IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Most między wyspami

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Windsor, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2060
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1541
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9119-voice-lloyd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9122-uslysz-cichy-glos#255607
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9121-glos-w-twojej-glowie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9120-voice-follett-cheney-lloyd




Administrator






PisanieTemat: Most między wyspami   Pon Lip 10 2017, 15:40


Most


Przebiegający nad wodą most łączy dwie wyspy - spokojną, typowo wypoczynkową Lefkó i nieco dziką, pełną tajemnic Agrios. Legenda głosi, że niegdyś mieszkańcy Agrios przechodzili tędy na Lefkó, by okradać miejscowych. W związku z tym most został zaczarowany w ten sposób, że przebywające na nim osoby mogą mówić tylko prawdę. Jeśli więc chcesz wyciągnąć z kogoś zeznania, wycieczka w to miejsce dobrze wam zrobi.

______________________

S U N
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 632
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 596
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Gracz






PisanieTemat: Re: Most między wyspami   Pon Lip 24 2017, 20:47

Leo zawsze szkoda było tracić czas na siedzenie w miejscu - w szczególności, jeśli znajdował się w takiej chociażby Grecji. Plaża oczywiście kusiła, Gryfona zawsze ciągnęło do wody, ale lubił trochę oryginalności i z tego prostego powodu podobały mu się zwykłe spacery. Dalej czuł się trochę słabo po swojej nocnej wyprawie z Ruth, dlatego nie ruszył się z pokoju aż do momentu, kiedy niebo zaczęło przybierać ciemniejszą barwę. Wtedy uznał, że nie wytrzyma i musi wyjść na zewnątrz, choćby kręciło mu się w głowie gorzej niż po szalonej zabawie na karuzeli. Ogarnął się do wyjścia i postanowił pomęczyć trochę przyjaciela. @Ezra T. Clarke na szczęście się zgodził (chociaż nie miał wiele do powiedzenia, bo Leo tak czy inaczej zaciągnąłby go ze sobą). Vin-Eurico był przepełniony entuzjazmem po ostatnich wydarzeniach i nie mógł przestać myśleć o diabelskich sidłach, zjadaczach trupów czy potwornych akromantulach. Jednocześnie całkiem skutecznie odpychał od siebie myśli o tym, że Ruth go nienawidzi za starą sprawę z Padme, o której Ezra mógłby nie wiedzieć (poważnie, znał już chyba każdą wadę Leo). Nic dziwnego, że kiedy zrobili już standardową rundkę po Lefkó, zaczęło ciągnąć go w stronę Agrios. To na tej wyspie spotkały go prawdziwe przygody. Niemal bezwiednie poprowadził Krukona w tamtą stronę, i odruchowo zwolnił, kiedy wkroczył na wąski, drewniany most prowadzący na drugą wyspę. Przeszły go ciarki, kiedy przypomniał sobie jak niósł tędy Wittenberg. Wtedy zupełnie nie myślał i nie potrafił się nawet martwić, że potknie się i wyląduje w wodzie, a biedna dziewczyna wraz z nim - teraz przykładał większą uwagę do każdego chybotliwego ruchu desek, po których stąpał. Spojrzenie wbił jednak w las, który było stąd widać. Podobno Agrios była wyspą mniej plażową, a bardziej historyczną. Zapewne można było znaleźć tam mnóstwo świątyń i innych zabytkowych miejsc... Ale Leo zastanawiał się jedynie, jak wiele szkód wyrządziło zaklęcie Ruth i jak wiele akromantul mogło przeżyć coś takiego. Nie był pewny, czy w ogóle kierowanie się tam to dobry pomysł, ale przecież nie planował ciągnąć Ezry głęboko w las. Co innego narażać siebie, a co innego kogoś... no, kogoś takiego.

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 496
  Liczba postów : 461
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Most między wyspami   Pon Lip 24 2017, 23:54

Ezra był Anglikiem z krwi i kości - plucha i zawierucha przynajmniej raz w tygodniu nie były mu straszne. To raczej przebywanie cały czas w temperaturze ponad trzydziestu stopni definiowało dla niego słowo "katorga". Z tego powodu Clarke postanowił tego dnia nie wychylać nosa zza drzwi pokoju numer dwa. No, to był jeden z powodów. Drugim było to, że czuł się w obowiązku mieć oko na Leonarda po tej jego całej wycieczce i nieporozumieniu z Ruth. Musiało wyglądać trochę śmiesznie dla pozostałych mieszkańców pokoju, że Ezra cały dzień wynajdował sobie jakieś zajęcia, - "te ubrania leżą nierówno, trzeba je natychmiast ponownie poukładać" - a gdy tylko Leo podniósł się z zamiarem przewietrzenia się, Clarke bez pytania porzucił swoje zajęcie, którym była bardzo ekscytująca zabawa z różową akromantulą, (co oczywiście było małą złośliwością, bo Leo pewnie w tym momencie nawet nie mógł patrzeć na pajęczaki. Czy to małe, czy duże) żeby mu towarzyszyć. Poza tym, była to dobra okazja do pobycia sam na sam... A zdecydowanie tego potrzebowali, tym bardziej odkąd pojawił się artykuł w obserwatorze. (okay, Ezra oficjalnie nienawidził tego gnojka, który nie mógł zająć się własnym życiem. Aż tak nieinteresujące było? Nie, żeby się dziwił, kto chciałby się przyjaźnić z taką plotkarską kanalią?) Nie chciał jednak zaczynać tego tematu przedwcześnie, więc obchodząc wyspę rozmawiali raczej luźno. Dopiero kiedy dotarli do mostku, Ezra zatrzymał się nim wszedł na drewniane deski.
- Gdzie mnie prowadzisz? Chcesz mnie zgubić w głębi lasu? - Cóż, tak przynajmniej szybko wyciszyliby sprawę pocałunku...
Wszedł na chybotliwy mostek, ale nie doszedł nawet do połowy, kiedy stwierdził, że okay, wystarczy (Ezra miał minimalny, naprawdę minimalny lęk wysokości. Ale jednocześnie podobały mu się takie widoczki... No zrozum chłopaka) i przysiadł, zwieszając nogi w przepaść. Rękami przytrzymywał się sznurków nad głową, więc był całkiem spokojny, kiedy nieznacznie się wychylił.
- Myślałem, że będzie wyżej, ale i tak ładnie to wygląda. Zobacz.
Nie wiedział, dlaczego wybrał sobie akurat to miejsce na przerwę, ale czuł się tu trochę inaczej niż w pozostałych częściach wyspy. Nie potrafił powiedzieć o co chodziło, ale jego myśli stawały się po prostu jakieś takie jaśniejsze. Jakby wszystkie niepotrzebne i fałszywe myśli, w które sam nawet nie wierzył, po prostu wyparowywały.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 632
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 596
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Gracz






PisanieTemat: Re: Most między wyspami   Wto Lip 25 2017, 00:14

Leo z pewnością miał dość pająków, przynajmniej na chwilę. Wczorajsze zdarzenia uznawał za niesamowitą przygodę, ale mimo wszystko w jakiś sposób się na nim one odbiły - faktycznie nie był w stanie patrzeć na biedną małą różową Hostię i tylko resztką sił powstrzymał się od wyrzucenia jej za balkon, gdy tylko Ezra ją w ogóle wyciągnął. Chyba sentyment odegrał w tym sporą rolę, bo w końcu sam zdobył zabawkę. Tak czy inaczej, bardzo doceniał towarzystwo przyjaciela. Po wczorajszych dziwacznych zdarzeniach, które miały być pozytywne ale skończyły się specyficznie, potrzebował czegoś tak prostego, jak siedzenie w jednym pomieszczeniu i składanie ubrań.
Niepokoił go nowy artykuł Obserwatora, ale nie zdobył się na to, aby jakoś wspomnieć jego temat w trakcie rozmowy. Dodatkowo męczył go spływ łódką z Ruth, kiedy oboje zaczęli gadać od rzeczy i dowiedzieli się o sobie więcej, niż powinni. Była Krukonka uważała go teraz za potwora (najgorsze w tym wszystkim, że miała do tego pełne prawo) i Leo bał się, że powie Ezrze to, o czym się przypadkiem dowiedziała. Gdyby wpadło jej do głowy, aby jakoś ostrzec przyjaciela przez zdradzieckim Gryfonem, to miała do tego mnóstwo możliwości. Krótko mówiąc, Leo był trochę na krawędzi wytrzymałości psychicznej, nie wiedząc co myśleć, co robić i, o zgrozo, co czuć.
- Hm, odruchowo mnie chyba tutaj skierowało - przyznał, bawiąc się brzegiem opatrunku, który miał na przedramieniu. Zerknął na swojego towarzysza. - Gdybyś zgubił się w lesie, byłbym pierwszy do szukania.
Clarke najwyraźniej postanowił zrobić postój, a Leo nie miał nic przeciwko temu. Usiadł grzecznie obok, gapiąc się w wodę pod nimi i rozmyślając, czy gdyby teraz zeskoczył, to miałby jakieś szanse na takie po prostu zabicie się. Raczej nie kusiły go czarodziejskie metody popełnienia samobójstwa. Nie musiał się nawet zastanawiać aby wiedzieć, że jego śmierć powinna nastąpić po upadku z jakiegoś wysoko położonego miejsca. Niestety, zgodnie ze słowami Ezry, tutaj wcale tak wysoko nie było.
- Nie lubię takich dni, jak ten. Taki... leniwy, nijaki. Co robiłem? Siedziałem w pokoju. No, z tobą, więc fajnie, ale jednak... Jak się nudzę, to myślę. Jak myślę, to mam słaby humor. - Miał wrażenie, że jego słowa brzmią o wiele gorzej, niż powinny. Z pewnością można było to wszystko obrócić w żart, ale Vin-Eurico mówił wyjątkowo poważnie. Nie chciał myśleć, bo zaczynał się martwić. Wolał, żeby poniosła go fala i żeby największym problemem było to, aby nie wpaść do wody.

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 496
  Liczba postów : 461
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Most między wyspami   Wto Lip 25 2017, 09:17

Istotną informacją dla Leo powinno być chyba to, że akurat w jego kwestii, słowa Ruth nie miały teraz żadnej mocy. To była sprawa do rozwiązania między nimi i Ezra nie chciał być w to mieszany - Leo przecież powiedział, że nawet z Padme miał już wszystko wyjaśnione, więc po co na nowo otwierać sprawę? Dla niego temat Leo był zamknięty, dopóki Wittenberg nie poukłada sobie wszystkiego w głowie. (Znaczy, nie podejrzewał Ruth o jakiekolwiek złe zamiary czy sabotaż jego przyjaźni z Vin-Eurico, była zbyt mądra na takie dziecinne działania) Jakkolwiek brutalnie to brzmiało, Ezra nie znał Padme i miał w głębokim poważaniu to, co jej Gryfon zrobił. Mógł zdradzić i dwadzieścia panien, a Clarke niezachwianie by go wspierał. Takie myślenie było bardzo zgubne, ale Ezra zazwyczaj znał się na ludziach. I skoro twierdził, że Leo jest w porządku, to znaczyło, że tak było. Jego zdanie mógł zmienić tylko sam Vin-Eurico, a wcale się na to nie zapowiadało. Nie w takich momentach jak teraz, kiedy chłopak zachowywał się tak uroczo. Ezra zaśmiał się lekko, patrząc na niego z ukosa z cichym "słodkie" na ustach.
Przez chwilę siedzieli w zupełnej ciszy - kiedy Ezra podniósł na moment wzrok, zauważył w minie Gryfona  trochę odległy akcent. Ezra wiele by dał, aby rzeczywiście poznać myśli towarzysza, wiedział jednak że otwarte pytanie nie na wiele się zda. Ludzie nie lubili mówić o tym, co ich nękało - Ezra wiedział to po sobie. Leonardo jednak swoimi słowami jawnie prowokował do bardzo prostego pytania, które kilka sekund zalegało Krukonowi na języku, nim zdecydował się je wypowiedzieć.
- O czym w takim razie myślisz? - Spojrzenie miał utkwione w wodzie, jakby nie chciał wywoływać w przyjacielu żadnej presji. - Mam dziesięć lat doświadczenia z Ruth. Potrafię czasem trochę ułatwić myślenie.
Clarke nie lubił objawiać się jako "wujek dobra rada", bo zawsze miał później wrażenie, że ludzie zbyt wiele od niego oczekują. Że w jakiejś trudnej sytuacji będą czekali na podane rozwiązanie. Wolał już mieć łatkę nieracjonalnie myślącego błazna niż zawodzić kogoś, nie mogąc znaleźć odpowiedzi. Po prostu nie chciał, żeby ludzie brali go za mądrego, nie była mu taka opinia potrzebna. Dlatego na ogół z tych zasobów korzystała tylko Ruth, ale Ezra dawał też możliwość Leo, skoro słyszał jak poważny stał się jego głos.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 632
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 596
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Gracz






PisanieTemat: Re: Most między wyspami   Wto Lip 25 2017, 12:01

Ironicznie, kiedy Ezra tak zerkał na Leo i rzucał ciche "słodkie", to sam wyglądał słodko i Leo widział to bardzo wyraźnie. Był jednak trochę zajęty rozważaniem, gdzie na dwóch wyspach znajdzie najlepsze miejsce do zabicia się, więc po prostu to zignorował. Miał wrażenie, że wypowiedzenie paru słów przy Ruth nie tylko ją uświadomiło, ale i jego - o wiele łatwiej było pozostać w fazie wyparcia, kiedy sam przed sobą nie chciał nic przyznać. Skoro jednak przeszło mu to przez gardło, o wiele ciężej było o tym zapomnieć. Sam się żadnych sznurków nie przytrzymywał, uznając, że jeśli spadnie to trudno. Docenił, że Ezra nie zaczął się naśmiewać z tego jakże cudownego cytatu o myśleniu, którym Leo go uraczył - nie miał ochoty na żarty. Nie był jednak osobą, przy której można obawiać się otwartości. Sam ją lubił (chociaż jak ostatni hipokryta czasem się jej bał), także stosowana przez kogoś innego problemu mu nie sprawiała. Rozumiał również, że Clarke chciał tylko pomóc i nie miał żadnych złych intencji.
- O popełnieniu samobójstwa - odparł błyskawicznie, bez zastanowienia - zmarszczył lekko brwi z zaskoczeniem, bo w gruncie rzeczy nie planował odpowiadać aż tak szczerze. Podparł łokcie o kolana i schował twarz w dłoniach, próbując zebrać myśli. W tej jednej sytuacji najchętniej porozmawiałby z kimś innym, tylko właśnie nie z Ezrą. Przydałaby mu się bardzo Fire, której mógł opowiadać największe głupoty, a ona i tak podsumowałaby wszystko w dwóch zdaniach i jeszcze pewnie skarciłaby go za durne zamartwianie się. Otworzył usta, żeby jakoś się wytłumaczyć z tamtej wypowiedzi, ale poczuł się dokładnie tak, jak poprzedniej nocy - jakby stracił nad sobą panowanie i nie mówił tego, co chciał, ale to, co myślał. - I o tobie, ale to akurat ostatnio cały czas, więc... - Ugryzł się mocno w język i wyprostował powoli, wymuszając uśmiech. - Jesteś bardzo absorbujący - dodał, mając nadzieję, że skutecznie zabarwił te słowa żartobliwym tonem. Tamta tajemnicza woda ze strumyka dalej na niego działała, czy jak? Nie chciał znowu palnąć czegoś takiego, jak przed Ruth.

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 496
  Liczba postów : 461
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Most między wyspami   Sro Lip 26 2017, 00:46

Nawet w żartach była pewna granica, którą należało respektować. Żarty związane ze śmiercią powinny zawierać w sobie pewien dramatyzm. Może groteskę? W każdym razie jakieś oznaczenie, charakterystyczne jak "made in China" na pamiątkach na całym świecie. Inaczej można było doprowadzić do takiej sytuacji jak teraz, kiedy Ezra nie mógł się zdecydować na interpretację wypowiedzi.
- To jakiś żart typu "idę się powiesić" po zdobyciu zadowalającego z ONMS? Bo jeśli tak to popracuj nad intencją w głosie, bo zabrzmiałeś cholernie poważnie - odparł trochę zdziwiony, trochę zmartwiony, nie bardzo wiedząc jak zareagować na to dziwne wyznanie. Nie mogło przecież być prawdziwe, nawet pomimo tego zaskoczenia na twarzy samego Vin-Eurico czy tego chowania głowy w ręce... No nie mogło. Nazwijcie go nieczułym, ale Leonardo nie miał powodów, by w ogóle takie głupie myśli przychodziły mu do głowy. Bo co go tak martwiło? Te niedokończone sprawy z byłymi dziewczynami? Jeśli tak, był jeszcze większym idiotą niż podejrzewał Ezra! Krukon położył jedną rękę na jego barku i ścisnął go wspierająco. - Lepiej nie próbuj, bo musiałbym skoczyć za tobą. A lubię mój kręgosłup. Twojego też szkoda.
Ezra, pomimo rozbawionego tonu, wcale nie żartował. Potrafiłby się rzucić za chłopakiem? Jasne... Już nawet nie chodziło o Leo - kwestia honoru. Skoro powiedział, że by to zrobił, wielu wyborów nie miał, więc lepiej żeby Vin-Eurico go nie testował!
Zsunął dłoń z barku chłopaka na deski mostu, wygodniej się podpierając. Czekał na jakieś wyjaśnienia tego głupiego tekstu, ale zamiast tego z ust Leo padło kolejne urocze stwierdzenie. Chłopak miał dzisiaj jakąś dobra passę w komplementowaniu Ezry. Oby tak dalej - stąd prosta droga do jego serca!
- Jestem, nie da się ukryć - potwierdził natychmiast, posyłając mu promienny uśmiech. - Ale ja o tobie też myślę. No wiesz, w nocy na przykład. Praktycznie nie spałem, dopóki nie wróciliście z Ruth, bo nie wiedziałem, czy coś ci się stało i w ogóle... Bardzo żałosne, co? - zaśmiał się z samego siebie, ale tak naprawdę nie było mu wstyd za tę nadopiekuńczość. Ogólnie Ezra nie odczuwał, że cokolwiek kierowało jego ustami - fakt, słowa jakby same odpowiednio układały mu się na języku, ale nie było to nic, czego nie powiedziałby sam z siebie. No, jeszcze nie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 632
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 596
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Gracz






PisanieTemat: Re: Most między wyspami   Sro Lip 26 2017, 01:05

Prawda była taka, że Leo faktycznie rozmyślał na temat samobójstw - inna sprawa, że nie czuł się aż tak zdesperowany, aby spróbować któryś z tych planów wcielić w życie. Mógł bardzo się zamartwiać i pozwalać, żeby myśli go przybiły, ale i tak niczego poważnie nie zamierzał robić. W tej chwili otwarcie przyznałby, że gdyby spadł i się zabił, to jako duszek rzuciłby tylko "trudno". Nie wiedział jednak (i raczej nie miał się dowiedzieć), że to bardzo błędne i głupie myślenie.
- Nie powiedziałem, że zamierzam to zrobić, spokojnie. Po prostu o tym myślałem - wyjaśnił więc, trochę się uspokajając. Nie lubił robić scen. Uwielbiał być w centrum uwagi, ale tylko w tym pozytywnym znaczeniu - kiedy dopadał go paskudny humor, wolał trzymać to dla siebie i nie niszczyć dnia swoim bliskim. Uśmiechnął się lekko, czując na ramieniu dłoń przyjaciela. - Uroczo...
Clarke miał najwyraźniej cudowny humor, albo po prostu był fenomenalnym aktorem (albo oba). Ciężko było ignorować ten jego radosny uśmiech. Leo słuchając go w takich momentach zupełnie zapominał, że z Ezry potrafi czasami wyjść paskudny dupek, z którym dyskusja to prawdziwy koszmar. Siedział tak na krawędzi mostku, machając lekko nogami i patrząc się na chłopaka, który z całą pewnością był najbardziej kochaną osobą na świecie. To znaczy, najbardziej kochaną przez Leo.
- Wiesz, jak mówisz, że myślisz o mnie w nocy, to mam ciekawe wizje - poinformował go, w końcu szczerze się śmiejąc. Zaraz potrząsnął głową, żeby Krukon przypadkiem źle tego wszystkiego nie odebrał. Vin-Eurico mógł sobie żartować, ale było mu niezmiernie miło i rozpływał się w środku, słysząc, że Ezra się martwił. - W ogóle nie "żałosne". Dziękuję. - Nie oszukujmy się - gdyby Ezra nie wrócił na noc do pokoju, Leo najprawdopodobniej przetrząsnąłby dwie wyspy i zorganizował ekipę poszukiwawczą, w razie potrzeby rozszerzając teren do Europy. Potem oczywiście pewnie by się tego wszystkiego wyparł (no bo on? Nah, on się tak nie stara)...
Zabawne, bo gdyby ich przyjaźń była faktycznie tylko zwykłą przyjaźnią, Leo bardzo takie martwienie się by rozbawiło. Jęczałby Krukonowi, że teraz przed każdą nocą z jakąś przypadkową dziewczyną musi go o tym informować. Teraz tego problemu nie było - w końcu już dzielił łóżko z tą szczególną osobą, nie?

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 496
  Liczba postów : 461
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Most między wyspami   Sro Lip 26 2017, 22:00

- Skoro uważasz współsamobójstwo za urocze... - zgodził się z małym uśmiechem, uspokojony sprostowaniem Gryfona. Chyba w którymś momencie życia każdy przechodził etap takiej słabości i zastanawiał się, jak by mogła wyglądać jego śmierć. Świadoma lub nie... Ezra jednak skoku z mostu nie umieściłby na swojej liście trzech faworytów, więc fajnie by było jakby przyjaciel brał to pod uwagę.
- Do niczego się nie przyznaję, ale też nie zaprzeczam... - Przygryzł nieznacznie wargę, puszczając oczko do Leonarda. Oni chyba faktycznie nie potrafili przeprowadzić normalnej, cywilizowanej rozmowy pozbawionej dwuznaczności. Niewyżyte dzieciaki... Uśmiechnął się ciepło do towarzysza, dostrzegając, że ten pozytywnie przyjął wieść o przesadnej opiekuńczości Ezry. - Nie żebym miał nad tym kontrolę, ale bardzo proszę, słoneczko.
Zabawne, bo gdyby ich przyjaźń, była tylko przyjaźnią, Ezra wcale by się nie przejmował. Był typem osoby na każdym kroku hołdującej zjawisku nieskrępowanej wolności. Dlatego przestrzeń osobista innych osób jego zdaniem zaczynała się dopiero na linii skóry (chociaż tak często i to ignorował, że pewnie przeniosła się już na narządy wewnętrzne) a tematy tabu po prostu nie istniały. I dlatego też starał się nie naciskać na przyjaciół w żadnych innych kwestiach - jeśli ktoś chciał się z nim spotykać, mógł śmiało się dołączyć, jeśli nie, Ezra sam też potrafił znaleźć sobie rozrywkę. I jeśli ktoś miał chęć wyrwać się gdzieś w nocy to po prostu mógł to zrobić bez żadnych tłumaczeń.
A potem pojawiał się taki Leo i niszczył całą ideologię życiową Ezry. Dzięki stary, na przyjaciołach zawsze można polegać...
Powoli puścił się linki i drugą ręką. Podparł się wygodnie, obserwując przez chwilę twarz chłopaka zanim do głowy przyszła mu głupia rzecz. A że Ezra w towarzystwie Leo trochę za mało filtrował myśli, nawet się nie zawahał przed jej wypowiedzeniem.
- Wiesz co? Gdyby któryś z nas był dziewczyną, bylibyśmy cholernie dobrą parą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 632
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 596
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Gracz






PisanieTemat: Re: Most między wyspami   Sro Lip 26 2017, 22:19

Samobójstwo raczej nie było zbyt urocze i Leo nawet popadając w tę swoją minidepresję nie mógł czegoś takiego przyznać. Był jedną z tych osób, które kochały życie i lubiły czerpać z niego garściami. Ryzykował, nie wahał się i zazwyczaj uparcie dążył do tego, na czym mu zależało. Nie bał się spróbować zaprzyjaźnić z małym lwiątkiem, nie odmawiał próby lotu paralotnią, a kiedy usłyszał o wycieczce do mało strzeżonego rezerwatu smoków, to po prostu tam poszedł. To właśnie dlatego w momencie, w którym przez jego głowę przelatywała tak niepokojąca myśl jak zakończenie tego cudownego etapu, było wiadomo, że jest źle. Tak czy inaczej, to co uważał za urocze, to była lojalność i gotowość do poświęceń, które Ezra przejawiał (przynajmniej w słowach, ale czynów lepiej nie sprawdzać). Leo był pewny, że chłopak nadałby się na Gryfona. Ogólnie od kiedy przypałętał się do Hogwartu, dość sceptycznie podchodził do tych wszystkich domów. Niezbyt podobało mu się dzielenie ludzi, w szczególności, że szły za tym stereotypy. Naturalnie, na każdym meczu wspierał Gryffindor i nie lubił tracić punktów, ale każdy dom bardzo cenił i nie akceptował żadnych uprzedzeń.
Ezra chyba zupełnie nie wyczuwał, że teraz lepiej nie przygryzać tak wargi, nie mrugać znacząco i nie mówić "słoneczko" - Leo był bardzo zawiedziony ich więzią telepatyczną, która zdawała się nie istnieć. Clarke powinien zorientować się, że od tego typu dwuznaczności powinni się powstrzymać, ponieważ Gryfon i tak już bije się z myślami. Nie chciał dodatkowo walczyć z rozszalałym z emocji serduchem, które słuchało go jeszcze mniej, niż rozumek.
Słysząc słowa Ezry na chwilę zamarł w bezruchu, starając się wszystko przetworzyć. Coś paranoicznie zaczęło mu podpowiadać, że to jest to - to jest ten oczywisty sygnał, że nie ma dla nich szansy, bo Ezra szuka tylko i wyłącznie dziewczyny. Kolejny głosik z kolei zaraz go opieprzył, że nad czym on się w ogóle zastanawia? Przecież też szuka tylko i wyłącznie dziewczyny, a to dziwne uczucie, które teraz nie chce mu odpuścić, to przejściowy stan totalnego ogłupienia. Wziął głęboki oddech, starając się wymyślić jakąś bezpieczną odpowiedź. Vin-Eurico normalnie nie był zbyt taktowny i zdarzało mu się gadać kompletne głupoty, ale teraz to już serio działo się coś złego.
- Myślę, że teraz też moglibyśmy być cholernie dobrą parą - oznajmił, przez co dudniące mu w klatce piersiowej serce chyba na chwilę się zatrzymało z przerażenia. Gdyby była to scena filmowa, z pewnością nie zabrakłoby dramatycznej muzyki i zbliżenia na przestraszoną twarz Leo. Zacisnął jednak usta w wąską kreskę, żeby podczas próby wyjaśnień nie palnąć czegoś jeszcze bardziej idiotycznego. Powstrzymywał się również od tego, aby choć zerknąć na swojego towarzysza. Może uzna to za żart? Tak, to z pewnością brzmiało jak żart...

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 496
  Liczba postów : 461
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Most między wyspami   Czw Lip 27 2017, 01:19

Koncepcja domów była o tyle trudna do zrozumienia, że każdy miał cechy, które cenili sobie wszyscy założyciele, przejawiały się one tylko w różnej intensywności. Sam Ezra był tego przykładem - raz złośliwy i perfidny niczym Ślizgon, raz milusi jak Puchon. Nie mniej, uważał że to całkiem dobry pomysł, bo przynajmniej dużo prościej było spotkać kogoś z kim łatwo złapać wspólny język. Byłoby słabo trafić do dormitorium z osobą, która przedstawiała zupełnie odmienne poglądy i podejście do życia. Było więc to spore ułatwienie. Tym bardziej, że wzmagało poczucie przynależności, bo Ezra był nie tylko uczniem Hogwartu. Był wychowankiem Ravenclawu.
Niestety więź telepatyczna miedzy nimi mogła szwankować z tego powodu, że Ezra znajdował się na zupełnie innym poziomie odczuwania niż Leo. Nie znał żadnego rozszalałego serducha, żadnego bicia się z myślami. Tak naprawdę dla niego to wszystko było bardzo proste do momentu, kiedy obracali się w granicy słów. Wręcz sprawiało mu satysfakcję to, że kłopotał Leonarda swoimi wypowiedziami - a łatwo było to wywnioskować po tych głębszych oddechach, dających czas na namysł. A Ezra bez skrępowania przyjmował wszystko, będąc znakomity w dyskusjach i teoryzowaniu... Ale wbrew pozorom nie w czynach. Nie z Leo. Choć był bardzo dotykalski, niezmiernie cieszył się z braku przesadnego inicjowania kontaktu cielesnego. Inaczej Ezra by już przepadł. Serio. A tak mógł sobie pozwolić na perfidny uśmieszek z rodzaju tych denerwujących.
- Touché - Pokiwał głową, zgadzając się z Gryfonem. Ezra był blisko stwierdzenia, że pod względem charakteru Leonardo był jego drugą połówką. No tylko szkoda, że zamiast kaloryfera nie miał biustu... - Ale zobacz jaki jestem przebiegły. Wolę mieć cię w garści, nie dając ci tego, co najbardziej chcesz. Gdybyśmy byli parą, zaraz byś się znudził, a ja, mój piękny - wyciągnął rękę, żeby na klatce piersiowej Vin-Eurico nakreślić małe serduszko, które zaraz przekreślił - nie chciałbym zostać zdradzony.
Dopiero po tych słowach uświadomił sobie jedną rzecz - wcale aż tak bardzo nie spłynęły po nim ostatnie wydarzenia z byłymi Leo. A teraz zupełnym przypadkiem wyraził swoją rosnącą obawę, że w pewnym momencie Gryfon pozna kogoś innego i go porzuci. I nie chodziło tu nawet o jakiś głupi aspekt miłosny, ale o to, że zwyczajnie przyjaciel pewnego dnia dostrzeże, że Ezra nie jest tak wspaniały, jak mu się wydawało. Kiedy chciał jakoś mu to wyjaśnić albo się wycofać, słowa jakby utknęły w jego gardle, opierając się jego tchórzliwemu rozumowi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 632
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 596
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Gracz






PisanieTemat: Re: Most między wyspami   Czw Lip 27 2017, 01:35

Cóż, przynajmniej jeden z nich odnajdywał się w tej sytuacji. Leo oficjalnie po prostu cierpiał, nie potrafiąc w pełni zrozumieć targających nim emocji. Jeśli miałby krótko je opisać, to postawiłby na zwykłe przerażenie. Ciężko mu było pojąć, że ciągnie go do Ezry. Nagle wszystko przestało być takie niewinne, bo Gryfon doszukiwał się drugiego dna, łapał się rozpaczliwie nadziei i czuł się z tym niesamowicie głupio. Nie chciał robić z siebie idioty, nie chciał nic między nimi psuć. Chciał po prostu wrócić do przyjaźnienia się z Krukonem, bez tego ucisku w brzuchu i bez tych wszystkich pokus.
- Przebiegły? - Powtórzył, mając wrażenie, że gubi oddech jak po długim bieganiu. Chyba wolałby jednak nie poruszać takich tematów. - Raczej okrutny...
Nie był za dobry w ukrywaniu swoich emocji i teraz też było widać wyraźnie, że czuje się niekomfortowo. Kiedy Ezra dotknął jego klatki piersiowej, odwrócił głowę, aby przyjaciel nie dostrzegł tego grymasu niezadowolenia, który wkradł mu się na twarz. Leo bardzo tego chciał, ale jednocześnie bolało go, że każdy taki gest zaczyna rozpatrywać zupełnie inaczej, niż powinien. To zupełnie tak, jakby właśnie niszczył każdy fragment ich przyjaźni, a przecież tego nie chciał! Trzymał się uparcie myśli, że może po prostu uda mu się opanować i o tym zapomni, a Clarke nigdy nie pozna prawdy.
- Nie zdradziłbym cię. - Obserwował mrówkę kręcącą się po desce, a gdy zniknęła z pola widzenia, przekierował swoje spojrzenie na szumiącą pod nimi wodę. Nie chciał patrzeć na Ezrę i bardzo usilnie się od tego powstrzymywał. Czy go zabolało, że jednak wyszedł na jaw temat zdrady? Oczywiście. Leo niesamowicie cieszył się, że przyjaciel tak wytrwale stoi po jego stronie, podczas gdy okazało się właśnie, że to wszystko nie było takie proste. - I na Merlina, Ezra, nigdy bym się tobą nie znudził - nie wytrzymał i spojrzał mu prosto w oczy. Pewnie powinien się zamknąć, bo zaczynał brzmieć za bardzo poważnie, ale nie mógł pozwolić na to, żeby Krukon faktycznie miał o nim takie zdanie.

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 496
  Liczba postów : 461
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Most między wyspami   Czw Lip 27 2017, 22:58

Tak, Leo nie był dobry w ukrywaniu emocji... I w tym momencie Ezrze bardzo to przeszkadzało. O wiele łatwiej byłoby udać, że wszystko jest dobrze, jeśli tylko Gryfon włożyłby choć minimalny procent starań w ich ukrycie. Ale brak komfortu i niezadowolenie wyraźnie odbiło się w jego minie i postawie, a Ezrę najzwyczajniej w świecie to zabolało. Wycofał więc dłoń, a pod pretekstem poprawienia się, nieznacznie zwiększył odległość między nimi. Skoro tak nagle Vin-Eurico stwierdził, że nie lubi być przez Ezrę dotykany to w porządku. Dostosuje się.
Jest dobrze...
Ale nie, od kiedy niby Leo coś takiego odwalał? I z jakiego powodu? Ezra zrobił coś nie tak, na przykład wtrącając się i zbyt mocno najeżdżając na tę byłą laskę? A może Leonardo po prostu obawiał się teraz tego, że ktoś ich zobaczy i zrobi jeszcze większy szum niż artykuł w Obserwatorze... Bo nawet nie śmiał myśleć o jakichś innych powodach, to było zbyt wiele teoryzowania, biorąc pod uwagę, że zwyczajnie mógł go zapytać... (Nawet jeśli te odwracane spojrzenia, ciężkie oddechy czy nawet jakieś drobne gesty po prostu coraz bardziej go niepokoiły.)
- Interesująca pewność. Co mnie w  takim razie aż tak drastycznie odróżnia od Padme czy Courtney? - Irytowała go, że Leo tak starannie unikał nie tylko jego wzroku, ale nawet samego patrzenia w jego stronę. Ezra był zwolennikiem utrzymywania kontaktu wzrokowego - po prostu, kiedy do kogoś się zwracał, starał się mu poświęcić jak najwięcej uwagi i nawet jeśli był w trakcie jakiejś innej czynności, co jakiś czas rzucał spojrzenia w stronę rozmówcy. Nabrał powietrza do płuc, żeby zwrócić mu na to uwagę, ale w tym samym momencie chłopak odwrócił się do niego, by odpowiedzieć mu z rozbrajającą szczerością. Ezra wypuścił powoli całe powietrze, kiwając powoli głową i czując się głupio, że Leonardo musiał go o tym zapewniać.
- Tak, przepraszam.... - Co oni w ogóle robili? Dlaczego ostatnio za każdym razem schodzili na jakieś głupie tematy, które przynajmniej jednego wprawiały w gorszy humor? (A jak jednego to efektem domino zaraz drugiego. Może więź telepatyczna była do dopracowania, ale emocjonalna działała całkiem sprawnie.) - Dobra, po prostu... uznajmy ten hipotetyczny związek za zakończony. Nie gadajmy o tym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 632
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 596
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Gracz






PisanieTemat: Re: Most między wyspami   Czw Lip 27 2017, 23:21

Robił z siebie idiotę. Poważnie, pozwalał żeby jakieś durne uczucia (których nawet nie chciał) zaczęły odsuwać go od przyjaciela. Przecież ich relacji było najzwyczajniej w świecie szkoda! Nie chciał robić cyrków, odwracać się, odsuwać - ani wymagać tego od Ezry. W jednej chwili tak się na siebie zirytował, jak chyba nigdy. Miał tylko dwie opcje i trzeba było którąś wybrać. Mógł powiedzieć Krukonowi, co się tak naprawdę dzieje i liczyć na jego wyrozumiałość, albo mógł ogarnąć dupę i jakoś lepiej ukrywać... no, to. Tak czy inaczej, nie chciał się czuć ani zachowywać jak dramatyzująca nastolatka ze słabej telenoweli. Przywołał na twarz uśmiech, wbił palce mocniej w drewniane deski, których się podtrzymywał, po czym powtórzył sobie w myślach, że przecież nic się nie dzieje i nie ma co panikować.
Nie był to jednak dobry moment na prowokowanie go - właśnie wkurzył się na samego siebie i gdy tylko Ezra się odezwał, jeszcze bardziej go podjudził. Nie byłoby łatwiej przestać wypominać mu, że zachowywał się jak ostatni dupek? Wiedział, że Clarke nie powinien się o tych durnych sytuacjach dowiadywać. Inna sprawa, że jako jego przyjaciel, to miał w tym temacie niewiele do gadania i... No cóż, Leo chyba sam sobie wszystko komplikował i tyle.
- Cóż, to akurat całkiem proste - odparł ze szczerą irytacją. Ezra był taki ślepy, czy taki głupi? Bo na Merlina, Gryfon zachowywał się tak oczywiście, jak chyba jeszcze nigdy. Teraz nie był pewien, czy jeśli w końcu powie coś otwarcie, to czy do jego towarzysza to w ogóle dotrze. - Różnica jest taka, że ani w Padme, ani w Courtney, nigdy nie byłem zakochany.
W całym tym przypływie szczerości zapomniał o swoich poprzednich dwóch opcjach (bo nawet wybierając tą pierwszą postarałby się zachować odrobinkę subtelności). Kolejne słowa Ezry były z kolei niczym mocny cios w splot słoneczny. Leo miał wrażenie, że zupełnie stracił możliwość oddychania i się dusi, a w gruncie rzeczy nie byłoby tak okropne. W kwestii rzucania się z tego mostu...
- Tak. - Przez chwilę nie zorientował się, że faktycznie udało mu się zabrać głos. Nic dziwnego, brzmiał on wyjątkowo pusto, tak... obco? - Doskonały pomysł. - Gdyby nie to, że z wrażenia nie był w stanie nawet drgnąć, to pewnie już by wstał i stąd poszedł, nie mogąc wytrzymać ani chwili dłużej w tej potwornie upokarzającej sytuacji. Siedział jednak dalej nieruchomo, napięty niczym struna.

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 496
  Liczba postów : 461
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Most między wyspami   Pią Lip 28 2017, 00:52

Ezra nie był ani ślepy, ani głupi, dziękuję bardzo. Posiadał jednak w sobie trochę przyjemnie optymistycznej naiwności i dlatego starał się nie interpretować zachowań Leo na własny sposób. Zakochanie mogło się objawiać ściskaniem w brzuchu i zawrotami głowy... Podobnie jak grypa. Może po prostu potrzebny był tu magomedyk?
To więc w kwestii zaniku spostrzegawczości.
Sądził, że Leo na pytanie odpowie coś banalnego - płeć, wybitny umysł albo nieziemskie kości policzkowe... (Nie umniejszając partnerkom Leo... No nie było porównania.) Nie spodziewał się jednak tak wyraźnego miłosnego wyznania. Gdyby byli postaciami z kreskówki, oczy Ezry właśnie wypadłyby z oczodołów i stoczyły prosto w toń rzeczną.
Leonardo nie był zakochany w Padme, w Courtney... Ale był zakochany w nim. Leonardo był w nim zakochany. Jak... Zakochany. O CHOLERA. A Ezra właśnie jakby z nim zerwał, zanim właściwie cokolwiek się stało. Czy można było być większym dupkiem?
- Ty... We mnie? - wykrztusił zdumiony, czując się tak jakby przeżywał jakieś déjà vu. Ezra podejrzewał, że już na wszystko jest przygotowany po bardzo podobnym wyznaniu ze strony Ruth. Obiecał sobie też bardziej zwracać uwagę na emocje bliskich osób, bo to śmieszne jak ślepym na sygnały można by.ć A teraz zrobił to znowu i było to trzy razy gorsze, bo Leonardo nigdy wcześniej nie był zakochany, Leonardo nie radził sobie czasem ze swoimi uczuciami, a co najważniejsze... Leonardo się z nim całował. - Od kiedy wiesz? Wtedy, w basenie... Wiedziałeś?
Brzmiało to trochę jak oskarżenie, ale sądził, że ma do tego prawo, bo przecież rozmawiali ze sobą. Ustalili, że nic nie mogło zmienić ich uczuć, że byli tylko przyjaciółmi, którzy okazjonalnie mogą się pocałować. Drobna korzyść ze znajomości nie robiła w końcu nikomu krzywdy... Ale teraz Ezra czuł się trochę wykorzystany. Vin-Eurico nie miał prawa go okłamywać w tak ważnej kwestii.
- Nie, teraz będziemy o tym rozmawiać, bo nie rozumiem... Najpierw Ruth, teraz ty - bał się teraz powiedzieć jakiegokolwiek słowa, nie wiedząc jak zostanie przez chłopaka odebrane. Zaplótł palce ściśle, unosząc spokojny wzrok na Gryfona. - Jesteś pewien, że to... Że ty coś do mnie czujesz? I nie jest to zwykły popęd seksualny? Bo musisz zrozumieć, Leonardo, że ja do ciebie... - Bezradnie machnął rękami, niewerbalnie komunikując swoje stanowisko w tej sprawie. Nie potrafił jednak powiedzieć mu stanowczego "nie", bo wiedział, że mogłoby być to raniące.
Potarł nerwowo kark, zastanawiając się czy nie zasymulować mdlenia i błyskawicznie zsunąć się do wody. Wszystko było lepsze od poczucia winy i bezradności, które teraz czuł. Miał jednak wrażenie, że jego wszystkie reakcje były pod taką obserwacją po tym wyznaniu, że musiałby naprawdę być bardzo naiwny, by sądzić, że ten plan mógłby się udać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 632
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 596
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Gracz






PisanieTemat: Re: Most między wyspami   Pią Lip 28 2017, 01:27

Irracjonalna złość miała to do siebie, że znikała równie szybko, jak w ogóle się pojawiała. Leo po wyznaniu miłości w niemal nienawistny sposób szybko ochłonął, mając wrażenie, że właśnie opuściła go resztka chęci do życia. O ile wcześniej było dużo pieprzenia o tym, jak to Gryfon czerpie z życia garściami i kocha każdy jego aspekt, to teraz można spokojnie popaść w skrajność i uznać, że nie, jemu już się znudziło. To, co się z nim teraz działo, odbierał jako wyjątkowo okrutne zrządzenie losu. Całe życie się nie zakochiwał, podrywał i, niestety, ranił piękne panny... A potem co? Daje się tak brutalnie zauroczyć swojemu przyjacielowi, tylko po to, aby zostać odtrąconym? Leo nie był pewny, czy taka kara jest adekwatna do popełnionych zbrodni, ale i tak poprzysiągł w myślach, że od teraz w jakichkolwiek relacjach międzyludzkich będzie uważniejszy.
I chyba wypadałoby porządnie przeprosić Courtney.
Kiedy minęła złość, nadszedł szok, a po nim nastąpiło już po prostu przerażenie, któremu Vin-Eurico w pełni się poddał. Doszedł bowiem do błyskotliwego wniosku, że właśnie zjebał wszystko, a w dodatku ucieczka nie wchodzi w grę, bo Ezra mu tego nie żartuje. Kiedy otworzył usta miał ochotę skłamać, że to wszystko jeden wielki żart, ale coś mu na to nie pozwoliło - czy była to pradawna magia, czy sumienie, to już nie wiedział. Starał się jedynie zignorować fakt, że Clarke nie był w stanie powiedzieć głośno, że Leo się w nim zakochał i nie odebrać tego jako obrazę. Udało mu się to jedynie dlatego, że nawet jemu to ledwo przez gardło przechodziło.
- Uhm. - Potaknął słabo, mając szczerą nadzieję, że Ezra wstanie i sobie pójdzie. Ich "zerwanie" dość jasno postawiło sprawę, Gryfon nie spodziewał się niczego poza większym cierpieniem. - Nie. Nie, nie wiedziałem, to raczej... To raczej świeża sprawa. - Wydusił z siebie w końcu. O ile wcześniej nie mógł na Krukona patrzeć, teraz nie potrafił oderwać od niego wzroku. W wyjątkowo masochistycznym odruchu pragnął dostrzec każdą reakcję. Zacisnął szczęki mocniej na kolejne słowa, na przywołanie do dyskusji Ruth, na... Na wrzucenie tego do jednej szufladki. - Przykro mi, że przyjaciele ciągle cię w ten sposób zawodzą. - Zabrzmiało to wyjątkowo żałośnie, ale już się tym nie przejmował, bo nie była to jego najgłupsza wypowiedź tego wieczoru. Ezra naprawdę powinien uznać to za wielki komplement - najbliższe mu osoby po prostu nie mogły się oprzeć, nie zważając na płeć, która powinna odgrywać całkiem sporą rolę.
Zaśmiał się szczerze, kończąc nieco histerycznie. Myśleli dokładnie tak samo, doszukiwali się w tym czegoś banalnie płytkiego i oczywistego; czegoś, o czym można zapomnieć. Vin-Eurico miał jednak czas i możliwości, aby przeprowadzić sobie prostą kalkulację, a ponadto był pewny, że czegoś takiego jeszcze nie czuł. Gdy zaczął spotykać się z Padme chwilowo stracił dla niej głowę, a przynajmniej tak mu się zdawało. Była piękna i kochana, uwielbiał spędzać z nią czas i pociągała go jak mało kto. Koniec końców okazało się to być zwykłym zauroczeniem, które prysnęło błyskawicznie. Znając tamto uczucie, to aktualne zdawało się być nierealne.
- Jestem całkiem pewny - oznajmił po prostu, pozwalając aby ponury uśmiech błąkał mu się na ustach. Miał dziwne wrażenie, że jego obecnej sytuacji nie da się już pogorszyć. - I uwierz, Ezra, rozumiem.
Bolało. Bardzo bolało. Był w stanie zaakceptować szok i właściwie, to Krukon przyjął wszystko zaskakująco spokojnie. Nie robił scen, nie uciekł, wyraźnie starał się Leo nie urazić. Mimo wszystko każde jego urwane zdanie i każdy bezradny gest sprawiał, że Gryfon czuł się coraz gorzej. Tu już nawet nie chodziło o złamane serce. Tu chodziło o dumę, która została niechcący rozdeptana i wciśnięta pomiędzy deski przeklętego mostu.
- Przepraszam - dodał jeszcze, o wiele ciszej i zaskakująco pokornie, tak jakby zaraz ze strony Ezry miał nastąpić wybuch furii i nienawiści. Zawsze wiedział, że świetnie radzi sobie z niszczeniem relacji, ale teraz oficjalnie przebił samego siebie - i to w jakim stylu!

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 496
  Liczba postów : 461
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Most między wyspami   Pią Lip 28 2017, 14:39

Nic lepiej nie uwrażliwiało niż krzywda doświadczona na własnej skórze, więc jeśli było coś dobrego, wynikającego z tego... nieporozumienia, to to, że Leo być może wyciągnie jakieś wnioski. Jasne, Ezra chętnie by mu tego oszczędził, bo jednak inni ludzie znaczyli dla niego mniej niż Gryfon... Ale to chyba jego nieświadome działania doprowadziły do tej głupiej sytuacji, więc próba naprawy skończyłaby się jeszcze gorzej.
- Dobrze, to dobrze - odetchnął z ulgą w kwestii niedługiego stażu tych uczuć Leo. To znaczyło, że jeszcze wszystko mogło być chwiejne i pod odpowiednim naciskiem... Mogło się rozpaść.
- Nie zawodzicie mnie, nawet tak nie żartuj. To zaszczyt, że jesteś... Jesteś zakochany akurat we mnie i Leonardo, chciałbym móc powiedzieć ci to samo, serio. Ale zrzuciłeś na mnie teraz trochę dużo...
To wszystko było łatwiejsze z Ruth, bo Ezra dowiedział się o wszystkim kiedy było za późno, kiedy dziewczyna sama sobie z tym poradziła. I proszę, teraz była w szczęśliwym związku z fantastycznym facetem. A jak on mógł pomóc Leo? Przestać być miłym? Fatalny pomysł. To co innego on miał zrobić, czy ktoś mógłby mu powiedzieć?
- Nie przepraszaj, przecież nie zrobiłeś nic złego. To naprawdę bardzo pochlebiające. Ja tylko... Muszę to przemyśleć. Ale wszystko jest dobrze, nie czuj się zażenowany - Ezra nie wiedział do końca, jak sobie poradzić z tą sprawą. Wiedział jednak, że złość czy wyrzuty to ostatnie, co miał prawo zrobić. I co w ogóle chciał zrobić. Ezra był zakochany, wiedział, co to znaczy, co się wtedy czuje, jak podatnym na drugiego człowieka się jest i dlatego właśnie tak ostrożnie podchodził do Leo. Vin-Eurico wciąż miał w nim przyjaciela i wcale niczego nie psuł w ich relacji.
Poza tym jakaś cząstka jego umysłu chciała zignorować wszelkie fakty i zrobić to co potrzebne, by Leonardo przestał się smucić i czuć źle ze sobą. Gdyby tylko mógł zatrzymać czas i trwać w tej jeden chwili, bez wątpienia by to zrobił. Ale niestety nie miał takiej mocy i musiał myśleć o przyszłości - nie był zakochany w swoim przyjacielu, więc jakikolwiek ruch, dający mu nadzieję, byłby po prostu okrutny.
Ezra uśmiechnął się więc smutno, wciągając nogi na mostek i wreszcie wstając. Głupio było mu teraz zostawić towarzysza, ale nie widział zbyt wielu opcji. Potrzebował trochę przestrzeni.
- Muszę pobyć sam i to sobie poukładać. Obiecuję ci, że wszystko będzie dobrze, poradzimy sobie.
Ezra nawet nie zdawał sobie sprawy z tego jak fatalnie brzmiały jego słowa. "Poradzimy sobie?" Jakby Leo zapadł na jakąś nieuleczalną chorobę albo jego rodzina straciła cały majątek. A przecież chłopak tylko się zakochał. Z czym tu było trzeba sobie radzić?
Niezręcznie minął Vin-Eurico i poszedł dalej, w stronę wyspy Agrios, której jeszcze nie miał okazji zwiedzić. Poza tym znając Hogwartyczków, raczej zajmowali oni rekreacyjne miejsca, uznając zabytki za zbyt nudne do oglądania. Dobrze dla niego.

Zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 632
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 596
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Gracz






PisanieTemat: Re: Most między wyspami   Pią Lip 28 2017, 14:57

Wyrozumiałość Ezry była irytująca. Leo powinien cieszyć się tym, że chłopak tak spokojnie wszystko przyjmuje, że nie panikuje i się nie wścieka, że nie odskakuje, że nie robi z tego wszystkiego jakiegoś potwornego dramatu. Nie mógł jednak powstrzymać tego, że czuje się tak, jakby sprawa została zbagatelizowana, bo pocieszenia Krukona pokrycia nie miały. Vin-Eurico nie lubił dramatyzować, nie chciał robić, cyrku, ale na Merlina! On się niczego nie spodziewał i niczego nie chciał, a tu nagle co, miał wzdychać do swojego przyjaciela? Pomijając już oczywisty tragizm sytuacji, Leo dodatkowo był po prostu zszokowany i przytłoczony tym, że mógłby odczuwać tego typu uczucia do drugiego mężczyzny. Jeśli na Ezrę dużo zrzucił, to co dopiero na siebie? Dodatkowo dręczyło go jeszcze poprzednie pytanie Krukona o popęd seksualny - ponieważ, z całym szacunkiem, tego też być w tym przypadku nie powinno.
- Nie obraź się, ale dla mnie to wcale zaszczytu nie przypomina - uśmiechnął się krzywo, nie wiedząc już w sumie, czy jest zły, smutny, zdenerwowany, rozbawiony, załamany, czy jaki. Jakoś tak go to wszystko zupełnie przytłoczyło i tyle. Clarke zaraz postanowił mu podpowiedzieć z zażenowaniem, co Gryfon mógł spokojnie dopisać do listy. Z trudem powstrzymał również śmiech, kręcąc jedynie głową. Ezra sam siebie słyszał? "Nie czuj się zażenowany", poważnie?
Brzeg deski, który tak furiacko ściskał jedną dłonią, zaczął się kruszyć i pierwsze parę drzazg poleciało w dół. Leo rozluźnił dłoń, nie chcąc zranić siebie, przyjaciela, ani rozwalić mostu (co również mogłoby kogoś zranić). Ulżyło mu trochę, kiedy jego towarzysz wstał, bo to oznaczało, że zakończą tę rozmowę, która nic dobrego nie przynosiła. Nie mógł się już powstrzymać i na ostatnie słowa Ezry po prostu parsknął śmiechem.
- Pewnie - dorzucił jeszcze. Nie wydawało mu się, żeby ich problem był czymś, co można tak po prostu rozwiązać. Dodatkowo miał wrażenie, że najtrudniejsza część i tak spoczywała na nim - Clarke tylko musiał przetrawić, że jego przyjaciel zrobi się o wiele bardziej wrażliwy w pewnych tematach (zakładając, że w ogóle będą się dalej przyjaźnić. Leo nie był pewien, jak to wszystko ma działać). Siedział na tym moście jeszcze dość długo, próbując się trochę zebrać w sobie. Ostatecznie doszedł do wniosku, że nie ma co tu siedzieć (w końcu Ezra musi jakoś wrócić do hostelu) i trzeba znaleźć inne miejsce, w którym poleży aż do śmierci uspokojenia myśli.

/zt

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 635
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear#362967
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl#363014
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear#363019




Gracz






PisanieTemat: Re: Most między wyspami   Sro Sie 02 2017, 11:48

Jako, że ostatnio wszystko Fire porządnie zobojętniało, wejście na most nie wydawało się aż tak szokująco nierealne. Skoro popełniała błąd za błędem to dlaczego nie jeszcze jeden? Bardzo małymi kroczkami dotarcie na odległość kilku metrów od brzegu, zajęło jej wyjątkowo dużo czasu. Uspokajając oddech, oparła się o "barierkę", mając nadzieję, że liny wytrzymają. Zawsze istniało ryzyko, że most jest jakoś zaczarowany, bo czarodzieje uwielbiali utrudniać sobie życia. Odpaliła papierosa, popatrzyła na jasne niebo i zastanowiła się nad Leo. Ciężko było wyrzucić Gryfona z myśli, zwłaszcza, że mimo wszystko spodziewała się, że nie odpuści tych urodzin i coś... coś zrobi. Ta ich wzajemna bezczynność drażniła Blaithin. Sama była sobie winna, że tak przed chłopakiem uciekała. Nie dało się tego nazwać inaczej niż tchórzostwem.
Tylko, że im więcej czasu mijało, tym bardziej pewne było, że w końcu ją dopadnie. Dosłownie, dopadnie. Dlatego musiała obmyślić jakąś strategię. Leo doradzała postawienie na spontaniczność przy spotkaniu Clarke'a, ale Szkotka musiała przygotować cały plan. Wolała mieć sytuację pod kontrolą. Kolejny raz pomyślała o tym, że niepotrzebnie kierowała się emocjami, podczas gdy powinna być chłodna i nieugięta. Wypuściła czekoladowy dym z płuc, a strach zaczynał powolutku ustępować. Co prawda, ręce zaciskała na linie służącej za poręcz tak mocno, że aż bolało.
Widziała głównie dwie opcje: pierwsza polegała na wybaczeniu i ratowaniu ich przyjaźni, w każdy możliwy sposób. Brzmiało wyjątkowo łatwo do zrobienia, ale Gryfonka wątpiła, że zdobędzie się na takie nastawienie. Mimo wszystko, nie wyobrażała sobie teraz padnięcia w ramiona Vin-Eurico i ponownego wyznania, że jej na nim zależy. Zresztą, nie wyobrażała sobie wyznawania tego komukolwiek. Już nigdy. Po co, skoro wystarczyły maksymalnie dwie minuty, żeby słowa "kocham cię" straciły całą swoją wartość?
- Dupa tam. - mruknęła, wyrzucając niedopałek i wyciągając od razu kolejnego Wizz-Wizza. Działały uspokajająco, dlatego dalej stała na tym moście, spięta, nieruchoma. Drugą opcją, którą mogła wybrać, było... kompletne odrzucenie ćwierćolbrzyma od siebie. Brzmiało to przerażająco nawet jako zwykła myśl, ale miałaby stuprocentową pewność, że oszczędzi sobie cierpienia. Ale przez co musiałaby przejść... Nie, to nie wchodziło w grę. Więc co robić? Jak w ogóle podejdzie do tego Leo? Uzna, że przesadza i dramatyzuje?
Musiała przyznać przed samą sobą, że przez całą gamę jej emocji, przebijał się głównie strach o to, że go bezpowrotnie utraci.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 632
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 596
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Gracz






PisanieTemat: Re: Most między wyspami   Sro Sie 02 2017, 12:00

Leonardo był już tragicznie zmęczony tym, że odpychał od siebie ludzi. Z Ezrą niby wszystko było pięknie, ale i tak doskonale wiedział, że ta przyjaźń nie jest taka sama. Bolało go to, nawet bardzo. Co gorsze, czas "leczący rany" w tym wypadku wcale nie pomagał. Aktualnie bardziej martwił się jednak Blaithin, z którą, Merlinie, nie rozmawiał od tak dawna! Szukał jej właściwie każdego dnia, podskakując na widok każdej rudowłosej dziewczyny. Był do tego stopnia zdesperowany, że zaczepiał biednych przechodniów i wypytywał, czy jej nie widzieli. Fire była dobra w unikaniu ludzi, a teraz wyraźnie zależało jej na tym, aby z Leo się nie spotkać. Vin-Eurico na szczęście nie był z tych, co odpuszczają...
Urodziny to było coś. Wiedział, że musi się spiąć i dopaść ją, cokolwiek by się nie działo. Prezent miał, dobre chęci miał. Nie był na nią zły, chociaż jednocześnie potępiał jej zachowanie z tamtego pamiętnego wieczoru. Zrzucał wszystko na upojenie metaxą i na zaślepiającą troskę. Sam popełniał różne głupoty z bardziej błahych powodów...
Lefkó przeszukał już chyba całe, pozostało mu więc jedynie Agrios. Chyba miał farta, bo dostrzegł Dearównę jeszcze na moście prowadzącym na drugą stronę - zadrżał, rozpoznając to miejsce. Przypomniał sobie jednak, że most zmusza do mówienia prawdy, a teraz wyjątkowo mogło to działać na jego korzyść... Pewnym krokiem wlazł więc na deski.
- Hej, Płomyku - uśmiechnął się łagodnie, podchodząc powoli, jak do dzikiego zwierzęcia (wyjątkowo trafne porównanie). Chciał jej jakoś wszystko wyjaśnić, a przy tym zrozumieć, czemu poczuła się aż tak dotknięta. Zależało mu na niej, bardzo. - Nawet nie wiesz, jak długo cię szukam - dodał, pocierając kark z zakłopotaniem.
Nie uciekaj, proszę.

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 635
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear#362967
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl#363014
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear#363019




Gracz






PisanieTemat: Re: Most między wyspami   Sro Sie 02 2017, 12:33

Fire z kolei była tragicznie zmęczona wszystkim. Ile można było udawać, że wszystko jest w porządku? Po uczniach rozniosły się już plotki, że niby wychodzi za mąż. Powoli problemy dziewczyny wychodziły na wierzch. To nie tak, że miała paskudny humor tylko przez wydarzenia z Dwójki. One raczej były gwoździem do trumny, łamiącym porządnie bariery Blaithin, trzymające ją jako tako w dobrym stanie. Po prostu wszystko sypało się w proch, a myśl, że nie rozmawia z Leo była dobijająca.
Zepchnęła butem jakiś drobny kamyczek z mostu, który wpadł do wody z niesłyszalnym pluskiem. Niepotrzebnie została w jednym miejscu zbyt długo, do tego wystawiała się, jak na talerzu każdemu przechodniowi. Potarła ramiona, bo mimo gorącej pogody, nagle zrobiło jej się chłodno. Nie popatrzyła w stronę, z której ktoś nadchodził, a kogo usłyszała dużo wcześniej. Siłą rzeczy nie widziała żadnego łagodnego uśmiechu na twarzy Leo, ale wyczuwała przez uginanie się desek mostu, że trochę się zbliżył. To, że miał tak delikatny ton nie świadczyło o niczym dobrym według Blaithin. Może jeszcze będzie traktował ją, jakby była z porcelany?
Fire zmusiła się do zrobienia kroku w przeciwną stronę, ale nogi miała ciężkie jak z ołowiu. Nie wiedziała, czy to przez to, że była wysoko nad wodą, czy może przez Leo. W każdym razie to był dość wyraźny znak.
- Cześć. - samo to, że normalnie się przywitała, zamiast standardowo rzucić jakąś ciętą odzywką już do niej nie pasowało. Dobrze, że mogła zająć się obracaniem papierosa w palcach i to na nim skupić wzrok.
- Po co? - próżno było doszukiwać się w jej głosie jakichkolwiek emocji. Nie skomentowała tego, że najwyraźniej słabo szukał. Postawiła na obojętność, nie na wredne komentarze. Domyśliła się, że coś tam przyniósł. - Trzeba było wysłać to sową.
Fire z kolei nie chciała się tłumaczyć ani nawet słuchać zapewnień o tym, że nie jest zły i ona też być nie powinna. Ta rozmowa wydała jej się jakaś taka bez sensu, bo niby co mieli sobie do powiedzenia? Leo musiał wiedzieć, że Blaithin nie przeprosi, nie podziękuje i nie poprosi o jeszcze jedną szansę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 632
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 596
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Gracz






PisanieTemat: Re: Most między wyspami   Sro Sie 02 2017, 12:42

Nie miał pojęcia, jak przeprowadzić tę rozmowę. Najchętniej po prostu przytuliłby Fire, złożył jej życzenia, dał prezent a potem zapytał, co z tym ich wspólnym treningiem. Nie widział sensu w roztrząsaniu sprawy. I tak jej wszystko wybaczył, a ona chyba nie miała powodów, aby trzymać do niego urazę, nie? Wiedział niestety, że to nie takie proste i chyba lepiej chociaż trochę sobie powyjaśniać.
Skrzywił się, słysząc tę obojętność. Jak mocno wpływał na nich ten most? Czy naprawdę tak się względem niego czuła? I jeszcze to odsunięcie się...
- Po to, żeby porozmawiać. Dzisiaj złożyć życzenia. Wiesz, stęskniłem się za najlepszą przyjaciółką - odparł bez zastanowienia, zaplatając ręce na klatce piersiowej. Nie podobało mu się to, że Fire podchodzi do niego z takim dystansem. Chciała, żeby ją zostawił i nigdy więcej się do niej nie odezwał? Nie było jej szkoda ich przyjaźni? - I przeprosić za tamtą sytuację. Głupio wyszło, ale trudno. Było minęło, nie? - Zapytał, pogrążony w swojej naiwności.
Nie wiedział, że Fire odebrała to aż tak poważnie. Dla niego było całkiem normalne, że został z Ezrą, a nie uganiał się za Blaithin - biorąc dodatkowo pod uwagę, że potem i tak poszedł jej szukać. Zupełnie do niego nie docierało, że Gryfonka postrzega to zupełnie inaczej i poczuła się tak znieważona. Nigdy celowo by jej przecież nie skrzywdził...

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 635
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear#362967
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl#363014
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear#363019




Gracz






PisanieTemat: Re: Most między wyspami   Sro Sie 02 2017, 13:14

Znała Leo na tyle, że mogła z góry domyślić się, jakie rozważania kłębią się w głowie Gryfona. Zresztą, wcale nie maskował swoich uczuć. I tym bardziej żałowała, że każe mu przez takie coś przechodzić. Nie wycierpiał się już wystarczająco? Może zdążył jakoś pogodzić się z Ezrą i ustabilizować swoje życie, a ona odwala jakieś szopki. To prawda, że Fire była zła, ale swój gniew kierowała głównie we własną stronę.
Denerwowało ją też to, że nie umie puścić wszystkiego w niepamięć. Wciągnęła kolejną porcję dymu do swoich płuc, zerkając w stronę Gryfona przelotnie. Jakim cudem mówienie takich rzeczy przychodziło mu z łatwością, jakby rozmawiali o jutrzejszym meczu? Odwróciła się w końcu i oparła plecami o most, wbijając w Leo spojrzenie.
- Nie musisz mi składać życzeń, które nigdy się nie spełnią. - powiedziała spokojnie. - A już na pewno nie musisz za nic przepraszać, bo nikt nie widzi w tym, co się stało, twojej winy, także to bez sensu.
"Głupio wyszło, ale trudno" - dotychczas pilnowała się, żeby każde słowo Gryfona traktować dość pobłażliwie, bo przecież nie mógł mieć pojęcia, jak zniszczona jest w środku, ale to ukłuło rudowłosą w serce. Otworzyła usta, jakby chciała coś dodać, zamknęła je, potrząsnęła głową, ale w końcu zaczęła mówić. Tylko dlatego, że dziwna moc nagle zaczęła z niej dosłownie wyduszać słowa.
- Byliśmy zdenerwowani, pijani, Clarke powiedział za dużo, a mi puściły nerwy. Ja wcale nie chowam urazy do Ezry ani... - zapewnienie, że do Leo też nie, nie chciało przejść przez gardło Gryfonce. Odchrząknęła. - Bolało mnie to, bo nie chcę cię stracić. Może byłam też zazdrosna. Nie wiem, po prostu zrobiło mi się przykro, bo z mojego punktu widzenia wyglądało to tak, że jest spoko, nagle stanie się coś, więc przychodzisz do mnie, żeby o tym pogadać, ja staram się poprawić ci humor, robię wszystko, żebyś dosłownie się  uśmiechnął, później popełniam błąd tylko i wyłącznie dlatego, że - tak bardzo cię kocham, nagle sprawiło, że Fire jakby się zadławiła. Włożyła całą swoją silną wolę w to, żeby przestać mówić, odwróciła się szybko tyłem i zaczerpnęła gwałtownie haust powietrza. Zobaczyła pod sobą błękit i nagle w ton głosu dziewczyny wkradł się też strach.
Dosyć uciekania, Dear. Przełamała obezwładniające przerażenie i ciągnęła drżącym, załamującym się miejscami głosem.
- W każdym razie byłam taka wściekła, bo nie mogłam znieść myśli, że to przez Ezrę tak bardzo cierpiałeś. Jednak mniejsza z tym, najgorsze było, że jak tylko został ranny, pobiegłeś do niego w taki sposób... dosłownie wyglądało to, jak sceny z mugolskich filmów, gdzie zakochani padają w sobie ramiona, rzewnie zapewniają o miłości i żyją długo i szczęśliwie. Nie wiem, czy bardziej zabolało mnie to, że w tamtej chwili już gówno się liczyłam czy może to, że ja nigdy nie będę mieć szansy spotkać kogoś, kto będzie dla mnie jak Ezra dla ciebie i... i... - z nadmiaru emocji cała się trzęsła. Zacisnęła powieki, biorąc kolejny głębszy oddech, przyciskając papierosa do warg i wydmuchując chmurę dymu. Skoro i tak wszystko rozjebała... - Zresztą nieważne. - wyjąkała, zbierając się w końcu do kupy. - Może lepiej będzie nam osobno. - zaproponowała cichutko, błagając myślami, żeby tego nie dosłyszał. Najlepiej byłoby, jakby została sama na świecie, nie miałaby szans nikogo zranić i też nigdy nie naraziłaby się na ból.
- Po prostu... Chodzi o to, że... - ze zdenerwowania wykonała dziwny gest rękami, ale wcale nie pomogło to w żaden sposób. Cały czas nie dawała dojść do słowa Leo. - Wiem, jak to podle brzmi, ale jestem przyzwyczajona do tego, że ludzie prędzej czy później zawodzą. To naturalna kolej rzeczy. Wiem też, że teraz będę starać się nie pozwolić nikomu zbliżyć się nawet na krok, ale w końcu moja słabość mnie pokona i znowu kogoś pokocham, a później znowu będę cierpieć. Taka już ze mnie idiotka. - uśmiechnęła się blado.
No nie widziała już innego wyjścia, jak po prostu skoczyć z tego mostu.
- Nie powinnam tak dramatyzować, ale moje życie wali się w gruzy. - powiedziała na sam koniec, wzruszając lekko ramionami. - I to wcale nie z powodu całej tej sytuacji.
Popatrzyła na swój szmaragdowy pierścionek ze smutkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 632
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 596
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Gracz






PisanieTemat: Re: Most między wyspami   Sro Sie 02 2017, 14:13

Poważnie chciał o tym wszystkim zapomnieć. Nie chciał się zastanawiać, kto zawinił, a z pewnością nie miał siły już brać tego wszystkiego na siebie. Bądź co bądź Ezra ucierpiał przez niego, a Fire zdenerwowała się przez niego. Leo wyjątkowo starał się nie dać pogrążyć w przygnębiających myślach, bo wiedział, że może się już nie odkopać.
Nie wiedział jednak, że sprawa jest aż tak poważna. Zamknął się tak, jak jeszcze chyba nigdy - potrafił słuchać, pewnie, ale zwykle mimo wszystko się wtrącał i coś dopowiadał. Tym razem stał spokojnie, nie odzywając się ani słówkiem. Pozwolił wylać Fire z siebie wszystko, a sam cierpiał przy każdym słowie, które opuściło jej usta. W gardle ściskało go tak, że nawet gdyby chciał, to nie dałby rady się odezwać. Poczuł, jak ta wesoła energia zaczyna go opuszczać. Och, był takim idiotą...
- Fire... - wydusił z trudem, mając wrażenie, że zaraz któreś z nich kompletnie się rozklei. Potrząsnął głową z niedowierzaniem, nie potrafiąc kompletnie dobrać słów. - Fire. Nie mów tak, proszę. Nie mów, że się gówno liczyłaś, bo to nieprawda. - Leo mimowolnie pociągnął nosem. Był beznadziejnym przyjacielem, skoro pozwolił jej tak myśleć. Był najgorszy i wykazywał to na każdym kroku, Merlinie. Nie mogłyby się pod nim te deski po prostu załamać? Oszczędziłoby to bólu tylu osobom... - Nie chcę ciebie zawieść, już nigdy. Tak strasznie cię przepraszam... To nie miało tak wyglądać, Fire. Cholernie mi na was zależy i nie wyobrażam sobie utraty ani ciebie, ani Ezry. Przecież pamiętam, że to ty mnie pocieszałaś i na tobie zawsze mogę polegać i Fire, kocham cię jak głupi. Możesz popełnić mnóstwo błędów, ale ja zawsze i tak będę obok.
Nie była idiotką, dopuszczając do siebie innych. Leo wiedział, że przez to można cierpieć, ale wiedział również, że warto. Nie wyobrażał sobie życia bez Fire, bez Ezry, bez Dreamy. Byli dla niego najważniejsi i... Gdyby Blaithin tylko wiedziała, jaką postać przybiera bogin Gryfona!
- Proszę, nie przekreślajmy tego. Zrobię wszystko, poważnie, tylko nie... nie zostawiaj mnie, Fire. - Brzmiał wyjątkowo żałośnie, a głos mu się coraz mocniej załamywał, ale Leo nie mógł odpuścić. Nie wytrzymałby bez niej, bez świadomości, że zawsze ma do kogo się zwrócić i że zawsze dokładnie to samo zapewni jej.
I, jeśli ktoś się zastanawiał, to wcale nie przesadzał. Leo naprawdę posunąłby się do ostateczności, żeby tylko pomóc przyjaciółce.

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 635
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear#362967
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl#363014
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear#363019




Gracz






PisanieTemat: Re: Most między wyspami   Sro Sie 02 2017, 14:46

Nienawidziła tego mostu i nienawidziła, że zmuszał ją do zdradzania własnych myśli. Mogłaby nosić ten ciężar, dzięki upływowi czasu na pewno w końcu wszystko wróciłoby do normy... Po co przelewała swoje negatywne uczucia na Leo? To była ostatnia rzecz, jakiej chciała. Robiła wszystko, żeby go przed tym uchronić, a tymczasem znowu to zrujnowała. Już nawet nie chodziło tu o Clarke'a. Fire trwała przy Gryfonie długie lata, rozumiała więc z jakimi kłopotami się borykał. Rozumiała, że nie był gotowy na ciosy, którymi go bezlitośnie smagała.
- Tak się czułam. - odparła, obejmując się ramionami, bo miała wrażenie, że lada chwila rozleci się na małe kawałeczki, które wpadną do tej wody pod nimi. Mimo to nie zamierzała płakać. Była zbyt wściekła i rozgoryczona. - Nienawidzę tego słowa! - skrzywiła się, słysząc znów pełne skruchy "przepraszam". Czy Leo był aż tak tępy, że nie rozumiał, że wolałaby, gdyby porządnie uświadomił ją, że nie jest jakimś pępkiem świata i najlepiej uciszyć ją zaklęciem. Co dawały te przeprosiny i obietnice? Ile razy je już słyszała, może nie z jego ust, ale Merlinie... Każde słowo było gorsze niż Sectumsempra.
- Wiem i nigdy nie chciałam cię zmusić do żadnego wyboru. - wydukała z trudem. Wszystko poszło nie tak, jak powinno. Ile dałaby za zmieniacz czasu! Mogłaby cofnąć się do tego samego dnia, tylko osiemnaście lat temu i udusić się pępowiną, zanim ktoś pozwoliłby jej wywlec się na ten parszywy świat.
Zaczęła się śmiać gorzko i niemal histerycznie, słysząc prośby, zapewnienia. Dlaczego oczekiwał od niej, że rzeczywiście podoła tym oczekiwaniom? Nie mogła uwierzyć, że dalej jest tak naiwny, by wierzyć, że kiedykolwiek zmieni się i naprawdę zasłuży na miano przyjaciółki. W niej nie było już ani grama wiary czy nadziei. Wyrzuciła papierosa na deski mostu i popatrzyła na Leo z bolesną drwiną.
- Wszystko? - powtórzyła zimno. - Jedyne o co mogłabym cię prosić... Jedyne o co mogłabym kiedykolwiek kogoś poprosić, byłoby uwolnienie mnie od tego popieprzonego świata.
Może rzeczywiście skoro sama nie potrafiła raz, a porządnie się załatwić, to należało złożyć swój los w czyjeś ręce? Leo nie mógł wiedzieć o tym, jak destrukcyjne myśli ma Gryfonka, a ona nigdy nie zamierzała go w to wplątywać. Lubiła właśnie to w ich przyjaźni, że nie musiał podejrzewać u niej tego typu problemów. Powinna rzucić na siebie Jęzlep, żeby nie zdradzać niczego więcej, ale i tak nie wierzyła, że Gryfon będzie potrafił dalej być dla niej przyjacielem po... po tym.
- Leo, przestań, poradziłbyś sobie beze mnie. - odparła dość sucho, z trudem powstrzymując się od pociągnięcia nosem, a jeszcze trudniejsze było przezwyciężanie chęci wskoczenia do wody. - Masz Ezrę, Dreamę, Lysa, Etkę i jeszcze setkę innych ludzi, którzy wskoczyliby za tobą w ogień. A sam widzisz do czego, ja doprowadzam. - machnęła na niego ręką, chcąc dać do zrozumienia, że chodzi jej właśnie o to, że łamie serce Gryfona. Sama powinna sobie w łeb walnąć jakąś butelką. Zrobiło jej się niedobrze i słabo, słysząc w głosie Leo tyle przykrych emocji. Upierał się przy tym, żeby zostać przy Blaithin, ale dlaczego, skoro naprawdę potrafiła głównie ranić ludzi? Masochistą chyba nie był.
- Boję się, Leo, tak cholernie się boję.

If you love her, let her go.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Most między wyspami

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
Grecja
-