IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Mieszkanie Zakrzewskich

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 608
Dodatkowo : Ćwierć wil
  Liczba postów : 763
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14409-lyskowe-relki#381609
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14410-krysia#381611
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Mieszkanie Zakrzewskich    Pon Maj 29 2017, 18:49


Mieszkanie Zakrzewskich

Bianca i Lysander otrzymali swoje mieszkanie od ojca, który pomieszkiwał w nim za czasów studenckich. Ze względu na pochodzenie Zakrzewskich ich mieszkanie zostało urządzone częściowo po czarodziejsku, częściowo po mugolsku.



Kuchnia


Kuchnia jest umeblowana po mugolsku i byłaby bardzo ładna, gdyby nie to, że niemal zawsze panuje tu burdel nieład. Trudno ukryć, że ani Bianca, ani Lysander nie są fanami sprzątania (gotowanie też interesuje ich dość miernie), stąd milcząca zgoda ze strony obojga, na ten porządek (a raczej nieporządek) rzeczy.



Łazienka


O dziwo jest to jedyne pomieszczenie, w którym zawsze panuje względny porządek - nawet gdyby w całym domu był syf, kiła i mogiła to tutaj Zakrzewscy dbają o zachowanie zasad higieny. Łazienka jest przestronna i bardzo elegancka.



Salon


Salon jest urządzony dość minimalistycznie i nowocześnie, jedyny wyróżniający się element to duży kominek, który mimo mieszkania w mugolskiej dzielnicy udało się podłączyć do sieci Fiu (ach ten tata w Ministerstwie!). Na ścianach wiszą obrazy Bianci oraz zdjęcia rodziny i przyjaciół.



Pokój Bianci


Pokój musiał zostać magicznie powiększony, żeby dziewczyna pomieściła wszystkie swoje niezbędne przedmioty. Zaraz po wejściu widać bałagan artystyczny nieład. Ale nie dajmy się zwieść pozorom! Gdzieś w środku jest łóżko i chyba nawet szafa. Do pokoju Bianci się nie wchodzi. Nieliczni tam byli, Bianca ceni sobie prywatność, a przede wszystkim spokój podczas pracy. Jest zamykany na wszystkie możliwe sposoby. Nie da się ukryć, że nie widać w środku nic poza rozwalonymi w każdym kącie farbami, sztalugami, pędzlami, czy niedokończonymi pracami.



Pokój Lysandra


Lysander mimo nieszczególnego zamiłowania do porządku stara się utrzymywać go w swojej sypialni (ale nie oszukujmy się, idzie mu z tym dość opornie), która jest urządzona w bardzo minimalistycznym stylu i zawiera zarówno mugolskie (np. komputer) jak i czarodziejskie elementy. Na co dzień nie jest zamykany - Lys ufa Biance bezwarunkowo, ale po zamknięciu drzwi jest zabezpieczony dźwiękoszczelnymi zaklęciami. Na półce nad łóżkiem znajdują się zdjęcia Skarsgårdów i Zakrzewskich oraz przyjaciół.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 608
Dodatkowo : Ćwierć wil
  Liczba postów : 763
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14409-lyskowe-relki#381609
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14410-krysia#381611
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Zakrzewskich    Pon Paź 30 2017, 23:38

W takich chwilach niemal cieszyłem się z tego, że Bastian wrócił do Szwajcarii - oczywiście brakowało mi okrutnie mojego przyjaciela, ale najpewniej umarłby ze śmiechu patrząc jak z pomocą magii doprowadzam mieszkanie do porządku, tylko dlatego, że ma przyjść do mnie jakaś laska. Nie byłem szczególnie porządnicki i na wizyty zazwyczaj ogarniałem salon, tudzież sypialnię, tym razem sytuacja była zgoła odmienna - zaprosiłem do siebie dziewczynę, która była mistrzynią gotowania, więc grzechem byłoby nie ogarnąć kuchni. Tym sposobem pierwszy raz od miesięcy w naszym mieszkaniu panował ład (nie licząc rzecz jasna pokoju Bianci, do którego nawet nie chciałem wchodzić ze strachu przed utratą wszystkich kończyn), a ja byłem gotowy na wizytę pewnej uroczej damy.
To nie była zbyt typowa randka w moim wykonaniu - zazwyczaj po prostu rozmawiałem z dziewczynami przy kawie, a przy dalszym etapie znajomości (który często następował zbyt szybko) zapraszałem je na alkohol albo przechodziłem od razu dalej. To nie tak, że byłem nudziarzem bez zainteresowań, po prostu dziedziny w których byłem dobry nieszczególnie wpisywały się w kanon randki - która dziewczyna chciałaby randkować pojedynkując się albo nawalając tłuczkami? Lubiłem wprawdzie tańczyć, no ale ile można?
Ubrałem się całkiem zwyczajnie, może nawet odrobinę zbyt dresiarsko (no bo bez przesady, zaprosiłem ją do domu, a nie do eleganckiej restauracji) i po sprawdzeniu czy moja lodówka aby na pewno jest pełna położyłem się na łóżku wysłuchując jakże oczekiwanego dzwonka do drzwi.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 438
  Liczba postów : 571
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Zakrzewskich    Wto Paź 31 2017, 00:01

Kiedy przeczytałam list, zaczęłam zastanawiać się czy to ja coś pochrzaniłam w swojej propozycji, czy mieliśmy tak zgoła odmienne zdanie co do przebiegu randek. Wprawdzie ja też nie widziałam tego w kategorii pójścia na romantyczną kolację i rozmów o tęczowych jednorożcach, ale też nie utożsamiałam tego słowa z pójściem od razu do mieszkania. W moim słowniku było to coś pomiędzy zjedzeniem chińszczyzny i wypiciem taniego wina nad brzegiem Tamizy a wyjściem na spacer, którego przebieg zazwyczaj był zaskakujący i przykładowo kończył się leżeniem na wzgórzu oraz oglądaniem gwiazd. Z drugiej strony jednak chyba nigdy nie byłam na prawdziwej randce, więc specjalistą od nich nie jestem.
Długo zastanawiam się nad tym, czy w ogóle powinnam przyjść, a kiedy ostatecznie zdecydowałam, że przecież nie wypada mi nagle stchórzyć, nie wiedziałam co na siebie ubrać. Nie wychodziliśmy nigdzie, więc wcale nie musiałam wyglądać jak milion galeonów, ale w domowym dresie też nie pasowało mi wyjść. Postawiłam na zwyczajne spodnie i luźną koszulę miejscowo wciśniętą za kraniec spodni, dokładając do stroju chociaż buty na obcasie. Uczesałam się i lekko pomalowałam, a potem wyruszyłam pod wskazany adres.
Na miejscu kulturalnie zapukałam w drzwi, przywitałam się i równie szybko zdjęłam płaszcz, a także nieszczęsne buty odejmując sobie kilku centymetrów.
- Chyba niezbyt często chodzisz na randki. Zapraszanie dziewczyny do siebie to co najmniej trzecia albo czwarta, a nie pierwsza. - Wcale nie jestem złośliwa, mimo tego moje usta wyginają się w ironicznym grymasie. - I pewnie jeszcze mam gotować? - Krzyżuję ręce, spoglądając na ciebie z dołu. Zastanawiam się czy wszystko to było przemyślanym planem, czy zwyczajnym brakiem pomysłu. Oczywiście nie mówię ci, że wcale mi to nie przeszkadza; kobietom podobno z natury nic nie pasuje, więc nie zamierzam z tym walczyć.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 608
Dodatkowo : Ćwierć wil
  Liczba postów : 763
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14409-lyskowe-relki#381609
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14410-krysia#381611
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Zakrzewskich    Wto Paź 31 2017, 18:11

Otworzyłem drzwi i uśmiechnąłem się do odwiedzającego mnie dziewczęcia - pewnie powinienem przywitać ją jakimś komplementem, ale mimo że dość często je prawiłem to starałem się to robić w ciekawy, a jednocześnie odpowiedni sposób. Komplementowanie kogoś tylko dlatego, że przyszedł wydawało mi się sztuczne.
Nie uważałem za jakiś rażący błąd sprowadzenia Padme do siebie do domu. Po pierwsze - tutaj czułem się swobodnie, a co za tym idzie dziewczyna miała szansę poznać moją względnie prawdziwą twarz, po drugie - nieszczególnie miałem ochotę na pseudoromantyczne posiadówki, wolałem porobić coś konkretniejszego.
- Masz rację, częściej zaciągam dziewczyny do łóżka niż zapraszam na randki. - rzuciłem z rozbrajającą szczerością by po chwili z wielką pewnością siebie wypalić bez zastanowienia - Jeśli wolisz, to na drugą zabiorę Cię w jakieś burżujskie miejsce i kupię Ci kwiaty. Chociaż to dramatycznie nie w moim w stylu.
Chyba nie było jednak tak źle skoro zdecydowała się jednak przyjść, a nie zignorować moje zaproszenie. Chyba już przyzwyczaiła się do myśli, ze w moim przypadku nie ma szans na standardowe zabieganie.
- Myślałem raczej o tym, że to ja będę gotował, a Ty będziesz mnie krytykowała - rzuciłem z uśmiechem - Ale jeśli masz ochotę możemy to zrobić razem albo zmienić plan o sto osiemndziesiąt stopni.
Słyszałem, że Padme świetnie gotuje - w końcu przed dość długi czas pracowała w cukierni. Ja sam o magicznym gotowaniu wiedziałem nieszczególnie wiele, jednakże całkiem przyzwoicie radziłem sobie z mugolskimi metodami. Jasne, żaden ze mnie mistrz, ale dawałem radę.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 438
  Liczba postów : 571
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Zakrzewskich    Wto Paź 31 2017, 19:27

Jego szczerość i pewność siebie wybiła mi na chwilę wszystkie argumenty z ręki, bo nie sądziłam, że przyzna się do tego ani tak szybko ani tak łatwo. Przecież jeszcze niedawno uznawał, że inne dziewczyny niespecjalnie go interesują, szczególnie te, które za nim biegały. Nim jednak przemyślałam taktyczną odpowiedź, coby utrzeć mu nosa, z moich ust wypłynęło równie bezpośrednie:
- To tak jak ja. - W sumie nie rozminęłam się z prawdą, wszak sama nie chodziłam na randki, a szybciej przechodziłam do rzeczy. Nie wstydziłam się tego; byłam przecież hedonistką, w dodatku taką, która nie lubi owijania w bawełnę - co wcale nie oznacza, że sypiam z każdym, kto wpadnie mi akurat w ręce. W ostatnim czasie moim jedynym partnerem na zimne noce był kot i ceniłam to sobie. Obecność drugiej osoby bywała uzależniająca, a szczególnie jej dotyk i czułość. - Tyle, że w twoim przypadku jest to podobno społecznie bardziej akceptowalne. - Wkraczając na zwyczajną wymianę zdań i poglądów skierowałam się do kuchni, przy okazji oglądając mieszkanie. Jasne, przestronne, posprzątane. Dziwnie niepasujące do tego Gryfona, z którym miałam do czynienia, szczególnie w ostatnim punkcie.
- Daruj sobie. Wolę wino i czekoladki zamiast kwiatów. - Nie byłam romantykiem, a jedzenie w burżujskich restauracjach wcale nie było tak smaczne jak to, które przyrządziła druga osoba. Poza tym w takich miejscach obowiązywała pewna etykieta, właściwie sztywne zachowania i ogół sytuacji, które mnie krępowały. Gdy znaleźliśmy się w kuchni, oparłam się bokiem o framugę drzwi.
- Trochę mało miejsca w tej kuchni. Ale zakładam, że wiesz gdzie co leży. - Podejrzewałam, że Lysander miał z gotowaniem tyle wspólnego co ja z baletem, chociaż miło było popatrzeć jak się stara. Znając jednak mnie, doskonale wiedziałam, że po pięciu minutach jego męczarni przejmę stery i dokończę robienie kolacji. Nie byłam zbyt cierpliwa, nie lubiłam niedociągnięć w kuchni. Ot, pełna perfekcja. - Co w takim razie dzisiaj gotujemy? Mam nadzieję, że nic z orzechami. Jestem na nie uczulona, więc jeśli chcesz mnie zabić to wystarczy, że dosypiesz je do jedzenia. - Informuję na wstępie, przyglądając się uważnie swojemu towarzyszowi.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 608
Dodatkowo : Ćwierć wil
  Liczba postów : 763
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14409-lyskowe-relki#381609
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14410-krysia#381611
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Zakrzewskich    Sro Lis 01 2017, 14:30

To, że nie uganiałem się za dziewczętami jeszcze nie znaczyło, że mnie one nie interesowały - wręcz przeciwnie. Nawiązywanie relacji (przynajmniej tych powierzchownych) z kobietami sprawiało mi taką łatwość, że nie musiałem poświęcać temu zbyt wiele czasu. Może jednak raz na sto lat warto było postarać się chociaż odrobinę?
Nieszczególnie zdziwiła mnie jej odpowiedź - biorąc pod uwagę jej brak wstydu mogłem się tego spodziewać, ale jeśli mam być szczery w ogóle mi to przeszkadzało. Akceptowałem wolność wyboru w kwestiach łóżkowych, pod warunkiem, że ktoś nie sypiał ze wszystkimi trwając w związku.
- Mam w dupie normy społeczne - rzuciłem do dziewczyny na moment milknąć, by po chwili bez słowa skierować się w stronę kuchni. Miałem nadzieję, że Padme nie poczuje się dziwnie w pomieszczeniu tak do cna mugolskim - zamiast czarodziejskich chłodzących półek posiadałem klasyczną lodówkę, a Italiankę zastępował mi mugolski piekarnik z palnikami. Dla mnie osobiście łączenie mugolskiej kultury z czarodziejską było zjawiskiem zupełnie naturalnym - wychowałem się w obu tych kulturach, miałem jednak świadomość, że dla mojej towarzyszki może to być co najmniej nietypowe.
Niemal od razu umyłem zgarnąłem włosy z twarzy i dokładnie umyłem ręce by jak najlepiej przygotować się do zadania.
- Zostawiam Ci część wyboru: Omdlały Merlin czy Zapiekane paluszki? - zapytałem spoglądając na mojego gościa. Miałem uszykowane składniki na oba dania wolałem jednak w kwestii wyboru zdać się na moją towarzyszkę.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 438
  Liczba postów : 571
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Zakrzewskich    Czw Lis 02 2017, 16:56

Nie widziałam powodu, dla którego miałabym być przerażona jego mieszkaniem i tym bardziej mugolskimi meblami. W gruncie rzeczy zaimponował mi brak całkowicie czarodziejskiego wyposażenia, bo sama gotowałam i piekłam zazwyczaj bez użycia magii. Moja teoria na ten temat była całkiem prosta: jeśli gotowało się od serca, to w pełni, a nie przy machaniu magicznym patykiem i wydawaniu komend. Styczność z produktem była potrzebna w zawodzie cukiernika, czy kucharza, a jej brak uznawałam za totalną niekompetencję. Uśmiecham się po chwili obserwacji pomieszczenia, wracając wzrokiem na swojego towarzysza. Nie komentuję jego uwagi i jawnego tumiwisizmu - unoszę jedynie wymownie brew do góry, sugerując tym samym, że pewnie prędzej czy później wrócimy do tego tematu. Dla mnie zresztą był on całkiem interesujący; lubiłam poznawać opinie drugiej osoby, nierzadko udowadniając jej jak wąski ma pogląd na niektóre kwestie. W przypadku Lysandra nie byłam pewna jak go traktować - póki co udowadniał mi, że wcale nie był głupim lepem na kobiety, choć bezpodstawnie tak o nim myślałam na początku.
- Chyba nie zamierzamy się dzisiaj całować, skoro w obu potrawach występuje duża ilość czosnku. - Udaję zupełnie poważną wypowiadając to zdanie, szybko jednak uśmiecham się pod nosem. - Może być omdlały merlin, jest zimno i w sumie jestem głodna. Użyj połowy składników, coby się nie zmarnowało. - Odpowiadam wreszcie na wybór potrawy i siadam wygodnie na krzesełku. Czułam się dziwnie ze świadomością, że mam tylko się przyglądać procesowi powstawania serwowanej mi potrawy i że raczej nie powinnam się wtrącać, by znowu nie urazić męskiego ego. Po chwili jednak wstaję i kieruję do salonu tuż obok. - Mieszkasz sam? - Dopytuję, żeby jakoś odwrócić swoją uwagę od poczynań chłopaka. W sumie byłam ciekawa jego osoby, dlatego szybko znalazłam się tuż obok regału z książkami i zdjęciami, oglądając każde z nich z osobna.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 608
Dodatkowo : Ćwierć wil
  Liczba postów : 763
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14409-lyskowe-relki#381609
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14410-krysia#381611
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Zakrzewskich    Czw Lis 02 2017, 23:55

Owszem, bywałem lekceważący wobec niemalże wszystkiego, jednakże nie uznawałem tego za wadę, a raczej za swoisty nonkonformizm - miałem własne normy, zasady i system wartości, i naprawdę nie lubiłem wciskać ludzi (ani siebie) w jakieś sztywne ramy. Jasne, byłem hedonistą i człowiekiem, który momentami zapominał, że życie to nie tylko "dzisiaj", ale również "jutro". Mimo to nie uważałem się za kogoś złego, w moich oczach byłem raczej osobą, która starała się zostawić w tyle błędy, które kiedyś popełniła i odnaleźć szczęście w codzienności. To, że miałem słabość do używek, kobiet i nieszczególnie przepadałem z nauką nie czyniło ze mnie jeszcze skrajnego idioty.
Fuck, nie pomyślałem o tym czosnku. Faktycznie wyszło odrobinę niezręcznie, więc w ułamek sekundy, bez mrugnięcia wymyśliłem odpowiedź.
- Po pierwsze jeśli oboje będziemy śmierdzieć to nie będzie miało aż takiego znaczenia, po drugie zawsze można zneutralizować zapach - rzuciłem w głębi duszy myśląc, że warto jednak zmniejszyć ilość czosnku w przepisie.
Zignorowałem radę dotyczącą użycia połowy składników - nie dość, że znałem swoje możliwości i wiedziałem ile jestem w stanie zjeść, to jeszcze skrycie liczyłem, że ewentualne pozostałe resztki posłużą mi jutro za lunch - codzienne gotowanie było zdecydowanie ponad moje siły. Gdy Padme siedziała z boku zabrałem się za bakłażany - poprzekrawałem kilka sztuk i zacząłem je drążyć. Wbrew pozorom szło mi całkiem sprawnie.
- Z siostrą - rzuciłem na tyle głośno by dziewczyna mnie usłyszała - Spokojnie, dzisiaj jej nie będzie. Mam sporo rodzeństwa, ale tylko z nią jestem na tyle blisko, żebyśmy się nie pozabijali pod jednym dachem.
Moje wydrążone bakłażany nie były super piękne i równe, ale poszło mi całkiem przyzwoicie, więc zabrałem się za krojenie cebuli w piórka trochę obawiając się co Padme odnajdzie w czeluściach mojego mieszkania.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 438
  Liczba postów : 571
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Zakrzewskich    Pią Lis 03 2017, 00:31

Słysząc tę uwagę zaśmiałam się pod nosem - a jednak pewność siebie nie opuszczała go na krok, chociaż wydawało mi się, że jedynie blefował i nie zwrócił uwagi na tak drobny detal, jakim była cebula i czosnek.
- Najpierw zobaczymy czy umiesz gotować i czy będę tylko udawać, że mi smakuje. - W żadnym razie nie brałam pod uwagę całowania na dzisiejszej niby-randce, bo po ostatnich wydarzeniach poprzestawiałam sobie nieco system wartości i przebiegu zdarzeń. Póki co szło mi nieźle odrzucanie płci przeciwnej i nie zbliżanie się do bezpiecznej granicy, po której rzadko był odwrót. Ale z drugiej strony znałam siebie i doskonale wiedziałam, że wreszcie nie wytrzymam. Sama byłam hedonistką, chciałam swojego szczęścia i przyjemności, a bliskość z drugą osobą niezaprzeczalnie taka była. Zresztą, bywało to nawet lepsze od jedzenia i żaden zdrowy człowiek, który wcześniej miał pewnych rzeczy dużo, nie był w stanie całkowicie o nich zapomnieć i ich odrzucić.
Maszeruję spokojnie po salonie, nie znajdując nic ciekawego. Do prywatnych pokojów nie zamierzałam się pchać nieproszona, ale wiedziałam, że tam znalazłabym o wiele więcej smaczków niż tu, w miejscu wystawionym na widok gości. Wracam więc do kuchni i spoglądam na poczynania chłopaka.
- Jak ma na imię? Też jest w Gryffindorze? - Zabieram wydrążone bakłażany, by następnie obsypać je obficie solą. W takim stanie odstawiam je na bok. - Bakłażan wydziela gorycz, której żadne z nas nie zniosłoby podczas jedzenia. Taki drobiazg. - Uśmiecham się lekko, opierając o blat tuż obok. Krojona w piórka cebula jest zdecydowanie zbyt grubo krojona jak do tej potrawy, ale nie komentuję i nie nakazuję krojenia jej drobniej. Ledwo, ale jednak! Dochodzę do wniosku, że Lysander powinien docenić moje starania w nie odzywaniu się i postanawiam nawet go o tym poinformować.
- Wiesz, że ciężko stać mi z boku i jedynie się przyglądać? Jest to dla mnie bardzo nieswoja sytuacja. - Palce aż mnie świerzbiły, by nie zabrać się za krojenie pomidorów. - Masz mąkę, jajka i marchewki? Przynajmniej tak sobie wypełnię czas. - O ile lubił ciasto marchewkowe.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 608
Dodatkowo : Ćwierć wil
  Liczba postów : 763
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14409-lyskowe-relki#381609
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14410-krysia#381611
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Zakrzewskich    Pon Lis 06 2017, 14:54

W gruncie rzeczy pewność siebie była moim największym życiowym fenomenem - dzięki niej potrafiłem wybrnąć z niemal każdej sytuacji. Blefowanie, miganie się i wymyślanie ripost było bardzo łatwe dla osoby takiej jak ja, która doskonale znała swoją wartość i była zwyczajnie przebojowa.
Nie miałem parcia na całowanie - w gruncie rzeczy nie wiedziałem na co się nastawiałem. Rzadko chodziłem na typowe randki i chociaż trudno nazwać naszą schadzkę typową, nie wiedziałem czego oczekiwać. Wracając jednak do tej pewności siebie - nie okazywałem jednak mojego delikatnego zagubienia, licząc tylko, że będziemy bawili się przynajmniej przyzwoicie dobrze.
Zignorowałem jej poprawkę - nie miało sensu przekonywanie kobiety, że pamiętałem o tym tylko chciałem zabrać się za to później. Wiedziałem, że Padme i tak mi nie uwierzy, więc po chwili wahania odpowiedziałem jej na pytanie.
- Bianca. Mój tata ma dość dziwną regułę wymyślania imion dla swoich dzieci biorąc pod uwagę, że produkuje je niemal hurtowo - zażartowałem, by po chwili dorzucić już troszkę poważniej - Tak, Bianca jest w Gryffindorze.
Skończyłem kroić cebulę i osobiście uważałem, że poszło mi całkiem nieźle, ale krytyczne spojrzenie Padme nieszczególnie na to wskazywało. Zacząłem podsmażać cebulę czekając na zeszklenie się, w między czasie dusząc pomidory w drugim garnku.
- Jajka na drzwiach lodówki, marchewka w szufladzie w lodówce, mąka w szafce na lewo od drzwi - rzuciłem automatycznie, tak jakbym był profesjonalistą - Wszystkie naczynia są w szafkach na rogu.
Miałem sporo szczęścia, że Padme poprosiła mnie o wskazanie tak oczywistych składników - gdyby kazała mi szukać miksera byłoby znacznie gorzej.
- Zastanawia mnie co tak bardzo lubisz w gotowaniu? - zapytałem kobietę czując jak do oczu napływają mi łzy. Pieprzona cebula.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 438
  Liczba postów : 571
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Zakrzewskich    Nie Lis 12 2017, 21:54

Postanowiłam z całej siły nie wtrącać się w sposoby gotowania chłopaka. Skoro mówił, że wie co robi, to nie pozostawało mi nic innego jak wierzyć w te zapewnienia - jakoś przeżyję nieco przypaloną potrawę, smak spalenizny rekompensując sobie przykładowo winem, wodą, herbatą, czymkolwiek innym, nawet tym głupim ciastem marchewkowym, które zamierzałam zrobić. Mimo wszystko jeszcze chwilę stałam i patrzyłam skonsternowana na jego poczynania, aż wreszcie wyruszyłam na poszukiwania potrzebnych przyrządów oraz składników.
- Wszystko. - Odpowiedziałam po chwili namysłu na zadane pytanie, choć zapewne oczekiwał konkretów. Gdy zgromadziłam wszystko, przeszłam do przygotowywania ciasta. - Jest coś, co bardzo kochasz robić? - Spytałam, mając na myśli oczywiście takie rzeczy jak gra w Quidditcha, czytanie, bieganie, cokolwiek innego, co można było podciągnąć po hobby. - Lubię sprawiać przyjemność jedzeniem innym, a przede wszystkim sobie. Lubię czuć produkty, z którymi pracuję, a potem patrzeć jak pod pewnymi przemianami powstają z nich skomplikowane dania lub dania proste, ale bardzo wykwintne w smaku. Eksperymentowanie z jedzeniem jest o wiele bezpieczniejsze, niż z eliksirami, kiedy nie masz pewności czy coś ci nie wybuchnie prosto w twarz. - Zaczęłam spokojnie, ale z pasją, opowiadać o mojej miłości do gotowania, jednocześnie z tym ścierając marchewkę na tarce.
- Lubię zapach ciast i ciężką pracę, bo, chcąc nie chcąc, nie używam magii podczas gotowania. Zawsze wydawało mi się, że w ten sposób moje potrawy będą lepsze. Zresztą, gotowanie i pieczenie jest sztuką trudną, ale mniej więcej tak samo skomplikowaną jak, nie wiem, taka alchemia. Skupienie, precyzja, dokładność i cierpliwość to podstawy tej pracy, a z drugiej strony przy tym odpoczywam, nawet kiedy jestem uwalona mąką, czekoladą, czy takimi pomidorami. - Kontynuowałam, chociaż nie miałam pewności, że cokolwiek z mojej wypowiedzi miało sens. Do jednej miski wsypałam wszystkie suche składniki, w drugiej zaś musiałam utrzeć jajka z cukrem, co zrobiłam rózgą kuchenną. O mikser nie pytałam, jakoś poradziłam sobie bez niego. Później połączyłam zawartości obu misek, dodałam startą marchew i wymieszałam.
- Zresztą, gotując możesz pobyć sam na sam z myślami lub całkowicie się wyłączyć. Kiedyś miałam od tego Quidditcha, ale po jednym z treningów, którego nie wspominam zbyt miło, musiałam zmienić swój system wartości i sposobów na ucieczkę od myśli. - Dokończyłam, krzywiąc się mimowolnie na samo wspomnienie tamtego dnia. Potem przełożyłam ciasto na wyłożoną papierem blaszkę i wstawiłam do piekarnika, włączonego wcześniej. Później zwróciłam się w stronę Lysandra - bo robiąc swoje i prowadzą monolog stałam do niego odwrócona tyłem - dopiero teraz dziwnie czując się w obliczu jego wzrostu. Nie przepadałam za patrzeniem na kogoś z dołu, odnosząc wrażenie bliżej nieokreślonej bezradności.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 608
Dodatkowo : Ćwierć wil
  Liczba postów : 763
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14409-lyskowe-relki#381609
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14410-krysia#381611
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Zakrzewskich    Nie Lis 12 2017, 22:29

To, że nie byłem wirtuozem gotowania nie znaczyło jeszcze, że byłem w tej materii totalną beznadzieją - od kilku lat musiałem żywić się samodzielnie, a co za tym idzie nauczyłem się przynajmniej nałogowo nie podpalać kuchni. Miałem nadzieję, że uda mi się jednak pozytywnie zaskoczyć Padme.
Zdziwiło mnie jej pytanie - na moment się zawahałem starając się wybrać odpowiednią odpowiedź. Mimo wszystkich błędów jakie popełniłem i nieprzyjemności, które nie spotkały kochałem swoje życie całym sercem, a co za tym idzie - było naprawdę wiele rzeczy, które sprawiały mi ogromną przyjemność. Po kilku sekundach wreszcie sprecyzowałem odpowiedź, chociaż pewnie nie była ona tak precyzyjna jak pragnęłabym tego Krukonka, coś jednak podpowiadało mi, że jest ona osobą, z którą nie warto być nieszczerym.
- Kocham się pojedynkować, latać na miotle, jeździć mugolskimi autami, uwielbiam podróżować, jeździć na nartach, kąpać w lodowatych jeziorach Szwecji i surfować w ciepłym oceanie - powiedziałem siląc się na normalny ton, nie chciałem, żeby to wszystko zabrzmiało patetycznie - W gruncie rzeczy mógłbym godziny mówić o tym co kocham. W sumie jeśli mam być szczery, to chyba chodzi o to, że naprawdę lubię żyć pełną piersią.
Urwałem oczekując odpowiedzi na moje pytanie - i otrzymałem ją. Słuchałem z uwagą każdego jej słowa patrząc na nią (a raczej na jej plecy) z rosnącym podziwem. Mówiła o czymś co uważałem za miernie zajmujące z taką pasją, że to wszystko zaczęło niemalże sprawiać mi przyjemność. Wsłuchując się w każde jej słowo wypełniłem bakłażany duszonymi pomidorami oraz cebulą (na wszelki wypadek zmniejszając odrobinę ilość tego drugiego składniku), po czym wpadłem na dość nietypowy pomysł i pozwoliłem sobie na mały eksperyment wieńcząc faszerowane bakłażany kawałkami sera feta. Finalnie przyprawiłem wszystko zgodnie z przepisem - gałką muszkatołową, suszonymi pędami wnykopieńków i czosnkiem (miejmy nadzieję, że z tym ostatnim nie przesadziłem). Całość skropiłem odrobiną wyciągu z jałowca. Danie wyglądało perfekcyjnie - miałem szczerą nadzieję, że nawet jeśli nie będzie super dobre to przynajmniej wizualnie spełni oczekiwania Padme.
Obróciłem się w jej stronę.
- Chyba gotowe - spojrzałem na nią z góry uśmiechając się lekko. Nie byłem pewien czy powinienem drążyć temat Quidditcha, zostałem więc przy kulinariach - Jesteś w to naprawdę mocno zaangażowana, podziwiam to.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 438
  Liczba postów : 571
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Zakrzewskich    Nie Lis 12 2017, 23:34

Chyba poczułam się jeszcze dziwniej słysząc odpowiedź chłopaka, bo - nie wiedzieć czemu - zboczyłam nawet myślami do mojego związku z Leonardem. Wysoki wzrost, podróże, surfowanie... wszystko to, czego próbowałam jakoś unikać, powróciło nagle, w najmniej odpowiednim do tego momencie. Mimo to próbowałam prowadzić normalną rozmowę.
- I szkoła cię przy tym nie ogranicza? - W końcu każda z tych aktywności nie była zbyt możliwa w murach Hogwartu, poza pojedynkami i lataniem na miotle, ale i te ograniczały się tylko do minimum, czyli klubów uczniowskich z określonymi zasadami. Na podsumowanie mojej pasji wzruszyłam ramionami, siląc się na lekki uśmiech.
- W coś trzeba. Marnotrawienie czasu na coś, co nie sprawia ci przyjemności jest najgorsze. A ja wiążę z tym swoją przyszłość, więc prawdopodobnie wygrałam na loterii. - Stwierdzam, powracając myślami do okresu sprzed kilku miesięcy, gdy nie byłam pewna czy jeszcze kiedykolwiek uda mi się wrócić do podobnego myślenia i takiej miłości do kulinariów, jak przed moim załamaniem nerwowym. Wtedy nie miałam ochoty nawet na jedzenie podtykane mi pod nos, a co dopiero na przyrządzanie swojego. Na szczęście o tym nie wiedział nikt, poza ojcem. - Planowałam otworzyć własny biznes, ale pewne wydarzenia ostudziły mój zapał na jakiś czas. - Przyznaję się po chwili namysłu, a w końcu podchodzę do bakłażanów, żeby skontrolować to ulepszenie przepisu. Wstrzymuję się nawet przed skosztowaniem farszu, licząc w myślach do dziesięciu i wzdychając głęboko. To była naprawdę trudna walka! Ja kontra moja perfekcyjność, istne piekło.
- Wygląda nieźle. Zobaczymy jak ze smakiem. - Pozwalam sobie jednak na złośliwy komentarz, by zaraz potem zrobić obrót na pięcie, zwieńczony idealnym wpadnięciem prosto w lysandrowy tors.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 608
Dodatkowo : Ćwierć wil
  Liczba postów : 763
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14409-lyskowe-relki#381609
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14410-krysia#381611
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Zakrzewskich    Pon Lis 13 2017, 00:52

- Pewnie, że ogranicza - powiedziałem bez chwili wahania - W moich poprzednich szkołach miałem w tej kwestii znacznie więcej komfortu. W Red Rock surfowanie i nurkowanie było codziennością jak w Hogwarcie Quidditch, a we Stavefjord robiliśmy zimowe zawody kto dłużej usiedzi w przeręblu. Ale nie narzekam, Hogwart też daje całkiem spore pole do popisu.
Fakt, że byłem studentem i nie mieszkałem w szkole dawał mi bardzo dużo swobody, a możliwość załatwienia świstoklika i transportu w odległe zakątki świata sprawiała, że nie czułem się specjalnie uwiązany. Poza tym lubiłem Londyn, a Hogwart nie był może super egzotyczny, ale mimo to sprawiał wrażenie placówki wyjątkowo ciekawej (jak na szkołę rzecz jasna). Siedziałem w Anglii już ponad dwa lata - jedynym miejscem, w którym mieszkałem dłużej była Szwecja, lecz była to kwestia jeszcze tylko kilku miesięcy. Życie na walizkach, bez stałego miejsca zamieszkania odrobinę mnie irytowało - wolałem osiąść w jednym miejscu i okazjonalnie podróżować, bo chociaż międzynarodowe wojaże sprawiały mi radość to mimo wszystko nie chciałem żyć jak mój ojciec, poszukiwałem poczucia bezpieczeństwa.
- Ja poniekąd również wiążę przyszłość z pasją, więc jak najbardziej rozumiem - rzuciłem w stronę dziewczyny uśmiechając się lekko.
Wyczuwałem pewien dystans, jakby usilnie próbowała coś przede mną ukryć, dobre wychowanie nie pozwalało mi jednak akcentować tego, że widzę jej zachowanie. Nie chciałem zresztą psuć ani jej, ani sobie zabawy.
- Napijesz się czegoś? - zapytałem, gdy nagle dziewczyna z impetem wpakowała mi się w tors.
- Uwaaażaj, bo zęby stracisz - rzuciłem na ułamek sekundy obejmując ją ramieniem, by po chwili jednak delikatnie się odsunąć. Przed randką wyłączyłem tryb napalonego samca alfa, więc nie szukałem na siłę kontaktu fizycznego - zgodnie z umową chciałem, żeby to była randka, a nie seksualna schadzka.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 438
  Liczba postów : 571
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Zakrzewskich    Pon Lis 13 2017, 01:24

- W takim razie, nie męczy cię to? To poniekąd odbieranie wolności i możliwości do spełniania się. A co za tym idzie, marnotrawienie czasu. - Z pieczeniem było prościej, bo mogłam robić to gdzie istniała sprawna kuchnia; o ile pływanie jeszcze jakoś można było wcisnąć pomiędzy jezioro w szkole a w Hogsmeade, tak z nartami i surfowaniem już był przecież problem. To właśnie przez to jakiś czas temu uciekliśmy z Leo ze szkoły - do teraz nie wiem jak nam się to udało bez ani jednej kłótni podczas wycieczki. - Londyn o tej porze roku jest bardzo depresyjny, najchętniej bym stąd wyjechała. Dziwię się, że ty jeszcze tego nie zrobiłeś. - Właściwie gdybym mogła, to rzuciłabym całą tę szkołę i wyniosła się w ciepłe kraje albo udałabym się w podróż po różnych zakamarkach świata, by odkrywać nowe przyprawy, smaki i kuchnię. Idealny plan na życie, niewykonalny dopóki Lotos ma w nosie wszelkie wychowanie.
- Poniekąd? - Łapię za słówko, w zasadzie niespecjalnie, choć cała moja pewność siebie szybko ucieka. Gdyby nie fakt, że chłopak objął mnie ramieniem to najprawdopodobniej odsunęłabym się jak oparzona do tyłu. Zamiast tego zastygłam w bezruchu czując jak mimowolnie napinają mi się mięśnie - nie sądziłam, że kiedykolwiek tak zareaguję na czyjś, nawet najmniejszy, dotyk i tym bardziej dziwiłam się, że jeszcze jakiś czas temu tak swobodnie świeciłam przed nim cyckami w szkolnej łazience. Nie zwracam uwagi na to, że tamten dotyk był trochę inny, zaplanowany i bardziej na żarty lub po prostu rzeczywiście mam zaburzenia jaźni, doszukując się przy tym drugiego dna tam, gdzie go nie ma. Prawie przestaję oddychać, zatrzymując bez większego powodu wdech w płucach, dopóki nie odzyskuję swojej wolności. Początkowo w milczeniu spoglądam na Gryfona, przypominając sobie jak się dotlenia organizm, i wreszcie odsuwam się, tym razem wciskając każdą z kości w kraniec blatu.
- Stoisz za blisko. - Mówię szybciej, niż myślę; pozostawała tylko nadzieja, że nie usłyszy, a jak usłyszy to nie przyklei mi łatki wariatki. Uśmiecham się nawet, zaciskając dłonie na krańcu blatu, licząc na to, że z tak bliskiej odległości nie usłyszy bicia mojego serca. - Co do picia, myślałam, że już o to nie zapytasz. - Próbuję ukryć całe speszenie za otoczką złośliwości, wzrokiem uciekając na piekarnik.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 608
Dodatkowo : Ćwierć wil
  Liczba postów : 763
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14409-lyskowe-relki#381609
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14410-krysia#381611
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Zakrzewskich    Pon Lis 13 2017, 23:37

- Z jednej strony tak - powiedziałem od niechcenia - Z drugiej jednak w jakiejkolwiek szkole bym przebywał byłbym w jakiś sposób ograniczany, a niestety studia muszę skończyć, żeby w pełni zrealizować swoje plany.
Nie byłem wielbicielem systemu edukacji, a szkoła jako ogólna instytucja, a nie stricte Hogwart raczej mnie męczyła, jednak dla moich życiowych planów byłem w stanie znieść jeszcze jeden rok (szczególnie, że miałem już za sobą dziewięć).
- W moim ulubionym kraju od kilkunastu dni są przymrozki, a im dalej na północ tym więcej leży śniegu -rzuciłem z uśmiechem - Przywykłem do tego, że w zimową noc potrafiło napadać nam pod dom tyle śniegu, że musieliśmy go topić godzinami, więc depresyjny Londyn nie wpływa na moje samopoczucie
Uśmiechnąłem się do kobiety i mimowolnie pomyślałem o tym, że jej oryginalna uroda zrobiłaby furorę wśród moich szwedzkich kolegów. W gruncie rzeczy rozumiałem jej chęć wyjazdu - po pierwsze mną też czasem kierował zew podróży, po drugie - Padme była typem kobiety, która mogłaby mieć u stóp cały świat. Wyobraziłem ją sobie krążącą po hinduskim targu w poszukiwaniu lokalnych produktów i pasowała tam wręcz doskonale, lecz po chwili moja głowa uświadomiła sobie, że Krukonka równie doskonale wpasowałaby się w kuchnię jednej z najlepszych restauracji świata - Maaemo w Oslo. W moim mniemaniu kobieta była tak wyjątkowa, że faktycznie Londyn (mimo wielkich perspektyw) był dla niej ciutkę za ciasny. Nie w sensie powierzchni, co raczej perspektyw życiowych.
- Poniekąd - potwierdziłem lekko zdawkowo by po chwili rozwinąć - Praca aurora ma dość spory związek z wieloma aspektami, które mnie interesują, ale w gruncie rzeczy nie polega tylko na nich.
Zdziwiło mnie jej zachowanie - osoba, która sprawiała dotychczas wrażenie tak wyzwolonej i wręcz chętnej na dotyk nagle unikała go. Nie zamierzałem jej jednak prowokować - zgodnie z jej sygnałem odsunąłem się, mój wyraz twarzy był jednak tak neutralny jakbym nawet nie usłyszał jej słów.
- Skoro już naprawiłem mój błąd to może powiesz mi na co masz ochotę? - zapytałem

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 438
  Liczba postów : 571
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Zakrzewskich    Wto Lis 14 2017, 22:26

Zdziwiłam się odpowiedzią, bo w życiu nie powiedziałabym, że Lysander postanowi zostać aurorem. W zasadzie nie byłam pewna w jakim zawodzie bym go widziała, choć początkowo zakładałam, że ma sportową duszę.
- Myślałam, że zostaniesz gwiazdą Quidditcha. Z taką twarzą miałbyś jeszcze więcej fanek, w zasadzie nie musiałbyś szukać sobie kobiety na stałe. Gorzej, jak któraś postanowiłaby cię wrobić w dziecko. Ale auror? W zasadzie, jak ci się trafi kobieta-złoczyńca, to jest szansa, że specjalnie się za nią nie nabiegasz. W gruncie rzeczy jakbyś został uzdrowicielem to również nie cierpiałbyś na brak zajęcia. - Wyliczyłam prawie na palcach zawody, w których spisałby się najlepiej, bądź przynajmniej jego wygląd.
Gdy się odsunął, odetchnęłam głęboko, mając wrażenie, że głaz z mojej klatki piersiowej spadł. Sama nie rozumiałam swojego nagłego zachowania, chociaż usprawiedliwiałam je teraz w myślach tym, że chciałabym poprowadzić tę znajomość tak jak należy i nie robić nic, przez co mogłaby się zepsuć ani tym bardziej robić pochopnych kroków, przez które któraś strona mogłaby ucierpieć. A bliskość psuła wszystko, czego byłam najlepszym przykładem. Shawn i Lope, wzajemne unikanie się i udawanie, że nic zupełnie nie miało miejsca, łącznie ze znajomością - teraz męczyło mnie to o wiele mniej, niż kilka miesięcy temu, co nie zmieniało faktu, że zdarzało mi się powracać myślami do tamtych dni kiedy koncertowo wszystko zepsułam. Pochmurniejąc wyraźnie, przybrałam na usta coś na kształt uśmiechu - w tej chwili chyba tylko wino i jedzenie było w stanie odwrócić moją uwagę od robienia z siebie męczennicy.
- Możesz mnie zaskoczyć. Zobaczymy jak potrafisz dopasować picie do posiłku. - Odparłam, przeciskając się niemal pod ramieniem Lysandra i kierując do piekarnika. Ciasto ładnie wyrastało, jak i również bardzo ładnie pachniało korzennymi przyprawami. - Wyjedź ze mną. - Rzuciłam nagle, spomiędzy ziemi a piekarnika, gdy przyglądałam się przez szybkę swojemu wypiekowi. - Niekoniecznie tam, gdzie jest śnieg. - Nawiązałam do wcześniejszego, przyjemnego w gruncie rzeczy tematu. Sama widziałam się na targu w Indiach, pomiędzy kolorowymi przyprawami a ulicznym jedzeniem, serwowanym przez lokalnych ludzi. - Dawno zresztą nie byłam w Hiszpanii, moja matka stamtąd pochodziła. - Wyznałam nagle, zwracając się przez ramię w kierunku chłopaka.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 608
Dodatkowo : Ćwierć wil
  Liczba postów : 763
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14409-lyskowe-relki#381609
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14410-krysia#381611
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Zakrzewskich    Czw Lis 16 2017, 00:28

- Uzdrowiciel odpada - rzuciłem bez namysłu - Nie lubię ziółek i omdlałych staruszek, które próbują podrywać "przystojnego pana doktóra". O Quidditchu też kiedyś myślałem, ale myślę, że szybko by mnie znudziło zawodowe napierdalanie pałką.
W gruncie rzeczy rozważałem bardzo wiele zawodów i mój finalny wybór krążył wokół Quidditcha i bycia aurorem - wygrało to drugie i chociaż obecnie zajmowałem się wożeniem przygłupów w Błędnym Rycerzu wiedziałem, że to już niedługo.
Nie zamierzałem zmuszać, ani zachęcać jej do dotyku - to co było dla mnie zupełnie swobodne i niemal tak naturalne jak oddech mogło w danym momencie jej nie pasować. Stwierdziłem, że jeśli zapragnie dotyku to sama do mnie przyjdzie - w gruncie rzeczy wydawało mi się, że prędzej czy później to nastanie.
- Zależy czy preferujesz procenty czy ich brak - powiedziałem niezobowiązująco - Danie ciężkie, dość mocno przyprawione wskazuje na czerwone, aromatyczne wino, które z racji wytrawności dania również powinno być wytrawne. Jeśli nie to woda, inne napoje raczej gryzą się z czosnkiem.
Nie byłem żadnym specjalistą od napoi, czy win. Po prostu skorzystałem z kilku informacji, które kiedyś, dawno temu wpadły mi do głowy. Wina w mojej szafie nie kosztowały nie wiadomo ile - były trochę lepsze niż przeciętne - więc bez wstydu, ale również bez szczególnych uniesień. Mogłem jeszcze zaproponować jej picie mleka, które zdecydowanie neutralizowało nieprzyjemną, czosnkową woń, wydało mi się to jednak dziwne - nabiał w żaden sposób nie pasował do randki.
I nagle wypaliła z tym wyjazdem... zupełnie mnie zatkało i w tym momencie uświadomiłem sobie dlaczego zaprosiłem ją na randkę zamiast do łóżka - była totalnie nieprzewidywalna, a przez to wyjątkowa.
- To wiele wyjaśnia - skomentowałem enigmatycznie uwagę na temat matki - wszystko wskazywało, że w ostatnim czasie Hiszpanki nałogowo mnie prześladowały.
- Po dwóch dniach zacząłbym Cię wkurwiać i chciałabyś wrócić do Londynu - dodałem beznamiętnie niemal pewien, że właśnie tak by się stało. Nie żebym miał coś przeciwko wycieczce z piękną Krukonką - Gdyby nie to już załatwiałbym nam świstoklik do ciepłych krajów.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 438
  Liczba postów : 571
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Zakrzewskich    Czw Lis 16 2017, 00:53

Podoba mi się ta świadomość co chce robić w przyszłości i co niekoniecznie sprawia mu satysfakcję, a jednocześnie ganię się za tak pochopne wystawienie mu opinii podczas pierwszego spotkania.
- A jak praca aurora okaże się nudna? - Pytam, spoglądając nań uważnie. Zauważyłam, że tematy pracy są nadzwyczaj drażliwymi w tę jesień, więc przynajmniej teraz nie mam ochoty popełnić typowego dla siebie faux pas. - Wiesz, nie zawsze będzie się coś działo na obchodach czy dyżurach. Kto wie, może dostaniesz papierkową pracę, raport z dnia, kiedy nic się nie wydarzyło. A w takim szpitalu zawsze będzie się coś dziać.
Uśmiechnęłam się pod nosem, słysząc jego słowa. Oczywiście mogłam zapewnić, że jestem bardzo cierpliwa i nic takiego się nie stanie, jednak patrząc przez pryzmat ostatnich wydarzeń, kiedy ponownie zdążyłam znienawidzić się w dosłownie pięć minut z Leonardem, chyba składałabym obietnicę bez pokrycia. A takich unikałam jak ognia. Pozostało mi więc nic innego, jak pokiwać głową ze zrozumieniem.
- Na tym etapie mojego życia chyba niewiele jest mnie już w stanie wkurwić. W ostatnim czasie niestety to ja notorycznie wkurwiam innych samą swoją obecnością, faktem, że oddycham i nawet tym, że próbuję być miła i chcę naprawić pewne sytuacje. - Stwierdzam z pozoru spokojnie, chociaż w moim głosie pobrzmiewała nuta rozdrażnienia związana z pewną rozmową. Nie chcąc psuć nastroju ani sobie ani tym bardziej chłopakowi, decyduję się na wino. - Chyba, że tchórzysz? Właściwie takie wakacje możemy też wyczarować w sali czterech pór roku, ale obawiam się, że znowu ktoś ukradnie mi ubrania lub odejmie punkty. - Sprawdzam ciasto, a gdy okazuje się, że jest upieczone, wstawiam do piekarnika potrawę.
Jakiś czas później, po obiedzie i pewnie co najmniej sporym kieliszku czerwonego wytrawnego, zaległam na kanapie w salonie, wtulając się w jedną z poduszek.
- Przyznaj, ile razy eksperymentowałeś z tym daniem? - Posyłam Lysandrowi podejrzliwe spojrzenie, nieświadomie obskubując wystającą z poduszki nitkę. - Było bardzo smaczne, nawet jak na tak grubo skrojoną cebulę. - Przyznaję szczerze, zerkając w stronę zegarka. Zrobiło się późno, czego nie zdążyłam odnotować w trakcie tego spotkania, a za oknem nastały ciemności egipskie, jakby co najmniej był już środek nocy.
- I właśnie to jest ten depresyjny Londyn. Wstajesz jak jest ciemno i kładziesz się spać jak jest ciemno. A w dodatku jest cholernie zimno. - Wskazuję podbródkiem za okno, przenosząc ostatecznie spojrzenie na Gryfona. - Powinnam już iść.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 608
Dodatkowo : Ćwierć wil
  Liczba postów : 763
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14409-lyskowe-relki#381609
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14410-krysia#381611
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Zakrzewskich    Sob Lis 18 2017, 12:34

- Wtedy zacznę biegać za smokami, wrócę do Błędnego Rycerza albo tak jak mój ojciec zostanę Ambasadorem Departamentu Międzynarodowej Współpracy i będę jeździł po świecie szukając nowych żon - powiedziałem ze śmiechem, by po chwili poważniej dodać - Odrobina nudy jeszcze nikomu nie zaszkodziła, to że lubię adrenalinę jeszcze nie oznacza, ze jestem świrem, który nie potrzebuje odrobiny monotonii od czasu do czasu.
Wsłuchałem się w jej słowa patrząc na nią ze zrozumieniem - każde jej słowo wskazywało na to, że w ostatnim czasie zdecydowanie nie miała lekko, co sprawiało, że miałem wyłącznie ochotę ją przytulić, wiedziałem jednak, że nie ma specjalnie na to ochoty.
- Ja tchórzę? - uniosłem brwi z lekkim niedowierzaniem - Powiedz mi tylko gdzie i kiedy..
Usiedliśmy do posiłku (który wyszedł naprawdę całkiem przyzwoicie!) popijając wino - trudno ukryć, że zarówno jedzenie, jak i sama rozmowa sprawiły mi mnóstwo przyjemności. Sam byłem zdziwiony, gdyż nie przywykłem do klasycznych randek, a mimo to było naprawdę fajnie.
- Półtorej raza - powiedziałem zupełnie szczerze - Za drugim razem wyszedłem na kilka minut do kibla, a mój kumpel, który chciał dokończyć to za mnie wszystko zjebał. Pierwszy w sumie też nie był za dobry, więc możemy uznać dzisiaj za udany prawie-debiut.
Nie chciałem komentować jej chęci wyjścia - po pierwsze wydawało mi się, że nie jest wcale tak późno (w końcu na przełomie października i listopada jest już ciemno o dziewiętnastej), po drugie miałem nadzieję, że mimo wszystko zostanie jeszcze moment. Nie zamierzałem jednak zatrzymywać jej na siłę, więc rzuciłem krótkie:
- Rozumiem - by po chwili zupełnie niespodziewanie dopytać - Mogę Cię uczesać?
Miała bardzo piękne włosy, a ja byłem przyzwyczajony do zaplatania warkoczy i wymyślnych koków -w końcu gdybym się tego nie nauczył nie miałby kto czesać włosów mojej młodszej siostrze (głównie gdy byliśmy dziećmi, teraz raczej dawała sobie radę sama).

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 438
  Liczba postów : 571
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Zakrzewskich    Sob Lis 18 2017, 14:07

Słysząc opowieść o wcześniejszej próbie przyrządzenia tego dania nie powstrzymałam się od śmiechu - ale nie szyderczego, bynajmniej, bardziej rozbawionego, że rzeczywiście próbował wcześniej swoich sił. Po swojemu wywnioskowałam, że zrobił to też ze względu na moje zdolności kulinarne i nie chciał po prostu ponieść porażki, a to z kolei było całkiem urocze.
- Powiedziałeś koledze, że robisz próbę przed randką? - Nie odmawiam sobie pociągnięcia Lysandra za język, bo jestem ciekawskim stworzeniem. - I jak zareagował na takie wieści? - Nie sądziłam, że gdyby mu powiedział to kumpel zostawił to bez echa. W końcu Gryfon uparcie mnie zapewniał, że z randkami nie miał nic nigdy wspólnego, dlatego taka odmiana na pewno była zaskakująca zarówno dla niego, jak i osoby trzeciej. Dopijam resztę wina, zostawiając nitkę w spokoju, a potem podnoszę się gotów do faktycznego powrotu, gdy nagle słyszę co najmniej absurdalną propozycję. Dziwię się wyraźnie, przez moment milcząc i upewniając się w myślach, że dobrze zrozumiałam.
- Uczesać? - Powtarzam za nim, a mina chłopaka upewnia mnie, że nie żartował. - Dostałeś etat fryzjera? - Uśmiecham się, wreszcie przystając na propozycję. Co prawda nikt nigdy mnie nie czesał, tym bardziej chłopak, więc mam pewne obawy, jednocześnie oddycham też z ulgą, że tym razem umyłam włosy przed wyjściem a nie poprzedniego ranka. Odwracam się tyłem do chłopaka, siadając na kanapie po turecku.
- Drugą randkę proponuję w Hiszpanii albo Indiach. - Wracam do wcześniejszego tematu, chociaż moja propozycja w gruncie rzeczy jest tylko nic nie znaczącym gdybaniem; nie byłam nawet pewna kiedy znalazłabym czas na podróż w tak odległe kraje.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
 

Mieszkanie Zakrzewskich

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Mieszkanie
» Mieszkanie 18 - Marceline Delacroix i Madison Richelieu
» Mały salon
» Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers
» Mieszkanie Emmy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
Mugolskie miejsca
 :: 
londynskie mieszkania
-