IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Mieszkanie nr 15

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Ålesund, Norwegia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 425
  Liczba postów : 76
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14661-elias-mikael-saetre#391805
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14662-w-pokoju-pelnym-sztuki-i-tak-patrzylbym-na-ciebie#391810
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14670-poczta-do-eliasa#391877
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14663-elias-mikael-saetre#391818




Gracz






PisanieTemat: Mieszkanie nr 15    Pon Lip 03 2017, 21:51


Dom Eliasa



Kuchnia



Kuchnia, jak i reszta pomieszczeń, utrzymana jest w dość ciemnej kolorystyce. Jest dość spora, ze względu na to, że musi być również połączona z jadalnią. Ściany są w grafitowym kolorze, jednak wszystko zostało przełamane śnieżnobiałymi kafelkami w kształcie kwadratów. Nie zabraknie na nich również oprawionych w białe ramki obrazków i zdjęć wszelkiej maści, najczęściej własnoręcznie wykonanych przez chłopaka. Szafki kuchenne są w bardzo podobnym kolorze, co farba na ścianach. Na jasnych blatach zawsze się coś znajduje - a to jakieś zioła w doniczkach, a to jakieś przyprawy. Jedna z półek została zarezerwowana na książki. Oprócz kucharskich, są tam też tomiki z poezją albo jakieś opowiadania przygodowe, które Elias czytał będąc nastolatkiem. I nie znajdują się one tam przypadkiem, otóż Norweg jest zmuszony jadać w samotności, więc jeśli nie ma Proroka Codziennego pod ręką, sięga właśnie po nie. Oprócz tego, że w kuchnia jest najzimniejszym pomieszczeniem ze wszystkich, to właśnie w niej zawsze unosi się ten ładny, charakterystyczny zapach mielonych ziaren kawy. Bo co to byłaby za kuchnia, w której nie ma nawet dobrego ekspresu do kawy czy zaparzacza do herbaty? Odkąd Krukon nauczył się w praktyczny sposób używać magii, zrobił się na tyle wygodny, że jeśli tylko wejdzie do pomieszczenia, jego dzbanek automatycznie zaczyna parzyć któryś z napojów, przygotowując do tego również filiżankę i inne akcesoria, po czym sam podlatuje do Eliasa i nadstawia swoje ucho, by chłopak mógł za nie złapać i się napić.  


Łazienka



Dość skromne pomieszczenie, natomiast pełne kontrastów. Sætre nie jest typem człowieka, który przesadnie o siebie dba, dlatego nie spędza w łazience połowy swojego życia. Kafelki na podłodze są czarnymi sześciokątami, przez co wszystko wygląda jak ciemny plaster miodu. By nieco oświetlić to pomieszczenie, ściany są białe, za sprawą prostokątnych kafli. Wanna jest również w jasnym, kremowym odcieniu, natomiast już zlew jest tylko połowicznie - druga połowa jest czarnym matem. Wszystkie małe akcesoria, takie jak kran czy kinkiety mają złotą poświatę. Blisko zlewu, obok lustra, znajduje się niewielka drewniana szafka, w której chłopak trzyma rzeczy do kąpieli, ręczniki, a pod nimi... papierosy na czarną godzinę.  


Sypialnia



Sypialnia jest już nieco jaśniejszym pomieszczeniem, bo jedynym ciemnym akcentem tam jest pościel. To pomieszczenie jest dość skromnie urządzone, bo Eliasowi zabrakło środków, by zaaranżować je równie ładnie, co pozostałe. Oprócz dużego, bo dwuosobowego, miękkiego łóżka, znajduje się tam jeszcze niewielka etażerka i szafa na ubrania. Oczywiście, na etażerce najpierw znalazł się dorodny stosik książek, zanim stanęła na nim nocna lampka. Jest to jednak dość niepraktyczne rozwiązanie, dlatego leżą tam najczęściej jakieś stare podręczniki szkolne. Z drugiej jednak strony, to naprawdę dobry pomysł na regulację światła, w zależności od pozycji zajmowanej na łóżku. Szafa, drewniana, pełna jest ubrań, choć to wcale nie świadczy o tym, że jest jedynym miejscem, gdzie można je spotkać, ponieważ wiecznie walają się na dywanie i podłodze. Tutaj, rysunki i zdjęcia nie mają ram, a do ścian Krukon przytwierdził je za pomocą mugolskiej, białej taśmy klejącej.


Pracownia



Najjaśniejszy, najprzestronniejszy, a z drugiej strony najbardziej zagracony pokój w całym mieszkaniu. Przesiąknięty zapachem farb, kawy i świeżego prania. Jasny, za sprawą wiecznie odsłoniętych okien i mnóstwa lamp o zimnym świetle. Na środku pomieszczenia znajduje się spory, drewniany, solidny stół, na którym wiecznie walają się rolki pergaminu, notesy Eliasa, książki z inspiracjami. Na parapecie stoi mugolskie radio, które czasami aż nadto wariuje ze względu na nadmiar magii naokoło. Wzdłuż pomalowanej na biało ściany, stoi mnóstwo napoczętych opakowań z farbami oraz doniczka, w której znajdują się wszystkie posiadane przez chłopaka pędzle. W naprzeciwległym rogu stoi sztaluga, a tuż przy niej - niewielki, z zamszowym obiciem, taboret. Pod oknem leżą płótna o różnych wymiarach. W małej komódce leżą wszystkie robocze ubrania Sætre - poplamione od farb koszulki i koszule, podziurawione, jeansowe ogrodniczki czy fartuch, który pierwotnie miał być zakładany podczas gotowania, po czym Eliś uznał, że poświęci go w imię sztuki. Pracownia, w przeciwieństwie do innych pokoi, gdzie obrazy na ścianach pojawiały się w kilku sztukach, tak tutaj ściany zapełnione są nimi w całości. Co ciekawsze, każda praca jest autorstwa samego właściciela tego mieszkania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Ålesund, Norwegia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 425
  Liczba postów : 76
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14661-elias-mikael-saetre#391805
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14662-w-pokoju-pelnym-sztuki-i-tak-patrzylbym-na-ciebie#391810
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14670-poczta-do-eliasa#391877
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14663-elias-mikael-saetre#391818




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 15    Sob Paź 21 2017, 21:47

Już jako dziecko przejawiał ogromne zainteresowanie podróżowaniem. Niejednokrotnie potrafił stanąć przed drzwiami wejściowymi, tupnąć nóżką ze złości na to, że ojciec nie kupił mu takiej zabawki, jaką chciał, po czym oznajmiał śmiało, że rusza w świat. W pewnym sensie, do dziś mu to pozostało - w jednej chwili mógłby rzucić wszystko, zapomnieć o obowiązkach i ograniczeniach, ruszając w podróż dookoła globu. Lubił zmiany, które zamieszkując Londyn i studiując w Hogwarcie, nieczęsto mógł wprowadzać. Znajomość z kimś, kto nie jest Brytyjczykiem zawsze otwierała dla niego coś zupełnie innego. I w ten sposób, poznając Rosjankę, bez zastanowienia wiedział, że chce ją poznać bliżej, być może odwiedzić jej rodzinne miasto, spróbować lokalnych potraw, posłuchać o tradycjach? Obcokrajowcy, którym sam zresztą był, zawsze mieli swój własny świat, z którego wywodzą się ich korzenie.
A on, jako osoba ciekawska, chciał te światy poznawać, a przynajmniej jakąś ich część. Toteż, nic dziwnego, że miał niebawem w planach zapytać Sotiriyovą o Sankt Petersburg i jej tamtejsze życie, zwłaszcza że był świadom, jak bardzo to miasto jest rozwinięte pod względem sztuki.
On niewiele pamięta ze swojego kilkurocznego życia w Norwegii. Nie pamięta tych lat, bo był wtedy dzieckiem, ale z opowieści ojca zdołał wykreować sobie zdanie na temat tego skandynawskiego kraju. Wraca tam co rok, dwa, ale wciąż nie potrafi traktować Norwegii, Ålesund, jako swojej ojczyzny. Zbyt długo mieszka w Anglii, by w pełni czuć się Norwegiem. Na szczęście, jego imię i nazwisko skutecznie przypomina mu, że nie jest Londyńczykiem z krwi i kości.
Właściwie, sam nie wiedział, dlaczego zaprosił ją do siebie. Być może po to, by nie czuć na sobie wzroku wszystkich uczniów. Być może dla zwiększenia komfortu. Być może po to, by sprawić, aby ta wreszcie przestała myśleć o tej cholernej astronomii, a zaczęła mu opowiadać o sobie i swoim rosyjskim życiu. Naprawdę chciał ją poznać.
W jednej minucie Rosjanka wyraziła swoją chęć odwiedzenia jego mieszkania, a w drugiej już byli na przedmieściach Londynu. Ani się obejrzeli, a już dotarli na miejsce.
Wpuścił ją przodem do środka, zupełnie zapominając o swoim natarczywym, ale zarazem użytecznym, dzbanku z kawą lub herbatą, która zaparza się w momencie otwarcia drzwi wejściowych. Nim Elias zdąży zdjąć buty, dzbanek z ciepłym napojem, lewituje w powietrzu, półtora stopy od jego twarzy, czekając aż chłopak chwyci za ucho i napije się. Tym razem, najprawdopodobniej z powodu obecności swojego gościa, których nie miewał zbyt często, zupełnie zapomniał o kawie, którą naczynie mu dziś przygotowało. Zamykając drzwi, nie skupiając się na niczym innym, potrącił ramieniem dzbanek pełen wrzącej kawy. Większość z niej znalazła się na dywanie, jednak druga pozostałość zetknęła się z cienką, białą, bawełnianą bluzką Eliasa. Momentalnie poczuł, jak materiał nasączony gorącą kawą przykleja mu się do ciała.
- Aaach, kurwa! - zaklął, palcami odklejając koszulkę od brzucha. Ten dzień był dla dwojga z nich naprawdę pechowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Skąd : Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 18
  Liczba postów : 23
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15221-liliya-sotiriyova
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15246-liliya-sotiriyova




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 15    Sro Paź 25 2017, 01:11

W przeciwieństwie do Eliasa, Sotiriyovej nigdy nie ciągnęło do podróżowania.
Albo inaczej.
Sotiriyova nie mogła podróżować. Jej rodzice mieli nad nią zdecydowanie za dużo kontroli i zbyt mocno ją ograniczali. Jej podróże ograniczały się do innych rosyjskich miast, lub za granicę, ale jedynie z rodzicami, którzy wyjeżdżali bardzo niechętnie i dopiero teraz, gdy na własną rękę wyjechała do Anglii, mogła poczuć czym jest wolność. Mimo, że Rosja jest piękna, wciąż jest brudna od pozostałości totalitaryzmu i komunizmu, które mocno są związane również z czarodziejskim światem. W Rosji niby te dwa światy cały czas są rodzielone i mugole nie znają istnienia magii, ale Liliya słyszała wiele plotek o tym, że nawet Stalin miał swoich czarodziejów, którzy mieli szerzyć propagandę. Kto wie, może Putin również korzysta z pomocy sił nadprzyrodzonych, by podległy był mu nawet magiczny świat, dlatego również w rodzinie Sotiriyovów zalęgła się ta postkomunistyczna ciemnota. Każdy szanujący rosjanin śmiało ci powie, że Rosja to największy, najwspanialszy i najlepszy kraj na świecie, który niszczy amerykańska agitacja. Dlatego też Lilka czuje wyraźną niechęć do mieszkańców USA i wcale się z tym nie kryje. Po prostu nie chce mieć z nimi nic wspólnego.
Tak, jak zaślepianie ludzi w sprawie amerykańskej stało się w Rosji czymś normalnym, tak samo wpajanie im fałszywych informacji na temat innych krajów i życia w nich. No, może w Wielkiej Brytanii nie było Lilce najlepiej, ale z pewnością nie było tak źle, jak opowiadali jej rodzice. Rzeczywistość okazała się być całkowicie inna- i bardzo dobrze. Nowe spojrzenie na świat i zdobywanie nowych doświadczeń było czymś, czego naprawdę potrzebowała, by wyjść z tego propagandowego ciemnogrodu.
Zależało jej również na przekazywaniu wiedzy, dlatego chciała już zająć się tą astronomią, tak, by nikt im nie przeszkadzał. Stali już przed drzwiami mieszkania Eliasa, więc krukonka zaczęła się odplątywać z grubego, niebieskiego szalika, który o dziwo bardzo jej przypasował w przeciwieństwie do innych rzeczy związanych z hogwarckim ubiorem (no- może jeszcze lubiła te krukońskie bluzy, ale raczej nie hasała w nich po całej szkole). Weszła do środka i nie zwracając uwagi na wnętrze, wpierw zajęła się zdjęciem swoich butów. Na zewnątrz było dużo kałuż i błota, a ona nie chciała nabrudzić. Dopiero potem odwróciła się w stronę chłopaka i zaczęła rozpinać kurtkę, kątem oka widząc filiżankę lecącą w jego stronę. Nawet nie zdążyła go ostrzec, bo gdy już otworzyła usta, by coś powiedzieć, kawa zdobiła jego koszulę przepięknym kleksem.
Rosjanka zakryła usta ręką. Widząc, że Elias niezbyt dobrze znosi ból i chcąc od niego uciec, jeszcze niepotrzebnie dotyka gorącej plamy, starając się odciągnąć ją od ciała, dziewczyna rzuciła kurtkę na podłogę i podeszła do niego, błyskawicznie rozpinając guziki jego koszuli. Jego tors był cały czerwony, co wywołało u niej dreszcz, jakby sama odczuła ten okropny ból.
-Chodź do łazienki- powiedziała stoickim tonem, łapiąc go za rękę. -Tylko oddychaj, okej?
Starała się uspokoić chłopaka, uśmiechając się delikatnie i zapewniając, że zaraz będzie po wszystkim, ale prawdę mówiąc sama była chyba bardziej przerażona niż on, bo kompletnie nie wiedziała, co robić.
Kazała mu oprzeć się o umywalkę i poczekać chwilę. Zaczęła szukać jakiegoś cienkiego, delikatnego ręcznika, by móc go zamoczyć w lodowatej wodzie i przyłożyć do ciała chłopaka. Najgorsze było to, że nie znała żadnego zaklęcia, ani najprostszego eliksiru, który działałby na takie oparzenia. W Durmstrangu zdecydowanie częściej przydawały się zaklęcia rozgrzewające, a nie chłodzące.
-Cóż, przynajmniej twoja koszula ma teraz oryginalny fason- uśmiechała się, zanurzając ręcznik w zlewie, podczas gdy Elias wyraźnie nie wytrzymywał z bólu i chociaż chciał zachować pozory, jaki to jest twardy, wachlował poparzenie dłonią. Oj, gdyby to Liliya się tak poparzyła, pewnie nie wytrzymałaby z bólu i rzuciła się do najbliższego jeziora.
W końcu wyciągnęła lodowaty ręcznik i ochlapując całą podłogę, przyłożyła go do piersi norwega. Po chwili delikatnie odsunęła ręcznik od jego ciała, sprawdzając, czy materiał nie przylepia się do rany. Całe szczęście wcale się nie przylepiał, więc Sotiriyova nie czuła żadnego oporu i trzymała delikatne dłonie mocno przy ciele chłopaka, obserwując, jak pojedyńcze kropelki spływają po jego brzuchu. Czuła każdy mięsień chłopaka. Był bardzo spięty, zapewne tak chciał powstrzymać ból. Liliya wątpiła, by ta metoda działała.
-Rozluźnij się- powiedziała, stając jeszcze bliżej. Jedną ręką oparła się o jego bark, by odciążyć nogi chociaż odrobinę. -
Tak, tak. Wiem, że norwedzy są gorący, nie musiałeś mi tego udowadniać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Ålesund, Norwegia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 425
  Liczba postów : 76
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14661-elias-mikael-saetre#391805
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14662-w-pokoju-pelnym-sztuki-i-tak-patrzylbym-na-ciebie#391810
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14670-poczta-do-eliasa#391877
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14663-elias-mikael-saetre#391818




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 15    Sro Paź 25 2017, 18:23

Nie żeby i on nie miał żadnych ograniczeń - co prawda, jego ojciec nie miał zbyt wiele do powiedzenia, Elias już dawno wyrwał się spod jego opieki i samodzielnie się utrzymywał. Na przeszkodzie stał mu budżet. Żeby pojechać gdzieś za granicę, zawsze musiał długo oszczędzać. Całe szczęście, pracuje w najlepszym miejscu, jakie mógł sobie wymarzyć, wciąż rozwijając się w kwestii malarstwa i rysunku, a na dodatek, dostając za to całkiem przyzwoite pieniądze.
On, zanim przyjechał do Anglii, nawet nie miał okazji posłuchać tych wszystkich narzekań na jej temat. Nie miał nawet prawa głosu, a zresztą, co miałby mówić, jako siedmiolatek? Nie bał się wyjazdu z Norwegii, bo u niego, nigdy dostatecznie, nie było rodziny. Matka porzuciła go jak był niemowlęciem, a ojciec nigdy nie znalazł sobie kolejnej kobiety, która byłaby mu mamą. Zresztą, większość życia w Ålesund był wychowywany przez nianię. Toteż nic w tym dziwnego, że to Wielką Brytanię traktował jako dom.
Miewał w życiu już gorsze urazy, ale to oparzenie było na tyle rozległe, że czuł, jakby coś wyjadało mu klatkę piersiową. Nawet na myśl mu nie wpadło, by próbować jakoś polepszyć sytuację. Panicznie ścisnął palcami materiał, odlepiając go dzięki temu od brzucha. Nie stał jednak w ten sposób zbyt długo, bo Lilya pospiesznie ruszyła mu na pomoc.
- Daj spokój... Przecież nic mi nie jest - zaprotestował, próbując zaprzestać jej czynnościom, jednak ta, dalej zaparcie odpinała guziki koszuli. Ech, ta jej stanowczość...
Według jej poleceń, oparł się na zlewie, z zainteresowaniem obserwując, co robi. Odnosił wrażenie, że jest lekko pogubiona i nie do końca wie, jak ma się zachować, jednak z drugiej strony chce mu pomóc i pozbawić bólu. Najwyraźniej nie znała (tak jak i on) żadnego czarodziejskiego sposobu na poparzenia, więc wykorzystała najprostszy, stosowany przez mugoli - zimna woda.
- Teraz będę wyglądał jeszcze bardziej jak bezdomny - zaśmiał się na jej uwagę o poplamionej bawełnie, wciąż patrząc na każdy jej ruch.
Kiedy przyłożyła mokry ręcznik do jego klatki piersiowej, poczuł ogromną ulgę. Gdy sprawdzała, czy namoczony materiał nie przykleił mu się do skóry, złapał ją pospiesznie za nadgarstek i przyciągnął ręcznik z powrotem do ciała.
Miała rację, spiął wszystkie mięśnie, licząc na to, że odczuje dzięki temu mniej bólu. Niekoniecznie uważał, że to jakkolwiek działa, ale kiedy Sotiriyova powiedziała mu, by się rozluźnił, znów jej usłuchał.
- Dziękuję. Kolejny raz mi pomagasz. Mój dług wdzięczności cały czas rośnie... - zaczął, gdy ta oparła się o jego bark.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Skąd : Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 18
  Liczba postów : 23
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15221-liliya-sotiriyova
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15246-liliya-sotiriyova




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 15    Sro Lis 01 2017, 22:07

Jego mięśnie w końcu się rozluźniły. Opierając się o niego, poczuła bliskość, jakby znali się od lat. No i przez to wszystko praktycznie zapomniała o astronomii, jej priorytetem było zadbać teraz, żeby Elias przeżył. No przecież nie mogła uczyć się z nim, gdy ten jest poparzony, a z drugiej strony nie mogła sobie po prostu wyjść i zostawić go w takim stanie. No może nie był cały spuchnięty, pokryty pęcherzami z których lała się ropa, ale to też nie była mała zaczerwieniona ranka, tylko wyraźnie oparzony tors.
Ręcznik powoli zasychał i robił się ciepły, więc dziewczyna musiała szybko myśleć, co zrobić, by efekt był bardziej trwały. Wpadła na pomysł z użyciem zaklęcia, które zamraża wodę, więc napełniła nią umywalkę i wycelowała w nią różdżką, wypowiadając zaklęcie glacius, ale ku jej zdziwieniu nic się nie stało. Nawet, jeśli jakieś zaklęcie jej nie wychodziło, to czuła nawet najbardziej delikatny przepływ magii. A teraz? Nic. Zupełnie, jakby jej różdżka była bezużytecznym kawałkiem patyka.
Nie chciała się poddawać, więc ponownie mierzyła w wodę zaklęciem, ale z podobnym skutkiem, a raczej jego brakiem. W tym momencie żałowała, ze nie zna się na uzdrawianiu, przynajmniej mogłaby w łatwy sposób schłodzić ranę krukona i zmniejszyć ból. Czy to znaczy, że magia słabnie coraz bardziej? Jakoś nie wyobrażała sobie życia jak mugol. No ale w tym momencie musiała korzystać z mugolskich sposobów, by cokolwiek zdziałać. Tak więc ponownie zamoczyła ręcznik w lodowatej wodzie, którą napełniła kran i znów przyłożyła go do skóry Eliasa, plamiąc przy tym cieczą jego spodnie.
-Bardzo podoba mi się pomysł z lewitującym kubkiem gorącej kawy. To chyba lepsze, niż psy obronne. Nie musisz obawiać się żadnego złodzieja, mając tak waleczny napój- zaśmiała się, delikatnie odsłaniając ręcznik by sprawdzić, czy zaczerwienienie łagodnieje. Na szczęście łagodniało. -W Durmstrangu preferowaliśmy lodowatą wodę. Koledzy z roku torturowali w ten sposób skrzata domowego. Pierw trzymali go w ogrzewanej chatce, rzucali w niego różnymi zaklęciami, mówię oczywiście o czarnej magii,
biedak uciekał, a gdy był zgrzany, wylali na niego lodowatą wodę, by umarł na skutek szoku termiczego. Wiesz o co mi chodzi, dostał zawału. No ale nikt w szkole nie przejął się śmiercią skrzata, więc koledzy nie zostali ukarani. Nawet nie wyobrażasz sobie tego, jak Durmstrang różni się od Hogwartu.

Ciągłe stanie nad nim sprawiało, że jej nogi nie wytrzymywały. Musiała być w ciągłym ruchu, jej mięśnie po prostu domagały się jakiś funkcji i stawanie z jednej nogi na drugą niewiele dawało. W końcu pozwoliła sobie iść krok dalej i nie mając żadnych brudnych intencji, położyła swoją głowę na jego nagim ramieniu, wzdychając przy tym ciężko, jakby miała umrzeć z wycieńczenia.
-I jak tam? Nadal boli?- zapytała z nadzieją, że boli o wiele mniej, bo czuła, że jeśli postoi w tym miejscu jeszcze chwilę, to ją rozniesie. -Weź ręcznik i chodź usiąść gdzieś, gdzie jest wygodniej.

kostka: 5 wrr
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Ålesund, Norwegia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 425
  Liczba postów : 76
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14661-elias-mikael-saetre#391805
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14662-w-pokoju-pelnym-sztuki-i-tak-patrzylbym-na-ciebie#391810
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14670-poczta-do-eliasa#391877
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14663-elias-mikael-saetre#391818




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 15    Czw Lis 02 2017, 16:35

Szczerze mówiąc, nie miał w swoim życiu zbyt wielu kobiet. Zaczynając od matki, czyli tej, która powinna mu być (przynajmniej do czasu) najbliższą i najważniejszą, kończąc na dniu dzisiejszym, naprawdę poznał niewiele takich, które byłyby nim zainteresowane na płaszczyźnie innej, niż przyjaźń. Toteż, nic dziwnego, że zupełnie zielony w międzyludzkich konwenansach i bliskości, czuł się nieswojo, w połowie nagi paradując przed niezbyt dobrze mu znaną koleżanką. Z drugiej strony jednak, wiedział, że Lilya nie myśli o jego bliskości pod takim względem, co upewniło go w przekonaniu, że nie musi się niczym przejmować (choć w perspektywie osoby trzeciej, sytuacja zarysowywała się w zupełnie innym kierunku).
Po jakimś czasie, zimny okład z ręcznika znacznie się ocieplił, przy okazji pozbywając się z siebie całej wody. Uważnie obserwował ruchy dziewczyny i jej skupiony wzrok, który utkwił na umywalce wypełnionej wodą. Musiał przyznać, że pomysł z zaklęciem Glacius był dobry, ale w obecnych czasach, kiedy magia szwankuje, można było spodziewać się takiego efektu. Mimo nieudanego zaklęcia, Lilya ręcznie ponowiła czynność z moczeniem ręcznika w zimnej wodzie, po czym z powrotem przyłożyła go do oparzenia Norwega. Odetchnął z ulga, kiedy znów poczuł chłód na skórze. Na jej uwagę na temat zaparzacza do kawy i herbaty, uśmiechnął się delikatnie.
- Jak chcesz, to mogę ci go oddać - zaproponował, wciąż wysyłając jej promienny uśmiech. -Sprawdza się zimą, jak wracam zziębnięty do domu i chcę się szybko ogrzać, a z reguły, jest strasznie irytujący. Wisi ci przed nosem i odczepi się dopiero wtedy, kiedy złapiesz go w ręce - ponarzekał chwilę, później wysłuchując opowieści Rosjanki. Zdziwiony tym, co właśnie usłyszał, zmarszczył brwi i pytająco spojrzał na Sotiriyovą.
- Zdaję sobie sprawę, że to zupełnie dwa światy, ale znam kilka osób z Durmstrangu, które przyjechały do Hogwartu na studia, albo po prostu, zmieniły szkołę w trakcie edukacji, ale żadna z tych osób, nie pasuje mi do opisu twoich kolegów. Zresztą, jeszcze trudniej jest mi w to uwierzyć, po tym jak po oparzeniu kawą panicznie do mnie podbiegłaś, by jak najszybciej się mną zająć - powiedział szczerze, widząc jak dziewczyna opiera głowę o jego ramię. - Zastanawia mnie jeszcze... - zaczął po chwili, zawieszając wzrok na swoim kocie, Alvinie, który właśnie stanął w progu wejścia do łazienki. -Wszyscy twoi koledzy tak się zachowywali? - spytał, nie ukrywając swojego zainteresowania. Wystarczyło trochę gorącej kawy, by ta wreszcie, sama z siebie, zaczęła mu opowiadać o rosyjskiej szkole.
- Patrz Alvin, mamy gościa - powiedział, gdy rudy zwierzak położył się na jego stopach. - Już całkiem zapomniałem, że w ogóle coś mnie bolało - odpowiedział szczerze, ruszając nogą i psując Alvinowi dotychczasowe siedzisko. Powoli podniósł się do góry, obejmując ją lekko (w obawie, by ta przypadkiem się nie przewróciła! w końcu, dość już było wypadków na dziś). Trzymając ręcznik przy piersi, ruszył do kuchni, w której oparł się o blat i obserwował wchodzącą do pomieszczenia Krukonkę.
- Może jesteś głodna? Albo chcesz się czegoś napić? - spytał, próbując złapać z nią kontakt wzrokowy. - Nie żebym się przechwalał, ale oprócz rysowania, umiem też całkiem dobrze gotować - oznajmił, nikle wzruszając przy tym ramionami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Skąd : Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 18
  Liczba postów : 23
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15221-liliya-sotiriyova
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15246-liliya-sotiriyova




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 15    Pią Lis 03 2017, 02:11

O relacjach Liliyi również nie ma co wspominać. Właściwie nawet nie byłoby o czym mówić, bo żadnych głębszych relacji w jej życiu nigdy nie było, co teraz tak okropnie się na niej odbija. Dziewczyna nie potrafi powiedzieć wprost, że potrzebuje miłości, wysyłała jedynie subtelne sygnały, ale nikt nigdy nie odwzajemnił jej uczucia. Był tylko jeden, jedyny wyjątek- Serafin, chłopak, który był jej najlepszym przyjacielem podczas nauki w Durmstrangu. Nic z tego jednak nie wyszło, chłopak przeniósł się do Hogwartu i mimo, że teraz znów uczą się razem, Sotiriyova nie czuje do niego tego, co czuła wcześniej. Zostawił ją już raz, więc może to zrobić i drugi, a ona potrzebowała kogoś przy sobie cały czas.
Cieszyła się, że nie spędza kolejnego dnia samotnie, siedząc przy teleskopie, czy tam rozciągając się. Właściwie nie znała Eliasa, albo inaczej- wiedziała o nim niewiele, ale już sam fakt, że była z kimś sprawiał, że czuła się o wiele lepiej. Na jego uśmiech również się uśmiechnęła, cieszyło ją to, że rozmowa z nią wcale go nie nudzi, bo naprawdę nie wiedziała, na jaki temat z nim rozmawiać. Opowiedziała mu krótką anegdotkę o przewinieniach w Durmstrangu, na które nikt nie zwraca uwagii i właśnie wtedy zobaczyła, że to go zainteresowało. Mimo jego zdziwienia, ona wciąż się uśmiechała, nie zdając sobie sprawy z tego, że ma tak promienny wyraz twarzy, opowiadając o morderstwie skrzata.
-Nie, oczywiście, że nie wszyscy się tak zachowywali. Nie jesteśmy psychopatami- parsknęła, chowając twarz za jego plecami. -Ludzie, o których ci opowiedziałam, nimi byli, ale cała reszta to całkiem normalna młodzież. Oczywiście każdy był inny,
ale jeśli mam mówić o uczniach ogólnie, to wszyscy są o wiele bardziej dojrzali, niż ludzie z Hogwartu. Wiesz, o co mi chodzi?
- Podniosła głowę, zdając sobie sprawę, że nie panuje nad swoim rosyjskim akcentem i obawiała się, że Elias mógł nie zrozumieć jej pytania. -Jesteśmy bardziej poważni, a raczej bierzemy wszystko zbyt poważnie i dążymy do celu za wszelką cenę. Zazwyczaj bardzo się denerwujemy, gdy coś nam nie wychodzi, staramy się nie popełniać błędów. Dlatego niektórzy nie interesują się drugą osobą, czy stworzeniem. Na szczęście większość jest bardzo przyjacielska -uśmiechnęła się szeroko, znów kładąc głowę na jego ramieniu.
Rosjanka spojrzała w stronę jego nóg, bo zobaczyła przy nich rudego stworka, którego Elias nazywał Alvinem. Mogła szczerze przyznać, że zwierzak od razu zdobył jej serce. Obserwowała go, gdy szedł za nimi w stronę kuchni. Oczywiście nie mogła się powstrzymać od wygłaskania go niemalże na śmierć. Miała prawdziwą słabość do kotów i po prostu trudno jest się oprzeć, gdy widzi futro, które można pogładzić.
-Skoro umiesz całkiem dobrze gotować, to mnie zaskocz- zaśmiała się, siadając przy stole. -Tylko proszę, nie poparz się znowu.
Dobra, nie była głodna w najmniejszym stopniu, ale chciała przedłużyć pobyt w tym mieszkaniu najbardziej, jak mogła. Myśl, że mieliby się pouczyć, a potem musiałaby znowu siedzieć sama, jakoś nie sprawiała, że poczuła się lepiej. Oparła się o blat stołu i obserwowała, jak norweg zaczyna wyciągać naczynia niezbędne do potrawy, którą będzie gotował. Nie pytała co to, bo tak jak mówiła, chciała być zaskoczona, jednak uważnie przyglądała się jego ruchom. Ciekawiło ją jedynie to, czy chłopak ma zamiar ubrać koszulę, zanim zacznie gotować. Nie, żeby jej brak specjalnie jej przeszkadzał...
-Wybierasz się na Noc Duchów?- Zapytała, nie spuszczając z niego wzroku. -Pomyślałam, że fajnie byłoby się zobaczyć,
gdybyś szedł.

W rzeczywistości wcześniej zaprosił ją Serafin, ale dokładnie go znała i wiedziała, jak będzie wyglądać ten wieczór. Spodziewała się tego, że w ogóle nie przyjdzie, a jak już przyjdzie, to zapewne spóźniony, a ona będzie musiała czekać na niego przed wejściem, albo cały bal spędzić sama. Wolała nie ryzykować i dowiedzieć się, czy Sætre się tam pojawi, by ewentualnie uratować ją od chodzenia po sali bez większego sensu. To może nie było zbyt miłe z jej strony, ale korzystała z tego, że krukon nie zna jej myśli, więc miała głęboką nadzieję, że nie idzie on z żadną dziewczyną (albo nie daj Merlinie- chłopakiem!).
Oglądała z zaciekawieniem pomieszczenie, w którym się znajdowali. Na stole leżało kilka ołówków, a przed drzwiami stało płótno, ale dziewczyna wiedziała, że musi być miejsce w jego domu, gdzie jest tego milion razy więcej. Sama uwielbiała sztukę, chociaż w kompletnie innym wydaniu. Jako gimnastyczka i baletnica, najbardziej ciekawiła ją muzyka, oraz taniec. Malarstwem nigdy się nie interesowała, ale widząc, że ma okazje dowiedzieć się czegoś więcej, nie mogła z tego nie skorzystać. Skoro ona miała uczyć go astronomii, to przecież mógł powiedzieć jej parę ciekawostek o malarstwie i przy okazji (a raczej przede wszystkim) pokazać jej swoje prace.
-Myślałam, że malarze mają większy bałagan w domu. Wszędzie porozstawiane sztalugi, podłoga brudna od farby.- mówiła, obracając w dłoni ołówek. -Oj,
po prostu sugeruję ci, żebyś pokazał mi jakieś swoje obrazy. Przecież nie będę ich sama szukać po całym twoim mieszkaniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Ålesund, Norwegia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 425
  Liczba postów : 76
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14661-elias-mikael-saetre#391805
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14662-w-pokoju-pelnym-sztuki-i-tak-patrzylbym-na-ciebie#391810
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14670-poczta-do-eliasa#391877
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14663-elias-mikael-saetre#391818




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 15    Pią Lis 03 2017, 18:02

Depresja skutecznie zamknęła mu wszelkie drogi na świat. Tamten okres w jego życiu naprawdę sporo mu zepsuł. To akurat wtedy pojawiła się jedna dziewczyna, która zdawała się być nim poważnie zainteresowana, ale jego chorobliwa aspołeczność i poczucie, że jest do niczego szybko zakończyły ich relację. Całe szczęście, Elias w porę się ogarnął i wciąż jest dla niego nadzieja.
On nie był typem człowieka, który potrzebował ciągłej bliskości drugiej osoby. Zawsze już pozostanie w nim to introwertyczne ziarenko, które sprawia, że najlepiej bawi się, przesiadując w domu i malując. Mimo wszystko, on sam nie pozwala sobie na takie zachowania i żyje w ciągłym ruchu, w otoczeniu wielu ludzi. Nie chce ponownie doprowadzić się do tego stanu, w jakim był już kiedyś - stracił wtedy tak wiele, toteż w obawie przed popełnieniem tego błędu po raz drugi, zmienił się i polubił towarzystwo, odzwyczaił od samotności.
- Nawet po dzisiejszej sytuacji z twoją torbą zauważyłem, jak bardzo ludzie z Hogwartu są niedojrzali - przyznał jej rację, zastanawiając się, jakby to było, gdyby nie trafił do szkoły na Wyspach, a na przykład uczęszczał do Stavefjord, tam gdzie jego ojciec. Na pewno, jego życie wyglądałoby inaczej, być może miałby inne zainteresowania, być może byłby kimś zupełnie innym? Nie znał na to odpowiedzi, więc gdybaniem nie krzątał sobie głowy.
Gdyby nie Alvin, pewnie wciąż narzekałby, jak smutno i cicho jest w mieszkaniu. Miał tego kota od niecałego roku, a do jego kupna przymierzał się przez bardzo długi czas, obawiając się tego, że nie będzie w stanie poświęcać mu odpowiednio dużo uwagi. Na szczęście, kociak ten jest na tyle nieinwazyjny i samowystarczalny, że nawet jeśli Elias jest zajęty, ten nie przeszkadza mu w pracy. Jedyną jego wadą jest to, że nie może oduczyć się drapania mu wszystkich mebli, przez co szafa w salonie czy stół w pracowni wyglądają dość nieciekawie. Sætre stara się na bieżąco łatać te zadrapania zaklęciem, ale teraz, kiedy magia nie chce z nim współpracować, ma z tym delikatne problemy.
Dokładnie obwiązał się ręcznikiem, który wciąż był dostatecznie mokry, a na ramiona zarzucił uprzednio poplamioną kawą koszulę, nie zapinając jej jednak na długości. Zauważył przy okazji, że Lilya naprawdę polubiła Alvina.
- Nie głaszcz go tak, bo już cię stąd nie wypuści - powiedział, obserwując kota, który nie miał na co narzekać. - Hej, zwykle nie jestem taką sierotą! Wypraszam sobie! - powiedział oburzony, wyjmując z szafki garnek, a z innych zakątków kuchni składniki, które bedą mu potrzebne. Chciała żeby ją zaskoczył? Proszę bardzo, według życzenia, przygotuje jej coś typowo norweskiego.
- Chciałem iść, ale obudziłem się z tym za późno i nawet nie mam partnerki - odpowiedział, myjąc dokładnie ręce i jabłka, których potrzebował do swojego dania. - Ale w takich okolicznościach, chyba jednak się wybiorę - stwierdził, uśmiechając się pod nosem. Garnek napełnił wodą, do której wrzucił przeciętą na pół laskę wanilii, a następnie odstawił na gaz, pozwalając cieczy się zagotować.
- Acuero - powiedział cicho, różdżką wskazując na leżące na blacie jabłka i spodziewając się, że najpewniej nic się z nimi nie stanie. Przeciwnie, czar zadziałał jak należy, co poskutkowało tym, że jabłka, według płynnych ruchów Eliasa, zaczęły same się obierać, pozbywać gniazd nasiennych i kroić na ósemki.
- Mnie akurat czasem zdarzy się posprzątać, ale nie widziałaś pracowni. Tam to dopiero jest syf... - powiedział, pozostawiając na chwilę gotowanie, z zamiarem pokazania Sotiriyovej najcenniejszego (jak dla niego) pomieszczenia w tym domu.
Wystarczyło, żeby otworzył drzwi do pracowni, a dobiegł do nich charakterystyczny zapach farby olejnej, której teraz uczy się używać. Akwarele i akryle ma porządnie opanowane, ale nad olejną wciąż pracuje. Puścił ją przodem, dostrzegając, że rzeczywiście przydałoby się tutaj posprzątać. Multum filiżanek z niedopitymi kawami lub herbatami, masa brudnych od farb koszul, które już dawno temu powinien wyprać oraz stół, prawie wręcz niewidoczny pod stosem tych wszystkich notesów i szkicowników.
- Wszystko co jest na tej ścianie jest mojego autorstwa - oznajmił, spoglądając na Lilyę przyglądającą się jego pracom.

a kostka była 6 <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Skąd : Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 18
  Liczba postów : 23
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15221-liliya-sotiriyova
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15246-liliya-sotiriyova




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 15    Nie Lis 12 2017, 18:04

W rzeczywistości nawet nie miała ochoty na ten bal, nawet nie miała się za co przebrać i prawdę mówiąc nie znała tego dziwnego zwyczaju świętowania... śmierci? W Rosji w ogóle czegoś takiego nie obchodzili i chociaż słyszała o Halloween, nigdy go nie obchodziła i nie miała ochoty wiedzieć, na czym to wszystko polega. To nie tak, że jest ignorantką, czy coś w tym stylu. Po prostu robienie ze zmarłych ludzi potworów w ogóle jej nie podchodziło. Może poszłaby tam tylko ze względu na zabawę, ale sam zwyczaj po prostu ją odrzucał.
Całe mieszkanie Eliasa było mocno w jej stylu. Klimat, kolory, meble. Wszystko wydawało się surowe, a delikatnej przytulności dodawało jedynie drewno, dekoracje w skandynawskim stylu i prace chłopaka. Przypominało jej to nawet jej petersburski dom, tyle że w jej domu zamiast obrazów były rzeźby, ściany były praktycznie puste, bo ozdobami były bogate okna. Pomieszczenia w rosyjskim mieszkaniu też były większe, jednak te małe, angielskie, w ogóle jej nie przeszkadzały. Wręcz przeciwnie- mimo, że uwielbiała przestrzeń, w mniejszych pomieszczeniach czuła się bezpieczniejsza.
Innym, niż wszystkie, pomieszczeniem była pracownia Eliasa. Widząc ten nieporządek obudziły się w niej jej obsesje i kompulsje, miała ochotę to wszystko posprzątać, ale to byłoby co najmniej dziwne. Starała się zignorować ten bałagan i skupić się wyłącznie na jego pracach, co sprawiło, że nie przeszkadzały jej nawet te rozstawione wszędzie kubki z przeróżnymi napojami, w których zapewne rozwijały się już różnego rodzaju grzyby. Nie uwierzyłaby, że kubki stoją tutaj mniej niż dwa dni.
Spojrzała na ścianę, którą wskazał jej norweg i zdała sobie sprawę, jak bardzo nie zna się na sztuce i jak kiepskie są jej umiejętności plastyczne w porównaniu do umiejętności krukona. Mimo to od razu rozpoznała akryle, które kochała na równi z japońskimi drzeworytami. Nie była w stanie pojąć, jak właściwie powstają jego dzieła, bo po prostu nie docierało do niej to, jak za pomocą farby i pędzla może powstać coś tak wspaniałego. Chciałaby mieć okazję zaobserwować proces powstawania takiego obrazu, ale wie, jak męczące jest pytanie artysty "narysujesz coś dla mnie?", dlatego nawet nie miała zamiaru o to pytać.
-Elias, nie chcę, żebyś popadał mi tutaj w samozachwyt, ale moy bozhe, to jest piękne.
Prace mówią o nim wszystko, a przynajmniej wszystko, co chciała wiedzieć o nim Liliya. Pokazują całą jego wrażliwość i jego delikatność, ale jednocześnie męskość i moc. Nieczęsto spotykała ludzi, którzy potrafią wyrażać siebie za pomocą sztuki, dlatego była pod wielkim wrażeniem, gdy spoglądała na te prace, w jej oczach paliły sie iskierki. Zapewne żaden numerolog nie wywołałby w niej takiej ekscytacji jak artysta.
-Więc to jest twoim szóstym zmysłem.- Popatrzyła na niego z szerokim uśmiechem. -To teraz musisz mi pokazać, czy twój talent kucharski dorównuje talentowi plastycznemu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Mieszkanie nr 15

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Mieszkanie
» Mieszkanie 18 - Marceline Delacroix i Madison Richelieu
» Mały salon
» Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers
» Mieszkanie Emmy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
Ulica Tojadowa
 :: 
Kamienica nr 66
-