IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Bezróżdżkowość

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Anglia, Liverpool
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 203
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 444
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13596-shawn-e-reed#362311
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13598-shawn#362326
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13600-wrona-shawna#362330
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13601-shawn-e-reed#362331




Gracz






PisanieTemat: Bezróżdżkowość   Sro 26 Lip - 0:11

Anglia, 2010

Pustka. To słowo, z reguły niepozorne i niewyróżniające opisywało uczucia, które się w nim chowały. Shawn stał pod oknem w jednym z licznych pokoi w Szpitalu św. Munga. W tym akurat leżał jego ojciec, pozbawiony zmysłów.
Młody Reed nie chciał z nikim o tym rozmawiać. Nie chciał słyszeć kondolencji, zapewnień, że osoba, która to zrobiła już nigdy nie wyjdzie z Azkabanu. Chłopaka to nie interesowało. Nie tego pragnął. Czego pragnął? Śmierci Jacqueline. Najbardziej ucieszyłby się, gdyby to jeszcze on mógł to zrobić. Pożądał jej krwi, która strumieniami wylewałaby się z jej bladego ciała.
Shawn nie chciał też patrzeć na swojego ojca. Chciał, żeby umarł. Tak, zależało mu na jego śmierci. Widok jego w tym stanie, męczył go psychicznie i momentalnie chciał stąd wyjść.
Nie mógł jednak tego zrobić. Jego matka kazała mu tu przyjść, nawet przeprosić ojca. Shawn zastanawiał się za co miałby przepraszać tego skurwiela. Jedyne co od niego dostał przez całe życie to pieniądze. Za to miał dziękować?

***

Po dziesięciu minutach, Shawn wyszedł i nie zwracając uwagi na krzyki matki, poszedł pospiesznym krokiem w stronę wyjścia. Nie zamierzał tu siedzieć cały dzień, a tym bardziej - nie wytrzymałby. Widząc ojca, który budząc się, zachowywał się jakby Jacq go nie torturowała, a wyssała jego mózg. Christopher stracił zmysły, zaś jego matka, klęczała przy nim, płacząc i krzycząc naprzemiennie, będąc raz zrozpaczona, a raz wściekła na Shawna, na świat, że to się stało. Nie czuła też się bezpiecznie w tym pełnym magii miejscu, ale nie miała dużo czasu, żeby się na tym skupiać.
Shawn był już prawie przy wyjściu, gdy nagle jakiś mężczyzna, w ciemnym płaszczu i kapeluszu, złapał go mocno za ramię i pociągnął w swoją stronę. Reed chciał się wyrwać, jednak nieznajomy trzymał go w żelaznym uścisku. Gdy chłopak chciał zacząć krzyczeć, stracił głos od zaklęcia. Nie widział jednak, żeby mężczyzna wyciągał różdżkę. Było to dla niego niesamowicie dziwne.
Weszli do jednego pustego pokoju, była to chyba sala operacyjna, w tym momencie nie używana. Mężczyzna puścił Shawna i zrzucił z niego zaklęcie. Chłopak w jednej chwili, nie minęła nawet sekunda, a już wyciągnął swoją różdżkę i wycelował w napastnika, gotów rzucić najgorsze z zaklęć. A znał się na nich.
Mężczyzna podniósł ręce do góry, w akcie poddania się, lecz Shawn nie przestał w niego celować swoim magicznym patyczkiem.
- Kim ty kurwa jesteś i po chuj mnie tu przyciągnąłeś pojebie? - Spytał pełnym furii głosem Shawn, ledwo powstrzymując się od faktycznego ataku na mężczyznę.
- Uspokój się i daj mi powie... - urwał bo w tym momencie, Reed wystrzelił Drętwotę w nieznajomego, który w niesamowity sposób uniknął zaklęcia. Patrzył Shawnowi w oczy, aż nagle chłopak poczuł jak jego różdżka magiczną mocą jest wyrywana z jego dłoni i upada gdzieś za napastnikiem.
Osłupiały, Shawn nie do końca wiedział, co mógł o tym myśleć. Starszy mężczyzna, bez wyciągania różdżki pozbawił Shawna jego własnej, skutecznie go rozbrajając.
Natomiast nieznajomy, zaczął mówić na nowo:
- Nic się nie dzieje przez przypadek, Shawn. Mówię teraz o torturach twojego ojca, nie obraź się - popatrzył na Shawna, sprawdzając czy ten da mu mówić dalej. Gdy tak się stało, kontynuował:
- Ale może zanim powiem więcej, przedstawię się. Jestem Jeon Sinclair, Auror w Ministerstwie Magii. Po co ci to mówię? Gdyż dziewczyna, która rzekomo to zrobiła, Jacqueline... - Przerwał, chcąc zaobserwować reakcję Shawna, który na samo to imię, zaczął się denerwować i jego dłonie same zaciskały się w pięści. Widząc to, Jeon kontynuował, mówiąc trochę ciszej:
- ...nigdy nie dostała się do Azkabanu.
Shawnem wstrząsnęło. Nagle jakby nie mógł wziąć oddechu, a serce podeszło mu pod samo gardło, bijąc szybciej niż kiedykolwiek w jego życiu. Jedyne co mu się udał, to wydukać:
- Jjak...?
W tym momencie, Jeon opowiedział dokładną wersję wydarzeń, jaką znało Biuro Aurorów, nie pomijając żadnych faktów, które Shawn powinien znać. Reed nie był jeszcze pewien, dlaczego mu te informacje były przekazywane, lecz czuł jak z zdziwienia, jego emocje nagle zmieniają się w determinację, żeby zrobić to, czego nie zrobił, a chciał - wykończyć Jacqueline.
Shawn po chwili wreszcie odezwał się, gdyż od początku ta rzecz go nurtowała.
- Czemu mi to mówisz?
Jeon popatrzył na niego jak na skończonego idiotę.
- Oczywiście, żebyś wiedział, że skoro uciekinierka dorwała w końcu twojego ojca,
może też chcieć zabić ciebie. Mówię to dla twojej świadomości i bezpieczeństwa.
- Przerwał, a Shawn nie odpowiedział, jedynie się zamyślił nad samym faktem. Jeon zaczął chodzić po pomieszczeniu, robił kółka wokół Shawna, aż ten poczuł się nieswojo. Teraz kompletnie zapomniał o ojcu, matce, a jedynie o Jacqueline, która mogła w każdym momencie go zaskoczyć.
- I to spotkanie było tylko po to, żeby mi powiedzieć, że jestem w "niebezpieczeństwie"?
- Nie. Mam zamiar ci też coś zaproponować... - I w tym momencie zaczął opowiadać o bezróżdżkowości.

***
Shawn był bardzo zainteresowany tą sztuką, nie słyszał o niej wcześniej. Może to dlatego, że nie przykładał wagi do lekcji teoretycznych, albo po prostu nie było tego w programie nauczania w Hogwarcie. W każdym razie, Reed już zupełnie niezainteresowany katastrofą w jego rodzinie, zaczął uczęszczać na zajęcia do Sinclaira, które by przedstawiły mu podstawy, pod magię bezróżdżkową.
Pierwsze lekcje były oczywiście teoretyczne, na których Shawn głównie uczył się wytrwałości i cierpliwości, żeby tylko przeżyć tę zajęcia. Teoria dla niego była czymś zbędnym, od razu mogliby przejść do praktyki. Przecież to nie jest animagia, nie była to sztuka, do której musiał się bardzo długo przygotowywać.

W końcu, po ponad miesiącu uciążliwych i bardzo niepotrzebnych lekcji, przeszli do zajęć praktycznych, w których musiał pracować bez różdżki.
O ile spodziewał się, że będą widoczne jakieś efekty, nie było żadnych. Sinclair spodziewał się tego, a nawet byłby wielce zdziwiony, gdyby było odwrotnie.
Pierwsze ćwiczenia przypominały lekcje dla pierwszoklasistów - musiał klasycznie podnieść przedmiot ręką, a w nią przelać swoją moc, musiał to dokładnie wyczuć.
Podczas tego typu czarowania, Shawn był świadomy jednego - że to cholernie trudna magia do opanowania. Przed każdą próbą musiał się uspokoić i wyłączyć myślenie, żeby nic go nie rozpraszało. Wyczucie magii w umyśle było jedną z trudniejszych umiejętności jakie kiedykolwiek miał okazję starać się nauczyć.
Jak mógł to określić, nazwać słowami? Owszem, nie potrafił. Było to dla niego coś niewytłumaczalnego. Nie do końca był świadom tego, co w ogóle robi.
Przy każdej próbie, jego ręka trzęsła się, robiła się bladsza, a w dotyku jednak była gorąca, z każdą chwilą się ocieplała. Przy zbyt długim staraniu się wyczarować cokolwiek, dłoń bolała Shawna, parząc go w sposób bardzo specyficzny, gdyż czuł, jakby coś go rozpalało od środka.

W ciągu roku było też z kilka (albo kilkadziesiąt) wypadków z bezróżdżkowością związanych. Na przykład, mdlał, im dłużej się starał, tym gorzej reagował. Przez dwa tygodnie raz nie mógł ruszać dłonią, gdyż receptory nerwowe przestały dobrze pracować i ręka była niczym sparaliżowana, Jeon mówił, że przy każdej osobie skutki treningów są inne, lecz nie spodziewał się szkód na takim poziomie. Shawn tę osobę bardzo szanował, sprzeciwiał mu się w wielu rzeczach podczas nauki (i tak kończyło się zawsze na korzyść Jeona), lecz zawsze podziwiał za wytrwałość przy dość skomplikowanym Reedzie.

Rok ten, trwał i trwał, a relacja Shawna z Jeanem wciąż się zagłębiała, jednak w końcu musiał nastać ten dzień, w którym musieli się rozstać. W tym momencie, Shawn potrafił już podnieść mały przedmiot na wysokość trzech metrów, jednak po dwóch minutach zaczynała go boleć ręka, a potem głowa. Po każdych zajęciach wychodził zdyszany i znienawidzony na cały świat, wciąż układając w myślach vendettę na Jacqueline. To właśnie go motywowało do nauki, którą normalnie już dawno by zaprzepaścił. Lecz nie teraz, nie w tym przypadku.
Rozstanie z Sinclairem było spowodowane jego misją za granicą i też Shawn musiał skupić się trochę bardziej na szkole. Tak się jednak nigdy nie stało, a po zniknięciu nauczyciela i mentora, Reed chciał to ćwiczyć na własną rękę. Jeon podał mu kilka wskazówek, jak powinien się z tym obchodzić.

W nauce tej, pomagała mu również nauczycielka Obrony Przed Czarną Magią, która mimo braku takiej umiejętności, w wolnym czasie sprawowała nad nim pieczę i doradzała, co by sama zrobiła na jego miejscu i też rzucała pomysłami o dalszej nauce.

Tak mijały Shawnowi lata, po skończeniu szkoły, nie przestał się uczyć bezróżdżkowości, a skupił się zarówno na uzyskaniu posady w Borginie, jak i na uzyskaniu spokoju. Była to pewnego rodzaju medytacja, która pozwalała mu nie myśleć o niepotrzebnych rzeczach podczas czarowania.
Jego umiejętności zwiększały się, mając dwadzieścia dwa lata, podstawowe zaklęcia były przez niego prawie całkowicie opanowane. Wszystko zależało od tego, czy używał dwóch rąk czy jednej, no i czy się skupiał na tym co robił.

Następnym etapem, który musiał przebyć w nauce, to były już bardziej skomplikowane zaklęcia, składające się z większej ilości członów magicznych, czy to też sama regułka była dla Brytyjczyka bardzo egzotyczna i dziwna.
Temperatura jego dłoni, zawsze się podnosiła w przypadku takiego rodzaju magii, lecz już nie paraliżowała się.
Będąc właścicielem sklepu czarnomagicznego na Nokturnie, miał trochę więcej czasu, żeby się uczyć i żeby przyswajać tą wiedzę. Ćwiczył na poddaszu, gdzie urządził sobie mini mieszkanko, do którego nie zapraszał nikogo, chyba, że był to gość szczególny.

Od czasu rozstania z Jeonem, Shawn spotkał go jeszcze tylko raz i to przez chwile. Spotkali się w Ministerstwie, gdzie Reed musiał coś zapłacić, załatwić, a Sinclair dopiero co wrócił z misji. Chłopak zdążył tylko opowiedzieć o tym, co potrafi zrobić teraz, zaś kiedy mieli w dalszym ciągu rozmawiać, szef starszego mężczyzny żądał natychmiastowego raportu.
I tak się rozstali, nie spotykając się już ani razu.

Zaklęcia niewerbalne dla chłopaka, były równie trudnym wyzwaniem, co zaczęcie całej tej sztuki magicznej. Na początku nic mu nie wychodziło, tak jakby nigdy się nie przygotowywał do czarowania bezróżdżkowego. I minęło trochę czasu, zanim Shawn nauczył się przelewać swoją aurę magiczną w dłonie i bez słowa użyć magii.

Shawn tą umiejętność w zaawansowanym stopniu, opanował stosunkowo niedawno, pod koniec listopada, 2016 roku. Tak więc, nauka trwała sześć lat i domniemywał, że gdyby nie był naprawdę zmotywowany i nie miał pewnego "bzika" na tym punkcie, nigdy by nie udało się to osiągnąć w takim czasie. Zaklęcia bezróżdżkowe nie oddziaływały już w znaczący sposób na dłonie Shawna, chyba że czarował naprawdę trudne zaklęcie, w takim przypadku zdarzały się osiągać temperaturę około 40 stopni Celcjusza. Zdarzyło mu się również nie raz, że zaklęcie, które mierzył przed siebie, rzeczywiście rzucił w siebie samego. Były to jednak pojedyncze wypadki i już będąc asystentem w Hogwarcie, nie miał takich problemów. Miał to już dobrze przyswojone. A to wszystko, w głównej mierze, po to, żeby dorwać Jacqueline...


Ostatnio zmieniony przez Shawn E. Reed dnia Sro 26 Lip - 18:03, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 643
  Liczba postów : 751
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12435-mikkel-carlsson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12436-gwardia-mikkela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12439-uggla-mikkela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12438-mikkel-axel-carlsson




Moderator






PisanieTemat: Re: Bezróżdżkowość   Sro 26 Lip - 17:42

Cytat :
Reed chciał się wyrwać, jednak nieznajomy trzymał go w żelaznym uścisku, nie było rady się wyrwać.
To powtórzenie dwukrotne "wyrwać" w jednym zdaniu źle brzmi.

Cytat :
Gdy chłopak chciał zacząć krzyczeć, od razu stracił zaklęciem głos.
Z kolei tutaj też nielogiczne jest sformułowanie "stracił zaklęciem głos". Może raczej "stracił głos od zaklęcia"?

Cytat :
Starszy mężczyzna bez wyciągania różdżki go pozbawił jego własnej, skutecznie go rozbrajając.
Bez pierwszego "go" - "pozbawił Shawna jego własnej, skutecznie go rozbrajając" byłoby ładniej.

Cytat :
Wyczucie magii w umyśle było jednym z trudniejszych
jedną z*

Cytat :
ponad 45 stopni Celcjusza
Ogólnie w tak wysokiej temperaturze nastąpiłoby na pewno straszne zniszczenie tkanki, a wręcz martwica, bo białka ulegają denaturacji, więc byłby to stały uszczerbek na zdrowiu, którego nawet magiczni uzdrowiciele mogliby się nie pozbyć. Sugerowałabym, żebyś jednak napisał, że nieco ponad 40 stopni, co jest już i tak bardzo niebezpieczne.


Poza takimi błędami stylistycznymi i trochę interpunkcyjnymi (możesz przejrzeć jeszcze raz, żeby je wyłapać) to nie mam zastrzeżeń. Podanie ładnie napisane, więc jak poprawisz te kwestie to dla mnie będzie akcept. I love you

______________________

Gdzie był Mikkel?:
 


Mikkel Carlsson

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Anglia, Liverpool
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 203
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 444
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13596-shawn-e-reed#362311
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13598-shawn#362326
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13600-wrona-shawna#362330
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13601-shawn-e-reed#362331




Gracz






PisanieTemat: Re: Bezróżdżkowość   Sro 26 Lip - 17:56

Poprawiłem, błędy interpunkcyjne trudno mi wyłapać, lecz te co mi się wydawały widoczne, poprawiłem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 643
  Liczba postów : 751
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12435-mikkel-carlsson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12436-gwardia-mikkela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12439-uggla-mikkela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12438-mikkel-axel-carlsson




Moderator






PisanieTemat: Re: Bezróżdżkowość   Sro 26 Lip - 18:03

dla mnie w porządku, akceptuję!

______________________

Gdzie był Mikkel?:
 


Mikkel Carlsson

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Anglia, Liverpool
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 203
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 444
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13596-shawn-e-reed#362311
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13598-shawn#362326
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13600-wrona-shawna#362330
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13601-shawn-e-reed#362331




Gracz






PisanieTemat: Re: Bezróżdżkowość   Sro 26 Lip - 18:06

miłoooośćććć
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Filadelfia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1564
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1413
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11001-daisy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11218-stokrotka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11249-listy-do-daisy#303189
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11219-daisy-manese




Administrator






PisanieTemat: Re: Bezróżdżkowość   Sro 26 Lip - 18:20

Niektóre zdania trochę mi się gramatycznie nie składają, ale ogólnie jest w porządku. Podoba mi się cały proces nauki, dosyć szczegółowy, ale jednak nie nudny Ing face. Mam jedno pytanie, odpowiedzi nie musisz dawać w podaniu, tylko tutaj mi powiedz. Po co właściwie ten auror chciał nauczyć Shawna bezróżdzkowości? Ciekawa jestem bardzo jego motywu, bo w tekście go nie przedstawiłeś.

______________________



Oh, we are magnificent
The selfish I can't see itself
When it shoots across the fall
It can never be destroyed
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Anglia, Liverpool
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 203
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 444
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13596-shawn-e-reed#362311
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13598-shawn#362326
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13600-wrona-shawna#362330
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13601-shawn-e-reed#362331




Gracz






PisanieTemat: Re: Bezróżdżkowość   Sro 26 Lip - 18:33

Jeon głównie chciał nauczyć Shawna tej umiejętności ze względu na jego bezpieczeństwo. Też Sinclair znał ojca Shawna, razem pracowali w Ministerstwie tylko na innych wydziałach. Nie podawałem tego w podaniu bo Shawn o tym nie wiedział, też nie zastanawiał się po co tak naprawdę dostał tą pomoc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Filadelfia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1564
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1413
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11001-daisy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11218-stokrotka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11249-listy-do-daisy#303189
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11219-daisy-manese




Administrator






PisanieTemat: Re: Bezróżdżkowość   Sro 26 Lip - 18:47

Okej, akceptuję, otrzymujesz umiejętność I love you.

______________________



Oh, we are magnificent
The selfish I can't see itself
When it shoots across the fall
It can never be destroyed
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Bezróżdżkowość

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Henry Williams - Magia Bezróżdżkowa
» [UM] Magia bezróżdżkowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
dodatki
 :: 
spis genetyk
-