IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Wodospad najad

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Hamilton, Kanada
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 2567
Dodatkowo : szukający, kapitan, prefekt fabularny
  Liczba postów : 754
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6697-deven-quayle#189490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6699-relacje-indianskie-i-te-zupelnie-nie#189531
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6700-pocztowki-z-innej-epoki#189533
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7227-deven-quayle




Gracz






PisanieTemat: Wodospad najad   Pon 3 Lip - 14:03


Wodospad najad


Według jednego z miejscowych podań, nieco poniżej wzgórza, na którym wzniesiono świątynię Artemidy, znajduje się wodospad najad. Niektórzy twierdzą, że w niektóre księżycowe noce można zobaczyć tu prześliczne wodne nimfy, śpiewające i pluszczące się w wodzie. Inni upierają się, że jedyne, co można tu spotkać, to dusze topielców, których najady uwiodły i wciągnęły do swojej podwodnej siedziby. Przestrzegają turystów przed kąpielami w tej płytkiej sadzawce, ale wiadomo, cudzoziemcy nie zawsze ich słuchają...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 7
  Liczba postów : 142
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14744-dante-a-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14751-boska-komedia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14750-sowia-poczta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14749-dorien-a-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Wodospad najad   Czw 20 Lip - 2:07

Dante był już w tylu miejscach w Grecji, w przeciągu kilku dni, że aż powoli przestawało mu się chcieć eksplorować te nowe zabytki i piękne akty natury, jaka ona potrafi być piękna i coś w tym stylu. Tego dnia zapewne nie zdecydował się na wyjściem gdyby nie intuicja, że tym razem, spacerek o wyspie może skończyć się ciekawiej. Po szlabanie jego zachowanie oczywiście się nie zmieniło - a jakże, nawet się zaostrzyło, teraz jeszcze częściej pije i gdy spotyka jakiegoś nauczyciela, mile z nim rozmawia, z ironią w głosie, a jak inaczej.
Dear wybrał się tym razem nad jakiś wodospad, ciepło rekomendowany przez miejscowych. Niektórzy z nich jednak zdarzali się tacy, co rzucali zakazami, ostrzeżeniami, że czegoś nie wolno - i tak dobrze, że się dogadali po angielsku. Nie wszędzie ten język jest tak piętnowany i uważany za pewnego rodzaju priorytet, jeśli chce się na przykład wyjeżdżać.
Ale żadnymi zakazami oczywiście Gryfon się nie przejął i tym razem, chciał sobie jakoś umilić ten spacer, odróżnić go od innych, dlatego wstał dopiero po północy, bezszelestnie wyszedł z pokoju, nie budząc nikogo. Korzystając z tego, że mieszkał na parterze, udało mu się zwinnie zapobiec przemieszczaniu się na palcach po całym hostelu. Tym lepiej.
Po drodze wypalił z dwa papierosy, a gdy już zbliżał się do opisywanego miejsca, wyciągnął z torby alkohol i pociągnął jednego, większego łyka. Dante tłumaczył to sobie, że to tylko na pobudzenie, tak odrzucał od siebie fakt, że zaczyna być jebanym alkoholikiem, palaczem i ćpunem. Cóż, to szalonych świat należy. Lecz czyżby Dante w takim myśleniu był szalony? Bo kim był szaleniec? Była to osoba w mniejszości społeczeństwa, która się wyraźnie wyróżnia od reszty. A przecież niczym nowym nie było to, że nastolatkowie robią to, co Dante. Nieraz w wyrazie buntu, za każdym razem inne wytłumaczenie.
Wracając, gdy Dante już znalazł się przy wodospadzie, szybko zaczarował sobie stopy (gdyż przed wejściem do wody, ściągnął buty) i dzięki prostemu zaklęciu, mógł chodzić po wodzie niczym ktośtam z mugolskich bajeczek dla dzieci. Wszedł pod spływającą energicznie wodę, napawając się zimnymi kropelkami wody, które go nieziemsko orzeźwiały. Czuł się wspaniale i nie miał pojęcia, co mogło mu zniszczyć ten nastrój.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 18
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 123
  Liczba postów : 52
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14771-calliope-idalya-mercouri#393737
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14774-calli-co-jej-sie-sufit-na-glowe-wali#393795
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14772-calliope-i-mercouri#393793




Gracz






PisanieTemat: Re: Wodospad najad   Czw 20 Lip - 2:30

Ostatnimi czasy miała wielkie problemy ze snem. Być może przez temperatury, które panowały w Grecji, ale kiedy nawet zasnęła to, jedyne co uzyskiwała to sen niczym u królika. Potrafiła przez całą noc przewracać się z boku na bok, w nadziei, że może w innej pozycji Morfeusz zabierze ją do swojej krainy. Pomijając to, że strasznie przeszkadzało jej sapanie i chrapanie jej współlokatorek. Może to nerwica natręctw albo zwykła upierdliwość, która dręczyła Calliope, jednak w takich warunkach nie mogła spać.
Wtedy pojawił się pomysł nocnych spacerów. W takich warunkach przynajmniej mogła być sam, łazić gdzie chce, robić co chce i być kompletnie wolną. Jedyne czego musiała sie w chwilach samotności słuchać, był głos Brendy, który nieustająco pierdolił jej do ucha. Czasem miała ochotę przebić różdżką bębenki albo zrobić sobie inną mniej czy bardziej bolesną krzywdę, tylko by wreszcie uciszyć ten pierdolony głos.
Dzisiejszej nocy Brenda postanowiła się nie ujawniać, może na początku paplała coś o tym, że jest nieodpowiedzialną kretynką, że łazi tak sama, ale gdy zauważyła, że brunetka jej nie posłuchała, przymknęła się. Chyba sama Calliope dała sobie na dzisiaj chociaż trochę luzu.
Podążała powoli i właściwie nigdzie się nie śpieszyła, wokół panowała niezmącona cisza co chwilę przerywaną przez odgłosy nocnych stworzeni, które przemykały przed odgłosami, które wydawała w czasie chodzenia. Wiaterek delikatnie głaskał jej zmęczoną twarz, a ona wreszcie była w stanie, chociaż na chwilę rozluźnić na co dzień spięte mięśnie.
Nie wiedzieć czemu od paru miesięcy w Calliope rosła chęć zostania najlepszą. Chciała idealnie wyglądać, idealnie pachnieć, idealnie się poruszać, a dla tak nieidealnej dziewczyny, jaką była, mogło to po czasie stać się wyjątkowo męczące.
Kiedy dotarła na miejsce, westchnęła delikatnie. Wodospad w dzień był piękny, jednak to w noc sprawiała, że woda nabierała wyjątkowego blasku.
Na początku nie zauważyła nawet osoby, który stała dokładnie w miejscu, w którym wodospad uderzał o taflę wody. Sylwetka była odwrócona tyłem i zdawała się jej lekko rozmazywać. Nie mogła ocenić czy była to kobieta, a może mężczyzna. Prowadzona obawami o własne życie ujęła różdżkę w dłoń, jednak nie rzuciła żadnego zaklęcia. Zrobiła to tylko wyłącznie dla swojego bezpieczeństwa.
- Widzę, że nie tylko ja wybrałam nocną porę na spacery - rzekła wystarczająco głośno, by postać ją usłyszała. Przymrużyła nawet oczy po to, by zobaczyć kim jest i czy był chociaż gryfonem, jednak dalej nie miała żadnego pomysłu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 7
  Liczba postów : 142
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14744-dante-a-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14751-boska-komedia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14750-sowia-poczta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14749-dorien-a-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Wodospad najad   Czw 20 Lip - 3:10

Lekko wzdrygnął się, słysząc donośny, kobiecy głos... i dość dobrze znajomy. Chwilami nie mógł skojarzyć sobie tego głosu z żadną osobą z przeszłości, aż nagle wpadł na to, sam do końca nie rozumiejąc czemu dopiero po kilku sekundach. Calliope.
Z Gryfonką jego relacje zawsze były zażyłe, przyjacielskie. Wspólnie robili wypady do Hogsmeade, wspólnie łazili po korytarzu i zaczepiali prefektów, uciekając po chwili. Patrząc na nią z oddali, wciąż pod osłoną cienia, padającego z wodospadu, przypomniał sobie ich wszystkie spotkania, rozmowy, bójki i przekomarzania się. Aż się łezka w oku kręci, prawda? No niezbyt.
Dlaczego? Może dlatego, że Dante był doskonale świadomy tego, że zniknął na rok bez żadnego słowa, bez żadnego pożegnania. Ale cóż mógł zrobić, chłopak nienawidził pożegnań. Bo tu jeszcze coś się powie, tu jeszcze się coś wspomnie i już się jest spóźnionym. A Gryfon tego po prostu nienawidził.
Tak pół minuty minęło, zanim Dante skończył rozmyślać i zrobił pierwszy krok po wodzie w kierunku Calli. Westchnął głośno i postanowił zachowywać się tak jak zawsze, zawsze była nikła nadzieja, że dziewczyna nawet zła na niego nie jest.
Zbliżając się, lecz wciąż będąc nierozpoznanym, Dante uśmiechnął się bardziej do siebie i powiedział równie głośno, co dziewczyna wcześniej:
- Po co ci ta różdżka, Królowo Piękności? - Zapytał sarkastycznie. "Królową Piękności" nazywał ją zawsze, kiedy chciał ją jakoś pobudzić, zirytować, a w tym przypadku - żeby od razu wiedziała z kim ma do czynienia. Dante nie robił sobie żadnej nadziei na żadną wersję - będzie jak będzie, wtedy może będą myśleć nad czymś.
Powoli dochodził do dziewczyny, kiedy nawet instynktownie jego ręka sięgnęła po różdżkę. Po co? Dlaczego? Chyba dlatego, że Calliope trzymała własną. Z tym Dante czułby się bezpieczniej, obojętnie z kim akurat się widzi.
Zaklęcie przestało działać, kiedy chłopak stanął na kamieniach, z dwa i pół metra od Gryfonki. Ubrany był w cienką bluzę z kapturem i o dziwo nie było mu gorąco. Teraz ściągnął kaptur i popatrzył na nią z lekkim, ironicznym, charakterystycznym dla niego uśmieszkiem.
- Przyszłaś polować na obiad, pani? - Zapytał z jak najbardziej wyniosłym tonem, jakim mógł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 18
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 123
  Liczba postów : 52
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14771-calliope-idalya-mercouri#393737
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14774-calli-co-jej-sie-sufit-na-glowe-wali#393795
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14772-calliope-i-mercouri#393793




Gracz






PisanieTemat: Re: Wodospad najad   Pią 21 Lip - 2:05

Kiedy dotarło do niej kim jest ktoś, kto wlazł do wody, całkowicie nie zważając na zakazy, trochę ją zamurowało. Wiedziała, że wrócił i pojawił się po równym roku na wakacjach organizowanych przez szkołę. Liczyła się z tym, że prędzej czy później będzie musiało dość pomiędzy nimi do konfrontacji, ale nie spodziewała, że zdarzy się to tak nagle i niespodziewanie. Parę razy nawet robiła podchody i chciała się z nim umówić, jednak prawie za każdym razem tchórzyła. Bardzo nie po gryfońsku.
Planowała ich spotkanie, a w głowie miała prosto rozrysowany plan, który chciała zastosować w czasie ich wspólnej rozmowy. W tym momencie nie była jednak w stanie myśleć logicznie. Od razu schowała różdżkę do tylnej kieszeni swoich jeansowych szortów. Może i miała ochotę go poturbować, jednak nie myślała o śmierci albo postradaniu zmysłów, a jedyne klątwy, o jakich była w stanie w tym momencie myśleć, były tymi czarnomagicznymi. Nagle poczuła, jak robi jej się bardzo gorąco. Czuła, jak dosłownie zagotowuje się, a na jej policzkach wykwitają ciemnoczerwone rumieńce gniewu. Zmarszczyła brwi i przymknęła oczy, po czym zrobiła dwa głębokie oddechy, w nadziei, że chociaż trochę się uspokoi. Chciała, żeby odczuł to, co ona, kiedy nie pojawił się na stacji King Cross, ani w pociągu, ani w Hogwartcie. Chciała, by wiedział, jak się o tego barana martwiła, kiedy przepadł właściwie bez wieści, a ona nie wiedziała, gdzie go szukać. Kiedy zapłakiwała oczy, bo przez cały rok nie dał znaku życia.
Dwa krótkie zdania, które wypowiedział, zadziałały na nią jak płachta na byka, jednak ciągle milczała. Jedyną „osobą”, która nieustająco paplała była Brenda, której wiązanka nie dotyczyła jednak Dante. O nie, ten przeklęty głos postanowił, rozpocząć tyradę o tym, jak bardzo żałosna jest Calliope. Berta nie patyczkowała się z nią i ciągle powtarzała, że nie zasługuje na przyjaźń — głupie koleżeństwo, a co dopiero na miłość. Niespodziewanie Calli zrobiła ruch do przodu, żeby stanąć jeszcze bliżej niego. W ułamku sekundy mocno zacisnęła pięść i wymierzyła swojemu przyjacielowi sprawiedliwość. W bardzo mugolski i niedziewczęcy sposób. Z całej siły przywaliła mu w nos. Jedyne co było słychać to dość głośny i nieprzyjemny odgłos łamania kości. W jednej chwili poczuła się tak, jakby ktoś wylał na nią wiadro zimnej wody. Zakryła usta dłońmi i zdziwiona odsunęła się od niego.
- Przepraszam, przepraszam, przepraszam — zaczęła powtarzać jak mantrę, wyjątkowo cichym i łamiącym się głosem. Nie chciała zareagować aż tak wybuchowo i właściwie nie spodziewała się tego po sobie. Takie zachowanie było całkowicie nie w jej stylu. - Daj, naprawię — powiedziała już pewniej, gdy w małym stopniu otrząsnęła się z szoku. Mając na uwadze jego wybuchowy charakter, zbliżyła się do niego bardzo powoli.
Spodziewała się wszystkiego, klątwy, opierdolu, milczenia i  nie miała zamiaru protestować. Nie miała prawa do tego by podnieść na niego ręki i rozbić nos chłopaka w tak nieprzyjemny sposób. - Trzeba było sobie nie robić żartów z gryfa, który nie może spać w nocy - dodała na koniec, jakby w formie żartu i uśmiechnęła się wyjątkowo cierpko.


/jutro poprawię jakieś błędy, jak są xD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 7
  Liczba postów : 142
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14744-dante-a-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14751-boska-komedia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14750-sowia-poczta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14749-dorien-a-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Wodospad najad   Pią 21 Lip - 13:06

Dante, wpatrując się w nią, doskonale zauważał jej reakcję i też mógł się jakoś przygotowywać do tego, co się zaraz stanie. Wpatrywał się tak z góry na tego maluszka, poprawiając sygnet na palcu. Uśmiechał się do niej prowokująco, z jednej strony chciał, żeby się wyżyła, a z drugiej nie był do końca pewien do czego Gryfonka jest zdolna.
Przyglądał się jej czerwonym od złości policzkom i skwitował to tylko pytaniem:
- Tylko nie wybuchnij od tej miłości Calliope. - Przeczesał dłonią swoje włosy, aby po chwili dostać mocnego sierpowego, prosto w nos.
Poczuł ból, jakiego dawno nie czuł, słyszał dokładnie chrzęst łamanych kości, a potem poczuł krew wylewającą się strumykiem z nosa.
- Kurwa! - Krzyknął, łapiąc się za nos i odwróciwszy się od dziewczyny, drugą ręką zaczął szukać różdżki w spodniach. Nie słyszał jej przeprosin, nie słyszał niczego, gdyż wyłączył mózg na wszelkie dźwięki z zewnątrz, po prostu teraz stały się nieważne.
Gdy znalazł różdżkę, wycelować w nos i niewerbalnie najpierw rzucił Haemorrhagia iturus. Zaklęcie niby łatwe, ale żeby wymówić całą formułę, trzeba mieć naprawdę wprawę. Zaklęcie skutecznie przerwało krwotok, teraz Dante postanowił jakoś nastawić tą kość. Na szczęście, pamiętał formułki tych zaklęć, coś się zapamiętało z tych zajęć.
- Focus - rzekł, w duchu wiedząc, że to będzie bolesne. I było, nastawianie kości nie jest zbyt przyjemną sprawą. No i gdy jeszcze krwotok wraca, to tym bardziej nie jest przyjemne.
Dante całkowicie zapomniał o swoim towarzystwie, sam zaś co chwile mówić sam do siebie głośnym tonem "Kurwa, kurwa, ja pierdole..." - tych przekleństw było dużo i trudno byłoby je wszystkie zliczyć.
Znów rzucił zaklęcia na zatamowanie krwi, no i teraz westchnął głośno, przed rzuceniem ostatniego zaklęcia.
- Episkey - coś strzyknęło, pryknęło i w ogóle trudno byłoby to opisać, lecz nos był już cały. Dopiero teraz ziewnął, przemył sobie nos i dłonie od zaschniętej krwi, po czym w czasie, kiedy Calli mówiła o nie robieniu sobie żartów z niej, wyciągnął dyskretnie różdżkę, by zaraz wycelować nią w dziewczynę i rzucić w nią to same zaklęcie co w Scorpiusa niedawno.
Everte Statum - pomyślał i skierował dziewczynę tak, żeby wpadła do wody. Patrzył jak magicznie uniosła się do góry, by zaraz spaść z dużym "chluup" do wody. Wtedy Dante znów się uśmiechnął i zaczekał aż ta się wynurzy z wody i wróci do niego.
Kiedy tak się stało, rzekł już spokojnym tonem:
- No, żałuje, że nie zniknąłem na dłużej. Przynajmniej bym cię nie widział tak szybko maluszku. - Oczywiście, że teraz żartował i chyba dłużej na większą miarę by nie wytrzymał. Tęsknił za tą małpą, ale nie przyzna się do tego oficjalnie. Dziewczyna powinna to wiedzieć i tyle wystarczało.
Może to było nieładnie z jego strony, że tak nagle zniknął, a tym bardziej, że nie dał żadnego znaku życia, ale właśnie życie go wtedy znudziło i potrzebował ucieczki. A gdyby tak żegnał się z każdym, to by chyba nigdy nie wyjechał.
Teraz myśląc o tym co się stało, Dante musiał przyznać, że jeszcze rok temu dziewczyna nie miała tak... dobrze wypracowanych ciosów.
- Co tu się stało, że tak dobrze uderzasz z sierpowego, Calliope? Masz prywatnego nauczyciela, czy może wyżywałaś się na pierwszoklasistach i w końcu wypracowałaś sobie wprawę?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 18
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 123
  Liczba postów : 52
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14771-calliope-idalya-mercouri#393737
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14774-calli-co-jej-sie-sufit-na-glowe-wali#393795
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14772-calliope-i-mercouri#393793




Gracz






PisanieTemat: Re: Wodospad najad   Pią 21 Lip - 14:42

W spokoju obserwowała, jak rzuca na siebie zaklęcia. Wydawał się wkurzony, ale nie wściekły. Totalne zdziwienie u Calliope wywołał, kiedy wrzucił ja do wody. Nie miała czasu na krzyk, bo jak szybko uniósł ją w powietrze, tak szybko wrzucił. Nawet się nie gniewała, nie było sensu.
- Niestety Dante, ale nie będzie pokazów Miss Mokrego Podkoszulka. - powiedziała, już stojąc obok chłopaka, wyjęła z kieszeni różdżkę i skierowała na siebie — Silverto — I już była sucha. Jakoś nie miała ochoty świecić przed nim ciałem, a już szczególnie po tym ciosie. Pierwsza złość przeszła, jednak nic nie zmieniało faktu, że dalej była na niego nadąsana. Tak się nie robi, nawet jeśli jest się ryzykantem i partaczem i nie przejmuje się uczuciami innych.
Skrzyżowała więc ręce przed sobą i siadła na brzegu. Zdjęła z stóp skórzane sandałki, wolała nie ryzykować zanurzeniem ich w wodzie, w końcu były całkowicie mugolskie, a ona nie rzuciła na nich żadnych zaklęć i zamoczyła stopy w wodzie. Spojrzała na niego wyczekująco, bo liczyła na to, że jednak nie będzie tak nad nią stał, jak jakiś kat albo inny nieprzyjemny typ. Liczyła na to, że się przed nią otworzy i nie będzie jej tu kłamał. Chciała usłyszeć, co też mu do głowy palnęło, że ot, tak sobie wyjechał.
- Ćwiczyłam specjalnie na nasze kolejne spotkanie — uśmiechnęła się sarkastycznie i zaraz dodała — Może lepiej ciesz się, że widzisz mnie tak szybko, bo inaczej nie skończyłoby się tylko na złamanym nosie. - prawie położyła się na tym brzegu, oparła ciało na łokciach i zwróciła głowę w stronę wody. Nie chciała patrzeć na niego, nie miała na tyle odwagi.
- Powiesz gdzie byłeś? Czy to jakaś tajemnicza tajemnica najwyższej wagi, której nie jestem godna poznać — Starała się mieć otwarty umysł i nie krzyczeć, chociaż wiele przekleństw cisnęło się na usta.
Dziewczyna z wiekiem nauczyła się pewnej bardzo przydatnej umiejętności, jaką było ukrywanie prawdziwych uczuć przed innymi. Gdyby ktoś ich teraz spotkał i nie widział wcześniejszej akcji, to nie skapnąłby się, że jest na niego wściekła. Uśmiechała się szyderczo, ale już tak miała w zwyczaju, żeby uśmiechać się w tak paskudny sposób.
- Liczę na szczere odpowiedzi, nawet jeśli miałoby to oznaczać, że masz gdzieś w świecie żonę, która czeka na Ciebie z obiadkiem albo dokonałeś morderstwa. - Bardziej spodziewałaby się po nim zabójstwa niż żony, jednak różne przypadki chodziły po ludziach. Może się zakochał i myślał o założeniu rodziny, a może po prostu jeździł bez żadnych konsekwencji po świecie i nie myślał o Anglii.
Po części zazdrościła mu tego, że wyrwał się stąd. Ona, mogła liczyć tylko na wyjazd do Grecji i to pod opieką. Wiedziała, że w innym przypadku ojciec miałby opory i by jej ot, tak nie puścił, zresztą nie miałaby wtedy możliwości ćwiczenia i latania na miotle, a tego by psychicznie nie wytrzymała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 7
  Liczba postów : 142
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14744-dante-a-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14751-boska-komedia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14750-sowia-poczta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14749-dorien-a-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Wodospad najad   Sro 26 Lip - 22:46

- Nawet nie liczyłem na to, Calliope. - Odpowiedział, patrząc jak jej ubrania w ciągu kilku sekund stają się suche.
Co do ciosu, był mocny, fakt. Lecz nie obrażał się, a całkowita złość przeszła mu po naprawieniu nosa, na którym nie widać ani śladu, że był kilka minut temu złamany. Chwilowy ból, a później nastała ulga, która wydawała się dla niego wyjątkowo błoga.
Faktycznie, nie przejmował się uczuciami innych, ale przede wszystkim - nie myślał o nich. Nigdy nie stawiał się w ich sytuacji, ani też nie próbował myśleć, czuć to co inni. Był sobą i był pewnego rodzaju samotnikiem, lecz dość specyficznym: lubił towarzystwo, rozmawiać z ludźmi, jednak nie przywiązywał wagi do uczuć, a tak naprawdę nie obdarzał nimi nikogo, prócz najbliższych, których mógł nazwać rodziną. Patrząc na relację Dante z Calliope, chłopak mógł ją wliczyć do tego grona... ale jakoś nie pomyślał o niej przed wyjazdem.
Patrząc jak Gryfonka moczy stopy, oparł się o jakiś kamień i usiadł obok niej, jednak w lekkiej odległości, żeby przypadkiem znowu nie oberwać.
- Widać, że ćwiczyłaś. Jak cię ostatnio widziałem, nie potrafiłaś się nawet zamachnąć, żeby wyszedł jakiś cios. - Po kolejnym zdaniu, uniósł brwi i udał zastanowienie na swojej twarzy, jakby analizował sytuację. - Cóż, gdyby to trwało dłużej, może nigdy bym nie wrócił, bo tak mi się tam podobało? - Wzruszył ramionami, po czym przeniósł z niej wzrok na wodospad, który błyszczał w blasku księżyca.
Tajemnica najwyższej wagi? Prychnął na myśl o tym. Śmieszył go fakt, że ona spodziewa się jakiegoś skomplikowanego wytłumaczenie, gdy ono jest w rzeczywistości niemiłosiernie banalne.
- W wielu miejscach. Tu też już byłem, znaczy się, w Grecji. Byłem też w Stanach, Brazylii, Japonii,
Chinach, Tunezji, na Madagaskarze, Nowej Zelandii... i jeszcze kilka innych miejsc było. To żadna tajemnica, dyrektorowi też dokładnie to samo powiedziałem.
- Uśmiechnął się do dziewczyny, lustrując dokładnie jej obliczę, doskonale wiedząc, że Call lubi sobie poudawać i manipulować emocjami, które faktycznie czuła w głowie.
- Zawsze z tobą jestem szczery, Mercouri. Nie mam ani żony, ani nie dokonałem morderstwa. Chociaż chciałbym, żeby gdzieś czekała na mnie jakaś ładna pani z patelnią jakiegoś dobrego makaronu włoskiego... - Zaśmiał się, nie myśląc w ogóle o tym, że faktycznie nie ma żony... ma dziecko. Ale on jej o tym nie powie. Nie ma w ogóle żadnej szansy, żeby to jej wyjawił. Tak, byli ze sobą związani dość szczególną więzią, ale nigdy by jej tego nie powiedział. Nawet nie chciał sobie wyobrażać jej reakcji na tą wiadomość.
On akurat nie żałował wyjazdu, czuł się dużo bardziej orzeźwiony i trzeźwy i nawet znienawidzona przez Dante pogoda w Anglii tego nie potrafiła zmienić.
- A u ciebie jak tam się miewa? Nie sądziłem, że spotkam cię w Grecji. - Powiedział z uśmiechem i wziął jeden kamyk, by za chwile rzucić nim w tafle wody, chcąc zrobić kaczki. I tak zajął się tym, słuchając dziewczynę, czując się bardzo... spokojnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 18
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 123
  Liczba postów : 52
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14771-calliope-idalya-mercouri#393737
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14774-calli-co-jej-sie-sufit-na-glowe-wali#393795
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14772-calliope-i-mercouri#393793




Gracz






PisanieTemat: Re: Wodospad najad   Sro 2 Sie - 15:39

- Czasem uciekałam do mugolskiego Londynu żeby sobie trochę poćwiczyć, no i był nauczyciel który z dwa razy prowadził zajęcia dotyczące boksu. Spodobało mi się i od tego czasu czasem walę w worki - rzekła całkowicie bez uczuć i spojrzała na niego z boku. Z perspektywy czasu nie była w stanie ocenić czy chociaż trochę się zmienił, uzmysłowiła sobie, że chyba nawet trochę zapomniała o tym jak wyglądał kiedy uciekł, wspomnienie coraz bardziej bladło, ale nikogo nie powinno to dziwić - dla Calliope rok był bardzo długim okresem czasu, szczególnie że nigdy wcześniej nie doszło pomiędzy nimi rozstania na aż tak długo. W przeszłości widywali się właściwie co wakacje, jeśli nie na Pokątnej to u Fire. W końcu ta była kuzynką i jego i jej.
Od kiedy spojrzała na niego właściwie nie odwracała wzroku w bok, chciała zrozumieć jak najwięcej, zaczerpnąć tyle ile się da.
Kiedy zaczął wymieniać w jaki krajach był i co widział ścisnęło ją w żołądku - zazdrościła, strasznie zazdrościła tego, że miał okazję zobaczyć aż tak wiele krajów i to w tak krótkim czasie. Świadomość pobudzona jego opowieścią zaczęła pragnąć wyjazdów i podpowiadała odpuszczenie sobie kariery zawodnika Quidditcha. Rozmarzyła się chyba trochę za bardzo, bo zamilkła całkowicie, nie dając żadnego znaku od siebie. Lekki klap, który sobie zaraz zaserwowała wybudził dziewczynę z letargu.
- W sumie, to wizja ładnej pani z porcją ciepłych kluchów, która czeka w jakimś fajnym mieszkanku jest równie zachęcająca dla osób płci żeńskiej, - rzekła i uśmiechnęła się drwiąco - każda szanująca się czarodziejka, chciałaby w swoim domu mugolską pokojówkę. - dodała puentując. Wiedziała, że on sam nienawidził mugoli, jego ojciec był Dearem z krwi i kości, tak samo, jak ojciec Fire, którzy to nigdy nie pałali do mugoli pozytywnym uczuciem.
Ona niby nie miała żadnych problemów z obcowaniem z ludźmi, którzy mieli takich rodziców, ale żarciki stroić lubiła ze wszystkich. Zresztą, czasem gdy słuchała Dante, kiedy gadał o tym jak to bardzo nie lubi mugoli to przekonywała się do jego racji - efekt domino czy inne takie - psychologią nigdy się nie interesowała.
- A ja chodziłam sobie do szkoły, zdałam nawet w tym rok i fajnie - wzruszyła ramionami. W jej życiu nie działo się nic ciekawego, w tym roku Hogwart nie zaoferował jej żadnych dodatkowych przeżyć, nikt się nie zabił, nikt nie zaszedł w ciąże, nikt nie zrobił sobie jakiegoś mega przypału - nudy na pudy. - Jak już wspominałam czasem wyrywałam się z zamku i chodziłam na mugolskie treningi boksu, wiesz uznałam, że w przyszłości wszystko może mi się przydać. Jak się obronie, jak ktoś zabierze mi magię, co? Będę lać po mordzie jak Fire.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 7
  Liczba postów : 142
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14744-dante-a-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14751-boska-komedia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14750-sowia-poczta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14749-dorien-a-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Wodospad najad   Sro 23 Sie - 10:05

- Dobrze, że tylko worki. Mogę czuć się bezpieczniej w twoim towarzystwie. Nie muszę się martwić, że jeśli jakiś wilkołak nam wyskoczy to nas obronisz dobrą pokazówką boksu? – Uśmiechnął się szyderczo, spoglądając na jej wyraz twarzy, przy okazji wspominając dawne lata, wspomnienia, które przeżyli razem.
Cóż, u Fire zawsze było przypałowo, Dante zawsze uważał, że jego odłam Dearów był najbardziej lajtowy z tych wszystkich. A rodzice Blaith wydawali mu się wyjątkowo nudni i nieciekawi. A gdy się z nimi rozmawiało, to miało się wrażenie, jakby mieli korek w dupie i przez to byli tacy sztywni. Taka była opinia Gryfona.
Gdy nastała pomiędzy nimi cisza, Dante spojrzał w głąb zbiornika wodnego, jaki mieli przed sobą, by utkwić ponownie wzrok w wodospadzie, który leniwie opadał w dół (no shit…) tworząc pianę.
Nie myślał nad niczym konkretnym, do momentu, w którym do jego głowy wpadła myśl zrobienia czegoś, co dla niego wydawało się najbardziej odpowiednie w tej sytuacji. Poczekał jednak, aż znów nastanie cisza.
- Ja tam mugolskiej pokojówki nie chce, taka czarodziejska z 90 procentami mi całkowicie wystarczy. Znalazłem jedną taką, moim zdaniem jest kompetentna do tej pracy. Mercouri, nazwisko też jakieś nie najgorsze, prawda? – Dante był świadomy, że Call ma siostrę, ale miał też nadzieje, że wywnioskuje, że mówi o niej. Uśmiechał się szyderczo, wciąż myśląc o swoim planie. Niby to nie było nic ambitnego, ani wielkiego, a jednak skupiał się na tym, żeby nie wypadło mu z głowy.
Gdy słyszał jej myśli na pewno zdziwiłby się tym co sobie tam w głowie układa. Dante rzadko kiedy siada w towarzystwie i napierdala na mugoli, jacy oni straszni.
- Cóż, miałem chociaż nadzieje, że będziesz w jakiejś elitarnej grupie, a nie większości. Mogłaś nie zdać, głupia. – Uśmiechnął się szeroko do niej i rzucił kolejnym kamyczkiem do wody. Było słychać przy tym plum, a w międzyczasie Dear niepostrzeżenie wyciągał z kieszeni różdżkę. Była mu za chwile potrzebna.
- Na twoim miejscu po prostu nie doprowadziłbym do utraty magii, debilko. Ale lać po mordzie Fire to możesz w sumie. – Przyznał jej i tak pięć sekund po tym jak powiedział, szybko wycelował w nią różdżkę i mruknął pod nosem formułę.
W jednej chwili woda uniosła się i wprost wystrzeliła w jej kierunku i niby to nie było nic nowego, ani kreatywnego, ale Dante poczuł się lepiej.
- Uwierz, tak jest przyjemniej. Nie susz się. – Położył się i wpatrując się w czarne niebo, klepnął miejsce obok siebie, żeby ta również się położyła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Wodospad najad

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Niewielki wodospad leśny
» Wodospad Słodkości
» Wodospad Tysiąca Szeptów

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
reszta świata
 :: 
Grecja
 :: 
Wyspa Agrios
-