IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Mieszkanie 16

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 828
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 841
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Mieszkanie 16   Czw Cze 01 2017, 10:12


Mieszkanie Lotty



Salon


Dość przestronne, minimalistyczne pomieszczenie. Tutaj Lotka i jej mali podopieczni spędzają większość swojego czasu.



Sypialnia


Pokoik był w przeszłości czymś pomiędzy garderobą, a schowkiem na miotły - Lotta postanowiła zaadaptować to pomieszczenie do swoich potrzeb. Mieści się tam tylko dwuosobowe łóżko i niewielka szafa.



Kuchnia


Chociaż Lotta nie jest zbyt wielką amatorką gotowania, a większość posiłków zjada w szkole posiada całkiem dobrze wyposażoną kuchnię.



Łazienka


Maleńka i bardzo przytulna. Ma niewielką prysznicowannę, a mimo swoich niewielkich rozmiarów nie sprawia wrażenia ciasnego pomieszczenia.



Pokój


Dużo większy niż sypialnia Lotty, ale mniejszy od salonu. Dość często nocuje tutaj @Bridget Hudson, więc w szafie jest całkiem sporo jej rzeczy, jednakże gdy młodsza Hudsonówna tu nie nocuje pokój spełnia funkcje z pogranicza pokoju gościnnego i graciarni.



______________________







Lotta Hudson
What sort of creature must he be who merely liked Charlotte,
whose whole heart and senses were not entirely absorbed by her.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 828
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 841
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie 16   Nie Cze 04 2017, 20:13

Trudno ukryć, że organizacja parapetówki dość mocno mnie stresowała - w gruncie rzeczy byłam tylko na kilku imprezach tego typu i nie za bardzo wiedziałam od czego zacząć, a tym bardziej jak to wszystko zorganizować, żeby towarzystwo bawiło się jak najlepiej. Zaprosiłam dość różnorodne grupy - były tam zarówno bardzo żywiołowe osoby, jak i te dużo spokojniejsze, stąd moje obawy wzrastały.
Rozwiązałam wszystko jak najlepiej umiałam - przygotowałam gramofon z muzyką i miejsce do tańca. Kupiłam kilka drobiazgów - wymarzyłam sobie, że jak wszyscy się zbiorą to zrobię dla nich jakiś mini konkurs albo grę - miałam wszystko dokładnie zaplanowane, postanowiłam jednak wstrzymać się ze zdradzaniem moich planów aż wszyscy się pojawią. Poza tym z pomocą mojej mamy (która była zachwycona moim mieszkaniem) przygotowałam przystawki - m.in. dyniowe paszteciki, glonozjady, kupiłam górę słodyczy i najróżniejsze alkohole. Trudno ukryć, że ta impreza kosztowała mnie sporo galeonów, ale nie narzekałam. W gruncie rzeczy po roku pracy w Menażerii miałam spore oszczędności, stypendium pokrywało większość moich wydatków, a moja nowa praca, którą miałam wkrótce otrzymać była bardzo dobrze płatna.
Ubrałam się w czarną sukienkę i usiadłam na kanapie cała poddenerwowana oczekując pierwszych gości.

--------------------------------------------------------------------

@William Walker, @Gemma Twisleton, @Leonardo O. Vin-Eurico, @Theo Romeo U. Evermore, @Calum O. L. Dear, @Bridget Hudson, @Damon I. S. Shyverwretch, @James Waters, @Naeris Sourwolf i Fire - otrzymaliście zaproszenia na swoje skrzynki, liczę, że się pojawicie (możecie kogoś zabrać!). @Ruth Wittenberg - zostałaś zaproszona przez Caluma, liczę, że Leo będzie tak miły i zaprosi @Ezra T. Clarke.

Zasady:
1. Piszecie posta wstępnego, żebym wiedziała, że się pojawiliście.
2. Zasadnicza część imprezy odbywa się w salonie, ale możecie również przebywać w innych pomieszczeniach. Jeśli postać przebywa w danym poście w inny miejscu niż salon proszę to zaznaczyć, chociażby na dole posta.
3. Nie piszemy długich postów - niech impreza toczy się w miarę szybko. Gdy będziemy krótko pisać to nie dość, że nie będzie zastoju to jeszcze pisanie na imprezie nie będzie dla nikogo obciążeniem. Będę starała się ingerować przynajmniej co dwa, trzy Wasze posty, jak wszystko pójdzie dobrze to może nawet częściej.
4. Gdy będzie kilka osób zagramy w grę i będą super nagrody ♥
5. Przypominam, że impreza fabularnie trwa 2 czerwca

______________________







Lotta Hudson
What sort of creature must he be who merely liked Charlotte,
whose whole heart and senses were not entirely absorbed by her.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Manchester, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 736
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja, prefekt fabularny
  Liczba postów : 420
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14149-william-walker?nid=12#373965
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14408-william-walker#381575
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14185-william-walker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14184-william-walker




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie 16   Nie Cze 04 2017, 21:46

Nie było mowy żebym się nie pojawił. Po pierwsze - była to impreza, po drugie - impreza Lotty, po trzecie - nie było trzeciego, po prostu musiałem przyjść. Chociażby dla samej dziewczyny, która bądź co bądź ukradła moje serce. Ubrałem zwykłą białą koszulę, która akurat nie była brudna. Nic nadzwyczajnego, nie chciałem jednak, żeby wyszło tak jakbym zupełnie zlekceważył to wydarzenie.
Zapukałem do drzwi i chwile poczekałem, aż dziewczyna mi otworzy. Nie wiedziałem do końca kto będzie, ale obiecałem sobie, że nie będę sprawiał tego wieczoru kłopotów, bo wiedziałem ile nerwów ją to wszystko kosztuje. W każdym razie na pewno się postaram.
Wszedłem do mieszkania, zatrzymując się na progu, żeby lekko pocałować Lottę.
- Przyniosłem wino. - powiedziałem i wręczyłem alkohol dziewczynie.
Było to wino skrzatów, które jak mniemam wywołało falę wspomnień. Jakby nie patrzeć to właśnie przy nim spotkaliśmy się po raz pierwszy.
Rozsiadłem się na kanapie. Nie sądziłem, że przyjdę pierwszy, a jednak.

______________________


Life is the truth inside the lie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 447
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 798
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13874-bridget-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13912-bridget#367825
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13915-bridget-hudson#367829
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie 16   Nie Cze 04 2017, 21:58

Bridget z radością zareagowała na informację o parapetówce. Wiedziała, że Lotta szykowała się do kupna mieszkania, bo nie dość, że sama jej o tym powiedziała, to jeszcze mama mniej więcej trzy razy w ostatnim tygodniu napisała jej, czy to się faktycznie dzieje, później, że to mieszkanie jest piękne, a jeszcze później, czy Bridget uważa, że to dobry pomysł, by Lotta się usamodzielniła i czy nie będzie sobie sprowadzać gachów. Dziewczyna nie chciała uświadamiać mamy, że to już się dawno dzieje i podejrzewała, że prędzej czy później Kimbra dowie się sama. Lotta nie wyglądała, jakby chciała ukrywać swój związek z Walkerem przed światem, bo w szkole obnosili się z nim - co prawda delikatnie, ale jednak dostrzegalnie.
Ubrała się prosto, ale ładnie. Chciała wyglądać ładnie przede wszystkim dla Lysandra, którego postanowiła wziąć ze sobą na parapetówkę. Nie chciała wylądować sama wśród ludzi, których nie do końca znała, ponieważ większość będzie pewnie znajomymi Lotty z roku lub z domu. Ogarnęli z Gryfonem absynt (tzn. on ogarnął, Bridget poczekała na zewnątrz, żeby akcja nie skończyła się zbyt szybko) i zaraz potem przytuptali pod kamienicę. Puchonka nie kłopotała się z dzwonieniem czy pukaniem, przecież przyszła do siostry, co nie? Wpadła do środka mieszkania i na wstępie obróciła się, oglądając wnętrze salonu z otwartą buzią.
- No nieźle, nieźle, Lotta! - przyznała, podchodząc do niej i przytulając ją delikatnie. - To jest Lysander, mówiłam Ci, że przyjdę z nim. I cześć, William - powiedziała w kierunku Walkera. Co prawda zacięła się lekko przed wypowiedzeniem jego imienia, ale ostatecznie posłała mu ciepły uśmiech. Jakąkolwiek niechęć do niego żywiła, nie chciała, by wyszła ona na jaw w takiej chwili. To była impreza Lotty i chłopak Lotty, Bridget nie powinna psuć nikomu ani sobie humoru. Gdyby tylko wiedziała, że wprowadza na parapetówkę jednego z największych wrogów Krukona...

______________________


   
   
I know I said that I was doing good and that I'm happy now
I should've known that when things are going good thats when I get knocked down

   

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 308
  Liczba postów : 677
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie 16   Nie Cze 04 2017, 23:21

Tak jak ustaliliśmy, skoczyliśmy z @Ruth Wittenberg do kwiaciarni, w której dziewczyna kupiła jakiegoś badyla do mieszkania dla Lotty (storczyk czy coś, nie znam się na kwiatkach). Po wszystkim poszliśmy niespiesznym krokiem w kierunku kamienicy nr 23 i wspięliśmy się po schodach aż pod mieszkanie Lotty. Zapukałem, a po usłyszeniu zaproszenia otworzyłem drzwi, puszczając Ruth przed sobą.
- Patrz, kogo Ci przyprowadziłem - powiedziałem do Lotty uśmiechając się szeroko najpierw do niej, później do Wittenberg. - Cześć, spoko sobie uwiłaś to gniazdko - dodałem do Hudson i zgarnąłem ją jednym ramieniem do siebie, przytulając krótko. Rozejrzałem się po salonie i nieco zrzedła mi mina - w pomieszczeniu była tylko młodsza siostra Lotty, Bridget, do tego Walker i ten knypek z Gryffindoru, Lysander. Doborowe towarzystwo. Liczyłem, że szybko zaczniemy pić, bo na trzeźwo tego nie przeżyję, a nie chciałem zawieść przyjaciółki oraz Ruth, którą jakby nie było wyciągnąłem na imprezę.

ponownie stylówka
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1449
  Liczba postów : 856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie 16   Pon Cze 05 2017, 00:19

A właściwie to nie tylko do kwiaciarni. Calum rezolutnie wydedukował (bardzo eufemistycznie nazwałam teraz jęk rozpaczy nad przyniesieniem na parapetówkę tylko doniczkowego storczyka), że warto by było kupić też jakiś alkohol, a że Ruth w kupowaniu kłębolota w środku nocy w Hogsmeade była mistrzynią, uwinęli się z zakupem bardzo sprawnie. Wieczory spędzone na piciu drinków i narzekaniu na facetów z Pandą miały jednak więcej plusów, niż Szwedka z początku myślała...
Z wejścia obdarowała Lottę powitalnym uśmiechem.
-Cześć kochana - przytuliła dziewczynę trochę zła, że Calum przejął drobną krukonkę w uścisku jako pierwszy, ale w końcu był jej najlepszym przyjacielem - miał do tego absolutne prawo.
Oddali pannie Hudson także wejściowe itemki w postaci butelki kłębolota i dużego, doniczkowego kwiatka, po czym Ruth bardzo typowym dla siebie zwyczajem zaczęła uważnie lustrować otoczenie i popadła w szczery zachwyt eleganckim wystrojem wnętrza.
-Śliczne mieszkanie - przyznała, dopiero teraz zauważając resztę gości. Przywitała się ze wszystkimi uprzejmie, przy czym do @Lysander S. Zakrzewski rzuciła ich standardowe "hejsan", zamiast zwykłego"cześć".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 308
  Liczba postów : 677
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie 16   Pon Cze 05 2017, 00:36

Oczywiście, że przejąłem Hudson jako pierwszy - generalnie to nie przejmowałem się przywłaszczaniem jej sobie. Była moją najlepszą przyjaciółką praktycznie od początku Hogwartu, czułem się zobowiązany przytulić ją jako pierwszy czy też jeden z pierwszych (bo ten kmiot już i tak mnie wyprzedził. Wszystko przez ten doniczkowy strączek i alkohol). Pozwoliłem Ruth czynić honory i wręczyć prezenty od naszej dwójki, po czym razem z nią zacząłem rozglądać się po salonie. Serio nie było źle. W porównaniu do stanu, w jakim obecnie znajdowało się moje mieszkanie, było zdecydowanie czyściej i meble były dobrane w taki sposób, że całość wyglądała jak żywcem wyjęta z katalogu. Z zamyślenia wyrwały mnie słowa Wittenberg. Gwałtownie obróciłem głowę (prawie łapiąc skurcz w karku), a mój wzrok spoczął na Lysandrze, do którego skierowany był ten dziwaczny zwrot.
- Czemu nazywasz go synem? - zapytałem Ruth zdezorientowany. Nie codziennie słyszałem, by witała się z kimś "hey, son"...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 446
Dodatkowo : Ćwierć wil
  Liczba postów : 641
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14409-lyskowe-relki#381609
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14410-krysia#381611
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie 16   Pon Cze 05 2017, 13:38

Nie mogłem odmówić @Bridget Hudson, gdy poprosiła mnie, żebym poszedł z nią na parapetówkę do jej siostry - bardzo zależało mi na dobrych stosunkach kontaktach z dziewczyną - miałem nadzieję, że mimo naszej dość niezręcznej, łóżkowej przygody uda nam się przyjaźnić. Na razie szło całkiem nieźle i nie chciałem tego schrzanić. Starałem się za wszelką cenę nie zrobić dziewczynie wstydu: pomogłem jej w zakupie absyntu, ubrałem się całkiem przyzwoicie - w jeansy, koszulkę i sportową marynarkę. Przy Bri nie wyglądałem zbyt elegancko, ale to w końcu była parapetówka, a nie jakiś bankiet. Poza tym dziewczyna wyglądała tak olśniewająco, że nie zamierzałem jej przyćmić.
Po wejściu do mieszkania (które było naprawdę ładne - minimalistyczne i urządzone po czarodziejsku) przywitałem się z gospodynią, która okazała się całkiem sympatyczna. Miałem wyśmienity humor, dopóki moim oczom nie ukazał się @William Walker. Co ten pieprzony cwel tutaj robił. Trudno ukryć, że nienawidziłem gorąco tego przebrzydłego gnoja, a tylko obecność Bridget  powstrzymała mnie przed wywaleniem mu w pysk albo rzuceniem jakiegoś chamskiego komentarza.
Dopiero po chwili przypomniałem sobie, że Walker był chłopakiem Lotty - taka miła dziewczyna z tak beznadziejnym gustem? Westchnąłem zrezygnowany nie obdarzając Walkera nawet krótkim "hej".
Po chwili ku mojemu narastającemu obrzydzeniu w drzwiach pojawił się nie kto inny tylko @Calum O. L. Dear, który kilka miesięcy temu odbił mi Devi. Byłem niemal pewien, że zaraz nie dam rady go powstrzymać, gdy zobaczyłem u jego boku dziewczynę, która zdecydowanie nie była Devi. Przy Calumie stała @Ruth Wittenberg - przemiła Szwedka, którą poznałem na Opiece nad Magicznymi Stworzeniami. Ulżyło mi. Nie dość, że wszystko wskazywało na to, że Dear dał kosza Devi (mój stosunek do Krukona stał się znacznie mniej oziębły - dobrze jej tak!), to jeszcze przyprowadził na imprezę Ruth, którą mimo krótkiego stażu naszej znajomości uwielbiałem.
Gdy dziewczyna przywitała mnie, krótko ją przytuliłem.
- Hejsan, Ruth! - odpowiedziałem z wyraźnym szwedzkim akcentem.
Na twarzy Deara pojawiła się lekka dezorientacja, od razu zadał Ruth pytanie w celu wyjaśnienia tej całej sprawy. Z trudem powstrzymałem parsknięcie śmiechem i uprzedziłem Szwedkę w wyjaśnieniach.
- Nie nazwała mnie synem - powiedziałem - Hejsan to w naszym rodzimym języku "cześć".
Nie wiedziałem czy Calum zna moje imię, więc wyciągnąłem dłoń w jego stronę mówiąc:
- Lysander.
Uważałem go za lekkiego mięczaka, nie zamierzałem jednak się z nim spierać. Skoro nie był nowym chłopakiem Alfaiate, stał się dla mnie obojętny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 828
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 841
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie 16   Pon Cze 05 2017, 15:25

Bardzo cieszyłam się, że to właśnie mój chłopak przyszedł pierwszy - pocałowałam go delikatnie i odebrałam od niego wino z trudem powstrzymując śmiech na wspomnienie tamtej pamiętnej nocy. Nie zdążyłam jednak nacieszyć się nim, bo już po chwili do mojego mieszkania wleciała Bridget w towarzystwie postawnego przystojniaka. WOW! Koleś miał w sobie coś piekielnie pociągającego i zastanawiałam się, skąd moja siostra go wytrzasnęła. Dopiero gdy się przedstawił to mina mi zrzedła - wiedziałam, że niejaki Lysander bardzo nie lubi się z Willem, a poza tym plotki głosiły, że sypiał z Devi i nie tylko. Średnio odpowiadało mi, ze Bridget przyprowadziła osobę tego typu na moją imprezę, jednakże starałam się być dla chłopaka miła licząc na to, że nie rozwali mi imprezy.
Po chwili pojawił się mój najlepszy przyjaciel - Calum, który ku mojej wielkiej radości przyprowadził ze sobą Ruth. Trochę głupio wyszło, że sama jej nie zaprosiłam, więc ucieszyłam się, że Dear pomyślał za mnie. Uścisnęłam zarówno chłopaka, jak i dziewczynę dziękując za pięknego storczyka - w gruncie rzeczy nie miałam zbytnio ręki do roślin, ale kwiat (a raczej epifit) zrobił na mnie niesamowite wrażenie.
Z ulgą przyjęłam wiadomość, że Ruth i Lysander się znają. Chyba nie był taki zły skoro Szwedka utrzymywała z nim kontakt.
Postawiłam otrzymane od przyjaciół trunki na stole jeszcze raz dziękując.
- Częstujcie się - powiedziałam promieniejąc ze szczęścia i wskazując na trunki i przekąski.

______________________







Lotta Hudson
What sort of creature must he be who merely liked Charlotte,
whose whole heart and senses were not entirely absorbed by her.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Manchester, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 736
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja, prefekt fabularny
  Liczba postów : 420
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14149-william-walker?nid=12#373965
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14408-william-walker#381575
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14185-william-walker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14184-william-walker




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie 16   Pon Cze 05 2017, 19:07

Do mieszkania kolejno wchodziły osoby. Pierwsza zawitała Bridget, która jak mniemam nie specjalnie za mną przepadała. Nie mogłem sobie jednak przypomnieć dlaczego. Mimo to, rzuciłem w jej kierunku jeden z najbardziej szczerych uśmiechów na jaki było mnie stać i krótkie "cześć Bridget". Szybko się zorientowałem, że żadne z nas nie chce psuć tego wieczoru Lotcie. Mina mi jednak zrzedła kiedy tuż za nią pojawił się Zakrzewski. Nie żebym miał coś do tego chłopaka... Nie sądziłem jednak, że on mnie nawet tolerował. Bądź co bądź to przeze mnie wylądował u dyrektora. Czy żałowałem? Nie, nawet czułem pewną satysfakcję. Istniały tylko dwie osoby, którym nie uprzykrzałem życia - Lotta i Theo. On nie był żadną z nich, więc nie sądziłem żebyśmy kiedykolwiek doszli do porozumienia. Zignorowałem go tak jak on mnie. Co prawda miałem w cholerę złośliwych komentarzy, ale nieustannie powtarzałem sobie, że jeszcze będę miał okazję i w końcu jestem tu dla Lotty.
Zignorowałem też Deara, a do Ruth rzuciłem lekki uśmiech.
Nie podobał mi się jeden fakt - wszyscy obściskiwali mi Lottę. Wiedziałem, że to tylko przyjacielskie uściski, ale zazdrość dawała się we znaki. Zacisnąłem pięści i tylko zerkając na nie można było się czegokolwiek domyślić. Policzyłem do dziesięciu i je rozluźniłem, biorąc głęboki oddech.
Nie wiedziałem czy ktoś jeszcze ma przyjść. Wstałem i podszedłem do mojej dziewczyny, przyciągając ją lekko do swojego boku.
Nie będę sprawiał problemów, robię to dla Lotty. - musiałem jednak przyznać, że dużo mnie to kosztowało.

______________________


Life is the truth inside the lie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 308
  Liczba postów : 677
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie 16   Pon Cze 05 2017, 20:51

Dopiero po paru chwilach zaświtało mi w głowie, że to przecież z Lysandrem podobno widywała się wcześniej Devi, prawda? Więc ten wyrośnięty blondyn miał być tym "przyjacielem, którego straciła"? Okej, niech będzie, w sumie dla mnie nie było to istotne. Moja znajomość z Devi ostatnio podupadała nie tylko przez mój brak czasu, ale ona sama nie wykazywała zbyt wielkiej ochoty do spotkań, co przyjmowałem ze stoickim spokojem. Ludzie przychodzą i odchodzą, nie ma w tym nic dziwnego. Wyciągnąłem rękę i uścisnąłem jego wyciągniętą dłoń (co, pewnie nie spodziewał się, że potrafię to zrobić z jakąkolwiek siłą, prawda?).
- Calum - przedstawiłem się, chociaż odniosłem wrażenie, że on doskonale wie, kim ja jestem. Jakoś tak zbyt uważnie mi się przyglądał na wstępie. - Nie wiedziałem, że więcej osób w tej szkole gada tymi dziwnymi językami. Jakbyś mi nie wyjaśnił, uznałbym, że Wittenberg zdziwaczała do reszty - powiedziałem, szturchając delikatnie dziewczynę w bok i posyłając jej łobuzerski uśmiech. Kątem oka zobaczyłem, że Walker niczym wierny pies już stał u boku Lotty - ba, żeby tylko, tak mocno przyciskał ją do siebie, jakby chciał scalić ich ciała pod wpływem nacisku swojej ręki na jej biodro. Wywróciłem teatralnie oczami. - No już się tak nie napinaj Walker, bo Ci żyłka pęknie - rzuciłem, a w kąciku moich ust wykwitł delikatny uśmieszek. - Ładniutkiego sobie sprawiłaś tego psa obronnego, Hudson. A reaguje na zdechł pies? - dodałem do Lotty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1190
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1281
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie 16   Czw Cze 08 2017, 22:08

Fire z początku uznała, że pójście na imprezę to naprawdę beznadziejny pomysł. Ostatnie dni spędzała głównie zamknięta w dormitorium, reagując podskokiem na materacu za każdym razem, kiedy któraś ze współlokatorek otwierała drzwi. O mało co nie ugodziła jednej z dziewczyn zaklęciem - tylko i wyłącznie dlatego, że kiedy już wypowiedziała formułkę i wykonała ruch, różdżka nie posłuchała. Czarny bez odmawiał posłuszeństwa, co przerażało Gryfonkę. Była bezbronna. Blaithin czuła, że po prostu z każdym dniem bardziej świruje, a przed popadnięciem w kompletne załamanie i odejście od zmysłów powstrzymywała ją tylko jedna osoba. A kiedy tej osoby nie było blisko - bardzo szybko przegrywała walkę z własnymi demonami. Zresztą sama skazała się na samotność, jak zwykle odrzucając pomoc. Casper powiedziałby, że to idiotyczna postawa, gdyby nie pozwalał jej na podejmowanie samodzielnych wyborów.
Pokazywanie się ludziom w takim stanie było głupie, ale potrzebowała chwili zabawy i zapomnienia. Już i tak po głowie od dłuższego czasu Fire chodziła chęć porządnego upicia się albo naćpania. Impreza była idealna, ale nie chciała przebywać tam sama. Potrzebowała jakiegoś towarzystwa, takiego które nie będzie zadawać pytań, kiedy Blaithin toczyła ciężką walkę z własnymi nerwami. Nie mógł być też to jakiś przyjaciel. Ich nie chciała zamartwiać, dlatego udawała, że wszystko jest w porządku. Całe życie wypowiadała te kłamliwe słowa aż wryły się w jej mózg. Teraz, kiedy szła w milczeniu z @Dreama Vin-Eurico przez Hogsmeade, paląc papierosa jakby tylko dzięki niemu mogła oddychać, również powtarzała sobie to zdanie w myślach. Wyglądała bardzo blado, ale rany nie dokuczały już tak bardzo. Co prawda dalej czasami nie mogła spać w nocy z bólu, ale ogólnie dało się wytrzymać. Casper powiedziałby, że to tylko utrudnia ciału regenerację, jeśli nie zażywa się wszystkich niezbędnych eliksirów. Tyle, że ból był już nieodłączną częścią Szkotki.
Fire zaprosiła Dramę, wiedząc, że może na nią liczyć. Co prawda, początkowo skakały sobie do gardeł, ale w końcu się dogadały. Blaithin nie mogła jej nie polubić, także ze względu na brata Ślizgonki. Miała nadzieję, że Leo na imprezie nie będzie. To, że imprezuje bez Caspra wydawało się dziwne. Wcześniej udawało im się wspólnie spędzać takie noce, nawet byli razem na balu. Zdecydowanie zbyt dużo o nim myślała, ale od tego był oprylak schowany w kieszeni kurtki. Wzięła także butelkę starej, dobrej i niezastąpionej Ognistej Whisky. Nie wiedziała, co jeszcze może dać Lotce, zresztą nie miała do tego głowy. Casper powiedziałby, że i tak to ona daje najlepsze prezenty na świecie.
- Cześć wszystkim. - powiedziała, wymuszając na sobie sztuczny uśmiech i raźną postawę. Może i nie widać było tego na pierwszy rzut oka, ale była wykończona w każdym tego słowa znaczeniu. Stek kłamstw, które zamierzała wcisnąć tym wszystkim ludziom powinien zaspokoić ich ciekawość. Zresztą Fire normalnie na imprezy wchodziła z wielkim hukiem i zdecydowanie podgrzewała atmosferę, więc od razu można było się zorientować, że coś jest nie tak.
- Cześć, Kopciuszku. - zauważyła Caluma z Ruth, przez co przypomniała sobie rozmowę z Solace. Wymacała z tyłu ramię Dramy i pociągnęła ją za sobą, na tyle ostrożnie, żeby nie wywiązał się między nimi jakiś głębszy kontakt cielesny. - I hej Ruth, świetnie wyglądasz. Ty mogłeś się za to postarać bardziej, Lys. - żartowanie wychodziło jej kulawo, ale wypadało odezwać się do przyjaciół. Nie zamierzała przedstawiać Dramy, pozostawiając jej co do tego wybór. Odnalazła Lottę i przywitała się z nią całkiem uprzejmie, też komplementując jej czarną sukienkę.
- Muszę wziąć coś mocniejszego, żeby dało się ze mną wytrzymać. Mam nadzieję, że to nie problem? - upewniła się, oddając jej alkohol i od razu wsadzając dłonie w kieszenie skórzanej kurtki, którą narzuciła na bordową bluzkę z czaszką. Dotyk drewna różdżki trochę uspokajał.

______________________



There's a bad moon on a rising

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 513
Dodatkowo : członek drużyny Quidditcha, największa Hoes w Hogu
  Liczba postów : 495
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13697-dreama-vin-eurico
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13847-mialam-sen-piekny-sen-a-w-tym-snie-wszyscy-mieliscie-relacje-z-drama
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14451-dramatyczne-listy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13852-dreama-vin-eurico?highlight=dreama




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie 16   Pią Cze 09 2017, 01:09

Czułam, że trochę wpycham się na siłę, jednak nie byłam w stanie odmówić Fire. Być może znałyśmy się krótko, a moje podbite oko, które było jej dziełem, nie świadczyło zbyt dobrze o początku naszej znajomości, jednak po jakimś czasie udało nam się dogadać, a ona była chyba moją pierwszą dobrą koleżanką z domu Godryka. Dlatego też, kiedy zaproponowała mi, żebym dołączyła do niej na imprezie organizowaną przez Hudson, nie byłam w stanie jej odmówić. Zresztą od jakiegoś czasu widziałam, że coś ją trapi. Charakter dziewczyny wydawał się przygasnąć, a to, w jaki sposób patrzyła ostatnio na świat, wydawał się wyjątkowo smutny.
Znałam Hudson, w końcu była kiedyś z moim własnym, rodzonym bratem, jednak nasze kontakty nigdy nie były fantastyczne. Może ze względu, że była ode mnie starsza, a może dlatego, że ja sama raczej nie przywykłam do towarzystwa ludzi z innych domów i raczej prowadzałam się ze swoimi. Właściwie to mówiłam jej „Cześć” na korytarzu i nic więcej.
Wiedziałam, że wypada kupić jej jakiś prezent, szczególnie że przyszłam tutaj trochę na wariata. Chociaż Fire trochę zaskoczyła mnie propozycją to jeszcze przed imprezą, udało mi się wstąpić i sprezentować młodej angielce małe co nieco.
Na imprezę dotarłyśmy chyba ostatnie. Uśmiechnięta weszłam z Fire do mieszkanka i od razu podeszłam do jego właścicielki.
- Wybacz, że tak się wbijam, ale ta tu małpa - wskazałam kciukiem w stronę Fire - potrzebowała towarzystwa - zmarszczyłam delikatnie nos i wyciągnęłam zza pleców ładnie opakowane zawiniątko w którym znajdował się Łapacz Snów. - Proszę, to na początek, niech Ci się na nowej kwaterze goły Walker śni, żadnych koszmarów - rzuciłam jeszcze i puściłam w jej stronę oczko, po czym oddaliłam się w stronę reszty.
- Cześć wam, jestem Drama i zostałam dzisiaj opiekunką. - wyszczerzyłam się pięknie i przeczesałam ręką swoje ciemnobrązowe włosy. Gdyby ktoś zobaczył mnie i Fire razem i nie znał nas zbyt dobrze, śmiało mógłby stwierdzić, że jestem jej dużo starszą siostrą. Zdecydowanie górowałam na Szkotką wzrostem, no i wydawało mi się, że chyba mam trochę bardziej poważne rysy twarzy. Ten karzełek wyglądał słodko, zawsze. I nawet gdy się z kimś lała, wyglądała jak mały szczeniaczek. Jak sama pamiętałam jeszcze to jej spojrzenie, którym poczęstowała mnie w międzyczasie, podbijając mi oko. Chyba myślała, że jest straszna, ale nie była.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Upper Flagley
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 338
  Liczba postów : 84
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14155-jeanette-austin#373769
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14166-jean#373870
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14163-moja-piekna-skrzynka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14165-jeanette-austin




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie 16   Pią Cze 09 2017, 20:37

Nie miała pewności, czy ta impreza to dobry pomysł. Nie była zbyt towarzyskim typem i czuła się komfortowo tylko w gronie osób, które znała. Ale... przecież Lottę znała, prawda? Byłoby nietaktem nie przyjąć zaproszenia, toteż ubrała się w jasną koszulę i spódnicę, które uznała za stosowne na tę okazję, a jako, że nie wiedziała, co mogłaby kupić, przyniosła jako prezent butelkę wina. W sumie było dość drogie, ale trzeba było pokazać się z jak najlepszej strony. Weszła po schodach i stanęła przed drzwiami mieszkania, upewniając się, że to na pewno ten adres. Odetchnęła głęboko, żeby się odstresować i zapukała leciutko. Chyba trochę za leciutko, bo przez dłuższą chwilę nikt nie reagował, dlatego zapukała mocniej. Po usłyszeniu zaproszenia ostrożnie nacisnęła klamkę i przestąpiła próg.
- Hej - powiedziała do zebranych, starając się, żeby powiedzieć to słyszalnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 18
Skąd : Arkham Asylum
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 359
  Liczba postów : 86
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14510-damon-isaac-spencer-shyverwretch
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14515-i-m-just-playing-my-best-move
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14514-nie-chcesz-do-mnie-pisac#384925
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14513-damon-isaac-spencer-shyverwretch




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie 16   Sob Cze 10 2017, 00:25

Dostawszy list, z początku był pewien, że list jest pomylony, napisany do kogoś innego. Że ktoś inny powinien go otrzymać. Kto by chciał zapraszać Damona? Ludzie się go wystrzegają. Nie bez powodu. Lecz gdy spojrzał na pergamin, na którym napisane było imię i nazwisko jego przyjaciółki, zrozumiał, że to do niego. Westchnął głośno, nie ukrywając gniewu i zażenowania. Lotta doskonale wiedziała, że on się w takim towarzystwie nie bawił. Krępowała go taka atmosfera, nie odpowiadała mu. A do tego jeszcze ten jebany list od pierdolonych rodziców z dołączonym skurwionym pierścionkiem zaręczynowym. I po co mu to wszystko było? Lotta nie wie, że Damon ma mieć narzeczoną, więc motywem przewodnim na pewno nie było rozluźnienie atmosfery, bądź chłopaka.
Schyverwretch w pierwszej chwili chciał olać całą tą imprezę, lecz wiedział, że to nowe mieszkanko Lotty.
Ubrany był w luźną, czarną bluzę z kapturem, który miał nałożony na głowie. Na ramieniu miał przepasaną torbę, w którym ukryte miał kilka woreczków różnych, wysuszonych listków. No i pare szlugów. Na sort.
Dochodziwszy pod jej dom, zaglądnął jeszcze do torby, sprawdzić czy wszystko jest na miejscu. W końcu zapukał.
Nie uzyskawszy odpowiedzi, otworzył sobie drzwi, musiał za cicho pukać. Zobaczył, że na szczęście i nieszczęście jest to impreza nie we dwoje, lecz w dość dużą ilość osób. Zdarzyło mu się kilka razy w życiu, że został zaproszony na ten pierwszy typ imprezy. Od razu spierdalał.
Spoglądając na Lotte, na jego twarzy można było ujrzeć leciutki uśmiech.
- Cześć. Mam prezent dla ciebie, jeśli chcesz. - Przyjrzał się reszcie towarzyszów. Ujrzał siostrę Krukonki, do której troszkę szerzej się uśmiechnął, aż w końcu doszedł do osoby, której nie chciał tu widzieć, ani w żadnym innym miejscu na świecie. Jebana Gryfonka. W kieszeni miętolił w palcach pierścionek, który miał jej podarować. Oczywiście nie zrobi to dzisiaj, miał też nadzieje, że nie będą mięli okazji za dużo ze sobą porozmawiać. Też wierzył, że możliwe dziewczyna jeszcze nie wie o całej sytuacji. A może wiedziała przed nim i się kryła z tym. Nie miał pojęcia.
- Ja idę się porozglądać. I też coś... zrobić. - Spojrzał po pozostałych i poszedł do innego pokoju. Coś zrobić, oznaczało, skręcić jointa. Zaglądnąwszy do łazienki, kuchni, wszedł do pokoju, który nie był teraz używany przez nikogo. Usiadł na kanapie i wyciągnął torebeczkę z marihuaną. Skruszył kulkę i wysypał na wcześniej przygotowaną kartkę, zgiętą w pół i lekko otwartą. Dodał trochę tytoniu i wyciągnął bletke do której wsypał zielone pomieszane z tytoniem. Zamknął, upchał jeszcze i wszystko było gotowe. Jeszcze nie odpalał - był w sumie rad, że na razie siedzi sam, był jednak świadom, że zaraz może ktoś przyjść. Poza tym, jeden gram ma dla Lotty. A miał trzy, czyli w torbie zostały jeszcze dwa (jeden dla niego). Rozłożył się na kanapie, spojrzał w sufit przyglądając mu się dokładnie. W końcu nie wytrzymał i odpalił skręta. Powoli odchodził do własnego świata...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1190
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1281
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie 16   Sob Cze 10 2017, 01:49

Fire w ogóle nie wiedziała, co takiego miała w sobie, że ludzie czasami robili coś dla niej, nie oczekując nic w zamian. Pojęcie bezinteresowności zawsze budziło w Szkotce podejrzliwość, jednak przyzwyczaiła się do takiego stanu rzeczy. Drama była dobrą koleżanką, której chyba mimo wszystko odrobinkę zależało na Blaithin. A ona nigdy nie przyznałaby się do tego, że nie wytrzymała powoli gorzkiego smaku samotności. Nie miała nawet pewności, czy dziewczyna w ogóle zna Lottę, ale myślami była gdzieś daleko.
- Ta tu małpa - odparła Fire z trudem nie przewracając oczami i na krótki moment wyciągając rękę z kieszeni, żeby warkocz z tyłu przełożyć na przód z prawej strony. - Łaskawie pozwoliła ci przywlec się tu za nią.
Widziała, że Drama nawet postarała się kupić coś droższego, ale nie wnikała. Ogólnie uważała Ślizgonkę za osobę o dość specyficznym poczuciu humoru, ale właśnie za to ją lubiła. Słysząc ten komentarz o nagim Walkerze, uśmiechnęła się blado pod nosem. Większość ludzi uważała ją za idiotkę, ale Blaithin to nie odstraszało. W pewnym sensie uważała ją za trochę podobną do siebie. Była w ogóle zadowolona, że Drama nie wypytywała i nie próbowała na siłę poprawić humoru Fire. W tej chwili raczej nic oprócz narkotyków nie mogło go poprawić.
- Większego kiczu nie mogłaś jej dać? - spytała, kiedy odeszły od Lotty i nie mogła już usłyszeć jej drwiącego tonu. Cała impreza wydawała się bardzo spokojna, ludzie grzecznie ze sobą rozmawiali, a to sprawiało, że nastrój wydawał się trochę senny. - Mną się nie trzeba opiekować. Idziesz? - spytała jeszcze, sugestywnie wskazując części domu, w którym nikt się nie kręcił. Potrzebowała spokojnego miejsca, a nie miała też nic przeciwko towarzystwu Dramy.
Poczekawszy na odpowiedź Ślizgonki, ruszyła przez korytarz, zagladając dyskretnie przez niektóre drzwi. Ich dom w Dolinie Godryka był o wiele większy i bardziej bogato umeblowany. Minęła łazienkę i weszła do jakiegoś pokoju, zapewne gościnnego.
- No i chuj, nie chce mi się dalej kręcić po tej chacie. - stwierdziła i miała dodać coś jeszcze, ale zobaczyła chłopaka na kanapie. Odruchowo trochę się skrzywiła, bo słowa ojca rozległy się echem w rudowłosej głowie. Nie zamierzała za nikogo wychodzić za mąż, a już na pewno nie za jakiegoś krukońskiego palanta, który myśli, że jest dobry z eliksirów. Był beznadziejny i irytujący. - Fajnie. - wymsknęło się Fire, kiedy nerwowo zacisnęła i rozluźniła palce. Po tym, jak wyciągnęła torebeczkę z oprylakiem, można było pomyśleć, że jest jakąś ćpunką na głodzie. A dawno nic nie brała.
- Kontemplacja sufitu przyjemna? - rzuciła takim tonem, jak gdyby nigdy nic, ale fakt, że był jej n a r z e c z o n y m sprawiał, że Blaithin trzęsły się ręce. Jak ojciec mógł w ogóle coś takiego zrobić? Ale skoro zdolny był niemal ją zabić, nie powinna spodziewać się po nim czegoś dobrego. Zerknęła na Dramę, żeby sprawdzić, czy ona wie kim jest Shyverwretch.
Nie przejmując się jego obecnością, zaczęła zajmować się robieniem skrętów ze swojego towaru.

______________________



There's a bad moon on a rising

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 513
Dodatkowo : członek drużyny Quidditcha, największa Hoes w Hogu
  Liczba postów : 495
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13697-dreama-vin-eurico
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13847-mialam-sen-piekny-sen-a-w-tym-snie-wszyscy-mieliscie-relacje-z-drama
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14451-dramatyczne-listy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13852-dreama-vin-eurico?highlight=dreama




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie 16   Sob Cze 10 2017, 02:19

Grzecznie podążałam za Fire. Towarzystwo innych jakoś niezbyt mnie interesowało. Inni uczniowie może i wydawali się całkiem spoko, jednak ja stwierdziłam tym razem, że to chyba nie czas, by zajmować się nimi. Przyszłam tutaj z rudowłosą i nią powinnam się zająć.
Jej samej może zdawało się, że nie potrzebuje opiekunki, partnera, który chociaż trochę podtrzyma ją na duchu — po pajacuje, jeśli będzie trzeba, a ja sama widziałam się właśnie w takiej roli. Zresztą, może i była wredną ślizgonką, jednak miałam trochę dobroci w swoim szesnastoletnim serduszku.
Uśmiechnęłam się zaczepnie, gdy usłyszałam pytanie starszej gryfonki.
- Wiesz, to była laska mojego rodzonego brata. Nie mogę dać czegoś fajnego, ale nie mogę też zainwestować kasy w całkowitą taniochę. Rozumiesz, to taki chwyt psychologiczny, wyższa matematyka. - dodałam całkowicie szczerze, gdy już odeszłyśmy od Lotty i jej przyjaciół. Liczyłam na to, że może pojawi się Leo. Ostatnio rzadko się widywaliśmy się. Głównie dlatego, że dostaliśmy się do całkowicie innych domów. Może nie było to jakimś wielkim problemem, ale on był starszy i chyba rzadko bywał w zamku, właściwie to mogłam spotkać go tylko na lekcjach. Nie nalegałam na jakieś spotkania, bo po co, chyba nadszedł czas, by chociaż trochę odciąć tę pępowinę, którą czułam, że jestem splątana.
No, ale szłam grzecznie za Firę, w końcu nic innego mi nie pozostało.
- No i chuj, to już się nie będziemy kręcić — skwitowałam ostatecznie. Nagle coś się stało. Fire jakby się spięła, a jej wyraz twarzy się zmienił, bo z obojętnego przeszła na obojętny-poirytowany. Widziałam napinające się mięśnie i to, jak nagle szuka opyrlaka w kieszeni. Nie spodziewałam się, że chłopak, całkowicie mi nieznajomy, ale najwyraźniej znajomy Fire, sprawi, że zaczną ją targać aż tak nagłe emocje. Ręce jej się trzęsły, a ja za bardzo nie wiedziałam co zrobić, toteż klapnęłam na kanapie obok nieznajomego. Od razu wyczułam ten dziwny zapach, zapach, który po zapaleniu wydawała tylko jedna mugolska roślina. Uśmiechnęłam się promiennie i bez zapytania złapałam w ręce blanta, którego dzierżył krukon i zaciągnęłam się. Od razu zrobiło się milej i przyjemniej. Być może nie był to jakiś szczególny odjazd, ale było fajniej. No, ale nie wypadało tak brać nie swoje bez pozwolenia. - Wybacz za moje nieokrzesanie i, że tak chamsko, ale czasem potrzeba jest większa. - rzekłam i delikatnie zmarszczyłam nos. A ta to tak miała tutaj stać i się gapić? Spojrzałam pytająco na Fire i bezpardonowo pociągnęłam ją do siebie, przez co wylądowała na kanapie obok. - Ja widzę, że się znacie. Ja jestem Drama, mam nadzieje, że nie jesteście jakimiś byłymi kochankami czy inne takie telenowele. - dodałam jeszcze z przekąsem i rozłożyłam się na kanapie. Wiedziałam, że Fire może się przez to na mnie wkurzyć, ale teraz było mi to trochę obojętne. Czułam, jak z minuty uspokajam się jeszcze bardziej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 18
Skąd : Arkham Asylum
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 359
  Liczba postów : 86
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14510-damon-isaac-spencer-shyverwretch
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14515-i-m-just-playing-my-best-move
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14514-nie-chcesz-do-mnie-pisac#384925
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14513-damon-isaac-spencer-shyverwretch




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie 16   Sob Cze 10 2017, 12:20

Nie był do końca świadom co wpływało na intensywność narkotyków, na ich faktyczny wpływ na ciało biorącego. Damon należał do tych, którzy już po dwóch zaciągnięciach potrafili się lekko wstawić, czuć się luźniej, zacząć śmiać się z byle powodów. Tak zwana "głupawka". I Damonowi to odpowiadało, gdyż nie potrzebował wiele, żeby się porządnie spizgać. A o to w tym wszystkim chodziło.
Pod wpływem, chłopak wydawał się jakoby bardziej podatny na dźwięki i słysząc otwierane drzwi, miał wrażenie jakby otwierane były dwa razy głośniej niż normalnie. Shyverwretch nie zareagował na to, nie patrzył kto idzie. Wciąż patrzył w górę, przy okazji ciągnąc jeszcze kilka buchów, aż usłyszał głos, nieznajomy, lecz niepożądany, intuicja mu szeptała, że nie będzie się cieszyć z obecności tej osoby. Chciał już się wyłączyć, gdy nagle jego skarb, a raczej jego połowa wymknęła się z jego dłoni i inna pani zaczęła smakować blanta. Teraz spojrzał na dwie przybyły dziewczęta i widząc rudowłosą Blaithin jego mina lekko się skrzywiła, podobnie jak jej. I patrzył tak na nią, oceniał ją w głowie od stóp do głów, aż dziewczyna obok odezwała się i oddała mu blanta. Trzymając już swoje dziecko, wyszczerzył się do dziewczyny i znowu się zaciągnął. Przez kolejne sekundy w ogóle zapomniał, że jest w towarzystwie. Dopiero czując, ze kanapa się zapada pod ciężarem dodatkowych dwóch ciał, szepnął cicho "Kurwa i westchnął otwierając oczy.
Dopiero teraz ujrzał, że Blaithin również ma co nieco.
- Dearowie mogą sobie pozwolić na Oprylaka? - Damonowi wystarczyła chwila, żeby rozpoznać narkotyk, jaki miała dziewczyna. Rzadko zdarzało się, że Shyverwretch zaczynał rozmowy - na taką śmiałość z jego strony można się spodziewać jedynie po narkotykach. Nawet tych lekkich.
Damon przypomniał sobie, że w kieszeni wciąż ma pierścionek zaręczynowy, który musiał dać dziewczynie. Zrobić to teraz? Nie. Po chuj. Najlepiej to w ogóle by tego nie robił. Lecz w takim przypadku jego by zabili rodzice, tak jak Blaith jej ojciec, czy matka, nie wiedział kto w jej rodzinie dominuje i zarządza takimi sprawami.
Zaczynało go suszyć w gardle. Kręcić w głowie i w jego głowie zaistniała samoistna chęć śmiania się. Z czegokolwiek. Lub płaczu. Chciało mu się śmiać i płakać jednocześnie. Wszystko zaczęło lekko wirować, chociaż Dam rozłożył się jeszcze wygodniej na kanapie i całkowicie się rozluźniał. Wziął ostatniego bucha i wyrzucił papierek na ziemie. Spojrzał lekko przekrwionymi oczami na ciemnowłosą. Zaczął się zastanawiać kto to w ogóle jest.
Lecz nie otwierał ust, jedynie się przyglądał lekko spowolniony, nie chcąc zaczynać rozmowy. Nie miał na to nawet pomysłu. Co miał powiedzieć?
Przeczesał sobie włosy dłonią i spojrzał na połowę papierosa, którego resztę użył na sort. Postanowił go jeszcze spalić.
Zapaliwszy, wciągnął dym i wypuścił w stronę dziewczyn. Były to zwykłe, nawet chyba mugolskie papierosy. Ostatnimi czasy ogólnie zainteresował się rzeczami mugolskimi, nawet czytał o tak zwanym e-papierosie. Wiedział, że na terenie Hogwartu takie rzeczy nie działają, lecz myślał już o wakacjach, które niebawem się zaczną.
Na wzmiankę czarnowłosej o byłych kochankach zaczęło się. Wziął go taki śmiech, że nie mógł się powstrzymać. Zaczął się śmiać czystym głosem i w końcu się odezwał:
- Powiem, że jest nawet grubiej. Chcesz się może Blaithin pochwalić swoim nowym statusem? - Joint całkowicie rozwiązał mu język i nawet mu się wydawało to śmieszne, mimo że dotyczyło to jego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1190
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1281
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie 16   Sob Cze 10 2017, 16:57

Fakt faktem, że pierwsze spotkanie Fire i Dramy nie zwiastowało żadnych dobrych kontaktów między tą dwójką. Tymczasem okazało się, że potrafią mimo wszystko jakoś współżyć, a nawet trochę się rozumieć. Co prawda, Blaithin nadal dużo bliżej trzymała się Leo, z którym po prostu znała się dłużej. Może za parę lat i Dramę będzie mogła nazwać "przyjaciółką", choć na razie nie mogła sobie tego jakoś wyobrazić. Zresztą trzymanie wszystkich na dystans było naturalne dla Gryfonki.
- No tak, te całe relacje międzyludzkie i inne głupoty, których nigdy nie zrozumiem. - westchnęła krótko, zastanawiając się w tym samym momencie co Ślizgonka, czy Leo zjawi się na imprezie swojej byłej. W jego przypadku nie byłoby to niczym dziwnym, w końcu potrafił przyjaźnić się praktycznie z każdym. Stanowił przeciwieństwo Fire pod tyloma względami... Do siostry też nie był podobny, nie licząc faktu, że oboje byli nad wyraz przerośnięci. Szkotka czuła się dosłownie jak skrzat.
Blaithin nie mogła sobie nigdy pozwolić na jawne okazywanie emocji, chociaż biorąc pod uwagę jej wybuchowy temperament było to dla Gryfonki wyjątkowo trudne. Prędzej czy później coś ją zdradzało, mimo, że kłamać nauczyła się już niemalże perfekcyjnie. Teraz czuła, że jest zbyt osłabiona, nie tylko fizycznie, ale i psychicznie. Dlatego nie zareagowała wbiciem różdżki w oko Dramie, kiedy ta po prostu ośmieliła się ją za sobą pociągnąć, ale nie umiała powstrzymać pełnego gniewu spojrzenia. Ślizgonka jawnie pokazywała, że w ogóle się Fire nie boi, a przecież to ona niemalże rozkwasiła jej nos i podbiła oko tak, że teraz otaczało je sine półkole. Głupia.
- A czystokrwiści czarodzieje mogą sobie pozwolić na jakieś mugolskie gówno? - zamiast na Dramie, wyładowała się sycząc na Damona. Przesunęła się nieco na kanapie, żeby dotykać dziewczyny, a przy okazji być dalej od tego kretyńskiego Krukona. Tak często oceniano ją po nazwisku, że przez to tylko bardziej się drażniła. Ale ostatnio wyprowadzenie Fire z równowagi nie było niczym trudnym - bo ona już nie umiała odnaleźć w sobie równowagi. Narkotyki, piwo, papierosy, a nawet skrzypce - wszystko to pełniło rolę stabilizatorów. Dokończyła skręcanie blanta z oprylaka i wyciągnęła różdżkę. Jakby w tamtej chwili ten przeklęty twór Fairwynów znowu odmówił posłuszeństwa, najpewniej złamałaby badyla wpół i wyrzuciła przez okno. Krótkie zaklęcie zapalające jednak zadziałało i zaciągnęła się z ulgą. Tylko po to, żeby zaraz odkaszlnąć i dźgnąć Dramę w bok łokciem, która rozwaliła się na kanapie.
Do Damona była za daleko, żeby mogła go skopać. A ten śmiech dosłownie sprawił, że Fire zrobiło się gorąco ze złości.
- Nie znamy się. - podkreśliła, próbując skupić się na tym, żeby normalnie palić. Dlaczego w ogóle tu przyszła? - Nic między nami nie było, nie jest i nie będzie. A jak się nie zamkniesz, to ty będziesz mógł się chwalić przed znajomymi wybitymi zębami, Shyverwretch.
Zaraz jednak poczuła, że narkotyk na nią wpływa, a jego moc na chwilę zamroczyła Gryfonkę. Myślami była jednak przy tym całym narzeczeństwie. Nie chciała, żeby cały Hogwart zaczął o tym paplać, a zwłaszcza nie chciała, żeby Drama powiedziała swojemu bratu. Zdążyła się już zorientować, że najwyraźniej Damon o wszystkim wie, ale nie sądziła, że jego ta sytuacja może bawić. Może nawet mu się podobać? To było niedorzeczne, ale im bardziej oprylak wpływał na umysł Blaithin tym mniej umiała się tym przejmować.
- Poza tym, jestem Fire. - mruknęła i spojrzała pytająco na Dramę, gotowa podzielić się z nią towarem.

______________________



There's a bad moon on a rising

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 828
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 841
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie 16   Sob Cze 10 2017, 22:00

Dostrzegłam irytację w zachowaniu @”William Walker” – chyba nikt inny nie znał go na tyle dobrze (może z wyjątkiem Theo) by zrozumieć tak nieznaczne gesty, ja jednak rozumiałam wszystko. Z przyjemnością pozwoliłam się objąć chłopakowi. Po chwili dotarła jednak do mnie złośliwa opinia @Calum O. L. Dear, którego szybko spiorunowałam spojrzeniem – Will naprawdę starał się zachowywać powściągliwie w towarzystwie ludzi za którymi specjalnie nie przepadał, a Calum musiał go prowokować.
- To nie jest śmieszne – rzuciłam w stronę Deara, by po chwili szepnąć Williamowi do ucha – Błagam, nie daj się mu sprowokować.
Nie zdążyłam powiedzieć nic więcej bo już po chwili stała przy mnie Fire w towarzystwie @Dreama Vin-Eurico (nawet nie wiedziałam, że się znają). Podziękowałam Blaith za komplement i z uśmiechem powitałam Dramę. Nigdy nie byłyśmy blisko, ale poznałam ją gdy chodziłam z jej bratem – Leonardem, więc w sumie nawet się ucieszyłam, ze przyszła.
- Nie ma sprawy, super że wpadłaś – powiedziałam ze śmiechem przyjmując jej prezent – Naprawdę nie musiałaś, jest super!
Jej życzenia były w gruncie rzeczy przeurocze, a łapacz snów był naprawdę pięknie wykonanym gadżetem. Nie zdążyłam nawet rozlać alkoholu, gdy w drzwiach stanęła @Jeanette Austin. Dziewczyna wyglądała na bardzo przestraszoną, więc puściłam na moment Willa i podeszłam do niej by ją uścisnąć. Była moją koleżanką domu i chociaż wiedziałam, ze bardzo nie lubią się z Calumem to nie zamierzałam rezygnować z zapraszania jej.
Byłam przekonana, że reszta zaproszonych się spóźni, więc zaczęłam rozlewać alkohole.
- Co chcecie do picia? – zapytałam
Z pomocą Willa zaczęłam uzupełniać szklanki najróżniejszymi trunkami. Po chwili wznieśliśmy pierwszy toast w moim nowym mieszkaniu. Byłam bardzo szczęśliwa.
Chwilę później pojawił się @Damon I. S. Shyverwretch, którego zupełnie się nie spodziewałam – chłopak raczej stronił od tego typu wydarzeń, czułabym się jednak źle gdybym nie go nie zaprosiła – był dla mnie bliską osobą.
Uśmiechnęłam się do niego mówiąc:
- Jeśli to taki prezent jak myślę to może innym razem.
Wiedziałam, że Damon ma słabość do narkotyków. Mi też kiedyś zdarzało się coś zażyć, ale to nie był mój świat. Nie zamierzałam jednak przeszkadzać mu w spożyciu – już po chwili chłopak zaszył się w pokoju obok. Chwilę później dołączyły do niego Fire i Drama  - nie przeszkadzało mi to. Impreza toczyła się fajnym rytmem – na razie żartowaliśmy sącząc drinki, zamierzałam wkrótce rozpocząć grę.



@Gemma Twisleton, @Leonardo O. Vin-Eurico, @Theo Romeo U. Evermore,  @James Waters (widze, że nie wchodzisz na J, więc oznaczam @Scorpius A. Dear, @Naeris Sourwolf - halo, czekam jeszcze na Was chwilkę ♥

______________________







Lotta Hudson
What sort of creature must he be who merely liked Charlotte,
whose whole heart and senses were not entirely absorbed by her.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Wenecja, Włochy
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 670
Dodatkowo : Hipnoza
  Liczba postów : 355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14432-theo-romeo-u-evermore#382217
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14439-i-will-be-true#382241
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14442-false#382249
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14440-kuferek-theo#382245




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie 16   Sob Cze 10 2017, 23:13

Bardzo nie chciał się spóźnić i klął pod nosem na swoją własną głupotę. Zupełnie stracił poczucie czasu, zatracając się w malowaniu. Nie sądził, że skończenie jednego mało istotnego obrazu aż tak go wciągnie, a tu proszę... Ostatecznie dotarł do Lotty spóźniony i bardzo, bardzo zakłopotany.
Było mi niezmiernie miło, że w ogóle został zaproszony. Domyślał się, że to dlatego, że panna Hudson spotyka się z jego najlepszym przyjacielem - bo przecież on sam nie był dla niej nikim bliskim. Z drugiej strony miało szansę się to zmienić, a Theo nie odrzucał możliwości przyjaźni. Chociaż niezbyt rozumiał relację Williama z Lottą, to jak najbardziej im kibicował, dostrzegając ich szczęście. Kimże był, aby jakkolwiek się wtrącać?
Wszedł do mieszkania z butelką włoskiego wina, które udało mu się zakupić wcześniej - bo przecież on naprawdę chciał tutaj przyjść, spóźnienie było jedynie wypadkiem! Tak czy inaczej, nie wiedział, czy w ogóle powinien coś przynosić. Głupio mu jednak było wparować tak z pustymi rękoma, więc cieszył się, że miał trochę smacznego trunku.
Theo od razu dostrzegł Lottę i @William Walker. Podszedł do nich energicznie i wręczył wino gospodyni, uśmiechając się przepraszająco.
- Przepraszam za spóźnienie - westchnął, znowu przeklinając w myślach samego siebie. Obrzucił szybkim spojrzeniem pomieszczenie, do którego tak z rozpędu wparował, a jego uśmiech poszerzył się nieco. - Ślicznie tu wszystko urządziłaś, Lotta. - Pozwolił sobie na cmoknięcie jej w policzek w formie takiego ładnego powitania, zupełnie ignorując fakt, że Will był do niej niemalże przylepiony - no, puścił mu przyjacielsko oczko.

______________________

True as it can be...


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Manchester, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 736
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja, prefekt fabularny
  Liczba postów : 420
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14149-william-walker?nid=12#373965
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14408-william-walker#381575
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14185-william-walker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14184-william-walker




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie 16   Wto Cze 13 2017, 14:48

Nie zwracałem większej uwagi na schodzących się gości. Stałem przy Lotcie dając jej jakiekolwiek wsparcie, bo wiedziałem jak bardzo przejmuje się tą imprezą. Nie była mną, w gruncie rzeczy to dobrze, ja zawsze pozostawiałem gości samych sobie, ale wiedziałem, że przecież tu są sami bliżsi znajomi. Cóż, w końcu ja takich nie miewałem.
Powoli przeniosłem swój wzrok na @Calum O. L. Dear kiedy dotarły do mnie jego słowa. Jakoś niewiele sobie robiłem z tego co o mnie myślał. Wiedziałem też, że chodziło mu tylko o sprowokowanie mnie. Nie tym razem, Dear.
- Wow, Dear. Twoje wypowiedzi są coraz bardziej błyskotliwe, powiedz nam, pobierasz korepetycje? - na tym skończyła się moja uwaga skupiona na Calumie.
Co chwilę wchodził do mieszkania ktoś nowy, a ja starałem się być całkiem sympatyczny. No przynajmniej jak na mnie. Na mojej twarzy widniał lekki uśmiech. W końcu Lotta poprosiła mnie o pomoc przy nalewaniu alkoholu. Nie protestowałem, ale liczyłem na to, że sam będę mógł wypić. Ponad to coraz bardziej męczył mnie głód nikotynowy. Nie wiedziałem jednak czy mogę zapalić w mieszkaniu. Niektórzy mieli dziwne awersje co do dymu w domu, więc na razie starałem się tłumić wszechogarniającą ochotę na papierosa. Kiedy do mieszkania wszedł @Theo Romeo U. Evermore odetchnąłem z ulgą. Była to druga i ostatnia osoba, która znała mnie na wylot. Obawiałem się tej imprezy ze względu na ludzi, których nie darzę zbytnią sympatią. Doszedłem jednak do wniosku, że skoro mam przy sobie Lottę i Theo, jakoś przetrwam.

______________________


Life is the truth inside the lie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 447
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 798
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13874-bridget-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13912-bridget#367825
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13915-bridget-hudson#367829
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie 16   Wto Cze 13 2017, 21:04

Bridget w sumie nie robiła sobie zbyt wiele z faktu, że Calum i William nie przepadali za sobą, wręcz powstrzymała się od wyciągnięcia jakichś przekąsek podczas oglądania ich delikatnego starcia (ależ to było emocjonujące!). Lysander zagłębił się w rozmowie z Ruth, więc dziewczyna nie chciała mu specjalnie przeszkadzać. Przywitała się z @Jeanette Austin, a później do pokoju wszedł @Damon I. S. Shyverwretch, którego Bridget przywitała najszerszym uśmiechem, jaki umiała zrobić! Puchonka darzyła Krukona ogromną sympatią przez wzgląd na ich dzieciństwo, ale wiedziała, że gdy miał on gorszy nastrój, na co wskazywała jego mina teraz, lepiej było nie zawracać mu głowy. Przez tych kilka lat nauczyli się żyć ze sobą, ale także obok siebie, więc Bridget wyłącznie odprowadziła go wzrokiem w kierunku balkonu. Kiedy odwróciła głowę znów w kierunku drzwi, pojawił się w nich... @Theo Romeo U. Evermore! Bridget na chwilę wstrzymała oddech, a kiedy już zorientowała się, że jej płuca są jednak sprawne, podeszła do Lotty i pociągnęła ją na chwilę na bok, żeby odeszła od chłopaków i od alkoholi.
- Lotta, co tu robi Theo? - zapytała konspiracyjnym szeptem, starając się nie patrzeć w jego stronę, żeby nie zorientował się, że o niego pyta.

______________________


   
   
I know I said that I was doing good and that I'm happy now
I should've known that when things are going good thats when I get knocked down

   

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1449
  Liczba postów : 856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie 16   Wto Cze 13 2017, 22:11

Właściwie to chciała się jeszcze upewnić, czy na pewno wszystko zabrała i czy wszystkiego dopilnowała przed wyjściem. Jeszcze w mieszkaniu oddała Calumowi księgę czarnomagiczą, o której zakup ją prosił i połknęła wcale nie taką magiczną tabletkę z trzeciego już blistra, rezolutnie dedukując, że u Lotki będzie mogła ją zapić jedynie procentami, a wolała nie mieszać tych dwóch wybuchowych składników. No i godzina by się nie zgadzała. Kiedy więc jej "partner" wygłaszał swój komentarz na temat syna i zdziwaczenia Ruth była trochę zajęta przeglądaniem swojej torebki.
Tylko przewróciła oczami na komentarz Caluma o nazywaniu Lysa swoim synem. Ruth była uczulona na wyśmiewanie jej ojczystego języka, więc ugryzła się w język, żeby nie powiedzieć czegoś nieprzyjemnego. Naprawdę tęskniła za Szwecją i wszystko, co mogło jej przypomnieć o ojczyźnie było dla  krukonki na wagę złota. Młody Dear miał jednak to szczęście, że Wittenberg darzyła go niezwykłą jak na nią sympatią i oczywiście też czuła, kiedy chłopak żartuje, toteż jej "gniewanie się" trwało całe pięć sekund. A zresztą na pomoc przyszedł sam Lysander.
-Co u Krysi? - zapytała ze szczerym uśmiechem @Lysander S. Zakrzewski, kalecząc polskie imię tak, jakby dokładnie kilka miesięcy temu rozstała się z Polakiem i znajomość artykulacji w tym języku zniknęła u niej wraz z Norbertem bezpowrotnie.
-A właśnie, a propo sów. Calum, twoja sowa uprawia jakieś dziwne tańce, jak przynosi list. Ostatnio tak się bujała na boki, że miałam wrażenie, że sąsiedzi zaraz wezwą do mnie aurorów, za czarną magię na sowach - zaśmiała się, choć stan sowy Caluma faktycznie był dla niej dość niepojęty. Ona tak miała normalnie? Śmiechy się skończyły, gdy między Willem i Dearem doszło do małego spięcia. Ruth tylko ścisnęła Caluma za rękę, rzucając mu wymowne spojrzenie. Liczyła, że ze względu na Lottę panowie sami przestaną się kłócić.
Z przybyłą Blaith, jak także z pozostałymi grzecznie się przywitała, pozytywnie reagując na komentarz Gryfonki i odwdzięczając jej się dokładnie takim samym. Zaczęła też liczyć drinki, które wypijała (poczynając od toastu) i studiować procenty, jakie w siebie wlewała. Smażone plumpki, sen i te kilka szklanek wody w ciągu popołudnia mogą nie wystarczyć, jak zaprawieni w boju krukońscy wojownicy zaczną zawody.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 308
  Liczba postów : 677
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie 16   Wto Cze 13 2017, 23:14

Przyznam szczerze, że zawiodłem się stoickim spokojem Walkera. Chłopak naprawdę musiał wziąć sobie do serca tą samokontrolę - może się boi, że jak się nie upilnuje, to Hudson mu nie da? Parsknąłem śmiechem na jego uwagę i odparłem szybko:
- No, słuchałem Cię na kilku lekcjach i zaczynam podłapywać - oczywiście była to uwaga wypowiedziana tonem pełnym sarkazmu i już chciałem dodać coś jeszcze, ale poczułem palce Ruth zaciskające się na mojej ręce i uznałem, że ja też nie będę dawał się prowokować. Odwróciłem się do niego plecami i zająłem się rozmową w kółeczku (czy też może trójkącie, hehe) z Wittenberg i Lysandrem. Dziewczyna powiedziała jakieś strasznie śmieszne imię, na którego dźwięk moje brwi powędrowały wysoko w górę. - Kry-co? Nazwałeś sowę mając pełną buzię czy jak? - zapytałem, nie mogąc powstrzymać się od tej żartobliwej uwagi. A kiedy Ruth zaczęła mówić o Spooky, wybuchnąłem gromkim śmiechem, aż mi prawie oczy załzawiły. Zawsze byłem ciekawy, czy tylko przy mnie zachowuje się jak wariatka, czy przy innych też i chyba jednak nie byłem jedynym widzem jej tańców. Spooky trafiła do mnie głównie dlatego, że nikt inny jej nie chciał, a mi wydawała się przezabawna. Cóż, osąd był słuszny. - Nie przejmuj się, to normalne. To znaczy u niej normalne, inne sowy raczej tak nie robią - odparłem, ocierając kącik oka. - Wiesz, podejrzewam, że ona ma jakiś sowi autyzm. Czy to możliwe? EJ HUDSON! CZY TO MOŻLIWE, ŻE SOWY MAJĄ AUTYZM? - krzyknąłem do niej na drugi koniec pokoju. Ona powinna wiedzieć, co nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Mieszkanie 16

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next

 Similar topics

-
» Mieszkanie
» Mieszkanie 18 - Marceline Delacroix i Madison Richelieu
» Mały salon
» Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers
» Mieszkanie Emmy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
 :: 
Aleja Amortencji
 :: 
Kamienica nr 23
-