IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Mieszkanie nr 9

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Nieokreślony
Wiek : 24
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1608
  Liczba postów : 411
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14237-d-e-a-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14351-dead#379532
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14509-lumiere
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14386-skrzynia-umarlaka#380806




Moderator






PisanieTemat: Mieszkanie nr 9   Nie Lip 02 2017, 22:30


Mieszkanie Vivien

Mieszkanie kupione przez Doriena jako prezent dla swojej młodszej siostry Vivien na czas studiów.



Salon


Bardzo przytulny, ciepły i dziewczęcy, zresztą jak całe mieszkanie. Dorien starał się trafić w gusta swojej młodszej siostry, umieszczając wiele drobnych ozdóbek. Vivien wstawiła tutaj Pianino Lanceleya.



Sypialnia


Większość pokoju zajmowało wielkie łóżko, z wieloma poduszkami
i ciepłym kocem. Ramki do zdjęć do uzupełnienia według uznania lokatorki.



Kuchnia z jadalnią


Nieduża, ale funkcjonalna kuchnia, wyposażona w podstawowy zestaw naczyń. Stolik na środku i kilka krzeseł z powodzeniem można nazwać jadalnią.



Garderoba


Trzeci pokój (poza salonem i sypialnią), na który Dorien nie miał pomysłu. Wstawił tam wielką szafę i piękną, minimalistyczną toaletkę. Vivien zrobi z tym pokojem co będzie chciała. Vivien umieściła tam drugą, bliźniaczą szafę. Jedną wykorzystała do ubrań, drugą do przechowywania (pomniejszonych) instrumentów (różdżkowa gitara oraz samostrojące się skrzypce i wiolonczela) oraz akcesoriów miotlarskich i eliksirowarskich.



Łazienka


Przestronna, jasna i nowoczesna.  



______________________

Every memory that you hold dear



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 490
  Liczba postów : 843
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 9   Pon Paź 09 2017, 22:19

Awaryjny świstoklik wylądował w Hogsmeade, ale ja nadal byłam piekielnie zdenerwowana. Niemal od razu po wylądowaniu chwyciłam Raya zdrową ręką i podążyłam w stronę kamienicy, w której mieszkałam. Wolałabym nie ryzykować teleportacji, nie chciałam również, żeby ukochany wracał do szkoły - w tak trudnych chwilach powinniśmy być razem.
Nie docierało do mnie co stało się na polach - jedyne o czym myślałam to bezpieczeństwo moich bliskich. Wiedziałam, ze Dorien nie pojawił się na koncercie, a Ray był ze mną, więc odrobinę się uspokoiłam, jednakże to co zobaczyłam na festiwalu wciąż nie dawało mi spokoju. Nie obchodziła mnie moja lekko boląca ręka (uzdrowiciel spisał się doskonale, ale i tak jeszcze odrobinkę bolało), byłam zbyt zdenerwowana tym wszystkim.
Weszliśmy do mieszkania, po czym bez słowa usiadłam na kanapie. Po chwili Ray wziął ze mnie przykład. Wtuliłam się w ukochanego starając się dojść do siebie ze swoimi myślami i ze wszystkim co zdarzyło się w Londynie. Byłam w totalnej rozsypce, co zdarzało mi się niezmiernie rzadko i nawet starszy ślizgon, który znał mnie tak jak nikt inny raczej nie widywał mnie w takim stanie. Przylgnęłam do niego jak małe, niekochane dziecko - wprawdzie nie płakałam, ale calutka się trzęsłam.
- Cieszę się, że ze mną zostaniesz - powiedziałam ledwie słyszalnym szeptem myśląc tylko o tym, żeby zasnąć w ramionach ukochanego.

@Rayener Arthas
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 217
Dodatkowo : fire poka dupe
  Liczba postów : 140
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12813-rayener-arthas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12818-relacje-rayenera-wielkiego-wspanialego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14402-raju#381403
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12817-rayener-arthas




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 9   Sro Paź 11 2017, 13:59

W tej sytuacji najlepszym wyjściem było unikać jakiegokolwiek zagrożenia, a powrót do Hogwartu był zagrożeniem. Było tam zbyt dużo ludzi, znów mogło się coś stać. W głębi Rayener był naprawdę przerażony, ale przecież nie mógł okazać strachu przy Vivi. Nie chciał, by jego emocje przeniosły się na nią. Całą drogę do mieszkania dziewczyny przebyli w milczeniu. Nawet nie wiedzieli, co mają sobie powiedzieć po tym, co wydarzyło się na polach. Prawdę mówiąc wciąż to do nich nie docierało. Czy to był jakiś zamach, czy zwyczajny w świecie wypadek, który stał się tragedią?
W tym momencie najważniejsze było dla niego to, czy Vivien czuje się dobrze. Gdy weszli do środka , wypytywał ją, czy nic się nie dzieje, czy ręka nie boli. Martwił się tak nigdy. Przytulił ją do siebie, gdy siedzieli razem na kanapie. Gładził ją po głowie, chciał w jakiś sposób ją uspokoić, ale było to niezwykle trudne, bo nie potrafił uspokoić nawet samego siebie. Pod żadnym pozorem nie chciał na razie wracać do Hogwartu. To oczywiste, że był przerażony, tylko głupiec by się nie bał.
-Nie zostawiłbym cię samej po tym, co się stało.
Mówił szczerze i nawet nie chciał zgrywać bohatera. Był naprawdę samolubny, o czym przekonało się wiele dziewczyn, ale z Vivien było zupełnie inaczej. Przynajmniej tak czuł, każdy jego związek rozpadł się przez jego miłość do samego siebie, ale w tym wypadku stawiał swoją ukochaną ponad sobą i sam nie był w stanie wytłumaczyć, dlaczego tak się działo. Po prostu ją kochał.
Wziął koc, który leżał koło nich i okrył nim Vivi. Chciał, by w końcu poczuła się bezpiecznie. W domu nic nie mogło jej się stać, już po wszystkim. Trzymając ją w swoich objęciach czuł, jaka jest bezbronna i delikatna. Nie wybaczyłby sobie, gdyby stało się jej coś poważniejszego.
-Napijesz się ciepłej herbaty?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 490
  Liczba postów : 843
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 9   Sro Paź 11 2017, 19:15

To, że ten wypadek był potwornie przerażający to jedno, ale mnie osobiście bardziej raziła nasza bezradność wobec tego co się działo wokół nas. Zaburzenia magii, wilkołaki w środku dnia, a teraz ta tragedia - wszystko to wskazywało na to, że dzieje się bardzo źle, problemem było jednak to, że nikt nie znał przyczyny tych okropnych zdarzeń. Jasne, byłam przerażona tym co stało się na festiwalu, ale nie było dla mnie nic tak strasznego jak bezradność i brak kontroli nad sytuacją - uwielbiałam wszystko mieć w swoich rękach.
W ramionach Raya zdałam sobie sprawę jak bardzo jestem bezbronna i delikatna - na co dzień wydawałam się połączeniem radosnego promyczka i silnej dziewczyny, która świetnie daje sobie radę ze wszystkim, ale wcale tak nie było. Jasne, byłam dzielna i potrafiłam sobie poradzić z wieloma sprawami, ale tak jak każdy miałam swoje słabostki, których bardzo mocno się wstydziłam. W tym konkretnym momencie mogłam sobie pozwolić na chwilę słabości - w towarzystwie Raya mogłam być zupełnie szczera i nie musiałam przybierać żadnych masek. Chociaż nie byliśmy zgodni we wszystkich sprawach to dzięki naszej wieloletniej przyjaźni nie było między nami odrobiny fałszu - a to w moim mniemaniu było znacznie ważniejsza niż ślepa zgodność albo brak kłótni.
- Dziękuję, nie trzeba - powiedziałam.
W gruncie rzeczy nie chodziło nawet o to, że nie miałam ochoty na herbatę, ale o to że nie chciałam go puszczać. W tej chwili byliśmy razem - przytuleni pod kocykiem. To dawało mi poczucie bezpieczeństwa i szczęścia, pozwalało ukoić skołatane nerwy. Nie myślałam już o niczym innym, nie przejmowałam się nawet bobrem - cieszyłam się, że Ray jest przy mnie cały i zdrowy. Wdrapałam mu się na kolana, po czym ułożyłam głowę na jego ramieniu i przymknęłam oczy wtulając w niego oraz okrywający nas koc. Siedzieliśmy tak przez dłuższą chwilę w ciszy, a gdy już troszkę się uspokoiłam zdecydowałam się poruszać inny temat, żeby odwrócić naszą uwagę od tych potwornych zdarzeń.
- Powiesz mi w końcu co Ci obiecałam? - zapytałam nie ruszając się nawet o centymetr.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 217
Dodatkowo : fire poka dupe
  Liczba postów : 140
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12813-rayener-arthas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12818-relacje-rayenera-wielkiego-wspanialego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14402-raju#381403
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12817-rayener-arthas




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 9   Pią Paź 13 2017, 13:48

Właściwie nie był spragniony. Po prostu herbata miała właściwości uspokajające i rozluźniające, co mogłoby teraz bardzo pomóc, ale prawdę mówiąc, podobnie jak dziewczynie, nie chciało mu się teraz wstawać i gotować wodę. Praktycznie leżąc koło niej było mu o wiele lepiej. Siedzieli tak przez długi czas i Rayener poczuł, że jest coraz lepiej. W końcu takie rzeczy, jak na tym koncercie, się zdarzają, prawda? Niby mogli tego uniknąć, wychodząc wcześniej, ale o niczym nie wiedzieli. Najważniejsze jest to, że nie stało im się nic poważnego, chociaż bardzo szybko dowiedzieli się- jeszcze na polu- że inni czarodzieje, przede wszystkim ci, którzy stali pod sceną, nie mieli tyle szczęścia i że jest nawet jedna ofiara śmiertelna. Dopiero teraz, w spokojnym miejscu, gdy mógł sobie wszystko na spokojnie przemyśleć, uświadomił sobie, że nie jest to pierwsza taka sytuacja w historii magii, że wielkie, czarne masy siały pustoszenie już o wiele wcześniej, ale nie wiedział, albo nie mógł sobie przypomnieć, co to dokładnie jest.
Vivi przypomniała mu o tym, że złożyła mu obietnicę, za zgolenie wąsa, który jej wielce przeszkadzał. Na jej słowa uśmiechnął się szeroko, prawdę mówiąc nie chciał jej teraz mówić o tym, na co się zgodziła. Po takich wydarzeniach to nie był zbyt dobry czas. Powoli i ostrożnie wypuścił ją ze swoich objęć i dokładnie przykrył ją kocem, a sam wstał i zdjął kurtkę, pozostając w samym t-shircie. Chociaż ślizgona nie powiedziała mu "Ray, dzisiaj u mnie nocujesz", to wiedział, że nie zostawi jej teraz samej na całą noc, nie po tym wszystkim.
Następnie zdjął też koszulkę i spodnie, pozostając w samych bokserkach. Nie miał pięciu lat i nie wstydził się jakoś paradowania w bieliźnie przy Dearównej. Swoje ubrania złożył starannie i odłożył na krzesło w salonie, w którym aktualnie przebywali. Na stoliku stał dzbanek z wodą, więc nie krepował się przed tym, by się napić. Oczywiście nalał też Vivien, chociaż wcale o to nie pytała. Czuł, że nie odpowiadając na jej pytanie, trzyma ją w napięciu, w końcu wcześniej tak nalegała, by zdradził, co jest tą obietnicą. Wziął głębokiego łyka i spojrzał na dziewczynę.
-Idę wziąć kąpiel, jestem wykończony.- odłożył szklankę spowrotem na stolik i zaczął kierować się w stronę łazienki, ale zanim tam wszedł, odwrócił się jeszcze w stronę Vivien. -Idziesz ze mną?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 490
  Liczba postów : 843
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 9   Sob Paź 14 2017, 16:06

Dłuższe chwile w ramionach ukochanego pozwoliły mi się uspokoić i mimo że nie zapomniałam o zdarzeniach z festiwalu to czułam się już znacznie lepiej i w pewnym stopniu wrócił mi dobry humor i ochota na przekomarzanie się z chłopakiem. Gdy opuścił kanapę otuliłam się kocem pod samą szyję i wzięłam od niego szklankę wody.
Jego zdjęcie ubrań potraktowałam jako coś naturalnego - od lat trenowaliśmy razem, byłam więc przyzwyczajona do oglądania go w samym kąpielówkach, pomijając już, że gdy po raz pierwszy się spotkaliśmy oboje paradowaliśmy niezbyt odziani. Po za tym nie miałam dziesięć lat, żeby reagować z oburzeniem na pół nagiego osobnika płci przeciwnej, który był na dodatek moim partnerem. Jedyną osobą, która mogłaby być niezbyt zadowolona z obecności paradującego w samych gaciach Raya mógł być Dorien, który kupił mi to mieszkanie, ale w tym momencie zupełnie o tym nie myślałam.
Poczułam lekką irytację tym, że chłopak zmienił temat, ale postanowiłam odpuścić - wiedziałam, że prędzej czy później mi powie, a jego unikanie tematu ma na celu jedynie zirytowanie mnie. Nie mogłam mu dać ten satysfakcji i zachował spokój bez problemu przyjmując zmianę tematu.
- Z Tobą mogłabym iść - powiedziałam uśmiechając się zalotnie, by po chwili zupełnie niespodziewanie zmienić wyraz twarzy na lekko zirytowany - Ale jeśli mam być szczera to zupełnie nie mam ochoty kąpać się z Andrewem.
Wskazałam na swoją górną wargę komunikując mu, że TO COŚ zgodnie z obietnicą musi opuścić jego twarz jeszcze dzisiaj, a z racji tego, że było dość późno nie zostało już zbyt wiele czasu. Z niecierpliwością oczekiwałam powrotu mojego Rayenera, bo chodzenie za rękę z potencjalną gwiazdą porno nieszczególnie mnie cieszyło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 217
Dodatkowo : fire poka dupe
  Liczba postów : 140
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12813-rayener-arthas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12818-relacje-rayenera-wielkiego-wspanialego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14402-raju#381403
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12817-rayener-arthas




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 9   Sob Paź 14 2017, 21:21

Roześmiał się, gdy powiedziała "Andrew", zapomniał kompletnie, że powiedział tak o swoim wąsie. Bez słowa skierował się w stronę łazienki. W środku było przyjemnie, bo wbrew pozorom od kafelek nie bił chłód, a nawet przeciwnie, wydawało się, jakby właśnie grzały bose stopy. Rayener nie był w tym pomieszczeniu pierwszy raz, a w mieszkaniu Vivien czuł się jak we własnym, więc nie czuł żadnego oporu przed przeszukaniem szafek w celu znalezienia czegoś, czym możnaby się ogolić. Vivien powinna mieć coś takiego, w końcu musi się golić... tu i tam. Nie spodziewał się tutaj mugolskiej golarki, którą mógłby podłączyć do kontaktu i raz dwa pozbyć się tego bobra nad górną wargą. Miał jedynie nadzieję na jakiś czarodziejski odpowiednik tych jednorazowych maszynek do golenia. Jedyne, co znajdował to jakieś babskie perfumy, kosmetyki, żele i inne kosmiczne rzeczy, których zastosowania wolał nie znać.
Gdy w końcu znalazł to, czego szukał, sięgnął po nożyczki i stanął przed lustrem, żegnając się z zarostem. Właściwie to nie było mu jakoś bardzo szkoda, robił głupsze rzeczy, jak golenie łba na łyso, czy próba zapuszczenia brody na wzór Merlina, jednak efekt był tak słaby, że to nawet nie było śmieszne, tylko po prostu przykre. Wyglądał jak bezdomny, pięćdziesięcioletni żul. Gdy podciął wąs do najkrótszej możliwej długości, zabrał się za golenie i w końcu poczuł się wolny. Goląc się przypominały mu się wszystkie takie wtopy wizerunkowe i był dumny z tego, że zrobił krok w stronę wyglądania jak człowiek.
Po kilku minutach jego twarz wyglądała znów pięknie i chciał od razu pochwalić się efektem swojej ukochanej. Wyszedł z łazienki i wrócił do salonu, w którym wciąż siedziała. Uśmiechnął się, widząc ją, otuloną kocem od stóp do głów, jak mała dziewczynka. Uwielbiał ją w tej niewinnej, uroczej wersji.
-To jak? Idziesz, czy nie?
Podszedł do niej i już miał ją wyciągnąć spod okrycia, ale usłyszeli dosyć mocne pukanie do drzwi, co ich zdziwiło, w końcu kto był na tyle normalny, by chodzić po ludziach o tej godzinie, tym bardziej, że Vivi nie powinno być teraz w domu, bo czas powinna spędzać na festiwalu. Niemożliwe, by spodziewała się gości.
-Może powinienem się ubrać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 24
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1608
  Liczba postów : 411
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14237-d-e-a-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14351-dead#379532
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14509-lumiere
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14386-skrzynia-umarlaka#380806




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 9   Sob Paź 14 2017, 22:28

Kiedy do Departamentu Magicznych Wypadków i Katastrof doszła informacja o wypadku na Polach, oczywiście było już za późno. Całe szczęście, że na miejscu były służby porządkowe, jak również magomedycy, którzy zareagowali nieomalże od razu. Niestety aurorzy, którzy mieli za zadanie pilnować porządku, nie zdołali uratować przygniecionej przez fortepian dziewczyny. Dorien był przerażony, gdy usłyszał o ofierze śmiertelnej. Był pewien, że Vivien nie przepuści imprezy muzycznej skierowanej głównie dla studentów i młodych dorosłych. Odetchnął z ulgą – choć oczywiście każdego młodego czarodzieja żal i nikt nie powinien ginąć w takich okolicznościach – że to nie jego młodsza siostra była ofiarą. Pracy mieli tam od groma, od zabezpieczenia wszystkich śladów, przesłuchania świadków na spisaniu wszystkich rannych kończąc. Utoną w protokołach i raportach, nie mówiąc już o tym, jak ten wypadek wpłynie na ich dalszą pracę i ogólną opinię na temat Minsterstwa, ze szczególnym uwzględnieniem wszelkich zaniedbań, których teoretycznie się dopuścili.
Zerwał się z miejsca zdarzenia tak szybko, jak to było możliwe. Zostawił Claude’a samego z resztą zespołu ufając, że jego asystent sobie poradzi. Z Pól w okolicach Londynu teleportował się wprost przed kamienicę Amortencji w Hogsmeade. Musiał sprawdzić, czy z Vivien wszystko w porządku. Schody pokonał w zawrotnym tempie i nie silił się na delikatność w trakcie pukania do drzwi.

______________________

Every memory that you hold dear



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 490
  Liczba postów : 843
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 9   Nie Paź 15 2017, 16:35

Rayener zniknął w łazience, a ja otuliłam się kocykiem. Nie było go kilkanaście minut, a ja przez chwilę zastanawiałam się nawet czy serio poszedł się ogolić czy zdecydował jednak wykąpać się sam. Już niemal usnęłam, gdy nagle do pokoju wszedł bardzo przystojny chłopak, którego już od dawna nie widziałam. Miałam szczerą nadzieję, że odmieniony Ray tutaj na dłużej i powstrzymałam się nawet od złośliwego pytania czy przypadkiem nie zatkał mi całej kanalizacji w mieszkaniu.
Uśmiechnęłam się słodko i zapytałam:
- A co to za przystojny, młody mężczyzna?
Trudno ukryć, że gdy w końcu po tak długiej przerwie zobaczyłam Rayenera w normalnym wydaniu to poczułam się przecudownie i nagle wróciła mi chęć na przytulanie, całowanie... i nie tylko. Zdążyłam już zapomnieć, że chodzę z tak piekielnie przystojnym mężczyzną.
Wyciągnęłam ręce w stronę Rayenera chcąc by przygarnął mnie do siebie, gdy nagle usłyszeliśmy gwałtowne pukanie do drzwi, które lekko popsuło nam plany. No cóż, mus to mus.
- Pewnie sąsiedzi - rzuciłam - Ja otworzę, a Ty przygotuj kąpiel.
Nawet w tak dzikich godzinach dosyć często zdarzało się, że ktoś z naszych sąsiadów przychodził coś ode mnie pożyczyć albo przekazać jakąś informację od zarządcy kamienicy, więc nieszczególnie się tym przejęłam. Ray poszedł do łazienki, a ja poleciałam do drzwi.
Bolała mnie jeszcze trochę ręka, ale medycy bez problemu złożyli złamanie, więc bez problemu otworzyłam drzwi. Ze zdziwieniem dostrzegłam, ze za drzwiami stoi nie kto inny tylko mój starszy brat - byłam okropną idiotką, że zapomniałam go powiadomić, że u mnie wszystko okej. Zapewne gdyby nie jego strach o mnie (który wywnioskowałam z jego miny) najpewniej wybuchnąłby śmiechem - byłam wciąż ubrana tak jak na festiwal (a trudno ukryć, że był to dość specyficzny strój), a na dodatek na moich blond włosach wciąż było widać jasnoróżowe pasemka od waty, które powoli schodziły.
- Dorien? - zapytałam lekko zaniepokojona, po chwili uświadamiając sobie przyczyny wizyty uściskałam brata i powiedziałam - Wszystko w porządku, było mi niedobrze, więc Ray zabrał mnie kawał od sceny i tylko lekko się obtłukliśmy.
Ja sama nie martwiłam się o Dorka, bo wiedziałam, że raczej nie pojawiłby się na tego typu imprezie, ale z tego wszystkiego nie wpadłam na to, że on może martwić się o mnie.
- Chcesz wejść na herbatę? - zapytałam, mimo że miałam świadomość, że Ray sterczy w łazience i najpewniej na mnie czeka. Na wszelki wypadek dodałam:
- Ray dzisiaj nocuje, bałam się zostać sama.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 24
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1608
  Liczba postów : 411
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14237-d-e-a-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14351-dead#379532
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14509-lumiere
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14386-skrzynia-umarlaka#380806




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 9   Nie Paź 15 2017, 21:50

Zaledwie parę miesięcy wcześniej stał przed tymi samymi drzwiami, z kluczami i aktem własności w ręku. Remont mieszkania, odświeżenie ścian i wstawienie nowych mebli zajęło mu tylko kilka dni, ale niespodzianka, którą sprawił siostrze, na pewno była ogromna. Cieszył się bardzo, że mógł dać Vivien tak niecodzienny, a jakże praktyczny prezent i zapewne był nie mniej podekscytowany od niej.
Oczekiwanie, pomimo że trwało zaledwie kilka sekund, wydawało się być wiecznością. Fakt - to nie Vivien zginęła w wypadku na Festiwalu, ale wciąż było mnóstwo rannych osób. Jeśli nie było jej tutaj… następnym punktem byłby szpital. Kiedy tylko drzwi się otworzyły, odetchnął z ulgą.
– Jak dobrze, że nic ci się nie stało – objął dziewczynę bardzo mocno, tuż po tym jak przekroczył próg mieszkania – Tak się martwiłem…  Wiedziałem, że nie odpuścisz takiej imprezy.
Trudno było mu wypuścić ją całkowicie z objęć. Powoli się uspokajał widząc ją całą i zdrową, choć jeszcze chwilę wcześniej byłby w stanie własnoręcznie skutecznie unieszkodliwić potencjalnego sprawcę jej krzywd. Zwrócił uwagę, że wspomniała o Rayu. To ten chłopak, którego poznał na balu, a potem przez wizzbooka dowiedział się, że jednak zarówno ten młodzieniec jak i jego siostra przełamali opory i przeszli z przyjaźni na bardziej zaawansowany etap znajomości.
– Zadbał o ciebie. Dobrze – skwitował tylko krótko, starając się nie pokazywać, że chyba podświadomie jest troszkę o nią zazdrosny   – Słyszałem, że była ofiara śmiertelna. Nie wybaczyłbym sobie, gdybyś to była ty. Czułbym się winny, że sam wszystkiego nie dopilnowałem. Vivi, nie powinienem ci tego mówić, ale przecież sama widzisz, co się dzieje – pokręcił lekko głową, wyraźnie podłamany i zrezygnowany – Nie wiemy co robić.

______________________

Every memory that you hold dear



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 217
Dodatkowo : fire poka dupe
  Liczba postów : 140
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12813-rayener-arthas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12818-relacje-rayenera-wielkiego-wspanialego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14402-raju#381403
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12817-rayener-arthas




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 9   Nie Paź 15 2017, 22:29

Gdy w całym mieszkaniu rozległo się pukanie do drzwi, Vivi wygnoniła Rayenera do łazienki w celu przygotowania kąpieli, no ale ciekawość nie pozwalała mu na to, by siedzieć w łazience, podczas gdy ślizgonka będzie sprawdzać, kto miał zamiar odwiedzić ją o tej porze. Jakoś nie chciało mu się wierzyć, że jej sąsiedzi o tak później godzinie przyszli do niej z zamiarem pożyczenia jajek, czy mleka. Mimo wszystko wyprostował się, zabrał z krzesła ubrania i ruszył do łazienki. Gdyby się jednak okazało, że dziewczyna miałaby mieć gosci na dłużej, to nie chciał paradować przy nich w samych gaciach. Faktycznie ktoś mógł przyjść do niej, by sprawdzić, czy nic jej nie jest, wiadomość o wydarzeniach na czarodziejskich polach pewnie szybko się rozniosła, a dużo osób trafiło do szpitala.
Dopiero, gdy był już w łazience i usłyszał głos Doriena, brata Vivien, jego podejrzenia się potwierdziły. Dear i Arthas nie znali się zbyt dobrze, widzieli się może raz, albo dwa razy w życiu, ale wystarczyło to, co Vivi opowiadała o swoim bracie. Byli ze sobą naprawdę blisko, w końcu mieszkanie, w którym aktualnie się znajdowali, było jego prezentem dla niej. Raczej nieczęsto się zdarza, by brat podarowywał swojej siostrze mieszkanie.
Słysząc, jak Vivi proponuje mu herbatę, Rayener zaczął się ubierać, przecież nie będzie siedział w tej łazience jak głupi i czekał, aż Dorien stąd pójdzie. A tak zawsze mógł bliżej go poznać, upewnić go, że jego młodsza siostrzyczka jest bezpieczna w jego rękach. Nawet nie wyobrażał sobie, jak musi się czuć starszy brat, oddając siostrę pod opiekę innemu, obcemu dla niego mężczyźnie. Po prostu musiał zaufać Vivien. Ray nie miał rodzeństwa, żadnej młodszej siostry, chociaż domyślał się, że jego ojciec jest teraz po ślubie z czystokrwistą czarownicą i mają teraz dziecko, ale znał sytuacje, w których bracia zabraniają swoim siostrom spotykać się z jakimkolwiek facetem. To w jego mniemaniu było odrobinę chore.
Doprowadził się do porządku i poszedł do nich. Dziękował sobie, że jednak wziął ze sobą te ubrania, bo mimo wszystko wolał zrobić złe wrażenie brudnymi, przepoconymi ubraniami, niż zrobić złe wrażenie bez nich. Viven w sumie nie wyglądała lepiej, mimo, że była urocza, jak zawsze, jej ubrania nie były w najlepszym stanie, jak i włosy, w których tkwiły kawałki trawy, gdzie chowali się podczas tej całej masakry na koncercie. Przynajmniej nabrały już naturalnej barwy. Ślizgon podszedł do Doriena i wyciagnął do niego rękę na powitanie. Widział, jaki jest przejęty i przerażony, więc chciał od razu go uspokoić, chociaż sam do końca nie był spokojny.
-Z Vivien wszystko okej- powiedział, stając przy niej, jednak cały czas patrząc na jej brata. -Byliśmy dosyć daleko od tłumu, więc szybko uciekliśmy. Obejrzał nas uzdrowiciel. Też tam byłeś? Wszystko dobrze?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 490
  Liczba postów : 843
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 9   Pon Paź 16 2017, 15:25

Moja więź z Dorienem była wyjątkowa – z upływem lat zbliżaliśmy się do siebie coraz bardziej i mimo, że było między nami sześć lat różnicy to traktowaliśmy się bardzo po partnersku. Starszy brat był dla mnie nie tylko wielkim autorytetem, ale też bliskim przyjacielem. Bardzo go kochałam i byłam mu wdzięczna za wszystko co dla mnie robił, a trudno ukryć, że zakup mieszkania był z jego strony przeogromną hojnością.
Gdy Dorek wszedł przymknęłam drzwi i jeszcze mocniej go przytuliłam starając się uspokoić jego wyraźnie skołatane nerwy.
- Spokojnie – szepnęłam głaszcząc włosy brata – Już wszystko dobrze.
Postawa mojego brata w tej sytuacji świadczyła o tym jak bardzo się o mnie martwił, ale również o tym, że wbrew temu co mówili o nim Calum i Liam, Dorien był dobrym i ciepłym człowiekiem.
- To był Obskurus, prawda? – zapytałam z niedowierzaniem, odsuwając się do brata. Trudno było mi uwierzyć, że dorosły czarodziej był w stanie wygenerować tak potężną energię. Większość Obskurodzicieli umierała w wieku kilku albo kilkunastu lat.
Po chwili zupełnie niespodziewanie u mojego boku pojawił się Rayener. Na szczęście mój chłopak był na tyle ogarnięty, że wpadł na to, że dobrym pomysłem byłoby się ubrać. Oboje wyglądaliśmy raczej średnio biorąc pod uwagę co przeżyły nasze ubrania, ale trudno ukryć, że Ray w lekko spracowanych ciuchach na pewno robił na moim bracie lepsze wrażenie niż Ray w samych majtkach. Dziękowałam opatrzności, że przed przyjściem Doriena mój chłopak zdążył się ogolić – z całym szacunkiem, ale gdyby Dead zobaczył go z tą szczotą na twarzy to czułabym się piekielnie skompromitowana.
Chociaż mój chłopak i brat mieli już okazję się poznać to miało to miejsce w zupełnie innych okolicznościach – starszy Ślizgon był wtedy moim przyjacielem, a nie partnerem. Miałam nadzieję, że dobrze na siebie zareagują.
Mieliśmy wprawdzie inne plany na ten wieczór, ale nie zamierzałam przecież wyganiać własnego brata. Na dodatek Ray zachował się bardzo ładnie pytając się go czy u niego wszystko w porządku, więc mi pozostało jedynie dopytać:
- Masz ochotę na herbatę albo ciasto?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 24
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1608
  Liczba postów : 411
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14237-d-e-a-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14351-dead#379532
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14509-lumiere
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14386-skrzynia-umarlaka#380806




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 9   Pon Paź 16 2017, 23:30

Nie zdążył potwierdzić, gdy zadała mu pytanie dotyczące Obskurusa. Usłyszał kroki i absolutnie nie dał po sobie poznać delikatnego zdziwienia, że widzi chłopaka siostry. Zupełnie do niego nie dotarło, kiedy powiedziała, że Ray zostaje u niej na noc. Byli parą, kochali się, spędzali razem czas, ok. Noce zapewne także. Ok. OK. O. K.
Uścisnął mocno dłoń młodszego od siebie chłopaka. Mimo wszystko Dorien był mu bardzo wdzięczny, że wyprowadził Vivien z tego niebezpiecznego rejonu tak szybko, jak to było możliwe. Nie ufał mu jeszcze w pełni, ale 'szwagier' zdecydowanie zaplusował.
– Byłem dopiero po fakcie. Pracuję w Departamencie Magicznych Wypadków i Katastrof. W skrócie – ogarniamy tego typu burdele. Często bardzo niewdzięczna praca.
Oczywiście, że zwrócił uwagę na ich ubrania. Nie wyglądali najlepiej, ale to akurat mieli wybaczone. Powoli schodził z niego cały ten stres, zdenerwowanie, strach, a jednocześnie przyswajał ten jakże drobny element, że jego siostra jest już dużą dziewczynką. Przez chwilę próbował przekalkulować, czy w dobrym tonie byłoby skorzystanie z zaproszenia, czy raczej powinien uszanować ich prywatność. Z jednej strony nie widział się z Vivien już od bardzo dawna – ponad dwa miesiące to w ich przypadku zdecydowanie za długo. Mieli się spotkać, kiedy Dorien nagle rozstał się z Ruth, ale ze względu na jego wyjazdy do Stanów i rozpoczęcie studiów u Vivi, nie za bardzo znaleźli czas. Poza wylewaniem własnych żali był też ciekawy jak jej idzie, czy przyzwyczaiła się już do zmiany miejsca, w którym mieszkała, z tego wspaniałego i jakże klimatycznego zamku na przytulne i ciche mieszkanie. Chętnie też dowiedziałby się czegoś więcej o samym Rayanerze i zapewniłby siostrę, że wybije mu wszystkie zęby, jeśli tylko odwali jakąś głupotę.
– Bardzo chętnie bym został, ale nie chciałbym wam przeszkadzać. Najważniejsze, że już wiem, że nic ci… nic wam się nie stało.

______________________

Every memory that you hold dear



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 490
  Liczba postów : 843
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 9   Wto Paź 17 2017, 23:58

Z napięciem obserwowałam reakcję Doriena na obecność Raya - miałam szczerą nadzieję, że mój brat będzie wyrozumiały wobec mojego partnera. Wiedziałam, że może być odrobinkę zazdrosny i zmartwiony tym, że jego mała siostrzyczka trzyma w domu jakiegoś fagasa chłopaka, ale niestety musiał sobie uświadomić, że  nie jestem już małą dziewczynką. Ja też bywałam odrobinkę zazdrosna o jego partnerki, ale nie okazywałam tego- relacje bratersko siostrzańskie i kontakty damsko męskie nie powinny wchodzić w konflikt. Na szczęście jeśli nawet Dorienowi nie do końca odpowiadała ta sytuacja nie okazał tego w znaczący sposób.
Niezobowiązująca pogawędka potrwała jeszcze kilka, może kilkanaście minut. Mimo naszych gorących (i pewnie ze względu na okoliczności nie do końca szczerych) namów Dorien zdecydował się nie zostawać na herbatę - w sumie trudno się dziwić, był już środek nocy, był zmęczony po pracy, a my byliśmy zestresowani festiwalem i zbyt zajęci sobą. Chętnie spędziłabym z bratem czas, ale to zdecydowanie nie był odpowiedni czas na wizyty - Dorien by na pewno to zrozumiał i też czułby się głupio, gdybym wpadła do jego mieszkania w takim momencie.
Umówiliśmy się, że zgadamy się przez sowę i ustalimy jakiś bardziej ludzki termin. Po chwili starszy Dear opuścił mieszkanie, a gdy drzwi się za nim zatrzasnęły uniosłam wzrok i po raz kolejny spojrzałam na Rayenera, który mimo lekko poturbowanych ciuchów wyglądał teraz jak milion dolarów. Mimo, że byłam zmęczona, to w tym momencie strasznie ciągnęło mnie do ukochanego. Stanęłam na palcach i delikatnie go pocałowałam.
- Mówiłam już, że bez dziwnych form życia nad Twoimi ustami jesteś nawet przystojny? - zażartowałam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 217
Dodatkowo : fire poka dupe
  Liczba postów : 140
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12813-rayener-arthas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12818-relacje-rayenera-wielkiego-wspanialego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14402-raju#381403
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12817-rayener-arthas




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 9   Sro Paź 18 2017, 19:34

Rayener wolał nie wtrącać się w rozmowę pomiędzy rodzeństwem. Uszanował ich prywatność i skierował się w stronę kuchni. Był naprawdę wykończony, nie miał sił na nic, tym bardziej, że tego dnia praktycznie nic nie jadł. Miał się najeść wieczorem, na festiwalu, ale trudno było przewidzieć to, jak potoczą się sprawy. Przez te kilka minut, kiedy był w pomieszczeniu sam, poczuł ogromne przygnębienie. Świadomość tego, że tego wieczoru mógł zginąć, sprawiała, że jednocześnie był wdzięczny za to, że nic mu nie jest, ale również przerażony tym, że nie ma wpływu na to, co się dzieje. Śmierć w takim wypadku byłaby najgorszym, co mogłoby mu się przytrafić. Wolał umrzeć w pełni świadomy, a najlepiej jeszcze ze swojej winy. Przygotowany.
Jego myśli były bardzo pesymistyczne, gdy zostawał sam. Wolał zająć umysł czymś przyjemnym. Jakoś nie miał ochoty się dołować. W końcu był teraz z Vivien, są razem, w domu, prawdopodobnie bezpieczni. Jeszcze tylko poczekać, aż Dorien wyjdzie. Mimo, że Rayener bardzo chciał bliżej go poznać, nie sądził, by taka pora i takie okoliczności temu sprzyjały. Cóż, pewnie będzie jeszcze wiele okazji.
Gdy usłyszał, że drzwi za jej bratem się zamykają, wrócił do Vivien, rzeczywiście nie wyglądali najlepiej, ale jakoś nie zwracali na to uwagi. Widząc, że ślizgonka jest już spokojna i szczęśliwa, uśmiechnął się. Gdy go pocałwała, przytulił ją czule.
-Wiesz, sam się domyśliłem- odpowiedział, szczerząc do niej zęby. -Ty też wyglądasz całkiem spoko. Widziałem ładniejsze, ale ujdziesz.
Po chwili, bez najmniejszego wysiłku, wziął ją na ręce. Nie wierzył, że ludzie mogą być tak lekcy. Trzymając ją, skierował się w stronę łazienki, gdzie wanna była już napełniona ciepłą wodą. Wbrew jej woli wrzucił ją tam, nie zważając na to, że wciąż była w ubraniach (a raczej JESZCZE była w ubraniach ( ͡° ͜ʖ ͡°) ). Nie mógł powstrzymać sie od śmiechu, potem zdjął koszulkę i również wszedł o wanny. Nieważne, że było ciasno, ważne, że było przytulnie. Oj tak, woda była tym, czego było mu trzeba. Zanurzył w niej całą głowę, w końcu poczuł ulgę, świeżość. Trawa we włosach i gaciach niezbyt sprawiała, że czuł się komfortowo.
Zbliżył się do dziewczyny i złożył pocałunek na jej policzku. Odgarnął mokre włosy z jej czoła i pocałował ją jeszcze raz, tym razem w usta. Wtedy odsunął się odrobinę i popatrzył jej w oczy, wciąż utrzymując swój uśmiech.
-Który już raz sprawiam, że jesteś cała morka?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 490
  Liczba postów : 843
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 9   Sro Paź 18 2017, 23:52

- Skoro widziałeś ładniejsze to może lepiej idź spać do jakiejś ładniejszej - zażartowałam przez ułamek sekundy udając wielką złość. Nie byłam w stanie długo się zgrywać i już po chwili wybuchnęłam śmiechem.
Po chwili Ray już niósł mnie do łazienki - w sumie bycie noszoną była całkiem fajne, ale czasem żałowałam, że nie mam tyle siły by chociaż przekornie się powyrywać. Poza tym bycie chudzielcem oprócz kilku dość znaczących zalet miało mnóstwo wad, z którymi w ciągu mojego osiemnastoletniego życia musiałam się pogodzić.
Nie było mi przyjemnie gdy wylądowałam w wannie w tak brutalny sposób - przez Raya ochlapałam pół podłogi, a na dodatek mokre ciuchy przykleiły mi się do ciała. Po chwili mój chłopak wlazł do wanny i zrobiło się mega ciasno. Halo, legendy o wspólnych romantycznych kąpielach, gdzie jesteście?
Może troszkę przesadzam, tak naprawdę nie było aż tak źle.
Chciałam zignorować jego uwagę, ale mój ostry język, który był poniekąd rodzinną domeną nie dał rady, więc w końcu rzuciłam z przekornym uśmieszkiem:
- Szkoda, że jedyny sposób w jaki umiesz tego dokonać to wrzucenie do wody.
Może byłam w tym momencie ciut zbyt sarkastyczna, ale miałam ochotę się trochę z nim podrażnić - wiedziałam, że nie jest głupi i nie weźmie tych docinków zbyt poważnie.
Pocałowałam go i nagle... poczułam się skrępowana. Nigdy nie wstydziłam się swojego ciała, wręcz przeciwnie i wydawało mi się, że nie będę miała problemu z obnażeniem się przed Rayem, szczególnie że widywał mnie już w stroju kąpielowym... a tutaj klops. Zawsze myślałam o sobie jako o atrakcyjnej dziewczynie z bardzo szczupłą figurą, a teraz po raz pierwszy od nie wiem kiedy uświadomiłam sobie, że mój biust stanął na poziomie rozwoju trzynastolatki, a moja miednica jest tak piekielnie wystająca. Zupełnie wypadł mi z głowy ładny tyłek czy płaski brzuch - w tym momencie pojawił się jakiś dziwny wstyd. Uświadomiłam sobie, że nigdy dotąd nie byłam tak naprawdę i szczerze zakochana, a co za tym idzie nie rozbierałam się przed kimś z takiego prawdziwego uczucia. Po dłuższej chwili wahania wzięłam głęboki oddech i pozbyłam się całej górnej garderoby wtulając się w chłopaka. Czułam się taka bezbronna, obdarta z pozorów. Chciałam sięgnąć po mydło, żeby w końcu się umyć, ale uświadomiłam sobie, że wciąż siedzę w tych okropnych, ciężkich od wody dzwonach, których ściągnięcie nie będzie takie łatwe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 217
Dodatkowo : fire poka dupe
  Liczba postów : 140
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12813-rayener-arthas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12818-relacje-rayenera-wielkiego-wspanialego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14402-raju#381403
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12817-rayener-arthas




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 9   Czw Paź 19 2017, 22:30

Nie spodziewał się, że będzie taka... bezwstydna. Nigdy nie widział jej nago, w prawdzie często razem pływali, albo przebierali się przy sobie bez najmniejszego problemu, ale nigdy nie widział jej nago. Poczuł się dosyć dziwnie i sam nie wiedział czemu. Nie widział kobiecego ciała pierwszy raz w życiu, nie był również prawiczkiem, więc jego reakcja tym bardziej była dziwna i całkowicie nieuzasadniona. Czuł się tak, jakby zobaczył coś, czego nie powinien. Jej ciało było niezwykle delikatne, bardzo młode, z pewnością nie miała barokowych kształtów, była drobna (szczególnie jej piersi, na które najbardziej zwrócił uwagę, chociaż udawał, że wcale na nie nie patrzy).
Przysunął się do niej i objął ją delikatnie, zjeżdżając dłoniami coraz niżej, aż w końcu dotarł do jej bioder. Złapał za spodnie i zsunął je powoli, co mimo wszystko sprawiało problem, bo mokra tkanina mocno przylegała do jej ciała. Gdy pozbył się zbędnych części jej garderoby, zajął się sobą. Po chwili byli kompletnie nadzy, mimo to nie czuli wstydu, czy zakłopotania, bo praktycznie całe ich ciało zakrywała gęsta piana, a magiczne bąbelki unosiły się nad ich głowami. Ślizgon przytulił ją do siebie i pocałował w szyję. Była rozgrzana i gładka jak aksamit. Później pocałował jej obojczyk i ramię, ale nie schodził niżej. To nie była odpowiednia pora na to. Nie chciał, by ich pierwszy raz miał miejsce w takich okolicznościach, nie po tym, co się tego dnia stało. Musieli się uspokoić.
Wciąż trzymał ją w swoich objęciach, gładził jej mokre włosy. Zdążyli się umyć, ale nie mieli ochoty wychodzić z wanny, było tam tak przyjemnie i ciepło. Bąbelki powoli znikały, a piana traciła na objętości. Nagrzana woda sprawiała, że byli senni, ale również niezwykle odprężeni. Rayener sięgnął po ręcznik wiszący przy wannie i podał go Vivien, po czym wziął ręcznik również dla siebie i owinął go wokół bioder, gdy wyszedł z wanny. Jej również pomógł wyjść i poczekał, aż okryje również swoje ciało.
Czasami u niej nocował, więc zostawiał tutaj swoje ubrania. Zostawił Vivien w łazience, by wysuszyła włosy, nałożyła kremy i zrobiła resztę kobiecych rzeczy, których w ogóle nie rozumiał. Sam skierował się do garderoby i ubrał na siebie szare spodnie od dresu. Wiedział, że zanim Vivi nałoży na siebie wszystkie balsamy, minie jeszcze trochę czasu. Wykorzystał to i przyrządził czarodziejskie bliny z sosem truskawkowym i bitą śmietaną, którymi pachniało w całym domu. Jedzenie zaniósł do sypialni, gdzie pozostało mu tylko czekać na swoją ukochaną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 490
  Liczba postów : 843
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 9   Sob Paź 21 2017, 14:05

Niby tylko się kąpaliśmy, ale ta chwila była wyjątkowa - odczuwałam wyjątkową bliskość. Czułam się jednocześnie skrępowana i bardzo szczęśliwa, mimo że czułam się w tej sytuacji (i przy nim) jak mała, nierozgarnięta dziewczynka. Umyliśmy się okazując sobie przy tym mnóstwo czułości - było tak przyjemnie, że żadne z nas nie miało ochoty stąd wychodzić, więc finalnie siedzieliśmy w wannie tak długo, że połowa piany zniknęła, a woda ostygła.
Gdy Ray wyszedł z łazienki założyłam na siebie uroczą, różową piżamkę, po czym odwaliłam milion czynności, których nie rozumiał mój chłopak - splotłam włosy, nasmarowałam się odpowiednimi kosmetykami i wyszłam z łazienki. Skierowałam się w stronę sypialni i nagle poczułam niesamowity zapach. Weszłam do pomieszczenia i zobaczyłam, że mój chłopak czeka na mnie z wielką porcją czarodziejskich blin.
- Ooooo - pisnęłam - Dziękuję, skarbie!
Dałam mu buziaka, po czym oboje wślizgnęliśmy się do łóżka i zabraliśmy za jedzenie. Bliny były naprawdę pyszne, więc w międzyczasie pochwaliłam talent kulinarny mojego chłopaka milion razy, w międzyczasie gadając o jakichś głupotach, celowo unikając tematu festiwalu.
- To może teraz powiesz mi co obiecałam? - zapytałam wcinając kolejną blinę. Jeśli Ray uważał, że zapomniałam o tym dzięki jego celowemu unikaniu tematu to grubo się mylił. Musiałam się w końcu dowiedzieć co znowu ten mój chłopak wymyślił - piekielnie obawiałam się, że to będzie coś totalnie durnego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 217
Dodatkowo : fire poka dupe
  Liczba postów : 140
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12813-rayener-arthas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12818-relacje-rayenera-wielkiego-wspanialego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14402-raju#381403
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12817-rayener-arthas




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 9   Wto Paź 24 2017, 23:35

W końcu mógł coś zjeść. Ray był typowym facetem i gdy nie jadł niczego przez dłuższy czas, bardzo narzekał i histeryzował. Ciepły posiłek był po prostu wybawieniem i powstrzymał go od komentarzy pokroju "to kobieta powinna być w kuchni i robić dla mnie jedzienie", jakkolwiek szowinistycznie by to nie zabrzmiało- nawet, jeśli miałoby to być wypowiedziane w żartach. W sumie bliny były bardzo dobre, więc niczego nie żałował. Ba! Nawet był z siebie dumny. Zjedli je wspólnie z Vivi, leżąc razem w łóżku. Najadli się bardzo szybko, więc położyli się, by odpocząć. Rozmawiali o różnych głupotach, naprawdę durnych i momentami infantylnych rzeczach, by tylko odwrócić swoje myśli od tego, co wydarzyło się tego wieczora. I bardzo dobrze się im udało, bo byli naprawdę zajęci rozmową.
Po chwili Vivien zmieniła temat na ten, którego Rayener starał się unikać- obietnica. Nie mógł jej tak po prostu teraz powiedzieć, ten moment byłby bardzo głupi, może nawet głupszy niż to, co dziewczyna obiecała zrobić za to, że ślizgon zgoli wąsa. Wiedział, że ona nie ma zamiaru odpuścić, ale cóż, po prostu musiała być cierpliwa. Ani ona, ani on nie mieli innego wyjścia.
Gdy zadała mu pytanie, ten najbezczelniej w świecie uśmiechnął się do niej szeroko, nakrył się kołdrą i odwrócił się do niej plecami, udając, że śpi. To nie był dobry pomysł, żeby z nią dyskutować teraz o tym, dlaczego nie może jej na razie powiedzieć- mógłby jeszcze się wygadać i odkryć skrawek swojego planu. Zdecydowanie wolał improwizować.
-Nie jesteś jeszcze śpiąca?- zapytał, wciąż będąc do niej tyłem, przytulony do wielkiej, różowej poduchy.-Myślę, że powinnaś odpocząć. Dobranoc skarbie.
Zdecydowanie dało się usłyszeć jego delikatny śmiech, który starał się stłumić, zakrywając twarz równie różową kołdrą. Musiał przyznać, że wystrój mieszkania bardzo mu się podobał. Niemal idealnie pasował do jego niedojrzałej, dziecinnej duszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 490
  Liczba postów : 843
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 9   Czw Paź 26 2017, 14:30

Jedzenie i pogawędka o głupotach pozwoliły mi się rozluźnić i zamazać w pamięci zdarzenia tamtego wieczora. Mimo, że wciąż trochę bolała mnie noga czułam się już naprawdę świetnie. Wszystko zmieniło się, gdy na pytanie o moją obietnicę Ray znowu zaczął coś kręcić. Trudno ukryć, że obawiałam się trochę jaką głupotę wymyślił tym razem dlatego tak bardzo naciskałam, żeby w końcu się wygadał. Nie chciałam, żeby wrobił mnie w coś durnego
- Nie powiesz to nie spełnię - mruknęłam
Oczywiście nie mogłam wycisnąć z Raya ani słówka. Trzasnęłam go pięścią w plecy, ale delikatne uderzenie mojej dłoni nie miał żadnego wpływu na twarde plecy ukochanego. Lekko zirytowana odwróciłam się do niego tyłem i nie odpowiadając na jego "Dobranoc" przymknęłam oczy słysząc jego dziecinny chichot. Kochałam Raya całym sercem, ale czasem zachowywał się infantylnie do granic możliwości - to trochę tak jakbym miała dziecko i faceta w jednym. Mimo mojej złości udało mi się dość szybko zasnąć.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Mieszkanie nr 9

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Mieszkanie
» Mieszkanie 18 - Marceline Delacroix i Madison Richelieu
» Mały salon
» Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers
» Mieszkanie Emmy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
 :: 
Aleja Amortencji
 :: 
Kamienica nr 23
-