IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Hodowla hipokampusów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Elstow, Bedfordshire
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 409
Dodatkowo : kapitan drużyny Huffu
  Liczba postów : 641
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13545-gemma-harper-twisleton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13551-gemm-dobry-c#360801
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13552-najbardziej-poturbowana-sowa-w-hogu#360803
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13553-gemma-harper-twisleton#360808




Gracz






PisanieTemat: Hodowla hipokampusów   Pon Lip 03 2017, 05:20


Hodowla hipokampusów


Spacerując po wybrzeżu dochodzisz nad zatokę otoczoną magiczną barierą. Ponieważ jednak jesteś żadnym przygód, a przy tym zdolnym czarodziejem, łatwo udaje Ci się przez nią przejść. Niestety natychmiast podbiega do Ciebie jakiś Grek, tłumacząc, że znalazłeś się na terenie prywatnym i prosi Cię o jego opuszczenie.
Rzuć kostką w odpowiednim temacie, aby sprawdzić, czy udało Ci się przekonać go, aby pozwolił Ci zostać!
Kostki:
 
Jeżeli udało Wam się wejść, Grek oprowadza Was po włościach, prezentując cały cykl hodowlany hipokampusów – od inkubatorów, przez zatoczkę ze źrebakami, po dorosłe osobniki pomykające wśród fal.
Rzuć kostką ponownie, aby zobaczyć co przydarzyło Ci się podczas zwiedzania.
Zdarzenie losowe:
 


______________________



THE NAME'S TWISLETON... GEMMA TWISLETON.


Gemm tymczasowo nie ma w Hogwarcie, ale jak ktoś coś chce, to można się kontaktować listownie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 124
  Liczba postów : 236
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14760-maximilian-t-fairwyn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14762-maxiowe-relki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14763-kuferek




Gracz






PisanieTemat: Re: Hodowla hipokampusów   Czw Lip 27 2017, 00:23

Luźne zwiedzanie Grecji strasznie spodobało się Anglikowi. Nie potrafił zbyt długo przesiadywać w pokoju i bardzo szybko z niego wychodził, by poznawać ciekawe miejsca i tutejszą kulturę. Zupełnie przypadkiem trafił na @Lorraine Needles, którą zdarzył nieco poznać w Hogwarcie. Brzmi trochę jak absurd, ale nawet on miał znajomych w zamku. Nie potrafił sobie odmówić chwili rozmowy z nią i kilku prostych żartów zanim połapie się z kim rozmawia. Chyba nieco żałował, że zgodził się, by umieściła go w swoim albumie. Wszystkie ich „pierwsze” spotkania stracił nieco swojego uroku.
Dosyć miło było, gdy dziewczyna zgodziła się mu nieco potowarzyszyć przy zwiedzaniu. Nie miała planów, czy o nich zapomniała? Nie bardzo przywiązywał do tego wagę. Mówi się trudno, ale w razie czego był gotów wziąć konsekwencje jej czynów na siebie. Nie przeszkadzało mu dostać jedną czy dwie reprymendy więcej. Średnio o ile w ogóle nie przejmował się jakimiś głupimi upomnieniami. W końcu co złego mogli mu zrobić?
Chciał zobaczyć każde miejsce w Grecji, nawet te mugolskie. Tym razem padło na hodowlę hipokampusów, którą dostrzegł z daleka. Od razu pomyślał jedno – musi się na jedynm przejechać. Raczej nie wierzył, że ktokolwiek pozwoli mu dosiąść jakiegokolwiek z morskich koni, więc wolał przemilczeć tą informację, gdy niemiły pan zaczął ich przeganiać. Jak to dobrze, że Max czasem był strasznie wygadanym człowiekiem i potrafił zbajerować każdego. Chyba nie co współczuł Lorce, że musiała tego słuchać, ale po kilku minutach dosyć spokojnej rozmowy, niemiły Grek okazał się bardzo sympatycznym panem, który z uśmiechem na twarzy wpuścił ich do środka. Zgodził się nawet na moment zostawić ich samych, a na odchodne rzucił coś o miłej randce.
-Jak Ci się podoba w Grecji? – zagadnął do dziewczyny, gdy już byli sami, chociaż na samą myśl o tym co może odpowiedzieć, lekki uśmiech zagościł na jego twarzy. Chyba spodziewał się od niej wszystkiego. To urocze i chyba właśnie to najbardziej lubił w dziewczynie. Była nieprzewidywalna.

Kostka: 6 - parzysta
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 643
  Liczba postów : 184
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14580-lorraine-needles#388409
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14588-lorraine-needles#388537
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14587-lorraine-needles#388536




Moderator






PisanieTemat: Re: Hodowla hipokampusów   Czw Lip 27 2017, 01:15

Max? A, ten chłopak z biblioteki!
Ich znajomość rozwijała się baaaaaardzo powoli, chociażby dlatego, że Lorraine sama z siebie zawiązywała każdą nową przyjaźń mniej więcej pięć razy, zanim jej głowa załapywała twarz i imię osobnika w tym samym czasie. Ciężko byłoby zliczyć momenty, w których Lorra nazywała Maxa Marcelem, Mattem lub jakimś innym Maurycym, lecz gdy okazało się, że bywali w bibliotece prawie zawsze w tych samych godzinach, działach i z tymi samymi problemami (tj, nadrabianie zaległości, mam na myśli problemy szkolne), wszystko poszło już z górki. Dziewczyna poprosiła go kiedyś, by zapozował jej do zdjęcia, które zrobiła łaskawie pożyczonym od Ruth aparatem w celu wklejenia do swojego albumu - od tamtej pory już zawsze wiedziała, kim był Maximilian Fairwyn.
Tego dnia spotkali się gdzieś przypadkiem i Max zaproponował, żeby poszli na wycieczkę i odkryli coś fajnego - dla Lorraine cały ten wyjazd to było jedno wielkie odkrywanie, więc nie pozostało jej nic innego jak tylko zgodzić się i ruszyć za nim. Wyspa Agrios zdecydowanie wyglądała na bardziej dziką i tajemniczą, dlatego też zmysły dziewczyny wyostrzyły się i starała się ona chłonąć wszystko dookoła. Dotarli do malowniczej zatoki, która była otoczona jakąś barierką - okazała się być łatwa do sforsowania, więc przeskoczyli ją bez większych problemów. No, Max bez większych, bo Lorka prawie spadła na głowę, a w jej przypadku to mogłoby mieć tragiczne skutki. Podbiegł do nich jakiś Grek i zaczął machać rękami i krzyczeć, ale zanim Puchonka zorientowała się, o co dokładnie chodzi, Max już załagodził sytuację i mężczyzna zniknął. Znajdowali się na terenie hodowli hipokampusów!
- Grecja? Jest super! Wszystko mi się tu podoba, mogłabym tu zamieszkać - powiedziała ze szczerą ekscytacją w głosie. - Fajnie, że tu przyszliśmy. nie wiem za dużo o hipokamponiach, może mi ten pan powie coś ciekawego - dodała, nie zdając sobie sprawy ze swojego przejęzyczenia. - Patrz, patrz! Czy to nie jeden z nich! - zapytała, wskazując palcem w stronę wody, z której wyłonił się na moment kształt przypominający konia. - Ciekawe, czy da się na nich jeździć? - dodała jeszcze bardziej w eter niż do kolegi.

______________________


   
   
If you don’t like the way I talk, then why am I on your mind?

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 124
  Liczba postów : 236
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14760-maximilian-t-fairwyn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14762-maxiowe-relki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14763-kuferek




Gracz






PisanieTemat: Re: Hodowla hipokampusów   Czw Lip 27 2017, 03:48

Nic dziwnego, że ich znajomość rozwijała się bardzo powoli, kiedy nawet Max niespecjalnie się do niej przykładał. Nie dlatego, że nie lubił dziewczyny, a wręcz przeciwnie. Uwielbiał, gdy zawsze go myliła, gdy był kimś obcym i nowym. Ciągle poznawanie Lorraine było nietypowe, zabawne i dosyć niesamowite. Pewnie gdyby się nie zgodził na pozowanie do zdjęcia, trwałby w tym nawet do dziś, ale nie był na tyle wrednym i okrutnym człowiekiem, by aż tak męczyć biedna koleżankę.
Zaśmiał się cicho, słysząc spory entuzjazm dziewczyny. Fakt Grecja była bardzo niesamowita i szczerze mówiąc okazała się być jednym z najbardziej magicznych krajów jakie widział do tej pory – a widział ich sporo – ale mimo wszystko nie chciałby zatrzymać się tu na stale. Z drugiej strony mówimy o Fairwynie. Chłopak nigdzie nie potrafił zatrzymać się na dłużej niż kilka tygodni. Nawet w Anglii, gdzie miał bliskich i kilku przyjaciół, nie umiał być jak inni. Miał wewnętrzna potrzebę odkrywania nowych miejsca. Nawet nie planował nigdzie osiąść się na starość. Chciał po prostu umrzeć, robiąc to co kocha.
-Zawiodę panią, też niewiele o nich wiem. – odparł nieco rozbawiony. Nie przeszkadzało mu to, że nazwała go panem. Zdawał sobie sprawę, z czego to wszystko wynikało, ale nie miał zamiaru jej poprawiać. Mało tego, z uśmiechem na twarzy podłapał ten temat. Nie miał jednak zamiaru zbyt długo się zgrywać, bo raczej wierzył, że dziewczyna szybko się połapie w swoje gafie.
-Zajebiste. – mruknął ze wzrokiem wbitym w magiczne zwierze. Nie był w stanie powiedzieć nic więcej. Nie ważne czy były to hipokampusy czy inne niesamowite stworzenia, efekt był ten sam. Chłopakowi z wrażenia zapierało dech w piersiach.
-Mam taką nadzieję. – odparł podobnym tonem, do tego Lorraine. Wciąż był w lekkim niedowierzaniu po zobaczeniu magicznego konia. W takich momentach tylko utwierdzał się w przekonaniu, że siedzenie na dupie w Hogwarcie jest zwykła głupotą i stratą wielu niesamowitych chwil.
Z odpowiedzią na ich pytanie przyszedł Grek, który chwile temu wahał się czy w ogóle wpuścić ich do środka. Po wymianie kilku zdań, okazał się być przemiłym człowiekiem i zgodził się na przejażdżkę po jeziorze. No może nie do końca bezpośrednio na samym hipokampusie, ale w równie niesamowitym rydwanie, ciągnącym przez magicznego konia.
-Po mnie będzie Twoja kolej. – zapewnił Puchonkę i miał zamiar spełnić swoją niezbyt zobowiązującą obietnicę.
Podekscytowany szybko udał się za Grekiem. Z bliska hipokampusy wyglądały na jeszcze bardziej niesamowite i zdecydowanie dużo większe od tych, które od czasu do czasu pędziły po jeziorze. Z uśmiechem spojrzał na dziewczynę, gdy wsiadał do rydwanu.
-Tego nie zapomnisz. – zaśmiał się i mrugnął jednym okiem do Lorki, a chwilę później już wyjeżdżał na zamknięty zbiornik wodny, pełen wielu innych magicznych koni.
Przez moment było cudownie i nie zamieniłby tych wspomnień za nic w świecie. Pędząc przez jezioro, wiatr wiał mu prosto w twarz, a krople wody pryskały na prawo i lewo. Delikatnie bujany na falach, dopiero teraz czuł, że naprawdę żyje. Niestety ta chwila nie trwała zbyt długo, bo Max jednak był idiotą. Kto normalny puściłby się wszystkiego co trzyma go w rydwanie, by tylko unieść dłonie do góry i krzyknąć –ale życie.
Podbity przez pozornie niegroźną falę, wyleciał do wody. Przy sporej prędkości i emocjach jakie mu cały czas towarzyszyły, nie do końca orientował się co się stało. Telepał dłońmi na wszystkie strony i z trudem łapał jakikolwiek oddech. Chociaż potrafił świetnie pływać, to teraz topił się, nie wiedząc co się dzieje. Chyba nawet uderzył o coś głową, a wtedy wszystko znikło…

Kostka: 5 i 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 643
  Liczba postów : 184
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14580-lorraine-needles#388409
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14588-lorraine-needles#388537
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14587-lorraine-needles#388536




Moderator






PisanieTemat: Re: Hodowla hipokampusów   Pią Lip 28 2017, 02:48

Lorraine nie czuła się w żaden sposób męczona czy dręczona przez kolegę z Gryffindoru, mimo że chłopak faktycznie początkowo celowo ją zwodził, żeby się nieco pośmiać z jej niespotykanego sposobu bycia. Dziewczę miało jednak tak pogodne i przyjazne usposobienie, że nie mogła się ani gniewać na niego, ani szczególnie rozpamiętywać tych wydarzeń, bowiem nie miało to już większego znaczenia. Istotne natomiast było to, że stali się dla siebie znajomymi nie tylko od książek i zarywania nocek w bibliotece, ale także od przygód, a jedną z nich przeżywali właśnie w tej chwili.
- W sumie fajnie by było sprawdzić, skoro jest tu ten Grek, a na pewno nie jest jedyny na terenie całej hodowli, nic nam się nie powinno stać! Niestety nie pamiętam, czy te hipokampusy są aby na pewno bezpieczne dla ludzi - powiedziała i zamyśliła się, przyglądając się nieco wzburzonej tafli wody w zatoce, gdzie przed momentem zniknął ów koń, którego oglądali. W tym czasie, gdy zagłębiła się w swoich myślach i próbach przypomnienia sobie jakichś informacji na temat tych magicznych stworzeń, które może kiedyś zasłyszała na lekcji, Max wdał się w rozmowę z mężczyzną a'propos przejażdżki. Lorraine ocknęła się gdzieś w połowie, a później wyłącznie stała z otwartą buzią nie mogąc zdobyć się na żadną inną reakcję. Poważnie się zgodził? - Ja nie wiem, co to za czary, ale jesteś chyba jakiś złotousty - wyszeptała do niego, nie kryjąc podziwu w głosie. No przecież nie minęło dziesięć minut, a chłopak przemienił tego gburowatego Greka w przemiłego i zgadzającego się na wszystko wujaszka. No kto by się spodziewał?
Udali się za nim w stronę rydwanu, do którego miał wsiąść Max. Lorraine głównie obserwowała z boku, jak Grek tłumaczył Gryfonowi coś odnośnie prowadzenia rydwanu na wodzie, sama nie pchała się razem z nim, bowiem nie chciała jeszcze ryzykować. Wolała, by Fairwyn spełnił swoje marzenie sam, niekoniecznie z jej ingerencją.
- Powodzenia! - rzuciła jeszcze, gdy już miał odbijać od brzegu. Jego żart załapała dopiero po chwili, skwitowała go szerokim uśmiechem i wykonała ruch podobny do tego na pierwszej animacji w podpisie, także po wrażenia wzrokowe odsyłam tam. Z zapartym tchem obserwowała, jak rydwan wznosi się na falach, ciągnięty przez ogromne morskie konie... I nagle rydwan wybił Maxa w powietrze! - Cholewcia! - sapnęła, zakrywając usta rękami i z przerażeniem obserwując, jak ciało chłopaka wpada do wody... Długo się nie wynurza... - On się topi, pomocy! - krzyknęła do Greka, który stał kilka metrów od niej, a następnie niewiele myśląc zaczęła zrzucać z siebie ciuchy i chwilę później już była w wodzie. Nie pływała zbyt dobrze, lecz z pomocą mężczyzny udało jej się odholować Maxa na brzeg. - Max, Max, halo, żyjesz? Oddychasz? Nie wiem, MAM POMÓC? - zapytała, naprawdę gotowa już na wszystko. Pochyliła się nad chłopakiem, zrzucając na jego twarz soczyste krople. Pod oczami zaczął zbierać jej się tusz z rzęs, który jednak nie był wodoodporny, a w ogóle to cała wyglądała jak zmokła kura. No i była w bieliźnie. Cudownie, co nie?

______________________


   
   
If you don’t like the way I talk, then why am I on your mind?

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 124
  Liczba postów : 236
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14760-maximilian-t-fairwyn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14762-maxiowe-relki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14763-kuferek




Gracz






PisanieTemat: Re: Hodowla hipokampusów   Pią Lip 28 2017, 22:55

Powodzenia było zdecydowanie czymś, czego teraz Max potrzebował. Nie miał doświadczenia w prowadzeniu morskiego rydwanu, więc jedyne na co mógł liczyć, to było jego szczęście, którego dziś zdecydowanie mu brakowało. Nie pamiętał jak wpadł do wody, ani co się później działo. Najpierw panował lekki chaos, a długa cisza, z której wyrwały go słowa koleżanki. Na szczęście nic złego nie stało się Anglikowi. Poza tym, że stracił przytomność i napił się nieco wody, nie potrzebował większej pomocy. Powoli otworzył oczy, budzony przez kapiące krople wody na jego twarz. Widok rozmazanej i zmartwionej dziewczyny nie był najlepszym w jego życiu. Od ruchowo wyciągnął do niej dłoń i przetarł palcem tusz na jej policzkach. Chyba nie powinien był tego robić bo jeszcze bardziej go rozmazał.
-Tusz Ci się zepsuł. – typowy Max. Co z tego, że przed momentem mógł umrzeć, przeżywając jedne z najbardziej niesamowitych chwil w jego życiu. Teraz martwił się makijażem Puchonki, który odkąd wskoczyła niestety zniszczył się. Nieco zrezygnowany, albo może raczej zmęczony odetchnął cicho.
-Przepraszam. – mruknął delikatnie uśmiechając się do dziewczyny. Był jej to winny, w końcu przez niego pewnie najadła się niepotrzebnie strachu. Nie lubił, gdy ludzie się o niego martwili. Czuł się wtedy trochę jak ciężka kula u nogi. Sprawiał tylko problemy.
-Nie trzeba, dziękuję. – dodał podnosząc się do pionu i dopiero wtedy zobaczył, że Lorraine nie ma na sobie ubrań. Jakoś odruchowo się uśmiechnął, chociaż głupio mu było korzystać z sytuacji i przyglądać się dziewczynie.
-Gdzie zgubiłaś ubrania? – spytał dosyć żartobliwym tonem. Tak było chyba najlepiej - obrócić tą całą sytuacje w jakiś zabawny żart. Ehh, mówiąc dziewczynie, że nie zapomni tego dnia, miał coś zupełnie inne na myśli. Wyobrażał to sobie jako zabawna przygoda, a nie jakiś pokręcony dramat.  
Zdjął z siebie przemoczoną koszulkę i szybko podał ją dziewczynie. Przy okazji odsłoni resztę swoich przeróżnych tatuaży. Jedne były magiczne i nieśmiało ruszały Siena klatce chłopaka i inne zwykłe, mugolskie. Wracając jednak do koszulki. Może nie była najlepszej jakości, ale mimo wszystko lepiej było mieć na sobie cokolwiek, niż siedzieć w samej bieliźnie. Mogło to być krępujące dla Puchonki, a nie chciał, by czuła się nieswojo w jego towarzystwie. Nieco większa rozmiarem koszulka Gryfona powinna skutecznie zakryć bieliznę dziewczyny. W ogóle skoro już o tym mowa, to jaka była różnica pomiędzy bielizną, a bikini? Dlaczego kobiety tak często panikowały, kiedy ktoś przypadkiem spotykał je w tym pierwszym?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 643
  Liczba postów : 184
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14580-lorraine-needles#388409
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14588-lorraine-needles#388537
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14587-lorraine-needles#388536




Moderator






PisanieTemat: Re: Hodowla hipokampusów   Pon Lip 31 2017, 02:35

Lorraine naprawdę się wystraszyła, gdy chłopak zniknął pod wodą, bowiem nie wiedziała, na ile zaawansowane były jego umiejętności pływackie oraz jak bardzo zaskoczony był, gdy w tej wodzie wylądował. Jak to jest, że Gryfoni potrafią podejmować tak ogromne ryzyko dla krótkiej chwili frajdy? To znaczy chłopak pewnie sądził, że zabawa potrwa nieco dłużej, niestety nie miał dziś szczęścia - i Lorka najpewniej też. Sama wykazała się niemałą odwagą wypływając po niego i chcąc służyć pomocą w eskortowaniu go na brzeg, a gdy cała operacja się powiodła, okazało się, że jemu w sumie nic takiego nie było... Ot, napił się wody z zatoki i zanurkował na chwilkę, co nie? Lorraine klęczała przed nim przez chwilę z otwartą buzią (bez skojarzeń proszę), po czym opamiętała się i przetarła dłońmi twarz, starając się zebrać palcami jak najwięcej rozmazanego tuszu, co oczywiście graniczyło z cudem, bo to paskudztwo jak już gdzieś pocieknie to tam zostanie chociażby nie wiem co.
- Teraz już na pewno Cię nie poderwę - skomentowała tylko i zaśmiała się krótko, robiąc naprawdę przeróżne miny podczas prób doprowadzenia swojej twarzy do porządku. Było to o tyle trudne, że nie miała przy sobie żadnego lusterka. No i padło bardzo ważne pytanie - co zrobiła ze swoimi rzeczami? Puchonka spojrzała na siebie jakby dopiero co odkryła, że siedzi przy Maxie bez ubrań, ale potem machnęła ręką. - Gdzieś są, pewnie na brzegu. Wiesz, nie chciałam się zmoczyć... Co w sumie było bezsensu, nie sądzisz? I tak bym się wysuszyła - powiedziała i pacnęła się w głowę (może gdyby zrobiła to wcześniej, pobudziłaby jakoś szare komórki do myślenia?). - Pewnie uważasz, że to strasznie głupie i w sumie możesz mieć wiele racji, ale ja czasem zapominam, że umiem czarować - dodała jeszcze, patrząc na niego i uśmiechając się ciepło. Chłopak pewnie nie miewał tego problemu i nie mówię tu o aspekcie pamięci, a raczej o jego pochodzeniu. Czystokrwiści nie znali świata mugoli, przy czym Lorraine wychowała się bez magii, a we własnym mieszkaniu również często z niej nie korzystała, chociażby ze względu na Florence, która niespecjalnie potrafiła posługiwać się różdżką. W związku z tym nieraz w codziennych sytuacjach łapała się na tym, że wykonuje pewne czynności bez pomocy magii, mimo że z jej pomocą osiągnęłaby ten sam efekt (lub nawet lepszy) w znacznie krótszym czasie.
Rozejrzała się i spostrzegła porzuconą kupkę ciuchów nieopodal. W ogóle nie zdawała sobie sprawy z obecności mokrego Greka, który w tej chwili odchodził w stronę zabudowań, prawdopodobnie zgłosić, jak okropne wydarzenia miały miejsce w hodowli. Lorraine podniosła się z klęczek, otrzepując kolana, po czym odwróciła się i poczłapała do swoich rzeczy.
- Musisz wybaczyć widoki, mój tyłek nie jest moją najlepszą cechą - rzuciła jeszcze przez ramię i czym prędzej wciągnęła krótkie spodenki na swoje przemoczone majtki w kwiatki. Mogła chociaż się wysuszyć przed, prawda?

______________________


   
   
If you don’t like the way I talk, then why am I on your mind?

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 124
  Liczba postów : 236
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14760-maximilian-t-fairwyn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14762-maxiowe-relki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14763-kuferek




Gracz






PisanieTemat: Re: Hodowla hipokampusów   Pon Lip 31 2017, 15:06

Dziewczyna wyglądała naprawdę zabawnie z tym swoim szokiem wymalowanym na twarzy. Raczej nie była już zmartwiona, tak jak w momencie, gdy Max znikał pod wodą, ale to dobrze. Chłopak uśmiechnął się, chociaż nie podobało mu się jak rozmazywała tusz po swojej twarzy. Chciał jej jakoś pomóc, tylko kurde nie znal się na kobiecych makijażach. Istniało jakieś zaklęcie zmywające całą tapetę z twarzy? Pewnie tak, tylko nie miał o nim zielonego pojęcia. Troszkę szkoda. Zmrużył delikatnie oczy i pokręcił głowa na boki, by dać dziewczynie znać, że to całe rozmawianie tuszu palcami nie za bardzo działa.
-O! A miałaś taki zamiar? – chociaż wiedział, że dziewczyna żartowała, a przynajmniej wskazywała na to ta cala sytuacja i jej uroczy śmiech to Anglik wyraźnie sprawił wrażenie mocno zaintrygowanego. Sztucznie zaintrygowanego, bo raczej nie był to dobry moment, by zastanawiać się nad takimi rzeczami. -To może teraz ja powinienem spróbować – dodał rozbawiony i zaśmiał się jakby byli gdzieś w szkolnej bibliotece. Nie przejmował się otoczeniem, ani tym co właśnie się stało. Właściwie to nic złego się nie wydarzyło, więc po co drążyć temat. Tym bardziej, że Lorraine również traktowała tą całą sytuację strasznie luźno. Trzeba przyznać, jej podejście podobało się Fairwynowi.
Parsknął śmiechem, gdy dziewczyna tylko machnęła dłonią na pytanie o ubrania. Piąstką zasłonił usta, by nie śmiać się zbyt długo i nieco się uspokoić. Bądź poważny Max. No dobra, on nie potrafi być zbyt długo poważny. Może jeszcze ma dorosnąć? Nie, to nie dla niego.
-Nie, działałaś pod wpływem emocji. Nie ma w tym nic głupiego. Doceniam to – komentarze na temat bielizny chociaż miał już na końcu języka, to zostawił je dla siebie. Chyba byłby nie na miejscu, ale nie wierzył, by dziewczyna miała się za nie obrazić. Puchonka była strasznie sympatyczna, poza tym znali się wystarczająco długo by traktować się luźno. Tylko czy w tym wypadku powiedzenia  - znali się długo - było dobre? Wiedział o jej małych problemach z pamięcią, dlatego komentarz o tym, że zapomina, że umie czarować ani trochę go nie dziwił. W pewnym sensie sam był nie lepszy, a pochodził z czarodziejskiej rodziny. Gubił i psuł różdżki jak szalony. Nie byłby sobą, gdyby nie złamał jednej na kilka miesięcy, albo jeszcze gorzej zostawił gdzieś na końcu świata. Według rodziny był ich najczęstszym klientem, a to chyba nic dobrego. Często się na niego wkurzali, za brak szacunku i takie tam. No kurde zdarza się, a Fairwyn miał po prostu pecha. Właściwie to gdzie ona była teraz? Pamiętał, że z Angli wyruszał z jakąś. Poklepał się po wszystkich możliwych kieszeniach i mruknął coś pod nosem na tyle cicho, że odchodząca do swoich ubrań Lorraine nie mogła nic usłyszeć.
-Nie narzekam, bo to najlepsze widoki w całej okolicy – odparł siedząc jeszcze przez moment na ziemi i przyglądając się dziewczynie. Tak, jej pupie też. Jako od razu zaczął się zastanawiać co najbardziej podoba mu się w blondynce. W jej wyglądzie oczywiście. Był ładna, miała prześliczny uśmiech, ale chyba najbardziej niesamowite były jej oczy. Zdecydowanie oczy! Nawet całe rozmazane były na tyle śliczne, że miło w nie zerkać.
-Co teraz? Chodź obejrzymy coś jeszcze zanim nas wywalą – mruknął wstając powoli z ziemi. Cholera był cały brudny i mokry, a nie miał jak sobie z tym poradzić. Westchnął cicho i otrzepał się na tyle ile mógł, a później zbliżył nieco do blondynki z nadzieją, że tym razem ona ich gdzieś doprowadzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 643
  Liczba postów : 184
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14580-lorraine-needles#388409
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14588-lorraine-needles#388537
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14587-lorraine-needles#388536




Moderator






PisanieTemat: Re: Hodowla hipokampusów   Wto Sie 01 2017, 01:55

Też nie przesadzajmy z tym zmywaniem tapety z twarzy, bo akurat Lorraine niespecjalnie poświęcała czas makijażowi, szczególnie gdy znajdowała się w znacznie cieplejszym klimacie o większej wilgotności powietrza, a do tego miała w planach wycieczkę w nieznane na jakiejś dzikiej, greckiej wyspie, co nie? Co prawda pofatygowała się o ten nieszczęsny tusz do rzęs i jak widać kompletnie jej się to nie opłaciło. Nie była świadoma, że jedynie pogarsza swoją sytuację, próbując zetrzeć ciemne smugi rękami, ale cóż, musiała żyć w tej nieświadomości, bo chłopak raczej nie kwapił się do zwrócenia jej uwagi. Kiedy uznała, że już powinno być w porządku, spojrzała na niego z uśmiechem i wyglądała pewnie jak miły miś panda.
Zaśmiała się z uwagi chłopaka, bo w sumie to zabawne, jakiekolwiek sugerowanie flirtu między nimi. Byli wyłącznie kumplami i Lorraine raczej nie zaprzątała sobie głowy podrywaniem go, chociażby dlatego, że chyba raczej nie był w jej typie. Owszem, dobrze spędzali razem czas, dogadywali się i żartowali, dodatkowo nauczyli się wspólnej nauki w bibliotece i pomagali sobie nawzajem w związku z zajęciami - ale żeby ze sobą kręcić? To nie na nerwy Lorki, zresztą zawsze miewała obawy w obdarzaniu uczuciami osób o bardzo atrakcyjnej aparycji, ponieważ takimi osobami często interesowali się też inni, a to mogło prowadzić do niepotrzebnych kłótni i scen zazdrości. I może wybiegam zbyt daleko w całych tych dywagacjach, jednak Needles zdecydowanie wolała przeciętnie wyglądającego szaraka, niż wytatuowanego przystojnego buntownika.
- Odważyłbyś się nie - odparła w odpowiedzi na uwagę o docenieniu jej poświęcenia i parsknęła śmiechem. Przyklepała spodenki na mokrym tyłku i wygrzebała różdżkę z torby, którą porzuciła nieco wcześniej niż ubrania (dobrze, że teren był jako tako strzeżony i nikt w tym czasie nie dobrał się do jej rzeczy, prawda?). Wycelowała sobie koniec różdżki w pośladki i już miała wypowiedzieć zaklęcie, kiedy nagle wyleciało jej ono z głowy. Spojrzała przez ramię na Maxa, orientując się, jak idiotycznie musiała teraz wyglądać, po czym zapytała: - Jakie było zaklęcie suszące? Silverto? Wiesz, wolę się upewnić, żeby przypadkiem nie zamienić sobie tyłka w dynię - Bo to już byłoby zbyt wiele jak na wrażenia tego dnia...
Gdy uporali się już ze wszystkimi problemami, mokrymi ciuchami i buzującymi w nich emocjami, Lorraine zaproponowała, by jednak spróbowali dostać się gdzieś dalej, bo w sumie słabo by było, żeby skończyli swoją wyprawę na tej niefortunnej przejażdżce. Rozglądała się przez chwilę, ale nie dostrzegła nikogo innego poza nimi. Czyżby ten Grek ulotnił się na dobre? Trudno, muszą sobie poradzić.
- Chodź, tu jest jakiś budynek, może to jakiś żłobek dla małych hipokampusów! - powiedziała i zaczęła tanecznym krokiem zmierzać w kierunku białych drzwi. Trochę konspiry, przyczajka, szybka alohomora i drzwi stanęły przed nimi otworem, a za nimi znajdowała się... - NA GACIE MERLINA
... Ubojnia.

kostka: 6

______________________


   
   
If you don’t like the way I talk, then why am I on your mind?

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 124
  Liczba postów : 236
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14760-maximilian-t-fairwyn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14762-maxiowe-relki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14763-kuferek




Gracz






PisanieTemat: Re: Hodowla hipokampusów   Wto Sie 01 2017, 03:15

Oh no już się tak nie czepiajmy słów. Max był przeciętnym facetem i nie znał się zbyt dobrze na kobiecym makijażu. Zarówno odrobina tuszu do rzęs jak i tona pudru na twarzy, dla chłopaka były tapetą. Nie widział w tym zbyt wielkiej różnicy. Makijaż to makijaż i tyle. Nie żeby mu on przeszkadzał, a wręcz przeciwnie. Lubił, gdy dziewczyny przywiązywały nieco uwagi do swojego wyglądu. Często efekt był niesamowity, tak jak w przypadku Lorraine. Fairwyn nie był człowiekiem, który komplementował innych na prawo i lewo, ale o oczach Needles mógłby mówić bez końca, nawet jeśli wyglądały jak u pandy. Swoją drogą było to strasznie zabawne, a Anglik parsknął cicho śmiechem. Chciał jej pomóc tylko nie wiedział jak. Nie miał żadnych chusteczek czy nawet różdżki, więc wolał z tym jeszcze chwilę zaczekać.
Skoro już mowa o związkach, to jakby on wyglądał z Lorką? Czy mógłby mieć on jakieś minusy? Z jej sympatycznym charakterem każdy dzień wydawał się być ciekawy, a kłótnie takie błahe i nieistotne. Co złego by się nie stało, wszystko i tak szybko poszłoby w niepamięć. Jakby się tak zastanowić to Puchonka była dziewczyną idealną. To skarb mieć kogoś takiego. Będą to mocne słowa, ale Max zabiłby za skrzywdzenie w jego oczach niewinnej przyjaciółki.
-Gdybyś to nie była Ty, to tak – odparł dosyć poważnie. Kimś innym nie przejąłby się tak bardzo. Pewnie podziękowałby i nic więcej. Z blondynką było nico inaczej. Chyba trochę gorzej. Chcąc, nie chcąc zmusił ją do tego, by się o niego martwiła. Nienawidził wywoływać tego uczucia u bądź co bądź ważnych dla niego ludzi. Czuł się z tym okropnie i nie tylko doceniał to, ale i miał wewnętrzną potrzebę odwdzięczenia się. Tylko jak powinien to zrobić z Lorraine?
-Tak i powinnaś coś też zrobić z tym tuszem. Znaczy nie przeszkadza mi to i ślicznie wyglądasz z tymi plamkami jak u pandy dookoła oczu, ale wydaje mi się, że inny nie mają tak wyrozumiałego gustu – mruknął czekając, aż dziewczyna upora się ze swoimi problemami. –Jak skończysz, to możesz i mi pomóc – dodał krzywiąc się lekko i robiąc nieco zakłopotane miny. Przyjmijmy, że zostawił różdżkę w pokoju. W tej kwestii chciałby być tak zapominalski jak blondynka. Byłoby mu łatwiej, a przynajmniej nie musiałby się bać najgorszego – że jego niewielka różdżka dryfuje gdzieś po zatoce. Nawet Accio niewiele mogło mu pomóc w tej kwestii. No trudno, najwyżej znowu się na niego wydrą, gdy wpadnie do rodzinnego sklepu. Za to wakacje będą interesujące - kilka tygodni bez zaklęć. Brzmi jak wyzwanie, ale nie bał się go podjąć.
Entuzjazm dziewczyny był naprawdę niesamowity. Zwiedzanie hodowli groźnych hipokampusów było bardzo ciekawe w towarzystwie Lorki. Szczerze powiedziawszy, to nie spodziewał się po dziewczynie, że włamią się do jakiegoś budynku. Nie narzekał, a wręcz przeciwnie. Jeśli zwiedzanie z nią zawsze tak wygląda to chyba częściej powinien wyciągać ją z biblioteki.
-Wow – tak, wow. To jedyne co był w stanie powiedzieć po zobaczeniu martwych rybo-koni. Znaczy, nie żeby mu się to podobało (chociaż tak zabrzmiało), ale wow było jedyny co przyszło mu na myśl, po „o kurwa”, które wolał oszczędzić chyba już i tak zszokowanej dziewczynie. Ktoś tu mówił, że zmiana tyłka w dynie byłaby przesadą jeśli chodzi o wrażenia na dziś? W takim razie co sądzisz o tym? Od razu spojrzał na dziewczynę. Nie wiedział jak zareaguje na coś takiego i chyba właśnie dlatego nieco się zmartwił. Może jednak Lorka w głębi duszy jest psycholem, któremu się to podoba?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 643
  Liczba postów : 184
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14580-lorraine-needles#388409
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14588-lorraine-needles#388537
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14587-lorraine-needles#388536




Moderator






PisanieTemat: Re: Hodowla hipokampusów   Wto Sie 01 2017, 14:50

Została tu poruszona bardzo interesująca kwestia a'propos związków z Lorraine i szczerze przyznam, że nie mam pojęcia, jak mogłoby to wyglądać, ponieważ dziewczyna od bardzo dawna do żadnego nie dążyła i przede wszystkim nie miała za bardzo głowy do tych spraw. Wymagałoby to od niej naprawdę ogromnych pokładów zaufania, a od tego kogoś cierpliwości, by to w ogóle mogło mieć ręce i nogi. Poza tym sprawa z pamięcią Lorraine nie była taka "prosta", dziewczyna nie zapominała wszystkiego jak leci, wręcz istniałaby duża szansa, że darząc kogoś większym uczuciem pamiętałaby wszystko lepiej i dokładniej, a także dłużej. Puchonka miewała pewne luki, których nie umiała uzupełnić, ale pamiętała również wiele uczuć, które żywiła w przeszłości względem innych osób. Chociażby dlatego prosiła Theo pierwszego dnia, by zrobił coś niezbyt miłego - istniałaby wtedy większa szansa, że zapamięta, kim jest. A skoro nie odważył się na potarganie jej bluzki, przy następnym spotkaniu znów zwróciła się do niego per Matheo.
Zmartwiła się tym tuszem tylko przez chwilkę, bo mimo wszystko nie przeszkadzało jej to aż tak bardzo, zresztą Max widział ją prawdopodobnie w wielu wydaniach, także spokojnie mógł do nich dodać rozmazany makijaż.
- A bardzo Ci to przeszkadza? Bo ja wolę nie ryzykować. Nigdy nie rzucałam chłoszczyść na twarz i nie wiem, czy mi to nie zaszkodzi - powiedziała poważnym tonem. Coś jej świtało w głowie, że chyba można i nic takiego się nie dzieje, poza tym Florence kiedyś tak zrobiła i jak do tej pory nic jej się z buzią nie działo, ale Lorka wolała nie polegać w tym wypadku na swojej pamięci.
Widok wszystkich tych końsko-rybich ciał na hakach sprawił, że Lorraine poczuła w gardle swoje śniadanie i z wielkim wysiłkiem pchnęła je z powrotem, łykając ślinę z głośnym efektem dźwiękowym. Powiodła wzrokiem po pomieszczeniu i z zaskoczeniem stwierdziła, że tu również nikogo nie było.
- Co oni, na wakacjach? - rzuciła szeptem, żeby przypadkiem nie wywołać wilka z lasu i nie wpędzić ich w tarapaty. Cała ta sytuacja przestała być dla niej dziwna i jakoś tak się oswoiła z widokami. Pierwszy szok minął i zastąpiła go ciekawość. Zrobiła kilka kroków w przód i wychyliła się na boki, zaglądając za wielkie, białe stoły. - Szczerze Ci powiem, że nie spodziewałam się ubojni w takim miejscu. Ktoś w ogóle jada hipokampusy? - zapytała jeszcze. Dostrzegła na końcu drzwi i prawie podskoczyła z radości. - Chodź, zobaczymy co jest za nimi!

kostki dla Maxa Ing face
kostki:
 

______________________


   
   
If you don’t like the way I talk, then why am I on your mind?

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 124
  Liczba postów : 236
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14760-maximilian-t-fairwyn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14762-maxiowe-relki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14763-kuferek




Gracz






PisanieTemat: Re: Hodowla hipokampusów   Wto Sie 01 2017, 20:13

-Nie ani trochę. To nawet urocze – odparł dosyć krótko, z wyraźnym rozbawieniem na twarzy. Poza tym nie chciał, by dziewczyna testowała czary na swojej twarzy. Niby zaklęcie czyszczące, tylko czy ze skórą działało tak samo jak ze wszystkim? Znał genezę jej obecnego stanu i nie przeszkadzało mu to. Jeśli ktoś miał z tym jakiś problem to jego sprawa. Zawsze mógł spróbować powiedzieć to Maxowi prosto w twarz. Ciekawe czy wtedy byliby tacy zabawni.
-Czy to ważne? – mruknął wchodząc nieco głębiej do ubojni. Trzeba przyznać, że nie pachniało tu zbyt przyjemnie, a do tego panował lekki chłód. Chyba dosyć przyjemny w porównaniu do upału na zewnątrz.
-Jak widać grecy – nie miał jeszcze okazji poznać kuchni greckiej, a poza zobaczeniu martwych rybo-koni miał do niej mieszane uczucia. Nigdy nie słyszał o hipokampusach w ich menu, więc może nie były one aż tak popularne. Nie zdziwiłby się, gdyby okazało się, że to tylko miejscowy przysmak.
-Nie wiem. Nie chcesz może ich spróbować? – nie było to zbyt mądre pytanie. Kto normalny pytał o jedzenie w miejscu, gdzie podchodziło on do gardła. Nie miał tego na celu, ale w taki sposób raczej nigdy nie zaprosiłby Lorki na romantyczną kolację. Chociaż dla samego urozmaicenia wakacji może powinni jeszcze gdzieś kiedyś wspólnie wyskoczyć.
-Twoja ciekawość jest niesamowita. Podoba mi się! – rozbawiony podszedł za dziewczyną do drzwi i spróbował je otworzyć. Czy ta hodowla była naprawdę w jakiś sposób strzeżona? Weszli bez większego problemu, Max jechał w rydwanie ciągniętym przez hipokampusy, a teraz to. Bez trudu znaleźli ubojnie i jakieś tajemnicze drzwi. Chłopak miał już wchodzić do środka, gdy rozbrzmiał głośny alarm.
-O kurwa! – powiedział nieco zakłopotany i od razu rozejrzał się dookoła za potencjalnymi kłopotami. Na szczęście jeszcze ich nie było. –Uciekamy! – dodał zdecydowanie bardziej rozbawiony, niż przejęty faktem, że mogą mieć problemy. Chyba nawet nieco się śmiał. Złapał blondynkę za rękę i zaczął biec w kierunku drzwi, dosyć delikatnie porywając ją za sobą.
Ich ucieczka nie trwała zbyt długo. Jak widać nie wszyscy byli na wakacjach i złapali ich przy wyjściu z ubojni. Miny Greków nie były zbyt zadowolone, a nawet wręcz przeciwnie. Wyglądali na nieco wkurzonych i tacy też byli, gdy wyprowadzali ich z hodowli.
-Trochę przypał, ale musimy to jeszcze powtórzyć – zaśmiał się, mrugając do dziewczyny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 643
  Liczba postów : 184
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14580-lorraine-needles#388409
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14588-lorraine-needles#388537
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14587-lorraine-needles#388536




Moderator






PisanieTemat: Re: Hodowla hipokampusów   Nie Sie 06 2017, 15:11

Lorraine ogólnie średnio lubiła czarować na samej sobie, jakoś tak chyba nie miała do siebie zbyt dużego zaufania w tej kwestii, mimo że z różdżką jak już przyszło co do czego, radziła sobie całkiem nieźle. Może nie była mistrzynią zaklęć, ale co nieco potrafiła i jeśli chodziło np. o jej relację z Florence, to Lorraine była różdżką w tym związku...
Nie, zabrzmiało źle.
Nieważne.
W każdym razie zwiedzali sobie tą ubojnię, chociaż nie było tam zbyt wiele do oglądania poza odrażającymi martwymi ciałami morskich koni wiszących na hakach. Lorra obrzuciła Maxa oburzonym spojrzeniem, gdy zaproponował spróbowanie mięsa hipokampusów - to nie był zbyt dobry pomysł, aby rozważać ich konsumpcję w takim miejscu jak to, szczególnie że dziewczyna nie była zbyt odporna na podobne widoki.
- Chyba podziękuję - odparła, przełykając głośno ślinę.
Poszli dalej do drzwi, które okazały się nie być zabezpieczone. Dziewczynie też wydawało się, że to bardzo nieodpowiedzialne ze strony właścicieli hodowli, że zostawiają takie miejsca bez nadzoru, aczkolwiek może nie spodziewali się, że ktokolwiek się tam zapuści i będzie chętny na oglądanie ubojni od środka? No i nie ma ich co winić, naprawdę trzeba było mieć nie po kolei w głowie, by w ogóle wchodzić dalej... Chłopak pchnął drzwi, które bez trudu ustąpiły, lecz nagle rozległ się głośny,wyjący alarm. Puchonka spojrzała na niego ze strachem, po czym wyszczerzyła się jak głupia i wrzuciła szybkie "wiejemy!", po czym zaczęli biec trzymając się za ręce, żeby żadne z nich (Lorka) nie zostało w tyle. Niestety złapali ich Grecy i wyrzucili z terenu hodowli na zbity pysk.
- Zgadzam się, powtórzmy kiedyś ten przypał - powiedziała między głębokimi, urywanymi oddechami. Kiedy odetchnęli trochę, ruszyli znów przed siebie, tym razem w stronę Lefko.

/ztx2

______________________


   
   
If you don’t like the way I talk, then why am I on your mind?

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 275
  Liczba postów : 282
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12434-kieran-percival-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12452-kieran
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15040-rout
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12464-kieran-percival-horan#334541




Gracz






PisanieTemat: Re: Hodowla hipokampusów   Czw Sie 24 2017, 18:53

Postanowił się przejść. Pozwiedzać, Grecja wydawała się być dla niego pięknym i fascynującym miejscem. Słyszał o tych hipokampusach i zaciekawiły go te dziwne stworzenia. Może się czegoś ciekawego o nich dowie, chociaż szczerze powiedziawszy to bardzo w to wątpił. Spacerował i wtedy podbiegł do niego mały Grek, który chciał, ażeby Kieran opuścił tę miejscówkę. Haha. Chyba nie wiedział na kogo trafił, ale wtedy z morza wyłonił się jakiś dziwny koń. Cholera. Piękny. Podobał mu się niesamowicie. Coś przypominało mu hipogryfa, ale jednak nie zdążył się dobrze przyjrzeć. Wtedy postanowił sobie, że nie odpuści dopóki nie zobaczy tego pięknego stworzenia. Uparł się i przekonywał Greka aby ten mu wytłumaczył co to było i cokolwiek pokazał. Czy to pasja do zwierząt? Być może. Kieran bardzo interesował się zwierzętami, uwielbiał pająki, one były jego fascynacją od samego malucha. Ucieszył się kiedy to człowiek postanowił mu pomóc i wyjaśnić znaczenie tych zwierząt. Udało się. Kieran dumny z siebie uśmiechnął się lekko do mężczyzny.
Zostali sami, Grek oprowadzał go i pokazywał te piękne stworzenia. Był w szoku, że nawet w Grecji są takie piękne stworzenia. Ale coś obiło mu się o uszy, że tutaj magia działa nieco inaczej. Czy to prawda? Nie miał jeszcze okazji się tego przekonać.
Dopiero po jakimś czasie zauważyłem, że nigdzie nie mógł dostrzec starszych osobników. Co się z nimi stało? Postanowił zapytać Greka, ale z jego ust nic się nie dowiedział tylko ten zaprowadził go do miejsca gdzie tusze końsko-rybich zwierząt wiszą na podwieszonych hakach. Wytrzeszczył oczy i wypuścił powietrze dość impulsywnie. Cholera. Dlaczego oni je mordują? Nie dostał odpowiedzi dlatego postanowił nic nie mówić na ten temat. Ale nadal przyglądał się jeszcze żyjącym stworzeniom. Naprawdę robiło to wrażenie.

Kostki: 4, 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wrocław, Polska
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 493
  Liczba postów : 300
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14988-clary-fajfer#399015
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14998-znajomosci-fajfer#399175
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14997-poczta-fajfer#399173
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14996-clary-fajfer#399172




Gracz






PisanieTemat: Re: Hodowla hipokampusów   Czw Sie 24 2017, 19:11

Clary snuła się po Grecji od ładnych paru godzin. Było bardzo ciepło, więc dziewczyna cieszyła się, że postanowiła założyć tego dnia sukienkę.Nie mogła uwierzyć własnym oczom, że gdzieś może być tak pięknie. Spacerowała spacerowała aż w końcu zauważyła, że jest w jakimś dziwnym miejscu. Rozejrzała się dookoła i zauważyła napis hodowla.
- A to Ci dopiero, trafiłaś do zwierzątek - powiedziała dość głośno po czym zaśmiała się pod nosem. Nie zauważyła nikogo kto mógł ją zauważyć i uznać za psychicznie chorą. Chociaż może i by się nie pomylił. Spacerowała sobie tak po ścieżkach, aż w końcu zauważyła przed sobą jakieś cudowne stworzenie. Nie mogła oderwać od niego oczu. Zauważyła, że przemieszcza się więc zaczęła iść w jego stronę z myślą, że może dowie się czegoś więcej na temat tego pięknego zwierzęcia. Wpatrzona w cudowną istotę nie zauważyła, że nagle przed nią wyrósł ni stąd ni zowąd jakiś mężczyzna.
- najmocniej przepraszam... ja nie zauważyłam - spojrzała na osobę przed nią i po chwili zaczęła się śmiać. - Kieran? cóż za spotkanie - spojrzała na przyjaciela podnosząc się z ziemi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 275
  Liczba postów : 282
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12434-kieran-percival-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12452-kieran
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15040-rout
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12464-kieran-percival-horan#334541




Gracz






PisanieTemat: Re: Hodowla hipokampusów   Czw Sie 24 2017, 19:55

Grek po jakimś czasie obchodu zwyczajnie skinął mu głową i odszedł w swoim kierunku zostawiając Kierana na pastwę losu. Szczerze powiedziawszy od niego nie dowiedział się niczego konkretnego tylko tyle, że najstarsze osobniki zostawały zabijane. To było nie do pomyślenia. Jak można tak cudowne stworzenia zabijać? Dobrze, że to nie były pająki, bo wtedy Kieran by się naprawdę wkurzył i spróbował zrobić coś w tym kierunku. Co prawda to nie jest Hogwart i można powiedzieć, że wcale powinno go to nie interesować. Ale jednak. Był naprawdę fanem wszelakich pająków i były mu one bliskie. Dlaczego? Trudno mu to wytłumaczyć. Niektórzy całkowicie go nie rozumieli, że jak można interesować się stworzeniem, które w jednej pozycji mogły spędzić cały dzień. Za młodu zgłębiał wiedzę na ich temat, ale teraz za bardzo nie ma na to czasu, ale i fascynacja nie była już tak ogromna jak wtedy, chociaż gdy spotka pająka za wszelką cenę chce go oswoić. Marzy o swoim pupilu, ale czy uda mu się kiedyś go dostać? Co prawda to bardzo łatwe, bo wystarczy iść do sklepu i zwyczajnie go kupić. Ale mu nie o to chodziło. Chodziło mu o to, żeby oswoić pająka i dopiero go dobyć. Kupno oswojonego pająka go kompletnie nie interesowało.
Szedł sobie przed siebie nadal podziwiając zwierzęta, które od czasu do czasu ukazywały się jego oczom, aż nagle spotkał dziewczynę, która uznała go za jakiegoś obcego człowieka. Zaśmiał się kiedy to od razu go rozpoznała. Ich znajomość zaczęła się dość dawno, ale ta znajomość była bardzo dziwna. Przyjaźń, a zarazem miłość w tym innym słowa znaczeniu. Bardziej łóżko ich łączyło niżeli jakiekolwiek uczucie. Jednakże cenił tę znajomość, bo mógł porozmawiać z dziewczyną o wszystkim i też o niczym. A to, że lądują często w łóżku to co w tym złego? Przecież przez to nikogo nie ranią, tak? Można powiedzieć, że tworzyli taki otwarty związek. Nikomu nic nie przeszkadza. Kieran całuje się rano z puchonką, a wieczorem uprawia seks z gryfonką. I co w tym złego? Jeżeli oby dwoje tego chcą i nie mają pretensji, że nie są parą. - Cześć piękna. - przywitał się z nią i czule ją przytulił, a co tam. Przecież nikt mu tego nie może zabronić. Kieran był wolny jak ptak, może bardziej by się ogarnął jakby miał kogoś do kochania, ale na razie nie miał i można powiedzieć, że się z tego cieszył, bo jakieś głupie pretensje do samego siebie i wyrzuty sumienia robiłyby swoje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wrocław, Polska
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 493
  Liczba postów : 300
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14988-clary-fajfer#399015
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14998-znajomosci-fajfer#399175
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14997-poczta-fajfer#399173
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14996-clary-fajfer#399172




Gracz






PisanieTemat: Re: Hodowla hipokampusów   Czw Sie 24 2017, 20:16

Clary ciągle śmiała się pod nosem. Jednak mogła się tego spodziewać, w końcu są w hodowli. Dziewczyna doskonale zna zamiłowanie Kieran'a do pająków. To chyba jedyna rzecz, której nienawidzi w chłopaku. Pamięta jak niejednokrotnie starał się wystraszyć rudowłosą, gdyż doskonale wie, że panicznie boi się pająków. Dziewczyna, która tak naprawdę jest silna jak skała, ucieka z płaczem przed najmniejszym pajączkiem. Nie raz nie dwa starała się przezwyciężyć swój strach jednak nie dała rady. Przejechała palcem po tatuażu, myśląc że może jakby tata żył to nauczyłby swoją malutką dziewczynkę jak obronić się przed tymi potworami. Powoli poczuła, że łzy zbierają jej się do oczu więc szybko wyrzuciła z głowy myśli o ojcu. Ahh Kieran, to chyba jedyny człowiek na tym świecie do którego nigdy by nic nie poczuła, chyba. Po prostu od początku ich znajomości było pewne, że nie będą razem. Pomimo, że w swoim towarzystwie czuli się cudownie. Mogli razem, iść na piwo, na kolacje, pojechać na wycieczkę jednak żadne nigdy nie zaproponowało związku. Może to i dobrze, Clary to kobieta, która do niedawna nie potrafiła obdarzyć uczuciem żadnego faceta. Wolała zabawę do białego rana, niż romantyczne kolacje przy blasku księżyca. I właśnie Kieran dawał jej to czego chciała, zabawę i seks. - w tak wielkim państwie musieliśmy spotkać się akurat w hodowli? - zaśmiała się odwzajemniła uścisk i pocałowała przyjaciela w policzek na przywitanie. Dobrze wiedział, że Clary zawsze tak robi, no cóż można powiedzieć, że była całuśnicą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 275
  Liczba postów : 282
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12434-kieran-percival-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12452-kieran
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15040-rout
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12464-kieran-percival-horan#334541




Gracz






PisanieTemat: Re: Hodowla hipokampusów   Czw Sie 24 2017, 20:34

No właśnie, Clary'e nie powinien dziwić fakt, że chłopak się tutaj znajduje, ale za to Kieran był bardzo zdziwiony. Co ona tutaj robiła? Przecież bała się pająków i w jego mniemaniu wszystkich innych zwierząt, ale jak naprawdę było tylko ona wie. On tylko wiedział o pająkach, a o innych zwierzętach jakoś specjalnie nigdy nie rozmawiali. Bo po co? Mieli przecież o wiele bardziej poważniejsze tematy do rozmów i poważniejsze rzeczy do robienia. Czy się za nią stęsknił? Może troszkę. Można powiedzieć, że ostatnimi czasy trochę się zaniedbali, poza tym są wakacje i w czasie nich jakoś nie mieli zbytniego kontaktu ze sobą jak tylko wysyłanie listów których zawartość i tak nie miała większego znaczenia, bo jakoś nie mieli zwyczajnie o czym pisać. Lepiej im się chyba rozmawiało niżeli pisało. W Kierana przypadku jest tak, że w listach kompletnie się nie odnajduję, najchętniej odpisałby jednym słowem i koniec. Nie potrafił wtedy pokazać jakim tak naprawdę jest człowiekiem. I chyba wszyscy jego znajomi doskonale zdawali sobie sprawę. Jedynie z siostrami jakoś potrafił korespondować i tylko z nimi. Chociaż na ten moment jakoś nie miał specjalnej potrzeby pisania listów do jednej jak i drugiej. Wiedział, że u nich wszystko jest w porządku, będą chciały to napiszą do niego. Może kiedyś się tego doczeka. - No właśnie dziwię się, że tutaj przyszłaś. Ale nie możesz zaprzeczyć, że te wodne konie nie są fascynujące. - powiedział do niej i poruszył brwiami jakby ją nieco pobudzić i spełnić, żeby jak i on zainteresowała się tymi zwierzętami. Chociaż czy tak nie było? Przecież bez powodu tutaj nie przyszła, na pewno nie do niego, bo nie miała zielonego pojęcia, że go tutaj akurat spotka. Więc coś ją nakłoniło, ażeby tutaj przyjść. Być może przez przypadek się tutaj znalazła? Ale czy to ważne? Najważniejsze, że jest i Kieran bardzo cieszył się z jej obecności. - Powiedz jak Ci się widzi Grecja? - zapytał przyglądając się dziewczynie. Była naprawdę ładna, dlaczego nigdy nie chciał ażeby była z nim? Najwyraźniej odpowiadała mu taka znajomość jaką dotychczas mieli i tyle. Kieran prawdopodobnie nie nadaje się do stałych związków, albo po prostu trafia na takie osoby, które po jakimś czasie mu nie odpowiadają. Może kiedyś przyjdzie ten piękny dzień, że strzała amora ugodzi jego serce i się zakocha, ale czas pokażę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wrocław, Polska
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 493
  Liczba postów : 300
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14988-clary-fajfer#399015
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14998-znajomosci-fajfer#399175
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14997-poczta-fajfer#399173
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14996-clary-fajfer#399172




Gracz






PisanieTemat: Re: Hodowla hipokampusów   Czw Sie 24 2017, 20:52

Clary bała się tylko pająków. Każde inne zwierzę uwielbiała, nawet węże. Po prostu nie rozumiała jak komuś może się podobać coś co ma osiem nóg, gryzie i pożera muchy. No dobra były jeszcze żaby, ale ich się brzydziła a nie bała po tym jak mając cztery lata i uciekając przed ojcem jedna wyskoczyła przed nią. O dziwo to jest jedno z nie wielu wspomnień, które pamięta z okresu bycia małym dzieckiem. Clary po chwili próbowała sobie przypomnieć kiedy ostatni raz widziała się z chłopakiem. Tydzień, dwa , a może ponad miesiąc temu? Sama nie była pewna, ostatnio próbowała skupić się na wszystkim innym tylko nie na tym co potrzeba. Do tego doszła wyprowadzka z domu i dziewczyna kompletnie nie miała na nic czasu. Jedno jest pewne brakowało jej nocy spędzonych z Kieran'em. Nie miała komu się wygadać i z kim pośmiać do upadłego. A przede wszystkim nie miała z kim uprawiać seksu. Powoli zaczynała zastanawiać się czy może nie zostać jakąś cnotką. Po tej myśli dziewczyna zaśmiała się pod nosem, wiedząc jak bardzo to absurdalne. Clary nie raz nie dwa próbowała w liście napisać chłopakowi co działo się u niej od zakończenia roku jednak nie umiała. Dla niej pisanie listów, w których się opisuje swoje życie to pewna oznaka uczuć. Czekała więc na moment taki jak ten aż się spotkają i będą mogli pogadać od serca jak dwójka przyjaciół.
- fakt są przepiękne, inaczej pewnie bym w Ciebie nie wpadła - uśmiechnęła się i spojrzała w stronę wody. Widziała w życiu wiele pięknych zwierząt, ale te miały w sobie coś co aż hipnotyzowało człowieka, a przynajmniej Clary. - powiem Ci, że jest cudowna. Zazwyczaj moje podróże po świecie opierały się na powrotach do domu rodzinnego. Tam też jest pięknie, ale...Grecja. Grecja jest inna. Ma ten swój ukryty urok - dziewczyna patrzyła przed siebie. Zaczęła zastanawiać się dlaczego ona i Kieran są sami. Przecież niczego im nie brakuję, dobrze wyglądają i w ogóle. Clary może dlatego, że przez długi czas bała się uczuć, ale Kieran? Tak naprawdę mógłby mieć każdą, wątpliwe by któraś przeszła obok niego obojętnie. Sama Clary nie mogła się powstrzymać przed podejściem do niego wtedy kiedy się poznali. Pomyśleć, że wszystko zaczęło się tak niewinnie... jak widać los sam wie, kto z kim ma spędzić resztę swojego życia. Kto wie, kogo postawi nam na swojej drodze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 275
  Liczba postów : 282
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12434-kieran-percival-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12452-kieran
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15040-rout
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12464-kieran-percival-horan#334541




Gracz






PisanieTemat: Re: Hodowla hipokampusów   Czw Sie 24 2017, 21:31

No można powiedzieć, że większość z uczniów uznaliby Kierana za dziwaka jakby powiedział, że najgorsze w czasie całego roku są wakacje, ale w jego przypadku faktycznie tak było. Kieran nie lubił jak nic się nie działo, a jednak w domu faktycznie nie miał co robić. Niby miał mieszkanie i wracał tam na noce, ale prawie całe dnie spędzał w Hogwarcie. Hogwart to z pewnością jego drugi dom, a nawet ten pierwszy. O wiele lepiej, swobodniej czuł się w szkole niżeli we własnym domu rodzinnym. Teraz mieszkał sam, ale będzie musiał pomyśleć i przede wszystkim zapytać się Sao czy może kogoś przywłaszczyć do ich wspólnego mieszkania. Podejrzewał, że Sao już nie wróci do Londynu. Czuł to w kościach. Szkoda. Było mu z tego powodu bardzo przykro, bo jednak miał lepsze relacje z nią niżeli z Yv. Ale teraz to ta druga będzie miała szanse na poprawienie ich relacji. Może to ona się do niego przeprowadzi? O to nie był wcale taki głupi pomysł i ominąłby pisanie listów do siostry, ażeby na kogokolwiek się zgodziła. Co prawda był prawie pewny, że nie miałaby z tym żadnego problemu do czasu aż sama by nie wróciła. Bo wtedy jednak mieszkanie było zbyt małe, ażeby mieściły się tam trzy osoby, ale dla chcącego nic trudnego. Okażę się jak to wszystko się potoczy. Rok szkolny zbliżał się wielkimi krokami z czego Kieran niesamowicie się cieszył. Stęsknił się za murami Hogwartu. - Fascynujące stworzenia, ciekawe czy takie są u nas w szkole, ale wątpię... - mruknął do niej. Raczej by o tym wiedzieli, bo nauczyciele na pewno zwróciliby na nie szczególną uwagę. Skoro uczniowie byli nimi zafascynowani to co dopiero nauczyciel od przedmiotu który miał za zadanie przybliżyć życie niektórych zwierząt. - Masz rację. Żadne wakacje mi się tak nie podobały jak te. Sama wiesz jak trudno mnie zadowolić, a w tym roku dyrektor zadowolił mnie w stu procentach. A miałem nie jechać na te wakacje, ale całe szczęście, że się zdecydowałem. Byłoby naprawdę szkoda... - mruknął do niego. Już nie raz nie pojechał na wakacje, których potem żałował przy opowiadaniach innych uczniów, a Grecję na pewno by wspominali przez długi okres czasu i bez wątpienia jego uszy usłyszałyby jedne z tych historii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wrocław, Polska
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 493
  Liczba postów : 300
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14988-clary-fajfer#399015
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14998-znajomosci-fajfer#399175
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14997-poczta-fajfer#399173
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14996-clary-fajfer#399172




Gracz






PisanieTemat: Re: Hodowla hipokampusów   Czw Sie 24 2017, 21:53

Mieszkanie, dom. To wszystko ostatnie wywołuje odruch wymiotny u Clary. Odkąd pamięta ciągle kłóciła się z mamą. Nic dziwnego więc, że każde wakacje wolała spędzać u rodziny ojca udając zwykłą uczennice z Londyńskiej szkoły bądź na wakacjach, które gwarantował nam dyrcio. O tak, Clary była na nie jednej takiej wycieczce i każdą mile wspomina. Potajemne picie alkoholu i robienie innych rzeczy, których w jej wieku nie można było robić. Wracając do kłótni, były one na porządku dziennym. Dziewczyna kochała swoją matkę, jednak nie mogła znieść tego jak bardzo jest nadopiekuńcza. Bała się, ponieważ Clary była jedyną osobą jaka jej w życiu pozostała. Dziewczyna nie raz prosiła ją żeby odezwała się do rodziny, że chciałaby ich poznać jednak temat kończył się szybciej niż się zaczynał. Clary musi w końcu wziąć się do roboty i samej odnaleźć swoich czarodziejskich krewnych. Na pewno chodzili do Hogwartu, zna nazwisko panieńskie matki, to nie może być aż tak trudne. Jednak brak porozumienia na poziomie matka córka sprawiły, że Clary puściły nerwy i wyprowadziła się z domu do swojej najlepszej przyjaciółki. Szczerze powiedziawszy to była najlepsza rzecz jaką zrobiła w całym swoim życiu. Oprócz tego, że nikt jej nie kontroluje to udaję jej się normalnie porozmawiać z mamą podczas rozmów telefonicznych. Najwidoczniej terapia wstrząsowa działa idealnie. - Oj tak, zadowolić Ciebie to droga przez męki - zaśmiała się dziewczyna. Dobrze wiedziała, że chłopak ma ciężki charakter i na szczęście chyba jeszcze nikt nie próbował go zmienić. Jednak to najbardziej w nim lubiła, był wymagający. - byłoby szkoda? - zapytała, była zaciekawiona co chłopak chciał odpowiedzieć a sama w głowie układała końcówkę zdania ... nie skorzystać z możliwości uprawiania seksu z Tobą na greckiej plaży. Zaśmiała się gdy jedynie ta myśl krążyła jej teraz po głowie. Fakt faktem, jest kobietą ma swoje potrzeby, a teraz jej potrzebą jest dobry drink, papieros i seks.


/przepraszam, że długo nie odpisywałam ale byłam odebrać auto od mechanika ;>
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 275
  Liczba postów : 282
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12434-kieran-percival-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12452-kieran
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15040-rout
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12464-kieran-percival-horan#334541




Gracz






PisanieTemat: Re: Hodowla hipokampusów   Czw Sie 24 2017, 22:07

Chłopak o dziwo miał lepsze relacje z matką niżeli z ojcem. Oczywiście oby dwoje kochał, ale jednak matka była dla niego najważniejsza, dlatego bardzo trudno było mu się z nią rozstać i zamieszkać z siostrą, ale jednak tego nie żałuje. Wyrósł już z tego, żeby mieszkać z rodzicami, a oni też przecież potrzebowali trochę prywatności, prawda? Kieran oczywiście jak tylko może odwiedza swoich rodziców i spędza z nimi praktycznie całe dnie. Bardzo dobrze się z nimi dogaduje. Znają go na wylot i wiedzą, że jego charakter nie należy do łatwych, ale jednak tolerują go takiego jakim jest.
Parę razy tam rozmawiali z dziewczyną o swoich rodzinach, ale jakoś specjalnie się tym nie przejmował. Dlaczego? Dlatego, że takie sprawy musi załatwiać sama, a Kieran nie jest skłonny jej pomóc, bo po prostu nie potrafiłby. Sam nie prosiłby nikogo o pomoc w sferze rodzinnej, bo to każdego intymna i prywatna sprawa.
Clary była dziewczyną, którą uwielbiał i z chęcią spędzałby z nią każdą chwilę. Była osobą, która mu bardzo odpowiadała. Może jednak warto pomyśleć o związaniu się z nią? Ciekawe co by mu na to odpowiedziała. Nie chciałby jej stracić, dlatego też nie miał zamiaru ryzykować. Jeżeliby chciał to musiałby się nad tym specjalnie zastanowić. To wymagało wielu rozmyśleń, żeby rozważyć wszystkie plusy i minusy. - Oj tam, ale Ty sobie doskonale dajesz z tym radę. - oznajmił jej poruszając brwiami, najchętniej tu i teraz rzuciłby się na nią, ale jednak w Grecji nie było możliwości na takie romansidła. A w plenerze? No może, ale jednak nie chciał wylądować na koniec wakacji w szpitalu. Kto jak kto, ale Kieran był bardzo podatny na wszelakie infekcje. Choroba to jego drugie imię. - No a nie? Ciekawe czy Ty byś nie żałowała wyjazdu do Grecji, a ja już byłem bliski rezygnacji. - mruknął i uśmiechnął się. Całe szczęście, że został jednak przy swoim pierwszym pomyśle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wrocław, Polska
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 493
  Liczba postów : 300
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14988-clary-fajfer#399015
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14998-znajomosci-fajfer#399175
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14997-poczta-fajfer#399173
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14996-clary-fajfer#399172




Gracz






PisanieTemat: Re: Hodowla hipokampusów   Czw Sie 24 2017, 23:00

To fakt Clary i Kieran rzadko rozmawiali o swoich rodzicach. Może to dlatego, że Clary nie lubiła gdy ktoś jej próbował wmawiać, że powinnam pogadać z mamą i się pogodzić. Jedyną osobą, która w pełni ją rozumiała była jej najlepsza przyjaciółka. Czasami zastanawiała się, jak to jest możliwe, że są do siebie aż tak bardzo podobne. Zazwyczaj rozumiały się bez słow, wiedziały jaki humor ma ta druga i miedy trzeba lecieć do sklepu po alkohol i tone czekolady. Clary zawsze się cieszyła, że ma przy sobie takich przyjaciół na których mogła liczyć w każdej sytuacji. Clary i Kieran razem? Jako para? Hmm.. w głowie Clary ta myśl nawet nie potrafi jej przejść przez głowę, jednak gdyby się nad tym głębiej zastanowić. Ta dwójka zna się na wylot, zawsze mówią sobie o wszystkim. Jedyne czego chłopak o niej nie wie to sekret, który skrywa przed całym światem. Była młoda i głupia. W łóżku dogadują się znakomicie chociaż i poza nim nie było sytuacji by któreś się obraziło czy podniosło głos. Gdyby ktoś spojrzał na nich z boku mógłby powiedzieć, że tworzą parę idealną. - to prawda, chyba bym się zatłukła gdybym tutaj nie przyjechała - mrugnęła do chłopaka i podeszła bliżej do chłopaka. - mówisz, że jestem taka w tym doskonała? - dziewczyna stanęła na palcach i przygryzła zębami usta chłopaka i przyciągnęła go do siebie. Doskonale wiedziała, że działają na siebie jak magnes. Nie była pewna tylko tego jak rozładują to napięcie między sobą.


/ jak będą jakieś błędy to przepraszam, ale pisałam na telefonie xd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 275
  Liczba postów : 282
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12434-kieran-percival-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12452-kieran
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15040-rout
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12464-kieran-percival-horan#334541




Gracz






PisanieTemat: Re: Hodowla hipokampusów   Pią Sie 25 2017, 11:31

Czy Kieran mógł liczyć na wszystkich przyjaciół? Szczerze? Niekoniecznie. Niby każdy z przyjaciół był wtedy kiedy nie było takiej potrzeby, a jak Kieran potrzebował ich najbardziej to wtedy ani jednego ani drugiego nie było. Co prawda z Clary dogadywali się doskonale. Zdarzały im się małe sprzeczki, ale jednak te sprzeczki były o byle czym. Naprawdę nie kłócili się w ogóle, jedynie drobne sprzeczki nic nie znaczące, a raczej tylko urozmaicające ich pobyt razem. - No nie tylko Ty... - mruknął do niej i spoglądał na jej zalotne ruchy. Była atrakcyjną kobietą i dziwne, że gdy widzi kogokolwiek przy boku gryffonki nie przeszkadza mu to. Nie czuł wtedy kompletnie żadnej zazdrości, ani żadnego uczucia, tak jakby Clary w ogóle nie znał. Czy coś z nim jest nie tak, czy jak? - Ja tak mówię i biada komuś kto tym słowom zaprzeczy. - niczym tygrys warknął do niej jakby dając jej do zrozumienia, że będzie o nią walczyć i nie pozwoli żadnego mężczyźnie ją skrzywdzić. Przecież od tego są przyjaciele. Nagle Clary pocałowała go w usta, a raczej jedynie przygryzła jego wargę. Mruknął niczym kot i pocałował ją dość namiętnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wrocław, Polska
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 493
  Liczba postów : 300
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14988-clary-fajfer#399015
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14998-znajomosci-fajfer#399175
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14997-poczta-fajfer#399173
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14996-clary-fajfer#399172




Gracz






PisanieTemat: Re: Hodowla hipokampusów   Pią Sie 25 2017, 13:41

Clary doskonale pamięta jedną z sytuacji, w której poszła z Kieranem na miasto potańczyć. Do dzisiaj się z tego śmieje i mówi na chłopaka waleczny lew. Ahh to był jeden z złych dni Clary chciała się upić i zapomnieć o całym otaczającym ją świecie, co w tamtym okresie można uznać było jej codziennością. W klubie piła, paliła tańczyła i świetnie się bawiła aż w końcu przystawił się do niej jakiś namolny koleś, który nie potrafił zrozumieć po raz setny powtarzającego się słowa nie, zostaw mnie. Wtedy wkroczył Kieran, dziewczyna dziękowała mu później do końca wieczoru za ratunek a w nagrodę dostał to co mężczyźni najbardziej lubią, napaloną kobietę w łóżku. – Schlebiasz mi – uśmiechnęła się i oddała pocałunek chłopakowi. Uwielbiała go całować, jako jeden z nie wielu potrafił tak doskonale dopasować się z dziewczyną podczas pocałunku. Nie było żadnych przerw, żadnych wpadek po prostu ich pocałunki były idealne. – wiesz co? Brakuję mi w tym momencie szkoły, a szczególnie łóżka, albo chociaż ławki w Sali od eliksirów – zaśmiała się i powróciła do całowania Kierana, jedną ręką złapała go za włosy i przyciągnęła do siebie, a drugą włożyła pod koszulkę i delikatnie paznokciami jeździła po plecach chłopaka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Hodowla hipokampusów   

Powrót do góry Go down
 

Hodowla hipokampusów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Łąka Marihuany
» Rezerwat Hipogryfów

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
reszta świata
 :: 
Grecja
 :: 
Wyspa Agrios
-