybawcą. Mimowolnie wtuliłam się w niego wciąż nie mogąc opanować zadyszki.
Dopiero gdy wyciągnął mnie z wody otworzyłam oczy. Moim oczom ukazał się starszy Ślizgon, którego imienia nie znałam albo zwyczajnie nie byłam w stanie sobie przypomnieć.
Chłopak próbował mnie odrobinę uspokoić - niestety bezskutecznie. Cała się trzęsłam.
Moje koleżanki pewnie uznałyby ten moment za niesamowicie emocjonujący - pół nagi  przystojniak właśnie uratował mi życie. W mojej głowie nawet na moment nie pojawiła się tego typu myśl. Byłam totalnie przerażona i rozstrzęsiona.
- Uważałam - wyjąkałam nie do końca zgodnie z prawdą - Ale one normalnie pływają głębiej
No jasne - powinnam iść z kimś, niemal zawsze pływałam w czyimś towarzystwie, ale z drugiej strony byłam tak biegła w tej materii, że zupełnie nie spodziewałam się, że coś takiego może się zdarzyć. 
W tym momencie powinnam się od niego odsunąć, podziękować, przedstawić się - zrobić cokolwiek względnie sensownego, ale nie byłam w stanie nawet się ruszyć. Roztrzęsiona wybuchłam płaczem i bez zastanowienia wtuliłam się w chłopaka. 
Z perspektywy kogoś innego ta sytuacja mogła wydać się strasznie niezręczna - tkwiłam wtulona w ramionach pół nagiego faceta, ale nie czułam się tym zupełnie zawstydzona - w gruncie rzeczy byłam wtedy zupełnie niewinnym dziewczątkiem.
Ciepłe dłonie i tors Ślizgona dawały mi poczucie bezpieczeństwa i dziwną ulgę. Mimo to nie mogłam przestać płakać.

______________________



Vivien Ophelie Íde Dear

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 159
  Liczba postów : 71
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12813-rayener-arthas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12818-relacje-rayenera-wielkiego-wspanialego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14402-raju#381403
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12817-rayener-arthas




Gracz






PisanieTemat: Re: Druzgotki   Wto 2 Maj - 22:31

-Spokojnie -powtarzał w kółko, nie bardzo wiedział, co zrobić.
Głaskał ją po plecach, mówił do niej, chciał zrobić cokolwiek, byle tylko się uspokoiła. Gdy zdawało się, że jest dobrze, ta nagle wybuchła płaczem i wtuliła się w jego tors. Tylko tego brakowało. Po prostu ją do siebie przytulił, najmocniej jak potrafił. No nie wiedział, co ma zrobić. Po prostu. Nigdy wcześniej nie znalazł się w takiej sytuacji. Nie wiedział, czy to dobrze, że teraz tutaj jest i mógł kogoś uratować, czy lepiej by było, gdyby został dziś w zamku i nie był w nic zamieszany. Tylko wtedy, jakiś czas później dowiedziałby się o śmierci ślizgonki. Czy teraz będzie bohaterem? Miał nadzieję, że nie, że dziewczyna zachowa całą sytuację dla siebie.
-Ej, piękna, już po wszystkim. -Starał się załagodzić sytuację. -Przedstawisz mi się? Ja jestem Rayener. No słuchaj,
przecież nic się nie stało, już spokojnie. Już jesteś na brzegu, jestem przy tobie, nie musisz się już martwić i stresować. I błagam cię
-westchnął -przestań płakać, bo zaraz wrzucę cię tam z powrotem.
Miał nadzieję zobaczyć uśmiech na jej twarzy, chociażby najmniejszy i tylko przez chwilkę. Chciał pocieszyć kogoś chociaż raz w życiu. Patrzył na siebie przez pryzmat przeszłości i uważał się za niechcianego, porzuconego i pozostawionego sobie. Chciał, by w końcu ktoś udowodnił mu, że wcale tak nie jest, jednocześnie nie dając nikomu tej szansy.
-Nie płacz, chyba nie jest ci smutno z tego powodu, że cię wyciągnąłem, co?
Cały czas trzymał ją w swoich objęciach, czuł, ślizgonka cała się trzęsie, czuł jej gęsią skórkę, na swojej skórze, czuł jej gorący oddech na swoim karku, czuł jej delikatne palce na swoich plecach. Przeszedł go dreszcz, przez co gwałtownie odsunął ją od siebie. Oparł swoje dłonie na jej ramionach i spojrzał jej w oczy.
-Nieładnie ci ze łzami w oczach, nieładnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 225
  Liczba postów : 409
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Druzgotki   Sro 3 Maj - 19:21

Gdy nazwał mnie "piękną" krew napłynęła mi do twarzy i niemal od razu zrobiłam się czerwona - w tamtych czasach byłam jeszcze dość nieśmiałą istotką i tego typu słowa wytrącały mnie z równowagi. Na szczęście byłam w niego wtulona, więc udało mi się ukryć rumieniec, który po krótkiej dłuższej chwili zniknął.
- Vivi - szepnęłam roztrzęsiona, by po chwili uświadomić sobie, że przedstawianie się dziecinnym zdrobnieniem jest co najmniej niestosowne, więc dodałam - Vivien Dear.
W gruncie rzeczy przedstawianie się pełnym imieniem i nazwiskiem też było lekko dziwne, szczególnie przy tak znanym nazwisku, ale nieszczególnie się na tym zastanawiałam.
Pociągnęłam nosem i okropnie zawstydzona i wciąż lekko roztrzęsiona starałam się opanować płacz.
- Przepraszam, staram się - wyjąkałam połykając łzy i wpatrując się w moje stopy - To było straszne.
Czułam się w jego ramionach tak bezpiecznie - jego kojące słowa i delikatny, ale równocześnie bardzo zdecydowany i w pewien sposób silny dotyk działały na mnie uspokajająco. Moje serce, które jeszcze przed chwilą strasznie waliło powoli się uspokajało.
Po chwili lekko się ode mnie odsunął, ale wciąż mnie nie puszczał. Udało mi się odrobinkę uspokoić, więc podniosłam wzrok i spojrzałam mu prosto w oczy, co niemal od razu sprawiło, że moja twarz przybrała lekko czerwonawy odcień, ale nie zwróciłam na to uwagi.
- Nie wiem jak Ci się odwdzięczę - powiedziałam starając się za wszelką cenę zachować składność wypowiedzi.
W myślach dziękowałam losowi, że zesłał chłopaka w to miejsce - gdyby nie on byłoby po mnie. Moja wdzięczność wobec niego była nie do opisania słowami.

______________________



Vivien Ophelie Íde Dear

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 159
  Liczba postów : 71
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12813-rayener-arthas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12818-relacje-rayenera-wielkiego-wspanialego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14402-raju#381403
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12817-rayener-arthas




Gracz






PisanieTemat: Re: Druzgotki   Czw 4 Maj - 17:48

Cały czas drżała, może już się uspokoiła, ale zaczął wiać wiatr, a ona dopiero wyszła z wody. Może powinien ją wtedy przykryć jakimś ręcznikiem, albo kocem? Nawet, jeśli bardzo by chciał, nie miał nic takiego pod ręką, a przytulenie jej byłoby jedynie wsparciem psychicznym, a nie fizycznym. Ale to nic, przytulił ją jeszcze raz.
A gdy zapytała, jak się mu odwdzięczy, troszkę go zamurowało. Odwdzięczyć się za takie coś? Przecież pomoc w takich sytuacjach to coś naturalnego, odruchowego. Nie powinna w ogóle pytać o takie rzeczy. Poza tym... Ray nie chciał być bohaterem. Wszyscy by wskazywali go palcami z podziwem. To normalne, w końcu nie codziennie ktoś ratuje kogoś od śmierci w taki sposób. Jednak ślizgon starał się unikać jakiegokolwiek rozgłosu czy kontaktu z innymi ludźmi.
-Po prostu... -zaczął odpowiadać na jej pytanie, jednak nie był do końca pewien, co chce jej powiedzieć. -Zachowaj te sytuacje dla siebie, dobrze?
Musnął kciukiem jej brodę, wstał i się wyprostował, patrząc na taflę jeziora. Majtki miał na tyle suche, że mógł ubrać na nie spodnie bez obaw, że się zmoczą. Powoli ruszył w stronę swoich ubrań, rozrzuconych od drzewa, w stronę wody. Gdy je pozbierał, ubrał spodnie, buty, wziął torbę i wrócił do dziewczyny, która wciąż siedziała roztrzęsiona, jakby cały czas była w szoku. Cóż, przed chwilą prawie straciła życie.
-Vivi. -Znów obok niej usiadł i się uśmiechnął, jednak w oczach miał wyraźny smutek. -Już dobrze. Ubierz się, wróć do zamku, napij się czegoś, już jest po wszystkim. Byłem obok, wyciągnąłem cię stamtąd, jesteś bezpieczna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 225
  Liczba postów : 409
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Druzgotki   Czw 4 Maj - 21:07

Dla mnie to nie było codziennie zachowanie - mało kto skoczyłby na pomoc zupełnie obcej osobie, mało kto zaryzykowałby swoje życie, żeby komuś pomóc. W moim mniemaniu Ray był wielkim bohaterem i czułam się potwornie głupio, że nie chciał mojej wdzięczności. Mimo to przytaknęłam na jego prośbę - zamierzałam mu podziękować w inny sposób, dopiero później.
Gdy poszedł po swoje ubrania westchnęłam - byłam już niemal spokojna. Zgodnie z jego prośbą ubrałam się i chciałam iść już do zamku, ale wciąż prześladowało mnie dziwne poczucie, że coś jest nie tak. Spojrzałam na chłopaka - uśmiechał się, ale w gruncie rzeczy widziałam, że ma coś smutnego w oczach. Nie za bardzo wiedziałam o co chodzi, ale nie chciałam go denerwować.
- Dziękuję - szepnęłam po raz ostatnim, po czym uśmiechnęłam się do niego i pobiegłam w stronę zamku planując odwdzięczenie mu się w najbliższym czasie.

***


Kilka dni później

Postanowiłam mimo wszystko odwdzięczyć się Rayowi - uważałam jego prośbę o zachowanie dyskrecji za co najmniej idiotyczną, szczególnie, że za coś takiego mógłby dostać nagrodę od dyrekcji, ale postanowiłam uszanować jego decyzję. Mimo to nie mogłam tego pozostawić bez żadnego komentarza, więc podjęłam działania - upiekłam paczkę ciasteczek, które ładnie zapakowałam i zaczaiłam się na chłopaka w pokoju wspólnym. Był już wieczór, ale udało się - Ślizgon siedział na kanapie zupełnie sam i czegoś się uczył.
Odrobinę się wstydziłam, ale potrzeba podziękowania była tak silna, że w końcu się zebrałam. Podeszłam do chłopaka i podeszłam do kanapy na której siedział mówiąc:
- Cześć Rayener, możemy chwilę pogadać?

______________________



Vivien Ophelie Íde Dear

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 159
  Liczba postów : 71
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12813-rayener-arthas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12818-relacje-rayenera-wielkiego-wspanialego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14402-raju#381403
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12817-rayener-arthas




Gracz






PisanieTemat: Re: Druzgotki   Pią 5 Maj - 0:03

Było zbyt zimno i zbyt późno, żeby wyjść ze szkoły, ale jednocześnie zbyt wcześnie, by pójść spać. Rayener raczej nie miał nic do roboty, więc wziął ze sobą książkę do transmutacji i rozłożył się na kanapie w pokoju wspólnym. Na szczęście nikogo tam nie było. Ktoś czasami przechodził przez pokój, ktoś chwilę posiedział, porozmawiał, podszedł do Raya i o coś zapytał, ale w tym momencie miał przez chwilę spokój. Prawdę mówiąc wcale nie miał sił na naukę, męczyło go to, co stało się kilka dni temu. To jak uratował Vivien, cały czas o tym myślał i bolało go to, że nie miał chociażby jednej zaufanej osoby, której mógłby o tym powiedzieć. Musiał zapomnieć, o tej całej sprawie, a to było jednak cholernie trudne. Miał nadzieję, że ślizgonka nikomu o tym nie powiedziała, nikomu. Jego psychika w tamtych czasach była niezwykle skomplikowana. Rayener potrzebował kontaktu z drugim człowiekiem, ale się go jednocześnie bał. Zbyt wiele razy został odrzucony i zraniony, by móc zaufać komukolwiek. Trzymał się jak najdalej od ludzi i pilnował tego, żeby ludzie trzymali się jak najdalej od niego.
Wciąż patrzył w książkę, ale w ogóle jej nie czytał, zamyślił się i z transu wyciągnął go dopiero znajomy głos. Gdy uniósł głowę, zobaczył Vivien, o której właśnie myślał.
-A musimy?
Wcale nie chciał z nią rozmawiać, ani teraz, ani nigdy więcej. Żałował, że w ogóle był nad tym jeziorem, że coś zrobił. Wolałby mieć święty spokój niż bić się z myślami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 225
  Liczba postów : 409
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Druzgotki   Sob 6 Maj - 1:00

Jego chłodne pytanie było dla mnie jak cios prosto w twarz. Nie spodziewałam się takiego podejścia, szczególnie po tym jak ciepłym człowiekiem wydał mi się tamtego poranka. Może zwyczajnie miał gorszy dzień? Jego postawa trochę mnie zaniepokoiła, a mój instynkt samozachowawczy wręcz błagał, żebym się wycofała. Miałam jednak świadomość, że nie podziękowałam mu wystarczająco, poza tym przy ostatnim spotkaniu chłopak tak mnie zaciekawił, że chciałam chociaż spróbować nawiązać z nim kontakt. Starałam nie nastawiać się negatywnie - uśmiechnęłam się do chłopaka i powiedziałam:
- Nie musimy, ale zajmę Ci dosłownie minutkę.
Wyciągnęłam z torby ładnie zapakowaną paczkę ciasteczek i podsunęłam w jego stronę. Miałam szczerą nadzieję, że mu zasmakują.
- To nic wielkiego, drobny wypiek, mam nadzieję, że będzie dobre - powiedziałam spoglądając na niego z lekką niepewnością - Jeszcze raz dziękuję.
Uśmiechnęłam się znacząco - zgodnie z obietnicą nie zamierzałam nawet wspominać o tym co stało się nad jeziorem. Nie rozumiałam wprawdzie dlaczego mam nikomu o tym nie mówić, jednakże szanowałam decyzję chłopaka.
Podniosłam się z kanapy i już chciałam odejść, ale nie wiadomo dlaczego na moment się zatrzymałam.

______________________



Vivien Ophelie Íde Dear

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 159
  Liczba postów : 71
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12813-rayener-arthas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12818-relacje-rayenera-wielkiego-wspanialego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14402-raju#381403
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12817-rayener-arthas




Gracz






PisanieTemat: Re: Druzgotki   Nie 7 Maj - 14:22

Dopiero po chwili dotarło do niego to, co powiedział. Przecież wcale nie miał na myśli tego, żeby w jakikolwiek sposób ją urazić. Przecież to w żadnym wypadku nie jest jej wina, że ją uratował. Weź się w garść, powiedział do siebie w myślach, nie zachowuj się jak dziecko, przecież tutaj nie chodzi o ciebie, tylko o to, co zrobiłeś.
Ale nic nie odpowiedział na jej słowa, wziął od niej pachnącą, pięknie zapakowaną paczuszkę i położył ją obok siebie, jeszcze ciepłe. Musiała pomyśleć o nim od razu, jak je upiekła. To kochane.
Gdy podziękowała mu jeszcze raz, poczuł się fatalnie. Wstała z kanapy i ruszyła przed siebie, a on uświadomił sobie to, że bardzo chciał, by teraz z nim została. Ale wciąż się bał.
-Poczekaj, przepraszam. -przełamał się chociaż dalej czuł, że powinien dać jej odejść i po prostu olać to wszystko. Był na to za słaby. -Ja po prostu cały czas uważam, że... hmmm... Bo ja po prostu nie potrafię. Ja... nie potrafię być takim, jaki byłem wtedy. Nad jeziorem.
Poczuł lekką ulgę i pomyślał, że musi zrzucić z siebie więcej. Oparł się o swoje kolana i na chwilę schował twarz w dłonie.
-To był impuls i gdybym był sobą, nawet jeśli bym cię zobaczył, nigdy w życiu bym cię nie uratował. Nie bierz tego do siebie, po prostu bałbym się. Nie tego, żeby wskoczyć do wody i cię stamtąd wyciągnąć, tylko tego, że byłabyś mi za to wdzięczna. Teraz widzisz we mnie bohatera, kogoś, kim nie jestem. Nie chcę, żebyś miała o mnie błędne wyobrażenie. Dlatego nie chciałem, by ktokolwiek o tym wiedział.
Teraz jednocześnie czuł się skończonym kretynem, ale i czystym człowiekiem, bez żadnego grzechu. Chciał, żeby zrozumiała, że bycie dla niego miłym nie jest dobrym pomysłem, bo on nigdy tego nie doceni. Chociaż... gdyby tak raz spróbować. Chociaż raz.
-Vivi? Cholera, czuję się głupio. Nie znamy się i nie wiem, czy to dobrze, że ci się żalę.- Uśmiechnął się do niej z wyraźnym przygnębieniem. -Ale ja muszę, bo źle mi z tym, że wciąż trzymam wszystko w sobie. Może... usiądziesz tutaj na chwilę ze mną? W końcu pewnie jesteś ciekawa, czy te ciastka mi zasmakują?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 225
  Liczba postów : 409
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Druzgotki   Nie 7 Maj - 17:11

Zgodnie z prośbą chłopaka zatrzymałam się, po czym spojrzałam na chłopaka na niego z lekkim niedowierzaniem. Nie do końca rozumiałam tę całą sytuację - czy on naprawdę czuł się źle z tym, że kogoś uratował? Z mojego punktu widzenia było to co najmniej dziwne - takie zachowanie powinno być powodem do dumy, a przynajmniej satysfakcji. Mimo, że ta sytuacja wydawała mi się ekscentryczna postanowiłam wysłuchać co chłopak ma mi do przekazania. Gdy w końcu się wysłowił sytuacja stała się odrobinę jaśniejsza, więc chociaż nadal nie do końca rozumiałam jego zachowanie uśmiechnęłam się do niego.
- Posłuchaj - powiedziałam niezbyt głośno - Nie ma sensu rozkminiać co byś zrobił normalnie, dla mnie liczy się tylko to co zrobiłeś teraz.
Rozejrzałam się po dormitorium sprawdzając czy aby na pewno nikt nas nie podsłuchuje, po czym na wszelki wypadek lekko się pochyliłam i ściszyłam głos na tyle, że w tym gwarze był w stanie dosłyszeć mnie tylko Rayener.
- Uratowałeś mnie, ale jeśli tak bardzo Ci na tym zależy to już nigdy o tym nie wspomnę. - westchnęłam cicho - Nie buduję sobie na podstawie tej jednej sytuacji żadnego wyobrażenia na Twój temat, nie oceniam Twoich pobudek. Jestem tylko po ludzku wdzięczna.
Celowo nie użyłam słowa "bohater" - nie chciałam go zbytnio rozdrażniać, poza tym obawiałam się, że jeśli ktoś to usłyszy to chłopak będzie miał pretensje do mnie. Wbrew temu co pomyślałam o nim przy pierwszym spotkaniu chłopak sprawiał wrażenie niezbyt sympatycznego i chętnego do zawiązywania przyjaźni. Mimo to zgodnie z jego prośbą zajęłam miejsce koło niego - może to tylko gorszy dzień?
Nie przeszkadzało mi, że się zwierza - lubiłam słuchać ludzi i łatwo zawierałam znajomości, więc odpowiedziałam mu z lekkim uśmiechem:
- Nie ma sprawy, jeśli masz ochotę możesz się wygadać.
Było mi trochę smutno, że na jego twarzy wciąż króluje nuta przygnębienia - nie rozumiałam za bardzo takiej reakcji, więc wciąż utrzymywałam na twarzy pokrzepiający uśmiech.
- Szczerze powiedziawszy, nie jestem wirtuozem gotowania - zaśmiałam się krótko - Ale to dość prosty przepis, więc myślę, że nie będzie źle.

______________________



Vivien Ophelie Íde Dear

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 159
  Liczba postów : 71
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12813-rayener-arthas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12818-relacje-rayenera-wielkiego-wspanialego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14402-raju#381403
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12817-rayener-arthas




Gracz






PisanieTemat: Re: Druzgotki   Nie 7 Maj - 21:35

-Mogę ci się wygadać? -Zapytał, gdy siedziała już obok niego. Powoli otworzył paczuszkę z ciastkami, chociaż większą uwagę skupiał teraz na ślizgonce, nieświadomie cały czas patrzył w jej oczy. Dopiero, gdy zorientował się, co robi, skierował swoje spojrzenie na rozpakowane już ciasteczka. -Chodzi o to, że... hmm. Ja wolałbym mieć pewność, że nie sprawisz mi przykrości. -Zaśmiał się cicho, jednak do śmiechu nie było mu wcale. -Bo chodzi o to, że kiedyś kilka osób mnie zraniło, zostawiło i teraz po prostu nie chcę, żeby to się powtórzyło. Jeśli już mam ci się wyżalać, to chciałbym, żebyś wiedziała, o co dokładnie mi chodzi. Yyy... Dlatego przeraża mnie to, co zrobiłem. Tobie może wydawać się to głupie, prawda? W końcu uratowałem ci życie, powinienem być dumny, ale. Ale ja się bałem, że po tym co zrobiłem mnie polubisz, a ja polubię ciebie. Kiedy cię przytuliłem, przeszedł mnie dreszcz, bo mimo, że wcale cię wtedy nie znałem, poczułem się jak... Yy, to zabrzmi dziwnie, ale jak twój starszy brat. Byłaś roztrzęsiona i przestraszona, a ja po prostu chciałem zrobić coś, żeby ci przeszło. Żebyś się już nie bała. A potem bałem się, że ty poczujesz coś do mnie. W sensie, że poczujesz, że będę zawsze przy tobie. Że będę cię bronił i ratował, jak tamtego dnia. A gdy tak nie będzie, to się ode mnie odwrócisz i znów zostanę sam.
Przestał mówić, by trochę odetchnąć. To teraz albo go zrozumie, albo uzna za idiotę i go wyśmieje. Świetnie. Podniósł paczkę i skierował ją w stronę Vivien, by się poczęstowała, a następnie sam się poczęstował.
-Mmm, są pyszne. Dzięki. -Faktycznie nie były złe, wręcz przeciwnie. Albo przepis rzeczywiście był prosty, albo ślizgonka miała rękę do gotowania. -No, ja się wygadałem, teraz zamiast czuć się lepiej, czuję się jak idiota. -spojrzał na nią, naprawdę czując się idiotycznie. -Jedni boją się wysokości, inni pająków, ja się boję, że ktoś mnie zostawi tak w skrócie. Dlatego nie lubię rozmawiać z ludźmi. A teraz, jak już ci się wyżaliłem, jesteś na mnie skazana, bardzo mi przykro -z uśmiechem na twarzy podał jej kolejne ciastko. -Jedz, sam tego nie zjem, trafiłaś w zły moment, bo jestem już po kolacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 225
  Liczba postów : 409
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Druzgotki   Pon 8 Maj - 17:14

- Jasne, że możesz - rzuciłam z uśmiechem, chociaż po chwili odrobinkę tego żałowałam. Jego wyznanie było odrobinę... dziwne? Nie żeby bardzo mi przeszkadzało, że coś takiego mi powiedział, po prostu totalnie nie wiedziałam co mu na to wszystko odpowiedzieć.
- Ray - spojrzałam na niego pytająco zastanawiając się czy mogę tak zdrabniać jego imię - Nikt nie wymaga od Ciebie czegoś takiego. Uratowałeś mnie, ale przecież nie chcę, żebyś robił to zawsze. Skąd w ogóle taki pomysł, że mogłabym się od kogoś odwrócić z tak błahego powodu?
Czułam zupełnie skrajne emocje - z jednej strony była irytacja, że tak mnie ocenił, z drugiej   rozbawienie, że wpadł na tak absurdalny pomysł. Przeważał jednak smutek - jakie okropności musiały spotkać tego chłopaka, że tak dramatycznie bał się odrzucenia, jeszcze z tak błahego powodu?
Wzięłam jedno ciastko - nie było jakoś szczególnie dobre, ale cieszyłam się, że Rayenerowi smakuje (albo że przynajmniej dobrze udaje). Uśmiechnęłam się do chłopaka wciąż nie za bardzo wiedząc jak mogłabym mu pomóc. Było mi odrobinę głupio, że czuje się jak idiota, wiec powiedziałam:
- Przestań, dobrze, że mi to powiedziałeś.
Poklepałam go pokrzepiająco po ramieniu chcąc chociaż odrobinę dodać mu otuchy, ale czułam, że z każdej strony ogarnia mnie żal. Ślizgonowi naprawdę musiała stać się straszna krzywda, że tak nieufnie podchodził do ludzi.
- Wiesz - powiedziałam lekko ściszając głos - strach ma wielkie oczy, może warto spróbować go przezwyciężyć?
Wzięłam jeszcze jedno ciastko, po czym zupełnie zwyczajnym tonem dorzuciłam:
- Dość długo trzymają świeżość, zostaw sobie na jutro.

______________________



Vivien Ophelie Íde Dear

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 159
  Liczba postów : 71
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12813-rayener-arthas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12818-relacje-rayenera-wielkiego-wspanialego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14402-raju#381403
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12817-rayener-arthas




Gracz






PisanieTemat: Re: Druzgotki   Wto 9 Maj - 23:26

"Strach ma wielkie oczy, może warto spróbować go przezwyciężyć?"
Po tych słowach przeszedł go dreszcz. Czy ona mu coś sugerowała? Przez chwilę pomyślał, że ją od siebie odstraszył. Prawdę mówiąc odstraszyłby samego siebie. Jej reakcja go zaskoczyła. Powinien jeszcze poczekać kilka dni, przemyśleć sobie to wszystko. Ona też.
Wstał z kanapy i zwinął paczuszkę tak, by ciastka w środku nie wyschły. Położył je na stoliku obok.
-Tak się zastanawiam -odezwał się niepewnie, poprawiając swoją koszulę -miałem tutaj dziewczynę, jak z nią zerwałem, zaczęła na mnie gadać bardzo nieprzyjemne rzeczy. Nic nie słyszałaś? Chociaż pewnie gdybyś słyszała, to byś mnie od razu skojarzyła.
Spojrzał na różdżkę leżącą na stoliku tuż przy przed chwilą położonych tam ciastkach. Schował ją do kieszeni od spodni i wziął ze sobą książkę. Czuł, że musi się już zbierać, powiedział o wiele za dużo. Nie znał Vivien zbyt dobrze, a czuł, że w jej obecności nie panuje nad sobą, zupełnie jakby rzuciła na niego jakiś urok. Miał wielką potrzebę wyrzucenia z siebie wszystkiego. Wpadłem w niezłe gówno, gdy wołam o pomoc, to tylko dlatego, że rozmowa z tobą otworzyła mi oczy.
-Na ogół nie zachowuję się tak, jak dziś. Ze mną jest trochę jak matrioszką, największa warstwa mojego spierdolenia jest już zdjęta. -Zaśmiał się, tym razem szczerze, bez nuty smutku, czy przygnębienia. -Ale dosyć o mnie. Jak się czujesz? Wszystko jest okej? Masz jeszcze te zadrapania?
W prawdzie ciągnęło go już do dormitorium, ale głupio mu odejść po tym, jak wciąż gadał o sobie. Tym bardziej, że faktycznie interesowało go to, o co zapytał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 225
  Liczba postów : 409
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Druzgotki   Sro 10 Maj - 14:35

Może coś sugerowałam, a może nie? Bez znaczenia. Wzbudził moją sympatię, poza tym wydawał się trochę zagubiony i trudno ukryć, że chciałabym się z nim zakumplować, nie zamierzałam go do niczego zmuszać. Trudno było ukryć, że chłopak wyglądał na dość zamkniętą osobę, a z tego co mówił mogłam wywnioskować, że bał się angażować w jakieś bliższe, przyjacielskie relacje. Miałam przeczucie, że najlepiej zrobię jeśli poczekam na krok z jego strony.
Wcześniej nie słyszałam nic o nim, ani tym bardziej o jego jakiejś dziewczynie. Uśmiechnęłam się do niego pokrzepiająco chcąc mu przekazać, żeby się nie martwił.
- Przed jeziorem nawet nie wiedziałam jak masz na imię - rzuciłam delikatnie marszcząc brwi by po chwili leko się "usprawiedliwić" - Wiesz, jestem od Ciebie ciut młodsza, poza tym nie angażuje się za bardzo w plotki.
Wzbudzałam zaufanie - mimo, że byłam Ślizgonką to bardzo łatwo było mi przekonywać do siebie ludzi i chociaż w tamtych czasach byłam jeszcze dość nieśmiała to gdy już przemogłam się do kontaktu z obcą osobą niemal bez problemu zdobywałam jej sympatię. Z tego powodu wiele osób wygadywało mi się w niekontrolowany sposób.
Zaśmiałam się krótko w odpowiedzi na jego uwagę o matrioszce, chociaż w moim mniemaniu była ona piekielnie smutna - chłopak nie miał chyba zbyt wysokiego mniemania o sobie.
- Dzięki za troskę - powiedziałam uśmiechając się lekko, bo było mi miło, że się przejął - Powoli się goję.
Spojrzałam w stronę dormitorium - zauważyłam, że chłopak robi się znużony rozmową, poza tym sama musiałam się powoli zbierać. Nie za bardzo wiedziałam jak wybrnąć z tej sytuacji, więc po chwili zastanowienia mruknęłam:
- Chyba muszę się powoli zbierać.

______________________



Vivien Ophelie Íde Dear

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 159
  Liczba postów : 71
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12813-rayener-arthas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12818-relacje-rayenera-wielkiego-wspanialego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14402-raju#381403
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12817-rayener-arthas




Gracz






PisanieTemat: Re: Druzgotki   Wto 16 Maj - 22:08

Oby rzeczywiście nic jej nie było. Czasami druzgotki bywają niebezpieczne, a Rayener słyszał o nich wystarczająco dużo, by mieć podstawy, by martwić się o Viv. Faktycznie traktował ją podświadomie jak młodszą siostrę, ale głupio było przyznać to przed samym sobą.
-Ja też, jestem wykończony. -Powiedział zgodnie z prawdą, najchętniej by się teraz położył i nie budził przez miesiąc. Albo najlepiej do końca roku szkolnego. -Dzięki za ciastka.
Stał już ze wszystkim, co miał zabrać ze sobą do dormitorium, ale trudno było mu się ruszyć z miejsca. Miał mętlik w głowie i nie wiedział, co właściwie ze sobą zrobić. Co zrobić ze sobą dzisiaj, jutro, za tydzień, czy za rok. Był na siebie zły i jednocześnie zbyt zmęczony, by się na siebie gniewać. Paradoks.
Gdy przestał się wpatrywać to w salon, to w Vivien, ruszył z miejsca w stronę młodej ślizgonki. Uznał, że zwykłe "dziękuję" nic nie da, podszedł więc bliżej i pocałował ją w policzek.
-Dobranoc, Vivi.
Pożegnał się i ruszył w stronę dormitorium. Może taki mały gest będzie dobrymi przeprosinami, za jego burackie i narcystyczne zachowanie.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Druzgotki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
retrospekcje
-