IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Recepcja

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Windsor, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2283
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1598
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9119-voice-lloyd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9122-uslysz-cichy-glos#255607
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9121-glos-w-twojej-glowie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9120-voice-follett-cheney-lloyd




Gracz






PisanieTemat: Recepcja   Pon Lip 10 2017, 14:23


Recepcja


Pewnie wiesz, że w każdym hotelu, hostelu czy innym tego typu miejscu punktem orientacyjnym jest recepcja. Zgubiłeś swój klucz? Zgubiłeś nauczyciela? Potrzebujesz pomocy medycznej, mapy, a może po prostu chcesz się z kimś spotkać i nie wiesz, gdzie możecie się umówić? Wszystko, czego potrzebujesz, znajdziesz w recepcji! Przy okazji możesz tu odpocząć na zawieszonych tuż nad podłogą hamakach.
Rzuć kostką w odpowiednim temacie, by dowiedzieć się, co ci się tutaj przydarzyło.
Kostki:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 341
  Liczba postów : 588
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Recepcja   Czw Lip 13 2017, 01:52

Niestety picie wieczorami przy otwartym oknie na poddaszu nie wpłynęło dobrze na moje zdrowie i chociaż niektórym się upiekło, ja wstałem następnego dnia nie dość że z kacem, to jeszcze z okropnym katarem i bólem gardła. Zupełnie mnie rozłożyło i w związku z tym nie mogłem pojechać razem ze wszystkimi na wakacje. Zamiast tego leżałem w łóżku i byłem faszerowany przeróżnymi eliksirami przeciwbólowymi, poprawiającymi samopoczucie i innymi świństwami, o których działaniu wolę nawet nie myśleć. Matka znów wczuła się w tę swoją rolę opiekunki i skakała koło mnie od rana do wieczora, a byłem prawie pewny, że w nocy też mnie odwiedzała w pokoju. W każdym razie napisała nawet list do dyrekcji z prośbą o podanie dokładnej lokalizacji wycieczki szkolnej, ponieważ miałem się spóźnić i przybyć świstoklikiem kilka dni po oficjalnym wyjeździe.
Na szczęście nie musiałem zostać w domu dłużej niż dwa dni po rozpoczęciu wycieczki. Podejrzewałem, że w pokoju będę miał najgorsze łóżko, które już pewnie zdążyło ugościć w swojej pościeli przynajmniej trzech zezgonowanych ludzi, ale nie to było istotne. Pragnąłem po prostu wyrwać się z domu i  pobyć z dala od rodziców, tym bardziej po wydarzeniach ostatnich tygodni... Spakowany byłem już od dawna, wobec czego nie pozostało mi nic innego jak złapanie śwstoklika do Grecji. Otrzymałem informację, że wszyscy zatrzymali się w hostelu na wyspie Lefkó i tam też się udałem. Budynek ładny, no nie powiem, za to po wejściu jedna rzecz, która uderzyła mnie w oczy to... ilość kotów w środku. Poważnie? Nie miałem żadnej stwierdzonej alergii na sierść, lecz gdy ujrzałem na własne oczy tak wiele zwierząt w jednym pomieszczeniu, moja skóra automatycznie zareagowała na zwiększoną ilość kota w powietrzu i zaczęło mnie wszystko swędzieć. Bezwiednie podrapałem przedramię i zamknąłem rozdziawioną gębę. Ciekawe, czy ktoś tu w ogóle jest o tej porze? Nie było wcześnie rano, ale też nie była to pora obiadowa, więc większość prawdopodobnie siedziała gdzieś w miasteczku lub na plaży (bo w południe się najlepiej smaży, prawda?). Zacząłem się rozglądać po recepcji, krążąc wokół walizek na podłodze.
@Ruth Wittenberg

kostka: 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1449
  Liczba postów : 856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Recepcja   Czw Lip 13 2017, 22:24

Mimo, że miała obiecane bajkowe wakacje z ukochanym, Ruth coraz jaśniej patrzyła na szkolny wyjazd. Wprawdzie pierwsza noc nie była najlepsza, bo w pewnym momencie zatrudniono ją jako prywatnego tragarza, kiedy jakiś mądraliński postanowił wyrzebrać od nich z pokoju łóżko, ale generalnie było naprawdę sympatycznie. Całkiem miło spędziła też poranek, choć szybko wzięły ją przeogromne wyrzuty sumienia i tęsknota za ukochanym, kóry i tak ostatnio zdecydowanie zbyt wiele jej wybaczał. Tęskniła za Dorienem, ale świadomość uczuć, jakie mieszały się w niej rano na plaży była tak miażdżąca, że Ruth wydawało się, jakby połknęła ogromny kamień, który piłował ją od środka. Zeszła do recepcji tylko na chwilę, zapytać o najbliższą stację rowerową, w co szczerze wątpiła na magicznej wyspie, ale kto trochę lepiej znał Wittenberg wiedział, jak kobieta kocha dwukołowce. Miała w planach wycieczkę po wyspie, żeby poukładać myśli, jakoś posklejać sobie poszarpane informacje i uczucia... Wolała wymazać z pamięci fakt, że miło jej się oglądało dzisiejszy wschód słońca.
Była ubrana w krótkie spodenki, górę od kostiumu i jakąś białą firankę na plecach sięgającą prawie do kostek, dlatego zbiegając ze schodów jeden z kotów zaczepił pazurki w rancie tego wiszącego kawałka tkaniny, przez co o mało nie sturlała się na próg.
-Co z tymi kotami? - zapytała samą siebie, delikatnie zdejmując łapkę intruza ze swojego ubrania. Dopiero kiedy się wyprostowała, zobaczyła Caluma. -O, cześć, dopiero przyjechałeś?- zwróciła uwagę na jego walizki- Coś się stało?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 341
  Liczba postów : 588
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Recepcja   Czw Lip 13 2017, 23:24

Zacząłem być coraz bardziej zmartwiony obecnością wszystkich tych kotów dookoła, ponieważ miałem wrażenie, że z każdą upływającą chwilą zjawiało się ich coraz więcej i powoli zaczynałem być okrążany przez sierściuchy. Nigdy nie przepadałem za kotami, Lotta miała takiego wielkiego byka i od samego początku się nie lubiliśmy, przez co jakoś tak mi zostało. Zresztą koty w Hogwarcie dziczały, zazwyczaj nie były pilnowane i szwędały się po terenach zamku. Nieraz słyszałem, że nie wracały przez tydzień - i na co komu taki zwierzak? Dodatkowo nie było w pobliżu żadnego człowieka, na co zareagowałem wyłącznie westchnięciem. Właścicieli hostelu również nigdzie nie dostrzegłem, a przecież potrzebowałem dowiedzieć się, w jakim pokoju mam spać i inne takie organizacyjne sprawy.
Już powoli chciałem zbierać się i po prostu popukać po pokojach, może ktoś pamięta, czy na liście było moje nazwisko? Odwróciłem się i dostrzegłem, że na mojej walizce przysiadł sobie kot z czarną plamą na oku. Wyglądał jak pirat i jeszcze patrzył się na mnie takim wyzywającym spojrzeniem, jakby chciał mi pokazać, że właśnie zagarnął cały mój dobytek. Dobre sobie. Nie zdążyłem go jednak zgonić, gdyż usłyszałem czyjeś kroki na schodach...
- Ruth - powiedziałem i od razu uśmiechnąłem się szeroko. Ciężko było mi ukryć, że bardzo cieszyłem się z tego spotkania. Rozstaliśmy się w niezbyt przyjemnej atmosferze, dodatkowo wyznałem jej nieco więcej niż kiedykolwiek zamierzałem, przez co kontakt między nami się urwał. - Ty tutaj? - zapytałem, podchodząc do niej, lecz zatrzymałem się w połowie drogie. - On też? - dodałem, mając na myśli oczywiście Doriena. Do tej pory nie wiedziałem, że w ogóle zamierzała wybrać się na szkolną wycieczkę i istniało ryzyko, że przytaszczyła tego przychlasta ze sobą. - W sumie jebać, nieważne. Ważne, że Ty tu jesteś - powiedziałem, machając lekceważąco ręką. Przez sekundę chciałem ją przytulić, ale przywołałem się do porządku i wyłącznie poklepałem ją po ramieniu. - Sam nie wiem, o co z nimi chodzi, ale zdecydowanie jest ich tu za dużo - przyznałem w związku z kotami, ale futrzaki mnie nie interesowały. - No, dopiero się zjawiłem...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1449
  Liczba postów : 856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Recepcja   Pią Lip 14 2017, 00:07

Dziewczyna nawet kiedyś miała w planach zakup kuguchara, najlepiej rudego, którego mogłaby łapać pod łapami, jak te duże koty na wystawach (firma jej ojca sponsorowała niektore z nich) i oglądać z nim trzaskające drewno w kominku. Tak ogólnie wyobrażała sobie kawałek swojej przyszłości - przyglądając się płonącym drewienkom z wiśniowym ciasteczkiem na talerzyku obok. Ruth, co ciekawe, nie miała sprecyzowanej globalnej wizji swojego dalszego życia, za to  szczegóły miała dopracowane niemal pod klucz. Kominek i wiśniowe ciasteczka. Zabawne, że tutaj akurat historia potoczyłaby się kołem, ponieważ Wittenberg posiadała już w swojej kolekcji takie wspomnienie. Zmieniony był jedynie drobny szczegół - we wspomnieniu z przeszłości nie siedziała w fotelu, tylko na kolanach Mikkela.
Od jakiegoś czasu nabierała także uczucia, że jej przyszłość przedstawia się w naprawdę jasnych barwach. Miała Doriena, cudowne przyjaciółki, kochanego, wyrozumiałego Ezrę i w końcu - jej najnowszą, choć ostatnio dość burzliwą znajomość - Caluma. Chłopak był interesujący i Ruth darzyła go szczególnymi względami, jednak od kilku tygodni nieprzerwanie mieli same spięcia. Na balu wycisnął z niej łzy, przez co resztę nocy spędziła na dość nieprzyjemnej rozmowie z Dorienem (bo przecież wcale nie chodziło o zatajanie przez nią faktów ze swojego życia, prawda?), ale nie była osobą, która miałaby się złościć w nieskończoność. Jednakże faktem pozostawało, że ich relacja była okrutnie dziwaczna, a sama Ruth powoli przestawała cokolwiek w niej kontrolować.
I oczywiście Calum nie byłby sobą, gdyby już w pierwszym zdaniu przywitania nie pojechał po starszym bracie.
-To szkolna wycieczka. We dwójkę wyjeżdżamy w... - zaczęła, nim ugryzła się w język - wybacz.  
Też się zastanawiała, co z tymi kotami, ale o wiele bardziej zastanawiał ją fakt, dlaczego Calum opuścił pierwszą, ponoć zawsze najbardziej intensywną noc.
Uśmiechnęła się w ramach podziękowania za ten piękny komplement, którym ją obdarował, pomijając jednocześnoe uwagę o kotach. Faktycznie, były wszędzie, ponad to dziewczyny chyba przygarnęły sobie do pokoju jednego, więc jak widać niektórym ta sytuacja nawet odpowiadała.
-Dobrze, tylko dlaczego dopiero teraz? Nie szkoda ci było pierwszej nocy? - zapytała w końcu, marszcząc ze zmartwieniem brwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 341
  Liczba postów : 588
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Recepcja   Pią Lip 14 2017, 00:25

Nie wiedziałem, czy wina mogła leżeć po mojej stronie, lecz ostatnie pół roku w zasadzie bezustannie się kłóciłem z ludźmi. Działo się też wiele rzeczy, nad którymi nie mogłem zapanować, a które doprowadzały mnie do białej gorączki, jak chociażby te nieszczęsne związki moich dwóch przyjaciółek... Ale no właśnie. Niby nie znałem Wittenberg długo, jednak od razu między nami coś zaskoczyło i złapaliśmy wspólny język i ku mojemu zdziwieniu bez problemu powierzałem jej wiele swoich myśli mimo krótkiego stażu naszej relacji (co nie było do mnie w ogóle podobne, halo, latami potrafiłem "testować", czy ktoś się do tej roli nadaje...). Nie mogłem więc dłużej chować w sobie goryczy związanej z jej wyborem partnera, musiałem jej prędzej czy później powiedzieć, aczkolwiek nie sądziłem, że nastąpi to tak szybko. Może nawet chciałem jej wtedy sprawić przykrość? Już nie pamiętam. Ważne, że od tamtej pory wiele się zmieniło, naprawdę wiele i w związku z zaistniałymi nowymi okolicznościami nie miałem zamiaru robić więcej wyrzutów Wittenberg. Wystarczy, że przynajmniej ten jeden raz płakała z mojego powodu.
- Oszczędź mi tych informacji. Oboje będziemy szczęśliwsi - rzuciłem szybko, gdy zaczęła mówić o swoich planach, ale na szczęście sama szybko się zreflektowała, że nie powinniśmy poruszać tego tematu, przynajmniej nie teraz, kiedy chciałem się z nią w pewien sposób pogodzić.
Na pytanie o pierwszą noc parsknąłem śmiechem. Z jednej strony było mi szkoda, pewnie, zawsze podczas pierwszych nocy kręcą się jedne z lepszych imprez, ale z drugiej strony na pewno będę uczestniczył jeszcze w wielu balangach na tym wyjeździe. Poza tym będę prawdopodobnie jednym z nielicznych, którzy dziś nie będą mieli kaca, także może być zabawnie.
- Rozchorowałem się jakiś tydzień przed wyjazdem. Niestety picie dużych ilości alkoholu przy otwartym oknie nie było dobrym pomysłem - rzuciłem, wspominając tamtą noc. - Matka się zawzięła i powiedziała, że nigdzie się nie ruszę, dopóki sama nie stwierdzi, że wszystko ze mną w porządku, ale na szczęście zatrzymała mnie w domu tylko jeden dzień. Niestety przez następne dwa czy trzy nie będę mógł pić, także nawet ta pierwsza noc nie byłaby dla mnie żadną atrakcją - powiedziałem i wzruszyłem ramionami. Trzeba było przeczekać ze względu na eliksiry, które musiałem jeszcze zażywać - niespecjalnie dobrze działały one w połączeniu z alkoholem. - Co robiłaś przez ten czas? Bo u mnie działo się tak wiele...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1449
  Liczba postów : 856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Recepcja   Pią Lip 14 2017, 10:38

Chciała puścić w niepamięć wydarzenia z balu, ale nawet gdyby jakimś cudem udało jej się o tym zapomnieć, czułaby się chyba jeszcze gorzej, bo ranienie, okrutnie dotkliwe, uczuć Caluma stało jej nożem w gardle. Nie chciała jednak też o tym wspominać, bo po pierwsze była zdania, że tylko czas leczy rany a po drugie sama niekoniecznie radziła sobie z tą dziwną sytuacją, która panowała w trójkącie Ruth-Dorien-Calum, choć bardziej przypominało to szprycę do kremów na torty w przekroju - łagodny, dopasowany półokrąg z uroczym dziobem na czubku.
Wzruszyła tylko ramionami na jego kolejny komentarz dotyczący jej związku, ale ostatecznie stwierdziła, że korona jej może z głowy nie spadnie, jeśli nic nie będzie o tym wspominać Calumowi. Z drugiej strony - czy oni byli dziećmi? Nie miała pojęcia, jak długo bracia chcą to ciągnąć, ale jedno było pewne - zbyt długo ta chora sytuacja nie miała racji bytu. Chyba nie planowali wybiórczo chadzać na rodzinne spotkania, mijać się na ulicach w, wcale nie takim ogromnym, Brighton i pamiętać tylko z lakonicznych kartek na święta? Wittenberg nawet nie wyobrażała sobie, że jeśli kiedyś miałoby dojść do wesela, Calum z Dorienem odstawialiby takie szopki.
Uniosła wysoko brwi na jego wyjaśnienia o absencji zeszłego wieczoru. Pamiętała, że był chorowity, właściwie to na początku jej znajomości z krukonem pytając o niego Ezrę dowiedziała się, że miał jakieś tam problemy zdrowotne, ale w zasadzie nie znała żadnych szczegółów. Oczywiście, każdy może się przeziębić, ale z całej opowieści wyłowiła tylko jedną informację - opiekuńczą matkę. Ruth poczuła nieprzyjemne ukucie zazdrości niebezpiecznie blisko serca.
-Powinieneś się cieszyć, że masz taką cudowną mamę - przyznała, wpatrując się trochę w jego walizki, trochę na swoje sandałki. Może powinna wziąć jednak trampki na ten rower? Cofnie się za chwilę do pokoju, jeszcze jest całkiem blisko.
-Aha, i chyba masz pokój z Lysem, wczoraj przyszedł do nas jakiś chłopak od was po łóżko, ale nie kojarzę go ze szkoły - przekazała mu jeszcze, przypominając sobie o wczorajszej historii targania łóżka z jednego pokoju do drugiego, jakby te ciapki nie mogły ich sobie pomnożyć. Miała jednak świadomość, że co innego duplikowanie kielicha, a co innego łóżka ze sprężynami, kołkami i innymi cudami - mogłoby się zwyczajnie nie nadawać do spania, dlatego w gruncie rzeczy temu człowiekowi z marnym angielskim nie miała zbyt wiele za złe.
-Wiesz, właściwie to niewiele. Musiałam skończyć staż, więc brałam po jedenaście, dwanaście godzin dziennie, żeby wyrobić się przed wycieczką. No i dostałam pierwszą sprawę. Aha, ty jeszcze nie wiesz - powiedziała, wyraźnie zaskoczona samą sobą, że zapomniała napisać o tym koledze - Od kilku dni jestem prawnikiem Wizengamotu - uśmiechnęła się i skinęła mu lekko, jakby się kłaniając. Co prawda jeszcze nie zaczęła pracy, bo umowę miała mieć podpisaną dopiero po wycieczce, ale wszystkie papiery były gotowe i czekali tylko, aż Ruth wróci je podpisać. Dokumenty o pracę z datą wsteczną były co prawda przykładem kreatywnej księgowości, ale sporo potrafiły rozwiązać.- Tak wiele? Mam się już zacząć bać? - zaśmiała się pod nosem, odchylając nieco, żeby sprawdzić, czy recepcjonistka już wróciła. No, ją by z Munga za coś takiego wywalili na bank.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 341
  Liczba postów : 588
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Recepcja   Pią Lip 14 2017, 14:03

Sprawy moich okresowych chorób nie były rzeczą, o której mówiłbym wszem i wobec. W zasadzie każdej zimy przynajmniej miesiąc wygrzebywałem się z przeziębień, a czasem poważniejszych powikłań, na lato też często chorowałem... Ostatnie pół roku i tak było w miarę spokojne, chyba tylko raz się gorzej czułem, zaraz po powrocie z Grenlandii. Zacząłem rozkminiać, czy w ogóle powiedziałem jej o tej chorobie z pierwszej klasy, ale to nie było istotne, bo przeszliśmy do znacznie poważniejszych tematów. Nawet uwagę o opiekuńczej matce puściłem mimo uszu - uczucia macierzyńskie budziły się u niej wyłącznie w ekstremalnych przypadkach.
Słuchając jej słów, bezwiednie marszczyłem brwi, próbując się połapać, o jakim stażu mówi i o jaką znowu pracę chodziło, aż po chwili wszystko mi wyjaśniła. Wizengamot? Zamrugałem gwałtownie, próbując przetworzyć tę informację.
- A czy Ty przypadkiem o to nie kłóciłaś się pół swojego życia z matką - zapytałem, patrząc na nią dziwnie, ale za moment wszystko mi się ułożyło w głowie. No tak, przecież mówiła mi na tej numerologii, że musi zmienić plany, bo nie mogłaby pracować z Dorienem w jednym Departamencie i że prawdopodobnie zostaje jej wyłącznie Wizengamot, co niezwykle ucieszy jej mamę. Dobra, jak już to ogarnąłem, to zaskoczył mi kolejny puzzel - pisała mi w liście, że miała pracować ze swoim byłym. Skoro wiedziałem już, że Mikkel był owym starszym ślizgonem, sprawa nabrała sensu. Machnąłem ręką, żeby uciszyć jej ewentualne wytłumaczenia. - Dobra, nie było pytania, już sobie poukładałem. To to ten... Gratulacje? - Bardziej pytałem niż stwierdzałem, bowiem niezwykle ciężko było mi wyczuć faktyczne emocje, które żywiła względem tej nowej pracy. Magiczny prawnik nie brzmiał jednak tak źle, co nie?
No i w tym miejscu pozwolę sobie zauważyć, że niezwykle zabawne było, jak na początku napisałaś o weselu...
Nie wiedziałem od czego miałbym zacząć. Podrapałem się po karku i jakoś tak dopiero wtedy pomyślałem, że to może być trochę szokująca wiadomość dla Ruth, szczególnie po wydarzeniach z balu na koniec roku. Od tamtej pory jednak wiele się zmieniło, ja sam przemyślałem sporo rzeczy i zorientowałem się, że sprawy nie do końca miały się tak, jak przedstawiłem to Wittenberg. Dodatkowo nie kontaktowaliśmy się, natomiast wiedziałem, że większość czasu (poza stażem) spędziła z Dorienem, najpewniej w Brighton, przy czym ja sam miałem okazję zobaczyć brata w tym pamiętnym dniu... Może ona już wie? Co jeśli już jej powiedział? Czy byłaby taka... spokojna?
- Ruth - odchrząknąłem i poczułem, że cała moja odwaga gdzieś sobie ucieka. Jak zacząć?! - Jaaa... Chciałbym, żebyś wiedziała... Że, że nie masz się o co martwić w związku z... balem - urwałem, obserwując zdezorientowanie w jej twarzy. - Bo chodzi o to, że ja powiedziałem trochę rzeczy na wyrost... A tak wcale nie jest, bo ja... Ja mam...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Moustiers Sainte-Marie, Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 244
  Liczba postów : 211
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14696-arielle-catrin-tender#392224
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14699-don-t-act-like-you-forgot#392235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14700-sowa-arielki#392236
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14698-arielle-c-tender#392234




Moderator






PisanieTemat: Re: Recepcja   Pią Lip 14 2017, 14:34

Arielle świetnie udawała, że jest samowystarczalna i towarzystwo innych osób nie jest jej potrzebne. Sama już czasem gubiła się, kiedy gra, a kiedy nie. Teraz jednak musiała przyznać, że z ulgą powitała w pokoju znajomą - Vivien. Może i jakoś super blisko nie były, ale przynajmniej nie musiały przechodzić przez to "hej, miło cię poznać", którego Francuzka szczerze nienawidziła. To nie tak, że nie lubiła poznawać nowych osób... Niektórych lubiła. No, zdarzali się tacy.
Tak czy inaczej, widok jakiejkolwiek znajomej twarzy potrafił mocno podnieść ją na duchu. Nie chciała jednak nikomu się narzucać i z tej racji spędziła sporo czasu w samotności. Nawet teraz spacerowała sobie bez żadnego towarzystwa, podziwiając urocze uliczki przy hostelu. Rano poszła na plażę, ale kiedy tylko zaczęły schodzić się tłumy, to zrezygnowała z wylegiwania się na piasku. Przynajmniej strój dobrała sobie adekwatnie do panującego upału - w białej sukience z uroczymi wycięciami nie miała na co narzekać. Wzięła również narzutkę z frędzlami tego samego koloru, żeby przypadkiem nie dostać tak na wstępie jakich koszmarnych poparzeń słonecznych. Z okularami przeciwsłonecznymi na nosie, sandałkami na obcasach i mrożoną kawą w dłoni, mogła krążyć po Lefkó. Ostatecznie jednak zaczęło jej się nudzić i sama nie zorientowała się, kiedy przywędrowała z powrotem do hostelu. Właściwie, chciała tylko zgarnąć z pokoju parę galeonów i pójść może coś zjeść? Konkretniejszych planów nie miała. Jakoś głupio było jej skakać i rozglądać się za Viv, albo Ezrą. To nie był jeszcze ten etap znajomości...
Miała już minąć recepcję bez poświęcenia jej większej uwagi, kiedy usłyszała znajomy głos. Zatrzymała się z zaskoczeniem i spojrzała w tamtą stronę, a na jej twarzy błyskawicznie wykwitł szeroki uśmiech.
- Mon chou!*- Zawołała do Caluma, zanim zdołała się powstrzymać.
Bez jakiegokolwiek zastanawiania się podeszła bliżej i położyła dłoń na jego ramieniu, żeby ściągnąć na siebie choć odrobinę jego uwagi. Pewnie powinna zachować się kulturalnie i nie wtrącać do jego rozmowy z jakąś dziewczyną, ale naprawdę dobrze było go zobaczyć. Arielle czuła się w towarzystwie Krukona zaskakująco dobrze i miała nadzieję, że zbyt szybko nie uda jej się tego zepsuć.
- Hej, przepraszam, ale nareszcie jesteś! - A potem po prostu go przytuliła. Może i zalatywało to drobną desperacją, ale hej. Panna Tender znalazła się w dziwnej sytuacji, gdzie wszyscy wszystkich znali, a ona była na doczepkę i dodatkowo nie rozumiała ludzi, którzy mówili zbyt szybko (dalej orłem z angielskiego nie była, dobra?). Calum w pewnym sensie stał się jej podporą, czy tego chciał, czy nie.

*Kochanie!

______________________

Arielle C. Tender



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1449
  Liczba postów : 856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Recepcja   Pon Lip 17 2017, 18:28

Sprawa Wizengamotu była dla Ruth przykra i bolesna, przez co z początku niewiele o tym komukolwiek wspominała. Czuła się przegrana, gdy zaczynała staż jako pomocnik magicznego prawnika, a listy gratulacyjne od jej matki tylko to poczucie przegranej pogłębiały. Jednak kiedy z biegiem dni okazywało się coraz wyraźniej, jaką władzę daje stanowisko w tym departamencie, młoda dziewczyna trochę zachłysnęła się możliwościami, które otwierały się przed każdym wychowankiem wizengamockich prawników. Wciąż stała głębokim konflikcie z matką, ale najważniejsze było dla niej, że praca zaczęła sprawiać jej (czasem podchodzącą pod wręcz niezdrową) satysfakcję. I tylko nierozliczone niedomówienia z Calumem sprawiały, że Ruth nie potrafiła sobie poradzić z otaczającą ją rzeczywistością. Do tego stopnia, że nad ranem przeteleportowała się z Liamem do magicznego szpitala, z zakrwawionym odciskiem jego dłoni na biodrach. Zupełnie, oczywiście, przypadkiem to wszystko, prawda? Nic więc dziwnego, że gdy Calum zaczął się pokrętnie tłumaczyć z sytuacji zaistniałej na balu, dukając samogłoski, Ruth aż ścięło w środku. Choćby się przygotowywała do tej rozmowy miesiącami i tak mniej zranić niż wtedy go nie potrafiła, a nie chciała powtarzać tych nieprzyjemnych słów, z których wyraźnie wynikało, że kocha Doriena i nie chce z niego zrezygnować. Szybko jednak podłapała jego ostatnie zdanie, którego nie dane mu było skończyć, bo podeszła do nich jakaś urocza dziewczyna. „Ja mam…” mógł oczywiście skończyć na kilka sposobów i Ruth w tym ułamku sekundy już przeprowadziła wstępną analizę każdego z nich, natomiast zdanie to sprzężone z pojawieniem się kobiety, która najpierw położyła mu dłoń na ramieniu, po czym najzwyczajniej w świecie, nie zwracając uwagi na Wittenberg, przytuliła, było dość jednoznaczne. A przynajmniej umysł Ruth, podsuwający jej najbardziej korzystne wizje właśnie to sobie wmówił. Szwedka zrobiła wielkie oczy, cofając ciało nieznacznie do tyłu, ale musiało to wyglądać całkiem komicznie, bo dosłownie chwilę po tym jej twarz pojaśniała najszczerszym z uśmiechów, na jaki mogła się zdobyć. Jeśli to prawda… Jeśli ta śliczna kobieta obok krukona jest faktycznie jego dziewczyną lub przynajmniej istotką, z którą wiązał jakieś nadzieje (albo ona – po jej zachowaniu nawet bardziej prawdopodobna opcja – z nim), właśnie rozwiązałyby się wszystkie problemy Ruth. Nagle poczuła przypływ niewyjaśnionej sympatii do Arielle i gdyby mogła, pewnie sama by ją serdecznie uściskała. Ta dziewczyna mogła magicznie oddalić od Szwedki wszystkie strapienia, włączając w to nieznośny konflikt obu braci. No bo hej, jak Calum miał się teraz czuć gorszy od Doriena, skoro na szyję sama rzuca mu się kobieta o figurze i twarzy modelki? Nawet jakby Ruth była towarzyska (nie była), to i tak zaczekałaby, aż Calum przedstawi swoją nową koleżankę i dowie się o niej czegoś więcej. Będąc z kolei typową Wittenberg, nie odezwała się słowem, ale widać było, że cieszy się chyba jeszcze bardziej niż Calum, uśmiechnięta od ucha do ucha, z założonymi na piersiach rękoma, kiwając głową z naprawdę szczerą sympatią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 341
  Liczba postów : 588
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Recepcja   Wto Lip 18 2017, 00:36

W ogóle nie byłem pewny tego, co chciałem jej powiedzieć i w tej chwili, gdy miałem zamiar wypowiedzieć słowo "narzeczona", zacząłem się mocno zastanawiać, czy powinienem? Może lepiej byłoby to nazwać jakoś prościej, nieco łagodniejszym i "mniej poważnym" terminem? Dziewczyna? Wybranka? Nie, to wciąż brzmi jak ogromne zobowiązanie, a jakby nie było, minęły jakieś dwa tygodnie od sytuacji z balu, a to mogłoby świadczyć o mnie... dosyć źle... Merlinie, jak ja wyduszę z siebie tą narzeczoną?!
Zaciąłem się i przełknąłem ślinę, myśląc intensywnie i zupełnie nie zauważyłem, że przy recepcji pojawiła się kolejna osoba i gdyby nie dotknęła mnie ona w ramię, prawdopodobnie nawet nie dostrzegłbym w niej... Arielle? No pięknie... Mimo ogromnej walki, którą toczyłem wewnątrz, obdarzyłem dziewczynę szerokim uśmiechem i przygarnąłem ją do siebie ramieniem. Musiałem przyznać, że było to bardzo miłe z jej strony. Nie przywykłem do takiego okazywania sobie uczuć, bardzo rzadko obejmowałem kogokolwiek. Lotta nie przepadała za kontaktem, a teraz gdy miała Walkera zawsze ryzykowałem rozkwaszeniem ryja i klątwą w plecy, a o samej Ruth aż szkoda gadać, bo mniej kontaktowa była chyba tylko Fire. W każdym razie spojrzałem ponownie na Ruth i czułem się już nieco pewniej siebie. Miałem u boku Arielle, nie powinno być tak źle, co nie?
- No właśnie, to moja Arielle - przedstawiłem Ślizgonkę. - Od września będzie się uczyła w Hogwarcie z nami... Ze mną - dodałem, zapominając przez moment, że Ruth już skończyła szkołę (auć). - Arielle, poznaj Ruth, moją... przyjaciółkę. Ruth, Arielle jest moją... - No nie, to nie mogło być takie trudne, prawda? - Narzeczoną - wyrzuciłem z siebie, gdy tylko pokonałem swoje werbalne zatwardzenie. Reakcja dziewczyny była naprawdę ciekawa, bo patrzyła na nas... Z radością. I podziwem. Ale głównie z radością i to taką wręcz namacalną. Ja natomiast byłem bardziej zestresowany niż na jakichś owutemach...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Moustiers Sainte-Marie, Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 244
  Liczba postów : 211
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14696-arielle-catrin-tender#392224
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14699-don-t-act-like-you-forgot#392235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14700-sowa-arielki#392236
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14698-arielle-c-tender#392234




Moderator






PisanieTemat: Re: Recepcja   Wto Lip 18 2017, 00:54

Na widok Caluma odetchnęła z ulgą i miała wrażenie, że on nawet podzielał jej entuzjazm. Pewnie nie był aż tak zdesperowany, bo miał tutaj mnóstwo znajomych... ale no, szczegół. Ważne, że jej nie odtrącił ani nie potraktował oschle. Z takim zachowaniem z pewnością wyglądali jak całkiem urocza para. Dziewczyna nigdy nie miała jakichś wielkich oporów co do kontaktu fizycznego, chociaż doskonale rozumiała ludzi, którzy za nim nie przepadali. Zerknęła z niejakim zaciekawieniem na jego rozmówczynię, nie odsuwając się zbytnio. Z trudem powstrzymała parsknięcie śmiechem na to "moja Arielle" - na szczęście była raczej dobrą aktorką. Dziewczyna, która okazała się być przyjaciółką Caluma, wyglądała na bardzo sympatyczną. Ładna, uśmiechnięta... Aż trochę za bardzo uśmiechnięta. Tender zanotowała sobie w myślach, żeby podpytać potem Caluma, czy tutaj przypadkiem nie zaszło coś kiedyś, ale teraz zostawiła temat. Wyczuła również problem u chłopaka z przedstawieniem jej, ale nawet nie zamierzała mu z tym pomóc. Niech sobie chłopak radzi...
- Hej, miło mi cię poznać - uśmiechnęła się szerzej, specjalnie dla Ruth. Gdyby tylko znała dokładnie sytuację Wittenberg i Dearów, z pewnością patrzyłaby na to wszystko inaczej. W błogiej nieświadomości założyła jednak po prostu, że dziewczyna cieszy się szczęściem przyjaciela i tyle. Nie przemknęło jej nawet przez głowę, że mogła być jakimś magicznym rozwiązaniem wszystkich problemów - ale to dobrze, bo przecież nie była. - Dobra, nie chcę przeszkadzać, po prostu cię zobaczyłam i chciałam się przywitać... - Teraz już łagodnie się odsunęła, żeby nie przeszkadzać w rozmowie. W końcu raczej da radę złapać się z Calumem później, a teraz niech sobie na spokojne porozmawia z kimś, kto jest mu serio bliski. Arielle to duża dziewczynka i chyba da sobie radę sama...
Cmoknęła Krukona w policzek (jak zakochana para to po całości, nie?), uśmiechnęła się raz jeszcze do Ruth i po prostu poszła do swojego pokoju, w o wiele lepszym humorze.

/zt

______________________

Arielle C. Tender



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1449
  Liczba postów : 856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Recepcja   Czw Lip 20 2017, 21:07

Słowo ‘narzeczona’ kołatało się w jej głowie dłuższą chwilę, bo pomimo że nie wiedziała do końca, co powiedzieć i jak poprawnie zareagować, potwierdziły się jej przypuszczenia, przez co owa ‘narzeczona’ Caluma stała się bytem z krwi i kości, a nie wyłącznie domysłem w głowie Wittenberg. I naprawdę, trzeba przyznać otwarcie, Arielle stała się magicznym rozwiązaniem wszystkich problemów Ruth związanych z konfliktem Calum-Dorien, niestety – tylko na krótką chwilę.
Nie trzeba było być krukońskim molem książkowym, żeby wydedukować, że jeszcze dwa tygodnie temu chłopak praktycznie wprost przyznał, że nie podoba mu się związek Ruth z Dorienem, bo widziałby siebie na jego miejscu, a za dwa tygodnie pojawia się w Grecji z narzeczoną. Wittenberg mimo pracy w Wizengamocie była stuprocentowym analitykiem i mimowolnie już robiła w głowie błyskawiczne analizy sytuacji, dlatego i teraz spoglądając czujnie na towarzyszy rozmowy, listowała sobie w myślach kolejne fakty. Mógł spotkać ją przypadkiem, zakochać się od pierwszego wejrzenia i poprosić o rękę, załóżmy, dwa dni temu. Zdecydowanie odpada, Calum nie był aż tak szalonym romantykiem (wcale nie był szalonym romantykiem), a i mało która dziewczyna zgodziłaby się na pierścionek po dwóch tygodniach znajomości, choć powiedzmy, że ten wariant miał kilkanaście procent szans na zaistnienie.
Kolejnym przypuszczeniem Ruth był blef. Calum mógł poprosić koleżankę o pomoc w udawaniu jego dziewczyny, żeby odkręcić sytuację z balu lub – co bardziej prawdopodobne – po prostu pokazać się z dziewczyną, bo rodzice suszyli głowę, bo koledzy się śmiali, bo rodzeństwo podejrzewało inną orientację, bo słońce krzywo świeciło i tak dalej. To również wykluczyła – po cóż w takim wypadku miałby od razu ogłaszać Arielle swoją narzeczoną? Ruth naturalnie zarejestrowała pierścionek na palcu dziewczyny i nie tylko wyglądał na bardzo drogi, co jeszcze bardzo do niej pasował. Ruth może i nie była jakąś wybitną duszą towarzystwa, ale trochę koleżanek miała i wiedziała, jak w praktyce wygląda wybieranie pierścionka zaręczynowego. Jeśli jakimś cudem uda się ukryć jego wygląd przed samą noszącą (co w większości nie wychodzi, bo mężczyzn w większości przeraża wizja kupienia biżuterii na całe życie wybrance i wolą, jak sama sobie coś wybierze, ewentualnie…), pomaga w tym ktoś, kto się zna. Przyjaciółka lub matka stoją na najlepszych pozycjach, ale Ruth miała dziwne wrażenie, że błyskotki Calum w ogóle nie wybierał. Była…jakaś taka niepodobna do jego gustu, ale dziewczyna szybko odrzuciła tę myśl, jako wniosek mogący wprowadzać błędy do jej i tak lichej analizy.
Fakt pozostawał jednak faktem – dwa tygodnie, i już narzeczona? Coś tu wybitnie nie pasowało, szczególnie po sytuacji na balu. Ruth uśmiechnęła się na pożegnanie do Arielle i zmierzyła Caluma lustrującym spojrzeniem.
-Jeśli to przedstawienie, to możesz się już do mnie nie odzywać – zaznaczyła na wstępie – Jeśli jednak to twoja prawdziwa narzeczona to… Tak się cieszę! – niemal krzyknęła, po raz pierwszy ( i pewnie ostatni w życiu) przytulając go krótko, przesuwając dłoń po jego plecach. Dopiero kiedy się oderwała od kolegi, jej spojrzenie uległo zmianie. Znów była spokojna i czujna, ale na twarzy wciąż widniał sympatyczny uśmiech.
-Dowiem się czegoś więcej, czy to tajemnica?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 341
  Liczba postów : 588
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Recepcja   Sob Lip 22 2017, 00:23

Nie do końca w ten sposób chciałem to rozwiązać. W sumie nie wiedziałem, czy od razu przedstawić jej Arielle jako narzeczoną, czy jako dziewczynę - a z drugiej strony nie wiedziałem jak zareaguje sama Arielle, bo mogła się oburzyć, że "zaniżam jej status", a mogłaby równie dobrze wersję podtrzymać. W ogóle nie spodziewałem się, że akurat ona się tutaj zjawi, toteż moje wcześniejsze plany lekkiego naściemniania legły w gruzach. Początkowo chciałem powiedzieć Ruth coś w stylu, że nie panowałem nad sobą, powiedziałem za dużo, że to przez alkohol (jakby nie było piłem z Lysem whisky za fortepianem) i wcale nie było tak, jak myślała, bo ja to po złości powiedziałem i poza tym mam na oku kogoś innego. Nie zamierzałem zrzucić na nią bomby pt.: "mam narzeczoną"... A już na pewno nie spodziewałem się jej reakcji. Nie wiem czemu myślałem, że się jakoś tak... Zdenerwuje? Podświadomie chyba myślałem, że poczuje jakiś zawód, lecz jej mina wskazywała na zgoła przeciwne emocje, które we mnie z kolei wzbudziły mieszankę dziwnych uczuć. Zrobiło się nieco niekomfortowo, przynajmniej dla mnie, ale starałem się to zatuszować jakimś uśmiechem.
Arielle dała mi całusa w policzek, po którym prawdopodobnie zrobiłem się czerwieńszy niż cegła (nie ukrywajmy, to prawdopodobnie jeden z dwóch czy trzech całusów, które dostałem w życiu, nie licząc tych wyniesionych ze spotkań rodzinnych od cioć, babć i własnej matki). Dziewczyna poszła i zostawiła mnie samego z Ruth, która właśnie wyglądała, jakby wygrała coś na loterii. I nastąpił bardzo dziwny i jednocześnie przyjemny moment, w którym Wittenberg po prostu podeszła i mnie objęła. Byłem tak zaskoczony, że nie zdążyłem nawet odwzajemnić tego uścisku, bo już odsunęła się ode mnie, a moje ręce wykonały tylko nieznaczny ruch do przodu. Zacisnąłem palce w powietrzu, czując naprawdę ogromny zawód, po czym wbiłem pięści w kieszenie spodni.
- Jakie znowuż przedstawienie? Aż tak dobrze udawałem jąkanie? - rzuciłem tylko, wywracając oczami. - Jest prawdziwa, z krwi i kości, ma dwie nogi, dwie ręce i głowę, więc chyba się liczy - dodałem, ale opamiętałem się szybko. Nie chciałem być cięty z tego powodu, po prostu jej reakcja była dla mnie... Niezrozumiała. Z czego Ty się tak cieszysz, dziewczyno?! - A co chcesz więcej wiedzieć? - zapytałem z głupa, wybałuszając oczy. Cóż jej miałem powiedzieć? Hej, stary mi podrzucił dziewczynę, bo byłem takim idiotą, że żadnej nie złapałem, a jak już zamierzałem, to brat mi ją sprzątną sprzed nosa? Cudowna historia, Murphy byłby dumny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1449
  Liczba postów : 856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Recepcja   Pon Lip 24 2017, 18:47

Calum miał zupełną słuszność, postrzegając moment przytulenia go przez Ruth jako dość nienaturalne zjawisko. Szwedka w grucie rzeczy bujała się jak dwie przeciwległe kulki kołyski Newtona, z jednej strony będąc bardzo oszczędna w okazywaniu uczuć najbliższym, z drugiej, co pewnie najlepiej potwierdziłby Mikkel, swoich wybranków serca traktowała w tej materii… wyjątkowo szczególnie, będąc eufemistycznym. Natomiast takie wyrzuty radości zdarzały jej się stosunkowo rzadko, ale nie wiedzieć czemu potraktowała związek Caluma i Arielle jako klucz otwierający wszystkie drzwi do szczęśliwych stosunków wśród Dearów, do tej pory szczelnie zabite dechami. Nie mogła jednak oprzeć się wrażeniu, że coś w tej całej sytuacji było wyjątkowo nie tak, bo przecież od balu minęły zaledwie dwa tygodnie i choć życzyła chłopakowi jak najlepiej, trudno było jej uwierzyć, że ot tak znalazł sobie dziewczynę znikąd, która po pół miesiąca została jego damą serca z drogim pierścionkiem na palcu. Wittenberg ponownie zmarszczyła brwi, kiedy młody Dear zaczął ironizować, choć wciąż z jej twarzy nie schodził uśmiech.
-Nie chcę wydać się nieuprzejma, ale wiesz… - zaczęła trochę niepewnym głosem – dwa tygodnie, a właściwie nawet trochę mniej, bo pozwalam sobie odjąć twoją chorobę, to dość mało jak na dorobienie się narzeczonej samorzutnie, mówiąc tu o standardowych wypadkach... – dodała ciepło, bez grama przytyku, chcąc mu tylko zasugerować, że jej pytanie o wyjaśnienia nie wzięło się znikąd. Prawdę mówiąc liczyła w tym momencie na jakąś opowieść o uratowaniu życia pięknej Francuzce, miłości od pierwszego wejrzenia, romantycznej podróży na Borneo i oświadczynach przy zachodzącym słońcu nad Morzem Jawajskim. Nic innego nie przychodziło jej do głowy, więc nawet calumowe wakacje na egzotycznej wyspie wydawały się teraz sensowne. Liczyła na jakiekolwiek wyjaśnienia, ale szczerze? Nawet gdyby powiedział, że to wielka tajemnica, to samo potwierdzenie, że Arielle nie jest narzeczoną „na niby”, a taką, z którą Calum naprawdę planuje ślub, wystarczyło do rozpromienienia Ruth na kolejne tysiąc lat. W tej też chwili przyszła recepcjonistka.
-O, dzień dobry. Czy wie pani, gdzie mogę wypożyczyć rower? – zapytała kobietę ze szczerym zainteresowaniem, odrywając na chwilę uwagę od Caluma i widząc zrozumienie w oczach pracownicy odetchnęła z ulgą czując, że chyba nawet dziś pojeździ trochę po wyspie.
-Nie zatrzymuję cię już. Melduj się i pewnie widzimy się wieczorem na jakiejś imprezie – uśmiechnęła się do kolegi po finalnym zakończeniu ich krótkiej wymiany zdań, po czym zniknęła za hotelowymi drzwiami i poszła szukać sprawnego roweru do zwiedzenia wyspy trochę bardziej aktywnie, niż teleportując się z miejsca w miejsce.
zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 341
  Liczba postów : 588
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Recepcja   Wto Lip 25 2017, 00:06

Miałem bardzo mieszane uczucia co do tej sprawy. Nie sądziłem, że tak szybko wyjdzie na jaw i szczerze powiedziawszy porwałem się z motyką na słońce, chcąc od razu wyjaśnić Ruth sytuację z balu bez wcześniejszego przygotowania i jakiegokolwiek obmyślenia historii, którą mógłbym się zasłonić. Miałem jej opowiedzieć, jak to od dłuższego czasu koresponduję z uroczą dziewczyną z Francji (bo przecież wysyłałem mnóstwo listów w ciągu kilku ostatnich miesięcy, praktycznie związanych z moją pracą, ale teoretycznie przecież mogły być to listy miłosne, prawda?), którą poznałem dawno temu na rodzinnym spotkaniu, bo nasi rodzice do przyjaciele itd. Miałem to wszystko w głowie, ale nie poukładałem całej tej śpiewki w całość i nie myślałem o tym w chwili przybycia. Że też akurat musiałem trafić na obie dziewczyny w tym samym miejscu i czasie... Dobrze się bawisz tam na górze?
Ruth nie była głupia, już wtedy wiedziałem, że przejrzała całą tą sytuację. Nie zdziwiłbym się, gdyby akurat w tej chwili odkryła, że całe te zaręczyny to sprawka moich rodziców, a nie moich miłosnych porywów. Przełknąłem głośno ślinę i już chciałem wkręcić jakąś bajerę, że to nie do końca tak, ale w ustach mi zaschło... I na horyzoncie pojawiła się jakaś kobieta, która chyba była właścicielką hostelu. Wypuściłem bezgłośnie powietrze z płuc, dziękując niebiosom za taki obrót spraw. Nie musiałem się już z niczego tłumaczyć, przynajmniej na razie. Ruth zapytała o jakieś rowery (what?) i zaraz potem się zmyła. Nie powiedziałem nic szczególnego, w sumie to nie pamiętam, czy w ogóle się odezwałem, czy raczej tylko pomachałem jej. Później poszedłem zapytać o pokój, klucze i inne sprawy typu stołówka, droga do miasta i na plażę, takie tam. Zaczarowałem walizkę i poszedłem w stronę pokoju z ciężko bijącym sercem.
/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 542
Dodatkowo : ćwierć wila
  Liczba postów : 229
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14411-bianca-zakrzewski?nid=3#381696
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14415-pianki-bianci#381731
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14416-bianca#381732
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14414-bianca-zakrzewski




Gracz






PisanieTemat: Re: Recepcja   Sob Lip 29 2017, 18:20

Stanęłam w recepcji, a mój uśmiech był od ucha do ucha. W Afryce było cudownie i w końcu spotkałam się z Nneką, ale cholera stęskniłam się za Lysandrem. Był głupkiem, ale prawda była taka, że kochałam go nad życie. Całe szczęście byłam przyzwyczajona do podróży, bo nawet na chwilę nie zahaczyłam o dom. Rozejrzałam się dookoła i musiałam przyznać, że nigdy nie widziałam w jednym miejscu aż tyle kotów. Wzruszyłam ramionami i podeszłam do lady chcąc sprawdzić w jakim pokoju przyjdzie mi mieszkać. Nie wzgardziłabym mieszkaniem z Lysem, ale chyba wolałabym tego uniknąć. Rzecz jasna stęskniłam się za nim, ale w końcu mieszkamy razem cały rok. Byłam szczęśliwa, no i kochałam Grecję. Co prawda nie mówiłam po grecku, ale każda okazja do nauki nowego języka była dobra!
Rozłożyłam się na jednym z hamaku nie przejmując się uczuciem, że ktoś mnie obserwuje. Pewnie był to jeden z tych kotów. Domyślałam się, że to miejsce jest magiczne, ale aż tak? Odłożyłam kapelusz i okulary na walizkę obok mnie.
Czekałam na @Lysander S. Zakrzewski z przymkniętymi powiekami. Podróże nigdy nie przestaną być męczące, nieważne ile ich w życiu będziesz miał. Nim się zorientowałam, trochę odpłynęłam do krainy snów. Kto by pomyślał, że przysnę.

Kostka: 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 615
Dodatkowo : Ćwierć wil
  Liczba postów : 562
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14409-lyskowe-relki#381609
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14410-krysia#381611
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Recepcja   Sro Sie 02 2017, 16:27

Trudno ukryć, że przez kilka tygodni nieobecności @Bianca Zakrzewski strasznie mi jej brakowało.  Mimo, że miałem wspaniałych kumpli, a w moim towarzystwie było mnóstwo pięknych dziewcząt, nikt na świecie nie był dla mnie tak ważny jak moja siostrzyczka. W moich oczach Bianca wciąż była dziewczynką, o którą musiałem się troszczyć, więc ta rozłąka mnie niepokoiła - moja siostra pojechała sama do RPA. Ostatni raz na dłużej niż miesiąc rozstaliśmy się, gdy po raz pierwszy wyjechałem do szkoły, a potem do Szwecji, dlatego trudno ukryć, że zdążyłem zatęsknić.
Bianca bywała irytująca, czasem brakowało jej tej odrobiny szaleństwa, ale nie miało to dla mnie znaczenia. Mimo, że kochałem ojca i uwielbiałem moich przyjaciół, to Bianca była najbliższą mi osobą.
Umówiliśmy się listownie, że w dniu przyjazdu Bianci wyjdę po nią do recepcji. Trudno ukryć, że przeżywałem przybycie Bianci jak mrówka okres. Z racji tego, że mieszkaliśmy razem cały rok czasami miewałem jej dosyć, ale z drugiej jej nieobecność była znacznie bardziej przykra.
Zszedłem po schodach i rozejrzałem się po holu - w okolicach recepcji nie było nikogo.
Rozejrzałem się i dopiero po chwili dostrzegłem leżącą w hamaku siostrę. Moją twarz rozjaśnił uśmiech. Podszedłem do hamaka i pogłaskałem jej włosy, po czym delikatnie pocałowałem jej skroń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 542
Dodatkowo : ćwierć wila
  Liczba postów : 229
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14411-bianca-zakrzewski?nid=3#381696
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14415-pianki-bianci#381731
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14416-bianca#381732
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14414-bianca-zakrzewski




Gracz






PisanieTemat: Re: Recepcja   Sro Sie 02 2017, 23:25

To nie był głęboki sen, ale był całkiem spokojny. Nie śniło mi się nic i wszystko słyszałam, powiedzmy, że to był taki półsen. Nie usłyszałam jednak kiedy podszedł do mnie Lysander, zorientowałam się, że przyszedł dopiero kiedy mnie dotknął. Wzdrygnęłam się i gwałtownie usiadłam. Trochę zbyt gwałtownie, bo wypadłam z tego przeklętego hamaku. No cóż, przynajmniej rozbudziłam się na dobre.
- Cholera Lysander, nie strasz mnie tak. - powiedziałam oburzona, ale po chwili uśmiechnęłam się do niego ciepło, wstałam i mocno go przytuliłam.
Zawsze cieszyło mnie to, że mieliśmy taką świetną relację. Nie wiem co bym bez niego zrobiła, pomógł mi w naprawdę wielu sytuacjach, kochałam go jak nikogo innego. Kiedy poczułam jego silne ramiona, dotarło do mnie to, jak bardzo za nim tęskniłam. A Afryce było super, ale tutaj miałam małą cząstkę domu. Mimo, że czasami wkurzało mnie to, że Lys nadal traktował mnie jak małą dziewczynkę, to wiedziałam, że wynika to tylko i wyłącznie z troski o mnie. Chyba tak to już jest, prawda? Zresztą nigdy nie przeszkadzała mi możliwość straszenia innych starszym bratem, a w młodości robiłam to kiedy tylko nadarzyła się taka okazja.
To, że zazwyczaj byłam spokojna wynikało z jednej rzeczy. Musiałam się kontrolować, żeby przypadkiem nie dać się ponieść emocjom. To nie było łatwe i sprawiało mi czasem całkiem sporo problemów, ale z czasem przeszło u mnie na porządek dzienny.
- Tak się cieszę, że cię widzę!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 615
Dodatkowo : Ćwierć wil
  Liczba postów : 562
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14409-lyskowe-relki#381609
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14410-krysia#381611
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Recepcja   Pią Sie 04 2017, 17:48

Gdy Bianca się ocknęła moją twarz rozjaśnił uśmiech. Kiedy siostra usiadła, ścisnąłem ją mocno i lekko uniosłem. Kogo miałem traktować jak małą dziewczynkę jeśli nie moją siostrę - kochałem ją, rozpieszczałem i dbałem, żeby była szczęśliwa. Nasza relacja była najlepszym co spotkało mnie w całym moim życiu.
Nie kontrolowałem się tak jak moja siostra, dość często miotały mną emocje i wybuchałem bez potrzeby, ale w gruncie rzeczy przywykłem do tego. Pogodziłem się z tym, że jestem inny, wyjątkowy i czasem tracę kontrolę nad sytuacją, jedyne czego nie mogłem sobie wciąż wybaczyć, to to że przez moje wybuchy złości straciliśmy mamę.
- Ja bardziej - powiedziałem odrobinę się odsuwając i ujmując twarz siostry w dłonie. Chciałem się na nią napatrzeć, nasłuchać. W takich chwilach jak ta uświadamiałem sobie jak wiele znaczy dla mnie ta urocza istotka.
- Opowiadaj! Jak w Afryce?
Mimo, że nie byłem tak silnie związany z Afryką jak moja siostra, to dobrze wspomniałem Drakensberg i w ogóle RPA. W szkole mówili po angielsku, a mimo to pogoda była bardzo nieangielska. Czasem miewałem polew, z ludzi mówiących w afrikaans, z czasem jednak (wtedy gdy liznąłem trochę niderlandzkiego) uznałem, że to bardzo piękny język.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 542
Dodatkowo : ćwierć wila
  Liczba postów : 229
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14411-bianca-zakrzewski?nid=3#381696
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14415-pianki-bianci#381731
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14416-bianca#381732
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14414-bianca-zakrzewski




Gracz






PisanieTemat: Re: Recepcja   Pią Sie 04 2017, 19:03

Czy mu się podobało to czy nie, już taka mała nie byłam, a niewykluczone, że w przyszłości dużo częściej i na znacznie dłużej będziemy się rozstawali. Okej, ja też nie potrafiłam sobie tego do końca wyobrazić, ale przecież po studiach każdy pójdzie w swoją stronę. To chyba cud, że trafiliśmy do jednego domu, ale możemy teraz tylko dziękować za to niebiosom. Za kilka lat ja pójdę się rozwijać jakoś artystycznie (miejmy nadzieję), a Lysander już za rok wyląduje nie wiadomo gdzie łapiąc przestępców jako Auror. To było dziwne, powoli docierało do mnie to, że niedługo skończy się ta cała sielanka i będziemy musieli wkroczyć w to prawdziwe dorosłe życie. Dlatego cieszyłam się, że teraz mogę z tej swoistej wolności korzystać do woli, póki nie będzie to miało żadnych konsekwencji.
- Yhym, jasne, gadaj sobie. – odparłam i pokazałam mu język.
Ja też się stęskniłam dobra? Przecież większość czasu wciągu roku spędzamy razem, więc to chyba jasne, że brakowało mi jego obecności. Zawsze cieszyło mnie to, że nigdy nie miewaliśmy ze sobą większych sprzeczek. Nieraz słyszy się o rodzeństwach, które notorycznie się kłócą. Tak, dobrze, że nas to raczej nie dotyczyło. Oczywiście wkurzał mnie jak nikt inny, ale to inna sprawa.
- Merlinie, cudownie! Nneka w ogóle się nie zmieniła, ale ja chyba też nie. W każdym razie to była miła odskocznia po całym roku w angielskim deszczu, no i w końcu trochę surfowałam. Lysander, nawet nie wiesz jak mi tego brakowało! – wyrzuciłam na jednym tchu. – A jak tutaj mają się sprawy? Jakaś nowa dziewczyna? – zapytałam i wyszczerzyłam się w jego stronę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 615
Dodatkowo : Ćwierć wil
  Liczba postów : 562
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14409-lyskowe-relki#381609
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14410-krysia#381611
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Recepcja   Sob Sie 05 2017, 19:13

Nie dość, że byliśmy w jednym domu, to jeszcze mieszkaliśmy w jednym mieszkaniu, co sprawiało, że widywaliśmy się niemal ciągle. Miałem jednak świadomość, że rozłąka jest nieunikniona - każde z nas będzie miało swoje życie, rodzinę i miałem jedynie nadzieję, że żadne z nas nie ucieknie na drugi koniec świata. Wciąż pamiętałem czasy w których ja mieszkałem w Skandynawii, a ona w Stanach, i szczerze powiedziawszy ta rozłąka była dla mnie naprawdę trudna, mimo, że mieszkałem z Dianą.
Rzadko się kłóciliśmy, co było piekielnie zadziwiające biorąc pod uwagę, że oboje mieliśmy dość wybuchowe charaktery, ze względu na nasze korzenie, a jeśli nawet to nasze sprzeczki były bardzo drobne.
Usiadłem koło siostry na leżaku i z uwagą wysłuchałem jej opowieści.
- Powinniśmy pojechać następnym razem we dwójkę - powiedziałem wspominając wspólne surfowanie w Afryce i Australii.
Parsknąłem śmiechem. Bianca wiedziała, że nieustannie obracały się wokół mnie jakieś dziewczyny i odkąd raz w życiu się zakochałem wszystkie moje znajomości był bardzo przelotne.
- Nic ciekawego - rzuciłem, bo w ostatnim czasie w moim życiu uczuciowo-łóżkowym faktycznie działo się wyjątkowo mało jak na mnie - Za to Bas się zakochał.
Wspomniałem w listach do Bianci o tym, że mój przyjaciel z Trausnitz @Bastian K. Lenz (który był zresztą z Biancą na roku w tamtej szkole) przyjechał do Wielkiej Brytanii dokończyć studia, nie pisałem jednak zbyt wiele, bo nie chciałem by te listy rozrosły się na nie wiadomo jak długie zwoje pergaminu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 542
Dodatkowo : ćwierć wila
  Liczba postów : 229
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14411-bianca-zakrzewski?nid=3#381696
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14415-pianki-bianci#381731
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14416-bianca#381732
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14414-bianca-zakrzewski




Gracz






PisanieTemat: Re: Recepcja   Pon Sie 07 2017, 19:43

Czas kiedy mieszkaliśmy z Lysem na zupełnie innych kontynentach nie należał do moich ulubionych wspomnień. Możliwe, że tez dlatego, że to czas, w którym jeszcze nie bardzo panowałam nad sobą i dopiero się wszystkiego co związane z dziedzictwem uczyłam. W każdym razie omijałam te wspomnienia w mojej głowie. Kiepsko się wówczas czułam psychicznie, powiedzmy sobie szczerze – nie radziłam sobie po prostu, a tata nie bardzo wiedział jak może mi pomóc. Szczęśliwie się złożyło, że każde z nas nauczyło się w miarę kontrolować i znowu mogliśmy być razem całą trójką.
Uniosłam brwi na słowa Lysandra, cóż nie wiem co się zmieniło, ale byłam przekonana, że gustuje w chłodniejszych klimatach.
- Dla mnie extra, tylko żebyś się nie rozpuścił. – rzuciłam rozbawiona.
Co prawda spędził tam ze mną trochę czasu, a wspólne surfowanie było naprawdę super. Oczywiście jestem od niego o niebo lepsza, ale to przemilczałam, żeby przypadkiem nie urazić jego męskiej dumy. Niech sobie myśli co chce, ale ja i tak wiedziałam swoje.
Nie przeszkadzało mi to, że mój braciszek miał panienki na jedną noc, póki nie sprowadzał ich wszystkich do naszego mieszkania. Niech sobie chłopak robi co chce, to w końcu jego życie, ale ja nigdy nie zgodzę się na słuchanie łupania łóżkiem o ścianę. Kategorycznie mówię pass. Raczej starałam się nie myśleć o tym zbyt często, halo! to mój brat! Ble? Nie dało się jednak ukryć, że był cholernie przystojny, trudno żeby było inaczej.
Jeśli wcześniej uniosłam brwi, to teraz sięgały linii moich włosów. Bastian? Bez jaj. Pamiętałam go z Trausnitz, w końcu byliśmy na jednym roku, ponad to świetnie dogadywał się z Lysem, a że ja sporo czasu spędzałam z moim bratem, to chcąc nie chcąc z Basem również.
- Żartujesz, zawsze myślałam, że jego jedyną miłością jest muzyka. – odparłam.
Naprawdę tak było. Zawsze sądziłam, że jak chłopak dorasta to coraz bardziej kręci się w towarzystwie dziewczyn, patrząc w przeszłość myślałam, że Bas kręci się tylko w towarzystwie nowych instrumentów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 615
Dodatkowo : Ćwierć wil
  Liczba postów : 562
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14409-lyskowe-relki#381609
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14410-krysia#381611
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Recepcja   Wto Sie 08 2017, 18:19

W gruncie rzeczy ja sam czas rozłąki wspominałem całkiem nieźle - dopiero w Szwecji nauczyłem się odpowiednio panować nad darem, poza tym kochałem kraj mojej matki, lecz cień na tych pięknych wspomnieniach pozostawiła tęsknota za siostrą.
- Ja, rozpuścić? - uniosłem brwi parskając pogardliwie. Jasne, Szwecja była moim ulubionym krajem, ale nie miałem nic do wysokich temperatur, mógłbym mieszkać i na równiku, i na biegunie.
Z tymi panienkami na jedną noc to nie do końca prawda. Jeśli mam być szczery to preferowałem tryb panienek na-trochę-więcej-niż-jedną-noc-ale-nie-dużo-więcej. Rzadko kiedy spraszałem jakieś dziewczęta do naszego mieszkania, a gdy już to robiłem to odpowiednio zagłuszałem wszelkie odgłosy, tak by moja siostra nie czuła się szczególnie niekomfortowo. Ja też nie byłby w najlepszym nastroju, gdybym usłyszał dzikie okrzyki dochodzące z jej pokoju (i najpewniej wygoniłbym jej amanta, zbyt bardzo poczuwając się do roli starszego brata). W sumie dziwiło mnie, że Bianca nie sprowadza chłopaków, ani z nikim się nie spotyka się tak na stałe - prawda była taka, że gdyby chciała mogłaby mieć każdego. Była w końcu moją najpiękniejszą siostrzyczką!
- Niestety bez wzajemności - rzuciłem z udawaną rozpaczą, bo w gruncie rzeczy zauroczenie Basa bardziej mnie bawiło niż smuciło - Cóż za ironia losu, jego obiekt westchnień gra na basie!
To już był żart kultowy, który ciągle padał w gronie naszych znajomych - namiętnie żartowaliśmy, że Gemma Twisleton gra zarówno na basie, jak i na Basie. Mimo, że zauroczenie chłopaka było dla mnie powodem do śmiechu, to jednak współczułem przyjacielowi - był dla swojej wybranki niewidzialny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 542
Dodatkowo : ćwierć wila
  Liczba postów : 229
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14411-bianca-zakrzewski?nid=3#381696
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14415-pianki-bianci#381731
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14416-bianca#381732
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14414-bianca-zakrzewski




Gracz






PisanieTemat: Re: Recepcja   Wto Sie 08 2017, 21:50

Było, minęło, nie było co się rozczulać nad przeszłością. Każda sytuacja w jakiś sposób nas kształtuje, więc warto wierzyć, że wszystko dzieje się w konkretnym celu. Mimo wszystko lubiłam moją przeszłość i nie zamieniłabym jej na nic innego. Podróże były moją drugą największą pasją, mimo że czasami byłam nimi bardzo zmęczona. Miałam szczęście, że udało mi się poznać kawał świata już w tak młodym wieku, nie wszyscy mogli się tym pochwalić.
Nie interesowałam się zbytnio życiem łóżkowym Lysa. Pewnych rzeczy rodzeństwo po prostu nie chce wiedzieć. Dajmy na to, że wiedziałabym wszystko, ze wszystkimi szczegółami. Jak potem miałabym jeść z nim kolację? O zgrozo, nigdy w życiu.
Sama nie sprowadzałam chłopaków z konkretnego powodu. Oczywiście miałam kolegów czy nawet przyjaciół, ale gdzieś w mojej psychice siedział jeden robak. Super jest mieć te wszystkie „moce” ćwierć wili, ale bałam się wejść w jakiekolwiek głębsze relacje. Po pierwsze obawiam się kontroli nad innymi i po drugie, nie chciałabym omamić innych moim wyglądem, a dość często tak się działo. Miałam iluś tam partnerów, ale to nigdy nie było zupełnie poważne. Może kiedyś to się zmieni, ale na razie wolałam żeby tak właśnie zostało.
Zaśmiałam się na słowa Lysandra. Nigdy jakoś specjalnie nie przyglądałam się życiu miłosnemu Bastiana, więc w gruncie rzeczy nie wiedziałam jak to wszystko u niego wygląda. Z jednej strony taki friendzone to tragedia, ale teatralnie przedstawiona sytuacja przez Lysa rozbawiła mnie do łez.
- Na basie? – zapytałam.
Średnio rozumiałam co miał na myśli. Na jego uczuciach? Skąd mogłam wiedzieć, że mojemu bratu chodziło o basistkę Enemy? Nie wszystkie gry słów były tak od razu zrozumiałe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Recepcja

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Recepcja
» Hol/Recepcja
» Recepcja
» Recepcja

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
reszta świata
 :: 
Grecja
 :: 
Wyspa Lefkó
 :: 
Gates Hostel
-