IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Pokój 5

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 602
Dodatkowo : Ćwierć wil
  Liczba postów : 582
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14409-lyskowe-relki#381609
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14410-krysia#381611
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Pokój 5   Pon Lip 10 2017, 21:05


Pokój 5


W tym roku organizatorzy wyjazdu postawili na klasykę i wycieczkowicze zamieszkali w uroczym hostelu położonym na wyspie Lefkó – w budynku panuje rodzinna atmosfera i niemalże wszędzie pałętają się koty. Na uczniów i opiekunów czekają jasne, przestronne pokoje z pięknym widokiem. Każda sypialnia jest wyposażona w magiczne szafy, które z pewnością pomieszczą wszystkie bagaże, oraz łoże małżeńskie i cztery łóżka pojedyncze.  Miejmy nadzieję, że ten rozkład łóżek nie będzie źródłem zbyt wielu konfliktów. Mimo komfortowych warunków najprawdopodobniej mało kto się tutaj wyśpi – gdy tylko wstaje słońce w całym hostelu słychać pianie koguta.

Pokój piąty znajduje się na parterze i jest bardzo komfortowy, ze względu na to, że wprost z niego wychodzi się na podwórze, dzięki czemu bardzo szybko można dojść na plażę albo do miasteczka.

Lokatorzy:

1. Eric Henley
2. Levi Carvey
3. Warren Samuel Wilson
4. Michaela Dear
5. Altherius Stella
6. Hannah Carlsson

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 113
  Liczba postów : 139
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14615-warren-samuel-wilson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14616-spis-kamratow-i-nie-kamratow-sammy-ego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14618-poczta-sama
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14617-kuferek-sammy-ego




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 5   Pią Sie 04 2017, 19:25

Przez ponad godzinę siedziałem z Michasią w pokoju szykując wszystkie potrzebne rzeczy. Jedne z przepięknych i wymalowanych na biało parapetów zamienił się na dzień dzisiejszy w niezwykle gustowny barek, który przyozdobiłem jakąś kokardką, którą była owinięta jedna z butelek, żeby nie wyglądał tak ponuro. Dwa stoliki nocne, złączyliśmy i poustawialiśmy na nim żarcie, to co się nie zmieściło wylądowało w wysuniętych szufladach, co dało wrażenie schodków. Zsunęliśmy parę łóżek, żeby zrobić trochę więcej miejsca do tańczenia. Napompowaliśmy parę balonów, żeby dodać urodzinowy klimat. W sumie, to super nam to wyszło. 
 Ubrałem się w jakieś ciemne spodnie i moją ulubioną żółtą koszulę, którą noszę tylko na jakieś imprezy, albo ważne okazje. 
- Mam nadzieję, że wszystko wypali - zwróciłem się do Michasi. Wszystko na szczęście było gotowe przed czasem, pozostało tylko czekać na gości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 100
  Liczba postów : 78
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14284-michaela-anika-dear#376972
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14614-why-are-you-so-mad#389925
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14291-michaela-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14290-michaela-a-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 5   Pią Sie 04 2017, 22:24

Rozejrzała się po pomieszczeniu i uznała, że w sumie nie wyszło tak źle. Co prawda można było poprawić parę rzeczy, ale chyba nie powinny one przeszkadzać gościom.  W sumie zastanawiała się, kogo w ogóle zaprosił. Zapewne pojawią się ludzie, z którymi dzielili pokój, jak ten  Eric czy Gregory, którzy byli jej w sumie kompletnie obojętni. Ale z drugiej strony przecież ona nie darzyła sympatią prawie nikogo, dlatego kiedy już zdarzały się urodziny kogoś, kogo lubiła, postanowiła kupić jakiś większy prezent niż słodycze i alkohol.
- Luzik, będzie dobrze - odparła, sięgając po ozdobną torebkę z prezentem - najlepszym zestawem do konserwacji miotły, jaki była w stanie znaleźć w sklepie. Co prawda sama nie była znawczynią w temacie, a za Quidditchem nie przepadała, ale ten prezent był dość kosztowny i sprzedawczyni go zachwalała. - A swoją drogą, wszystkiego najlepszego - powiedziała z lekkim uśmiechem, wręczając przyjacielowi torebkę. - Teraz będziemy pić na legalu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 113
  Liczba postów : 139
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14615-warren-samuel-wilson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14616-spis-kamratow-i-nie-kamratow-sammy-ego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14618-poczta-sama
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14617-kuferek-sammy-ego




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 5   Pią Sie 04 2017, 22:54

Z tego co zauważyłem, rzadko się denerwuje, ale kiedy już to się dzieje, jest tylko jedna jak na razie znana mi osoba, która potrafi mnie uspokoić a jest nią właśnie Michasia. Więc kiedy usłyszałem od niej tylko te 3 słowa, w moim umyśle pojawił się spokój.
- O mój Boże, dziękuję ci, to musiało kosztować kupę forsy - Od razu odpakowałem to co znajdowało się w torebce i moim oczom ukazało się to cudeńko, byłem taki szczęśliwy, że złapałem Michasie w pasie, podniosłem ją do góry i poobracałem się z nią parę razy, po czym oboje upadliśmy na zsunięte ze sobą wcześniej łóżka.
- Z tobą zawsze - powiedziałem i zacząłem się śmiać z zaistniałej sytuacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : IV
Wiek : 15
Skąd : Alba
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 61
  Liczba postów : 54
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14789-rosemary-lanceley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14793-rozmarynowe-relacje#394102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14833-rosemary-lanceley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14790-rosemary-lanceley




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 5   Pią Sie 04 2017, 23:01

Rosemary bardzo dawno nie była na przyjęciu urodzinowym. Nie zapraszano jej jakoś często, a sama też nie urządzała spotkań z tej okazji. Poprosiła jednak ojca przy przesłał przez sowę jej ulubiony strój, który lubiła wkładać na tego rodzaju uroczystości. Trochę skrzypiała jej spódnica zrobiona z kilkuset różnokolorowych baloników zaczarowanych tak by nie pękały. Na różowej bluzce z krótkim rękawem i okrągłym kołnierzykiem zmieniały się napisy życzące "wszystkiego najlepszego! Dużo pieniędzy! Chwała zwycięzcy! Kociołków pod dostatkiem!". Na rudą głowę założyła białą kokardę z małym działkiem, które strzelało konfetti gdy ktoś powiedział "wszystkiego najlepszego". Tak, strój nie mógł bardziej krzyczeć "urodziny". Z prezentem zapakowanym w pudełku obleczonym różowym papierem o wzorze w gałki oczne i z wielką zieloną kokardą maszerowała dziarsko korytarzem na przyjęcie swojego nowego superfajnego magicznego starszego kolegi. Ma nadzieję, że spodoba mu się coś co nie jest wytworem ich rodzinnego biznesu. Nawet z rodzinną zniżką jej kieszonkowe nie pokryłoby czegoś więcej niż fujarki czarującej węże. Dobrze, że było pusto, bo sądząc po jej stroju ktoś mógł chcieć wbić niezaproszony na imprezę.
Zapukała do drzwi, a gdy tylko Sammy jej otworzył przekroczyła próg i wręczyła mu prezent. Jeżeli otworzy pudełko, chłopak zobaczy Lampion Wspomnień (sztuk 1), greckie zasuszone cykady (sztuki 3), muszle z plaży (sztuk 5) i gałązkę zasuszonego rozmarynu (sztuk 1), który sama zerwała. Wszystko to leżało w papierowych farfoclach w celu zapobiegania stłuczeniom.
- Wszystkiego najlepszego! - powiedziała wesołym tonem, ale z twarzą nieskażoną uśmiechem, a małe działko strzeliło konfetti. - Niech Ci się szczęści, zdrowie dopisuje, szkoła krwi nie psuje, a radość będzie liczona w uśmiechach.
Rozejrzała się po pokoju i zobaczyła starszą Krukonkę.
- Hej, miło Cię widzieć. - powiedziała i pomachała jej dłonią. Zawsze dobrze widzieć Krukonów!

Moja inspiracja
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Skąd : Happisburgh, Anglia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 243
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 146
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14778-hope-everett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14806-hope-everett#394268
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14807-mollie-podejrzliwa-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14805-hope-everett#394260




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 5   Sob Sie 05 2017, 10:41

- Gdzie moja błękitna sukienka? - Powiedziała nerwowo Hope, wyrzucając wszystkie rzeczy z szafy. - Faith widziałaś ją gdzieś? - Zapytała siostry, po czym podeszła do łóżka i ściągnęła szybkim ruchem całą pościel na ziemię, jednak nie znalazła tam żadnych ubrań, to ją rozzłościło. - Nie mogła chyba się rozpłynąć! - Krzyknęła wciąż biegając po pokoju i rozrzucając napotkane rzeczy. - Ciekawe jak ja pójdę na te urodziny. - Powiedziała do siebie, wciąż poszukując swojego stroju.
- Trochę się uspokój i po prostu spójrz tutaj. - Usłyszała głos Faith dobiegający z łazienki. Bez namysłu ruszyła w tamtym kierunku, a kiedy stanęła w progu ujrzała swoją sukienkę wiszącą na haczyku - dokładnie w tym miejscu, w którym ją zostawiła. Kto by się spodziewał...
Przez te poszukiwania była już poważnie spóźniona, ale chciała jeszcze zrobić coś z włosami i lekko się pomalować, więc starała się to zrobić jak najszybciej. Oczywiście efekt był zupełnie odwrotny - im bardziej się spieszyła, tym bardziej włosy wywijały się, uciekały z warkocza. W końcu zdenerwowana porzuciła pomysł robienia fryzury i po prostu zmieniła swoje proste włosy średniej długości w loki sięgające do pasa. Włosy miały teraz kolor jasny blond, a na końcówkach mieniły się różnokolorowe refleksy. Twarz pomalowała bardzo delikatnie, jedynym mocniejszym akcentem była szminka w odcieniu wyrazistego różu. Kiedy wreszcie była gotowa wyszła z pokoju i pospiesznym krokiem ruszyła w kierunku pokoju nr 5.
Nacisnęła klamkę i od razu podbiegła do Sammy'ego.
- STO LAT, STO LAT NIECH ŻYJE ŻYJE NAM! - Zaśpiewała przyjacielowi. - Patrz na to. - powiedziała odsłaniając włosy opadające na jej prawe ramię. Ukryty pod nimi wcześniej różowy puszek pigmejski, wyciągnął swój język i zaczął przylepiać go do twarzy chłopaka. - O, chyba Cię lubi! - Zaśmiała się Hope i położyła zwierzątko na dłoniach Sammy'ego. - Mam nadzieję, że prezent Ci się podoba. Faith kupiła jakieś fajne zabawki dla niego, zaraz powinna tutaj być. Ma przyjść też Victor. - Powiedziała dziewczyna i rozejrzała się po pokoju w poszukiwaniu znajomych twarzy.
- Hej Michaela, Hej Rose! - Wykrzyknęła w kierunku dziewcząt. - Rose fantastyczny strój! - Powiedziała z szerokim uśmiechem,  podchodząc do Krukonki i dotknęła jej sukni, jakby chciała sprawdzić, z czego jest zrobiona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 113
  Liczba postów : 139
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14615-warren-samuel-wilson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14616-spis-kamratow-i-nie-kamratow-sammy-ego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14618-poczta-sama
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14617-kuferek-sammy-ego




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 5   Sob Sie 05 2017, 11:12

Ledwo zwlekłem się z łóżka, a w całym pokoju rozbrzmiewało radosne stukanie w drzwi, zerknąłem jeszcze raz szybko, na Michasie i jej jak zawsze taki sam wygląd, dodało mi to trochę pewności, bo nie wiem czy wiecie, ale w moim umyśle oznaczało to, nie masz się co spinać, podszedłem do drzwi i szybkim ruchem je otworzyłem, a zza nich wyłoniła się iście urodzinowa postać, nie dało się nie rozpoznać, który to z zaproszonych gości. Chyba dostałem konfetti w twarz.
- Bardzo dziękuję Rose, wyglądasz zniewalająco - powiedziałem, po czym otworzyłem, te starannie zapakowane pudełko i ujrzałem w nim takie przepiękne rzeczy, był tu nawet lampion wspomnień, o którym bardzo marzyłem.
- To wszystko dla mnie? Bardzo dziękuję, siadaj i rozgość się. - odłożyłem prezent zaraz obok torebki od Michasi i rzuciłem się z powrotem na złączone łóżka, tuż obok przyjaciółki. 
- Mówiłem Ci już kogo zaprosiłem? - spytałem, bo nie przypominałem sobie, abym jej coś o tym mówił, a Michasia nie zna wszystkich moich przyjaciół. Podszedłem szybko do szafy, aby wyjąć z niej szklanki (bo o nich zapomnieliśmy) gdy nagle, do pokoju wpadła Hope. Muszę przyznać, że wyglądała przepięknie z resztą, Hope zawsze wygląda przepięknie i mówię to jako szczery Przyjaciel.
- Cześć Hope, ciesz... - już miałem podziękować jej za przybycie, gdy nagle, moim oczom ukazał się on... Najpiękniejszy różowy puszek jakiego kiedykolwiek widziałem. To była przyjaźń od pierwszego wejrzenia, on polubił mnie, ja pokochałem go, delikatnie wziąłem go na ręce, podniosłem go do góry i zapytałem - Drogi Haroldzie, czy zgadzasz się nazywać Harold? - zapytałem, a puszek znowu wyciągnął do mnie język, co odebrałem za tak.
- Dziękuję Hope, skąd wiedziałaś, że to moje marzenie mieć puszka? - byłem taki szczęśliwy jak nigdy wcześniej - O, super chętnie go poznam 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Brighton, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 107
  Liczba postów : 90
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14461-victor-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14462-kolejny-dear-do-kolekcji#383147
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14464-sowa-victora
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14465-victor-o-i-dear#383295




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 5   Sob Sie 05 2017, 12:36

Ta nieśmiała puchonka zaprosiła go na przyjęcie urodzinowe jakiegoś jej znajomego. Fajnie! Victor lubił przyjęcia urodzinowe, w ogóle imprezy na wakacjach nie mogło zabraknąć. Dobrze, że był facetem. Nie miał problemów z wyborem ubrania. Zresztą co by nie założył to i tak świetnie wyglądał, no nie? Czy nie? Ubrał się tak, jak lubił, o tak. Sprawa załatwiona. Zastanawiał się tylko nad tym, co kupić chłopakowi na urodziny. Ostatnio robił nielegalne zakupy, ale nie wiedział czy chłopak ucieszy się z eliksiru euforii. Jak spróbuje to na pewno... Hahaha. Ech, no cóż zapakował to w torebkę od fast foodów i poszedł do pokoju nr... Oż ty zapomniał. Cholera jasna. I co on teraz zrobi. Nie, no na pewno sobie przypomni. Chodził po hotelu dobrych kilka minut, aż w końcu trafił na pokój numer 5. Tak to chyba ten.
Otworzył drzwi po cichu i rozejrzał się. O, na pewno dobrze trafił! Pierwsze kto mu się rzucił w oczy to ta jego mała Hope. Jak ona to robiła, że zawsze tak ładnie potrafiła wyglądać. Może to nie była kwestia ubrań tylko jej samej.
- Mam nadzieje, że nie spóźniłem się. - Uśmiechnął się zakłopotany. - To jest nasz solenizant? - Spojrzał na chłopaka i obdarował go przyjaznym uśmiechem. - Wszystkiego najlepszego. - Wcisnął chłopakowi pakunek. - Mam nadzieje, że poprawi humor. - Szepnął do Wilsona.
- Ślicznie wyglądasz Hope. - Przeniósł wzrok na dziewczynę. Niespodziewanie jego uwadze nie uszła krukonka o nazwisku Dear.
- O a kogo moje oczy tu widzą. Mika! Gdzie by nie pójść wszędzie Dear'owie. - Zażartował. Właściwie nie znał zbytnio Michael. Widział ją nie raz, ale ich relacja nie rozwinęła się w żadnym kierunku. Rodzina, jak rodzina, a duuuużo jej ma.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 100
  Liczba postów : 32
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14820-hannah-carlsson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14824-relacje-hannah#394654
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14822-listy-hannah
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14821-hannah-carlsson




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 5   Sob Sie 05 2017, 15:08

Na planowanie imprezki Hanka ulotniła się z ich pokoju numer 5. Mieszkała z ludźmi, których praktycznie nie znała. Zwłaszcza tych, którzy woleli siedzieć w pokoju. Carlsson należała do wolnych duchów, więc w pokoju przebywała tylko, kiedy miała się zdrzemnąć. Co do imprezy to była za, ale sama nie wiedziała czego może się spodziewać. W końcu była trochę starsza od tych dzieciaków. A ulotniła się bo nie lubiła przygotowań do imprez. Zresztą nie miała do tego głowy, co innego przyjść na gotowca. Za nim wróciła szwendała się po różnych miejscach i lokalach, aż w końcu poszła się czegoś tam napić bo upał dawał się we znaki.
Wpadła po jakimś czasie do swojego lokum, spostrzegając już nieco ludzi. O! Czyli już się zaczęło. Jeszcze trochę, a pewnie by się spóźniła. Weszła jak gdyby nigdy nic, w końcu mieszkała tu. Nie miała dla Wilsona żadnego prezentu. Ostatnią kasę, którą miała przy sobie wydała na greckie jedzenie.
- Hej wszystkim. - Rzuciła nie dbale i padła na swoje łóżko, które przedtem zsunęli, gdzieś na bok z innymi, robiąc więcej miejsca na potańcówkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 113
  Liczba postów : 139
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14615-warren-samuel-wilson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14616-spis-kamratow-i-nie-kamratow-sammy-ego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14618-poczta-sama
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14617-kuferek-sammy-ego




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 5   Sob Sie 05 2017, 15:43

- Dzięki, mam nadzieję, że nie będzie potrzebny - z racji iż nie jestem jakoś specjalnie fanem różnych eliksirów, to miałem co do tego prezentu mieszane uczucia, ale wiedziałem, że kiedyś może się przydać, więc nie protestowałem.
- Ile was już jest? Wy pamiętacie wszystkie swoje imiona? Ja nawet nie potrafiłem zapamiętać jak się nazywała moja mama, a co dopiero tyle ludu. - wypowiedziałem żartobliwie, mam bardzo słabą pamięć do imion, dobrze, że nie mam aż takiej dużej rodziny, dobrze, że mam bardzo małą rodzinę, w sumie to nie mam rodziny...
- Hej - rzuciłem w stronę Hanny.

Gdzie jest ten Eric? Powtarzałem sobie ciągle w głowie, przecież powinien już tu być, chociaż znając niego i jego tendencję do lekkiego spóźniania w sumie to było normalne. Ktoś włączył jedną z moich ulubionych płyt i od razu atmosfera się poprawiła. Prawie wszyscy zaczęli tańczyć. Właśnie wtedy pojąłem sens przepięknej spódnicy Rose, była widoczna z daleka i nie było opcji, żeby ktoś przez przypadek ją rozdeptał na tym małym, chodź przytulnym parkiecie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Leicester, Anglia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 193
  Liczba postów : 122
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14586-eric-henley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14594-prawie-irlandczyk-do-uslug
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14598-fiolek-sowka-erica
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14599-eric-henley




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 5   Sob Sie 05 2017, 17:11

Nie wspominając nawet o galeonach wydębionych od niego przez chciwych Greków, zrobienie tortu przez obsługę hotelową kosztowało go naprawdę wiele.   Co było nie tak z tymi ludźmi? Przeżywali jakiś kryzys finansowy czy co? Na szczęście poprosił ich tylko o zrobienie ciasta, bo całą resztę miał zamiar zrobić samodzielnie. Głupi biszkopt. Eric stwierdził, że w końcu będzie musiał stawić czoła swoim demonom i poćwiczyć pieczenie.  Jak dotąd wychodziło mu to mniej więcej tak dobrze jak zaklęcia transmutacyjne. Tzn. Gorzej niż źle, a jeśli już coś wyszło, to kompletnie przypadkowo i później nie miał pojęcia jak to powtórzyć. Dlatego też Gryfon wolał nie ryzykować i przed wejściem do pokoju piątego stanął z greckim tortem czekoladowo-wiśniowym. Jako, że ze środka dobiegała muzyka, zdał sobie sprawę z faktu, że oczywiście był już spóźniony. Kompletnie stracił poczucie czasu w kuchni. Dekorowanie wypieków zawsze wprowadzało go w osobliwy trans, który najczęściej kończył się dopiero gdy nie było już gdzie wcisnąć kolejnej ozdoby. Tak, Henley nie wiedział czym jest umiar, co najczęściej niestety nie wpływało zbyt dobrze na estetykę całego dzieła. Tym razem na szczęście zdołał się nieco powstrzymać, bo potrzebował miejsca na wiele, dokładnie siedemnaście, świeczek, które właśnie wbijał w ciasto. Gdy już skończył, spojrzał ostatni raz krytycznym wzrokiem na wypiek. Żółtym lukrem i polewą czekoladą namalował na środku borsuka, który w swych przednich łapach trzymał zielonego węża Slytherinu i orła Ravenclaw. Wokół zaś pełno było latających zniczy, to na pamiątkę ostatniego meczu. Ogólnie cały tort był mocno qudditchowy, a fakt, że brakowało gryfońskiego lwa nie był bynajmniej podyktowany brakiem miejsca. Niech Sammy sobie nie myśli, że z nimi pójdzie im tak dobrze jak z kruczkami, takie marzenia były zdecydowanie zbyt śmiałe, nawet jak na urodziny. Uznawszy, że w sumie wyszło mu to nawet całkiem nieźle, podpalił świeczki, popchnął drzwi i wszedł do środka.
-Stooooo laaaaat. Stooooo laaaat. - zaintonował a capella i spojrzał błagalnie po pozostałych w nadziei, że jego solowy popis niedługo dobiegnie końca - Stooo laaaat. Stooo laaaat - kontynuował idąc powoli w stronę puchońskiego solenizanta. Zmartwił się nieco widząc dość eleganckie stroje zgromadzonych, zwłaszcza Sammy'ego i Hope, której przyglądaniu się poświęcił jak zwykle zbyt wiele czasu niż powinien. Owszem, założył błękitną koszulę, ale nie wyglądała ona zbyt odświętnie, zwłaszcza w połączeniu z szortami i starymi trampkami. Na domiar złego, z czego zdał sobie sprawę przed sekundą, zdążył ją już ubrudzić czekoladą. No nic, Sammy raczej nie powinien uznać tego za afront.
 –Dawaj życzenie! - zawołał próbując przekrzyczeć muzykę i podstawił tort pod oblicze kumpla.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 16
Skąd : Happisburgh
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 106
  Liczba postów : 77
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14802-faith-everett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14843-faith-everett#394930




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 5   Sob Sie 05 2017, 23:20

/ mam nadzieję, że jakoś się wstrzeliłam chronologicznie :)
Hope od rana chodziła podenerwowana. Faith bardzo ostrożnie zapytała siostrę czy mogłaby pożyczyć jedną z jej sukienek, wybór padł na czerwoną. Z jednej strony zawsze chciała ją przymierzyć, jak dobrze mieć siostrę! Z jednej strony Everett zastanawiała się czy nie powinna mieć chociaż jednej swojej sukienki, ale z drugiej strony była typową chłopczycą… Zresztą po co jej to, skoro ma dziewczęcą siostrzyczkę, która i tak jej nie odmówi? Hope była najlepszą siostrą na świecie, dziewczyny były naprawdę nierozłączne. Kiedy tak słuchała krzyków bliźniaczki wyjęła sukienkę z szafy i położyła ją na krześle w rogu pokoju, po czym udała się do łazienki żeby powoli się przygotowywać.
Trochę się uspokój i po prostu spójrz tutaj. – pokręciła trochę głową z zażenowaniem, sukienka wisiała przecież w łazience. Wzięła szybki prysznic, długie włosy związała w luźny warkocz, pare kosmyków grzywki opadało na twarz Gryfonki. Urodę podkreśliła delikatnym makijażem, nie lubiła jakoś szczególnie mocno się malować, nie chciała sobie niszczyć młodej skóry. Jakież to mugolskie… Weszła do pokoju solenizanta trochę za siostrą, nawet nie zauważyła, kiedy Hope zniknęła z pokoju
.– Wszystkiego co najpiękniejsze Sammy! No i spełnienia marzeń, bo to chyba najważniejsze. – uściskała Puchona uśmiechając się do niego. Podała mu paczuszkę owiniętą w ozdobny papier w kwiatki. Kupiła pare akcesoriów dla Puszka, coś do lizania co kształtem przypominało dużego cukierka oraz śliczne legowisko w pastelowe kropki.
– Hej wszystkim. – zwróciła się do reszty lekko machając dłonią. Na razie postanowiła trzymać się siostry, czasami były dla siebie jak cień… Albo jak to mówiła Faith – ‘smród po gaciach’.
Już jestem. – uśmiechnęła się do bliźniaczki kiedy już obok niej stanęła. Rozejrzała się po pokoju w poszukiwaniu kogoś znajomego. Nie zawiodła się, niedaleko solenizanta stał Eric! Dosłownie podleciała do niego.
Hej, jak miło cię widzieć. – uśmiechnęła się szeroko do kumpla. Przecież to jeden z jej najlepszych przyjaciół!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 113
  Liczba postów : 139
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14615-warren-samuel-wilson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14616-spis-kamratow-i-nie-kamratow-sammy-ego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14618-poczta-sama
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14617-kuferek-sammy-ego




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 5   Sob Sie 05 2017, 23:27

Kiedy tylko do pokoju wszedł Eric od razu się ucieszyłem. Bez niego czułem się jakoś tak, nie pewnie. Do braku Michasi w ważnych wydarzeniach już się przyzwyczaiłem i nigdy nie miałem jej tego za złe. Ale to Eric był ze mną w ławce na każdym nudnym przedmiocie, to z nim robiłem różne kawał nauczycielą w młodości i to on był ze mną na tym pamiętnym meczu i myślę, że gdyby nie on nie udało by mi się to, co się udało.
Teraz, kiedy stałem przed tym tortem, najpiękniejszym i dokładnie takim o jakim zawsze marzyłem widząc w umyślne moje 17-ste urodziny, patrzyłam na tych wszystkich super ludzi którzy przyszli i tych którzy mieli przyjść, przypominając sobie te wszystkie długie rozmowy z Michasią, te wszystkie żarty z Ericiem, te miłe wspomnienia z Rose, wypije kemowe piwa z Hope i Faith, wzloty i upadki na miotłą z Gemmą i Gregiem, poczułem, że nie ważne jest to co przyniesie mi los, ważne żeby po prostu być szczęśliwym, a w smutnych chwilach, które chcąc czy nie chcąc są potrzebne w życiu, zawsze potrafić zachować równowagę.
I takie właśnie było moje skrycie wypowiedziane życzenie
Zdmuchnąłem świeczki
I wszyscy powróciliśmy do balangi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Skąd : Happisburgh, Anglia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 243
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 146
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14778-hope-everett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14806-hope-everett#394268
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14807-mollie-podejrzliwa-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14805-hope-everett#394260




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 5   Nie Sie 06 2017, 01:30

- Dziękuję bardzo - Odpowiedziała Victorowi. - Ty też wyglądasz śl... - Hope już prawie wypaliła ze słowem "ślicznie", ale w porę uświadomiła sobie, że dla mężczyzny to chyba nie byłby komplement. Ładnie? Brzmi jakoś dziewczęco. Pięknie? Zbyt kobieco. Uroczo? Zbyt słodko. Cudnie, bosko, świetnie, olśniewająco? Nie, nie, nieee! - Pomyślała dziewczyna szukając gorączkowo dobrego określenia na wygląd mężczyzny, który przyprawiał ją o szybsze bicie serca i motyle w brzuchu.
- Wyglądasz... dobrze. Nawet bardzo. - Powiedziała wreszcie nieco nieudolny komplement, Ślizgonowi, ale wynagrodziła mu to miłym uśmiechem.
W tym samym czasie do pokoju wszedł Eric i zaczął śpiewać "Sto lat". Oczywiście Hope bez namysłu przyłączyła się do niego, a po chwili ujrzała tort, który Gryfon wręczył przyjacielowi z okazji urodzin. Musiała przyznać, że dekoracje wyglądały naprawdę czarująco!
- Wow! Jest zachwycający! - Powiedziała na głos młoda Everett i chyba wszyscy byli z nią zgodni.
– Wszystkiego co najpiękniejsze Sammy! No i spełnienia marzeń, bo to chyba najważniejsze. - Usłyszała po krótkiej chwili dobrze jej znany głos.
- Faith nareszcie przyszłaś. Już myślałam, że znowu masz jakieś kłopoty. - Powiedziała Hope nieco zaczepnie. Lubiła droczyć się z siostrą, zazwyczaj w żartach stawiała jej się za wzór godny naśladowania. Gryfonka jednak nie poświęciła większej uwagi siostrze. Od razu podeszła do Erica i rozpromieniła się na jego widok. Siostra tymczasem bacznie ją obserwowała. Oho, coś się święci... - Pomyślała Hope. Dobrze znała Faith. Widziała jak patrzy na Henleya, najwyraźniej miała do niego słabość, chociaż jeszcze nigdy się do tego nie przyznała. Póki co były to więc jedynie domysły Puchonki.
W takim razie postanowiła sama zająć się swoją "słabością".
- Przedstawić Cię komuś czy wszystkich tutaj znasz? - Zapytała Victora podchodząc blisko niego. Naprawdę go polubiła, a teraz miała okazję znów spędzić z nim trochę czasu i lepiej go poznać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : IV
Wiek : 15
Skąd : Alba
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 61
  Liczba postów : 54
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14789-rosemary-lanceley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14793-rozmarynowe-relacje#394102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14833-rosemary-lanceley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14790-rosemary-lanceley




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 5   Nie Sie 06 2017, 15:51

Bardzo się ucieszyła, gdy usłyszała komplementy i od Sammiego i od Hope. Czasem miło być w towarzystwie przyzwyczajonym do czarodziejskich szaleństw z poprzedniego wieku. Tutaj w ogóle ludzie ubierali się już tak zwyczajnie.
- Są zaczarowane by nie pękały. - powiedziała do Hope gdy przyglądała się jej spódnicy.
Nieznanemu Ślizgonowi i Hannie na wejście od razu pomachała jako przywitanie. Myślała, że Hannah też jest zaproszonym gościem, tylko była bardzo zmęczona. Nie zdziwił jej brak prezentu czy życzeń. Natomiast gdy Victor życzył "wszystkiego najlepszego" działko ponownie wystrzeliło konfetti i trochę się przekrzywiło. Rosemary poprawiła sobie kokardę.
Na uwagę o niepamiętaniu imion chciała wspomnieć o grach, gdzie podaje się piłkę i kto złapie ma powiedzieć coś o sobie, ale zrezygnowała gdy już miała otwarte usta. W sumie nie lubiła tych gier, więc po co miała je proponować. Bo byłyby w tym wypadku użyteczne? Meh.
Tańczenie szło jej całkiem nieźle, w końcu była w Lanceleyów, muzycznej rodziny. Może i nie być TĄ kuzynką, która jest mistrzem tanecznym, ale jednak ma dobre wyczucie rytmu i na tyle jest świadoma swojego ciała by całkiem dobrze tańczyć. Spódnica była za kolana, więc wszelkie szalone ruchy nogami nie byłyby dobre, w dodatku na tak małym parkiecie, zatem skupiła się na ruchach rękoma. Jej dłonie wiły się w rytm muzyki, raz do linii basów, raz do tzw beatu. Raz czy dwa obróciła się dookoła siebie, a balony zamieniły się feerią tęczowych barw.
Gdy tylko Gryfon z ciastem spojrzał na nich zachęcając do wspólnego śpiewania, szybko podchwyciła melodię i zaśpiewała głośno trafiając idealnie w nuty jakby czytała je z pięciolinii. Niestety, raczej na pewno każdy śpiewał w innej tonacji, co jest dobre w takich momentach by stworzyć wrażenie śpiewającej grupy i naturalności, ale nie kiedy macie znajomego muzyka Lanceleya. Wtedy ich głos, o barwie w sumie niezbyt ciekawej, ale o dobrym rezonatorze, będzie przeszkadzał wszystkim. Ale czy Rosemary się tym przejmowała? Nie. Niech każdy śpiewa w jakiej tonacji chce, co dotyczy także jej. A ona chciała w tej, którą kiedyś widziała w książkach.
Nie wróciła ponownie do tańczenia, tylko podeszła do szafek z przekąskami i szukała kociołkowych piegusków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Leicester, Anglia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 193
  Liczba postów : 122
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14586-eric-henley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14594-prawie-irlandczyk-do-uslug
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14598-fiolek-sowka-erica
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14599-eric-henley




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 5   Nie Sie 06 2017, 18:37

Widząc zachwyt na twarzy Sammy'ego, Eric poczuł jak rozpiera go szczęście. Tak wiecie, od pięt aż po sam czubek głowy, bowiem Gryfon naprawdę uwielbiał sprawiać przyjemność innym, zwłaszcza przyjaciołom. A zresztą, kto tego nie lubił? Cóż mogło być lepszego od widoku uśmiechniętej buzi przyjaciela? No ewentualnie uśmiechnięta buzia przyjaciela i wszystkich wokół, zwłaszcza ładnych dziewczyn, co zresztą mniej więcej opisywało aktualną sytuację w pokoju numer 5. Oczywiście, jak można się było tego domyślić, w reakcji na komentarz Hope, Eric uśmiechnął się tylko nerwowo i nawet na nią nie spojrzał. Nie chciał, żeby znowu pomyślała, że się jej przygląda czy coś w tym stylu. Ostatnim razem wygłupił się wystarczająco mocno. Kilka sekund później, z rozmyślań o puchonce wyrwał go znajomy, dziewczęcy głos.  
- Cześć, Grosz... - zaczął instynktownie, lecz urwał dostrzegłszy strój swojej gryfońskiej przyjaciółki -...ku - skończył mrugając przy tym z niedowierzaniem – Sukienka?- zapytał nawet nie próbując ukryć zdziwienia – Komu ją zwinęłaś? I nie, nawet nie próbuj mi wmówić, że miałaś coś takiego w szafie- powiedział szczerząc się od ucha od ucha – Znaczy się no, spoko wyglądasz, bardzo spoko  - dodał asekuracyjnie, nie chciał, żeby dziewczyna się na niego obraziła czy coś. Poza tym, Eric całkiem serio uważał, że Faith wyglądała naprawdę ładnie w tej szkarłatnej sukience i uznał, że lepiej byłoby jej jednak nie zniechęcać do korzystania z takiej garderoby w przyszłości. Co więcej, ułamek sekundy później chłopak zorientował się, że zupełnie mimowolnie lustruje figurę przyjaciółki. Jak dotąd widywał ją głównie w powyciąganych koszulkach i przetartych dżinsach, dlatego przyjęcie do wiadomości faktu, że jest aż tak zgrabna wcale nie przyszło mu z łatwością.  Całe szczęście dość szybko przywołał niesforne spojrzenie do porządku, tak, że dziewczyna chyba nawet tego nie zauważyła. Chyba.
-Potrzymasz?- zapytał wciskając przyjaciółce tort w ręce  i zupełnie bez ostrzeżenia rzucił się na Sammy'ego.
- Wszystkiego najlepszego, Stary - powiedział i objął przyjaciela , ale tak po męsku, wiecie, nie jak dziewczynę – Teraz już oficjalnie możesz rzucić szkołę i zacząć szukać horkruksów - dodał z rozbawianiem w głosie - Idziesz z nami Faith? - zwrócił się do stojącej obok dziewczyny – Aa ok, Tort! Dobra, chodźmy go gdzieś położyć! Już mogę go od Ciebie wziąć - rzucił energicznie, sprawiając wrażenie nieco rozkojarzonego – Gdzie położyć tort? - zapytał, ponownie zwracając się do Sammy'ego - Fajne balony! - zawołał na cały głos za oddalającą się od nich dziewczyną i niestety dopiero po chwili zorientował się, że jego komentarz mógł zabrzmieć nieco dwuznacznie  -W sensie, że no...sukienka - dodał w nieudolnej próbie ratowania sytuacji i uśmiechnął się niezręcznie szukając wsparcia u Faith.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 113
  Liczba postów : 139
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14615-warren-samuel-wilson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14616-spis-kamratow-i-nie-kamratow-sammy-ego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14618-poczta-sama
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14617-kuferek-sammy-ego




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 5   Nie Sie 06 2017, 19:44

- Dzięki stary, za wszystko - powiedziałem, chociaż wiedziałem, że jeszcze wiele akcji przed nami, wiele sporów, wiele pięknych chwil, wiele odpałów i wspólnych przygód, to wiedziałem też, że nie będzie już jak dawniej, ech tak to jest bać się przyszłości.
- A co byś powiedział, gdybym naprawdę rzucił szkołę i no nie wiem został dilerem albo przemytnikiem? - Oczywiście powiedziałem tak tylko humorystycznie, nie to że ja coś planuję, wszystko jest pod największą kontrolą.
- Tam przy bufecie chyba jest jeszcze wolne miejsce, a jak nie to na moim łóżku przy prezentach.- Ach, nie ma to jak wszyscy przyjaciele razem wzięci życzący ci wszystkiego najlepszego, to chyba najlepszy prezent w moim życiu. 
Słuchając wywodów mojego dobrotliwego przyjaciela, na temat Rose, nie potrafiłem się nie zaśmiać i nie podejść do Erica, położyłem mu rękę na ramieniu i powiedziałem.
- Mówcą to ty nie zostaniesz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 16
Skąd : Happisburgh
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 106
  Liczba postów : 77
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14802-faith-everett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14843-faith-everett#394930




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 5   Nie Sie 06 2017, 22:45

Cóż mogła zrobić? Zobaczyła znajomą twarz to podleciała od razu do Gryfona. Uśmiechnęła się szeroko w reakcji na pseudonim. Eric jako jedyny w całej szkole zwracał się do niej w ten sposób. Tęskniła za rodzicami, koniecznie będzie musiała opowiedzieć ojcu o pobycie w Grecji.
- Zdziwiony moją obecnością? – zaśmiała się, może trochę przesadziła z sukienką w tak odważnym kolorze? E tam, to impreza urodzinowa, trzeba szaleć. Zresztą Hope miała w szafie tyle pięknych sukienek, w których nie zawsze chodzi. – Owszem! Na taką specjalną okazję musiałam się postarać. – odparła z dumą w oczach, nie cierpiała sukienek. Ograniczały ruchy, nie można było się w nich wspinać, czy też wybierać na jakieś wycieczki. Zresztą jak dla niej to było po prostu byt kobiece. – Wiesz co, mam swoje kontakty. – dobrze, że Hope w ogóle chciała jej pożyczać swoje ubrania. – Tak naprawdę pożyczyła mi ją siostra, plusy posiadania bliźniaczki. – skinęła brodą w kierunku Hope, która najwidoczniej zagadywała jakiegoś Ślizgona. Gryfonka miała uczulenie na czarodziejów z tego domu… Najczęściej Ślizgoni wyzywali je od szlam, gdyby mogła to……delikatnie mówiąc, pokazałaby im! – Dziękuję, Ty też wyglądasz całkiem nieźle Gapciu. – wyszczerzyła ząbki w szerokim uśmiechu, lubiła nadawać osobom róznego rodzaju przydomki, czy też pseudonimy.
Jasne. – zgarnęła tort, trzymała go bardzo ostrożnie, bała się, że go upuści i zepsuje Puchonowi prezent. Pokręciła lekko głową, czyżby już zapomniał o torcie? Podała go delikatnie Ericowi, przy okazji namierzyła pewnie jakiś stoliczek z alkoholem i nalała sobie troszkę do kubeczka, tak na rozruszanie oczywiście.
Również uważam, że Twoja kreacja pobiła wszystkie inne w tym pokoju! – starała się jakoś uratować sytuację, upiła łyczek z kubka i uśmiechnęła się do Krukonki.
Mam nadzieję, że lepiej tańczysz niż prawisz komplementy. – puściła oczko do przyjaciela.
Idziemy? – dodała jeszcze przekrzywiając głowę w kierunku prowizorycznego parkietu, następnie dość szybko opróżniła zawartość swojego kubeczka. Może aż za szybko? Wspominała kiedykolwiek, że ma cholernie słabą głowę?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Leicester, Anglia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 193
  Liczba postów : 122
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14586-eric-henley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14594-prawie-irlandczyk-do-uslug
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14598-fiolek-sowka-erica
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14599-eric-henley




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 5   Pon Sie 07 2017, 16:22

-Tak, zdziwiony to dobre słowo - przyznał Gryfon widząc rozpromienioną dziewczynę - Serio, Sammy powinien czuć się zaszczycony, nie pamiętam kiedy ostatnio widziałem Cię w sukience - dodał słysząc dumę w głosie dziewczyny. Jak na kogoś wystrzegającego się sukienek niczym inferiusy ognia, Faith wydawała się być naprawdę zadziwiająco szczęśliwa z wyboru dzisiejszej kreacji. Tak bardzo, że Eric nie mógł przestać się uśmiechać gdy na nią patrzył. Oby tylko nie pomyślała sobie, że mu się podoba, albo coś w tym rodzaju.
-Faith, ale nie publicznie, dobra? Niszczysz mi reputację tym przezwiskiem - powiedział przewróciwszy oczami gdy usłyszał jak się do niego zwróciła - I dzięki - dodał przypomniawszy sobie, że mimo wszystko jednak skomplementowała jego wygląd, nawet jeśli w sumie na to nie zasługiwał. Chociaż biorąc pod uwagę alternatywny gust ubraniowy Faith, to całkiem możliwe, że mówiła zupełnie poważnie. Trudno jednoznacznie orzec.
-To chyba zależy od tego czym miałbyś zamiar dilować, ale pewnie miałbyś o jednego członka gangu więcej - odpowiedział Eric na żart Sammy'ego – I Ja wymyślam pseudonimy i takie tam - dodał i poruszył brwiami porozumiewawczo, tak by kumpel domyślił się, że na pewno spodobają mu się jego "wspaniałe" propozycje – Dobra, łóżko to świetny pomysł, z pewnością nikt na nim nie usiądzie - skomentował z poważną miną słowa swojego kumpla – Nie no, to tak ironicznie było, kiedyś usiadłem na torcie mojego brata, nie ze mną te numery, Sammy, dajemy to na stół - wyjaśnił i skierował swoje kroki w kierunku prowizorycznego bufetu.
Po drodze oczywiście musiał obrazić jakąś ładną dziewczynę, inaczej przecież wieczór byłby zmarnowany, czyż nie? Usłyszawszy, że Faith próbuje ratować sytuację, Eric tylko niezręcznie się uśmiechnął i uniósł kciuki obu dłoni w górę. Uznał, że lepiej będzie już się nie odzywać.
-Ej, nie jestem w tym wcale taki najgorszy , czekajcie... – odrzekł zarówno na przytyk przyjaciółki jak i kumpla, po czym zaczął szukać jakiegoś odpowiedniego komplementu – Eee...dobra, chodźmy potańczyć - powiedział i wtórując Faith wypił alkohol, który wcześniej nalał sobie do kubka. Okazał się o wiele mocniejszy niż przypuszczał.
Gdy już stanęli na parkiecie, Eric chwycił niepewnie dłoń przyjaciółki. Owszem, chłopak potrafił tańczyć, ale głównie do szybkich kawałków, dlatego poczekał aż takowy się pojawi i dopiero wtedy zaczęli. Poza tym, wydawało mu się, że czułby się jakoś niezręcznie tańcząc z Faith do jakiegoś wolnego przytulańca.
Twoja siostra ma całkiem niezły gust, wiesz? Mogę się z nią umówić? - zapytał nieco złośliwie by zrównoważyć poziom słodyczy w powietrzu. Już i tak robiło się zbyt miło jak na ich kumpelską relację. Na co dzień często wymieniali się jakimś przytykami, dlatego chłopak uznał, że tradycji powinno stać się za dość - I zjadłbym coś - powiedział przy akompaniamencie ostatnich nut piosenki - Znaczy się, dzięki za taniec - poprawił się i uśmiechnął przepraszająco.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 16
Skąd : Happisburgh
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 106
  Liczba postów : 77
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14802-faith-everett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14843-faith-everett#394930




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 5   Wto Sie 08 2017, 10:33

Z jednej strony rozumiała jego zdziwienie, przecież Faith w sukience to rzadkość. Sama nie wie dlaczego teraz była tak bardzo podekscytowana tym, że założyła szkarłatną kreację. Może zaczynała się powoli przekonywać do bardziej kobiecych ubrań? Przecież wytarte jeansy i o wiele za duże koszulki z logami zespołów nie były takie złe…
- Eric, serio? – zaśmiała się, a to dobre, reputacja.
Jesteśmy tak zwanymi ‘szlamami’, my mamy jakąś większą reputację? – dodała całkowicie poważnie, jednak po chwili buchnęła śmiechem. Wiadomo, nie chciała go w ten sposób obrazić, to był taki żarcik sytuacyjny. Kiedy odeszli to przyglądała im się z lekkim uśmiechem, wyobrażała sobie jak bardzo Sammy teraz musi być szczęśliwi. Przyjaciele, impreza urodzinowa. Zaczęła się zastanawiać czy nie namówić Hope na coś większego w tym roku. Bliźniaczki nie robiły wielkich urodzin, były to bardziej spotkania, wspólny obiad, etc. Musi obmyślić dobry plan żeby przekonać siostrę. Rosemary chyba się nie obraziła, Everett starała się jakoś uratować sytuację. Popatrzyła na Erica z uniesionymi brwiami, kogo on oszukuje. Komplementy nie wychodziły mu najlepiej. Faith to było bez większej różnicy, lubiła szybkie, jak i wolne kawałki. Zresztą pewnie przy wolnym udawałaby zero krępacji, w końcu jest to całkiem co innego. Poruszając się do rytmu piosenki brunetka spoglądała co chwilę w stronę siostry, czasami bywała nadopiekuńcza.
Jak widać Hope woli Ślizgonów więc raczej nie masz szans.- odbiła piłeczkę równie szybko puszczając przy tym Gryfonowi oczko. Swoją drogą to było nieco dziwne… Jej siostra i Ślizgon? Wierzyła, że bliźniaczka wie co robi.
Może załapiemy się zaraz na tort. – też troszkę zgłodniała, a poza tym to była idealna okazja żeby dolać sobie jeszcze odrobinkę alkoholu.
Ja również. – dygnęła dość sztucznie, po czym zaśmiała się. Co jak co, ale Faith zaczyna być stanowczo za wesoło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Skąd : Happisburgh, Anglia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 243
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 146
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14778-hope-everett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14806-hope-everett#394268
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14807-mollie-podejrzliwa-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14805-hope-everett#394260




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 5   Sro Sie 09 2017, 11:43

- Fajne balony! - Usłyszała uwagę Erica skierowaną w stronę Rosemary i nie mogła się powstrzymać - wybuchnęła głośnym, nieopanowanym śmiechem. Poczucie humoru miała akurat niezbyt wyszukane, najbardziej śmieszyły ją właśnie takie żarty, nazywane przez wszystkich po prostu głupimi. Kiedy wreszcie się uspokoiła, z lekkim skurczem brzucha, który dopadł ją właśnie przez napad śmiechu, podeszła do Sammy'ego.
- Bardzo fajne przyjęcie. - Powiedziała radośnie do przyjaciela. - No i ciekawi ludzie. - Dodała patrząc najpierw w kierunku Rose, później Erica. - Zatańcz ze mną! - Krzyknęła chwytając Puchona za rękę. Uważała, że skoro to jego urodziny, z całą pewnością on musi się dobrze na nich bawić.
Muzyka, która w tamtym momencie rozbrzmiewała w pokoju, była bardzo szybka. Hope wykonywała obroty, podskakiwała, kołysała się w miejscu, wymachiwała rękami trzymając za dłonie przyjaciela. Cóż, może tancerka była z niej naprawdę kiepska, ale za to bawiła się doskonale. Utwór dobiegł końca, a Hope podziękowała Sammy'emu po czym podeszła do swojej siostry.
- Faith, mogę Cię na chwilę prosić? - Powiedziała ze słodkim uśmiechem na ustach, który miał maskować jej prawdziwe intencje. Wiedziała, że bliźniaczka nie da się nabrać na uroczą minę Puchonki, ale przynajmniej starała się nie wyjść przed znajomymi na psychopatkę.
- Ile Ty już wypiłaś?! - Wyszeptała groźnie gdy siostra podeszła bliżej. - Może wystarczy, co?! - Dodała wściekle marszcząc brwi. Dobrze znała siostrę, ta lubiła się dobrze bawić, ale zdaniem Hope nie znała umiaru. Dodatkowo, po wypiciu zbyt dużej ilości alkoholu Faith oczywiście była w stanie robić różne rzeczy. Naprawdę różne...
- O hej... - Powiedziała zmieszana Hope gdy zauważyła stojącego nieopodal Erica. Najwyraźniej to z nim Gryfonka tak dobrze się bawiła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 113
  Liczba postów : 139
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14615-warren-samuel-wilson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14616-spis-kamratow-i-nie-kamratow-sammy-ego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14618-poczta-sama
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14617-kuferek-sammy-ego




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 5   Sro Sie 09 2017, 21:05

- A co byś powiedział gdyby to wcale nie był żart? - zapytałem z bardzo poważną miną Erica, potem niestety gryfonka porwała mi mojego kumpla i trudno mi było dalej kontynuować tą zaciętą rozmowę. Przez pewien czas przechadzałem się powoli po całym pokoju, niestety ale coraz bardziej zauważałem, że ludziom się nudzi, niezbyt wiedziałem co robić, może Hope i Eric znają jakieś fajne mugolskie gierki? Właśnie w tym momencie Hope porwała mnie do tańca, bawiłem się z nią świetnie, chyba najlepiej jak na te urodzinki. Ze zdziwieniem przypomniałem sobie, że na tej imprezie jeszcze ani razu się nie napiłem, jak to możliwe ?
- I jak się bawisz, nie wydaje ci się, że ludzie się troszkę nudzą, myślisz, że jakaś ciekawa gra ich trochę rozkręci ? - zapytałem Erica gdy tylko napatoczył się na mój wzrok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Leicester, Anglia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 193
  Liczba postów : 122
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14586-eric-henley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14594-prawie-irlandczyk-do-uslug
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14598-fiolek-sowka-erica
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14599-eric-henley




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 5   Czw Sie 10 2017, 17:55

Usłyszawszy komentarz Faith prychnąłem tylko i wzruszyłem ramionami.
-Wypraszam sobie, może tego nie zauważyłaś, ale jestem najsłynniejszą szlamą w Hogwarcie i, że tak powiem, wschodzącą gwiazdą Qudditcha - powiedziałem z poważną miną, chociaż uśmiech bardzo starał wkraść się na moją twarz. W końcu zresztą ustąpiłem, chociaż i bez tego Faith wiedziała, że żartuję, no a przynajmniej częściowo. Znaliśmy się doskonale.  
-Wtedy musiałbym zostać aurorem, Stary, ale w sumie i tak zamierzałem, więc jak dla mnie wporzo - odparłem na słowa Sammy'ego. Nie byłem zaniepokojony jego tonem, beztroskość imprezy przytłumiła nieco moją percepcję. Chwilkę później, po wymianie jeszcze kilku słów, zrobieniu z siebie błazna i wypiciu kolejnych, końskich, dawek alkoholu bawiłem się już w najlepsze. Co najdziwniejsze, nie mogłem oderwać wzroku od Faith. Można by pomyśleć, że przecież wcale nie ma w tym nic nadzwyczajnego, w końcu rozmawialiśmy, więc utrzymywanie kontaktu wzrokowego wydawało się rzeczą naturalną. Z tą różnicą, że to nie był zwyczajny kontakt wzrokowy! Albo był, sam już nie wiem. Strasznie trudno to wytłumaczyć, ale gdy patrzyłem wtedy Faith w oczy, i gdy czułem na sobie jej wzrok, chciałem żeby już tak pozostało. Nie wiedziałem na jak długo, ale wiedziałem , że chcę by to błękitnookie, pełne rozbawienia spojrzenie Faith było zarezerwowane tylko dla mnie. I chciałem też, by wiedziała, że zieleń moich oczu była w tamtej chwili jej własnością. Serio, to było  jedno z najbardziej skomplikowanych i jednocześnie banalnie prostych uczuć w moim życiu. Właśnie wtedy, na urodzinach Sammy'ego, poczułem, że moja przyjaźń z Faith nie ma przyszłości. Jako, że niekoniecznie byłem rzecz jasna zadowolony z tego faktu, uznałem, że pora skończyć taniec i napić się czegoś mocniejszego. Zanim jednak piosenka ucichła, słowa Gryfonki wprowadziły mnie w jeszcze większa konsternację. Przeszła mi nawet ochota na jedzenie.
Serio. W normalnych warunkach na perspektywę wszamania tortu zareagowałbym zapewne z dużym entuzjazmem, zwłaszcza, że przecież byłem jego współautorem. Obecna chwila nie zaliczała się jednak pod żadnym pozorem do normalnych warunków. Obecna chwila była w każdym calu zaprzeczeniem terminu "normalne warunki". I nie, wcale nie przesadzam. Przed sekundą Faith, moja przyjaciółka, która chyba właśnie przestała być moją przyjaciółką, uświadomiła mi, że Hope - dziewczyna która tak bardzo przypomina mi Valentine jest w rzeczywistości jej siostrą. Poważnie? Jakim bezmózgiem trzeba być by przeoczyć ten fakt? Przez sześć lat pobytu w Hogwarcie?
-Co? - wyrzuciłem z siebie wciąż będąc lekkim w szoku – Hope? To znaczy, jasne, faktycznie,
wiem
- dodałem całkowicie zmieszany i zupełnie wbrew sobie zarumieniłem się. Ze wstydu ma się rozumieć, a nie dlatego, że puchonka mi się podobała czy coś. Oczywiście była ładna, ale rodzaj uwagi, który jej poświęcałem był zupełnie odmienny od tej dla innych, ładnych dziewczyn w moim otoczeniu. Widząc Hope chciałem w pewnym sensie być dla niej jak brat. Cholernie porypane, ale Ona tak strasznie przypominała Val, i to oczywiście nie tylko poprzez wygląd zewnętrzny. Ostatnio na wycieczce trochę ją poznałem i prawie przez cały czas dziwiłem się jak wiele łączy ją z moją starszą siostrą. Przypomniawszy sobie, że Faith wspominała coś o ślizgonie nieco spochmurniałem. Na szczęście Puchonka kończyła właśnie taniec z Sammym. Już miałem odetchnąć, ale nagle okazało się, że dziewczyna kieruje się w naszą stronę. Sekundę później porwała Faith zostawiając mnie samego na parkiecie. Przez chwile stałem tam jak wryty, jednak gdy obok pojawił się dzisiejszy solenizant, podeszliśmy do prowizorycznego bufetu i zaczęliśmy rozmowę.
-Kurczę, przyznaję, że nie ma szału, stary - powiedziałem ze zmartwioną miną, po czym uśmiechnąłem się szeroko – Jest spoko, Sammy, albo nawet chyba trochę zbyt spoko - wyjaśniłem i sięgnąłem po alkohol i nalałem nam obu – Ogarniemy jakieś gry później, mam gdzieś eksplującego durnia - dodałem trochę niewyraźnie, wyglądało na to, że słowo "eksplodujący" było już nieco zbyt skomplikowane – Kurczę, Sammy, to wszystko dziwne jest strasznie - stwierdziłem opróżniając kubek – Faith wygląda dziś pięknie, nie? Znaczy się Ty też, Ty też Sammy, to Twoje urodziny...i spoko koszula, taka żółta i w ogóle - zacząłem coraz mniej panując już nad tym co mówię, a przecież nigdy nie byłem jakiś specjalnie dobry w panowaniu nad wypowiadaniem głupot - Widzisz? Umiem prawić koplemety - dodałem rozpromieniony i zanim Puchon zdążył zareagować, niesiony na skrzydłach odwagi podszedłem w stronę bliźniaczek.
- No hej...zatańczymy? - odezwałem się z pewnością w głosie i porwałem Hope na parkiet. O dziwo nawet pomimo wypitego alkoholu, moje umiejętności taneczne stały na całkiem dobrym poziomie, dlatego pląsy nie okazały się być moim gwoździem do trumny. Poza tym tańcząc z bliźniaczką Faith czułem się znacznie swobodniej, albo może nawet zbyt swobodnie? Nie do końca wiedziałem czemu, ale czułem nieodpartą ochotę podzielenia się z tą dziewczyną wszystkim co mnie w tej chwili trapiło.
-Jesteś podobna do Valentine, mojej siostry - powiedziałem z niepasującym do sytuacji rozbawieniem w głosie  - Aa, noo i chyba jestem zakochany w Faith, ale nie mów jej - dodałem szczerząc się jeszcze bardziej. Wtedy nie sądziłem, że z mojej strony wyglądało to aż tak głupkowato.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 16
Skąd : Happisburgh
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 106
  Liczba postów : 77
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14802-faith-everett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14843-faith-everett#394930




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 5   Czw Sie 10 2017, 21:34

Przekomarzania się Erica i Faith nie było końca. Gryfonka musiała przyznać, że na imprezie Sammego bawiła się świetnie. Dużo tańczyła, spędzała coraz to więcej czasu z Ericem… No i właśnie, uwielbiała spędzać z nim czas. Może aż za bardzo? To pewnie przez ten alkohol zaczynało jej się powoli mieszać w głowie. A może to kolejne delikatne zauroczenie? Ostatnio miała taką sytuację z jednym przyjacielem, myślała, że zaczęła czuć do niego coś więcej, a okazało się, że po prostu nie potrafiła dosłownie zdefiniować tęsknoty. Trudno się mówi, troszkę się wygłupiła. Coś jej mówiło, że sytuacja między nią, a Henley’em jest nieco inna. Zresztą do odważnych świat należy, alkohol robi swoje.
- Tak, Hope. Moja siostra. – popatrzyła na niego z lekko uniesioną brwią, czyżby o tym nie wiedział? Przecież znają się od dłuższego czasu.
Wiedziałeś o tym, że Hope to moja bliźniaczka, prawda? – dodała jeszcze uśmiechając się szeroko. Do tego najlepsza siostra na świecie! Zerknęła w kierunku Hope, akurat tańczyła z solenizantem. Wydawało się, że Puchonka dobrze się bawi. Faith musiała przyznać, że już jej trochę za bardzo szumiało w głowie. Przecież nie wypiła zbyt wiele? Wiecznie zapominała o swojej słabiuteńkiej głowie, dobrze, że przynajmniej miała przy sobie Erica i siostrę, którzy ją dopilnują. Nagle usłyszała obok siebie głos bliźniaczki, kiwnęła tylko głową i poszła za nią lekko się chwiejąc.
- Dopiero dwa kubki! – odparła z dumą, jak dla niej trzymała się naprawdę wyśmienicie.
- Oj Hope, daj spokój, dam sobie radę. Poza tym Eric jest ze mną i mnie pilnuje. Nie musisz się tak mną przejmować. – odgarnęła jakiś kosmyk włosów siostry, który wpadł na jej rozgniewaną twarz. Przecież to Faith jest tą ‘starszą’ siostrą, co tam, że o dwie minuty… Zanim zdążyła jeszcze coś dodać Gryfon porwał Hope do tańca. Nic specjalnego, jednak Faith poczuła coś w stylu…zazdrości? Od trzeciej klasy uważała, że bliźniaczka jest od niej ładniejsza, jeszcze do tego ta metamorfomagia… Everett była po prostu….zwykłą szlamą, która starała się nadrabiać brak talentu do poszczególnych przedmiotów, czy tam dziedzin, osobowością. Patrzyła tak na Puchonkę i przyjaciela. Dała im chwilę, przez ten czas dolała sobie jeszcze trochę alkoholu do kubeczka, po czym podeszła do Sammego. – Sammy! Świetna impreza, naprawdę. Mam nadzieję, że będziesz wspaniale wspominał ten dzień. – uśmiechnęła się od ucha do ucha. Poklepała jeszcze Puchona po ramieniu, opróżniła kubeczek i odstawiła go gdzieś na stoliku. Ruszyła w kierunku tańczącej pary.
- Odbijany? Czy coś takiego? – zaśmiała się patrząc na Hope, akurat piosenka dobiegała końca. Kiedy już zbliżyła się do Erica zabrzmiała nieco wolniejsza piosenka. Faith już szczerze mówiąc mało co potrafiła pojąć, a szczególnie to co dzieje się w jej głowie. – Mówiłam Ci już, że bardzo dobrze wyglądasz w tej koszuli?- uśmiechnęła się do Erica kładąc dłonie na karku chłopaka. Po chwili przeniosła jedną dłoń na jego policzek delikatnie przesuwając po jego powierzchni palcem. W pewnej sekundzie przez umysł przemknęła jej szalona myśl, no ale do odważnych świat należy. Oparła czoło o czoło Gryfona, po czym, jakby to była najzwyklejsza rzecz na świecie, delikatnie go pocałowała. – Podoba Ci się impreza? – zapytała kiedy już przerwali pocałunek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Skąd : Happisburgh, Anglia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 243
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 146
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14778-hope-everett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14806-hope-everett#394268
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14807-mollie-podejrzliwa-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14805-hope-everett#394260




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 5   Pią Sie 11 2017, 22:22

- TYLKO dwa kubki?! - Krzyknęła prosto w twarz siostry. - Od kiedy to alkohol się pije w kubkach, no to jest już przesada! - W tamtym momencie Hope zdenerwowała się już nie na żarty. Faith chyba chcąc udobruchać bliźniaczkę, odgarnęła jej włosy opadające na czoło, na co tracąca cierpliwość Puchonka machnęła energicznie ręką odtrącając dłoń siostry. - Widzę, jak ten Twój Eric Cię ... "pilnuje" - Powiedziała, a przy tym z palców zrobiła wyimaginowany cudzysłów.
W tym momencie jednak do Hope podszedł Gryfon i poprosił ją do tańca. Oczywiście dziewczyna nie odmówiła i już po chwili znaleźli się na parkiecie. Pomimo tego, że nie miała za grosz talentu do tańca, wcale nie czuła się źle wesoło pląsając w rytm muzyki. Po chwili Eric wyjawił młodej Everett, dlaczego wcześniej tak się jej przyglądał. Przypominam jego siostrę? Interesujące... Pomyślała.
- Powiedz mi, jak ona wygląda. - W głowie już miała dobry plan, aby pewnego dnia przybrać postać Henley'owej siostry. Wtedy jednak chłopak wyznał coś, wobec czego Hope nie mogła pozostać obojętna.
- Aha... więc zakochałeś się w Faith i nie chcesz, żeby ktokolwiek o tym wiedział, więc mówisz o tym jej siostrze bliźniczce w nadziei, że się z nią tym nie podzieli? - Powiedziała z pytającą miną. Logika Erica była... no cóż...
W obecnej sytuacji tym bardziej chciała dowiedzieć się jak wygląda siostra Erica. Mogłaby wtedy szczerze z nim rozmawiać o zamiarach wobec Gryfonki, gdyby oczywiście miała jakieś wątpliwości. Spojrzała w kierunku Faith i w mig przypomniała sobie w jakim aktualnie ta była stanie.
- Tak o nią dbasz? - Powiedziała z przekąsem do chłopaka. - Jeśli chcesz dostać moje błogosławieństwo, to ma być ostatni raz, jasne? - Powiedziała rzeczowym tonem. Pomimo tego, że siostry były w jednakowym wieku, Hope wydawało się, że jest odpowiedzialna za bliźniaczkę. Albo po prostu była bardziej rozważna?
W tym momencie Faith podeszła do Erica i rozpoczęła z nim kolejny taniec. Puchonka odeszła i stanęła oparta o ścianę przyglądając się tańczącej parze. Nagle zauważyła, że jej siostra zaczyna całować Gryfona. Na tę scenę Hope patrzyła z otwartymi ustami, a po chwili wykonała kilkukrotnie gest, który mugole zwykli nazywać "facepalm'em". Zastanawiała się, jak można pocałować po raz pierwszy chłopaka będąc pod wpływem alkoholu. To było dla Hope nie do pomyślenia. Aż wzdrygnęła się na myśl o tym, co Faith będzie wyprawiać jak wypije jeszcze choć odrobinę tej mieszającej w mózgu substancji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Pokój 5

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Pokój Snów
» Pokój Marzeń
» Pokój Czterech Pór Roku
» Pokój Śmiechu
» Pokój Zakochanych

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
reszta świata
 :: 
Grecja
 :: 
Wyspa Lefkó
 :: 
Gates Hostel
 :: 
Pokoje mieszkalne
-