IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Sklep z eliksirami Dearów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 525
  Liczba postów : 951
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Sklep z eliksirami Dearów   Pią Lip 14 2017, 00:03

First topic message reminder :


Sklep z eliksirami Dearów

Chociaż cała sieć sklepów z eliksirami rodu Dear składa się z kilkunastu sklepów (większość znajduje się w Wielkiej Brytanii, ale są również placówki zagraniczne) to sklep w Dolinie Godryka jest poniekąd główną siedzibą firmy - ma on najszerszy asortyment ze wszystkich sklepów i właśnie tutaj znajduje się magazyn. Często kręci się tutaj również zarządzająca sklepem Victoria Dear i inni członkowie rodziny.
Eliksiry są sprzedawane w pięknych, ręcznie wykonywanych flakonach.

Eliksiry zwykłe
• Amortencja– 50g
• Animagiczny - 60g
• Eliksir Bujnego Owłosienia - 13g
• Eliksir Euforii – 17g
• Eliksir Postarzający – 14g
• Eliksir Zapomnienia – 24g

Eliksiry lecznicze
• Eliksir Słodkiego Snu – 15g
• Eliksir Spokoju – 15g
• Eliksir Wiggenowy - 20g
• Eliksir Pieprzowy – 10g
• Eliksir Po-zatruciowy – 14 g
• Eliksir Leczący Rany – 15 g
• Eliksir Pamięci - 15g
• Morphius - 40 g
• Nopuerun (antykoncepcyjny) - 40g
• Szkiele-Wzro – 18g
• Wywar Tojadowy – 30g

Eliksiry niebezpieczne
Tych eliksirów nie znajdziesz w sklepie, są dostępne jedynie w magazynie. Zakup któregoś z nich wymaga rozegrania gry ze sprzedawcą (jeśli takowego nie ma, to z MG) lub rzutu kostką - jeśli wypadnie 1 albo 6 udało Ci się dokonać zakupu.

• Eliksir Otwartych zmysłów - 50g
• Eliksir Tęczowy - 50g
• Eliksir wczesnoporonny - 100g
• Eliksir wielosokowy - 250g
• Felix Felicis – 300g
• Veritaserum – 240g
• Wywar Żywej Śmierci – 80g


Istnieje również możliwość zamówienia eliksiru przez sowią pocztę.
Eliksiry, których nie znajdziesz w asortymencie możesz są dostępne na życzenie (konieczna gra albo wymiana listów z pracownikiem) Cena eliksiru przyrządzanego na zamówienie zależy od wielu czynników, jednakże zazwyczaj wynosi ona od 10g do 70g, w przypadku trudnych eliksirów może sięgać nawet do 300g.

Członkom rodziny Dear przysługuje 50% rabatu.

Rozliczeń dokonuj w tym temacie.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Nieokreślony
Skąd : Francja, Paryż
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -142
  Liczba postów : 38
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15229-jeremiah-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15238-jeremiah-lacroix#406954
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15234-jeremiah-lacroix




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami Dearów   Pią Paź 27 2017, 13:17

Czas zawsze mijał wolniej, jeżeli nie miało się co robić. Za co to chłopakowi tego czasu zawsze brakowało, wina tego, że zawsze coś robił? Ciągle w biegu, z ciągłymi zleceniami i kolejnymi podróżami? Czy wolałby usiąść i na moment odpocząć? Pewnie po kilku minutach by mu się to znudziło... Samo myślenie dużo mu dawało, nigdy nie odstępowało go na krok, sprawiając, że nowe myśli i nowe pomysły przychodziły. Jedna po drugiej... Nieustannie, torturując go.
Nawet będąc w podróży, pracował. Nie miał wakacji, nie licząc tego jednego, naprawdę okropnego wyjazdu, kiedy jeszcze mieszkał w sierocińcu. Wrzask, pisk i wymioty. Zanim dotarli na miejsce, chcieli jak najszybciej stamtąd wracać. Dotyczyło to przede wszystkim, opiekunów.
-We własnej osobie, moja droga.-Powiedział, a jego twarz wykrzywił grymas, który zwany był uśmiechem. Jak mógł odmówić jej tego zaszczytu? Przyjrzał się dziewczynie, jakby widział ją pierwszy raz w życiu. Spokojnie i uważnie, zwracając uwagę na każdy, nawet najdrobniejszy szczególik.
I proszę, oto on, ten cięty języczek był nieodłącznym elementem jej osoby, ale żeby tak od razu? Gdyby nie był Jeremiahem, zapewne szybko by się odgryzł, tylko po to, aby mieć chwilę przewagi. Zapewne odpowiedź nie byłaby przyjemna, pewnie bez sensu... Ale męska duma musi stać na swoim miejscu, prawda? Coś tknęło go w tonie jej głosu i stwierdził, że zdecydowanie zabawi tutaj troszkę dłużej.
-Nie jestem wampirem, choć przyznam pod osłoną nocy, wydaje się sto razy przystojniejszy.-Mruknął.-Tak się kochanie odpędza od fanek.-Podniósł swoje spojrzenie i utkwił je w jej postaci. Postukał lekko w blat.-Najpierw interesy, potem przyjemności. Przyszedłem odebrać przesyłkę... A po drugie, czy masz jakieś szczególne specyfiki, które mogłyby zainteresować moją osobę?-Uniósł lekko brew, a wyraz jego twarzy przybrał nieco inną postać.
Bea była ważnym elementem w jego karierze. Gdyby nie spotkał jej na swojej drodze, nie wykorzystał wrodzonego talentu do ważenia eliksirów... Cóż, musiałby wybrać trochę dłuższą drogę do sukcesu i zadowolenia klientów. Zawsze doceniał talent i umiejętności, a jeżeli były one wykorzystywane trochę w niecnych celach. Cóż, takie ryzyko o wiele bardziej się opłacało... Poza tym, chodzenie skrótami i wyznaczanie sobie bezpiecznych dróg jest zwyczajnie nudne.
A ona zdecydowanie nie była nudna.
Gdyby tak było, zapewne nigdy nie zwróciłby na nią uwagi, a ich relacje nie utrzymywały się nawet poza murami szkoły. Tak, była jedną z bardzo niewielkiego grona osób, które mogły pochwalić się tym, że jeszcze potrafił od czasu do czasu się do nich odezwać. Czyżby trafił na idealny moment, aby się pojawić? Typowy Jeremiah.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 627
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 340
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14915-beatrice-l-o-o-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami Dearów   Pią Paź 27 2017, 16:49

Cóż, musiała przyznać przed samą sobą, że już fakt możliwości spotkania dzisiaj Jeremaha zdecydowanie musiał podnieść poziom dzisiejszego dnia. Z dennego mógł stać się przynajmniej znośnym, a może i coś lepszego dzięki dalszej rozmowie uda im się wykreować? Beatrice z pewnością nie zamierzała oponować przed tym spotkaniem. W końcu, mimo, że chłopak był przynajmniej dziwnym typem, ona go lubiła. Przy niej udawało mu się zachowywać w taki sposób, że czasem nawet nie obrażał jej aż tak dotkliwie jak wszystkich wokół.
Gdy uśmiechnął się w jej kierunku i zaczął bacznie przyglądać, poczuła się dziwnie skrępowana. Zresztą, nie pierwszy raz jej się to zdarzało w jego towarzystwie, ale to wcale nie oznaczało, że zamierzała to okazywać. Zamiast tego, wyszła zza lady i ukłoniła się przed nim nisko po czym zaplotła ręce na wysokości piersi.
-A więc, czym mogę służyć, panie Lacroix w ten jakże piękny dzień? - była to z całą pewnością spora doza ironii. W końcu, zachmurzone niebo nie mogło prognozować słonecznego dnia pełnego ciepłych promieni.
Slysząc jego kolejne słowa, nie mogła odmówić sobie pokusy jeszcze szerszego uśmiechu niż ten, którym w tym momencie obdarzyła gościa. Bardzo lubiła w nim tą "skromność". A jeszcze bardziej lubiła docinki, których nie mogła sobie dzisiaj szczędzić.
- Ale zdajesz sobie sprawę z faktu, że sto razy nic to wciąż jest zero? - po tych słowach, ruszyła w kierunku zaplecza, aby odnaleźć paczkę, po którą chłopak przybył.
Znajdowało się tam wiele ingerencji, dzięki którym powstawały eliksiry i jeszcze więcej gotowych już przeparatów. Ktoś, zapewne ktoś z pracowników, dzień wcześniej przygotował wszystkie paczki, po które dzisiaj mieli się zgłosić odpowiedni klienci. A było tego przynajmniej sporo. Dlatego dłuższy czas zajęło Beatrice odnalezienie odpowiedniego zamówienia.
Kartonowe pudełko było niewielkich rozmiarów, ale o ile dziewczyna zdążyła poznać Jeremiaha, z pewnością nie zawierało czegoś, co kupiłby ktoś inny tak chętnie jak on. Dlatego z pewną dozą delikatności przyniosła paczkę do głównego pomieszczenia w sklepie i postawiła na ladzie delikatnie przesuwając ją w kierunku chłopaka. Po co ta cała delikatność? Nie miała ochoty, aby powiedział jej, że to ona uszkodziła towar.
- A może powiesz co dzisiaj Cię interesuje? Wiesz, wczoraj odebraliśmy bardzo duże zamówienie, niektóre składniki eliksirów były naprawdę ciężko dostępne. Chociażby Asfodelus. Z pewnością słyszałeś o tym przepięknym kwiecie i jego zastosowaniach w wytwarzaniu eliksirów. - widać było, że gdy zaczęła rozmawiać o konkretnym składniku, jej oczy stały się jaśniejsze. Głupi by się zorientował, że uwielbiała eliksiry i możliwość ich produkowania, a co dopiero Jeremiah, który znał ją przecież nie od dziś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Skąd : Francja, Paryż
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -142
  Liczba postów : 38
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15229-jeremiah-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15238-jeremiah-lacroix#406954
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15234-jeremiah-lacroix




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami Dearów   Sob Paź 28 2017, 13:28

Dziwnym typem? Był nazywany już wieloma imionami i przezwiskami, żadne nie robiło jeszcze na nim wrażenia, więc musi się trochę postarać, aby chociaż troszkę go to ugodziło. Nie obrażał ludzi, nie leżało to w jego interesie... A jeżeli sami kopali pod sobą dołki, to już nie był jego problem. Inni w ogóle nie byli jego problemem, bo bardzo mało go obchodzili. Tyle.
Nie mógł nawet śnić o tym, aby jego spojrzenie mogło być dla niej krępujące. Ale taki był, nie zmieni tego, jak ważnym elementem dla jego osoby jest obserwacja tego, co go otacza. Zawsze tak było, nie zwracał nawet na to uwagi, bo dla Jeremiaha było to jak oddychanie czy chodzenie. Jednak coś było w tym, jak wodził za nią wzrokiem, jakby istotne było to, co zaraz zrobi, w jaki sposób i jak to może wpłynąć na niego.
Dziwak.
Kiedy wyszła zza lady, oparł się bokiem o blat. -Służyć mi możesz na wiele sposobów. Dzisiaj jednak jestem tylko skromnym klientem.-Powiedział. Dzisiaj mógł sobie pozwolić na dozę szaleństwa. Podrapał się po brodzie i spojrzał na punkt za jej osobą.
No widzi, wystarczyło, aby pojawił się w pomieszczeniu i już jej humor się poprawił. Spójrzcie, jak niewiele dziewczynie jest do szczęścia potrzebne. Wystarczy Jeremiah. Był człowiekiem cieszącym się dużą dozą skromności i dystansu do samego siebie. Oczywiście.
Zaśmiał się głośno, nawet całkiem szczerze. Próbowała mu dopiec? Udowodnić coś sobie, czy po prostu poczuć się lepiej. W tym momencie nie miało to większego znaczenia, bo po prostu nie miało. Dla niego.
-Ranisz mnie, dogłębnie.-Powiedział, kładąc wolną dłoń na sercu, a przynajmniej tam, gdzie według anatomii człowieka powinno się ono znajdować.-Czyli nie mam u Ciebie szans.-Westchnął cicho, trochę przeciągając. Był boleśnie zawiedziony.
Kiedy zniknęła gdzieś na zapleczu w poszukiwaniu jego paczki, rozejrzał się po sklepie, chowając dłonie do kieszeni spodni. Podszedł do jednej ze szklanych gablot i zerknął na jej zawartość. Zawsze fascynowało go, jak do tego wszystko dochodzi. Jak składniki łączą się ze sobą, wpływają na siebie nawzajem. Był w tym dobry, jednak doskonale zdawał sobie sprawę, że byli o wiele lepsi od niego w tej dziedzinie.
Usłyszał kroki za sobą, dlatego odwrócił się do kobiety i szybko podszedł do lady. Otworzył pudełko, w pełnej napięcia ciszy. Cóż, od tego, co zastanie w środku, zależało zadowolenie jego klienta. Kiedy spojrzał na trzy niewielkie fiolki, które co chwilę zmieniały kolor, uśmiechnął się do siebie. Tak, jakby tylko on zdawał sobie sprawę, jak wielkie szczęście go spotkała. Dopiero po chwili podniósł wzrok na kobietę.
-Czekałem właśnie na jakąś ciekawą propozycję. Myślałem, że mam coś na swoim własnym prywatnym i niekoniecznie prawym zapleczu.-Powiedział, przekrzywiając lekko głowę w bok. Spakował fiolki. W tym momencie nie będą mu już potrzebne, sprawdził ich stan i wszystko było w perfekcyjnym porządku. Ponownie pochylił się nad ladą.-Wiesz, jaką mam słabość do Twoich specyfików.-Zrobił minę, która miała być tą niewinną, uroczą...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 627
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 340
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14915-beatrice-l-o-o-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami Dearów   Nie Paź 29 2017, 14:30

Beatrice nie miała w zwyczaju od tak po prostu obrażać wszystkie osoby, które spotkała na swojej drodze. W końcu, lekcje manier, które odbyła w domu, nie pozwalały na tego typu zachowanie. Musiała godnie reprezentować nazwisko Dear tak, aby nie przynosić rodzinie wstydu. Ale przecież, czasem można było delikatnie odstąpić od wszystkich reguł, które od dziecka jej wpajano. Spotkanie z Jeremiahem było idealną ku temu okazją. Bo w końcu wiedziała, że on z całą pewnością o coś takiego się nie obrazi a tym bardziej nie będzie miał jej za złe. A przynajmniej tak jej się wydawało.
Uśmiechnęła się ponownie słysząc jego słowa. Przecież nigdy nie powiedziała, że nie był on przystojnym mężczyzną. Tylko po prostu takie słowa raczej nie pasowały do charakteru ich relacji. No bo w końcu takich rzeczy nie powinno się mówić dobrym znajomym, prawda?
-Oh Jeremiah. - powiedziała, z nutą współczucia w głosie. Podeszła do chłopaka i dotknęła delikatnie jego policzka. A jej wyraz twarzy nie mógł mu niczego w tym momencie zdradzić. - Gdybym tylko wiedziała, że jest z Ciebie tak delikatna osoba, z pewnością bym nie odważyła się użyć takich słów. - klepnęła go delikatnie w policzek. -A tego nie wiesz. - dodała na odchodne i pozwoliła na to, aby uśmiech powrócił na jej lico.
Zadowolenie klienta z pewnością powinno i jej poprawić nastrój. W końcu jej praca polegała na tym, aby zadowalać nawet najbardziej dziwne pomysły osób, które tutaj się zjawiały. Beatrice ośmieliła się sądzić, że całkiem nieźle jej to na co dzień wychodziło.
Słysząc jego kolejne słowa wiedziała, że w końcu sięgnęli po temat, który im obojgu bardzo odpowiadał. No bo przecież ona uwielbiała mówić o eliksirach, a on przede wszystkim za to ją cenił. Wiedziała to od dawna i wcale nie przeszkadzał jej ten fakt, a wręcz cieszył. Lubiła być oceniana na podstawie swoich umiejętności, nie sposobu bycia, czy wyglądu. Nie była płytką osobą i nie lubiła tego u innych.
- Ale masz świadomość tego, że nie mogę Ci nic sprzedać? - powiedziała, z grobową miną malującą się na jej twarzy. No bo przecież oni przede wszystkim zajmowali się produkcją i dystrybucją eliksirów, nie składników potrzebnych do ich wytwarzania. Takie składniki sprzedawali czasem, bardzo rzadko i na specjalne życzenie klienta. A i tak nie każdy mógł dostąpić tego zaszczytu. - Dlatego, cokolwiek tutaj kupisz, nikt nie może wiedzieć, że masz to od nas. - dodała, a jeden kącik jej ust delikatnie uniósł się ku górze. Cóż, Jeremiah miał szczęście, że to właśnie Beatrice tutaj pracowała i go choć trochę lubiła i szanowała.
Wiedziała, że takich rzeczy nie może robić broń boże na oczach potencjalnych innych klientów. I wiedziała, że prócz niej, dzisiaj z pewnością nikogo tutaj nie będzie z personelu. A, i jeszcze wiedziała, że matka z pewnością nie będzie zła za to, że coś sprzedała Jeremiahowi.
Dlatego zanim zdążył coś powiedzieć, złapała go za rękę i pociągnęła ze sobą na zaplecze. Może i tego nie powinna robić, ale nie miała lepszego pomysłu na zachowanie dyskrecji.
Puściła jego dłoń i stanęła w pewnej odległości od niego. Mógł on teraz zaobserwować duże ilości ingerencji niezbędnych do eliksirów, gotowych już wywarów i tych, które delikatnie buchały w kociołkach, wciąż nie gotowe jeszcze do sprzedaży.
- Więc jest coś, co Cię konkretnie interesuje? - zapytała, przyglądając się uważnie mężczyźnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Skąd : Francja, Paryż
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -142
  Liczba postów : 38
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15229-jeremiah-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15238-jeremiah-lacroix#406954
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15234-jeremiah-lacroix




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami Dearów   Nie Paź 29 2017, 16:25

Spokojnie, mógł pozwolić jej na bardzo dużo. Spływało to po nim jak po kaczce, jak to mawiają mugole. Nie interesowały go dobre maniery, choć wiedział, że dziewczyna również takie posiada. Nie dbał o to, swoboda zachowania jest odpowiednią postawą w jego towarzystwie. Zawsze wyczuwał fałsz, który nie musiał być specjalnie skierowany do jej osoby. Więc nie warto było udawać, po prostu.
Nie widział powodu, dla którego nie miałby pochwalić jej urody. Choć fakt jest taki, że ich relacja nie bazowała na prawieniu sobie komplementów, czy kierowania się w sferę bardziej prywatną, a raczej intymną. Nie chciał naruszyć profesjonalizmu, którym cechowała się ta relacja.
Cały ten czas obserwował, jak do niego podchodzi, przeczuwał, co może zajść za moment, dlatego przygotował się na to, że jej dłoń wylądowała na jego chłodnym policzku. Było to nic wielkiego, jednak dla jego osoby, dopuszczenie kontaktu cielesnego, nawet tak trywialnego... Na razie posiadał nad tym kontrolę. I o to chodziło. Uśmiechnął się lekko.-Myślałem, że już dawno mnie rozgryzłaś i doskonale zdajesz sobie z tego sprawę. Może to tylko przykrywka, do bezkarnego ranienia moich już i tak rozdartych uczuć.-Westchnął cicho, odwracając wzrok.-Teraz to nawet nie śmiem próbować.-Powiedział.
Dawno nie czuł się tak swobodnie, niemalże wesoło.
Obydwoje stawiali na to samo. W końcu on też musiał dopilnować, aby jego usługi znajdowały się na najwyższym poziomie, prawda? Od tego zależało, czy interes będzie się kręcił, czy nie. W końcu kto chciałby pracować z kimś, powierzyć mu swoje cenne nabytki, aby potem zostać wyrolowanym?
I właśnie tego chciał. Nie przypomina sobie, aby wspominał o składnikach... Mhm. Podniósł dłonie w obronnym geście, a po chwili zrobił gest, sugerujący, że zakleja sobie usta i wyrzuca kluczyk gdzieś hen, hen daleko. Nie musiała mu mówić o dyskrecji, której powinien dochować. Znała go na tyle, aby wiedzieć, że do takich rzeczy podchodził bardzo poważnie. Czasem nawet aż za bardzo.
Kiedy ponownie go chwyciła, cóż, nie tego się spodziewał, dlatego jego mięśnie lekko się napięły. Odrzucił od siebie to uczucie odrętwienia i ruszył za dziewczyną, na zaplecze. Mhm. idiotyczne było stanie tutaj, kiedy ktoś mógł ich usłyszeć... Choć zadbałby o to, aby tak się oczywiście nie stało.
Wszedł na zaplecze i przystanął, kiedy go puściła. Rozejrzał się po pomieszczeniu, rejestrując jego zawartość. Wiedział, że nie wszyscy mogli pochwalić się tym, że znaleźli się na tyłach tego budynku. Podszedł do jednego kociołka i spojrzał do środka, na zawartość naczynia. Lepiej było nie wdychać tego, co tam się znajdowało. Wyprostował się i spojrzał na nią. Nie mógł zdradzić jej za wiele.
-Potrzebuję czegoś, co byłoby idealnym paralizatorem. Oczywiście takim, który nie uszkodziłby funkcjonowania języka. Pełna świadomość... I nie może być odporny na ból.-Powiedział w końcu, chowając dłonie do kieszeni spodni.
Cała wesołość z niego uleciała, zastępująca ją ponura powaga aż za nadto informowała, że był to temat, o który lepiej było nie pytać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 627
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 340
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14915-beatrice-l-o-o-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami Dearów   Pon Paź 30 2017, 15:08

Kobieta nie lubiła fałszu i obłudy. I nie tolerowała takiego zachowania względem niej. Na swoje szczęście, po wielu latach, nauczyła się rozpoznawać objawy zachowania, które by właśnie kłamstwo zdradzało. Bo słowami można było powiedzieć wiele i nie zawsze musiało to być zgodne z prawdą. Natomiast zachowanie człowieka ciężej było kontrolować. Wystarczyło chociażby wyprowadzić kogoś z równowagi, aby dowiedzieć się, czy dana postać ma dobre zamiary, czy po prostu kłamstwo przerosło ją samą.
Obserwacja Jeremiaha i tego, z jaką swobodą zachowywał się w jej towarzystwie, dawała jej pewnego rodzaju satysfakcję. Cieszyła się, że może odczuwać coś takiego w jej towarzystwie. W końcu, nie zależało jej na tym, aby zachowywać pełen profesjonalizm, godny jej stanowiska pracy. Bardziej zależało jej na tym, aby ich znajomość nadal była tak miła, jak do tej pory. No bo w końcu, mimo, że łączyły ich przede wszystkim interesy, nie zawsze te prawe i odpowiednie dla wszystkich, to czasem należało po prostu powiedzieć coś, co pozwoli człowiekowi przełamać lody i poczuć się swobodnie w gronie osób, z którymi przyszło mu czas spędzać. Nawet jeśli to tylko interesy.
Uśmiechnęła się, gdy swoim zachowaniem pokazał, że nie zamierza nikomu mówić o tym, co zobaczy za chwilę. Bardzo dobrze, że w tej sprawie rozumieli się, prawie bez słów.
Zauważyła jego reakcję, na jej dotyk. Nie spodziewała się, że zwykłe dotknięcie dłoni zadziała na niego w taki sposób. Nie zamierzała go postawić w takiej sytuacji. Na przyszłość, musiała się nauczyć czegoś takiego unikać.
-Wybacz, nie powinnam była. Więcej się to nie powtórzy. - powiedziała cicho, gdy już się od niego oddaliła na bezpieczną odległość.
Jego słowa, trochę ją zaskoczyły. Jedna brew powędrowała ku górze, ale zdawała sobie sprawę z tego, że zadawanie pytań było bezsensowne. Po pewnym czasie nauczyła się, że zapewne i tak nie uzyska na nie odpowiedzi.
- Wiesz, jest kilka takich substancji. Ale są bardzo ciężko dostępne i bardzo drogie. - zaczęła z namysłem. Od razu do głowy przyszły jej przynajmniej dwa składniki, dosyć popularnych eliksirów, które idealnie nadawałyby się do jego planów. - Ale to już z pewnością wiesz.
Nie dodając nawet słowa, podeszła do przeciwległej ściany, gdzie znajdowały się kolejne drzwi, na dalszą część sklepu oraz półka z wieloma różnymi ingerencjami niezbędnymi do tworzenia eliksirów.
Substancje były poukładane w odpowiedni sposób i sama Victoria dbała o to, aby pożądek wśród nich był zawsze zachowany. Nie daj Boże, ktoś nie znający danej substancji, użyłby jej zamiast innej, wymaganej do danego eliksiru. Katastrofa gwarantowana.
Wiedziała, czego szuka, więc odnalezienie odpowiedniego składnika nie zajęło jej zbyt dużo czasu. Na półce, w odpowiednim miejscu, stało przynajmniej kilka flakoników substancji, której potrzebowała. Wzięła jeden z nich i podeszła do Jeremiaha.
- Esencja z cykuty. Używana do eliksiru Bahanocydu. Ma działania paraliżujące. W zbyt dużej ilości może nawet doprowadzić do śmierci, więc trzeba ją odpowiednio dozować. - wyrecytowała, jakby z pamięci.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 870
Dodatkowo : prefekt fabularny, animag (grizzly)
  Liczba postów : 1290
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami Dearów   Pon Paź 30 2017, 22:19

/Tu nic nie ma, ja tutaj tylko sobie zamawiam/





Szanowni Państwo,

chciałbym złożyć zamówienie na fiolkę Eliksiru Wzrostu. Pieniądze znajdują się w kopercie, a adres na jej odwrocie.
Z poważaniem,
Leonardo O. Vin-Eurico

______________________

When I'm down on my knees


You are what I believe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 40
Skąd : Islandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 243
Dodatkowo : Półwila
  Liczba postów : 115
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15103-selma-fairwyn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15109-szelma
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15110-markiz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15105-selma-budowa#402351




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami Dearów   Pon Lis 06 2017, 16:06





Szanowni Państwo,


Chciałabym zamówić w Państwa sklepie Nopuerun. Dołączam zapłatę, adres wysyłki znajduje się na odwrocie koperty.



Selma Fairwyn
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Skąd : Francja, Paryż
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -142
  Liczba postów : 38
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15229-jeremiah-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15238-jeremiah-lacroix#406954
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15234-jeremiah-lacroix




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami Dearów   Wto Lis 07 2017, 17:28

O to w jego towarzystwie nie musiała się martwić. Był przeciwieństwem fałszu, zawsze stawiał fakty jasno i zrozumiale. Przynajmniej według niego,a to, że ktoś nie był wstanie tego zrozumieć. Cóż, czasem niczym nie da się dotrzeć do drugiej osoby, jeżeli ta tego zwyczajnie nie chciała.
Nie musiał się obawiać, że to, co było między nimi wpłynie jakoś na jakość ich interesów. To zapewne o to chodziło z całą tą swobodą... A może też o to, że była kobietą, do których oczywiście miał słabość. Był typowym facetem, który zawsze dojrzy i postara się docenić piękno, które go otacza... Mhm, ta strona jego osobowości to jakiś daleki i ukryty zakątek.
-Nie o to chodzi... Po prostu. Nie jestem do tego przyzwyczajony.-Mruknął. Nie zamierzał się tłumaczyć, nigdy, nikomu. Uznał jednak, że jako jego wieloletnia znajoma i partner w zbrodni, zasługiwała chociaż na tyle.
Czy powinna wiedzieć, po co mu był taki eliksir? Raczej nie. Naprawdę czasem lepiej jest pozostawać w niewiedzy, choć Jeremiah zwykle wiercił w dziurę w całym i tak poznawał wszystkie szczegóły, ale była to jego zachcianka, kaprys, na który mógł sobie pozwolić. W tym wypadku, Beatrice nie posiadała takiego przywileju.
Podniósł wzrok na dziewczynę. Przez jego twarz przeszedł cień uśmiechu.-Cena nie gra roli, wiesz o tym.-Powiedział spokojnie i czekał na to, co mogłaby mu zaproponować. Oczywiście znał kilka odpowiednich składników, nawet wiedziałby, co z czym połączyć aby dało zamierzany efekt. Jednak w takiej kwestii, wolał zawierzyć to zadanie komuś, komu względnie ufał. Kto doskonale znał się na rzeczy i zapewne miał o wiele lepsze umiejętności w takich rzeczach, od niego. Choć trudno to przyznać przed samym sobą, takie były realia i nie było sensu się o to spierać.
Przyglądał się temu, jak krążyła przed półkami w poszukiwaniu tego, czego chciał. Lubił obserwować zapał oraz oddanie, z jakim poddawała się swojej pracy. Jej spojrzenie było pełne pasji. I chyba to zawsze przyciągało jego spojrzenie, bo widział mniej więcej te same cechy w sobie, kiedy przychodziło do kwestii jego profesji.
-Idealnie.-Jego oczy lekko się rozszerzyły, skupiając na niewielkim flakoniku. Chodzenie z tym przy sobie było bardzo ryzykownym działem, a przecież on lubił wyzwania. Podniósł wzrok na dziewczynę a jego wargi rozszerzyły się w wielkim uśmiechu. Oh! Jak on uwielbiał konkrety!-Nie wiem, co bym bez Ciebie zrobił, kochanie.-Mruknął czule. Zapewne poradziłby sobie równie dobrze, ale fajnie było mieć kogoś takiego po swojej stronie. -Zanim dojdziemy do części należnej, powiedz mi, czy jest coś, co ja mógłbym zrobić dla Ciebie? Mam dzisiaj wyśmienity humor!-Powiedział, lekko kiwając głową. Czy naprawdę było go tak łatwo zadowolić? Wystarczyła fiolka z śmiercionośnym płynem? Jego prostota czasem aż boleśnie uderzała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 627
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 340
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14915-beatrice-l-o-o-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami Dearów   Pon Lis 13 2017, 18:20

Nie można było powiedzieć, że Beatrice nie doceniała znajomości, która wytworzyła się między nią, a Jeremiahem. Już w hogwarcie oboje wiedzieli, że są pożytecznymi dla siebie towarzyszami i że dzięki temu mają szansę jeden dla drugiego dużo zdziałać. Teraz jej wcześniejsze myśli od dłuższego czasu się potwierdzały. I miała nadzieję na to, że przez jeszcze długi czas tak pozostanie, bo szkoda by było zakańczać taką miłą znajomość.
-Więcej nie będę próbować Cię dotykać. - powiedziała ze znikomym uśmiechem na ustach. Skoro razem współpracowali to głupim by było, jakby jedno drugiemu sprawiało dyskomfort swoim zachowaniem, prawda? Tego, co mogli, powinni unikać. Beatrice właśnie zyskała pewne wskazówki.
Dziewczyna zastanawiała się, w jaki sposób powinna policzyć półprodukt eliksiru, który zamierzał zakupić Jeremiah. Co prawda, sam eliksir był nie drogi, bo kosztował ok dziesięciu galeonów, ale na litr gotowego produktu przypadało tylko kilka mililitrów esencji z cykuty. A że Jeremiah otrzymał probówkę, w której znajdowało się tego o wiele więcej, było mocno stężone, co za tym idzie, bardzo niebezpieczne w użyciu.
- Mam nadzieję, że będzie przydatne i dobrze się sprawdzi. Próbka, którą dostałeś, powinna wystarczyć na maksymalnie 3 użycia bez wyrządzenia komuś większej szkody. Jednorazowe wylanie całej zawartości na kogoś, bądź zmuszenie go do wypicia tego, z całą pewnością zabije tą osobę. - kontynuowała swój wykład. Czuła, że jej obowiązkiem jest powiedzenie Jeremiahowi o wszystkich możliwych konsekwencjach w związku z esencją z cykuty. - Tylko błagam, - zaczęła po chwili, składając dłonie, jak do modlitwy. - Uważaj, bo to naprawdę bardzo mocno stężona substancja i niewłaściwie użyta może wyrządzić bardzo wiele złego. Proponuję Ci rzucić na probówkę jakieś zaklęcie, które wzmocni trwałość szkła, aby nie pękło nawet przy mocnym uderzeniu, bo może to być cholernie niebezpieczne.
Słysząc jego kolejne słowa, zaśmiała się, ale w tym śmiechu nie było nawet krztyny wesołości. O ile on miał doskonały nastrój, jej był raczej mocno wisielczy. Czy chłopak mógłby coś dla niej zrobić? Z pewnością było kilka takich rzeczy, ale ona nie miała zamiaru o tym teraz myśleć. Ostatnie dni dały jej porządnie w kość. Miała dosyć świata, ludzi i tego, jak podłymi potrafią się stać. Idealny przykład był w hogwarcie i do pewnego momentu miał możliwość zwać się narzeczonym Beatrice. Chyba musiało minąć o wiele więcej czasu, niż kilka dni, aby Bea wybaczyła Maxowi to, co jej zrobił. A może nie zamierzała nigdy wybaczyć? Ciężko było to ocenić.
- Chyba nie ma niczego takiego, co mógłbyś dla mnie zrobić. - powiedziała, nieco oschłym tonem, który nie przypominał wcześniejszego. - Chyba, że masz ochotę dosadniej porozmawiać z pewnym gajowym z hogwartu. Wtedy bardzo proszę, przetłumacz mu, że jest dupkiem i pozdrów ode mnie. - nie zamierzała wylewać swoich żali w stosunku do Maxa przy Jeremiahu, ale było to poniekąd silniejsze od niej. Wiedziała, że Jeremiahowi może zaufać, więc nic dziwnego, że powiedziała przy nim coś, czego nie powiedziałaby przy kimś innym.

Wybacz, że dopiero dzisiaj odpis, ale musiałam sobie urlop wziąć <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 525
  Liczba postów : 951
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami Dearów   Wto Lis 14 2017, 14:36

(nie przeszkadzajcie sobie, piszę do pracy, dzieje się w innym czasie)

W ostatnim czasie byłam piekielnie zapracowana – zarówno szkoła, jak i muzyka zajmowały mi tyle czasu, że z dnia na dzień miałam coraz mniej czasu. Chociaż wciąż pracowałam w sklepie rodziców, z każdym tygodniem brałam coraz mniej godzin w Eliksirach, co wywoływało irytację wśród mamy i moich współpracowników. Starałam się wciskać godziny w każdy dzień, ale trudno ukryć, że szło mi coraz gorzej – byłam totalnie przemęczona, poza tym sprzedawanie eliksirów nie sprawiało mi szczególnej radości. Gdybym było eliksirowarem byłoby znacznie fajniej – uwielbiałam przyrządzać mikstury i była to moja wielka pasja, ale sprzedaż eliksirów w gruncie rzeczy nie miała zbyt wiele wspólnego z eliksirowarstwem, w gruncie rzeczy bliżej jej było do sprzedaży kosmetyków, albo książek, a jedyne czym się różniło był fakt, że musiałam posiadać minimalną wiedzę z zakresu mikstur i trucizn. To, że jeszcze tu pracowałam było spowodowane lojalnością wobec rodziny, dobrą atmosferą pracy i potrzebą zarabiania, której jeszcze nie spełniała muzyka – liczyłam jednak, że to tylko kwestia czasu, gdyż muzyka była definitywnie moją największą pasją.
Tego dnia chcąc nadrobić zaległości w pracy nie poszłam na zajęcia. Pracowałam z Beatrice, ale ze względu na to, że w sklepie był bardzo mały ruch ona została na sklepie, a ja poszłam do magazynu zrobić inwentaryzację. Na początku poprzenosiłam kilka fiolek na sklep chcąc uzupełnić pustki w gablotach, następnie przejrzałam eliksiry i składniki, które stały na półkach w magazynie w celu uzupełnienia zapasów. Zrobiłam listę ingerencji, które należało zakupić, ze względu na dość duże braki w zapasach – lista była bardzo długa. Przepisałam to na pergamin i dołączyłam odpowiednią ilość galeonów, po czym wysłałam zamówienie sową do apteki i sklepu zielarskiego. Następnie zabrałam się za zapasy eliksirów – mimo że umiałam je przyrządzać, nie miałam uprawnień do większości z nich, więc zaczęłam wypisywać wszystkie – te trudniejsze zostawiłam do przyrządzenia mamie i Bei, a tymi prostymi zajęłam się sama. Resztę popołudnia spędziłam mieszając w kociołkach, co bardzo mi odpowiadało – zazwyczaj zajmowałam się sprzedażą, dzisiaj wyjątkowo robiłam eliksiry, z czego byłam piekielnie zadowolona.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Skąd : Francja, Paryż
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -142
  Liczba postów : 38
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15229-jeremiah-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15238-jeremiah-lacroix#406954
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15234-jeremiah-lacroix




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami Dearów   Sob Lis 18 2017, 14:49

Na ten moment nie chciał pozbywać się kobiety, była bardzo przydatnym sojusznikiem. Dopóki żaden cień nie rzuci się na ich znajomość, a raczej na moment transakcji, jakich dokonują... Wszystko było w idealnym porządku. Powiedziałby, że bardzo nie chciałby tracić takiej osoby ze swojego towarzystwa... Nie tylko ze względu na przydatność jej umiejętności. Nie był aż tak wyrachowany.
-Oj, możesz to robić. Za moim wcześniejszym przyzwoleniem.-Poruszył lekko brwiami, w bardzo o wymownym geście. Jego usta rozciągnęły się w leniwym uśmiechu. Ostatnie czego chciał, to dać jej powód do tego, aby w jakikolwiek sposób się powstrzymywała w jego towarzystwie. Był wręcz pełen podziwu, że zauważyła jego zachowanie...
Przyglądał się esencji, która znajdowała się w tym małym flakoniku. Uśmiechną się szeroko, prawie jak szaleniec. Był to uśmiech znany tylko jemu samemu, tylko on wiedział, co mogło się za tym kryć. I bardzo dobrze. Beatrice by nie zrozumiała... Prawdopodobnie nikt by nie zrozumiał. Mogło jej się wydawać, że pomimo tego, że handlował często nielegalnymi rzeczami, cała ta robota była bezpieczna. Względnie, ale była. Prawda zawsze była zgoła inna od tego, co ludzie obstawiają. Jeremiah nie bawił się zapałkami na placu zabaw, bawił się cholerną pochodnią w środku wysuszonego lasu. To do czego był zdolny, naprawdę przechodziło czasem granice rozsądku.
W jego spojrzeniu pojawiła się trochę groźna nuta, którą zastąpiło rozczarowanie. Pokręcił lekko głową, jakby nie mógł dowierzać temu, co właśnie wyszła z jej przepysznych warg.-Masz mnie za idiotę? Znam cenę korzystania z tego cudeńka. -Powiedział spokojnie, jednak dobitnie. Ucinając, jakiekolwiek wątpliwości. Wiedział, że w jej obowiązku leżało uprzedzenie go i wtajemniczenie w moc tej rzeczy. Jednak on doskonale zdawał z niej sobie sprawę, może nawet bardziej niżeli jej się wydawało. Jednak mogło poniekąd ugodzić go to, z jakim tonem się do niego zwróciła.
Wyciągnął różdżkę i wzmocnił naczynie. Tak, teraz zdecydowanie nic się temu nie stanie. Spojrzał na kobietę, a jego wargi lekko się wygięły. Najbardziej na świecie nienawidził momentu, w którym ktoś śmiał go nie docenić. Tak, to chyba najbardziej raziło Jeremiaha. Można było rzucać w niego gównem, używać najgorszych klątw, jakie tylko istnieją, jednak to lekceważenia nie mógł po prostu znieść. Aż skóra go świeżbiła, aby coś z tym zrobić.
Śmierć była dopiero początkiem.
Podłość świata była codziennością, czemu tak bardzo się tym przejmowała? Osoba jego pokroju raczej nie była wstanie, tego zrozumieć. Nie mogła liczyć na jego pomoc. Mógł pomóc w inny sposób, zapewne skuteczniejszy.
Podniósł dłonie w obronnym geście, podchodząc do niej powoli, niemalże ostrożnie. Oj, czyżby ktoś zalazł jej za skórę? Miał nadzieję, że zdawała sobie sprawę z tego, że Jeremiah mógł to potraktować bardzo, ale to bardzo poważnie. Oparł się bokiem o stół, przy którym stała i uśmiechnął się szerzej. W tym momencie przypominał chłopca, który dawno nie bawił się swoimi zabawkami.-Co tylko rozkażesz.-Powiedział, przechylając głowę na bok.-Czy jednak jesteś tego pewna? Jak zacznę, trudno będzie mi skończyć.-Mruknął cicho, prawie szeptem. Wiedział, że go słyszała... Miała go usłyszeć. Nie mógłby nazwać ich przyjaciółmi, nie akceptował wrzucania ludzi mu bliskich to jakichś worków z podpisami. Po prostu zrobiłby bardzo wiele, gdyby tylko ktoś wszedł tam, gdzie nie powinien... A w jej przypadku? Lata ich współpracy i znajomości zobowiązywały go do reakcji. O ile tylko będzie tego chciała..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28895
  Liczba postów : 36466
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami Dearów   Nie Lis 19 2017, 01:08

/Akcja rozgrywa się w innym czasie i dotyczy osoby oznaczonej w poście/

Dolina Godryka była miastem raczej spokojnym, przepełnionym rodzinnymi rezydencjami i małymi, lokalnymi sklepikami. Nie było tu nigdy potwornego ruchu, poza mieszkańcami zbyt wielu klientów się nie spotykało...
Do czasu, aż w Dolinie zawitała wycieczka czarodziejów z Irlandii, których bardzo interesował bądź co bądź historyczny ośrodek magicznej kultury. Wiadomo, że w sklepie Dearów pojawił się zaraz tłum chętnych na najprzeróżniejsze eliksiry, które ciężko zdobyć w innych miejscach. Niestety tego typu zamieszanie wymagało wielkiego wkładu ze strony personelu, który musiał stanąć na poziomie zadania i o wszystko zadbać. Największy problem pojawił się w momencie, w którym ktoś wpadł na jedną szafkę i kilka fiolek spadło na podłogę... Na szczęście na posterunku była akurat @Blaithin ''Fire'' A. Dear, której zadaniem było opanowanie sytuacji!

Rzuć kostką, aby zobaczyć co się stało!
1, 4 - na szczęście to nic poważnego, szybko radzisz sobie z bałaganem. Dobrze byłoby też upomnieć klientów, aby trochę uważali...
2, 5 - zaklęcie nie wyszło, czy może kawałek szkła poleciał tak niefortunnie? Tak czy inaczej, na wewnętrznej części dłoni pojawia się spora rana, która o dziwo nie jest wcale taka płytka. Niestety to twoja wiodąca ręka... (W kolejnym wątku wspomnij o tym, że rana pomimo leczenia dalej trochę doskwiera. Może to drażni postać, a może utrudnia rzucanie zaklęć?)
3, 6 - niby nic takiego, ale jednak nie udaje się wszystkiego odratować. Sprawca zamieszania zniknął tak szybko, że cała odpowiedzialność spada na ciebie - musisz zapłacić z własnej kieszeni za zbity flakonik eliksiru wiggenowego (20g).

UWAGA! Pamiętaj, że jeśli chcesz użyć jakiegoś zaklęcia, to musisz rzucić kostką na zakłócenia magiczne (kostka opisująca powodzenie wcale nie świadczy o tym, że wszystko idzie idealnie - równie dobrze możesz radzić sobie bez użycia różdżki!).

W razie pytań lub wątpliwości zapraszam na PW @Leonardo O. Vin-Eurico albo GG (1807569).

Jeśli twoja odpowiedź będzie miała ponad 2000 znaków, poza rozliczeniem punktowym (za reakcję na post MG) możesz zgłosić się również po pieniężne (100% wypłaty).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 627
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 340
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14915-beatrice-l-o-o-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami Dearów   Nie Lis 19 2017, 15:06

Jego słowa sprawiły, że uśmiechnęła się delikatnie. Wiedziała, że Jeremiah jest bardzo specyficznym typem, w sumie od momentu gdy go tylko poznała była tego więcej niż pewna. Ale ciekawym było to, że mimo tak długiej znajomości nadal potrafił ją jeszcze zaskakiwać. Chociażby tak, jak w tym momencie.
-Aż tak mi nie zależy na dotykaniu Ciebie. - odpowiedziała tylko, w sumie zgodnie z prawdą. Bo dla niej kontakt fizyczny nie był tak ważny. A w szczególności w takiej relacji, jaka łączyła Beatrice i chłopaka. Tutaj liczyła się przede wszystkim możliwość pomocy, jedna osoba drugiej. Wiedziała, że zarówno jego jak i jej działania nie są bezinteresowne. To było jasno podkreślone od samego początku. On coś robił dla niej, ona robiła coś dla niego. I wszyscy byli zadowoleni z tego faktu. Zazwyczaj.
Jego kolejne słowa sprawiły, że brew delikatnie uniosła się jej ku górze. Czy miała go za idiotę? Oczywiście, że nie. Wiedziała, do czego zdolny jest Jeremiah i wiedziała, że posiada ogromną wiedzę magiczną. Ale nie sądziła, że może okazać się aż tak dużym ignorantem, aby uważać, że Beatrice nie docenia jego wiedzy. Wręcz przeciwnie. Doceniała i to bardzo. Ale nie mogła pozwolić sobie na to, aby przez jego ewentualne braki w edukacji stała się komuś krzywda. Bo wiedziała, że w razie ewentualnych problemów z tą małą fiolką, pierwsze pytania jakie padną, to skąd on to posiadł. A dojść do czegoś takiego wcale nie było trudno.
- Nie, nie mam cię za idiotę. Ale widzę, że potrafisz być niezłym ignorantem. - odpowiedziała na jego słowa zgodnie z prawdą. Niespecjalnie przejmowała się tym, że swoją wypowiedzią mogła go urazić, bądź w jakiś sposób poruszyć. Mówiła, to co uważała za słuszne i kiedy uważała, że jest na to odpowiedni czas. Nie zamierzała ze względu na zawód, którym się parał chłopak, zmieniać swoich zachowań.
Za sprawą poruszenia tematu o Maximilianie, niemal odruchowo, próbowała poprawić pierścionek na swoim palcu serdecznym lewej dłoni. Ale przypomniała sobie, że przecież nie może go tam już być. To zamknięty rozdział, który zakończył się kilka dni temu. Jej wzrok mimo wszystko powędrował w kierunku tej dłoni. Nadal nie do końca do niej docierał ten fakt. Zastanawiała się nad słowami Jeremiaha. Czy naprawdę powinna go nasłać na eks narzeczonego? Czy to byłoby może zbyt wiele?
Ale gdzieś w samym zakamarku jej umysłu pojawiła się myśl. Czy może być zbyt surowa kara dla kogoś, kto zdradził? Kto łudził i mamił przez tak długi czas? Kto okłamywał? Nim spostrzegła, słowa zaczęły wylewać się z jej ust. A z każdym kolejnym było jej coraz ciężej.
- Do niedawna byłam zaręczona. Myślałam, że będzie jak w bajce. Ale nie będę wdawać się w szczegóły bo wiem, że ta kwestia Cię nie interesuje. Chodzi o to, że dowiedziałam się od siostry, że mój "ukochany" mnie zdradzał. I to nie raz. I nie tylko z kobietą.  Skończyło się to tak, że zakończyłam ten związek, a jego od tamtego momentu nie widziałam. - zamilkła na chwilę i podniosła wzrok na chłopaka. Na pewno mógł zobaczyć w jej oczach ból i niepewność tego, co powinna w tym momencie zrobić. - Wiem, że gdybyś do niego poszedł, to z pewnością nie byłaby to rozmowa przy herbatce i ciasteczkach.
Jednak w tym właśnie momencie dzwoneczek obwieścił, że przybyli nowi klienci, którymi Beatrice musiała się zająć. Uśmiechnęła się krzywo w kierunku Jeremiaha. Bo ona wcale nie miała na to ochotę.
-Wybacz, ale muszę wracać do pracy. Spotkamy się innym razem i porozmawiamy na ten temat. - to powiedziawszy ruszyła do klienta z uśmiechem na ustach, który zdecydowanie nie należał do najprzyjemniejszych

/Zt. x2


Ostatnio zmieniony przez Beatrice L. O. O. Dear dnia Nie Gru 03 2017, 12:04, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1512
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1563
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami Dearów   Czw Lis 30 2017, 22:21

/odp do MG/

Fire czuła się wyjątkowo zmęczona. Życiem, ludźmi, nawałem pracy, Hogwartem i tym, że dostała list od matki. Polerowała akurat fiolki, przyklejając im ładnie zdobione etykietki i porządkując odpowiednie koreczki. Do sklepu przywieziono akurat partię takich mini buteleczek, że Blaithin musiała obchodzić się z nimi niezwykle ostrożnie. Szkło było tak delikatne i trudne do składania za pomocą magii, że siedziała spięta na krzesełku za ladą i usiłowała skupiać się wyłącznie na tym jednym zadaniu.
Była sama w pracy, co nie zdarzało się często, a bardzo Szkotce odpowiadało. Mogła słuchać muzyki w wolnym czasie i opierać glany o ladę, nie dostając za to karcących spojrzeń. W wolnej chwili zaczytywała się w lekturach dotyczących sztuki panowania nad umysłami, a klienci wyjątkowo nie byli denerwujący. Wszystko do czasu aż w drzwiach stanęła jakaś wycieczka, jak poznała z akcentu, z Dublina. Fire popatrzyła na głośnych ludzi sceptycznie. To się zazwyczaj nie kończyło dobrze, dlatego zaznaczyła stronę w książce i odłożyła ją na bok. Okazało się, że ci ludzie najwyraźniej nie potrafią sami się pilnować, więc Dear musiała biegać od jednego człowieka do drugiego, odpowiadać na durne pytania typu "Czy eliksir wielosokowy może zamienić w zwierzę?", niemalże bić po łapach, kiedy niektórzy odkręcali korki, żeby "sprawdzić czy ładnie pachnie", a przy tym próbować nie zamordować pewnej nastolatki wyglądającej, jakby miała świsnąć butelkę Amortencji.
- Ja to widzę... To może wywołać taki efekt, że pana skóra pokryje się łuskami wężą, więc odradzam rzucanie sobie fiolką w powietrzu, żonglować można sobie w cyrku. A tym z kolei mógłby pan wysadzić połowę tego sklepu. - wyjaśniała z kwaśnym uśmiechem, marząc, żeby w koncu sobie poszli. Nagle usłyszała głośny brzęk i odwróciła się na pięcie. Machnęła różdżką, zapobiegając wymieszaniu się eliksirów i posprzątała szkło już ręcznie.
Fire nie męczyła się już zbyt długo. Sprzedała sporo towaru, a zimna cisza, jaką częstowała Irlandczyków po wypadku z fiolkami była bardzo wymowna. Zmyli się zapewne z obawy, że zamiast eliksiru na leczenie gardła sprzedałaby im jakąś truciznę. Oparła się o krzesło i westchnęła ciężko, zawierając w tym zwykłym wypuszczeniu powietrza całe swoje zmęczenie. Wykończona chciała już tylko przejść się paroma uliczkami i paść do łóżka. Już nawet gdzieś miała przygotowanie badań na zielarstwo. Przeliczyła pieniądze jeszcze raz i przeczekała te kilkanaście zbawiennych minut, kiedy mogła skończyć swoją zmianę.

4

______________________


We drink the poison our minds pour for us and wonder


why we feel so sick
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28895
  Liczba postów : 36466
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami Dearów   Nie Gru 03 2017, 00:34

@Blaithin ''Fire'' A. Dear, wyobraź sobie najgorszy możliwy dzień w pracy! Twoje obie kuzynki się pochorowały, a z racji tego, że miał kto ich zastąpić zostałaś na zmianie z samą szefową! Victoria Fairwyn-Dear jest wprawdzie Twoją ciotką, nie licz jednak na taryfę ulgową. Każdy kto zna kobietę wie, że wymaga ona od siebie i swoich krewnych jeszcze więcej niż od zwykłych pracowników. Na dodatek wszystko wskazuje, że ze względu na falę przeziębień i zbliżające się Mikołajki czeka Cię naprawdę trudny dzień.

Rzuć kostką, żeby przekonać się co będzie dalej!
1,3 - Jakiś okropny bachor tłucze trzy butelki eliksiru pieprzowego! Jego matka wprawdzie uregulowała odpowiednią kwotę, ale sprzątać musisz Ty. Nie dość, że kawałki szkła są wszędzie to jeszcze od samego wdychania eliksiru czujesz jak dopływa Ci krew do twarzy.
2,5 - Dzień jest naprawdę ciężki i momentami chce Ci się płakać, ale radzisz sobie naprawdę wyśmienicie. Zadowolona z Twojej pracy ciotka wręcza Ci 10 galeonów premii zaznaczając, że nie życzy sobie, żebyś wydała je na papierosy. Odnotuj zysk w odpowiednim temacie!
4,6 - Ten dzień to okropna katastrofa! Upierdliwi klienci, szefowa w złym humorze i tłuczące się butelki nie dają Ci spokoju. W takiej sytuacji nawet tak twarda dziewczyna jak Ty z trudem powstrzyma łzy. Miejmy nadzieję, że następny dzień będzie lżejszy!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : Berlin/Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 682
Dodatkowo : animag (kruk)
  Liczba postów : 599
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15091-daniel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15099-krebs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15076-daniel-bergmann




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami Dearów   Nie Gru 03 2017, 20:30





Szanowni Panstwo

chciałbym u Państwa zamówić eliksir animagiczny. Razem z listem dołączam zapłatę.
Daniel Bergmann

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 627
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 340
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14915-beatrice-l-o-o-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami Dearów   Sob Gru 16 2017, 21:12

Śnieg prószył, kiedy teleportowała się rano do Doliny Godryka, aby rozpocząć pracę. Uśmiech nie schodził jej z ust. Ostatnimi czasy w jej życiu zrobiło się spokojnie i po prostu dobrze. Nie miała czasu rozmyślać o tym, że miała za sobą zerwane zaręczyny. W sumie, gdyby się tak nad tym zastanowić, to ten temat nawet nie specjalnie często pojawiał się w jej głowie. Można by wręcz powiedzieć, że pojawiał się bardzo sporadycznie. Rana, która gdzieś tam jeszcze istniała, zmalała i była na tyle nieduża, że Beatrice mogła po prostu normalnie funkcjonować, bez piętna zdradzonej wypisanego na czole, jak czuła się dotychczas. Wszystko układało się dobrze. Po prostu.
A może nawet lepiej?
Kilka dni temu, gdy wróciła do domu, rodzice poprosili ją na rozmowę. Nie wiedziała, czym kierowali się w swojej decyzji, ale postanowili mianować Beatrice kierowniczką sklepu w Dolinie Godryka. Co za tym idzie, Beatrice miała stać mieć więcej obowiązków. Ale to oznaczało tylko, że rodzice jej ufali. Na tyle, aby bardziej powierzyć jej rodzinny interes i panowanie nad nim. Od tego czasu Bea była niczym w skowronkach. Ale nie chwaliła się jeszcze awansem nikomu. Stwierdziła, że zrobi to, gdy nadejdzie odpowiedni czas.
Jej radość przenosiła się również na sposób, w jaki wykonywała swoje obowiązki. Uśmiech nie schodził jej z ust, a nawet najdziwniejsi klienci nie psuli nastroju dziewczynie. Nic chyba nie mogło tego zrobić. Dlatego, gdy jakaś namolna wiedźma wyzwała ją od szlamy, bo nie chciała sprzedać jej taniej eliksiru wielosokowego, Bea tylko pomachała jej na odchodne z szerokim uśmiechem ukazującym jej zęby w pełnej krasie.
-Proszę nie zapomnieć zamknąć za sobą drzwi! - krzyknęła jeszcze w kierunku odchodzącej klientki świadoma tego, że już pewnie nigdy tutaj nie zawita. I dobrze, nikt nie potrzebował takich klientów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2
  Liczba postów : 91
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15536-lorenzo-t-sorrentino#417060
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15538-lorenzo#417079
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15539-lorenzo#417131
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15535-lorenzo-t-sorrentino#417046




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami Dearów   Sob Gru 16 2017, 22:44

Dzień spędził dość spokojnie, ponieważ był prawie cały czas w biurze. Nawet los chciał, że nie spotkał swojej siostry, nie musiał się dzięki temu denerwować. Ich relacje były bardzo napięte i nic nie świadczyło na to, że miały ulec poprawie. Mieli w stosunku do siebie niechęć przez swoje starcia w przeszłości. Wina leżała po obu stronach i dobrze zdawali sobie z tego sprawę, ale żaden się do tego nie przyzna i nie postara się załagodzić sytuacji. Włoch kiedyś próbował być miły i teraz był po prostu zmęczony naprawianiem relacji.
Postanowił odwiedzić swoją przyjaciółkę w pracy. Chciał zobaczyć jak sobie radziła, więc teleportował się do Doliny Godryka i zaczął szukać sklepu z eliksirami. Śniegu było wszędzie dookoła, więc był ubrany w płaszcz, rękawiczki i szalik. Wolał się ciepło ubierać, niż potem chorować. Na chorowanie szkoda czasu.
Odnalazł sklep i zanim do niego wszedł, jedna z klientek wyszła. Była dość niezadowolona, a także coś tak buczała pod nosem. Zaśmiał się tylko, ponieważ wiedział, że dobrze trafił. Nie uważał, że Beatrice była złą sprzedawczynią, ale znał ją na tyle by, że nie patyczkowałaby się z niemiłymi cwaniaczkami udających klientów. Wszedł do środka i skierował się w kierunku kasy.
- Tamta klientka chyba nie otrzymała tego co chciała? - zapytał się się z lekkim uśmiechem. - Cześć Beatrice, jak się trzymasz? - dodał po chwili, ściągając skórzane rękawiczki z dłoni i schował je do kieszeni płaszcza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 627
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 340
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14915-beatrice-l-o-o-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami Dearów   Nie Gru 17 2017, 11:32

Nie musiała długo czekać na to, aż ktoś inny postanowi zająć jej czas w tym dniu. Coś jej podpowiadało, że nie będzie się dzisiaj nudzić. I faktycznie, nim jeszcze dobrze drzwi za potworną babą się nie zamknęły, otworzyły się one ponownie, a uśmiech na ustach Beatrice znacznie się poszerzył. No bo jak mogłaby się nie cieszyć na widom Lorenzo? Toż to by była głupota czysta.
Wyszła zza lady i ruszyła w jego kierunku żwawym krokiem.
-Ah, nawet mi nic nie mów o tej starej raszpli - machnęła ręką oznajmiając, że dla niej ten temat jest zakończony Nie zamierzała dzisiaj zaprzątać sobie głowy takimi głupotami jak niechęć tamtej kobiety w stosunku do Bei. Na to dziewczyna przecież nic nie mogła poradzić.
Zamiast tego, uścisnęła radośnie Enzo, gdy znalazła się na tyle blisko niego. Nie mogła sobie odmówić takiej przyjemności, w końcu uwielbiała chłopaka i bardzo się cieszyła, że postanowił ją odpowiedzić tego dnia.
-Bardzo dobrze, nie widać? - zapytała, szczerząc do niego zęby i jakby na potwierdzenie swoich słów, obróciła się wokół własnej osi, a czarna sukienka, która miała na sobie, zakręciła się rozdymając wokół jej cienkiej talii. Bea była bardzo ciekawa, jak na zmianę jej nastawienia do życia zareaguje jej przyjaciel. Czy będzie to dla niego zaskoczeniem, czy może wręcz przeciwnie, pomyśli że to jego zasługa, że dziewczyna czuje się znacznie lepiej niż poprzednim razem.
Zatrzymała się w miejscu po wykonaniu tego skomplikowanego obrotu i spojrzała na Lorenzo przenikliwym wzrokiem.
-A właściwie, to co ty tutaj robisz? Czemu nie jesteś w pracy? - zapytała, unosząc jedną brew ku górze i opierając swoje dłonie na biodrach. Może i wyglądała na co dzień słodko i niewinnie, ale wiedziała, że ktoś, kto znał ją dłużej potrafił rozpoznać, kiedy zaczynało się robić niebezpiecznie. Jej mina zwiastowała, że jeszcze chwila i zacznie krzyczeć na chłopaka, czemu miga się od pracy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2
  Liczba postów : 91
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15536-lorenzo-t-sorrentino#417060
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15538-lorenzo#417079
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15539-lorenzo#417131
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15535-lorenzo-t-sorrentino#417046




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami Dearów   Nie Gru 17 2017, 12:00

Nikt nie powinien się w pracy nudzić. Często to sobie powtarzał. Od jakiegoś czasu poziom przestępstwa spada, więc ma mniej do roboty, przez co przez większość czasu układa dokumentu, zamyka stare sprawy i archiwizuje najważniejsze, żeby nie zaśmiecać biura. Jednak dzisiaj miał tego dość i musiał wyjść na "patrol".
Objął Beatrice, także posiadając duży uśmiech na ustach. Widząc jak się trzyma był lekko zdziwiony, myślał że o dużo gorzej przetrwa rozstanie, ale była jeszcze silniejsza niż myślał. Teraz nie ważne było czy to jego zasługa czy też nie, ważne że była szczęśliwa, to mu wystarczało. Także nie odmówił sobie popatrzenia na nią jak robi piruety. W czarnej sukience wyglądała bardzo dobrze.
- Cieszę się. Niestety nie mogłem przyjść z winem, a nie wiedziałem gdzie w Dolinie można kupić kwiaty, więc co powiesz na kolacje, nie mówię że dzisiaj. - powiedział z uśmiechem. Bardzo chętnie spędziłby z nią więcej czasu. Choć... zapraszanie na kolacje to tak jakby zapraszanie na randkę? Czy jak zaprasza się przyjaciół to to już nie jest randka? Wszystko zależy od tego jak na to patrzy osoba zapraszająca, a także zaproszona.
- Jak to co tutaj robię? Patroluję tak niebezpieczną okolicę jaką jest Dolina Godryka dla bezpieczeństwa ich mieszkańców, turystów, czy handlarzy. - jak zwykle miał przygotowaną odpowiedz w razie jakiegokolwiek przesłuchania, czy to od przyjaciółki, czy też szefa. Prawdę mówiąc to się obijał, bo robiąc patrole nie nazywał tego pracą, raczej odpoczynkiem. Chyba że naprawdę pojawiłoby się niebezpieczeństwo, wtedy byłby pierwszy, który się rzuci aby je zażegnać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 192
Dodatkowo : Ćwierć wil
  Liczba postów : 868
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14409-lyskowe-relki#381609
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14410-krysia#381611
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami Dearów   Nie Gru 17 2017, 18:36






Szanowni Panstwo,

Chciałbym zamówić u Państwa następujące eliksiry: bujnego owłosienia, euforii, postarzający, zapomnienia, słodkiego snu, pieprzowy, po-zatruciowy, spokoju, leczący rany. Do listu została załączona odpowiednia suma. Adres odbiorcy na odwrocie koperty.

Z poważaniem,
Lysander S. Zakrzewski


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 354
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 978
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami Dearów   Nie Gru 17 2017, 18:42






Szanowni Panstwo,

Chciałbym zamówić u Państwa następujące eliksiry: euforii, postarzający, zapomnienia, słodkiego snu, pieprzowy, po-zatruciowy, spokoju, leczący rany. Do listu została załączona odpowiednia suma. Mój adres znajduje się na odwrocie pergaminu.

Z poważaniem,
Lotta Hudson



______________________

I won't ask
for much this Christmas
I don't even
wish for snow
I'm just gonna keep on waiting
Underneath the mistletoe
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 525
  Liczba postów : 951
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami Dearów   Nie Gru 17 2017, 18:53

nie przeszkadzajcie sobie, dzieje się w innym czasie

Po naprawdę ciężkim dniu w pracy (a trudno ukryć, że odkąd Bea "szefowała" takie dni zdarzał się coraz częściej) Vivien weszła do magazynu w poszukiwaniu brakujących eliksirów. Miała spore braki w swojej apteczce co było szczególnie niepożądane ze względu na sezon przeziębień i innych chorób - ze względu na wzmożoną pracę z Druzgotkiem i swój niezbyt dobry stan nie miała ochoty na warzenie eliksirów - zdecydowanie wolała zostawić uszczuploną przez rabat kwotę galeonów w kasie sklepu i tym samym oszczędzić sobie wysiłku. Finalnie wzięła z półki Eliksir Słodkiego Snu, Eliksir Spokoju, Eliksir Wiggenowy, Eliksir Pieprzowy, Eliksir Po-zatruciowy i Eliksir Leczący Rany po czym zostawiwszy odpowiednią sumę w kasie fiskalnej zamknęłam sklep i wróciłam do domu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1512
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1563
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami Dearów   Nie Gru 17 2017, 18:57

/odp do MG/

Najwidoczniej zapowiadało się na niemałą katastrofę. Najpierw Fire musiała ślęczeć nad hibiskusem, który poparzył dłoń dziewczyny. Owinęła ją sobie bandażem i pokropiła eliksirem leczniczym, zastanawiając się, co jej się w nim właściwie podobało. Bąble piekły, a kiedy przyszła do sklepu dowiedziała się, że będzie sama. A nawet było jeszcze gorzej - bo ciotka miała ją pilnować. Fire prychęła, starając się zachować resztki rozsądku w starciu z Victorią Dear i po prostu siedzieć cicho. Mimo, że miała ogromną ochotę pyskować bez opamiętania.
Zabrała się za standardowe czyszczenie i układanie fiolek, ale już wtedy wydarzył się pierwszy wypadek. Najwidoczniej jasnowłosej trzymał się mocny pech, bo jedna buteleczka była wykonana ze szkła tak delikatnego, że niedelikatne, wręcz gwałtowne ruchy ściereczki sprawiły, że pękła. Fire odskoczyła, ale to nie był groźny eliksir, więc nic nie wybuchło. Tylko kawałek szkła wbił się prosto w poparzoną rękę, więc syknęła z bólu i zgięła się wpół. Ciotka wmusiła w nią eliksir leczniczy, grożąc, że inaczej odeśle ją do domu. A tę co znowu ugryzło?
Blaithin miała dosyć beznadziejnie irytujących chłopaków, którzy kręcili się obok amortencji i rzucali w jej stronę niewybredne komentarze. Nie, nie zamierzała z żadnym się umawiać, a każde kolejne słowo tylko wzmagało chęć rozwalenia im na głowie eliksiru żywej śmierci. Siedziała wyprostowana jak struna z ciętą miną, bo naprawdę humor pogarszał jej się z godziny na godzinę. Przeżuwała gniew na tępe kobiety, które nie odróżniały liścia języcznika migocącego od liścia jarzębiny. Wyszła na zaplecze, żeby ochłonąć i opanować ból głowy. Kiedy koniec tej zmiany?
Wróciła, bo okazało się, że jakiś niedowidzący mężczyzna potłukł butelki z dente crescere. Posłała mu najbardziej paskudny uśmiech, jaki mogła na sobie wymusić, po czym magicznie usunęła pozostałości po eliksirach i szkło. Facet widząc Gryfonkę w tym stanie, bez słowa oddał pieniądze za szkody. To nie zmieniło faktu, że wszyscy klienci po prostu uparli się, żeby Blaithin wleźć w dupę. Ciotka pozwoliła jasnowłosej na kilkunastominutową przerwę. Wybrała się na spacer, wypaliła kilka papierosów, ciesząc się z czekoladowego zapachu dymu i dopiero wróciła. Postanowiła postawić na sztuczną uprzejmość i jakimś cudem udało się. Udawała, że nie widzi irytującego zachowania niektórych klientów. Co prawda, później miała jeszcze problemy z brakującymi składnikami do eliksirów od jednego z dostawców sklepu. Musiała przeszukiwać dobre pół godziny dokumenty, nie mogąc doszukać się małej karteczki. W końcu jednak załatwiła wszystkie sprawy, spakowała swoje rzeczy i wyszła, dziękując Merlinowi za to, że może wrócić do ciepłego łóżka. Ze zmęczenia była pewna, że padnie na nie od razu.

4

______________________


We drink the poison our minds pour for us and wonder


why we feel so sick
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami Dearów   

Powrót do góry Go down
 

Sklep z eliksirami Dearów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

 Similar topics

-
» Sklep z eliksirami J. Pippin's
» Sklep z ubraniami Gladraga
» Sklep Madame Malkin
» Sklep Ollivandera
» Sklep Odzieżowy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
Dolina Godryka
 :: 
Centrum miasteczka
-