IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Dom Doriena

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Nieokreślony
Wiek : 24
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1062
Dodatkowo : Amnezjator
  Liczba postów : 286
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14237-d-e-a-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14351-dead#379532
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14509-lumiere
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14386-skrzynia-umarlaka#380806




Gracz






PisanieTemat: Dom Doriena   Nie Lip 02 2017, 20:20


Dom Doriena Deara


Kilka przecznic od rezydencji Victorii i Jacoba Dearów mieścił się dom ich drugiego syna, Doriena. Jako jedyny z rodzeństwa zadeklarował chęć mieszkania w Brighton, także po ukończeniu szkoły dostał go od rodziców w ramach prezentu. Z zewnątrz wygląda na dość tradycyjny, ale wnętrze jest urządzone bardzo nowocześnie.





Salon na parterze


Za drzwiami frontowymi był bardzo mały przedpokój, a tuż za nim ten piękny salon i schody prowadzące na piętro.



Kuchnia z jadalnią


Duża, przestronna kuchnia z wyspą na środku, stołem i krzesłami. Po prawej stronie umieszczona jest wnęka z kanapą i dużymi poduszkami.



Biblioteka i gabinet


Sercem domu była biblioteka i gabinet, jak na Bestię przystało.



Salon na piętrze


Niewielu gości ma dostęp do drugiego salonu. Dorien zazwyczaj przebywa tam sam, ewentualnie z bardzo bliskimi mu osobami.



Sypialnia


Utrzymana w ciemnej kolorystyce, z dużym łóżkiem, wieloma lustrami i garderobą pełną męskich koszul i marynarek.



Łazienka


Wanna zdecydowanie mogłaby być większa, natomiast doskonale współpracuje z zaklęciami transmutacyjnymi. W łazience jest na tyle ciepło, że nie czuć dyskomfortu po wyjściu z gorącej kąpieli.



Balkon


Już dawno miał wynieść tę drabinę...



______________________

Every memory that you hold dear





Ostatnio zmieniony przez Dorien E. A. Dear dnia Nie Lip 02 2017, 23:20, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1449
  Liczba postów : 856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Dom Doriena   Nie Lip 02 2017, 23:02

To może wydać się dziwne, ale od kiedy Ruth spotykała się z Dorienem, nigdy nie była u niego w domu. Oczywiście, bardzo często spędzali słoneczne popołudnia na plaży w Brighton, ale zawsze wracała do siebie. Właściwie jakiś czas temu przytrafiła się okazja do zrealizowania dziecięcego podstępu władowania się na krzywo Dorienowi do mieszkania i było to po imprezie u Lotty, jednak Dear bardzo rezolutnie wydedukował, że o tak nieludzkiej porze jaka ich wtedy zastała i w tym stanie, w jakim była jego kobieta o wiele lepiej było przespać się u niej w kawalerce.
Tym razem było jednak trochę inaczej. Ruth po kilku nieudanych podejściach zdała kurs nauczycielski w zakresie obrony przed czarną magią, co uważała za sukces prawie tak duży jak staż w Katastrofach, przez co pozwoliła sobie opić to z @Lorraine Needles i @Florence Henderson, które dobrze znały jej stosunek do obecnego asystenta OPCM w Hogwarcie i potrzebę sprawdzenia samej siebie, czy da radę mu dorównać. Były na imprezie na plaży, całkowicie niespecjalnie (naprawdę!) dość blisko domu Doriena i wypiły trochę kłębolota, tańcząc do wesołej, latynoskiej muzyki i oglądając czarodziejskie pokazy miotania ogniem. Ruth oczywiście wcześniej powiadomiła ukochanego, że będzie w jego okolicy i naturalnie dostała propozycję odebrania jej z miejsca świętowania. Dziewczyny zebrały się trochę wcześniej (ach, to wspólne mieszkanie! Ruth naprawdę im okropnie tego zazdrościła), ale nie stała sama ani minuty, bo Dorien zgarnął ją do siebie niemal w tym samym czasie.
Dreptała sobie wesoło przeskakując z nogi na nogę i nuciła pod nosem jedną z piosenek, które słyszała wracając z pracy z Munga w jednym z mugloskich sklepów, przy czym nic nie zwiastowało jakiejś wielkiej katastrofy, bo na dobrą sprawę szła kilka kroków przed Dorienem cała drogę i nie zaszczyciła go nawet pocałunkiem.
Dopiero gdy dotarli a Ruth została przepuszczona w drzwiach i doszło do niej, gdzie się znalazła odwróciła się gwałtownie w stronę mężczyzny. Miała zupełnie inny wzrok niż zwykle. Nie był spokojny i chłodny - tlił się w nim błysk przemożnej pewności siebie, potęgowany przez tajemniczy uśmiech, który spłynął na jej usta.
-A więc tak mieszka Dorien Dear, przyszły szef Departamentu Magicznych Wypadków i Katastrof - powiedziała rzeczowo, rozglądając się po pomieszczeniu z uznaniem, choć po chwili znów wróciła spojrzeniem na mężczyznę - Mój dziadek powiedziałby, że to solidna robota. Filary też są tak wytrzymałe, na jakie wyglądają? - zapytała, przegryzając wargę i niemal od razu pchnęła Doriena delikatnie na rzeczony filar, przyciskając go doń plecami i wpiła się w jego usta. Problem z podpitą Ruth (no dobrze, z trzeźwą też) był taki, że ona naprawdę całkiem nieźle rzucała zaklęcia. I o ile dawała się jeszcze czasem zaskoczyć o tyle jeśli miała przygotowany plan, była panią sytuacji. Także tutaj, niewiele myśląc wyjęła różdżkę i jednym ruchem pozbawiła, literalnie, Doriena koszuli, sprawiając, że zniknęła w niebycie (a taka ładna koszula była...), natomiast na siebie rzuciła ostatnio jej ulubione zaklęcie transmutujące i swoją lekką, plażową sukienkę zamieniła w coś, co mogłoby być kawałkiem czarnej gipiury owijającej jej sylwetkę, ale precyzyjniej nazwać to kilkoma strzępami koronki ciągnącej się od ramion do połowy ud. Będzie mu naprawdę bardzo ciężko odwieść ją od planów na dzisiejszy wieczór.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 24
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1062
Dodatkowo : Amnezjator
  Liczba postów : 286
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14237-d-e-a-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14351-dead#379532
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14509-lumiere
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14386-skrzynia-umarlaka#380806




Gracz






PisanieTemat: Re: Dom Doriena   Sro Lip 26 2017, 23:31

Przyglądał się dziewczynom dobre piętnaście minut. Oczywiście, że był wcześniej. Oczywiście, że od razu odnalazł ją w tłumie. Oczywiście, że, zupełnie nieświadomie, uśmiechał się przez cały ten czas, wpatrując się w nią z iskrami w oczach.
Chciał ją zabrać do siebie po imprezie u Lotty, to fakt. Taki mieli wstępny plan, który posypał się w chwili, gdy młodszy brat Doriena zepsuł im nastrój. Odprowadzał Ruth, w zamyśle chyba liczył na odstawienie dziewczyny pod same drzwi ich mieszkań (BO PRZYPADKIEM BYLI BLISKIMI SĄSIADAMI), i, jak podejrzewał Dori, może nawet powiedziałby po pijaku kilka słów za dużo. Młodszy z panów wyglądał wtedy na mocno rozgoryczonego.
Właściwie to trochę było mu go żal. Caluma. Chłopak wyraźnie czuł do Ruth coś więcej niż tylko przyjaźń. Ale co zrobić – przecież Calum jej nie zmusi, by odwzajemniła uczucie, ale fakt, że spotykała się z bratem rzeczonego chłopaka, na pewno mu nie pomagał.
Po tej nocnej scysji Dorien odstawił pijaną Ruth do domu. Nie była całkiem jak zwłoki (choć to byłyby bardzo ładne zwłoki), raczej troszeczkę odpłynęła, a alkohol wypity tuż przed opuszczeniem imprezy dał o sobie znać w trakcie spaceru i gdy weszli do mieszkania. Dori był naprawdę bardzo delikatny w trakcie rozbierania, ubierania i szykowania swej ukochanej do snu. Pomógł jej umyć zęby, związał włosy w luźny warkocz, a potem poczekał aż zaśnie, oczywiście przy włączonym świetle.
Tym razem miało być inaczej. Co prawda podejrzewał, że Ruth może być w podobnym stanie, ale miał nadzieję, że chociaż wyśpią się razem w dużym łóżku. Poczekał, aż dziewczęta się pożegnają i gdy 2/3 składu się oddaliło, Dorien podążył w stronę swojej dziewczyny. Nawet rozważał przez chwilę chociaż jednego drinka, ale Ruth wyraźnie miała już dość. Wyglądała na zadowoloną, ale zmęczoną.
Kochał tę jej ambiwalencję – ta inteligentna, ułożona, dokładna młoda stażystka w nienagannym, schludnym i profesjonalnie wyglądającym stroju, którą znał z Ministerstwa, właśnie pląsała radośnie, skacząc i tańcząc, kiedy Dorien szedł spokojnie oddalony zaledwie o 3 kroki. Zdziwiło go zachowanie dziewczyny względem niego. Po imprezie u Lotki wręcz uwiesiła mu się na szyi, aż zbyt szczegółowo przedstawiając Calumowi uczucia, które żywiła wobec jego brata, a teraz nawet nie chciała iść z Dorienem za rękę. Dziwne.
Przepuścił ją w drzwiach, tuż po tym jak przeszli przez bramę i pokonali niewielki dystans przez ogródek. I właśnie wtedy, kiedy weszła do środka, wszystko się zmieniło. Zwróciła uwagę na miejsce, rozejrzała się, zauważyła samego Deara. Rzuciła jakimś komplementem, a potem, nieco zaskakując samego zainteresowanego, pchnęła go do tyłu, tak że lekko uderzył plecami o filar.
– Eej, lubiłem ją! – jęknął z nutą zawodu w głosie, kiedy zdematerializowała koszulę, którą jeszcze chwilę wcześniej miał na grzbiecie, ale zapomniał o niej w chwili, kiedy Ruth zmieniła swój strój. Pożarł ją wzrokiem natychmiastowo. Oczy mu się szerzej otworzyły, źrenice nieco powiększyły, ale pilnował się, by nie rozdziawić ust.

______________________

Every memory that you hold dear



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1449
  Liczba postów : 856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Dom Doriena   Nie Sie 06 2017, 16:25

Tak właśnie wyglądała Ruth po kilku kieliszkach kłębolota, który zresztą najbardziej smakował jej z brzoskwiniowym musem (i wtedy mogła wlać w siebie nawet więcej, niż kilka kieliszków podczas imprezy). Zachowywała się jak mała, beztroska dziewczynka i trochę mniej pilnowała tego, co mówi, biorąc tu za przykład choćby to, że wspomniała o dziadku mugolu, o czym na szczęście Dorien nie mógł wywnioskować z tego jednego zdania. Dear już pewnie przyzwyczaił się do jej wesołych harców i nucenia pod nosem, do jej zwracania uwagi na każdego jeża i każdy kolorowy kwiat po drodze, nawet do jej czarowania na lewo i prawo (ach, biedna koszula...), ale nawet wiedząc, że jest w domu, w którym zawsze jest mile widziana i bezpieczna, z człowiekiem, który bezsprzecznie ją kocha i może mówić i robić właściwie wszystko, nigdy nie zamieniłaby się w stuprocentowego sukkuba, bo to zwyczajnie nie była ona. Owszem, miała w sobie trochę kokieterii, ale działanie afrodisii to to nie było. Aczkolwiek chyba Dorien nie był jakoś specjalnie nieszczęśliwy z tego powodu, prawda?
-Kupimy ci drugą kotku - przejechała palcem po jego torsie, uważnie analizując każdy centymetr ciała mężczyzny, jakby był na nim wypisany jakiś naprawdę ważny tekst. W końcu też oderwała się od studiowania klatki ukochanego i poderwała brodę nieco w górę, żeby swoim czubkiem nosa dotknąć jego, jednak nie pocałowała go. Zawiesiła też ramiona na jego barkach i uśmiechnęła się słodko, co nie było wcale takie trudne, wyglądając jak beztroska siedemnastolatka w koronkowym komplecie.
-Będę najgorszą dziewczyną na świecie i zostawię cię tak na chwilę w niepewności, dobrze? - odchyliła się, żeby dokładnie go widzieć - Gdzie masz łazienkę? - zapytała i po otrzymaniu odpowiedzi zniknęła na minutę, przy czym Dorien mógł usłyszeć kilkanaście świśnięć zaklęć za zamkniętymi drzwiami. Cóż, od kiedy dobrze nauczyła się czarów codziennego użytku nadużywała ich z całą przyjemnością.
Kiedy pojawiła się z powrotem, miała na sobie piżamę w czerwone, drobne żabki i włosy spięte w warkocz. Jak gdyby nigdy nic podeszła do swojego ukochanego i zmarszczyłą brwi tak, jakby chciała sobie przypomnieć, czy o czymś zapomniała.
-Okej, okej, żartuję - zaśmiała się i machnęła różdżką trzykrotnie, przez co włosy rozplotły się w morze fal, a zamiast nastoletniej piżamy znów była w bieliźnianej, czarnej koronce. I tym razem nie planowała już wodzić go dłużej za nos, składając na ustach Doriena zachłanny, długi pocałunek, przyciskając go mocniej do filaru, który rzeczywiście musiał okazać się teraz bardzo wytrzymały.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 24
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1062
Dodatkowo : Amnezjator
  Liczba postów : 286
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14237-d-e-a-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14351-dead#379532
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14509-lumiere
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14386-skrzynia-umarlaka#380806




Gracz






PisanieTemat: Re: Dom Doriena   Nie Sie 06 2017, 19:12

Stan upojenia Ruth oszacowałby tak na 4,5/10, przy czym skala kończyła się alkoholowym zgonem. Mówiła całkiem składnie, bez bełkotania, nie chwiała się. Oczy jej błyszczały jak dwie gwiazdeczki, cudny uśmiech był szeroki od ucha do ucha, a jednocześnie dziewczyna zachowywała się dosyć śmiele i odważnie, pewna swojej atrakcyjności i powabu. A Dorien, jak zdecydowana większość przedstawicieli płci męskiej, był na takie pokazy wdzięku wrażliwy i podatny.
Spytała o kierunek i oddaliła się dokładnie w chwili, kiedy chciał ją objąć uściskiem silnych rąk. Dreszcz na jego plecach odpuścił dopiero gdy zamknęła za sobą drzwi od łazienki. Cały czas się sobie dziwił, że w ogóle nie zainteresował się nią, kiedy była na stażu, tuż pod jego nosem, w jego biurze. Chociaż może to i dobrze. Nikt nie zarzucił im braku profesjonalizmu, Ruth skończyła staż z bardzo dobrą oceną, a Doriena w trakcie pracy nie rozpraszała pociągająca studentka.
Spoglądał w sufit, kiedy usłyszał naciśnięcie klamki i otwieranie drzwi. Ledwo powstrzymał się od parsknięcia cichym śmiechem, widząc ją w tej uroczej koszuli w małe żabki i lekko pokręcił głową, nie mogąc uwierzyć w to, co widzi. Nie wiedział, czy traktować to jako żart, czy studzenie jego oczekiwań co do rozwoju wydarzeń tego wieczora, natomiast jego uśmiech był absolutnie szczery i bez nawet grama kpiny czy szyderczości. W takim wydaniu też wziąłby ją w ramiona, otoczył opieką i poczekał, aż zaśnie pierwsza. Cmoknął cicho, kiedy tak przed nim stała i chyba czekała na jakąś reakcję.
Dała pokaz swoich umiejętności magicznych i ponownie się przebrała. Dorien splótł dłonie u dołu jej pleców, opierając tym samym przedramiona tuż pod talią Ruth. Uraczyła go w końcu pocałunkiem, umieszczając w nim tęsknotę i cały wachlarz innych uczuć. Przyparty do filara mężczyzna miał nieco ograniczone możliwości ruchu. Skorzystał zatem z pierwszej możliwej okazji, by złapać ją tuż pod tyłkiem (ładnym zresztą) i podsadził w górę tak, żeby mogła opleść go nogami na wysokości bioder. Teraz to on musiał lekko zadrzeć głowę do góry, z racji niewielkiej różnicy wzrostu. Na szczęście u jego Żyrafki to nogi były takie długie.
– Pozwiedzasz rano – wymruczał z uśmiechem, tuż przed kolejnym całusem – Teraz zabiorę cię prosto do łóżka.
Wejście po schodach z Ruth na rękach nie było tak trudne, jak się spodziewał. Przemknęli przez utrzymany w ciemnej kolorystyce salon, potem Dorien tylko pchnął lekko drzwi prowadzące, jak się okazało, do jego sypialni. Przechylił się bardzo powoli, tak by Rucia się nie wystraszyła i ułożył swoją prawie-narzeczoną na łóżku, które od tej pory przestało być, nawet jeśli tylko nieoficjalnie, tylko jego łóżkiem.

______________________

Every memory that you hold dear



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1449
  Liczba postów : 856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Dom Doriena   Nie Sie 06 2017, 19:55

Śmiać jej się chciało niemiłosiernie, kiedy zobaczyła jego wyraz twarzy, gdy pokazała się mu w swojej popisowej piżamie w żaby. Większość ciuchów, w których spała były darmowymi koszulkami Boforsa, które jej dziadek przywoził w ilościach hurtowych do domu i Ruth czasem wydawało się, że połowa Szwecji łowi ryby w ubraniach z tym bardzo wyjątkowym logo. Nie chciała jednak trzymać Doriena na dystans i robić sobie z niego żartów, więc szybko przetransmutowała ubranie, dając się też podnieść, odchylając jednocześnie głowę do tyłu, żeby zarzucić włosy na plecy.
Sama nie wiedziała, dlaczego to wszystko się tak potoczyło - w końcu pracowała w Departamencie Katastof aż dwa miesiące, we wrześniu (albo w październiku, to było dość dawno...) będąc na praktyce u Nolana a w marcu na normalnym stażu i oczywiście o ile jesienią jej kontakty z urzędnikami tego departamentu były co najmniej nieodpowiednie, o tyle podczas stażu była z Norbertem, więc nie patrzyła na żadnego innego mężczyznę jak na obiekt zainteresowań. Tak po prawdzie to nawet przed związkiem z Czarnkowskim nie patrzyła w taki sposób na mężczyzn, wciąż lecząc, wydawałoby się nieuleczalne, rany po Mikkelu, jakoś nie mogąc go wyrzucić z pamięci. Z Dorienem wszystko potoczyło się dość błyskawicznie, o czym boleśnie przekonał się przede wszystkim Calum, ale także i Ruth, która im częściej o tej szybkości biegu wydarzeń myślała, tym bardziej ją przerażała. W końcu, czy nie było to jedynie pożądanie?
Teraz na szczęście nie miała takich problemów i jej największym zmartwieniem było rozglądanie się po ścianach, oglądając obrazy, kiedy Dear niósł ją na górę. Gdyby była całkiem trzeźwa pewnie by się bała, że może być mu ciężko, albo - co gorsza - przypomniałaby sobie, jak nosił ją tak Mikkel w gigantycznym domu swoich rodziców w Sztokholmie. Kilka kieliszków kłębolota sprawiło jednak, że liczył się teraz wyłącznie Dorien i jego ciepłe ręce na skórze Szwedki.
Kiedy odłożył ją miękko na łóżku, poderwała się z powrotem, opierając ciało na boku i z zainteresowaniem przeczesała wzrokiem piękne wnętrze. No, jej kawalerka to to nie była. Wiele ją kosztowało, żeby nie zacząć się turlać po tym łóżku, robiąc z pościeli małe burrito i spojrzała na przystojnego analityka, który obecnie leżał obok. Ach, życie jest przewrotne. Jeszcze kilka miesięcy temu w życiu by nie pomyślała, że taka sytuacja może się w ogóle wydarzyć.
-Pamiętasz, jaka jest procedura na spacyfikowanie pijanych studentek, które stwarzają zagrożenie magicznej katastrofy? - zapytała i pchnęła lekko jego bark, kładąc swoje dłonie po bokach głowy mężczyzny i wpatrując się czujnie w jego niebieskie oczy. Zostawiła go z tym pytaniem, bo zamiast samej się odnieść, z przyjemnym półuśmiechem zaczęła składać drobne pocałunki najpierw na jego szyi, a potem wyznaczając nimi ślad aż pod prawy obojczyk.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 24
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1062
Dodatkowo : Amnezjator
  Liczba postów : 286
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14237-d-e-a-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14351-dead#379532
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14509-lumiere
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14386-skrzynia-umarlaka#380806




Gracz






PisanieTemat: Re: Dom Doriena   Pon Sie 07 2017, 01:49

Mimowolnie odgiął głowę nieco do tyłu, kiedy całowała jego szyję. Bardzo bardzo przyjemne uczucie. Nie oponował, kiedy Ruth znów przejęła inicjatywę – wyraźnie jej na tym zależało. Jak mógłby jej odmówić? Ułożył się trochę wygodniej, poprawił poduszkę pod głową.
– Paragraf numer sto czterdzieści siedem, ustęp piąty, punkt drugi: ‘W przypadku pełnej niesubordynacji pijanej studentki wolno jest dopuścić się kontaktu fizycznego, o ile nie jest ona skłonna ulec czarowi i charyzmie przydzielonego do sprawy funkcjonariusza’ – wyrecytował poważnym tonem, z przymkniętymi powiekami i próbując się nie zaśmiać. Żałował, że nie wprawił się choć w połowie w taki stan, jak ona. Nie, żeby potrzebował alkoholu by się dobrze bawić, ale czuł się trochę dziwnie będąc zupełnie trzeźwym, kiedy wijąca się przy nim kobieta była wyraźnie pod wpływem. To nie była przewaga. Przenigdy nie wykorzystałby tego rodzaju słabości i nie obróciłby jej przeciwko delikwentce. Może zachował się w przeszłości jak w stosunku do kilku dam, ale nie posunąłby się do tak niemoralnych czynów.
– To jak będzie, hm? – powiedział cicho, spoglądając na jej wyciągnięte tuż przy nim ciało – Podda się pani sama, czy będę zmuszony użyć wobec pani siły?
Wplótł palce w jej długie, rozpuszczone włosy, przeczesał je delikatnie kilka razy. W takich chwilach docierało do niego, że jego dotychczasowe związki wyglądały bardziej jak żart, i to w dodatku raczej nieśmieszny. Wyrzutów sumienia jako takich nie odczuwał, choć zdawał sobie powoli sprawę z tego, że jego postępowanie wobec poprzedniczek Ruth nie było fair. Leżąca na wpół na nim kobieta była ucieleśnieniem jego głęboko skrywanych marzeń i ideałów, również pod względem fizycznym. Nawet jej wysoki wzrost nie był żadną przeszkodą, choć pewnie ubolewała, że nie bardzo może chodzić przy nim w wysokich szpilkach. No i miała wspaniały gust - koronkowa sukienka (narzutka?), która powlekała jej ciało podsycała nastrój, ale też pobudzała wyobraźnię mężczyzny.

______________________

Every memory that you hold dear



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1449
  Liczba postów : 856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Dom Doriena   Sro Sie 09 2017, 21:28

Uśmiechnęła się, spojrzawszy na Doriena wzrokiem, jakby wcale kłębolot nie uderzył jej do głowy. Jej włosy spływały miękko na barki mężczyzny, przytłaczając ich oboje słodkawym zapachem szamponu delikatnie mieszającym się z cytrusowymi perfumami, które wgryzały się w ciało Ruth, nawet jeśli spędziłaby całą noc w tej ogromnej, zachęcającej wannie na dole. Przejechała palcem po wgłębieniu, które utworzyło się przy skroni mężczyzny, kiedy się uśmiechał i wyglądała teraz, jakby chciała pochłonąć całe jego jestestwo, zamknąć w klatce i tylko patrzeć, przez dni, tygodnie, lata, patrzeć, jakim szczęściem obdarzył ją los przez miłość tego przystojnego analityka.
-Nie ma takiego paragrafu - zabrzmiała cicho, nachylając się mu prawie do ucha i kokieteryjnie rysując paznokciem po jego nagim torsie. Szybko jednak wyprostowała się z miną, która mówiła, że właśnie sobie o czymś przypomniała. Niewerbalnie przywołała swoją małą torebkę i wyciągnęła z niej malutką, przy czym zupełnie pustą fiolkę. Dorien mógł ją poznać - takie zdobienia były typowe dla pracowni eliksirów rodziny Dear.
-Hm, myślałam, że trochę lepszy ze mnie taktyk - przyznała marszcząc brwi, przez co wyglądała jak mała, intensywnie nad czymś myśląca dziewczynka - Będę bardzo bezczelna, jeśli poczęstuję się twoim zapasem? Dyplomatycznie nie zapytam, dlaczego trzymasz je w łazience na widoku, kotku - spojrzała na Doriena i przetaczając się na drugą stronę łóżka właściwie rozpłynęła się w powietrzu. Przyjmując tego typu preparaty regularnie co tydzień od kilku miesięcy (kogo ja oszukuję, od kilku lat), nie zdarzało jej się tak szczeniacko zapominać o obowiązku, którego niespełnienie mogło ją kosztować karierę i - jeszcze do niedawna - edukację. Mimo wszystko od kiedy przestała być z Norbertem zdarzało się, że po jej torebce walały się puste fiolki.
Dosłownie po dziesięciu długich sekundach oczekiwania pojawiła się z powrotem na kanapie z wilgotnymi od eliksiru ustami i niewiele myśląc wplotła dłoń we włosy Doriena, zbliżając się doń tak, że dzieliły ich teraz milimetry.
-A wyglądam na taką, która tak szybko się poddaje, panie urzędniku? - spytała zadziornie, składając na jego ustach drobny pocałunek i przyciskając biust do ciepłego torsu Deara. Ruth miała wrażenie, że jeszcze chwilę temu zimna pościel pali ją w udo, choć nie była pewna, czy to nie oni podpalają właśnie tę przyjemną w dotyku bawełnę. Ujęła jego dłoń, na krótko. Nawet nie zdążył poczuć, jak drży, bo kobieta od razu przełożyła ją sobie na lędźwie.
Słyszała tykanie zegara, trel zięby za oknem i czuła, jak głośno bije jego serce. A może to było jej własne?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 24
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1062
Dodatkowo : Amnezjator
  Liczba postów : 286
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14237-d-e-a-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14351-dead#379532
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14509-lumiere
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14386-skrzynia-umarlaka#380806




Gracz






PisanieTemat: Re: Dom Doriena   Pią Sie 11 2017, 00:53

Nawet chciał jej odpowiedzieć na to pytanie dotyczące zapasu eliksiru w łazience. Powiedziałby coś w stylu ‘Wiesz, muszę być przygotowany na każdą okazję’ albo ‘To na te dni, kiedy wyjeżdżasz do Szwecji’, ale darował sobie, kiedy wstała. Była mądrą dziewczynką i na pewno nie wzięłaby jego słów na poważnie, aczkolwiek może lepiej nie siać choćby najdrobniejszego ziarna niepewności. Mógłby powiedzieć, że po prostu zapomniał ich schować, ale to też nie byłaby do końca prawda. Gości się nie spodziewał, co najwyżej Vivien, która raczej nie byłaby zaskoczona czy zniesmaczona, a te fiolki były przeznaczone właśnie dla Ruth. Eliksir wykonany przez matkę Doriena w pracowni znajdującej się w piwnicy domu rodzinnego był najwyższej jakości. ‘Nikomu nie ufam w tej kwestii tak jak tobie’ – właśnie takie słowa usłyszała od syna Victoria. Jak miałaby mu odmówić?
Ruth bardzo szybko wróciła, tak że nawet nie zdążył pomyśleć o chociażby zapaleniu jakichś świeczek (bo wydawało mu się, że dziewczyny lubią taki nastrój) czy zorganizowaniu im jeszcze po kieliszku kłębolota, i równie sprawnie wspięła się z powrotem nie tylko na łóżko, ale i na samego Doriena. Poczuł ten przyjemny i satysfakcjonujący ciężar, kiedy usiadła na nim okrakiem, a potem przechyliła do przodu, żeby przylgnąć do niego większą powierzchnią ciała. Bijące od niej ciepło otuliło nagą skórę jego klatki piersiowej, która zdążyła odczuć nieco chłodnego powiewu, który nadszedł gdy zostawiła go na chwilę samego. Podążył za jej wskazówką, umieszczając dużą, rozgrzaną dłoń w dole jej pleców, a drugą najpierw odgarnął pukiel długich, ciemnych włosów, który miała tuż przy twarzy, a potem ułożył ją na udzie kobiety, zuchwale ściskając je palcami.
– O nie, droga pani studentko. Z takim wojowniczym charakterem nie będzie łatwo, a ja nie odpuszczę – oderwał kark od oparcia z poduszek, by krótko dotknąć jej jeszcze wilgotnych ust swoimi – Nie poddam się pierwszy.
Nie pozostał jej dłużny. Całkiem ładnie skrojone usta mężczyzny wędrowały pomiędzy krańcem policzka, miejsca tuż pod uchem, przez całą szyję aż po bark jego ukochanej. Nie bał się zahaczyć jasnej, delikatnej skóry zębami, choć starał się nie zostawić zbyt wielu śladów. Kilka razy uniósł wzrok, podświadomie chcąc sprawdzić reakcję kobiety, którą trzymał w ramionach. Pewnie nawet nie docierało do niej, że co chwilę nieznacznie ściskał jej szczupłe ciało oplatającymi ją gdzieś na wysokości talii ramionami, zaznaczając tym subtelnym gestem swoją, przynajmniej aktualnie, dominującą pozycję. Stawała się bezbronna, co wprawiało go w stan niewątpliwego zadowolenia, a ciche cmoknięcia idealnie współgrały z pomrukami. Samym czubkiem języka przesunął pomiędzy piersiami kobiety, choć w górnej ich części, tak jak pozwalało mu na to jej skąpe ubranie – wzdłuż rękojeści mostka i aż do wgłębienia, w którym łączyły się jej obojczyki.

______________________

Every memory that you hold dear



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1449
  Liczba postów : 856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Dom Doriena   Wto Sie 15 2017, 00:40

Czas na chwilę się zatrzymał. Jedyne, co była w stanie poczuć to drobne pocałunki na swojej skórze i mocne ręce przyciskające odważnie lędźwie kobiety. Szumiało jej trochę w głowie, ale doszła do wniosku, że nie był to alkohol, a upojenie wywołujące ten przyjemny stan było związane z toksyną pożądania, która błyskawicznie rozchodziła się po pomieszczeniu za sprawą tego przystojnego, pewnego siebie analityka.
Mimo, że to ona pochylała się nad nim powoli zaczynała odnosić wrażenie, że traci kontrolę nad sytuacją. Nogi kobiety posłusznie wyprostowały się wzdłuż ciała Doriena, a plecy zginały w łuk za każdym dotknięciem jej skóry przez usta Deara. Zapadała w dziwny, niezrozumiały stan odurzenia, który dotyczył jej tylko w tych zarezerwowanych wyłącznie dla ich dwojga momentach, kiedy mogli na nowo poznawać swoje ciała, swoje odczucia i gesty, tak bardzo prywatne i intymne, że samo pomyślenie o tym sprawiało, że Ruth robiło się gorąco.
Otarła się o niego nieznacznie, nie chcąc już dłużej dać się wodzić za nos. Bardzo niechętnie oderwała jego usta od swoich piersi, podciągając podbródek mężczyzny wyżej tak, aby mógł patrzeć jej teraz w oczy. W drugą rękę zaś złapała różdżkę.
-Jestem okropna, wiem - mruknęła cicho, jednym machnięciem pozbywając się z nich całej reszty obrań, przez co fala gorąca, która uderzyła ją po zetknięciu się z surową skórą Doriena była wręcz narkotyczna. - Obiecuję, że to ostatni raz - wypuściła różdżkę, która cicho upadła na puchaty dywan i przejechała czubkiem języka najpierw po policzku Deara, kontunuując szlak przez szyję aż do obojczyka mężczyzny. Mógł poczuć, jak drży, jak niespokojnie i płytko zaczyna oddychać, i jak jej nieznośnie gorący oddech opływa jego skórę na twarzy. Mógł usłyszeć ciche pomruki wydobywające się z jej ust i rozpłynąć w przyjemnym ocieraniu się miękkiego biustu kobiety o jego nagi tors. Mógł, choć byłaby wielka szkoda, gdyby się rozpłynął, bo to był dopiero początek, czyż nie?
Nie chciała i nie musiała czekać.
W przestrzeni zawisło ciche, krótkie jęknięcie, jakby kobieta chciała złapać powietrze wokół siebie, ale nie mogła zamknąć wpółotwartych ust. Na przemian zalewały ją fale gorąca i zimna, przez co dłonie Ruth przesuwały się bezładnie po ciele Deara, co chwila zatrzymując tor, żeby zacisnąć się na jego bladej skórze. Czuła się nie tyle bezbronna, co przytłoczona, ale to było uzależniające uczucie. Dorien się nie mylił, nie popełniał błędów i był tak czarująco precyzyjny, że dziewczyna nie wiedziała jak dotknęła w końcu plecami gorącej pościeli. Kolejne jęknięcia odbijały się niespokojnie od ścian w półmroku pokoju, a nieostre paznokcie Ruth ryły po plecach Doriena drobne smugi, z każdym przeszywającym ją drżeniem i każdym jego obezwładniającym ruchu.
Kim był ten człowiek, który jeszcze kilka miesięcy temu był "jakimś analitykiem", a który teraz sprawiał, że największy chłód tej opanowanej kobiety zamienił się w bezbronne poddanie jego zasadom? Co zrobił ten nieznany mężczyzna, że Ruth Amelia Wittenberg, stała i zdystansowana, łapczywie chwytała teraz powietrze, zaciskając palce coraz mocniej na jego lędźwiach?
Czy istniał moment w jego życiu, kiedy nie miał nad czymś kontroli? A co, jeśli straci ją nad samym sobą? I przede wszystkim - czy to źle?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 24
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1062
Dodatkowo : Amnezjator
  Liczba postów : 286
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14237-d-e-a-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14351-dead#379532
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14509-lumiere
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14386-skrzynia-umarlaka#380806




Gracz






PisanieTemat: Re: Dom Doriena   Sro Sie 16 2017, 02:15

Podniosła różdżkę. Ruth i jej różdżka to naprawdę potężna drużyna. Razem mogłyby zawojować świat. Mężczyzna odczuł niepokój, trwające ćwierć sekundy zawahanie, był totalnie bezbronny. Skaza na tej gorącej atmosferze. Ale przecież jej ufał, prawda? Ufał. Przewidywał, że w najgorszym wypadku zostanie uśpiony, tak jak pierwszego wieczora, który razem spędzali w jej mieszkaniu. Następny poranek, tuż po tamtych wydarzeniach, uznawał za dużo ciekawszy.
Na szczęście różdżka posłużyła jej tylko do pozbycia się reszty ich ubrań. Czy był zawiedziony? Jeśli nie odzyska tych bokserek w owieczki, to bardzo. W dodatku sam chciał zdjąć z niej ten kawałek koronki, który doskonale pobudzał wyobraźnię, aczkolwiek – podsumowując – nie wypadało mu narzekać. Omiótł spojrzeniem jej ciało, którego do tej pory jeszcze nie podziwiał w pełnej nagości. Rozchylił lekko usta, w niewątpliwym zachwycie, w stanie oniemienia, w chwili słabości. Wykorzystała ten moment, w dodatku jakby mówiła, że odbierając jej kontrolę na zbyt wiele sobie pozwolił.
Nie czekała już dłużej. Nie musiała. Stali się jednym ciałem, żywym, płonącym płomieniem. Złączeni w całość, a tak od siebie różni, jak chaos i ład. Łapał się na tym, że przymykał oczy, kiedy tak bardzo pragnął ją widzieć. Chciał zapamiętać każdy grymas, zaciśnięte powieki, zmarszczone brwi i przygryzioną wargę. Rejestrował każdy oddech, ciche westchnięcie, prawie słyszał jak szybko bije jej serce, w odpowiedzi na to, co oferował. Brzmiała tak, jakby nie miała zażaleń i nie wyrażała sprzeciwu, gdy mocniej zaciskał palce na jej pośladkach, dokładnie tych samych, na które ukradkiem spoglądał przy każdej możliwej okazji.
Wykorzystał moment nieuwagi, dokładnie ten, kiedy kolejny raz wypuściła z rąk swą chęć dominacji. Nie mogli oboje pozostać bierni. Starała się być u władzy, naprawdę, nie można jej tego odmówić. Dorien wziął sobie za punkt honoru, by kobieta, którą trzymał właśnie w ramionach, poczuła się tak wyjątkowo, jak jeszcze nigdy wcześniej. Była jego i już tylko jego, a on należał tylko do niej. Objął ją mocniej ramionami, stabilniej, by nie zachwiała się ani przez chwilę. Delikatnie ułożył Ruth na ciemnej pościeli, po czym przygniótł ją trochę własnym ciałem. Większość ciężaru oparł na przedramionach, które przylegały do materaca - w końcu nie zależało mu na połamaniu jej żeber. Szorstkim policzkiem zostawiał na jej szyi, zaraz za subtelnymi pocałunkami, praktycznie niewidoczne ryski, w przeciwieństwie do tych pewnie mocno różowych, a na pewno lekko piekących, które sam miał już na plecach.

______________________

Every memory that you hold dear



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1449
  Liczba postów : 856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Dom Doriena   Czw Sie 17 2017, 00:13

Sporo czasu w życiu zajęło jej ustawienie się na pozycji, z której miała pełną kontrolę nad większością zaskakujących ją sytuacji. Ruth pomagało opanowanie, ale to nie spokój bijący z oczu kupił jej wygodę bycia przygotowaną na każdy czas, a uważne obserwacje i wyciąganie z nich słusznych wniosków. Dorien był jedną z jej kolejnych analiz, przez jakiś czas nikim więcej niż kluczem do archiwum, za którego drzwiami czekały informacje o okrutnej klątwie, do której Ruth pałała niezdrowym zamiłowaniem. Mężczyzna był urzędnikiem, kolegą z pracy, który rzadko kiedy zwracał w ogóle uwagę na stażystkę plątającą się pod jego nogami, zaczytany w raportach i biegnący ze wszystkimi na akcje, podczas kiedy Wittenberg pozostawała w biurze sama i wertowała stare, przedawnione sprawy. Była dla niego "kimś", jednak nikim konkretnym, a z biegiem czasu nawet przestała ja boleć ta obojętność Deara. I nagle, w jeden wieczór, kiedy wszedł za nią pomiędzy zakurzone akta, zobaczyła w jego oczach kogoś innego, niż tylko "jakiegoś czarodzieja". Teraz, po kilku miesiącach, ten "jakiś czarodziej", miał prawo zaciskać ręce na jej pośladkach i z tym szelmowskim półuśmiechem sprawiać, że Ruth swoje zaciskała coraz mocniej na pościeli. Wystarczająco go już zadrapała.
Miała wrażenie, że minęła cała wieczność, a ona sama przez kilka długich chwil nie mogła złapać oddechu. W końcu jednak podciągnęła się  do góry, pokazując mężczyźnie swoje nagie plecy i spojrzała tępo na krajobraz za oknem, przyciągając kołdrę do biustu.
Straciła poczucie czasu już na początku wieczoru, więc nie miała świadomości, ile tak siedziała bez słowa, ale wreszcie zdjęła z szyi niewielki wisiorek, odwracając się do Doriena.
-Muszę ci coś pokazać. Teraz. Engorgio - rzuciła zaklęcie, uprzednio podnosząc z ziemi różdżkę i na łóżku stanął sporej wielkości, całkiem normalny globus.
-Dorien Enar Adriel Dear.
Globus wskazał Brighton, wyraźnie zaznaczając punkt na mapie, który nie poruszył się ani odrobinę od chwili wypowiedzenia nazwiska mężczyzny. - Mogę znaleźć każdą osobę na świecie, nieważne, gdzie się ukryje - dodała cicho, kładąc się obok ukochanego i przyciskając wciąż nagie ciało do jego rozgrzanej skóry. Mógł się spodziewać, że Ruth nie powie nawet pół słowa na temat ich pierwszej nocy w Brighton, ale nie powinien narzekać na to, co dostał w ramach zastępstwa.
Taka już była - zbyt wiele zachowywała dla siebie, ale wraz z tą nocą postanowiła, że niektórych spraw po prostu nie może przed nim ukrywać.
zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 24
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1062
Dodatkowo : Amnezjator
  Liczba postów : 286
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14237-d-e-a-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14351-dead#379532
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14509-lumiere
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14386-skrzynia-umarlaka#380806




Gracz






PisanieTemat: Re: Dom Doriena   Wto Wrz 05 2017, 22:19

Nie odezwała się ani słowem, a Dorien też nie chciał przerwać jej ciszy. Duża, ciepła dłoń mężczyzny spoczywała na biodrze jego partnerki, obróconej do niego tyłem. Wbrew pozorom siedziała dosyć blisko, a on, ułożony na boku, wpatrywał się w plecy i profil jej twarzy. Jaka ona była piękna. Niecierpliwił się, pomimo że uznał, że Ruth po prostu potrzebuje odetchnąć i zamyśliła się, spoglądając na oświetloną przez księżyc uliczkę.
Czy był usatysfakcjonowany? Bardzo. Na pewno byłby dużo bardziej szczęśliwy, gdyby wiedział, czy spisał się równie dobrze i nie zawiódł oczekiwań Ruth. Nie miał podstaw, by nie wierzyć w siebie i swoje umiejętności, ale z każdą powoli upływającą sekundą nabierał nieco wątpliwości. W końcu musiała się obudzić z zadumy i czuł, że to on powinien zaczekać na jej ruch.
Nie spodziewał się jakichś wytartych, tanich tekstów, raczej przewidywał, że kobieta przytuli się do niego i zaśnie, zmęczona całym dniem, zabawą z przyjaciółkami i ich wspólnym uniesieniem. Szwedka nie byłaby sobą, gdyby nie wyskoczyła nagle z czymś niecodziennym i niespotykanym, szczególnie w sypialni oprószonej jeszcze resztkami  gorącej atmosfery. Globus. Mogła pokazać mu wszystko, wspomnieć, że jadła ciasto na śniadanie dwa tygodnie wcześniej, albo że odkryła nowy sposób na wiązanie butów. Ale globus?
Oparł się na łokciu, a głowę na dłoni, wyraźnie zainteresowany. To nie był taki zwykły globus. Zrobiło mu się ciepło, gdy wypowiedziała jego pełne trzy imiona, a oczy wyraźnie powiększyły, kiedy ten magiczny przedmiot wskazał jego dokładne położenie.
– Czyli już wiem, że mam nie kłamać na temat ewentualnych eskapad – uśmiechnął się znacząco pod nosem, oczywiście utrzymując żartobliwy ton. Nie przypominał sobie, by wcześniej chociaż słyszał o takim artefakcie. Interesujące, tym bardziej, że z jakiegoś powodu Ruth uznała, że powinien o tym globusie wiedzieć. Zamruczał, kiedy położyła się obok, objął mocno i pocałował, gdy mocno się w niego wtuliła. – Dziękuję, że zostawiłaś ten żakiet.

zt

______________________

Every memory that you hold dear



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Liverpool.
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 146
  Liczba postów : 99
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14926-pandora-breena-maxwell
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14929-pandowe-relacje#397766
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14927-poczta-panny-maxwell#397762
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14937-pandora-breena-maxwell#398051




Gracz






PisanieTemat: Re: Dom Doriena   Nie Wrz 10 2017, 15:14

Coś strzyknęło, spomiędzy warg wydostało się przekleństwo, a nogi pod dziewczyną ugięły się samoistnie, gdy mężczyzna, którego prowadziła starał się wyciągnąć z kieszeni spodni klucz. Nie było to łatwe - nie było to nawet malownicze - pot na dziewczęcej skroni jeszcze długo nie zostanie przetarty, bo i jej ręce zajęte były asekuracją jednego z czołowych i najpewniej najbardziej znanych pracowników Ministerstwa.
Sama nie wiedziała co ona tutaj robi, w Brighton - w towarzystwie kuzyna własnej przyjaciółki. Był późny wieczór, jesień zbliżała się nieustannie, a flanelowa koszula w kratę chociaż zazwyczaj tak ciepła, teraz wydawała się jej niewystarczająca.
Zgubiło ją dobre serce - albo inaczej - wieść o tym co by zrobiła z nią Fire, gdyby zostawiła jej bliską osobę na pastwę losu bądź łutu szczęścia. Dlatego też, po skończonej zmianie, odliczeniu wszystkich napiwków, które trafiły do jej zacnej kieszeni i strzeleniu jednego głębszego - na rozruszenie się i względną obojętność - zapytała pana Deara - tego Deara z tych Dearów, któremu kilka lat temu podwędziła jedną z babeczek - czy mogłaby go odprowadzić do domu.
Nie wyglądała na zbytnio zainteresowaną nim, jako mężczyzną - w jej brązowych oczach mógł widzieć jedynie sympatię i cząstkową ostrożność, którą wykazywała w jego kierunku. Prawdą było jednak to, że zawsze ilekroć się widzieli to zamieniali kilka zdań, wymieniali się poglądami, albo zwyczajnie na siebie warczeli - od tak, po przyjacielsku. Chociaż przyjaźnią tego nie można było nazwać.
Mimo wszystko, gdy udało się jej ustalić adres - gdy pub został zamknięty, a ona zrzuciła z siebie okropny uniform idealnego pracownika - odpaliła jedną fajkę, mając już drugą w pogotowiu. Nie spytała się nawet czy Dorienowi będzie przeszkadzał dym papierosowy - czy poczuje się przez niego gorzej - o ile nie zwymiotuje na jej buty powinno być wszystko w porządku. Dlatego tlący się papieros był idealnym dodatkiem do tej dziwnej pary idącej chodnikiem. I znikającej w dziwnym świetle.
Tak, to będzie osobliwa noc - wieczór - poranek z rosnącym przeczuciem, że zrobiła coś dobrego, poprawnego. Matka byłaby z niej dumna - i najpewniej znowu się z nią skontaktuje, zaprosi na rodzinny obiad - spyta o jej plany po skończeniu szkoły. A ona? Ona poprosi o dokładkę i jak gdyby nigdy nic zacznie temat nowej dziewczyny jej brata.
- Dobra, Dear. Jesteśmy na miejscu. Idź grzecznie spać i nie świruj po nocy, bo Cię sąsiedzi oskalpują. - Oderwana od własnych myśli, w końcu odezwała się - łaskawie - z nutką lekkiej irytacji w głosie. Chyba sama najchętniej trafiłaby do własnej sypialni, wcześniej racząc obolałe i zmęczone ciało kąpielą.
Gdy drzwi do jego domu się otworzyły - albo i nie - być może musiała mu pomóc z kluczem - złapała go lekko pod ramię i pchnęła do środka, intuicyjnie - tak by za bardzo się nie obił. Na jej twarzy nawet pojawił się zalążek uśmiechu.
- I daj mi znać jak głowa. - Dodała złośliwiej, wiedząc doskonale - zdając sobie sprawę jak kac potrafi zepsuć poranek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
 

Dom Doriena

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
reszta świata
 :: 
Świstokliki
 :: 
Dom Dearów
-