IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Metamorfomagia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 77
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt fabularny
  Liczba postów : 308
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14801-melody-anna-kingston#394127
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14810-tanczcie-jak-wam-zagram
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14808-listy-do-m
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14809-melody-anna-kingston




Moderator






PisanieTemat: Metamorfomagia   Nie Lip 23 2017, 19:36

Trzecie urodziny Melody

Jedno z moich najwcześniejszych wspomnień to właśnie moje trzecie urodziny. Mała, jasnowłosa dziewczynka siedzi na kanapie naburmuszona. Mama właśnie wychodziła do pracy. Ta mała dziewczynka to ja. Taty nie było, ale miał wrócić wieczorem. Od dawna mówili mi, że będę miała urodziny i spędzimy je razem. Zabiorą mnie do rezerwatu zwierząt i zjemy truskawkowe lody. Skończyło się jak zwykle. Wtedy tego jeszcze nie rozumiałam. Byłam po prostu bardzo smutna. Mama pocałowała mnie w czoło, poszła do pani Elizabeth (mojej pierwszej opiekunki) i coś jej powiedziała. Pani Elizabeth przyszła do mnie, usiadła obok na kanapie i włączyła telewizor.
- Co powiesz na jakąś bajkę? - spytała. Mała Melody wzruszyła ramionami - Może drugą część twojej ulubionej? Mała Syrenka? - dopytywała z uśmiechem na ustach. Oczywiście, mała ja dała się przekupić.
Siedziałam jakieś dwie godziny zapatrzona w telewizor. Nawet nie zauważyłam, kiedy pani Elizabeth poszła do kuchni szykować obiad. Pamiętam, że byłam pod wrażeniem bajki. Głównie dlatego, że córka Arielki (mojej ulubionej księżniczki) miała tak samo na imię jak ja. Melody z bajki została moją bohaterką. Trzyletnia Melody nie wyciągnęła z bajki to, co było ważne, tylko to, co właśnie zostało zanegowane. Czyli nieposłuszeństwo rodzicom. Zapragnęłam zostać Melody z bajki. I kiedy bajka się skończyła i Elizabeth przyszła do mnie z obiadem, obiad wylądował na podłodze.
- M... M... Melody? - spytała, patrząc na mnie, jakby zobaczyła ducha. Nie wiedziałam, o co jej chodziło. Nic nie było ze mną nie tak. Siedziałam i oglądałam bajkę. Nic więcej. Chwilę później przyjechała mama. Spojrzała na mnie podobnym wzrokiem jak Elizabeth, ale wyglądała, jakby rozumiała, co się stało. Szkoda tylko, że ja nie rozumiałam. Mama powiedziała pani Elizabeth, że może wrócić do domu. Już więcej jej nie zobaczyłam. Potem miałam inne opiekunki.
Ale o co tyle zamieszania? Jak tylko Elizabeth wyszła, mama zaprowadziła mnie do łazienki i postawiła przed lustrem. Okazało się, że moje włosy z jasnobrązowych zrobiły się bardzo ciemno brązowe. Prawie czarne. Nie wiedziałam, jak to się stało. Spojrzałam na mamę, a ona tylko z uśmiechem powiedziała, że tata mi wszystko wyjaśni.

Melody lat sześć

- Melody - zawołał mnie tata z dużego pokoju. Usiadłam obok niego na kanapie. Wskazał mi to miejsce. Wpatrywałam się w niego jak w obrazek - Pora, żebyś usłyszała coś o twoich zdolnościach - zaczął. Tata opowiedział mi, że od pokoleń w ich rodzinie pojawiali się czarodzieje, którzy potrafili zmieniać swój wygląd, kiedy tylko chcieli. Powiedział, że to jest bardzo cenny dar i najwyraźniej także go odziedziczyłam. Wtedy byłam jeszcze malutka i wszystko to brzmiało cudownie. Że mogłam mieć codziennie inny kolor włosów i inną długość. To było dla mnie coś pięknego. Kiedy tata opowiadał, że jego pradziadek uczył go, jak panować nad tą zdolnością, nie słuchałam. Byłam zbyt oczarowana tą całą nową sprawą. W każdym razie tata powiedział, że mi pomoże. Wtedy zrobił coś niesamowitego, czego nigdy nigdy nie zapomnę. Nagle urosły mu takie długie włosy, jakby rurki. Potem powiedział mi, że to były dredy. Teraz już to wiem. W każdym razie, jego nos zmienił się w taki jakiś grubszy i większy. Oczy się zmniejszyły, ale dalej miały ten sam, kasztanowy kolor. Usta jakoś zwężały i chwilę później tata wcale nie wyglądał jak tata. Zrobił się też jakiś taki grubszy i niższy. Jakby miał garba. Siedziałam, wpatrując się w niego wielkimi oczami. Chwilę później wrócił do normalnego siebie. Uśmiechnął się do mnie ciepło.
- Kiedyś też będziesz tak potrafiła - powiedział, a na mojej twarzy zagościł wielki uśmiech. A w głowie narodziła się kolejna wielka ambicja.

Melody lat dziewięć

- Skup się, Melody - upominał mnie ojciec. Wyglądał przy tym strasznie groźnie. Nie chciałam go rozczarować. Tłumaczył mi to już tysiąc razy, a ja dalej nie potrafiłam wydłużyć palców u ręki. Skąd taki głupi pomysł? Przyszłam ponarzekać tacie, że mam za krótkie palce, żeby łapać niektóre akordy na pianinie. A on z radością zakomunikował, że zna rozwiązanie. Wcześniej uczył mnie innych rzeczy - jak delikatnie zaróżowić sobie policzki lub usta. Jak zmienić długość lub grubość włosów. Ale to było już bardzo trudne.
- Nie umiem - wykrzyknęłam i zalałam się łzami. Powiedzenie tego ojcu sprawiło mi okropne trudności. Nie chciałam go zawieść, ale wymagał ode mnie niemożliwego. Miałam tylko dziewięć lat. To było za wiele. Chyba nie zdawał sobie sprawy z tego, że dla mnie było to niewykonalne. Na twarzy taty zagościł wyraz zawodu. Ten widok do dziś mi się śni. Pobiegłam do swojego pokoju z płaczem. Chwilę później przyszedł do mnie tata.
- Spokojnie, Melody - powiedział ciepłym głosem - Jeśli nie chcesz ze mną trenować, to znajdę Ci nauczyciela - byłam za mała, żeby stwierdzić, co o tym myślałam. Teraz wiem, że to był okropny błąd ze strony ojca. Ja właśnie potrzebowałam, żeby to on mnie czegoś nauczył. Nie chciałam obcego człowieka, który miałby mnie uczyć. Chciałam jego. Wtedy nie zdawałam sobie z tego sprawy, więc nie protestowałam. Od tamtej pory miałam prywatne lekcje.

Melody lat trzynaście

Moje umiejętności w metamorfomagii rozwijały się dość prężnie. Umiałam już prawie perfekcyjnie manipulować wyglądem mojej twarzy. Mniejsze zmiany w sylwetce też wychodziły mi całkiem nieźle. Z większymi jednak miałam spore problemy. Moim nauczycielem był starszy znajomy taty z Ministerstwa. Był aurorem, a umiejętność ta przydawała mu się w zawodzie. Miał dużo cierpliwości i cieszył się z każdego mojego małego sukcesu. Był w tym sto razy lepszy od mojego taty. Oczywiście, darzę go dużym uczuciem, ale on zdawał się nie znać mnie tak dobrze, jak bym tego chciała.
Dzień, kiedy rzuciłam nauki prywatne wspominam do dziś. Rzuciłam tylko w teorii. Już tłumaczę. Były to wakacje. Dopiero co wróciłam z Hogwartu. Podczas roku szkolnego uczyłam się w Hogsmeade. Ojciec dogadał się z dyrektorem, żeby mój nauczyciel spotykał się tam ze mną. Do miasteczka odprowadzał mnie szkolny woźny. Zajęcia odbywały się tylko raz na trzy tygodnie. Kiedy wracałam do domu na przerwy, wtedy było ich znacznie więcej. W tamte wakacje chciałam od razu pochwalić się tacie, czego się nauczyłam. Wróciłam jednak do pustego domu. Ojciec w pracy, mama też. Czekałam na nich do samego wieczora. Rozpakowałam walizki i czekałam. Kiedy w końcu wrócili, odrzuciłam na bok moje humorki i wybiegłam ich przywitać.
- Patrzcie, czego się nauczyłam - powiedziałam i zaprezentowałam, jak zmieniam się w blondynkę o zupełnie innej twarzy niż moja - Co myślicie? - spytałam. Tata chyba zbyt poważnie potraktował to pytanie. Zależało mi tylko, żeby mnie pochwalił. Powiedział, że w moim wieku umiał już dużo więcej. To strasznie mnie rozzłościło. Ale nie potrafię okazywać złości. Ja nie krzyczę. Nie płaczę. Nie zmieniłam już mojego wyglądu w tamtym momencie.
- W takim razie dalsze lekcje będą niepotrzebne - powiedziałam. I rzeczywiście przez całe wakacje nie chodziłam na spotkania z nauczycielem. Tata zdawał się to akceptować. Prawda jednak była taka, że znalazłam w Hogwarcie starszego kolegę o tej samej zdolności, który rozumiał mnie znacznie lepiej. I był bliższy mi wiekiem. I mogliśmy się spotykać w szkole. Dlatego od tamtej pory trenowałam metamorfomagię bez wiedzy rodziców.

Melody lat siedemnaście

W tym wieku miałam już całkiem rozwiniętą osobowość. Przynajmniej tak mi się wydaje. Zaczęłam sama siebie rozumieć. Zaczęłam inaczej podchodzić do mojej zdolności. Jako mała dziewczynka uważałam to za coś specjalnego, czym mogę się pochwalić przed znajomymi z Hogwartu. Rodzice cieszyli się z każdego mniejszego sukcesu, jaki udało mi się osiągnąć. Wtedy tak było. Im starsza się stawałam, tym bardziej mi zależało na metamorfomagii. Nie ze względu na rodziców, tylko na siebie. Od pamiętnego powrotu z wakacji wkładałam w to całą siebie i już nie chwaliłam się nikomu. Chciałam tego dla samej siebie. Dla możliwości zmiany wyglądu nie do poznania w każdym momencie. Dla zniknięcia w tłumie, który ciągle mnie otaczał. To nie tak, że wolałam być sama. Lubiłam otaczać się ludźmi, ale często było tego za dużo - za dużo oczekiwań do sprostania. Po prostu mnie to przerastało, a właśnie metamorfomagia była moją ucieczką. Dlatego nikomu się już z niej nie zwierzałam. Im więcej ludzi znało moją zdolność, tym bardziej traciłam ochronę.
W wieku siedemnastu lat nauczyłam się wreszcie zupełnie manipulować moim ciałem. Zawdzięczam to temu chłopakowi, który zaczął mnie uczyć, jak jeszcze studiował w Hogwarcie. Nie obyło się bez niepowodzeń. Nie udawało się za pierwszym razem, drugim, dziesiątym. Uczyłam się jednak na swoich błędach, których oczywiście było bardzo wiele. Kiedy miałam napady stanów pod depresyjnych, zupełnie nie potrafiłam się zmieniać, nawet koloru moich włosów. Zdarzało się to niejednokrotnie i dalej niestety się zdarza. Panuję nad tym jak na razie. Mam nadzieję, że moje stany się nie pogłębią i nie będą zdarzać się częściej. Polegam na metamorfomagii. Wiele dla mnie znaczy. Jest czymś z czego jestem bardzo dumna, a jednocześnie czymś, co mam tylko dla siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Kornwalia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4302
  Liczba postów : 1821
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5500-isolde-bloodworth#159733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5523-powiazania-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5520-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7230-isolde-bloodworth#204739




Gracz






PisanieTemat: Re: Metamorfomagia   Nie Lip 23 2017, 20:59

Bardzo mi przeszkadza fakt, że w większości są to zdania pojedyncze. Drobna rzecz, a utrudnia czytanie - trochę jakby tekst się "zacinał". Np.
Cytat :
I nie chwaliłam się nikomu. Już nie. Chciałam tego dla samej siebie. Dla możliwości zmiany wyglądu nie do poznania. W każdym momencie. Dla zniknięcia w tłumie, który ciągle mnie otaczał. To nie tak, że wolałam być sama. Lubiłam otaczać się ludźmi. Ale często było tego za dużo. Za dużo oczekiwań do sprostania. Po prostu mnie to przerastało. Metamorfomagia była moją ucieczką.
Spokojnie można by część tych zdań połączyć, dzięki czemu czytałoby się bardziej płynnie.

Poza tym trochę błędów:
Cytat :

Pora, żebyś usłyszała coś o Twoich zdolnościach - zaczął. Tata opowiedział mi, że od pokoleń w ich rodzinie pojawiali się czarodzieje, którzy potrafili zmieniać swój wygląd kiedy tylko chcieli. Powiedział, że to jest bardzo cenny dar i najwyraźniej także go odziedziczyłam. Wtedy byłam jeszcze malutka i brzmiało to wszystko dla mnie cudownie.
"Twoich" z małej litery, przecinek po "wygląd" i zmiana szyku w "... i wszystko to brzmiało cudownie". Wywaliłabym "dla mnie", bo jakoś burzy to zdanie.

Cytat :
Strasznie przy tym wyglądał groźnie.
"Wyglądał przy tym strasznie groźnie"

Cytat :
Umiałam już prawie perfekcyjnie manipulować morfologią mojej twarzy
Wydaje mi się, że nie używamy zwrotu "morfologia twarzy". Jak już to raczej "fizjonomią twarzy", ale może po prostu "wyglądem mojej twarzy"...?

Cytat :
Ale nie potrafię na nikogo wybuchnąć.
"Wybuchnąć na kogoś" chyba nie jest kolokacją. Może lepiej by było "nakrzyczeć/wydrzeć się/wściec się"... Sama nie wiem. Ale na 99% nie "wybuchnąć".

Cytat :
Rodzice klaskali z każdym moim sukcesem.
Może "oklaskiwali każdy mój sukces"? Nie wiem, ale to zdanie źle mi brzmi.

Poza tym zastanawiam się, czy dziecko nie powinno wcześniej przejawiać zdolności metamorfomagicznych, bo np. Tonks i Teddy już w chwili urodzenia zmieniali kolor włosów. Ale tu się nie upieram, poczekam na opinię innych @. A poza tym podanie jest okej pod względem historii!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 77
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt fabularny
  Liczba postów : 308
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14801-melody-anna-kingston#394127
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14810-tanczcie-jak-wam-zagram
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14808-listy-do-m
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14809-melody-anna-kingston




Moderator






PisanieTemat: Re: Metamorfomagia   Nie Lip 23 2017, 23:13

Te drobne błędy poprawione. Gdzieniegdzie powydłużałam zdania. Trochę mogło być za dużo zdań pojedynczych, ale przedstawiając wspomnienia z perspektywy pierwszej osoby, starałam się trochę zachować jakiś tam ciąg myślowy. Już powinno być lepiej.

Wydaję mi się, że zdolności mogą się ujawniać w różnym wieku. To, że w przypadku tych osób ujawniały się tak wcześnie, chyba nie jest jeszcze regułą. Tak mi się wydaje przynajmniej, że 3 lata to też wcale nie jest tak późno, tym bardziej, że nie jest czarownicą czystej krwi.
Dziękuję za uwagi i mam nadzieję, że poprawione! I love you

______________________



Melody Kingston
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 643
  Liczba postów : 184
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14580-lorraine-needles#388409
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14588-lorraine-needles#388537
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14587-lorraine-needles#388536




Moderator






PisanieTemat: Re: Metamorfomagia   Nie Lip 23 2017, 23:25

Podanie mi się bardzo podoba, poprawki na pewno zostały naniesione w odpowiedni sposób. Ode mnie jest akcept I love you

______________________


   
   
If you don’t like the way I talk, then why am I on your mind?

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 563
  Liczba postów : 792
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Metamorfomagia   Wto Lip 25 2017, 21:15

Drugi akcept, genetyka przyznana I love you
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Metamorfomagia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
dodatki
 :: 
spis genetyk
-