IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Drzewo driad

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Hamilton, Kanada
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 2567
Dodatkowo : szukający, kapitan, prefekt fabularny
  Liczba postów : 753
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6697-deven-quayle#189490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6699-relacje-indianskie-i-te-zupelnie-nie#189531
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6700-pocztowki-z-innej-epoki#189533
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7227-deven-quayle




Moderator






PisanieTemat: Drzewo driad   Pon Lip 03 2017, 13:51


Drzewo driad


Nikt nie wie, jak stare są te drzewa oliwne. Rosną w pobliżu świątyni Artemidy i wiążą się z nimi stare legendy, często wzajemnie się wykluczające. Jednak co do jednego miejscowi są zgodni - to pradawne mieszkanie driad, nimf drzew. Niektórzy do dziś składają tu drobne upominki, mając nadzieję, że zdobędą przychylność tych duchów natury i zapewnią sobie obfite zbiory oliwek, fig i innych owoców. Wiadomo też, że czasem dzieją się tu naprawdę dziwne rzeczy...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Brighton, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 107
  Liczba postów : 90
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14461-victor-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14462-kolejny-dear-do-kolekcji#383147
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14464-sowa-victora
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14465-victor-o-i-dear#383295




Gracz






PisanieTemat: Re: Drzewo driad   Sro Sie 02 2017, 15:58

Dear nie myślał raczej o zwiedzaniu jakichkolwiek miejsc, no chyba, że strasznych. Jednakże postanowił zobaczyć to słynne drzewo Driad. Krążyły o nim dziwne legendy. Niektóre podobno nie miały jakiegokolwiek sensu składu i ładu. Tak słyszał, ale tylko tyle. Mógłby ktoś mu powiedzieć coś więcej. Ciekaw był czy w tym miejscu nadal mieszkają driady, nimfy i tego typu duszki, aczkolwiek kiedy przybył na miejsce nic nadzwyczajnego nie miało tu miejsca. Stwierdził, że pewnie jeśli tu były to dawno temu. I tak to było ciekawsze miejsce niż Kapliczka i Dzwonnica, które raczej do żadnych fajnych miejsc nie należały, ale było potwornie gorąco, więc postanowił zajść w to miejsce, jak tam był. Schował się w tych chłodnych murach. Słońce nie męczyło tam, jak na drodze, którą szedł. Ładnie tam było. Takie ładne widoki podobają się każdym. Pewnie ślicznym dziewczyną też. Postanowił spotkać się z Hope. Poznał ją niedawno w szkole, a właściwie na szkolnych błoniach. Młodsza o zaledwie dwa lata puchonka była naprawdę urocza. Po za tym jej pochodzenie mugolskie miało wiele korzyści dla Victora. Mógł wiele się dowiedzieć o ich życiu i jakie mają fajne gadżety. Już sporo wiedział o nich, ale więcej wiedzy nie zaszkodzi. Matko co on bredzi. Wiedza, pffuuu. Paskudna szkoła, wszędzie za nim chodzi.
Zastanawiał się czy zdąży w końcu drzewo Driad, a kapliczka były od siebie kilka minut dobrej drogi.
- Matko moje nogi. - Kiedy doszedł na miejsce to się zmęczył, jak cholera. W końcu spacery w takie upały powinny być zabronione i karane. Przystanął obok drzewa, oczekując spotkania z Everett.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Skąd : Happisburgh, Anglia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 243
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 146
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14778-hope-everett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14806-hope-everett#394268
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14807-mollie-podejrzliwa-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14805-hope-everett#394260




Gracz






PisanieTemat: Re: Drzewo driad   Sro Sie 02 2017, 16:42

Kiedy niedawno poznany Ślizgon zaproponował Hope spotkanie, nie potrafiła ukryć zdziwienia. Obawiała się, że może to kolejny numer Darrasa. Podstawienie swojego kolegi, wyciągnięcie dziewczyny w jakieś odległe miejsce, a później co? Rzucanie okropnie bolesnych zaklęć? Wlewanie w nią trujących eliksirów? Tak, to nawet mogło być dość prawdopodobne. Hope jednak postanowiła zaryzykować, w końcu członek rodziny Dear pomógł jej odzyskać różdżkę, prawda? Nie mógł być taki sam jak Anthony. Dziewczyna miała nadzieję, że jest zupełnie inny niż jej oprawca. Najprawdopodobniej po prostu nie działała w zgodzie z logiką, pewnie przez urzekający uśmiech chłopaka.
Tego dnia Hope wstała jak zwykle wcześnie. Tym razem jednak została w pokoju, nie wychodziła na spacer. Zamiast tego od razu zjadła śniadanie i zaczęła szykować się na spotkanie. Przeczesała rozpuszczone włosy, a później dobre pół godziny wpatrywała się w otwartą szafę. Nie potrafiła znaleźć ubrań pasujących na to spotkanie. Czerwona spódniczka? Nie.. zbyt ostry kolor. Jeasowe szorty - zbyt zwyczajne. Długa suknia – aż za bardzo nadzwyczajna! – Mamrotała pod nosem. W końcu z samego dołu szafy wyciągnęła niezauważoną wcześniej rzecz i od razu pomyślała, że to będzie idealny wybór. Ubrała letnią sukienkę w pastelowych kolorach, założyła pospiesznie trampki i opuściła hotel. Wyszła dość wcześnie, jednak wolała mieć nieco czasu w zanadrzu, biorąc pod uwagę swoje niezbyt szybkie tempo.
W drodze na umówione spotkanie wiele razy zatrzymywała się, podziwiała widoki, na chwilę nawet ściągnęła buty i weszła do wody, by później znów zmierzać kierunku Drzewa Driad. Przechodzenie przez most między wyspami również wymagało dość dużo czasu, biorąc pod uwagę lęk wysokości, który opanował wtedy Hope. Ostrożnie stawiała kroki starając się nie spoglądać w dół, co jednak nie było proste. Gdy w końcu zeszła z mostu odetchnęła z ulgą i przyspieszyła kroku, by zdążyć na umówione spotkanie.
- Hej! – Zawołała z daleka, gdy tylko ujrzała sylwetkę chłopaka. – Długo na mnie czekałeś? – Zapytała. - Droga tutaj była nieco… hm… długa i niebezpieczna. – Powiedziała posyłając mu szeroki uśmiech.
- Ciekawe czy są z nami jakieś nimfy. – Dodała ściszając głos i rozglądając się ciekawe dookoła. Hope uwielbiała miejscowe legendy, tę o Drzewie Driad poznała od razu w pierwszym dniu pobytu w Grecji. Chciała jak najlepiej poznać kulturę Grecji, dlatego z zainteresowaniem poszukiwała intrygujących historii z wyspy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Brighton, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 107
  Liczba postów : 90
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14461-victor-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14462-kolejny-dear-do-kolekcji#383147
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14464-sowa-victora
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14465-victor-o-i-dear#383295




Gracz






PisanieTemat: Re: Drzewo driad   Czw Sie 03 2017, 17:46

W końcu przyszedł ten czas. Normalnie powinien celebrować ten dzień. Nie spóźnił się! Nareszcie! Chyba, że Hope już tu była i sobie poszła. To by było straszne i bardzo prawdopodobne w przypadku Victora. Na szczęście mylił się, ale jeszcze o tym nie wiedział. Rozmyślał tak, dlaczego zaproponował spotkanie Hope? Na pewno chciał ją bliżej poznać. Nie był przecież jakimś wrednym ślizgonem, który pałał nienawiścią do mugolaków, jak jego przyjaciel Darras. Znał go od dziecka, większość czysto krwistych znał od dziecka, a mugoli nie. Dopiero w Hogwarcie miał przyjemność zbliżyć się do uczniów, którzy mieli nie magicznych rodziców. Dla niego mugole byli, jak magia dla mugoli. Ciekawi. Niezwykli. Tacy mugole mieli swoje sporty i posiadali dużo pomysłów, bo czary nie ułatwiały im życia. To naprawdę niezwykłe, jak potrafili sobie dawać radę. Chyba życie bez magii wpływało na ich kreatywność. Zresztą wkurzało go, że na przykład taki telefon komórkowy nie zadziała na terenie szkoły magii. Magia w pewnym sensie ograniczała to co stworzyli mugole. Irytujące.
Dear tak sobie rozmyślał i żałował, że nie założył jakiejś jaśniejszej koszulki. Czarny kolor w taki upał? To zły kolor. Krótkie szorty, a na głowie jak zwykle czapka z daszkiem, który dawał cień, ale tylnej części głowy chłopaka. Zawsze tak nosił te fajne czapki.
Nagle ją dostrzegł. Śliczna, jak zwykle. Ta dziewczyna miała coś w sobie takiego sympatycznego. Nie potrafił ubrać swoich uczuć w słowa, kiedy ją widział. Zresztą bardzo łanie się ubrała.
- Hej! - Pomachał jej z daleka, nim podeszła. - Jeśli chodzi o czekanie to jakaś odmiana... - Zaśmiał się, ale zaraz postanowił wyjaśnić dziewczynie o co chodzi. - Wiesz zazwyczaj to na mnie trzeba czekać. - Faktycznie droga do drzewa Driad nie należała do szybkich i łatwych, ale nie miał pojęcia gdzie mogliby się spotkać. I jak ona ślicznie się uśmiechała...
- Też jestem ciekaw. Myślisz, że nadal gdzieś się tu ukrywają? - Przeniósł wzrok na drzewo, ale ukradkiem zerkał w stronę Everett. - Tak w ogóle to dzięki, że przyszłaś. - Wydusił z siebie trochę zakłopotany. Zazwyczaj wszyscy oceniali ślizgonów po jednym dupku, którego spotkali. Void nie był taki, ale... Ale nie miał łatwo. Musiał kryć się przed rodziną, szczególnie przed rodzicami. Wiedzieli, że lubi mugoli, ale nie że wręcz się z nimi przyjaźni. Dlatego wiele swoich relacji utrzymuje w tajemnicy, zwłaszcza przed ojcem. Zresztą nie raz mu ojciec groził dyscypliną i rygorem w postaci Durmstrangu. A tego by nie przeżył.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Skąd : Happisburgh, Anglia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 243
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 146
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14778-hope-everett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14806-hope-everett#394268
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14807-mollie-podejrzliwa-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14805-hope-everett#394260




Gracz






PisanieTemat: Re: Drzewo driad   Pią Sie 04 2017, 00:27

- Niestety, żadnej jeszcze nie zauważyłam. - Powiedziała Hope wzruszając ramionami. Następnie usiadła na ziemi opierając się plecami o pień drzewa.
- Tak w ogóle to dzięki, że przyszłaś. - Gdy usłyszała te słowa z ust Victora, lekko się zarumieniła. Jak zwykle - nie tylko na twarzy, włosy również nabrały lekko różową barwę.
- Jesteś bardzo miły. - Zauważyła Puchonka uśmiechając się nieśmiało.
Musiała przyznać, że chłopak miał coś w sobie. Może to jego sposób bycia, a może to spojrzenie? Albo po prostu wszystko na raz.
- Czy Ty w ogóle pasujesz do tego Slytherinu? - Wypaliła Hope i dopiero po chwili uświadomiła sobie, że mogło to zabrzmieć nieuprzejmie. - To znaczy... jeśli Cię uraziłam, to przepraszam. - Spojrzała w ziemię ze skruchą. - Chodzi tylko o to, że jesteś zupełnie inny od nich. - Rzekła szczerze, ale pomyślała, że słowo "inny" również może nie zostać odebrane pozytywnie. - Nie inny, że jakiś taki inny, tylko... Po prostu, jakby. No... - Pogubiła się już w swojej wypowiedzi. Z każdym słowem pogrążała się coraz bardziej. Tak przynajmniej myślała. Wzięła głęboki oddech.
- Chciałam powiedzieć, że nie oceniasz ludzi. Nie przekreślasz kogoś, tylko dlatego, że urodził się nie w takiej rodzinie jak powinien. - Mówiąc to spojrzała na niego chcąc zobaczyć jego reakcję. -Mam nadzieję, że to nie zabrzmiało jakoś obraźliwie... - Pomyślała z lękiem. Przecież nie chciała go do siebie zniechęcić, nie miała wcale na myśli nic złego - a wręcz przeciwnie - Ślizgoni według niej odznaczali się jedynie negatywnymi cechami. A teraz poznała chłopaka ze Slytherinu, któremu niejeden Gryfon mógł pozazdrościć otwartości, szczerości i poczucia humoru.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Brighton, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 107
  Liczba postów : 90
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14461-victor-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14462-kolejny-dear-do-kolekcji#383147
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14464-sowa-victora
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14465-victor-o-i-dear#383295




Gracz






PisanieTemat: Re: Drzewo driad   Pią Sie 04 2017, 20:12

Victor odkąd się tu zjawił też nie widział żadnego duszka, które by to drzewo zamieszkiwał. Ale sądził, że to bujda. Znaczy możliwe, że kiedyś tu były i legendy o których ludzie gadali w jakiś sposób się sprawdzały, ale teraz? Chyba, że te driady po prostu się bały ludzi czy coś. Świat się zmieniał, ludzie też... I takie tam.
- Też nie widziałem żadnej. - Westchnął i przysiadł się obok dziewczyny, ale nie za blisko, żeby nie czuła się jakoś niekomfortowo.
Nie uszło mu uwadze, że włosy Everett zmieniły lekko swój odcień na różowy. To było takie fajne i zabawne, jakby na jej wygląd mógł wpłynąć każdy jego gest czy słowo. Takie ukazywanie uczuć swoim ciałem.
- Fajne... Kiedy odkryłaś, że jesteś metamorfomagiem? Sam chciałbym coś takiego umieć. - Posiadanie jakiejkolwiek genetyki na pewno urozmaiciło mu życie i sprawiło, że czułby się jeszcze bardziej wyjątkowy niż jest. Oczywiście nigdy w taki sposób o sobie nie myślał. Nie do końca.
- Też się nad tym zastanawiałem. Chyba nie, ale zrozum tu Tiarę Przydziału. - Nie zaskoczyło go jej pytanie. Za pewne wielu się nad tym zastanawiało co z tym Dear'em nie tak. - Zazwyczaj Dear'owie trafiają do Slytherinu. Chociaż sam nie wiem... Moja siostra bliźniaczka jest w Slytherinie, ale na przykład brat Calum już nie i nie tylko on. - Sam nie wiedział na jakiej zasadzie to działało. Wiele razy zastanawiał się czy tiara się nie pomyliła. - Nic z takich rzeczy. - Zaśmiał się. - Daj spokój, jakbym w ogóle mógł się z takiego powodu obrazić? - Ponownie ten śmiech.
Ta Hope była taka słodka. Jak ona mogła myśleć, że Victor w ogóle jakoś źle zareaguje? Najwidoczniej miała złe wspomnienia ze ślizgonami. Na przykład taki Darras. Fakt, koleś nienawidził szlam. Dear nie pojmował za bardzo tej nienawiści. Właściwie w ogóle jej nie pojmował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Skąd : Happisburgh, Anglia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 243
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 146
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14778-hope-everett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14806-hope-everett#394268
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14807-mollie-podejrzliwa-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14805-hope-everett#394260




Gracz






PisanieTemat: Re: Drzewo driad   Nie Sie 06 2017, 01:49

Na szczęście Victor nie zrozumiał źle jej słów. Dzięki temu od razu poczuła się przy nim swobodnie, choć nadal nieco stresowała się tym, że w oczach chłopaka może nie wypaść dobrze na spotkaniu, a to przekreśli ich dalszą znajomość.
- Odkryłam to... - Próbowała sobie przypomnieć pierwsze oznaki zdolności metamorfomagicznych, jednak na próżno. - Wiesz, od zawsze taka byłam. Odkąd pamiętam, nawet nie wiem kiedy to zauważyłam pierwszy raz. - Powiedziała szczerze.
- Hm, niestety nie da się tego nauczyć. Ale może chciałbyś się uczyć sztuki animagii? Moja siostra też się tym interesuje. Chyba właśnie przez moje umiejętności. - W istocie, to była prawda. Pomimo tego, że Hope nigdy nie czuła się lepsza od swojej bliźniaczki, ta wydawała się być nieco zazdrosna i niedoceniona ze względu na brak wrodzonych zdolności. - Choć ja wcale nie uważam innych za gorszych od siebie. Po prostu.. każdy ma do czegoś talent, prawda? - Uśmiechnęła się nieśmiało do Victora.
- Tak czy inaczej, jeśli chcesz to możesz ją o wszystko zapytać. Powie ci u kogo się uczy i jak wyglądają zajęcia i różne takie... - W tym momencie zatrzymała się i powoli podniosła wzrok, aby spojrzeć chłopakowi prosto w oczy. Dlaczego w sumie na pierwszym spotkaniu z nowo poznanym mężczyzną opowiadała o swojej siostrze i reklamowała spotkanie z nią? Właśnie się nad tym zastanawiała. Rozmawianie z mężczyzną w cztery oczy okazało się dla niej dość problematyczne, zapewne dlatego, że niezbyt często bywała na takich spotkaniach, inaczej zwanych randkami?
Postanowiła przerwać ciszę, przerywaną jedynie śpiewem ptaków, i dowiedzieć się czegoś na temat Victora.
- Masz w ogóle jakieś zwierzątko? - Przeskoki myślowe nie były u Hope niczym dziwnym, zdarzały jej się bardzo często. Można powiedzieć, że bardzo zwinnie lawirowała między tematami, choć nie każdy rozmówca potrafił za tym nadążyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28689
  Liczba postów : 33139
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Drzewo driad   Pon Sie 28 2017, 16:03

@Caroline Carrier mogła się pochwalić niezłymi umiejętnościami, jeśli chodzi o eliksiry. Szukała odpowiedniego miejsca, gdzie miałaby chwilę ciszy i spokoju. Wiadomo, w kwestii warzenia wywarów zawsze trzeba było wykazywać się ostrożnością - co raz w Proroku pisano o tym, że ktoś został wysadzony w powietrze właśnie przy pracy z kociołkiem. Drzewo driad okazało się dobrym pomysłem - rozłożyła się ze składnikami, kociołkiem i chochelką.
@Isabelle Davies po obiedzie szła właśnie w tamtą stronę i mogła dostrzec pracę Ślizgonki. Tylko co ona takiego warzyła? Może warto sprawdzić, a nawet pomóc (zabawne, że panienka Davies miała ostatnio tyle okazji do pomagania innym...), bo z kociołka wystrzeliła gorąca para i zapewne odrobinę poparzyła rękę Caroline. Może rozproszyła się tym, że dostrzegła nieznajomą Krukonkę? W każdym razie, jeśli chodzi o eliksiry - co dwie głowy to nie jedna!

Info:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : V
Wiek : 15
Skąd : Londyn, UK
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 86
  Liczba postów : 57
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14891-isabelle-davies
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14895-dziwne-i-te-mniej-dziwne-znajomosci-izzy#396685
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14894-zwyczajne-listy-izzy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14893-isabelle-davies#396681




Gracz






PisanieTemat: Re: Drzewo driad   Pon Sie 28 2017, 20:53

Na obiad zjadła oryginalną sałatkę grecką z pomidorami, ogórkami, czerwoną cebulą i czarnymi oliwkami, z oliwą i oregano. Nie miała w zwyczaju, żeby się opychać, dlatego horiatiki zwyczajnie wystarczyła do zapełnienia żołądka. Posiłek miała z głowy. Po jedzeniu należało udać się na mały spacer, aby mózg lepiej pracował. Chciała zapełnić go jakąś ciekawą wiedzą na temat greckiej kultury. Udało jej się dostać książkę na ten temat, a każda lektura była dla niej na wagę złota.
Miała już wracać, kiedy powoli zbliżała się do drzewa Driad i zauważyła coś ciekawego, a może raczej kogoś. @Caroline Carrier przygotowywała jakąś miksturę. Może nie powinna się wtrącać, ale kiedy dziewczyna się poparzyła Davies uświadomiła sobie zabawny fakt, dotyczący jej osoby. Gdzie by się nie pojawiła trafiała na kogoś w potrzebie. To wcale nie było fajne, a raczej irytujące. Nie była przecież matką Teresą.
- Fringere. - Wyjęła różdżkę i jakby nigdy nic wtrąciła się do zajęcia ślizgonki. Zwykła pomoc. W końcu dziewczyna się poparzyła.
Niestety te anomalie magiczne były denerwujące, co.... przyniosło odwrotny skutek. Zamiast schłodzić i złagodzić ból, Belle tylko pogorszyła sprawę. Niezły początek na zaczęcie znajomości.
- Fringere. - Ponownie wypowiedziała zaklęcie nad zwyczaj spokojnie, obserwując wcześniejsze skutki magii. Tym razem zaklęcie zadziałało. - Wybacz. Tak to jest jak się chce pomóc. - Wzruszyła ramionami, jakby dając do zrozumienia siła wyższa - nie jej wina.

Kostki: 3 -> 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Nowy Jork
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1070
  Liczba postów : 244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12210-caroline-carrier
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12220-caroline#326545
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12221-sowa-caroline#326546
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12222-caroline-carrier#326548




Gracz






PisanieTemat: Re: Drzewo driad   Pon Sie 28 2017, 21:23

Caroline dzisiaj nie jadła obiadu, przed poszła pobiegać i potem jakoś nie miała na to ochoty. Wiedziała, że tej nocy nie będzie mogła spać więc postanowiła poświęcić wieczór i być może całą noc na uważenie trochę eliksiru słodkiego snu. Zawsze miała problemy ze snem i stosowała naprawdę przeróżne metody ale zawsze jej się pogarszało na kilka pierwszych dni po zmianie miejsca zamieszkania. Kiedy już skompletowała wszystkie składniki zabrała się za szukanie zacisznego miejsca. Przy eliksirach potrzebny był spokój, a Caroline w tej dziedzinie to rasowa perfekcjonistka. Wybrała miejsce silnego oddziaływania sił natury. Czuła, że to przyniesie jej powodzenie w dzisiejszej pracy. Kto wie, może jak wystarczy czasu to uważy też trochę Nopuerun. Póki co nie był jej potrzebny ale kto wie... tak czy inaczej póki co postanowiła skupić się na swoim słodkim śnie. Rozłożyła się z całym swoim kramem, odpaliła kociołek i zaczęła pracę. I wszystko szło jak z płatka kiedy to usłyszała dźwięk łamiących się gałązek i szybko odwróciła głowę. Nie miała tu nic do ukrycia ale takie już jej mechanizmy obronne, że miała się na baczności. Niestety w momencie nieuwagi coś złego zadziało się w kociołku i jej ręka została dotkliwie poparzona, a Caro zaczęła wyć z bólu i przeklinać na cały świat dookoła. Wnet podbiegła do niej dziewczyna, chyba z intencją pomocy więc rudowłosa uśmiechnęła się poprzez swój grymas bólu i pozwoliła jej działać.
-Boooże! - zawyła z bólu kiedy Fringere przyniosło kompletnie odwrotny skutek. -Zatłukę ciebie, twoją rodzinę I NAWET TWOJĄ SOWĘ SUKO... - wysyczała w bólu, niewiele myśląc. Może dziewczyna wcale nie chciała pomóc?
W końcu jednak jej ból został uśmierzony, a rudowłosa odetchnęła z wielką ulgą i w sumie teraz to było jej nawet trochę głupio.
-Sorki... nie kontroluje się tego, co mówi się w gniewie. I dzięki wielkie - ukłoniła się z lekkim uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : V
Wiek : 15
Skąd : Londyn, UK
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 86
  Liczba postów : 57
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14891-isabelle-davies
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14895-dziwne-i-te-mniej-dziwne-znajomosci-izzy#396685
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14894-zwyczajne-listy-izzy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14893-isabelle-davies#396681




Gracz






PisanieTemat: Re: Drzewo driad   Wto Sie 29 2017, 19:26

Belle również nie mogła spać, ale przez pierwsze dni. Dalekie wyjazdy źle na nią wpływały. Po prostu ciężko dostosowywała się do nowych warunków, klimatu, chociaż nie można tu mówić o jakiejś tragedii. Trudniejszy okres miała za sobą. Trochę szkoda, że dopiero niedawno odnalazła się w greckim klimacie. Zaczęła więcej przebywać na powietrzu. Wcześniej nie wychodziła z Hostel Gates, jakby była jakąś paranoiczką. Teraz tego żałowała, a wakacje dobiegały ku końcowi. Miał jeszcze trochę czasu, aby wykorzystać greckie wakacje. Dlatego częściej wychodziła na przechadzki, zazwyczaj po jedzeniu. Tak też zrobiła tym razem. Spacerując dotarła aż do drzewa driad. Słyszała o nich różne legendy, chyba nawet coś przeczytała. Oczywiście myślała racjonalnie i nie za bardzo brała na poważnie wszystkie historie na temat tego drzewa, a właściwie zabytku natury.
Nie spodziewała się za bardzo tutaj nikogo spotkać, zwłaszcza dziewczyny sporo starszej od niej, która przyrządzała jakąś miksturę. Nie żeby Isabelle była fanką eliksirów, aczkolwiek ciekawość wręcz wymuszała na niej sprawdzenia o co biega. Najwidoczniej znalazła się w odpowiedniej chwili. Miała możliwość pomóc panience Carrier. Pierwsze rzucenie zaklęcia Fringere nie wyszło. Davies należała do jednych z tych lepszych, jeśli chodzi o zaklęcia, więc uznała, że to wina tych anomalii magicznych. Za nic w świecie nie przypisałaby sobie winy. Musiałaby wtedy z wątpić swoje umiejętności. W żadnym wypadku nie dopuściłaby się tego.
Nic dziwnego, że dziewczyna tak zareagowała, kiedy zaklęcie przyniosło odwrotny skutek do zamierzonego. Belle obserwowała ją ze spokojem. Rzuciła ponownie zaklęcie i obserwowała efekty. Tym razem się udało. Nadal nic nie mówiła, dopóki dziewczyna nie powiedziała co ma do powiedzenia.
- Nie mam sowy, po za tym miałabyś dużo pracy przy wykończeniu mojej rodziny. Jest liczna. - Odparła, jakby nigdy nic i uśmiechnęła się. Musi chyba dać sobie spokój z pomaganiem innym. To takie męczące.
- Co tam robisz? - Zagadnęła, dając upust swojej ciekawości. Nie musiała wiedzieć, ale skoro już tak przy okazji się wprosiła. Zawsze mogła pomóc, a może lepiej nie? Ewentualnie może czegoś nowego się nauczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Nowy Jork
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1070
  Liczba postów : 244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12210-caroline-carrier
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12220-caroline#326545
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12221-sowa-caroline#326546
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12222-caroline-carrier#326548




Gracz






PisanieTemat: Re: Drzewo driad   Sro Wrz 06 2017, 19:26

Na nią po prostu źle wpływała myśl o powrocie do Hogwartu. Powinna cieszyć się ostatnimi dniami wakacji i wyjazdu ale nie mogła wyrzucić z głowy tego, jak bardzo ostatnim razem nienawidziła tego miejsca. Z drugiej strony była pełna nadziei, że tym razem będzie inaczej. W końcu u jej boku nie było już Cyrusa, który zgarniał popularność za wszystkich przyjezdnych... może to on ją ciągle wstrzymywał? Poza tym nie było już wielu innych znajomych i zamkniętego towarzystwa z Salem. Tym razem chciała czy nie - musiała wyjść do ludzi.
W każdym razie nie zamierzała spotykać ludzi tu i teraz, przez ostatnie kilka dni miała nadzieję na święty spokój. A tu co? Przypałętała się jakaś ciekawska i jeszcze ją poparzyła. Na jej szczęście Caro musiała mieć dobry dzień skoro tylko ją zwyzywała, a nie zaatakowała.
-Myślę, że jakoś dałabym radę - zaśmiała się i przeczesała ręką swoje rude włosy. Akurat była na etapie gdzie nic nie dorzucała tylko musiała czekać aż obecne składniki się ze sobą połączą także mogła chwilę pogawędzić.
-Umm... eliksir nasenny. I jak przodkowie pozwolą to mam w planach jeszcze kilka. Generalnie nic zabójczego ani śmiesznego więc nic ciekawego. Rzeczy typowo użytkowe - wzruszyła ramionami. Przewidziała, że pewnie w ciągu roku szkolnego nie będzie miała czasu uwarzyć części potrzebnych eliksirów więc lepiej zrobić to teraz na zapas.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : V
Wiek : 15
Skąd : Londyn, UK
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 86
  Liczba postów : 57
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14891-isabelle-davies
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14895-dziwne-i-te-mniej-dziwne-znajomosci-izzy#396685
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14894-zwyczajne-listy-izzy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14893-isabelle-davies#396681




Gracz






PisanieTemat: Re: Drzewo driad   Nie Wrz 10 2017, 15:07

Ten konflikt jestestwa. Społeczeństwo. Czemu musieliśmy wychodzić do ludzi? Czasami lepiej by było, gdyby rozpłynęli się w mroku. Potrzeba więzi z drugim człowiekiem dobijała, ale już tacy byliśmy. Podobieństwa, które mieliśmy w kodzie genetycznym są nie do zdarcia. I po co to nam?
Wakacje dobiegały ku końcowi. Trochę szkoda, ale czas to czas. Nie dało się w żaden sposób zatrzymać, a Izzy nawet się cieszyła, że to już koniec tego wszystkiego. Rok szkolny, kolejny rozdział w życiu i wyzwania, z którymi musieliśmy się zmierzyć.
Obserwowała Caro i zerkała co i jakiś czas na kociołek. Tylko pozazdrościć jej takich rudych włosów (nie uszły Belle uwadze).
- Nie wątpię. - Odparła bez żadnych złośliwości, jak zwykle nie mogła się powstrzymać. Czasami nie ogarniała, kiedy taktownie jest coś powiedzieć, a kiedy nie. - Praktycznie. - Skomentowała wypowiedź ślizgonki. Może Davies też powinna coś uwarzyć za nim zacznie się szkoła?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Drzewo driad

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Rozłożyste drzewo nad jeziorem
» Drzewo Zapomnienia
» Drzewo życzeń
» Hamaki na drzewach
» Wierzba Bijąca

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
reszta świata
 :: 
Grecja
 :: 
Wyspa Agrios
-