IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Mieszkanie nr 6

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 287
  Liczba postów : 728
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Mieszkanie nr 6   Wto Maj 02 2017, 23:47


   
Kawalerka COLD'a

   

   
   
Zacisze

   

Calum w zasadzie nie planował kupna mieszkania, jednak wydarzenia ostatnich tygodni skłoniły go do podjęcia tej odpowiedzialnej decyzji. Nie zamierzał wyprowadzać się z zamku, jedynie pragnął przestrzeni, w której mógłby oddać się swoim pasjom bez dziwnych spojrzeń i komentarzy. Potrzebował miejsca, w którym mógłby zająć się swoimi eksperymentami i szlifowaniem swoich umiejętności wróżbiarskich.
Wnętrze nie powala. W zasadzie większą część kawalerki zajmuje ogromny, wysoki stół na grubych, drewnianych nogach, na którym leży większość książek Caluma, rozrzucone karty Tarota, tablica Quija, kryształowe kule, amulety i pojedyncze kamienie. Poza tym w pomieszczeniu znajduje się krzesło, fotel, regał, który jest praktycznie pusty, kilka kwiatków doniczkowych po poprzedniej właścicielce i dywan na parkiecie. Nic specjalnego.
Istnieje tu też łazienka, ale nie mam potrzeby opisu muszli klozetowej.
Kuchnia też jest, malutka i zagracona, ale Calum zjawił się w niej wyłącznie raz - żeby sprawdzić, czy okno jest zamknięte.


 
   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 287
  Liczba postów : 728
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Sob Lip 01 2017, 00:11

Tego dnia łaziłem po mieszkaniu i rzucałem chłoszczyść na wszystko, co tylko znalazło się w polu mojego widzenia. Na co dzień nie przejmowałem się za bardzo sprzątaniem. To mieszkanie stanowiło moją prywatną jaskinię, w której ostatnią rzeczą, na jakiej mi zależało, był design i ogólny wygląd pomieszczenia, dlatego też gdy miałem w planach zaproszenie Lotty do środka, musiałem zająć się odgruzowaniem tego miejsca. Nie wiedziałem, czy to dobry pomysł, ale pomyślałem, że akurat ona jako moja najlepsza przyjaciółka powinna wiedzieć, co się u mnie dzieje, a ostatnio wszystko działało przeciwko nam i zupełnie nie mieliśmy czasu na poważną rozmowę. Ja zająłem się pracą, ona też, w dodatku miała na głowie tego zjeba, więc nie przeszkadzaliśmy sobie nawzajem. Na szczęście Walker opuścił nas na przynajmniej miesiąc i w sumie pierwszą rzeczą, którą zrobiłem po balu, było wysłanie jej liściku z zaproszeniem. Trochę wstyd, że kupiłem mieszkanie już dwa miesiące temu, a jej wciąż w nim nie było... Co prawda byłem tu wiecznie zajęty, a moimi tajnymi poczynaniami nie chwaliłem się do tej pory nikomu. Nie chciałem zdradzać się przedwcześnie w razie gdybym odniósł porażkę, kiedy jednak wszystko wskazywało na to, że działo się na odwrót, nie chciałem dłużej zwlekać. Hudson miała być pierwszą osobą, która pozna moją tajemnicę.
Czekałem na nią przed kamienicą. Stałem oparty o barierkę i paliłem papierosa, przerzucając w głowie słowa, które miałem jej powiedzieć. Stresowałem się, bo na dobrą sprawę nie mogłem przewidzieć jej reakcji. Zazwyczaj była wyrozumiała, ale miałem wrażenie, że moją pasję do wróżbiarstwa traktowała mimo wszystko lekko pobłażliwie. Jak zareaguje na to, że wróżbiarstwem poniekąd zarabiam na życie?

@Lotta Hudson
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1164
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 879
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Sob Lip 01 2017, 00:57

Byłam wściekła i rozgoryczona tą całą sytuacją z balu i miałam zamiar nie odzywać się do chłopaka przez co najmniej kilka dni. Niestety Calum znał mnie najlepiej na świecie i wiedział jak mnie udobruchać, więc gdy zaprosił mnie do swojego mieszkania to minimalnie ochłonęłam. To mieszkanie strasznie mnie ciekawiło, bo odkąd Krukon je zakupił zachowywał się strasznie dziwnie (przynajmniej jak na niego), więc byłam niemalże pewna iż chłopak ma mi do przekazania jakąś tajemnicę.
Oczywiście, że uwielbiałam tajemnice - wręcz gotowałam się, żeby w końcu usłyszeć co Calum ma mi do przekazania. Próbowałam nawet zrobić jakiś mały research, niestety bezskutecznie - raczej nie podejrzewałam chłopaka o sutenerstwo, więc ta opcja odpadła z mojej listy dość szybko. Niemalże od razu odpadły jakieś banały, a ostatnim podejrzeniem, które odrzuciłam były narkotyki. To wydawało mi się bardzo prawdopodobne, jednakże po rozmowie (a raczej wymianie ciągu pomruków i półsłówek) z lokalnym specjalistą ds. narkotyków, tzn. Damonem upewniłam się, że mój przyjaciel nie został ani narkotykowym bossem, ani nawet marnym dilerem.
Pojawiłam się pod jego kamienicą punktualnie. Normalnie najprawdopodobniej wparowałabym do mieszkania bez pukania, tak jak robiłam to w przypadku dormitorium (i tak jak on robił w przypadku mojego mieszkania), ale ku mojemu zdziwieniu chłopak czekał przed kamienicą paląc papierosa.
- Elo - rzuciłam krótko podchodząc do niego.

______________________







Lotta Hudson
What sort of creature must he be who merely liked Charlotte,
whose whole heart and senses were not entirely absorbed by her.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 287
  Liczba postów : 728
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Sob Lip 01 2017, 01:21

Obserwowałem ją już od kilku chwil, jak zbliżała się w moją stronę nieszczególnie szybkim krokiem i na moją twarz mimowolnie wpełzał delikatny uśmieszek w kącikach ust. Jej widok sprawił, że na moment zrobiło mi się lepiej, ponieważ dała mi do zrozumienia, że mimo wszystko nadal jej zależy na tej znajomości. Mimo tego, jak okropnym przyjacielem byłem dla niej przez tych kilka ostatnich miesięcy. Ostatnio sporo nad tym myślałem i zdałem sobie sprawę, że przez ostatnie pół roku praktycznie bez przerwy się kłóciliśmy i mieliśmy spięcia dosłownie o wszystko. To był bardzo napięty okres, oboje chwytaliśmy kilka srok za ogon próbując pogodzić szkołę z pracą i w tym wszystkim zachowywać chociaż pozory życia towarzyskiego, które w naszym wypadku sprowadzało się częściej do kłótni niż faktycznego spędzania razem czasu. Nie było mi z tym dobrze, dlatego też miałem nadzieję, że gdy w końcu wyznam jej, co robiłem przez ostatnie miesiące nasze relacje będą w końcu miały szansę się poprawić i wrócić do normy.
Jej powitanie nie należało do tych najprzyjemniejszych, na co zareagowałem wywróceniem oczami. Typowa Hudson, udaje, że się gniewa.
- No cześć, złotko - powitałem się z nią i wyszczerzyłem się w szerokim uśmiechu. - Wiedziałem, że przyjdziesz. Za bardzo mnie kochasz, żeby mi odmówić - dodałem, trochę dla zgrywy, niemniej jednak jej obecność tutaj bardzo wiele mówiła. - Chcesz wejść? - zapytałem z głupa. Nie, Calum, coś Ty, przyszła postać pod klatką...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1164
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 879
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Sob Lip 01 2017, 10:41

Trudno ukryć, że moje relacje z Calumem przez ostatnie kilka miesięcy był dość napięte i szczerze powiedziawszy czułam się z tym fatalnie - Dear był moim najlepszym przyjacielem niemal od ośmiu lat, więc na samą myśl o tym, że mogłabym go stracić coś się we mnie gotowało. Wiedziałam, że ostatnie spiny są w dużej części spowodowane moim związkiem z Willem i nie ukrywam, że z tego powodu czułam się trochę winna. Kochałam obu chłopaków i nie chciałam stracić żadnego, miałam więc świadomość, że tym razem dla dobra mojej przyjaźni muszę trochę odpuścić strofowanie Caluma.
Na ten tekst o kochaniu wywróciłam oczami, bo chyba gdzieś już to słyszałam.
- Niby tak nienawidzisz Walkera, a jednak macie wiele wspólnego - powiedziałam na tyle miłym tonem by to zdanie nie zabrzmiało jak obelga - Ten sam poziom durnych odzywek.
Miałam ochotę mu odburknąć, że przecież nie przyszłam tu stać jak jakaś idiotka, ale ugryzłam się w język - miałam już dosyć problemów i niekoniecznie chciałam się jeszcze z nim kłócić, więc uśmiechnęłam się lekko.
- Pewnie, że chcę - powiedziałam cicho - Od miesięcy frapuje mnie co przede mną ukrywasz w tej swojej kanciapie.
To była akurat szczera prawda - umierałam z ciekawości co mój przyjaciel tak usilnie ukrywa.

______________________







Lotta Hudson
What sort of creature must he be who merely liked Charlotte,
whose whole heart and senses were not entirely absorbed by her.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 287
  Liczba postów : 728
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Sob Lip 01 2017, 12:39

Nasze problemy wynikały z kilku czynników, a nieustanna obecność Walkera w pobliżu Lotty jedynie wszystko to podsycała, a mnie doprowadzała do białej gorączki. Nie chciałem jednak o nim myśleć, wyrzuciłem go z głowy tak szybko jak tylko się dało... I nastąpiła najgorsza na świecie rzecz.
- Czy Ty właśnie porównałaś mnie do Walkera? - zapytałem głucho i zgiąłem się w pół, łapiąc się za serce. Zacząłem ciężko i urywanie oddychać, wpatrując się z przerażeniem w ziemię i inscenizując najprawdziwszy zawał. Nie, no po prostu nie mogła tego zrobić... Mnie do Walkera? I jeszcze obrazić moje słowa, jakoby były na podobnym poziomie? Merlinie, serio umieram! Przyłożyłem drugą rękę do czoła. - Lotta, właśnie zabiłaś mnie tą herezją - oświadczyłem jej głosem, jakbym autentycznie miał zejść z tego świata. - To była chyba największa obelga, jaką mogłaś rzucić w moim kierunku, więc mniemam, że jesteśmy już kwita? - zapytałem, prawie leżąc na ziemi. Wstałem szybko i otrzepałem spodnie, po czym uśmiechnąłem się szeroko. - Zaczynasz się robić coraz bardziej zadziorna, podoba mi się to. Tylko błagam, nie porównuj mnie do... niego. Nigdy - I teraz mówiłem zupełnie poważnie. Nie byłem pewny, czy moja godność zniesie drugą taką sytuację i czy przypadkiem faktycznie nie zejdę na zawał.
Kiedy powiedziała, że chce wejść, zgasiłem papierosa na śmietniku i skinąłem jej głową, byśmy weszli do kamienicy. Poprowadziłem ją schodami na piętro, po czym stanąłem pod swoimi drzwiami. Stuknąłem różdżką w zamek i położyłem rękę na klamce, ale jeszcze jej nie nacisnąłem.
- Jakbyś była ciekawa, tu mieszka Ruth - powiedziałem, kiwając głową na drzwi obok. - I nie spodziewaj się nie wiadomo czego, w środku jest raczej... spartańsko - dodałem, po czym wpuściłem ją do środka. Od razu zaznaczę, że na widoku nie było żadnej kryształowej kuli poza jedną, która stała na stoliczku pod ścianą razem z kadzidłami, tablicami i świecami do różnych sztuk wróżbiarskich. Na środku pomieszczenia stał większy stół z kompletnie pustym blatem, a przy nim dwa krzesła. Lotta na pewno zauważy, że nie było tu łóżka - owszem, nie spałem na mieszkaniu, a jeśli już mi się zdarzyło, głowę miałem na stole, bo zasnąłem przy pracy. - Tam jest kuchnia, ale szczerze powiedziawszy nie wchodzę do niej praktycznie w ogóle. Łazienka na lewo. Rozgość się - powiedziałem, chociaż wyczuć można było nutkę żartu w tym wszystkim. Nie miała innego wyboru niż usiąść na jednym z krzeseł i to byłoby na tyle. Ja natomiast zająłem się przygotowywaniem napojów. - Kawa? Herbata? Czy skoczyć do sklepu po piwo kremowe? - zapytałem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1164
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 879
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Sob Lip 01 2017, 15:14

Na widok Caluma symulującego zawał uniosłam brew z trudem powstrzymując śmiech - zdecydowanie nie mogłam mu odmówić zdolności aktorskich, a jego "spektakl" rozbawił mnie do tego stopnia, że moja złość na chłopaka poszła niemalże w niepamięć.
- Możemy być kwita - rzuciłam, cicho się podśmiechując.
Chciałam dodać, że moja zadziorność wyrobiła się w towarzystwie Williama, ale finalnie ugryzłam się w język - postanowiłam, że będę unikać tematu mojego chłopaka, w towarzystwie mojego przyjaciela (i odwrotnie). Wydawało mi się, że taka postawa pomoże uniknąć mi konfliktów z obu stron.
Weszłam z chłopakiem po schodach i lekko skinęłam głową gdy powiedział, że obok mieszka Ruth. Byłam trochę zdziwiona, że wcześniej o tym nie wspomniał, ale mimo tego zanotowałam sobie tę informację w pamięci, żeby na przyszłość wiedzieć, gdzie szukać koleżanki.
Weszłam do mieszkania chłopaka i rozejrzałam się - ku mojemu zdziwieniu panował tutaj porządek, co niekoniecznie było w stylu mojego przyjaciela.
- Ty tu w ogóle mieszkasz? - zapytałam reagując na brak łóżka i nieużywaną kuchnię. Usiadłam na krześle wciąż rozglądając się po pomieszczeniu.
- Wystarczy woda, dzięki - rzuciłam czując się nie do końca pewnie w tym miejscu.
Mimo, że Calum pochował większość "śladów zbrodni" to moją uwagę niemal od razu przykuł mały stoliczek pod ścianą, na którym znajdowały się kadzidła, świecie i kryształowe kule. Przyjrzałam się sprzętom - jeszcze nie do niedawna kpiłam z wróżbiarstwa, ale odkąd wróżby z lekcji zaczęły mi się sprawdzać podchodziłam do tematu znacznie mniej sceptycznie.
- Zostałeś wróżbitą? - zapytałam żartobliwie, jednakże mój głos był pozbawiony pogardy.

______________________







Lotta Hudson
What sort of creature must he be who merely liked Charlotte,
whose whole heart and senses were not entirely absorbed by her.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 287
  Liczba postów : 728
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Sob Lip 01 2017, 15:37

Parsknąłem śmiechem, gdy zapytała, czy w ogóle tu mieszkam - okej, fakt, jak odwiedzała moje dormitorium w Hogwarcie mogła poznać moje łóżko po permanentnym bałaganie na nim. Skopana w nogach kołdra, wygniecione poduszki, stos książek, jakiś sweter, generalnie cokolwiek tylko znalazło się w moim posiadaniu choć raz leżało na wierzchu, gdy Lotta wchodziła do pokoju. Dlatego rozumiałem, że widok mojego mieszkania tak bardzo ją zdziwił, ale umówmy się - jak mógłbym ją przywitać w tym syfie, który panował tu jeszcze z godzinę temu?
- Szczerze powiedziawszy... Nie, nie mieszkam tu - powiedziałem, machnąwszy różdżką na dwie szklanki, w których pojawiła się woda. Skoro na razie nie chciała nic innego, nie pozostawało mi nic poza obsłużeniem jej. - Jakbyś chciała coś innego to mów - dodałem, stawiając przed nią jedną ze szklanek. Sam też usiadłem na swoim krześle i powiodłem wzrokiem do stolika, który właśnie komentowała. Nie mogłem powstrzymać wpełzającego na moją twarz tajemniczego uśmiechu - Wiesz, jakbyś chciała nazwać to w ten sposób... - rzuciłem, robiąc dłuższą przerwę, żeby się nieco zastanowiła. Chciałem przejść do rzeczy spokojnie, powoli i po kolei, bo przecież nie chciałem przyprawić ją o zawał i od razu pokazać jej wszystko, co skrywałem w mieszkaniu, prawda? - Wracając do pytania o mieszkanie, jak już wiesz, nie mieszkam tu jako tako. Bardziej wykorzystuję tą przestrzeń na pracę. - wyjaśniłem pokrótce i upiłem łyk wody.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1164
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 879
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Sob Lip 01 2017, 22:26

To nie tak, że uważałam Caluma za skończonego syfiarza, no ale po prostu nigdy w życiu nie widziałam w jego okolicy aż takiego porządku, co w moim mniemaniu było więcej niż podejrzane.
Uśmiechnęłam się triumfalnie, gdy okazało się, że Krukon tu nie mieszka - cieszyłam się z tego, że miałam rację, chociaż odrobinę bałam się, że mogę usłyszeć coś strasznego - brak łóżka zdecydowanie wskazywał na to, że Calum nie para się prostytucją, a porządek zdecydowanie zaprzeczał teorii o plantacji marihuany. Wciąż nie było jednak jasne, po co mu to mieszkanie.
- Dzięki, woda mi wystarczy - powiedziałam z uśmiechem, bo przed samym wyjściem do przyjaciela nażarłam się jak świnia zjadłam obiad i wypiłam wielki kubek herbaty.
Po chwili popiłam łyka wody i zakrztusiłam się nią słysząc wypowiedziane przez Caluma zdanie - czy on naprawdę sugerował, że para się wróżeniem z kart i innymi pierdołami zawodowo? Chwilę zajęło mi uspokojenie oddechu, po czym odkaszlnęłam i zapytałam cicho dość mocno przerażona:
- Chcesz mi powiedzieć, że ludzie płacą Ci za przepowiadanie przyszłości? Prorokujesz imiona i tworzysz im horoskopy?
Byłam totalnie przerażona - wyobraziłam sobie Caluma spuszczającego rolety w domu i ubranego w purpurowe kiecki i czarne woalki albo wróżącego (w tak samo absurdalnym stroju) jakimś czarodziejom i mówiącego coś o wewnętrznym oku. Zrobiło mi się słabo, wiec napiłam się jeszcze wody.
- Na pracę? - wydukałam - Powiesz mi coś więcej o tej pracy?

______________________







Lotta Hudson
What sort of creature must he be who merely liked Charlotte,
whose whole heart and senses were not entirely absorbed by her.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 287
  Liczba postów : 728
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Nie Lip 02 2017, 01:02

Nie wiem, dlaczego wzmianka o braku łóżka w tym pokoju była dla niej tak wielkim powodem do radości i tryumfu - może właśnie spadł jej kamień z serca, że kupiłem mieszkanie tylko po to, żeby sprowadzać do niego laski w celach wiadomych? Nie, Lotta mnie znała i powinna wiedzieć, że nie należałem do tego grona kolesi i wręcz nie byłem zainteresowany niczym z tego typu rzeczy. Skoro jednak cieszyła się, że nie mam gdzie położyć dupska w tym mieszkaniu, to spoko, niech się cieszy.
Zmartwiłem się nieco, gdy prawie zakrztusiła się tą nieszczęsną wodą i już chciałem ruszać z pomocą (chociaż nie wiedziałbym, co zrobić. poklepać po plecach? chyba tylko na tyle bym wpadł pod presją), ale na szczęście ogarnęła się sama, po czym wypowiedziała jedne ze śmieszniejszych zdań, jakie kiedykolwiek opuściły jej usta. Zacząłem się śmiać, chociaż widziałem, że dziewczynie nie było do śmiechu - była autentycznie zszokowana i wystraszona.
- Trochę Cię poniosło, złotko - powiedziałem, szczerząc się. Zaczynałem się lekko stresować, ponieważ rozmowa przechodziła już stricte na temat mojej pracy, która była jednocześnie tą wielką, skrywaną przeze mnie tajemnicą. Odchrząknąłem nieco, wodząc wzrokiem po pomieszczeniu, po czym zacząłem mówić. - Ogólnie rzecz biorąc... Tak, ma to związek z wróżbiarstwem, ale nie do końca w taki sposób, jak Ty to widzisz. Bo chodzi o to, że ja nie wróżę, lecz... tworzę - wypaliłem w końcu, patrząc na nią uważnie i dokładnie śledząc każdą emocję, która pojawiła się na jej twarzy. Następnie wziąłem głęboki oddech i wstałem. Wolno podszedłem do największego mebla w pomieszczeniu - wysokiej, drewnianej szafy w rogu. Stuknąłem różdżką w drzwi, po czym odwróciłem się jeszcze raz w kierunku Lotty, strasznie zestresowany. - Chcesz poznać mój największy sekret? - zapytałem takim głosem, że powinna się dwa razy zastanowić, zanim odpowie na to pytanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1164
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 879
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Nie Lip 02 2017, 21:45

Trochę ulżyło mi, gdy chłopak zakomunikował, że nie jest jednym z tym mataczy naciągających ludzi na galeony w zamian za wypowiedzenie jakiejś pseudo wróżby - samo zamiłowanie do wróżbiarstwa już mi nie przeszkadzało, jednak nie mogłabym chyba znieść gdyby mój najlepszy przyjaciel okazał się jakimś podłym naciągaczem - osobiście uważałam, że oszukiwanie ludzi było czymś totalnie podłym i do dziś wypominałam sobie każdą sytuację, w której kogoś okłamałam.
- Tworzysz? - zapytałam patrząc na niego z niedowierzaniem. Co to wszystko miało znaczyć? Co tworzy? Piecze chińskie ciasteczka z wróżbą i sprzedaje je na mugolskim bazarku? Nie, odpada - w końcu sam mówił, że nie używa kuchni.
Westchnęłam cicho próbując uporządkować moje zupełnie wariujące myśli.
- Nic z tego nie rozumiem - jęknęłam cicho spoglądając na chłopaka tak jakbym widziała go po raz pierwszy w życiu.
Powoli zaczęłam porządkować fakty, ale moje myśli były tak rozbiegane, że zupełnie nie zdawałam sobie sprawy, że Calum mówi o czymś tak oczywistym. Gdy zbliżył się do szafy zastanowiłam się sekundę, po czym powiedziałam:
- Oczywiście, że chcę.
Sama przecież miałam mu coś do powiedzenia, a rozjaśnienie moich wątpliwości wiele by ułatwiło.

______________________







Lotta Hudson
What sort of creature must he be who merely liked Charlotte,
whose whole heart and senses were not entirely absorbed by her.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 287
  Liczba postów : 728
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Nie Lip 02 2017, 23:23

Hm, to w sumie zabawne, że Lotcie nie przeszkadzało już moje zamiłowanie wróżbiarstwem, lecz gdybym powiedział jej, że zostałem wróżbitą i przepowiadam ludziom przyszłość za pieniądze, z miejsca uznałaby mnie za matacza i naciągacza. No dzięki, to jest ta prawdziwa przyjaźń i niezachwiana wiara w moje umiejętności, o którą walczyłem tyle lat... Mniejsza o to, raczej nie chciałbym parać się podobnym zajęciem. Może kiedyś rozważałem taką opcję, lecz teraz, gdy poznałem aspekty techniczne wróżbiarstwa, nie było kroku w tył. Moja droga stawała się bardziej określona, a dodatkowo początki wydawały się być obiecujące, o czym już za chwilę miałem powiedzieć Lotcie.
Obdarzyłem ją szerokim, aczkolwiek nerwowym uśmiechem. To już za moment, moja najbardziej skrywana tajemnica miała ujrzeć światło dzienne. Czułem się z tym jednocześnie źle i dobrze. Źle, bo jakoś tak przyzwyczaiłem się, że byłem w tym sam i nie musiałem się obawiać o niczyją paplaninę. Dobrze, ponieważ równie atrakcyjna była wizja zrzucenia brzemienia tej tajemnicy z własnych ramion i przerzucenia jej jeszcze na kogoś innego.
- Okej - powiedziałem, po czym wziąłem głęboki oddech i pociągnąłem za gałki od drzwi szafy. Odsłoniłem przed Lottą kilka półek od podłogi do sufitu zupełnie zapełnionych kryształowymi kulami mojej roboty. Odsłoniłem przed nią całe miesiące pracy, mnóstwo nieprzespanych nocy i tonę zawalonych testów w Hogwarcie. Odsłoniłem przed nią swoje prawdziwe plany na przyszłość. Sam patrzyłem na ten zbiór i nie mogłem powstrzymać się od uśmiechu. Po raz pierwszy w życiu byłem dumny sam z siebie. Odwróciłem się do niej czując, jak płonie mi skóra na karku od jej spojrzenia. - To robię. Tworzę kryształowe kule - oznajmiłem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1164
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 879
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Pon Lip 03 2017, 00:07

To nie tak, że nie wspierałabym Caluma - po prostu uważałam, że wróżenie samemu sobie było w porządku, ale branie za coś tak niepewnego pieniędzy nie było szczególnie uczciwe. Na szczęście mój przyjaciel nie zamierzał być żadnym szarlatanem co niezmiernie mnie ucieszyło - gdyby miał taki plan musiałabym to zaakceptować, ale szczerze powiedziawszy cieszyło mnie, że nie muszę mierzyć się z taką informacją.
Chłopak otworzył drzwi szafy i nagle moim oczom ukazały się półki wypełnione kilkudziesięcioma kryształowymi kulami. Poczułam się piekielnie dziwnie - z jednej strony ulżyło mi, bo w gruncie rzeczy kryształowe kule nie były niczym strasznym, z drugiej - totalnie mnie zatkało, nie wiedziałam co mam powiedzieć. Wstałam z krzesła i podeszłam do chłopaka. Zaczęłam przemierzać wzrokiem półki - każda stworzona przez chłopaka kula wyglądała niesamowicie. Oprócz pięknych kryształów kule miały bardzo eleganckie, rzeźbione podpórki. To wszystko robiło niesamowite wrażenie wizualne, ale również wzbudzało we mnie pozytywne emocje - to co robił Calum było bardzo oryginalne, ale nie było żadną dewiacją (a nie ukrywajmy, biorąc pod uwagę jak się z tym krył to tego właśnie się spodziewałam).
Byłam pod ogromnym wrażeniem - na mojej twarzy wciąż rysowało się zdziwienie.
- To jest niesamowite - szepnęłam sama zdziwiona, że to mówię

______________________







Lotta Hudson
What sort of creature must he be who merely liked Charlotte,
whose whole heart and senses were not entirely absorbed by her.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 287
  Liczba postów : 728
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Pon Lip 03 2017, 00:43

Przesunąłem się o krok w bok, aby udostępnić jej całą szafę, gdyby chciała coś z niej wyciągnąć lub też popatrzeć z bliska na kule. Sam czułem się dumny z tego zbioru i podejrzewałem, że będzie mi niesamowicie ciężko, gdy będę musiał tę pierwszą serię oddać na sprzedaż. Patrzyłem na nie z uwielbianiem, a reakcja i słowa Lotty sprawiły, że poczułem się znacznie lepiej. Odetchnąłem z ulgą i wzruszyłem ramionami.
- Daj spokój, nic takiego - powiedziałem skromnie, chociaż wewnątrz krzyczałem "mów mi więcej, więcej takich miłych rzeczy!". - To dopiero początek - dodałem i spojrzałem na nią, nawet nie starając się ukryć swojej ekscytacji w związku z tym tematem. - Tak naprawdę dopiero zacząłem pracę nad nimi, to pierwsza seria jaką w ogóle wypuszczam. Pisałem listy z kilkoma przedstawicielami, którzy zgodzili się być pośrednikami w ich sprzedaży. Pierwszy miesiąc jest stricte testowy, mam zebrać opinie, recenzje, poprawić co trzeba i tak dalej - wyjaśniłem pokrótce. Zrobiłem kilka kroków w tył i zostawiłem dziewczynę pod szafą. Nadal patrzyła na kule, a ja nie mogłem cieszyć się bardziej. W końcu ktoś okazał uznanie dla mojej pracy i w końcu nie była to wyłącznie moja tajemnica. Już w tamtej chwili było mi zdecydowanie łatwiej. - Jakbyś chciała coś wiedzieć to pytaj - powiedziałem, aż mi się przypomniało. - A, jak odsuniesz szufladę po lewej to zobaczysz jeszcze prototypy amuletów - rzuciłem, wskazując palcem komodę obok szafy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1164
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 879
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Wto Lip 04 2017, 18:47

Chciałam wszystkiego dotknąć, pooglądać z każdej strony, ale bałam się, że coś uszkodzę dlatego pozostałam biernym (i niemalże niemym z zachwytu) obserwatorem. Oczywiście to, że zupełnie mnie zatkało było jeszcze większą pochwałą niż jakiekolwiek słowa.
Słuchałam z uwagą tego co mówił na temat prototypów - sama zaskoczona, że to wszystko tak bardzo mnie interesuje. Do niedawna w ogóle nie interesowało mnie wróżbiarstwo, a teraz siedziałam oczarowana.
Zgodnie z jego poleceniem otworzyłam szufladę, a moim oczom ukazało się kilkanaście amuletów. Przyjrzałam się im dokładnie - były bardzo ładne i dokładnie wykonane, nurtowało mnie jednak inne pytanie.
- Czy one nie są matactwem? - zapytałam, by po chwili odrobinę się poprawić - W sensie czy one serio działają?
Nurtowało mnie wszystko - czy amulety działają, a jeśli tak to jak działają. Chciałam wszystko pojąć, łaknęłam wiedzy na temat zawodu Caluma i zupełnie zapomniałam, że sama muszę mu coś powiedzieć.

______________________







Lotta Hudson
What sort of creature must he be who merely liked Charlotte,
whose whole heart and senses were not entirely absorbed by her.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 287
  Liczba postów : 728
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Sro Lip 05 2017, 00:59

Nie miałbym nic przeciwko temu, by zmacała wszystkie kule po kolei, aczkolwiek trochę bym się zdenerwował, gdyby udało jej się którąś z nich rozbić. Pracowałem nad nimi w pocie czoła przez dwa ostatnie miesiące i wolałbym, aby nie cofała mojego progresu. Nie mówiłem jednak nic, wyłącznie przyglądałem się temu, jak moja przyjaciółka zaniemówiła, co dawało mi niemałą satysfakcję (i nie mówię tu o fakcie, że się nie odzywała, lecz o tym, że mnie doceniła). Szkoda, że nie wiedziałem o jej nagłym nawróceniu, bowiem może nieco więcej bym jej opowiedział, a tak tylko płynnie przeszliśmy z kul na temat amuletów. Podszedłem do niej i wyciągnąłem jeden z nich. Na srebrnym łańcuszku dyndał naprawdę ładny, okrągły topaz.
- Jak na razie to tylko biżuteria, ale pracuję nad nimi. Nie są skończone, wyjściowo mają naprawdę bronić przed różnymi rzeczami. Muszę tylko wykombinować, jak zakląć wystarczająco dużą moc w kamieniu, by np. odpierał zaklęcia ofensywne - powiedziałem, ale trochę się rozmarzyłem. - Oczywiście to dalekosiężne plany, nie jestem jeszcze aż tak zdolny, by stworzyć zupełnie ochronny kamień. Ale na jakąś drętwotę może już by się sprawdził - dodałem z uśmiechem i odłożyłem wisior do szuflady. - Jak na razie to tyle, nic więcej nie udało mi się stworzyć w ostatnim czasie. A Ty co chciałaś mi powiedzieć? - zapytałem jeszcze, kierując się do stołu i siadając na krześle. Lotta też wspomniała, że ma jakieś wieści, którymi się chce podzielić, toteż zamieniłem się w słuch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1164
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 879
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Sro Lip 05 2017, 18:41

Obejrzałam amulety z równie nieskrywanym zachwytem co kule - wizualnie sprawiały jeszcze lepsze wrażenie, aczkolwiek nie byłam do końca pewna ich użyteczności.
- Mógłbyś spróbować rzucać na niektóre Mujhē cētāvanī dēṁ - powiedziałam cicho z trudem artykułując dość dziwaczną formułę zaklęcia, a gdy chłopak spojrzał na mnie z uniesionymi brwiami dopowiedziałam - Nigdy nie rzucałam tego zaklęcia, ale podobno sprawia ono, że przedmiot, w tym przypadku amulet, ostrzega osobę wręczającą prezent, gdy obdarowywanej dzieje się coś złego. To może nie jest super zaawansowane, ale myślę, że sprawdziłoby się przy tańszych amuletach.
Nie chciałam się popisywać, po prostu postanowiłam coś doradzić kumplowi - w gruncie rzeczy mogliśmy to zaklęcie poćwiczyć nawet razem, sama chętnie bym się go nauczyła. No dobra, ale to nie było istotne w tym momencie, bo Calum przypomniał mi o tym, że mam mu coś do powiedzenia. Westchnęłam cicho bojąc się jego reakcji, miałam szczerą nadzieję, że pójdzie mi lepiej niż z Williamem.
- Usiądź, bo to może zwalić Cię z nóg - rzuciłam zajmując miejsce przy stole. Calum wyraźnie zbladł, jakby bał się co ode mnie usłyszy. Nie chcąc go dłużej trzymać w niepewności powiedziałam:
- Zmieniłam pracę. Od ponad tygodnia jestem opiekunką smoków w Ministerstwie Magii.
Patrzyłam na jego twarz wyczekująco obawiając się reakcji.

______________________







Lotta Hudson
What sort of creature must he be who merely liked Charlotte,
whose whole heart and senses were not entirely absorbed by her.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 287
  Liczba postów : 728
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Sro Lip 05 2017, 22:03

Istotnie zdziwiłem się w związku z jej propozycją, ponieważ jeszcze nie słyszałem o tym zaklęciu nigdzie wcześniej, skoro jednak mówiła mi o nim sama Lotta, musiało istnieć i powinno również działać. Nie wiedziałem, czy dziewczyna miał je opanowane i czy mogłaby mnie nauczyć, ale na pewno byłem chętny spróbować kiedyś swoich sił w starciu z nim.
- Hm, ciekawa propozycja. Chcesz mi kiedyś pokazać, jak to działa? Bo byłbym zainteresowany - powiedziałem z uśmiechem. Lubiłem przyjaźnić się z Hudson, to mądra dziewczyna i często wiedziała znacznie więcej niż ja na pewne naukowe tematy, wobec czego niewątpliwie korzystałem z tej znajomości. Zresztą spodziewała się jednego z najlepszych świadectw w szkole...
Akurat zmierzałem do krzesła, więc wykonałem jej polecenie bez mrugnięcia okiem i gdy tylko usadowiłem się wygodnie, spojrzałem na nią wyczekująco, zastanawiając się w międzyczasie, jakież to mogły być wielkie wieści. Słysząc o byciu opiekunką smoków nieco opadła mi szczęka.
- Mówisz serio? - zapytałem z lekkim niedowierzaniem. - To znaczy fajnie, skoro tak chciałaś to pozostaje nam się cieszyć. Wydaje mi się to jednak nieco podejrzane, poważnie dali tak poważną pracę... dziewiętnastolatce? - dodałem, szybko odejmując w myślach rok od własnego wieku. Sam nie wiedziałem, co miałem o tym sądzić. Robota brzmiała na dość niebezpieczną i wymagającą dużej wytrzymałości fizycznej i psychicznej - czy Hudson spełniania wszystkie te wymagania?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1164
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 879
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Czw Lip 06 2017, 23:08

Nigdy nie rzucałam tego zaklęcia sama dlatego nie byłam pewna czy przydam się Calumowi, po chwili jednak postanowiłam jednak zaoferować mu pomoc.
- Jeśli chcesz - powiedziałam - Znam tylko teorię i widziałam jak ktoś je rzucał, ale chyba powinnam dać radę.
Nie mówiłam tego zbyt pewnym głosem, bo chociaż znałam swoje możliwości to nie do końca w nie wierzyłam - przynajmniej w materii zaklęć potrzebowałam zachęty ze strony innej osoby, żeby się przełamać i szczerze powiedziawszy nawet wybitny z tego przedmiotu mnie nie przekonał - w końcu miałam pięć innych wybitnych, a mimo bycia bardzo dobrą uczennicą uważałam się za wybitną jedynie z Opieki nad Magicznym Stworzeniami.
W gruncie rzeczy Calum nie zareagował aż tak źle, wręcz całkiem znośnie jak na niego.
- Mówię serio - zmarszczyłam brwi słysząc niedowierzanie w jego głosie, po czym parsknęłam śmiechem - Na prawdę myślisz, że bez doświadczenia ganiam za wielkimi bestiami? Niańczę jajka i pisklaki, za kilka tygodni, może miesięcy dopuszczą mnie do łagodnych odmian smoków.
Nie ukrywam, że spodziewałam się po nim braku entuzjazmu, jednakże miałam nadzieję, że będzie we mnie wierzył, a ton jego głosu na to nie wskazywał. Westchnęłam cicho - musiałam się pogodzić z myślą, że moja praca jest źródłem radości tylko dla mnie. Napiłam się wody patrząc na Krukona wyczekująco.

______________________







Lotta Hudson
What sort of creature must he be who merely liked Charlotte,
whose whole heart and senses were not entirely absorbed by her.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 287
  Liczba postów : 728
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Pią Lip 07 2017, 17:15

- W takim razie ustawimy się na jakiś dzień i to ogarniemy - powiedziałem, kiwając w zamyśleniu głową. - Przyjrzę się jeszcze tym amuletom i wybiorę jakieś do ćwiczeń, ewentualnie zrobię nowe, bo chciałbym jeszcze chwilę poczytać i może poszukać czegoś o tym zaklęciu, żeby nam szybciej poszło - dodałem. Teoretycznie mogliśmy zabrać się za to teraz, ale nie chciałem przypadkiem zepsuć już gotowych amuletów, ponieważ spędziłem nad nimi tak ogromną ilość czasu, że chyba bym się spłakał, gdyby coś im się stało. Poza tym to podsunęło mi pewien pomysł - gdybym zrobił dwa takie same, moglibyśmy nosić je razem z Hudson. Myślę, że chciałaby mieć taki amulet, tak samo jak ja uważałem go za przydatny. Poza tym chyba już wspominałem, że nie ufałem Walkerowi pod żadnym pozorem.
To nie było tak, że nie wierzyłem w nią - nie wierzyłem w Ministerstwo, że pozwoliłoby dziewiętnastoletniej dziewczynie bez większego doświadczenia na zajmowanie się smokami, które były jednymi z najniebezpieczniejszych magicznych stworzeń na świecie. Wiedziałem, że Hudson robiła jakieś kursy tresera i coś ze smokami chyba też, bo kojarzyłem wzmianki, ale czymże jest kurs w porównaniu do faktycznej pracy? Stąd głównie brało się moje zdziwienie i zwątpienie. Nie uważałem, że Lotta była niedouczona czy coś, przecież nie bez powodu miała same wybitne, co nie? A na opiece zawsze świeciła przykładem i dostawała najlepsze oceny. Słysząc jej wyjaśnienie też parsknąłem śmiechem i poniekąd odetchnąłem z ulgą.
- Zdecydowanie bardziej widzę Cię z jajkami niż z rogogonem węgierskim - przyznałem, szczerząc się. - Nie no, brzmi spoko. Skoro Ci to sprawia radość, co Ci mogę powiedzieć? - wzruszyłem ramionami. - Teraz jeszcze bardziej chcę zrobić ten amulet, nie ufam smokom - dodałem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1164
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 879
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Sob Lip 08 2017, 12:32

- Jasne, nie ma sprawy - rzuciłam z uśmiechem.
Zamierzałam jeszcze tego samego dnia poszukać więcej informacji na temat tego zaklęcia i podrzucić je Calumowi, bo mimo że sama znałam teorię to lepiej było jednak zagłębić się w temat jakoś mocniej, żeby nie schrzanić takiego amuletu. Nie ukrywam, że bardzo się ucieszyłam, że przyjacielowi spodobał się pomysł - z wielką chęcią zamówiłabym kilka takich amuletów dla siebie i moich bliskich, bo wprawdzie nie chroniły one przed niczym konkretnym, ale w pewien sposób dawały spokój ducha. O wiele lepiej czułabym się, gdyby Will załatwiał sprawy Julesa mając w posiadaniu tego typu amulet - wiedziałabym przynajmniej, ze u niego wszystko gra (bo średnio wierzyłam w te bajeczki, które serwował mi w listach).
- Cieszę się - rzuciłam rozpromieniona, po czym rzeczowym tonem dodałam - Dobrze, że nie ufasz smokom. Ja też nie ufam - uwielbiam je, ale to nie są jednorożce, ani pufki, żeby móc im zaufać. Ta praca wymaga przede wszystkim ostrożności.
Trudno uwierzyć, że tak nieogarnięta i emocjonalna osoba jak ja mogła wypowiadać się w ten sposób. Dopóki nie pracowałam ze smokami wypowiadałam się o nich w samych superlatywach, teraz jednak z prostej przyczyny stałam się bardziej odpowiedzialna (no w sumie nie miałam innego wyboru). Wiedza to jedna, ale najważniejsza była ostrożność.

______________________







Lotta Hudson
What sort of creature must he be who merely liked Charlotte,
whose whole heart and senses were not entirely absorbed by her.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 287
  Liczba postów : 728
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Pon Lip 10 2017, 00:16

- Generalnie nie ufam żadnemu magicznemu stworzeniu - stwierdziłem zgodnie z prawdą. Nie posiadałem w sobie takiego umiłowania do zwierząt jak Hudson i nie wiedziałem, jak w ogóle można było im ufać. Średnio ufałem swojej własnej sowie, że dostarcza moją korespondencję do odpowiednich osób... Miałem jednak nadzieję, że Lotta poradzi sobie w tej pracy. Chciałbym, aby jej też się powiodło, tak jak powiodło się mnie (chociaż może nie powinienem tego mówić w tej chwili, chociażby po to, żeby nie zapeszyć), wobec czego pozostało mi wyłącznie trzymać kciuki. Już tworzyłem w głowie projekt nowego amuletu, na którym moglibyśmy poćwiczyć zaklęcie, o którym mówiła. Porozmawialiśmy jeszcze o jakichś pierdołach, o wydarzeniach ostatnich dni, o planach na pierwsze dwa tygodnie wakacji itd. Czas szybko mijał i okazało się, że Hudson musiała się szybko zebrać. Pożegnaliśmy się, Lotta wyszła, a ja dostałem w mieszkaniu i zacząłem rysować na papierze nowy projekt.

/koniec gry
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 287
  Liczba postów : 728
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Sob Paź 28 2017, 19:36

Wrzesień był… Koszmarnym miesiącem na jakiekolwiek próby stworzenia czegokolwiek. Spędziłem cały miesiąc na frustrowaniu się, że nie potrafię rzucić prostego zaklęcia lub moje zaklęcia rujnują ostateczny efekt. Nie po to spędziłem połowę wakacji na ćwiczeniu zaklęć umożliwiających grawerowanie wzorów, by teraz nie móc wykonać prostej linii w drewnie, prawda? Niemniej jednak najgorsze problemy z magią minęły, przynajmniej dla mnie, bo w pracy szło mi coraz lepiej. Może moja różdżka przestała reagować aż tak agresywnie na te zawirowania? Spędziłem sporo czasu na czytanie o różdżkarstwie, by zweryfikować moją hipotezę, że głównym promotorem problemu mógł być mój rdzeń i wyczytałem wiele informacji na ten temat – najwidoczniej pazur hipogryfa jest zdecydowanie najbardziej kapryśnym rdzeniem. Cudownie, prawda?
W każdym razie moja praca przynosiła zdecydowanie lepsze efekty. Tworzenie kuli już panowałem praktycznie do perfekcji i jedyne, nad czym pracowałem, to podwyższenie ich wizualnej jakości. Po nieplanowanej wycieczce do owego tajemniczego pokoju pełnego kryształowych kul, ciągle miałem w głowie widok owej pięknie zdobionej kuli, którą zamierzałem w pewien sposób… Odtworzyć. W tym celu spędziłem około dwóch dni na pieczołowitym struganiu drewnianej podstawki, a kolejny tydzień krok po kroku testowałem swoje możliwości magicznego grawerowania na jakichś niepotrzebnych mi deskach, by następnie dokładać do podstawki po jednej czy dwóch spiralkach. Szło mi całkiem nieźle, z czego byłem zadowolony!
Gorzej szło mi zdecydowanie z amuletami. Wciąż nie wypracowałem ich na tyle, by uznać, że są w pełni działające i niezawodne. Testowałem kilka z nich i jednego razu działały bez zarzutu, natomiast kilka dni później zamiast odbić drętwotę, unieruchomiły mnie na niemal godzinę. Nigdy nie bawiłem się lepiej leżąc z nosem zmiażdżonym na podłodze… Amulet, który miał chronić przed nieszczęściami też niespecjalnie jeszcze działał. Jednego dnia wprawdzie uniknąłem ptasiej kupy na ramieniu, lecz następnego nie ominął mnie troll na transmutacji u Craine. Raz na wozie, raz pod wozem, ale jednak spodziewałem się czegoś więcej. Cały październik poświęciłem raczej na doskonalenie amuletów, jako że kule były już dobrej jakości produktem.
No i miałem w planach stworzenie lepszej, bardziej użytecznej wersji przypominajki, do czego również zrobiłem przymiarki. Udało mi się dojść do tego, który rozmiar kulki będzie wystarczająco mały, by mieścił się spokojnie w kieszeni szaty czy też w torbie, lecz nie zbyt mały, aby wciąż było w nim widać kształty tworzone przez szkarłatny dym. Opanowałem również zamykanie w kulce dymu, by nie znikał przy każdej próbie użycia. Ogólnie same postępy!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Mieszkanie nr 6

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Mieszkanie
» Mieszkanie 18 - Marceline Delacroix i Madison Richelieu
» Mały salon
» Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers
» Mieszkanie Emmy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
 :: 
Aleja Amortencji
 :: 
Kamienica nr 17
-