IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Świątynia Apolla

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 556
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 888
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13874-bridget-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13912-bridget#367825
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13915-bridget-hudson#367829
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Świątynia Apolla   Sob 1 Lip - 18:55


Świątynia Apolla


Duża budowla otoczona z każdej strony przez wysokie, obłe kolumny, również znajduje się na delikatnym wzniesieniu. Poświęcona została kultowi boga Apolla oraz pobocznie jego dziewięciu muzom. W środku świątyni znajduje się ogromny, kamienny posąg przedstawiający Apolla odzianego jedynie w pelerynę, spływającą po jego plecach. W jednej ręce dzierży lirę, drugą ma zwróconą ku przodowi. Ze ścian wyglądają rzeźby kolejnych muz, które otaczają posąg.


______________________


   
   
I know I said that I was doing good and that I'm happy now
I should've known when things are going good thats when I get knocked down

   

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 27
Skąd : Brighton, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 671
Dodatkowo : animag (nietoperz)
  Liczba postów : 394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13244-liam-simon-dear#353836
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13246-liam-s-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13247-poczta-liama#353858
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13248-liam-s-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Świątynia Apolla   Wto 1 Sie - 14:57

Liam miał wrażenie, że zaniedbuje nawet tę część rodziny, na której mu zależało. Fire była dla niego bardzo ważna i nie chciał, aby zaczęli się od siebie oddalać. Nie miał pojęcia jakim cudem tak rzadko na siebie wpadali, skoro mieszkali w tym samym hostelu... Tak czy inaczej, urodziny Gryfonki zmotywowały go na tyle, żeby poszukać jakiegoś miejsca, w którym mogliby je pocelebrować. Chciał coś cichego i przyjemnego, klimatycznego. Domyślał się, że znajomi będą chcieli ją gdzieś wyciągnąć, dlatego nie szykował niczego wielkiego. Ostatecznie zdecydował się na świątynię Apolla, w której nie widział zbyt wielkich tłumów. Ogólnie Agrios chyba nie było aż tak obładowane turystami, co Lefkó! Dear starał się nie myśleć o tym, co spotkało go w poprzedniej świątyni, którą odwiedził. Zajął się przygotowaniem miejsca - zaklęciem Merrienda zorganizował kamienne krzesła, na które rzucił przyniesione ze sobą koce. Usiadł sobie na jednym z nich, obracając w palcach elegancko zapakowane pudełko, w którym znajdowały się prezenty dla Fire. Dalej zastanawiał się, czy są odpowiednie, czy są wystarczające... Nigdy nie był najlepszy w składaniu życzeń i dawaniu czegokolwiek. Teraz dodatkowo myśli zaprzątały mu wydarzenia, które zmieniły jego wakacyjne podejście w mniej entuzjastyczne. Średnio miał ochotę imprezować... Właściwie, z Grecji nie uciekł chyba tylko i wyłącznie z powodu Gryfonki, licząc na to, że razem będą się mimo wszystko dobrze bawić.
Teraz pozostawało mu tylko czekać, podczas gdy zwabiona listem Fire przybędzie do świątyni. Liam stęsknił się za tym jej specyficznym humorkiem, którym doprowadzała go do szału...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1275
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1406
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Świątynia Apolla   Wto 1 Sie - 15:06

Pamiętała dokładnie wydarzenia tamtego dnia.
Nawet łudziła się przez bite dwie minuty po wyjściu z pokoju, że jednak ją dogoni. Podbiegnie, mocno przytuli i nie pozwoli nigdy więcej odejść. A ona nie będzie miała nawet sił, żeby zaprzeczać, żeby się wyrywać, żeby krzyczeć... żeby płakać?
Przekroczyła próg hotelu, poczuła rześkie popołudniowe powietrze na twarzy, przeszła parę powolnych kroków, pozwalając, żeby ostatnie iskierki nadziei w niej zgasły. Otarła twarz, opierając się o barierkę. Zauważyła, że dłonie jej drżą i nie może tego zatrzymać. Nie chciała ryzykować rzucania zaklęć, wiedziała, że czarny bez nie posłucha. Nigdy nie powinna była komuś aż tak bardzo zbliżyć się do swojego serca, przecież tak dobrze wiedziała, czym to się kończyło. Zawsze zostawała sama, bez nikogo do pomocy z uporaniem się ze straszliwym bólem, jaki wykrzywiał twarz Gryfonki i nie chciał ustąpić mimo upływającego czasu. Pozwoliła sobie na rozczulanie się nad sobą i żalenie w myślach. Wymierzyła dokładnie pięć minut, a kiedy czas minął wyprostowała się, splunęła na ziemię i wmówiła, że szybko się otrząśnie. Wszystkie przykre emocje zepchnęła na samo dno serca, zastępując je standardową obojętnością. Po raz kolejny.
Zabawne, że role Leo i Fire zupełnie się odwróciły. No nic, rudowłosa zaledwie przez chwilę miała wątpliwości, czy uda jej się z tym ciosem poradzić, ale życie przyzwyczaiło dziewczynę do takich sytuacji.
Nie zastanawiała się, co robić, ruszyła po prostu przed siebie bez celu, wyłączając myśli. Późno w nocy zajrzała do pokoju Dantego, spytała bardzo niepewnie czy może spać u niego w łóżku. Na szczęście Leo nie był jedyną osobą, której chociaż trochę zależało na Fire. Do Liama pójśc nie mogła, bo przecież był nauczycielem. Co prawda, kuzyn zauważył stan, w jakim Gryfonka się znajdowała, a ona nie widziała przeciwwskazań do powiedzenia, co takiego się stało.
Było lepiej, chociaż nadal tragicznie. Blaithin, gdy tego chciała, nie miała sobie równych w ukrywaniu się, więc po prostu omijała szerokim łukiem Dwójkę, a wolny czas pożytkowała w najbardziej niedostępnych i skrytych miejscach na wyspach. Nie miała sił ani ochoty na ponowną rozmowę z którymś z nich, ale wszystko sobie przemyślała dość szybko. Widziała w tym praktycznie tylko własną winę, ale nie mogła sobie odpuścić myśli o tym, że Leo wybrał Ezrę. I nienawidziła siebie za to myślenie, bo czy w ogóle mogła swojego przyjaciela winić? Dlaczego niby miałaby być lepsza od Clarke'a, którego przecież kochał?
A ja wciąż uważam, że zasługujesz na szczęście. Idąc twoim tokiem rozumowania, zasługujesz na coś tak wspaniałego, że jest to aż nierealne.
Rzeczywiście to jest nierealne, Cassie. Leo miał rację, naprawdę zwariowała, bo zaczynała słyszeć głosy we własnej głowie. Nawet zapomniała o tym, że było już tak blisko do jej urodzin, dopiero list od Liama przypomniał o tym dziewczynie. Świętowanie było ostatnie na liście rzeczy, na które miała ochotę, ale zdecydowała, że przyjdzie. W ciemnej zwiewnej koszulce i spodenkach, poszła do świątyni, którą z daleka widywała już parę razy, ale nigdy nie zajrzała do środka. Fire wspięła się na niewielkie wzniesienie i szybko zauważyła Liama. Miała nadzieję, że przynajmniej on dobrze spędzał czas na wakacjach.
- To co, zaśpiewasz mi Happy Birthday to you? - spytała, starając się brzmieć tak jak zazwyczaj - odrobinę złośliwie i swobodnie. Zagwizdała cichutko, widząc jakie to kamienne krzesła wyczarował i przysiadła na jednym obok, zadowolona, że koc jest tak miękki.
- Wybrałeś chyba najgorszą możliwą porę. - stwierdziła szczerze.

______________________



What doesn’t kill me, makes me stronger

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Nauczyciel
Wiek : 27
Skąd : Brighton, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 671
Dodatkowo : animag (nietoperz)
  Liczba postów : 394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13244-liam-simon-dear#353836
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13246-liam-s-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13247-poczta-liama#353858
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13248-liam-s-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Świątynia Apolla   Wto 1 Sie - 15:28

Wiedział, że dzieje się coś dziwnego - Fire jakby unikała ludzi bardziej, niż normalnie. Liam niestety tak pogrążył się w swoich smutnych rozmyślaniach o tym, jaki to jest beznadziejny, że nie był w stanie porządnie zareagować. Nie miał zatem pojęcia, że ktoś ją tak potwornie skrzywdził i dobrze, bo w innym wypadku mógłby zapomnieć o tym, że jest nauczycielem. Liam nie był niezwykle lojalnym Gryfonem, ale jeśli mu na kimś zależało, to też potrafił stracić rozum.
Ucieszył się na jej widok jak głupi, ale okazał to jedynie lekkim uśmiechem. Nie spodziewał się żadnego powitania i sam go nie zainicjował - zaczekał, aż padnie jakiś wredny komentarz i dopiero wtedy wstał, wzruszając niewinnie ramionami.
- A chcesz? Mam piękny głos - zapewnił ją, podchodząc bliżej. Zanim usiadła, pochylił się i cmoknął ją delikatnie w policzek, nie bawiąc się przy tym w ściskanie, przytulanie, podnoszenie czy cokolwiek innego. Wiedział, że Blaithin tego nie lubi i nie zamierzał jej denerwować... No, przynajmniej nie w jej urodziny! Kiedy usiadła, sam również wrócił na krzesło, podając jej przy tym prezent. Nie było to nic wielkiego - lampion wspomnień i woreczek z wsiąkiewki, na który rzucone było zaklęcie chroniące przed ogniem (ot, taki mały żarcik dla Fire). - Wszystkiego najlepszego, młoda - uśmiechnął się szerzej. Dostrzegł jednak od razu, że jego sztucznie dobry humor w ogóle na nią nie przechodzi i z tego powodu również sam nieco sposępniał. Ach, czyli też nie miała ochoty na imprezowanie?
- Zgadzam się - przytaknął. - Urodziny jednak zobowiązują, także no. Musisz się ze mną chwilę przemęczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1275
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1406
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Świątynia Apolla   Wto 1 Sie - 17:05

Wybierała samotność, bo wiedziała, że gdy zacznie rozmawiać z kimś, na kim jej zależy, ciężko będzie powstrzymać się od wylania z siebie żalu i bólu. Naprawdę na palcach mogła policzyć momenty, kiedy szczerze otworzyła się przed kimś i powiedziała, co jej leży na sercu. Zdecydowanie łatwiej było udawać, że nie ma czym się martwić. Zresztą miała świadomość, że trochę dramatyzowała.
Z tego wszystkiego, Fire zapomniała, że powinna skupić się na innych. Pewnie zarówno Blaithin jak i Liam czuli wyrzuty sumienia, bo nie dbali o siebie wystarczająco dobrze, ale zarówno on, jak i ona, pochłonięci byli własnym cierpieniem. Szkotce zależało na swoim kuzynie, dlatego właśnie wywlokła się ze swoich kryjówek i przyszła. Wątpiła, że będzie to jakoś wesoło spędzony czas, ale zawsze lepiej było posiedzieć w towarzystwie Liama niż samotnie. Bała się tylko zadawanych pytań.
- Oszczędzę ci tego upokorzenia. - odparła z krótkim westchnieniem. Nie dbała tak bardzo o pozory dobrego samopoczucia, bo Dear po prostu znał ją całe życie i widział w niejednej chwili załamania nerwowego, dlatego było to bezsensowne. Nie zareagowała na cmoknięcie w policzek praktycznie w żaden sposób, pozostając nieruchomo na krześle. Naprawdę Blaithin wysilałaby się, żeby go nie niepokoić, ale była chyba... zbyt zmęczona. Przez brak snu zdążyła dorobić się uroczych worków pod oczami.
Bez słowa odpakowała pudełeczko, popatrzyła na woreczek i lampion i mimo wszystko poczuła ciepło i uśmiechnęła się kącikiem ust. Była pewna, że Liam dość długo głowił się nad tym, co mógłby jej podarować, a kiedy ujęła lampion, wiedziała, że to coś niezwykłego...
Wiedziała, czym jest ten przedmiot i czego się mniej więcej spodziewać, ale i tak była zaskoczona, bo zobaczyła malutką, rudowłosą dziewczynkę naprzeciwko kominka. Bawiła się magicznymi kredkami, unosząc je delikatnie w powietrzu i rysując nimi po pergaminie. Była... szczęśliwa, tak jak tylko sześcioletnie dziecko może być szczęśliwe. Dziewczynka odwróciła nagle głowę, a dorosła, osiemnastoletnia już Fire, powiodła wzrokiem do balkonu. Przypomniała sobie, że teraz już go tam nie ma, po drobnym remoncie w tamtym miejscu stała ściana.
Mała Blaithin wybiegła na dwór, najprawdopodobniej zaintrygowana jakimś odgłosem. Fire szybciej niż dziewczynka, zauważyła nadlatującego nietoperza. Rudowłosa wcale nie wyglądała na przestraszoną, nawet ucieszyła się, że zwierzątko tak grzecznie usiadło na jej ręce. Było takie mięciutkie i urocze!
Zdążyła zobaczyć jeszcze, jak zmienia się w nastolatka, zanim wspomnienie rozmyło się zupełnie.
- Pamiętasz te czasy, kiedy praktycznie nie mieliśmy zmartwień? Merlinie, to było tak dawno... - z zamyśleniem wpatrzyła się w posąg Apolla, zastygły w kamieniu i bezsilny. Wolała to niż patrzenie w szare oczy Liama. - Wróciłbyś do tego, gdybyś miał szansę?
Oddała się przez chwilę wspominaniem czasów, kiedy była malutkim dzieckiem, a ojciec jeszcze ją kochał i wszystko było w porządku. Po latach bardzo zatarło się to w pamięci Blaithin. Tych dobrych wspomnień wbrew pozorom nie miała aż tak mało, a głównie dzięki starszemu Dearowi.
- To tylko zwykły dzień w ciągu roku. - wzruszyła ramionami obojętnie. - To będzie najbardziej drętwa z moich imprez - powiedziała zgaszona. Wyciągnęła paczkę papierosów, wzięła sobie Wizz-Wizza i przysunęła je do mężczyzny. Chyba oboje potrzebowali trochę uspokajającej nikotyny.
- Ach i prezenty naprawdę mi się podobają. - zapewniła, odkładając na bok pudełko.

______________________



What doesn’t kill me, makes me stronger

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Nauczyciel
Wiek : 27
Skąd : Brighton, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 671
Dodatkowo : animag (nietoperz)
  Liczba postów : 394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13244-liam-simon-dear#353836
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13246-liam-s-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13247-poczta-liama#353858
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13248-liam-s-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Świątynia Apolla   Wto 1 Sie - 18:31

Ciężko było obserwować Blaithin w takim nastroju. Liam patrzył, jak dziewczyna wpatruje się w lampion i zastanawiał, co też chodzi jej po głowie. Jej słowa wcale go nie uspokoiły, wręcz przeciwnie. Przypomniał sobie o tym, jak wiele na nich spadło. Gryfonka nie powinna tak cierpieć, będąc zaledwie nastolatką. Był w stanie już przeboleć fakt, że sam ma koszmarnego pecha - tu w grę wchodziła chyba tylko i wyłącznie prywatna głupota, którą mógł się poszczycić. Dear mimowolnie sam sobie komplikował życie, prowokując młodszych braci do kłótni i jednocześnie wyskakując na ich przód. Nie można było również polemizować, bo wyraźnie zaznaczył, że to on jest tym złym. Martwił się jednak o Fire i o to, że nie chciała mu nawet spojrzeć w oczy, jak gdyby obawiała się, że zmusi ją do wyżalania się. Bardzo chętnie by jej wysłuchał i starałby się jej pomóc ze wszystkich sił. Miał nadzieję, że rudowłosa o tym wie...
- Jakoś średnio pamiętam takie czasy. Nawet jak nie miałem poważniejszych zmartwień, to miałem rodziców i rodzeństwo, a oni zawsze potrafili coś zamieszać... - Zamyślił się na chwilę. Jemu również nie brakowało wesołych wspomnień! W końcu w Hogwarcie bawił się wspaniale, nawet jeśli jako pierworodny zawiódł rodziców i wylądował w Ravenclaw. Tam również zaczął uczyć się samodzielności i dotarło do niego, że nazwisko to naprawdę nie wszystko. Poza tym pamiętał, jakim uroczym dzieckiem była Blaithin i jak uwielbiał zaskakiwać ją jako nietoperz. Dziwne, że z biegiem lat nie mieli już na to czasu. Kiedyś mogła skakać i ganiać go godzinami, a potem głaskać jak prawdziwe zwierzątko (co brzmi dziwnie, ale wiadomo, że Liam jako nietoperz był o wiele bardziej zwierzęcy, niż jako człowiek). Chętnie znowu złożyłby skrzydła w jej dłoniach.
- Tak, ale przetarło się, że w ten zwykły dzień w ciągu roku trzeba chociaż trochę poświętować, więc... - podsunął swojej towarzyszce kremowe piwo i bardzo chętnie przyjął papierosa, chociaż odłożył go na bok, aby zapalić dopiero za chwilę. Uśmiechnął się również lekko, słysząc zapewnienia co do prezentów. - Zapytałbym, co cię gryzie, ale obawiam się, że nie zechcesz odpowiedzieć. - Chciałby, żeby Fire nie wiedziała o jego animagii. Mógłby przylecieć do niej jako nietoperz, zdobyć jej zaufanie. Wtedy nie bałaby się niczego mu opowiedzieć, bo zwierzę nikomu dalej nie przekaże, prawda?
Liam też nie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 71
Skąd : Wielka Brytania
Galeony : 288
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 283
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3264-nauczyciele-fabularni
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3545-howard-forester




Specjalny






PisanieTemat: Re: Świątynia Apolla   Czw 24 Sie - 12:14

Dzień był naprawdę prześliczny. Słoneczko świeciło, upał był całkiem znośny, idealne warunki na lekcje na świeżym powietrzu. Howard siedział spokojnie na czymś, co chyba kiedyś było ławką. Przyglądał się teraz ruinom świątyni, w głowie mając jednocześnie jedno pytanie - czy Hogwart też kiedyś tak skończy? Chyba dla każdego upadek Zamku był swoistą katastrofą. Ale czy kilka wieków temu Grecy, którzy przychodzili do tej świątyni składać ofiary również nie byli w stanie sobie tego wyobrazić? Tyle właśnie pozostaje po człowieku i jego działalności za setki lat. Ruiny, trochę obrazów, być może jakiś dzieł literackich. Nic poza tym.
Na widok pierwszych uczniów uśmiechnął się. Do południa zostało jeszcze trochę czasu, a nawet jeśli ktoś się spóźni, to przecież nikogo wyrzucać nie będzie. W końcu mamy wakacje, prawda? Niech te dzieciaki żyją według nieco innego zegara i nie przejmują się tak godzinami. W końcu ten cały wyjazd to dla nich!


Ostatnio zmieniony przez Howard Forester dnia Sob 26 Sie - 12:46, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Leeds
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 713
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 261
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14348-berenice-valerie-cairndow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14361-berka-przygarnie#380345
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14362-valerian#380346
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14363-berenice-v-cairndow#380347




Gracz






PisanieTemat: Re: Świątynia Apolla   Czw 24 Sie - 16:44

Lekcje w wakcaje? Czemu nie. Podobno były już dwie, a Valerie nie wybrała się na żadną z nich. Bo niby po co? Były wakacje, a nie czas na nukę. Na tą jednak postanowiła pójść. W końcu była z Howarde. Nauczyciel od sztuki, a inaczej zajęć artystycznych, był naprawdę fajny chociaż czasami przynudzał. Może nauczy się czegoś przy nim.
Lekcja miała odbyć się w świątyni Apolla, a może przed świątynią? Do końca nie była pewna jednak nie to było najważniejsze. Po raz pierwszy mogła zobaczyć tą budowlę z bliska. Niby mogła wybrać się przed nią sama ale jakoś nigdy nie było jej po drodze.
Chowając się przed słońcem usiadła na części długiego schodka w cieniu. Już i tak naraziła swoją skórę na poparzenia przez ostatnie dni. Nie sądziła aby kolejne dawki promieni słonecznych były tutaj potrzebne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Wenecja, Włochy
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 670
Dodatkowo : Hipnoza
  Liczba postów : 355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14432-theo-romeo-u-evermore#382217
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14439-i-will-be-true#382241
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14442-false#382249
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14440-kuferek-theo#382245




Moderator






PisanieTemat: Re: Świątynia Apolla   Pią 25 Sie - 15:00

Podobała mu się idea robienia lekcji w czasie wakacji. Miało to w sobie tyle uroku, że nikt nie podchodził do nich tak serio na poważnie, dzięki czemu pojawiało się mniej spięć. Theo miał wrażenie, że nauczyciele również sobie odpoczywali i nie interesowało ich dawanie szlabanów, a przecież punkty nikomu nie groziły. Krukon lubił się uczyć i taką formę spędzania wolnego czasu uważał za całkiem interesującą - wiadomo, że jak nie trzeba chodzić na zajęcia, to od razu robi się to z o wiele większym entuzjazmem.
Zjawił się w świątyni Apolla jako jeden z pierwszych, witając profesora kulturalnym "dzień dobry" i kiwając lekko głową jakiejś Gryfonce, która już czekała na rozpoczęcie. Zapuścił się w te strony Agrios chyba tylko raz, a wydawało mu się, że tyle spacerował! Ciężko było dobrze poznać dwie wyspy, nawet jeśli ograniczało się przebywanie w hostelu do spania i spożywania posiłków. Evermore potrzebował się oderwać trochę od własnych myśli, albo po prostu zacząć na nie inaczej patrzeć - męczyła go sprawa z Bri, chociaż właściwie nic konkretnego się chwilowo nie działo. Po prostu tkwili tak sobie w tym niewiadomo czym i tyle. Działalność artystyczna brzmiała dla chłopaka jak wybawienie i lekarstwo na wszelkie bóle. Dziwił się, że powitał się z profesorem Foresterem tak krótko, bo w gruncie rzeczy miał ochotę rzucić mu się z wdzięczności na szyję. Przystanął sobie przy jednej kolumnie, czekając, aż wszyscy chętni się zbiorą i lekcja zostanie rozpoczęta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 712
  Liczba postów : 749
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Świątynia Apolla   Pią 25 Sie - 15:23

Kompletnie nie rozumiał negatywnego podejścia większości uczniów do idei wakacyjnych zajęć. Dla Ezry właśnie to było genialne - zero presji, zero ocen, po prostu czyste czerpanie z wiedzy nauczycieli, którzy też nie musieli użerać się z całą grupą jazgoczących półgłówków, zmuszanych do przychodzenia tylko dla zaliczenia przedmiotu.
Musiał przyznać, że po okropnej "lekcji" zaklęć z Reedem zachowującym się jak dziecko, po jeszcze gorszej wyprawie z Edgarem, obfitującej w ekstremalną nudę i runy, ogłoszenie przez Profesora Forestera zajęć artystycznych było niemal jak błogosławieństwo zesłane z nieba. To był rodzaj rozrywki i odprężenia, których brakowało mu od pewnego czasu, tym bardziej, że Clarke wiązał swoją przyszłość z dziedziną artystyczną.
Do Świątyni Apolla przybył jako jeden z pierwszych uczniów, nie było jednak wątpliwości, że te pustki to etap chwilowy. Profesor miał tak pozytywną aurę, że ściągali na jego zajęcia wszyscy, ci z talentem i bez niego. Ezra absolutnie to kochał.
- Dzień dobry - zwrócił się do profesora, zaraz potem namierzając inny cel. Radośnie podszedł do okupującego kolumnę @Theo Romeo U. Evermore (po drodze uśmiechając się do nieznajomej dziewczyny) i klepnął go na powitanie po ramieniu. Ezra sam był świadomy, że promieniował teraz zupełnie inną energią niż podczas ich ostatniej rozmowy. - Siema, Cupido. Mogę ci poprzeszkadzać?
To przezwisko już przylgnęło do chłopaka w oczach Ezry, więc jedyne co pozostało Evermore'owi to się do niego przyzwyczaić. Ezra trochę niespokojnie podrygiwał, nie mogąc się doczekać rozpoczęcia zajęć. Przebywanie obok Theo miało jeszcze jeden zasadniczy plus, poza walorami towarzyskimi. Ezra mógł na prawdę lubić wszelkie dziedziny artystyczne, ale nie dało się ukryć, że jego predyspozycje manualne wynosiły go jakoś tak na poziom "tłuka" jeśli chodziło na przykład o malarstwo. Zawsze dobrze mieć kogoś, kogo można podpatrzeć, racja?
- Jak myślisz, co będzie tematem? - zagaił, nie chcąc stać tak w zupełnej ciszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 71
Skąd : Wielka Brytania
Galeony : 288
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 283
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3264-nauczyciele-fabularni
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3545-howard-forester




Specjalny






PisanieTemat: Re: Świątynia Apolla   Sob 26 Sie - 13:38

Słońce od dobrych już kilku minut nie znajdowało się w zenicie, zatem najwyższa pora zaczynać. Starzec podniósł się, stanął na równych nogach, po czym wyciągnął różdżkę. Dość wesoła melodia, w dziwnym zapewne dla wszystkich tu zgromadzonych, języku rozchodziła się gdzieś cichym echem. Forester uśmiechnął się doń smutno. Nie takich tłumów się spodziewał. Okej, były wakacje, wiedział o tym, mimo wszystko. Trójka? No nic. Ta dzisiejsza młodzież. Nie, żeby to była jej wina, jego zajęcia od jakiegoś czasu nie były już tak popularne, jak niegdyś. Gdzie ci artyści? Prawdziwi tacy?
- Dzień dobry moi mili! - rozpoczął dziarsko, jak zawsze. - Witam Was wszystkich na pierwszych w tym roku szkolnym zajęciach artystycznych. Zechciejcie poznać mojego przyjaciela - to mówiąc, wskazał kierunek za plecami uczniów - to Antyd. Antyd jest miejscowym czarodziejem i artystą. Zajmuje się wyrobem i malowaniem dzbanów. I to właśnie moi drodzy będzie tematem dzisiejszych zajęć. - zakończył chwilowo swoje przemówienie, bo strasznie zaschło mu w gardle. Kiedy już zwilżył usta wrócił do swojego wystąpienia. - Starożytni Grecy opanowali zaklęcie, które według legend mieli przekazać im przekazać bogowie. Wiele podań wspomina  tutaj Apolla, jednak najczęściej spotykanym imieniem jest Euterpe. Jeśli ktokolwiek z Was ma pojęcie, kim mógłby być wspomniany Euterpe, proszę o przekazanie mi tej informacji listownie. W każdym razie, owo zaklęcie brzmi Attike. O nim jednak później. Póki co, spróbujmy stworzyć coś na owych wazach.
Kiedy skończył mówić, Antyd rozdał każdemu z uczestników zajęć po trzy wazony. Gdy wszyscy otrzymali już swoje narzędzia pracy, Forester uśmiechnął się.
- Wasze zadanie jest proste. Macie wybrać sobie jeden z tematów malarstwa greckiego i zobrazować go na wazonie. Do dzieła!


Spoiler:
 


Spóźnionych zapraszam!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wrocław, Polska
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 493
  Liczba postów : 299
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14988-clary-fajfer#399015
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14998-znajomosci-fajfer#399175
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14997-poczta-fajfer#399173
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14996-clary-fajfer#399172




Gracz






PisanieTemat: Re: Świątynia Apolla   Sob 26 Sie - 14:23

Clary wiedziała, że się spóźni oraz wiedziała, że nie powinna kłaść się tak późno spać. Założyła na siebie pierwsze co znalazła pod ręką i wybiegła z domu. Chwila zajęła jej na dotarcie do świątyni na zajęcia artystyczne. A przecież kto jak kto ale Clary nie mogła iść opuścić. Dziewczyna uwielbia malować więc dlaczego nie miałaby sprawdzić swoich zdolności w terenie. Dobiegając na miejsce zasmuciła ją trochę ilość osób ale no trudno. Podeszła do nauczyciela o wytłumaczenie zasad i usiadła ze swoimi wazonami. Początkowo Clary długo zastanawiała się co namalować na swoim wazonie, przecież Grecja to miejsce gdzie można namalować wszystko. Zarówno z przeszłości, mitologii jak i teraźniejszości. Po głębszym przemyśleniu dziewczyna stwierdziła, że idealnym pomysłem jest zająć się teraźniejszości. Zwiedzając Grecję widziała wiele razy greków, którzy zajmowali się swoimi codziennymi zajęciami. Zdecydowała się na uwiecznienie rzeźbiarza przy swojej pracy. Nie jest to prosty temat do malowania ale Clary stwierdziła, że się z nim zmierzy. Dziewczyna włożyła w rysowanie całe swoje serce ale po ostatnich wydarzeniach po prostu ręce odmawiały jej posłuszeństwa. Nie tylko ona to zauważyła, zarówno profesor jak i Grek też to widzieli jednak postanowili dać dziewczynie jeszcze jedną szansę z czego się bardzo ucieszyła. Starała się opanować ręce i skupić tylko i wyłącznie na wykonaniu pracy. Jednak po mimo kolejnych starań dziewczynie nic nie wychodzi. Jej głowę zawraca tyle myśli, że kompletnie nie może się skupić na tym co ma do malowania. Antyd zaproponował jej podarowanie jednej ze swoich prac. Uśmiechnęła się jednak nie przyjęła oferty. To byłoby nie fer w stosunku do pozostałych osób, które przyszły na zajęcia. Jak ponieść porażkę to z podniesioną głową. Rozejrzała się dookoła zobaczyć jak reszcie idzie praca i czekała na głos profesora.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 131
  Liczba postów : 32
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11907-anastasia-lee
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11913-anastasia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11914-poczta-panny-lee
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11915-anastasia-lee




Gracz






PisanieTemat: Re: Świątynia Apolla   Sob 26 Sie - 15:13

Szczerze powiedziawszy, to nawet nie planowała pojawiać się na tym zajęciach, no bo kto normalny chodzi na lekcje w środku wakacji? I właśnie ta myśl zmotywowała ją, aby faktycznie przyjść, bo na pewno będzie mało osób, dzięki czemu uda jej się więcej z tego skorzystać, bo nauczyciel będzie miał więcej czasu na indywidualne podejście do każdego ucznia i poświęcenie mu maksimum swojej uwagi.
- Dzień dobry, przepraszam za spóźnienie. - Klasyczny tekst, wypowiedziany na jednym wdechu, aby nie przeszkadzać nikomu bardziej, niż to konieczne. Szybko znalazła sobie jakieś wolne miejsce, aby móc w spokoju wysłuchać, co takiego będą dzisiaj robić na zajęciach i w sumie, gdy już się dowiedziała, to nawet uśmiechnęła się na myśl o tym. Co prawda artystka z niej żadna, ale warto spróbować. Może będzie fajnie?
Gdy miała już zabrać się do pracy, to od razu zadecydowała, że skupi się na mitologii greckiej, bo miała o niej jakieś tam ogólne pojęcie. No i przecież ciągłe oglądanie bajki "Herkules" nie mogło pójść na marne. Co prawda to nie jego zamierzała namalować, tylko Apollo, skoro to w jego świątyni są. Gdy wzięła się w końcu do roboty, to już wiedziała, że nie będzie to wcale takie proste. Samo malowanie po kartce było dla niej dużym wysiłkiem, a taki wazon nie był łatwą powierzchnią do ozdobienia. Dlatego też poczuła się nieco skrępowana, gdy prowadzący zajęcia mężczyźni podeszli, aby zobaczyć, co takiego udało jej się stworzyć. Po ich minach nie udało jej się niczego odczytać.
Niby nie jest źle, ale dobrze też nie, czyli tak przeciętnie. W sumie to nieco uspokoiło dziewczynę, bo przynajmniej nie stworzyła tutaj jakiejś istnej tragedii. Pomimo ciągłych starań nadal nie udawało jej się stworzyć niczego, co byłoby chociaż trochę ładniejsze. Trudno w przeciągu jednych zajęć poprawić swoje umiejętności artystyczne, zwłaszcza, jak się ich w ogóle nie ma...

Kostki: 2, 3, 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Wenecja, Włochy
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 670
Dodatkowo : Hipnoza
  Liczba postów : 355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14432-theo-romeo-u-evermore#382217
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14439-i-will-be-true#382241
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14442-false#382249
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14440-kuferek-theo#382245




Moderator






PisanieTemat: Re: Świątynia Apolla   Sob 26 Sie - 18:01

Było ciepło i niesamowicie przyjemnie, a Theo oparty o nieco chłodną kolumnę miał wrażenie, że zaraz zaśnie. Zrobiło mu się tutaj tak niesamowicie błogo i zdawało się, że czerpie spokój z tego jakże majestatycznego, pięknego miejsca. Początkowo w ogóle nie zwrócił uwagi na nowego ucznia, który pojawił się w ich skromnych szeregach - zerknął na niego dopiero, gdy został klepnięty w ramię. Spod przymrużonych powiek przyjrzał się Ezrze, a gdy rozpoznał w jego postawie zwykłą radość, sam również się uśmiechnął. Zawsze przyjemnie było spędzić trochę czasu wśród osób szczęśliwych, nie? Clarke właśnie na takiego wyglądał. Przeklęta ciekawość kusiła, żeby trochę podrążyć temat tego dobrego humorku, ale jakaś ukryta przyzwoitość nie pozwoliła na to Theośkowi. I tak wystarczy, że w głowie przewinął mu się ostatni numer Obserwatora.
Uśmiechnął się szerzej.
- Ty? Zawsze - przytaknął żartobliwie, przesuwając się nieco, aby nie kraść całego zacienionego obszaru kolumny. - Ale z ciebie dzisiaj radosny promyczek... - Dorzucił niewinnie, tylko troszkę pokazując, że hej, ciekawią go nowinki z życia nowego kumpla. O ile sprawa z Bridget dalej go męczyła, o tyle nauczył się już nie podpinać do niej biednego Krukona. Starczy, że raz na niego bezpodstawnie naskoczył... - Liczę na coś związanego z grecką mitologią, ale co do formy to nie mam pojęcia - przyznał szczerze. Zajęcia z działalności artystycznej mogły być tak różne, że nawet nie było jak zgadywać. Evermore miał nadzieję, że skupią się bardziej na malarstwie, a nie na śpiewie - w tym był o wiele, wiele gorszy.
Przeniósł pełne zainteresowania i zapału spojrzenie na profesora Forestera, słuchając dokładnie jego słów. Trochę zdziwił się męską formą przy imieniu Euterpe, ponieważ jego myśli od razu poleciały do muz greckich, ale słowem się nie zająknął. Chyba spróbuje swoich sił listownie, o. Tymczasem jednak w jego rączki trafiły przydzielone mu materiały i teraz pozostawało szybko zdecydować, co się na owej wazie ma znaleźć. Theo nie musiał długo się zastanawiać - sam przecież mówił o mitologii, prawda? Poza tym nie wyobrażał sobie lepszego bóstwa do zobrazowania, niż sam Apollo. Trzeba jakoś uczcić fakt, że znajdują się w jego świątyni...
- Co myślisz? - Zagadnął pracującego obok niego Ezrę. W sumie, to nie chodziło mu o jego własne dzieło, a raczej bardziej o postawione przed nimi zadanie. Dodatkowo chciał zabić ciszę, która nastąpiła - na początku bardzo zajął się swoim dziełem, chcąc jak najlepiej odwzorować pięknego, boskiego Apolla. Dopiero kiedy profesor i jego pomocnik stanęli ponad jego ramieniem zorientował się, że jego bóg przypominał bardziej jego Adonisa, jego dawną miłość. Chyba nie było w tym nic złego, nie? Tak czy inaczej, panowie zgodnie stwierdzili, że "czegoś tu brakuje", a mina Theo wyrażała szczere zdziwienie. No, to mu się jeszcze nie zdarzyło! Może jednak za bardzo się koncentrował i w jego dziele zabrakło tej magicznej lekkości? Może przesadził i włożył w to wszystko trochę za dużo uczuć?
Warto zaznaczyć, że podczas powielania swojej pracy był już o wiele bardziej odprężony, choć dalej skoncentrowany. Każde pociągnięcie wykonywał z doskonałą precyzją, nie pozwalając sobie już na żadne, nawet najdrobniejsze błędy. Nie, tutaj nie ma miejsca na jakieś braki!

Kostki: 2,3,6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 712
  Liczba postów : 749
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Świątynia Apolla   Sob 26 Sie - 19:34

Pomimo tak długiego pobytu, wciąż nie mógł przyzwyczaić się do wysokich temperatur w Grecji. Trzeba było jednak przyznać, że kiedy słońce zeszło nieznacznie z pozycji zenitu, a w dodatku Theo udostępnił mu nieco cienia oferowanego przez kolumnę, było mu bardzo przyjemnie.
- Nie bajeruj mnie tak - odparł lekko, ale na żartobliwe zapewnienie chłopaka uśmiech na jego ustach jeszcze się poszerzył i dotarł do oczu, tworząc wokół nich siateczkę radosnych "kurzych łapek". - Dlaczego miałbym nie być? Mamy piękną pogodę, wciąż trwają wakacje, a ja wręcz śpiewająco - w tym momencie posłał Theo porozumiewawcze spojrzenie, jakby oczekiwał, że chłopak załapie w czym rzecz - zdobyłem chłopaka. Żaden promyczek greckiego słońca nie czuje się tak szczęśliwie jak ja teraz, co w zasadzie jest też twoją zasługą.
Podejrzewał, że Theo jest w miarę na bieżąco dzięki niezawodnemu Obserwatorowi. (Co miało też swoją złą stronę, bo Ezra nie był dumny z sytuacji zaistniałej między nim a Courtney i Vivien) Poza tym poruszanie tego tematu na zajęciach, na których poza nimi siedziała tylko jeszcze jedna dziewczyna i nauczyciel, było trochę niestosowne. Zbyt cicho było na takie rozmowy.
Ezra pokiwał głową, zgadzając się z Theo i w tym momencie profesor zabrał głos. Mimo zwyczajowego dziarskiego tonu, był on widocznie zasmucony nikłą frekwencją. Ezra słuchał go uważnie, zawieszając się na moment na pytaniu o postać Euterpe. Imię kołatało się w jego głowie, brzmiąc jak znajoma melodia, którą słyszało się po wielu latach. Ezra nie był jednak aż takim znawcą mitologii, by dopasować imię do konkretnej postaci.
W każdym razie, nie to było istotą zajęć, o czym przypomniał sobie Ezra, przebudzając się, gdy otrzymał materiały. Na wazy popatrzył trochę sceptycznie, mając świadomość, że w tym miejscu rozpoczyna się pierwszy akt jego tragedii na zajęciach artystycznych. Co zabawne, Theo już zaczął pracować.
- Będę od ciebie ściągał - poinformował Theo szeptem, stwierdzając, że lepiej, żeby chłopak wiedział. Poza tym, to poniekąd był komplement - Ezra stawiał Evermore'a jako wzór godny do naśladowania.
Przez chwilę więc tylko siedział obserwując ruchy dłoni skupionego Theo, kiedy na wazie zaczynała powstawać postać boga Apolla. Ezra starał się z tych gestów zapamiętać możliwie jak najwięcej. Nie pomyślał o tym, że za subtelnością dłoni Theo kryje się wiele lat doświadczenia pochodzącego z prawdziwej pasji. Nie pomyślał o tym, że nie można tak po prostu kopiować cudzego stylu i liczyć, że cokolwiek z tego będzie.
Nie było. Ezra przekonał się o tym już na samym początku, kiedy próbował namalować rysy Apolla. Być może chodziło o to, że Krukon nie miał w pamięci żadnej twarzy, na której mógłby się wzorować. Myślał tylko o tym, że powinna być boska. Koślawe kształty, które wychodziły spod jego ręki nie miały jednak nic wspólnego z pięknem.
- Myślę... myślę, że zatrzymałem się na poziomie ośmiolatka, jeśli chodzi o rysowanie na kartce, o wazach więc nawet nie mówmy. Ale fajne jako nowa rzecz do spróbowania, nawet jeśli pewnie Apollo przewraca się tam na Olimpie. Wiesz, trochę przypomina mi to rzeźbiarstwo w lodzie na balu zimowym. - Na którym był z Bridget... Postanowił to jednak pominąć, nie chcąc psuć humory Theo. Z plotek wynikało, że nie był to najlepszy czas dla ich związku. - Byłem beznadziejny, ale sam proces rzeźbienia mi się podobał. Chyba o to chodzi, nie?
Uniósł na moment wzrok na Theo, podziwiając to, co Krukon tworzył. To chyba jednak był zły pomysł, siadać obok niego, bo jego praca wyglądała dwa razy gorzej. Już nic więcej nie mówił, bo w sumie nie wiedział, czy to miała być "cicha" lekcja czy nie. Nikt takiej informacji nie podał.
Nie był dumny z siebie, kiedy profesor wraz z Antydem podeszli do jego pracy. O ile nauczyciel w ocenie starał się zachować takt, jego znajomy łagodnie, ale otwarcie wytknął błędy chłopaka, proponując podjęcia się próby poprawy malunku. Podarował mu nawet dodatkowy wazon, gdyby Clarke okazał się jeszcze większym beztalenciem niż do tej pory. Nigdy nie wiadomo.
Tym razem Ezra nie starał się naśladować Theo, widząc, że nie ma w tym najmniejszego sensu. Zamiast tego skupił się na tym, co sam czuł. W sztuce trzeba było być prawdziwym, nie?
- Swoją drogą, nie jestem znawcą, ale mnie się podoba, jeśli ma to dla ciebie jakieś znaczenie - nawiązał do słów jakoby "czegoś brakowało" w pracy Theo. Tym bardziej, że Ezra dostrzegał nawiązanie Theo do osobistych przeżyć. Uśmiechnął się lekko, jakby sam do siebie, nie przerywając pracy. - Najlepszą inspiracją są ludzie, których znamy, hm?
Miał wrażenie, że kolejne próby były już dużo lepsze. Na pierwszy rzut oka poznać można było, że to praca wykonana przez amatora, miał jednak wrażenie, że zrobił jakiś postęp. Antyd przynajmniej wyglądał na zadowolonego.

Kostki: 2, 5 z przerzutem na 5 :') i parzysta (6)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 50
  Liczba postów : 41
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14994-demetrius-benjamin-garver#399288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15002-krukonski-smieszek#399299
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15003-poczta-demetriusa#399305
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15004-demetrius-garver#399328




Gracz






PisanieTemat: Re: Świątynia Apolla   Sob 26 Sie - 21:49

Z początku miał nadzieję, że nie zaliczy spóźnienia. No ale halo, były wakacje. Nie przywykł do punktualnego chodzenia na zajęcia. Nie był w końcu ani na runach, ani na zaklęciach, ale... Ale lekcji z profesorem Foresterem nie mógł sobie odpuścić. Lekcje tego typu, rozwijające jego umiejętności plastyczne były dla chłopaka zbyt cenne. Po prostu. Tym bardziej, że pół wakacji spędził na szkicowaniu ruin i tak dalej. Nie byłby sobą, gdyby nie przyszedł. Mógł jednak przyjść odrobinę wcześniej, ale przybył, można powiedzieć, w samą porę. Szybko, choć dosyć cicho przeprosił za spóźnienie i pomachał na powitanie @Berenice V. Cairndow. Demetrius niesamowicie cieszył się z tego, że zdążył na drugą połowę przywitania profesora. Był kujonem. I czasami nawet lizusem. Bardzo lubił, gdy nauczyciele go lubili, więc i w tej sytuacji nie chciał aby było inaczej. Nie jego wina, prawda? Zdarza się...
Słuchał nauczyciela w skupieniu, nieznacznie się przy tym uśmiechając. Czuł dziwną ekscytację przez to wszystko, przez zajęcia w takim klimatycznym miejscu jak to, przez muzykę, przez świecące słońce. Sam nie wiedział czemu, ale to napełniało go weną, więc, gdy tylko usłyszał zadanie i dostał swój własny dzban, zabrał się do pracy. Chwilę zajęło mu myślenie nad tematem swojej pracy. Przeczesał włosy, pociągnął za nie lekko, mrużąc oczy i przechylając lekko głowę, nie spuszczając przy tym wzroku z gładkiego, pozbawionego jeszcze wtedy wzoru naczynia. Zazwyczaj w takich sytuacjach zaczynał zastanawiać się na głos, ale tym razem postanowił sobie to odpuścić. Nie chciał wyjść na dziwaka. Nawet jeśli niekiedy i tak wychodził na zwariowanego chłopaka z wybujałą wyobraźnią. Przez chwilę patrzył na nie zaczętą pracę i nagle wpadło mu do głowy coś tak prostego, że obawiał się tego, iż profesor i Antyd mogą stwierdzić, że jego pomysł nie ma w sobie za grosz kreatywności, a to niesamowicie ugodziłoby w dumę Krukona. No nic. Nie zamierzał się tym przejmować, a przynajmniej nie w tej chwili. Miał pracę do wykonania! I musiał wykonać ją przynajmniej dobrze.
Na jakiś czas odciął się od całego świata i w skupieniu zabrał się za odtwarzanie wzoru ze swojej wyobraźni na jednym z wazonów. I szczerze mówiąc, z początku nie sądził, że wyjdzie mu to aż tak dobrze. Gdy profesor wraz z Grekiem podszedł do miejsca, w którym chłopak się rozłożył, żeby w spokoju pracować, poczuł dziwny ucisk w żołądku. Bał się, że jest źle, był wprost przerażony. Nigdy nie był przesadnie pewny siebie, szczególnie jeśli w grę wchodziły takie rzeczy jak malowanie, rysowanie czy rzeźbienie. Był w tym wszystkim całkiem niezły, ale trochę pewności siebie by mu się przydało. Dlatego też lekko się zdziwił, gdy usłyszał jak oboje mężczyzn się zachwyca i chwali jego dzieło. Demetrius nie potrafił przestać się uśmiechać, gdy nauczyciel i Antyd poszli do kolejnej osoby. Garver od razu zabrał się za dalszą pracę, bo w końcu czekało go jeszcze powielenie wzoru na pozostałych wazonach. Co, swoją drogą poszło mu tak samo świetnie. Antyd nawet zaproponował mu pracę w swoim zakładzie, na co Dem nie wiedział co powiedzieć. Jedynie podziękował i powiedział, że musi się poważnie zastanowić. Później zaczął mówić jeszcze coś o tym, że dopiero jest na studiach i prawdopodobnie będzie musiał odmówić, ale nie powiedział nic na pewno. Z jednej strony było mu głupio tak odmawiać, ale nie chciał wychodzić na jakiegoś dupka, który teraz będzie się szczycił doskonale wykonanym zadaniem na zajęciach artystycznych, które odbyły się na wakacjach w Grecji. Bez przesady. Wciąż był skromnym chłopakiem i nie przepadał za przechwałkami. A już w szczególności nie tego typu...

KOSTKI: 2, 4, 1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Edynburg
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 104
  Liczba postów : 20
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14976-nicholas-stone
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14977-nick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14978-nicholas-stone




Gracz






PisanieTemat: Re: Świątynia Apolla   Pon 28 Sie - 15:26

Mama zawsze mówiła, że chłopak ma talent do malowania, a wszystkie zrobione dla niej laurki kobieta chowa do teczki, która dumnie leży w szafie. Oczywiście Nick uważa to za wielką przesadę, a każdy komplement związany z jego umiejętnościami artystycznymi zbywa jedynie machnięciem ręki, bo przecież doskonale wiadomo, że matki zawsze faworyzują swoje dzieci. Więc każda praca, wykonana z ręki takiej pociechy, będzie uważana za największe dzieło sztuki, warte pokazania całemu światu.
Więc chłopak zdecydował się na te zajęcia, aby faktycznie dowiedzieć się, czy może jednak ma odrobinę tego talentu artystycznego, który warto by rozwijać? Kto wie, może zostanie sławnym malarzem waz, przemknęło mu przez myśl, co skwitował delikatnym uśmieszkiem.
Cichutko wszedł do sali, nie chcąc nikomu przeszkadzać i zajął wolne miejsce. Punktualność nigdy nie była jego mocną stroną, aczkolwiek starał się walczyć o poprawę tego okropnego nawyku spóźniania się wszędzie. No bo akurat na lekcje wypada być o czasie.
Gdy tylko dostał trzy wazy, to zaczął się zastanawiać, czy to nie był jednak błąd, pojawiając się tutaj, ale nie mógł teraz cichaczem uciec. Poza tym, na pewno nie on jeden jest tutaj nogą z malowania, co nie? Ludzie przychodzą tutaj, żeby się czegoś nauczyć, a nie popisać przed innymi, jacy to są zajebiści w danej dziedzinie.
Szybko zdecydował się na mitologię, bo to o niej mama mu czasami opowiadała i zresztą, sam nieco czytał na jej temat! Co prawda wiele rzeczy mu się już pomieszało, a imiona ledwo pamiętał, to jednak będąc w Świątyni Apolla potrafił stwierdzić, że bohaterem mitologii to on na pewno był, więc nie ma przeszkód, aby to właśnie jego namalować... No albo przynajmniej spróbować, bo po zrobieniu kilka ruchów pędzlem nie do końca potrafił stwierdzić, co on tutaj stworzył. Nie poddawał się, próbując wyprowadzić na prostą swojego małego bohomaza, co chyba nie wyszło źle, bo profesorowie nie wzgardzili jego dziełem, zachęcając go aby jeszcze popracował nad swoim dziełem, aby było jeszcze lepsze.
Zmotywowany po takich słowach od razu zabrał się za ozdabianie kolejnej wazy, a jego ruchy już nie były tak niepewne, co tylko pozytywnie wpłynęło na wygląd dzieła. Może jeszcze wyjdzie z tego coś ładnego?

Kostki: 2, 2, 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Leeds
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 713
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 261
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14348-berenice-valerie-cairndow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14361-berka-przygarnie#380345
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14362-valerian#380346
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14363-berenice-v-cairndow#380347




Gracz






PisanieTemat: Re: Świątynia Apolla   Pon 28 Sie - 20:09

Malowanie? Czemu nie, tym bardziej, że grek który towarzyszył nauczycielowi wyglądał na przyjaźnie nastawionego do nich. I faktycznie, frekwencja na zajęciach nie powalała ale czego można było się spodziewać? Że nagle wszyscy rzucą swoje zajęcia i tłumnie przyjdą na zajęcia? Nie. W szczególności jeśli miały one być z dziedziny artystycznej lecz gdy tylko nauczyciel skończył mówić uczniów jakby przybyło. Nawet Clary i Demon zdecydowali się uczestniczyć w lekcji. Widząc jak chłopak macha w jej stronę na powitanie uśmiechnęła się i odmachała mając nadzieję na jakiegoś drinka wieczorem. Może powinna napisać do niego?
Po otrzymaniu trzech waz zabrała się do pracy. Z początku nie miała pojęcia co ma namalować, jednak po chwili wpadł do jej głowy dość oryginalny pomysł. Wątpiła aby ktoś zdecydował się na podobny krok więc od razu przystąpiła do pracy. A nie było to łatwe. Nigdy wcześniej nie robiła czegoś podobnego. Gdyby chodziło o zwierzęta czy rośliny to inna sprawa, ale coś takiego? Po co ona wogóle tutaj przychodziła. No nic, jak już przyszła to zrobi to najlepiej jak tylko umie. Z wysuniętym językiem zaczęła malować swoją wazę. Ozdabianie jej nie było proste. Tym bardziej, że pomysł jaki miała w głowie wymagał dość dużego skupienia i masę wysiłku włożonego w to przedsięwzięcie.
Gdy tylko pierwsza była gotowa podszedł do niej nauczyciel wraz z Antydem. Przyglądali się jej dziełu dość długo, a ich miny mówiły... W sumie to nie mówiły za wiele. Wyglądali jak posągi które znajdowały się za nią. Zniecierpliwiona podparła się pod boki, gdy wreszcie jeden z nich coś powiedział. Według nich nie było źle ale zdecydowanie czegoś brakowało. Sadziła, że dostanie jakąś reprymendę za malowanie wizerunku profesora jednak ten nie wspomniał o tym ani słowem. Może był narcyzem i w gruncie rzeczy się mu to podobało? Śmiejąc się pod nosem pokiwała głową. Gdy tylko nauczyciel po odszedł na znaczną odległość Antyd zaoferował jej swoją wazę. Czyżby nie podobała się mu jej praca? Kręcąc głową odmówiła grzecznie. Nie miała zamiaru brać pochwał za czyjąś pracę.

Kostka I: 4
Kostka II: 2
Kostka III: 5, 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 488
  Liczba postów : 838
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Świątynia Apolla   Wto 29 Sie - 22:05

Nie byłam fanką malarstwa, a moje zdolności manualne trudno było nazwać szczególnie wybitnymi, jednakże ze względu na sympatię do profesora Forrestera (i trochę z nudów) postanowiłam iść na jego zajęcia. Lekko się spóźniłam, na szczęście profesor przymknął na to oko. Ze znajomych twarzy dostrzegłam tylko Theo, jednakże ten zajął miejsce u boku Ezry, więc zrezygnowałam z jego towarzystwa siadając z boku
Otrzymaliśmy do pomalowania greckie wazy. Inspirując się otoczeniem postanowiłam zasięgnąć do mitologii, a skoro znajdowaliśmy się w świątyni Apolla wybór był dość oczywisty – namalowałam portret greckiego boga.
Reakcja profesora i towarzyszącego mu artysty nie była szczególnie entuzjastyczna – ani mnie nie skrytykowali, ani nie pochwalili. W sumie nieszczególnie mnie to dziwiło – praca nie była brzydka, ale na pewno czegoś jej brakowało.
Znacznie lepiej poszło mi podczas przenoszenia obrazka na kolejne wazy – nie dość, że na drugiej wyglądał on znacznie lepiej, to jeszcze na kolejnych udało mi się utrzymać równie dobrze poziom. Byłam z siebie całkiem zadowolona.

Kostki: 2,2,4 (parzysta)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1275
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1406
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Świątynia Apolla   Czw 31 Sie - 18:39

Blaithin wcale nie tęskniła za nauką, która ją czekała po powrocie do Hogwartu. Siódmy rok był straszny - praca w Oasis, problemy, jeszcze prawie umarła od czarnomagicznego zaklęcia przed OWUTEMami, a do tego doszły obowiązki prefekciarskie... Dziwiła się, że w ogóle zdała, bo nawał roboty był olbrzymi. Na studiach spodziewała się przystopować - przede wszystkim zamierzała się skupić na tym, co lubi robić, głównie eliksiry i obrona przed czarną magią. Wahała się nad zajęciami artystycznymi, bo teoretycznie rozwijała się we własnym zakresie, grając na skrzypcach, ewentualnie próbując sił przy flecie (nie była już tak straszliwie beznadziejna, a nawet trochę się zaczynała przekonywać do tego instrumentu), ale skoro miała mieć o wiele więcej czasu to... czemu nie spróbować? Forestera dało się przeżyć, jeśli przymykało się oko na jego dziwactwa. Liczyła głównie na muzykę i teatr, tego też oczekiwała, gdy szła na tę niezobowiązującą lekcję. Okazało się, że była trochę spóźniona i wstęp przemówienia rudowłosą ominął. Naturalnie odpuściła sobie powitanie nauczyciela, a zwłaszcza przeprosiny. Usłyszała tylko, co mają zrobić i skrzywiła się. No malowanie wazonów ulubionym zajęciem Fire nie było. Już widziała te bohomazy.
Rzuciła swoją torbę na ziemię i przysiadła sobie obok @Clary Fajfer, posyłając jej coś na kształt sarkastycznego uśmiechu. Może obecność tej Gryfonki zmotywuje Blaithin do wykazania się? W końcu praktycznie zawsze chciała być od niej lepsza. Obejrzała te wazony i zastanowiła się nad malarstwem greckim, o którym wiedziała tyle co nic. Wtedy wzrok dziewczyny padł na profesora i stwierdziła, że równie dobrze może to jego namalować. Wytknęła język i zaczęła pracę, traktując to jak czystą zabawę i sprawdzenie swoich umiejętności. Nie przejmowała się, kiedy drgnęła jej ręka albo wyszła poza kontury. Twarz i postawa Forestera (trochę karykaturalna) pojawiała się powoli na powierzchni naczynia... Nim Fire się zorientowała, już została oceniana.
- Hm? No tak wyszło. - skomentowała odrobinę zmieszana tym, że zasypano ją pochwałami. Uważała to za przesadzone, w każdym razie nie chciało jej już się malować pozostałych wazonów i zrobiła to trochę na odwal. Mimo wszystko bardzo przypominały pierwowzór i Forester nie narzekał, gdy oglądał własną facjatę. Fire nie zauważyła, że umazała się ciemną farbą na policzku - w gruncie rzeczy nawet jej się trochę podobało.
- Och! - zakrzyknęła nagle cicho, patrząc na wazony Clary. - Fajfer, ty to masz praaawdziwy talent! - z czystą nutką złośliwości parsknęła śmiechem.

4,4,2

______________________



What doesn’t kill me, makes me stronger

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Newcastle, Anglia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 1720
Dodatkowo : Szukająca Ravenclawu
  Liczba postów : 1055
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12503-naeris-cynthia-sourwolf
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12509-zapraszam-dobre-duszyczki#337107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12508-listy-do-cierpkiej-wilczycy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12511-naeris-sourwolf#337284




Gracz






PisanieTemat: Re: Świątynia Apolla   Czw 31 Sie - 18:59

Naeris chyba za bardzo rozleniwiła się pod koniec wakacji, bo nawet nie do końca chciało jej się iść na lekcję nawet jeśli uwielbiała Forestera. Po prostu tak wygodnie było leżeć w łóżku z świetną Pieśnią Lodu i Ognia, słuchać muzyki i popijać mrożoną lemoniadę.
Skończyło się tak, że pomimo pośpiechu przyszła w momencie, kiedy zajęcia już się zaczęły. Powitała i przeprosiła profesora, tak jak nakazywało dobre wychowanie. Naeris rozejrzała się po twarzach mniej lub bardziej znajomych. Pomachała @Theo Romeo U. Evermore z uśmiechem, ale nie chciała przeszkadzać skoro już rozmawiał z Ezrą. Wzrok dziewczyny padł na @Demetrius Garver i w ciągu paru sekund już była przy nim i przeszkodziła w rozpoczęciu pracy, bo zarzuciła mu delikatnie ręce na szyję i przytuliła. No to znalazła już sobie wspaniałe towarzystwo, które tylko umili lekcję.
- Cześć - powiedziała wesoło. Usiadła obok po turecku i dopytała, co konkretnie mają zrobić. Jako, że uwielbiała malować i zajmowała się tym od lat, sądziła, że powinno pójść raczej gładko. Przyjęła swoje wazony i zaczęła intensywnie myśleć nad tym, co zobrazować. Nie chciała porywać się coś wyjątkowo trudnego, ale na łatwiznę Nae też nie lubiła iść. Wybór był ogromny, więc z trudem wybierała w myślach już jakiś temat, ale zaraz go odrzucała, bo był zbyt nudny albo jednak do głowy jasnowłosej przyszło coś innego. Ostatecznie, popatrzyła na Demona, który już rysował i jako, że on również miał niewątpliwy talent w tej kwestii, domyśliła się, że pokusił się o portret Apolla.
Uznała, że to coś ciekawego i sama może spróbować. Sourwolf nadganiała za innymi uczniami, więc nie mogła być aż tak dokładna. Ostatecznie efekt miał ocenić profesor, ale chyba go nieco zatkało. I to nie w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Sama Naeris rozumiała, że czegoś zabrakło, tylko nie do końca wiedziała, jak się poprawić. Szkoda, że ani Forester ani Antyd nie udzielili żadnych wskazówek.
- Nie bądź taki skromny, świetnie to wygląda - pochwaliła Krukona i idąc jego śladem, wzięła pozostałe wazony. Tym razem zmieniła koncepcję i to okazało się strzałem w dziesiątkę - jej Apollo naprawdę przypominał greckiego boga i prezentował się prawie dobrze, jak ten Garvera. Przypatrzyła się wazonowi z każdej strony, poprawiła drobne szczególiki, odgarnęła jasną grzywkę na plecy i stwierdziła, że jest ok.
- Udało nam się! Piąteczka - uniosła dłoń, żeby przybić ją z chłopakiem. Nadal wolała normalne malowanie na płótnie albo szkicowanie na papierze, ale to też było interesującą odmianą.


5,2,6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 50
  Liczba postów : 41
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14994-demetrius-benjamin-garver#399288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15002-krukonski-smieszek#399299
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15003-poczta-demetriusa#399305
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15004-demetrius-garver#399328




Gracz






PisanieTemat: Re: Świątynia Apolla   Pon 4 Wrz - 0:05

Nie oszukujmy się, Demetrius był zachwycony, gdy usłyszał głos przyjaciółki. Praktycznie od razu się szeroko uśmiechnął. Nawet chciał ją przytulic, bo mimo że oboje byli w Grecji, dawno jej nie widział. I, cholera, tęsknił za @Naeris Sourwolf. Po przywitaniu szybko, aczkolwiek dokładnie jej wytłumaczyć co mają robić. Później skupił się na robieniu tego wazonu i choć sądził, że praca będzie wyglądała zbyt banalnie, bo kto to widział, żeby ktoś, kogo wyobraźnia nie znała granic, malował na wazie zwykłego Apolla? no nikt! Wstyd. Jednak po tych wszystkich pochwałach, po tym jak usłyszał słowa przyjaciółki, zarumienił się lekko.
- To ty chyba nie widziałaś czegoś co wygląda świetnie. To co ja zrobiłem jest... Ugh. Mogłoby być lepiej - mruknął, spuszczając lekko wzrok. Zwykle był pewny siebie i nie stronił od przechwałek, ale w kwestii swoich talentów... No cóż. Nie dość, że nie do końca umiał przyjmować komplementy, nawet od bliskich, to jeszcze publicznie z trudem przychodziło mu przyznawanie się do tego, że jednak umie coś prócz wkuwania przed egzaminami i odrabiania każdej jednej pracy domowej na czas. Przykładowo, miałby wielkie problemy z pokazaniem swoich szkiców i rysunków komuś ważnemu, przykładowo profesorowi Foresterowi. Jego skromność mogła być uważana za fałszywą, ale on sobie z tego nie zdawał nawet sprawy, ponieważ był święcie przekonany, że naprawdę nie jest najlepszy, ani przynajmniej dobry z zajęć artystycznych. Rysował i malował, bo to lubił. I tyle w tym temacie. - Wiesz, twoja praca jest moim zdaniem lepsza. Chociaż tutaj ci się chyba trochę zepsuły proporcje. O, widzisz? - wskazał miejsce o którym mówił na jej malunku i uśmiechnął się pokrzepiająco. Poklepał ją po ramieniu i wrócił do pracy, która się opłaciła jeszcze bardziej, bo nawet Antyd był zachwycony. Czuł się tym głupiej, że zaproponował mu tę głupią posadę przy Nae. Chryste, mógł go chociaż wziąć na bok...
Słysząc głos blondynki znowu się uśmiechnął, choć wciąż czuł się lekko zakłopotany. Przybił jej piątkę odrobinę za mocno, aż go zapiekła wewnętrzna część dłoni. - Jestem z ciebie dumny, Nae! Jestem z nas dumny. Jeśli przyjadę kiedyś do Grecji i trafię do pracy u Antyda, polecę cię żebyśmy mogli pracować razem. - Pokiwał głową ze śmiertelną wręcz powagą, ale nie potrafił powstrzymać uśmiechu, który sam cisnął mu się na usta. - I wiesz co? Pewnie by nas wyrzucił z pracy po tygodniu, bo zamiast malować wazy, jedlibyśmy ciastka. Czy coś. Ja bym na pewno jadł ciastka - odparł. Szczerze? Był bardzo bliski oddania się myślom o ciastkach. Ale takich domowych, takich które piekła babcia...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Świątynia Apolla

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Świątynia centralna
» Świątynia Szatana [Podziemia]
» Egipt - tajemnicza świątynia pewnego mutanta.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
reszta świata
 :: 
Grecja
 :: 
Wyspa Agrios
-