IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Urodzinki według Dearów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 24
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 329
  Liczba postów : 178
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14052-scorpius-alex-dear#371458
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14057-witam-z-otwartymi-rekoma#371582
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14058-scorpius-alex-dear#371584
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14056-scorpius-a-dear#371580




Gracz






PisanieTemat: Urodzinki według Dearów   Czw 15 Cze - 22:51


Retrospekcje

Osoby: @Blaithin "Fire" A. Dear, @Michaela A. Dear, @Scorpius A. Dear
Miejsce rozgrywki: Mieszkanie nr 65, Kamienica 17, Aleja Amortencji, Hogsmade
Rok rozgrywki: 8 maja 2017 roku
Okoliczności: Scorp nie spodziewał się, że ktokolwiek będzie pamiętał o jego urodzinach. Rzeczywistość okazała się inna, bo przynajmniej najbliższa rodzina postanowiła jakoś uczcić te wydarzenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 471
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 723
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear#362967
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl#363014
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear#363019




Gracz






PisanieTemat: Re: Urodzinki według Dearów   Pią 16 Cze - 17:47

Nie co dzień kończyło się dwadzieścia cztery lata. Fire uświadomiła sobie, że wyjątkowo dawno się  nie widziała ze Scorpiusem, a przecież czas mknął błyskawicznie. Nie przejmowała się tym, bo ostatnio miała mnóstwo na głowie. Ciągle coś się działo, a w dodatku była w klasie owutemowej, więc na tę rudą główkę spadł ogrom nauki. Dodatkowo dochodziły obowiązki wynikające z bycia prefektem, o czym wiedziała zarówno Michaela jak i Scorpius. Daleko było im do typu rodzeństwa, które ingeruje w swoje życia i spędza mnóstwo czasu razem. Trwali obok siebie, ale nie zapominając o drugiej osobie. Tym razem to były urodziny Scorpa, więc Fire nie zamierzała przepuścić takiej okazji. Z tego co wiedziała, nie zamierzał robić jakiejś hucznej imprezy w wyśmienitym lokalu, ale to nawet lepiej. Co prawda, niezbyt uśmiechało się Blaithin siedzieć w jednym pokoju z siostrą... Dla brata mogła się postarać i próbować nie rzucać w jej stronę uszczypliwych komentarzy tysiąca razy na minutę. Jedynie niechętnie spojrzenia. W ogóle nie pamiętała kiedy ostatnio byli gdzieś we trójkę.
Założyła coś zwyczajnego i pasującego do jej gustu. Przypięła sobie jeszcze tylko srebrną broszkę wysadzaną rubinami w kształci klucza wiolinowego do piersi i związała włosy w zgrabny kok. Wyszła do Hogsmeade z papierosem w ustach. Fire miała zaskakująco dobry humor i nawet nuciła coś pod nosem, szukając domu Scorpiusa. Jeszcze nigdy w nim nie była i w sumie ciekawiło ją, jak się urządził. Wcześniej pomieszkiwał z Liamem, więc częściej się widywali, ale teraz znowu zaczynali się oddalać. Pod kurtką miała pomniejszone prezenty, opakowane w ciemnozielony papier i przewiązane czarną wstążką. Połaziła trochę po sklepach i znalazła coś idealnego. Obawiała się tylko, że Scorpius widząc, co dostał, zacznie ją ściskać, a wtedy będzie musiała wbić mu różdżkę w oko.
W końcu znalazła odpowiednie drzwi i poprawiła włosy. Miała nadzieję, że będzie dużo alkoholu, bo chciała się dobrze bawić, a ostatnio nie umiała bez jakichś wspomagaczy. Naprawdę zakrawało to o alkoholizm, ale pocieszała się tym, że Scorpius miał jeszcze gorzej. W końcu on był już stuprocentowym alkoholikiem. Zapukała i skrzyżowała ramiona, czekając aż podejdzie i otworzy.
- No siemanko, żulu. Rok bliżej do śmierci, gratulacje. - uśmiechnęła się, widząc twarz brata, ale oczywiście go nie uściskała ani nic. Bez ceregieli przepchnęła się przez drzwi i zagwizdała głośno, oglądając wystrój salonu. - Ile za to wybuliłeś?
Wszystko utrzymane było w jasnych barwach, a to nie był do końca gust Gryfonki. Pomyślała, że ona sama najchętniej pomalowałaby ściany na czerwień albo zieleń. Do tego hebanowe meble! Ale wiedziała, że jeszcze długo minie zanim wyniesie się z domu Liama w Dolinie Godryka i poszuka czegoś na własną rękę. W ogóle przyszłość dziewczyny była bardzo niepewna.
- A ona dalej się nie zjawiła? - spytała, mając na myśli swoją kretyńską siostrę. Walnęła się na kanapę z westchnieniem, zrzucając przy okazji dwie poduszki na podłogę. Glany położyła na oparciu i uśmiechnęła raz jeszcze. Była wyjątkowo wygodna. - Chcesz prezenty teraz czy później? No i mów co tam u ciebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 24
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 329
  Liczba postów : 178
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14052-scorpius-alex-dear#371458
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14057-witam-z-otwartymi-rekoma#371582
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14058-scorpius-alex-dear#371584
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14056-scorpius-a-dear#371580




Gracz






PisanieTemat: Re: Urodzinki według Dearów   Pią 16 Cze - 20:47

Szczerze mówiąc, do głowy mu nie przyszło, że rodzina może jednak go odwiedzić. Miał wrażenie, że pomimo faktu, że mieszka teraz na stałe w Hogsmade i tak nikt nie przyjdzie, i nie złoży mu życzeń. A nawet jeśli nikt by rzeczywiście o nim nie pamiętał, nikomu nie robiłby wyrzutów. Każdy ma swoje życie i swoje obowiązki. Zatem, niespecjalnie nawet ogarnął mieszkanie, zwłaszcza, że nie spodziewał się tłumu gości.
Rzeczywiście, Blaithin i Scorpowi daleko było do rodzeństwa, które ingeruje nawzajem w swoje życie. Jemu taka opcja bardzo odpowiadała i choć nie do końca się do tego przyznawał, to jednak czasami o niej myślał. W końcu, była jego młodszą siostrzyczką, którą kiedyś tak bardzo starał się uchronić przed szaleństwem ojca.
Siedząc sobie spokojnie na fotelu, czytał książkę, gdy usłyszał pukanie do drzwi. Wstał i skierował się do przedpokoju, po czym ujrzał burzę rudych włosów. W oczy rzuciła mu się również broszka z rubinem w kształcie klucza wiolinowego. Pierwszy raz widział ją w takiej biżuterii i musiał przyznać, że było to dla niego miłym zaskoczeniem. Miał w zamiarze przytulić ją na przywitanie, ale wiedział, że jeśli posunie się o coś takiego, może stracić oko czy coś w tym stylu, więc z kamienną twarzą przepuścił ją do środka. Jej uwaga o żulu tylko go rozbawiła, przez co uśmiechnął się blado i powiedział:
- Nie wierzę, że pamiętałaś. - Wcale nie miał problemu z alkoholem. Pił stosunkowo rzadko, pomimo tego, że pracuje jako barman w Trzech Miotłach i ma kontakt z napojami wyskokowymi na co dzień, ale już chyba powszechnie się przyjęło, że wiecznie jest pijany. Ale spokojnie - gdyby miał problem, próbowałby się z nim jakoś uporać. Póki co, miał tylko problem z dwiema innymi używkami, jakimi są kawa i papierosy. I najlepiej niech tak pozostanie.
Wpuścił ją przodem do salonu, machając przy tym lekko różdżką - na stole stało pełno opróżnionych filiżanek po czarnej kawie, więc pozbył się ich, posyłając je do kuchni.
- Nie na tyle dużo, żeby pożyczać kasę od naszych zbzikowanych starych - odpowiedział, spoglądając na Fire z ukosa. Wiedział, że teraz najpewniej analizuje to, jak brat urządził sobie mieszkanie. Zarówno, był też przekonany, że ten styl do niej nie przemawia. Właściwie, zastanawiało go, kiedy jego siostra wreszcie wyniesie się z domu Liama i zamieszka gdzieś sama. Już dawno powinna to zrobić, w końcu jest taka niezależna.
Na wzmiankę o siostrze, przewrócił oczami i powiedział poirytowany:
- Och, przestań już. - Usiadł obok niej, podnosząc przy tym poduszki z podłogi i bawiąc się poszewką jednej z nich.
- W sumie, obojętnie - odniósł się do pytania o prezenty, podświadomie jednak będąc zaskoczonym, że coś dla niego kupiła. Sama jej obecność i fakt, że pamiętała o jego urodzinach sprawiały, że było mu cieplej na sercu. Nawet nie oczekiwał, że cokolwiek od niej dostanie. - Co u mnie? - kontynuował. - Chyba nic przesadnie ciekawego. A ty, Fire, masz jakieś newsy? - spytał poruszony, spoglądając siostrze w oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 55
  Liczba postów : 53
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14284-michaela-anika-dear#376972
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14614-why-are-you-so-mad#389925
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14291-michaela-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14290-michaela-a-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Urodzinki według Dearów   Pią 16 Cze - 21:29

Urodziny Scorpiusa trafiały się tylko (a może aż) raz w roku, ale to były te wyjątkowe, dwudzieste czwarte! Michaela nie była z bratem w zażyłych stosunkach, tylko czasem wymieniali listy i to nie jakieś specjalnie obszerne. Ona nie ingerowała w jego życie, on nie ingerował w jej i wszyscy byli zadowoleni. Ale mimo wszystko uznała, że skoro jej własny, rodzony brat się dzisiaj starzeje, wypadałoby się pojawić, może też złożyć życzenia. Bo ona naprawdę doceniała fakt, że jeszcze w dzieciństwie starał się chronić ją i tę brzydszą przed okropnym ojcem, ale po prostu tego nie okazywała, bo nie uważała okazywania uczuć za potrzebne. Jednak tak dla odmiany, raz na jakiś czas chyba mogła się z nim zobaczyć, w końcu w domu przechodził to samo piekło co ona. Więzy krwi i te sprawy. Założyła na siebie swoją ulubioną, granatową czapkę, lekko za duży biały sweter i ciemne jeansy, po czym wyszła do Hogsmeade.
Liczyła, że Fire jednak nie przyszła. Może się rozchorowała, miała jakiś... wypadek. Michaela nie miała ochoty widywać jej szpetoty. Chociaż to były urodziny Scorpa, pewnie nie chciałby żadnych awantur, więc musiała uzbroić się w sporą dozę cierpliwości, żeby w razie czego znosić jej niedojrzałe zagrywki. Ewidentnie Blaithin zachowywała się, jak młodsza siostra i to dużo młodsza, bo nawet jeszcze nie zrozumiała, że tłuczenie wszystkich po gębie nie rozwiązuje problemów.
Krukonka zaopatrzyła się w alkohol, choć sądziła, że brat ma go pod dostatkiem. Z drugiej strony, w jego przypadku nigdy dosyć! Znała adres, dlatego bez problemu tam trafiła i zapukała do drzwi.
- Siema, bracie - przywitała się, gdy otworzył drzwi, od razu wciskając mu ozdobną torebkę z butelkami pełnymi alkoholu. - Wszystkiego najlepszego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 471
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 723
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear#362967
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl#363014
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear#363019




Gracz






PisanieTemat: Re: Urodzinki według Dearów   Sob 17 Cze - 23:57

W ogóle to zastanawiała się wcześniej, czy broszka nie jest przesadą. Ale tak bardzo podobała się Fire i dodatkowo przypominała o ważnej jej osobie, że po prostu ją wzięła. Wyglądała ślicznie, chociaż była przygaszona. Nie to co sama Fire - przez ten jeden wieczór chciała być prawdziwym promyczkiem. Odpuścić sobie przejmowanie się wszystkim, co miało nadejść. Po części dla samej siebie, po części dla Scorpiusa.
- Przecież jestem najlepszą siostrą na świecie, nie mogłabym zapomnieć! - odparła z łobuzerskim uśmieszkiem. Najwyraźniej w ogóle nie doceniał jej zdolności zapamiętywania dat urodzin. Poza tym miała nadzieję, że nie pamięta już, jak ostatnio się upiła i musiał ratować ją przed śmiercią z rąk jakiegoś brutala. Powiedziała wtedy, że jest najgorszą siostrą, ale była porządnie zamroczona alkoholem, więc wolała, żeby Scorp jej tego nie wypominał. Zresztą - starała się.
Parsknęła drwiącym śmiechem.
- Za fuchę w Departamencie Tajemnic płaciliby ci tyle, że nigdy nie musiałbyś od nikogo pożyczać. - zauważyła. Nie kwestionowała tego, że wolał zająć stanowisko barmana w podrzędnym barze, a nawet troszeczkę popierała. W końcu to był trochę sprzeciw przeciwko ojcu, który na pewno ledwo to znosił, że jego dziedzic robi za ladą... Z tego, co Fire kojarzyła to Scorp robił jakieś kursy, ale nie wiedziała, czy coś wskórał. Wystroju mieszkania głośno nie skomentowała, jak zwykle zostawiając swoją opinię dla siebie.
Chwilę tak leżała na kanapie, obserwując brata, ale w końcu zmieniła pozycję na siedzącą. Nie byłaby sobą, gdyby nie dała najlepszych prezentów pod słońcem - czułaby się wręcz urażona, gdyby Scorpius stwierdził, że nie są świetne.
- Żadnej nowej laski? - spytała, podnosząc na niego rozbawione, błękitne oczy. Z kieszonki w kurtce wyciągnęła maleńkie pudełeczko i położyła je na stoliku przy kanapie. Za pomocą różdżki powiększyła prezent do naprawdę sporych rozmiarów. - Nie, u mnie kompletna pustka.
Nie była to prawda, ale nigdy nie lubiła dzielić się swoim życiem. Tymczasem ktoś zapukał do drzwi i Fire nie zdążyła ugryźć się w język:
- To na pewno nasza ulubiona siostrzyczka. Idź otwórz.
Bawiła się wstążką, zerkając ku drzwiom. Oczywiście, nie myliła się i usłyszała głos Michaeli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 24
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 329
  Liczba postów : 178
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14052-scorpius-alex-dear#371458
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14057-witam-z-otwartymi-rekoma#371582
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14058-scorpius-alex-dear#371584
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14056-scorpius-a-dear#371580




Gracz






PisanieTemat: Re: Urodzinki według Dearów   Pon 19 Cze - 14:51

Sam gest, że siostry go odwiedziły uznał za kochany, dlatego nawet gdyby wszczęła się pomiędzy nimi jakaś kłótnia i tak uważałby, że to fajny wieczór. Jednak, nie na co dzień widywał się z rodziną, dlatego takie momenty, kiedy byli prawie wszyscy razem (brakowało Gale'a), były na swój sposób wyjątkowe.
- Myślę, że jednak siebie przeceniasz - powiedział złośliwie, ale nieszczerze. Nie uważał jej za najgorszą siostrę na świecie, mimo że ciągle pamiętał o tamtym incydencie w jednym z barów, kiedy była okropnie pijana i wdała się w mugolską bójkę. Z drugiej strony, jak każdy, miała swoje wady, jednak Scorp nauczył się tego, żeby nie zwracać uwagi tylko na negatywy, ale dostrzegać w człowieku również te pozytywne strony. Podchodził z takim nastawieniem do każdego człowieka i może właśnie dlatego miał stosunkowo niewiele wrogów.
- Nawet bez pracy w Departamencie Tajemnic nie muszę pożyczać - oznajmił, wzruszając ramionami. I tak miał w planach niebawem podjąć tę pracę, jednak wymagała ona nieco wyższych kwalifikacji niż bycie barmanem (choć i tak wyglądało już na to, że Scorp jest bliżej końca niż początku, by spełnić wymagania do zostania niewymownym). Nie znał zdania Fire na ten temat, ale pod jednym względem miała rację - praca w Ministerstwie Magii przynosiłaby mu znacznie większe zarobki, wręcz dwa razy takie. Dla takich pieniędzy był w stanie się poświęcić.
- Chciałbym cię uświadomić, że nie jestem w związku od około dwóch lat... Więc odpowiadając na twoje pytanie: nie, żadnej nowej laski - odpowiedział, nieco poirytowanym głosem. Czy ona sądziła, że nadal bawi się kobietami? O dziwo, od czasów studiów bardzo sporadycznie zdarzało mu się mieć z jakimiś do czynienia, a jeśli już tak się działo, to wcale nie uciekał z obiecującej relacji, a co więcej, nawet próbował w jakiś sposób je podbudowywać. To, że nic z tego nigdy nie wychodziło to już inna sprawa. Nie wiedział dlaczego, ale jej podejście chyba działało mu na nerwy. Ona sama, raz w życiu (chyba że o kim innym nie wiedział), miała chłopaka, na dodatek mugola i to tylko dlatego, by wkurzyć tym ojca.
Trochę wyczuł, że chyba nie do końca mówi mu prawdę, ale niespecjalnie w to ingerował. Jeśli nie chciała go o czymś powiadomić - okej, spoko.
Na jej uwagę o siostrze, wysłał jej tylko spojrzenie mówiące coś w stylu "zachowuj się", po czym skierował się do drzwi wejściowych. Rzeczywiście, Blaithin się nie myliła, bo w progu ujrzał Michaelę.
- Hej! - przywitał się zadowolony, ściskając ją (może nawet trochę za mocno) i zapraszając do środka. Od razu otrzymał od niej niezbyt lekką torebkę, w której dojrzał kilka różnych rodzajów alkoholi, zapakowanych w ozdobne butelki. Czy to jakaś przenośnia do tego, że ma ponoć problem z alkoholem? Tak czy siak, jedynie bawiły go te wszystkie uwagi, odnośnie tego, że nadużywa trunków (bo doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że wcale tak nie jest!), więc zadowolony przyjął od niej prezent i podziękował. Zastanawiało go tylko, skąd Miśka wytrzasnęła to wszystko - przecież miała dopiero 16 lat! Zaprowadził siostrę do salonu, w którym siedziała rudowłosa, po czym zapytał:
- Co chcecie do picia? Zaproponowałbym wam jakiś alkohol, ale Fire nie umie panować nad tym, ile powinna wypić, a ty Miśka, jesteś jeszcze niepełnoletnia, więc jakby ktoś z zewnątrz, nie daj Boże, dowiedziałby się, że ci go podałem, to odpowiadałbym przed Wizengamotem za demoralizację własnej rodzonej siostry... Więc mogę wam zaoferować... wodę, kawę, herbatę, jakiś sok albo kakao - powiedział poważnym tonem, spoglądając na miny sióstr.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 55
  Liczba postów : 53
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14284-michaela-anika-dear#376972
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14614-why-are-you-so-mad#389925
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14291-michaela-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14290-michaela-a-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Urodzinki według Dearów   Pon 19 Cze - 22:32

Była lekko w szoku, gdy brat ją uściskał, w dodatku tak mocno, że chyba o mało co nie złamał jej żeber. Nie była przyzwyczajona do takich gestów, ale mimo wszystko postanowiła okazać trochę człowieczeństwa i sztywno poklepała go po plecach - w sumie to dlaczego nie, przecież jakby nie patrzeć to był jej brat. Gdyby odważył się ktoś inny, zapewne skończyłby pobity.
- Miażdżysz - wykrztusiła w końcu i wyślizgnęła się z objęć Scorpa. Weszła do mieszkania, przy okazji rozglądając się - było jasno i przestronnie, czyli dla Michaeli całkiem w porządku. Tylko jeden element psuł otoczenie - Fire siedziała w salonie, czyli raczej nie miała żadnego wypadku i najwyraźniej dalej żyła. No ale cóż, w sumie Mad była na to przygotowana.
- Hej, siostro - powiedziała z lekko złośliwym uśmiechem i zajęła sobie wygodne miejsce na jednym z foteli.
- No chyba sobie żartujesz - skomentowała słowa Scorpiusa. - Znaczy w sumie to trochę rozumiem, ale Fire może pić soczek.
Albo może nie pić nic, niech usycha - przemknęło Michaeli przez myśl, ale nie chciała wywoływać żadnych spięć, więc musiała się powstrzymać od takich wypowiedzi. Chociaż skoro Blaithin miała problemy z alkoholem, to nie powinna mieć do niego dostępu, prawda? A Mad za niecałe dwa miesiące miała być już pełnoletnia, pić umiała z umiarem, to gdzie był problem? Wzruszyła lekko ramionami, zakładając nogę na nogę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Urodzinki według Dearów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
retrospekcje
-