IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Kamienny balkon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 352
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13874-bridget-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13912-bridget#367825
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13915-bridget-hudson#367829
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Kamienny balkon   Sob Lip 01 2017, 19:13


Kamienny balkon


Mniej więcej w połowie leśnej ścieżki znajduje się kamienna budowla, prawie zupełnie porośnięta mchem, przypominająca swego rodzaju mur umiejscowiony naokoło głębokiego dołu, będącego pozostałościami po pewnej antycznej budowli, z której zostało wyłącznie kilka wystających z ziemi głazów. Sam balkon został wybudowany prawdopodobnie w późniejszym okresie niż ten antyczny. Podobno stanął w tym miejscu, by zapobiec wypadkom związanym z osuwaniem się gruzów w głąb dołu. Zaczarowany mnóstwem zaklęć uniemożliwia nawet zbytnie wychylanie się.

______________________


   
   

   

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Wenecja, Włochy
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 334
Dodatkowo : Hipnoza
  Liczba postów : 269
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14432-theo-romeo-u-evermore#382217
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14439-i-will-be-true#382241
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14442-false#382249
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14440-kuferek-theo#382245




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienny balkon   Pon Lip 24 2017, 17:04

Theo bardzo podobały się te wakacje. Na każdym kroku spotykał kogoś znajomego, albo poznawał kogoś nowego. Nie było tutaj czasu na nudę, ponieważ zawsze można było znaleźć nowe zajęcie - czy to było pływanie w morzu, wylegiwanie się na plaży, zwiedzanie świątyń, czy słuchanie legend opowiadanych przez tubylców. Evermore zawsze lubił podróże, chociaż miał wrażenie, że stracił przez nie spory kawałek życia. Z pewnością oduczyły go one umiejętności zapuszczania korzeni w jednym miejscu. To przez te zmiany w każdej stabilnej sytuacji zaczynał czuć się niezręcznie - a jednocześnie bardzo takiej pewności potrzebował. Ludzie tak narzekają na monotonię, podczas gdy inni właśnie chcieliby nieco zwolnić i popaść w rutynę. Krukonowi podobał się Hogwart i całe to towarzystwo, a wakacje o dziwo wcale tego wszystkiego nie zaprzepaściły. Nie dość, że podróżował, to dodatkowo dalej przyzwyczajał się do klimatu brytyjskiej szkoły magii. W końcu poznał parę naprawdę ciekawych osób...
Co prowadzi do tego, jak bardzo zaczęło zależeć mu na @Bridget Hudson. Theo zawsze wiedział, że potrafi zakochać się niesamowicie szybko, a potem nieproporcjonalnie długo cierpieć. Tym razem miał wrażenie, że na tej Puchonce się nie zawiedzie i może w końcu udało mu się dobrze ulokować uczucia. Jednocześnie dotarło do niego, że sprawy potoczyły się bardzo szybko, a oni za wiele o sobie nie wiedzą. Postanowił to zmienić i wykorzystać uroki Agrios na swoją korzyść. Zanim przyszedł w umówione miejsce, odwiedził parę sklepów. Gdy dotarł na balkon, mógł w pełni zabrać się za robotę. Rozłożył na kamiennej posadzce niewielki koc, który wziął z pokoju, po czym powiększył go prostym Engorgio. Następnie postawił na nim kosz z najprzeróżniejszymi smakołykami, w które zaopatrzył się w sklepach. Były tam kanapki i owoce, ale również trochę słodkości - kociołkowe pieguski, sałatka owocowa, chałwa. Theo zadbał również o to, aby w taki upał mieli co pić. Zrezygnował z greckich win, przyniósł wodę i soki owocowe. Kiedy jedzenie czekało, częściowo wyjęte w celu zachęcenia, a szklanki czekały aż wleje się do nich napoje, Krukon zajął się trochę atmosferą. Na początku to miało być tylko zwykłe spotkanie, ale ostatecznie do chłopaka dotarło, że sam postrzega to bardziej jako randkę, więc... Czemu by się trochę nie postarać? Rzucił Carpe Retractum, dzięki czemu dookoła rozbrzmiała cicha, przyjemna melodia, która akurat chodziła mu po głowie - nic szczególnego, prawdę mówiąc. Theo uważał jednak, że delikatne dźwięki fortepianu nigdy nie przeszkadzają. Choć słońce jeszcze nie zaszło, drzewa skutecznie przysłaniały jego blask i przez to można było uznać, że na balkonie panuje lekki półmrok. Włoch zaradził temu poprzez użycie Lumos Sphaera, dodając do formuły flavus i defigo. Żółta kula światła zawisła w powietrzu pomiędzy drobnymi listkami pobliskiego drzewa, dzięki czemu skutecznie imitowała promienie słoneczne padające na kocyk.
A potem Theo po prostu usiadł, żeby zaczekać na swoją towarzyszkę - i modlił się w duchu, żeby nie uznała tego wszystkiego za przesadę. W gruncie rzeczy, przygotowanie tego nie zajęło mu sporo czasu... Chciał po prostu, żeby zobaczyła, że mu zależy. Nie bał się takiej bliskości i choćby miała go okrutnie odrzucić, to wolał mieć świadomość, że się starał. Tylko kto nie lubi być zaskoczonym uroczym piknikiem w greckim lesie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 352
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13874-bridget-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13912-bridget#367825
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13915-bridget-hudson#367829
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Kamienny balkon   Wto Lip 25 2017, 00:53

Tego dnia Bridget siedziała w pokoju i na spokojnie przeglądała jakąś książkę, którą zabrała ze sobą na wycieczkę. Wstyd przyznać, że było to jedno z dzieł profesora Fairwyna, które nauczyciel łaskawie jej podpisał pod sam koniec roku szkolnego (i chwała mu za to, bowiem bez tych autografów musiałaby prawdopodobnie spać na wycieraczce, gdyż matka zapowiedziała jej z zupełną powagą, że bez nich nie ma wstępu do domu. Potem przez dwa tygodnie dziękowała jej niemal na kolanach i zdążyła pochwalić się wszystkim swoim koleżankom, pracownikom menażerii na Pokątnej i w ogóle połowie ulicy, jakie cenne podpisy posiada teraz w swojej kolekcji). Nigdy wcześniej nie sięgnęła po jego twórczość, lecz akurat teraz zapragnęła poczytać nieco o podróżach, których tak bardzo była fanką i musiała przyznać, że nawet wciągnęła ją ta lektura - do momentu, gdy spod drzwi wysunął się liścik w kopercie. Bridget była sama, reszta postanowiła porobić coś na zewnątrz, toteż zeskoczyła z łóżka i podniosła kartkę, która okazała się być wiadomością od Theo - i to nie byle jaką! Chłopak zapraszał ją na randkę! Oczywiście nie nazwał tego randką, było to dopowiedzeniem Bridget, no ale czym innym mogłoby być spotkanie późniejszym popołudniem w klimatycznym miejscu na dzikiej wyspie? Oczywiście, że to miał na myśli! Serce zabiło jej szybciej, wiązała z tym chłopakiem naprawdę poważne plany i zaczynała się w nim na poważnie zakochiwać. Również miała problem ze zbyt szybkim lokowaniem swoich uczuć i nadinterpretacją ich, lecz w tym wypadku nie mogło być inaczej. Theo spodobał jej się odkąd zjawił się w Hogwarcie, a wydarzenia ostatnich miesięcy wyłącznie ich do siebie zbliżyły i mimo że nie wiedzieli o sobie zbyt wiele, mogli nazwać się parą.
Mogli, prawda?
Cóż, Bridget tak myśli, więc już chyba po ptokach.
Szykowała się pół dnia (jako że wiadomość została jej dostarczona dosyć wcześnie, mogła sobie na to pozwolić), chcąc wyglądać jak najładniej. Zdecydowała się na wzorzystą sukienkę bez ramion, a do tego płaskie buty (obcasy niestety byłyby strzałem w piętę na dzikiej wyspie). Całość prezentowała się ładnie, a sama Bridget nawet się nieco pomalowała! Wyszła odpowiednio wcześniej, ale musiała postawić na spacer między wyspami - nie wiedziała dokładnie, jaki był cel jej wyprawy, a poza tym była zbyt podekscytowana spotkaniem, by ryzykować teleportację - jeszcze by się rozszczepiła i co by było? Szła jednak dość szybko, żeby się nie spóźnić. Jeszcze by sobie Theo pomyślał, że go olewa albo że nie traktuje go poważnie...
Już z pewnej odległości słyszała dźwięki pianina i przez moment myślała, że się przesłyszała, jednak z każdym kolejnym krokiem przekonywała się, że wcale nie. Okolica była piękna, aczkolwiek zbliżała się w kierunku jakiejś wielkiej dziury i zawalonych głazów, co nieco przyprawiało ją o dreszcze. Czy tu na pewno jest bezpiecznie? Szybko jednak wyrzuciła z głowy podobne myśli, Theo na pewno nie kazałby jej przychodzić w niebezpieczne miejsca, prawda? Ostatecznie dotarła na miejsce i autentycznie odjęło jej mowę. Rozejrzała się wokół, próbując ogarnąć umysłem cały ten przygotowany przez Theo piknik - a także samego Theo, który był chyba przystojniejszy niż zwykle. Jej serce zabiło szybciej, gdy ich spojrzenia się spotkały, a na jej twarzy wykwitł szeroki uśmiech.
- Wow, to wszystko wygląda prześlicznie - powiedziała, ledwie łapiąc oddech z wrażenia. Podeszła do niego tych kilka kroków. - Cześć - przywitała się w końcu. Jeny, jakie on miał piękne oczy...

______________________


   
   

   

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Wenecja, Włochy
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 334
Dodatkowo : Hipnoza
  Liczba postów : 269
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14432-theo-romeo-u-evermore#382217
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14439-i-will-be-true#382241
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14442-false#382249
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14440-kuferek-theo#382245




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienny balkon   Wto Lip 25 2017, 01:05

Ciężko było dobrać jakieś ubranie na tych greckich wyspach. Theo zwykle nie miał tego typu problemów... Teraz okazywało się, że jasne można szybko zabrudzić, z kolei w ciemnych można się ugotować. Buty na zbyt cienkiej podeszwie po paru krokach nadawały się do wyrzucenia, ale cięższe uniemożliwiały dalsze spacery. Evermore nie lubił narzekać, wolał znajdować jakieś ciekawe rozwiązania. Zaproponował wyjście wieczorem nie tylko dlatego, że zapewniało to uroczą atmosferę - był to również moment, w którym upał aż tak tragicznie nie doskwierał. Sam przyszedł na randkę (bo tak, to z całą pewnością była randka) w czarnych spodniach i zwykłej koszulce bez rękawów, tego samego koloru. Nie wyglądał przez to raczej zbyt kolorowo i pogodnie, ale czuł się dobrze, a to chyba najważniejsze, prawda?
Bridget się nie spóźniła i przyszła ubrana tak ślicznie, że Theo w pierwszej chwili nie wiedział co powiedzieć. W końcu uśmiechnął się promiennie i skinął głową z wdzięcznością, ponieważ wspaniałomyślnie pochwaliła jego starania. Podniósł się z koca i pokonał dzielącą ich odległość paroma krokami, po czym pochylił się i cmoknął dziewczynę bardzo niewinnie - niby w policzek, ale jednak bardziej w kącik ust.
- Tak pomyślałem, że może miło będzie tak spędzić wieczór... - Odsunął się powoli, nie potrafiąc ani na chwilę stłumić uśmiechu. Szczerzył się jak głupi, a serce rozbijało mu się po klatce piersiowej - gdyby go ktoś teraz zapytał, to odparłby bez wahania, że zaraz zacznie latać. Jakim cudem dorwał taką dziewczynę? Ta śliczna Puchonka nie uciekała na jego ckliwe gesty i chyba naprawdę cieszyła się, gdy uwalniał swoją romantycznie kiczowatą naturę. - Wyglądasz niesamowicie, Bri - dodał miękko, chwytając ją za dłoń. Usiadł, prowadząc pannę Hudson ze sobą i nie puszczając jej ani na chwilę. Uwielbiał jej imię. W pełnej okazałości brzmiało tak majestatycznie i elegancko, z kolei zdrobnienie oddawało urok właścicielki. - Jak twój dzień? - Zagadnął niezobowiązująco, wskazując przy tym na soki z pytającą miną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 352
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13874-bridget-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13912-bridget#367825
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13915-bridget-hudson#367829
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Kamienny balkon   Wto Lip 25 2017, 01:48

Bridget miała podobny problem. Zabrała ze sobą mnóstwo sukienek, krótkich spodni i koszulek na ramiączkach, lecz gdy przychodziło do randki, chciała wyglądać naprawdę oszałamiająco. Niestety ubranie się odpowiednio do pogody, a także biorąc pod uwagę warunki, w jakich mieli się znajdować, niemal graniczyło z cudem, toteż idąc w płaskich butach po nieco dzikiej, niemal leśnej ścieżce dziewczyna czuła pod podeszwami praktycznie każdy kamyczek i gałązkę. Dobrze, że szybko zlokalizowała Theo wzrokiem i zdążyła przybrać ów uśmiech, bowiem w przeciwnym wypadku zobaczyłby ją z niesamowicie zbolałą miną, prawdopodobnie klnącą pod nosem na wszystko, na co dziś stanęła.
Chłopak podszedł i złożył pocałunek w kąciku ust Bridget, która nie mogła powstrzymać delikatnego chichotu. Osobiście sama chciałaby przywitać go gorącym pocałunkiem, jednak nie chciała aż tak szarżować. Na dobrą sprawę układało się między nimi dobrze, lecz wciąż nie wiedziała, na czym dokładnie stoją i jak poważna jest ich relacja. Może za jakiś czas pozwolą sobie na podobne powitania, teraz jednak wolała się nieco wstrzymać i zachować chociaż pozorny dystans (bo w jej wyobraźni właśnie oplatała jego kark rękami i wpijała się w jego pięknie wykrojone usta...). Lekko się zarumieniła, po czym obrzuciła go spojrzeniem... O.
- A to nowość - rzuciła, dopiero po chwili podejmując próby wytłumaczenia jej komentarza. - Nie wiedziałam, że masz aż tyle tatuaży. Nigdy wcześniej nie rzuciły mi się aż tak w oczy - Niby widziała go przez ten czas w koszulkach z krótkim rękawem, na ramiączkach (może nawet bez przy okazji wyjść na plażę), lecz nigdy nie zauważyła, by miał aż tyle tatuaży na ciele. - Nie żeby mi to przeszkadzało, skądże! - dodała szybko, żeby nie pomyślał sobie, że mu w tej chwili coś wytyka. Uśmiechnęła się ciepło w odpowiedzi na jego komplement i dała się poprowadzić do ogromnego koca. - Musiałeś się napracować nad tym wszystkim, to jest cudowne - powiedziała, widząc soki oraz owoce, a także kule światła. Nie była w stanie wyrazić słowami swojego uznania dla Theo. Bridget wręcz rozpływała się w środku, uwielbiała takie przejawy romantyzmu i wcale nie widziała w nich kiczu. Krukon był uroczy, a Puchonka nie pamiętała, by ktoś kiedykolwiek aż tak się starał o jej względy. Była prawdziwą szczęściarą! - Och, mój dzień, nic nadzwyczajnego - zaczęła, macnąwszy ręką. - Bardzo się cieszę, że mnie zaprosiłeś tu, bo prawdopodobnie nie zmusiłabym się do wyjścia. Wszyscy sobie gdzieś dziś poszli i zostałam sama. Aż wstyd się przyznać co robiłam w tym pokoju - dodała, parsknąwszy śmiechem, a zaraz potem spąsowiała, uświadamiając sobie, jaki wydźwięk mogły mieć jej słowa. Zakryła usta dłonią. - To znaczy, nie, to nie tak... Ja po prostu czytałam - spróbowała się wytłumaczyć, ale wypadło żałośnie i tylko zaśmiała się na koniec. No tak, Bridget, Ty to zawsze wiesz, jak zrobić dobre wrażenie na chłopaku, prawda?

______________________


   
   

   

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Wenecja, Włochy
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 334
Dodatkowo : Hipnoza
  Liczba postów : 269
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14432-theo-romeo-u-evermore#382217
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14439-i-will-be-true#382241
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14442-false#382249
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14440-kuferek-theo#382245




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienny balkon   Wto Lip 25 2017, 12:14

Cóż, Theo również nie miał pojęcia jak definiować ich relację - ostatnio nazwał Bridget swoją dziewczyną i całkiem dobrze to brzmiało, ale Puchonka nie miała o tym pojęcia i jej zdania w tym temacie nie znał. Sam doszedł po krótkich rozmyślaniach do wniosku, że nawet nie potrzebuje takiego uściślania. Nieważne, czy był jej chłopakiem, czy po prostu randkowali, czy był kimś, na kogo nie ma nawet dobrego określenia. Uważał po prostu, że on czuje się "zajęty" - to jest nie zastanawia się nad spotykaniem z kimkolwiek innym i całe swoje serduszko przeznacza na rozwinięcie relacji z panną Hudson.
- Hm? - Mruknął z zaskoczeniem, kiedy dziewczynę coś zdziwiło, i to chyba w jego wyglądzie! Zaraz wyjaśniło się, że chodzi o tatuaże. Theo uśmiechnął się lekko, ponieważ szczerze je uwielbiał, a niektóre nawet sam wykonał, przez co były mu jeszcze bliższe. - Racja, jakoś ich się sporo nazbierało... Zawsze lubiłem tatuaże, to interesujący sposób wyrażania siebie. Poza tym, krótko mówiąc, są ładne. Pracuję teraz od jakiegoś czasu w studio tatuaży i piercingu - dodał, w ramach ciekawostki. - Myślałaś kiedyś nad zrobieniem sobie tatuażu? - W żadnym stopniu nie namawiał ani nawet nie proponował. Ciekaw był po prostu zdania Bridget na ten temat i tyle.
Jej kolejne słowa skomentował jeszcze szerszym uśmiechem i lekkim skinieniem głowy - wcale aż tak wiele energii nie włożył w przygotowanie tego, ale osobiście twierdził, że chęci są najważniejsze. Podał dziewczynie szklankę soku pomarańczowego i na chwilę zawiesił spojrzenie na leśnym krajobrazie, jaki się przed nimi znajdował. Nie znaczyło to jednak wcale, że jej nie słuchał! Uważnie zwracał uwagę na każde słowo, a gdy Bridget tak niefortunnie zakończyła swoją wypowiedź, zaśmiał się szczerze. Miała w sobie coś tak niewinnego, że aż uroczego.
- Pewnie - przytaknął, żeby nie myślała sobie, że jej nie wierzy. - Ciekawa lektura? - Zagadnął jeszcze, całkiem zaciekawiony tematem. Sam nie miał czym się akurat chwalić, bo nie zrobił nic szczególnie fascynującego tego dnia. - Ja tylko trochę spacerowałem. Musisz mi któregoś dnia jeszcze zapozować, Bri. Piękne krajobrazy i jeszcze piękniejsza dziewczyna - nie jestem pewny, czy temu podołam, ale spróbować chyba nie zaszkodzi, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 352
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13874-bridget-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13912-bridget#367825
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13915-bridget-hudson#367829
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Kamienny balkon   Yesterday at 01:25

Z drugiej strony miło byłoby ze strony Theo, gdyby się w jakikolwiek sposób określił przed samą Bridget, w jaki sposób widzi ich relację, ponieważ dziewczyna do tej pory nie wiedziała, czy może uznać to wszystko za początek związku, czy wciąż siedzą w sferze randkowania? Niby fajnie tak tkwić w lekkiej niepewności, ale na dłuższą metę strasznie to nieporęczne - w jaki sposób miałaby się o nim wypowiadać do swoich koleżanek? Mówić po imieniu, wiadomo, ale jakoś tak żeby urozmaicić wypowiedź Bridget musiałaby się już gimnastykować i zastanawiać, czy wypada nazwać go swoim chłopakiem, czy może jeszcze nie? Wypada w ten sposób? A co jeśli on jej nie postrzega w ten sposób? Oraz w drugą stronę, jeśli już ma ją za swoją dziewczynę, a ona przypadkiem "umniejszałaby" mu, czy nie obraziłby się na nią? Zbyt dużo pytań, za mało odpowiedzi, a Bridget nie miała wystarczającej odwagi, by zapytać...
Parsknęła delikatnie śmiechem na jego pytanie związane z tatuażami.
- Nie, raczej nie - powiedziała, kręcąc głową. - Pomijam już fakt, że tata by mnie ukatrupił. Jakoś tak nie wyobrażam sobie, żebym miała mieć na ciele coś... Do końca życia, bez możliwości zmiany - dodała, starając się ubrać w słowa swoje obawy. Po prostu nie sądziła, że znajdzie jakikolwiek wzór, którego nie będzie żałowała. Zresztą nie chciała się ujawniać za bardzo z drugim powodem, którym była chęć spróbowania swoich sił w modelingu, gdzie tatuaż mógłby niejednokrotnie przekreślić jej szanse na zarobek. Do tej pory jeszcze nikomu o tym nie powiedziała i nie wiedziała, czy nadszedł odpowiedni czas - chociaż to przecież Theo podrzucił jej ten pomysł wtedy w pokoju niebieskich świateł, prawda? - No i mogłoby mi utrudnić pozowanie - dorzuciła na koniec, starając się nie rozwijać tematu za bardzo. Jeśli będzie chciał, powie mu, ale jeśli ominie go, Bridget nie będzie płakała. Mimo wszystko uznała ukrywanie swoich planów za niedorzeczne, tym bardziej przed Theo.
Bardzo doceniała wysiłek, który włożył w przygotowanie tego spotkania i jakkolwiek wypierałby się, że to żadna praca albo że nie zajęło mu aż tak dużo czasu, Bridget wiedziała swoje. Musiał o tym wcześniej pomyśleć, zaplanować zakupy, przybyć tu wcześniej, zadbać o odpowiednią aranżację miejsca, muzykę, światła, cały nastrój... Tego nie robi się w pięć minut.
Uciekła wzrokiem gdzieś w bok i starała się ukryć wpełzający na jej twarz tajemniczy uśmieszek, ale ostatecznie nie powstrzymała chichotu.
- No, wstyd się przyznawać serio. Czytałam... książkę Fairwyna - wyznała, ukrywając buzię w dłoniach i patrząc na niego przez palce. - Nie wiedziałam, że dobrze pisze, nigdy się nie interesowałam. Pamiętasz, jak mówiłam Ci o książkach dla mamy? Musiała mi jakąś wcisnąć do walizki, bo znalazłam ją dziś jakoś tak otworzyłam... - postanowiła jednak nie zagłębiać się w szczegóły lektury, za to pragnęła wspomnieć, jak bardzo książka natchnęła ją na podróże. - To świetny zbieg okoliczności, że akurat dziś chciałeś zabrać mnie w to miejsce. Mam ogromną potrzebę odkrywania nowych rzeczy i podróżowania - powiedziała i westchnęła z uśmiechem, a chwilę potem zachichotała na jego propozycję. - Pewnie, czemu nie! Ostatnim razem nieźle Ci poszło, chociaż może dlatego, że byłam w piżamie - wyszczerzyła się, sprzedając mu delikatnego kuksańca w bok.

______________________


   
   

   

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Wenecja, Włochy
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 334
Dodatkowo : Hipnoza
  Liczba postów : 269
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14432-theo-romeo-u-evermore#382217
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14439-i-will-be-true#382241
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14442-false#382249
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14440-kuferek-theo#382245




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienny balkon   Yesterday at 15:31

Pokiwał głową ze zrozumieniem na wyjaśnienia do co tatuaży. Doskonale rozumiał, że to nie dla każdego - nieszczególnie przyjmował z kolei to "ukatrupianie" przez ojca. Theo z pewnością patrzył na to zbyt ostro, ale spędził większość życia z marną opieką, o wzorze do naśladowania już w ogóle nie wspominając. W żadnej rodzinie zastępczej nie czuł się tak, jak w normalnej rodzinie. Nikogo za szczególnie nie obchodziło, czy pierwszy tatuaż zrobił jeszcze we Francji, czy już jak wyjechał do Drakensberg. Zwykła ciekawość szybko przerodziła się w coś więcej i Evermore pokochał tatuaże do tego stopnia, że sam rozpoczął kreowanie ich. Cieszył się, że udało mu się znaleźć tak interesującą pracę. Jako dziecko widział siebie w wielkich galeriach, gdzie na wystawach wisiały najbardziej znane dzieła. Z czasem doszedł do wniosku, że zupełnie nie odnajdzie się w tego typu miejscach, a za to w zwykłym studio tatuażu tak.
- Może i masz rację? Jak się wygląda perfekcyjnie, to po co kombinować i coś zmieniać... - Mrugnął wesoło do swojej towarzyszki. Jej kosz ze smakołykami chyba za bardzo nie interesował, ale Theo najzwyczajniej w świecie nie potrafił nie jeść winogron, kiedy miał je tuż pod nosem. Jako ogromny fan słodkości musiał przerzucać się czasem na coś zdrowszego, tak więc teraz padło na owoce.
- Ej, to nic wstydliwego. Nie tylko nas uczy, ale też ciekawie pisze - wpadła mi kiedyś w ręce jakaś jedna jego powieść - wzruszył ramionami, niezbyt rozumiejąc problem. Bawiło go oczywiście to zdobywanie autografów, ponieważ zupełnie nie widział Fairwyna jako idola kogokolwiek... Tak czy inaczej, książki przecież nie zachowywały się jak wiecznie niezadowolony profesor. - Och, no popatrz. Mam dobrą intuicję. - Zaśmiał się szczerze, kiedy przypomniała o tej uroczej piżamce. - No cóż, nie płakałbym, gdybyś tym razem była bez niej... - Oddał kuksańca, a następnie przeniósł się do pozycji półleżącej, lędźwia stykając z kocem i łokciami przesuniętymi do tyłu opierając się o jego brzeg. W ten sposób nie tylko miał świetny widok na Bridget, ale dodatkowo mógł spoglądać sobie z rozleniwieniem na niebo, wyglądające spomiędzy prześwitów koron leśnych drzew.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 352
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13874-bridget-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13912-bridget#367825
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13915-bridget-hudson#367829
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Kamienny balkon   Today at 00:11

Bridget niestety musiała brać pod uwagę tego typu kwestie. Chociaż była już dorosła i samodzielna, mieszkała z dala od rodziców przez znaczną większość roku to tylko pozornie mogła robić to, co jej się podobało, bo późniejsze konsekwencje mogły się na niej odbić. Nie była jeszcze gotowa na zupełne wyfrunięcie z rodzinnego gniazda, wciąż potrzebowała dobrego słowa i rad od mamy, a także uznania od ojca, który akurat co do "upiększania" ciała miał bardzo rygorystyczne podejście. Nie chciała sobie dokładać problemów w domu, wystarczyło już, że słabo napisała niektóre owutemy, tym samym skazując się na zawiedziony wzrok rodzica. Zresztą, ważniejsza była niepewność w związku ze wzorem na całe życie, prawda?
- Jeśli już miałabym coś zmieniać to tylko pod twoim okiem i dłonią - powiedziała, sugerując mu tym samym, że jeśli kiedykolwiek zdecyduje się na permanentny obrazek na ciele, Theo miał być jego autorem. Chyba nikomu nie byłaby w stanie zaufać tak bardzo jak jemu, tym bardziej mając tak duży ogląd na jego zdolności artystyczne (nie mam tu na myśli wyłącznie portretu, który naszkicował w pokoju niebieskich świateł, lecz także innych obrazów, które udostępniał na swoim wizbooku lub które pokazał jej osobiście). - Mimo wszystko trochę wstyd, tak się wypierałam, a w końcu wylądowałam z jego lekturą w ręce - odparła, wywracając oczami, a potem nieco zabrakło jej słów, bo Theo nie dość, że odwzajemnił kuksaniec, to jeszcze ośmielił się rzucić takim tekstem! Bridget rozdziawiła usta w geście zdziwienia, który zaraz przerodził się w łobuzerski uśmiech. - Theo! - rzuciła nieco piskliwie, po czym zaśmiała się. Również przeniosła się do pozycji półleżącej, opierając się na łokciu bokiem i patrzyła z nieskrywanym uwielbieniem, jak chłopak bierze do ust kolejne winogrono. - No wiesz, gdybyś kiedyś chciał... - zaczęła, lecz urwała, zaskoczona własną śmiałością. Nie była pewna, czy to dobra chwila, by w ogóle wyskakiwać z taką propozycją - czy Theo nie uważa, że to za wcześnie? Czy Bridget nie wychodzi na jakąś nadgorliwą? Lub zbyt łatwą? Gonitwa myśli sprawiła, że jej buzia przybrała skonsternowany wyraz. Co teraz?

______________________


   
   

   

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Wenecja, Włochy
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 334
Dodatkowo : Hipnoza
  Liczba postów : 269
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14432-theo-romeo-u-evermore#382217
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14439-i-will-be-true#382241
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14442-false#382249
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14440-kuferek-theo#382245




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienny balkon   Today at 01:55

Zaufanie było czymś niesamowitym. Theo nie mógł otrząsnąć się z radości, która spłynęła na niego, gdy usłyszał jak bardzo dziewczyna mu ufała. Przez to, że w życiu nie opuszczały go zmiany (czasem bardzo drastyczne), cenił wysoko sytuacje, w których można było czuć się bezpiecznie. Chciał, żeby Bridget przy nim czuła się komfortowo, żeby nic jej nie kłopotało. Żeby potrafiła mu zaufać i oddać się w jego ręce, choć chwilowo to było teoretyzowanie - nie planował przecież robienia żadnych tatuaży ani niczego takiego. Uśmiechnął się z zachwytem, bo jej słowa naprawdę mocno na niego wpłynęły.
- Ważne, że ci się podoba. Ciekawa postać z tego profesorka, nie? Dalej nie rozumiem, co on w ogóle robi w Hogwarcie. Widać przecież, że uczenie to nie jest jego bajka - rzucił, przekrzywiając lekko głowę. Niezbyt rozumiał pobudki kierujące Fairwynem. W jego powieściach widać było nie tylko pasję, ale i niesamowitą wiedzę - co oczywiście, bardzo do nauczyciela pasowało. Na żywo można było niestety dostrzec, że mężczyźnie brakuje otwartości i chęci, aby w ogóle nawiązać jakieś relacje międzyludzkie. Dla Theo w definicji osoby antyspołecznej powinno być nazwisko Edgara. Dziwiło go zatem, że można tak wiele osiągnąć, mając tak specyficzną osobowość.
- Nie kuś, śliczna - mruknął, przysuwając się nieco, aby móc złożyć delikatny, niemalże leniwy pocałunek na ustach Bridget. Odsuwając się musnął jej dolną wargę koniuszkiem języka, nie mogąc się powstrzymać od tak drażniącego drobiazgu. - Opowiedz mi coś o sobie - poprosił nagle, spoglądając na nią z zaciekawieniem. Nie chodziło mu o nic konkretnego, nie oczekiwał wcale mrożącej krwi w żyłach opowieści. Chciał po prostu zatracić się na chwilę w jej głosie, a przy tym poznać historyjkę - i to nie byle jaką, bo taką, która jako pierwsza wpadnie jej do głowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 352
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13874-bridget-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13912-bridget#367825
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13915-bridget-hudson#367829
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Kamienny balkon   Today at 02:25

Bridget miewała ten problem, że zdecydowanie za szybko darzyła kogoś zaufaniem i potem zdarzało jej się cierpieć z tego powodu. Ta sytuacja była jednak wyjątkowa, bowiem już teraz była stuprocentowo pewna, że Theo był osobą, w której ręce byłaby w stanie oddać się cała. I nie mówię tu wyłącznie o robieniu tatuaży... Ale może nie pociągnę tematu, skoro tych dwoje znajduje się na łonie natury.
- Ja też nie mam pojęcia - powiedziała, kręcąc głową. - Dawno nie miałam okazji spotkać tak aspołecznego człowieka, w dodatku na takim stanowisku... Aczkolwiek nie narzekam, prawdopodobnie gdyby nie on nie napisałabym owutemów tak dobrze - przyznała jeszcze, bo faktycznie jej wybitny ze starożytnych run był w dużej części zasługą profesora Fairwyna, jego bezwzględnego podejścia do uczniów oraz tej nerwowej aury, którą wokół siebie roztaczał. Był postacią, przed którą Bridget bała się ośmieszyć i z której zdaniem na pewno się liczyła - dziwnie tak upatrzyć sobie autorytet akurat w nim, prawda? Tak czy owak, dziewczyna na pewno była wdzięczna, że przez swój krótki staż nauczycielski w szkole zdążył ją nauczyć więcej niż poprzedni nauczyciele w cztery lata, bo już sam fakt tego świadczył o tym, że Fairwyn był dobrym profesorem. - Może się rozkręci, minęło dopiero kilka miesięcy odkąd przybył do Hogwartu - rzuciła jeszcze, ale nie czuła potrzeby kontynuowania tematu nauczyciela. Jak można było rozmawiać o nim, gdy obok Bridget przebywał tak przystojny Włoch?
Gdy Theo zbliżył się do niej, na chwilę wstrzymała oddech, a następnie odwzajemniła ten miękki pocałunek, zamykając oczy i wzdychając lekko. Nie umiałaby opisać słowami emocjonalnych sensacji, które przeżywała w tamtym momencie. Niesamowite, ile jeden pocałunek potrafił rozbudzić uczuć w drobnej Bridget... Spojrzała na niego rozmarzonym wzrokiem, wciąż nie mogąc wyjść z podziwu nad swoim własnym szczęściem, za sprawą którego życie skrzyżowało drogi tych dwojga. Pytanie chłopaka nieco ściągnęło ją na ziemię, w pierwszej odpowiedzi zamrugała gwałtownie, a później wydała z siebie serię dźwięków i "ojej-ów", no bo co miałaby mu powiedzieć?
- Gdy byłam mała, tańczyłam w balecie - wyznała w końcu, uznając, że to mógłby być fakt, o którym Theo jeszcze nie wie. - Zobaczyłam kiedyś plakat podczas spaceru którąś z mugolskich dzielnic i jakimś cudem namówiłam mamę, żeby mnie zapisała i strasznie mi się podobało. Niestety musiałam przerwać... To znaczy mama mnie zabrała z tej szkoły, bo zaczęłam przejawiać zdolności magiczne w mniej kontrolowany sposób i zaczynało się robić niebezpiecznie. Ogólnie nie robiłam nic groźnego innym dziewczynkom, ale gdy któraś dostawała więcej pochwał, istniało duże ryzyko, że potknie się następnym razem albo wiatr jej zwieje spódniczkę... - mówiła, na koniec uśmiechając się łobuzersko. - Teraz Ty mi o czymś opowiedz - poprosiła.

______________________


   
   

   

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Wenecja, Włochy
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 334
Dodatkowo : Hipnoza
  Liczba postów : 269
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14432-theo-romeo-u-evermore#382217
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14439-i-will-be-true#382241
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14442-false#382249
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14440-kuferek-theo#382245




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienny balkon   Today at 11:58

Theo całkiem lubił starożytne runy, ale o wiele bardziej zależało mu na astronomii i wróżbiarstwie. Te przedmioty niesamowicie go interesowały i potrafił czytać na ich temat godzinami. Runy zdawały mu się być zbyt wielkim wyzwaniem, a profesor Fairwyn niestety zamiast go zachęcać, to tylko wzmacniał odczucia chłopaka, że nie nadaje się do studiowania tego przedmiotu. Wolał skoncentrować się na tym, co lepiej mu szło, a zarazem przynosiło mu ogrom satysfakcji. Siedział więc nad mapami konstelacji gwiezdnych, zaglądał w kryształowe kule. Był jednym z tych nielicznych uczniów, którzy nie przysypiają na historii magii, więc to również wykorzystywał!
Sam nie wierzył, że profesor się "rozkręci", ale wzruszył łagodnie ramionami. Kto wie? Może jeszcze ich wszystkich zaskoczy... Theo miał wrażenie, że w Hogwarcie można znaleźć każdego - od aspołecznego Fairwyna, przez wiecznie przestraszoną Hall, do wyluzowanego Deara. Miało to oczywiście sporo uroku i dodawało szkole klimatu.
Słuchał Bridget ze szczerym zainteresowaniem, pozwalając sobie na lekki uśmiech. Na koniec zaśmiał się krótko, kiedy wyszło na jaw, że panna Hudson wcale taka grzeczniutka nie była.
- No ładnie, ładnie... - Pokręcił głową z rozbawieniem. Zaraz dziewczyna oddała mu głos i sam musiał teraz wymyślić coś, czym chciałby się z nią podzielić. Lubił opowiadać, w tym również o sobie, ale teraz jakoś nie mógł wybrać, co jest ciekawsze czy istotniejsze. - Mam dwie siostry, jesteśmy trojaczkami. Urodziliśmy się w Wenecji i tam spędziliśmy pierwsze lata życia, ale niestety mama była chora i chwilę po dziesiątych urodzinach musieliśmy wyjechać, żeby nie robić problemu. - Mówił bardzo, bardzo ogólnikowo, ale nie chciał psuć sobie i Bri humoru poprzez opowiadanie o tym, jak to własna matka chciała dzieci skrzywdzić przez poszeptujące w jej głowie głosy. - Zamieszkaliśmy w Polsce, u babci, która była czarownicą... Bo moi rodzice to mugole. - Dodał jeszcze, niezbyt pewny, czy Puchonka w ogóle o tym wie. Jakim cudem byli tak blisko, skoro wiedzieli o sobie tak niewiele? - I, przyznam szczerze, to było wspaniałe. Moja babcia była niesamowitą osobą. Tak wiele wiedziała na każdy temat, miała taką ogromną bibliotekę... Uwielbiałem z nią tam przesiadywać. Książki o każdej dziedzinie nauki,
poważnie!
- Westchnął z rozmarzeniem, wspominając pierwsze lata w Polsce. - Była hipnotyzerką i dzięki niej się tym zainteresowałem.
Zerknął na swoją towarzyszę ciekaw, czy pociągnie temat. W końcu nie przyznał otwarcie, że posiadł tę umiejętność... Ale w pewnym sensie chodziło mu o to, żeby się do tego przyznać. Nie chciał, aby Bridget później zarzucała mu ukrywanie czegoś, bądź co bądź, jednak istotnego. Nie lubił jednak robić dookoła tego wielkiego zamieszania, a sporo ludzi po usłyszeniu takiego wyznania od razu zaczynało zachowywać dystans. Jak zaufać komuś, kto może przejąć nad tobą kontrolę?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Kamienny balkon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Kamienny krąg
» Kamienny las
» Kamienny domek Ary i Lucifero

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
Grecja
 :: 
Wyspa Agrios
-