IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Starożytny hipodrom

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Filadelfia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1534
Dodatkowo : pałkarz, prefekt
  Liczba postów : 1389
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11001-daisy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11218-stokrotka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11249-listy-do-daisy#303189
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11219-daisy-manese




Administrator






PisanieTemat: Starożytny hipodrom   Sob Lip 15 2017, 00:40

First topic message reminder :


Starożytny hipodrom


Musiała tutaj zadziałać jakaś magia, bo z daleka te budowle nie są widoczne. Starożytny hipodrom można odkryć dopiero kiedy już wejdzie się na jego teren.
Zabudowania są bardzo rozległe, chociaż w dużej części zniszczone. Ogromny tor wyścigowy i kojne poziomy widowni w dużej mierze porośnięte są przez dziką roślinności wyspy, jednak wciąż jest to największa otwarta przestrzeń w okolicy.

______________________



Oh, we are magnificent
The selfish I can't see itself
When it shoots across the fall
It can never be destroyed
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 55
  Liczba postów : 225
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13697-dreama-vin-eurico
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13847-mialam-sen-piekny-sen-a-w-tym-snie-wszyscy-mieliscie-relacje-z-drama
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14451-dramatyczne-listy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13852-dreama-vin-eurico?highlight=dreama




Gracz






PisanieTemat: Re: Starożytny hipodrom   Sob Lip 15 2017, 19:25

Kiedy rozległ się głośny huk z przerażeniem spojrzała w tył. Bez władne ciało Monte spadało na ziemię, widziała, jak prawie wszyscy zgromadzeni tracą oddech i jak Lope oraz ścigający krukon z przeciwnej drużyny pędzą na zabój, byle tylko młody nie walnął o ziemie. Na szczęście udało się, ślizgon go złapał, a ona mogła westchnąć z ulgą.
I znów próbowała posłać tłuczka w stronę Erica, nie udało się, jednak tłuczek tylko o centymetry minął jego głowę. W głębi serca dziękowała, że chłopak jednak nie dostał w twarz, bo najprawdopodobniej również skończyłby na ziemi.

kostka: 2 i 5
przerzuty: 1/1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Leicester, Anglia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 75
  Liczba postów : 63
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14586-eric-henley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14594-prawie-irlandczyk-do-uslug
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14598-fiolek-sowka-erica
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14599-eric-henley




Gracz






PisanieTemat: Re: Starożytny hipodrom   Sob Lip 15 2017, 19:31

Zamiast wrócić na pozycję, albo zrobić cokolwiek pżzytecznego, śledziłem lot ciśniętego przeze mnie kafla. Niestety już po ułamku sekundy zdałem sobie sprawę, że przeciwnik bez problemu obroni. Jego reakcja była błyskawiczna, instynktownie ustawił się w pozycji idealnej do przechwycenia piłki, dlatego straciwszy nadzieję zrobiłem zwrot i cofnąłem się na własną część boiska uznawszy, że przydam się Edmundowi przy ewentualnym kontrataku. Wtem usłyszałem za swoimi plecami głośny jęk bólu. Serio głośny, byle jaki jęk bólu nie przebiłby się przez hałas tej burzy. Nie obróciłem się by sprawdzić co go spowodowało, ale reakcje moich kumpli z drużyny były całkiem czytelne. Trafiłem. Nie wiem jak, ale właśnie zdobyłem pierwsze dziesięć punktów w swojej szkolnej karierze. I to do tego pierwsze dziesięć punktów w tym meczu. Poczułem jak przekręcają mi się wszystkie kiszki a serce podchodzi do gardła. Miałem ochotę wrzasnąć z radości, ale uznałem, że to co właśnie uczyniłem było nawet lepsze. Rzuciłem kafla i ledwie zaszczyciwszy spojrzeniem obrońcę, obróciłem się i poleciałem w stronę własnych pętli. Jakby trafienie miało być dla mnie czymś naturalnym, oczywistym. Byłem jak cholerny James Bond odwracający się plecami do wybuchającego budynku. Tak, to porównanie było całkiem dobre, chociaż mugolskie.  
Kątem oka spojrzałem tylko w stronę trybun. Miałem nadzieję, że zobaczę tam jakieś dziewczyny wzdychające z zachwytu nad moją grą, ale przez głupią ścianę deszczu nie widziałem zbyt wiele. Przytuliłem się mocniej do miotły by zmniejszyć opór powietrza i wróciłem do kontynuowania planu powrotu pod swoje pętle. Niestety nie zdało się to na zbyt wiele, bo ta sama dziewczyna, która już raz pokonała Edmunda, pojawiła się praktycznie znikąd i oszukawszy moją obronę rzuciła kaflem w stronę pętli. Zakląłem w duchu gdy zdobyła kolejne dziesięć punktów, ale natychmiast wróciłem do gry i podleciałem do Gemmy by wspomóc jej akcję, która jak się później okazało zakończyła się sukcesem. Dziewczyna oddała świetny rzut, a warunki pogodowe tylko troszkę jej pomogły. Trochę się wystraszyłem, gdy obrońca drużyny przeciwnej spadł z miotły, ale Qudditch, to Qudditch. Nikt nie przerywa meczu z tak błahych powodów jak niebezpieczeństwo utraty życia zawodników. Nim jednak wróciłem do gry przez dobrych kilkanaście sekund gapiłem się w poszukiwaniu nadchodzącej pomocy medycznej. Dopiero gdy takowa nadeszła pomknąłem by przejąć kafel od ścigającej przeciwników. Z determinacją pomknąłem prosto na dziewczynę i  gdy znalazłem się dostatecznie blisko, pięścią wybiłem jej kafel z chwytu. Niestety zrobiłem to tak mocno, że nie dałem rady go złapać i  kafel poszybował ku ziemi.  Zanurkowałem za nim, ale wiedziałem, że było już za późno. Jak się później okazało, było to szczęście w nieszczęściu, bowiem mój nieudolny manewr sprawił, że cudem uniknąłem nadlatującego w moją stronę tłuczka.  
Gwizdek? Znów? Nie mogłem w to uwierzyć. Tym razem graliśmy dwie minuty? I to do tego przegraliśmy. A zapowiadało się tak pięknie. Wylądowałem w miejscu w którym wylądował kafel, podniosłem go i podawszy sędziemu poleciałem w stronę własnej drużyny.
-Rozwalimy ich w następnej rundzie – rzuciłem wzruszywszy ramionami i uśmiechnąłem się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Brighton, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 622
Dodatkowo : animag (nietoperz)
  Liczba postów : 364
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13244-liam-simon-dear#353836
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13246-liam-s-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13247-poczta-liama#353858
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13248-liam-s-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Starożytny hipodrom   Sob Lip 15 2017, 19:31

- Lepiej uważaj z takimi deklaracjami... - Prychnął z niedowierzaniem na zaczepki Naeris. Dobra, była mniejsza i zwinniejsza, ale nie miała prawa nazywać go powolnym! W ramach droczenia się, przeciął jej gwałtownie drogę, żeby na chwilę musiała przyhamować.
MERLINIE, PIORUNY? KOGOŚ POJEBAŁO?
Liam naprawdę mógł przeżyć latające tłuczki i nieznośny deszcz. Nie przejmował się za bardzo czyimiś rozkwaszonymi nosami, bo taka to już była właśnie gra... Jednak kiedy wplątały się w to wszystko warunki atmosferyczne, zrobiło się niebezpiecznie. Profesor zadrżał, widząc jak młody Ślizgon zsuwa się z miotły, trafiony piorunem. Piorunem!
Chyba coś wrzasnął, w każdym razie na chwilę na pewno zapomniał o swojej roli w tym wszystkim. Gdzie była jego różdżka, gdy jej potrzebował? Nie obchodziła go eliminacja z gry, bo do cholery, dzieciak mógł zginąć! Wyszarpnął różdżkę i gotów był rzucać zaklęcie, aby zamortyzować upadek Monte, kiedy do akcji wkroczył Lope. Liam schował różdżkę, ale nie wrócił do szukania znicza do momentu, w którym nie upewnił się, że uzdrowiciele pomagają biednemu obrońcy.
I najwyraźniej opamiętał się w sam raz, bo dostrzegł złotą plamkę i błyskawicznie pomknął w jej kierunku. Widział znicza coraz dokładniej, był coraz bliżej... Wyciągnął rękę, czując koszmarny opór powietrza. Musnął skrzydełko piłeczki opuszkami palców i wychylił się jeszcze mocniej, czując, że to jedyna taka okazja. Chwycił znicz pewnym ruchem, zamykając go w zaciśniętej pięści. Uniósł wysoko rękę, nie mogąc powstrzymać dumnego uśmiechu.
No, to mecz zakończony! I dobrze, bo z tą pogodą robiło się groźnie...

3, 3!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Hiszpania, Galicja, Lugo
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 648
Dodatkowo : Kapitan Drużyny Ślizgonów
  Liczba postów : 246
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12840-lope-feliciano-mondragon#345714
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12874-ten-od-wesela#346531
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12864-buho#346290
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12875-lope-mondragon#346540




Gracz






PisanieTemat: Re: Starożytny hipodrom   Sob Lip 15 2017, 19:45

Lope popatrzył na tę małą, rozwrzeszczaną dziewczynkę z niedowierzaniem. Od kiedy pierwszoklasiści się tak wyrażali? Najwyraźniej trafił na taką, która nie wie, kiedy należy zamknąć swój szczekający pyszczek. Mimo wszystko trochę go sprowokowała, a adrenalina od dobrego kwadransa buzowała w żyłach Ślizgona. Przegięła pałę (hehe), kiedy trafiła Vivien tłuczkiem, co ewidentnie było bolesne.
Nie marnował już głosu na kłótnie z tym bachorem, ale puścił płazem tak tego nie mógł. Zwłaszcza, kiedy ośmieliła się go zaatakować. Akurat znajdowali się w takiej sytuacji, że sędzie niczego nie widział, a Mondragón na pewno nie zamierzał pozwolić gówniarze odlecieć. O nie.
Nie czekając, w zaledwie ułamku sekundy znalazł się obok, żeby przywalić w bara dziewczynie, łapiąc jednocześnie za rączkę jej miotły i pociągając do siebie. W żadnej mierze nie było to czyste zagranie, ale po takim uderzeniu nie było mowy, żeby idiotka nie poleciała prosto na ziemię.
- MIŁEGO LĄDOWANIA. - warknął, puszczając miotłę, żeby najlepiej roztrzaskała się na łbie Gryfonki. Przeleciał się i wylądował niedaleko, gdy zorientował się, że wygrali. - Teraz też zechcesz mi coś pokazać? - powiedział, licząc na to, że połamała sobie wszystkie palce, a jeszcze lepiej, gdyby w ogóle kark.

faul: 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 369
  Liczba postów : 386
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Starożytny hipodrom   Sob Lip 15 2017, 19:55

TRYBUNY

- Bez przesady, nie rób ze mnie aż takiego frajera - odparł ze śmiechem. To, że nie imponowała mu walka na pięści nie znaczyło, że nie lubił, kiedy tłuczek efektowanie kogoś uderzył czy podczas pojedynków jakieś zaklęcie okazało się wyjątkowo paskudne. To po prostu miało jakiś tam swój urok, jakkolwiek to brzmiało.
Tłuczek Dreamy niestety znowu przeleciał tuż obok jej celu, na co Ezra lekko się skrzywił. Solidarnie do Leo życzył jej jak najlepiej w tym meczu. Dziewczyna mimo zdolności potrzebowała jeszcze trochę praktyki, ale podejrzewał, że brat i tak by ją już na rękach nosił.
- To nie są dobre słowa przy tej okazji, Leonardo - odparł ze śmiechem i lekkim niedowierzaniem. Tu właśnie była granica brutalności, którą lubił Ezra.
A dlaczego Leo nie był na boisku? Cóż, nawet magiczne miotły posiadały jakąś kategorię wagową, a poza tym nie oszukujmy się, już słoń by lepiej wyglądał na miotle niż Leo (bez urazy słonko)
- Ej, ej, ej, patrz - zawołał, lekko poklepując przyjaciela i wskazując na postać profesora Deara, który wychylał się na miotle. - Złapał go. Złapał znicza.
Posłał Leo promienny uśmiech. W sumie całkiem nieźle to wyszło, obie drużyny miały takie same konta (aczkolwiek wciąż uważał, że Naeris była efektowniejsza). Chyba jednak Ezra nie był czegoś świadomy, bo widział jak Lope wyrywa miotłę Etce i to zdecydowanie nie było czyste zagranie. Znając jednak Gryfonkę, sama niewinna nie była.
- Chyba kogoś poniosły emocje... Chodź, pewnie chcesz znaleźć Dreamę? - zapytał, łapiąc chłopaka za nadgarstek, żeby nie zgubić go w drodze z trybun. Znaczy, mała była obawa, że Ezra zgubi Leo. Bardziej, że Leo zagubi Ezrę, więc po prostu było to działanie zapobiegawcze.
ztx2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 311
  Liczba postów : 571
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12489-harriette-morana-wykeham#336490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12490-ettie#336602
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12491-poczta-ettie#336603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12492-harriette-wykeham#336605




Gracz






PisanieTemat: Re: Starożytny hipodrom   Sob Lip 15 2017, 20:00

Spadając, próbowała jeszcze zdzielić skurczybyka pałką, ale nie zdążyła. Z łoskotem wylądowała na ziemi, ale szczęśliwie nie byli zbyt wysoko, a błoto powstałe na boisku zamortyzowało trochę upadek. Zresztą adrenalina buzowała w niej tak bardzo, że ból najprawdopodobniej poczuje dopiero jutro rano.
Jeszcze rzucił jej miotłą! Jej nowiutką miotła, na którą zbierała dwa lata. Nie miała teraz czasu sprawdzać, czy jest cała, ale jeżeli wygiął jej choć jedną witkę, zamierzała roztrzaskać mu ten ślizgoński łeb.
Wściekła, zerwała się z ziemi, widząc, że ląduje i rzuciła się w jego stronę, upuszczając gdzieś po drodze pałkę. Runęła na chłopaka z impetem łapiąc go w talii i przewracając w kałużę błota. Szybko podniosła się, siadając mu na klatce piersiowej i lewą ręką chwyciła go za włosy, przyciskając głowę do ziemi tak, że nie mógł nią ruszyć.
- Pożegnaj się z karierą modela, gnido - szczeknęła, unosząc prawą pięść, wycelowaną w jego nos.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Hiszpania, Galicja, Lugo
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 648
Dodatkowo : Kapitan Drużyny Ślizgonów
  Liczba postów : 246
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12840-lope-feliciano-mondragon#345714
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12874-ten-od-wesela#346531
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12864-buho#346290
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12875-lope-mondragon#346540




Gracz






PisanieTemat: Re: Starożytny hipodrom   Sob Lip 15 2017, 20:18

Lope ani trochę nie żałował, że pokazał smarkaczowi gdzie jego miejsce. Powinna wyciągnąć wniosek i nauczyć się, że do większych od siebie skakać nie warto.
Prędzej spodziewał się, że będzie się przed nim skruszona kajać, a jeszcze lepiej, gdyby się rozpłakała. Nie dość, że się idiotycznie darła, to najwyraźniej była też kompletnie szalona, bo rzuciła się na Hiszpana jak dzika lwica, której nadepnął na ogon. No cóż, kiedy smok i lew rzucą się na siebie, nie wyniknie z tego nic dobrego. Z wyrazu twarzy dziewczyny mógł już trochę przewidzieć, co się stanie parę ułamków sekundy wcześniej. Jednak drobna Gryfonka zdołała go przewrócić.
- Kurw...! - wydusił, czując, że zapada się w miękkie, zimne błoto. Zrobiło mu się piekielnie gorąco z gniewu. Na szczęście wieloletnia praktyka Quidditcha wyrobiła u niego refleks, którego niejeden by pozazdrościł. Dodatkowo idiotka za dużo mówiła, zamiast robić. Tępa.
Wypluł błoto z ust i zaatakował, kiedy jeszcze nie skończyła swojego zdania. Miał obie ręce wolne, a do tego dużo więcej siły niż jakaś tam nastolatka. Zacisnął lewą dłoń na nadgarstku Gryfonki, żeby nie mogła rozkwasić mu nosa. Prawą silnie złapał dziewczynę za biodra. Zazwyczaj robił to w troszeczkę innych sytuacjach.
I nie tracił przy tym włosów, których na pewno wyrwała mu garść. Wściekłość i ból oślepiały, ale zmusił ją do zmienienia pozycji, tak że to on był na górze. Błyskawicznie przesunął rękę z jej biodra do szyi, przyduszając ją mocno łokciem. - A ty pożegnaj się z życiem, gówniaro - wycedził, a kropelki błota spadły na twarz przeciwniczki. Nie wypadało bić dziewczyny.
Mógł ją po prostu udusić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Filadelfia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1534
Dodatkowo : pałkarz, prefekt
  Liczba postów : 1389
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11001-daisy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11218-stokrotka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11249-listy-do-daisy#303189
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11219-daisy-manese




Administrator






PisanieTemat: Re: Starożytny hipodrom   Sob Lip 15 2017, 20:50

Piorun mnie nie trafia? O nie, trafia Monte? Patrzę z wytrzeszczem jak ślizgon spada, całe szczęście Lope ma trzeźwy umysł i w porę go łapie. Strach pomyśleć, co by się stało, gdyby nie zareagował szybko! Chwilę potem Liam łapie znicza, ale trochę nie wiem w które właściwie on jeszcze drużynie. Wygrywamy? Chyba tak, bo wszyscy się cieszą, więc ja też zeskakują z miotły i krzyczę jakieś radosne frazesy. Wywijam pałką i znowu się gubię. Bijemy się? Mam ochotę dołączyć, ale tutaj, pod okiem nauczycieli i innych dorosłych nie jest to wcale dobrym pomysłem. Podchodzę więc do Lope'a i pukam go pałką w ramię, nie za mocno, żeby nie pomyślał, że chcę mu przywalić. Kto wie, jeszcze by mi oddał?
- Daj spokój, wszyscy patrzą. - Ciągnę go za ramię. - Bludger w gaju oliwnym? Zbieramy ludzi.
Więc potem szepczę innym na ucho, tylko tym, którzy wiem, że nie przekażą informacji gdzie nie trzeba i wybieramy się po tajniacku do gaju.

______________________



Oh, we are magnificent
The selfish I can't see itself
When it shoots across the fall
It can never be destroyed
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 311
  Liczba postów : 571
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12489-harriette-morana-wykeham#336490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12490-ettie#336602
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12491-poczta-ettie#336603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12492-harriette-wykeham#336605




Gracz






PisanieTemat: Re: Starożytny hipodrom   Sob Lip 15 2017, 20:55

Nim zdążyła oddać cios, Hiszpan przewrócił ją na plecy i przydusił do ziemi. Dosłownie. Jego przedramię boleśnie wbijało jej się w krtań i prawie natychmiast zaczęła się krztusić. To jednak absolutnie nie był koniec. Może i był od niej większy i silniejszy, ale jej samej nie brakowało atutów. Po pierwsze ostre bójki nie były dla niej niczym nowy i doskonale wiedziała jakich chwytów mogła spróbować w różnych sytuacjach. Po drugie: jej drobna postura zawsze sprawiała, że przeciwnik ją lekceważył i w momencie, w którym nad nią górował, zapominał o obronie. Po trzecie: była szybka i zwinna jak węgorz. I w końcu po czwarte i najważniejsze: nigdy nie traciła zimnej krwi. Im więcej adrenaliny w niej buzowało, tym przejrzyściej jej myślało. Mimo, że groził jej śmiercią i brzmiał nawet przekonująco, nie zamierzała chaotycznie mu się wyrywać. Błyskawicznie oceniła swoją sytuację i szybkim ruchem zgięła nogę w kolanie, trafiając go w krocze. Nie był to zbyt energiczny kop, ale wystarczająco bolesny, żeby rozluźnił uścisk. Kiedy tylko nacisk na jej szyję ustąpił, wyślizgnęła się spod niego jak piskorz, dokładając jeszcze niezbyt mocne z racji braku miejsca na zamach, uderzenie z pięści w podbródek. Ślizgając się w błocie, podniosła się na nogi i wzięła zamach, żeby kopnąć go bok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Brighton, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 622
Dodatkowo : animag (nietoperz)
  Liczba postów : 364
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13244-liam-simon-dear#353836
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13246-liam-s-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13247-poczta-liama#353858
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13248-liam-s-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Starożytny hipodrom   Sob Lip 15 2017, 21:01

Zwycięstwo jest zawsze przyjemne, nawet jeśli nie chodzi o prawdziwy mecz. Liam uwielbiał właśnie takie "towarzyskie" rozgrywki - głównie dlatego, że mógł w nich brać udział i nie wyglądało to (za bardzo) dziwnie. Nie rozumiał kompletnie, czemu inni dorośli nie chcą się chociaż trochę pobawić, ale cóż. Ich strata. Nie mógł wyobrazić sobie takiego Edgara Fairwyna na miotle... No chyba, że miałoby być nawiązanie do takiej paskudnej wiedźmy z mugolskich historyjek, o których Liamowi obiło się o uszy. W takim wypadku profesor od starożytnych run jak najbardziej pasował do roli czarnego charakteru. (Tylko czy jakikolwiek kot by z nim wytrzymał? Albo inna żywa istota?)
Rozejrzał się po boisku, przy okazji zerkając na trybuny pełne rozemocjonowanych widzów. Zawodnicy powoli zlatywali na ziemię, ale uwagę Liama ściągnęło na siebie dwóch graczy, którzy chyba mieli jakiś problem. Zmarszczył brwi, obserwując @Harriette Wykeham i @Lope Mondragón. Przez tę pogodę i wszechobecne zamieszanie nie mógł dostrzec dokładnie, co się dzieje... Ale zapomniał o swoim zwycięstwie i ruszył w tamtą stronę, przedzierając się z trudem przez błoto. Przez chwilę wydawało mu się, że może ktoś się potknął, ktoś padł ze zmęczenia...
Niestety okazało się, że nie ma co tak cieszyć się zwycięstwem, ponieważ grał z dzieciakami, które najzwyczajniej w świecie nie potrafiły się zachować.
- MONDRAGÓN, WYKEHAM!- Zawołał na tyle solidnie, że nie mieli szans go nie usłyszeć. Wyjął różdżkę i rzucił niewerbalnie "Expulso", celując w szamoczącą się w błocie dwójkę uczniaków. Zaklęcie odrzuciło ich (zanim Harriette kopnęła Lope) na bezpieczną odległość, tak, że oboje leżeli. Liam stanął między nimi z wyraźnie poirytowaną miną. - Na Merlina, co z wami? Ogarnijcie się trochę, a nie cyrki robicie - rzucił ze złością, zerkając to na jedno, to na drugie. Harriette chyba wkroczyła w jakiś okres buntowniczy, ale Lope powinien być tym mądrzejszym i nie dać się sprowokować młodszej dziewczynie!
Nie ruszył się, dopóki ta dwójka nie postanowiła już dać za wygraną - a jeśli którekolwiek próbowało wrócić do bijatyki, to musiało najpierw pozbyć się profesorka, który skutecznie stał na drodze z różdżką w dłoni. Może i był wyluzowany, może i bardzo ich wszystkich lubił, ale nie zamierzał pozwalać na coś tak głupiego!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Hiszpania, Galicja, Lugo
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 648
Dodatkowo : Kapitan Drużyny Ślizgonów
  Liczba postów : 246
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12840-lope-feliciano-mondragon#345714
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12874-ten-od-wesela#346531
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12864-buho#346290
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12875-lope-mondragon#346540




Gracz






PisanieTemat: Re: Starożytny hipodrom   Sob Lip 15 2017, 21:14

Dawno nikt go tak nie wkurwił. Ogólnie naprawdę był raczej spokojnym człowiekiem i potrafił zignorować zaczepki, ale nie, gdy chodziło o ukochany sport Lope. Smarkula zasłużyła na porządny łomot, nawet jeśli Ślizgona trochę poniosło. W tamtej chwili liczyło się tylko to, żeby dać jej nauczkę, którą popamięta do końca życia.
Przynajmniej ból nie był tak zły, jak gdyby kopnęła go z rozmachu. Powstrzymał się od jęku, ale zgiął się odrobinę, pozwalając Gryfonce na ucieczkę. Zanim zdążył zakląć już rąbnęła go w twarz, ale nie na tyle mocno, żeby to Hiszpana zamroczyło. Zdążył jeszcze rzucić się na dziewczynę i zacisnąć dłoń na jej włosach, kiedy nagle zostali od siebie siłą rozdzieleni. Chłopak zarył w błoto i zmrużył oczy, czując że jest cały brudny, mokry, a do tego obolały. Wcześniej chyba usłyszał swoje nazwisko, ale był zbyt zdezorientowany tym, że ktoś tak szybko przerwał ich "zabawę".
Podniósł się na łokciu i splunął, wyrównując oddech.
- Psor wybaczy. - mruknął, nieusatysfakcjonowany łomotem, jaki spuścił Gryfonce. Nie patrzył na Deara, ale na nią. - Przecież nic się nie stało. - uśmiechnął się podle. A dobrze jej tak. To za jajka. Powiedziałby więcej, ale Dear i tak wyglądał na wkurzonego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 55
  Liczba postów : 225
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13697-dreama-vin-eurico
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13847-mialam-sen-piekny-sen-a-w-tym-snie-wszyscy-mieliscie-relacje-z-drama
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14451-dramatyczne-listy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13852-dreama-vin-eurico?highlight=dreama




Gracz






PisanieTemat: Re: Starożytny hipodrom   Sob Lip 15 2017, 21:38

Pomimo, że wygrana ja cieszyła była mega zawiedziona. Ani razu nie udało jej się trafić w przeciwnika. Myślała, że chociaż na meczu na luzie pokaże klasę i to, że w miarę wie, jak trzymać pałkę i jak obijać ludzi, a tu taki klops. No, ale Dramie zawsze wiatr w oczy, chociaż tym razem był to bardziej deszcz.
Starała się uśmiechać, jednak czuła się fatalnie i chociaż obiecała sobie, że nie będzie traktować tego meczu na poważnie, to stał się on dla niej niemałym priorytetem. Spokojnie wylądowała na ziemi, poklepała parę osób po plecach, przytuliła tych których znała i ruszyła w swoją stronę. Kontem oka zauważyła, że Lope tarza się w błocie z Harri, z którą była w jednym pokoju, w innym przypadku najprawdopodobniej by się przejęła, jednak teraz było jej wszystko jedno, była zawiedziona swoimi umiejętnościami i tyle. Niezauważona wyszła z hipodromu.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 311
  Liczba postów : 571
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12489-harriette-morana-wykeham#336490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12490-ettie#336602
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12491-poczta-ettie#336603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12492-harriette-wykeham#336605




Gracz






PisanieTemat: Re: Starożytny hipodrom   Sob Lip 15 2017, 21:52

Nie była ani nadzwyczajnie wpieniona, ani nie traktowała tego lania jako nauczki. W jej wykonaniu prawie każdy mecz tak się kończył i uważała to za naturalną kolej rzeczy, mimo, że wiele autorytetów, próbowało uświadomić jej, że tak nie jest. Tym razem miał to być profesor Dear. Skoczyła na nogi, gotowa atakować typa, który jeszcze bardziej rozsierdził ją przerwaniem walki i rzuceniem na nią zaklęcia. Powstrzymała się widząc, kim był. W normalnych warunkach, to był moment, w którym zduszała gniew i zaczynała się martwić się tylko konsekwencjami. Tym razem problem był taki, że młodego nauczyciela transmutacji w ogóle się nie bała. Kilka dni temu bez przypału piła przy nim alkohol, a niestety należała do tych rozpieszczonych bachorów, które po podarowaniu palca, brały całą rękę.
- Merlinie, po co się pan wtrąca?! - wyrzuciła z siebie impertynencko - Nic się wielkiego nie dzieje! - splunęła pod nogi, rzucając Ślizgonowi spojrzenie spode łba. Wyjątkowo w czymś się zgadzali, ale ona i tak jeszcze z nim nie skończyła.
Odwróciła się na pięcie i poszła po pałkę i miotłę. Wydawało jej się, że ktoś coś mówił o bludgerze, ale nie wnikała. Zapyta Lysa, on będzie wiedział na pewno.
Emocje powoli z niej opadały i coraz bardziej czuła jak jest obolała. Najbardziej dokuczała jej szyja. Dopiero teraz zauważyła, że nie da rady normalnie oddychać i przełykać. Co chwila odchąkiwała i wypluwała z siebie zalegającą flegmę. W końcu zaniosła się tak poważnym kaszlem, że aż przewróciły jej się wnętrzności. Splunęła jeszcze kilka razy śliną zmieszaną z żółcią i otarła usta. Odszukała wzrokiem Mondragona, przysięgając sobie, że jeszcze jej za to zapłaci. Ale to kiedyś, na razie musiała chwilę odpocząć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Starożytny hipodrom

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

 Similar topics

-
» Starożytny most Boga Tanatosa.
» Podręcznik do Starożytnych Run
» Klasa Starożytnych Run
» Podręcznik do Wróżbiarstwa
» Starożytne Runy [Sebastian Machiavelli]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
Grecja
 :: 
Wyspa Agrios
-