IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Pokój 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1028
Dodatkowo : Ćwierć wil
  Liczba postów : 374
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14409-lyskowe-relki#381609
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14410-krysia#381611
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Pokój 2   Pon Lip 10 2017, 21:03

First topic message reminder :


Pokój 2


W tym roku organizatorzy wyjazdu postawili na klasykę i wycieczkowicze zamieszkali w uroczym hostelu położonym na wyspie Lefkó – w budynku panuje rodzinna atmosfera i niemalże wszędzie pałętają się koty. Na uczniów i opiekunów czekają jasne, przestronne pokoje z pięknym widokiem. Każda sypialnia jest wyposażona w magiczne szafy, które z pewnością pomieszczą wszystkie bagaże, oraz łoże małżeńskie i cztery łóżka pojedyncze. Miejmy nadzieję, że ten rozkład łóżek nie będzie źródłem zbyt wielu konfliktów. Mimo komfortowych warunków najprawdopodobniej mało kto się tutaj wyśpi – gdy tylko wstaje słońce w całym hostelu słychać pianie koguta.

Pokój drugi znajduje się na parterze i jest bardzo komfortowy, ze względu na to, że wprost z niego wychodzi się na podwórze, dzięki czemu bardzo szybko można dojść na plażę albo do miasteczka.

Lokatorzy:

1. Blaithin Astrid Dear
2. Dreama Vin - Eurico
3. Leonardo O. Vin-Eurico
4. Ezra T. Clarke
5. Harriette Wykeham
6. Elias Sætre


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Ålesund, Norwegia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 43
  Liczba postów : 47
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14661-elias-mikael-saetre#391805
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14662-w-pokoju-pelnym-sztuki-i-tak-patrzylbym-na-ciebie#391810
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14670-poczta-do-eliasa#391877
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14663-elias-mikael-saetre#391818




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 2   Czw Lip 13 2017, 20:56

Oprócz Dreamy nie znał stąd nikogo, ale w ostatecznym rozrachunku okazało się, że wszyscy są spoko. I dobrze, bo chyba najgorszym byłoby trafić na samych fraje... nudnych ludzi. Na początku też nie był pewien, czy nie za szybko wyciąga wnioski, być może zbyt pochopne, i wyrabia sobie na ich temat opinię, ale im dłużej siedział w ich towarzystwie, przekonywał się, że jego pierwszej wrażenie nie mija się z rzeczywistością. Wyglądało na to, że już niedługo po przyjeździe zdążyli rozkręcić niezłą imprezę. A Elias, zarówno jak i jego współlokatorzy, nie widział w tym niczego złego.
W pewnym momencie, do pokoju wparował profesor Dear (swoją drogą, wydawał się najbardziej wyluzowany i przy okazji całkiem nieźle nauczał transmutacji), więc Sætre instynktownie schował butelkę z winem, którą trzymał w ręce. Oczywiście, był już pełnoletni, ale kto wie, czy nie spotkają go żadne konsekwencje? Choć z drugiej strony, nie sądził, żeby nauczyciel się spinał, więc po chwili, wyjął wino z powrotem.
Ta, i nawet jest całkiem niezłe — odpowiedział dziewczynie, podsuwając jej butelkę z alkoholem. Była "w potrzebie", w końcu Liam zabrał jej przed chwilą metaxę z rąk, a Elias chętnie się z nią podzielił.
Gdy głośno wyraziła swoją chęć zapalenia, chciał jej zaproponować te greckie fajki, które kupił przed chwilą, ale Lope zaproponował jej coś swojego. Norweg z tak dużej odległości, na dodatek wylegując się na łóżku, nie był w stanie wyłapać, co to za fajki, ale skoro Ślizgon rozdawał je tak ochoczo, to dlaczego by nie...?
Też chcę jednego! — zapowiedział się chłopak, mając nadzieję, że i on dostanie trochę tej dobroci. I dopiero w tamtym momencie dostrzegł tę drobną blondynkę, Krukonkę, którą kojarzył z widzenia, wpadającą wprost na kolana profesora transmutacji. Uśmiechnął się pod nosem, widząc całą tę sytuację i przy okazji zastanwiając się, kto jeszcze może ich odwiedzić. Wziął kolejny łyk wina, które zaczynało smakować coraz lepiej i przyznając w myślach, że to będą najprawdopodobniej najlepsze wakacje jego życia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Newcastle, Anglia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 1265
  Liczba postów : 986
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12503-naeris-cynthia-sourwolf
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12509-zapraszam-dobre-duszyczki#337107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12508-listy-do-cierpkiej-wilczycy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12511-naeris-sourwolf#337284




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 2   Czw Lip 13 2017, 22:13

Naprawdę nie zamierzała tak zacząć... Naeris zależało na zyskaniu sympatii tych wszystkich miłych ludzi, a już na pewno nie śmiała myśleć o psuciu nastroju! Mimo, że naturalnie nie pasowała do tak rozhukanego towarzystwa, nie piła, nie paliła ani nie zażywała jakichś podejrzanych używek... Tutaj przecież nikt nie zamierzał Krukonki zmuszać. A ona nie miała prawa upominać innych ani nawet patrzeć krzywo na te wszystkie butelki. Przewidywała, że będzie troszeczkę pilnować porządku, ale na pewno go nie narzucać. Po prostu zadba, żeby nic złego się nie stało, o. Może Liam myślał podobnie, przychodząc do tego pokoju.
Życie byłoby piękniejsze, ale o wiele bardziej nudne, gdyby nie miała dwóch lewych nóg. Sama nie wiedziała, czy już na zawsze pozostanie taka czerwona, bo rumieńce bardzo dokładnie odznaczały się na policzkach dziewczyny. Siedziała na kolanach profesora transmutacji! Sama ta myśl była jak paralizator. Może dlatego przez pierwsze chwile nie umiała podjąć żadnego logicznego działania, a może to wszystko przez to, że znaleźli się jakoś tak blisko. Momentalnie temperatura w pokoju gwałtownie podskoczyła.
- Mhm... - przytaknęła cichutko, szukając w szarych oczach Liama jakiegoś wyrzutu, czegokolwiek, co uświadomiłoby jasnowłosej dobitnie, że powinna uważniej patrzeć pod nogi i oszczędzić mu kłopotliwych sytuacji. Komentarze i spojrzenia innych uczniów wcale nie pomagały. - Jeszcze raz przepraszam, to było zupełnie przypadkiem.
Mówiła absolutnie szczerze, ale w duchu Naeris ulżyło, bo najwyraźniej Dear naprawdę zasługiwał na tytuał najbardziej wyluzowanego nauczyciela ever i udowadniał to w sumie cały czas. Naprawdę cieszyła się, że mogła go też poznać jeszcze przed tym, jak zaczął uczyć. W ogóle cieszyła się, że mogła go poznać.
- Grecja? - powtórzyła, dość mocno rozproszona przez to, że nadal trzymał rękę na jej plecach... Miała nadzieję, że wcale nie zachowuje się nienaturalnie, a przynajmniej, że przestała się czerwienić. W końcu to nie było nic takiego! Wcale. - Jest przepiękna. Nie mogę się doczekać aż pójdę popływać. Do tego słyszałam, że są tu przepiękne zachody słońca. A tobie jak się podoba? W sensie... wyspa. - mogła przysiąc, że od tego wszystkiego nie za bardzo umiała formułować myśli w zdania.
Naprawdę o wyspie mogła mówić tylko komplementy. Tęskniła do pięknego morza, piaszczystej plaży i nieba barwiącego się na pomarańcz. Z pewnością nie zamierzała lenić się w hotelu i spojrzała z ciekawością na Liama, chcąc wiedzieć czy ma jakieś plany.
- Strzelam, że dzielisz pokój z profesorem Fairwynem skoro znalazłeś się tutaj. - powiedziała również ściszając głos, bo naprawdę po krótkiej analizie łatwo było domyślić się, co i jak. Nauczyciele, którzy wybrali się na wyjazd w roli opiekunów mieli oddzielne pokoje, a Liam raczej nie przyszedłby tutaj tak po prostu. Najprawdopodobniej trafił na najgorszego możliwego współlokatora i szukał drogi ucieczki... Rozbawiona popatrzyła na alkohol, który proponował. Wzięła łyk metaxy i odkaszlnęła. No zdecydowanie nie przywykła do smakowania tego typu napojów, a dodatkowo smakowało to jakoś dziwnie. Mimo wszystko napiła się jeszcze raz i kolejny, czując drobny szum w głowie.
- Ble - wystawiła język i odłożyła alkohol, czując jednocześnie w nozdrzach dym papierosowy. - Przynajmniej wiem, że jeśli się upiję, ktoś będzie nade mną czuwał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Brighton, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 622
Dodatkowo : animag (nietoperz)
  Liczba postów : 364
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13244-liam-simon-dear#353836
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13246-liam-s-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13247-poczta-liama#353858
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13248-liam-s-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 2   Czw Lip 13 2017, 22:31

- Tak kończą się próby bycia odpowiedzialnym... Ale wiesz, Dante, nie odmawiam. Jak nie masz co robić z pieniędzmi, to śmiało - uśmiechnął się niewinnie do kuzyna, ale potem znowu wrócił spojrzeniem do panny Wykeham, której zależało na imprezowaniu i nie chciała tego robić trzeźwo. Miała o tyle dużego farta, że Liama skutecznie rozpraszała Naeris.
Liam zanotował w myślach, że jest to najprawdopodobniej jedna z jego najbardziej niezręcznych życiowych sytuacji. Pogratulował sobie również w duchu, że udało mu się zachować... jakoś. Nie zrobił chyba nic głupiego, nie? Pomijając to, że siedział z uczniami, pozwalał im pić i palić (czy tamta Ślizgonka była pełnoletnia?), a do tego trzymał rękę na plecach jednej swojej podopiecznej. Postanowił zmienić chociaż to ostatnie, więc ograniczył kontakt cielesny z Krukonką do niewinnego stykania się ramionami (no bo ciasno było, dobra?).
- Prawda, widoki są niesamowite. Lefkó to nie wszystko, zamierzam przejść się też na tę drugą wyspę, Agrios. O ile pływać uwielbiam, o tyle tłumy turystów i leniwe smażenie się na plaży średnio do mnie przemawiają. - Dobra, był nauczycielem, musiał przynajmniej zajrzeć na tę nudniejszą, historyczną wysepkę.
Uniósł z zaskoczeniem brwi, bo Sourwolf trafiła w dziesiątkę i idealnie odgadła, że to właśnie Fairwyn tak go przegonił z własnego pokoju. Liam zdążył w tym temacie jedynie skinąć głową, gdy dostrzegł, że Harriette nie tylko pije, ale ubiega się również o papierosa (cholera, sam by zapalił. Miał nadzieję, że Fire nie widzi jego tęsknego spojrzenia...). Poza tym, był już pewny, że panna Vin-Eurico nie jest pełnoletnia!
- To ja tak tylko wspomnę, że osoby nieletnie nie mogą spożywać alkoholu, palić papierosów ani stosować żadnych używek... - Oznajmił głośno, tak, aby każdy go usłyszał. Wiedział jednak, że bieganie i upominanie nie ma sensu, a poza tym... Kurde, po prostu był kiepskim nauczycielem, nie chciał karać biednych uczniów i tyle. Ostentacyjnie odwrócił wzrok, mając nadzieję, że Dreama i Harriette docenią jego podejście i nie przesadzą. (Nadzieja matką głupich) A jeśli już coś pójdzie nie tak, to zamierzał twardo stać przy tym, że jego nigdy w Dwójce nie było, a one pewnie chorują po podróży, o.
- Tak, Fairwyn. Kto by nie uciekł? - Mruknął w końcu do swojej jasnowłosej towarzyszki, obserwując jak próbuje metaxy. Rozpijał uczennice. Robiło się coraz lepiej. Dodatkowo dym papierosowy drażnił go teraz jeszcze bardziej, bo kiedy raz się pomyśli "hej, zapaliłbym", to potem nie można przestać.
- Minusy imprezowania z uczniami. Koniec końców i tak jestem nauczycielem - westchnął teatralnie. Naeris nie miała czym się martwić, Liam o nią zadba.
O innych też, tak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 528
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 757
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear#362967
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl#363014
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear#363019




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 2   Czw Lip 13 2017, 23:41

Naprawdę musiałaby mocno się wysilić, żeby ogarnąć co robiła każda osoba w pokoju. Widziała gdzieś tam, że jakiś Ślizgon pchał się do Dramy, z kolei uwagę Liama odwracała drobna Krukoneczka, Etka wyraźnie odpływała, Ezra i Leo też gdzieś przewijali się przed oczami Fire, ale w tamtej chwili głównie patrzyła na Dante. Dziewczynie wydawało się, że w końcu w pamięci zaczną zacierać się jego rysy twarzy, ale teraz miała go na wyciągnięcie ręki. Od razu postanowiła sobie, że więcej na tak długą nieobecność kuzyna nie wypuści. Albo wyjedzie razem z nim, o. Oczywiście, nawet nie pytając Gryfona o zdanie.
- A już myślałam, że widzę ducha. - mruknęła, łaskawie nie zdejmując ręki chłopaka ze swojego ramienia. Psuła sobie reputację niedotykalskiej, wrednej małpy, ale co z tego? Dla Dante było warto. Zresztą była pewna, że on tu był tylko z jej powodu. Czasami Blaithin naprawdę umiała docenić takie rzeczy. - Ale oczywiście, nie dałbyś się tak szybko wykończyć...
Nie zamierzała pozostawić Ettie bez odpowiedniego towaru pod ręką! Dante pewnie zamordowałby rudowłosą, gdyby zaczęła rozdawać swobodnie jego mugolskie papierosy, więc wyciągnęła paczkę w połowie zapełnioną Wizz-Wizzami, dosłownie wcisnęła w ręce Liama jednego (bo doskonale widziała tęskne spojrzenie), a resztę rzuciła Gryfonce. Usłyszawszy Liama, który chyba próbował całkowicie bez sensu przypominać o regulaminie, nie mogła powstrzymać się od wtrącenia swoich trzech groszy.
- Dokładnie! Więc jeśli zobaczycie, że ktoś nie ma siedemnastu lat i robi którąś z tych okropnych rzeczy - możecie bez problemu zgłosić się do prefektów Gryffindoru. - wskazała na siebie i Leo, zachowując całkiem poważną mimikę twarzy. - Zrobimy z typem porządek. - po czym z kpiącym uśmiechem uderzyła pięścią o otwartą dłoń. Zapomniała o tym, że Dante nie ma pojęcia o jej nowej funkcji. Niechcący zyskał dzięki temu nowe pole do dokuczania Gryfonce. Ale jednocześnie, mogła go kryć przy każdym łamaniu regulaminu. To dopiero jest win-win.
- Ty nigdy nie byłeś niewinny, Dante. - odparła, mrużąc oczy i zaciągając się znów papierosem. Z jednej strony miała ochotę wypytać starszego Deara o dosłownie wszystko, z drugiej przecież on mógł równie dobrze zainteresować się co u rudowłosej... Nigdy nie przepadała za dzieleniem się swoim życiem, które zbyt radosne nie było. W ciągu roku tyle rzeczy uległo zmianie, że nawet nie wiedziałaby, jak to opowiedzieć. I czy w ogóle chciałaby opowiadać o pewnych sprawach. - Od rudowłosych bestii nie powinno się uciekać. Powinno się je oswajać, ale chyba tchórzysz.
Mrugnęła do chłopaka i machnęła różdżką, żeby przylewitować z kredensu popielniczkę, do której strzepała popiół. Nie dziwiła się, że wyjechał, sama cały czas miała ochotę rzucić wszystko w cholerę i zaszyć się na drugim końcu świata. Pozwalała jednak, żeby świat powolutku ją niszczył.
- Można powiedzieć, że były zarówno dobre jak i złe momenty. - skrzywiła się nieco, biorąc łyk tego wina od Eliasa, bo nie chciała mieszać każdego alkoholu. Naprawdę rzyganie nie było dobrą opcją na zakończenie wieczoru. Czknęła krótko, odsuwając ręką whisky.
- Serio, za dwa tygodnie mam osiemnaste urodziny. Wypadałoby pamiętać! - prychnęła. - Wiesz, dopóki nie otworzyłeś tej swojej pyskatej buźki, jakoś tak bardziej cieszyłam się na twój widok.
Kącik ust Gryfonki powędrował jednak do góry, bo zdecydowanie najbardziej tęskniła właśnie za tym przekomarzaniem się.
- Więc zaczniemy wspólnie studia, jak rozumiem?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 55
  Liczba postów : 229
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13697-dreama-vin-eurico
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13847-mialam-sen-piekny-sen-a-w-tym-snie-wszyscy-mieliscie-relacje-z-drama
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14451-dramatyczne-listy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13852-dreama-vin-eurico?highlight=dreama




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 2   Pią Lip 14 2017, 17:03

Widząc, jak ludzie garną się do jej „papierosków” stwierdziła, że co jej szkodzi — w końcu w walizce miała jeszcze z dwadzieścia paczek tego ustrojstwa.
- Ostrzegam, że to ślinione moją własną ślina, samoróbki — uśmiechnęła się wrednie i uniosła lewą brew do góry, po czym podsunęła paczkę w stronę Eliasa i Harri, która była już mocno wstawiona. Widząc Liama, który musiał czuć się śmiesznie wśród pijących i jarających uczniów, postanowiła i mu zaproponować używkę, której w końcu była twórczynią. Z niewinną miną podsunęła mu pod nos opakowanie i rzekła.
- Panie profesorze, Pan się poczęstuje, ja zapraszam, bo to nie ładnie jak tak wszyscy palą, a jedna osoba się przygląda — puściła do niego oczko. Nie sprzeciwił się i wyciągnął jednego z paczki. Dreama była szczerze ciekawa relacji innych uczniów na marihuanę, którą zmieszała z tytoniem i zastanawiała się, czy kiedykolwiek próbowali oni tego mugolskiego specyfiku. Ona sama często paliła i wolała to niż alkohol czy narkotyki typowo magiczne, bo nie miało to jakiś specjalnych skutków ubocznych, przez które narobiłaby sobie przy ludziach wiochy. Znaczy, w tym momencie wątpiła, że ktokolwiek by jej wypominał, jeśli nagle zaczęłaby robić coś głupiego, ale gdy chodziła na mugolskie imprezy wolała być ostrożna. Mugole mieli telefony i mogli każdego nagrać i potem wrzucić do sieci, a ona nie chciała wylądować na jakimś youtubie.
W końcu zapaliła więc papierosa i mocno się nim zaciągnęła. Dopiero po chwili przypomniała sobie, że Lope coś do niej mówił i gdyby nie to, że macał ją teraz po twarzy, to pewnie by nie odpowiedziała. W pomieszczeniu było za głośno i powoli stawała się istną hasz komorą, a ją zaczynały piec oczy od nadmiaru dymu, no ale przecież nie mogła go olać.
- A to taka głupotka - powiedziała i znów zaciągnęła się używką, którą ciągle dzierżyła w łapie. - Poczekaj aż pójdziemy na plaże i zobaczysz całą resztę. - W normalnych warunkach nie zdecydowałaby się na aż tak śmiały gest, więc gdy złapała jego dłoń, gdy znajdowała się jeszcze na jej własnym policzku i delikatnie pogładziła ją opuszkami swych palców, postanowiła zrzucić wszystko na stan upojenia i znarkotyzowania, w którym się znajdowała. Znajdowali się w dość intymnej sytuacji, nawet pomimo tego, że wokół nich panował wielki gwar. Nabrała ochoty na ulotnienie się z tego pomieszczenia i prywatną rozmowę, bo jakby się zastanowić to o niczym innym niż Quidditch jeszcze nie gadali, jakoś tak się zdarzyło, a ona chciała to zmienić. Chciała spytać o tajemniczą Candidę, o której wszyscy „łaskawi” ludzie jej wspominali, kiedy dowiedzieli się, że Drama i Lope trochę bardziej zbliżyli się do siebie. Strasznie ją to też śmieszyło, bo przecież nie byli razem, a ona nawet nie myślała o nim inaczej, jak o przyjacielu, a już wszyscy nalepili na ich dwójkę nalepkę pary? Jeszcze, gdyby spędzali ze sobą naprawdę dużo czasu, ale przecież tak nie było. I dlatego ślizgonka nie lubiła ludzi, bo nie robili oni prawie niczego pożytecznego oprócz obgadywania innych. Ona nie interesowała się życiem innych ludzi i tego wymagała od innych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 466
  Liczba postów : 60
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14744-dante-a-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14751-boska-komedia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14750-sowia-poczta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14749-dorien-a-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 2   Pią Lip 14 2017, 17:58

Dante był świadomy tego, że w przypadku nowego wyjazdu, Blaithin rzuci się za nim, albo go unieruchomi i nie pozwoli wyjechać. Na samą myśl kąciki ust lekko się podnosiły i zastanawiając się, zrobiłby to samo. Dopiero dzisiaj poczuł naprawdę jak to jest tęsknić za drugą osobą i chyba nie wytrzymałby kolejnego roku nieobecności. Było to co najmniej dziwne, że Dante ma tak bliskie kontakty z kuzynką. Wielu mogłoby ich posądzić o jakieś romanse, przecież jak na rodzinę, różnili się od siebie jak ogień i woda.
Spoglądając tak na nią, przeczesał dłonią jej włosy, burząc je w artystyczny sposób. Później uszczypnął ją w ucho i powiedział tylko:
- Zresztą, wierzę, że ty nie dałabyś nikomu mnie tknąć. Z wzajemnością. - Wyszczerzył się, chociaż wiedział, że teraz tylko tak mówił. Nie było go rok, więc nie miał jak jej bronić. I też nawet jak pisali sobie listy to przez nie ani razu Blaithin nie podzieliła się z nim żadnymi wątpliwościami. Tak jak i on swoimi.
Przysięgał sobie jednak, że teraz będzie inaczej, już wrócił i nie ma planów opuszczać szkoły. Zaczynają się trzy lata "morderczych" studiów. Zastanawiał się tylko czy częściej będzie w szkole czy może w jakimś klubie...
Wysłuchał Fire jak mówiła do tłumu i aż się zdziwił. Ona prefektem? Ta sama Blaithin Astrid Dear? Z którą podpalał szaty profesorom w piątej klasie i przechadzali się Zakazanym Korytarzem częściej niż korytarzem wiodącym do sali historii magii? Dante wybuchnął śmiechem i rzucił:
- No, widzę, że teraz skoro szkoła przyjmuje nawet Ciebie jako prefekta to znaczy, że jest gorzej niż się wydawało. Powiedz jeszcze tylko, że nocami wyrywasz się z dyrektorem by spalić jakieś zioło. - Wyszczerzył się szerzej i lustrował Blaithin swoimi mocno błękitnymi oczami. Wyładniała przez ten rok. Dorosła na twarzy i w wielu miejscach poniżej.
Zwrócił się teraz do Liama i tylko uniósł brwi i opuścił w tajemniczym geście.
- Pieniędzy mi nie brakuje - tu pomyślał, że chyba powinien płacić coś na dziecko, ale szybko odegnał od siebie tą myśl - więc cieszę się, że bezpośrednio pozwalasz mi w legalnym upijaniu profesora transmutacji! - Jak na potwierdzenie tych słów, wyciągnął drugą butelkę Ognistej i dał ją Liamowi, patrząc na niego tak, żeby zrozumiał, że zwrotu nie przyjmuje. Dante miał nadzieje, że tym kuzyn odpowiednio się podpije i może jeszcze podaruje trochę tej swojej koleżance, którą chętnie na kolankach trzymał. Dante był ciekaw czy w nocy będzie dyskretniejsza kontynuacja tego zajścia.
Wziął łyka ognistej i czując jak alkohol rozpala go od środka, spojrzał ponownie na swoją rudowłosą kuzynkę.
- Lecz w mojej winie zawsze miałaś jakiś udział, nie możesz odmówić mi racji Ogniku. - rzucił i odłożył butelkę na bok. Trudno było go doprowadzić do tzw. "zgonu", ale im częściej będzie pić, tym ten czas się skracał. Wolał być jeszcze jakkolwiek trzeźwy rozmawiając z Fire.
- Z reguły tak jest. - Odparł i nie pytał o dokładniejsze szczegóły bo wiedział, że Blaithin szczególnie wielomówna, jeśli chodzi o jej życie osobiste nie była. Czasem był jej doradcą życiowym (co ograniczało się "a weź mu tak dopierdol, żeby już zawsze Ciebie pamiętał" albo "jebać go"), ale nigdy nie domagał się detali jej problemów. Jak będzie chciała to się zwierzy. I Merlinie, byli w tak licznym miejscu, że nawet nie wypada dzielić się prywatnymi sprawami.
Zaśmiał się na poruszenie tematu urodzin. Dobrze, że przypomniała, bo Dante w takich rzeczach pamiętliwy nie jest... ale nie zdarzyło się, żeby tak naprawdę zapomniał. I zawsze prezentował jej fajne rzeczy i teraz też się to nie zmieni!
- Cóż, to i tak dobrze, że jakoś się cieszyłaś. Bo ja na przykład to tylko udaje. - Rzekł i uśmiechnął się szeroko, dając znać, że kłamał.
O wspomnieniu o studiach, udał zastanawiającego się i powiedział:
- No chyba tak to właśnie wygląda. Nasz rocznik będzie przejebany skarbie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 528
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 757
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear#362967
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl#363014
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear#363019




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 2   Pią Lip 14 2017, 23:04

Do tej pory jakoś bez problemu dawała sobie radę, nawet jeśli Dante był gdzieś tam daleko, a nie obok. Fire nie należała do osób, które wyjątkowo mocno się przywiązywały, chociaż bywały wyjątki. Od małego ojciec wbijał jej do głowy, że musi być niezależna i samowystarczalna, chociaż resztę dzieciaków stopniowo sobie podporządkowywał. Oczywiście, wszystko to było jedynie iluzją, bo Blaithin też okręcił sobie wokół palca. Poza tym zawsze zostawały im listy, a Gryfoni regularnie wymieniali sowę. Szkopuł tkwił w tym, że na papierze bardzo łatwo było napisać kłamstwo, z czym Fire często musiała walczyć. Zazwyczaj nawet nie powstrzymywała się przed taką pokusą, w końcu bardzo ułatwiało to życie, a do stracenia miała jedynie sympatię danej osoby (czyli nic wartościowego według dziewczyny). W przypadku Dante nie chciała kłamać, nawet jeśliby to rozumiał.
- Wmawiaj sobie - odparła sarkastycznie, odganiając się od dłoni chłopaka. Mógł z nią robić prawie wszystko, co chciał, a Blaithin nawet nie wiedziała, jak temu zaradzić ani nawet czy chce zaradzać. (Nie)chcący wytworzyła wokół siebie atmosferę, która skutecznie odstraszała ludzi. Dante zupełnie się tym nie zrażał. W jakiś sposób dzięki temu czuła się trochę bardziej normalna. Nie, jak jakieś dzikie zwierzę, które wszyscy omijają szerokim łukiem.
Trąciła go jeszcze w akcie zemsty w ramię i poprawiła gumkę na włosach. Zdmuchnęła jeden kosmyk z czoła.
- Wolę umawiać się z Hampsonem na piwko. - odparła, z łatwością wytrzymując to spojrzenie, które innego człowieka mogłoby mocno speszyć i onieśmielić. Mieli wyjątkowo podobny kolor oczu. Poza tym Szkotka także zauważyła, że Dante trochę się zmienił, może był teraz bardziej opalony, a może po prostu wyprzystojniał? Skoro już wcześniej mnóstwo dziewcząt się za Dearem oglądało, to pewnie teraz będzie sto razy gorzej. Nigdy nie lubiła jak latały przed nim w zbyt krótkich spódniczkach. A one nigdy nie lubiły towarzystwa Blaithin.
- Jedyne co jest w byciu prefektem fajne to dostęp do specjalnych łaźni. - stwierdziła szczerze, bo nawet odejmowanie punktów nie było zbyt fascynujące. Skubnęła kawałek nitki wystający ze spodenek w krótkim zamyśle, jednocześnie dopalając powoli papierosa.
- A daj mu spokój, on w przeciwieństwie do ciebie nie miał ode mnie rocznego odpoczynku, musi się wyszaleć. - parsknęła śmiechem, zerkając na Liama, który najwyraźniej większego wyboru nie miał i skazał się na picie ze swoimi własnymi uczniami. Oczywiście, Fire gotowa była go kryć i w razie jakichś kłopotów wziąć całą winę (albo wina) na siebie, nawet jeśli skutkowałoby tu wyrzuceniem z Hogwartu...  Poza tym zanotowała tę informację, że Dante nie cierpi na brak gotówki. Przynajmniej dobrze mu się powodziło. Będzie mógł pożyczyć coś spłukanej Fire, u której się nie przelewało po tym, jak odeszła z Oasis.
- Rzeczywiście nie mogę ci odmówić. - odparła rozbawiona, dmuchając dymem papierosowym w twarz Gryfona. Blaithin nie przejmowała się tym, że jest już odrobinkę podchmielona. Dzięki temu o wiele łatwiej było nie myśleć o własnych problemach, które nie dawały Szkotce spokoju. Łatwiej było się odprężyć. - Demoralizowanie ciebie to moje ulubione zajęcie, Dear.
Będą mieli mnóstwo okazji do porozmawiania na osobności, chociaż Fire musiała przemyśleć, jakie informacje może Dante zdradzić, a które zatrzymać dla siebie. Doceniała, że nie naciskał i sama miała identycznie podejście. Przeczesała palcami prawej ręki włosy, zapominając o tym, że starała się używać wyłącznie lewej ze względu na przeklęty pierścionek zaręczynowy. I tak tego nie zauważyła.
- Jaaasne. - przytaknęła, przewracając oczami. Lubiła to, że przy niej tak często się śmiał. Blaithin od wejścia do tego pokoju zaśmiała się częściej niż w ciągu całego ostatniego miesiąca. - Założę się, że do grudnia wysadzimy Hogwart. Całkiem przyjemna wizja, co nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 466
  Liczba postów : 60
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14744-dante-a-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14751-boska-komedia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14750-sowia-poczta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14749-dorien-a-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 2   Sob Lip 15 2017, 01:10

Na wyjeździe po prostu nie myślał o bliskich, o ludziach, którzy byli na drugim końcu świata, tam gdzie był jego dom. I szczerze, Dante podziwiał sowę Blaithin - za każdym razem Dante pisał z innego miejsca, jednak ta i tak go znajdowała. Chłopak musiał na czas wyjazdu pożyczyć sowę siostry, sam własnej nie posiada - nie wytrzymałby na większą skalę z srającym, latającym głupim ptakiem.
Tak, kłamstwo było dużo łatwiej zamieścić w liście niż powiedzieć przed osobą, na której tak naprawdę ci zależy. Co prawda, Dante nie musiał kłamać - nie musiał też mówić, że ma problemy, że jest tatusiem. Wolał nie obarczać czymś takim kuzynki.
Zawsze wiedział, że dziewczyna nie jest stereotypową nastolatką, dla której życie jest wspaniałe. Po części wiedział co przeżyła, jak było w Durmstrangu, więc był pewien, że takie przeżycia wpływały na psychikę. Nie żeby Blaith była psychiczna - chodziło bardziej o to, że dużo ciężej jej było się pozbierać i wydawało mu się, że zawsze będzie mieć wizje przeszłości. O sytuacji rodzinnej Dante nie miał pojęcia.
Może Blaithin potrafiła odstraszać innych ludzi, ale nie jego. On nawet nie wiedział, że jest jakaś niewidzialna bariera, która by odstraszała innych ludzi. On zwykle się nie ograniczał i nie było czegoś takiego, że wahał się czy podejść czy może odejść bez słowa.
- No nie wiem, ja tam bym się z nim nie umawiał. Nie wiadomo czy przypadkiem nie ma jakiś większych planów wobec Ciebie płomyczku. - Cóż, mogło to być prawdopodobne, ale to zawsze było gdybanie. Ostatnimi rozkminami jakie mogą być to czy dyrektor Hogwartu to pedofil i chcący wrażeń starzec.
Gdyby Dante słyszał jej myśli, na pewno by się roześmiał. Może faktycznie tak było, lecz jak wiadomo było, do tej pory niewiele osób miało możliwość bliższego kontaktu z chłopakiem - dopiero się pojawił w Anglii, z której od razu wyruszył wraz z szkołą do Grecji. Nie było jeszcze żadnych wyjść integracyjnych ani nic, więc Dante spędził na razie czas tylko z Gemmą (wolał do tego nie wracać, dziwna sprawa) i z Blaithin w towarzystwie ludzi z dwójki. Ale tak, kolor oczu to była chyba jedyna rzecz, w której byli do siebie podobni wizualnie. Bo charaktery mięli niemal identyczne. I to właśnie bardzo się podobało w Fire. Pewnie zupełnie inaczej do niej by podchodził, gdyby nie była jego kuzynkom.
- Ja do specjalnych łaźni mogę się wkraść, nie muszę mieć specjalnej odznaki prefekta. Podejrzewam, że jesteś najbardziej patologicznym prefektem jakiego miała ta szkoła. A skoro cię jeszcze nie zwolnili, to znaczy, że albo mają to w dupie, albo jeszcze nie ujawniłaś swojego prawdziwego ja, prawda? - Zapytał i wyszczerzył się do niej.
- Niech szaleje, skutecznie mu w tym pomogę. I chętnie! - Jednak sięgnął ręką do tyłu po alkohol i wziął małego łyka. Odpowiadało mu piekło w gardle i może nie skończy się to tragicznie. Cóż, pierwsza noc, pfu, nawet nocy jeszcze nie ma, ale pierwszy dzień i już pokój pewnie będzie zdemolowany i nie do poznania. I cóż, gdyby Liam miał przez to problemy, Dearowie stanęliby w obronie za nim murem. I oby nie doszło do konfrontacji magicznej, rozpętałaby się druga bitwa o Hogwart, tyle że w Grecji.
Tak, miał pieniądze, trochę dorywczo pracował to tu, to tam i w sumie to nie miał gdzie wydać, więc wciąż je miał przy sobie. Lecz nie chciał ich wydawać już, w tym momencie, skoro Fire przypomniała się o swoich urodzinach. Dante chciał kupić jej coś ciekawego i pamiętliwego.
- Cóż, ze względu na nasz wiek, to ja demoralizuje Ciebie. Rok przerwy i widać niestety skutki tej nieobecności. Blaithin została prefektem! - Teatralnie kręcił głową, jakby z rezygnacją i zażenowaniem, rzeczywiście jednak Dante wciąż był rozbawiony tą wiadomością i chciał wykorzystać ją w stu procentach.
A na rozmowy w osobności będzie czas, chociażby następnego dnia, chyba że dopadłby ich koszmarny kac. Zobaczy się następnego dnia, teraz natomiast Dante był ciekaw jak przebiegnie dalej ten dzień.
- No i co, masz zamiar dziś jakoś zawojować towarzystwo z flachą w dłoni? - Zapytał lekko przegryzając wargę. Chciał wiedzieć w sumie czy są jakieś dalsze plany tej imprezy, czy może skończy się to tak, że za 30 minut wszyscy będą leżeć na podłodze we własnych szczynach i rzygach nie mogąc się ruszyć. W każdym razie, każda forma rozrywki jest interesująca.
Faktycznie, nie pamiętał, żeby Blaith tak często się uśmiechała rok temu. Może spowodował to jego powrót, a może stała się bardziej skora do śmiechu? Szczerze to bardziej strzelałby w to pierwsze. Trochę ją znał i wiedział, że chyba tylko śmierć wszystkich jej wrogów skutkowałaby jej wiecznym szczęściem. Popił jeszcze jednego łyka i wziął jednego papierosa do ust, po czym odpalił.
- Ja bym powiedział, że wystarczy nam wrzesień. Do grudnia przejmiemy Ministerstwo Magii i stworzymy suwerenne państwo czarodziei. I królową będzie Wielka Magnificencja, Pierwsza Tego Imienia, Ognik, Ruda Małpa, Blaithin I Astrid Ogień Dear. Jeszcze jakieś tytuły wymyśli się po drodze. - Zaśmiał się z czysto szkockim akcentem i wciągnął dym do płuc, aby go za chwile z nich wypuścić leniwie. Czasami kochał się w właśnie takich chwilach. Obok najcenniejszych mu osób, z szlugiem w dłoni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 750
  Liczba postów : 375
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3264-nauczyciele-fabularni
http://czarodzieje.my-rpg.com/t986-gareth-hampson




Specjalny






PisanieTemat: Re: Pokój 2   Sob Lip 15 2017, 21:53

Gareth przechadzał się po korytarzu w celu sprawdzenia czy każdy uczeń odnalazł swój pokój, gdy usłyszał głośne hałasy dobiegające z parteru. Zszedł na dół po schodach i usłyszał, że krzyki dochodzą z pokoju drugiego. Spojrzał na listę, którą dzierżył w dłoni i zobaczył na niej nazwiska dwóch prefektów. Nie za bardzo spodobało mu się ich zachowanie, dlatego postanowił dokonać kontroli pokoju. Zapukał do drzwi z zamiarem wejścia do pokoju za kilkadziesiąt sekund.

@Liam S. Dear i trzy inne (dowolne osoby) rzucają kostkami.

• Liam - jeśli wyrzucisz 1 lub 2 zostajesz przyłapany na imprezowaniu z uczniami i czeka Cię dyscyplinarna rozmowa z dyrektorem. Jeśli wyrzucisz 3 albo 4 to szybko schowałeś się w szafie, łazience albo ogrodzie i dyrektor Cię nie zauważył. Jeśli wypadnie 5 lub 6 dyrektor wszedł do pokoju w korzystnym dla Ciebie momencie - wygląda jakbyś upominał uczniów.

• Pozostała trójka - sumujecie liczbę oczek. Jeśli wyniesie ona od 3 do 6 to nie udało Wam się pochować alkoholu (oraz innych używek) i z racji tego, że Gareth ma zły humor cały pokój zostaje ukarany. Jeśli wyniesie ona od 6-9 zostają ukarani tylko nieletni. Jeśli wyniesie 10-14 oczek Gareth zauważa alkohol, ale przymyka na niego oko. 15+ - udało Wam się pochować wszystkie użytki, unikacie konsekwencji.


Pamiętajcie, że ingerencja dyrektora jest równoważna z ingerencją MG, więc jeśli ją zignorujecie zostaną wyciągnięte konsekwencje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 466
  Liczba postów : 60
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14744-dante-a-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14751-boska-komedia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14750-sowia-poczta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14749-dorien-a-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 2   Sob Lip 15 2017, 22:10

I tak przyjemnie mu się rozmawiało z Fire, powoli popijało się alkohol, nawet wsłuchiwało się w liczne rozmowy, nie mające żadnej złożoności zrywki rozmów. Nie usłyszał pukania, tak jak pewnie każdy w tym pokoju, więc niedziwne, że drzwi otworzyły się same i Dante za nimi zobaczył Hampsona, dyrektora Hogwartu. Na początku zrobił duże oczy ze zdziwienia, ale za chwile poczuł się tak jakby nic się nie działo. Jak się rozejrzał, zobaczył tylko jak przez okno niezdarnie wyskakuje jakieś cielsko, ale na szczęście dyrektor tego chyba nie zobaczył. Uśmiechnął się w duchu, dobrze, że się ukrył. W pokoju nagle stało się niezwykle cicho, jakby czas się zatrzymał a dźwięk nie był wydawany. Aż tu nagle tą nieprzyjemną ciszę przerwał czysty, głośny śmiech. Śmiech Dante oczywiście. Podniósł butelkę do Garetha i zapytał rozbawionym głosem dyrektora:
- Ma pan może ochotę na jedną kolejkę? Nigdy nie piłem z dyrektorem, a zawsze o tym marzyłem.- Zaraz po tym jeszcze dodał: - Nie bój się pan nic, jestem pełnoletni - uśmiechnął się szeroko do starca i jakby na potwierdzenie swoich słów, z torby wyciągnął dwie książki, które w jednej chwili zamienił w puchary. Transmutacja się przydawała, a jakże. Nalał do dwóch kieliszków i spojrzał na wszystkich, wciąż rozbawiony tą sytuacją. Zastanawiał się jedynie jak to będzie z Fire i tym drugim dryblasem, przecież to byli prefektowie. I oczywiście z Liamem, o ile Hamspon go znajdzie. Dante miał chociaż nadzieje, że odwróci w ten sposób uwagę dyrektora, który nie skupi się na jakiś poszukiwaniu czegokolwiek. Nie chce by jego najbardziej ceniony nauczyciel miał przejebane. No i Fire. Gdyby do czegoś doszło, Dante spróbuje wziąć to na siebie. Przecież może wmawiać, że to impreza z okazji jego powrotu i nie mogło zabraknąć tu jego kuzyna, który przyszedł w kontroli, żeby żaden nieletnie nie pił, ani nie brał niczego dla pełnoletnich. To był plan!

3,3,3 = 9 - wszyscy niepełnoletni mają przejebane
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Brighton, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 622
Dodatkowo : animag (nietoperz)
  Liczba postów : 364
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13244-liam-simon-dear#353836
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13246-liam-s-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13247-poczta-liama#353858
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13248-liam-s-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 2   Sob Lip 15 2017, 22:31

Liam dalej nie wiedział, jakim cudem wylądował na imprezie organizowanej przez swoich uczniów. Znaczy się, było naprawdę bardzo sympatycznie i miło, nikt się go o nic nie czepiał i miał wrażenie, że hej, to może nawet się udać! Trochę drażnił go ten wszechobecny dym i ogólnie nie lubił takich tłumów na tak małej powierzchni, ale teraz nie narzekał. Były wakacje, oni musieli się wyszaleć, on musiał uciec od Fairwyna. Poza tym, że nieletni również dorwali się do alkoholu, to nie działo się nic złego.
Na słowa Fire jedynie westchnął z rozbawieniem, ale już nie dyskutował - prefektów Gryffindoru chyba nie dałoby się doprowadzić do porządku. Chcąc nie chcąc sam dał pozwolenie takiej Harriette na spożywanie alkoholu, poprzez samo ignorowanie jej działania. Zdziwił się jedynie niezmiernie, kiedy Dreama podała mu jakiegoś podejrzanie wyglądającego papierosa. Wziął go tylko i wyłącznie odruchowo, kiwając jej głową z rozbawieniem. Na poprzednich wakacjach nie mówił o sobie jako o profesorze i pamiętał, jak dziwnie było mu potem zwracać się na lekcji do takiej chociażby Naeris. Teraz chyba zostało przesądzone, że przejście na "ty" nie ma większego celu.
Dodatkowo papierosa dostał od Fire i coś czuł, że ten bardziej mu będzie pasował. Zerknął na @Ezra T. Clarke, który upominał się o coś do zapalenia. Liam nie widział u niego żadnego alkoholu i uznał, że Krukon nie może ominąć całej zabawy.
- Panie Clarke? - Rzucił, żeby zwrócić na niego swoją uwagę. Następnie wychylił się i podał mu tego papierosa, którego otrzymał od Dreamy. Tego od Fire z kolei odpalił różdżką i zaciągnął się z niejakim zadowoleniem. Zwrócił się z powrotem w kierunku Naeris, z którą to próbował konwersować, kiedy dotarło do nich pukanie do drzwi.
Drgnął zaskoczony, nie mogąc pozbyć się nieprzyjemnego uczucia, że coś jest nie tak. Czy któryś z tych uczniów w ogóle pukał do drzwi? Liam po prostu tego nie zarejestrował? Bo teraz był pewny, że kroi się coś większego, a on nie powinien zostać przyłapany w takiej sytuacji.
- Kurwakurwakurwa- wyrzucił z siebie mało elegancko, zrywając się, jakby go ktoś podpalił. Przewrócił przy tym butelkę Ognistej, trącił jakieś chyba wino, kopnął lekko pannę Sourwolf w kostkę, a dodatkowo zaplątał się i mało elegancko przeskoczył parę metrów jak jakaś spłoszona sarenka. Okno, na szczęście, było otwarte... Wsadził sobie papierosa w usta, obejrzał się na uczniów jedynie przepraszająco, po czym wyskoczył na zewnątrz, podpierając się dłonią o parapet.
W locie bez problemu przemienił się w nietoperza, co niestety zaskutkowało utratą papierosa... Zawisł w powietrzu przy oknie, tak, aby nikt go nie widział. Mógł się przy tym przysłuchiwać temu, co działo się w pomieszczeniu. Rozpoznał głos dyrektora i poczuł zalewające go ciepło.
Merlinie, to była wyjątkowo dobra reakcja!
Zrobiło mu się trochę szkoda uczniów, którzy mogli mieć teraz kłopoty... Z drugiej strony, nie miał już jak im pomóc i nic nie było w pełni jego winą. Przecież mieli możliwość dostać ochrzan też od Liama, nie? Darował im to! Bez dłuższego zastanawiania się po prostu odleciał, wiedząc, że do Dwójki już dzisiaj nie zajrzy.

/zt

Kosteczka - 4!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 311
  Liczba postów : 571
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12489-harriette-morana-wykeham#336490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12490-ettie#336602
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12491-poczta-ettie#336603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12492-harriette-wykeham#336605




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 2   Sob Lip 15 2017, 22:56

- Goń się, Leo – odszczeknęła, uśmiechając się i podniosła się z łokci. Wcale jeszcze nie była pijana. Aż tak. Na dowód tego, sięgnęła po kolejną butelkę, i wzięła łyk.
Zerknęła kontrolnie na profesora, kiedy Lope podsunął jej papierosy, ale ten zdawał się być zajęty rozmową.
- Dzięki – wyszczerzyła się. Odpaliła skręta od różdżki i zaciągnęła się porządnie. Fajnie smakował. I w ogóle było fajnie. W tym momencie nauczyciel zdecydował się jednak odezwać, ale wprost nikomu wyrzutów nie robił, więc problemu raczej nie było.
- Na szczęście nie ma tu żadnych nieletnich – uśmiechnęła się, leniwie opierając o wezgłowie łóżka Eliasa. To było pierwsze kłamstwo w życiu, które wyszło jej nienagannie, ale było jaj tek błogo, że nawet nie zauważyła, że kłamie.
To, że Fire rzuciła jej całą paczkę papierosów, zobaczyła dopiero kiedy dostała nią w twarz. Nie zawstydziła się jednak swoim tymczasowo marnym refleksem, tylko chichocząc podniosła paczkę. Wróciła na łóżko chichrając się, tym razem z tego jaki miała głupi śmiech. W ogóle wszystko było śmieszne.
Poczęstowała się jakąś butelką z grecką etykietą i poważniejąc na moment, zaczęła jej się wnikliwie przyglądać.
- Mogłabym to przeczytać – powiedziała Eliasowi, do którego należało wino – Kiedyś uczyłam się trochę starogreckiego. Bardzo się chyba różnić nie może…
Zupełnie pochłonięta znaczkami na butelce ignorowała wszystko co działo się wokół, od czasu do czasu zaciągając się skrętem Dreamy, dla rozjaśnienia umysłu.
Nie usłyszała pukania i dopiero nagłe poruszenie w pokoju wyrwało ją z letargu. Z na wpół otwartymi ustami przyglądała się panice, która nagle powstała, a po chwili zaczęła się śmiać. Bawił ją przeklinający profesor Dear, wyskakujący przez okno, bawiła ją reszta ekipy chowająca butelki, wszystko ją bawiło… Dopóki w drzwiach nie stanął dyrektor. Momentalnie wytrzeźwiała, a tak jej się przynajmniej wydawało. Nie śmiała się z żartu kuzyna Fire. Może on był pełnoletni, ale on nie, a nadal trzymała w ręku butelkę wina i skręta. Powoli schowała to drugie za plecy.
- Ja tylko czytam etykietę – wymamrotała, kiedy Hampson na nią spojrzał, czerwieniąc się jak burak – Starogrecki ćwiczę… o tu jest coś o tapirach w sandałach i o tych… - z każdym słowem ściszała głos. Dzisiejsza greka, chyba jednak mocno różniła się od tej antycznej. Albo ona zupełnie coś poplątała.

Kostka była 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 750
  Liczba postów : 375
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3264-nauczyciele-fabularni
http://czarodzieje.my-rpg.com/t986-gareth-hampson




Specjalny






PisanieTemat: Re: Pokój 2   Nie Lip 16 2017, 17:44

Liamowi udało się uciec dosłownie w ostatniej chwili. Dyrektor wszedł do pokoju i rozejrzał się. W pokoju była cała zgraja uczniów, którzy nie tylko spożywali alkohol ale również narkotyzowali się.
- Panie Dear, proszę sobie nie kpić - rzucił w stronę @Dante A. Dear, po czym wycelowała różdżkę po kolei w stojące na wierzchu butelki rzucając na nie Evanesco. Butelki opuściła zawartość.
- Rozumiem, że chcą się państwo napić, ale przypominam, że jest to wycieczka szkolna - powiedział cichym, chłodnym głosem - Picie, a tym bardziej narkotyzowanie się w hotelu jest niewskazane, pomijając już fakt, że część z Was jest nieletnia.
Zmierzył krótkim spojrzeniem @Harriette Wykeham i @Dreama Vin-Eurico i powiedział:
- Panno Wykeham, Panno Vin Eurico - zostaną Panie ukarane dyżurem w kuchni. Dołączy do Was Pan Dear, za karę za bezczelne odzywki.
Sprawdzając czy udało mu się opróżnić wszystkie butelki opuścił pokój rzucając za sobą tylko krótkie.
- I proszę o ciszę, słychać Was w całym hotelu!

z/t

Dyżur Wam zaraz rozpiszę Wink
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 24
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 131
  Liczba postów : 203
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14052-scorpius-alex-dear#371458
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14057-witam-z-otwartymi-rekoma#371582
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14058-scorpius-alex-dear#371584
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14056-scorpius-a-dear#371580




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 2   Nie Lip 23 2017, 19:10

Podbudowywanie uzależnienia Arnošta trudno było nazwać wsparciem, ale z drugiej strony... Scorp chciał zawsze jak najlepiej dla swojego przyjaciela. Zwłaszcza, gdy takiego kumpla jak Arno miało się tylko jednego. Musiał pielęgnować ich znajomość.
Wiedział, że to, co powiedział na temat tego rudego pchlarza, którego Rožmitál tulił do siebie, na pewno go rozzłości, więc wyzwiskami skierowanymi w swoją stronę niespecjalnie się przejął - wywrócił tylko oczami, obdarzając mężczyznę (i to coś, co trzymał) kpiącym spojrzeniem.
Nie sądził, że Czech tak chętnie gdziekolwiek się z nim wybierze, zwłaszcza, że skromna impreza w jednym z pokojów hotelowych nie równała się z wyjściem do klubu. Ale właściwie, to Arnošt, więc czego można by się po nim spodziewać? Nie zwracając uwagi na towarzysza, w spokoju dopalał swojego papierosa, dopiero w tym momencie przypominając sobie, że nie mieszkają tutaj sami i mają współlokatorów, którym dym może przeszkadzać. Pospiesznie zgasił fajkę, po czym wstał z łóżka i otworzył okno. Lepiej niech się trochę wywietrzy, zaraz może tu wpaść kolejny lokator. W końcu, spojrzał na to, co wyczynia jego przyjaciel (a na dodatek, w jakim pośpiechu), łapiąc przy okazji jego koszulkę w ręce i widząc, w jakim tempie ten się przebiera. Znów, spojrzał na niego kpiąco, po czym powiedział, udając poirytowanego:
- Arno, kurwa, czy ja wyglądam jak twoja gosposia? - Zwinął jego t-shirt w kłębek, po czym rzucił nim w przyjaciela, uśmiechając się delikatnie. Scorp nie miał potrzeby przebierania się, więc po prostu usiadł na swoim łóżku, obserwując przy tym ruchy kumpla.
- Chciałbyś - odpowiedział mu, na wspomnienie o tym, że jeśli nie zdąży wyrobić się w minutę, to musi postawić mu wódkę. Wstał z łóżka, chwycił w ręce metaxę, którą zdążył wcześniej zakupić, po czym wyszedł z pokoju razem z Czechem.
Wchodząc do dwójki, od razu rozpoznał tego starego zgreda, który stał teraz w głębi pokoju i wyglądało, że zaraz z niego wyjdzie. Pospiesznie schował metaxę za plecy, bo nie bez powodu Hampson musiał się tutaj pojawić. Gdy ten mężczyzna upierdliwy dziad mijał go progu, ukłonił się, nieco zbyt teatralnie, po czym ruszył w głąb pomieszczenia. Oczywiście, najszybciej zauważył rodzinkę, czyli swojego ulubionego kuzyna* @Dante A. Dear i młodszą siostrę @Blaithin "Fire" A. Dear.
- Jak to się mówi - na przypale albo wcale - powiedział, spoglądając na tych wszystkich studentów (i może uczniów?) i wyjmując zza pleców alkohol, który przyniósł. Widział, że wszystkie butelki, z których popijali do tej pory, musiały zostać opróżnione przez dyrektora, dlatego uznał, że jeśli dostatecznie polubi tych ludzi, to przyniesie więcej trunków, które miał w swoim pokoju.
- Jestem Scorp, a to - wskazał na Czecha, który stał obok - jest mój przyjaciel Arnošt - oznajmił, szturchając go lekko w bok.

*no oprócz wujka liama X D
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Pokój 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Pokój Snów
» Pokój Marzeń
» Pokój Czterech Pór Roku
» Pokój Śmiechu
» Pokój Zakochanych

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
Grecja
 :: 
Wyspa Lefkó
 :: 
Gates Hostel
 :: 
Pokoje mieszkalne
-