IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 I love that you got daddy issues

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 528
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 757
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear#362967
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl#363014
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear#363019




Gracz






PisanieTemat: I love that you got daddy issues   Sro Cze 14 2017, 23:24

First topic message reminder :


Retrospekcje

Osoby: Blaithin "Fire" A. Dear, Czarodziejowa Dusza aka Julius Dear i @Casper Angel Tease
Miejsce rozgrywki: Rezydencja Dearów na wyspie Skye, mieszkanie Caspra w Hogsmeade
Rok rozgrywki: jeden z majowych weekendów, 2017
Okoliczności: Fire wraca do domu z zamiarem otrucia własnego ojca.


Ostatnio zmieniony przez Blaithin "Fire" A. Dear dnia Czw Cze 15 2017, 01:13, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 528
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 757
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear#362967
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl#363014
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear#363019




Gracz






PisanieTemat: Re: I love that you got daddy issues   Pią Cze 16 2017, 01:09

Mieszkanie wydawało się lśnić czystością i porządkiem, co rozbawiło Fire. To z nerwów czy zwyczajnie nie miał co robić? Wydawało się teraz jeszcze większą przestrzenią. Blaithin dźwignęła się w górę, żeby usiąść. Zacisnęła zęby, skupiając się wszystkimi siłami na tym, żeby sobie poradzić bez pomocy. W końcu mogła oprzeć o kanapę i zaczerpnąć oddech. Czuła się, jakby w ogóle nie zmrużyła oka.
- Ciągle pracujesz, Cassie. - zauważyła bez wyrzutów w głosie. Pracoholizm Tease'a szkodził wyłącznie jemu. Sama zawsze wolała bawić się i korzystać z życia zamiast spędzać je na pracy. Tyle, że była dużo młodsza. Dużo bardziej tęskniąca za pełnią wolności i brakiem ograniczeń. Przynajmniej dbanie o klub przynosiło jakieś zyski. Zauważyła kątem oka, że Cassie coś zasłonił papierami, ale nie pytała.
- Jest paskudny. A ja czuję się dużo lepiej. - powiedziała, nie chcąc przyjąć kolejnej dawki eliksiru. Zachowywała się jak dziecko, ale rosła w niej niechęć do wpychania w siebie tych leczniczych wywarów. Wodę wypiła za to duszkiem i przetarła wierzchem dłoni czoło skroplone potem. W tych wszystkich brudnych ciuchach i sztywnych bandażach zaczynała odczuwać dyskomfort. Tego tylko brakowało, żeby zaczęła narzekać i marudzić. Jednak ona była równie nieznośnym pacjentem, jak Casper kiepską pielęgniarką.
Okropne sny przypomniały o czymś Fire. Jej zdolność orientowania się w sytuacji była mocno spowolniona i dużo rzeczy zauważała zbyt późno. Eliksiry ją otępiały, ale tego nie dało się uniknąć. Rozejrzała się zbyt gwałtownie, przez co musiała rozmasować sobie zdrętwiały kark. Dostrzegła tylko parę drobiazgów, ale nie to, czego szukała. W mankiecie także nie wyczuwała różdżki, ale szatę miała tak zniszczoną, że nie miała szansy w niej pozostać. Przynajmniej nie zmieniła za bardzo koloru, bo wcześniej też była ciemnoczerwona.
- A moja różdżka? - spytała, bo jako czystokrwista czarodziejka uważała różdżkę za przedłużenie ręki i po prostu musiała mieć ją blisko. W takim stanie i tak nie mogłaby rzucić żadnego zaklęcia, ale chodziło o zwykły dotyk czarnego bzu. Miała nadzieję, że po prostu Tease położył ją gdzieś niedaleko. Przeraziłaby się, gdyby wypadła jej w czasie teleportacji albo później.
- Masz jakieś Wizz-Wizzy? - wtrąciła jeszcze, bo w tym mieszkaniu Cassie przechowywał na pewno sporo różnych towarów. Dym nikotynowy zawsze odrobinę koił nerwy i wyciszał. A przecież Fire wmawiała sobie, że znacznie poprawił się jej stan.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Nottingham, Anglia
Galeony : 537
  Liczba postów : 337
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13550-casper-angel-tease#360782
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13560-potrzebujesz-czegos-zapraszam#361160
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13562-anielska-poczta#361164
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13561-casper-angel-tease#361163




Gracz






PisanieTemat: Re: I love that you got daddy issues   Pią Cze 16 2017, 01:25

Spędził tyle czasu w cichym, pustym mieszkaniu, że aż dotarło do niego, jak łatwo potrafił się znudzić. Kiedy Fire spała, zwyczajnie nie wiedział co ze sobą zrobić. W Oasis po prostu by pracował, pokręciłby się po klubie, sprzedał parę towarów na boku, zastąpił barmana... Tutaj nie miał gdzie się podziać. Książka szybko przestała dostarczać mu odpowiedniej rozrywki, na pianinie nie chciał grać, bo obudziłby Blaithin. Nagle okazało się, że bez Oasis wcale nie jest tak zabieganym człowiekiem, co było dość przerażające.
- Z własnej woli... - Albo rudowłosa wyglądała trochę lepiej, albo Tease całkiem skutecznie sobie to wmawiał. Nie spodobał mu się jednak fakt, że tak szybko zaczęła odmawiać przyjmowania eliksiru. Wiedział, że to żadna przyjemność i sam również nie należał do ogromnych fanów medycyny, w szczególności tej czarodziejskiej. Wydawała mu się ona nienaturalna, a przy tym czasem bardzo bolesna.
- Długo spałaś... wypij, proszę - podsunął jej z powrotem fiolkę eliksiru. Dopiero co widział ją ledwo żywą i dalej był w szoku. Nie mógł pozwolić tak szybko na ulgowe traktowanie i podejmowanie własnych decyzji. Blaithin mogła wiedzieć wiele o swoim ciele, ale w tego typu sytuacji prawie na pewno jeszcze się nie znajdowała. - I tak nie bierzesz go tak często, jak teoretycznie powinnaś.
Nie wspominał, że był tutaj jego znajomy i to on doprowadził Gryfonkę do tak dobrego stanu. Może powinien? W końcu jego zdolności nie powalały...
Różdżka dziewczyny leżała bezpiecznie na stoliku i na to proste pytanie Casper bez wahania oddał ją właścicielce. Została przez niego starannie wyczyszczona z krwi.
- Jestem prawie pewien, że nie powinnaś palić papierosów - oznajmił, przywołując zaklęciem paczkę Wizz-Wizzów i podając ją rudowłosej. Chyba faktycznie był beznadziejną pielęgniarką, bo zaraz sięgnął również po Volde-Morty. - To teraz serio, jak się czujesz? - Uważał za raczej dobry znak fakt, że siedziała normalnie na kanapie. No i dawała już radę odmawiać eliksirów... - Nie chciałabyś może przebrać się w coś wygodniejszego? - Zaproponował w końcu. Chciał wspomnieć o kąpieli, ale cholera, nie wyobrażał sobie, że rudowłosa miałaby teraz wstawać i zamykać się sama w innym pomieszczeniu. - Och, nie jesteś głodna? - Wypalił jeszcze, przypominając sobie o swoich zakupach. Zaciągnął się dymem papierosowym stwierdzając, że sam chętnie by coś przekąsił. - Dobra, oficjalnie włączył mi się nadopiekuńczy tryb i nie wiedziałem, że go posiadam. Fajnie.
Nie, nie zorientował się od razu, że swoje ostatnie myśli wypowiedział na głos. Dopiero po kilkunastu bardzo niezręcznych sekundach skwitował to wszystko uśmiechem pełnym zakłopotania i niedowierzania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 528
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 757
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear#362967
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl#363014
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear#363019




Gracz






PisanieTemat: Re: I love that you got daddy issues   Pią Cze 16 2017, 01:52

Odmawianie Casprowi, kiedy prosił, było wyjątkowo ciężkim zadaniem. Jakoś wcześniej mówienie "nie" przychodziło o wiele łatwiej, natomiast teraz najpierw stoczyła wewnętrznie krótką batalię z myślami, a w końcu niechętnie wzięła buteleczkę i wypiła zawartość. Miała wrażenie, że zaraz przez to zwymiotuje, ale tak się nie stało. Byłaby beznadziejnie głupia, gdyby dopiero co uratowane życie zaprzepaściła przez grymaszenie w kwestii eliksirów. Z tego co wiedziała, większość przypadków leczyło się bardzo długo po Sectumsemprze. Dodatkowo wyczerpał ją kompletnie Cruciatus, a także teleportacja. Może udawało jej się co jakiś czas unikać snu tylko dlatego, że była wystarczająco uparta?
- Zrobił się z ciebie nagle świetny znawca. Trzeba było zostać magomedykiem. - powiedziała, zanim zdążyła powstrzymać język. Zabrzmiało to bardziej zgryźliwie, niż by tego chciała Fire. Zawstydziła się własnego tonu i przyjęła szybko różdżkę, na której zacisnęła palce. Znajomy dreszczyk szybko zniknął.
- Wystarczy, że brat i kuzyn ciągle mi to powtarzają, naprawdę. - była dorosła i sama decydowała o tym, co jest dla niej dobre, a co nie. Jeśli chciała niszczyć swój organizm, nikt nie mógł stawać Blaithin na drodze. Cassie wbrew swoim słowom podał dziewczynie paczkę, więc wyciągnęła sobie jednego Wizz-Wizza. Powinna go zapalić własną różdżką, ale do panowania nad nią potrzebowała silnej woli umysłu. Czasami tęskniła za swoją dawną towarzyszką, która była zawsze bardzo posłuszna. Skorzystała z tego, że Tease również zapalał papierosa i mógł podpalić też Wizz-Wizza Fire.
- W skali od jednego do dziesięciu? - spytała, czując wręcz, jak ocenia jej stan w myślach. Objęła brzuch jedną ręką, drugą trzymając papieros przy ustach. - Minus jeden. Albo nie, bo mam fajkę. W takim razie zero.
Przesadzała, bo mimo powracającego bólu, uderzeń zimna i gorąca, a do tego zesztywniałych kręgów od zbyt długiego leżenia, nic więcej jej nie dolegało. Fire mogła podziwiać zdolności regeneracyjne swojego ciała. Ale może po prostu po latach za bardzo się przyzwyczaiło. Zaciągnęła się dymem, kaszlnąwszy parę razy. Dearównie nie dane było długo rozmyślać, bo od razu kolejne pytanie Caspra wyrwało dziewczynę z zamyślenia.
- W sumie to chciałabym, jeśli możesz mi coś znaleźć. Na razie nie... Ale ty się nie krępuj. - odpowiedziała na kolejne pytanie szybko. Żołądek miała pusty, bo już tamtego dnia nie mogła nic przełknąć. Bała się jednak, że zrobi jej się niedobrze. Zresztą, samymi papierosami też dało się żyć, prawda?
- I ja będę cię musiała takiego znosić? - spytała rozbawiona tym, jak bardzo Casper się speszył. - Ale spokojnie, mi się zaraz włączy tryb jędzy i odechce ci się być opiekuńczym.
Uśmiechnęła się tak ładnie, jak tylko było Fire stać. Wcześniej nie miała czasu pomyśleć o tym, jak w ogóle spędzą te dni razem. Wcześniej nie mieli okazji tak długo przebywać w swoim towarzystwie. Miała nadzieję, że nie wyniknie z tego kolejne szaleństwo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Nottingham, Anglia
Galeony : 537
  Liczba postów : 337
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13550-casper-angel-tease#360782
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13560-potrzebujesz-czegos-zapraszam#361160
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13562-anielska-poczta#361164
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13561-casper-angel-tease#361163




Gracz






PisanieTemat: Re: I love that you got daddy issues   Pią Cze 16 2017, 02:17

Wydało się, że na uzdrawianiu wcale się nie znał. Cała wiedza Caspra pochodziła "z autopsji", ponieważ zdarzało mu się złapać całkiem ciekawe obrażenia. Zazwyczaj radził sobie z nimi sam, ale czasem kończył w naprawdę słabym stanie i musiał zwrócić się do kogoś o pomoc. Dlatego posiadanie pod ręką kogoś takiego jak Bowery uważał za coś niezwykle istotnego.
- Widzę po żarcikach, że humorek masz świetny - przewrócił oczami z rozbawieniem. - Ja po prostu znam odpowiednich ludzi...
Nie wiedział, czy Gryfonki nie zirytuje informacja, że poprosił kogoś o pomoc. W końcu przyszła do niego, aby uniknąć szpitali i ogólnego przyciągania uwagi. Poza tym zrobił to ogólnie bez jej wiedzy... Ale ocalił jej życie, nie opuścił jej na krok i wezwał osobę, w której lojalność i umiejętności nie wątpił ani odrobinę.
- Chodzi mi o to, że teraz. Jak się leczysz. - Nawet Tease nie był takim hipokrytą, aby paląc co chwilę odmawiać temu drugiej osobie. Sam przecież często proponował Blaithin papierosa!
Nie skomentował podsumowania jej obecnego stanu. Skinął jedynie lekko głową i zabrał się za szukanie jakichś ubrań, które mógł jej pożyczyć. Skończyło się na czarnym T-shircie.
Samymi papierosami nie dało się żyć. Casper wstał, zgarnął papiery do odpowiednich teczek i przeniósł się do kuchni, żeby zrobić sobie jakąś kanapkę. Czasem aż żałował, że nie radzi sobie w kuchni jakoś lepiej... Cóż, może kiedyś.
- Czekaj, to jeszcze tego trybu nie włączyłaś? - Spojrzał na nią z udawanym zaskoczeniem, przerywając krojenie pomidora.
Tease również nie zastanawiał się, jak wytrzymają ze sobą przez dłuższy okres czasu. Nie wydawało mu się to czymś szczególnie trudnym - przeżyli już razem tak wiele, że nie sądził, aby cokolwiek jeszcze mogło wyprowadzić go z równowagi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 528
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 757
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear#362967
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl#363014
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear#363019




Gracz






PisanieTemat: Re: I love that you got daddy issues   Pią Cze 16 2017, 02:51

Jakoś tak rudowłosej wbiło się do głowy, że Cassie z tak wielu dziedzin posiada ponadprzeciętną wiedzę, więc pewnie o uzdrawianiu też wie całkiem sporo. A to, że wtedy zaklęcia lecznicze niezbyt mu wychodziły, było zapewne wynikiem paniki. Matka Fire znała się bardzo dobrze na tym wszystkim i dzięki temu dziewczyna mogła szybko dochodzić do siebie po jakichkolwiek zajściach z ojcem.
- Oczywiście. - mruknęła, wyobrażając sobie, że ktoś mógł ją dotykać, kiedy leżała nieprzytomna. Z jednej strony budziło to w Szkotce odrazę, z drugiej to była jedyna opcja. Po samym sposobie w jaki została opatrzona, wywnioskowała już, że zajmowały się nią sprawne ręce. Nie takie, które mogły pozwolić sobie na dygotanie. Nie komentowała już tej sprawy.
- Jeśli miałabym kilka tygodni nie tknąć papierosów, to żałowałabym, że nie dostałam od razu Avadą. - odparła wyluzowanym tonem, mimo że z takich spraw nie należało sobie żartować. Poza tym sądziła, że skoro jej organizm od tak dawna przyzwyczajał się do nikotyny to teraz nagły brak mógłby porządnie zaszkodzić. Najwyżej trochę bardziej pocierpi, jeśli zniweluje on efekt eliksirów przeciwbólowych. Skinęła głową, przyjmując T-shirt i przyglądając się mu, ale nie miał nadruku. Casper zajął się sobą, więc Fire z trudem ściągnęła z siebie coś, co niegdyś było całkiem droga szatą. Materiał koszulki był całkiem przyjemny, do tego z pewnością wygodniejszy. Fire chciała spróbować przy okazji wstać, kiedy Tease robił coś w kuchni. Odłożyła Wizz-Wizza do popielniczki. Położyła bose stopy na chłodnej podłodze i uniosła się, ale w udzie zapulsował taki ból, że prawie jęknęła. Zagryzła mocno wargi, siadając ostrożnie z powrotem. Czuła się jak jakaś kaleka, ale nie zdołała zakląć pod nosem, kiedy dobiegł ją głos Caspra.
- Nie, na razie jestem, jak musiałeś zdążyć zauważyć, całkiem miła. - odparła rudowłosa, co chwila odgarniając kosmyki rozpuszczonych włosów za ucho i zaciągając się na nowo papierosem. Wtedy zauważyła coś, co przykuło jej uwagę już wcześniej. Jakaś książka na stole. Najwyraźniej roztargnienie mężczyzny dawało szansę Szkotce na zobaczenie, co to takiego. Dodatkowo obok zostawił zegarek, a przecież niemalże nigdy się z nim nie rozstawał. Przesunęła się na kanapie i wzięła tom, oglądając uważnie okładkę. Musiała widzieć podobne wydanie w osobistej biblioteczce ojca. Otworzyła ją, czując kruchość stronic. Uszami nadal wyławiała wszystkie odgłosy z kuchni, każde stukniecie noża czy szum wody w kranie. Ale oczami chłonęła tekst. Niby pierwszy raz czytała o czymś takim, ale wydawało się to jednocześnie znajome. Odłożyła ponownie papierosa. Dlaczego właśnie teraz Casper to czytał?
Fire posiadała skomplikowaną umiejętność łączenia faktów. Najpierw pomyślała o tym, co dawno temu usłyszała o horkruksach, później przypomniała sobie wieczór z veritaserum, kiedy Casper przyznał, że zamordował kogoś i stworzył... coś. Spojrzenie błękitnych oczu padło na złoty zegarek. Ze zdziwieniem uświadomiła sobie, że nigdy go nawet nie dotknęła. Wyciągnęła teraz bez zastanowienia palce i musnęła zdobioną oprawę. Podniosła go, rejestrując, że jest lekki i dobrze leży w dłoni.
Coś zdawało się emanować z przedmiotu. Pierwszy raz Fire miała do czynienia z tak specyficzną mocą. I chociaż chciała odłożyć zegarek, nie mogła. Już dawno powinna zadać pewne pytania, już dawno powinna przestać unikać tego tematu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Nottingham, Anglia
Galeony : 537
  Liczba postów : 337
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13550-casper-angel-tease#360782
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13560-potrzebujesz-czegos-zapraszam#361160
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13562-anielska-poczta#361164
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13561-casper-angel-tease#361163




Gracz






PisanieTemat: Re: I love that you got daddy issues   Pią Cze 16 2017, 03:04

Casper wielokrotnie próbował różnych metod rzucenia palenia papierosów i picia eliksirów pobudzających. Wszystko kończyło się porażką, ale doskonale wiedział, w jak beznadziejnym stanie był jego organizm w trakcie każdej takiej próby. Pewnie dlatego wcale nie upierał się przy tym, że Fire powinna na czas leczenia odstawić papierosy.
Starał się za bardzo Gryfonki nie obserwować, ale kątem oka zarejestrował jej walkę z samą sobą. Chciała wstać, ale najwyraźniej jej się nie udało. Cas mimowolnie uznał, że to dobrze - przynajmniej ma pewność, że się nie katuje. Przemknęło mu przez myśl, że może powinien jeszcze odezwać się do swojego znajomego uzdrowiciela i poprosić go, aby kiedyś wpadł i ponownie zerknął na Fire. Z drugiej strony obawiał się, że dziewczyna na trzeźwo w życiu na to nie pozwoli, a on jedynie narobi sobie kłopotów, długów i Merlin wie czego jeszcze.
To było dziwne uczucie - stać w kuchni z papierosem pomiędzy wargami, robiąc kanapki i uśmiechając się pod nosem do czegoś, co powiedziała siedząca na kanapie dziewczyna.
- Całkiem miła, huh? - Powtórzył z rozbawieniem jej słowa, ale więcej nic nie dodał. Wyrzucił niedopałek do popielniczki i ugryzł kanapkę trochę tak, jakby od tygodnia nic nie jadł (co w gruncie rzeczy nie było wcale tak nieprawdopodobne...). Przeniósł wzrok na Fire i zamarł w bezruchu, widząc ją z jego książką w ręku.
Najwyraźniej wyjątkowo popisywał się ostatnio swoim idiotyzmem. O ile zostawienie drzwi otwartych wyszło na dobre, o tyle zostawienie książki...
- Blassie. - Podszedł do niej i wyciągnął rękę po zegarek. Widział w oczach Gryfonki, jak bardzo stara się skojarzyć fakty. W końcu książka, którą przed chwilą przeglądała, koncentrowała się w większości na horkruksach. To nie było zwykłe tomiszcze - zawierało podoklejane strony z różnymi relacjami, legendami, dopiskami i dodatkowymi informacjami. Casper dalej pamiętał, jak absurdalne mu się to wszystko wydawało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 528
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 757
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear#362967
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl#363014
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear#363019




Gracz






PisanieTemat: Re: I love that you got daddy issues   Pią Cze 16 2017, 03:23

Gdyby to wszystko odbywało się w innym kontekście, nawet by do nich pasowało. Za oknem najwyraźniej słońce gasło. A może po prostu ciemne chmury zakrywały niebo, bo zbierało się na deszcz? Blaithin nigdy nie bała się burz. A już na pewno nie bałaby się jej teraz.
Z książki nie rozumiała wiele. Wszystkie symbole, nazwy, definicje i wskazówki zlewały się w jedno i nie umiała wyciągnąć konkretnych wniosków dotyczących tych niebezpiecznych przedmiotów. Kiedy Szkotce wydawało się, że coś już pojęła, kolejne zdanie zupełnie przeczyło poprzedniej informacji. Niektóre brzmiały zupełnie bezsensownie. Mimo wszystko zdawała sobie sprawę, jak bardzo ta wiedza jest niebezpieczna i wciągająca. Ojciec tylko raz przestrzegł Blaithin przed głębszym zainteresowaniem horkruksami. Nawet on, nawet taki miłośnik czarnej magii, który uczył ją wszystkiego. Jakim cudem Casper... mógł popełnić aż tak ogromny błąd? Wręcz niewybaczalny. Najbardziej w myśli Gryfonki wbiły się fragmenty o rozszczepianiu duszy.
Rozejrzała się zdezorientowana, gdy Tease wyrwał ją z głębokiego zamyślenia. Zegarek zdawał się ogrzewać i jednocześnie oziębiać dłoń Blaithin. Oddała go w ręce właściciela bez zawahania. Idiotycznie postąpiła, w ogóle zaglądając do książki i dając upust swojej ciekawości. Pewnie lepiej byłoby Szkotce bez świadomości, że istnieją aż tak przerażające rzeczy. Nadal nie mogła sobie uświadomić, że dusza Caspra jest rozdzielona. Jak on to zrobił? Czy to w jakiś sposób boli? A może czuje to jak wszechogarniającą pustkę? Jak w ogóle można funkcjonować bez fragmentu własnej duszy? Pytania pojawiały się jedne po drugim i Fire odczuła potrzebę zadania najważniejszego.
- Czy to możliwe, żeby duszę dało się scalić z powrotem w jedność?
Splotła palce na swoich kolanach i podniosła wzrok na człowieka, który osiągnął nieśmiertelność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Nottingham, Anglia
Galeony : 537
  Liczba postów : 337
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13550-casper-angel-tease#360782
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13560-potrzebujesz-czegos-zapraszam#361160
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13562-anielska-poczta#361164
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13561-casper-angel-tease#361163




Gracz






PisanieTemat: Re: I love that you got daddy issues   Pią Cze 16 2017, 03:33

Nie miał pojęcia, jakim cudem wszystko sprowadziło się do największego błędu jego życia, ale Casper ogólnie był pechowcem i nawet go to chyba nie zaskoczyło. Liczyło się to, że zegarek znowu znalazł się bezpieczny w jego dłoni. Nie mógł sobie przypomnieć, czy ktoś poza nim w ogóle kiedykolwiek miał szansę go dotknąć. Tease pilnował tego drobiazgu jak... no, jak kawałka swojej duszy. Zazwyczaj w ogóle się z nim nie rozstawał, a odłożenie go poza zasięg wyciągniętej ręki było wyczynem.
Zaśmiał się krótko, słysząc pytanie Gryfonki. Nie było to szydercze, bo wcale nie potępiał jej ciekawości. Chodziło raczej o to, że zadała całkiem sensowne pytanie, ale przy okazji takie, że odpowiedź była wyjątkowo... dziwna?
Usiadł na kanapie obok niej, przeczesując palcami włosy i zerkając na zegarek.
- Jest jeden sposób, ale może doprowadzić do śmierci - odparł szczerze, sięgając po swoją kanapkę. Czyli co, to już był normalny temat, który mogli poruszać przy herbatce i przekąskach? W sumie, zrobił dzbanek herbaty i miał kanapki... Casper zaczynał się czuć zaskakująco komfortowo ze świadomością, że Fire wie. - Skrucha.
Widział w jej oczach, że ma dużo pytań. Uniósł pytająco brew w dość zachęcający sposób. Przecież gorzej i dziwniej już być nie może...
Z dworu dotarło do nich ostrzegawcze grzmienie i Caspra nawet w duchu rozbawił fakt, że będzie burza. Oficjalnie mógł zacząć opowiadać straszne historie, skoro atmosfera już była idealna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 528
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 757
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear#362967
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl#363014
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear#363019




Gracz






PisanieTemat: Re: I love that you got daddy issues   Pią Cze 16 2017, 03:54

Wcześniej Fire myślała, że zegarek jest może jakąś ważną pamiątką i to dlatego Casper nosi go zawsze przy sobie. Szybko zaakceptowała ten fakt i już prawie nie zauważała, jak na niego zerkał albo obracał w dłoniach. To była po prostu część Tease'a. Teraz wiedziała już, że dosłownie. W taki sposób strzeżenie fragmentu duszy musiało być bezpieczniejsze niż zamknięcie w najlepszym sejfie banku Gringotta. Zresztą, ktokolwiek w ogóle miał pojęcia o tym, czym jest to złote cacko?
Przez chwilę obawiała się, że to go spłoszy. Że zniechęci się i zapadnie niezręczna cisza. Tymczasem śmiech zapewnił Fire, że między nimi zniknęły granice, że nie było czegoś, co mogło sprawy bardziej skomplikować... A to w paradoksalny sposób je ułatwiało.
- Czy naprawdę w prawie każdej naszej rozmowie musi pojawiać się śmierć? - spytała, uśmiechając się zgorzkniale. Nawet to nie było tak, że po prostu o niej napomykali co jakiś czas. Faktycznie stykali się z tą tajemniczą siłą. Fire dziwnie było myśleć o tym, że prawie zginęła w ramionach mężczyzny, który umrzeć nie może. - Powinniśmy się zgłosić do Munga.
Wyprostowała nogi, uważając na opatrunek sięgający niemal kolana. Czy nie powinna go jakoś zmienić? Nie wydawał się w żaden sposób wymagający uwagi, ale jak już musiała przeżyć to powinna uważać na dosłownie wszystko. Wzięła herbatę i wypiła łyk. Wolałaby więcej cukru, ale nie chciała wysyłać Caspra znowu do kuchni. Chciała, żeby trochę poopowiadał o tych całych horkruksach. Ojcu opadłaby szczęka, gdyby się dowiedział.
- W sensie żałowanie za to, co się zrobiło? I tylko tyle? Żadnych inkantacji, dziwnych rytuałów, krwi dziewic? - może i ton Fire był zdecydowanie kpiący, ale słuchała z uwagą. W tle o szyby zaczęły uderzać krople deszczu, chociaż szum wiatru nie wył potępieńczo, a powinien, z uwagi na idealną scenerię.
- Właściwie to nieśmiertelność nie jest wcale błogosławieństwem. - stwierdziła nagle Blaithin. Powinna współczuć z całego serca Casprowi, ale wiedziała, że nie chciałby żadnej litości. - Tylko przekleństwem. Teraz łączy nas jeszcze więcej!
Uśmiechnęła się, bo to było w istocie absurdalnie komiczne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Nottingham, Anglia
Galeony : 537
  Liczba postów : 337
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13550-casper-angel-tease#360782
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13560-potrzebujesz-czegos-zapraszam#361160
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13562-anielska-poczta#361164
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13561-casper-angel-tease#361163




Gracz






PisanieTemat: Re: I love that you got daddy issues   Pią Cze 16 2017, 04:04

Nie miał pojęcia, jakim cudem ze sobą wytrzymywali. Byli jednocześnie zupełnie różni i niesamowicie podobni, a to przecież stanowiło niezłą mieszankę wybuchową. Sam fakt, że oboje przeżyli sporo różnych dziwnych zdarzeń, powinien trzymać ich od siebie z daleka. Blaithin powinna znaleźć sobie spokojnego, optymistycznego faceta, przy którym zapomniałaby o traumatycznej przeszłości. Casper powinien znaleźć sobie uroczą i opiekuńczą dziewczynę, która pomogłaby mu z lękami.
Ale nie, ciągnęło ich do siebie. I jeszcze żyli!
- Nie wiem jak to działa, ale najwyraźniej tak - westchnął, przecierając dłonią twarz. Sam się zdziwił, że ten temat w ogóle go nie spłoszył. Może chodziło o to, że są w takim położeniu, że nawet niezbyt miałby jak uciec? Nie chciałby zostawić Blaithin samej, a psucie atmosfery w jedynym pomieszczeniu, w którym mogli aktualnie spędzać wspólnie czas, nieszczególnie wchodziło w grę.
- Podobno to tyle. Szczerze mówiąc, nie chce mi się w to wierzyć - przyznał. Na chwilę zamilkł, dojadając kanapkę i przy okazji trochę zbierając myśli. - Ciężko to przetestować, a zbyt wielu naocznych świadków nie ma, także... - Wiedział, jak to brzmi. Jakby był nieczułym psychopatą, który kogoś zamordował i teraz nie czuje się z tym nawet źle.
To już chyba nie zaskakiwało Blaithin, prawda?
Obserwował Fire uważnie, kiedy poruszyła temat nieśmiertelności. Na początku nie był pewien, czy sobie nie żartuje - ale nie, chyba faktycznie tak uważała. Kącik ust Tease'a podjechał do góry.
- I przy okazji się ze sobą zgadzamy. - Również się uśmiechnął, sięgając po swoją herbatę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 528
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 757
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear#362967
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl#363014
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear#363019




Gracz






PisanieTemat: Re: I love that you got daddy issues   Pią Cze 16 2017, 04:27

W ich przypadku wszystko było odwrotnie, zupełnie nie tak jak powinno, przekręcone do góry nogami. I może właśnie dzięki temu jakoś trwało. Fire nie wytrzymałaby z kimś innym. I już odpuściła sobie rozgrzebywanie tego, jak wyglądałaby przyszłość, gdyby nigdy na siebie nie wpadli. Z pewnością teraźniejszość nie była usłana różami, ale naprawdę mogło być gorzej. Teraz mieli siebie. Szkotka nabierała pewności, że dzięki temu byli zdolni przetrwać wszystko.
Oparła się o tył kanapy, rozkoszując jej miękkością i ciepłem herbaty, którą trzymała. Od nawału myśli Fire znowu rozbolała głowa, ale zignorowała to. Przynajmniej gorączka odrobinę ustąpiła. Zresztą nie musiała przejmować się swoim stanem, kiedy myśli skupiała wyłącznie na Casprze.
- No tak, to duże ryzyko. - zgodziła się, ale jednocześnie zastanowiła. Z góry założyła, że Tease'owi może zależeć na powrocie do zwykłego życia śmiertelnika. Bo Fire nie rozumiała, jak można pragnąć takiej mocy. Czy życie nie traciło swojego sensu, jeśli trwało wiecznie? Nie żeby w ogóle jakiś miało, ale nieśmiertelność nie była nawet żadnym przywilejem. Nie chroniła od cierpienia ani przemijania. Z tego, co pamiętała dziewczyna, Casper zabił tamtego człowieka z nienawiści. Dlaczego miałby czuć skruchę? Torturował go i zasłużył na taki los. Wszystko to wydawało się trudne do zrozumienia i jakieś poplątane.
- Brak kawałka duszy nie jest aż tak uciążliwy? - spytała w końcu, wzdychając i pijąc herbatę. - Co by się stało, gdyby ktoś zniszczył zegarek? Da się go w ogóle zniszczyć?
Spojrzała na złote wieczko, wyglądające bardzo niepozornie. Kryło w sobie coś niezwykle drogocennego, ale wydawało się wręcz zwyczajne. W tamtej chwili pomyślała o tym, że może Tease rzeczywiście zaczynał doceniać, że miał możliwości, o którym inni tylko śnili. Może w ogóle nie podchodził do tego jak ona sama... Kolejne słowa mężczyzny uspokoiły Blaithin.
- To też ciekawe... Bo jestem pewna, że w tym samym czasie, kiedy ty próbowałeś uciec przed śmiercią raz na zawsze, ja szukałam sposobu, żeby uciec przed życiem.
Nigdy nie wspominała o tym, że próbowała popełnić samobójstwo. Wciąż kryła przez Tease'm parę sekretów, ale teraz wcale ich aż tak nie strzegła. Fire nie odczuwała potrzeby krycia się z pewnymi sprawami, bo miała dziwną pewność, że Casper po prostu zrozumie.
- Więc jakbym dźgnęła cię nożem - spytała, palcem dotykając jego klatki piersiowej w miejscu, gdzie znajdowało się serce. Nadal przełamywanie bliskości było dla dziewczyny czymś kompletnie nowym, ale i fascynującym. - nie mógłbyś umrzeć?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Nottingham, Anglia
Galeony : 537
  Liczba postów : 337
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13550-casper-angel-tease#360782
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13560-potrzebujesz-czegos-zapraszam#361160
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13562-anielska-poczta#361164
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13561-casper-angel-tease#361163




Gracz






PisanieTemat: Re: I love that you got daddy issues   Pią Cze 16 2017, 05:17

- "Aż tak"? - Zmarszczył brwi i odstawił kubek z herbatą na stolik, przy okazji kładąc tam też zegarek. Schowałby go do kieszeni, ale w końcu horkruks stał się głównym tematem ich rozmów. Wzrok Caspra automatycznie uciekał w tamtą stronę i widział, że u Fire było podobnie. - Czuję to nawet wtedy, kiedy o tym nie myślę. To po prostu taka pustka, jakby... Nieustające uczucie niepokoju. To skomplikowane. Mam wrażenie, że samo posiadanie horkruksa nie pozwala mi odczuć skruchy. Tak jakby to było zabezpieczenie? - Przymknął na chwilę powieki.
Gadał od rzeczy, a przynajmniej tak to musiało brzmieć dla Gryfonki. Casper czuł teraz niewiarygodną ulgę i chyba go nie obchodziło, jak dziwnie rudowłosa musiała się z tym czuć. Nigdy nie rozmawiał z nikim o tym przeklętym przedmiocie, o swoich odczuciach ani przemyśleniach. Jeśli wcześniej traktował ją szczególnie, to teraz stawało się to nierealne.
- Zniszczenie zegarka to nieodwracalne zniszczenie tego kawałka mojej duszy. Można to zrobić tylko czymś bardzo potężnym, na przykład jadem bazyliszka.
Poczuł nieprzyjemny dreszcz, gdy Blaithin tak ich porównała. Zerknął na nią niepewnie. Nie wiedział, co nim bardziej wstrząsnęło. Ona, odrzucająca życie, czy on tak "pragnący" nieśmiertelności?
- To była najgłupsza decyzja mojego życia i wcale nie chodziło o uniknięcie śmierci - powiedział, zanim zdążył się powstrzymać. - Nigdy za szczególnie nie lubiłem mojego życia, więc to nie o to chodziło. Chciałem się przekonać, że jestem wystarczająco silny. Że to ja wszystko kontroluję.
Odchrząknął, podciągając nogi na kanapę i siadając po turecku. Zrobiło mu się gorąco, a serce rozbijało mu się szaleńczo po klatce piersiowej. Blaithin wiedziała o nim prawie wszystko.
- Szczerze? Nie próbowałem, chociaż cholernie kusi. Możliwe, że moje ciało jest tak odporne jak zegarek. Możliwe, że żadna zadana mi rana nie byłaby śmiertelna i wszystko by się leczyło. Możliwe, że umarłbym, ale cząstka mnie i tak pozostałaby w zegarku. Nie wiem.
Spojrzał w błękitne tęczówki dziewczyny, mając wrażenie, że nawet przez tak delikatny kontakt cielesny Blaithin jest w stanie wyczuć jego przyspieszone bicie serca.
- Chcesz spróbować? - Puścił jej oczko, uśmiechając się niewinnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 528
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 757
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear#362967
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl#363014
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear#363019




Gracz






PisanieTemat: Re: I love that you got daddy issues   Pią Cze 16 2017, 05:44

Kiedy ojciec pierwszy i ostatni raz powiedział Blaithin o horkruksach napomknął o tym, że sam Tom Riddle z nich korzystał. Teraz, gdy słuchała Caspra, uświadamiała sobie jak niewiele wie. Wcześniej rudowłosa sądziła, że odkryła wiele z czarnoksięskich tajemnic, ale najwyraźniej istniały rzeczy o których nie miała pojęcia. I nie wiedziała, czy nie pozostać w tej bezpiecznej sferze nieświadomości czy pozwolić sobie na ciekawość.
- Próbuję, ale naprawdę ciężko mi to zrozumieć. - powiedziała szczerze, bo wyobrażenie sobie tak dziwnej pustki wymagało wiele wysiłku. A na to dziewczyna zwyczajnie nie była gotowa, kiedy wciąż tylko eliksiry utrzymywały ją w przytomności. - To znaczy, że nigdy nie będziesz się mógł poczuć w pełni szczęśliwy?
Z jakiegoś powodu taka myśl drażniła Szkotkę. Aktualnie nie było osoby, która zasłużyła sobie choć na chwilę prawdziwego, czystego szczęścia bardziej niż Casper. Chociaż ze względu na to, przez co przeszedł. Nie mogła pojąć, że w chwilach, kiedy czarnowłosy wybuchał śmiechem, mógł nadal odczuwać ten osobliwy niepokój. Że mącił najlepsze momenty, że tkwił jak drzazga w sercu Tease'a. Tym bardziej nie rozumiała tego całego "zabezpieczenia". Zawsze uważała, że to śmierć w pełni decyduje, kiedy nadejdzie odpowiedni czas. Słyszała oczywiście bajkę o trzech braciach, którzy przejęli nad nią kontrolę, ale nie sądziła, że to w ogóle możliwe. Podchodziła do wszystkiego sceptycznie i z powątpiewaniem. To już nie mieściło się w przysłowiu o byciu kowalem własnego losu.
Również odłożyła herbatę i podciągnęła do siebie kolana, żeby oprzeć na nich brodę. Na dworze burza rozszalała się na dobre. Huk to zwiększał się to wyciszał, czasami trzaskając pobliskimi drzewami. Blaithin nie potrafiła zwracać uwagi nawet na oślepiające błyski.
Kiwała tylko głową, z jakiegoś powodu nie chcąc przerywać. Zresztą i tak nie wiedziała, jak to wszystko komentować. Mogła rzucać sarkastyczne komentarze, ale nie tego pewnie oczekiwał Casper. Wynikał z tego taki morał, że czasami nie powinno się ingerować we własny los i zmieniać prawa natury.
- I tak zupełnie samodzielnie doszedłeś do tego wszystkiego? - spytała w końcu Fire, mając nadzieję, że te wszystkie informacje nie pomieszają jej się zaraz w głowie. Casper musiał chyba mieć jakiegoś pomocnika? Wszystko to wymagało pewnie mnóstwo czasu poświęconego poszukiwaniom, jakieś przygotowania też pewnie były... Odruchowo przysunęła się trochę bliżej, gdy rozbrzmiał kolejny grzmot.
- Wszystko to brzmi niesamowicie. - przyznała, spuszczając wzrok i wodząc palcem w górę. Zatrzymała go, zahaczając o krawędź koszulki Tease'a. Jej też łomotało serce, zafascynowane, ale i zmartwione. Wykończone wszystkimi ostatnimi wydarzeniami. - Ale z tak olbrzymią mocą trzeba się obchodzić ostrożnie. Jesteś inteligentny, więc pewnie nigdy się nie zapomnisz.
Odwzajemniała spojrzenie, starając się poukładać to sobie w głowie. Już sama nie wiedziała, czy ma jeszcze jakieś pytania. Pokręciła tylko przecząco głową na ostatnie pytanie Caspra. Nie byłaby zdolna, nawet gdyby zapewnił ją, że kompletnie nic się nie stanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Nottingham, Anglia
Galeony : 537
  Liczba postów : 337
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13550-casper-angel-tease#360782
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13560-potrzebujesz-czegos-zapraszam#361160
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13562-anielska-poczta#361164
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13561-casper-angel-tease#361163




Gracz






PisanieTemat: Re: I love that you got daddy issues   Pią Cze 16 2017, 06:01

Fire musiała być przemęczona, ale słuchała go ze szczerym zaciekawieniem. Casper widział powagę i spokój, z jakim przyjmowała jego słowa. Dzięki temu nie czuł się uwięziony ze swoim problemem we własnej głowie.
Mógł śmiało stwierdzić, że pierwszy raz nie czuł się samotny i zdany tylko na siebie.
- Nie sądzę, żeby dało się to tak w pełni zrozumieć. Ja wciąż mam z tym problem. - Nagle się zaniepokoił. Blaithin powinna teraz odpoczywać, a nie zastanawiać się nad czymś takim. W jego obowiązku leżało podanie jej znowu eliksiru, sprawdzenie jej stanu... To nie był czas na opowiadanie historii życiowych. Fire dopiero co prawie umarła. - Już nigdy nie mogę poczuć się w pełni jakikolwiek, bo nie jestem pełny.
Spojrzał w stronę okna tylko dlatego, że ogarnęło go paskudne przygnębienie i nie chciał tego pokazywać Blassie w swoim spojrzeniu. Nie speszył się, nie chciał uciec, ta rozmowa była prawdopodobnie jedyną "terapią", na jakąś mógł się zgodzić. Potrzebował jednak chwili na ogarnięcie sytuacji, która z minuty na minutę stawała się coraz bardziej nierealistyczna.
- Pracowałem dla mężczyzny, który się tym interesował. W pewnym momencie po prostu stwierdziłem, że jestem wystarczająco silny, żeby to zrobić. - "W pewnym momencie", czyli po dokonaniu morderstwa - ale tego chyba nie musiał powtarzać? Był prawie pewien, że Gryfonka doskonale pamięta ich rozmowę na ten temat.
Nie mógł nie zauważyć, że się do niego przysunęła. Co więcej, miał wrażenie, że sam aż pochylił się w jej stronę.
- Gdybym był inteligentny, nie byłoby tematu - mruknął, teraz pochylając się w pełni świadomie. Jakim cudem wciąż nie wiedział, na czym stali? Jak działała ich relacja? Parę godzin temu w dość drastyczny sposób przekonał się, że nie wyobrażał sobie życia bez Blaithin. Jednocześnie dalej głosik z tyłu głowy podpowiadał mu, że jest ostatnią osobą, która mogłaby ją uszczęśliwić. A Gryfonka zasługiwała na tak wiele dobrego! - Czy to źle, że poruszamy sprawy życia i śmierci, a ja myślę o tym, że chcę cię pocałować? - Spytał cicho i spokojnie, a gdy skończył, łagodnie musnął wargi Blaithin swoimi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 528
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 757
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear#362967
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl#363014
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear#363019




Gracz






PisanieTemat: Re: I love that you got daddy issues   Pią Cze 16 2017, 22:38

Magia lecznicza działała bardzo uspokajająco, a umysł dziewczyny mógł tylko przetwarzać informacje bez głębokiego ich przeżywania. Rozmawiali o rzeczach, przez które zginęły setki, jeśli nie tysiące czarodziejów. Rzeczach niebezpiecznych, strzeżonych w najwyższej tajemnicy zapewne przez same Ministerstwo. Horkruksów bał się nawet ojciec Fire. Taka moc powinna przerazić rudowłosą, powinna zmienić zupełnie sposób patrzenia na Caspra, który przecież był mordercą. Ale tak się nie stało.
- Znasz w ogóle kogokolwiek, komu też by się to udało? - spytała, spodziewając się jednej odpowiedzi. Nawet, jeśli istniał jakiś człowiek w Londynie czy w ogóle Wielkiej Brytanii, który posiada horkruksa, na pewno by się tym nie chwalił. Blaithin doceniała, że Tease akurat przed nią się otworzył. Słowa o tym, że nie jest pełny były tak szokująco prawdziwe, że Fire poczuła ukłucie w piersi. Zdecydowanie byli zbyt młodzi, żeby borykać się z takimi problemami.
- No i to sobie udowodniłeś... - stwierdziła, próbując wyobrazić sobie zaledwie dwudziestoletniego Caspra, który tworzy horkruks. Nie pytała o sam proces, wystarczająco wiele usłyszała. Z pewnością dowodziło to, że Tease nie był przeciętnym czarodziejem, a jego moc miała wielki potencjał. Fire nie należała do najbardziej wyrozumiałych ludzi, ale na następne słowa czarnowłosego pokręciła przecząco głową. - Nie, każdy ma prawo popełniać błędy. Nawet takie błędy.
Nie chciała zadawać najważniejszego dla nich pytania: "Kim my dla siebie jesteśmy?". Gdzieś głęboko w podświadomości czuła, że doskonale zna odpowiedź, ale nie jest na nią jeszcze gotowa. W życiu Blaithin nigdy nie było czasu na jakieś sentymenty - jeśli chciała kiedykolwiek zaznać szczęścia, musiała nauczyć się żyć chwilą. I żyła tą chwilą, kiedy czuła gorący oddech Caspra, niemalże łaskoczący skórę. Fire nigdy nie wyobrażała sobie, że dopuści kogoś tak blisko. Że pozbędzie się całkowicie dystansu między nią, a jakąś osobą. Najwyraźniej Tease był wyjątkowy pod każdym względem.
Fire rozchyliła usta, żeby udzielić jakiejś błyskotliwej, zabawnej odpowiedzi, ale nie zdążyła. I w ciągu sekundy słowa, które miała wypowiedzieć, rozpłynęły się. Przyjemny dreszcz przemknął po kręgosłupie Szkotki i zacisnęła drobną piąstkę nieco mocniej na materiale ubrania Caspra. Nie mogła nadziwić się temu, jak bardzo ją oszałamiał. Odbierał wszelki rozsądek, sprawiał, że skupiała się tylko i wyłącznie na nim. Delikatnie oddała pocałunek, zbyt słaba, żeby przyciągnąć go bardziej do siebie. Odsunęła się, ale tylko na moment, żeby móc lekko przytulić się do torsu mężczyzny.
- Wiesz co, Cassie? - spytała szeptem, chłonąc bijące od niego ciepło. Szum deszczu i wiatru sprawiał, że Fire jeszcze bardziej zamykały się oczy. Do tego w pomieszczeniu zrobiło się ciemno. Westchnęła cicho, bo jeszcze tydzień temu, gdyby usłyszała, że znajdzie się w takiej sytuacji nie mogłaby w to uwierzyć. Nie chciała zasypiać, ale miała tak wycieńczone ciało, że tego nie kontrolowała. - Wcale nie jesteś taką złą pielęgniarką. Opowiadasz świetne historie na dobranoc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Nottingham, Anglia
Galeony : 537
  Liczba postów : 337
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13550-casper-angel-tease#360782
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13560-potrzebujesz-czegos-zapraszam#361160
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13562-anielska-poczta#361164
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13561-casper-angel-tease#361163




Gracz






PisanieTemat: Re: I love that you got daddy issues   Pią Cze 16 2017, 23:09

Casper był w ogóle w szoku, że Blaithin tak łatwo to do siebie dopuszcza. Najwyraźniej słyszała już coś o horkruksach i nie było w tym nic dziwnego - takie rody jak Dear zapewne posiadały ogromne biblioteki i siłą rzeczy dziewczyna miała ogromną wiedzę na tak czysto magiczne tematy. To jej opanowanie tak bardzo go zaskakiwało. Jakim cudem nie traktowała go przez to wszystko inaczej, gorzej? Zbliżali się do siebie z każdą spędzoną wspólnie chwilą, podczas gdy każde ich słowo zdawało się mieć na celu zwiększenie dystansu. Casper nie rozumiał, dlaczego Fire nie widzi w nim złego człowieka, od którego powinna trzymać się z daleka.
Skoro jej ojciec obawiał się horkruksów, jak posiadanie jednego świadczyło o Casprze?
Tease nie lubił wspominać powodu, dla którego w ogóle się na to zdecydował. Gdyby ci wszyscy nauczyciele, którzy tak go chwalili i widzieli przed nim świetlaną przyszłość, dowiedzieli się o tym horkruksie i o tym, jak mężczyzna się stoczył - zapewne zapłakaliby się na śmierć. Jedynym plusem żałosnego życia Caspra było to, że nie zawiódł wcale aż tylu osób. Nie musiał borykać się z rodziną, prawda?
- Nie wierzę w to. - Jego zdaniem niektóre błędy były zbyt poważne, aby je lekceważyć lub wybaczać. Dalej miał wyrzuty sumienia - sam wobec siebie, swojej głupoty i nadętego ego.
Jak bardzo kiczowato brzmiałoby stwierdzenie, że dla takich chwil z Blaithin warto było żyć? Casper dość często miewał nieco depresyjne (aby nie powiedzieć "samobójcze") myśli i niesamowicie dużo dobrego czerpał z tych pozytywnych refleksji, które nie opuszczały go, jeśli tylko był z Fire. W jej towarzystwie potrafił się rozluźnić, potrafił czasem zapomnieć o swoich problemach.
Przytulił ją do siebie ostrożnie, ale przy tym dość stanowczo, aby czuła się stabilnie. Przesunął przy tym delikatnie jej nogi, żeby nie leżała zbyt wykrzywiona. Odgarnął jej z czoła parę kosmyków włosów i mruknął pytająco, gdy go zagadnęła. Wydawała mu się tak delikatna, tak krucha...
Z trudem powstrzymał śmiech, słysząc jej stwierdzenie.
- Polecam się.
Fire przysypiała, a jemu pozostawało trzymanie jej blisko i napawanie się każdą mijającą sekundą. Z tego wszystkiego nie zorientował się nawet, kiedy jego powieki zaczęły opadać - a gdy dotarło do niego, że zasypia i jak potworne to jest, było już za późno i najzwyczajniej w świecie poddał się zmęczeniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 528
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 757
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear#362967
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl#363014
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear#363019




Gracz






PisanieTemat: Re: I love that you got daddy issues   Pią Cze 16 2017, 23:51

Była pewna, że nigdy nie zapomni o tej rozmowie w czasie burzy. Podobnie jak o innych momentach spędzonych z Casprem. Blaithin nie pozostawało nic innego, jak zaakceptowanie tego, kim jest Tease i co przeżył. Nie wyobrażała sobie, że mogłaby tak po prostu go odrzucić, a przerwanie ich relacji nie wchodziło w grę. Potrafiłaby się w ogóle ponownie odnaleźć w świecie bez Caspra? Nawet, jeśli komplikował on wszystko w najbardziej pokręcony sposób?
Mimo to, w ramionach Tease'a wszystko wydawało się prostsze i łatwiejsze. Fire nie potrzebowała więcej. Dzięki Casprowi mogła czuć się bezpieczna. W końcu nie obawiała się, że będzie za chwilę musiała bronić się przed kimś albo, że ktoś ją skrzywdzi. Nie zaciskała nerwowo palców na różdżce. Zasnęła tak, jakby nic jej nigdy nie miało zagrozić. Uśmiechnęła się jeszcze do siebie, zdumiona, że istnieją momenty aż tak piękne.
Po otworzeniu oczu na początku nie wiedziała, czy jest środek nocy czy już poranek, bo zasłony utrudniały przenikanie promieniom słonecznym. Poza tym pierwszym co poczuła, był piekielnie uciążliwy ból wszystkich mięśni. Najwyraźniej odstawienie eliksiru na te kilka godzin okazało się kiepskim pomysłem. Fire powinna bardziej pilnować tego, żeby go brać, ale nie mogła poradzić nic na to, że tak nędznie sobie radziła. Najchętniej zasnęłaby tak długo, że by obudzić się, kiedy znowu będzie w pełni sił. Zaakceptować swoją słabość mogła najwyżej na dzień czy dwa. Ale stan Fire wcale się nie poprawiał w zaskakującym tempie.
- Znowu zasnęłam. Merlinie. - wymamrotała cicho pod nosem, bo ostatecznie wręcz położyła się na Casprze, a nie powinna ze względu na mięśnie, które teraz wołały o pomstę do nieba. Na początku obawiała się poruszyć i zmienić pozycję na wygodniejszą. - Cassie, śpisz? - spytała nagle głośniej.
Sen w przypadku Caspra był czymś niecodziennym, dlatego raczej spodziewała się, że całą noc po prostu leżał, nie chcąc się odsuwać. Tymczasem chyba naprawdę zmrużył oko na jakiś czas. Może bliskość Fire pozwalała mu łatwiej zasnąć, powstrzymać w jakiś sposób paraliżujący lęk? Kiedy Szkotka pomyślała o wszystkich tych nocach spędzonych samotnie, nie rozumiała, jakim cudem się wysypiała. Przecież wiedząc, jak to jest spać tuż obok czarnowłosego, prawdopodobnie nigdy już nie będzie umiała zasnąć w samotności.
Może i nie będzie musiała.
- Muszę wziąć kąpiel, bo nie wytrzymam. - poinformowała stanowczo, jeśli zamierzał protestować. Wystarczyło ustać na nogach... To nie mogło być aż tak trudne, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Nottingham, Anglia
Galeony : 537
  Liczba postów : 337
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13550-casper-angel-tease#360782
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13560-potrzebujesz-czegos-zapraszam#361160
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13562-anielska-poczta#361164
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13561-casper-angel-tease#361163




Gracz






PisanieTemat: Re: I love that you got daddy issues   Sob Cze 17 2017, 00:09

Gdyby tylko mógł, to od razu zacząłby żałować, że pozwolił sobie na coś tak idiotycznego jak sen. Faktycznie łatwiej było mu się przemóc, jeśli znajdował się obok Fire, która tak go wyciszała i uspokajała. Dzięki niej zapominał o konsekwencjach, jakie przynosił ze sobą odpoczynek. Ale potem targały nim koszmary, których zwyczajnie miał już dość. Teraz doszło do nich kolejne wspomnienie, przez które ciężej było mu nabrać oddech.
Obudził go głos Blaithin. Ocknął się gwałtownie, spinając wszystkie mięśnie i tym samym automatycznie mocniej przyciskając do siebie drobne ciało dziewczyny. Klatka piersiowa falowała mu pod wpływem nierównomiernego oddechu, a własny puls dudnił mu nieprzyjemnie w uszach. Potrzebował paru sekund na zorientowanie się w sytuacji, puszczenie Gryfonki i względne uspokojenie swojego organizmu.
Mruknął coś, co miało być przeprosinami, ale wyszło mu mało wyraźnie. Chodziło częściowo o wczepianie się w nią, a częściowo o sam fakt, że zamiast pozostać czujnym, to pozwolił sobie na drzemkę. Przetarł lekko dłonią twarz, chcąc się jak najszybciej rozbudzić. Może i kanapa miała miękkie poduszki, ale i tak nie było zbyt wygodnie spać na niej w takiej pół-siedzącej pozycji. Skoro jego wszystko bolało, to co miała powiedzieć Dearówna, która dodatkowo miała pare gojących się ran?
- Eliksir! - Przypomniał sobie. Złapał bez zastanowienia swoją różdżkę i zaklęciem przywołał buteleczkę z lekiem. Podsunął ją rudowłosej. - Jak wypijesz, to możesz pójść się wykąpać - uśmiechnął się niewinnie. Jeszcze nawet nie wstała, a on już się martwił. A może nie "już", tylko "wciąż"?
Ostrożnie wstał, zostawiając Blaithin samą na kanapie. Odnalazł czysty ręcznik, posprzątał kubki po herbacie i dzbanek, w którym napój był już lodowaty. Pozostawił wannę z wlewającą się do niej wodą i wyjrzał przez okno. Skończyło się to tylko gwałtownym odsunięciem i cichą wiązanką przekleństw rzuconą pod nosem. Casper poprawił zasłony. Przynajmniej były jasne, więc w pomieszczeniu nie panował aż tak potworny mrok. Na dworzu było zdecydowanie zbyt słonecznie - jakimś cudem nadszedł kolejny dzień.
- Możesz wstać? - Spytał po krótkiej chwili, chociaż brzmiało to dość dziwnie. Obawiał się wcześniej zadawać tego typu pytań, bo nie chciał, aby Fire zmuszała się do udowadniania, jaka to jest silna. Zależało mu przecież na tym, aby wyzdrowiała, a nie katowała się przy każdym kroku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 528
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 757
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear#362967
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl#363014
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear#363019




Gracz






PisanieTemat: Re: I love that you got daddy issues   Sob Cze 17 2017, 00:35

Zauważyła, że musiały go nękać jakieś koszmary, tak jak i ją poprzedniej nocy. Tym razem w snach towarzyszyła Gryfonka jedynie ciemność, więc nie było wcale tak źle. Tyle, że Fire miała asa w rękawie. Długie miesiące poświęciła nauce, jak w pełni kontrolować swoje sny za pomocą zaklęcia. Tylko dzięki temu dobrze sypiała i poradziła sobie z tym problemem. Teraz pomyślała, że koniecznie powinna nauczyć tego Caspra. Przecież w taki sposób mógłby nie ulegać aż tak swojej fobii. Pamiętała, że tłumaczył, że nie polega ona jedynie na koszmarach, ale pozbycie się ich musiało być pierwszym dużym krokiem w kierunku wyleczenia się.
Starała się za wszelką cenę nie krzywić, ale Szkotce niemalże zabrakło tchu. Nie chodziło o samo cierpienie wynikające ze szkód, jakie pozostawiła czarnomagiczna klątwa. Taka bliskość oddziaływała na Blaithin dwa razy mocniej niż na normalnego człowieka. I mimo, że nie była zła, to jednak w tamtej chwili wolała móc swobodnie zaczerpnąć choć odrobinę oddechu.
- Śmiesz stawiać mi warunki, Tease? - prychnęła rozbawiona, biorąc buteleczkę i obracając ją w palcach. Chyba naprawdę włączyć mu się opiekuńczy tryb, a Fire nie wiedziała, co o tym sądzić. Uznała ostatecznie, że to miła odmiana, gdy ktoś jeszcze się troszczył. - Przez ciebie mam ochotę zrobić na przekór, ale niech będzie.
Wypiła duszkiem porcję wywaru, myśląc o tym, co będzie jeśli zapasy się wyczerpią. Chociaż na razie i tak zużywała mniej niż powinna, więc mogli odpuścić sobie martwienie się tym. Na myśl o opuszczeniu kanapy, Fire od razu się ożywiła. Już w ogóle zapomniała, jakie to uczucie - rozprostować nogi. Usiadła prosto i dotknęła stopami podłogi.
- Tak myślę. - powiedziała i w ostatniej chwili powstrzymała się przed dodaniem "Ale pomocna dłoń wcale by nie zaszkodziła". Przecież nigdy nie przyjmowała od nikogo pomocy. Dlaczego w ogóle pomyślała o czymś tak głupim? Stary, wyuczony nawyk karcenia samej siebie w myślach nie mógł dać spokoju Blaithin. - Możesz zapalić kilka świec, będzie romantycznie i przy okazji nie zabiję się o własne nogi.
Wiedziała, że patrzy, więc upadek nie wchodził w grę. Wstała chwiejnie. W głowie nie kręciło się tak mocno, jak przy pierwszej próbie. Mogła zrobić pierwszy krok w stronę łazienki i drugi.
- No popatrz, jaka jestem dzielna. - uśmiechnęła się, zadowolona z tego, że daje radę. Po kilku metrach uświadomiła sobie, że długo nie pociągnie. Ból stawał się nie do zniesienia, dlatego z ulgą oparła się o framugę drzwi. Jak na początek, odniosła sukces. Musiała tylko wziąć nową koszulkę od Caspra i mogła przesunąć palcami po tafli wody w wannie, badając jej temperaturę. Pogodziła się z tym, że nie będzie mieć później okazji włożyć jakichś normalnych spodni. Przynajmniej ubrania pachniały Casprem, dzięki czemu ciągle czuła, jakby był tuż obok, na wyciągnięcie dłoni.
- Coś jeszcze? - rzuciła tylko, zanim zaczęła się rozbierać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Nottingham, Anglia
Galeony : 537
  Liczba postów : 337
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13550-casper-angel-tease#360782
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13560-potrzebujesz-czegos-zapraszam#361160
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13562-anielska-poczta#361164
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13561-casper-angel-tease#361163




Gracz






PisanieTemat: Re: I love that you got daddy issues   Sob Cze 17 2017, 12:11

Casper próbował zaklęć pomagających kontrolować sny, ale nie przynosiły żadnych rezultatów. Chodziło chyba o barierę psychiczną - do opanowania tego czaru musiał pogodzić się z myślą, że pójdzie spać. On z kolei nawet i bez koszmarów miał wstręt do tej czynności. Fobia nie dawała mu spokoju. Najwyraźniej był na tyle silny, aby rozedrzeć swoją duszę, ale nie na tyle, aby rzucić zaklęcie pomagające ze spokojnym snem.
Zrobiło mu się głupio, że tak ją mocno złapał, ale zupełnie nad tym nie panował. Był jeszcze zbyt zaspany i wytrącony z równowagi na przekomarzanie się co do eliksiru, toteż jedynie uniósł kącik ust w nieco grzecznościowym uśmiechu.
Chciał pomóc Blaithin, ale szybko doszedł do wniosku, że lepiej najpierw dać jej spróbować. Zapalił wszystkie świeczki, dzięki czemu pokój stał się o wiele bardziej rozjaśniony. Światło nie było pomarańczowo-żółte, jak normalnego ognia. Płomienie dawały złoto-biały blask, bardziej przypominający promienie słoneczne.
Znał upór Gryfonki i wiedział, że chce udowodnić, że daje sobie radę sama. Ona z kolei powinna mieć świadomość, że Casper w razie potrzeby bez zastanowienia rzuci się, aby jej pomóc. Obserwował uważnie jak dziewczyna chwiejnie idzie do łazienki, obracając bezwiednie różdżkę w palcach. Gotów był rzucić odpowiednie zaklęcie, aby złapać ją przed wylądowaniem na podłodze.
- Nie jestem zaskoczony - przyznał spokojnie, bo spodziewał się właśnie tego po Blaithin. I tak nie stracił czujności. Dopiero po chwili zorientował się, że dalej stoi na środku salonu i patrzy się na Fire, chociaż powinien jej chyba dać trochę prywatności. Potrząsnął lekko głową w odpowiedzi na jej pytanie i przeszedł do kuchni. Aż dziwnie było widzieć tę wnękę wypełnioną normalną żywnością - Tease nieszczególnie dbał o to, aby jadać regularne i pełnowartościowe posiłki. Posprzątał trochę (ależ się z niego pedant zrobił!), nie zapominając o poplamionej kanapie. W końcu usiadł przy pianinie i przesunął palcami po klawiszach, naciskając je łagodnie i napawając się cudownym dźwiękiem. Nie potrzebował nut, po prostu zaczął grać, powstrzymując się od śpiewu. Jakimś cudem przy Blaithin właściwie zawsze miał ochotę zasiąść do pianina...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 528
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 757
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear#362967
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl#363014
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear#363019




Gracz






PisanieTemat: Re: I love that you got daddy issues   Sob Cze 17 2017, 21:30

Fire nie przeszkadzało to, że Casper głównie milczał. Dotychczas odpuszczała sobie myślenie o tym, że pewnie jej narzucone towarzystwo wcale nie musiało mu aż tak odpowiadać, tylko że coraz więcej ponurych refleksji dopadało Blaithin. Tease musiał być daleko od klubu, a to na pewno sprawiało, że się martwił. Dodatkowo opieka nad kimś tak mocno zranionym też musiała być czymś, czego Cassie nie robi na co dzień. Na szczęście Fire umiała już chodzić, a to znaczyło, że niedługo będzie mogła wyjść z mieszkania o własnych siłach. Nie mogła nadziwić się temu, że ciągle jest zmęczona. Zaczynała nawet podejrzewać, że już nigdy nie odzyska pełni sił i będzie tak powolna, a do tego rozkojarzona.
Drzwi do łazienki pozostawiła przymknięte i weszła do wanny ostrożnie. Musiała uważać na każdy ruch, żeby przypadkiem nie urazić nadal świeżych ran. Już i tak czuła się, jakby ból pulsował w każdym mięśniu. Casper nie mógł jej zobaczyć, więc Fire krzywiła się do woli. Woda łagodziła cierpienie i dziewczyna westchnęła cicho. Siedziała tak i uśmiechnęła się do siebie, kiedy usłyszała dźwięki pianina. Tę piosenkę akurat znała i wyjątkowo lubiła. Nigdy nie powiedziała wprost Casprowi, że naprawdę gra przepięknie. Mogłaby słuchać już zawsze tej muzyki. Mogłaby na zawsze zostać w tym mieszkaniu. Ale przecież doskonale wiedziała, że nie może. Ojciec na pewno będzie próbował ją odnaleźć. Może nawet posunie się do tego, że przyjdzie tutaj? Blaithin przełknęła ślinę, myśląc o tym, że to wszystko naprawdę się stało. Niemalże ją zabił. Liczyła na to, że mimo jego podłego charakteru i okrucieństwa, nie pozwoliłby jej umrzeć. W końcu nie bez powodu poświęcił tyle czasu na uczenie Fire... Ale pamiętała wściekłość w jego chłodnych oczach. Pamiętała każde słowo, gorsze od setki sectusempr. Przetarła twarz i skupiła się na tym, żeby się po prostu umyć.
You've been hit by a smooth criminal
Owinęła wokół siebie ręcznik, żeby zakryć całe ciało. Miała już po prostu skierować się do drzwi, ale nagle świat zafalował, jakby ktoś ściął Gryfonkę z nóg zaklęciem. Musiała złapać się krawędzi umywalki i powoli zsunąć się w dół, oddychając ciężko. Najbardziej przestraszyła się, że Casper mógł się w czymś zorientować, ale nadal zajęty był fortepianem. Wzięła kilka głębokich oddechów, nie poddając się ogarniającej panice. Ta nagła ciemność przed oczami... Fire zrobiło się zimno. Dasz radę, Dear, to nic trudnego. W końcu podźwignęła się na nogi i popchnęła drzwi do łazienki.
- Cudownie grasz. A kiedy utwór, którego nuty specjalnie spisywałam? - spytała, uśmiechając się niemrawo. Liczyła na odwrócenie uwagi mężczyzny. Wzięła koszulkę i doczłapała się do kanapy, siadając na niej z wytchnieniem. Wzrok Szkotki padł na pergamin i kałamarz, z których korzystał Casper, kiedy pisał do Oasis. - Mogę napisać list?
Musiała powiadomić chociażby Liama, że wszystko w porządku, tylko nie będzie jej jakiś czas w Hogwarcie. Tylko czy nie zdziwi go jakaś obca sowa? Fire uznała, że dopisze o chorobie Dzióbka, to powinno być wystarczającym kłamstwem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Nottingham, Anglia
Galeony : 537
  Liczba postów : 337
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13550-casper-angel-tease#360782
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13560-potrzebujesz-czegos-zapraszam#361160
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13562-anielska-poczta#361164
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13561-casper-angel-tease#361163




Gracz






PisanieTemat: Re: I love that you got daddy issues   Sob Cze 17 2017, 22:03

Gdyby mógł, nie przestawałby grać. O ile łatwiej było oddawać siebie przez uderzanie tak zwyczajnych klawiszy! Casper nie odczuwał wielkiej więzi z każdą piosenką, ale niektóre przemawiały do niego na zupełnie innym poziomie. Mógł wyrzucić z siebie tak wiele, po prostu siedząc przy fortepianie. Zatracał się w łagodnych dźwiękach, na spokojne wszystko przerabiając w myślach.
I'm telling you, just watch your mouth...
Oberwał sectumsemprą raz, ale pomoc uzyskał niemalże od razu. Pamiętał tamten ból i wiedział, że jego rany wolno się goiły - co miała powiedzieć Fire? Nie mógł wyobrazić sobie cierpienia, które musiała znieść dziewczyna. Nie mógł wyobrazić sobie tego, że ona uciekła. W takim stanie się teleportowała! W takim stanie pomyślała o nim i to do niego trafiła...
Well, they say the sky's the limit...
Starał się do siebie nie dopuścić złości, ale nie mógł powstrzymywać jej w nieskończoność. Blaithin nie powiedziała, co dokładnie się wydarzyło - lecz najważniejszego było łatwo się domyślić. Wiedział, że wróci do domu, a skoro miała w planach zamordowanie ojca... To była prosta kalkulacja. Najwyraźniej pan Dear jakimś cudem to wszystko rozpracował i postanowił zabić córkę.
Just wait 'til I get through...
Casper nie był pewien, na kogo jest bardziej zły. Miał ochotę po prostu dźgnąć się w serce (i przetestować, na czym polega umieranie osoby posiadającej horkruksa) za to, że nie powstrzymał Fire. Znał jej plan, przynajmniej częściowo. Dodatkowo usłyszał przepowiednię od Andrei! Wiedział, co spotka Blaithin, ale to zignorował.
Jednocześnie miał ochotę wyjść z tego mieszkania, odnaleźć dom Dearów i najzwyczajniej w świecie zamordować ojca Fire. To tą złość tak bardzo próbował od siebie odsunąć, bo obawiał się, co jest w stanie zrobić pod jej wpływem. Na samą myśl o tym, jak ten mężczyzna skrzywdził jego Blassie, robiło mu się gorąco. Znał to uczucie, doświadczył już go wcześniej. To nie była zwykła irytacja, ani normalna złość. To była nienawiść, która zdawała się w pełni przejmować jego ciało. To była furia, pod wpływem której popełniał niewybaczalne czyny...
Because I'm bad, I'm bad...
Na chwilę jakby zapomniał o obecności Blaithin, a przecież była w pomieszczeniu obok. Miał szczerą nadzieję, że daje radę i nie dzieje się nic niepokojącego. Będzie przecież musiał zmienić jej opatrunki... Obawiał się również, że eliksir skończy się przedwcześnie. Ale przecież bez problemu uda mu się zdobyć więcej, prawda? Bowery nie był jedynym jego znanym uzdrowicielem. Casper z odpowiednią motywacją potrafił zdobyć wszystko.
You've been hit by a smooth criminal...
Podniósł głowę na Fire, gdy wyszła z łazienki. Uśmiechnął się lekko, słysząc jej pochwałę. Wyglądała w pewnym sensie nieco lepiej, ale i gorzej. Tease nie był w stanie tego wyjaśnić.
- Zaraz? - Zaśmiał się cicho. Ćwiczył ten utwór, znał jego nuty już na pamięć, o tekście nie wspominając. I nieodłącznie All of me kojarzyło mu się z Gryfonką, dzięki czemu nabierało to zupełnie innego, większego znaczenia. - Jasne - przytaknął w temacie listu. - Lepiej po kąpieli? - Rzucił, naciskając parę przypadkowych klawiszy. Wróci do grania, musiał się tylko upewnić, że dziewczynie nic się nie dzieje.
Zorientował się, że nie przeszkadza mu obecność Blaithin nawet w najmniejszym stopniu. Cieszył go widok jej siedzącej na tej kanapie, w jego koszulce. Nie przejmował się zegarkiem leżącym niedbale na stoliku, otwartą czarnomagiczną książką. Czuł się tak... komfortowo.
Bardziej, niż gdy był w mieszkaniu sam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 528
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 757
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear#362967
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl#363014
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear#363019




Gracz






PisanieTemat: Re: I love that you got daddy issues   Pon Cze 19 2017, 06:55

Próbowała zignorować cichy głosik z tyłu głowy, szepczący, że Cassie zaraz zada najgorsze z pytań. W końcu kto nie chciałby wyjaśnień, co dokładnie się stało? Nieczęsto dziewczyna wykrwawiała się na czyimś progu... Tymczasem Tease nie pytał mimo upływającego czasu. Fire przypuszczała, że może nie było dogodnego momentu, a może po prostu milczał ze względu na jej samopoczucie. Nie skojarzyła, że mógł sam domyślić się przebiegu wydarzeń - w końcu powiedziała jedynie o powrocie do domu, pomijając plan popełnienia morderstwa właśnie w tamten weekend. Mogła zostać zaatakowana w zupełnie przypadkowym zaułku. Ostatecznie uznała mylnie, że po prostu się tym nie interesuje, a tak było o wiele lepiej i wygodniej. Przynajmniej Blaithin miała nikłą pewność, że nikt się do tej sytuacji nie wplącze. Na to nie mogłaby pozwolić Tease'owi.
Wiele dałaby za to, żeby po prostu poznać myśli czarnowłosego i dowiedzieć się, jak to wszystko odczuwa. Mimo tego, że byli tak blisko, bliżej niż Fire ośmieliła się być z kimkolwiek wcześniej, nadal stanowił swego rodzaju zagadkę. Czuła się, jakby miała mnóstwo wskazówek i tropów, ale nie mogła poskładać tego w całość.
- Świetnie. - skomentowała, słuchając śmiechu Caspra z przyjemnością. Ciekawe, czy ktoś mu kiedyś powiedział, że ma piękny uśmiech? Nie tak banalnie piękny, ale mający w sobie coś więcej, jeśli w ogóle dało się tak powiedzieć o zwykłym uniesieniu warg. Fire bardzo łatwo odróżniała prawdziwy, szczery uśmiech od tego, który był na wpół udawany.
Wzięła pergamin i zamoczyła pióro w czarnym atramencie. Nie zastanawiała się długo co napisać, wolała załatwić to szybko. Pisząc "Batmanie", odpowiedziała na pytanie, nie odrywając wzroku od listu.
- Wprost wybornie. Mam nadzieję, że rachunek za ciepłą wodę nie będzie wyjątkowo wysoki...
Nakreśliła parę zdań dość niedbałym charakterem pisma o tym, że została na dłużej w domu i bardzo się nudzi. Na koniec wspomniała o chorobie Dzióbka i odłożyła pergamin. W końcu nie musiała go wysyłać od razu. Gryfonkę bardziej interesował utwór, który miał zaprezentować Tease.
W jakiś sposób czuła, że to nie będzie zwykłe wykonanie. Właściwie to nawet oczekiwała, że słowa pokieruje do niej. I przygotowała się psychicznie na kompletny zachwyt. Uśmiechnęła się nawet do siebie, przypominając o tym, jak kiedyś żartowali z jej omdlewania.
Teraz nie wydawało się to wcale tak nieprawdopodobne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Nottingham, Anglia
Galeony : 537
  Liczba postów : 337
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13550-casper-angel-tease#360782
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13560-potrzebujesz-czegos-zapraszam#361160
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13562-anielska-poczta#361164
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13561-casper-angel-tease#361163




Gracz






PisanieTemat: Re: I love that you got daddy issues   Wto Cze 20 2017, 11:50

Chciał wyjaśnień. Chciał się wplątywać w to wszystko, wyjątkowo bardzo chciał komuś pomóc. Widział, że jest potrzebny - Blaithin nigdy by tego nie przyznała, ale nie radziła sobie sama w tej sytuacji. Ostatnie zajścia były pierwszym krokiem do uświadomienia jej tego. Casper nie zamierzał teraz odpuścić i dusił w sobie wszystkie pytania, a było ich wiele. Coś paliło go w środku i sprawiało, że nie mógł normalnie oddychać. Powstrzymywał złość - może był zbyt zmęczony, aby ją w pełni odczuwać? A może po prostu tak panicznie bał się, co jest w stanie zrobić pod jej wpływem, że skutecznie ją blokował.
Teraz miał coś innego, na czym powinien się skoncentrować. Fire wyglądała lepiej i choć Caspra to cieszyło, miało to swoje minusy - teraz w każdej chwili spodziewał się jej głupiej decyzji o wyjściu. Nie wiedział, co zrobi w chwili, gdy rudowłosa powie coś takiego, ale nie czuł się na siłach na obmyślanie tego teraz. Po co? Mogli ten wspólny czas wykorzystać jak najprzyjemniej.
Nie wiedział, że z taką łatwością zacznie grać. Zaskoczyła go czystość w jego głosie i fakt, że bez większego problemu odsunął na bok wszystkie myśli, poza jedną - poza Blassie, której z głowy pozbyć się nie mógł. Zorientował się w trakcie tego drobnego występu, że siedzi przy pianinie niemalże bokiem, aby tylko patrzeć na Gryfonkę. Jak żałosne musiało być to jego maślane spojrzenie?
- ‘Cause all of me loves all of you...
Uśmiechnął się mimowolnie, ponieważ tekst tej piosenki pasował idealnie. Cas po skończeniu potrzebował chwili na nabranie oddechu i uspokojenie swojego serducha, które chyba chciało wyskoczyć mu z klatki piersiowej. To możliwe aby czuć się zażenowanym swoimi własnymi emocjami?
Cóż, teraz wszystko zależało od reakcji Blaithin...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 528
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 757
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear#362967
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl#363014
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear#363019




Gracz






PisanieTemat: Re: I love that you got daddy issues   Pon Lip 10 2017, 23:46

Po tak długim czasie Casper zaczął otwierać oczy Blaithin. Nie było to na pewno łatwe ani proste zadanie - Fire tak kurczowo trzymała się swoich przekonań, na wpół wpojonych przez ojca, i wszystkich kłamstw, że bardzo powoli docierały do niej oczywiste prawdy. Nikt nie poradzi sobie tak zupełnie w pojedynkę i wcale nie chodziło tu o siłę. Rudowłosa przyzwyczajała się do tego, że nie od każdej pomocy musi tak usilnie uciekać.
Ta relacja mimo wszystko nie powinna wywierać na Fire pozytywnego wpływu, a mimo to właśnie tak się rozwijała i dziewczyna nie wiedziała już, czy powinno ją to bawić czy może bardziej niepokoić. W tamtej chwili jedyne o czym myślała to Cassie i muzyka tak piękna i głęboka, że przepadła. Nawet gdyby bardzo chciała, nie potrafiła odwrócić wzroku. Wstrzymała oddech, ale ostatecznie musiała zaczerpnąć trochę powietrza. Najbardziej w Szkotkę uderzał refren - to musiało być szczere, prawdziwe. Tease wyraził całego siebie w zaledwie paru minutach.
Minęła chwila zanim zorientowała się, że jego palce przestały przesuwać się po klawiszach.
- Jesteś niesamowity. Niezwykły. - nie umiała mówić głośniej niż szeptem, ale zapanowała taka cisza, że mógł bez problemu usłyszeć Fire. Przygryzła lekko wargę. - To było coś więcej niż melodia. Niż słowa. Możesz grać dalej?
Była świadoma tego, że powoli uzależnia się od jego głosu i muzyki pianina. I wiedziała, że to będzie najlepsze z jej wszystkich uzależnień.
Kilka dni spędzone wspólnie z pewnością były sporym przełomem. Nie wyszło tak źle, jak można byłoby się spodziewać. Fire chciała czuć się bezpiecznie, ale świeże rany nadal przypominały o wszystkich poprzednich wydarzeniach. Uznała, że odejście będzie rozsądnym wyjście z sytuacji. Nie mogła opuścić Caspra bez słowa i skazywać na zamartwianie się jedyną osobę, dla której tak bardzo chciała dobrze. Może nawet zacząłby szukać Fire? Z drugiej strony rozmowa mogłaby zatrzymać Szkotkę w tym mieszkaniu na dłużej. Przestała wierzyć w to, że będzie umiała się  z łatwością oprzeć. Z jakiegoś powodu stała się podatna na to, co mówił albo robił Casper. Nigdy nie ulegała, ale wiedziała, że przy nim trudno będzie wytrwać w tym postanowieniu.
Pozostawało napisanie liściku, więc znalazła kawałek pergaminu i naskrobała parę słów starannie. Wystarczyło poczekać aż Casper wyjdzie z mieszkania, żeby zrobić drobne zakupy i wymknąć się do Hogwartu.








To niesamowite, jak wiele dla mnie zrobiłeś. Nie mam nic, czym mogłabym Ci to wynagrodzić. Dziękuję za wszystko, ale sama muszę sobie teraz poradzić. Znasz mnie dobrze. Piszę, żebyś nie musiał się przejmować, jeśli zamierzałeś. Jestem już dużą dziewczynką.
Odezwę się wkrótce, postaraj się nie zapłakać na śmierć... Ach, no tak.


Twoja na zawsze,
Blassie



/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

I love that you got daddy issues

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
retrospekcje
-