IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Boisko Quidditcha

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14 ... 18  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Filadelfia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1599
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1594
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11001-daisy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11218-stokrotka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11249-listy-do-daisy#303189
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11219-daisy-manese




Administrator






PisanieTemat: Boisko Quidditcha   Sob Mar 25 2017, 11:59

First topic message reminder :

Wydawało się, że Daisy gra całkiem spokojnie, bo ani nikt w nią nie uderzał tłuczkami, ani ona sama nie próbowała tego robić. Nic dziwnego, że łapanie kamyków wychodziło jej tak świetnie i miała ich już dobry tuzin. Śmigała na swojej super miotle, nie dając się trafić żadnemu tłuczkowi, które chociaż nie odbijane w jej stronę, to wydawały się same za nią latać. I znowu jeden z nich był wyjątkowo uparty i Daisy już widziała śmierć w oczach i niemalże wyobraziła sobie jak ląduje na ziemi razem z koszem kamyków, które rozsypują się dookoła i może jeszcze połamaną miotłą. Przyśpieszyła jednak i przechytrzyła wszystkie te okropne piłki, w końcu miała z nimi niemałe doświadczenie. Złapała przy okazji jeszcze parę kamyków, szło jej naprawdę wyśmienicie.

Kamyczki: 2-> 6+6=12
Tłuczki: 2->1-> 4
Przerzuty: 14-> 11

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 217
Dodatkowo : fire poka dupe
  Liczba postów : 140
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12813-rayener-arthas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12818-relacje-rayenera-wielkiego-wspanialego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14402-raju#381403
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12817-rayener-arthas




Gracz






PisanieTemat: Re: Boisko Quidditcha   Sro Lip 12 2017, 14:11

Alkohol rozcieńczony z wodą mógł nie smakować tak dobrze, więc Ray szybko dopił to, co zamówił i podsunął szklankę pod nos Vivi. To musiało wyglądać naprawdę podejrzanie, że dziewczyna nalewała mu zawartość flakonika na perfumy, a ten pił to ze smakiem. Gdyby ktoś ich zobaczył, za picie na terenie szkoły, mogliby nawet zostać wyrzuceni, może dziewczyna dostałaby łagodniejszą karę, w końcu jej brat jest nauczycielem, ale Rayener? Ależ skąd, wyrzuciliby go na zbity pysk i to tuż przed ostatnim rokiem nauki. Po takim ciosie chyba by się nie pozbierał, tym bardziej, że ambicje miał niemałe i cały rok harował na jak najlepsze oceny. Naprawdę, to byłby koszmar.
W rzeczywistości Ray nie lubił chodzić do szkoły, mimo, że Hogwart dawał mu dużo swobody i możliwości wyrażania siebie, chłopak czuł się tak, jakby był poddawany jakiejś tresurze, uczono ich tylko tego, co było wygodne. Dlaczego nauczyciele nie przekazują im pełnej wiedzy? A zaklęcia niewybaczalne? Jak mają się bronić przed czymś, czego nie znają? Tak, wystarczył łyk alkoholu, by ślizgon znów zaczął swoje rozkminy o życiu, naprawdę musiał ograniczyć spożywanie tej używki. Koniecznie.
Basen zapełniał się ludźmi, a dalej od brzegu stali ci, którzy byli niezwykle rozczarowani tym, że zamiast parkietu, cały teren pokrywa woda. Rayenerowi to nie przeszkadzało, bo kochał pływać i wiedział, że Vivien również to kocha. Ale co to za bal bez tańca? Oczywiście nie mógł być to byle jaki taniec na boiskowej trawie (chociaż w rzeczywistości i tak nie byłby byle jakim- w końcu byli w strojach kąpielowych!). Ray postanowił pójść o krok dalej, więc zaprowadził swoją partnerkę do wody, w której mieli odbyć balowy taniec. Zapewne musiało wyglądać to niezwykle komicznie, gdyż już samo chodzenie, czy bieganie w wodzie było hardcorowe, taniec wydawał się tutaj niemożliwy. Tylko ktoś musiał w końcu podjąć wyzwanie, więc Rayener objął Vivi, zaczynając walca.
-Szybsze tańce pod wodą muszą być zajebiste, tylko wyobraź sobie breakdance albo... albo balet- zaśmiał się, wykonując powolny obrót. Szybsze ruchy pochłaniały tyle energii, że Ray wolał ich unikać. -Jak się bawisz, moja piękna?
Wśród tych wszystkich ludzi, którzy raczej pływali (zamiast tańczyć- o ironio!), czy odbijali do siebie piłkę plażową, taniec Rayenera i Vivien wyglądał przezabawnie. Ale czy oni mieli się tym przejąć? Oczywiście, że nie, robili już o wiele głupsze rzeczy (bywały też mądre rzeczy, ale teraz rozmawiamy o tych głupich, jasne?). Nie obchodziło ich to, że ktoś patrzy, przecież to tylko zabawa. Są wakacje!
Chłopak podniósł ją tak, jak w dirty dancing i obrócił się kilka razy, trzymając ją w powietrzu. Wielkim plusem tej kruszynki było to, że była niezwykle leciutka, każdy obrót był dla niego przyjemnością. Jednak niebyłby sobą, gdyby ta chęć zrobienia czegoś głupiego, która była niepowstrzymana. Trzymał dziewczynę w powietrzu, pod nią była woda, co mogłoby pójść nie tak? Ray po prostu wrzucił ją do wody, a czy ona się tego spodziewała, czy nie, to już inna sprawa. Nie mógł powstrzymać napadu śmiechu, romantyczny taniec (w wodzie, masakra), przerodził się w ofiarę głupkowatości ślizgona. No nie można mu ufać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 768
  Liczba postów : 881
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Boisko Quidditcha   Czw Lip 13 2017, 21:40

Nieszczególnie bałam się tego, że ktoś nas nakryje - po pierwsze zachowywałam się bardzo dyskretnie, po drugie najprawdopodobniej za taką akcję dostalibyśmy co najwyżej zawieszenie, a tego typu karą nieszczególnie się przejmowałam.
Zamierzałam iść na studia głównie z ciekawości i ambicji, ale także dlatego, że nieszczególnie śpieszyło mi się w stronę dorosłości - marzyłam o tym by śpiewać, a do tego studia nie były mi potrzebne, poza tym miałam zapewnioną posadę w rodzinnym biznesie. Studiowanie było poniekąd moją fanaberią.
Weszliśmy do basenu i rozpoczęliśmy nasz niezdarny taniec - w normalnych warunkach najprawdopodobniej rozgromilibyśmy parkiet, ale tańczenie w wodzie nie było zbyt łatwe - mimo to było bardzo miło. To była jedna z takich bardzo wyjątkowych chwil, które jakimś dziwnym trafem zostają w głowie na całe życie. W gruncie rzeczy był to moment zwyczajny, jeden z wielu - z drugiej jednak to właśnie z takich drobnych, miłych składa się szczęście. Właśnie dlatego kochałam Raya - w jego towarzystwie nawet w najgorszych chwilach dało się znaleźć łut szczęścia.
Gdy przyjaciel mnie podniósł - czułam się doskonale. Wirowanie w powietrzu sprawiało mi tyle radości, że zupełnie straciłam czujność i nawet nie spostrzegłam, że mój przyjaciel chce mi zrobić nieśmieszny żart. Wleciałam do basenu przy okazji łykając mnóstwo wody. Wynurzyłam się lekko wkurzona, by po chwili wykorzystać element zaskoczenia i wciągnąć Raya pod wodę w ramach zemsty.
Chwilę się powygłupialiśmy, ale byłam już trochę zmęczona, więc wypiliśmy jeszcze trochę i opuściliśmy miejsce imprezy zadowoleni z takiego przebiegu imprezy.

Nobody puts Vivien in the corner ♥

z/t oboje
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 24
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1790
  Liczba postów : 456
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14237-d-e-a-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14351-dead#379532
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14509-lumiere
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14386-skrzynia-umarlaka#380806




Moderator






PisanieTemat: Re: Boisko Quidditcha   Czw Lip 13 2017, 23:01

Ups. ‘Wujek’ chyba faktycznie był taki, jak o nim mówili. Niezbyt sympatyczny, bardzo oschły i nad wyraz znudzony. Siedział na balu jak za karę i to taką niesłusznie wymierzoną, zero skruchy. Wydawałoby się, że osoba o tak ogromnym ego i wysokim mniemaniu na temat samego siebie ulegnie nieco po serii komplementów. No… niestety nie tym razem.
Dorien stał tak przed nim, jak kretyn, z sekundy na sekundę coraz bardziej zażenowany. Miał wrażenie, że wręcz się zbłaźnił, choć przecież nie palnął głupoty, nie popełnił gafy. Uhum, problem musiał leżeć po tej drugiej stronie.
– Emm… tak, oczywiście – odpowiedział, chociaż Edgar wyglądał na niezbyt zainteresowanego dalszą rozmową – Te wspaniałe opisy niesamowicie poszerzają horyzonty.
Na pomoc przyszła mu Ruth. W porę uratowała swojego księcia z bajki, jeszcze za coś Fairwynowi podziękowała. Niestety nie wyglądała na szczęśliwą, a zaszklone od łez oczy widział pewnie nawet Edgar, który automatycznie zszedł na dalszy plan. Dziewczyna nalegała, by zwinęli się z imprezy, zatem Dorien podążył za nią, nie pytając o powód. Porozmawiają później, w bardziej odpowiadającym temu miejscu.

______________________

Every memory that you hold dear



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 13
Skąd : Paryż, Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 33
Dodatkowo : Pół-wil
  Liczba postów : 155
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14376-monte-noir
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14377-monte-noir




Gracz






PisanieTemat: Re: Boisko Quidditcha   Pią Lip 14 2017, 17:48

Bal był bardzo przyjemny, a trzynastolatek świetnie bawił się w tłumie wszystkich uczniów. Źle się czuł, gdy powoli wszyscy wychodzili. Wyszedł z wody, wysuszył się i przysiadł gdzieś przy barze, wyglądając przy tym przekomicznie. Zamyślony, sączył jakiś napój przez rurkę, obserwując przy tym wszystkich. Śmiać mu się chciało, gdy co chwilę ktoś zagadywał Edgara, a później odchodził z niezbyt zadowoloną miną. Czy Ci wszyscy ludzie, naprawdę nie wiedzieli jakim ten stary pryk jest człowiekiem. Pewnie psując innym zabawę, przez sam swoją obecność czuł jakąś chorą satysfakcję.
Pech chciał, że ostatnia osoba zostawiła portfel na krześle i ani Edgar, ani właściciel dokumentów z pieniędzmi tego nie zobaczył. Serio, nie wróci się? Z odrobiną nadziei, że Dorien zawróci, patrzył jak po prostu kieruje się w stronę wyjścia. Westchnął bardzo zrezygnowany i szybko podszedł do Fairwyna. Nie odezwał się nawet dzień dobry, a tylko posłał mu jedno przelotne spojrzenie i zabrał portfel z krzesła.
-Ej! – zawołał, biegnąc lekkim truchtem w kierunku Deara. Zajrzał jeszcze do środka, by upewnić się czy to na pewno jego. Na zdjęciach dokumentów był chyba on. Więc pociągnął go delikatnie z koszulkę, by się zatrzymał. Ehh, jak on nie lubił rozmawiać z wyższymi osobami.
-Yy… Współczuję. – zaczął trzymając w dłoni portfel. –Z nim nawet nie warto próbować rozmawiać… Twój portfel, wypadł Ci. – dodał oddając własność Deara i uśmiechnął się do niego i jego partnerki. Lekkim skinieniem głowy pożegnał się i wyprzedził parę, kierując się do wyjścia.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 24
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1790
  Liczba postów : 456
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14237-d-e-a-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14351-dead#379532
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14509-lumiere
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14386-skrzynia-umarlaka#380806




Moderator






PisanieTemat: Re: Boisko Quidditcha   Sob Lip 15 2017, 14:29

Nie wspomniał Edgarowi o ich pokrewieństwie. Nie było sensu. Starszy mężczyzna był na tyle niezainteresowany jakąkolwiek rozmową, że Dorien wręcz żałował podjęcia próby. Czy był rozczarowany? Może troszkę. Nie wierzył matce, że ten wujek Edgar faktycznie jest taki, jak o nim mówią.
Ruth wyciągnęła go z tej niekomfortowej sytuacji, uratowała ukochanego z opresji. Nie chciała za wiele tłumaczyć, także mężczyzna pozwolił jej pociągnąć się za rękę. Wmieszali się w tłum, Dorien szedł krok w krok za Ruth. Nagle poczuł szarpnięcie z tyłu. Za koszulę pociągnął go jakiś niewysoki chłopaczek, piętnastu lat na pewno nie miał. Musiał być uczniem, choć Dorien zorientował się wtedy, że większość uczestników balu byli raczej w wieku Vivien. Chłopak podał Dearowi portfel, który najwidoczniej wysunął mu się z kieszeni, kiedy pochylał się nad stolikiem Fairwyna. Dead podziękował młodemu, pogrzebał w swojej sakiewce i wcisnął chłopakowi w rękę kilka galeonów znaleźnego, a potem pognał za Ruth.

//zt

______________________

Every memory that you hold dear



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wielka Brytania, Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 533
  Liczba postów : 407
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13688-aleksander-cortez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13705-anty-temat-z-relacjami
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13741-cortez-aleksander-korespondencja
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13704-aleksander-cortez




Gracz






PisanieTemat: Re: Boisko Quidditcha   Pon Wrz 04 2017, 16:40

Boisko, dawno tutaj nie był no i miał przeczucie, że nikomu nie będzie się chciało tutaj przychodzić zaraz po rozpoczęciu roku. Było więc to idealne miejsce na to by pobiegać. O dziwo przyniósł ze sobą dwie butelki wody. Gdzie zazwyczaj brał tylko jedną i to na dodatek pustą. Zakłócenia jednak były zbyt wielkie by ryzykować tym że chcąc nalać wodę zacznie pluć z różdżki strumieniami ognia i jeszcze spali trybuny oraz całą zieleń dookoła.
Zaczął jak zwykle od truchtu, przemieniając go od czasu do czasu w szybszy bieg lub nawet krótko trwały zryw i sprint.
Właśnie przed chwilą taki skończył przez co znów przeszedł do ciężkiego stawiania kolejnych kroków i truchtania kolejnego okrążenia wokoło całego boiska - a to do najmniejszych nie należało z pewnością.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Argentyna/Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 20
  Liczba postów : 16
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15070-mariesol-altamirano
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15075-poznaj-marie#401493
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15074-pajaro
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15071-mariesol-altamirano




Gracz






PisanieTemat: Re: Boisko Quidditcha   Wto Wrz 05 2017, 13:20

"Dlaczego ty nie chcesz grać w Quidditcha?", "No spróbuj - może się okaże, że masz naturalny talent?", "Marie przecież to będzie takie spontaniczne, jak nagle wystartujesz do drużyny - cała ty!". I jak tu wszystkim powtarzać, że ona tak właściwie to nie za dobrze lata na miotle? Można by nawet pokusić się o stwierdzenie, że robi to fatalnie. Wołanie miotły potrafi przez 10 minut nie przynosić efektów, a kiedy już jest w powietrzu... Lepiej uważać na spadające z nieba puchonki i wyciągnąć jakiś porządny parasol.
Rozmyślania na temat zapisu do drużyny poprowadziły ją w stronę boiska. Nogi instynktownie niosły ją przed siebie, a ona nie zastanawiała się nad celem podróży. Pojawiała się tu tylko podczas lekcji, a i tak nie zawsze (czasem z roztrzepania zapominała, że przecież na miotlarstwo też powinna uczęszczać). Dlatego przez pierwsze kilka sekund miała problem ze znalezieniem wejścia. Kiedy się to jednak udało pierwsze co zauważyła to fakt iż nie jest tutaj sama. Jakiś chłopak biegał sobie w okół boiska. Spoglądała na niego przez krótką chwilę wiedząc, że jeszcze nie dostrzegł jej obecności.
Właściwie to powinna sobie stąd pójść żeby nie przeszkadzać mu w treningu, ale... O tym pomyślała już po fakcie. Najpierw jednak przyłożyła dłonie do ust robiąc z nich rodzaj nagłośni i zawołała:
- I proszę państwa, Thomas biegnie przed siebie jak burza! To bieg jego życia, nic go dzisiaj nie powstrzyma! Jeszcze kilka metrów dzieli go od zwycięstwa! I.. I... PRZEBIEGŁ LINIĘ METY! Tłumy wiwatują! - Zaraz po zakończonym monologu wydała z siebie odgłos wiwatującego tłumu "Waaa! Wooow!" i kilka klaśnięć. Dlaczego Thomas? Bo to jedno z imion, z którymi w Anglii spotykała się najczęściej. Więc uznała, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że trafi. Niestety nie kojarzyła tego chłopaka, ale to nic dziwnego. Bardzo dużo osób w szkole wciąż było dla niej zagadką. Uczyła się w Hogwarcie dopiero rok, podczas gdy inni mieli za sobą już 9 lat w jednej szkole.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wielka Brytania, Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 533
  Liczba postów : 407
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13688-aleksander-cortez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13705-anty-temat-z-relacjami
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13741-cortez-aleksander-korespondencja
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13704-aleksander-cortez




Gracz






PisanieTemat: Re: Boisko Quidditcha   Wto Wrz 05 2017, 14:11

Każdy normalny faktycznie by zawrócił i odszedł, albo zajął się sobą i również rozpoczął jakiś trening. Przez co odwrócił głowę w stronę skąd nadbiegały do niego okrzyki jakiegoś dziewczęcia. O dziwo nawet go to rozbawiło, co było widać po nim, że zaczął z trudem łapać oddech podczas biegu, poprzez chichot jaki go napadł. Ruszył sprintem jakby dzieliły go ostatnie metry do osiągnięcia celu i po tym jak przebiegł przez "linię mety" zaczął biec truchtem, podnosząc przy tym teatralnie ręce bardzo wysoko, okazując, że zwyciężył ten bój. Cały czas truchtając tym razem w stronę swojej torby - którą zostawił mniej więcej na środku boiska, zaczął machać w stronę trybunów, pozdrawiając swoich wszystkich wiernych kibiców, którzy to przyszli go dzisiaj dopingować. Wysyłając w te tłumy kilka buziaków poprzez przyłożenie ręki do ust i skierowaniu ją później w losowe trybuny, a także na samym końcu w stronę blondynki która, to zdawała się krzyczeć najgłośniej.
Zatrzymał się przy torbie i wyciągając z niej ręcznik otarł nim swoją twarz i zaczesał włosy do tyłu układając go sobie zwiniętego niedbale, mniej więcej po środku na karku. Wyciągnął butelkę z wodą i odkręcając zaczął pić kilka łyczków, na końcu ruszając w stronę dziewczyny.
Miał do niej kawałek, więc na razie szedł. To była dla niej okazja by jeszcze uciec, albo poczekać i wysłuchać historii jego życia, jak to przez wiele miesięcy przygotowywał się do tego biegu, że robił to z jakiegoś szczytnego celu i medal odda na rzecz jakiś biednych stworzeń - na przykład rudych mugoli.
Po tym jak zbliżył się do dziewczyny, ta zamarła. Aż tak bardzo złą sławę posiadał, że przed chwilą wrzeszcząca i odważna osoba straciła język w gębie? Nie chcąc by dostała zawału odwrócił się na pięcie i ruszył do swojej torby, gdzie się spakował i wrócił do zamku.
z/t

//Nie będę niepotrzebnie tylko blokować tematu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Skąd : Kanada
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 215
  Liczba postów : 199
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3264-nauczyciele-fabularni
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6623-lazare-osiris-limier#186310




Specjalny






PisanieTemat: Re: Boisko Quidditcha   Sob Paź 14 2017, 18:31

Pierwszy mecz w sezonie zgromadził wielu uczniów i studentów na trybunach. Pogoda była wietrzna, nie rozpieszczała również temperaturą, ale emocje sprawiały, że wydawało się jakby było cieplej. Całe szczęście też nie padało, zapowiadała się więc całkiem przyjemny mecz. Zawodnicy przywykli już pewnie do trenowania w znacznie gorszych warunkach!
Lazare jak zawsze przypomniał o przestrzeganiu zasad, prosił o czystą grę. Potem uwolnił znicz i tłuczki i wziął kafel pod pachę. Gracze mogli już pomknąć na swoje pozycje, tylko ścigający zostali przy środku boiska. Wyrzucił piłkę, która trafiła w ręce ślizgona.

zasady
Proszę o napisaniu ile ma się punktów z gier miotlarskich w pierwszym poście!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Hiszpania, Galicja, Lugo
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 239
Dodatkowo : Kapitan Drużyny Ślizgonów
  Liczba postów : 367
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12840-lope-feliciano-mondragon#345714
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12874-ten-od-wesela#346531
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12864-buho#346290
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12875-lope-mondragon#346540




Gracz






PisanieTemat: Re: Boisko Quidditcha   Sob Paź 14 2017, 18:32

Lope dosłownie nie mógł się doczekać pierwszego meczu w tym roku. Kiedy Hiszpan dowiedział się, że będą grać z Gryffindorem tylko roześmiał się pod nosem - doskonale zdawał sobie sprawę, jak wygląda sytuacja w ich drużynie. Kapitan miał wszystkich głęboko w dupie, zainteresowania drużyną nie przejawiał od dobrego roku. Z zawodników kojarzył tylko rozwydrzoną smarkulę, która wcześniej go zaatakowała. Wydawało się, że nie będzie miał z kim rywalizować... Zresztą, powinien się już do tego przyzwyczaić w Hogwarcie.
Jego własna drużyna niestety też zawodziła - próbował ich rozruszać już we wrześniu, ale najwyraźniej resztę niezbyt to obchodziło. Lope nie próbował usprawiedliwiać Ślizgonów, czy to brakiem czasu, czy może prywatnymi sprawami. Widział, że współpraca podupadła i jedyną osobą na którą mógł naprawdę liczyć była Vivien. Nawet Drama kompletnie go olała i wyjechała po prostu do Meksyku. A Monte...? Był tak zapalony do bycia kapitanem, tymczasem w meczu w Grecji nie uczestniczył. To, że oberwał piorunem nie robiło już większego wrażenia na Mondragónie. On sam nigdy nie pozwoliłby niczemu, żeby odciągnęło go od Quidditcha. Ćwiczył bez przerwy, chociaż więcej uwagi poświęcał teraz nauce - musiał jakoś nadrobić zaległości, żeby w końcu przejść na trzeci rok studiów. Jednak wyczekując na mecz nie mógł praktycznie myśleć o niczym innym. Brakowało mu tego niesienia wpierdolu i obrał sobie za cel sprawienie, że Gryfoni ze wstydu sami rzucą się z mioteł. Zabrał swojego Nimbusa, założył pełny strój do gry w szmaragdowo-srebrnych barwach i przyszedł do szatni, gdzie przywitał graczy. Kapitana ogarnęła taka pewność siebie, że nawet nie krzyczał na nich za to, że trening kompletnie nie wypalił.
- Zero litości. - powiedział, poprawiając swoje ochraniacze i wskakując na miotłę. Ocenił wzrokiem drużynę Gryffindoru, ale zaraz potem przeniósł wzrok na Limiera. Złapał kafla w ułamku sekundy i przemknął w górę, kierując się w stronę pętel przeciwników. Nie zamierzał lecieć na pałę, więc odnalazł Vivien i rzucił jej piłkę, wskazując, żeby próbowała zdobyć punkty.

52 pkt
2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 768
  Liczba postów : 881
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Boisko Quidditcha   Sob Paź 14 2017, 18:34

To był pierwszy mecz w którym brałam udział od wypadku w Grecji i miałam nadzieję, że mimo przerwy treningi dały mi tyle, że będę w stanie zagrać tak znakomicie jak podczas lata. W naszej drużynie ostatnio ze względu na ukończenie szkoły przez Lucasa, Ori i Larissę był pewne braki, ale staraliśmy się je za wszelką cenę "ogarnąć". Wiedziałam, że w tym momencie ja i Lope jesteśmy najsilniejszymi ogniwami.
Odziałam się we wszystkie konieczne ochraniacze i nastawiłam kompas, po czym wysłuchałam przemowy Lope i... Wystartowaliśmy. Lope zaczynał, lecz po chwili otoczyli go zawodnicy Gryffindoru, więc bez wahania podał do mnie. Przechwyciłam kafel i korzystając z braku ścigających przeciwnej drużyny na mojej drodze podleciałam kawałek i zwodząc obrońcę rzuciłam

Kostka: 1
Przerzuty: 0/2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 584
Dodatkowo : ćwierć wila
  Liczba postów : 322
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14411-bianca-zakrzewski?nid=3#381696
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14415-pianki-bianci#381731
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14416-bianca#381732
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14414-bianca-zakrzewski




Gracz






PisanieTemat: Re: Boisko Quidditcha   Sob Paź 14 2017, 18:43

Pierwszy mecz, w którym miałam grac w drużynie szkolnej. mecz w Grecji to zupełnie co innego. Byłam tak zestresowana, że nie wiedziałam jak mam na imię. Weszłam na boisko zupełnie nie słuchając co mówili inni. Jedynie istotny fakt, że Lysander też grał jakoś mnie pocieszał. Wzbiłam się w powietrze i przeleciałam kilka kółek, próbując się rozgrzać. Mimo, ze było całkiem ładnie na dworze, czułam się jakbym była kostką lodu. Niezbyt dobrze radziłam sobie ze stresem.
Po rozpoczęciu meczu starałam się jak najbardziej skupić, ale cholera nie szło mi to. Obserwowałam zawodników. Po kilku minutach kafel wylądował w ręku Vivien, która rzuciła, żeby strzelić... no i strzeliła.
Nie obroniłam, ale postanowiłam się tym nie przejmować i po prostu grać dalej. Przecież to jeszcze nic nie znaczy.
Dobra Bianca, weź się w garść. - pomyślałam.
Odszukałam wzrokiem mojego brata i podałam do niego kafel. Następną obronię, no przynajmniej taka miałam nadzieję.

5pk
kostka: 5

10:0 dla Slytherinu

______________________

CHRISTMAS IS COMING


May the Miracle of Christmas fill your heart with joy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 273
Dodatkowo : Ćwierć wil
  Liczba postów : 808
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14409-lyskowe-relki#381609
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14410-krysia#381611
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Boisko Quidditcha   Sob Paź 14 2017, 18:44

To co tu się odpierdalało to był za przeproszeniem jakiś kurwa jebany żart - drużyna Gryffindoru niemalże się rozpadła, kapitan miał wszystko gdzieś (a moja kandydatura była namolnie ignorowana), więc szło nam słabo. Bałem się dostać wpierdol od SLytherinu, bo to było poniżej mojej godności, ale niestety wszystko wskazywało na to, że się tak stanie. Mieliśmy takie braki kadrowe, że dzisiaj zamiast latać na pałce z Etką zostałem ścigającym. Nie czułem się na tej pozycji zbyt pewnie, ale w końcu zawsze mogłem zostać szukającym, a to by była dopiero tragedia.
Okoliczności były chujowe, ale nie miałem wyboru. Gdy moja siostrzyczka nie obroniła pętli przejąłem kafla i popędziłem w stronę przeciwległej pętli. Nie znałem się na zwodach, więc zwyczajnie rzuciłem w lewą pętlę.

Kostka: 6
Przerzuty: 0/3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28822
  Liczba postów : 35561
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Boisko Quidditcha   Sob Paź 14 2017, 19:07

Obrońca ślizgon był całkiem rozluźniony, w końcu byli taką super drużyną, że musieli wygrać! Śledził całą dziejącą się akcję po drugiej stronie boiska, sam wystawiając twarzyczkę do zimnego wiaterku. Otrzeźwiły go dopiero wrzaski z trybuny, otworzył oczy a tam...! W jego stronę pędził gryfoński pałkarz z kaflem w ręku? Lys rzeczywiście na ściganiu się nie znał, bo ślizgoński obrońca nie miał problemy z obroną. Rzut był dosyć lekki, więc z łatwością wystrzelił w tamtym kierunku, najpierw odbił piłkę, a potem się na nią rzucił i podał do kapitana.

6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Hiszpania, Galicja, Lugo
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 239
Dodatkowo : Kapitan Drużyny Ślizgonów
  Liczba postów : 367
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12840-lope-feliciano-mondragon#345714
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12874-ten-od-wesela#346531
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12864-buho#346290
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12875-lope-mondragon#346540




Gracz






PisanieTemat: Re: Boisko Quidditcha   Sob Paź 14 2017, 19:17

No cholera, ta dziewczyna była wprost niezastąpiona! Lope głośno pogratulował swojej ścigającej i podleciał do niej, żeby przybić z nią piąteczkę, kiedy piękna obrończyni Gryffindoru zbierała się w sobie po tym ataku. Uniknął w popisowym stylu jednego tłuczka, poleciał dalej, kontrolując lot Lysandra i w myślach wręcz wymuszając na nim obronę. Chyba by go zabił, jakby przepuścił kafla już na samym początku. To, że oni zrobią to Gryfonom było oczywiste. Teraz Lope chciał dobić do dwudziestu punktów, więc ryknął na obrońcę i przejął kafla. Pomknął naprzód, próbując jak najlepiej wykiwać przeciwników, kiedy nagle oślepił go ból. Sekundę zajęło mu uświadomienie sobie, że ktoś trafił go tłuczkiem - a pulsujący ból w ramieniu sprawił, że wypuścił piłkę, która zaraz została przejęta przez przeciwników.
- ZNOWU TY, SZMATO? - warknął, widząc niedaleko Wykeham z pałą. Chwycił się za rękę, chociaż wiedział, że da radę wytrzymać ból. Ba, uderzenia tak cienkiej i słabiutkiej dziewczynki wytrzymałby nawet pierwszoklasista.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28822
  Liczba postów : 35561
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Boisko Quidditcha   Sob Paź 14 2017, 19:22

Szukający, Gryffindor

Szukający latał sobie w miarę spokojnie, trzymając się jak najdalej o walki o kafel. Miał wrażenie, że ludzie zaraz się o niego pozabijają, a kibice zdawali coraz mocniej wczuwać się w swoją rolę i wrzeszczeć, jak gdyby miało to w jakiś sposób pomóc zawodnikom. Jego to w sumie nieco dekoncentrowało, przez co ciągle nie mógł złapać tej małej piłeczki. Raz widział ją całkiem niedaleko, ale musiał uważać, bo kapitan Slytherinu prawie w niego wleciał, więc szukający ponownie zaczynał od zera. Latał od trybun do trybun, przeczesywał niebo i ciągle znicz pozostawał nieuchwytny! Jak oni czarują tę małą kulkę?

4,5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 16
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1128
  Liczba postów : 887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12489-harriette-morana-wykeham#336490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12490-ettie#336602
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12491-poczta-ettie#336603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12492-harriette-wykeham#336605




Gracz






PisanieTemat: Re: Boisko Quidditcha   Sob Paź 14 2017, 19:27

Od meczu w Grecji wyczekiwała rozgrywki Gryff vs. Slyth. Pizduś-plastuś Mondragon aż się prosił o zarobieniu tłuczka na ryj. Z tej okazji zakupiła sobie nawet zupełnie nowy komplet wszystkiego – od rękawic po kask. Miała dwa stypendia, więc mogła sobie na to pozwolić. Tylko miota i pała została stara, ale ich zjebistości nikt podważyć nie mógł.
Braki w drużynie były dołujące, ale Ettie była pewna, że nawet bez połowy graczy daliby radę takim niedorobom jak Ślizgoni. Najbardziej w tym wszystkim smucił fakt, że Lys miał grać na pozycji ścigającego, a nie z nią na pale, bo byli zabójczym duetem, ale już trudno. Bez ścigających byłoby gorzej, a ona mogła zapieprzać za ich dwoje, przy takim poziomie furii.
Stojąc jeszcze na murawie, kiedy Limiere powtarzał im, Merin wie po co, zosady, wyłapała spojrzenie Mondragona. Uśmiechnęła się do niego perfidnie i pokazała język między dwoma palcami, dobitnie demonstrując co jej może (chociaż nawet tego by mu nie pozwoliła).
Wzbili się w powietrze i kapitan (sic!) Sythu od razu złapał piłkę. Ku jej uciesze. Nie miała pod ręką tłuczka, ale to nie przeszkadzało jej w natarciu w jego stronę. Zaśmiała się , hamując, kiedy Lope oddał kafla drugiej ścigającej.
- PRZESTRASZYŁEŚ SIĘ?! – wywinęła młynka pałką – SŁUSZNIE!
Zanurkowała, kręcąc się gdzieś koło Lysandra, który był przy piłce po ich stracie punktu i pilnowała, czy nie leci w niego żaden tłuczek. Nie udało mu się strzelić, ale nie to było teraz ważne. Ważny był ten wymok Mondragon lecący z piłką i głową pełną marzeń, że w końcu coś w życiu osiągnie, a jeszcze ważniejszy był tłuczek, który zmierzał w jej kierunku.
Uśmiechnęła się do siebie i zamachnęła się na piłkę, celując w Ślizgona. Zaśmiała się głośno słysząc krzyk Mondragona.
- PODZĘKUJ ŁADNIE – odwrzasnęła – OSZCZĘDZAM CI WSTYDU! I TAK BYŚ NIE TRAFIŁ!
Pomachała Lysowi,  który przejął piłkę wypuszczoną przez Pierwszego Mazgaja Slytherinu i pomknęła tłuc w innych graczy.

Kostka: 6
Przerzuty: 0/2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 273
Dodatkowo : Ćwierć wil
  Liczba postów : 808
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14409-lyskowe-relki#381609
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14410-krysia#381611
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Boisko Quidditcha   Sob Paź 14 2017, 19:28

W gruncie rzeczy ostatnim razem nie poszło mi aż tak źle - może zjebałem trafienie, ale przynajmniej udało mi się nie spaść z miotły, ani nie stracić piłki.
Przejąłem piłkę i popędziłem w stronę pętli - nie miałem szczególnie wyboru. Omijałem przeciwników raz po raz dając któremuś z bara - na coś przydał się ten zestaw dzikich  i niezbyt urodziwych ochraniaczy na który wydałem całą fortunę.
Byłem już blisko pętli, gdy zamachnąłem się by rzucić, lecz wtem... oberwałem z tłuczka w kolano.
Piłka opuściła moje dłonie lecąc w zupełnie inny kraniec boiska.
- Kurwa mać! -rzuciłem w stronę Manese starając się nie zesrać z bólu. Moje nogi wciąż były dość mocno obolałe po wypadku na festiwalu, mimo że je złożyli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Filadelfia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1599
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1594
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11001-daisy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11218-stokrotka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11249-listy-do-daisy#303189
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11219-daisy-manese




Administrator






PisanieTemat: Re: Boisko Quidditcha   Sob Paź 14 2017, 19:36

Ostatnio grałam dawno temu, bo podczas burzy w Grecji. Potem miał być trening, ale sowa Lope tak zapodziała list, że znalazłam go dopiero tydzień później! Więc nawet mu nie odpowiadałam, bo tylko by się zdenerwował. Mimo braku ćwiczeń i tak czuję, że jestem w niezłej kondycji, to pewnie dzięki bieganiu codziennie rano. Bo wiadomo, wtedy trochę wymachuję ramionami, więc to jest niezłe ćwiczenie, żeby potem sprawnie uderzać pałką. Biorę swojego super Nimbusa, zakładam piękną koszulkę quiddichową, a ręce wsuwam rękawiczki z cielęcej skórki. No i jest jeszcze moja własna pałka, która ma jakieś tam ozdóbki grawerowane, więc wygląda pięknie. Tak przygotowana mogę iść i wygrywać.
Wskakuję na miotłę i lecę szukać tłuczków. Znajduję akurat gdy jeden z gryfonów leci z kaflem prosto do pętli. Chyba nie kiedy ja mam pałkę w ręku! Uderzam idealnie, celnie, a potem uśmiecham się do niego, kiedy krzyczy w moim kierunku.

21 punktów
6

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 768
  Liczba postów : 881
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Boisko Quidditcha   Sob Paź 14 2017, 19:39

Byłam bardzo zadowolona z tego, że udało mi się trafić za pierwszym razem. Nie zamierzałam ustąpić tym lujkom z Gryffindoru - musieli wiedzieć komu należy się palma pierwszeństwa. Nasza drużyna była może strasznie osłabiona, ale nie zamierzałam się poddawać - to, że w zeszłym roku oddaliśmy im puchar nie znaczyło, że mieliśmy zgodzić się na to samo w tym sezonie.
Po trafionym strzale przybiłam z Lope piąteczkę, po czym staraliśmy się (bezskutecznie) zabrać Zakrzewskiemu piłkę. Na szczęście nie udało mu się trafić, więc Lope zabrał kafel.... i niestety oberwał tłuczkiem. Zakrzewski ponownie przejął piłkę, a gra robiła się coraz bardziej brutalna, więc Daisy też trafiła go tłuczkiem. Przejęłam piłkę i popędziłam w stronę pętli przeciwnej - niestety nie miałam Lope pod ręką, więc musiałam stanąć sama twarzą w twarz z siostrą Zakrzewskiego. Miałam nadzieję, że tym razem wysiudam ją równie łatwo. Zrobiłam zwód i rzuciłam do prawej pętli.

Kostka: 1
Przerzuty 0/2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 584
Dodatkowo : ćwierć wila
  Liczba postów : 322
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14411-bianca-zakrzewski?nid=3#381696
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14415-pianki-bianci#381731
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14416-bianca#381732
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14414-bianca-zakrzewski




Gracz






PisanieTemat: Re: Boisko Quidditcha   Sob Paź 14 2017, 19:41

Mecz trwał, a ja po prostu patrzyłam na rozgrywkę.  Obserwowałam kafla i lekko się uśmiechnęłam kiedy kapitan Sytherinu dostał tłuczkiem od Etki. W sumie nic do niego nie miałam, ale to był sport, więc... no bywa! Mój wzrok błądził po boisku i jednocześnie starałam się utrzymać pełne skupienie. No dobra, najbardziej pełne na jakie było mnie stać. Kiedy obrońca ślizgonów obronił moją twarz przyozdobił grymas. Który powiększył się kiedy Lys oberwał tłuczkiem. Okej może i naprawili mu nogi po festiwalu, ale kurde. Zamach na brata trochę mnie rozproszył.
Zobaczyłam pędzącą w moim kierunku ścigającą Slytherinu. Gówno, kurwa, ja pierdole. To chyba nie był najlepszy pomysł wsiadać na miotłę. Nie lubiłam przegrywać, a teraz dostawaliśmy w dupę z mojej winy tak właściwie. Znowu nie obroniłam, złe fatum nade mną wisiało. Rzuciłam kafla do Lysandra.

kostka 3
20:0 dla Slytherinu

______________________

CHRISTMAS IS COMING


May the Miracle of Christmas fill your heart with joy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 13
Skąd : Paryż, Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 33
Dodatkowo : Pół-wil
  Liczba postów : 155
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14376-monte-noir
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14377-monte-noir




Gracz






PisanieTemat: Re: Boisko Quidditcha   Sob Paź 14 2017, 19:52

Młody Ślizgon nie przepadał za chłodem, wiec nie za specjalnie cieszył się z meczu przeciwko Gryfonom. Zimny wiatr sprawiał, że chłopak niechętnie wsiadał na swoją miotłę w celu odnalezienia znicza dla domu węża. Nie wątpił, że prędzej czy później mu się to uda, ale istniało jakieś prawdopodobieństwo, że zrobi to przeciwnik. Na samą myśl o tym irytował się.
Początek meczu w wykonaniu Monte wyglądał trochę bardziej jak latanie dla zabawy niż poszukiwanie znicza w celu zwycięstwa. Chłopak kręcił się dookoła boiska i robił beczki, które mogły ciekawie wyglądać, ale nie wnosiły niczego do meczu. Z boku obserwował zmagania kolegów i to jak po raz drugi kafel przeleciał przez obręcze Gryfindoru. Przewaga rosła dosyć szybko, ale nie był to jeszcze bezpieczny wynik.
Nieco znudzony zapikował w dół i bliżej ziemi rozglądał się za niewielką złocistą kuleczką.

Przerzuty: 1/3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28822
  Liczba postów : 35561
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Boisko Quidditcha   Sob Paź 14 2017, 19:53

Wszystko szło w miarę w porządku, ludzie obrywali tłuczkami, bramki wpadały, a szukający dalej przeklinali w poszukiwaniach złotej piłeczki. Niestety, coś niedobrego zaczęło dziać się z miotłami, jak gdyby oddziaływała na nie dziwna magia...

Musisz dodatkowo rzucić kostką, jeśli masz mniej niż 20 pkt z gier miotlarskich.

1-2 - z początku uznałeś, że dziwne drżenie trzonka jest po prostu związane z tym, jak mocno targają tobą emocje. Jednak niespodziewanie twoja miotła wyhamowała i zatrzymała się tak, że poleciałeś do przodu i nie mogłeś zatrzymać swojego pędu. Masz szczęście, że nie byłeś wysoko, ale i tak straciłeś przytomność, gdy uderzyłeś o ziemię. Wystarczyła pomoc ze strony paru uzdrowicieli i niebawem możesz wzbić się ponownie w powietrze, ale trochę szumi ci w głowie. Akcja nieudana.
3-4 - miałeś wrażenie, że nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś osiągnął swój cel. Ba, było tak blisko, kiedy nagłe szarpnięcie miotłą sprawiło, że zmieniłeś kierunek. Utrzymałeś się, ale nie miałeś pojęcia, dlaczego tak się stało. Udaje ci się opanować miotłę na tyle, żeby udało ci się twoje zagranie.
5-6 - twoja miotła zachowywała się dziwacznie. Raz przyspieszała, raz pikowała w dół, a ty z trudem leciałeś dalej. Niestety, przez tak nierówny i niekontrolowany lot obrywasz tłuczkiem (wybierz miejsce). Mimo to udaje ci się wykonać zagranie.

Rzucamy jednocześnie zwykłą kostką na akcję i tą, dopóki ktoś nie wyrzuci 1 lub 2.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 273
Dodatkowo : Ćwierć wil
  Liczba postów : 808
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14409-lyskowe-relki#381609
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14410-krysia#381611
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Boisko Quidditcha   Sob Paź 14 2017, 19:58

To zdecydowanie nie był mój dzień! Mi i całej drużynie szło tragicznie, a Slytherin spuszczał nam regularny wpierdol. Wszystko mnie bolało i nie zdobyłem ani jednego punktu musiałem jednak wziąć się w garść. Po raz kolejny przejąłem piłkę od Bianci i poszybowałem na drugi koniec boiska. Dość mocno wstrząsnęło moją miotłą, ale udało mi się opanować sytuację. Mimo to jakiś cymbał z drużyny Slytherinu brutalnie wyrwał mi piłkę.
- MONDRAGON TY CHUJU JEBANY W DUPĘ PRZEZ CRAINA - wrzasnąłem, ale to i tak nie miało sensu.

Kostka: było 2 i 4, ale nie mam drugiego ścigającego, więc darmowy przerzut na 3 i płatny na 5 XD
Przerzuty 1/3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Hiszpania, Galicja, Lugo
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 239
Dodatkowo : Kapitan Drużyny Ślizgonów
  Liczba postów : 367
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12840-lope-feliciano-mondragon#345714
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12874-ten-od-wesela#346531
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12864-buho#346290
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12875-lope-mondragon#346540




Gracz






PisanieTemat: Re: Boisko Quidditcha   Sob Paź 14 2017, 20:12

Lope nie wiedział nawet o czym wrzeszczała ta mała gówniara. Miał wrażenie, że siłą próbuje zwrócić na siebie jego uwagę, nie rozumiał niestety po cholerę. I tak nie miała u niego żadnych szans, na pewno nie z taką mordą. Zignorował jej słowa o jakimś przestraszeniu się, bo nawet nie zauważył wcześniej, że w ogóle w jego stronę leciała. Zresztą, wolał skupić się na jakichś realnych przeciwnikach niż podskakującej na miotle dziewczynce.
Zaśmiał się sarkastycznie ze słów Wykeham, która myślała chyba, że rzeczywiście ma rację. Po raz kolejny Lope zadawał sobie pytanie z kim on w ogóle gra...
- WSTYDEM BYŁO TO, ŻE W OGÓLE WSIADŁAŚ NA TĘ MIOTŁĘ. - odkrzyknął, dając sobie już z gówniarą, udającą pałkarkę spokój. Pochwalił głośno Daisy, unosząc kciuk w górę, kiedy tak pięknie miotnęła w tego przerośniętego idiotę. Mondragón słyszał już w szkole, że odznaczył się durnym bohaterstwem w czasie wydarzeń na festiwalu. Szkoda, że wypuścili go już z Munga.
- Zajebiście, Vivien! - krzyknął i skrzywił się nieco, bo ramię znów zabolało. Miał wrażenie, że gdyby nie ochraniacze miałby połamaną rękę, ale nigdy by tego nie przyznał na głos, oczywiście. Ślizgonom szło zajebiście, a lamy z Gryffindoru jak zwykle dawały ciała, więc Lope był dumny ze swojej drużyny. Obserwował kątem oka Monte, kontrolując czy wypatrzył znicza. Miał wrażenie, że niektórzy zawodnicy lecieli jakimiś dziwnymi zygzakami na swoich miotłach, ale nie zwrócił na to uwagi.
Bo właśnie wypatrzył łazęgę Zakrzewskiego. Bez ceregieli wbił się w chłopaka, wyrywając mu piłkę zdrową reką i odlatując z drwiącym śmiechem.
- MUSISZ MNIE MYLIĆ ZE SWOJĄ MATKĄ? - pomknął bez oglądania się za siebie do pętli, mając nadzieję, że obrońca Gryfu znowu spęka. Rzucił z całej siły w lewą pętlę.

1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Boisko Quidditcha   

Powrót do góry Go down
 

Boisko Quidditcha

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 13 z 18Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14 ... 18  Next

 Similar topics

-
» Boisko Quidditcha
» Boisko Quidditcha
» Małe boisko do koszykówki
» Małe boisko do siatkówki
» Małe boisko do koszykówki

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
boisko quidditcha
-