IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Pomnik Androsa Niezwyciężonego

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Elstow, Bedfordshire
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 746
Dodatkowo : kapitan drużyny Huffu
  Liczba postów : 511
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13545-gemma-harper-twisleton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13551-gemm-dobry-c#360801
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13552-najbardziej-poturbowana-sowa-w-hogu#360803
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13553-gemma-harper-twisleton#360808




Gracz






PisanieTemat: Pomnik Androsa Niezwyciężonego   Pon 26 Cze - 4:27


Pomnik Androsa Niezwyciężonego


Nieopodal świątyni, w niedużym oliwnym gaju wznosi się prawie dwumetrowy pomnik z brązu, przedstawiający  starogreckiego czarodzieja Androsa Niezwyciężonego. Mężczyzna zasłynął tym, że potrafił wyczarować patronusa wielkości olbrzyma bez użycia różdżki.
Miejscowa plotka głosi, że dotknięcie przyrodzenia pomnikowego Androsa przynosi szczęście, a także zwiększa moc magiczną. Z zielonych przebarwień na tej części pomnika można wywnioskować, że wielu już próbowało, ale czy faktycznie wzmogło to ich zdolności? Jest tylko jeden sposób, żeby się przekonać!


______________________



PMS MONSTER ALERT! 25-30 każdego miesiąca!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28689
  Liczba postów : 33139
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Pomnik Androsa Niezwyciężonego   Czw 27 Lip - 2:01

Plotki o magicznych właściwościach przyrodzenia Androsa Niezwyciężonego dotarły już praktycznie do każdego uczestnika wycieczki i tłumy uczniaków codziennie łaziły do pomnika, by jedynie powiększać obszar zielonych przebarwień w okolicach intymnych wykutego z brązu mężczyzny. Wielu z nich twierdziło, że to jedynie pic na wodę i naprawdę nic się nie zmieniło, lecz niektórzy twierdzili, że dotknięcie członka Androsa rzeczywiście wywołało nagły przypływ sił i umiejętności magicznych - jak inaczej można wytłumaczyć popis Colina Andersona, zakały z zaklęć, który jedną drętwotą nieomal spowodował trwały paraliż kończyn swojego kolegi z domu? Zdania są naprawdę podzielone i prawdopodobnie to sprawia, że miejsce cieszy się tak wielką popularnością.
Ten dzień był słoneczny i bardzo pogodny, aż sam się prosił, by wykorzystać go na spacer po gaju oliwnym nieopodal jednej ze świątyń na wyspie Agrios. @Vulpes Harris przechadzała się leniwym krokiem, obserwując przechodzących obok ludzi, aż jej wzrok spoczął na postaci z brązu. Dobrze, że sam Andros również był w spoczynku... Nie ukrywajmy, zielonkawe przyrodzenie przyciągało wiele spojrzeń i Vulpes również została zwabiona pod sam pomnik. Tylko co teraz?

Vulpes, rzuć kostką w odpowiednim temacie, by zobaczyć, co się stało!

zdarzenie losowe:
 

Całą sytuację widzi z bliska @Alice Wildfire. Jak się zachowa w obliczu zachowania Puchonki?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 440
  Liczba postów : 133
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14549-vulpes-harris#386593
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12050-lisie-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12049-jak-lis-z-kotem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12051-vulpes-harris




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomnik Androsa Niezwyciężonego   Czw 27 Lip - 18:22

Przygody z alkoholem nigdy nie kończyły się dla Vulpes zbyt dobrze, tym bardziej, kiedy raczyła się takowymi trunkami w upalny dzień. Mieszanka Merlina i absyntu dość mocno ją klepnęła, dlatego też krótkowłose dziewczę postanowiło zażyć kąpieli w morzu. Może i trwałoby to dłużej, gdyby jej stopy nie dziabnął krab, wtedy to naburmuszona wyszła z wody, włożyła klapki, zarzuciła swoją różową koszulkę na ramię i ruszyła w stronę hostelu. A przynajmniej tak jej się wydawało. Mimo ugryzienia przez stawonoga, Puchonka tkwiła w jakimś niewyjaśnionym stanie ogromnej błogości - na jej twarz powrócił radosny uśmiech i nuciła sobie wesołą melodyjkę przeplatając ją ze słowami jakiejś mugolskiej piosenki. Wszystkie smutki i inne niesnaski poszły w zapomnienie, teraz, na Merlina, teraz to Vulp była panią świata! Co z tego, że prosta droga zdawała się wieść na niesłychanie wysoką górę, co z tego, że świat wirował jej przed oczami! Było wspaniale! Jedynym, co zastanawiało krótkowłosą była odległość od plaży do hostelu i ta droga. W końcu wcześniej nie przechodziła przez żaden most. Chyba... Po przejściu kolejnej części drogi przystanęła na moment, aby obrócić się za siebie.
Serio już wcześniej tędy przechodziłam? A z resztą...
Wzruszyła ramionami i już miała kontynuować swą podróż, kiedy to dostrzegła nagiego człowieka! Był zdecydowanie wyższy od drobnej dziewuszki koreańskiego pochodzenia i chyba właśnie przez tę różnicę wzrostu postanowiła podejść bliżej, radośnie się śmiejąc.
- O! Rzeźba! - rzuciła odkrywczo, palcem dotykając torsu pomnika, postanawiając rozszyfrować napis na tabliczce stojącej nieopodal. - Adro... Arnold... Andros! Andros Niezwyciężony! No, nieźleś musiał się wykazać... Tylko dlaczego chodzisz nago? - spytała zamyślona, lekko poklepując swój lewy policzek i mierząc pomnik wzrokiem. - Chodź, Andruś, zakryjemy to - dodała chichocząc, zatrzymując wzrok na przyrodzeniu pomnika.
Jeszcze nigdy w życiu Vulpes nie dotykała męskiego krocza. No dobra, raz dotknęła, kolanem, ale to się nie liczy, bo się wtedy biła z kolegą z podwórka. On wybił jej jednego z górnych mleczaków, więc ona postanowiła wymierzyć mu kopniaka prosto w krocze. Ale to nieistotne. Nie teraz, nie tutaj, nie dzisiaj. Teraz liczyło się krocze Androsa, które dziewczę postanowiło osłonić przed wścibskimi oczami własną dłonią. Zachichotała, gdy tylko poczuła na skórze chłód brązu, zastanawiając się przy tym, dlaczego w tych okolicach pomnik jest zielonkawy. Z resztą, nie było to jakoś specjalnie ważne, ważne było to, że krocze Androsa było zasłonięte. Właśnie wtedy Vulpes poczuła coś dziwnego, jakby jakiś prąd przechodził przez całe jej ciało począwszy od ręki. Czuła się taka silna! Może nawet równie niezwyciężona, jak Andros? Śmiejąc się odsunęła się od pomnika, rozglądając się wkoło, mimowolnie sięgając po różdżkę. Dostrzegła rudowłosą dziewczynę, chyba przyjechała razem z wycieczką, i bez namysłu wycelowała w nią swoją różdżkę.
- Ty! - krzyknęła, ruszając w jej kierunku. - Idealnie się nadasz! - dodała, radośnie szczerząc się do dziewczyny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Skąd : Aberdeen, Szkocja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 152
  Liczba postów : 136
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14784-alice-wildfire
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14796-alice-i-nieprzyjaciele
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14797-alice#394118
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14795-alice-wildfire




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomnik Androsa Niezwyciężonego   Pią 28 Lip - 13:16

Wakacje. Czas wypoczynku dla uczniów strudzonych nauką. Zazwyczaj wszyscy z niecierpliwością wyczekują tego momentu. Alice była jednak w tym wypadku wyjątkiem. Dla niej wakacje zazwyczaj oznaczały czas nudy, przez co za bardzo za nimi nie przepadała. W swoim rodzinnym mieście nie miała za dużo do roboty. Niby tęskniła za bliskimi i była bardzo szczęśliwa, mogąc się z nimi znów spotkać, jednak gdy tylko usłyszała, że została zorganizowana wycieczka dla uczniów Hogwartu, niemal natychmiast się na nią zapisała. Już tydzień wcześniej była spakowana i gotowa do drogi.
Niezmiernie się ucieszyła, gdy dotarli na miejsce, a jej oczom ukazała się grecka wyspa. Od razu poczuła wakacyjny klimat i zaczęła korzystać z atrakcji, jakie na nią czekały. Jednak w końcu siedzenie na plaży zaczęło ją nużyć, toteż postanowiła wybrać się na spacer w samotności, uciekając od hałasu i tłumów ludzi.
Szła ścieżką, co chwilę sięgając po aparat i robiąc zdjęcia, interesującym według niej widokom. Wsłuchiwała się w odgłosy natury i wdychała ciepłe powietrze, które miało inny, a przez to interesujący, lekko egzotyczny zapach. Czuła jak ogarnia ją przyjemne poczucie spokoju i relaksu. Gdyby ktoś zapytałby ją, czego potrzebuje po prawie całym roku siedzenia w szkole, na pewno dziś wspomniałaby tą właśnie chwilę.
Z uśmiechem na ustach wkroczyła do gaju oliwnego, znajdują cień i chwili wytchnienia od słońca. Mimo że miała na sobie swój szary crop top i jasne, krótkie, jeansowe spodenki, było jej niesamowicie gorąco. Obiecała sobie w duchu, że po spacerze wskoczy od razu do wody. Inaczej roztopiłaby się i nie miałby jej kto zbierać.
W końcu dotarła do wielkiego pomnika, przedstawiającego mężczyznę, w całkiem realistycznym, typowym dla kultury starożytnej Grecji, stylu. Spojrzała na niego z podziwem, marszcząc jednak brwi, na widok rozchichotanej dziewczyny, która trzymała go w... Intymnym miejscu. Cóż, słyszała co nieco o posągu, który miał w takim wypadku przynosić szczęście czy robić coś tam innego. Nie bardzo ją to interesowało, ale widocznie pomnik miał wzięcie.
Już miała odchodzić w stronę świątyni, gdy usłyszała krzyk i zobaczyła, że dziewczyna, która wcześniej obmacywała biedną rzeźbę, właśnie rusza w jej kierunku. Rozejrzała się szybko wokół siebie, jednak nie zauważając nikogo innego, do kogo druga dziewczyna mogłaby mieć interes, zwróciła się w jej stronę.
- Niby do czego miałabym się nadać? - zapytała i ponownie zmarszczyła brwi. Nie podobała jej się cała ta sytuacja, ale póki nie wiedziała, o co chodzi, postanowiła nie uciekać, chociaż korciło ją, by zwiać od, sądząc po zachowaniu, nie wiadomo, czy zrównoważonej psychicznie dziewczyny. Na wszelki wypadek trzymała jednak ręce swobodnie, by ewentualnie dobyć różdżki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 440
  Liczba postów : 133
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14549-vulpes-harris#386593
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12050-lisie-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12049-jak-lis-z-kotem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12051-vulpes-harris




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomnik Androsa Niezwyciężonego   Sro 2 Sie - 0:33

Aigoo, to przecież oczywiste!
Vulpes nie była pewna, czy wypowiedziała te słowa na głos, czy tylko je pomyślała, w każdym razie teraz to nie było zbyt istotne. A może jednak? Puchonka lekko ściągnęła brwi, odgarniając z twarzy kosmyk wilgotnych jeszcze włosów. Starając się zachować poważny wyraz twarzy dokładniej przyjrzała się dziewczynie.
-Do czego? - przechyliła głowę. - No jak to do czego? Do eksperymentu! - odparła radośnie, wsuwając różdżkę do kieszeni, po czym bez uprzedzenia chwyciła rudowłosą za ramiona. A może to nie jest rudy, tylko brązowy? Z resztą, czy to ma jakieś znaczenie? - Chodź, ze mną. O tu, tak - dodała, prowadząc Merlinowi ducha winne dziewczę w stronę posągu. Ustawiła ją tuż przed Androsem. - Jest idealnie.
Oddaliła się na parę metrów, po czym, kiedy znalazła się w odpowiedniej odległości, zmrużyła nieznacznie oczy. Tak, świetnie.
- Wiesz, całkiem razem ładnie wyglądacie - rzuciła mimochodem, przyglądając się tej dwójce i szczerząc w radosnym uśmiechu swoje białe ząbki.
Wyjmując różdżkę z kieszeni przybrała odpowiednią, najwygodniejszą dla niej podczas rzucania czarów pozę. Wyciągnęła rękę przed siebie, lekko ściągając brwi i przez chwilę zastanowiła się nad zaklęciem.
- Co by tu... - mruknęła, machając różdżką na lewo i prawo. - O, wiem! Anteoculatia! - wykrzyknęła radośnie, rzucając czar.
Oryginalnie czar miał zostać rzucony na dziewczynę, jednak coś poszło nie tak. Poroże, które wyczarowała Vulpes nie pojawiło się na głowie rudowłosej, lecz na głowie posągu. Widząc to dwudziestolatka wybuchnęła głośnym śmiechem i ledwo trzymając się na nogach podeszła do towarzyszki.
- Na brodę Merlina - wykrztusiła. - Weź no tylko spójrz na niego!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Skąd : Aberdeen, Szkocja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 152
  Liczba postów : 136
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14784-alice-wildfire
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14796-alice-i-nieprzyjaciele
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14797-alice#394118
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14795-alice-wildfire




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomnik Androsa Niezwyciężonego   Sro 2 Sie - 14:32

Niepewnie wyczekiwała reakcji dziewczyny, zastanawiając się, czy nie popełniła błędu życia, nie odchodząc stamtąd szybkim krokiem w momencie, gdy tylko ujrzała ją przy tym pomniku. Czuła na sobie jej wzrok, który powodował lekki dyskomfort. Coraz mniej jej się to wszystko podobało. A już na pewno po usłyszeniu słowa eksperyment.
- Czekaj, jakiego eksperymentu? - zapytała niepewnie, dając przy tym krok w tył. Zapewne dałaby jeszcze kolejny, gdyby nie ręce, które złapały za jej ramiona. Wytrzeszczyła oczy i w szoku dała się poprowadzić pod pomnik. Nie była pewna, czemu jeszcze nie znajdowała się po drugiej stronie wyspy, tylko stała jak słup soli przed tą cholerną rzeźbą. Może była po prostu ciekawa, do czego to wszystko zmierza, może straciła cały swój instynkt samozachowawczy w obliczu, teraz już była pewna, szalonej towarzyszki.
Zmarszczyła brwi, słysząc dziwny komplement, mówiący o jej dopasowaniu do górującego nad nią posągu. Odwróciła się lekko w jego stronę, przyglądając się mu dokładniej.
- Śmiem wątpić, że akurat tak świetnie dopełniam się z tym kawałkiem brązu, co prawda całkiem ładnym, ale... - przerwała, znów zwracając się przodem do dziewczyny, która, właśnie sięgnęła po różdżkę. Zmroziło ją. Właśnie zdała sobie sprawę, że raczej nie została zaprowadzona w to miejsce, tylko po to, by sobie postać. Znaczy, może i tak właśnie było, bo wątpiła, że czarnowłosa, która właśnie w nią celowała, robiłaby to wszystko, by i tak na końcu zyskać ruchomy cel. Inaczej po prostu rzuciłaby zaklęcie bez tego całego ustawiania Ślizgonki.
Alice odzyskała rezon w momencie, gdy druga dziewczyna radośnie oznajmiła, że właśnie wpadła na to, jaką klątwę rzucić. Zapominają o trzymanej w ręku różdżce, czmychnęła szybko za pomnik, znikając z pola rażenia zaklęcia. Usłyszała szaleńczy śmiech. Szybko obmacała swoją głowę oraz dla pewności inne części ciała, sprawdzając, czy na pewno nic jej nie jest. Odetchnęła z ulgą, zdając sobie sprawę, że wszystko z nią w porządku. Niepewnie wychyliła się zza pomnika. Ujrzała podchodzącą do niej dziewczynę. Mocniej chwyciła różdżkę, tym razem będąc gotową na ewentualny kolejny atak.
Niepewnie spojrzała w górę, za namową dziewczęcia. Uniosła do góry brwi i mimowolnie zgwizdała. Cóż. Widok był imponujący. Dorodne poroże wyglądało u rzeźby całkiem komicznie. O dziwo także całkiem, całkiem pasowało.
- Cóż, przynajmniej to nie ja tak skończyłam - stwierdziła z przekąsem i zerknęła z wyrzutem na towarzyszkę. W końcu to jednak Alice stanowiła cel tego zaklęcia i bardzo jej się to nie podobało.
- Mogę ogólnie wiedzieć, co w ciebie wstąpiło, że postanowiłaś drobić mi rogi? - zapytała spokojnie, odchodząc parę metrów. Nadal patrzyła na pomnik, jakby oceniając go w jego nowym wcieleniu. - Chyba nie po to, by mnie upiększyć, bo moim zdaniem te rogi, kompletnie by mi nie pasowały - stwierdziła tym razem krytycznie.
Westchnęła cicho i wzięła się pod boki. Spojrzała na dziewczynę z nieodgadnioną miną, myśląc nad czymś.
- Wiesz co? Tę próbę rzucenia we mnie zaklęciem, będziesz musiała mi jakoś wynagrodzić. Jednak na dobry początek, proponuje stąd zwiać, zanim ktoś się dowie, że to właśnie my tak bardzo... Odmieniłyśmy ten zabytek kultury, mający ileś tam setek czy tysięcy lat - skrzywiła się nieznacznie i rzuciła wyczekujące spojrzenie dziewczynie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 440
  Liczba postów : 133
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14549-vulpes-harris#386593
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12050-lisie-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12049-jak-lis-z-kotem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12051-vulpes-harris




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomnik Androsa Niezwyciężonego   Pon 7 Sie - 16:21

- Oj tam, od razu dorobić rogi - mruknęła Puchonka, udając, że boczy się na rudowłosą. - Jak niby miałabym cię zdradzić, skoro nawet nie wiem, jak masz na imię? - dodała, lekko ściągając brwi. Vulp już nieco przetrzeźwiała, jak widać kąpiel w chłodnawym Morzu Egejskim dobrze jej zrobiła. - W ogóle to Vulpes jestem - przedstawiła się, nie dbając nawet o podanie towarzyszce dłoni, czy grzecznościowy ukłon, jak to się u niej w rodzinie przyjęło. Pod tym względem była całkowitym przeciwieństwem swojej starszej siostry. - Ponoć macanie androsiowych klejnotów dodaje mocy, wiesz? - mruknęła, spoglądając na wyższą. - Chciałam to wypróbować i jak widać, podziałało - wyszczerzyła się radośnie, spoglądając na piękne poroże ozdabiające głowę posągu.
Podziwiała swe dzieło jeszcze przez jakąś chwilę, kiedy to usłyszała propozycję ucieczki z miejsca przestępstwa. Posłała towarzyszce pytające spojrzenie, po czym bez pośpiechu rozejrzała się wkoło. Jedynym żywym stworzeniem jakie dostrzegła poza drugą uczennicą Hogwartu była wygrzewająca się kilka metrów dalej nieduża jaszczurka i mewy.
- Wiesz, jakoś nie wydaje mi się, żeby to miejsce było często uczęszczane - Vulp wzruszyła ramionami. - Niby i jajka Androsa pozieleniały od macanek, ale to kwestia wielu lat przecież. Poza tym, zawsze możemy powiedzieć, że kiedy przyszłyśmy, już był rogaty - dodała, znów przybierając rozbawiony ton. - Przecież nikt nie musi wiedzieć. Co, jaszczurka na nas doniesie? - roześmiała się, po czym wzięła głęboki wdech i przeciągnęła się. - Nie uważasz, że tak wygląda dostojniej? Swoją drogą, tobie też w tych rogach byłoby całkiem ładnie - stwierdziła, przyglądając się przez chwilę dziewczynie, by z powrotem przenieść wzrok na odlany z brązu posąg o zielonym kroczu. - Może jeszcze trochę go upiększymy? - zaproponowała, na lewo i prawo machając różdżką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Skąd : Aberdeen, Szkocja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 152
  Liczba postów : 136
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14784-alice-wildfire
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14796-alice-i-nieprzyjaciele
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14797-alice#394118
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14795-alice-wildfire




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomnik Androsa Niezwyciężonego   Sro 9 Sie - 19:45

Zaśmiała się, słysząc, jak dziewczyna opacznie zrozumiała jej słowa. Mówiąc o dorabianiu rogów, nie miała na myśli tego przenośnego znaczenia, ale nie miała zamiaru się tłumaczyć. Wierzyła, że nowo poznana tylko sobie tak żartuje.
Zdała sobie także sprawę, że rzeczywiście, jeszcze się sobie nie przestawiły.
- Jestem Alice - odpowiedziała towarzyszce, uśmiechając się przy tym uroczo, co było jej nawykiem przy poznawaniu innych osób. Cóż, może nie było to pierwsze wrażenie, ale drugie też jest ważne. Zresztą i tak w porównaniu do ciemnowłosej, wypadła całkiem dobrze. Oczywiście w swoim mniemaniu.
Uniosła lewą brew na wzmiankę o macaniu przyrodzenia.
- Androsiowych? Myślałam, że ten facet nazywała się jakoś bardziej dostojnie - pokręciła głową, patrząc na posąg. - I rzeczywiście, jak widać, aż kipiałaś od mocy. Do tego stopnia, że chciałaś to wykorzystać na mnie - stwierdziła, jakby nie dając Vulpes o tym zapomnieć. Nie, żeby coś, ale dalej liczyła na zadośćuczynienie.
Mimo że sama wolałaby się stamtąd zmyć, musiała przyznać, że wokół trudno było się doszukać, choć odrobiny ludzkiej obecności, poza nimi dwiema. Zresztą rzeczywiście mogły zwalić winę na ich poprzedników, kimkolwiek byli. I o ile ostatnimi czasy byli. Podeszła jednak i przyjrzała się podejrzliwie jaszczurce, chociaż raczej tylko po to, by trochę się podroczyć z drugą dziewczyną.
- A co jeśli jaszczurka to animag, który właśnie czeka, by tylko zanieść wieści, o tym, jaki los spotkał biedny posąg? - stwierdziła z poważną miną, by potem przywołać na twarzy uśmiech i odsunąć się od zwierzęcia.
I znów musiała zgodzić się z dziewczyną.
- Może rzeczywiście tak wygląda lepiej? - mruknęła. - Ja jednak z takiego upiększenia nie skorzystam. Może i byłoby mi do twarzy z porożem, ale musiałoby być niezwykle niewygodne - odparła półżartem.
Propozycja podrasowania pomnika była niezwykle kusząca.
Alice pomyślała chwilę, po czym kiwnęła głową.
- Tylko jak by co pamiętaj, cała wina idzie na ciebie - ostrzegła, wyjmując różdżkę. - To jakie mamy pomysły? Densaugeo? Czy coś bardziej ambitnego? - zapytała, spoglądając Vulpes.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Pomnik Androsa Niezwyciężonego

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Pomnik tubylców
» Pomnik Piotrusia Pana
» Pomnik Kolumba

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
reszta świata
 :: 
Grecja
 :: 
Wyspa Agrios
-